Drodzy, lato mija zdecydowanie za szybko, choć – bądźmy szczerzy – rozpieściło nas tegoroczną obecnością, pojawieniem się wcześnie, rozgoszczeniem się na dobre i na długo i pysznieniem piękną aurą, słońcem i temperaturami.

Trzeba pogodzić się z coraz krótszymi dniami, z chłodnymi porankami i rześkimi wieczorami, ze skarpetami i kocykoswetrami, które ratują tą zgromadzoną ciepłotę przed wyparowaniem.

Czyż jednak nie jest to czas dla rękodzielników wymarzony? Nigdy, serio – NIGDY – nie pomyślałabym, że to upublicznię (gdyż dzierżę imaż absolutnej miłośniczki wiosny), zatem sza. Dobrze macha się rękoma i szydełkiem czy drutami przy rozpalonym kominku, przy kubku gorącej herbaty, której nie piłam tygodniami, nawet gdy jest ciemniej i chłodniej. Za oknem.

Przed nami wrzesień, mój nieulubiony miesiąc, niestety*. Podobnie jednak jak styczeń – zaprasza do porządkowania, do podejmowania wyzwań, mamy to we krwi. Przecież nie da się wymazać długotrwałego okresu edukacji i pełnej mobilizacji na początku roku szkolnego!

Dlatego teraz ogłaszam plan zajęć, tfu, wpisów, na kolejnych kilka miesięcy:

1. Raz w tygodniu pojawi się na naszych łamach sylwetka Rękodzielniczki lub Rękodzielnika. Będą to gościnne wpisy arcyciekawych Ludzi, dotyczące pasji, życia i pomysłów, wywiady z Nimi i opowieści o Nich. Pierwszy taki wpis już jutro! (Jeśli chcielibyście, aby i Wasza historia znalazła się u nas – prosimy o kontakt mailowy pod adresem blog@oplotki.pl)

2. Raz w tygodniu przeczytacie też o tym, co nas inspiruje albo pochłania. Pokażę Wam, czym zajęte są nasze ręce lub głowa, podejrzycie, co słychać w Zajezdni lub, jeśli Zajezdnia się wyczerpie, w innych pracowniach.

3. Raz w tygodniu, pewnie w poniedziałki, będę Was informować o tym, gdzie w danym tygodniu będzie można nas spotkać i czego się nauczyć.

Uff, trzy wpisy w tygodniu?! Sama nie wiem, jak to udźwignę, osobiście zaplanowałam kurs włoskiego, nowe dziedziny rękodzieła i odkurzenie frywolitek. A przecież etat matki trojga, żony, kucharki, szofera i przedsiębiorczyni mam już zaklepany. Ale z Waszą pomocą, przy dobrej zachęcie – dam radę.
Zatem: POMOŻECIE?

*Nieulubieństwo wynika z tego, że jestem mamą dwojga nastolatków i żal mi ich, niestety. Nie mogę zrobić nic, by ich sytuację zmienić. Moje dzieci są niestety ofiarami reformy szkolnictwa, mają nadmiar zajęć w szkole (nikt mi nie powie, że zajęcia codzienne od 8 do 15.30 dla dwunastolatka są „lekkim” przeciążeniem, biorąc pod uwagę kilka godzin w domu potrzebnych do odrobienia zadań domowych). W wyniku tego są permanentnie zmęczone i niewyspane. To smutne.

1 komentuj

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *