11 czerwca 2019 roku w Auli Artis w Poznaniu odbyło się pierwsze spotkanie poznańskich podcasterów, czyli Pyrcaster 2019. Chciałabym rzec, że i ja tam byłam, chleb jadłam i wino piłam, ale niestety spotkanie odbywało się bez trunków wyskokowych, co w pełni popieram, zwłaszcza jeśli w otoczeniu mamy tyle wartościowego sprzętu. Zacznijmy jednak od początku…

Jako osoba aktywnie tworząca od pewnego czasu podcast Co we freelansie piszczy”, a także Wirtualny Office Manager dwóch organizatorek z przyjemnością wzięłam udział w tym wydarzeniu. Znam obie Agnieszki i wiem, że jak one się wezmą za przygotowania, to spotkanie będzie na najwyższym poziomie.

Miesiąc przygotowań do wydarzenia, które okazało się prawdziwą petardą

Niesamowite jest to, że organizacja tego wydarzenia trwała tylko około miesiąca. Rzadko kiedy udaje się po pierwsze zebrać tak dużą ekipę, po drugie całkowicie zapełnić salę, a po trzecie dać wartość, o której przez długie tygodnie będzie się mówić w sieci. Wszystkim organizatorom Pyrcaster 2019 udało się zrealizować to zadanie na tip-top.

Jak sami przyznali, zakładali, że uda im się zapełnić salę w połowie. Jednak w najśmielszych snach nie marzyli, że ich organiczne zasięgi pozwolą na sprzedanie niemal 100% biletów. Za to między innymi należą im się ogromne brawa.

Pyrcaster 2019 to jednak nie tylko zapełniona po brzegi sala. To wydarzenie pełne merytoryki, ale przede wszystkim praktyki. Każdy z uczestników miał bowiem okazję nie tylko wysłuchać teorii podcastowania, ale również zobaczyć na żywo przygotowanie sprzętu (sprawdzić, który rodzaj mikrofonu najlepiej sprawdza się w sytuacjach ekstremalnych) oraz… nagrać na żywo swój pierwszy odcinek.

A najlepsze jest to, że wiele osób skorzystało z tej opcji! Pojawiły się oczywiście dziesiątki pytań – głównie o technikalia, co tylko świadczy o tym, jak bardzo świadome jest poznańskie środowisko osób zainteresowanych podcastami. Nikt nie pytał, a po co, a dlaczego… za to padło mnóstwo pytań: „jak…?”.

Teoria, praktyka i największa wartość – ludzie

To wydarzenie nie odniosłoby takiego sukcesu, gdyby nie jego organizatorzy. Siedmiu wspaniałych 🙂 Poznańscy podcasterzy, którzy nie tylko przecierają szlaki, ale też z ochotą dzielą się swoją wiedzą. Każdy z organizatorów opowiadał o podcastowaniu z innej perspektywy. Każdy z nich też reprezentuje inną branżę, często niszową. A mimo to wszyscy mają swoją publiczność.

Do śmiechu doprowadziły nas również perfekcyjnie przygotowane przez Jędrzeja Paulusa warsztaty z rozgrzewki aparatu mowy, czyli ćwiczeń, które są absolutnym must have każdego podcastera, a które niestety bardzo często pomijamy. Ich brak niestety sprawia, że głoski artykułowane są płasko, niewyraźnie, połykane i zapominane. Dzięki Jędrzejowi mieliśmy możliwość poćwiczyć język i sprawić, by stał się giętki i przekazał wszystko, co pomyśli głowa. Chcesz małą próbkę? Do dzieła – głośno i wyraźnie:

Wyindywidualizowaliśmy się z rozentuzjazmowanego tłumu, który entuzjastycznie oklaskiwał przeliteraturyzowaną i przekarykaturyzowaną sztukę.

Proste, prawda? 😀

Mieliśmy też okazję posłuchać o badaniach i statystykach na temat podcastowania oraz posłuchać:

  • Czym nagrywać,
  • Jak obrabiać,
  • Jak edytować,
  • Gdzie wrzucić,
  • Jakie parametry musi spełnić odcinek, by był dobry,
  • Jakie warunki powinien spełnić dobry podcast,
  • Czy powinien zawierać reklamę,
  • Jak długie odcinki nagrywać,
  • Co jest ważne w podcastach itp.
  • Czy będzie kolejne wydarzenie?

Jestem pewna, że tak. Wszyscy poczuliśmy nie tylko bakcyla podcastowania, ale też potrzebę organizowania takich spotkań. Jeśli wiec podcasty są Ci bliskie, obserwuj fanpage Pyrcaster i czekaj na dalsze informacje.

Relację z tego wydarzenia możesz posłuchać w oplotkowym podcaście 30/2019.

 

Karolina Brzuchalska

Wirtualny Office i Project Manager, Mentor Wirtualnych Asystentek

www. prettywelldone.pl

 

 

Ps. Tutaj znajdziesz informacje o osobach, które współtworzyły to niesamowite wydarzenie:
https://cosieczyta.pl/
http://www.poradnikowo.com/
https://porozmawiajmyoit.pl/
https://codeboy.pl/
https://oplotki.pl/
https://jakzrobicpodcast.pl/
https://jestemzielona.pl/

A tutaj znajdziecie profile naszej wspólnej inicjatywy:
https://www.instagram.com/pyrcaster/
https://www.facebook.com/pyrcaster/

www.pyrcaster.pl

Ten odcinek oczywiście zmontował niezastąpiony Krystian Zych z https://jakzrobicpodcast.pl/

Zapraszam Cię do przesłuchania odcinka PODKASTU, w którym mówię o samej konferencji, jeżeli „douszna” formuła przyswajania informacji jest dla Ciebie wygodniejsza.

Kasia Aleszczyk – organizatorka  wydarzenia i „spec” od WordPressa „ogarnia” całą organizację, ale po kolei.

https://youtu.be/EDIOUUwvzao

O co chodzi

Zapewne nie obcy jest Ci koncept samej konferencji. Ot idea powszechnie znana – zebrać w jednym miejscu „mądre głowy” i osoby chcące się czegoś od nich nauczyć i ułatwić przepływ wiedzy, dzięki mąderemu zaplanowaniu prelekcji, paneli, warsztatów i dyskusji. Najczęściej taka konferencja trwa od jednego do kilku dni i wymaga dojazdu w konkretne miejsce takie, jak sala wykładowa, aula co-work lub różnego rodzaju biuro.

To PRAWIE to samo

Prawie, bo konferencja online jest pozbawiona jednego z powyższych elementów. Mianowicie nie ma potrzeby dojazdu. Możesz śmiało uczestniczyć w przepływie wiedzy i umiejętności z domu…siedząc wygodnie w kapciach przed swoim komputerem. Całość odbywa się online.

To jeszcze nie wszystko!

Częstym minusem (jak dla mnie, bo może nie wszyscy tak mają) jest „jednoczesność”. Duże konferencje zorganizowane są w ten sposób, że w kilku salach jednoczeście toczą się ciekawe wydarzenia. Niestety wtedy jesteśmy zmuszeni wybierać i mamy nieprzyjemne poczucie, ze coś wartościowegonas ominęło. Przytoczę tu choćby przykład Poznańskich Dni Przedsiębiorczości. Choćby w tym roku – podczas mojej prelekcji toczą się zwykle 2-3 atrakcyjne wykłady i zagryzam zęby, ponieważ tracę je jakby „zautomatu” (swoją drogą zapraszam – udział jest bezpłatny, dzięki finansowaniu ze środków Miasta Poznań) .

To samo, ale bez minusów

W przypadku konferencji online – powyższy problem również został wygodnie rozwiązany. Każda z prelekcji to faktycznie video, do którego uczestnicy mają dostęp przez tak długi czas, jak tylko zadecydują ( mogą wybrać podczas zakupu biletów).

Sprytne prawda?

Sama jestem wielką fanką konferencji. Regularnie uczęszcam, bo nie tylko traktuję je jako stałe źródło inspiracji, poszerzania wiedzy i horyzontów, ale również jako rodzaj „pożytecznego” przerywnika w pracy oraz miejsce nawiązywania ciekawych kontaktów.

Masz ochotę wziąć udział w swojej pierwszej konferencji online? Nie ma lepszej okazji! Domyślasz się pewnie, że ten artykuł nie pojawił się bez powodu.

A jaki to powód?

Chciałam bardzo serdecznie zaprosić Cię na konferencję, w którą Kasia Aleszczyk włożyła ogrom pracy, a ja znalazłam się wśród zacnego grona prelegentów. Znajdziesz tam aż 35 prelegentów, ponad 40 godzin nagrań oraz cenne warsztaty przeprowadzone przez organizatorkę. Samodzielnie możesz zdecydować, jak długo chcesz mieć dostęp do tych materiałów oraz, czy planujesz być „na żywo” dokładnie w dniach trwania konferencji (3-7 czerwca 2019).

Samą konferencję znajdziesz TUTAJ

Poniżej wymieniłam wszystkich prelegentów wraz z ich „miejscami w sieci”

Janina Daily 

Jeżeli lubisz błyskotliwy humor – to na pewno spodoba Ci się ten filmik Janiny.

Ile trzeba zjeść czekolady, żeby dostać Nobla? | Janina Bąk | TEDxKoszalin

https://www.youtube.com/watch?v=4DruxASC1kM

Marek Jankowski

Kasia Iwanoska

Joanna Gotfryd

Monika Czaplicka

Magdalena Urbaniak

Wojtek Wawrzak

Mariusz Stachowiak

Tomasz Palak

Kinga Rak

Agnieszka Fiuk

Asia Inak

Dorota Białkowska

Maciej Swoboda

Agnieszka Krzyżanowska

Karolina Brzuchalska

Agnieszka Wojtas

Kasia Bieleniewicz

Magda Paciorek

Sylwia Stein i Artur Pajkert

Izabela Mrochen

Krzysztof Radzikowski

Michał Kowalczyk

Agnieszka Zapora

Krzysztof Dróżdż

Agata Górska

Magdalena Białecka

Anna Wolska de Keijzer

Michał Mackiewicz

Agata Dutkowska

Agnieszka Bury

Agnieszka Łabno-Kucharska

Ewa Dudek

Dorota Mularczyk

Przemek Dębski

Wojciech Babicz

Mam na imię Gosia, zajmuję się mozaiką. Bardzo dużo mówią o mnie te słowa:

dzieło rąk, góry, jaskinie, podróże (najchętniej na wschód), mozaika, las

Ponoć rękodzieło mam w genach 😉 dostałam je w spadku od moich dziadków, którzy na co dzień pracowali rękoma – babcia była krawcową, a dziadek zegarmistrzem i złotnikiem. Dziadek dodatkowo mnie inspiruje, gdyż swoją przygodę z zegarami i złotem rozpoczął po trzydziestce, co w tamtych czasach nie było wcale łatwe. Chwilę przed czterdziestką otrzymał dyplom mistrza i zmienił zawód. Też coraz częściej o tym myślę…

Kocham góry, naturę, las. Tam odpoczywam, ładuję akumulatory, poznaję siebie, zatrzymuję się, oddycham. Kocham też kolory – po szaro – czarnym okresie młodzieńczego buntu mój organizm – umysł i ciało zgłosiły zapotrzebowanie na spontaniczność, kolorowość i blask 🙂

Skąd wzięło się zamiłowanie do mozaiki?

Moja przygoda z mozaiką zaczęła się w Rosji. Podróże na wschód, poznawanie ludzi, kultury, języka to moja kolejna pasja. W ogóle niesamowite jest, jak moje pasje się zazębiają i prowadzą mnie przed siebie.

W Rosji spędziłam prawie pół roku na tzw. wymianie studenckiej. Jednym z moich ulubionych sposobów na krótkie zimowe dni było chodzenie do księgarń i buszowanie wśród półek z książkami. A że rękodzieło zawsze mnie pociągało to półki z książkami na ten temat były przeze mnie chyba najczęściej odwiedzane. Tak przejrzałam mnóstwo książek o szyciu, szydełkowaniu, drutach, wyklejankach i innych cudeńkach, o których chyba nikt w Polsce nie słyszał :). Tam też znalazłam książki o mozaice i od razu się w niej zakochałam :). Zauroczyły mnie kolory, blask szkiełek i tesser i fakt, że nadaje się potłuczonym kawałkom szkła, ceramiki czy innego surowca drugie czy jeszcze kolejne życie. W ogóle tam kupiłam książkę, która zachwyciła mnie swoim abstrakcjonizmem i pomysłowością – jak zrobić mozaikę ze skorupek jaj :)))).

Fascynacja czy sposób na życie?

Mozaika chodziła za mną po powrocie do Polski, aż w końcu zaczęłam szukać kogoś, od kogo się czegoś więcej dowiem i nauczę. Tak trafiłam do Ewy Zdanowskiej-Góry, która w Warszawie prowadzi warsztaty z mozaiki.

Na warsztatach u Ewy wykonałam swoją pierwszą pracę – jadąc na nie, wymyśliłam, że chcę coś zmienić w swoim życiu i stworzyć warsztatownię — miejsce, w którym będę mogła realizować się twórczo, pokazywać innym ile radości niesie praca własnych rąk, działać na rzecz lokalnej społeczności i wreszcie być sobie szefem.

Powstała wtedy nazwa mojej pracowni – Góra w chmurach… marzeń

Góry – ponieważ to moja druga obok rękodzieła ogromna pasja.

W chmurach – taki prawie rym :), a marzenia – bo to moje marzenie, do realizacji którego chcę dążyć.

Powstała też wizja logo i jego pierwsza wizualizacja 🙂

Od tamtej pory zaczęłam działać, ciąć, kleić, próbować. Czasem częściej, czasem rzadziej ,ale mozaika pojawiła się w moim życiu i zagościła w nim na dobre.

Małymi krokami do… – jak rozwijała się moja mozaikowa przygoda

Na początku tworzyłam nieduże formy: podkładki pod kubki, małe breloczki, zakładki do książek:

Zaczęła mi kiełkować myśl, że chcę spróbować wyjść z mozaiką na zewnątrz, zobaczyć jak na nią reagują znajomi i nieznajomi, czy jestem w stanie o niej mówić, zachęcić do wykonania pracy, do stworzenia czegoś z „niczego”.

W maju 2018 nadarzyła się okazja wyjścia z domowego zacisza. W ramach Getaway Outdoor Festival we współpracy z moim klubem jaskiniowym (Wielkopolski Klub Taternictwa Jaskiniowego) na stoisku wspomnianego stworzyliśmy razem z gośćmi festiwalu mozaikę – wariację na temat Getaway Outdoor Festival.

Odzew był naprawdę przemiły. W ciągu dwóch festiwalowych dni, dzięki pracy wielu gości, stworzyliśmy prawie całą mozaikę. Były osoby, które trzeba było zachęcić i namówić do pozostawienia swojego fragmentu. Były takie, które spędziły u nas na stoisku parę ładnych minut, wkręcając się w zabawę, a także takie, które zaglądały kilkukrotnie, żeby sprawdzić stan wykonania pracy 🙂 Także kilkoro moich klubowych znajomych odkryło w sobie pasję do mozaikowania :).

W poszukiwaniu swojego miejsca…

Ta atmosfera popchnęła mnie, żeby próbować dalej. Szukałam tylko odpowiedniego miejsca, czekałam na kolejną, odpowiednią okazję. I tak pewnego dnia w lipcu 2018 wpadłam na informację, że fundacja, którą bardzo lubię i zawdzięczam mnóstwo ważnej i ciekawej wiedzy, otwiera swoje lokum. W czasie ciąży chodziłam do nich na bezpłatne warsztaty i postanowiłam, że w ramach podziękowania i prezentu stworzę razem z gośćmi, którzy pojawią się na uroczystym otwarciu, logo Fundacji Cali Mali. To był impuls 🙂 myśl, która się nagle pojawiła i nie chciała wyjść z głowy. Pewnie nie bez znaczenia był fakt, że kolory logo Całych Małych są takie piękne i wdzięczne, że po prostu nie mogłam się oprzeć stworzeniu tej mozaiki 🙂

I tak powstała kolejna praca – mozaikowe logo fundacji Cali Mali.

Fundacja zajmuje się rozwojem małych dzieci – od urodzenia do kilkulatków. W związku z tym, że w mozaice potrzebny jest klej, pracę wykonywali głównie rodzice. Małe dzieci radziły sobie jednak po swojemu 🙂 wskazywały element który chcą przykleić, jak również miejsce gdzie ma się znaleźć i z moją lub rodziców pomocą dokładały swoją cegiełkę. Było też kilkoro starszaków – oni już samodzielnie mogli porwać się magii mozaikowania 🙂

Po kilku dniach dokończona przeze mnie praca trafiła w ręce założycielek Całych Małych, cieszy oko i przypomina o tym ważnym dniu otwarcia nowego lokum.

Ten projekt dał mi bardzo dużo radości i kolejne doświadczenia w pracy z mozaiką i z dzieleniem się wiedzą o niej. Bardzo podoba mi się idea tworzenia czegoś razem – uzupełniania się, współpracy, pokazywanie, że nawet jeśli ktoś dołoży tylko jeden kafelek, to jest twórcą czegoś większego.

Potem była chwila oddechu od większych projektów, za to pojawiły się w mojej głowie leśne klimaty. Postanowiłam stworzyć tabliczkę adresową inspirowaną tematyką lasu, która w niedługim czasie trafiła w dobre ręce na ulicę Leśną 1.

Kolejno nastąpił spokojniejszy moment w twórczości widocznej fizycznie, ale głowa cały czas szperała, tropiła, obserwowała- trwały poszukiwania czegoś, co mnie zainspiruje

I jak to bywa – najciemniej jest pod latarnią 🙂

GÓRY!!!! Mozaikowe GÓRY :)))

Przyszła mi na myśl idea mozaikowych gór – zorganizowałam wycinki ze sklejki i zaczęłam działać. W końcu nazwa pracowni i pasja zobowiązują 🙂

Najpierw w głowie, a potem w rzeczywistości, powstały produkty z linii związanej z górami:

stojąca góra, podstawki górskie, świecznik, brelok na klucze

Na specjalne zamówienie Wielkopolskiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego stworzyłam górskie statuetki dla klubowiczów z okazji 50 lecia ich działalności oraz z okazji 50 lecia odkrycia jaskini Bańdzioch Kominiarski w Tatrach Zachodnich.

Z potrzeby serca zaangażowałam się na miarę swoich sił i możliwości w akcję Góry dla wcześniaków w ramach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Na charytatywnych aukcjach zostały wystawione moje górskie prace – w tym mozaikowa góra z sercem.

Mozaikowa góra z sercem jest także bohaterką pierwszego filmu, który pokazuje, jak wygląda praca nad stworzeniem mozaiki 🙂

Górska akcja trwa i myślę, że trwać będzie długo. Mam już mnóstwo pomysłów na użycie nowych materiałów, na personalizację, wprowadzenie nowych kolorów, struktur.

Co poza górami w mozaice?

Chcę iść dalej, chcę się rozwijać, tworzyć nowe prace, w których będzie widoczna moja pasja, radość, blask, w których będzie się odbijało światło ognia, świec, kominka, nocnej lampki, lampy naftowej, czołówki czy latarni morskiej ….

Chcę próbować nowych technik, materiałów, wzorów, chcę tworzyć to, co dusza podpowie …

Chcę  stworzyć miejsce, w którym każdy chętny będzie mógł zatrzymać się chwilę nad sobą, zrobić coś własnymi rękoma, uwierzyć we własne możliwości i zdolności.

Chcę kiedyś powiedzieć mojej córce, że zdecydowałam się iść za głosem serca i za tym, co czuję oraz, że mocno jej kibicuję w marzeniach i planach choćby były nie wiem jak niecodzienne i odjechane …

Nigdy nie rezygnuj z tego, o czym nie możesz przestać myśleć nawet na jeden dzień

Przeczytałam ostatnio ten cytat autorstwa Churchila i tym bardziej nie mogę przestać o mozaice myśleć.

Pozdrawiam mozaikowo 🙂

Gosia

Ps. Więcej prac Małgosi znajdziesz tutaj 🙂

https://www.facebook.com/gora.w.chmurach.marzen/

https://www.instagram.com/gora.w.chmurach.marzen/

 

(FOR English Version of this text – scroll down)

Tak często wspominam o tym programie, że zasłużyłam sobie na lawinę pytań. Nie zwlekając  – zebrałam odpowiedzi…i garść słów od siebie w jednym tekście.

Co to jest SOMBA (Sigrun’s online MBA) 

SOMBA to dwunastomiesięczny (tak! Dobrze czytasz! Caaały rok) online program wzrostu dla przedsiębiorców. Mogę śmiało stwierdzić, że dedykowany jest dla przedsiębiorczyń, jako, że mentorka – Sigrun otwarcie promuje go jako część strategii w szerszej misji inspirowania równości płci zarówno w biznesie, jak i w finansach (tak – przerażająco niski odsetek kobiet trafia na sam szczyt, bo zbyt łatwo dajemy sobie podcinać skrzydła).

Program bazuje na wykorzystaniu osobistych zasobów, umiejętności, wartości i celów każdego z uczestników (tak, panowie też dołączają do tego programu – nic dziwnego – tyle konkretu w jednym miejscu to rzadkość na rynku produktów cyfrowych) i zbudowaniu modelu biznesowego skrojonego do potrzeb każdego z nich. Nie sztuką jest skopiować coś, co działa dla innych, bo prawdopodobnie i tak nie odnajdziemy się w takiej rzeczywistości – sztuką natomiast jest stworzyć dla siebie taki model, w którym finanse będą dopełnieniem poczucia misji, działania w imię wartości, które są dla nas kluczowe. Biznes, w którym możemy się rozwijać, wzrastać, z czasem możemy generować miejsca pracy i rozwijać zespół – to inwestycja na długie lata. W pełni zgadzam się z autorką, że nie tworzy się takich rozwiązań w tydzień, czy miesiąc. Rok to odpowiedni czas, żeby dać sobie przestrzeń na eksperymentowanie, badanie i konstruktywną krytykę. Sama zainwestowałam kolejny rok w programie SOMBA, bo wiem, że tutaj rozwijam biznesowe skrzydła, znajduję kluczowe partnerki i społeczność, która kieruje się podobnym zestawem wartości w biznesie, pomimo, że działa w zupełnie innych branżach.

Co zadziałało na początku

Nie mogę pominąć ważnego etapu – początkowej fascynacji narzędziami. LBA – czyli Lifestyle Business Library, jak nazwano stronę z wszystkimi video-tutorialami, plikami pdf, narzędziami, gościnnymi szkoleniami, wywiadami i webinarami – dostępna jest od momentu wejścia dla wszystkich uczestników programu.  Można porównać ją do szwedzkiego stołu. Za każdym razem, kiedy potrzebujesz popracować nad konkretnym aspektem swojej działalności – znajdziesz tam odpowiednie „danie”. Nie sztuką jest nałożyć na talerz tyle, że połowa trafi do kosza – sztuka to wybrać co smaczniejsze kąski, których Twój organizm aktualnie potrzebuje.

Ja byłam głodna…

Głodna wiedzy, narzędzi, głodna pracy nad moimi przekonaniami, chciałam ruszyć z miejsca. Pochłaniałam mięsiste kęsy wiedzy i dopychałam deserem inspirujących wywiadów. Z zapartym tchem śledziłam rozwój działalności pozostałych uczestników programu. Co najcenniejsze – kipiałam pomysłami (które skrzętnie notowałam i do dziś wykorzystuję), ale realizowałam (pod okiem mentorki i bardziej doświadczonych członków społeczności) te, które pozwalały na wzrost, a nie bezsensowne rozproszenie.

Jak kawa po deserze…No overthinking, just action!

Nie chodziło o to, żeby stać się chodzącą biblioteką, ale raczej poznać możliwości…bo równolegle do pochłaniania videotutoriali, pracowałam nad swoją strategią podczas comiesięcznych Mastermind Calls i cotygodniowych Q&A’s. Co miesiąc spotykamy się podczas dwugodzinnej rozmowy na żywo, która pozwala „wskoczyć” na tzw. Hot seat. To nic innego jak możliwość zadania swoich pytań Sigrun (tak  – ten stały dostęp do mentorki jest kluczową zaletą programu) na forum grupy – dzięki temu nie tylko ona, ale i cała społeczność jest zaangażowana w udzielanie podpowiedzi strategicznych i praktycznych rad. Cotygodniowe Q&A’s to dedykowany post, pod którym można zadawać bieżące pytania, na które odpowiedź – znowu na forum grupy, daje stałe, regularne wsparcie.

Niby logiczny mechanizm – ale w moim przypadku to był klucz do sukcesu. Regularność spotkań, świadomość, że ani jedno pytanie nie pozostanie bez odpowiedzi, każdy moment zatrzymania, zastanowienia jest pretekstem do wsparcia grupy bardziej i mniej doświadczonych kolegów z SOMBA  – to daje stałą energię do parcia do przodu, eksperymentowania, szukania optymalnych rozwiązań na każdym etapie rozwoju działalności.

Konkrety, kobieto! Konkrety!

No dobra, ale mogę tak sobie wychwalać i wychwalać, ale póki nie mam dla Ciebie namacalnych dowodów sukcesu, to mogę tak mówić o każdym programie pracy online. Sama nie odczuwałam tych małych kroków, które z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień pchały mnie do przodu, ale kiedy zebrałam je w takie podsumowanie całego dotychczasowego okresu pracy w SOMBA, bez cienia wątpliwości zdecydowałam się na kolejny rok pracy w tym programie.

Po kolei

Do programu po raz pierwszy przystąpiłam we wrześniu 2017 roku – szukałam narzędzi promocji moich warsztatów szydełkowania i podskórnie czułam, że możliwości „onlajnu” niosą „jakieś” możliwości. Szybko zorientowałam się, że to, co robię to jedynie wycinek moich możliwości! Oczywiście narzędzia promocji zadziałały i z radością organizowałam kolejne spotkania przy pełnym składzie…to jednak tylko rozochociło do eksperymentowania. Dzięki poradom społeczności skupiłam się w 100% na klientkach. Nauczyłam się słuchać ich pytań i potrzeb i przekładać je na język produktów i usług. W ten sposób w odpowiedzi na bolączki osób, którym warsztat stacjonarny był za daleko, w nieodpowiednim czasie, albo po prostu dla tych, którzy nie mieli możliwości zorganizowania opieki dla swoich pociech w tym czasie – stworzyłam kurs szydełkowania online. Kiedy wszyscy pukali się w głowę wskazując na multum bezpłatnych szydełkowych video-tutoriali na Youtubie – ja z powodzeniem sprzedawałam kurs i zbierałam opinie zadowolonych uczestniczek.

Rok 2018 upłynął na budowaniu kolejnych produktów cyfrowych na bazie aktualnych potrzeb klientów, promocji i sprzedaży, a w „off-lajnie” coraz to nowi partnerzy zgłaszali gotowość do wspólnych projektów, o których jeszcze kilka miesięcy wcześniej nawet mi się nie śniło. Dzięki zaproszeniu dewelopera przez pół roku testowałam formułę OPLOTKI POP-UP – czyli tymczasowego centrum spotkań rękodzielniczych, fizycznej przestrzeni inspiracji, eksperymentowania i wymiany informacji  (Zajezdnia), przestrzeń pracowni stała się miejscem wydarzeń wykraczających poza ramy rękodzieła – łączyłam siły w misji inspirowania kobiet z przedstawicielkami kompletnie innych zawodów (Wieczór autorski Edyty Niewińskiej – Premera powieści „Pod Powierzchnią”) Wystąpiłam jako prelegentka podczas Poznańskich Dni Przedsiębiorczości (PDP 2018), jako panelistka podczas Wielkopolskiego Kongresu Kobiet oraz Ogólnopolskiego Kongresu Kobiet, a wraz z zespołem OPLOTKI wzięłam udział w Międzynarodowym Festiwalu Kultury Dziecięcej – Pacanów 2018.

Od szydełkowania do inspirowania

Ośmielona sukcesami zaczęłam snuć plany rozwoju marki OPLOTKI. Jako, że od początku jej flagowym hasłem było „rękodzieło dla wnętrz”, zaczęłam rozglądać się za innymi dziedzinami handmade’u. To podczas jednej z Mastermind Calls uświadomiłam sobie, że u mych stóp leży świetny model biznesowy, który jednak niemożliwy jest w pojedynkę. To SOMBA zmieniła moje podejście do pracy w grupie. Z tradycyjnego modelu pracodawca-pracownik gładko przechodziłam do modelu partnerskiego. Mój osobisty sukces ośmielał rękodzielników, którzy ochoczo dołączali do różnego rodzaju projektów – zarówno online ( np. grupa facebookowa „Oplotki and Friends Jak zarabiać na rękodziele”, gdzie rękodzielnicy dzielą się wiedzą i doświadczeniem oraz szukają partnerów do większych projektów artystycznych), czy offline (projekt POP-UP – czyli funkcjonująca przez pół roku pracownia-showroom, gdzie prezentowaliśmy wspólnie najróżniejsze dziedziny rękodzieła i wiele innych, o których wspominam dalej w tekście).

Podczas jednej z rozmów w trakcie SOMBA Mastermind Calls uświadomiłam sobie, że moje błahe z pozoru rękodzieło jest w gruncie rzeczy nośnikiem takich wartości, jak poszanowanie pracy rąk ludzkich, chęć rozwoju i profesjonalizacji rękodzieła, osobiste dążenia przedsiębiorczych mam, zwłaszcza w okresie po-macierzyńskiej „dziury” w CV. Zobaczyłam to, co podskórnie czułam – i nauczyłam się to komunikować. Oplotkowe warsztaty rękodzieła, kursy rękodzieła online (tak, na przestrzeni czasu pojawiały się kolejne, które z sukcesem sprzedawałam – nie tylko moje – szydełkowe, ale osób, z którymi dzieliłam się know-how w ramach grupy mastermind – np. kurs makramy) stały się miejscem dyskusji, wzmacniania kobiet w ich dążeniach, a namacalne dowody ich możliwości (każda nowa umiejętność rękodzielnicza owocowała coraz to lepszą pracą) cegiełka po cegiełce budowały ich poczucie sprawczości i ośmielały do snucia przedsiębiorczych marzeń.

Poszło w eter

Zbudowana tą myślą postanowiłam dzielić się takimi refleksjami na większą skalę. Poczułam, że tak, jak podczas warsztatów możemy opowiadać o swoich sukcesach i porażkach i wspólnie je analizując wyciągać konstruktywne wnioski, tak narzędzia internetowe mogą zmultiplikować ten przekaz, aby trafiał do jak najszerszego grona kobiet potrzebujących motywacji, wsparcia, praktycznych wskazówek. Ruszył podkast OPLOTKI.  Po serii moich wynurzeń, które potraktowałam jak najszczerszą biznesową spowiedź i podsumowanie wszystkich dotychczasowych prób i błędów, zaczęłam zapraszać rękodzielniczki, przedsiębiorczynie, artystki, ale też i inspirujących panów – wszystkich, którzy moim zdaniem mogą pomóc kobietom podążać za ich potrzebami, marzeniami, przedsiębiorczymi zamierzeniami. Oczywiście – gdyby nie SOMBA i techniczne know-how, mogłabym tylko pomarzyć o zaplanowaniu takiego dużego przedsięwzięcia. Technikalia – to jednak chyba najmniejsza bariera – większość blokad było u mnie w głowie. „Czy się nadaję”, „czy ktoś tego będzie słuchał”, „czy mój głos jest ok” …. i tak dalej… i znowu w programie otrzymałam najlepsze wsparcie, jakiego wtedy było mi potrzeba  = skok na głęboką wodę! Wzięłam udział w tzw. On-air coaching – a to nic innego, jak sesja 1-1 z Sigrun, ale taka, która trafia później „na antenę” jako odcinek jej podkastu. Ja oczywiście ciągle pełna byłam wątpliwości, ale ostatecznie nie jeden, ale aż trzy ( odcinek 125,odcinek 151 odcinek 208,) uświadomiły mi, że nie ma czego się bać!  Zamykając zgrabnie temat podkastowania – chciałam tylko wyznać, że coś, czego bałam się, jak ognia, co budziło mnie w nocy zimnym potem obaw i kompleksów, poczuciem, że powinnam, z jednej strony i olbrzymim, nieracjonalnym strachem, z drugiej…jest teraz rutyną codzienności. Przyjemną rutyną. Nie będę Cię oszukiwać – to masa pracy i gdyby – znowu – nie konkretne wskazówki w bibliotece SOMBA na temat automatyzacji procesu, nie robiła bym nic innego, niż podkast…a przecież nie o to chodzi…Teraz z dumą mogę Cię zaprosić do przesłuchania wywiadu, którego udzieliłam w podkaście mojej mentorki SIGRUN SHOW – tym razem już nie jako pełny obaw „świeżak”, ale pewna siebie przedsiębiorczyni i (tadam!) podkasterka (Tutaj znajdziesz odcinek).

Podkast to nie wszystko

Wspomniany wyżej odcinek podkastu został nagrany w formie video i niedługo potem zobaczył światło dzienne na platformie YOUTUBE. I tu po raz kolejny praca nad mindsetem w programie SOMBA pozwoliła mi bez obaw i wygórowanych oczekiwań wkroczyć na tą platformę z pozytywnym nastawieniem i gotowością do eksperymentowania. Nie będę Ci opowiadać historii prób i błędów – bo ten proces ciągle trwa – ale już teraz wiem, że nie znalazła bym czasu na takie eksperymenty, gdyby nie cenna lekcja w programie SOMBA – zaczynaj kolejny projekt, kiedy poprzedni stanie się automatycznym procesem.

Kropla drąży skałę

Kiedy rozpoczęłam pracę w SOMBA, trochę irytowało mnie, że nie mam dostępu do wszystkich modułów programu. W przeciwieństwie do biblioteki, gdzie wszystkie treści dostępne są na „dzień dobry”, moduły programu SOMBA (choć fizycznie dokładnie na tej samej stronie internetowej) są uwalniane stopniowo. Dopiero teraz, kiedy śmiało „buszuję” we wszystkich modułach, wiem, że to było najlepsze, co można zrobić.  Nie rozpraszałam się np. aspektami budowania zespołu, kiedy był dla mnie odpowiedni czas, żeby przemyśleć strategię i główną misję działalności. Trudno zajmować się pisaniem książki i myśleniem o szeroko pojętym „liderstwie”, kiedy zmagasz się z poczuciem własnej wartości i masz problem z prawidłowym wycenianiem swojej pracy.  Oj, jak teraz jestem wdzięczna za to „nieprzytłoczenie” wiedzą i dozowanie jej proporcjonalnie do moich potrzeb i możliwości wykorzystania.

Dawaj, dawaj, dawaj, żeby móc brać

W dłuższej perspektywie SOMBA nauczyła mnie masy mechanizmów, które ciężko przypisać konkretnym modułom lub tutotrialom. Jednym z takich właśnie sposobów pracy, który wywrócił moje myślenie o zarabianiu do góry nogami była idea dawania. Rozdaję porady szydełkowe w bezpłatnej grupie (Szydełko-Nauka-Oplotki), rozdaję wiedzę i doświadczenie w grupie dla rękodzielników (Oplotki and friends  – Jak zarabiać na rękdziele), im więcej daję, tym więcej otrzymuję w zamian.

Karma wraca

BZDURA?! Jeszcze dwa lata temu pukała bym się w głowę – tak, jak pewnie Ty teraz. Jednak już wiem, że wiedza, umiejętności, którymi się dzielę bezpłatnie, daje klientom najlepszą próbkę moich możliwości. I oczywiście TAK!– są tacy, którzy tylko biorą i odchodzą, ale wiesz co? To nie są moi „wymarzeni klienci”. Ci idealni zostają po więcej i kupują kolejne produkty, bo tworzę je właśnie dla nich. Jak myślisz, dlaczego tak pokochałam swoją robotę?

Co dał mi program?

Mogła bym powiedzieć krótko – dochód. Bo w gruncie rzeczy inwestycja zwróciła się już dawno. Ale tyle powiedzieć – to jak NIC nie powiedzieć. SOMBA dała mi trwałe narzędzia, wydobyła ukryte kompetencje i wtłoczyła taką porcję poczucia własnej wartości, że nie ma dla mnie wyzwań zbyt śmiałych, zadań zbyt trudnych i terminów zbyt odległych.

Dwa kółka, czy cztery?

To trochę, jak z jazdą na rowerze. Dopóki nie potrafisz, zastanawiasz się, „jak oni to robią”, ale kiedy już Cię nauczą… tego nie da się cofnąć…i lada chwila chcesz już jeździć autem! Praktyczne narzędzia, mechanizmy biznesowe, zautomatyzowane procesy, zestaw wartości … mogła bym tak bez końca. Tego nie da się „oduczyć”. To zostaje – jak fundament. Nawet po największej burzy.

Dla mnie społeczność w programie SOMBA to taka trochę biznesowa rodzina. To tam opłakuję porażki, by znaleźć pokrzepienie i pomoc w wyciąganiu wniosków („Failure is feedback” to jedna z wielu maksym, która na dobre utkwiła mi w głowie), to tam spieszę donosić o małych i dużych sukcesach. To tam znajduję odpowiedzi na nurtujące mnie pytania i dyskutuję nad małymi i dużymi wątpliwościami.

Nie tylko online

Choć z definicji SOMBA to program budowania i skalowania biznesów online, to mimo wszystko, nie tylko tyle. Ogrom pracy nad szeroko pojętym mindsetem – w moim przypadku przełożył się na sukcesy w „offline”. Specyfika mojej działalności to w dużej mierze spotkania osobiste, praca z ludźmi, namacalne rękodzieło. Pewność siebie, świadomość, z jakim klientem chcę, a przede wszystkim NIE CHCĘ pracować, nauczyła mnie komunikowania tego światu. Odzyskałam czas, balans między pracą a domem i z dumą mówię o sobie „przedsiębiorcza mama”. Dzielę się informacją o programie SOMBA, bo stanowczo za mało jest nas w biznesie. Stanowczo za mało kobiet odnosi spektakularne sukcesy, a nawet jeżeli już tak się dzieje…za mało nas potrafi o tym głośno mówić.

Teraz, albo nigdy

Nie wiem, na jakim etapie swojego życia i działalności zawodowej czytasz ten tekst. Jeżeli szukasz odpowiedniego czasu, żeby zacząć pomagać swoim marzeniom…to rozczaruję Cię -najlepszy czas już był! Dawno temu! Jedyne, co Ci pozostało…to TU I TERAZ.

Jeżeli chcesz ode mnie otrzymywać informacje o tym, kiedy Sigrun ponownie otwiera drzwi do programu SOMBA zapisz się TUTAJ, a jeżeli czujesz, że Twoje marzenie to własny biznes w oparciu o rękodzieło – to TUTAJ znajdziesz garść odpowiedzi na ważne pytania.

ENGLISH VERSION

What is SOMBA (Sigrun’s online MBA) ?

SOMBA is a 12-month  (Yes! A whole YEAR LONG) online growth programme for entrepreneurs. It helps You build up a sustainable business model on Your strengths, passions, experience but moreover on dreams, goals, ambitions and aspirations.

It is not about giving You ready-made solutions on a silver plater – quite the contrary – it is like taking a huge step back in order to build from scratch (I spent quite a long time on the foundation level –to be honest ) – Your very own, unique model that fits to YOUR needs. By that I mean setting up YOUR financial goals, YOUR important values and YOUR overall mission that gives You motivation on a day-to day basis – a business that allows YOU to grow and inspire others to follow.

I guess You already know that there is something to this program that made me write a text  – long like never before 🙂 Lifestyle sustainable business?! – such construct is not possible in a week or a month – thus You probably already smell what it means to work the whole year long (or even longer) with Sigrun’s support. When You allow Yourself for exploration, experiment, looking deep into Your internal motivation – and work in a supporting, professional and like-minded environment, a massive growth is nearly inevitable.  I will not judge if SOMBA is a perfect fit for YOU, but surely I invite You to check out how it has revolutionized my business and mindset. Nothing to loose = everything to gain. Ready to go through my longest blog post ever?

Where to start?

I can not skip my beginnings in the program. I kept diving into the LBA (Lifestyle Business Library) and consuming video-tutorials, interviews, masterclasses, tools, pdfs, excel sheets…. like crazy! I was so hungry for knowledge…that only after some time I have learned to use it rather as a buffet, than a lavish meal. Instead of packing up more than I can digest, I have started to use it, as regular nutritious meals for the body of my business. And treated interesting masterclasses as delicius desserts.

I have wholeheartedly followed success stories from those that have joined the programme earlier and myself began to explode with business ideas. Try coming up with brilliant ideas on an empty stomach (You get what I mean? ).

No overthinking, just action!

As they say „any idea is worth nothing without execution”. SOMBA is definitely NOT about becoming a walking library. It is ALL about putting Your plans into practice.

I have used monthly Mastermind Calls and weekly Q&A’s to put all the far-fledged ideas into wholesome strategy. During two hour-long Mastermind Call each participant is given a 10-15 –minute long hot-seat to explain the current challenges and get constructive feedback both from Sigrun and from the group. I value those the most. Each time I felt stuck and did not want to reinvent the wheel  – I turned there – just to get blown away by possibilities. Once a month was more than enough for me, but for those that carried on in fast pace, there was even more. OK – I admit I used Q&A’s a LOT too 🙂 . The idea is to post a question underneath a weekly dedicated post altogether with all the other members of the fb group and get it answered in the form of video. This format is perfect for small technical issues, bigger and smaller advice and asking for group’s support. From my perspective it is great for the newcomers to the group. I quickly felt part of the community and gained confidence and support I needed to get going. I gradually felt more and more secure in my decisions and needed advice less and less often, but to be frank, the feeling that it is always there – accessible if need be – keeps You on track with all Your endavours.

Just the juicy stuff!

Ok – I can go on describing what I loved about the programme, but You can read a detailed description on the sales page. I will rather tell You what I have built up during the time in SOMBA programme. We tend to underestimate what can be done within a Year when working week by week without distraction. Even holidays bring You closer to Your ultimate achievements as they allow You to take overall look at where You have gone so far 🙂 (and get a proper rest off course!)

Step by step, bit by bit…

I have joined SOMBA in September 2017 looking for some practical tools to promote my crochet workshops. I felt there is something to this online business…but never knew, what journey was ahead of me:) Off course practical tools in library have made me achieve my initial goal within about… 1 month…so as You may expect I had still 11 months of enterpreneurial rollercoaster ahead of me:) Initial succeess has made me hungry for experiment. I have opened up to possibilities in Passion-a-Thon (a bonus workshop that allows You to take a step back and look at Your passions, competences, dreams and translate them into possible bussiness models) and so I have found a lifestyle business model – a perfect fit for me as an architect, a mum, a woman who wishes to inspire others to use their crafting skills as a business asset instead of time-consuming hobby.

I have learned how to translate clients’ problems and needs into fully-fledged products. Consequently, for those who could not join live crochet workshops I offered an online crochet course.

December 2017 was a magical time for me. By doing a first proper launch, I finally got rid of all doubts if online business was for me. From a shy mum with handful of doubts, I have gradually turned into self-confident enterpreneur who has definitely turned off the overthinking mode. I got used to public lives and clients’feedback, to taking lessons from failures, asking for advice and to constant reapeating and refining what works. I finally started working on my money mindset and self-worth.  My e-shop with Polish handmade took-off despite the fact (or actually BECAUSE) I started sharing how those items on offer are being made (the price of handmade items has become self-explenatory once it was clear how much it takes to produce them).

I got hungry for success. A spectcular one.

I have picked up a goal to become an inspiration for the homestead mums who keep their crafting skills in a drawer because they are told to be crazy for wanting to earn money doing what they love. I realized my OPLOTKI business can be more than just meeting up and talking while creating handmade interior design items. These women do not deserve to be undervalued, just like I did not. Each work day, each small success keeps me closer to leading the way for their courage to start building dream businesses too.  I also realized that crochet is just a drop in an ocean of handmade techniques and basically I desperately need like-minded team members to start moving forward.

Walk alone – You’ll go fast, walk together, You’ll go far

It has always been with me. This quote is so rooted in my understanding of the world, that I even do not track, who said it first. I tend to hear it everywhere I feel I belong. When joining SOMBA for the first time in my professional life I felt a part of community of strong enterpreneurs who go way beyond financial goals. On the other hand, once I got this sence of belonging, I gained power to lead a community of my own. A community of craftsmen, who wish to get more and more professional at skills that were actually taken as unnecessary hobby at the beginning. I have found a niche in my professional career and from traditional understanding of the word „architect” I shifted into an interior designer who specializes in handmade. With that banner I grew altogether with my fellow craftsmen who provided me with sewing, embroidery, weaving, clay-making, macrame and countless other tools for unique interior projects. Attracted by my success they started to follow and me – I started to grow as a leader. A new challenge has begun.

It does not happen overnight

Only now, when I summarize 2018 I see how Oplotki has become a platform for inspiration. I was invited to create a POP-Up handmade workshop as a part of developer’s promotion strategy (OPLOTKI POP-UP), this stationary handmade hub has become a meeting point for craftsmen coming from all over Poland. OPLOTKI hosted an incubator for handmade artists who oganized their first workshops, tested out new ideas, recorded video-tutorials and got inspired from simply being around like-minded people. This very place went way beyond handmade, as we have organized book premieres, (Promiere of a novel by Edyta Niewińska „Pod Powierzchnią” – inspiring to seek uniquwness in everyday ) Christmas Charity Sale and regular discussions (accompanied by crocheting more often than not 🙂 .

What it has to do with SOMBA?

Everything. At least to me. I know that without the right mindset – all of that would not have happened. Once I grew more and more confident in my „mission”, the universe provided offortunities. I would not have been able to grab them without an adequate frame of mind. I was invited to become a speaker at Enterpreneurial summit in Poznań (PDP ) <Funny enough – my whole professional career as an architect I have never been invited to inspure women’s enterpreneurship> at Regional Women’s Summit (Wielkopolski Kongres Kobiet). I have even became a panelist on a national conference that empowers Women in bisiness and politics (Ogólnopolski Kongres Kobiet ). Being in the same „league” as women, who just a couple months ago I treated as distant role-models, made me see myself in a completely new light. In a way it was an external proof of what has changed inside of me. And – to be clear – it is not in order to boast about it (maybe a little bit 🙂 ) but to depict You what SOMBA has triggered for me.  From handmade charity workshops for handicapped to Intermational Kid’s culture festivals. The whole spectrum You may think of. Everywhere I felt that handmade is a tool to be closer to another human being. I felt complete. Like never before.

From One to many

Only when I became visible and had a bold successes to support my competence, have I started to construct my signature online programme. I knew, that it is not enough to set an example – I need to provide craftsmen with a practical tool for growth. Jus as I was being led by the hand at the beginning in SOMBA, I needed a tool to lead handmade artists.  And so I did. At the beginning of 2018 I started giving my free 1-1 sessions (according to Sigrun’s blueprint). All those hours spent on listening to craftsmen’s needs gave me a solid basis for a programme for them. I started with free sessions. When I felt confident with my help I started charging for them. As expected – those who paid  – were the ones getting more results. And finally, basing on the 1-1 experience I have created and successfully launched group programme at the end of 2018 (Akademia Rękodzielnika). I still share a lot for free (especially in free fb group) but dedicate my full attention to those that are ready to invest in themselves and thus commit to working hard on their goals in my paid programs.

My (Your) whole universe

Do You also get that feeling sometimes, that everywhere around there are handmade artists? Haha – just kidding 🙂 My point is – we tend to stick to what we know and feel secure about. We tend to get trapped in talking to the same people, preferably from our field…and forget what it means to view ourselves through the eyes of others. SOMBA gave me totally different angle to what I do. Some hate comments on Your fb Page can ruin Your day – but once You get to SOMBA fb group and see women building summits supporting Parents with Down Syndrome kids, or coaches healing lifelong internal wounds or empowering others to push our world to become a better place, You suddenly stop. You think of Yourself, Your business as a part of some bigger puzzle. „Haters gonna hate” – let’s do our job. We have something more important to do than waste precious time and energy for their muddy puddles. That is something I also foud in SOMBA somewhere „in between the lines”.  This community allows to look at my challenges in a healthy way. It has tought me to treat failures, mistakes, successes as part of the process. Having this constructive feedback is like having a helping hand to pull you up. Even best swimmers can get awfully tired trying to swim the ocean (especially with hate=piranhas biting here and there 🙂 ).

Gone viral

I wish 🙂 Yup. But it will not happen itself right? So I started working on that. I have been listening to podcasts since how long I can remember and always dreamed of being heard in such a way. Being EPIC, being inspirational, changing somebodys life (or at least making a day less-suck 🙂 ). I never had something important to say (So I believed=another limiting belief that held me back for way too long). No wonder then, that once a Podcasting Masterclass appeared in SOMBA (Yes – that is another regular juicy content in the programme = MASTERCLASSES) I knew I HAVE TO do it. Had it not been for Sigrun sharing how to automate the whole process – I would be probably doing nothing else now. I mean – it takes time. Whole eternity! (Just kidding – but definitely it is not a quick project). Recording the episode is just a tip of an iceberg. Thanks to this Sigrun’s tried and tested method I implemented with my VA (yup – I forgot to mention – I hired help for that), I have menaged to keep the weekly pace withOPLOTKI podcast starting from August 2018. After the first season containing more or less my business confession built upon major trial and error analysis – I have realized how much SOMBA gave me. I still wonder if as many as 3 „on air coachings” ( episode 125,episode 151 episode 208,)  were for the current business challenges themselves or served also as a push into Podcasting (one day I’ll ask Sigrun during some life conference or VIP Day – I’ll let You know 🙂 ). On-air coaching is nothing else than a regular coaching session but with the whole content turned into a SIGRUN SHOW  episode. Brilliant idea! All the sleepless nights before recordings, all the equipment check-ups etc. became a routine…so once I finally started my own Podcast, all the fear was gone. I kept all three episodes on my webpage (listen to them here  or hre: episode 125,episode 151 episode 208,)  and often compare them to the fourth one, where I share my SOMBA story as a guest 🙂 It depicts my journey from self-daubt to self-confidence. It keeps me on track to my goal – to become so confident in podcasting – that one interview – Iwill invite Sigrun as a guest to my podcast (stay tuned! There is no stopping me once I publically share my goals). I already started inviting inspiring guests to talk about pro-tips for Polish handmade enterpreneurs (check out the OPLOTKI podcast here). With each conversation getting more inspired.

Podcasting with vision

A mean – I add some motion pictures to it 🙂 Again. I wanted to explore what YouTube might bring to OPLOTKI, but learned in SOMBA never to start another project until the previous one become a prcess. I waited until I have some interesting ideas, a draft of a strategy, and off I went to experiment 🙂 Oplotki on Youtube is too fresh to judge if it was a major success or a waste of time…however, the sole readines to experiment and do things my way, not copying ready-made strategies, is my personal achievement. After all that work on my mindset, I entered this broad creative space with no other expectations than readiness to experiment about spreading the OPLOtKI message across.

Content Dripping

When I started SOMBA I was a bit impatient about the inaccessible content. In contrast to the LBA – Somba modules (despite being also placed on one webpage) are released gradually. Only now, when I freely access all of them, I appreciate this mechanism. I was not overwhelmed by the idea of writing a book or organizing a virtual summit or hiring a team, when I should focus on foundations. It would be impossible to work through „thought leadership” when I struggled with low self-esteem or it would be impossible to hire a team when my money mindset did not allow me to charge proportionally to the value of my programs. Oh – how grateful I am now, for dripping this content proportionately to my needs, not throwing it at me when I wasn’t ready to digest it.

Accountability

I did not mention one extra boost for Your plans. It is no surprice that when You do something together it is harder to fail. This mechanism is well-used in SOMBA as each new member is adviced to pair up with a so-called „Somba-Buddy”. It is for keeping oneselves motivated and on the right track. Buddy-calls, talks and regular check-ups keep us even more dedicated to our goals (Yup it is easier to hide in the crowd, but when You have somebody to check up on You regularely…You push yourself a bit harder – and it is a great feeling to be helpful for Your partner). Plus – you witness new business friendships in the SOMBA fb group, often they go way beyond the programme. Parallel mechanism works for SOMBA sub-groups. Those are dedicated to topics, professions or nationalities – it is also an extra boost. I personally use Polish sub-group most, as there are many issues Poland-specific that I eagerly discusss with other Poles from SOMBA. I value this mini-mastermind a lot, as Polish online market seems to be a bit resistant to some strategies that work elsewhere.

Teamwork

Even in this text I tend to say „Sigrun this”, „Sigrun that”, but it is a whole team behind the SOMBA „machine”  that keeps it going on a day-to day basis. It did strike me quite not long ago, when I had my own team-building struggles. It has given me food for thought. Never have I seen complaints, something not working as it should, some bad-days or I-can-skip-that approach. Each week’s Q&A, each month’s Mastermind Call, regular Masterclasses, Live events, Mastermind Days and Retreats. Always 100% prepared and ready to action. Even on a sick days and important events (Such as Date with Destiny by Tony Robbins) Sigrun keeps inspiring SOMBA members and shares take-aways from places we simply can not attend yet. I know there is a work of a whole team behind the scenes, but it takes leading skills I can now only dream of to keep up such pace. It takes whole crazy hours of work from the inside to make it all look so smooth on the outside. Thank You „Team Sigrun” for that.

What goes around, comes back around

In the long run (I have joined SOMBA for another Year in September 2018  – so YOU’ll surely come across me if You join:) ) the programme has tought me some mechanisms that looked like sheer nonsence until I have learned to put them into practice. Those mechanisms are not defined in any module or lesson, but You somehow soak in with them and once Your thinking is shifted (beware 🙂 ) there is no coming back.

One of such mechanisms is building Your business relations from the place of giving. No expectations, no clear-cut deals – just the idea of helping, where You feel You can and want. To be frank – it, suprisingly, carries no risk of feeling exploited or used. Now, after some time of this unaware „good deeds” it all keeps coming back. I am amazed by unexpectedness and positive surprices. Each time I get totally amazed how a constructive advice, small discussion or a simple „I admire what You do! It inspires me!” can be a perfect ice-breaker. How it comes back when I go for projects bigger than OPLOTKI and find myself in a tribe of brave enterpreneurs who stand for more than just income.

It is all about our dear ones after all

I have learned to squeeze each hour of my time as effectively, as I can. There is no room for holding back, feeling unworthy, feeling stuck. As soon as I feel tired I turn to family. Just to get myself assured that what I preach at OPLOTKI is what I practice in everyday life. Core values I practice in my business are those I want to pass on to my kids. Each time I get lit up by a new project and spent every waking hour putting all I have to make it work – I do not feel remorse about being absent at home. I know each time I celebrate success and „come back” to hug them I teach to my little ones that work can mean fulfillment, passion, mission instead of sole money-driven chore you complain about. SOMBA gave a new energy to the family also in the sence of my self worth as a woman. My male-ish boldnes did throw new challenges at my lifelong partner (Yes – we are together something around 20 Years now) and poured new excitement to our (little dusty) relationship. He knows this absent look in my eyes when my thoughts circulate around new idea and keeps me grounded in family values, like noone else

In SOMBA I have also learned to set my own definition of success. What for ones is pushing through six, seven figures, for others is to afford a work-life balance. When I entered SOMBA I was attracted by income possibilities (Let’s be honest – it was an investment after all). Oddly enough, once the revenue kept coming in, I established a new goal – a balance. I protect my „family time” like never before. Income taught me that money comes and goes and time is the only thing we can not buy with that. I do have this luxury to praise lazy sketching hours with kids, family skiing weeks or swimming escapades to Greece over another sale, launch, conference or networking meeting. I have learned to plan my Year by starting with family holidays, inspiring events and personal goals and figuring out the finances with this end in mind.

Two wheels or four?

Just to sum things up (Finally! Thank You for keeping up that long!). I really wished to finish with a strong point. When entering SOMBA I felt like a toddler learning to cycle (Stay with me for this one – I am not babbling to set my word number record in one blog post 🙂 ).

Just imagine You are a kid. You just got Your first bike. You still look at all those friends that ride theirs fiercely over the block, thinking „how do they do that”. You stand with an awe on the sidewalk, dreaming to join, thinking „It is so hard!” „How can I be like one of them, how can I get going with this cycling magic?”. And then Your mum comes, or dad, or an elder brother. After a few pushes  – off You go! If  You could make it on Your own, You probably would. I do not mean there are not those who did. But how much fun, how much easier was it, when You did have a helping hand, when You crushed down first three or four times…and somebody picked You up, told You not to qiut.

And once You made it to ride around, to chase all those kids on their shiny bikes…

You start to dream about a car 🙂

Now or never 

I do not know what stage in life and business You are in right now – but since You have made it that far – there must be some curiousness, some openness towards what I wrote already. In SOMBA I have found a business-family. A group of like-minded people led by a strong female role-model is a place where I get support after painful failures and where I celebrate spectacular successes.

If You are looking for a perfect time to join SOMBA – I must disappoint You. A perfect time was long ago. Second best is NOW.

If You wish to receive updates from me or information, when SOMBA enrollment is open – CLICK HERE.

Feel free to contact me directly via agnieszka@oplotki.pl.

Agnieszka Gaczkowska

Oplotki.pl

 

Jest 7:00 rano,

budzisz się powoli, nastawiasz czajnik na kawę i idziesz niespiesznym krokiem do łazienki, by się ubrać, pomalować i wyglądać pięknie. Słońce cudnie świeci za oknem, ptaszki śpiewają, a Ty zadowolona o 8:00 podążasz z kubkiem kawy do pracowni, gdzie czeka na Ciebie wymarzona praca – koraliki, sznurki, włóczki, tkaniny… Wszystko pięknie i równo poukładane na półkach, w eleganckich pudełeczkach, zachęcające by tylko brać i robić. Czytaj dalej

DZIAŁALNOŚĆ NIEREJESTROWA dla rękodzieła

Z dniem 30 kwietnia 2018 r. weszła w życie ustawa – Prawo przedsiębiorców. Ustawa ta wprowadza dwa istotne ułatwienia dla planujących podjąć działalność zarobkową – ulgę na start oraz tzw. działalność nierejestrową. Czytaj dalej

Drodzy, lato mija zdecydowanie za szybko, choć – bądźmy szczerzy – rozpieściło nas tegoroczną obecnością, pojawieniem się wcześnie, rozgoszczeniem się na dobre i na długo i pysznieniem piękną aurą, słońcem i temperaturami.

Trzeba pogodzić się z coraz krótszymi dniami, z chłodnymi porankami i rześkimi wieczorami, ze skarpetami i kocykoswetrami, które ratują tą zgromadzoną ciepłotę przed wyparowaniem.

Czyż jednak nie jest to czas dla rękodzielników wymarzony? Nigdy, serio – NIGDY – nie pomyślałabym, że to upublicznię (gdyż dzierżę imaż absolutnej miłośniczki wiosny), zatem sza. Dobrze macha się rękoma i szydełkiem czy drutami przy rozpalonym kominku, przy kubku gorącej herbaty, której nie piłam tygodniami, nawet gdy jest ciemniej i chłodniej. Za oknem.

Przed nami wrzesień, mój nieulubiony miesiąc, niestety*. Podobnie jednak jak styczeń – zaprasza do porządkowania, do podejmowania wyzwań, mamy to we krwi. Przecież nie da się wymazać długotrwałego okresu edukacji i pełnej mobilizacji na początku roku szkolnego!

Dlatego teraz ogłaszam plan zajęć, tfu, wpisów, na kolejnych kilka miesięcy:

1. Raz w tygodniu pojawi się na naszych łamach sylwetka Rękodzielniczki lub Rękodzielnika. Będą to gościnne wpisy arcyciekawych Ludzi, dotyczące pasji, życia i pomysłów, wywiady z Nimi i opowieści o Nich. Pierwszy taki wpis już jutro! (Jeśli chcielibyście, aby i Wasza historia znalazła się u nas – prosimy o kontakt mailowy pod adresem blog@oplotki.pl)

2. Raz w tygodniu przeczytacie też o tym, co nas inspiruje albo pochłania. Pokażę Wam, czym zajęte są nasze ręce lub głowa, podejrzycie, co słychać w Zajezdni lub, jeśli Zajezdnia się wyczerpie, w innych pracowniach.

3. Raz w tygodniu, pewnie w poniedziałki, będę Was informować o tym, gdzie w danym tygodniu będzie można nas spotkać i czego się nauczyć.

Uff, trzy wpisy w tygodniu?! Sama nie wiem, jak to udźwignę, osobiście zaplanowałam kurs włoskiego, nowe dziedziny rękodzieła i odkurzenie frywolitek. A przecież etat matki trojga, żony, kucharki, szofera i przedsiębiorczyni mam już zaklepany. Ale z Waszą pomocą, przy dobrej zachęcie – dam radę.
Zatem: POMOŻECIE?

*Nieulubieństwo wynika z tego, że jestem mamą dwojga nastolatków i żal mi ich, niestety. Nie mogę zrobić nic, by ich sytuację zmienić. Moje dzieci są niestety ofiarami reformy szkolnictwa, mają nadmiar zajęć w szkole (nikt mi nie powie, że zajęcia codzienne od 8 do 15.30 dla dwunastolatka są „lekkim” przeciążeniem, biorąc pod uwagę kilka godzin w domu potrzebnych do odrobienia zadań domowych). W wyniku tego są permanentnie zmęczone i niewyspane. To smutne.