Czy znacie powiedzenie o planowaniu i reakcji Boga na nie?

Tak, gorzko się sama śmieję ze swojego planowania. Bo choć mocy Bożej mi brakuje (niestety, och jak bardzo niestety), to umiejętność dostrzegania błędów posiadłam, i właśnie swój widzę.

W planach miałam skasowanie posta o planach pisarskich. Ale tego zamierzenia też nie zrealizuję. Chcę pokazać, że mylenie się jest rzeczą ludzką. A pomyliłam się sromotnie szacując, że dam rade publikować trzy posty tygodniowo.

Zaraz po ogłoszeniu swojego ambitnego planu wyjechałam na przecudowne wakacje. Jakoś nie miałam przebłysku, że coś się sypnie. Po powrocie kołowrót szkolny, sezon infekcyjny a także intensywne szkolenie, wyjęły mi tydzień z życiorysu. Podczas kolejnego, minionego tygodnia opłakiwałam mój najcięższy zawodowy upadek, to znaczy wykluczenie mnie z grona szczęśliwców, którzy zdobyli dofinansowanie unijne na własną działalność (a byłam na tak wysokiej fali wznoszącej, że lot był długi a zderzenie cholernie bolesne). Trzeci tydzień uciekł.

Szczęśliwie nadszedł poniedziałek.

Urlop stał się pięknym, choć mglistym, wspomnieniem.  Katary, szkoły i przedszkole oswoiłam, jak co roku. Dotację przebolałam (choć piszę właśnie odwołanie), czas przystąpić do pracy. I zredukować zbyt ambitny zarys pracy blogerki.

Przede wszystkim nie obiecam Wam, że co tydzień pokaże sylwetkę nowej rękodzielniczki, bo czasem i One nie mają czasu, by coś napisać.

Po drugie, nie zagwarantuję kalendarza, bo same możecie go sprawdzać na bieżąco o tu: https://oplotki.pl/calendar/kalendarz-oplotki/

Za to, po trzecie,  zrobię wszystko, by raz w tygodniu ukazała się merytoryczny artykuł rękodzielniczy i dołożę wszelkich starań, by do Ciebie dotarł. Tyle mogę.

 

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *