Czy porażka w biznesie oznacza, że się do niego nie nadajesz?
Wystawiłaś produkt.
Nikt go nie kupił.
Zorganizowałaś warsztat.
Zapisały się dwie osoby.
Opublikowałaś ofertę.
Nikt nie odpisał.
I wtedy w głowie może pojawić się bardzo szybki wniosek:
„Widocznie się do tego nie nadaję.”
A może jeszcze:
„Innym się udaje, ale mnie nie.”
„Może mój pomysł był bez sensu.”
„Może moje rękodzieło nie jest wystarczająco dobre.”
„Może nie potrafię prowadzić biznesu.”
Tylko czy naprawdę taki wniosek wynika z tych wydarzeń?
Nie musi.
I właśnie o tym mówiła Iwona Madej podczas Handmade Business Summit 2023 w wystąpieniu „O poczuciu wartości, skąd się bierze Twój sukces”.
Jej główna perspektywa jest taka:
to, co dzieje się w zewnętrznym świecie, nie powinno być miarą Twojej wartości jako człowieka.
A kiedy zaczynasz utożsamiać wynik biznesowy ze swoją wartością, pojedyncza porażka może zatrzymać Cię znacznie skuteczniej niż sama porażka.
Nie każdy wynik mówi coś o Tobie
Wyobraź sobie, że organizujesz pierwszy warsztat rękodzieła.
Przygotowujesz miejsce.
Tworzysz ofertę.
Publikujesz informacje.
I zapisują się dwie osoby.
Możesz powiedzieć:
„Dwie osoby? To klapa. Nikt nie chce mojego warsztatu.”
Ale możesz też powiedzieć:
„Mam dwie osoby. Co mogę sprawdzić i czego mogę się z tego nauczyć?”
To zupełnie inna sytuacja.
W pierwszym przypadku wynik staje się oceną Ciebie.
W drugim przypadku staje się informacją.
Iwona pokazuje dokładnie taki mechanizm na przykładzie własnej szkoły jogi.
Historia szkoły jogi: kiedy pustsza sala zaczyna oznaczać „coś jest ze mną nie tak”
Iwona opowiada o momencie, kiedy kilkanaście lat temu rzuciła pracę na etacie i otworzyła szkołę jogi.
Joga nie była wtedy jeszcze tak popularna jak dziś.
Iwona miała oczekiwanie, że zajęcia będą pełne i że duża liczba uczestników będzie potwierdzeniem, że jej decyzja była właściwa.
Tymczasem czasami sala była pełna, a czasami przychodziła jedna lub dwie osoby.
I wtedy zamiast spojrzeć na sytuację jako na początek nowego biznesu, zaczęła zadawać sobie pytanie:
„Co jest ze mną nie tak?”
Porównywała się również do nauczycieli, do których sama jeździła, mających znacznie dłuższy staż.
W efekcie zaczęła interpretować sytuację jako dowód własnego braku kompetencji.
A przecież istniały również inne wyjaśnienia:
- szkoła była nowa,
- ludzie musieli się o niej dowiedzieć,
- potrzebna była promocja,
- potrzebny był czas,
- potrzebne były kolejne doświadczenia.
To bardzo ważna lekcja dla początkującego biznesu handmade.
Twój biznes potrzebuje czasu, żeby „zakiełkować”
Iwona używa bardzo obrazowego porównania.
Nowy biznes jest trochę jak ziarno wrzucone do ziemi.
Potrzebuje czasu.
Potrzebuje odżywienia.
Potrzebuje warunków.
Dopiero wtedy może wykiełkować i przynieść owoce.
To nie oznacza, że każdy biznes odniesie sukces, jeśli tylko będziesz wystarczająco długo czekać.
Oznacza coś znacznie bardziej praktycznego:
nie oceniaj całego potencjału biznesu na podstawie pierwszych tygodni czy miesięcy.
Jeżeli pierwsza kolekcja sprzedała się słabo, to jeszcze nie jest odpowiedź na pytanie:
„Czy ten biznes ma sens?”
To jest informacja, którą trzeba zestawić z innymi danymi.
Jeden nieudany warsztat nie definiuje Twojego biznesu
To szczególnie ważne dla osób prowadzących warsztaty rękodzieła.
Wyobraź sobie:
warsztat 1 → 2 osoby
Pierwsza interpretacja:
„Nikt nie chce moich warsztatów.”
A przecież możesz sprawdzić:
- czy oferta była zrozumiała,
- czy temat był właściwie dobrany,
- czy cena była adekwatna,
- czy wystarczająco długo promowałaś wydarzenie,
- czy dotarłaś do odpowiednich osób,
- czy termin był dobry,
- czy miejsce było odpowiednie,
- czy komunikacja odpowiadała na potrzeby uczestniczek.
Dopiero wtedy masz materiał do decyzji.
Wynik nie jest jeszcze diagnozą.
Najbardziej niebezpieczne przekonanie: „wynik mówi, ile jestem warta”
W tym miejscu wystąpienie Iwony dotyka samego sedna.
Jeżeli zaczynasz wierzyć, że:
„Jeśli ludzie kupują, jestem dobra.”
to automatycznie pojawia się druga strona:
„Jeśli ludzie nie kupują, jestem beznadziejna.”
Jeżeli:
„Jeśli mam pełne warsztaty, jestem wartościową prowadzącą.”
to:
„Jeśli mam dwie osoby, coś jest ze mną nie tak.”
I wtedy biznes przestaje być przestrzenią eksperymentowania.
Staje się nieustannym egzaminem z własnej wartości.
A to może bardzo utrudniać działanie.
Co się dzieje, kiedy boisz się porażki?
Iwona opisuje bardzo konkretny mechanizm.
Jeżeli wierzysz, że niepowodzenie potwierdzi, że coś jest z Tobą nie tak, możesz zacząć unikać działań, które potencjalnie mogą zakończyć się porażką.
Czyli:
chcesz zorganizować warsztat
↓
boisz się, że nikt się nie zapisze
↓
odkładasz publikację oferty
↓
nie organizujesz warsztatu
↓
nie masz wyniku
↓
nadal nie wiesz, czy oferta zadziałałaby
To może wyglądać jak brak konsekwencji.
Ale pod spodem może być po prostu strach przed potwierdzeniem własnego negatywnego przekonania.
Możesz też zacząć budować biznes tylko w swojej głowie
To bardzo trafne określenie z wystąpienia Iwony.
Jeżeli cały czas analizujesz:
„A co jeśli…”
„A może…”
„Najpierw muszę wszystko przygotować…”
„Jeszcze nie jestem gotowa…”
„Muszę mieć pewność…”
możesz mieć wrażenie, że intensywnie pracujesz nad biznesem.
Tymczasem biznes nadal istnieje głównie w Twojej głowie.
Nie ma:
- oferty,
- testu,
- sprzedaży,
- rozmowy z klientem,
- warsztatu,
- informacji zwrotnej.
Jest za to ogromna ilość myślenia.
A bez działania nie dostajesz nowych danych.
Nie musisz być gotowa na 100%
Jedną z ważniejszych myśli Iwony jest to, że droga do sukcesu jest procesem uczenia się.
Na początku może Ci brakować:
- kompetencji biznesowych,
- umiejętności sprzedażowych,
- doświadczenia marketingowego,
- wiedzy o prowadzeniu warsztatów,
- pewności w podejmowaniu decyzji.
I to nie musi oznaczać:
„Nie nadaję się.”
Może oznaczać po prostu:
„Tego jeszcze nie umiem.”
To ogromna różnica.
„Nie umiem” jest informacją.
„Nie nadaję się” jest wyrokiem.
Potraktuj biznes jak eksperyment
To jeden z najbardziej praktycznych sposobów przełożenia tego wystąpienia na codzienność.
Zamiast:
„Muszę stworzyć idealną ofertę.”
spróbuj:
„Sprawdzę tę ofertę.”
Zamiast:
„Muszę wiedzieć, czy klientki to kupią.”
spróbuj:
„Przetestuję, czy klientki to kupią.”
Zamiast:
„Jeśli warsztat się nie sprzeda, będzie porażka.”
spróbuj:
„Jeśli warsztat się nie sprzeda, będę mieć dane do kolejnej decyzji.”
Nie oznacza to ignorowania wyników.
Wręcz przeciwnie.
Oznacza wyciąganie wniosków z wyników bez robienia z nich oceny własnej wartości.
Porażka może być informacją
W wystąpieniu pojawia się bardzo ważny element mindsetu:
„Nie ma porażek, są tylko lekcje.”
To nie oznacza, że każda decyzja biznesowa była dobra.
Nie oznacza również, że każdy pomysł należy kontynuować.
Oznacza:
wynik ma Ci coś powiedzieć.
Jeżeli produkt się nie sprzedał, sprawdzasz dlaczego.
Jeżeli warsztat się nie zapełnił, analizujesz proces.
Jeżeli oferta nie działa, zmieniasz ją.
Jeżeli kanał promocji nie przynosi efektów, testujesz inny.
Ale nie musisz przy okazji mówić sobie:
„Jestem beznadziejna.”
Nie porównuj pierwszego kroku do czyjegoś dziesiątego roku
To kolejny bardzo ważny fragment historii Iwony.
Kiedy zaczynała prowadzić szkołę jogi, porównywała siebie do nauczycieli z wieloletnim doświadczeniem.
W takim porównaniu początkująca osoba prawie zawsze wypadnie gorzej.
Ale to nie jest uczciwe porównanie.
Jeżeli dopiero zaczynasz:
Twoim punktem odniesienia nie powinna być osoba, która jest 10 lat dalej.
Możesz natomiast zapytać:
„Czego mogę się od niej nauczyć?”
To przesuwa uwagę z:
„Dlaczego ja nie jestem tak dobra?”
na:
„Czego potrzebuję się nauczyć, żeby zrobić kolejny krok?”
Sukces nie musi oznaczać tego samego dla każdej osoby
Iwona zaczyna swoje wystąpienie od bardzo ciekawego pytania:
Czym właściwie jest dla Ciebie sukces?
Bo możesz przyjąć definicję sukcesu narzuconą przez świat:
- duże pieniądze,
- rozpoznawalność,
- popularność,
- duża firma,
- duża liczba klientów.
Ale możesz mieć zupełnie inną definicję.
Dla jednej osoby sukcesem będzie:
biznes, który daje jej bezpieczeństwo finansowe.
Dla innej:
praca trzy dni w tygodniu.
Dla jeszcze innej:
możliwość prowadzenia warsztatów i spotykania się z ludźmi.
A dla kolejnej:
połączenie rękodzieła z większą ilością czasu dla rodziny.
Dlatego zanim zaczniesz mierzyć, czy odnosisz sukces, warto najpierw odpowiedzieć:
„Co dla mnie właściwie oznacza sukces?”
Nie buduj biznesu według cudzej definicji sukcesu
Jeżeli Twoim celem jest prowadzenie małej, spokojnej marki handmade, nie musisz koniecznie dążyć do:
- ogromnej społeczności,
- tysięcy obserwujących,
- wielkiego zespołu,
- wielkiej produkcji.
Jeżeli natomiast chcesz zbudować większą firmę, również możesz to zrobić.
Kluczowe jest to, żeby Twoje działania prowadziły do Twojej definicji sukcesu, a nie do celu, który przejęłaś od innych.
Co zrobić po biznesowej porażce? 5 pytań
Następnym razem, kiedy coś nie zadziała, zamiast od razu oceniać siebie, zapisz odpowiedzi na pięć pytań:
1. Co dokładnie się wydarzyło?
Bez interpretacji.
2. Co o tym wydarzeniu pomyślałam?
Czy pojawiło się:
„Nie nadaję się”?
3. Jakie inne wyjaśnienie jest możliwe?
Może potrzebujesz więcej czasu.
Może oferta nie była jasna.
Może dotarła do niewłaściwych osób.
Może potrzebujesz więcej promocji.
4. Czego mogę się z tego nauczyć?
Jedna konkretna lekcja.
5. Jaki będzie mój następny eksperyment?
Jedno konkretne działanie.
To pozwala przejść z:
oceny → do obserwacji → do nauki → do działania.
A jeśli nadal nie masz pewności siebie?
Nie musisz czekać, aż pewność siebie pojawi się sama.
W wystąpieniu Iwona zachęca do pracy nad przekonaniami, które blokują działanie.
Jednocześnie podkreśla, że jej słowa nie mają zastępować własnego doświadczenia. Zachęca słuchaczki, żeby traktowały je jako zaproszenie do osobistego eksperymentu i sprawdzały, co rzeczywiście działa w ich życiu.
To bardzo zdrowe podejście do tego typu treści:
nie musisz w coś uwierzyć tylko dlatego, że ktoś Ci to powiedział.
Możesz sprawdzić.
Twoja wartość nie zależy od liczby zamówień
To jest główne przesłanie wystąpienia Iwony.
Możesz mieć:
0 zamówień.
I nadal być wartościową osobą.
Możesz mieć:
100 zamówień.
I nadal być wartościową osobą.
Możesz zorganizować:
warsztat, na który przyjdą 2 osoby.
I nadal być wartościową prowadzącą.
Możesz zorganizować:
warsztat, który się wyprzeda.
I nadal nie musisz udowadniać tym wynikiem swojej wartości.
Wynik biznesowy jest informacją o biznesie.
Nie jest wyceną Ciebie jako człowieka.
Biznes handmade to droga, nie egzamin
Bardzo podoba mi się metafora dziecka uczącego się chodzić, którą Iwona wykorzystuje pod koniec wystąpienia.
Dziecko zaczyna chodzić.
Upada.
Wstaje.
Próbuje ponownie.
Nikt nie mówi:
„Przewróciło się pięć razy. Widocznie nie nadaje się do chodzenia.”
Wszyscy rozumieją, że tak wygląda nauka.
Podobnie może wyglądać rozwój Twojego biznesu.
Pierwsza oferta.
Pierwszy produkt.
Pierwszy warsztat.
Pierwsza sprzedaż.
Pierwszy newsletter.
Pierwsza podwyżka ceny.
Pierwsza współpraca.
Nie wszystko zadziała.
I właśnie dlatego potrzebujesz przestrzeni na eksperymentowanie.
Najważniejsze pytanie nie brzmi: „Czy mi się uda?”
Może zamiast tego warto pytać:
„Czego dowiem się, jeśli spróbuję?”
Bo wtedy nawet nieudany eksperyment daje Ci coś wartościowego.
Wiesz więcej.
Masz nowe doświadczenie.
Możesz zmienić kierunek.
Możesz poprawić ofertę.
Możesz spróbować ponownie.
A przede wszystkim:
nie musisz zatrzymywać całego biznesu tylko dlatego, że jeden krok nie wyszedł tak, jak chciałaś.
Podsumowanie
Jeżeli budujesz biznes oparty na rękodziele, pamiętaj o kilku rzeczach:
Twój wynik nie jest Twoją wartością.
Początek biznesu wymaga czasu.
Nie wszystko musi udać się za pierwszym razem.
Brak sprzedaży nie zawsze oznacza, że produkt jest zły.
Pusta sala nie musi oznaczać, że nie jesteś dobrą prowadzącą.
Porównywanie początku swojej drogi do czyjegoś rozwiniętego biznesu nie jest pomocne.
I przede wszystkim:
Nie musisz być idealna, żeby zacząć. Musisz być gotowa się uczyć.
To właśnie może być znacznie bardziej użyteczny sposób myślenia o własnym biznesie.
Handmade Business Summit 2023
Ten artykuł powstał na podstawie wystąpienia Iwony Madej „O poczuciu wartości – skąd się bierze Twój sukces” podczas Handmade Business Summit 2023.
W swoim wystąpieniu Iwona mówi o definiowaniu własnego sukcesu, przekonaniach dotyczących możliwości osiągnięcia sukcesu, wpływie tych przekonań na działanie, utożsamianiu wyników z własną wartością oraz o traktowaniu biznesowej drogi jako procesu uczenia się i eksperymentowania.
FAQ
Czy nieudany produkt oznacza, że nie nadaję się do prowadzenia biznesu?
Nie. Jeden wynik biznesowy nie jest wystarczającą podstawą do takiego wniosku. Warto potraktować go jako informację i sprawdzić, jakie czynniki mogły wpłynąć na rezultat.
Co zrobić, kiedy nikt nie kupuje mojego rękodzieła?
Zamiast od razu oceniać siebie lub cały biznes, warto przeanalizować sytuację: ofertę, sposób komunikacji, promocję, grupę docelową, cenę, kanał sprzedaży i czas, jaki dałaś produktowi.
Czy brak klientów oznacza, że mój produkt jest zły?
Nie musi. Brak sprzedaży może mieć wiele przyczyn. Sam wynik sprzedażowy nie mówi automatycznie, jaka jest przyczyna problemu.
Jak odzyskać pewność siebie w biznesie?
W perspektywie przedstawionej przez Iwonę warto zauważyć przekonania, które wpływają na sposób działania, i sprawdzać, czy pomagają Ci działać, czy powodują wycofanie. Ważne jest również oddzielenie własnej wartości od wyników biznesowych.
Jak nie zniechęcać się po pierwszej porażce?
Potraktuj pierwsze działania jako eksperyment. Zamiast pytać „czy jestem wystarczająco dobra?”, zapytaj „czego nauczył mnie ten wynik i co zrobię inaczej następnym razem?”.
Jak zdefiniować sukces w biznesie handmade?
Zastanów się, czego naprawdę chcesz od swojego biznesu. Sukces może oznaczać nie tylko pieniądze czy rozpoznawalność, ale również większą ilość wolnego czasu, możliwość prowadzenia warsztatów, kontakt z ludźmi czy połączenie pracy z życiem rodzinnym — zależnie od Twoich własnych wartości i celów.



