SIGRUN LIVE – Coroczna konferencja uczestników programu SOMBA

Coroczna konferencja dla uczestników programu online MBA (SOMBA) –  SIGRUN LIVE, organizowana przez moją mentorkę SIGRUN w połowie listopada w Zurychu, to wydarzenie, które skutecznie ładuje moje baterie w tym jesienno-zimowym okresie „nicniechcenia”. Postanowiłam podzielić się tym ciepłem.

Dogrzewajmy się, bo zapał stygnie, kiedy za oknem zimno, a robota sama się nie zrobi :).

W wydarzeniu biorą udział studenci SOMBA (online MBA, o którym piszę więcej tutaj), czyli rocznego programu budowania biznesu online, a także uczestnicy bardziej zaawansowanych programów, takich jak SOMBA MOMENTUM – gdzie większy nacisk kładzie się już na budowanie wirtualnego zespołu, wzrost biznesu i jego skalowanie oraz automatyzację, (obecnie sama uczę się w tym programie) – oraz VIP MASTERMIND i RED CIRCLE (programy dedykowane rozwojowi w roli lidera danego rynku, danej branży).

Natłok pozytywnych wrażeń, emocje i ogromne zmiany w mojej głowie. Jak to wszystko ubrać w słowa?!

Spróbuję.

Gdzieś trzeba zacząć

Do programu SOMBA dołączyłam w 2017 roku – wydaje się, że wieki temu, ale nie brałam udziału w pierwszej konferencji. Podróż z Poznania do Zurychu i koszty całego przedsięwzięcia przerosły mnie. Jakoś nie mogło mi się pomieścić w głowie, dlaczego ludzie pędzą tak daleko, żeby pobyć 1-2 dni w towarzystwie ludzi, których i tak na co dzień widzą dzięki wideorozmowom w programie…

Pomimo tego, że bilet na wydarzenie jest dla uczestników programu SOMBA nieodpłatny (wliczony w program), to jakoś nie mogłam pojąć, co tak cennego mogłabym wynieść z wydarzenia „na żywo”, czego nie dostałabym w programie.

A później oglądałam zdjęcia szalonych – jak mi się wtedy wydawało – babek, poubieranych w czerwone szaty i tak samo ubarwione dodatki i myślałam sobie: O CO TU CHODZI?!

Jeszcze wtedy nie rozumiałam, nie „czułam” tego, ale intrygowało mnie to, co malowało się na ich twarzach: spełnienie, poczucie wspólnoty, misji, jakaś taka wyrażona posturą ciała i mimiką twarzy MOC.

Tak! To właściwe słowo! MOC SPRAWCZA!

MOC działania, MOC brania spraw w swoje ręce. MOC robienia wspólnie czegoś większego niż każda z tych kobiet z osobna.

Jestem stałą bywalczynią konferencji biznesowych, wydarzeń rozwojowych, spotkań networkingowych i mniej oficjalnych kobiecych „kręgów”, jednak energii, która malowała się na twarzach tych kobiet, jakoś nie zdarzyło mi się poczuć na żadnym z eventów. Wiedziałam, że w 2019 do Zurychu jadę pełna ciekawości i otwarta na tę MOC.

Już wtedy wiedziałam, że kolejnej edycji SIGRUN LIVE nie przegapię

Wyjazd planowałam na długo przed październikiem 2019. Przy dwóch maluchach w domu i trzecim w drodze nie obyło się bez logistyki, wsparcia rodzinnego, oświadczeń lekarskich (= pozwoleń na lot w takim stanie), uważnej organizacji noclegu, czasu przelotu, dojazdu na miejsce. Ekscytacja rosła z dnia na dzień. Dodatkowo podsycał ją fakt, że uczestnicy SOMBA, zadający sobie trud przybycia z Nowej Zelandii, Australii i ponad 80 krajów z całego świata tylko na to wydarzenie, dawali podstawy do oczekiwania „fajerwerków” (ciągle nie rozumiałam, dlaczego ktoś przemierza pół świata dla konferencji/spotkania na żywo).

Już na miejscu, jeszcze przed dniem rozpoczęcia konferencji…

Wraz z koleżankami z programu podnosiłyśmy poziom ekscytacji u wspólnych znajomych (Aniu! Kamilu! Te cowieczorne uczty przejdą do historii, podobnie jak urodzinowa niespodzianka Kasi (o niej jeszcze wspomnę) – o której już pewnie nie raz wspominałam (była nawet gościem naszego OPLOTKowego Podcastu – o tutaj)

Nie wiem, jak wyglądają Twoje wypady „biznesowe” lub konferencje. Dla mnie to była pierwsza konferencja, podczas której byłam podwożona i „zaopiekowana” jak VIP VIP-ów, a poranne dojazdy na każdy z dni wydarzenia były niemniej ekscytującą częścią całej przygody.

Ale tę część historii skończę tutaj, bo to już zupełnie inna bajka. Po przydługawym wstępie przechodzę więc do konkretów :).

(Aniu! Kamilu! Michelle! Bez Was to nie byłoby to samo!)

Ciebie pewnie bardziej interesuje SIGRUN LIVE 😉

Wejście jak wejście. Odrobina niepewności, identyfikatory, lobby Crowne Plaza Zurych, nowe twarze i… BEAAAM! Twarze, które znałam tylko z rozmów wideo, wspólnych konsultacji, godzin pracy nad strategią OPLOTKowego biznesu nagle materializują się przede mną!

Jakie to dziwne uczucie móc dotknąć, wyściskać serdeczne koleżanki, których właściwie nigdy się na „własne oczy” nie widziało! Jakaż przedziwna specyfika tych naszych biznesów online…

Małe i wielkie rozmowy, pierwsze kawy i start!

Dla ścisłości – SIGRUN LIVE to jeden dzień konferencyjny (o nim za chwilę) – ja brałam udział w dodatkowym dniu (poprzedzającym SIGRUN LIVE) ze względu na udział w programie MOMENTUM. To nieco bardziej kameralne wydarzenie, w większym stopniu o charakterze warsztatowym, ale co za tym idzie – większy „odsetek” osób, które bardzo dobrze znam z codziennej wymiany wiedzy. Nie muszę chyba tego opisywać, bo zdjęcia oddają w pełni, jak szybko atmosfera z nieco nieśmiałej ewoluowała w „klimat imprezy”.

Agenda warsztatów, sesji mastermind’owych, przerwy na posiłki, prelekcje i inspirujące wystąpienia były realizowane z iście szwajcarską precyzją. Co do minuty zaplanowano cały dzień, a każda z najdrobniejszych części wydarzenia wzmacniała wrażenia poprzedniej. Nawet ułożenie stolików przemyślano w taki sposób, aby zmaksymalizować kontakt między uczestnikami, a rotacja pozwoliła na elastyczną wymianę myśli między wszystkimi uczestnikami.

Dla mnie osobiście wielką wartością były bardzo szczegółowe analizy modeli biznesowych wyrywkowo zapraszanych na scenę uczestniczek programu oraz wspólne oceny ich ostatnich kampanii sprzedażowych. Bez litości i z detalami przyglądaliśmy się błędom oraz sukcesom. Nawet najmniejsze szczegóły nie pozostawały bez komentarza. Przytaczane historie uczestniczek i ich wcześniejszych perypetii biznesowych mocno otwierały oczy na własne możliwości, które – jak się najczęściej okazuje – mamy tuż przed własnym nosem tak wyraźne, że po prostu ich nie dostrzegamy, dopóki koleżanki z programu nie wskażą ich palcem!

Oczywiście, w końcu miałam okazję poznać moją mentorkę „na żywo” – charyzma internetowa to zaledwie wierzchołek góry lodowej pokładów energii tej kobiety. Wiem, że to, co robi dla równouprawnienia kobiet i mężczyzn, przejdzie do historii.

Nie będę roztrząsać licznych wniosków dotyczących OPLOTKowej strategii rozwoju, bo wolę, kiedy przekonasz się o słuszności tej strategii w praktyce (bez obaw, na pewno będę się dzielić wnioskami w corocznych podsumowaniach OPLOTKowych).

Ale podzielę się refleksją na temat wspólnego „mastermindowania”.

W skrócie to taka technika pomagania sobie nawzajem – bardziej w relacji rówieśniczej niż mentor-uczeń. Wszystkie uczestniczki MOMENTUM mają jednocześnie dostęp do materiałów zgromadzonych w bibliotece programu SOMBA. Okazuje się, że po przekroczeniu pewnego progu wiedzy i umiejętności dotyczących biznesu online, kluczowym dla dynamicznego rozwoju (spowodowanego generowaniem nowatorskich rozwiązań dla klientów) staje się właśnie umiejętność czerpania inspiracji z branż totalnie różnych niż nasza. To właśnie mastermind – grupa przedsiębiorczyń działających (z pozoru) w różnych branżach. Łączy nas jedynie fakt, że wszystkie prowadzimy szeroko rozumiane biznesy online oraz to, że nieustannie poszukujemy innowacji, wzrostu oraz samorozwoju. No i każda z nas identyfikuje się z misją SIGRUN – Accelerate Gender Equality Through Female Entrepreneurship”. Świadomie cytuję angielski zwrot, bo to nasze „domykanie luki płacowej poprzez wspomaganie kobiecej przedsiębiorczości” jakoś nie oddaje w pełni całej idei.

To zdjęcie polskiej grupy mastermind – jest nas coraz więcej w programie SOMBA :). A to tylko malutka część społeczności.

Jeżeli (jak ja) właśnie tego szukasz, biorąc udział w różnego rodzaju konferencjach i spotkaniach networkingowych, to mogę Ci zagwarantować, że tak intensywnej konferencji dla przedsiębiorczych kobiet nie znalazłam jeszcze nigdzie – ani w kraju, ani za granicą. Już po kilku godzinach skrzętnie notowałam plany gotowe do wdrożenia, strategie niewymagające kosmicznych nakładów pracy oraz szalone pomysły, które długo wydawały się nie do zrealizowania, dopóki nie poznałam osób, które rozłożyły dla mnie na „czynniki pierwsze” mechanizmy stojące za (nawet największymi) przedsięwzięciami.

Koleżanki z mini-mastermindu

No i na deser…

Po tak „nasyconym” wrażeniami dniu miałam ogromną przyjemność poznać autorkę całego tego „zamieszania” – moją mentorkę biznesową. Kobietę, dla której misja inspirowania kobiecej przedsiębiorczości jest sposobem do zamykania luki płacowej na świecie. Niezwykła charyzma, ale też i determinacja w realizacji misji większej niż ona sama, jej zespół, jej (i nasza) społeczność, imponuje rozmachem. A jeszcze bardziej imponująca jest jej umiejętność do szlifowania diamentów, które noszą w sobie jej klientki.

Sigrun to osoba, dzięki której spoglądam na swój biznes wspierania twórczyń rękodzieła zupełnie innymi oczami. Kiedy Sigrun uświadomiła mi, jak wciąż wiele niezapłaconej pracy w dzisiejszych czasach wykonują kobiety (najczęściej w domach, ale też w pracy) ze względu na stygmat wychowania, społecznych norm i szeroko rozumianej „poprawności politycznej”, jakoś inaczej spoglądam na to nasze kobiece rękodzieło.

Upewniłam się, że internetowa rewolucja (jak często mówi się o eksplodującej popularności biznesów online) to ogromna szansa dla kobiet, aby przejąć prowadzenie w tej obiecującej gałęzi biznesu. Wierzę, że również w domenie popularyzacji rękodzieła zmieni się bardzo wiele. Już dziś obserwujemy wysyp e-sklepów. To, co nadchodzi, napawa mnie coraz większym optymizmem. Wiem, że ciągle jeszcze postrzegana za niedochodową (jak na ironię – najczęściej przez samych twórców) branża rośnie i będzie rosnąć. Wiem to, bo nadal jest to branża mocno kobieca. A jeżeli tylko te kobiety uwolnią tkwiący w nich potencjał, nastąpi prawdziwa eksplozja.

Jesteśmy mądre, pracowite i niestety obciążone ponad normę, ale kiedy tylko odkrywamy w sobie pasję, powołanie, chęć do samorealizacji (zwał, jak zwał), po prostu zaczynamy kanalizować ten nasz przeogromny potencjał w kierunku biznesu. Wtedy dzieją się niesamowite rzeczy!

Spektakularne sukcesy finansowe koleżanek z programu uświadomiły mi, że Sigrun uczy nas czegoś więcej niż tylko posługiwania się niezbędnymi narzędziami online, potrzebnymi do „wskoczenia” na tę wznoszącą falę e-biznesu. Pokazuje, że możemy tutaj wyznaczać standardy, być liderkami swoich branż dzięki nowatorskiemu podejściu do biznesu – temu, które bazuje na empatii, świetnej organizacji pracy, umiejętności delegowania zadań i przede wszystkim balansie między rolami kobiety, matki, partnerki, przedsiębiorczyni i liderki.

Te nasze „miękkie” umiejętności – tak pożądane w roli lidera definiowanego według nowych standardów – sprawdzają się na każdym etapie przedsiębiorczej drogi. Często mamy je w sobie, nawet o tym nie wiedząc!

Możliwość osobistego poznania Sigrun napełniła mnie również takim totalnie przyziemnym wrażeniem, że skoro kobieta z malutkiego kraju (Islandia), która zaczynała pewnego dnia od zera (zupełnie jak ja i moje OPLOTKI, zupełnie jak każda z nas w programie SOMBA), po kilku latach otwartego komunikowania o co walczy, zgromadziła wokół siebie tak imponującą grupę zdeterminowanych, ambitnych, odważnych liderek najróżniejszych branży… Czuję się podwójnie zmotywowana do codziennej pracy.

Wiem, że poczucie, że robię coś większego niż ja sama, mój zespół, mój biznes, sprawi, że nie braknie mi energii, nie wyłożę się na codziennych porażkach, których nie brakuje w huśtawce biznesowej zwanej „własną działalnością” lub eufemistycznie „kobiecą przedsiębiorczością”.

Na tym zdjęciu wraz z Kasią Krasucką i Sigrun. Chwilę po otrzymaniu wyróżnień z rąk społeczności.

Jako matka czuję się podwójnie zmotywowana do pokazywania moim dzieciom, że praca może być źródłem spełnienia, motywacji na co dzień i poczucia, że pozostawiamy świat choć odrobinę lepszym niż był wczoraj.

PS. Ponosi mnie patos? Mam nadzieję, że nie! W każdym razie z mojej perspektywy tak to wygląda.

Tak, na tym zdjęciu już nie da się ukryć, że ciążowy brzuszek mocno skłania mnie do refleksji na temat tego, jakimi wartościami kieruję się w biznesie.

Gdyby Sigrun i jej niesamowita energia do działania nie zmaterializowała się w postaci SOMBA (a myślałam, że to tylko „szkoła narzędzi biznesu online”, kiedy dołączałam w 2017 roku), pewnie nie byłabym w stanie patrzeć na swój „rękodzielniczy ekosystem wzrostu dla twórców handmade” jak na coś większego niż tylko świadczenie usług doradczych na najwyższym poziomie.

Online otworzył dostęp do produktów i usług OPLOTKI właściwie każdej kobiecie – zarówno tej oddalonej fizycznie, jak i tej w dużym mieście, „uwięzionej” przez ząbkującego malucha w domu. Dostęp do specjalistycznej wiedzy biznesowej oraz możliwość pracy w dogodnym dla siebie czasie i miejscu jeszcze nigdy nie były tak łatwe. Kiedy dostrzegłam, że po drugiej stronie komputera są ambitne kobiety, które błahym z pozoru szydełkowaniem, szyciem, haftem, ceramiką i paletą innych dziedzin rękodzieła potrafią zawojować rynek, nabrałam wiatru w żagle i poczułam, że w końcu jestem zawodowo dokładnie w tym miejscu, w którym powinnam być od początku.

Coraz mocniej wierzę w siebie i wiem, że tak jak Sigrun wydobyła ze mnie mój największy dar dla świata, tak ja teraz mogę przekazywać go dalej twórczyniom rękodzielniczych arcydzieł. Polskie rękodzielniczki, jesteście genialne! A narzędzi promocji i sprzedaży Waszych unikalnych umiejętności i prac można się nauczyć!

No i wymieszałam wszystkie refleksje w jeden supersubiektywny miszmasz.

Ale całkiem konkretnie wspomnę Ci o osobach, które jeszcze rok, dwa, trzy lata temu działały w swoich zamkniętych społecznościach lub grupach językowych, a dzięki programowi SOMBA „zawlekły” swoje biznesy do online’u i udostępniły swoją specjalistyczną wiedzę całemu światu. Oczywiście, nie jestem w stanie przedstawić Ci wszystkich kobiet, z którymi utrzymuję większy lub mniejszy kontakt w programie, ale choćby kilka z nich podlinkuję, aby pokazać Ci, jak przeróżne talenty tkwią w NAS – kobietach!

Mary Lumeley (to w razie, gdyby ktoś się zastanawiał, kto stoi za potęgą OPLOTKowego Pinterest’a.

Kasia Krasucka i Laura

Anne Retter 

Z Leną Kussner i Ingrid

Z Ulą, dzięki której powoli ogarniam leadership w naszym Teamie

Zapamiętajcie te Polki! One zmienią świat! 😛

Aaa, no i najważniejsze!!!

Jak się domyślasz, te kilka dni pobytu w Zurychu minęło błyskawicznie, a apetyt na więcej pozostał.

Bez mrugnięcia okiem postanowiłyśmy spotkać się ponownie. Co prawda Zurych dopiero za rok, ale już w czerwcu będziemy miały okazje poczuć tą niesamowitą energię ładującą baterie ponownie!

Spotykamy się na SELFMADE SUMMIT w Reykjaviku. Ta dwudniowa konferencja to wydarzenie jakiego jeszcze w Europie nie było! Szczyt dla przedsiębiorczyń. Prelegentki (tak, same kobiety!) z całego świata. Liderki, matki, przedsiębiorczynie, które zbudowały imponujące biznesy na kanwie swych wartości, pomysłowości, ciężkiej pracy, ale i mądrych współpracy. Kobiety niesamowite, a jednocześnie takie jak Ty i Ja!

Pomimo tego, że konferencja była typowo kobieca, „empowermentowa”, to jednak mężczyźni stanowili ważny element całości. Bardzo pozytywne wrażenie wywarła na mnie osobista historia męża Sigrun. Udało mi się nawet część naszej rozmowy uwiecznić (posłuchasz jej w tym odcinku podcastu). Fakt, że wspiera ją obecnie jako członek jej teamu, to wcale nie tak oczywista sprawa. Dało mi do myślenia, jak świadomie chroni ją od niepotrzebnych rozproszeń, aby mogła maksymalizować pracę w swoich najmocniejszych kompetencjach. Świetnie przejmuje logistykę zadań, które pozwalają jej skupiać się na tym, w czym jest najlepsza.

Sama też „zawlokłam” męża na tę konferencję. Nie miał wyjścia – siódmy miesiąc ciąży to stan, w którym żaden pewnie mąż nie puściłby swojej partnerki na kilkudniowy wypad z dwoma przesiadkami na lotnisku i logistyką odnalezienia się w totalnie nowym mieście. Pomimo, że początkowo Jacek miał zaledwie „eskortować” mnie „w tę i z powrotem”, okazało się, że też w pewien sposób złapał bakcyla. Zdecydowanie pokochał te moje „szalone koleżanki z onlajnów” za bezkompromisową bezpośredniość, pozytywne nastawienie do wyzwań rzeczywistości i za tę niesamowitą „obecność”. Tu i teraz jest dla tych kobiet równie ważne jak dla mnie. Wyciskanie maksimum inspiracji z każdej rozmowy, spotkania i wyprawy weszło mi w krew. Jacek to we mnie docenia. Multum ludzi nadających na tych samych falach – to już był spektakl nie z tej ziemi.

P.S. Fajnie, że był tam ze mną. Dzięki niemu mam(y) niezapomnianą wideorelację z punktu widzenia „kogoś z boku” – no może nie do końca „z boku”, ale na pewno zachowującego nieco więcej powściągliwości :). No na pewno więcej niż ja – nagrywająca podcastową relację z wydarzenia rozedrganym, rozemocjonowanym głosem.

Aaa… no i jeszcze najważniejsza kwestia (egoistycznie – dla mnie, choć rozumiem, że niekoniecznie dla Ciebie ;)): WYGRAŁAM!!!

Wygrałam siebie!

Może zabrzmi to śmiesznie – ale pierwszy raz w życiu zostałam wyróżniona za bycie sobą!

Niesamowite uczucie! Polecam z całego serca :). Już wyjaśniam.

Co roku na 2-3 tygodnie przed samym wydarzeniem w Zurychu wśród uczestników programu SOMBA rozsyłana jest ankieta, w której można odpowiedzieć bardzo wyczerpująco na kilka pytań. Jedno z nich brzmi: „Kto inspiruje Cię do działania spośród uczestników programu SOMBA?”. I nie uwierzysz! Komu, spośród tak wielu niesamowicie motywujących, inspirujących, odnoszących spektakularne sukcesy kobiet, przypadło w udziale zaszczytne miano „Most inspiring SOMBA” ???

Zaskoczenie, duma i ogromne poczucie, że kiedy kieruję się intuicją dzieje się MAGIA. Tak w skrócie można opisać emocje związane z tym wyróżnieniem. Emocje, których nigdy nie zapomnę. Za to z wrażenia zapomniałam już „mowę”, którą spontanicznie produkowałam na poczekaniu na wielkiej scenie! Na poniższej fotce jeszcze się trzymamy, ale potem były już łzy wzruszenia i ciepłe oklaski. I te słowa padające z sali, które utwierdzały mnie w przekonaniu, że tak samo mocno jak ja czerpię siłę z tej społeczności, tak samo i ja dokładam „cegiełkę” do jej budowania. Jedno jest pewne: na dobre polubiłam scenę i odkryłam, jak bardzo satysfakcjonujące jest głośne mówienie o swoich najgłębszych wartościach i poczucie, że po drugiej stronie jest nas duuużo więcej!

Ta społeczność jest otwarta na kobiety takie, jak Ty!

Jeżeli tylko chcesz otrzymywać ode mnie informację o kolejnych wydarzeniach związanych ze społecznością SOMBA – klikaj TUTAJ – przesyłam je wszystkie drogą mailową.