Co warto wiedzieć, zanim zbudujesz biznes handmade? 7 rzeczy, których nikt Ci nie mówi
Masz talent.
Umiesz tworzyć piękne rzeczy.
Ludzie mówią Ci:
„Powinnaś to sprzedawać!”
I zaczynasz się zastanawiać:
A może rzeczywiście da się z tego zbudować biznes?
Da się.
Tylko zanim zamienisz rękodzieło w źródło dochodu, dobrze wiedzieć kilka rzeczy.
Nie po to, żeby Cię przestraszyć.
Wręcz przeciwnie.
Po to, żebyś nie musiała uczyć się wszystkiego wyłącznie na własnych, czasem bardzo drogich błędach.
Bo kiedy ja zaczynałam budować biznes oparty na rękodziele, wielu rzeczy po prostu nie wiedziałam.
Uczyłam się ich po drodze.
Przez eksperymenty.
Przez nietrafione decyzje.
Przez inwestowanie czasu i pieniędzy.
Przez obserwowanie innych przedsiębiorców.
I właśnie z tej perspektywy chcę Ci dziś powiedzieć o kilku rzeczach, które warto przemyśleć zanim zbudujesz swój rękodzielniczy biznes.
1. Najpierw zdecyduj, czy budujesz hobby, czy biznes
To brzmi banalnie.
Ale w praktyce potrafi zrobić ogromną różnicę.
Rękodzieło może być:
- odpoczynkiem,
- hobby,
- sposobem na dodatkowy dochód,
- pracą,
- pełnoprawnym biznesem.
I każda z tych wersji jest w porządku.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy próbujesz traktować hobby jak biznes, oczekując jednocześnie biznesowych rezultatów.
Jeżeli kupujesz materiały, tworzysz dla przyjemności, rozdajesz rzeczy znajomym, a czasem coś sprzedasz, być może po prostu masz hobby, które od czasu do czasu przynosi pieniądze.
I świetnie.
Ale jeżeli chcesz, żeby rękodzieło było źródłem Twojego utrzymania, musisz zacząć patrzeć na nie również jak na działalność zarobkową.
A wtedy pojawiają się pytania, których przy hobby nie musisz sobie zadawać:
Ile zarabiam?
Ile kosztuje mnie wytworzenie produktu?
Kto jest moją klientką?
Co właściwie sprzedaję?
Jak docieram do klientów?
Ile muszę sprzedać, żeby osiągnąć swój cel?
To nie odbiera rękodziełu przyjemności.
Po prostu zmienia zasady gry.
2. Nie musisz zarabiać na rękodziele w jeden konkretny sposób
Kiedy myślimy „biznes handmade”, często widzimy jeden obraz:
robię produkt → wystawiam go → ktoś go kupuje.
Ale to tylko jeden z możliwych modeli.
Możesz zarabiać na:
- produktach handmade,
- warsztatach,
- nauce techniki,
- kursach online,
- materiałach edukacyjnych,
- konsultacjach,
- współpracach,
- wydarzeniach,
- produktach cyfrowych,
- społeczności,
- wiedzy i doświadczeniu.
Nie oznacza to, że masz robić wszystko.
Wręcz przeciwnie.
Jedną z ważniejszych lekcji, których nauczyłam się przez lata prowadzenia Oplotki, było to, że najpierw warto zrozumieć swój model, a dopiero później dokładać kolejne elementy.
Bo jeżeli nie wiesz, na czym właściwie chcesz zarabiać, bardzo łatwo wpaść w pułapkę:
„Będę robić trochę wszystkiego, a jakoś to się sprzeda.”
To rzadko jest strategia.
To raczej nadzieja.
3. Twój model biznesowy wpływa na wszystko
To jedna z rzeczy, których żałuję, że nie wiedziałam na początku.
Nie ma jednej uniwersalnej recepty na biznes handmade.
Inaczej wygląda biznes osoby, która tworzy unikatowe meble.
Inaczej osoby prowadzącej warsztaty.
Jeszcze inaczej osoby sprzedającej kurs online.
A jeszcze inaczej osoby, która chce połączyć kilka źródeł przychodu.
Model biznesowy wpływa między innymi na:
- ceny,
- sposób sprzedaży,
- liczbę klientów, których potrzebujesz,
- sposób komunikacji,
- potrzebny czas,
- możliwości skalowania,
- sposób pracy.
Dlatego zanim zaczniesz kopiować rozwiązania od innej twórczyni, zapytaj:
Czy jej model biznesowy jest podobny do mojego?
Bo rozwiązanie, które świetnie działa u niej, może kompletnie nie pasować do Ciebie.
4. Cena nie jest oderwana od modelu biznesowego
To prowadzi nas do kolejnego tematu.
Wycena.
Wiem, że wiele twórczyń chciałoby znaleźć jedną magiczną formułę:
materiały + czas + coś tam = cena.
Tylko że biznes jest trochę bardziej skomplikowany.
Cena musi mieć sens w kontekście całego modelu.
Możesz sprzedawać produkt za 50 zł.
Możesz sprzedawać podobny produkt za 500 zł.
Możesz sprzedawać jego bardzo ekskluzywną wersję za kilka tysięcy.
Sam produkt nie odpowiada na pytanie o cenę.
Liczy się między innymi:
- dla kogo tworzysz,
- jakie rozwiązanie oferujesz,
- jak wygląda rynek,
- jak pozycjonujesz markę,
- jakie masz koszty,
- ile czasu zajmuje Ci praca,
- jakie masz cele finansowe.
Dlatego zamiast pytać wyłącznie:
„Ile inni biorą za taki produkt?”
warto zapytać:
„Jaki model biznesowy chcę zbudować i jaka strategia cenowa będzie go wspierać?”
Nie będę tutaj robić kolejnego poradnika o wycenie.
To osobny, ogromny temat i masz już w Oplotkach materiały poświęcone właśnie temu zagadnieniu.
[LINK: Pokochaj wycenę rękodzieła – kurs dostępny w BIBLIOTECE]
5. Jeden produkt albo jedna usługa mogą być zbyt dużym ryzykiem
Ta lekcja przyszła do mnie bardzo mocno w czasie pandemii.
Wyobraź sobie biznes oparty wyłącznie na:
- warsztatach stacjonarnych,
- biżuterii na imprezy,
- sprzedaży jednego konkretnego produktu,
- jednym wydarzeniu,
- jednym kanale sprzedaży.
Dopóki wszystko działa, może być świetnie.
Problem pojawia się wtedy, kiedy warunki się zmieniają.
I nagle okazuje się, że cały biznes stoi na jednym filarze.
Dlatego warto myśleć o dywersyfikacji.
Ale uwaga.
Dywersyfikacja nie oznacza:
„Od poniedziałku będę prowadzić warsztaty, sprzedawać produkty, nagrywać kursy, robić YouTube, Pinterest, TikToka, podcast i jeszcze otworzę sklep.”
Nie.
To byłby przepis na chaos.
Chodzi raczej o to, żeby z czasem zbudować sobie więcej niż jedną możliwość zarabiania.
Najpierw:
doprowadź jeden element do działania.
Potem:
zautomatyzuj lub uprość to, co działa.
A dopiero później:
dołóż kolejny filar.
To zupełnie inna logika.
6. Produkty cyfrowe nie są magicznym rozwiązaniem, ale warto wiedzieć, że istnieją
Kiedy zaczynałam, produkty cyfrowe wydawały mi się czymś znacznie bardziej skomplikowanym.
Kurs.
Platforma.
Nagrania.
Technologia.
Automatyzacja.
Mailingi.
Cała ta machina.
Tymczasem produkt cyfrowy może być znacznie prostszy.
To może być:
- PDF,
- instrukcja,
- przewodnik,
- tutorial,
- nagranie,
- konsultacja online,
- kurs,
- materiał uzupełniający do produktu fizycznego.
Nie chodzi o to, żeby każda rękodzielniczka nagle stworzyła trzynastogodzinny kurs online.
Chodzi o to, żeby zobaczyć możliwość:
czy wiedza, którą już masz, może być produktem?
Jeżeli codziennie odpowiadasz klientkom na to samo pytanie, być może da się stworzyć materiał, który odpowie na nie raz i będzie służył kolejnym osobom.
Jeżeli prowadzisz warsztaty, może część wiedzy da się wykorzystać online.
Jeżeli masz ogromne doświadczenie w wyborze materiałów, być może możesz stworzyć przewodnik.
Technologia nie musi zastępować rękodzieła.
Może po prostu pomóc Ci lepiej wykorzystać to, co już umiesz.
7. Nie potrzebujesz tysięcy fanów
To jedna z pułapek, w którą bardzo łatwo wpaść.
Patrzysz na Instagram.
Ktoś ma 50 tysięcy obserwujących.
Ktoś 100 tysięcy.
Ktoś robi rolki z milionowymi wyświetleniami.
I zaczynasz myśleć:
„Ja mam tylko 800 osób. Jak ja mam na tym zbudować biznes?”
Tylko że:
lajki nie płacą rachunków.
Nie potrzebujesz koniecznie wielkiej publiczności.
Potrzebujesz odpowiednich ludzi.
Dlatego ważniejsze pytanie brzmi:
„Do kogo chcę dotrzeć?”
niż:
„Jak mieć więcej obserwujących?”
Możesz mieć małą społeczność, która naprawdę potrzebuje tego, co oferujesz.
I możesz mieć ogromną społeczność, która chętnie ogląda Twoje treści, ale nigdy niczego od Ciebie nie kupi.
To dwie zupełnie różne rzeczy.
Dlatego zanim zaczniesz obsesyjnie poprawiać zasięgi, zastanów się:
kto ma być moją klientką?
I dlaczego właśnie ona ma chcieć kupić ode mnie?
8. Strategia nie oznacza, że musisz być wszędzie
Instagram.
Facebook.
Pinterest.
YouTube.
TikTok.
Newsletter.
Podcast.
Blog.
Marketplace.
Sklep internetowy.
Można się w tym naprawdę zgubić.
A potem pojawia się przekonanie:
„Jeżeli nie jestem wszędzie, robię biznes źle.”
Nie.
Strategia ma być dopasowana do Twojego biznesu.
Jeżeli Twoje klientki są na Instagramie: świetnie.
Jeżeli znajdują Cię przez Google: rozwijaj treści.
Jeżeli sprzedajesz lokalnie: być może ważniejsze będą wydarzenia i relacje.
Jeżeli masz produkt wizualny: Pinterest może mieć sens.
Jeżeli nie znosisz nagrywania siebie: nie musisz budować firmy opartej na codziennych rolkach.
To nie znaczy, że możesz całkowicie ignorować marketing.
Oznacza tylko, że nie musisz kopiować czyjejś strategii jeden do jednego.
9. Nie automatyzuj wszystkiego tylko dlatego, że możesz
Automatyzacja jest świetna.
Naprawdę.
Sama korzystam z niej w biznesie.
Ale jest pewna pułapka.
Możemy tak bardzo zachwycić się możliwościami technologii, że zaczniemy automatyzować również to, co powinno pozostać ludzkie.
Kolejne zaplanowane posty.
Kolejne lejki.
Kolejne automatyczne wiadomości.
Kolejne treści przygotowane z wyprzedzeniem.
I nagle okazuje się, że biznes działa bardzo sprawnie…
tylko nikt nie czuje, że rozmawia z człowiekiem.
A przecież w rękodziele relacja ma ogromne znaczenie.
Nie bój się więc tego, że czegoś nie robisz automatycznie.
Nie wszystko musi być zoptymalizowane do granic możliwości.
Czasem właśnie autentyczny kontakt jest przewagą.
10. Najważniejsze: nie musisz wiedzieć wszystkiego na początku
To chyba najważniejsza rzecz z całej tej listy.
Kiedy zaczynałam Oplotki, nie wiedziałam, że biznes będzie wyglądał tak, jak wygląda dzisiaj.
Zaczęłam od produktów.
Później pojawiły się warsztaty.
Poznawałam kolejne twórczynie.
Zaczęłam budować zespół.
Kiedy zabrakło mi czasu i możliwości rozwoju w modelu opartym wyłącznie na pracy stacjonarnej, zainteresowałam się produktami cyfrowymi.
Potem coraz bardziej wciągał mnie marketing, sprzedaż i strategia.
A z czasem zaczęłam dzielić się tą wiedzą z innymi twórcami.
Nie znałam całej mapy.
Widziałam kolejny krok.
I to wystarczało.
Dlatego nie czekaj, aż będziesz:
- ekspertem od biznesu,
- ekspertem od marketingu,
- ekspertem od technologii,
- ekspertem od sprzedaży,
- ekspertem od social mediów.
Nie musisz być wszystkiego ekspertem.
Potrzebujesz wiedzieć, czego potrzebujesz nauczyć się teraz.
Zanim zbudujesz biznes handmade, odpowiedz sobie na te 7 pytań
Nie traktuj tego jako kolejnej listy zadań.
Potraktuj jako filtr.
1. Czy chcę mieć hobby czy biznes?
2. Na czym dokładnie chcę zarabiać?
3. Jaki model pracy pasuje do mojego życia?
4. Jak mój model biznesowy wpływa na ceny?
5. Czy jestem zależna od jednego produktu, usługi albo kanału?
6. Kim jest osoba, która naprawdę ma potrzebę kupienia ode mnie?
7. Co mogę uprościć, zanim zacznę dokładać kolejne działania?
Jeżeli nie znasz wszystkich odpowiedzi: spokojnie.
To nie egzamin.
To są pytania, które możesz sobie zadawać wielokrotnie.
Bo biznes handmade nie jest projektem, który raz kończysz.
On się zmienia.
Razem z Tobą.
I właśnie dlatego nie zaczynałabym od kolejnego „patentu”
W internecie znajdziesz tysiące porad:
„10 sposobów na…”
„5 trików…”
„3 rzeczy, które musisz…”
„Algorytm kocha…”
„Sprzedaj więcej dzięki…”
Tylko że biznes nie składa się z pojedynczych trików.
Potrzebujesz kontekstu.
Musisz wiedzieć:
co chcesz osiągnąć, dla kogo tworzysz, jak chcesz zarabiać i jakiego życia ma Ci ten biznes pomagać budować.
Dopiero wtedy poszczególne narzędzia zaczynają mieć sens.
Nie potrzebujesz wiedzieć wszystkiego. Potrzebujesz mieć gdzie szukać.
I tutaj dochodzimy do tego, po co stworzyłam Bibliotekę Biznesu Handmade.
Nie po to, żeby dać Ci jeszcze jeden kurs, który musisz „przerobić od początku do końca”.
Biblioteka ma być zapleczem Twojego biznesu.
Miejscem, do którego możesz wrócić wtedy, kiedy pojawia się konkretne pytanie.
Nie wiesz, jak podejść do wyceny?
Szukasz materiałów o wycenie.
Potrzebujesz pomyśleć o marketingu?
Sięgasz po marketing.
Chcesz rozwinąć warsztaty?
Masz materiały dotyczące warsztatów.
Potrzebujesz spojrzeć szerzej na swój model biznesowy?
Wracasz do odpowiednich materiałów.
Nie musisz konsumować wszystkiego.
Sięgasz po to, czego potrzebujesz TERAZ.
To właśnie jest dla mnie sens Biblioteki: nie kolejny kurs do zaliczenia, ale biznesowe zaplecze, które rośnie razem z Tobą.
[LINK: BIBLIOTEKA BIZNESU HANDMADE]
Zanim zaczniesz, nie pytaj tylko: „czy dam radę?”
Zapytaj:
„Jaki biznes chcę zbudować?”
„Po co właściwie go buduję?”
„Jak chcę na nim zarabiać?”
„Jak chcę pracować?”
„Dla kogo chcę tworzyć?”
I dopiero wtedy zacznij budować.
Bo rękodzieło może być hobby.
Może być dodatkowym źródłem dochodu.
Może być pracą.
Może być biznesem.
Może stać się marką, społecznością, edukacją, produktem cyfrowym albo połączeniem kilku różnych światów.
Nie musisz dzisiaj wiedzieć, którą drogą pójdziesz.
Ale dobrze wiedzieć, że to Ty możesz tę drogę zaprojektować.
Posłuchaj odcinka podcastu
Ten tekst powstał na podstawie odcinka Oplotki, w którym zebrałam rzeczy, których sama chciałabym dowiedzieć się wcześniej, zanim zaczęłam budować biznes oparty na rękodziele.
Opowiadam tam m.in. o różnicy między hobby a biznesem, modelach zarabiania, wycenie, dywersyfikacji, produktach cyfrowych, social mediach, automatyzacji i budowaniu biznesu w zgodzie z własnym życiem.
Zawiłość
Nie zaczynaj od pytania:
„Co mam zrobić?”
Najpierw zapytaj:
„Co właściwie chcę zbudować?”
Jednym słowem
ŚWIADOMOŚĆ.
Bo im wcześniej zaczniesz świadomie projektować swój biznes handmade, tym mniej decyzji będziesz później podejmować przypadkiem.
FAQ
Czy rękodzieło może być biznesem?
Tak. Rękodzieło może być podstawą działalności zarobkowej, ale wymaga innego podejścia niż hobby. Pojawiają się m.in. kwestie modelu biznesowego, kosztów, cen, klientów, sprzedaży i organizacji pracy.
Czy muszę od razu mieć kilka źródeł dochodu?
Nie. Warto jednak mieć świadomość ryzyka związanego z uzależnieniem biznesu od jednego produktu lub jednej usługi. Najpierw możesz rozwijać jeden główny filar, a później stopniowo dodawać kolejne możliwości.
Czy muszę mieć dużo obserwujących, żeby zarabiać na rękodziele?
Nie. Liczba obserwujących nie jest tym samym co liczba klientów. Znacznie ważniejsze jest dotarcie do osób, które rzeczywiście potrzebują Twojej oferty.
Czy każdy biznes handmade potrzebuje produktów cyfrowych?
Nie. Produkty cyfrowe są jedną z możliwości, a nie obowiązkiem. Mogą być jednak sposobem na dodatkowy produkt, wykorzystanie posiadanej wiedzy albo częściową niezależność od czasu pracy twórcy.
Czy muszę być obecna na wszystkich mediach społecznościowych?
Nie. Kanały komunikacji warto dobierać do klientek, oferty, możliwości czasowych i sposobu sprzedaży. Nie każda strategia sprawdzi się w każdym biznesie.
Czy muszę znać się na biznesie, zanim zacznę sprzedawać rękodzieło?
Nie musisz wiedzieć wszystkiego na starcie. Warto natomiast świadomie uczyć się kolejnych elementów biznesu w miarę rozwoju działalności i korzystać z wiedzy innych osób, zamiast każdą rzecz testować wyłącznie metodą kosztownych błędów.
Chcesz rozwijać biznes handmade bardziej świadomie?
Nie potrzebujesz kolejnej przypadkowej porady.
Potrzebujesz wiedzy, do której możesz wrócić wtedy, kiedy pojawia się konkretny problem.
Biblioteka Biznesu Handmade jest właśnie takim zapleczem.



