Tak! Do Ciebie Piszę droga mamo!

Czy zastanawiałaś się kiedyś, jaką OOOOGGGGRROMNĄ KRZYWDĘ robisz swojej córce…”Poświęcając się dla niej”?!?

Co ja bredzę?

Hmmm…Pomyślmy o tym wspólnie.

Dziecko = wymówka, czy motywacja?

Sama zaczęłam budować markę OPLOTKI od zera w najgorszym możliwym momencie ( czyt. Z noworodkiem, który właśnie dołączył do 2 lata starszej siostry w misji „utrudniania” mamusi biznesowych podbojów). I tak, często się zastanawiam, gdzie byłabym ja i OPLOTKI, gdybym nie poświęcała tyle czasu i uwagi pieluchom, drzemkom, obiadkom i rozwojowym zabawkom, basenom, umuzykalnieniu, spotkaniom na placu zabaw, pogadankom dla mam….STOP!

Wyrodna matka?! NIE! Realistka.

Codziennie dokonywałam takich samych wyborów, jak Ty. Mogłam sączyć kawkę scrollując insta-feed i wyszukiwać najmodniejszych dziecio-gadżetów sezonu…mogłam sprzątać klejące się podłogi w niekończącej, skazanej na przegraną walce o porządek przy dwójce maluchów…ale wybrałam pracę…Cierpliwe godziny przed komputerem wyrywane pomiędzy drzemką a spokojną zabawą, wyjęte spomiędzy wizyt babci i lepszych dni męża…Zero fryzjera, zero kosmetyczki, zero ploteczek z psiapsółkami. Zero rozpraszania – świat rodziny i świat moich osobistych celów w ciągłej walce o pozycję dominanty.

PRACA. Cierpliwa, mądra, nieudawana.

Kiedy masz tak mało czasu, planujesz mądrze. Strategicznie lokujesz uwagę, czas przed ekranem i z dużą rozwaga planujesz spotkania (przy okazji uczysz ludzi NIESPÓŹNIANIA i szacunku dla Twojej godziny „wydartej” dzieciom).

Kiedy masz tak mało czasu śpisz, jak zabita, zamiast rozmyślać o wszystkich za i przeciw.

Kiedy masz tak mało czasu, działasz, bo wiesz, że taki miesiąc, tydzień, dzień, godzina mogą się nie powtórzyć. Nie masz czasu na strach, wstyd, obawy. Wiesz, że albo to zrobisz, albo będziesz znów układać klocki z dzieckiem z drzazgą w mózgu.

MAMA ma trudniej

Dlatego właśnie myślę, że to nieprawda! Mocno wierzę, że dzieci to katalizator, nie przeszkoda. Motywacja, a nie wymówka. Dlaczego kobieca przedsiębiorczość w dziwaczny sposób eksploduje w okresie macierzyńskiego? Nie mamy już na co czekać, nie mamy już gdzie odkładać. Lepszy czas już był, lepszego czasu już nie będzie.

Dałamy tu i teraz

Działamy tu i teraz, bo wiemy, że robimy to nie tylko dla siebie, ale dla nich. Nasze małe klony patrzą uważnie, chłoną każdą lekcję, wyczuwają każdy fałsz. Jeżeli próbowałaś nauczyć dziecko czytać książki uciszając je bajką, wiesz, o czym mówię. I niech pierwsza rzuci hejtem ta z mam, która nie puściła dziecku Youtuba w poczekalni u lekarza albo w dniu, kiedy slajdy na kolejną prezentację za cholerę nie chciały się zmaterializować w zaplanowanym czasie…a mąż tkwił w korku…

Nie jestem idealna

Moje dzieci wiedzą dobrze, co to Koniki Pony, Psi Patrol, czy Kraina Lodu…ale wiedzą też, co to znaczy kochać to, co robisz, walczyć o swoje przekonania, działać w imię wartości, które samodzielnie układasz w hierarchię od najważniejszych po te, na które „zabrakło czasu”. Tak – jestem przedsiębiorczynią, ale też matką, żoną, kobietą. Był moment, kiedy mój mózg utonął w macierzyńskim lukrze i jestem ooooogromnie wdzięczna, że kilka rozsądnych kobiet wyłowiło mnie wtedy i twardym, mocnym wzorem dało do myślenia. Choć moja mentorka biznesowa Sigrun nie ma własnych dzieci (fakt, ma przybrane, ale twardo twierdzi, że ma misja wspierania kobiet w budowaniu biznesów w oparciu o wartości i przekonaia jest ważniejsza niż jej osobiste instynkty), bo całą energię kanalizuje w inspirowanie przedsiębiorczych kobiet do działania i zmiany myślenia o nas, jak o mniej profesjonalnych, bardziej zawodnych, predestynowanych i często sprowadzanych do biologicznej roli matki – to nie twierdzi, że tak trzeba.

Ja też.

Wiem, że dzieciaki dają nam w kość, ale jak często my same użalamy się nad sobą, łamiemy się pod ciężarem tego „co powiedzą” inne mamy, kiedy pozwolimy sobie na chwilę dla siebie, na podążanie za własnym celem, na słuchanie tego, co mamy w środku… Jak wszyscy bezglutenowo, to ja też muszę! Jak wszystkie na gimnastykę, to moje dziecko tym bardziej! Jak książki, to tylko takie top-design, co to instagram ceną rozsadzi, bo w bibliotece to już beee. Kupujemy, kupujemy i dajemy, bo przecież nam nie było dane, a w tej pogoni zapominamy o sobie…i kiedy po kilku latach te nasze „główne powody” nie robienia niczego z własnymi marzeniami odchodzą w świat przyjaciół, rówieśników, pierwszych miłości…my umieramy na pustkę, poczucie straty i niemocy twórczej.

Najlepszy moment już był, masz tylko tu i teraz

Jeżeli masz niesamowity pomysł, pragnienie, marzenie o samorealizacji, RÓB TO! I nie traktuj dzieci jako zakładników swojego lęku. Nie pozwól im winić się za Twój brak odwagi!

I żeby była jasność! Nie namawiam Cię do minimalnego macierzyńskiego i rzucania się w wir przedsiębiorczości, przewodnictwa duchowego, przełamywania schematów tylko po to, aby Twoje dziecko widziało w Tobie SUPERMENKĘ! Mówię o uważności…ale takiej skierowanej na CIEBIE.

Wyjdź z cienia własnego dziecka (dzieci)!

Dziecko czuje twój lęk, twój opór przed zmianą, twój żal za omijającą Cię szansą…choćby była to kawa z koleżanką, a nie lot na Marsa!

Jak chcesz motywować Twój skarb do nieustraszonego podboju świata w imię ideałów, w które wierzy, skoro sama chowasz głowę w piasek traktując dziecko jako wymówkę, a nie motywację?

Tworzysz? Rękodzieło to Twoja dusza?

Odważ się !

Pisz do mnie!

OPLOTKI narodziły się właśnie w takim „najbardziej nieodpowiednim” momencie mojego życia. Wierzę, że Ty także potrafisz stworzyć coś TWOJEGO. I choć czujesz, że mówię tu do MAM, potraktuj tą opowieść szerzej. Dzieci….trudności losu, słabe zarobki, niewspierające otoczenie…mogła bym wymieniać bez końca. To mogą być twoje WYMÓWKI…ale jeżeli masz dosyć „jaj” … staną się TWOJĄ MOTYWACJĄ!

agnieszka@oplotki.pl

Podziel się treścią!

Przypnij do PINTEREST!

1 komentuj
  1. Kasia Krasucka
    Kasia Krasucka says:

    Myślę, że bardzo ważne jest przekazywanie tej wiadomości, że w Nas kobietach tkwi wielki potencjał, który naprawdę warto obudzić. Wymówek może być wiele! Nie tylko dzieci.
    Żyjąc z pasją przyczyniamy się do odmienienia Tego świata na lepszy i stajemy się inspiracją dla innych, w tym naszych dzieci. Tu nie chodzi o wspieranie ruchu feministycznego, ale przeżycie tego życia wkorzystując w pełni Nasz potencjał, porzucając raz na zawsze towarzyszące nam wymówki! Dziękuję Agnieszko za post, zapraszający do refleksji.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *