• Link to Facebook
  • Link to Instagram
  • Link to Instagram
  • Link to Youtube
  • Link to Pinterest
  • Link to Mail
  • Link to TikTok
  • Link to LinkedIn
  • Koszyk
  • Moje konto
  • Shopping Cart Shopping Cart
    0Shopping Cart
Oplotki
  • Sklep
    • Rękodzieło
      • Punch Needle
      • Makrama
      • Szydełko
      • Druty
      • Tkanie
      • Haft
      • Szycie
      • Stacjonarne warsztaty rękodzieła
      • Boxy produktowe
      • Vouchery prezentowe
      • Książka – Oplotki. Sukces handmade.
    • Biznes Handmade
      • Praca 1:1
      • Programy grupowe
      • Handmade Biz Summit
      • Kursy dla Biznesu Handmade
      • Ebooki, książki, webinary
      • Książka – Oplotki. Sukces handmade.
      • Vouchery prezentowe
      • Inne
    • Biznes
      • Praca 1:1
      • Programy grupowe
      • Kursy dla biznesu
      • Biznesowe wydarzenia stacjonarne
      • Handmade Biz Summit
      • Vouchery prezentowe
      • Inne
  • Książka
  • PODCAST
  • Warsztaty
  • Dla firm
  • HandmadeBIZsummit
  • Biblioteka
  • Mastermind
  • O nas
    • Kontakt
    • Newsleeter i FREE treści
    • Wynajem pracowni na warsztaty Poznań | Pracownia Oplotki
    • Agnieszka Gaczkowska
    • BLOG OPLOTKI
    • Stowarzyszenie
    • Zespół
    • Aktualne promo
    • Program Afiliacyjny
    • Dla mediów
    • Social Media OPLOTKI
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
AKADEMIA, BIBLIOTEKA HANDMADE BIZNES, CASE STUDIES, RĘKODZIEŁO

Biznes handmade na emeryturze? Historia Eli z Bajery Eli

Biznes handmade na emeryturze jest możliwy i nie musi wyglądać tak samo jak biznes budowany przez trzydziestolatkę. Historia Elżbiety Mroczek, znanej jako Bajery Eli, pokazuje, jak z wieloletniej pasji do szydełkowania, dziergania i szycia można zbudować własną markę, rozwijać kanał YouTube, tworzyć produkty cyfrowe i sprzedawać rękodzieło. Bez presji na wielką skalę, za to z konsekwencją, własnymi zasadami i świadomością tego, czym dla nas naprawdę jest sukces.

Czy na emeryturze można zacząć budować biznes oparty na rękodziele?

Ela Mroczek z Bajery Eli jest dowodem na to, że można.

Co więcej, nie potrzebujesz do tego idealnego sprzętu, perfekcyjnego kanału na YouTube ani strategii rozpisanej na pięć lat.

Ela zaczęła od tego, co już od dawna było częścią jej życia: szydełkowania, dziergania i szycia.

Najpierw robiła dla siebie.

Potem dla rodziny.

Później dla znajomych.

A kiedy tych wszystkich osób, które mogły jeszcze coś od niej dostać, zaczęło brakować, rękodzieło zaczęło otwierać przed nią kolejne drzwi.

Dziś Ela prowadzi markę Bajery Eli, tworzy własne projekty szydełkowe, prowadzi kanał na YouTube, sprzedaje swoje prace i rozwija produkty cyfrowe.

I właśnie dlatego jej historia jest ciekawa nie tylko dla osób, które lubią szydełkować.

To historia o tym, jak zbudować biznes handmade po swojemu.

W skrócie

  • Ela od młodości zajmowała się szydełkowaniem, dzierganiem i szyciem.
  • Po przejściu na emeryturę miała więcej przestrzeni na rozwijanie rękodzieła.
  • Początkowo YouTube był dla niej po prostu miejscem, w którym zapisywała swoje projekty.
  • Jeden z filmów zaczął przyciągać dużo większą uwagę, niż się spodziewała.
  • Z czasem regularność zbudowała jej społeczność.
  • Jej kanał zaczął przynosić przychody.
  • Sprzedaje również fizyczne rękodzieło i rozwija produkty cyfrowe.
  • Jedną z jej najważniejszych lekcji było to, że samo stworzenie produktu nie wystarczy, trzeba jeszcze pokazać go światu.
  • Dzięki Akademii Rękodzielniczki uporządkowała techniczne aspekty swojej działalności i odważyła się mocniej wyjść do internetu.
  • Jej definicją sukcesu nie jest maksymalizacja biznesu, tylko możliwość rozwijania rękodzieła na własnych warunkach.

„Przecież ja jestem już na emeryturze”

To zdanie mogłoby być bardzo łatwą wymówką.

Ela jednak nie potraktowała emerytury jako końca aktywności.

Wręcz przeciwnie.

W rozmowie powiedziała, że wcześniej szydełko, druty i szycie towarzyszyły jej od młodości. Robiła rzeczy dla siebie, dla dzieci, rodziny, znajomych i wnuków.

A kiedy pojawiło się więcej czasu, mogła wreszcie poświęcić rękodziełu znacznie więcej uwagi.

To ważne rozróżnienie.

Ela nie zaczynała od pytania:

„Jaki biznes mam założyć?”

Zaczynała od pytania:

„Co ja właściwie chcę robić, skoro mam teraz na to więcej czasu?”

Biznes pojawił się później.

Najpierw było hobby

To jest chyba jeden z najbardziej charakterystycznych elementów historii Eli.

Rękodzieło nie zaczęło się jako biznesplan.

Nie było strategii marki.

Nie było lejka sprzedażowego.

Nie było nawet szczególnie profesjonalnego nagrywania.

Było szydełko.

I potrzeba dzielenia się tym, co Ela robi.

Początkowo jej kanał na YouTube był właściwie czymś w rodzaju notatnika.

Nagrywała swoje projekty, żeby je zachować.

Nie zastanawiała się przesadnie nad kadrem, montażem czy tym, czy wszystko wygląda wystarczająco profesjonalnie.

Czasami nawet nie było dokładnie widać tego, co robiła.

Ale nagrywała.

I właśnie to okazało się ważniejsze niż perfekcyjne przygotowanie.

Jeden film zmienił kierunek

Pewnego dnia jedna z uczennic Eli zapytała ją, czy mogłaby nauczyć się szydełkować.

Ela odpowiedziała:

„Mam takie filmiki na YouTubie”.

Udostępniła jej jeden z nich.

I okazało się, że film zaczął przyciągać uwagę.

To był moment, w którym Ela zobaczyła, że jej prywatne notatki mogą być czymś znacznie więcej.

Zaczęła udostępniać kolejne materiały.

Jej kanał zaczął rosnąć.

Pojawiły się osoby komentujące, pytające i proszące o kolejne projekty.

A z czasem powstała społeczność ludzi, którzy naprawdę czekają na kolejne filmy.

Nie potrzebujesz od razu profesjonalnego studia

Jedna rzecz w historii Eli szczególnie mnie bawi i jednocześnie bardzo dobrze pokazuje, od czego naprawdę można zacząć.

Ona do dziś nagrywa przede wszystkim telefonem.

Nie czekała na idealny sprzęt.

Nie powiedziała:

„Najpierw kupię aparat, mikrofon, lampy i przygotuję profesjonalne studio, a dopiero potem zacznę”.

Po prostu zaczęła.

Sprzęt pojawiał się później, kiedy był rzeczywiście potrzebny.

To jest bardzo dobra lekcja dla twórczyń handmade, które potrafią spędzić pół roku na przygotowywaniu się do rozpoczęcia działalności.

Czasami najlepszym pierwszym krokiem jest po prostu:

zrób → pokaż → zobacz, co się wydarzy.

Regularność zamiast wielkiego planu

Początki kanału Eli nie były szczególnie regularne.

Był jeden film.

Potem drugi.

Czasami dwa w miesiącu.

Później Ela wzięła udział w wyzwaniu, którego celem było publikowanie jednego filmu tygodniowo.

I dała radę.

Ten rytm został z nią na dłużej.

Dziś właśnie regularność jest jednym z fundamentów jej kanału.

Co ważne, jej filmy nie są krótkimi, piętnastominutowymi materiałami robionymi „na szybko”.

Niektóre poradniki trwają ponad godzinę.

Ela pokazuje proces dokładnie.

Wyjaśnia.

Tłumaczy.

Tworzy własne projekty.

I właśnie dlatego jej kanał nie jest tylko zbiorem filmów.

Stał się miejscem, do którego ludzie wracają.

Własny wzór zamiast kopiowania innych

To kolejny element tej historii, który jest dla mnie szczególnie ważny w kontekście biznesu handmade.

Ela tworzy własne projekty.

Nie chce po prostu powtarzać tego, co już ktoś zrobił.

Jeżeli pokazuje coś, co nie jest jej autorskim projektem, zaznacza to.

Natomiast zdecydowana część jej twórczości powstaje od początku z jej pomysłu.

To ma znaczenie nie tylko artystyczne.

Ma również znaczenie biznesowe.

Bo trudno zbudować rozpoznawalną markę na samym powtarzaniu cudzych pomysłów.

Możesz inspirować się innymi.

Możesz uczyć się od innych.

Możesz korzystać z doświadczenia innych.

Ale na dłuższą metę potrzebujesz odpowiedzi na pytanie:

co jest moje?

W przypadku Eli odpowiedź brzmi:

moje projekty, mój sposób tłumaczenia, mój głos i moja społeczność.

Biznes handmade nie musi wyglądać tak samo u każdego

I tutaj dochodzimy do tematu, który jest dla mnie jednym z najważniejszych w tej historii.

Ela nie buduje biznesu według jednego uniwersalnego modelu.

Nie próbuje robić wszystkiego.

Nie prowadzi wielkiej kampanii reklamowej.

Nie próbuje być wszędzie.

Sama mówi, że nie słucha wszystkich porad dotyczących biznesu i często idzie własną drogą.

A jednocześnie:

  • ma stronę internetową,
  • prowadzi blog,
  • tworzy YouTube,
  • sprzedaje swoje rękodzieło,
  • rozwija produkty cyfrowe,
  • ma społeczność,
  • zarabia na swojej działalności.

Czyli:

to jest biznes.

Tylko zbudowany na jej warunkach.

I właśnie to bardzo dobrze pokazuje, dlaczego nie istnieje jedna definicja sukcesu handmade.

Sukces Eli? Nie tylko pieniądze

Ela powiedziała w rozmowie coś, co bardzo mocno zapadło mi w pamięć.

Jej sukcesem jest między innymi to, że ludzie piszą do niej, że dzięki jej materiałom odważyli się coś zrobić.

Że ktoś zrobił swoją pierwszą bombkę.

Że ktoś nauczył się szydełkować.

Że ktoś, kto był w trudnym momencie życia, słuchał jej głosu i dzięki temu miał poczucie, że nie jest sam.

To jest właśnie ten rodzaj sukcesu, którego nie widać w Google Analytics.

Nie mieści się w liczbie obserwujących.

Nie zawsze pojawia się w tabelce przychodów.

Ale jest realną wartością marki.

I być może właśnie dlatego społeczność Eli jest tak zaangażowana.

Bo ludzie nie przychodzą tylko po instrukcję.

Przychodzą po człowieka.

A co z pieniędzmi?

Tutaj również wydarzyło się coś ciekawego.

Ela początkowo podkreślała, że nie musi z rękodzieła żyć.

Ma emeryturę.

Nie buduje więc biznesu pod presją, że każdego miesiąca musi wypracować określony wynik.

Ale działalność zaczęła przynosić pieniądze.

YouTube zaczął generować przychód.

Sprzedają się również jej fizyczne prace.

A Ela rozwija kolejne produkty.

To bardzo ciekawy model.

Nie:

„muszę sprzedać, żeby przeżyć”.

Tylko:

„robię coś, co kocham, i skoro ludzie chcą za to zapłacić, pozwalam temu być biznesem”.

To również jest biznes handmade.

Jedna z najważniejszych lekcji: sama publikacja produktu nie wystarczy

Historia Eli ma jednak również moment, który jest bardzo biznesowy.

Jej pierwszy kurs szydełkowania od podstaw sprzedał się zaledwie w kilku egzemplarzach.

A Ela włożyła w niego mnóstwo pracy.

Przygotowała produkt.

Wrzuciła go do sklepu.

I…

czekała.

Nic wielkiego się nie wydarzyło.

To mogłoby być bardzo łatwe miejsce na myśl:

„Widocznie nikt tego nie chce”.

Ela wyciągnęła jednak inną lekcję.

Zaczęła promować kurs.

Poinformowała o nim swoją społeczność.

Wykorzystała newsletter.

Poprawiła produkt.

I sprzedaż zaczęła się zmieniać.

To jest jedna z najbardziej praktycznych lekcji całej tej rozmowy:

stworzenie produktu i sprzedaż produktu to dwie różne rzeczy.

Możesz stworzyć świetny kurs.

Możesz zrobić piękne rękodzieło.

Możesz przygotować dopracowaną ofertę.

Ale jeśli nikt o niej nie wie, nie ma możliwości, żeby z niej skorzystał.

„Zrobiłam, więc teraz muszę to pokazać”

Ela sama mówi o tym jako o jednej ze swoich ważniejszych lekcji.

Wcześniej zdarzało jej się tworzyć coś, wkładać w to mnóstwo pracy, dodawać do sklepu…

i na tym kończyć.

Dzisiaj wie, że jeżeli chce sprzedać produkt, musi go pokazać światu.

To brzmi banalnie.

Ale dla wielu twórczyń handmade jest jedną z największych blokad.

Bo pokazanie produktu oznacza również pokazanie siebie.

A Ela przyznaje, że właśnie z tym ma trudność.

„Nie lubię się pokazywać”

To może być zaskakujące, kiedy patrzymy na osobę prowadzącą duży kanał na YouTube.

Ela jest jednak bardzo szczera:

nie lubi występować publicznie.

Ma swoje wewnętrzne hamulce.

Zastanawia się, czy wypada jej pokazywać się w internecie.

Czy jest wystarczająco młoda.

Czy wygląda odpowiednio.

Czy ludzie będą ją dobrze odbierać.

I właśnie dlatego jej historia jest tak cenna.

Bo sukces nie oznacza, że przestajesz się bać.

Czasami oznacza po prostu, że robisz swoje pomimo tego strachu.

Dlaczego Ela trafiła do Akademii Rękodzielniczki?

Kiedy poznałyśmy się w Akademii, Ela miała już coś, czego wiele osób dopiero szuka:

realną twórczość i ogromne doświadczenie.

Problemem nie było więc:

„Nie wiem, co mogę robić”.

Problemem były raczej kwestie takie jak:

  • internet,
  • techniczne aspekty prowadzenia działalności,
  • strona internetowa,
  • promocja,
  • budowanie marki online,
  • przekładanie twórczości na konkretne produkty.

I właśnie dlatego jej historia dobrze pokazuje, dla kogo może być Akademia.

Nie tylko dla osoby, która dopiero zaczyna.

Ale również dla tej, która już coś robi, już ma wiedzę, już ma klientów albo społeczność, tylko potrzebuje poukładać kolejny etap.

Aktualna Akademia Rękodzielniczki nie jest kolejnym kursem do odhaczenia. To program, w którym pracujesz nad własnym biznesem, masz grupę, feedback i wsparcie w podejmowaniu konkretnych decyzji. [LINK: poznaj Akademię Rękodzielniczki]

Najważniejsza rada Eli?

Pod koniec rozmowy Ela powiedziała coś, co właściwie może być mottem całego tego artykułu:

zanim powstanie coś pięknego, na początku musi być coś brzydkiego.

Pierwsze oczka szydełkowe nie są idealne.

Pierwszy film nie musi wyglądać profesjonalnie.

Pierwszy produkt może wymagać poprawy.

Pierwszy kurs może sprzedać się tylko kilku osobom.

Pierwsza wersja biznesu może być zupełnie niepodobna do tej, którą będziesz prowadzić za trzy lata.

I to jest w porządku.

Bo nie da się ominąć etapu prób.

Nie da się nauczyć szydełkować bez zrobienia pierwszych krzywych oczek.

Nie da się nauczyć prowadzenia biznesu bez podejmowania decyzji.

Nie da się stworzyć swojej marki bez pokazania światu tego, co robisz.

Najpierw robisz. Potem poprawiasz. Potem robisz jeszcze raz.

A co, jeśli właśnie chcesz nauczyć się szydełkować?

Historia Eli może być inspiracją również dla osoby, która dopiero stoi po drugiej stronie.

Nie masz jeszcze własnej marki.

Nie chcesz jeszcze sprzedawać.

Po prostu chcesz nauczyć się szydełkować.

I tutaj możesz zacząć od podstaw.

[LINK: Roczny kurs szydełkowania online Oplotki]

To zupełnie inna ścieżka niż Akademia.

Kurs szydełkowania uczy techniki.

Akademia pomaga rozwijać biznes oparty na tym, co już umiesz.

Nie trzeba od razu wybierać jednej drogi na całe życie.

Możesz zacząć od szydełka.

Potem stworzyć pierwsze rzeczy.

Potem pokazać je ludziom.

Potem sprzedać pierwszą pracę.

A kiedy pojawi się myśl:

„Kurczę, może naprawdę mogę z tego zrobić coś więcej?”

…wtedy zaczyna się zupełnie inna rozmowa.

Nie musisz budować biznesu handmade tak jak ktoś inny

To chyba najważniejsza lekcja, jaką zabieram z rozmowy z Elą.

Nie każdy potrzebuje milionowych zasięgów.

Nie każdy chce zatrudniać zespół.

Nie każdy chce sprzedawać codziennie.

Nie każdy chce mieć siedem produktów cyfrowych.

Nie każdy chce być influencerem.

I nie każdy chce pracować po osiem godzin dziennie.

Ela pokazuje inną możliwość.

Możesz rozwijać rękodzieło w zgodzie ze swoim życiem.

Możesz zarabiać.

Możesz budować społeczność.

Możesz tworzyć produkty.

Możesz dzielić się wiedzą.

Możesz robić to wszystko w swoim tempie.

A jednocześnie możesz potraktować swoją twórczość poważnie.

Bo biznes handmade nie musi oznaczać rezygnacji z przyjemności tworzenia.

Może oznaczać znalezienie takiego modelu, w którym jedno wspiera drugie.

A Ty jak definiujesz swój sukces handmade?

To pytanie zostawiam Ci po historii Eli.

Nie:

„Ile powinnaś zarabiać?”

Nie:

„Ilu powinnaś mieć obserwujących?”

Nie:

„Jak duża powinna być Twoja marka?”

Tylko:

Jak wyglądałby Twój własny sukces, gdybyś nie musiała kopiować definicji kogoś innego?

Jeżeli już tworzysz, sprzedajesz, uczysz albo rozwijasz markę handmade i czujesz, że masz dużo wiedzy, ale trudno Ci zdecydować, co właściwie zrobić z tym wszystkim dalej, zajrzyj do [LINK: Akademii Rękodzielniczki].

To właśnie przestrzeń do przełożenia wiedzy na działanie — na Twoim biznesie, w Twoim tempie i z ludźmi, którzy rozumieją specyfikę rękodzielniczej działalności.

A jeżeli jesteś dopiero na początku swojej szydełkowej drogi, możesz zacząć znacznie prościej:

[LINK: nauka szydełkowania online z Oplotkami].

Bo pierwsze oczka nie muszą być piękne.

Muszą po prostu powstać.


Posłuchaj rozmowy z Elą

Ta historia powstała na podstawie odcinka podcastu Oplotki #272 „Sukces Handmade – o ścieżce do sukcesu na własnych warunkach – Elżbieta Mroczek / Bajery Eli”.

Jeżeli chcesz usłyszeć Elę w jej własnych słowach, posłuchaj całej rozmowy:

A tutaj akademia Rękodzielniczki, program w którym Ela brała udział w Oplotki:

—> AKADEMIA

21 września 2026/Autor oplotki
Doceń i poleć nas
  • Udostępnij Facebook
  • Udostępnij X
  • Share on WhatsApp
  • Udostępnij Pinterest
  • Udostępnij LinkedIn
  • Udostępnij Tumblr
  • Udostępnij Vk
  • Udostępnij Reddit
  • Wyślij e-mail
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2025/07/Elzbieta-Mroczek-Bajery-Eli-wywiad-.jpg 1400 1400 oplotki https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png oplotki2026-09-21 15:23:332026-09-15 15:31:55Biznes handmade na emeryturze? Historia Eli z Bajery Eli

SPRAWDŹ NASZ KALENDARZ:

Zobacz najbliższe wydarzenia

Ostatnie wpisy

  • Biznes handmade na emeryturze? Historia Eli z Bajery Eli
  • Haft matematyczny to dopiero początek. Jak Ania zamieniła technikę w kurs i ofertę
  • Jak stworzyć kurs online z rękodzieła? Historia Moniki ze Scraveck Studio
  • Akademia Rękodzielnika IX edycja: nie każdy postęp widać na Instagramie
  • Akademia Rękodzielnika VIII edycja: osiem różnych dróg do biznesu handmade

Sprawdź ulubione produkty naszej społeczności. Kliknij grafikę, aby dowiedzieć się więcej:

© Oplotki.pl 2021 | pomoc@oplotki.pl| agnieszka@oplotki.pl | Newsletter | Polityka Prywatności | Regulamin Sklepu Oplotki
Strona używa plików cookie. Korzystanie ze strony oznacza zgodę na zapisywanie plików cookie na urządzeniu (dysku) użytkownika.
 

Link to: Haft matematyczny to dopiero początek. Jak Ania zamieniła technikę w kurs i ofertę Link to: Haft matematyczny to dopiero początek. Jak Ania zamieniła technikę w kurs i ofertę Haft matematyczny to dopiero początek. Jak Ania zamieniła technikę w kurs...
Scroll to top Scroll to top Scroll to top
Zapraszamy na tegoroczną konferencję: https://oplotki.pl/handmade-biz-summit/

Jeżeli masz czas na jeden odcinek podcastu OPLOTKI – niech to będzie ten: „Co w 2026?”