Tag Archive for: biznes oparty na rękodziele

Bezpłatna wiedza o biznesie handmade ma sens, bo pomaga ruszyć z miejsca, zrozumieć podstawy i sprawdzić, czy dany sposób pracy Ci odpowiada. Ale sama wiedza nie zastępuje wdrożenia, decyzji i regularnego korzystania z dobrze uporządkowanych materiałów.

Dlaczego darmowe treści są dobrym początkiem?

Pamiętasz to uczucie, kiedy udało Ci się kupić odlotowe buty na wyprzedaży?Albo jeszcze lepiej – kiedy dostałaś drugą parę gratis, bo akurat wybrałaś się na zakupy w urodziny i taka promocja obowiązywała w sklepie?Fajne uczucie, prawda? Raczej polubiłaś ten sklep albo sprzedawcę. 😉

A zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego wiele sklepów wysyłkowych pozwala Ci przymierzyć np. buty i w razie czego zwrócić bez dodatkowych kosztów? Dlaczego dostajesz od nich wysyłkę właściwie za darmo?

Dobrze się domyślasz. Kiedy już założysz te wymarzone buty na stopy, raczej nie będziesz chciała ich odesłać tam, skąd przyszły. 😉

Wychodzę z podobnego założenia. 

Zanim sprzedam, daję próbkę.

– Jak to? Rozdajesz wiedzę za darmo?! – wykrzyknęła koleżanka z mastermindu (naszej grupy do burzy mózgów między koleżankami-przedsiębiorczyniami z zupełnie innych branż niż handmade).

– Oczywiście! Wiem, że część z tych osób wróci po więcej. Wiedzieć coś a wdrożyć to dwie różne historie – odpowiedziałam jej.

Dlaczego darmowe treści są dobrym początkiem?

Darmowa wiedza pomaga ruszyć z miejsca

Wiedza jest wszędzie.Można uczyć się od innych, albo po prostu (trochę bardziej kosztownie) na własnych błędach.

Wiedza tajemna z pewnością to nie jest. Ale, jak wspomniałam, wiedzieć a WDROŻYĆ to dwie różne bajki.

Wdrożenie zaczyna się wtedy, gdy chcesz działać na serio

Wiem, że nie każdy, kto zaczyna przygodę z przedsiębiorczością rękodzielniczą, ma duże zasoby finansowe na inwestowanie w rozwój swoich kompetencji. Byłam w tym samym miejscu. Sama pamiętam setki bezpłatnych webinarów i tutoriali na YouTube, które przewertowałam, aby w końcu trafić na moją mentorkę biznesową. Dopóki miałam tonę entuzjazmu początkującego pasjonata, wystarczała bezpłatna wiedza. W momencie kiedy zdecydowałam, że rękodzielniczy biznes chcę robić na poważnie, zadbałam o nawyk korzystania ze wsparcia merytorycznego osób, które są tam, gdzie ja chciałabym być.

Zgodnie z tym, czego sama doświadczyłam… Płatne programy wsparcia to praktyczne wdrażanie, aby osiągać założone cele, a bezpłatne – solidne porcje wiedzy.

Kiedy bezpłatna wiedza wystarcza, a kiedy już nie?

wystarcza na początku,

nie wystarcza, gdy chcesz zacząć zarabiać na serio,

nie wystarcza, gdy potrzebujesz systemu, a nie pojedynczych tipów.

Dlaczego twórczynie handmade często zaczynają od darmowych materiałów?

Najczęściej dlatego, że nie są pewne, czy chcą na poważnie lub nie wierzą, że zarabianie na rękodziele jest w ogóle możliwe.

Co jest kolejnym krokiem po darmowych treściach?

Bezpłatna wiedza o biznesie handmade pomaga zrozumieć podstawy, ale nie zastępuje wdrożenia ani dostępu do uporządkowanego systemu rozwoju.

Największa różnica w biznesie handmade nie przebiega między tymi, które wiedzą więcej, ale między tymi, które tylko konsumują wiedzę, a tymi, które zaczynają ją wdrażać.

Bezpłatna wiedza pomaga ruszyć z miejsca. Ale jeśli czujesz, że chcesz uporządkować swój biznes handmade szerzej — sprzedaż, marketing, ofertę, SEO, warsztaty i rozwój marki — zajrzyj do Biblioteki Biznesowej dla Handmade.

To miejsce, w którym znajdziesz kursy, programy, nagrania i materiały stworzone po to, żeby pomagać twórczyniom handmade rozwijać biznes spokojniej, mądrzej i bardziej strategicznie.

Czy bezpłatna wiedza o biznesie handmade ma sens?

Tak, bo pomaga zrozumieć podstawy, ruszyć z miejsca i sprawdzić, jakie podejście do rozwoju marki handmade najbardziej Ci odpowiada. Bezpłatne treści mogą być dobrym początkiem, szczególnie wtedy, gdy dopiero oswajasz temat sprzedaży, marketingu i budowania własnej marki.

Czy darmowe treści wystarczą, żeby rozwinąć biznes handmade?

Na początku często tak, ale z czasem samo zbieranie wiedzy nie wystarcza. Jest duża różnica między tym, że coś wiesz, a tym, że naprawdę zaczynasz to wdrażać w swoim biznesie handmade.

Dlaczego warto zaczynać od darmowych materiałów?

Bo to bezpieczny sposób, by oswoić temat, sprawdzić kierunek i zobaczyć, czy chcesz rozwijać biznes handmade bardziej na serio. Bezpłatne treści pozwalają też lepiej zrozumieć, jakie obszary najbardziej wymagają Twojej uwagi.

Kiedy darmowa wiedza przestaje wystarczać?

Wtedy, gdy chcesz nie tylko czytać i oglądać, ale naprawdę uporządkować sprzedaż, ofertę, marketing, SEO albo strategię swojej marki handmade. Na tym etapie pojedyncze porady zwykle już nie wystarczają.

Co jest kolejnym krokiem po darmowych treściach?

Naturalnym kolejnym krokiem jest wejście do miejsca, gdzie wiedza jest zebrana, uporządkowana i gotowa do wykorzystania w praktyce. Właśnie dlatego kolejnym etapem może być Biblioteka Biznesowa dla Handmade.

Czy bezpłatna grupa lub darmowe materiały mogą pomóc mi zacząć zarabiać na rękodziele?

Tak, mogą bardzo pomóc na początku, bo dają podstawy i pomagają lepiej zrozumieć mechanizmy działania biznesu handmade. Ale jeśli chcesz rozwijać markę długofalowo, potrzebujesz też wdrożenia, decyzji i bardziej uporządkowanego wsparcia.

Dla kogo są bezpłatne treści o biznesie handmade?

Dla twórczyń handmade, które chcą zacząć, uporządkować podstawy albo sprawdzić, czy rozwijanie marki handmade to kierunek, w który naprawdę chcą pójść. To dobry pierwszy krok dla osób, które potrzebują oswoić temat bez presji.

Chcesz iść dalej niż darmowe treści?

Bezpłatna wiedza pomaga ruszyć z miejsca. Ale jeśli czujesz, że chcesz uporządkować swój biznes handmade szerzej — sprzedaż, marketing, ofertę, SEO, warsztaty i rozwój marki — zajrzyj do Biblioteki Biznesowej dla Handmade.

To miejsce, w którym znajdziesz kursy, programy, nagrania i materiały stworzone po to, żeby pomagać twórczyniom handmade rozwijać biznes spokojniej, mądrzej i bardziej strategicznie.

→ Zobacz Bibliotekę Biznesową dla Handmade

Czy promowanie swojego rękodzieła w dobie kryzysu ma sens?

Jeśli zastanawiasz się, jak promować rękodzieło w czasie kryzysu, mam dla Ciebie podpowiedź.

Dokładnie tak samo albo nawet intensywniej niż normalnie!

Wierzę, że rękodzieło niejednej osobie uratowało zdrowie psychiczne. Zwłaszcza w tym przedziwnym czasie kwarantanny, samoizolacji, tęsknoty za bliskimi…

Dlatego uważam, że tym bardziej naszym OBOWIĄZKIEM – jako twórców rękodzieła – jest DAĆ SIĘ ODNALEŹĆ w sieci.

Wiem,  produkowanie postów na Facebooku i Instagramie przynosi coraz mniejsze efekty.  Posty giną w feedzie i następnego dnia już nikt nie pamięta Twojej misternie projektowanej grafiki.

Rozumiem Cię. W zespole OPLOTKI sam Facebook to jeden pełny etat pracy!

Dlatego polecam Twojej uwadze platformę Pinterest. Pisałam już o niej więcej tutaj >>

Nie będę powtarzać, ale zachęcam Cię do jej wykorzystania szczególnie teraz.

(Jeżeli jeszcze nie wykorzystywałaś tego medium strategicznie, przyda Ci się ten krótki wideo tutorial >>).

Pinterest to bardziej wyszukiwarka graficzna niż social medium. I co z tego?

Jedna cenna informacja: Twoi klienci SZUKAJĄ Twojej treści, a nie bezmyślnie przewijają feed. ☺

Jeżeli strategicznie opiszesz swoje grafiki, będą żyły właściwie w nieskończoność (w przeciwieństwie do „znikających” postów na FB czy Instagramie).

Dobrze stworzone treści na Pinterest ROSNĄ z czasem.

Zaintrygowałam?

Mam nadzieję!

Wskakuj tutaj >> po wideo tutorial, który pokaże Ci, jak możesz wykorzystać Pinterest do promocji swojego rękodzieła!

I pamiętaj!

Twoje rękodzieło jest teraz potrzebne bardziej niż kiedykolwiek wcześniej!

Może właśnie teraz ktoś tam szuka kreatywnego sposobu na oderwanie się od zmartwień codzienności i w pięknych, misternych przedmiotach pełnych uważności i godzin serca odnajdzie drugiego człowieka. ☺

Nie chowaj siebie i swojej twórczości!

Teraz jest szczególny czas, aby ją pokazywać!

Agnieszka

CO MOŻESZ ZROBIĆ DLA SWOJEGO BIZNESU, KIEDY WOKÓŁ SZALEJE PANDEMIA?

W dniu 27 marca 2020 udostępniłam wideo warsztat na temat przygotowania swojego biznesu na recesję >> https://youtu.be/zgs7YAh6Gww

Zebrałam najważniejsze myśli z tego wideo warsztatu w formie pisanej.

handmade a koronawirus

Po pierwsze – oszacuj, na czym stoisz

Choć niektórzy liderzy próbują wmawiać nam, że obecna sytuacja „to nic takiego”, chyba wszyscy czujemy, że jednak jest poważnie. Zamartwianie się i panika to druga skrajność. Jedno, co z pewnością może nam pomóc, to solidna porcja merytorycznej wiedzy.

Obserwacja mediów o ugruntowanej pozycji, różnorodność źródeł – to metoda, która pozwoli Ci reagować na sprawdzone fakty, a nie wpadać w popłoch poprzez tzw. fake newsy.

Sprawdź, w jakiej kondycji jest Twoja działalność i czy finansowo jesteś w stanie przetrwać scenariusze optymistyczne (kwarantanna potrwa jeszcze kilka tygodni) i pesymistyczne (potrwa kilka miesięcy).

W każdej z sytuacji możesz założyć, a właściwie po prostu przeliczyć, czy „dasz radę” czy może „pójdziesz z torbami”.

Nie bój się odpowiedzi na to pytanie!

Czasem lepiej wiedzieć, że w długi zaczniesz wpadać po miesiącu, niż udawać, że rzeczywistość w jakiś magiczny sposób Cię ominie.

Może okaże się, że nie jest tak źle. A nawet jeśli… możesz zareagować!

Po drugie – decyduj. Szybko. 

No właśnie. Nawet najgorszy scenariusz to nie jest powód do paraliżu.

Nie warto chować się pod kołdrę.

Za to zdecydowanie warto podejmować szybkie decyzje. Nawet na bazie skąpej wiedzy lub przewidywań, które mogą, ale nie muszą się sprawdzić. Postawa proaktywna, zamiast biernego obserwowania tego, co wokół, zdecydowanie może „uratować” naszą biznesową skórę. Może zmiana strategii, ograniczenie wydatków, inwestycja w produkt, który odpowie na aktualne potrzeby naszych klientów, okaże się strzałem w dziesiątkę?

To może być Twoje biznesowe „być albo nie być”.

Wyobraź sobie właściciela pracowni szycia, który ignoruje zakazy, udaje, że „nic się nie stało” i w ofercie pozostawia takie warsztaty.

Nie tylko nikt nie przychodzi, ale sam rękodzielnik zyskuje złą sławę. A kiedy pył powirusowy opadnie, raczej nie będzie notował zbyt wielkich tłumów.

Po trzecie – komunikuj (się) 

A co, jeśli ten sam właściciel pracowni ją zamyka? Albo jeszcze lepiej – zamyka siebie w niej? I szyje jak szalony maseczki, które odwozi do szpitali? A co, jeśli w wolnych chwilach KOMUNIKUJE swoim klientom, ze pracownia zamknięta (bo szyje jak szalony te maseczki). A co, jeśli trzaska live’y na FB, jak szyje te maseczki, i jeszcze na dodatek uczy innych, jak to robić, nawołując do akcji #zostanwdomu?

Rozumiesz, w jakim kierunku pędzą moje myśli?

Ten sam właściciel pracowni. Ta sama pracownia. Ten sam czynsz, który jakoś sam nie chce się zapłacić…

Tylko sytuacja / wizerunek / poczucie sprawczości / duma / wsparcie społeczności …zuuuupełnie inne!

Pamiętaj!

Jeżeli jesteś twórcą rękodzieła i myślisz o sobie: “Co ja tam mogę w walce z Koronawirusem. Jestem jak taki Dawid w walce z Goliatem…”, to przypomnij sobie, kto tę epicką, nierówną walkę wygrał.

A co najważniejsze – DZIAŁAJ!

Otocz się przyjaznym wsparciem bratnich dusz, które nie pozwolą załamać rąk i zmotywują do aktywności. I pamiętaj:

Pewnie wszyscy odnotujemy straty (już ze strachem spoglądam na prognozy i opłakuję ambitne plany warsztatowe, które ekipa OPLOTKI snuła w styczniu tego roku), ale tylko od nas zależy, czy na sercu i w duszy wyjdziemy z całej tej koronawirusowej przygody bogatsi.

Po więcej zapraszam Cię do nagrania:

27 marca udostępniłam wideo warsztat na ten temat, o tutaj https://youtu.be/zgs7YAh6Gww

Warsztaty rękodzieła można prowadzić także online, dzięki czemu twórcy handmade mogą kontynuować działalność nawet wtedy, gdy spotkania stacjonarne są utrudnione. Warsztaty internetowe pozwalają dotrzeć do uczestników z różnych miejsc i rozwijać społeczność wokół marki handmade.

Jak prowadzić warsztaty rękodzieła, kiedy kryzys sabotuje Twoją działalność handmade?

Wszyscy siedzimy w domach.

Takie czasy.

Możemy załamać ręce i lamentować, że nasza działalność, finanse, CAŁA RZECZYWISTOŚĆ zrobiła potrójne salto i wylądowała w kałuży chaosu.

Możemy.

Ale możemy też zakasać rękawy, zrobić krok w tył i spróbować jakoś odnaleźć się w tej przedziwacznej, niepewnej rzeczywistości…  A jak się to ma do biznesu rękodzieła

Czy warsztaty rękodzieła można prowadzić online

Warsztaty rękodzieła online są coraz popularniejszą formą dzielenia się wiedzą w branży handmade. Dzięki internetowi twórcy mogą prowadzić zajęcia dla uczestników z różnych miast i krajów.

Organizujemy więc warsztaty rękodzieła ONLINE.

Jako że to idealny czas, aby być RAZEM, umożliwiamy udostępnianie gościnnych warsztatów na naszym YOUTUBE OPLOTKI

Były już warsztaty z takich technik, jak: scrapbooking, sutasz, makrama, szydełkowanie, tkanie, punch needle, wypalanie w drewnie, mondfulnessowe rysowanie .

Coraz więcej twórców zwraca się do nas z pozytywną wiadomością: „PRZYŁĄCZAMY SIĘ DO AKCJI”, ale czasami barierą okazuje się technologia.

Dlatego w kursie PROWADŹ WARSZTATY RĘKODZIEŁA PO MISTRZOWSKU dołożyłam bonus pt. „Jak prowadzić warsztaty rękodzieła online”.

jak prowadzić warsztaty rękodzieła online

W ramach tego warsztatu omówiłam narzędzia, których ekipa OPLOTKI używa do publikowania naszych warsztatów. To taka zaktualizowana wersja tego historycznego warsztatu, który publikowałam w czasie koronawirusa (pamiętasz go jeszcze? ;P )

Zapraszamy Cię do skorzystania! Nagranie pozostawiam dostępne dla każdego i zachęcam do dzielenia się nim z bliskimi!

Wspierajmy się w tym trudnych czasach i pamiętajmy, że to się wszystko zawsze kiedyś wreszcie się kończy. Potraktujmy ten czas, jako konstruktywny czas rozwoju/wzrostu/refleksji.

Nie dajmy się panice!

Trzymam za Ciebie kciuki!

Zdrówka

[EDIT]

Na szczęście czasy pandemii są już za nami, choć oczywiście zostawiły swoje piętno niemal na każdej dziedzinie życia. Ważne, aby z takich spraw czerpać naukę na przyszłość i być przygotowanym na czarny scenariusz.

Choć uważam, że warto być po prostu dobrze przygotowanym. A w temacie warsztatów wiem, co mówię. Historia oplotki.pl to warsztaty u źródła, miliony lekcji po drodze – w tym właśnie te, które przyniósł COVID.

Warstzaty stacjonarne i warsztaty online – u nas wciąż na tapecie. Teraz oplotki.pl nie tylko prowadzą warsztaty dla innych, ale również uczą, jak warsztaty rękodzieła prowadzić.

Jeżeli chcesz dołączyć do grona nieziemskiej ekipy rękodzielniczek prowadzących warsztaty po mistrzowsku, koniecznie wskocz na stronę kursu: Prowadź Warsztaty Rękodzieła po Mistrzowsku

W 8 modułach głównych oraz bonusach zebrałam masę swoich doświadczeń, ale również tricków, które sprawdziły się na moich warsztatach oraz wiedzę na temat tego jak uczyć innych (w tym dorosłych). Materiały przyogotowane w formie nagrań video, plus nagrania audio sesji Q&A, plus workbook, który pozwoli zanotować wszystkie Twoje pomysły, uporządkować wiedzę i stanie się jednym z narzędzi do ulepszania Twoich warsztatów.

Kurs napakowany wiedzą praktyczną (choć i odrobina teorii się znajdzie ;P) – kliknij grafikę powyżej, by przejść do strony ze szczegółami – znajdziesz tam również opinie uczestniczek kursu.

 

Jak prowadzić warsztaty rękodzieła online

  • wybierz prosty projekt
  • przygotuj listę materiałów
  • pokaż technikę krok po kroku
  • zostaw czas na samodzielną pracę uczestników
  • zadbaj o dobrą komunikację.

Warsztaty rękodzieła online pozwalają twórcom dzielić się wiedzą bez ograniczeń lokalizacji.

FAQ

Jak przygotować warsztaty rękodzieła online?

Warto wybrać prosty projekt, przygotować listę materiałów dla uczestników i zaplanować przebieg warsztatu krok po kroku.


Czy warsztaty rękodzieła online są popularne?

Tak. Coraz więcej twórców handmade prowadzi warsztaty online, ponieważ pozwalają one dotrzeć do uczestników z różnych miast.

Zobacz także

JAK SIĘ (NIE) UBIERAĆ, KIEDY PRACUJESZ JAKO FREELANCERKA?

Poczułam się wykluczona, kiedy czytałam wymyślne nazwy biurowego ubraniowego savoir-vivre…

Że white tie, black tie, że formal, informal, business, casual itp. I każdy styl z milionem zasad do zapamiętania. A kiedy mąż rzucił mi od niechcenia: „Ty to masz luz, w dresie możesz cały dzień”, to już nie wytrzymałam.

Chciałam mu powiedzieć, że w tych naszych „biznesach onlajn” to przynajmniej z osiem stylów mogę wyróżnić, ale poza szczegółowymi opisami jakoś ani jedna ze standardowych nazw mi nie pasowała.

NO TO SPŁODZIŁAM WŁASNE! Gotowe?

Co wypada? Co nie wypada?

No dobra, to na początek mały background.

Jestem rękodzielniczką (wyobraźnia już Ci pewnie podsuwa obraz jakiejś opatulonej wielkim swetrem baby dziergającej bambosze, oczywiście z kubkiem gorącej herbaty obok).

Jestem też przedsiębiorczynią (jakaś garsoneczka w poprawnych politycznie kolorach, może szpilka?).

Jestem mamą (plamy, gdzie się da i ciuchy praktyczne do obrzydzenia?).

Pracuję z domu (no, i tutaj to już dresik murowany!).

Na dodatek reprezentuję lokalną społeczność na forum miasta Poznań oficjalnie (jak właściwie powinna wyglądać radna ?!?) oraz nieoficjalnie (działaczka społeczna – na pewno jakaś zapalona NGO’ska z dredami i kolorowymi skarpetkami ?!).

A co powiesz na to wszystko NARAZ ?! W jednej osobie?! Jak “to coś” ma wyglądać w ogóle?! Jak się taki miszmasz ma ubierać?

Marka OPLOTKi to inkubator rękodzielniczej przedsiębiorczości, grupa kobiet prowadzących warsztaty rękodzieła (stacjonarne i online), sklep z rękodziełem online, a ja jako właścicielka jestem rasowym przedsiębiorcą „wszechogarniającym” całość – od networkingowania na konfach biznesowych poprzez łatanie dziur, kiedy „wysypie się” strona internetowa, aż po anagrywanie podcastowych odcinków, pisanie blogowych postów, wideo rozmowy z klientkami i koleżankami z zespołu, no i oczywiście z partnerami biznesowymi.

Jak się domyślasz, w tej sytuacji żonglowanie stylami jest nie lada wyzwaniem. Stąd ogromna potrzeba (pomożesz?) ogarnięcia tego chaosu.

Wierzę, że Twój „rozstrzał ról” pozwoli dodać co najmniej kilka stylówek do tego małego kompendium :P, więc śmiało notuj, jeżeli czujesz, że warto dodać jakiś podrozdział ☺

Freelancer style – czyli wolnoć, Tomku, w swoim domku!

To te słynne dresy, które oblekamy, kiedy trzeba zmierzyć się z długim artykułem odwlekanym na wieczne potem. To te bluzki mające po milion lat, które zakładamy z sentymentu, ale gdyby ktoś nas w nich zobaczył, to byśmy udały, że to nie my, tylko siostra bliźniaczka, co stylu nie ma. To te wszystkie ciuchy „po domu”, z którymi nie możemy się rozstać z jakiegoś irracjonalnego poczucia winy – że skoro tyle przeżyły, to należy im się „spokojna emerytura”.

Tutaj nie ma granic inwencji!

Dziergane skarpety (oczywiście handmade) do spódnicy, podkoszulek zamiast stanika, włosy w kitkę bez rozczesywania. Luz totalny, a w głowie myśl jedyna: „Niech ten pi!#@#$ kurier nie próbuje dzisiaj nawet dzwonić domofonem!”.

Serwuję sobie takie dni, kiedy absolutnie nic nie idzie, kiedy jedyne, co jestem z siebie w stanie wykrzesać, to zawleczenie laptopa na kanapę, żeby spłodzić jakiś tekst. Odłączam wtedy internet i jakoś irracjonalnie uspokajam się, że nikt mnie w takim stroju nie ogląda (niezaklejona kamerka internetowa mało mnie wtedy rusza 😛 ). Mój Freelancer style to totalna miękkość swetrów, spódnic, bluzek dzierganych ręcznie jako prototypy produktów sprzedawanych w OPLOTKowym sklepie (często nieudane, ale tak „swojskie”, że za Chiny nie spruję, tylko będę z dziką przyjemnością nosić, kiedy nikt nie widzi). Ot taki rękodzielniczy fetysz. 😛

Smart Casual – czyli czasem jednak kurierowi trzeba otworzyć

No dobra, jednak nie każdy z nas może bez końca tkwić w idealnym świecie, kiedy to ten świat niczego od nas nie chce. Wtedy jakoś tak czujemy się w powinności „jakoś” wyglądać.

Bez szaleństwa (make-up nawet nie przyszedłby mi do głowy przy tej stylówie), ale już jakiś outfit, w którym nie mamy fobii otwierania drzwi sąsiadce lub kurierowi, czemu nie?

Ukochane jeansy – koniecznie takie mięciutkie, najlepiej o dwa rozmiary za duże, żeby dupsko przed komputerem nie cierpiało, takie z zawiniętymi nogawkami, żeby skarpeciochy handmade obowiązkowo było widać. Skarpety najlepiej takie 100% wełna, żeby było ciepło bez wiecznego poszukiwania kapci (obuwiem gardzę w domowym office).

Do tego T-shirt – bawełna z jakimś printem=statementem, żeby mówił sam za siebie.

I nieodzowny, kluczowy element: Sweter (no, opcjonalnie bluza) – byle wielkie to było, „za tyłek”, z przydługawym rękawem, w który można schować dłonie zgrabiałe od klikania.

Jak koszula do biura, tak i swetrzysko do home office’u to MUST HAVE. W moim wydaniu – sweter w dziwnie zbliżonym kolorze do koca na pobliskiej kanapie (no dobra, wełna mi została, a eksperyment okazał się ulubionym „ocieplaczem” długich godzin przy biurku).

Smart dress – czyli dlaczego sukienka ratuje życie

Zdecydowanie nie lubię ubierać się wielokrotnie. To dla mnie strata czasu. Może nie każdy tak ma, ale jeżeli wiem, że tego dnia wypada moja kolej zaprowadzenia dzieciaków do placówek, to króluje SMART DRESS (code).

Kiecki to takie ubrania, które dobrze „wystają” spod płaszcza, całkiem przyzwoicie leżą same, no i KLUCZOWE – nie trzeba ich przebierać, aby po powrocie do domu od razu zaczynać robić swoje. Ba! Nawet make-up nie jest nieodzowny! I fryzura! Czas operacyjny o poranku spada do minimum, a jednocześnie wyglądasz jak kobieta i człowiek! Nawet w sytuacji, kiedy plamy z dziecięcych łap jakoś magicznie się do Ciebie przyklejają, zmiana kiecki to jeden ruch – bez zbędnego myślenia, czy te spodnie do tej bluzki, a co ze skarpetami… itd.

No i na takiej przeciętnej kończy się moja zwyczajowa stylówa. Kiecek pasujących do czarnych/cielistych rajtuzów jest u mnie w szafie zdecydowanie najwięcej. Niby jakoś specjalnie ich nie lubię, ale praktyczna oszczędność czasu zdecydowanie wygrywa i noszę nałogowo.

Business casual – czyli koszula do dresu

Tu znowu background ☺
Jako przedsiębiorczyni online, bardzo często konsultuję przy pomocy wideo rozmowy. Niezależnie, czy grupowa, czy indywidualna – kiedy dotyczy pracy, staram się zaznaczyć rozmówcy, że jednak jesteśmy w pracy, a wtedy…

Migusiem zamieniam ukochane swetrzysko na porządną koszulę, a dół pozostaje bez zmian…☺

Dzięki temu, że widzimy się online, średnio do połowy biustu, nawet niedopięty guzik ”ujdzie” ☺ W moim wydaniu – motyw koszuli pociągnięty został do ekstremum ciążowego, kiedy to po prostu nie dopinałam już guzików ze względu na brzuch, a mimo to moi rozmówcy widzieli mnie w wydaniu biznesowym☺ Oj gdyby tylko widzieli, co się działo z moją stylówą poza kadrem. 😛

Niezależnie od tego, co poza kadrem, ważne, że rozmówca nie czuje się zignorowany przez mój strój. I niby nie trzeba, ale jakieś takie poczucie, że w tej branży też można „profesjonalnie” (choć z przymrużeniem oka), pozwala mi rozgraniczać strojem, kiedy spinam się trochę bardziej, a kiedy luz wkrada się w te moje onlajnowe biznesy.

Mały protip dla biznesu

Kiedy mąż (klasyk korpo) mocno zakatarzył w ważny tydzień w pracy i (wielce wyjątkowo) szefostwo pozwoliło mu przeprowadzić dwa wideo spotkania z domu, podszedł do sprawy „po amatorsku”.

Na 15 minut przed callem z zespołem projektowym (branża drogowa, ale to nieistotne, każde korpo projektowe ma podobną stylówę) wbijał się w spodnie służbowe, koszulę, nawet skarpetki zmienił, jak należy.

Po rozmowie numer 1 zapytałam go: “A po co Ci te portki ciasne zamiast dresu? Przecież rozmówcy widzą tylko „górę”. Włosy byś sobie zamiast tego uczesał może raczej, co?”.

No, korpoamator…

Po trzech dniach chorowania opanował już business casual w wydaniu freelancera (uczył się u doświadczonej praktyczki, czyt. MUA) i przyznał z pokorą, że korpo kultura stroju właśnie zyskała nowy wymiar: sickness-mode – business casual. ☺ Ot, taki odpowiednik naszego „zwykłego” business casual freelancerów.

Business casual – z opcją wyjścia

No dobra, żarty żartami, ale business casual to chyba jedyny styl, który trochę pokrywa nam się z korpoświatem…

Nie ma co kryć, że nawet onlajnowe biznesy wymagają czasem spotkań w realu. A to lunch, a to brunch, a to szybki networking.

Nie da się w bamboszach.

Parę przyzwoitych koszuli, porządne jeansy, no i obuwie inne niż skarpety jednak się przydają. Na salony wjeżdża również make-up.

To jedyny moment, kiedy autentycznie cierpię.

Wyolejowana, wypielęgnowana, wymaseczkowana skóra twarzy (wolna od codziennego obowiązku pudrowania) autentycznie woła o pomoc, kiedy upiękniam ją na wyjście.

To chyba jedyna część stroju, która mi nie leży, choćbym nie wiem jak rasowe marki, upraszała o asystę.

Znowu offtopując do korpo – autentycznie podziwiam osoby (i trochę im współczuję), które muszą wbijać się codziennie w rutynę podkładu, pudru, mascary i czego tam jeszcze trzeba ponakładać, żeby czuć się pewniej w korpo casualu ☺

No ale my tu o stroju miałyśmy.

I tu się rozpiszę, bo uważam się za mózg-nie-z tej ziemi.

Wpadłam na pomysł, który po prostu (dla mnie) świetnie działa!

Kiedy wychodzę sieciować (żeby nie było, że networkingową kalkę językową uprawiam) patrzę na tych „amatorów” w identycznych garniturkach, błękitnych koszulach i wypucowanych butkach. Przyjmuję wizytówki, które wyglądają identycznie i zapominam o tych ludziach tak szybko, jak ich poznaję…

Smutne.

Dotarło do mnie, że w środowisku architektów, w którym dotychczas najczęściej się obracałam (moje zaplecze zawodowe i solidna dekada praktyki) jest jeszcze gorzej. WSZYSCY NA CZARNO! I koniecznie w najmodniejszych czarnych oprawkach okularów (niezależnie, czy realnie potrzebują je nosić, czy nie – lans „na Armaniego” musi być).

NO I MNIE OLŚNIŁO!

WYRÓŻNIJ SIĘ LUB ZGIŃ (w czeluściach niepamięci).

Nie da się ukryć, że jeżeli prowadzisz biznes online, to już jesteś kuriozum nie z tej ziemi dla bywalców eventów networkingowych (i tych ogólnodostępnych, i tych dla „elyty” architektonicznej :P). Ten mój genialny pomysł polega na pociągnięciu “efektu WOW” do granic przyswajalności.

Na dobre porzuciłam jednokolorowe lub czarne (o, zgrozo! Uświadomiłam sobie, że nawet takie oprawki mam w szufladzie z okularami!) stonowane stylizacje na rzecz oczoje@#$ch akcentów rękodzielniczych. Jeżeli spokojny dół, to góra KRZYCZY; jeżeli klasyczna koszula, to już pasek koniecznie HANDMADE w barwach tęczy; jeżeli całość w miarę normalna, to już biżu po bandzie. Z jedną myślą w głowie: ”Skoro ja się peszę zagadać, to i oni również! Taki element stroju to już łatwizna. ICE- BREAKER gotowy!”.

I nie pomyliłam się!

Nie tylko ten mój business casual w wersji dla freelancera działa jakoś bardziej ludzko na ludzi, ale też pozwala mi po prostu wykorzystać moc takich spotkań. Nie dość, że korpoświat z przemiłym przymrużeniem oka zagaja rozmowy (wyraz twarzy garniturkointerlokutora, kiedy okazuje się, że ta szalona rękodzielniczka w jasnobłękitnym, dzierganym kardiganie ma coś sensownego do powiedzenia – bezcenny), to jeszcze przemiłym okazuje się kontakt ponetworkingowy, kiedy takie osoby po prostu korzystają z moich usług (najczęściej są to warsztaty mindfulnessowego rękodzieła dla korpoteamów). Najlepsze jest to, że nie muszę nawet „prosić się” o wręczanie wizytówki. Wystarczy, że zostawiam ich raptem kilka. Okazuje się, że inni uczestnicy i organizatorzy na tyle zapamiętują ten mój nieodpowiedni outfit, że któryś ze stałych bywalców podrzuci namiar na „tę panią w takim kolorowym stroju z wielkim wisiorem z jakichś sznurków, tę od rękodzieła.

Oczywiście – ubarwiam nieco, ale ta zasada działa! 

Nie próbuję już wbijać się w oficjalne ubraniowe ramy takich spotkań, bo im bardziej odbiegam od równej kreski, tym mocniej zaznaczam swoją obecność, a sztywno odprasowane panie szybko stają się strategicznymi koleżankami od biznesów przy kawie i… dzierganiu. Panowie również są bardziej skorzy do wspólnych projektów, kiedy nieistniejąca fasada zbędnych „ę” „ą” pozwala na przechodzenie do konkretów bez zbędnych „pro form”.

Garsonka na całego, czyli jak to z tym OFFICIALEM we FREELANSIE

No tutaj żarty się kończą, niestety.

Kiedy udajesz się na spotkanie do prezydenta miasta i ważą się losy dotacji na warsztaty dla kobiet (rękodzieło w wymiarze społecznym to z jednej strony łączenie pokoleń, a z drugiej „bezpieczny krąg” dla kobiet po przejściach, które po prostu w ten sposób wychodzą spoza swojej strefy (dys) komfortu. To zupełnie inny target niż komercyjne warsztaty, ale jednak ta część mojej działalności jest mi bardzo bliska i po ludzku nie stać mnie na sponsorowanie materiałów do bezpłatnych warsztatów, dlatego walczę jak lwica o środki z budżetów miejskich), kiedy spotykasz się z potencjalnym sponsorem projektu społecznego lub gdy po prostu wkraczasz w środowisko grubych ryb, nie ma już miejsca na ukochane swetrzysko.

Ale mimo wszystko – jest miejsce na kropkę nad i! 

Okazuje się, że nawet grzeczniutki mundurek z obowiązkową sztywną koszulą da się „zrękodzielniczyć”. Używam do tego dyskretnej biżuterii – oczywiście autorstwa koleżanek po fachu. Sutaszowe wisiory, kamienne pierścienie, kolczyki z elementem ukrytego w żywicy przekazu – ZAWSZE budzą zainteresowanie. To one służą jako pretekst do małych rozmów. Kończy się wtedy na komentarzach: „A to właśnie na jednym z takich warsztatów społecznych zrobiła dla mnie pani Stefania, która chciała jakoś się odwdzięczyć za nadanie samotnym wieczorom sensu”. (Swoją drogą, pani Stefania po utracie rodziny wypełniała długie popołudnia warsztatowaniem, a z czasem przejęła rolę prowadzącej. Moje skille rękodzielnicze nie dorastają jej do pięt!). Takie opowieści przy okazji sadzą w naszych włodarzach ziarenka, które kiełkują w piękne projekty, wielkie społeczne akcje i niesamowite inicjatywy. Wiem, że pewnie nie raz odbiłabym się od drzwi, gdyby nie te małe dowody, że rękodzieło to już nie tylko zabawa, ale też realne narzędzie społecznej pracy ze społecznością lokalną. ☺

GLAM-LOOK wersja home made

Czasem muszę, inaczej się uduszę. Cytując klasyka. 😛
Jak każda kobieta, czasem mam ogromną chęć pobyć taka ŁAŁ, taka jak z okładki. Tylko okazji brak – bo ani wigilie korpo nie obowiązują we freelansie, ani jakoś specjalnie narady zespołu nie muszą się w pałacowych interiorach odbywać. No to jaka okazja jest dobra, żeby pobyć GLAM? No jaka?

A no taka, jaką sobie stworzysz!

Ave, freelance!

Masz ochotę poszorować po parkiecie w pięknej sukni? Proszę bardzo – wybierz się na wystawę znanego fotografa z tangiem w tle (nie, nie ogarniam tańca, ale już nie przeszkadza mi zakładanie pięknej kiecki i butów, żeby wtopić się w tłum). Wtedy wtapiam się w tłum celowo. ☺ Trochę chcę pobyć taka “poza pracą”. Trochę POBYĆ. POCZUĆ się tak pięknie. Zdzierżam nawet wtedy ciężki makijaż i cały proces straty czasu podczas jego misternego nakładania. Ba! Zdarzy się nawet czasem rozpusta u kosmetyczki, żeby pazur pięknie przyczerwienić. Wszystko w imię GLAM-LOOK freeelancerki. Bo kto powiedział, że skoro nie potrzeba, to nie wolno?

WOLNO! A nawet trzeba!

Dla higieny psychicznej!

Przeplatam (choć nie za często) długie tygodnie w kochanym swetrzysku takim zaskakującym wypadem. Ot, tak dla siebie i koleżanek sto lat niewidzianych. Żeby poczuć się fajnie, żeby zobaczyć inną, równoległą do mojej rzeczywistość, żeby zainspirować się ludźmi z „innej bajki”. No i też trochę, żeby ten mężu się ogarnął i zaprosił czasem na miasto, bo jakoś swetrzysko nie działa na niego tak mobilizująco. 😉

A jak to jest z tym dress code u Ciebie?

No dobra, zaczepiana przyśmiechami na temat pracy w domu, a dokładniej tego, że paraduję całymi dniami w dresie/szlafroku/co najwyżej w wygodnym, wyciągniętym swetrze, postanowiłam się raz, a porządnie rozprawić z tym mitem. Udało mi się? Nie udało?

Oceń sama.

A może dorzucisz swoje trzy grosze do kompendium „Stylówa freelancerki”?

agnieszka@oplotki.pl

FAQ

Jak pracować z domu i wyglądać profesjonalnie?

Najlepiej znaleźć taki sposób ubierania się, który nie jest ani sztywnym biurowym kostiumem, ani całkowitym „odpuszczeniem”, tylko wspiera Twoją energię, skupienie i sposób komunikacji z klientami czy partnerami.

Czy strój ma znaczenie, jeśli pracuję z domu?

Tak. Nawet jeśli pracujesz z domu, strój może pomagać przełączać się między rolami, budować profesjonalny nastrój i sygnalizować, że jesteś w pracy — szczególnie podczas wideorozmów.

Jak ubrać się do pracy z domu, kiedy mam wideorozmowę?

Nie trzeba ubierać się formalnie od stóp do głów. W praktyce często wystarczy zadbać o górę stylizacji, fryzurę i ogólny porządek wizerunku, żeby rozmówca czuł, że traktujesz spotkanie profesjonalnie. To właśnie pokazuje jedna z najmocniejszych sekcji tego wpisu.

Czy profesjonalny wygląd wyklucza autentyczność?

Nie. Ten wpis bardzo dobrze pokazuje, że można zachować luz, humor i własny styl, a jednocześnie wyglądać na osobę, która świadomie buduje swój wizerunek w biznesie online.

Co dziś najlepiej pomaga rozwijać markę handmade także online?

Jeśli chcesz rozwijać nie tylko wizerunek, ale też sprzedaż, komunikację, ofertę i obecność swojej marki handmade w internecie, dobrym kolejnym krokiem jest Biblioteka Biznesowa dla Handmade.

Gotowy blok CTA do Biblioteki

Jeśli chcesz rozwijać markę handmade także online…

Profesjonalny wizerunek to tylko jeden z elementów budowania marki. Jeśli chcesz uporządkować także sprzedaż, marketing, ofertę, SEO i obecność swojej marki handmade w internecie, zajrzyj do Biblioteki Biznesowej dla Handmade.

To miejsce, w którym znajdziesz kursy, warsztaty, nagrania i materiały pomagające rozwijać markę handmade spokojniej, mądrzej i bardziej strategicznie.

→ Zobacz Bibliotekę Biznesową dla Handmade

Żeby zacząć działalność handmade, nie wystarczy mieć talent i gotowe produkty. Trzeba nauczyć się wyceniać z zyskiem, liczyć opłacalność, szukać wsparcia, dbać o sprzedaż i nie wypalać się już na starcie.

7 RZECZY, O KTÓRYCH WARTO WIEDZIEĆ, ZACZYNAJĄC DZIAŁALNOŚĆ ZAROBKOWĄ NA BAZIE RĘKODZIEŁA

No dobra – masz umiejętności, które skłaniają Cię do rozpoczęcia działalności zarobkowej. Możliwe, że masz już nawet kilka gotowych produktów. Może nawet masz już profil na Facebooku lub Instagramie i roztaczasz wizje, jak to by było fajnie, zamienić swoje hobby w regularną pracę zarobkową.

Zaczynasz nawet powoli budować stronę internetową i ruszasz na podbój świata.

Świetnie!

Niestety tutaj zazwyczaj kończy się wiele opowieści o markach handmade…

W zderzeniu z rzeczywistością prowadzenia działalności, która – bądźmy szczerzy – nie zawsze jest łatwa, wiele marek handmade po prostu „odpada”.

Działalność handmade to nie tylko tworzenie produktów, ale także wycena, sprzedaż, liczenie, organizacja pracy i dbanie o własne zasoby.

Jak się domyślasz, niekończące się listy zadań sprawiają, że powoli zajmujesz się wszystkim innym niż rękodzieło… I tak toniesz w codzienności.

Dlatego postanowiłam podzielić się kilkoma kluczowymi rzeczami, o których warto pamiętać, rozpoczynając rękodzielniczą działalność.

Największym błędem na starcie działalności handmade nie jest brak talentu, tylko myślenie, że sam talent wystarczy do zbudowania stabilnego biznesu.

Wskazówka 1: WYCENIAJ SWOJE PRACE Z MYŚLĄ O ZYSKU

Nie sprzedawaj poniżej kosztów! Wiem, że wiele z nas znajduje lub znajdowało się w punkcie, gdzie desperacko potrzebuje zarobku. Niestety zaniżanie cen z nadzieją, że to przekona klientów do zakupu to wyścig „do dna”. Takie podejście szybko wyczerpie Twoje zasoby energii i budżet. Nie tylko Ty będziesz doświadczać nieprzyjemnego poczucia bycia niedocenianym. Twoi klienci też będą postrzegać Twoje produkty jako mniej wartościowe, jeżeli będą miały podejrzanie niskie ceny.

oplotki 7 rzeczy, które warto wiedzieć

 

Wskazówka 2: DOŁĄCZ DO GRUPY, KTÓRA BĘDZIE CIĘ WSPIERAĆ

Może to i frazes, ale jakże prawdziwy: razem łatwiej! Dołącz do grupy lub sama stwórz grupę osób o podobnych celach biznesowych, co Ty. Będziecie mogli się wspierać i motywować we wspólnym rozwoju. Zapewne wzajemne rady, rekomendacje, lekcje pomogą Wam szybciej się rozwijać. Dodatkowo w wielu przypadkach jesteście w stanie np. negocjować różne zniżki (np. na materiały, lokalizacje warsztatów itp.)

oplotki 7 rzeczy, które warto wiedzieć

Dodatkowo nieocenionym wsparciem okazuje się choćby sama świadomość, że masz się do kogo zwrócić w trudnej sytuacji.

Wskazówka 3: DELEGUJ ZADANIA

Zanim utoniesz w morzu zadań z niekończącej się listy “do zrobienia”,  zastanów się, czy rzeczywiście wszystko warto robić samodzielnie. Jeżeli czujesz, że księgowość to Twoja pięta achillesowa, nie próbuj na siłę udowadniać sobie i światu, że dasz radę. Zamiast tego poszukaj wprawnej księgowej, która pomoże Ci w tej kwestii. To naprawdę nie kosztuje majątku, a może Ci „kupić” ogrom czasu.

To nie wstyd korzystać z pomocy!

oplotki 7 rzeczy, które warto wiedzieć

Pomyśl, co się stanie, kiedy otrzymasz duże zamówienie? Czy Twoje „moce przerobowe” będą w stanie podołać mu bez pomocy? Dobrze mieć pomocne dłonie w swojej drużynie, zanim jeszcze rozegrasz ważny mecz. Nie testuj rezerwy  w wielkim dniu, ale wspólnie uskuteczniaj treningi na co dzień.

Wskazówka 4: KORZYSTAJ Z MOCY SIECI WSPARCIA

Jako właściciel przedsiębiorstwa myśl wartością. Jeżeli Ty jesteś w stanie komuś w czymś pomóc, zapewne taka osoba zechce w jakiś sposób odwdzięczyć się w przyszłości. Nie namawiam oczywiście do pracy ponad siły, ale jeżeli wiesz, że możesz w jakiś sposób wyświadczyć komuś nieobciążającą Cię przysługę – WARTO. Dzięki temu budujesz sieć kontaktów i relacji biznesowych, które procentują w długiej perspektywie.

oplotki 7 rzeczy, które warto wiedzieć

Pomyśl, może używasz materiałów, które dla kogoś są formą odpadu? Kartonowe opakowania lub folia bąbelkowa to częsty kłopot małych przedsiębiorców, ale Tobie mogą się przydać, bo na przykład używasz ich podczas pakowania swoich prac lub warsztatów. Świetny przykład, jak rozwiązując czyjś problem z odpadami, sama możesz skorzystać na bezpłatnych materiałach.

Szukaj tego typu współpracy zwłaszcza na początku, kiedy każda zaoszczędzona kwota może stać się „być, albo nie być” dla inwestycji w Twój rozwój.

Wskazówka 5: DOKŁADNIE LICZ

I uwierz mi – pisze to osoba, która nie znosi księgowości i budżetowania, a osobiście oddaje kalkulację domowego budżetu mężowi (och, jak on kocha Excela!).

Niestety MUSISZ nauczyć się kalkulować albo – mówiąc prościej – obliczać opłacalność danych aktywności. Bez tego nie jesteś w stanie planować, rezygnować z niedochodowych działań lub po prostu odkładać pieniędzy i inwestować ich w rozwój.

No, chyba że Twoje rękodzieło to tylko kosztowne hobby, a nie biznes.

oplotki 7 rzeczy, które warto wiedzieć

Wiem, nie jest to może najbardziej rozrywkowa część Twojego biznesu, ale jednak to finanse pozwalają na „rozrywki”. Kiedy jesteś spokojna o stabilne dochody, łatwiej Ci będzie o kreatywny flow bez martwienia się, czy starczy na kolejną porcję rękodzielniczych materiałów, aby wdrożyć w życie ostatni pomysł na produkt.

Wskazówka 6: NIE ZRAŻAJ SIĘ 

Jako przedsiębiorca wieeele razy usłyszysz „NIE”.

Nie traktuj braku zamówień osobiście. To nie jest atak na Twoją twórczość. Zanim staniesz się sensacją, minie trochę czasu. Zazwyczaj związany jest on z ciężką pracą, aby dotrzeć do idealnych klientów.  Paradoksalnie w czasie świetnej dostępności coraz trudnej jest walczyć o uwagę odbiorców, a coraz łatwiej zginąć w szumie informacyjnym. Warto uzbroić się w cierpliwość i przyjmować wszelką krytykę z dużą dozą wdzięczności! Tak! To dzięki krytyce możesz ulepszać swoją ofertę i profesjonalizować swoje usługi!

oplotki 7 rzeczy, które warto wiedzieć

Wskazówka 7: NIE REZYGNUJ, ODPOCZNIJ

Prowadzenie własnej działalności to raczej maraton niż sprint. Warto uzbroić się w cierpliwość i zadbać o sposoby na ładowanie baterii. Kiedy czujesz, że jesteś u kresu wytrzymałości, po prostu ODPOCZNIJ. To na pewno ułatwi Ci drogę w dłuższej perspektywie. Planuj odpoczynek w krótkiej i długiej strategii rozwoju: od rezerwacji rodzinnego urlopu po planowanie, kiedy w ciągu dnia zrobisz sobie 15-minutową przerwę na ulubioną kawę.

oplotki 7 rzeczy, które warto wiedzieć

Co łączy te wszystkie 7 rzeczy?

Działalność handmade nie opiera się tylko na produkcie. Opiera się na systemie myślenia, który łączy twórczość z wyceną, sprzedażą, finansami, wsparciem i dbaniem o własne zasoby.

Pamiętaj, że Twoja Rękodzielnicza Firma to TY (przynajmniej na początku), i jeżeli planujesz sukces, nie możesz pozwolić sobie na wypalenie już na samym początku. Dlatego pamiętaj o wycenianiu swojego czasu, usług i produktów w zgodzie ze sobą.

 Jeśli chcesz poukładać działalność handmade spokojniej i bardziej strategicznie…

Jeśli widzisz, że problemem nie jest tylko jedna rzecz — na przykład wycena czy promocja — ale cały system działania Twojej marki handmade, zajrzyj do Biblioteki Biznesowej dla Handmade.

Trzymam kciuki za Twoją działalność rękodzielniczą.

Agnieszka

 

Social media dla rękodzielnika nie muszą oznaczać obecności na każdej platformie. Najlepiej wybrać jeden kanał, który pasuje do Twojej marki handmade i sposobu pracy, a dopiero później rozwijać kolejne.

Social media dla rękodzielnika, gdzie warto być?

Nie warto być wszędzie. Wybierz mądrze jedną platfromę i skup się na jej rozwijaniu, by docierać do Twoich klientów.

Masz wrażenie, że od kiedy pracujesz nad swoim rękodzielniczym przedsięwzięciem, brakuje Ci wiecznie czasu?

Tutaj post na FB, tam nowa fotka na insta… A! I jeszcze jakieś instastory wypadałoby uskutecznić, żeby nie wypaść z rytmu.

Co zrobić, żebyjednocześnie pracować nad tym, co najważniejsze, czyli rękodziełem?

Zebrałam garść przydatnych podpowiedzi, takich „z życia wziętych”, jak można bezkosztowo lub niskim kosztem “kupić” sobie czas, który ucieka nam przez social media.

Jakie social media wybrać dla rękodzielnika?

Kiedy Facebook ma sens

Zadbaj o swój prywatny profil! Bardzo często widzę, jak w grupach tematycznych twórcy rękodzieła prezentują swoje prace z poziomu prywatnego konta. Klikam w ich profil, a tu nic! Wystarczy prosty zabieg – wskazanie swojego fanpage’a w sekcji Praca. Niezależnie, czy użyjesz określenia właściciel czy pracuje w –każda nowa osoba, która będzie chciała odwiedzić Twój fanpage po tym, jak promujesz swoje prace z poziomu prywatnego profilu, będzie miała ułatwioną drogę.

Tylko to!

Niby banał, ale potrafi zwiększyć organiczny napływ nowych fanów w znaczący sposób. Warto podkreślić, że są to osoby autentycznie zainteresowane tym, co robisz (w końcu trafiły na Twój fanpage dosyć okrężną drogą, co wymagało nieco wysiłku).

Warto pamiętać, że do grup tematycznych można już dołączać jako “fanpage”, choć nie wszyscy administratorzy grup tolerują takich gości.

Ta sama wskazówka dotyczy profilu Twojej firmy na FB.

Nawet jeżeli Twoja aktywność jest znikoma, warto zadbać o sekcję Informacje oraz wszystkie podstawowe dane dotyczące Twojej firmy. Nawet bez dużego ruchu, ogromnej ilości postów czy wielkiego zaangażowania społeczności, warto zadbać, aby fanpage działał jak wirtualna wizytówka. Facebookowe profile jeszcze ciągle bardzo wysoko pozycjonują się w wynikach wyszukiwania.

Jeżeli tworzysz treści i planujesz postować regularnie, warto (banał) wykorzystać możliwość planowania. Ta opcja ciągle jest dostępna bezpłatnie, nie potrzeba żadnego zewnętrznego narzędzia, a po jakimś czasie można to zadanie spokojnie oddelegować.

Kiedy Instagram ma sens

Oczywiście idealny wzrost zapewni regularne wrzucanie atrakcyjnych dla Twoich klientów treści, codzienne instastory, “lajwy” i interakcja ze społecznością.

Oczywiście!

Tylko to masa czasu i często tak mocno przeraża wizja tych wszystkich rzeczy, które TRZEBA robić, że finalnie nie robisz nic.

A gdyby tak wdrożyć plan minimum, który pozwoli Twojemu profilowi rosnąć zupełnie samodzielnie?!

Brzmi jak cudowna formuła, ale wcale nie jest jakimś cudownym wynalazkiem. To absolutne podstawy.

Sama stosuję tę taktykę, kiedy niedoczas lub aktualny projekt sprawia, że nie zaglądam na insta.

Otóż – podobnie jak w przypadku Facebooka – bio i 9 fot w feedzie. To wszystko!

A po ludzku: uzupełnij opis profilu z myślą o Twoim odbiorcy (nie Tobie) i dodaj choćby 9 zdjęć (znowu – z myślą o tym, co stanowi wartość dla Twojego klienta), aby konto nie straszyło pustką.

Nawet przy braku aktywności jest większe prawdopodobieństwo, że potencjalni klienci odwiedzą Twoją stronę / sklep / inne miejsce w sieci, niż kiedy Twoje konto nie istnieje.

Kiedy X (dawny Twitter) ma sens

Potraktuj go jako miejsce, z którego ludzie czerpią newsy. Zastanów się, czy te treści, które produkujesz, są rzeczywiście warte podawania dalej? Jak są związane z Twoją marką?

Jeżeli jesteś na tej platformie strategicznie, a nie tylko prywatnie, to czy rzeczywiście wszystkie Twoje aktywności są takie potrzebne?

Może warto wybrać, kogo obserwujesz (by np. podawać dalej) oraz jak opisujesz swój profil (patrz: wskazówki z insta i z fejsa).

Kiedy LinkedIn ma sens

To platforma, która ciągle jeszcze kocha B2B. A cóż znaczy ten magiczny skrót?! A no nic więcej, jak tylko „business to business”, czyli zero fotek z kotkiem, maksimum meritum Twojej działalności. Nawet mało będzie dobrze, o ile profesjonalnie i bez nachalnej sprzedaży. Wystarczy, że uzupełnisz swój profil, pokazując, “czym możesz służyć” innym, a w dużej mierze dasz się znaleźć.

Oczywiście, zaokrąglam troszkę strategię (bez aktywności ciężko liczyć na ogromne cuda), ale wartość prawidłowo uzupełnionego profilu, umiejętność zaprezentowania swoich usług i produktów w atrakcyjny sposób i odrobina pomysłu na swój wizerunek może zdziałać cuda. Jeżeli już posiadasz profil na tej platformie i coś tam od czasu do czasu publikujesz, lepiej przeznacz czas poświęcany na tę aktywność na zadbanie o swój profil.

Lista nie ma końca…

Oczywiście mogłabym tu wymieniać i wymieniać platformy: YouTube, Snapchat, TikTok… I tak bez końca. Ale chyba już „łapiesz” mechanizm.

Jeżeli czujesz, że dana platforma to miejsce, gdzie spędzają czas Twoi klienci rękodzieła, a Ty nie pałasz do niej wielką miłością, zadbaj przynajmniej o przyzwoicie uzupełniony profil. To absolutne minimum.

Dobra rada

Skup się na jednej platformie na raz. Pracuj nad nią tak długo, aż uznasz, że niektóre działania możesz zaplanować, zautomatyzować lub wydelegować. Dopiero wtedy szukaj kolejnej platformy, na której się skupisz. Wiem – nieodparte wrażenie, że konkurencja jest wszędzie, nie daje spać po nocach. Warto jednak skupić się na meritum, czyli Twojej twórczości.

Jeżeli dziś miałabym zaczynać od przysłowiowego zera, zajrzałabym do BIBLIOTEKI BIZNESU HANDMADE – tam wszystko, co potrzebujesz wiedzieć o platformach social-media dla rękodzieła i duuużo więcej…

Podsumowując: dlaczego rękodzielnik nie musi być wszędzie

Bycie wszędzie kosztuje czas

Brak strategii sprawia, że nie robisz nic

Jakie social media dla rękodzielnika naprawdę mają sens?

 

Facebook — gdy chcesz być łatwo znajdowana

Instagram — gdy chcesz budować wizualną obecność

Zrób choćby plan minimum: bio i 9 zdjęć. To jest bardzo krótkie i konkretne.

LinkedIn — gdy działasz bardziej B2B lub edukacyjnie

Pinterest — gdy chcesz działać długofalowo i spokojniej

Tu możesz zajrzeć do wpisu dedykowanego tej platformie: JAK PROMOWAĆ RĘKODZIEŁO NA PINTEREST.

Jak wybrać jedną platformę na start?

Sprawdź, gdzie są Twoi odbiorcy

Weź pod uwagę swój styl pracy

Zacznij od planu minimum

Największy błąd w social media dla rękodzielnika

Największym błędem w social media dla rękodzielnika nie jest brak obecności na wszystkich platformach, tylko próba bycia wszędzie naraz bez strategii.

Czytaj dalej tutaj

Chcesz promować rękodzieło spokojniej i bardziej strategicznie?

Zaglądaj do BIZNESOWEJ BIBLIOTEKI HANDMADE

FAQ

Jakie social media są najlepsze dla rękodzielnika?

Najlepsze są te, które pasują do Twojej marki, odbiorców i sposobu pracy. Nie każda twórczyni handmade musi działać na wszystkich platformach.

Czy rękodzielnik musi być na Instagramie?

Nie. Instagram może być pomocny, ale nie jest jedyną drogą promocji rękodzieła.

Czy Pinterest nadaje się do promocji rękodzieła?

Tak, szczególnie jeśli chcesz budować ruch w bardziej długofalowy sposób i nie opierać się wyłącznie na codziennej aktywności w social media. To też jest mocno zasugerowane w obecnym wpisie.

Od jakiej platformy najlepiej zacząć?

Najlepiej zacząć od jednej platformy i dopiero po opanowaniu jej szukać kolejnej. Taki wniosek pada już dziś w sekcji „Dobra rada”.

Co zrobić, jeśli social media zabierają mi za dużo czasu?

Warto uprościć działania, ustalić plan minimum i wybrać jeden kanał, zamiast próbować być wszędzie.

Jeśli chcesz promować rękodzieło spokojniej, mądrzej i bez bycia wszędzie naraz, zajrzyj do Biblioteki Biznesowej dla Handmade. To miejsce, w którym układasz strategię promocji dopasowaną do siebie i swojej marki.

Pinterest to nie tylko portal z inspiracjami, ale także wyszukiwarka graficzna, która może kierować ruch do Twojej marki handmade przez długi czas. Dla twórczyni rękodzieła to jedno z niewielu narzędzi, które pozwala promować ofertę spokojniej i bardziej długofalowo niż klasyczne social media.

jak wykorzystać pinterest do promocji rękodzięła

Pinterest – co to za portal

Pinterest = wyszukiwarka,

nie tylko social media działa długo,

wspiera ruch do sklepu, bloga i oferty.

Możemy wykorzystać go strategicznie.

Pinterest to taka wirtualna tablica korkowa, do której przyczepiamy znalezione w sieci grafiki po to, aby kolekcjonować bliskie nam treści. Na tej platformie królują przepisy kulinarne, moda, piękne krajobrazy, wystrój wnętrz, architektura i rękodzieło, a także coraz więcej innych dziedzin szeroko pojmowanego lifestyle’u.

Pinterest – jak działa

Pinterest to ogromna wyszukiwarka graficzna. W przeciwieństwie do FB czy Instagrama treści publikowane na Pinterest mogą żyć miesiącami lub nawet latami.

Z jednej strony Pinterest może służyć do wyszukiwania inspiracji, ale z drugiej, wykorzystany z głową, może kierować ruch z wyszukiwarki do Twoich miejsc w sieci (np. na stronę internetową, do e-sklepu itp.).

jak wykorzystać pinterest do promocji rękodzięła

Dlaczego Pinterest dobrze sprawdza się w rękodziele?

  • rękodzieło jest wizualne,
  • użytkownicy szukają inspiracji i pomysłów,
  • pin może żyć miesiącami,
  • Pinterest wspiera ruch do sklepu i strony.

Jak korzystać z Pinterest

Podobnie jak w przypadku innych popularnych portali zaczynamy od założenia konta. Wystarczy adres e-mail, wybór indywidualnego hasła i korzystamy z dobrodziejstw platformy. Możemy wyszukiwać przy użyciu interesujących nas haseł, zapisywać poszczególne grafiki w formie pinów (tak nazywane są pojedyncze obrazki, które zapisujemy) i porządkować je w obrębie własnych tablic tematycznych.

Pinterest pozwala też na współtworzenie tablic przez wielu autorów, dzięki czemu każdy z nich ma dostęp do treści graficznych zapisanych przez pozostałych użytkowników.

jak wykorzystać pinterest do promocji rękodzięła

>Sprawdź tablice grupowe na profilu OPLOTKI i śmiało dołączaj do nich po inspiracje!

Jak dodać zdjęcie na Pinterest

Aby dodać zdjęcie lub grafikę, która już funkcjonuje na platformie, do swojej tablicy, wystarczy wcisnąć przycisk zapisz lub pin (w wersji angielskiej). Natomiast aby dodać zupełnie nową treść, należy użyć przycisku z symbolem plusika. Wtedy możemy załączyć zdjęcie (edytując jego tytuł i opis) z naszego dysku.

Kolejnym sposobem jest dodawanie grafik bezpośrednio ze stron, które przeglądamy, dzięki przyciskowi pin it. Taki przycisk instalujemy w przeglądarce i po kliknięciu zyskujemy możliwość przypinania.

jak wykorzystać pinterest do promocji rękodzięła

Nie chcę powielać świetnej instrukcji, którą znajdziesz bezpośrednio w dziale pomocy Pinterest – podpowiem tylko, że wystarczy wpisać w wyszukiwarkę frazę: ”How to install pin it button” lub po polsku „Jak zainstalować przycisk na Pinterest”.

Jak prowadzić Pinterest

Oczywiście o strategii prowadzenia konta na Pinterest można napisać książkę. Pewnie zawierałaby tyle rozdziałów, ile kont chciałoby się w niej omówić. Jak się domyślasz, odpowiedź na to pytanie jest indywidualna. Niewątpliwie jednak w przypadku Pinterest liczy się grafika (jednak to medium wyjątkowo obrazkowe), często wyposażona w krótki tekst ilustrujący, do jakiej treści prowadzi.

jak wykorzystać pinterest do promocji rękodzięła

Pinterest to – jak już wspomniałam – wyszukiwarka, więc ważne z perspektywy prowadzenia konta jest dokładne opisywanie swoich treści tak, aby łatwo było je wyszukać przy użyciu konkretnych fraz lub słów kluczowych.

Warto też zadbać o regularność. Jeżeli zależy nam na świadomym budowaniu ruchu, a nie korzystaniu z platformy jedynie w celu czerpania inspiracji, warto zaplanować częstotliwość przypinania własnych treści lub użyć do tego celu narzędzi do planowania.

jak wykorzystać pinterest do promocji rękodzięła

Jak usunąć pina na Pinterest

Jeżeli to Ty utworzysz pina lub przypniesz go do własnej tablicy, możesz go usunąć. Nie możesz usuwać treści innych autorów, chyba że zostały dodane do Twojej tablicy. Wystarczy kliknąć ołóweczek, który pojawi się po najechaniu na danego pina – pozwala on właśnie na usuwanie lub edycję danego pina.

Jak zarabiać na Pinterest

>Oczywiście dzięki platformie możesz wesprzeć istniejące mechanizmy zarobkowe w swojej działalności poprzez wzmocnienie ruchu do Twoich e-sklepów, bloga, stron z ofertą usług itd. Są jednak możliwości zarabiania bezpośrednio dzięki platformie Pinterest. Wiele z nich nie jest niestety jeszcze dostępnych w Polsce, dlatego wrócę do tego zagadnienia za jakiś czas w kolejnym wpisie. Na pocieszenie dodam, że już (od niedawna) można korzystać z płatnej promocji na Pinterest, więc prawdopodobnie inne funkcjonalności tego medium lada chwila pojawią się w PL.

jak wykorzystać pinterest do promocji rękodzięła

Pinterest – czy jest płatny?

Na razie nie jest płatny. Założenie konta nie kosztuje ani grosza. Śmiało można korzystać z wszystkich funkcjonalności oraz bezpłatnie przekształcić konto prywatne w biznesowe (dzięki temu można mieć dostęp na przykład do szczegółowych statystyk konta i korzystać z funkcji płatnej reklamy).

Pinterest a Instagram

Właściwa odpowiedź na to pytanie brzmi: Pinterest i Instagram. Obecność na jednej platformie nie wyklucza obecności na drugiej. Wręcz przeciwnie. Śmiało możesz wykorzystać treści publikowane na Instagramie i przypinać je do tablic na Pinterest, dając im drugie życie. Warto odnotować, że Facebook nie daje takiej możliwości.

jak wykorzystać pinterest do promocji rękodzięła

Pinterest – do czego służy

Właściwie ogranicza nas tylko wyobraźnia. I choć najczęściej wykorzystuje się go do kierowania zainteresowanych daną treścią na konkretne strony (np. na bloga lub do sklepu internetowego) to zastosowań może być tyle, ile pomysłów na wykorzystanie mechanizmu jego działania.

Jeżeli masz pomysł, jak przy pomocy atrakcyjnego zdjęcia lub grafiki zainteresować swoich odbiorców na tyle, aby chcieli kliknąć, zapisać lub dowiedzieć się więcej o autorze, osiągasz zamierzony cel – czyli kierujesz nowe osoby do siebie. Tak w skrócie można zdefiniować, do czego najczęściej służy Pinterest.

jak wykorzystać pinterest do promocji rękodzięła

Pinterest – to do list

Załóż konto. Rozejrzyj się. Platforma jest bardzo intuicyjna, nie trzeba się jej jakoś specjalnie uczyć, aby po prostu sprawdzić, jak działa. Zastanów się, jak to, co robisz, ma się do treści, które widzisz, czy Twoje grafiki mogą być atrakcyjne z punktu widzenia osoby, która ogląda pozostałe treści na Pinterest. Jeżeli odnosisz wrażenie, że „pasujesz” albo wręcz przeciwnie – „wyróżniasz się”, to warto spróbować.

Pinterest – wsparcie sprzedaży w sklepie

Pinterest nie sprzedaje sam, ale wspiera ruch do sklepu, bloga, oferty, zapisu i lead magnetu.

Jak wspomniałam wcześniej, Pinterest można wykorzystać, aby wzmóc ruch do Twojego sklepu internetowego.

Pinterest – czy warto

Zdecydowanie TAK!

Ta platforma, jak żadna inna, premiuje współpracę. Możliwość korzystania z treści innych autorów, dzielenia się wiedzą, grafikami, udostępniania swoich treści, ale również treści innych twórców daje jej niesamowitą potęgę.
Szczególnie polecam ją Twojej uwadze, jeśli jesteś twórcą rękodzieła.

jak wykorzystać pinterest do promocji rękodzięła

Agnieszka Gaczkowska

Agnieszka@oplotki.pl

Czytaj więcej:

Wpis blogowy BIZNES HANDMADE KOMPLETNY PRZEWODNIK

Wpis blogowy SOCIAL MEDIA DLA RĘKODZIELNIKA

BIBLIOTEKA BIZNESU HANDMADE

 FAQ

Czy Pinterest działa dla rękodzieła?

Tak, bo rękodzieło jest bardzo wizualne, a użytkownicy Pinterest często szukają inspiracji, produktów i pomysłów, które mogą zapisać lub kupić.

Czy Pinterest to social media?

Nie do końca. Pinterest działa bardziej jak wyszukiwarka graficzna niż klasyczne medium społecznościowe, co zresztą dobrze wyjaśnia obecny wpis.

Jak promować rękodzieło na Pinterest?

Najlepiej przez konto biznesowe, atrakcyjne grafiki, opisy z frazami kluczowymi i kierowanie ruchu do własnej strony, sklepu lub oferty.

Czy Pinterest jest płatny?

Założenie i prowadzenie konta jest bezpłatne, ale platforma oferuje też płatne opcje promocji.

Czy Pinterest jest lepszy niż Instagram dla rękodzieła?

Nie zawsze „lepszy”, ale inny. Instagram działa bardziej tu i teraz, a Pinterest może pracować na ruch znacznie dłużej.

Czy Pinterest może wspierać sprzedaż w sklepie handmade?

Tak, bo może kierować użytkowników do sklepu internetowego, bloga lub strony oferty.

Chcesz promować rękodzieło spokojniej i bardziej strategicznie?

Zapraszam Cię do BIBLIOTEKI BIZNESU HANDMADE

PARĘ SŁÓW O MNIE

Nazywam się Aneta Maczel. Trzy lata temu, po osiemnastu latach pracy na bardzo wysokich obrotach, zmieniłam zawód lektora i nauczyciela wychowania przedszkolnego na coś spokojniejszego i „usiadłam za biurkiem”. Pozamykanie przedszkolnych segregatorów nie przegoniło jednak ani mojej weny twórczej, ani chęci (czy wręcz wewnętrznej potrzeby) tworzenia. Wtedy właśnie w moim życiu pojawiła się florystyka, a wraz z nią cardmaking oraz scrapbooking. Chociaż wcześniej podejmowałam inne działania twórcze – były anioły, był decoupage – to moje serce całkowicie skradł właśnie papier.

Teraz przyszedł czas, by tą pasją i miłością zarażać innych. Stąd mój projekt MALOWANKI WYCINANKI i scrapbooking dla dzieci.

MALOWANKI WYCINANKI jest skierowany nie tylko do osób, które pracują z dziećmi (nauczycieli wychowania przedszkolnego i wczesnoszkolnego, nauczycieli pracujących w świetlicach, opiekunów grup funkcjonujących przy Domach Kultury), ale także do rodziców, którzy szukają pomysłów na kreatywne spędzenie czasu ze swoimi pociechami.

Wśród rodziców rośnie świadomość (co bardzo cieszy), że wspólne spędzanie czasu w aktywny, zaangażowany sposób jest niezwykle istotne. Niesie bowiem wiele korzyści rozwojowych oraz – co według mnie najważniejsze – buduje relacje, poczucie bliskości, tworzy wspomnienia. I to jest największa korzyść płynąca z takich działań. Marzy mi się, żeby wspólne tworzenie dekoracji, upominków okolicznościowych dla najbliższej rodziny czy kartek świątecznych wpisało się w tradycję tak samo jak pieczenie świątecznych pierników lub wspólne kolędowanie. Liczę, że ten projekt będzie małą cegiełką do budowania takich właśnie chwil.

Myślę, że w tym projekcie odnajdą się także osoby dorosłe, którym podobają się prace w tym stylu, ale przytłacza je ilość informacji i materiałów oferowanych zazwyczaj w zaawansowanych formach (warsztatach, tutorialach).

SKĄD POMYSŁ

Obecnie szkoły i przedszkola realizują wiele projektów, biorą udział w wymianach, organizują eventy, kiermasze, zapraszają rodziców na zajęcia otwarte i warsztaty. Jednym z elementów takich spotkań jest wspólne przygotowanie jakiegoś projektu – często jest to praca plastyczna. Jako nauczyciel traciłam sporo czasu na szukanie inspiracji. Chodziło o to, żeby projekt był atrakcyjny, angażujący, najlepiej z efektem WOW, ale jednocześnie zrealizowany przy niewielkich nakładach finansowych i z łatwo dostępnych materiałów.

Moja propozycja to – oprócz pojedynczych projektów – przygotowanie pakietów, które będą zawierały kilka propozycji rozwiązań w danym obszarze. Jeżeli tematem będzie na przykład Wielkanoc, to w pakiecie znajdą się pomysły na przygotowanie kartek z uwzględnieniem różnego stopnia trudności, praca plastyczna oraz dekoracja. Nauczyciel będzie mógł wykorzystać te materiały podczas pracy z grupą, w czasie zajęć otwartych lub warsztatów. Dodatkowo będzie miał do dyspozycji element dekoracyjny, który będzie mógł pełnić rolę np. okazjonalnego podarunku. To od nauczyciela będzie zależało, jak wykorzysta dany projekt.

DLACZEGO SCRAPBOOKING?

Pierwsze kroki w scrapbookingu stawiałam już po odejściu z zawodu nauczyciela, jednak podczas tylu lat pracy z dziećmi nigdy nie zetknęłam się z wykorzystaniem tej formy. A szkoda. Daje ona szeroki wachlarz możliwości, wnosi „powiew świeżości” i rzuca nowe światło na pracę z papierem. Nawet tradycyjnie stosowana wydzieranka może stać się pięknym i genialnym w swej prostocie uzupełnieniem kompozycji w pracy tematycznej czy przy dekoracji zdjęcia. Zwykłe kwiatki zrobione dziurkaczem lub wycięte od szablonu dzięki prostemu trikowi nabierają przestrzennej formy, a motylki „ożywają”.

Scrapbooking przynosi proste rozwiązania, dające jednocześnie niesamowity efekt. Żałuję, że nie miałam wcześniej tej wiedzy, bo według mnie jest przydatna. Stąd teraz moja chęć jej rozpowszechniania. Wierzę, że jak ktoś raz spróbuje, to przepadnie z kretesem. Tak jak powiedziała Eunika podczas podcastu: „papier wciąga”. Ja bym jednak zastosowała porównanie, że wciąga jak jedzenie czekolady, bo mam wrażenie, że przynosi podobne uczucie przyjemności. Tym bardziej polecam.

CZYM ZATEM JEST SCRAPBOOKING?

Scrapbooking, podając za Wikipedią, to sztuka ręcznego tworzenia i dekorowania albumów ze zdjęciami, a samo słowo „scrap” oznacza skrawek. W praktyce znajdziemy wiele innych przedmiotów ozdobionych papierem: metryczki, ramki na zdjęcia, pudełka, blejtramy, tamborki, bazy hdf, ręcznie tworzone kartki okolicznościowe. Chociaż projekty „zaawansowanych” scraperek pełne są niezwykłych dodatków, a w pracach często wykorzystuje się różnorodne media, to myślę, że wiele rozwiązań można przenieść i wykorzystać w pracy z dziećmi.

Czasami wystarczy kilka trików, aby coś nabrało niezwykłej formy. I tak właśnie jest ze scrapbookingiem. Co więcej, każda osoba pracująca z dziećmi ma ogromne zasoby tzw. „przydasi”, czyli drobiazgów, które mogą się przydać. Świetnie w takich pracach sprawdzają się koraliki, guziczki, sznurki, tasiemki czy koronki. Myślę, że każdy znajdzie u siebie w szufladzie wymienione przeze mnie przedmioty. Mam świadomość, że budżet jest ważny, dlatego też chętnie podpowiem, jakich zamienników można użyć, by przygotowanie takiej pracy nie rujnowało kieszeni, a całość wyglądała efektownie.

Mam nadzieję, że przekonałam Was do swojego pomysłu i spróbujecie ze mną poscrapować.

Zapraszam serdecznie i pozdrawiam,

Aneta

 

 

Masz dosyć narzuconych definicji szczęścia?

POZNAJ SEKRET SUKCESU NA WŁASNYCH WARUNKACH

i bądź pierwszą osobą, która przeczyta książkę

 

OPLOTKI. SUKCES HANDMADE.

 

Książka, w której zawarłam lekcje i wskazówki, jak zbudować własną definicję sukcesu na bazie mojej wyboistej drogi.

Porcja skondensowanej wiedzy w cenie dostosowanej do każdego budżetu.

Treść, którą pochłoniesz przy parującym kubku w ulubionym fotelu, w dowolnym miejscu i czasie.

Szybka odpowiedź: Dobre pierwsze wrażenie marki handmade w sieci zależy przede wszystkim od trzech rzeczy: zdjęcia, krótkiego i zrozumiałego opisu oraz spójności między nimi. Klient często podejmuje decyzję w ułamku sekundy, więc przekaz powinien być prosty, czytelny i łatwy do zapamiętania.

Dlaczego pierwsze wrażenie w sieci ma znaczenie w biznesie handmade?

klient często trafia na profil lub stronę po raz pierwszy,

nie zna jeszcze Twojej historii ani jakości pracy,

ocenia markę po tym, co widzi na starcie.

Wydawać by się mogło, że to temat rozległy, wymagający epopei…

Zgodzę się.

Owszem. Mogłabym wyprodukować przytłaczający tekst, który dałby Ci ogromną porcję wiedzy encyklopedycznej.

Ale po co?!

Prawdopodobnie na czytaniu (jeżeli nie tylko skanowaniu tekstu) by się zakończyło. Może nawet pobrałabyś którąś z grafik albo video lub przypięła do swojego Pinterest’a na tablicy „na potem” lub „do przeczytania”.

A mnie chodzi o Twoje EFEKTY. Dlatego będzie dzisiaj krótko, zwięźle i na temat.

Jak uspójnić identyfikację wizualną Twojej działalności?

Jak ułatwić klientom odnajdywanie Cię w sieci? Jak dzięki temu zrobić dobre pierwsze wrażenie na osobach, które jeszcze Cię nie znają, ale w ciągu ułamka sekundy mogą zechcieć poznać?

Po pierwsze FOTO: co klient widzi najpierw

Jakie zdjęcie wybrać na profil marki handmade

Jak pokazać technikę i charakter marki

Jak dopasować zdjęcie do różnych formatów

I nie, nie będę rozwijać tematu o ustawieniach ISO w Twojej lustrzance lub filtrach w smartfonie. Takich materiałów znajdziesz na pęczki na YOUTUBE. Napiszę jedno. ZRÓB ZDJĘCIE lub solidny przegląd zdjęć, które już masz. Baaardzo duża szansa, że Twoje zadanie ograniczy się tylko (i aż) do tego!

Wybierz fotkę, która:

  • Przedstawia Ciebie w kolorach i z uśmiechem na twarzy.
  • Pokazuje charakterystyczne elementy Twojej techniki – pędzle i farba, druty, glina w dłoni – to wszystko Twoje oręże, dzięki któremu w ułamku sekundy przekażesz wizualnie, w czym jesteś „specem”. (Zauważ, że „zmuszam Cię” do decyzji, co jest Twoim numerem 1 jeżeli chodzi o technikę).
  • Dopasuj format zdjęcia – optymalnie kwadrat/kółko, ale dobrze, żeby takie zdjęcie mogło również zostać użyte jako prostokąt horyzontalny lub wertykalny – fajnie, jeżeli kadr jest nieco szerszy, niż faktycznie potrzeba – dzięki temu możesz przycinać później zdjęcie do różnych formatów.
  • Upewnij się, że zdjęcie ma dobrą jakość (rozdzielczość) w razie, gdyby zaistniała potrzeba użycia w powiększeniu (Wiem, kiedy startujemy, nie myślimy o takich rzeczach, ale wyobraź sobie, że Twoja marka bierze udział w dużych targach i promocja odbywa się przy pomocy ogromnych banerów. Nie chcesz być „rozmytym pikselem”).
  • Jeżeli totalnie nie masz pojęcia o kompozycji – polecam poniższe video – ale myślę, że intuicja podpowie Ci, czy zdjęcie jest po prostu „fajne”, przyjazne, wyraźne i „zachęcające” – jeżeli czujesz, że coś „zgrzyta”, z pewnością odbiorca też tak poczuje.

I TYLE!!! TAK! TYLKO (i aż) tyle! 

Dzięki uprzejmości Agnieszki Werechy-Osińskiej z Ti Amo Foto zamieszczam to VIDEO tutaj do Twojej dyspozycji. W video między innymi kilka praktycznych wskazówek odnośnie kompozycji – możesz je z powodzeniem odnieść do wyboru zdjęcia z Twoją twarzą/sylwetką.

Po drugie tekst: jak powiedzieć krótko, czym się zajmujesz

Jak napisać krótki opis marki handmade

Jak mówić prosto i zrozumiale

Dlaczego warto powtarzać tę samą frazę

Nie zdziwię Cię stwierdzeniem, że „obraz mówi więcej niż tysiąc słów”. To właśnie dlatego tekstem zajmujemy się PO ukończeniu zadania zdjęciowego. Można śmiało stwierdzić, że jeżeli ze zdjęciem jest „coś nie tak”, właściwie nie ma sensu pochylać się nad tekstem.

Brutalna prawda, ale prawda.

I tutaj znowu – zamiast epopei teoretycznej zaserwuję Ci praktyczne ćwiczenie.

Wyobraź sobie, że scrollujesz facebookowy feed. Nagle trafiasz na coś, co Cię zainteresowało – fotka, film, grafika… Coś, co „złapało” Twoją uwagę na ułamek sekundy. Chcesz więcej. I widzisz pięć linijek tekstu posta. Czytasz może 3 pierwsze słowa, no dobra – ambitnie – 5 pierwszych słów i co???

Scrollujesz dalej.

A teraz wyobraź sobie, że ten post – to TY!

Twój przekaz do kogoś, kto totalnie Cię nie zna. I chcesz go przekonać, ze warto „wejść” do Twojego rękodzielniczego świata właśnie takim przekazem.

Domyślasz się już pewnie, jakich „wytycznych” się trzymać, kompilując taki tekst:

  • Ma być krótko! – im krócej, tym lepiej – kilka słów to optymalne „hasło”, które opisze Twoją działalność (warto napisać wszystko, co chcesz przekazać w długiej formie, a później popracować nad skracaniem, parafrazowaniem, odejmowaniem zbędnych słów).
  • Zrozumiale dla 12 latka! – pamiętaj – Twój klient pochodzi z „innej bajki” – im bardziej zrozumiałych, powszechnych słów użyjesz, tym lepiej – jeżeli jesteś w stanie pokusić się o humor, to wieeelki bonus dla Ciebie.
  • Powtarzane do momentu utrwalenia – postaraj się, aby taki tekst był na tyle uniwersalny, aby można go użyć jako opis zdjęcia, opis profilu na FB czy BIO na Instagramie. Im częściej powtarzasz taką frazę, tym łatwiej stanie się rozpoznawalna i kojarzona z Tobą. Jeżeli Twój potencjalny klient jest w stanie zapamiętać taką frazę – jest również w stanie polecić Cię dalej.

Po trzecie spójność: jak sprawić, by marka była zapamiętywalna

Jak połączyć zdjęcie i opis

Kiedy przekaz wygląda niespójnie

Jak sprawdzić, czy Twój profil naprawdę mówi „to jestem ja”

Właściwie realna praca mogłaby się tutaj zakończyć, ale jest jeszcze trzeci bardzo ważny element. Spójność. Zdjęcie i tekst to jedność. Slang nastolatków i ezoteryczna fotka to czerwone światło.

Wyobraź sobie, że FOTO to drzwi, a tekst to klamka. Decyzja o przekroczeniu progu zapada w głowie Twojego potencjalnego klienta w ciągu ułamka sekundy. Jeżeli zadecyduje scrollować dalej, prawdopodobnie bezpowrotnie tracisz szansę na zaproszenie go do swojej opowieści.

Zastanów się nad ogólnym przekazem, który jest sumą składowych – tekstu i fotografii:

  • Jakie jest ogólne wrażenie – czy słowa uzupełniają zdjęcie, może mówią coś, co dzięki fotografii jest oczywiste – czy nie są wtedy zbędne?
  • Czy tworzysz intrygujący kontrast, humorystyczne zestawienie, nietuzinkową grę słów i obrazu, może kontrowersyjny, dyskusyjny, prowokacyjny charakter przekazu, który prowokuje do interakcji.
  • Czy ten przekaz to w 100% TY? – czy osoba, którą „zaprosisz” takim przekazem otrzyma „coś więcej” kiedy przejdzie dalej?

 Co jest najczęstszym błędem w budowaniu widoczności w sieci?

Największym błędem w pierwszym wrażeniu marki handmade w sieci nie jest brak perfekcji, tylko chaos — czyli sytuacja, w której zdjęcie, opis i styl komunikacji mówią o Tobie trzy różne rzeczy.

Mam nadzieję, że również czujesz, że to „łatwizna” do zrobienia, a chęć wdrożenia w życie, zamiast odłożenia na półkę, wzrosła. To jak?! Działasz?

Trzymam kciuki za Twoje rękodzielnicze przedsięwzięcie.

Czytaj dalej tutaj:

Wpis blogowy social-media-dla-rekodzielnika/

Wpis blogowy: biznes-handmade-jak-zarabiac-na-rekodziele-kompletny-przewodnik/

Chcesz budować markę handmade spokojniej i bardziej strategicznie?

Zapraszam Cię do BIBLIOTEKI BIZNESU HANDMADE

FAQ

Jak zrobić dobre pierwsze wrażenie w sieci?

Najważniejsze są trzy rzeczy: dobre zdjęcie, krótki i zrozumiały opis oraz spójność między nimi.

Co najbardziej wpływa na pierwsze wrażenie marki handmade?

Najczęściej klient najpierw widzi zdjęcie, potem czyta kilka słów opisu i na tej podstawie decyduje, czy chce zostać na dłużej.

Jak napisać opis marki handmade w sieci?

Najlepiej krótko, prostym językiem i tak, by od razu było wiadomo, czym się zajmujesz oraz co Cię wyróżnia.

Czy zdjęcie profilowe naprawdę ma znaczenie?

Tak, bo bardzo często jest pierwszym elementem, który klient widzi przy Twojej marce w social media lub wynikach wyszukiwania.

Co oznacza spójność marki handmade w sieci?

Spójność oznacza, że zdjęcie, tekst i ogólny styl komunikacji wzajemnie się wspierają i budują jedno czytelne wrażenie.

Jeśli chcesz budować markę handmade w sieci spokojniej, spójniej i bardziej strategicznie, zajrzyj do Biblioteki Biznesowej dla Handmade.