Mogę napisać epopeję na temat powodów, dla których warto…ale to nigdy, przenigdy nie zastąpi choćby jednej próby – PRÓBY Z TWOJEJ STRONY! Dlatego jedyne, czego mogę Ci życzyć, to aby po przeczytaniu tego tekstu – postanowienie, aby spróbować wygrało z toną rozpraszaczy, trudnościami, obowiązkami i tym okrutnym „duchem na ramieniu” – duchem o imieniu „to może jutro”.

Nie jestem psycholożką, ale opowiem Ci, kiedy rękodzieło ratuje moje skołatane nerwy i daje kopniaka do pracy. Może i Twoim (nerwom, nie kopniakom) pomoże!

Co zrobić, kiedy nic Ci się nie chce?

Oj często, często to mam – i jestem pewna, że nie tylko ja! Otwieram komputer i gapię się w ekran, zamiast pisać, rysować, tworzyć. To ten rodzaj pracy, gdzie nie ważny jest czas, ważny jest efekt. Ten rodzaj pracy, który grozi szybkim wypaleniem, jeżeli nie znajdziesz sobie skutecznego narzędzia do wskrzeszania kreatywności. Nie wmusisz od razu popadać w zachwyt nad techniką szydełkowania, ale przemyśl kilka faktów.

Motoryka mała pobudza procesy myślowe.

Bez obaw, nie będę Cię tu obarczać najnowszymi wynikami badań amerykańskich naukowców, ale faktów nie da się nie zauważyć, już nawet w przedszkolach stosuje się metodę pracy z motoryką małą celem wspomagania rozwoju…dlaczego więc rezygnujemy z tego prostego patentu, kiedy „jesteśmy duzi”?

Kiedy dopada mnie totalna blokada, teksty nie chcą spływać spod palców, a pomysłowe posty do social mediów idą „jak po grudzie”  – po prostu siadam do dziergania, choćby dziesiątego szala! „SZALONA!?!”  – Nie! Uwierz mi, po krótkiej chwili, kiedy odrywam się od presji, uspokajam oddech i umysł dzięki magii zaklętej w powtarzalnych ruchach dłoni, głowa nagle znowu jest „wolna”. Znowu zaczynam pracować na najwyższych obrotach, a pomysły na nowe teksty, zgrabne frazy, sprytne porównania wskakują do niej, jak szalone. Wtedy dbam jedynie o to, żeby kartka i długopis, albo przynajmniej dyktafon w telefonie były pod ręką i TADAM… wena wraca. Praca dalej wre.

Nie wierzysz?

Spróbuj!

Ale, ale…to nie dzieje się tak od razu.

Tzn. dzieje się tak u mnie…ale zanim doszłam do takiego trybu ON- OFF, kiedy potrafię włączać kreatywność jak za sprawą prostego przełącznika…potrzebowałam procesu. Potrzebowałam się tego nauczyć, potrzebowałam dostrzec to proste narzędzie, które zawsze miałam pod ręką.

Potrzebowałam wyjść z domu.

Szydełkowanie zawsze znaczyło dla mnie chwilę ucieczki od hałasu w kierunku SIEBIE. To zawsze był czas oderwania od zgiełku i skupienia na myślach i uczuciach, ale dopiero, kiedy zaczęłam organizować warsztaty szydełkowania odkryłam zwielokrotnioną moc współdziałania. Celowo poniżej umieściłam video-relacją z Pacanowa (na codzień warsztatuję głównie w Poznaniu), żeby pokazać Ci, że w tym „fachu” nie ma barier pt. „za daleko” …”jestem za mała, duża, zbyt zajęta”.

Żeby nie było – nie namawiam Cię do rzucenia pracy i oddania się szaleńczemu maratonowi twórczych warsztatów rękodzieła (tak jak to u mnie się stało- rzuciłam się w wir szerzenia tej idei „na pełen etat” ) – no praca sama się nie zrobi….ale…

Namawiam Cię do wyjścia z domu i spróbowania wspólnego tworzenia. Przez chwilę oderwij się od problemów. Spójrz na to, co się u Ciebie aktualnie dzieje oczami totalnie „obcych” (świadomie włożyłam w cudzysłów – Ci „obcy” stają się „znajomi” nadzwyczaj szybko, kiedy łączy Was choćby technika, której właśnie poświęcacie czas) i uwolnij się od presji.

Też to mam. I myślę, że baardzo dużo wrażliwców tak ma.

Jeżeli jesteś jedną z takich osób – spróbuj spojrzeć na rękodzieło, jak na broń. Broń w tempie codzienności. Broń zabijającą tempo sieci. Twoją broń na szalone „produkowanie”.

Kiedy kolejna godzina bezproduktywnego klikania daje Ci poczucie, że Twój czas „przecieka” – oddaj się swobodzie tworzenia namacalnych dowodów pracy w postaci oryginalnych artefaktów. Dla mnie (typ, który zawsze musi robić coś po coś, bo ot tak sobie, to bez sensu) – patentem na dawanie sobie przyzwolenia na takie „marnowanie” czasu pracy, było tworzenie rzeczy „potrzebnych”. Ot na przykład dywan, czy puf, albo szal w kolejnej wersji kolorystycznej, który zawsze mógł stać się prezentem pełnym włożonego weń serca i czasu. Jakoś łatwiej było mi wytłumaczyć tej racjonalnej mnie samej, że to jest potrzebna część pracy…ODPOCZYNEK to też praca. Jeżeli na dodatek odpoczynek może być twórczy i owocować w rękodzielnicze cuda – czemu nie!

Tak – to jest mój patent. Im więcej osób „marnuje czas” na bycie tu i teraz, otwieranie się na drugiego człowieka i wychodzi ze wspólnego warsztatu z „odświeżoną” perspektywą, tym bardziej czuję, że moja praca ma sens.

Choć po trzygodzinnym warsztacie zostaje mi zaledwie ulotna fotka, post na Instagramie, w porywach szybka, niedbała relacja (ciągle sobie obiecuję, że będę pamiętać o dokumentacji tych momentów, ale mijają stanowczo za szybko), to wiem, że było warto. To, co zadziało się w mojej głowie i w głowach ( i dłoniach!) uczestników, jest bezcenne. Nie potrafię tego mierzyć inaczej, niż dzięki Waszym opiniom, mailom, fotkom kolejnych gotowych prac (nawet długie miesiące po warsztacie!) i tym chwilom dzikiej radości, że puściłam w świat coś, co toczy się, jak kula śniegowa. Kiedy uczestnicy warsztatów polecają warsztaty dalej, albo dołączają do naszego zespołu lub rozkręcają własne warsztatownie … czuję, że moja praca ma sens.

Ale dlaczego Ci o tym piszę?

Bo organizacja takich warsztatów to PRACA. Tak, jak Ty pracujesz i szukasz w rękodziele „oddechu”  – tak i ja muszę się ogromnie napracować, aby warsztaty (o ironio – meritum mojej pracy traktuję jak największą rozrywkę) doszły do skutku. Promocja samego wydarzenia, strona internetowa, social media, opisy warsztatów, system rezerwacji. To wszystko, co sprawia, że Tobie jest łatwiej odnaleźć warsztat – jest moją pracą. I ja – podobnie, jak Ty szukam w rękodziele od niej odpoczynku. Cóż mogę dodać – pewnie nie muszę Ci tłumaczyć, jak cieszę się, że do naszego zespołu prowadzących dołączają nowe osoby…wtedy to ja mogę być w roli „korzystającego” z dobrodziejstw warsztatowania, a nie stresować się rolą prowadzącego.

Niezależnie od tego, kiedy dopadnie Cię nagła blokada Twórcza, poczujesz, że nie masz siły, albo po prostu dopadnie Cię brak słońca i spadek nastroju – pamiętaj, że rękodzieło to bezpłatny lek, który możesz sobie zaaplikować natychmiastowo. Możesz z powodzeniem stosować go samodzielnie (Oj, jak marzę czasem o lekarzach, którzy wypisują recepty na godzinkę z szydełkiem i włóczką). Możesz też multiplikować jego działanie w grupie. Jeżeli nie znajdujesz takiej wokół siebie – zawsze możesz skorzystać z naszego grafika. Do zobaczenia podczas wspólnego ładowania baterii!

Nasz aktualny grafik warsztatów znajdziesz tutaj.

agnieszka@oplotki.pl

Początek mojej  historii z rękodziełem jest trochę banalny. Zaczęło się w dzieciństwie, uwielbiałam wyszywać, haftować, szyć na maszynie. Szyłam pełno serwetek, bo to było najprostsze. Jak tylko znalazłam kawałek materiału, to już powstawała serwetka z pięknym koronkowym wykończeniem, więc w pewnym momencie w domu był ich całkiem spory zapas.

Później wiadomo, czas upływa szybko, poszłam do liceum. Po maturze uparłam się, że chce wyjechać do Paryża. I tak zrobiłam. No i się zaczęła francuska przygoda. Czyli poważne dorosłe życie. Nauka języka, praca i te wszystkie dorosłe sprawy.

Przez cały ten czas nie przestałam interesować się rękodziełem. Uwielbiam kupować rzeczy z duszą, ręcznie wykonane, artystyczne. Tylko że przez te wszystkie lata tę moją pasję i kreatywność uśpiłam. Co nie znaczy, że żałuje, widocznie nie byłam gotowa na pewne zmiany.

Następnym etapem w moim życiu było macierzyństwo. Jest to czas, który dużo w życiu zmienia. Oczywiście pozytywnie. Jest to też moment, aby przystanąć i zastanowić się, co dalej.  Czy nadal chcę prowadzić taki tryb życia jak przedtem. I właśnie taki rachunek zrobiłam.

Wynik okazał się bardzo motywujący…

Kompletnie nie widziałam siebie na tych stanowiskach, gdzie człowiek musi dopasować się do sztywnych reguł i liczą się tylko dobre wyniki. To podsumowanie mojego życia zbiegło się także z momentem, w którym zaczęłam interesować się rozwojem osobistym. Bardzo pomogło mi to w odnalezieniu w sobie kreatywnego dziecka. Zawsze twierdziłam, że w moim życiu nie ma przypadków. Wszystko ma jakiś sens i czemuś służy.

Powrót do korzeni jest cudowny

Od nowa można żyć swoją pasją, z podwójną siłą. Zawsze są wahania, czy idę w dobrym kierunku, czy dam radę finansowo, czy będzie zainteresowanie tym, co robie i jeszcze wiele innych pytań. W tym wszystkim najważniejsze jest iść za głosem serca. To ono nam pokazuje właściwą drogę. Nie zawsze jest to ta sama co reszty społeczeństwa, ale w sumie o to chodzi o to, by znaleźć własną ścieżkę, a nie podążać za tłumem.

Więc zaczęłam tworzyć. Głównie chce się skupić na reutylizacji różnych rzeczy. Recycling jest super! Po co wyrzucać, jak można wykorzystać do czegoś innego. W tej dziedzinie jest bardzo dużo możliwości. Pomysłów jeszcze więcej. Posługuję się różnymi technikami wykonania i różnymi materiałami, co jest bardzo interesujące i twórcze. Używam m.in. włóczki, sznurki, tasiemki, taśmy klejące, papier, bibułę. Korzystam z ubrań nienadających się do noszenia. Wykorzystuję dobrodziejstwa natury, czyli w zależności od sezonu, liście, patyki, szyszki, żołędzie, kwiaty. W domu robie segregację, zanim coś wyrzucę. Nie jest to łatwe, bo wszystko się przyda.

Moim źródłem inspiracji jest m.in. internet, różnego rodzaju sklepy z dekoracjami. Jeśli znajdę coś, co mi się podoba, to pracuję nad pomysłem, jak to stworzyć w moim stylu, czyli recyklingowym. Często nie trzymam się kurczowo danego pomysłu, ponieważ w trakcie tworzenia nadchodzą inne inspiracje.

Uważam, że nadawanie drugiego życia przedmiotom plus kreatywność to wspaniały mix.

Monika Figura

Facebook

Instagram

Motivation Day

Cześć, nazywamy się Maria i Daria. Razem tworzymy bloga Motivation Day, na którym publikujemy historie (nie)zwykłych kobiet. Zaraz opowiemy jak zrodził się nasz wspólny projekt i co oznacza dla nas słowo (nie)zwykła.

Wszystko zaczęło się w 2016 roku, kiedy zostałyśmy współlokatorkami. Szybko okazało się, że wiele nas łączy. Dwie niskie, młode dziewczyny o filigranowej budowie ciała (choć każda w lustrze widzi coś innego hihi :)) , ciemniejszej karnacji…właściwie wyglądające jak siostry i wciąż poszukujące swojej ścieżki życiowej. Poznając siebie bliżej, zauważyłyśmy, że często borykamy się z podobnymi wątpliwościami. Zaczęłyśmy coraz więcej czasu poświęcać na wspólne rozmowy i przemyślenia. Dyskutowałyśmy późnymi wieczorami  o wpływie różnych czynników na nasze życie, o tym, co chciałybyśmy w nim zmienić oraz jak postrzegamy same siebie. Każdego dnia stawałyśmy się coraz bardziej świadome swoich mocnych stron, które powinnyśmy pielęgnować, ale także słabości, które wymagały od nas pracy. Czułyśmy silną potrzebę rozwoju w różnych aspektach naszego życia. Jednym z pierwszych impulsów był dla nas udział w poznańskim Festiwalu PROGRESSteron jako wolontariuszki. To jedno z najciekawszych  wydarzeń rozwojowych skierowanych do kobiet. Festiwal odbywa się w miarę cyklicznie w różnych miastach w Polsce. Niestety ostatnia edycja w Poznaniu miała miejsce 3 lata temu. Była jednak dla nas wyjątkową. Dlaczego? Uświadomiła nam jak bardzo kobiety potrzebują przestrzeni stworzonej z myślą o nich. Wtedy w naszych głowach zaczął kiełkować pomysł, aby rozpocząć coś, co będzie owocne dla nas samych jak i innych. Przez kilka miesięcy zastanawiałyśmy nad koncepcją naszego bloga, aż w końcu pojawiło się hasło Motivation Day od pierwszych liter naszych imion.


Fotografia: Agnieszka Werecha


Każda z nas potrzebowała inspiracji i motywacji, a kto mógłby ją nam dać jeśli nie inne kobiety? (Nie)zwykłe kobiety, czyli takie, które przeszły od planu do realizacji swoich pomysłów, które robią coś związanego ze swoją pasją, prowadzą własny biznes, opowiadają o często wyboistej drodze dojścia do celu i w końcu są z siebie dumne. Zaczęłyśmy od poszukiwania naszych potencjalnych bohaterek. Nie była to łatwa droga, bo kobiety często nie chcą mówić o sobie i umniejszają swoje osiągnięcia. Nie poddawałyśmy się jednak dalej poszukując zainteresowanych do współpracy z nami. Z pomocą przyszły Latające Kręgi.  To tam poznałyśmy wiele wspaniałych kobiet i historii wartych opowiedzenia. Czasami to znajomi podrzucali nam kobiety mówiąc „ona jest super, idealnie pasuje do waszego bloga”. Co ciekawe, w zdecydowanej większości byli to mężczyźni. Ponadto śledziłyśmy portale społecznościowe i uczestniczyłyśmy w różnych przedsięwzięciach skierowanych do kobiet. Właściwie cały czas to robimy i nieustannie poszukujemy kolejnych bohaterek, które staną się dawką motywacji i inspiracji dla nas samych i naszych czytelników. Jeśli i TY prowadzisz własną działalność, fundację albo inny projekt  i chciałabyś się podzielić nim z innymi, a tym samym zainspirować i zmotywować innych do działania – skontaktuj się z nami. Czekamy właśnie na Ciebie! Nawet jeśli jesteś na początku drogi nic nie stoi na przeszkodzie by móc przedstawić siebie i wypromować swój pomysł. Nie zwlekaj, pozwól by usłyszeli o Tobie inni :).

Historie to nie wszystko, czym się zajmujemy. W swoich działaniach poszłyśmy o krok dalej i razem z naszymi bohaterkami zaczęłyśmy organizować warsztaty tematyczne związane z DIY, tańcem, zdrowym jedzeniem, wizażem i fotografią. Nieustannie staramy się też zachęcać do rozwoju osobistego i słuchania własnych potrzeb za pomocą ciekawych postów, czy udostępnionych planerów motywacyjnych.


Fotografia: Agnieszka Werecha


 A jak będzie wyglądała nasza przyszłość? Pomysłów w głowie mamy dużo, a czasu niezbyt wiele.  Dlatego coraz częściej myślimy o powiększeniu naszego motywacyjnego zespołu.  Nie ukrywamy, że mamy aspirację na więcej, ale potrzebujemy kobiecego wsparcia.  Więc jeżeli już teraz czujesz, że chciałabyś współtworzyć różne projekty z nami, napisz do nas koniecznie.  Może wspólnie z wielkim optymizmem popatrzymy w przyszłość!

Opowiedziałyśmy już historię naszego bloga, ale warto żebyście poznali też nieco bliżej nas. Mimo tego, że wiele nas łączy, jesteśmy też indywidualnościami.

Maria –  zorganizowana, ale tylko w pracy :), ma mnóstwo zajęć  zapominając, że doba to tylko 24h. Na co dzień pracuje jako konsultant do spraw zrównoważonych budynków i osiedli działając na rzecz przyjaznych i nowoczesnych miast przyszłości. Współrozwija projekt Rebel Mind, unikatowych dodatków nie tylko dla kobiet powstałych z resztek materiałów. W wolnej chwili jeżeli nie ogarnia „swoich” tematów to spędza czas z bliskimi, ćwiczy, czyta książki, ogląda filmy lub gra w planszówki.. Chce się cieszyć z małych i dużych rzeczy, uśmiechać się jak najczęściej.

Daria –  zorganizowana, odpowiedzialna i bardzo empatyczna. Na co dzień pracuje w zakresie analiz, kontroli wewnętrznych i raportowania. Kocha taniec i muzykę. Od kilku miesięcy uczy się kizomby i bachaty. Uwielbia jedzenie i eksperymentowanie w kuchni, choć jednym z jej ulubionych dań jest po prostu smażony boczek ;). W wolnym czasie z chęcią szydełkuje, czyta książki (kryminały, poradniki, horrory, luźne fabuły) i spotyka się ze znajomymi przy ulubionej herbacie.

Zapraszamy do nas,

Maria i Daria
Motivation Day

Tutaj znajdziesz nasz fanpage : MOTIVATION DAY NA FACEBOOKU

Zapraszamy też do podglądania MOTIVATION DAY NA INSTAGRAMIE

zamówienia ceramika

Znacie kogoś, kto często się uśmiecha, jest sympatyczny, kreatywny a do tego bardzo profesjonalny? Taka właśnie jest Małgosia Choromańska, właścicielka firmy Parolado – pracownia słowa i wyobraźni.

Jej przygoda z ceramiką zaczęła się od zainteresowania i wykształcenia w zupełnie innym kierunku – Gosia jest pedagogiem specjalnym i logopedą. Ucząc się, zdała sobie sprawę, jak ważna w procesie kształtowania mowy u dzieci jest praca rękoma.

Oddajmy głos Gosi:

ceramiczne wisiory
wisiorki

DLACZEO GLINA

Przede wszystkim wybrałam glinę, bo to tworzywo, którego każde dotknięcie ma w sobie coś fascynującego. To proces powstawania przedmiotów i obserwowania, jak zmieniają kształty, potem kolory w wyniku wypalenia i szkliwienia. Sprawia on, że człowiek staje się kreatorem wyjątkowego dzieła podczas całego procesu tworzenia. To surowiec, za pomocą którego da się wyrazić wszystko, czego nie można wyrazić na przykład werbalnie, czy w inny sposób. Spotkałam się z gliną przez przypadek – kilka lat temu uczestniczyłam w krótkich warsztatach i w ich efekcie wszystko się zaczęło. Świat ten pochłonął mnie na maksa. W glinie lepię w pracy i w wolnym czasie.

Jest coś magicznego w pracy z gliną – uspokaja, wycisza, z drugiej strony – przenosi nas w świat wyobraźni. Daje także nieskończone możliwości, pobudza wszystkie nasze zmysły, poszerza możliwości, inspiruje, wciąga i sprawia, ze chcemy jeszcze więcej. Poszukujemy więc, dociekamy, szukamy nowych wyzwań i inspiracji. Najpierw szukamy inspiracji, często wokół siebie. Następnie znajdujemy odpowiednią formę. W trzecim etapie formujemy i często zdarza się, że efekt finalny jest różny od tego pierwszego, który powstał w głowie. I to jest niesamowite, bo jesteśmy ciągle zaskakiwani, nawet sami przed sobą.

Historia ceramiki pokazuje, że główne procesy i techniki od lat nie uległy zmianie, a glina to surowiec, który pozwala na twórcze projektowanie własnego dzieła, pobudza do kreatywnego działania każdego uczestnika zajęć, bez względu na to, na jakim poziomie zaawansowania jest i z jakimi ograniczeniami się zmaga. Glina to tworzywo, które można przetworzyć tak, by naśladowała niemal każdy materiał. Jej powierzchni można nadać pożądany kolor lub wygląd, może być gładka, połyskliwa lub z fakturą. Może przypominać drewno, tkaninę, papier lub metal, to z kolei daje nieskończone możliwości projektowania. A kreatorem powstałego dzieła jest nikt inny, jak uczestnik zajęć.

DLACZEGO DZIECI

Podczas obcowania z gliną dzieci korzystają z elementów terapii ręki, co usprawnia w znaczny sposób motorykę małą i wymusza wykonywanie pewnych czynności, poprawia też koordynację wzrokowo-ruchową i grafomotorykę. Lepienie z gliny pozwala dzieciom posługiwać się innym językiem do wyrażania swoich myśli i pomysłów.

W pracy z dziećmi jest coś wyjątkowego, ponieważ ich wyobraźnia nie zna granic. Co ważne – dzieci nie potrzebują skomplikowanych narzędzi, form. Wystarczą im ich paluszki, dzięki którym powstają artystyczne dzieła. Nawet te najbardziej żywe dzieciaki potrafią skupić się na długie godziny i kreują, tworzą, wymyślają, zmieniają koncepcję, mają przy tym niesamowicie dużo radości. Potem dumnie prezentują swoje dzieła wszystkim.

warsztaty dla przedszkoli
ceramika dziecięca

Podczas spotkań w przedszkolach, na przykład na warsztatach stosuję wiedzę z zakresu terapii ręki – świadomie łączę ceramikę z terapią. Różnorodność mas ceramicznych (gładka, szamotowa), plastyczność oraz kolorystyka pozwala na eksperymentowanie z kształtem, fakturą oraz łączeniem z innymi materiałami. Formuła zajęć ceramiki w terapii ręki i wspomaganie rozwoju manualnego to proces polisensoryczny. Innymi słowy – angażuje wszystkie obszary (zmysły), które zgodnie z teorią integracji sensorycznej są kluczowe dla harmonijnego rozwoju uczestnika zajęć. Metodyka zajęć zakłada wspomaganie motoryki małej, funkcji wzrokowych oraz systemu poznawczego. To bardzo istotne w rozwoju dzieci w wieku przedszkolnym, a dodatkowo jest to po prostu wspaniała zabawa podczas której można może wyrazić siebie. Ja dostarczam narzędzi do wyrażania tego, czego też nie można wyrazić słowami.

dziecięce magnesy
dziecięce magnesy

DLACZEGO DOROŚLI

Fascynuje mnie to, że bez względu na wiek uczestnika warsztatów, czy jest to 3, 6 czy 70 latek – każdy tworzy coś niesamowitego, niepowtarzalnego, niejednokrotnie jest zaskoczony swoim dziełem i faktem, że stworzył to z kawałka bezkształtnej gliny.

ceramika na wielkanoc
ceramika na wielkanoc

DLACZEGO TO WAŻNE

Przede wszystkim, cały czas poszerzam swoją wiedzę i umiejętności na szkoleniach, kursach i warsztatach, których tematyka koncentruje się wokół ceramiki i wiedzy dotyczącej formy wyrazu artystycznego w glinie. Parę lat temu ceramika mnie zachwyciła i ten zachwyt poprowadził mnie do miejsca, w którym jestem teraz, w efekcie tą magią próbuję zarażać dzieciaki i dorosłych, często pomagam wyrażać emocje, przeżycia, wrażenia, radości i smutki poprzez nadanie glinie kształtu, faktury i koloru, pokazując skrawek ich wewnętrznego świata.

To tworzywo naturalne, które pozwala łatwo się kształtować, zatem pozwala budować, ale i niszczyć to co się zbudowało i znowu zbudować. To doskonała zabawa dla dzieci, dorosłych, ludzi w każdym wieku.

ceramiczny anioł
anioł ceramiczny

DLACZEGO FIRMA

W wolnym czasie tworzę też swoją ceramikę, zaczęłam od ozdabiania własnej przestrzeni domowej, a ponieważ moje prace spodobały się też innym, początkowo znajomym i rodzinie, teraz już ozdabiają domy moich klientów, których ilość cały czas wzrasta.

Bardzo lubię realizować indywidualne zamówienia, wyjątkowe, często są częścią ciekawej historii, zawsze są wyzwaniem. Obfitują one w efekcie w ogrom emocji od nadania odpowiedniego kształtu do ostatecznego wyjęcia z pieca.

Bardzo lubię to co robię, w każdą rzecz wkładam serce, a adresat pracy otrzymuje w tej pracy część tych moich emocji

Prowadzę dojazdowe warsztaty do grup przedszkolnych, szkolnych lub na urodziny czy spotkania towarzyskie. Podczas spotkań towarzyskich uczestnicy moich zajęć mogą się odprężyć, wyciszyć, nabrać pozytywnej energii, odkryć drzemiące w nich talenty.

Na co dzień pracuję w szkole specjalnej, także tam w ramach zajęć prowadzę zajęcia z ceramiki, zarażam też ceramiką dzieciaki w przedszkolach podczas warsztatów.

Jestem też logopedą i dobrze wiem, jakie znaczenie w rozwoju mowy ma rozwój motoryki małej – w PAROLADO łączę to wszystko – dlatego w nazwie firmy „pracownia słowa i wyobraźni”.

Małgorzata Choromańska

Gosię znajdziecie, rzecz jasna, w mediach społecznościowych:

Na Facebooku: https://www.facebook.com/paroladopracownia/

Na Instagramie: https://www.instagram.com/parolado_ceramika/

Dziś opowiemy Ci historię spełnionych marzeń. Gościem Oplotków jest Justyna, która zgodziła się napisać dla nas kilka słów o swojej przygodzie  z rękodziełem. Zapraszam serdecznie.

Cześć! Nazywam się Justyna i odkąd pamiętam, ciągnęło mnie do wszelkiego rodzaju sztuki i twórczego działania. Zaraził mnie tym mój Tato, który jest artystą grafikiem.Kiedy byłam dzieckiem, często zabierał mnie do swojej pracowni, dawał brystol,  sadzał przed sztalugą  i pozwalał się twórczo wyżywać 🙂

W tej samej pracowni, która istnieje do dziś i Tato do dziś w niej tworzy, znajduje się ciemnia fotograficzna. Z czasem zaczęło mnie do niej coraz bardziej ciągnąć. Dostałam stary (ale w doskonałym stanie!) analogowy aparat Minolta, czarno-białą kliszę i zaczęłam kolejną twórczą przygodę.

szydełkowanie handmade szydełkowa torba oplotki

Fotografowanie pochłonęło mnie na lata, ukończyłam szkołę fotografii. Ten czas bardzo mnie uwrażliwił, zaczęłam inaczej spoglądać na świat, zauważać niewidzialne 😉 I jeszcze dalej, jeszcze głębiej poszukiwać możliwości realizacji. Studia ukończyłam na Wydziale Biologii. Tutaj wkład miała moja Mama, która jest lekarzem i dzięki niej bardziej twardo stąpam po ziemi 🙂

Studia jednak tylko utwierdziły mnie w tym, że moje dalsze życie musi mieć twórczy charakter. Podjęłam naukę w studio tatuażu. I tutaj wbrew pozorom historia staje się bardzo banalna, wcale nie różniąca się od tej, którą ma do opowiedzenia wiele z nas — rękodzielniczek. Zaszłam w ciążę, musiałam przerwać pracę i koniecznie znaleźć sobie nowe zajęcie. Rękodzieło było wprost idealne!

wełna do szydełkowania oplotki szydełko oplotki

 

Jak marzenia stał się rzeczywistością

I tak w 2015 roku rozpoczęła się moja przygoda. Zaczęło się od niewinnego hobby, które w niedługim czasie przerodziło się w ogromną pasję. Szydełko i druty stały się przedłużeniem moich rąk, a zajęcie się tym zawodowo stało się moim marzeniem.

Z natury jestem osobą, która uwielbia podążać za głosem serca, realizować marzenia, nawet te na pozór nierealne, a takie mi się ono wówczas wydawało. Dlatego po urlopie macierzyńskim podjęłam próbę powrotu do pracy w studiu. Praca szła bardzo powoli, po takiej przerwie miałam wrażenie, że wróciłam do punktu wyjścia. Wróciło marzenie o rękodzielniczej działalności.

szydełkowy sweter oplotki magia szydełkowania oplotki

Pomimo ogromnych obaw, postanowiłam nie marnować więcej czasu i tak, kilka miesięcy temu, postawiłam wszystko na jedną kartę i z ogromnym zasobem energii i motywacji rękodziełem zajęłam się na dobre. Obecnie rozwijam się i uczę nowych umiejętności. Tworzę własną stronę internetową oraz linię autorskich produktów, które stanowią wypadkową rękodzieła i mojej drugiej pasji, jaką jest joga.

Zostanie nauczycielem jogi również znajdowało się na mojej liście marzeń, jednak łącząc jogę w moim biznesie, z powodzeniem mogę powiedzieć, że zrealizowałam je w nieco innej formie 🙂

szydełkowe pufy oplotki jak zrobić czapkę na szydełku oplotki

Dlaczego ja?

Realizuję wizje i odpowiadam na potrzeby osób, które chcą mieć unikatowe, ręcznie robione produkty wysokiej jakości, z naturalnych materiałów. Zależy mi na tym, aby marka, którą buduję, była zgodna z naturą, pełna mojej miłości i pasji do obu dziedzin- rękodzieła oraz jogi. Tutaj hasło „Crochet is the new yoga” nabiera nowego znaczenia. Przekazuję je również na moich warsztatach, na które serdecznie zapraszam.

Obecnie pomoce do jogi są na etapie tworzenia, ale do śledzenia postępów oraz po resztę mięciuchów, które tworzę, zapraszam do mojego instagramowego świata – @juszka.handmade.

szydełko moja miłość oplotki