powrót do pracy po macierzyńskim

 

Niezależnie, czy pracujesz „na etacie”, czy ogarniasz własny biznes… przerwa macierzyńska niewątpliwie daje Ci moment na nabranie perspektywy. Powrót do pracy po macierzyńskim rzadko kiedy jest lekki, łatwy i przyjemny… bo bywa, że zupełnie inne priorytety zaczynają rządzić naszym życiem.

Mama wraca do pracy

Czy Twoje wartości – prywatnie i zawodowo – nagle zrobiły fikołka? Moje zdecydowanie tak! Kiedy zdałam sobie sprawę, że nie po to zostałam mamą, żeby moje dzieci cały dzień czekały, aż w końcu ogarnę pracę i spędzę z nimi chwilkę wieczorem, zrozumiałam, że moja dotychczasowa aktywność zawodowa (jako właścicielka wymarzonej pracowni architektury spędzałam niemalże każdą wolną chwilę w pracy) uniemożliwia mi bycie „obecną” w życiu moich pociech.

Wrzuciłam na (zawodowy) luz, spędzałam cały wolny czas z maluchami, ale szybko zaczął mi doskwierać brak aktywności zawodowej. Wróciłam więc „do pracy”, ale w zupełnie nowym wydaniu.

 

powrót do pracy po macierzyńskim urlop

Powrót do dzieciństwa powrotem do pracy?

Kiedy zanurzyłam się w macierzyństwie, znalazłam w końcu czas na to, co w pośpiechu codzienności umykało. Ukochane szydełkowanie, druty, wszelkiej maści rękodzieło, które mogłam uskuteczniać przy dzieciach, okazało się nie tylko balsamem dla duszy, ale dało też początek zupełnie nowej kariery.

Okazało się, że kiedy dałam sobie prawo, aby z całą odwagą zadać (sobie) trudne pytania… odpowiedzi zaskoczyły nawet mnie!

 

powrót do pracy po macierzyńskim urlop

Powrót do pracy po macierzyńskim z Zusu

Kiedy błogi rok (już kolejny, bo to było drugie dzieciątko) Zusowej wolności minął, nie było już czasu na zwlekanie. Wiedziałam, że albo moja odkryta z zaskoczeniem pasja do rękodzielniczych spotkań musi zacząć zarabiać, albo cała przygoda pozostanie tylko miłą przerwą zawodową, zanim znowu nieobecność w domu zacznie przynosić realne dochody.

To wtedy narodziły się OPLOTKI, czyli warsztaty rękodzieła. Wtedy jeszcze głównie stacjonarnie, z czasem również on-line. W moim wydaniu – powrót do pracy po urlopie macierzyńskim okazał się niesamowitą podróżą do głębi siebie. Przedefiniowałam, co w pracy jest dla mnie ważne. Okazało się, że wcale nie jest to puchnące konto, ale raczej balans między życiem prywatnym a zawodowym. Ani jako mama na 1000%, ani jako architektka biegająca cały dzień po budowie… nie czułam się do końca spełniona. Zawsze czegoś brakowało. Dopiero, kiedy pojawiła się równowaga, poczułam, że TO JEST TO.

 

MAMA wraca do pracy

Może i dla Ciebie to moment, kiedy zadajesz sobie pytanie: „czy chcę wracać do poprzedniej pracy?”… może Ciebie też nurtuje „czy chcę wracać do tego, co było?”. Jeżeli tak – zachęcam Cię, abyś odpowiedzi na to pytanie poszukała w sobie.

Od kiedy zaczęłam spisywać swoje perypetie w formie książki, zrozumiałam wiele wydarzeń, które zadziały się, bo intuicyjnie unikałam tego, co nie jest tak do końca „moje”.

Zachęcam Cię do spisania ważniejszych momentów w Twoim zawodowym życiu. Kiedy spoglądasz na nie z perspektywy – pewnie tak jak ja, odkryjesz, że często determinowały je ważne wydarzenia w życiu prywatnym.

I nic dziwnego!!

W końcu to życie zawodowe ma nas wspierać w osobistych celach, a nie odwrotnie…

W końcu pracujemy, by żyć, a nie żyjemy, by pracować 🙂

Praca, dla mamy zdecydowanie wygląda inaczej, niż dla singielki, młodej mężatki, czy osoby, która już swoje ptaszyny „wypuściła z gniazda”. Kiedy zdałam sobie sprawę, że jest to pewien etap w życiu – postanowiłam dostosować swoją rzeczywistość zawodową do niego.

Dzięki Oplotki – mogę spędzać z dziećmi więcej czasu, mogę być przy nich w przełomowych, ekscytujących, trudnych momentach, ale jednocześnie mam ten moment odskoczni od macierzyństwa w postaci pracy.

Postawiłam na biznes w oparciu o rękodzieło, bo to w tym świecie zakorzenione są moje najgłębsze wartości – wspólnota, bycie z drugim człowiekiem, cierpliwość, powtarzalna, przewidywalna praca, nawiązanie do tradycji i międzypokoleniowy dialog.

Dodałam do tego pierwiastek on-line, bo uwielbiam nowe technologie i fascynuje mnie, w jaki sposób potrafią nas wspierać w codzienności.

Zdecydowałam się na budowanie zespołu, bo uwielbiam pracę z ludźmi, ale jednocześnie jest to sposób na „kupienie czasu” dla chwil z rodziną.

 

Jeżeli Ty też zastanawiasz się, co po macierzyńskim…

Zachęcam Cię do zrobienia takiego sumiennego spisu, co kochasz…, ale też i czego nie znosisz.

To będzie bez wątpienia świetny drogowskaz.

Mam wrażenie, że moja historia wyboistej drogi do osobistego i zawodowego spełnienia może dać Ci pewną inspirację – dlatego zapraszam Cię do lektury OPLOTKI. SUKCES HANDMADE. To tam dzielę się obszernie moim sekretem na to, jak w połączyć nasze równoległe dotychczas ścieżki (pracy i rodziny) w jedną spójną całość.