Tag Archive for: somba

SIGRUN LIVE – Coroczna konferencja uczestników programu SOMBA

Coroczna konferencja dla uczestników programu online MBA (SOMBA) –  SIGRUN LIVE, organizowana przez moją mentorkę SIGRUN w połowie listopada w Zurychu, to wydarzenie, które skutecznie ładuje moje baterie w tym jesienno-zimowym okresie „nicniechcenia”. Postanowiłam podzielić się tym ciepłem.

Dogrzewajmy się, bo zapał stygnie, kiedy za oknem zimno, a robota sama się nie zrobi :).

W wydarzeniu biorą udział studenci SOMBA (online MBA, o którym więcej dowiesz się we wpisie: co to jest SOMBA), czyli rocznego programu budowania biznesu online, a także uczestnicy bardziej zaawansowanych programów, takich jak SOMBA MOMENTUM – gdzie większy nacisk kładzie się już na budowanie wirtualnego zespołu, wzrost biznesu i jego skalowanie oraz automatyzację, (obecnie sama uczę się w tym programie) – oraz VIP MASTERMIND i RED CIRCLE (programy dedykowane rozwojowi w roli lidera danego rynku, danej branży).

Natłok pozytywnych wrażeń, emocje i ogromne zmiany w mojej głowie. Jak to wszystko ubrać w słowa?!

Spróbuję.

Gdzieś trzeba zacząć

Do programu SOMBA dołączyłam w 2017 roku – wydaje się, że wieki temu, ale nie brałam udziału w pierwszej konferencji. Podróż z Poznania do Zurychu i koszty całego przedsięwzięcia przerosły mnie. Jakoś nie mogło mi się pomieścić w głowie, dlaczego ludzie pędzą tak daleko, żeby pobyć 1-2 dni w towarzystwie ludzi, których i tak na co dzień widzą dzięki wideorozmowom w programie…

Pomimo tego, że bilet na wydarzenie jest dla uczestników programu SOMBA nieodpłatny (wliczony w program), to jakoś nie mogłam pojąć, co tak cennego mogłabym wynieść z wydarzenia „na żywo”, czego nie dostałabym w programie.

A później oglądałam zdjęcia szalonych – jak mi się wtedy wydawało – babek, poubieranych w czerwone szaty i tak samo ubarwione dodatki i myślałam sobie: O CO TU CHODZI?!

Jeszcze wtedy nie rozumiałam, nie „czułam” tego, ale intrygowało mnie to, co malowało się na ich twarzach: spełnienie, poczucie wspólnoty, misji, jakaś taka wyrażona posturą ciała i mimiką twarzy MOC.

Tak! To właściwe słowo! MOC SPRAWCZA!

MOC działania, MOC brania spraw w swoje ręce. MOC robienia wspólnie czegoś większego niż każda z tych kobiet z osobna.

Jestem stałą bywalczynią konferencji biznesowych, wydarzeń rozwojowych, spotkań networkingowych i mniej oficjalnych kobiecych „kręgów”, jednak energii, która malowała się na twarzach tych kobiet, jakoś nie zdarzyło mi się poczuć na żadnym z eventów. Wiedziałam, że w 2019 do Zurychu jadę pełna ciekawości i otwarta na tę MOC.

Już wtedy wiedziałam, że kolejnej edycji SIGRUN LIVE nie przegapię

Wyjazd planowałam na długo przed październikiem 2019. Przy dwóch maluchach w domu i trzecim w drodze nie obyło się bez logistyki, wsparcia rodzinnego, oświadczeń lekarskich (= pozwoleń na lot w takim stanie), uważnej organizacji noclegu, czasu przelotu, dojazdu na miejsce. Ekscytacja rosła z dnia na dzień. Dodatkowo podsycał ją fakt, że uczestnicy SOMBA, zadający sobie trud przybycia z Nowej Zelandii, Australii i ponad 80 krajów z całego świata tylko na to wydarzenie, dawali podstawy do oczekiwania „fajerwerków” (ciągle nie rozumiałam, dlaczego ktoś przemierza pół świata dla konferencji/spotkania na żywo).

Już na miejscu, jeszcze przed dniem rozpoczęcia konferencji…

Wraz z koleżankami z programu podnosiłyśmy poziom ekscytacji u wspólnych znajomych (Aniu! Kamilu! Te cowieczorne uczty przejdą do historii, podobnie jak urodzinowa niespodzianka Kasi (o niej jeszcze wspomnę) – o której już pewnie nie raz wspominałam.

Nie wiem, jak wyglądają Twoje wypady „biznesowe” lub konferencje. Dla mnie to była pierwsza konferencja, podczas której byłam podwożona i „zaopiekowana” jak VIP VIP-ów, a poranne dojazdy na każdy z dni wydarzenia były niemniej ekscytującą częścią całej przygody.

Ale tę część historii skończę tutaj, bo to już zupełnie inna bajka. Po przydługawym wstępie przechodzę więc do konkretów :).

(Aniu! Kamilu! Michelle! Laura! Bez Was to nie byłoby to samo!)

Ciebie pewnie bardziej interesuje SIGRUN LIVE 😉

Wejście jak wejście. Odrobina niepewności, identyfikatory, lobby Crowne Plaza Zurych, nowe twarze i… BEAAAM! Twarze, które znałam tylko z rozmów wideo, wspólnych konsultacji, godzin pracy nad strategią OPLOTKowego biznesu nagle materializują się przede mną!

Jakie to dziwne uczucie móc dotknąć, wyściskać serdeczne koleżanki, których właściwie nigdy się na „własne oczy” nie widziało! Jakaż przedziwna specyfika tych naszych biznesów online…

Małe i wielkie rozmowy, pierwsze kawy i start!

Dla ścisłości – SIGRUN LIVE to jeden dzień konferencyjny (o nim za chwilę) – ja brałam udział w dodatkowym dniu (poprzedzającym SIGRUN LIVE) ze względu na udział w programie MOMENTUM. To nieco bardziej kameralne wydarzenie, w większym stopniu o charakterze warsztatowym, ale co za tym idzie – większy „odsetek” osób, które bardzo dobrze znam z codziennej wymiany wiedzy. Nie muszę chyba tego opisywać, bo zdjęcia oddają w pełni, jak szybko atmosfera z nieco nieśmiałej ewoluowała w „klimat imprezy”.

Agenda warsztatów, sesji mastermind’owych, przerwy na posiłki, prelekcje i inspirujące wystąpienia były realizowane z iście szwajcarską precyzją. Co do minuty zaplanowano cały dzień, a każda z najdrobniejszych części wydarzenia wzmacniała wrażenia poprzedniej. Nawet ułożenie stolików przemyślano w taki sposób, aby zmaksymalizować kontakt między uczestnikami, a rotacja pozwoliła na elastyczną wymianę myśli między wszystkimi uczestnikami.

Dla mnie osobiście wielką wartością były bardzo szczegółowe analizy modeli biznesowych wyrywkowo zapraszanych na scenę uczestniczek programu oraz wspólne oceny ich ostatnich kampanii sprzedażowych. Bez litości i z detalami przyglądaliśmy się błędom oraz sukcesom. Nawet najmniejsze szczegóły nie pozostawały bez komentarza. Przytaczane historie uczestniczek i ich wcześniejszych perypetii biznesowych mocno otwierały oczy na własne możliwości, które – jak się najczęściej okazuje – mamy tuż przed własnym nosem tak wyraźne, że po prostu ich nie dostrzegamy, dopóki koleżanki z programu nie wskażą ich palcem!

Oczywiście, w końcu miałam okazję poznać moją mentorkę „na żywo” – charyzma internetowa to zaledwie wierzchołek góry lodowej pokładów energii tej kobiety. Wiem, że to, co robi dla równouprawnienia kobiet i mężczyzn, przejdzie do historii.

Nie będę roztrząsać licznych wniosków dotyczących OPLOTKowej strategii rozwoju, bo wolę, kiedy przekonasz się o słuszności tej strategii w praktyce (bez obaw, na pewno będę się dzielić wnioskami w corocznych podsumowaniach OPLOTKowych).

Ale podzielę się refleksją na temat wspólnego „mastermindowania”.

W skrócie to taka technika pomagania sobie nawzajem – bardziej w relacji rówieśniczej niż mentor-uczeń. Wszystkie uczestniczki MOMENTUM mają jednocześnie dostęp do materiałów zgromadzonych w bibliotece programu SOMBA. Okazuje się, że po przekroczeniu pewnego progu wiedzy i umiejętności dotyczących biznesu online, kluczowym dla dynamicznego rozwoju (spowodowanego generowaniem nowatorskich rozwiązań dla klientów) staje się właśnie umiejętność czerpania inspiracji z branż totalnie różnych niż nasza. To właśnie mastermind – grupa przedsiębiorczyń działających (z pozoru) w różnych branżach. Łączy nas jedynie fakt, że wszystkie prowadzimy szeroko rozumiane biznesy online oraz to, że nieustannie poszukujemy innowacji, wzrostu oraz samorozwoju. No i każda z nas identyfikuje się z misją SIGRUN – Accelerate Gender Equality Through Female Entrepreneurship”. Świadomie cytuję angielski zwrot, bo to nasze „domykanie luki płacowej poprzez wspomaganie kobiecej przedsiębiorczości” jakoś nie oddaje w pełni całej idei.

To zdjęcie polskiej grupy mastermind – jest nas coraz więcej w programie SOMBA :). A to tylko malutka część społeczności.

Jeżeli (jak ja) właśnie tego szukasz, biorąc udział w różnego rodzaju konferencjach i spotkaniach networkingowych, to mogę Ci zagwarantować, że tak intensywnej konferencji dla przedsiębiorczych kobiet nie znalazłam jeszcze nigdzie – ani w kraju, ani za granicą. Już po kilku godzinach skrzętnie notowałam plany gotowe do wdrożenia, strategie niewymagające kosmicznych nakładów pracy oraz szalone pomysły, które długo wydawały się nie do zrealizowania, dopóki nie poznałam osób, które rozłożyły dla mnie na „czynniki pierwsze” mechanizmy stojące za (nawet największymi) przedsięwzięciami.

Koleżanki z mini-mastermindu

No i na deser…

Po tak „nasyconym” wrażeniami dniu miałam ogromną przyjemność poznać autorkę całego tego „zamieszania” – moją mentorkę biznesową. Kobietę, dla której misja inspirowania kobiecej przedsiębiorczości jest sposobem do zamykania luki płacowej na świecie. Niezwykła charyzma, ale też i determinacja w realizacji misji większej niż ona sama, jej zespół, jej (i nasza) społeczność, imponuje rozmachem. A jeszcze bardziej imponująca jest jej umiejętność do szlifowania diamentów, które noszą w sobie jej klientki.

Sigrun to osoba, dzięki której spoglądam na swój biznes wspierania twórczyń rękodzieła zupełnie innymi oczami. Kiedy Sigrun uświadomiła mi, jak wciąż wiele niezapłaconej pracy w dzisiejszych czasach wykonują kobiety (najczęściej w domach, ale też w pracy) ze względu na stygmat wychowania, społecznych norm i szeroko rozumianej „poprawności politycznej”, jakoś inaczej spoglądam na to nasze kobiece rękodzieło.

Upewniłam się, że internetowa rewolucja (jak często mówi się o eksplodującej popularności biznesów online) to ogromna szansa dla kobiet, aby przejąć prowadzenie w tej obiecującej gałęzi biznesu. Wierzę, że również w domenie popularyzacji rękodzieła zmieni się bardzo wiele. Już dziś obserwujemy wysyp e-sklepów. To, co nadchodzi, napawa mnie coraz większym optymizmem. Wiem, że ciągle jeszcze postrzegana za niedochodową (jak na ironię – najczęściej przez samych twórców) branża rośnie i będzie rosnąć. Wiem to, bo nadal jest to branża mocno kobieca. A jeżeli tylko te kobiety uwolnią tkwiący w nich potencjał, nastąpi prawdziwa eksplozja.

Jesteśmy mądre, pracowite i niestety obciążone ponad normę, ale kiedy tylko odkrywamy w sobie pasję, powołanie, chęć do samorealizacji (zwał, jak zwał), po prostu zaczynamy kanalizować ten nasz przeogromny potencjał w kierunku biznesu. Wtedy dzieją się niesamowite rzeczy!

Spektakularne sukcesy finansowe koleżanek z programu uświadomiły mi, że Sigrun uczy nas czegoś więcej niż tylko posługiwania się niezbędnymi narzędziami online, potrzebnymi do „wskoczenia” na tę wznoszącą falę e-biznesu. Pokazuje, że możemy tutaj wyznaczać standardy, być liderkami swoich branż dzięki nowatorskiemu podejściu do biznesu – temu, które bazuje na empatii, świetnej organizacji pracy, umiejętności delegowania zadań i przede wszystkim balansie między rolami kobiety, matki, partnerki, przedsiębiorczyni i liderki.

Te nasze „miękkie” umiejętności – tak pożądane w roli lidera definiowanego według nowych standardów – sprawdzają się na każdym etapie przedsiębiorczej drogi. Często mamy je w sobie, nawet o tym nie wiedząc!

Możliwość osobistego poznania Sigrun napełniła mnie również takim totalnie przyziemnym wrażeniem, że skoro kobieta z malutkiego kraju (Islandia), która zaczynała pewnego dnia od zera (zupełnie jak ja i moje OPLOTKI, zupełnie jak każda z nas w programie SOMBA), po kilku latach otwartego komunikowania o co walczy, zgromadziła wokół siebie tak imponującą grupę zdeterminowanych, ambitnych, odważnych liderek najróżniejszych branży… Czuję się podwójnie zmotywowana do codziennej pracy.

Wiem, że poczucie, że robię coś większego niż ja sama, mój zespół, mój biznes, sprawi, że nie braknie mi energii, nie wyłożę się na codziennych porażkach, których nie brakuje w huśtawce biznesowej zwanej „własną działalnością” lub eufemistycznie „kobiecą przedsiębiorczością”.

Na tym zdjęciu wraz z Kasią Krasucką i Sigrun. Chwilę po otrzymaniu wyróżnień z rąk społeczności.

Jako matka czuję się podwójnie zmotywowana do pokazywania moim dzieciom, że praca może być źródłem spełnienia, motywacji na co dzień i poczucia, że pozostawiamy świat choć odrobinę lepszym niż był wczoraj.

PS. Ponosi mnie patos? Mam nadzieję, że nie! W każdym razie z mojej perspektywy tak to wygląda.

Tak, na tym zdjęciu już nie da się ukryć, że ciążowy brzuszek mocno skłania mnie do refleksji na temat tego, jakimi wartościami kieruję się w biznesie.

Gdyby Sigrun i jej niesamowita energia do działania nie zmaterializowała się w postaci SOMBA (a myślałam, że to tylko „szkoła narzędzi biznesu online”, kiedy dołączałam w 2017 roku), pewnie nie byłabym w stanie patrzeć na swój „rękodzielniczy ekosystem wzrostu dla twórców handmade” jak na coś większego niż tylko świadczenie usług doradczych na najwyższym poziomie.

Online otworzył dostęp do produktów i usług OPLOTKI właściwie każdej kobiecie – zarówno tej oddalonej fizycznie, jak i tej w dużym mieście, „uwięzionej” przez ząbkującego malucha w domu. Dostęp do specjalistycznej wiedzy biznesowej oraz możliwość pracy w dogodnym dla siebie czasie i miejscu jeszcze nigdy nie były tak łatwe. Kiedy dostrzegłam, że po drugiej stronie komputera są ambitne kobiety, które błahym z pozoru szydełkowaniem, szyciem, haftem, ceramiką i paletą innych dziedzin rękodzieła potrafią zawojować rynek, nabrałam wiatru w żagle i poczułam, że w końcu jestem zawodowo dokładnie w tym miejscu, w którym powinnam być od początku.

Coraz mocniej wierzę w siebie i wiem, że tak jak Sigrun wydobyła ze mnie mój największy dar dla świata, tak ja teraz mogę przekazywać go dalej twórczyniom rękodzielniczych arcydzieł. Polskie rękodzielniczki, jesteście genialne! A narzędzi promocji i sprzedaży Waszych unikalnych umiejętności i prac można się nauczyć!

No i wymieszałam wszystkie refleksje w jeden supersubiektywny miszmasz.

Ale całkiem konkretnie wspomnę Ci o osobach, które jeszcze rok, dwa, trzy lata temu działały w swoich zamkniętych społecznościach lub grupach językowych, a dzięki programowi SOMBA „zawlekły” swoje biznesy do online’u i udostępniły swoją specjalistyczną wiedzę całemu światu. Oczywiście, nie jestem w stanie przedstawić Ci wszystkich kobiet, z którymi utrzymuję większy lub mniejszy kontakt w programie, ale choćby kilka z nich podlinkuję, aby pokazać Ci, jak przeróżne talenty tkwią w NAS – kobietach!

Mary Lumeley (to w razie, gdyby ktoś się zastanawiał, kto stoi za potęgą OPLOTKowego Pinterest’a.

Kasia Krasucka i Laura

Anne Retter 

Z Leną Kussner i Ingrid

Z Ulą, dzięki której powoli ogarniam leadership w naszym Teamie

Zapamiętajcie te Polki! One zmienią świat! 😛

Aaa, no i najważniejsze!!!

Jak się domyślasz, te kilka dni pobytu w Zurychu minęło błyskawicznie, a apetyt na więcej pozostał.

Bez mrugnięcia okiem postanowiłyśmy spotkać się ponownie. Co prawda Zurych dopiero za rok, ale już w czerwcu będziemy miały okazje poczuć tą niesamowitą energię ładującą baterie ponownie!

Spotykamy się na SELFMADE SUMMIT w Reykjaviku. Ta dwudniowa konferencja to wydarzenie jakiego jeszcze w Europie nie było! Szczyt dla przedsiębiorczyń. Prelegentki (tak, same kobiety!) z całego świata. Liderki, matki, przedsiębiorczynie, które zbudowały imponujące biznesy na kanwie swych wartości, pomysłowości, ciężkiej pracy, ale i mądrych współpracy. Kobiety niesamowite, a jednocześnie takie jak Ty i Ja!

Pomimo tego, że konferencja była typowo kobieca, „empowermentowa”, to jednak mężczyźni stanowili ważny element całości. Bardzo pozytywne wrażenie wywarła na mnie osobista historia męża Sigrun. Udało mi się nawet część naszej rozmowy uwiecznić (posłuchasz jej w tym odcinku podcastu). Fakt, że wspiera ją obecnie jako członek jej teamu, to wcale nie tak oczywista sprawa. Dało mi do myślenia, jak świadomie chroni ją od niepotrzebnych rozproszeń, aby mogła maksymalizować pracę w swoich najmocniejszych kompetencjach. Świetnie przejmuje logistykę zadań, które pozwalają jej skupiać się na tym, w czym jest najlepsza.

Sama też „zawlokłam” męża na tę konferencję. Nie miał wyjścia – siódmy miesiąc ciąży to stan, w którym żaden pewnie mąż nie puściłby swojej partnerki na kilkudniowy wypad z dwoma przesiadkami na lotnisku i logistyką odnalezienia się w totalnie nowym mieście. Pomimo, że początkowo Jacek miał zaledwie „eskortować” mnie „w tę i z powrotem”, okazało się, że też w pewien sposób złapał bakcyla. Zdecydowanie pokochał te moje „szalone koleżanki z onlajnów” za bezkompromisową bezpośredniość, pozytywne nastawienie do wyzwań rzeczywistości i za tę niesamowitą „obecność”. Tu i teraz jest dla tych kobiet równie ważne jak dla mnie. Wyciskanie maksimum inspiracji z każdej rozmowy, spotkania i wyprawy weszło mi w krew. Jacek to we mnie docenia. Multum ludzi nadających na tych samych falach – to już był spektakl nie z tej ziemi.

P.S. Fajnie, że był tam ze mną. Dzięki niemu mam(y) niezapomnianą wideorelację z punktu widzenia „kogoś z boku” – no może nie do końca „z boku”, ale na pewno zachowującego nieco więcej powściągliwości :). No na pewno więcej niż ja – nagrywająca podcastową relację z wydarzenia rozedrganym, rozemocjonowanym głosem.

Aaa… no i jeszcze najważniejsza kwestia (egoistycznie – dla mnie, choć rozumiem, że niekoniecznie dla Ciebie ;)): WYGRAŁAM!!!

Wygrałam siebie!

Może zabrzmi to śmiesznie – ale pierwszy raz w życiu zostałam wyróżniona za bycie sobą!

Niesamowite uczucie! Polecam z całego serca :). Już wyjaśniam.

Co roku na 2-3 tygodnie przed samym wydarzeniem w Zurychu wśród uczestników programu SOMBA rozsyłana jest ankieta, w której można odpowiedzieć bardzo wyczerpująco na kilka pytań. Jedno z nich brzmi: „Kto inspiruje Cię do działania spośród uczestników programu SOMBA?”. I nie uwierzysz! Komu, spośród tak wielu niesamowicie motywujących, inspirujących, odnoszących spektakularne sukcesy kobiet, przypadło w udziale zaszczytne miano „Most inspiring SOMBA” ???

Zaskoczenie, duma i ogromne poczucie, że kiedy kieruję się intuicją dzieje się MAGIA. Tak w skrócie można opisać emocje związane z tym wyróżnieniem. Emocje, których nigdy nie zapomnę. Za to z wrażenia zapomniałam już „mowę”, którą spontanicznie produkowałam na poczekaniu na wielkiej scenie! Na poniższej fotce jeszcze się trzymamy, ale potem były już łzy wzruszenia i ciepłe oklaski. I te słowa padające z sali, które utwierdzały mnie w przekonaniu, że tak samo mocno jak ja czerpię siłę z tej społeczności, tak samo i ja dokładam „cegiełkę” do jej budowania. Jedno jest pewne: na dobre polubiłam scenę i odkryłam, jak bardzo satysfakcjonujące jest głośne mówienie o swoich najgłębszych wartościach i poczucie, że po drugiej stronie jest nas duuużo więcej!

Ta społeczność jest otwarta na kobiety takie, jak Ty!

Jeżeli tylko chcesz otrzymywać ode mnie informację o kolejnych wydarzeniach związanych ze społecznością SOMBA – klikaj TUTAJ – przesyłam je wszystkie drogą mailową …lub po prostu pisz: agnieszka@oplotki.pl. …A swoje perypetie rozwijam dalej….

 

 

Masz dosyć narzuconych definicji szczęścia?

POZNAJ SEKRET SUKCESU NA WŁASNYCH WARUNKACH

i bądź pierwszą osobą, która przeczyta książkę

 

OPLOTKI. SUKCES HANDMADE.

 

Książka, w której zawarłam lekcje i wskazówki, jak zbudować własną definicję sukcesu na bazie mojej wyboistej drogi.

Porcja skondensowanej wiedzy w cenie dostosowanej do każdego budżetu.

Treść, którą pochłoniesz przy parującym kubku w ulubionym fotelu, w dowolnym miejscu i czasie.

SOMBA – dlaczego dołączyłam do online MBA i co ten program dał mi jako kobiecie i jako właścicielce rękodzielniczego biznesu (for English scroll down)

Co prawda pisałam już o samym programie (tutaj znajdziesz wpis) – jednak otrzymuję tak wiele pytań o to, dlaczego właśnie ten program i dlaczego tak mocno polecam go innym kobietom, że postanowiłam zagłębić się w temat jeszcze raz. Zebrałam wszystkie myśli, które przychodzą mi do głowy, kiedy próbuję odpowiedzieć na to pytanie. Przekonaj się, co takiego ma w sobie SOMBA.

Jak wiesz, gdy zaczęłam ponownie poważnie myśleć o rozwoju, byłam w punkcie, kiedy pożegnałam się z karierą architekta na rzecz misji bycia “obecną” mamą. Świadomie wybrałam życie na zwolnionych obrotach, choć po krótkim czasie czułam, jak ta przedsiębiorcza, spragniona adrenaliny i ludzi kobieta, obumiera.

Złapałam się więc kurczowo tego, co na architekturę mnie zaprowadziło – malowania, rzeźby, rękodzieła i manualnych prac wszelkiej maści. Stały się one tym mostem, łączącym mnie coraz mocniej ze światem dzieci. Projektowe “niewyżycie” zaowocowało szydełkowym wystrojem wnętrza pokoiku dziecięcego. A od tego punktu już niedaleko było do koleżanek, które chciały się ode mnie uczyć tej zapomnianej sztuki dziergania w rytmie slow. Kiedy szydełkowe meet-upy zwiększyły częstotliwość, przeniosłam je do kafejek I kawiarni, gdzie zainteresowanie postronnych kobiet dało mi czytelny sygnał, że odkryłam rynkową niszę.

I co z tego?

Pomimo, że o atrakcyjności warsztatów I zainteresowaniu ze strony idealnych klientek byłam przekonana, bezskutecznie próbowałam uporzadkować ten nowy rękodzielniczy “biznes” w taki sposób, żeby nie tylko wiązał się z regularnym zarobkiem, ale również nie był równią pochyłą do punktu wyjścia pt. “Wybieraj – dzieci, albo praca, bo nie da się wszystkiego naraz!”

Wiedziałam, że nie poradzę sobie sama

Mimo kilku nieudanych inwestycji w programy rozwojowe, które miały pomóc w marketingu tego, co robię, dałam sobie ostatnią szansę. Urzekła mnie misja islandki SIGRUN – wzmacnianie równości płciowej poprzez wspieranie przedsiębiorczości kobiet. Zainwestowałam pieniądze, których nie miałam i tak znalazłam się na pokładzie rocznego online MBA – czyli SOMBA.

OSZALAŁA!

Nie muszę Ci chyba opowiadać, jaka była reakcja męża na informację, że właśnie ogołociłam konto z oszczędności, ślepo inwestując w coś tak nierealnego, jak biznes online. Ale przyznam, im bardziej “oszalała” myślał sobie ON, tym bardziej “ja Ci pokażę” myślałam sobie ja!. I pokazałam. Jemu i sobie.

 WYSOKA CENA

Nie przypuszczałam, że jestem w stanie zdobyć się na taką determinację! Oglądałam instruktażowe video w kazdej wolnej chwili. Wskakiwałam na video-rozmowę, kiedy tylko była możliwość konsultacji swoich szalonych pomysłów ze specjalistami. Wdrażałam w życie wypróbowane strategie i eksperymentowałam z ich modyfikacjami na swoje potrzeby… Wszystko kosztem leniwych wieczorów, wizyt u kosmetyczki, ploteczek z innymi mamusiami na placu zabaw. Jak szalona – przyspawana do słuchawek telefonu, w ciągłym zamyśleniu pchająca wózek.

Ale było warto…

Już po 3 miesiącach sprzedałam swój pierwszy kurs (do dzisiaj znajdziesz go w ofercie: https://oplotki.pl/produkt/kurs-szydelkowania/ ), który pozwolił mi uwierzyć, że wszystko jest możliwe.  Później powstawały kolejne programy, a warsztaty stacjonarne cieszyły się coraz większym powodzeniem.  Rok w SOMBA minął tak szybko, że nie mogłam uwierzyć, że w tak krótkim czasie można zrobić tak wiele. Bez wahania przedłużyłam dostęp do programu.

A dlaczego właściwie było warto?

No właśnie. To właściwie dlatego piszę ten tekst.

Na początku, kiedy pojawiły się pierwsze finansowe sukcesy, kiedy marka OPLOTKI zaczęła być coraz bardziej rozpoznawalna, kiedy ruszył podcast (takie moje osobiste wyzwanie, z którym nosiłam się baaardzo długo, nim w końcu odważyłam się spróbować I spróbowałam właśnie dzięki wsparciu program SOMBA-  znajdziesz tutaj: https://link.chtbl.com/podcast-oplotki ) poczułam się spełniona. Kiedy to poczucie zaczęło się utrwalać, zaczęłam doceniać, jak wiele zawdzięczam temu programowi i jego autorce.

Teoretycznie kupowałam program biznesowy. Ot prosta transakcja – pieniądze w zamian za konkretną wiedzę biznesową i doświadczenie Sigrun.  Teraz jednak rozumiem, ten program dał mi dużo więcej.  Kupiłam siebie – taką nową, wartościową, w wersji bez tanich kompromisów.

 Odzyskałam poczucie wartości.

Nie tylko jako przedsiębiorca, ale również jako kobieta, matka, żona… człowiek zdolny do wszystkiego, jeżeli tylko chce i gotów jest na to zapracować.

Kiedy pierwszy raz kupowałam program, płaciłam za „twarde skille” – kiedy w nim zostałam na kolejny rok, płaciłam za niezastąpione otoczenie innych odważnych kobiet, które wybierają walczyć o swoje marzenia, zamiast szukać wymówek w dzieciach, mężach, sytuacji. Bierzemy, co mamy i budujemy na tym fundamencie nowe, lepsze.

Wsiąkłam

To myślenie zmieniło mnie na dobre. Od czasu dołączenia do programu w 2017, jestem w nim nieprzerwanie i ciągle stosuję zasadę otaczania się ludźmi o podobnych celach, wartościach i poziomie motywacji do mojego. Czuję, że nie ma marzeń zbyt szalonych, jeżeli wokół Ciebie są osoby gotowe towarzyszyć Ci w drodze do ich realizacji, a sama droga staje się z czasem większą frajdą niż cel.

Owszem – program kosztował dużo (zwłaszcza w przeliczeniu na złotówki, bo płatny był w dolarach)  – ale okazał się bezcenny… I pewnie nie byłabym w tym miejscu, gdzie jestem, gdyby nie ta szalona decyzja postawienia wszystkiego na jedną kartę.

Dlatego zaangażowałam się całym sercem w promocję programu SOMBA i działalności jego autorki SIGRUN – stąd ten artykuł.

 

Teraz TY!

Pamiętaj, że jeżeli jesteś w podobnym punkcie – podjęłaś decyzję, że teraz czas na Ciebie, na Twój pomysł, na wdrożenie go w życie – to to nic nie stoi na Twojej drodze – dzieci, mąż, pieniądze – to nie są wymówki, to mogą być powody, dla których postawisz na siebie.

Trzymam kciuki, bo stanowczo za mało jest kobiet w biznesie. A już stanowczo za mało spełnionych mam.

 

Agnieszka@oplotki.pl

 

Jeżeli chcesz otrzymać ode mnie informacje mailowe na temat programu SOMBA klikaj TUTAJ lub w poniższą grafikę:

 

 

Masz dosyć narzuconych definicji szczęścia?

POZNAJ SEKRET SUKCESU NA WŁASNYCH WARUNKACH

i bądź pierwszą osobą, która przeczyta książkę

 

OPLOTKI. SUKCES HANDMADE.

 

Książka, w której zawarłam lekcje i wskazówki, jak zbudować własną definicję sukcesu na bazie mojej wyboistej drogi.

Porcja skondensowanej wiedzy w cenie dostosowanej do każdego budżetu.

Treść, którą pochłoniesz przy parującym kubku w ulubionym fotelu, w dowolnym miejscu i czasie.

 

ENGLISH VERSION

This is why I joined SOMBA, why I stayed there, and why I wholeheartedly cheer for You to make that decision for yourself…

I was at this point where I dropped my dream job (as an architect) because I wanted also to be a “present mum” for the two of my little ones… and it seemed impossible to do two things at the same time.

But part of me was DYING – all those years of hard work – was it all just to become gluten-free, bio-organic eco-mum —HELL NO! 😎

I took all my childhood passions that led me to architecture in the first place (painting, sculpting, crochet, knitting, sewing)… those that bridged me to my own kids (try giving a 2-year old some paint = THAT is PURE CREATIVITY) and gave myself a WAY OUT from homestead mommy I was gradually becoming.

I took crochet, knitting out into cafes – where I met other mums.

Pretext = let’s knit some woolen blankets for the kids, 😎 REAL REASON – let’s go out to talk about how we make this motherhood work together with business, self-growth, and how do we stop this downward slide of self-esteem.

Those handmade meetings grew out to be so popular, that I started not only charging for them (after all I organized all the materials and gave handmade know-how) but realized it could actually be a perfect combination of passion, business, and motherhood.

That is when I joined SOMBA.

To be blunt – I could not afford it.

I only knew I had a BIG FAT DREAM to be a mum AND an entrepreneur at the same time.

At Sigrun’s webinar in September 2017 I believed it is do-able. I paid 1st installment – was left with 17 zł (Polish currency equal to some 6 Euro) on my account (remember till this day) and simply told myself NOW OR NEVER – there is no turning back.

 I joined SOMBA

“Irresponsible!” – that was my husbands’ “big cheer” – but I knew he is not the one to blame = I have been dropping my goals and dreams for waaay too long.

This IS MY GAME NOW!

I told myself… and the more “crazy” he looked at me, the more “You’ll see!!” mode I was in. To make a long story short – my kids – the easiest excuse became my biggest motivation. I do not have to tell you how little time you have for growing your business in-between snacks, playground, putting to bed and tending to some allergies, sicknesses…

It is obvious that in those moments I did not care for the business, but in any other – I made it My TOTAL PRIORITY!

I had so little time, that I said NO to all distractions. I did let go of some friends, who did not believe in me, I surrounded myself with supportive SOMBA community and took a deep dive into the program.

And guess what! I DID MAKE IT. I took this handmade workshop experience my clients needed ONLINE.

I sold my first 1-1 handmade lessons, and after 3 months from joining the program – I also sold an online course (mind me! – it was online course how to crochet! – You can find thousands of free videos on Youtube, Yet people were buying it from me!) that actually paid for next SOMBA installments.

And just a small detail – Polish zloty is ¼ of a dollar – so just imagine how many courses did I need to sell to earn my first 1-2 K dollars … FOR a success – there are no obstacles – not even the discrepancy between the dollar and Polish zloty.

I believed EVERYTHING is possible after that first launch

I started growing my team, aiming bigger and still had time to be a mum. Just a more fulfilled and open-minded one…

First Year in SOMBA went by so quickly, that with no hesitating I extended the program for another year. I entered Somba summer school to create another course that became an evergreen now. I grew my team and enjoy the fun now.

FUN – because I can find no other word for this handmade growth ecosystem for women that is proud business of mine!

I get to choose whom I work with and when. I inspire the next women to start their handmade based businesses just as I did. This is my signature program (Remember – I had no idea it will be so when I joined Somba) …

I have my kids in kindergarten now and I am pregnant with third – with full certainty that this little one will give me even more motivation for growth – both as a mum AND as an entrepreneur.

Yes, I dropped some activities and worked hard…

Yes, I had many doubts!

Yes, I was afraid to fail… also financially.

But also …

Yes – I was determined, motivated and knew I have the best environment in SOMBA to grow.

And so I did!

With no crushing the night with work, with no “mummy is not there for You” feeling towards my kids…

 Slow and steady wins the race

After 2 Years in SOMBA I feel I am A WINNER – I won myself = my values, my goals, my dreams – it is all reachable here…so forgive me for being direct…
There is no excuse. There is only a decision to make.

In the program – there is everything one needs to get to be successful, the only thing to be done is to make a decision

…not for Your kids,

…not for your partner to judge

for YOU

And I can attest to that — by committing to MYSELF, to MY hard work, to MY dreams, to MY goals – I found fulfillment, deep respect of my husband, true balance between a role of a mum, a woman, and an entrepreneur.

I wish that for every woman.

So I keep my fingers crossed for You Brave (new) SOMBAsistas – and wait for You on the other side to give you a virtual welcome hug.

Ps. More info on this online MBA  – SOMBA – You will find here.

agnieszka@oplotki.pl

 

Co to takiego ta afiliacja?


Niby wystarczy wpisać w wyszukiwarkę Google i już wiadomo… ale czy tak do końca?
Ostatnia dyskusja na jednej z grup Facebookowych pokazała mi wiele niejasności i sprzecznych emocji w tym temacie,  dlatego postanowiłam konkretnie dać Ci znać, co myślę na ten temat.

Z afiliacją mamy do czynienia wtedy  – tak pisząc własnymi słowami – kiedy ktoś coś poleca i ma z tego profit. Spotkasz się z nią na przykład, kiedy blogerka promuje produkt za konkretne wynagrodzenie.

Afiliacją nazwiesz moment, kiedy otrzyma na przykład kilka procent wartości od każdej sprzedaży promowanego na swojej stronie produktu. Takie polecanie, ale z bonusem. Niby prosta sprawa…
Ale jednak nie taka prosta…

Wyobraź sobie, że ktoś promuje płatki kukurydziane, za chwilę wyskakuje z owsianką, minutkę później opowiada, jakie to parówki firmy X smaczne. A w kolejnym tygodniu jest już na diecie wegańskiej, bo przecież bonusy za kotlety sojowe teraz idą w górę. Coś chyba ostatnio nawet w mediach o wegańskim mleku było w tym kontekście głośno…;)

Męczące prawda?

Dlatego właśnie dłuuuugo wierzyłam, że taki model totalnie nie jest dla mnie. O jakież wielkie dopadło mnie zdziwienie, że coraz częściej korzystam z poleceń, kiedy szukam konkretnych usług albo produktów i te polecenia to też afiliacja!

Odkryłam, że osoby bardzo znane, posiadające silną i ugruntowaną markę też afiliują (jest w ogóle taki czasownik?! – nie mam pojęcia, ale jakoś ładnie mi tu brzmi).

Kiedy szukałam dobrego programu do nauki konkretnego oprogramowania – skorzystałam z polecenia specjalisty – okazało się, że zarobił na tym poleceniu. Kiedy szukałam sensownego hostingu – poleciła mi go specjalistka od WordPressa, która otwarcie opowiedziała o współpracy z tym dostawcą i wręcz poinformowała mnie o swoim zarobku w przypadku mojej decyzji zakupowej.

Warto przemyśleć!

Wtedy jeszcze raz zrewidowałam swoje poglądy na temat afiliacji i doszłam do wniosku, że skoro ktoś podpisuje się pod produktem innej marki lub innego autora SWOIM WŁASNYM imieniem i nazwiskiem, to najważniejsze jest dla mnie, KTO poleca dany produkt. Chyba czasem jest to nawet dla mnie ważniejsze niż sam produkt.

Nie zrozum mnie źle – chodzi po prostu o zaufanie, jakim darzę osobę polecającą. Nie da się ufać „troszeczkę”. Albo ufam, albo nie… i często wybieram produkt właśnie ze względu na to, jaka osoba go poleca.

Co więc myślę o afiliacji?

Jak dla mnie idea świetna — ale wiadomo, jak to wychodzi w praktyce, kiedy pieniądze wchodzą w grę.
W tym naszym polskim bagienku najczęściej działa to na zasadzie „a kupię bez afiliacji, bo jeszcze komuś się lepiej będzie powodzić ode mnie. A fuj.”  Czyli klasyczne „równaj do dołu”. Osobiście patrzę, KTO poleca, dopiero potem na produkt. Jak ktoś jest afiliantem 10 marek, nie posiadając niczego swojego, to jest dla mnie raczej sprzedawcą, niż ambasadorem.

Korzystam z zakupów afiliacyjnych.

Często.

Od czasu, kiedy coraz bardziej zagłębiam się w mocno niszowe usługi coachingowe, kupuję TYLKO przez polecenie. Jeżeli ktoś na tym zarabia — a jeszcze jest to ogarnięta, bardziej doświadczona w biznesie kobieta i chce się dzielić wiedzą — to kupuję głównie ze względu na to, że podpisuje się pod czyimś produktem swoim nazwiskiem.


Bądźmy transparentni!

Lubię wiedzieć, jeżeli ktoś jest afiliantem. Jeżeli nie wiem, pytam wprost, ale jest to raczej argument „za” zakupami, nie „przeciw”. Kiedy kupuję dobry produkt i wiem, że i tak będę go polecać — otwarcie piszę do jego autora, czy mogę uczestniczyć w programie afiliacyjnym, jeżeli go ma. Nie każdy może. W przypadku świetnego programu do ogarnięcia Pinteresta dla biznesu na przykład — dostałam odpowiedź odmowną, ponieważ nie osiągnęłam milionowej społeczności w tym medium.  Kiedy tam dojdę — na pewno aplikuję znowu, bo program jest świetny. Sama uczę Pinterest’a dla celów promocji bizesu, ale superzaawansowanych kursantów podsyłam do swojej menntorki.

Polecajki…


Afiliowałam konferencję Kasi Aleszczyk  (tutaj znajdziesz artykuł na ten temat) – i byłam zaszczycona zaproszeniem — bo pracy w nią włożyła masę, a content prelegentów bardzo wartościowy (przy bardzo niskiej cenie). To niby grosze — ale wizerunkowo podpisuję się pod przedsięwzięciem obiema rękami i ochoczo biorę udział w powtórce. Konferencja Jak żyć w necie 2021 już lada chwila i gorąco Cię zapraszam po masę wartościowej wiedzy w śmiesznie niskiej cenie ( albo właściwie za darmo, kiedy oglądasz konferencję na żywo, a nie chcesz zachować dostępu i bonusów od prelegentów na cały rok).

I nie-polecajki.
Byłam afiliantką książki, z której osobiście skorzystałam, ale wycofałam się z programu, bo strategia autorki szła w kierunku maksymalnego zarabiania i coraz mniej w tym było pierwotnej misji i relacji z człowiekiem — nie odpowiadało mi to i po prostu zrezygnowałam, choć pieniądze całkiem przyzwoite, to jakiś wewnętrzny zgrzyt sprawiał, że czułam się jak tani sprzedawca. Bo tak można – po prostu coś polecać, ale zmienić zdanie, kiedy projekt idzie w innym, niezgodnym z Twoimi wartościami kierunku.

I na deser

Program, z którego jestem DUMNA jak cholera, bo kiedy aplikowałam, to wcale nie była to jeszcze strategia autorki, żeby współpracować w modelu afiliacyjnym i nie było tak łatwo jak teraz (trzeba się było uczyć prowadzić afiliacyjny samolot „w trakcie lotu”) aplikować, aby takim oficjalnym ambasadorem programu zostać.

Po roku udziału w SOMBA aplikowałam do programu afiliacyjnego, bo i tak polecałam program i dzięki temu mamy polską podgrupę językową wewnątrz programu. Pomimo że Sigrun (Autorka tego online MBA) od nas tego nie wymaga — wkładam tyle energii,  ile mogę w „opiekę” nad osobami, które dołączają do programu z mojego polecenia — i jest to przyjemność — bo są to świadome pracowite babki, których nie trzeba niańczyć, a mastermindy z nimi dają mi wrażenie, że tyle samo „biorę”, co „daję”.

Pomnożysz, dzieląc się…


Zakładam, że dzielimy się tym, co wartościowe i w myśl tej zasady działa moja afiliacyjna aktywność.
Nie znoszę „pierdół”, bo to strata cennego czasu, który już do nas nie wróci. Jeżeli korzystacie z programów, które są wartościowe, AFILIUJCIE! (Jeżu, jak to się odmienia?!).

To jest świetne narzędzie, żeby zarabiać na czymś, co i tak robicie, a wspierając kogoś, kto robi dobrą robotę, wygrywamy wszyscy. Nie ma tu ofiar, wykorzystanych, czy przegranych. Nie dajcie się, proszę wbić w przekonanie, że zarabianie jest złe — jesteście wartościowymi, mądrymi ludźmi, którzy mają ważne rzeczy światu do powiedzenia, ale świat tak działa, że zaczniecie być słyszani, kiedy zasięg Waszej działalności wzrośnie. Pieniądze mogą tylko temu pomóc.

Pasjo-biznesy są fajne, ale kiedy nie zarabiają, to umierają, bo stają się kosztownym hobby. A po jakimś czasie powodem frustracji. Afiliacja może pomóc również na początku, kiedy Wasze produkty jeszcze nie są tak dopracowane, albo marka nie jest tak znana.

Ale to przyjdzie.

Trzymam kciuki!
Agnieszka@oplotki.pl

PS. Program SOMBA znajdziesz również TUTAJ

A link afiliacyjny do konferencji Kasi Aleszczyk znajdziesz tutaj.

 

 

 

Masz dosyć narzuconych definicji szczęścia?

POZNAJ SEKRET SUKCESU NA WŁASNYCH WARUNKACH

i bądź pierwszą osobą, która przeczyta książkę

 

OPLOTKI. SUKCES HANDMADE.

 

Książka, w której zawarłam lekcje i wskazówki, jak zbudować własną definicję sukcesu na bazie mojej wyboistej drogi.

Porcja skondensowanej wiedzy w cenie dostosowanej do każdego budżetu.

Treść, którą pochłoniesz przy parującym kubku w ulubionym fotelu, w dowolnym miejscu i czasie.

Zastanawiasz się, czy ten „onlajn” jest wszędzie?!? Czy to tylko „królestwo” biznesowych coachów i coraz powszechniejszych e-booków?

Złapałam się na tym, że kiedy mam z czymś problem, albo chcę popracować nad jakimś wyzwaniem…szukam speca i sprawdzam, czego mogę się od niego/niej nauczyć. Wybieram interesujący mnie program w dostępnym dla mnie przedziale cenowym i działam. Coraz częściej robię to właśnie online.

Od czasu, kiedy sama mocno inwestuję w rozwój i uczę się na potęgę, spotykam na swojej drodze coraz więcej kobiet zakochanych w tym, co robią… a dzięki temu robią, to co robią na takim poziomie, że nie zawaham się użyć trochę nadużywanego ostatnio słowa EKSPERTKI!

Czuję, że kobiety to bardzo niedoceniana potęga na wielu płaszczyznach.

Często skromne, „schowane”…eksplodują wiedzą i praktycznymi sposobami na rozwiązywanie konkretnych problemów… tryskają patentami na wyzwania, jak niewyczerpalne źródełka!

Postanowiłam zebrać w jednym artykule krótkie notki na temat koleżanek, które robią kawał dobrej roboty, żeby pchać ten nasz świat do przodu. Wierzę, że jeżeli nie Tobie, to ich ekspertyza może mocno pomóc komuś z Twoich bliskich.

Zatem do dzieła!

SOMBAs to FOLLOW in 2019

Czyli krótka, subiektywna lista koleżanek z programu online MBA, których usługi i produkty polecam z całego serca. SOMBA – tutaj znajdziesz info o programie.

Kasia Krasucka – tłumaczka i pasjonatka języków obcych, która z powodzeniem łączy metody motywowania do nauki z praktycznym podejściem do procesu przyswajania wiedzy w autorskich programach nauki języka duńskiego (dla Polaków) online. Kasię znajdziecie tutaj : www.KasiaDK.

Urszula Ayache –  to spec od komunikacji, przywództwa i budowania niesamowicie zgranych zespołów wirtualnych (pracujących zdalnie).

Ma dziesięcioletnie doświadczenie pracy w międzynarodowych firmach na stanowiskach przywódczych, a od niedawna buduje swoją firmę pod nazwą SpeakupLeadup. Możesz z nią pracować po polsku, po angielsku lub po francusku.
Zajrzyj na jej stronę i koniecznie zapisz się ja newsletter, ponieważ niedługo rusza jej video feebie “5 key skills of a powerful leader’.

Karolina Brzuchalska — właścicielka agencji wirtualnych asystentek Pretty Well Done, filolożka, podcasterka, autorka książek „Rzuciłam pracę i co dalej?” oraz „Zrobiłam biznes i co dalej”. Prowadzi kursy, szkolenia, warsztaty dla osób, które chcą przejść z etatu na własną działalność i uczy kobiety, jak zarabiać na swoich umiejętnościach w sieci. Znajdziesz ją tutaj: www.prettywelldone.pl

Edith A. Moik – terapeutka, life coach, autorka programu rozwojowego dla kobiet “I’m Enough” oraz edukatorka mieszkająca w Norwegii, właścicielka athandTherapy i szkoły języka angielskiego i norweskiego oraz coachingu językowego off to learn. Edith łączy doświadczenia z wielu dziedzin, aby nauczyć praktycznych sposobów na “ruszenie z miejsca”, motywację do działania i osiągnięcia postawionego celu, a jej techniki coachingowe przynoszą pozytywne zmiany na wszystkich płaszczyznach życia oraz pomagają w codziennych wyzwaniach. Jej motto to: Twoje życie nie stanie się lepsze dzięki przypadkowi, Twoje życie stanie się lepsze dzięki zmianie.

Ania Jurek – właścicielka marki Xborder Anna Jurek-Jellonek, która wspiera cudzoziemców w procesie podchodzenia do polskich egzaminów językowych umożliwiających uzyskanie obywatelstwa. Jej prawnicze „zaplecze” i umiejętności językowe sprawiają, że jest idealną osobą, do której zwrócisz się o wsparcie, które wykracza daleko poza tylko naukę języka.

Gosia Kozłowska – anglistka i fizjoterapeutka, która bezszwowo łączy metody przekazywania swojej ekspertyzy w autorskich programach pracy online. Warto podglądać projekt „Pełnia Mocy” 

Esther de Charon de Saint Germain to kobieta, której program “BRAVE BRANDING ACADEMY” uczy, jak wielki potencjał i piękno drzemie w naszej odmienności. Wyszukuje perełek indywidualnych cech i pomaga przekształcić w unikalny, rozpoznawalny styl. Niewątpliwie dodaje skrzydeł do działania na wszystkich płaszczyznach kobiecych pól walk w naszych małych codziennych wojnach.

Insa Künke to tzw. „go to person” kiedy przed Tobą ważna mowa, wystąpienie, TEDx albo po prostu czujesz, że chcesz popracować nad „mową życia” . Lata doświadczenia w pisaniu tekstów dały jej solidne fundamenty, a coraz „większe” mowy jej podopiecznych pozwalają mi zakładać, że już nie tylko po niemiecku, ale niedługo również po angielsku będzie prowadziła swoją działalność.

Iris Seng wspiera klientów w takich obszarach jak storytelling, rozwój osobisty, Leadership. Łączy nas architektura. Autorskie programy online pozwalają jej na przekazywanie wieloletniego doświadczenia w tym obszarze i przekładania go na szersze niż tylko ta branża obszary ekspertyzy. https://irisseng.com/

Sif Traustadottir wśród uczestników SOMBA znana, jako “Sif the Vet“ . Choć z zawodu jest weterynarzem, to pracuje głównie z ludźmi, pomagając im w zrozumieniu, w jaki sposób wpływać na zachowanie I dobrostan swoich pupili. Jej autorski program online na temat tego, jak „oduczyć” psy szczekania na obcych robi furorę w sieci.

Anke Beeren (https://www.anke-beeren.de/) poznałam dlatego, że zwyciężyła w SOMBA SUMMER SCHOOL (wyzwanie stworzenia własnego kursu online w czasie wakacji) – edycja 2018 była pełna emocji i to właśnie wtedy zaczęłam się przyglądać temu, co robi Anke. Organizuje grupy mastermind (na razie głównie niemieckojęzyczne) dla przedsiębiorczyń, a jako że idea mastermindu jest mi ogromnie bliska, uważnie podglądam to, co robi.

Jeanet Bathoorn (https://www.freedomentrepreneurcruise.com/) jak sama nazywa swoją działalność, jest „freedom enterpreneur”  jej ostatni projekt to rejs dla przedsiębiorców. Wakacje i biznesowy mastermind 2 w 1. Świetna idea!

Elisabeth Engel Energy-Coach dla bardzo wrażliwych. Empatia i ciepło, które bije od tej mentorki, pozwala w bezpiecznej atmosferze uczyć się stawiania granic i asertywności nawet osobom, które nie czuły się na siłach na taki krok. https://www.elisabeth-engel.com/

Judy Rafat wokalistka jazzowa z Toronto, nauczycielka śpiewu. Podziwiam za ładunek pozytywnej energii, którym obdzieliłaby ze 3 pokolenia. Znajdziecie ją tutaj: https://www.judyrafat.de/

Maria Husch “Raumexpertin”, – Architekt I kuratorka społeczności “ I LOVE MY HOME”. Znajdziecie ją tutaj: https://mariahusch.com/

Judith Peters – mistrzyni copywritingu – pisze po niemiecku, ale jeżeli ta bariera językowa Cię nie przeraża, warto obserwować jej działania – niesamowite pomysły na sprawianie, że to, co jej przychodzi naturalnie, staje się coraz łatwiejsze I dla nas. https://www.sympatexter.com/

Katrin Hill: zwana, nie bez przyczyny niemiecką „Facebook Queen”. Jeżeli niemiecki Ci nie obcy, to jest osobą, do której udałabym się po wsparcie przy jakichkolwiek wyzwaniach z tą platformą. Osobiście podziwiam za to, z jaką klasą utrzymuje najwyższy poziom swoich produktów i usług, będąc jednocześnie mamą maluszków. Katrin znajdziecie tutaj: https://www.katrinhill.com/

 

 

 

Wierzę, że te moje koleżnki z Online MBA, gdzie razem się uczymy „zajdą daleko” dlatego wspominam o nich tutaj.

Teraz, kiedy jeszcze możesz z łatwością skontaktować się z nimi bezpośrednio….

zanim cały świat dowie się o ich pracy 😉

Agnieszka

 

 

 

Masz dosyć narzuconych definicji szczęścia?

POZNAJ SEKRET SUKCESU NA WŁASNYCH WARUNKACH

i bądź pierwszą osobą, która przeczyta książkę

 

OPLOTKI. SUKCES HANDMADE.

 

Książka, w której zawarłam lekcje i wskazówki, jak zbudować własną definicję sukcesu na bazie mojej wyboistej drogi.

Porcja skondensowanej wiedzy w cenie dostosowanej do każdego budżetu.

Treść, którą pochłoniesz przy parującym kubku w ulubionym fotelu, w dowolnym miejscu i czasie.

Jak to się stało, że z magister inżynier architekt stałam się Agnieszką z OPLOTKI?

Żeby nie zanudzić Cię szczegółowymi perypetiami i rozterkami jestestwa (pełną historię znajdziesz tutaj), powiem w skrócie…zostałam mamą.

Tak  – spełniona zawodowo profesjonalistka, która nie miała problemu z 14-godzinnym dniem pracy, bo uwielbiała wyklikiwać projekty, które później materializowały się dzięki długim godzinom doglądania prac na budowie, nagle zapragnęła dziecka. Kiedy marzenie się spełniło, długo walczyłam, by udowadniać sobie i światu, ze da się „na dwa fronty”. 100% w pracy (no nie ma „zmiłuj”, jeżeli prowadzisz własną działalność) i 200% w domu. Nawet dawałam radę i upychałam oznaki zmęczenia w głębokim (nie)poważaniu. Macierzyństwo wessało mnie na dobre i dopiero drugie dziecko dobitnie unaoczniło, że tak dalej się nie da.

Trudny wybór, ale czy koniecznie 0-1 ?

Jak się pewnie domyślasz, nie wybrałam kariery architekta. Postawiłam wszystko na czas, wartości, które chcę przekazywać tym małym człowieczkom plączącym się między zabawkami. Miałam czas. Jak nigdy. To dobro luksusowe pozwoliło nadrabiać odkładane na wieczne „potem” kawy z przyjaciółkami, zapomniane pasje, książki… w końcu miałam porządek w domu… ale jednocześnie… jakaś niezmiernie ważna część mnie usychała. Jako przedsiębiorczyni z krwi i kości, która za punkt honoru stawiała sobie wyciśnięcie z każdej minuty maximum efektywności… rozpływałam się teraz w dyskusjach na temat wyższości zajęć basenowych nad umuzykalnianiem pociech.

To była kwestia czasu.

Jak się domyślasz, wrodzona potrzeba samorealizacji dała o sobie znać ze zdwojoną siłą. I zupełnie tak, jak rozbijanie szklanych sufitów w pracy architekta, tak kolejne przedsięwzięcie biznesowe, które kiełkowało na glebie bezglutenowych obiadków i godzin na placu zabaw, dawało o sobie coraz silniej znać.  Wróciłam do rzeźby, malarstwa, rysunku, szydełkowania, drutów, zaplatania i składania… do wszystkiego, co na architekturę mnie zawiodło, ale teraz w wydaniu takim bardziej moim, nieobowiązkowym, nieprzymuszonym – no i możliwym „przy dzieciach”. Wyżywałam się twórczo we własnych wnętrzach (tak syndrom „wicia gniazda” chyba jakoś tym dobitniej dopada mamy –architektki). Potraktowałam każde wyzwanie nieoryginalnej przestrzeni jako osobiste powołanie do stworzenia unikalnych dekoracji i  tak ruszyła lawina. Płótna zapełniały ściany, odciski małych rączek i stópek zaczęły zapełniać strony ręcznie rysowanych pamiątkowych albumów, a przede wszystkim – ogromne meblo-formy zaczęły wylewać się spod szydełka odkopanego w babcinych szafach podczas przedświątecznych porządków.

Dno (!?), od którego trzeba się odbić.

Zaczęło się  niewinnie i teraz, kiedy przeczołgana już przez szkolenia z marketingu, wiem, co robiłam, mogę Ci zaraportować – badałam rynek. Każda kawa z koleżanką, każde „ochy” i „achy” nad pomysłowymi własnoręcznymi detalami wnętrzarskimi upewniały mnie, że to MÓJ kierunek. Nagle swoją ukochaną architekturę zobaczyłam przez pryzmat ciepłych wnętrz, nie ton betonu i stali w chaosie budowy. No dobra – wiedziałam, że to, co robię jest OK, „fajne” nawet, jak mówiły koleżanki… ale czy da się z tego żyć, płacić rachunki?

Pierwsze próby i błędy.

Zbudowałam sklep internetowy (jeżeli chcesz posłuchać o perypetiach tego przedsięwzięcia – wskakuj tutaj), skleciłam naprędce fanpage. Potem logo, nazwa, czcionki, grafiki, zdjęcia (…) cała ta lista niekończących się niezbędności została ogarnięta… i co?! I nic!

Nikt poza gronem koleżanek, które z resztą już hojnie uposażyłam w OPLOTKowe gadżety nie miała o mojej działalności bladego pojęcia. Każda godzina wessana przez czarną dziurę internetu wydawała się stracona. Byłam bliska poddania się. Gdyby nie koleżanki, które ochoczo uczyły się tajników szydełkowania u mnie… pewnie Oplotki pozostały by wspomnieniem. To one uzmysłowiły mi, że same dekoracje, to nie wszystko – często ważniejsza od finalnego efektu jest frajda z samodzielnego wykonania! Tak! To wtedy zrozumiałam, że przecież cały czas robię to, czego „rynek” oczekuje, tylko nikt o tym nie wie.

Pierwsze warsztaty szydełkowania przypominały bardziej sabaty czarownic – rozbiegane włóczki między plączącymi się dzieciakami  – czy może odwrotnie? Grupa kobiet rozpaczliwie próbujących znaleźć patent na tempo codzienności – każda z  nas w szpagacie między pracą a domem, między tym, co trzeba, a co mogę, między marzeniami a rzeczywistością. Czerpałyśmy nawzajem z tej nieokreślonej energii spotkań. Tego czasu wsparcia, zrozumienia i twórczej satysfakcji z krzywych dywanów i wypychanych starymi ręcznikami puf.

Pierwszy sukces i siła do działania

To mąż (o ironio!) dał mi trampolinę do sukcesu. Kiedy po którymś z kolei warsztacie oświadczył, że ma już dość gnieżdżenia się w domu z chmarą rozklekotanych bab i bonusowymi dzieciakami do ogarnięcia – przeniosłyśmy spotkania do kafejek. To był strzał w dziesiątkę! Gdyby nie fakt, że coraz więcej przypadkowych osób pytało o to, czy może się przyłączyć – pewnie nie odkryłabym, że mam najfajniejszy model pracy, pozwalający na łączenie go z rolą mamy. Kiedy do szydełkowych narad zaczęły dołączać koleżanki koleżanek koleżanek… zrozumiałam, że mogę pomyśleć o OPLOTKach na poważnie. W kategoriach azylu dla kobiet, które potrzebują takiego „darcia pierza 2.0”.

Na serio i z podejściem strategicznym

Wiedziałam, że głupotą byłoby oczekiwać, że już trafiłam na żyłę złota (czyt. znalazłam model biznesowy, który pozwoli bezszwowo połączyć pracę, dom i wielką pasję do rękodzieła) – i całe szczęście – bo zaczęłam szukać zewnętrznego wsparcia. Szukałam kogoś, kto oświeci mnie w kwestiach marketingu, strategii, planowania finansowego… Szukałam kogoś, kto powie, jak wypromować warsztaty szydełkowania na tyle, żeby można było dzięki temu popołudniami wyrywać się z domu na kilka godzin, podczas, gdy mąż bezpiecznie ogarnia maluszki…

Szukajcie, a znajdziecie 🙂

Oszczędzę Wam długiej listy szarlatanów biznesu, którzy niby uczą, ale nie do końca… niby dają narzędzia, ale sami żyją z ich sprzedawania, nie stosowania… na palcach jednej ręki mogłabym policzyć kursy, które wniosły jakąś głębszą refleksję, albo dały konkretne rezultaty dla mojej działalności. Antyreklamy nie będzie – no niestety nie potrafię – choćby poprzez szacunek dla dobrych chęci autorów tych programów – ale chętnie polecę dwie polski autorki programów rozwojowych online. Ola Budzyńska – która olśniła mnie życiowym podejściem w programie „Zorganizuj się w 21 dni” . No i oczywiście Ola Gościniak – której konkretny support w programie „Stwórz swój kurs online” pomógł mi osadzić wiedzę z ogólnoświatowego programu, w którym już pracowałam w polskich realiach.

Już spieszę donieść o tym ogólnoświatowym programie (brzmi górnolotnie, ale nie potrafię za chiny oddać ducha SOMBY (tutaj znajdziesz szczegóły) w inny sposób). We wrześniu 2017 roku trafiłam na webinar Sigrun (moja mentorka biznesowa, autorka programu SOMBA – Sigrun’s Online MBA). Totalnie oczarowana porcją konkretnej wiedzy, której od dawna bezskutecznie szukałam, dołączyłam do rocznego programu SOMBA ( Sigrun’s online MBA). Wielka (jak na ten czas) inwestycja finansowa była dla mnie deklaracją dla samej siebie:

TERAZ ALBO NIGDY

Myślałam, że program da mi odpowiedź, jak promować warsztaty i wyroby rękodzielnicze, żeby budżet się spinał… ale dostałam o wieeeeele więcej.  Już w pierwszym miesiącu wsiąkłam totalnie w bibliotekę programu (Somba to dostęp do pokaźnej bazy wideotutoriali z zakresu między innymi narzędzi do budowania biznesu online, mindsetu, mechanizmów budowania i automatyzacji procesów w firmie) – głowa kipiała od pomysłów, ale przede wszystkim, odkryłam, że jestem u progu czegoś wielkiego. Wtedy nie wiedziałam jeszcze jak, kiedy i co dokładnie, ale poziom inspiracji nieprzebranym bogactwem możliwości, jakie dawał online przygniótł mnie totalnie. Wrzesień i październik upłynął na intensywnym badaniu rynku i obmyślaniu strategii. W grudniu z powodzeniem sprzedałam swój pierwszy kurs szydełkowania online. Okazało się, że warsztaty stacjonarne są w stanie zaspokoić tylko ułamek potrzeb – niektórzy nie mogą dojechać, bo za daleko, niektórym nie pasuje termin, a większość chętnych, to – tak, jak ja – mamy z maluszkami, których ot tak nie da się nagle zutylizować. To strategiczne sesje w programie SOMBA i wsparcie świetnej społeczności uczestników programu pomogło mi dostrzec to, co przez ten cały czas miałam przed nosem – potrzeby mam takich, jak ja. Na nich oraz na tym, jak mogę podzielić się swoimi zasobami –  oparłam swój model biznesowy

Wariatka

Kiedy opowiadałam znajomym „po fachu”, jak zamierzam zbudować stabilny biznes w oparciu o rękodzieło, pukali się w czoło!

W Polsce?! Wśród przeciętnych Kowalskich, którzy ciągle mierzą przydatność wystroju wnętrza ceną?! W dobie takich potęg, jak Etsy, Pakamera, Showroom? Sprzedając przez internet rękodzielniczy know-how i gotowe produkty?! O-SZA-LA-ŁA!

A jednak nie do końca.

Zachęcona sukcesem szydełkowego kursu, zanurzyłam się w studiowaniu arkanów internetowej działalności biznesowej. Pilnie rozrysowywałam strukturę swojej działalności i ochoczo badałam potrzeby potencjalnych klientów. Zgłębiałam prawne aspekty i pokonywałam histeryczne RODO-fobie. Pracowałam głównie nad sobą – swoimi przekonaniami, że za usługi architekta mogę przyjmować zapłatę, ale przecież za wiedzę i doświadczenie z obszarów, które kultywowałam latami jako hobby, to przecież nie można (no nie mam dyplomu Polibudy, czy Berlińskiej uczelni architektonicznej z szydełkowania… no i na pewno nie mogę się pochwalić pakietem podyplomówek z rękodzieła, tak, jak to jest u mnie z architekturą). Zbierałam szczękę, dowiadując się, za jakie usługi płaci się w Europie, ile zarabiają specjaliści od dobrostanu psów, czy kotów i powoli pękały wszystkie tamy. Powódź poczucia misji była nie do powstrzymania. Każdy szydełkowy warsztat utwierdzał mnie w przekonaniu, że rękodzielniczki to pracowite kobiety o paletach kompetencji, które powalają na kolana, ale też kobiety, które rezygnują z siebie w imię macierzyństwa, społecznych stereotypów, braku wsparcia. Wiedziałam, że nic nie będzie już takie samo, kiedy poczułam, że mogę to zmieniać.

Dlaczego warto w grupie (choć nie jest łatwo)

Mogłabym długo opowiadać, co dał mi program SOMBA w kategoriach osobistego rozwoju, zmiany ograniczających mnie przekonań i jak wiele praktycznych narzędzi odkryłam dzięki wspólnemu analizowaniu modeli biznesowych społeczności zgromadzonej w programie. Jedna kluczowa lekcja okazała się przełomem. Kiedy uświadomiłam sobie, że wszystko, co mogłam osiągnąć sama, właściwie już mam. Work-life balance – rozumiany przeze mnie tak, że pracowałam, kiedy mogłam i czułam największą „wenę”.  Zarobki na poziomie, który daje podstawy do jako takiej stabilizacji i satysfakcję nie z tej ziemi – że wbrew wszystkim sceptykom udało się połączyć pasję, pracę i dom w jedną organiczną całość.  To wtedy zrozumiałam, że chcę więcej.

Chcesz iść szybko, idź sama, chcesz iść daleko, idź razem…

OPLOTKI cytat

Słowa Walta Disneya delikatnie pobrzękiwały podczas warsztatów, gdy spotykałam kobiety, które chciały dokładnie tego samego… żyć każdego dnia pełnią, jakby każdy dzień był ostatni, jakby od tego, czym podzielisz się dalej zależało Twoje jestestwo. Zawsze czułam, że w grupie tkwi potęga, ale dopiero SOMBA dała mi praktyczne narzędzia, jak kanalizować tę ogromną energię w mądry model biznesowy. Co przez to rozumiem? – Zero ciepłych etatów – maksimum kobiecej przedsiębiorczości.

I tak OPLOTKI stały się czymś więcej, niż tylko „darciem pierza 2.0” – Stały się ekosystemem wzrostu, wsparcia. Platforma wymiany informacji na temat najróżniejszych technik rękodzieła, jaką stała się społeczność OPLOTKI zaczęła żyć własnym życiem. Każda z nas jest artystką, ale jesteśmy też mamami, prawniczkami, nauczycielkami, lekarkami, specami od PR, social media, blogowania… jesteśmy stabilnymi ostojami domowych budżetów na przewidywalnych etatach, ale też szalonymi ryzykantkami, które kochają eksperymenty. Każda z nas ma niedoskonałości, ale suma naszych mocnych stron tworzy ekosystem wzrostu.

Karma wraca

Nieśmiała myśl zaczęła kołatać w głowie. „Podziel się, a pomnożysz” — nie pamiętam, gdzie usłyszałam ten cytat, jest ze mną odkąd pamiętam. Wrócił do mnie, kiedy kolejni rękodzielnicy zaczęli pytać „jak Ci się to udało?”. Cały czas miałam wrażenie, że jedyne, co mogę zrobić, to podzielić się programem, w którym sama znalazłam każdy rodzaj wsparcia, jaki był mi potrzebny, żeby zmagać się z wyzwaniami budowania i prowadzenia własnej działalności. Do dziś odruchowo kieruję do flagowego programu mojej mentorki Sigrun, ale wiem, że dla niektórych barierą w SOMBA jest język (na co dzień pracujemy po angielsku).

Powtarzające się pytania „jak Ci się to udało?”

Kiedy zrozumiałam, że skoro OPLOTKI to „rękodzieło dla wnętrz” i naturalną drogą rozwoju jest szukanie zespołu z zakresu innych technik, niż moje szydełko, przeznaczyłam bardzo dużo energii na dzielenie się wszystkim, co wiem. Zaprocentowało! – W bezpłatnej grupie „Oplotki and Friends – zarabiam na rękodziele” prowadziłam dyskusje na żywo, webinary, zachęcałam do dzielenia się wiedzą z innych, aczkolwiek pomocnych dziedzin (serdecznie dziękuję Karolinie za wsparcie prawne i blogową odpowiedź na najczęściej zadawane pytanie)  – w ten sposób znalazłam (i ciągle znajduję) twórców z innych dziedzin rękodzieła gotowych do pogłębiania swojej wiedzy zarówno w danej technice, jak i w zakresie prowadzenia własnej działalności. Twórcy, którzy czują, że teraz jest ich czas na zintensyfikowanie działań w kierunku własnego rozwoju, pracują tym intensywnej w płatnym programie Akademia Rękodzielnika”, gdzie mają jeszcze większy dostęp do moich zasobów czasu i energii. Jeżeli od czasu do czasu dopada Cię myśl, żeby zrobić „coś” w kierunku zarabiania na rękodziele – wystarczy Ci suma wspólnej wiedzy w bezpłatnej grupie – śmiało zadasz tam nurtujące Cię pytania, ale jeżeli czujesz, że to TWÓJ CZAS i chcesz na poważnie podejść do swojej działalności rękodzielniczej w kategoriach stabilnego biznesu – wtedy polecam Akademię).  Nie każdy ma odwagę budować biznes w oparciu o rękodzieło, to długa i żmudna praca daleka od rzeczywistości insta-fotek… ale na dłuższa metę, nic nie daje takiej satysfakcji niż codzienne podążanie we własnym kierunku. Nie każdy musi budować biznes w oparciu o rękodzieło, dla wielu jest to odskocznia, relaks, odstresowanie od zabieganej codzienności. Każda z dróg jest ok! Jednak ciężko oczekiwać spektakularnych sukcesów bez pracy i im szybciej ta „naga prawda” dociera do nas, tym łatwiej zdecydować, czy rękodzieło to dla Ciebie hobby, czy również praca. Zbyt wiele nieudanych biznesów skończyło się trwałą nienawiścią do handmade-u, wielkimi frustracjami i zazdrością kanalizowaną hejtem w kierunku tych, którzy ciągle próbują lub (o zgrozo!) odnoszą sukcesy. Jeżeli mają być dochody – musi pojawić się praca – choćby najprzyjemniejsza — i (niestety) ilość wyprodukowanych, choćby najpiękniejszych, prac nie jest równoznaczna z zarobkiem.

Sukcesy?! Jakie sukcesy?!

No właśnie – dlaczego konstuując tę dokumentację Oplotkowych sukcesów z 2018 roku zaczynam od pewnej dozy wątpliwości? Bo te sukcesy to nie zawsze taka oczywista oczywistość. W epoce pre-dziecio-kambru… miarą sukcesu było puchnące konto i liczba podróży po świecie, które udało się wcisnąć w napięty grafik. Teraz sukces to dni, tygodnie, miesiące balansu między domem, pracą i własnymi potrzebami. Sukces to pilnowanie, żeby skrajności nie wkradały się w codzienność, a pieniądze były narzędziem do realizowania celów, a nie odwrotnie. Sukces – to poczucie, że w małe dziecięce głowy wtłaczam wartości, w myśl których sama żyję. A sukces biznesowy? – to poczucie, że biznes oprócz oczywistego płacenia rachunków, może również motywować (np. do kobiecej przedsiębiorczości, samorealizacji, szukania kompetencji w sobie, nie winy w całym świecie) i poczucie dobrej roboty (nie mówię, żeby od razu rzucać się w wir stowarzyszeniowej charytatywności, jak to u nas w przypadku darowizn na aukcje, czy warsztatów dla mniej uprzywilejowanych)  – takiej, która napawa dumą i pozwala zmusić się do wyjścia z łóżka nawet w najbardziej ponury, deszczowy dzień.

Dlatego – po tym przydługawym wstępie – zapraszam Cię do video-podsumowania 2018-go roku i małej zapowiedzi tego, co szykuję (szykujemy) dla Ciebie w najbliższym czasie 🙂

Wierzę, że ten tekst pozwoli Ci spoglądać na moje NASZE sukcesy i mierzyć je podobną miarą. Jeżeli czujesz, że mówię do Ciebie, o Tobie – pisz!  – agnieszka@oplotki.pl

 

 

Ps. Tekst napisałam w styczniu 2109 – świadomie czekałam z jego publikacją aż pół roku… bo widzę, że niektóre plany, cele zamierzenia potrafią wytrwać próbę czasu. Misja OPLOTKI się nie zmienia. Dążymy do promowania polskiego rękodzieła i kobiecej przedsiębiorczości wszelkimi sposobami… koniecznie podglądaj nasze kanały, a znajdziesz wsparcie, społeczność i przydatne know-how 🙂 Do zobaczenia!

Ps.2. Więcej informacji na temat SOMBA znajdziesz tutaj albo po prostu pisz agnieszka@oplotki.pl

 

SOMBA SUMMER SCHOOL – CO TO  TAKIEGO ?

Jak to się zaczęło

Wielokrotnie wspominałam, że moja działalność w oparciu o rękodzieło nie byłaby tak skuteczna, gdyby nie wsparcie mojej mentorki Sigrun. Całą historię współpracy z nią w programie SOMBA opisałam ze szczegółami TUTAJ. Dlatego nie będę już wracać do opisywania wszystkich detali…jednak mimo wszystko…napiszę o niej znowu.

Wakacje w czerwcu?

Jak wspominałam – biorę udział w programie SOMBA – czyli Sigrun’s Online MBA – gdzie uczę się , ogólnie mówiąc, biznesu online. Program – w przeciwieństwie do wielu kursów cyfrowych trwa okrągły rok, co pozwala na okresy bardziej i mniej wzmożonej pracy dostosowanej do indywidualnego rytmu. Tegoroczne wakacje zaplanowałam w czerwcu…oczywiście nie bez powodu. Od dawna wiedziałam, że lipiec i sierpień to – w przeciwieństwie do innych szkół – wcale nie wakacje. Wręcz odwrotnie – to czas dużych emocji, wielkich skoków edukacyjnych i eksperymentów – O zgrozo! –na ludziach!

Workation?

Lipiec i sierpień to czas, kiedy większość z nas odpoczywa. Nie wiem, czy tylko ja tak mam, choć śmiem twierdzić, że wielu przedsiębiorców …też  – ale zbyt długi odpoczynek mnie męczy i rozleniwia. Uwielbiam to, co robię, dlatego format 'SUMMER SCHOOL’, czyli sprintu biznesowego wewnątrz Online MBA( SOMBA ) mocno do mnie przemawia i postanowiłam Wam o tym troszkę opowiedzieć.

W czerwcu 2019 przez dwa tygodnie smażyłam się w Chorwacji, oczywiście po 3cim dniu cyfrowego detoksu dziękowałam swoim przeczuciom i z wielkim zapałem wygrzebałam laptopa z dna walizki. Jestem tym typem, który choć nie musi, to i tak z wypiekami na twarzy podgląda, co tam dzieje u mojego biznesowego „dziecka” czyli OPLOTKI. Nazywam takie praco-urlopy „Worcation”.

Odpoczęłam, ale jednocześnie zbierałam myśli, spisywałam obserwacje i pomysły, podpytywałam moje klientki i współpracowniczki, czego jeszcze nam w tym rękodzielniczym ekosystemie wsparcia brakuje. Zbierałam siły na SOMBA SUMMER SCHOOL.

Somba Summer School

To dwumiesięczny czas wytężonej pracy w rocznym programie SOMBA. W tym czasie tworzymy zupełnie nowe kursy online. Od A do Z – ale nie w teorii! – Tworzymy je po to, aby od razu przetestować na realnych uczestnikach.  Jest kilka zasad uczestnictwa w tym zbiorowym sprincie – ale najważniejszą  jest działanie! Sigrun i jej zespół prowadzi nas krok po kroku przez proces tworzenia, testowania, ulepszania i wprowadzania naszych kursów do stałej – już wtedy płatnej – oferty.  Oczywiście największą zaletą tej „akcji” jest fakt, że ponad 200 osób w dokładnie tym samym czasie pracuje nad swoimi cyfrowymi produktami i energia grupy potrafi zmobilizować. Uwierzcie mi, nawet 30-stopniowe upały nie są tak gorące, jak zagorzałe dyskusje w naszej wewnętrznej grupie wsparcia. Nie ma pytań bez odpowiedzi, nie ma zadań za trudnych i pomysłów zbyt szalonych…jest za to ogrom merytorycznych rad, burze mózgów i porcja praktycznych narzędzi – wielka wymiana informacja- dzięki której każdy z nas tworzy EPICKIE kursy online.

Jak to wygląda dla uczestników naszych kursów?

Zasady są proste. Kurs, który tworzymy, niezależnie od tematyki, musi być 4-tygodniowy, bezpłatny dla uczestników, którzy chcą wziąć udział w jego testowaniu i kończyć się zebraniem wszystkich opinii na jego temat. To właśnie dzięki nim będziemy w stanie go ulepszyć, zanim trafi do regularnej sprzedaży. Klasyczne win-win – kursanci otrzymują wielką porcję naszej pracy bezpłatnie, a my otrzymujemy ich krytyczne uwagi na temat kursu.

Dumnie donoszę, że  – oczywiście- nie mogła bym ominąć takiej okazji i dzięki energii grupy zamierzam rozprawić się z najczęstszym wyzwaniem rękodzielników! Postanowiłam skonstruować program, który raz na zawsze pozwoli  uczestnikom odpowiedzieć sobie na pytanie „Czy to, co robię – HANDMADE – to kosztowneHOBBY, czy dochodowy BIZNES”. Celem programu jest przeprowadzenie uczestnika przez taki proces, po którego przejściu będzie wiedział, czy w swojej obecnej sytuacji, przy swoich obecnych możliwościach – jest w stanie zarobić „na chleb”  (albo, jak to zgrabnie jedna z uczestniczek kursu ujęła, „nie tylko na chleb, ale na masełko”) prowadząc działalność w oparciu o rękodzieło. Chodzi o to, żeby każdy z uczestników zderzył się ze swoją rzeczywistością i realnie ocenił swoje szanse na powodzenie.

Handmade – hobby, czy biznes

Oczywiście najłatwiej jest przeładować taki kurs wiedzą, zasypać toną informacji, narzędzi, wzorców i schematów…których potem nikt nie wdroży w życie, ale odłoży „na wieczne potem”…ale właśnie dokładnie NIE O TO chodzi w Somba Summer School. Celem programu jest nauczenie nas – twórców – jak zredukować kurs do absolutnego minimum wysiłku ze strony uczestników (mamy nawet limit na ilość video i pdf-ów, które możemy udostępniać w naszych kursach)  przy jednoczesnej maksymalizacji efektów. I tutaj  widzę największą wartość…ale też największą pracę. …no bo jak tego dokonać, żeby w kilku video zawrzeć taką wiedzę, zadania, wzorce, które pozwolą na uporanie się z tak fundamentalnym pytaniem uczestników kursu…”Czy  biznes rękodzielniczy jest dla mnie? Czy może lepiej, żeby to pozostało moje hobby?”…

 

Redukcja, Redukcja i jeszcze raz analiza…

Nie muszę Wam pewnie opowiadać, że z moją tendencją do tzw. „overdelivery” ( czyli przygniatania nadmiarem)  to jest dla mnie najtrudniejsza część zadania. Jak z tych godzin nagrań, ton mądrych książek, procesów, które sama przeszłam, programów, z których chciała bym wyłowić dla uczestników cenne „perełki” … jak mam z tego skompilować krótką całość, którą łatwo i przyjemnie będzie przyswoić  podczas 4-tygodni (no i nie zapominajmy, że to jednak środek wakacji…apetyt na „ciężkie rozkminy” raczej wtedy mocno spada). I za to uwielbiam Somba Summer School – wiem, że poprzeczka jest tak wysoko, że samodzielnie pewnie przeszła bym pod nią…i w którymś punkcie po prostu się poddała…ale nie tutaj…nie kiedy 200 innych osób „daje radę” ! Dzięki tej wspólnej mobilizacji pracuję jak szalona nad okrajaniem merytoryki programu do absolutnego minimum, potrzebnego do osiągnięcia przez uczestników zamierzonego efektu.

A czy mi się uda?

Głęboko w to wierzę!

Możesz samodzielnie się przekonać i skorzystać z programu. Wakacje 2019 to czas eksperymentu, zbierania cennych opinni uczestników o kursie i jego ulepszania.Później program trafi do stałej oferty OPLOTKI: https://oplotki.pl/handmade-hobby-czy-biznes/

Śmiało podziel się informacją z koleżanką.

Wierzę, że Ci za to podziękuje

Agnieszka@oplotki.pl

Ps.

Jeżeli chcesz, abym przesyłała Ci informacjena temat programu SOMBA ( Online MBA), gdzie uczę się, jak budować OPLOTKowy biznes online – zapisz się tutaj. Poinformuję Cię o najbliższym naborze do programu oraz będę wysyłać informacje o bezpłatnych, choć bardzo wartościowych materiałach mojej biznesowej mentorki i autorki SOMBA – Sigrun.

 

Mały up-date z 2021 🙂 

Kurs rzeczywiście okazał się Hitem! to właśnie dlatego odświeżam ten wpis! – Kurs Handmade Hobby Czy BIZNES rzeczywiście trafił do stałej oferty…a wakacyjny tryb pracy wszedł mi w krew…w tym szalonym 2021 roku nie lada projekt! KSIĄŻKA!!!!

Masz dosyć narzuconych definicji szczęścia?

POZNAJ SEKRET SUKCESU NA WŁASNYCH WARUNKACH

i bądź pierwszą osobą, która przeczyta książkę

 

OPLOTKI. SUKCES HANDMADE.

 

Książka, w której zawarłam lekcje i wskazówki, jak zbudować własną definicję sukcesu na bazie mojej wyboistej drogi.

Porcja skondensowanej wiedzy w cenie dostosowanej do każdego budżetu.

Treść, którą pochłoniesz przy parującym kubku w ulubionym fotelu, w dowolnym miejscu i czasie.

SOMBA – Sigrun’s ONLINE MBA (FOR English Version of this text – scroll down)

Tak często wspominam o tym programie, że zasłużyłam sobie na lawinę pytań. Nie zwlekając  – zebrałam odpowiedzi…i garść słów od siebie w jednym tekście.

Co to jest SOMBA i SOMBA KICKSTART?

SOMBA to dwunastomiesięczny (tak! Dobrze czytasz! Caaały rok) online program wzrostu dla przedsiębiorców. Mogę śmiało stwierdzić, że dedykowany jest dla przedsiębiorczyń, jako, że mentorka – Sigrun otwarcie promuje go jako część strategii w szerszej misji inspirowania równości płci zarówno w biznesie, jak i w finansach (tak – przerażająco niski odsetek kobiet trafia na sam szczyt, bo zbyt łatwo dajemy sobie podcinać skrzydła). Od około 2 lat można do programu wejść z przytupem startując w formacie SOMBA Kickstart czyli 10-miesięcznym intensywnym rozbiegu który przynosi jako rezultat pierwszy dochodowy, skalowalny kurs on-line ( sprytny pomysł, bo zazwyczaj inwestycja zwraca się po takim czasie i łatwiej skupić się na dalszym budowaniu swojego modelu biznesowego).

Program bazuje na wykorzystaniu osobistych zasobów, umiejętności, wartości i celów każdego z uczestników (tak, panowie też dołączają do tego programu – nic dziwnego – tyle konkretu w jednym miejscu to rzadkość na rynku produktów cyfrowych) i zbudowaniu modelu biznesowego skrojonego do potrzeb każdego z nich. Nie sztuką jest skopiować coś, co działa dla innych, bo prawdopodobnie i tak nie odnajdziemy się w takiej rzeczywistości – sztuką natomiast jest stworzyć dla siebie taki model, w którym finanse będą dopełnieniem poczucia misji, działania w imię wartości, które są dla nas kluczowe. Biznes, w którym możemy się rozwijać, wzrastać, z czasem możemy generować miejsca pracy i rozwijać zespół – to inwestycja na długie lata. W pełni zgadzam się z autorką, że nie tworzy się takich rozwiązań w tydzień, czy miesiąc. Rok to odpowiedni czas, żeby dać sobie przestrzeń na eksperymentowanie, badanie i konstruktywną krytykę. Sama zainwestowałam kolejny rok w programie SOMBA ( choć już na kolejnym „LEVELU” – Momentum, a w 2022 – Red CIRCLE) , bo wiem, że tutaj rozwijam biznesowe skrzydła, znajduję kluczowe partnerki i społeczność, która kieruje się podobnym zestawem wartości w biznesie, pomimo, że działa w zupełnie innych branżach.

Niektórzy pytają mnie – „to co? ten program jest słaby, że powtrzasz go co roku?” – odpowiadam NIE! Chodzi o to, e w miarę, jak rozwijam swoją firmę potrzebuję innego wsparcia i ciągle je tutaj mam. W Kickstart zbudowałam portfolio kursów on-line, w Momentum pracowałam nad stworzeniem zdalnego zespołu, a w przyszłorocznym Red Circle celuję w światową skalę. Oczywiście nie byłoby tych wielkich sukcesów ostatnich miesięcy ( książka, wystapienia medialne, mentorowanie nowych uczestników programów Sigrun, jako #sombamentor), gdyby nie fakt, że zaczęłam od Kicstart i krok po kroku budowałam w tym programie dochodowe produkty cyfrowe.

Co zadziałało na początku

Nie mogę pominąć ważnego etapu – początkowej fascynacji narzędziami. LBA – czyli Lifestyle Business Library, jak nazwano stronę z wszystkimi video-tutorialami, plikami pdf, narzędziami, gościnnymi szkoleniami, wywiadami i webinarami – dostępna jest od momentu wejścia dla wszystkich uczestników programu.  Można porównać ją do szwedzkiego stołu. Za każdym razem, kiedy potrzebujesz popracować nad konkretnym aspektem swojej działalności – znajdziesz tam odpowiednie „danie”. Nie sztuką jest nałożyć na talerz tyle, że połowa trafi do kosza – sztuka to wybrać co smaczniejsze kąski, których Twój organizm aktualnie potrzebuje.

Ja byłam głodna…

Głodna wiedzy, narzędzi, głodna pracy nad moimi przekonaniami, chciałam ruszyć z miejsca. Pochłaniałam mięsiste kęsy wiedzy i dopychałam deserem inspirujących wywiadów. Z zapartym tchem śledziłam rozwój działalności pozostałych uczestników programu. Co najcenniejsze – kipiałam pomysłami (które skrzętnie notowałam i do dziś wykorzystuję), ale realizowałam (pod okiem mentorki i bardziej doświadczonych członków społeczności) te, które pozwalały na wzrost, a nie bezsensowne rozproszenie.

Jak kawa po deserze…No overthinking, just action!

Nie chodziło o to, żeby stać się chodzącą biblioteką, ale raczej poznać możliwości…bo równolegle do pochłaniania videotutoriali, pracowałam nad swoją strategią podczas comiesięcznych Mastermind Calls i cotygodniowych Q&A’s. Kiedy spotykamy się podczas dwugodzinnej rozmowy na żywo, możemy „wskoczyć” na tzw.Hot seat. To nic innego jak możliwość zadania swoich pytań Sigrun i mentorom na forum grupy – dzięki temu nie tylko ona, ale i cała społeczność jest zaangażowana w udzielanie podpowiedzi strategicznych i praktycznych rad. Aktywność w grupach FB,  posty, dzięki którym można zadawać bieżące pytania, dają odpowiedzi – znowu na forum grupy, co daje stałe, regularne wsparcie.

Niby logiczny mechanizm – ale w moim przypadku to był klucz do sukcesu. Regularność spotkań, świadomość, że ani jedno pytanie nie pozostanie bez odpowiedzi, każdy moment zatrzymania, zastanowienia jest pretekstem do wsparcia grupy bardziej i mniej doświadczonych koleżanek z SOMBA  – to daje stałą energię do parcia do przodu, eksperymentowania, szukania optymalnych rozwiązań na każdym etapie rozwoju działalności.

Konkrety, kobieto! Konkrety!

No dobra, ale mogę tak sobie wychwalać i wychwalać, ale póki nie mam dla Ciebie namacalnych dowodów sukcesu, to mogę tak mówić o każdym programie pracy online. Sama nie odczuwałam tych małych kroków, które z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień pchały mnie do przodu, ale kiedy zebrałam je w takie podsumowanie całego dotychczasowego okresu pracy w SOMBA, bez cienia wątpliwości zdecydowałam się na kolejny rok pracy w tym programie.

Po kolei

Do programu po raz pierwszy przystąpiłam we wrześniu 2017 roku – szukałam narzędzi promocji moich warsztatów szydełkowania i podskórnie czułam, że możliwości „onlajnu” niosą „jakieś” możliwości. Szybko zorientowałam się, że to, co robię to jedynie wycinek moich możliwości! Oczywiście narzędzia promocji zadziałały i z radością organizowałam kolejne spotkania przy pełnym składzie…to jednak tylko rozochociło do eksperymentowania. Dzięki poradom społeczności skupiłam się w 100% na klientkach. Nauczyłam się słuchać ich pytań i potrzeb i przekładać je na język produktów i usług. W ten sposób w odpowiedzi na bolączki osób, którym warsztat stacjonarny był za daleko, w nieodpowiednim czasie, albo po prostu dla tych, którzy nie mieli możliwości zorganizowania opieki dla swoich pociech w tym czasie – stworzyłam kurs szydełkowania online. Kiedy wszyscy pukali się w głowę wskazując na multum bezpłatnych szydełkowych video-tutoriali na Youtubie – ja z powodzeniem sprzedawałam kurs i zbierałam opinie zadowolonych uczestniczek.

Rok 2018 upłynął na budowaniu kolejnych produktów cyfrowych na bazie aktualnych potrzeb klientów, promocji i sprzedaży, a w „off-lajnie” coraz to nowi partnerzy zgłaszali gotowość do wspólnych projektów, o których jeszcze kilka miesięcy wcześniej nawet mi się nie śniło. Dzięki zaproszeniu dewelopera przez pół roku testowałam formułę OPLOTKI POP-UP – czyli tymczasowego centrum spotkań rękodzielniczych, fizycznej przestrzeni inspiracji, eksperymentowania i wymiany informacji  (Zajezdnia), przestrzeń pracowni stała się miejscem wydarzeń wykraczających poza ramy rękodzieła – łączyłam siły w misji inspirowania kobiet z przedstawicielkami kompletnie innych zawodów (Wieczór autorski Edyty Niewińskiej – Premera powieści „Pod Powierzchnią”) Wystąpiłam jako prelegentka podczas Poznańskich Dni Przedsiębiorczości (PDP 2018), jako panelistka podczas Wielkopolskiego Kongresu Kobiet oraz Ogólnopolskiego Kongresu Kobiet, a wraz z zespołem OPLOTKI wzięłam udział w Międzynarodowym Festiwalu Kultury Dziecięcej – Pacanów 2018.

Od szydełkowania do inspirowania

Ośmielona sukcesami zaczęłam snuć plany rozwoju marki OPLOTKI. Jako, że od początku jej flagowym hasłem było „rękodzieło dla wnętrz”, zaczęłam rozglądać się za innymi dziedzinami handmade’u. To podczas jednej z Mastermind Calls uświadomiłam sobie, że u mych stóp leży świetny model biznesowy, który jednak niemożliwy jest w pojedynkę. To SOMBA zmieniła moje podejście do pracy w grupie. Z tradycyjnego modelu pracodawca-pracownik gładko przechodziłam do modelu partnerskiego. Mój osobisty sukces ośmielał rękodzielników, którzy ochoczo dołączali do różnego rodzaju projektów – zarówno online ( np. grupa facebookowa „Oplotki and Friends Jak zarabiać na rękodziele”, gdzie rękodzielnicy dzielą się wiedzą i doświadczeniem oraz szukają partnerów do większych projektów artystycznych), czy offline (projekt POP-UP – czyli funkcjonująca przez pół roku pracownia-showroom, gdzie prezentowaliśmy wspólnie najróżniejsze dziedziny rękodzieła i wiele innych, o których wspominam dalej w tekście).

Podczas jednej z rozmów w trakcie SOMBA Mastermind Calls uświadomiłam sobie, że moje błahe z pozoru rękodzieło jest w gruncie rzeczy nośnikiem takich wartości, jak poszanowanie pracy rąk ludzkich, chęć rozwoju i profesjonalizacji rękodzieła, osobiste dążenia przedsiębiorczych mam, zwłaszcza w okresie po-macierzyńskiej „dziury” w CV. Zobaczyłam to, co podskórnie czułam – i nauczyłam się to komunikować. Oplotkowe warsztaty rękodzieła, kursy rękodzieła online (tak, na przestrzeni czasu pojawiały się kolejne, które z sukcesem sprzedawałam – nie tylko moje – szydełkowe, ale osób, z którymi dzieliłam się know-how w ramach grupy mastermind) stały się miejscem dyskusji, wzmacniania kobiet w ich dążeniach, a namacalne dowody ich możliwości (każda nowa umiejętność rękodzielnicza owocowała coraz to lepszą pracą) cegiełka po cegiełce budowały ich poczucie sprawczości i ośmielały do snucia przedsiębiorczych marzeń.

Poszło w eter

Zbudowana tą myślą postanowiłam dzielić się takimi refleksjami na większą skalę. Poczułam, że tak, jak podczas warsztatów możemy opowiadać o swoich sukcesach i porażkach i wspólnie je analizując wyciągać konstruktywne wnioski, tak narzędzia internetowe mogą zmultiplikować ten przekaz, aby trafiał do jak najszerszego grona kobiet potrzebujących motywacji, wsparcia, praktycznych wskazówek. Ruszył podkast OPLOTKI.  Po serii moich wynurzeń, które potraktowałam jak najszczerszą biznesową spowiedź i podsumowanie wszystkich dotychczasowych prób i błędów, zaczęłam zapraszać rękodzielniczki, przedsiębiorczynie, artystki, ale też i inspirujących panów – wszystkich, którzy moim zdaniem mogą pomóc kobietom podążać za ich potrzebami, marzeniami, przedsiębiorczymi zamierzeniami. Oczywiście – gdyby nie SOMBA i techniczne know-how, mogłabym tylko pomarzyć o zaplanowaniu takiego dużego przedsięwzięcia. Technikalia – to jednak chyba najmniejsza bariera – większość blokad było u mnie w głowie. „Czy się nadaję”, „czy ktoś tego będzie słuchał”, „czy mój głos jest ok” …. i tak dalej… i znowu w programie otrzymałam najlepsze wsparcie, jakiego wtedy było mi potrzeba  = skok na głęboką wodę! Wzięłam udział w tzw. On-air coaching – a to nic innego, jak sesja 1-1 z Sigrun, ale taka, która trafia później „na antenę” jako odcinek jej podkastu. Ja oczywiście ciągle pełna byłam wątpliwości, ale ostatecznie nie jeden, ale aż trzy ( odcinek 125,odcinek 151 odcinek 208,) uświadomiły mi, że nie ma czego się bać!  Zamykając zgrabnie temat podkastowania – chciałam tylko wyznać, że coś, czego bałam się, jak ognia, co budziło mnie w nocy zimnym potem obaw i kompleksów, poczuciem, że powinnam, z jednej strony i olbrzymim, nieracjonalnym strachem, z drugiej…jest teraz rutyną codzienności. Przyjemną rutyną. Nie będę Cię oszukiwać – to masa pracy i gdyby – znowu – nie konkretne wskazówki w bibliotece SOMBA na temat automatyzacji procesu, nie robiła bym nic innego, niż podkast…a przecież nie o to chodzi…Teraz z dumą mogę Cię zaprosić do przesłuchania wywiadu, którego udzieliłam w podkaście mojej mentorki SIGRUN SHOW ( odcinek 234) – tym razem już nie jako pełny obaw „świeżak”, ale pewna siebie przedsiębiorczyni i (tadam!) podkasterka dumnie współtworząca projekt Najlepszepolskiepodcasty.pl.  Mój podcast znajdziesz w sieci pod hasłem ( o niespodzianka;P ) OPLOTKI. Pochwalę się, że trafił nawet na listę 30 podcastów wyróżnionych przez Forbes Women Polska. 

Podkast to nie wszystko

Wspomniany wyżej odcinek podkastu został nagrany w formie video i niedługo potem zobaczył światło dzienne na platformie YOUTUBE. I tu po raz kolejny praca nad mindset’em w programie SOMBA pozwoliła mi bez obaw i wygórowanych oczekiwań wkroczyć na tą platformę z pozytywnym nastawieniem i gotowością do eksperymentowania. Nie będę Ci opowiadać historii prób i błędów – bo ten proces ciągle trwa – ale już teraz wiem, że nie znalazła bym czasu na takie eksperymenty, gdyby nie cenna lekcja w programie SOMBA – zaczynaj kolejny projekt, kiedy poprzedni stanie się automatycznym procesem. No i oczywiście – zacznij tworzyć zespół – zatrudniaj, deleguj, oddawaj pracę innym i skupiaj się na strategii swojej organizsacji.

Kropla drąży skałę

Kiedy rozpoczęłam pracę w SOMBA, trochę irytowało mnie, że nie mam dostępu do wszystkich modułów programu. W przeciwieństwie do biblioteki, gdzie wszystkie treści dostępne są na „dzień dobry”, moduły programu SOMBA (choć fizycznie dokładnie na tej samej stronie internetowej) są uwalniane stopniowo. Dopiero teraz, kiedy śmiało „buszuję” we wszystkich modułach, wiem, że to było najlepsze, co można zrobić.  Nie rozpraszałam się np. aspektami budowania zespołu, kiedy był dla mnie odpowiedni czas, żeby przemyśleć strategię i główną misję działalności. Trudno zajmować się pisaniem książki i myśleniem o szeroko pojętym „liderstwie”, kiedy zmagasz się z poczuciem własnej wartości i masz problem z prawidłowym wycenianiem swojej pracy.  Oj, jak teraz jestem wdzięczna za to „nieprzytłoczenie” wiedzą i dozowanie jej proporcjonalnie do moich potrzeb i możliwości wykorzystania. A książka i tak powstła…tylko, że w momencie, kiedy za jej fabułę posłużyły wszystkie perypetie kilku dobrych lat rozwoju marki OPLOTKi 😉

Dawaj, dawaj, dawaj, żeby móc brać

W dłuższej perspektywie SOMBA nauczyła mnie masy mechanizmów, które ciężko przypisać konkretnym modułom lub tutotrialom. Jednym z takich właśnie sposobów pracy, który wywrócił moje myślenie o zarabianiu do góry nogami była idea dawania. Rozdaję porady szydełkowe w bezpłatnej grupie (Szydełko-Nauka-Oplotki), rozdaję wiedzę i doświadczenie w grupie dla rękodzielników (Oplotki and friends  – Jak zarabiać na rękdziele), dzielę się biznesowym know-how w grupie FB dla przedsiębiorczyń im więcej daję, tym więcej otrzymuję w zamian.

No i oczywiście od czasu, kiedy sama przesuwam się w swoim biznesie coraz wyżej, a w programach Sigrun uczę się coraz bardziej zaawansowanych mechanizmów biznesowych, przekazuję swoją wiedzę i doświadczenie jako #sombamentor – czyli wspieram osoby, które właśnie rozpoczynają swoją przedsiębiorczą wędrówkę np. w programie SOMBA Kickstart, czy Momentum.

Karma wraca

BZDURA?! Jeszcze dwa lata temu pukała bym się w głowę – tak, jak pewnie Ty teraz. Jednak już wiem, że wiedza, umiejętności, którymi się dzielę bezpłatnie, daje klientom najlepszą próbkę moich możliwości. I oczywiście TAK!– są tacy, którzy tylko biorą i odchodzą, ale wiesz co? To nie są moi „wymarzeni klienci”. Ci idealni zostają po więcej i kupują kolejne produkty, bo tworzę je właśnie dla nich. Jak myślisz, dlaczego tak pokochałam swoją robotę?

Co dał mi program?

Mogłabym powiedzieć krótko – dochód. Bo w gruncie rzeczy inwestycja zwróciła się już dawno. Ale tyle powiedzieć – to jak NIC nie powiedzieć. SOMBA Kickstart, Momentum i obecność w społeczności przedsiębiorczyń on-line tworzonej przez Sigrun dała mi trwałe narzędzia, wydobyła ukryte kompetencje i wtłoczyła taką porcję poczucia własnej wartości, że nie ma dla mnie wyzwań zbyt śmiałych, zadań zbyt trudnych i terminów zbyt odległych.

Dwa kółka, czy cztery?

To trochę, jak z jazdą na rowerze. Dopóki nie potrafisz, zastanawiasz się, „jak oni to robią”, ale kiedy już Cię nauczą… tego nie da się cofnąć…i lada chwila chcesz już jeździć autem! Praktyczne narzędzia, mechanizmy biznesowe, zautomatyzowane procesy, zestaw wartości … mogłabym tak bez końca. Tego nie da się „oduczyć”. To zostaje – jak fundament. Nawet po największej burzy.

Dla mnie społeczność w programie SOMBA to taka trochę biznesowa rodzina. To tam opłakuję porażki, by znaleźć pokrzepienie i pomoc w wyciąganiu wniosków („Failure is feedback” to jedna z wielu maksym, która na dobre utkwiła mi w głowie), to tam spieszę donosić o małych i dużych sukcesach. To tam znajduję odpowiedzi na nurtujące mnie pytania i dyskutuję nad małymi i dużymi wątpliwościami. To tam świętowałam wizytę w TVN-owej śniadaniówce, czy udaną kampanię crowdfindingową.

Nie tylko online

Choć z definicji SOMBA to program budowania i skalowania biznesów online, to mimo wszystko, nie tylko tyle. Ogrom pracy nad szeroko pojętym mindsetem – w moim przypadku przełożył się na sukcesy w „offline”. Specyfika mojej działalności to w dużej mierze spotkania osobiste, praca z ludźmi, namacalne rękodzieło. Pewność siebie, świadomość, z jakim klientem chcę, a przede wszystkim NIE CHCĘ pracować, nauczyła mnie komunikowania tego światu. Odzyskałam czas, balans między pracą a domem i z dumą mówię o sobie „przedsiębiorcza mama”. Dzielę się informacją o programie SOMBA, bo stanowczo za mało jest nas w biznesie. Stanowczo za mało kobiet odnosi spektakularne sukcesy, a nawet jeżeli już tak się dzieje…za mało nas potrafi o tym głośno mówić. Skoro nawet pandemiczne zachwiaie rynku warsztatów stacjonarnych rękodzieła nie zmiotło mojego biznesu z powierzchni ziemi, a wręcz przeciwnie – pomysły podchwycone w online MBA pod skrzydłami SIGRUN – dały nam zupełnie nową energię i podwójne moce przerobowe…to wiem, że TY TEŻ TAK MOŻESZ!

Teraz, albo nigdy

Nie wiem, na jakim etapie swojego życia i działalności zawodowej czytasz ten tekst. Jeżeli szukasz odpowiedniego czasu, żeby zacząć pomagać swoim marzeniom…to rozczaruję Cię -najlepszy czas już był! Dawno temu! Jedyne, co Ci pozostało…to TU I TERAZ.

Jeżeli chcesz ode mnie informacji na temat programów Sigrun – śmiało pisz: agnieszka@oplotki.pl – jestem dumną ambasadorką i podpisuję się pod misją Sigrun, jako uczestniczka jej programów i chętnie podzielę się szczegółami. Poniżej dodałam Video, w którym odnoszę się do najpopularniejszych pytań.


ENGLISH VERSION

What is SOMBA (Sigrun’s online MBA) KICKSTART?

SOMBA is a 12-month  (Yes! A whole YEAR LONG) online growth programme for entrepreneurs. It helps You build up a sustainable business model on Your strengths, passions, experience but moreover on dreams, goals, ambitions and aspirations. Since about 2 Years You can start working with Sigrun in intensive 10-wek program called Kickstart – which – I think – is brilliant idea to give You immediate return on investment by equipping You with scalable online product.

It is not about giving You ready-made solutions on a silver plater – quite the contrary – it is like taking a huge step back in order to build from scratch (I spent quite a long time on the foundation level –to be honest ) – Your very own, unique model that fits to YOUR needs. By that I mean setting up YOUR financial goals, YOUR important values and YOUR overall mission that gives You motivation on a day-to day basis – a business that allows YOU to grow and inspire others to follow.

I guess You already know that there is something to this program that made me write a text  – long like never before 🙂 Lifestyle sustainable business?! – such construct is not possible in a week or a month – thus You probably already smell what it means to work the whole year long (or even longer) with Sigrun’s support. When You allow Yourself for exploration, experiment, looking deep into Your internal motivation – and work in a supporting, professional and like-minded environment, a massive growth is nearly inevitable.  I will not judge if SOMBA is a perfect fit for YOU, but surely I invite You to check out how it has revolutionized my business and mindset. Nothing to loose = everything to gain. Ready to go through my longest blog post ever?

Where to start?

I can not skip my beginnings in the program. I kept diving into the LBA (Lifestyle Business Library) and consuming video-tutorials, interviews, masterclasses, tools, pdfs, excel sheets…. like crazy! I was so hungry for knowledge about online-business…that only after some time I have learned to use it rather as a buffet, than a lavish meal. Instead of packing up more than I can digest, I have started to use it, as regular nutritious meals for the body of my business. And treated interesting masterclasses as delicius desserts.

I have wholeheartedly followed success stories from those that have joined the programme earlier and shared their success stories…and myself, well I began to explode with business ideas. Try coming up with brilliant ideas on an empty stomach (You get what I mean? ).

No overthinking, just action!

As they say „any idea is worth nothing without execution”. SOMBA is definitely NOT about becoming a walking library. It is ALL about putting Your plans into practice.

I have used monthly Mastermind Calls and weekly Q&A’s to put all the far-fledged ideas into wholesome strategy. During two hour-long Mastermind Call each participant is given a 10-15 –minute long hot-seat to explain the current challenges and get constructive feedback both from Sigrun , other mentors and from the group. I value those the most. Each time I felt stuck and did not want to reinvent the wheel  – I turned there – just to get blown away by possibilities. Once a month was more than enough for me, but for those that carried on in fast pace, there was even more. OK – I admit I used Q&A’s a LOT too 🙂 . The idea is to post a question underneath a weekly dedicated post altogether with all the other members of the fb group and get it answered in the form of video. This format is perfect for small technical issues, bigger and smaller advice and asking for group’s support. From my perspective it is great for the newcomers to the group. I quickly felt part of the community and gained confidence and support I needed to get going. I gradually felt more and more secure in my decisions and needed advice less and less often, but to be frank, the feeling that it is always there – accessible if need be – keeps You on track with all Your endavours.

Just the juicy stuff!

Ok – I can go on describing what I loved about the programme, but You can read a detailed description on the sales page. I will rather tell You what I have built up during the time in Sigrun’s Programs. We tend to underestimate what can be done within a Year when working week by week without distraction. Even holidays bring You closer to Your ultimate achievements as they allow You to take overall look at where You have gone so far 🙂 (and get a proper rest of course!).

Step by step, bit by bit…

I have joined SOMBA in September 2017 looking for some practical tools to promote my crochet workshops. I felt there is something to this online business…but never knew, what journey was ahead of me:) Of course practical tools in library have made me achieve my initial goal within about… 1 month…so as You may expect I had still 11 months of enterpreneurial rollercoaster ahead of me:) Initial succeess has made me hungry for experiment. I have opened up to possibilities a bonus workshop that allowed me to take a step back and look at my passions, competences, dreams and translate them into possible bussiness models, and so I have found a lifestyle business model – a perfect fit for me as an architect, a mum, a woman who wishes to inspire others to use their crafting skills as a business asset instead of time-consuming hobby.

I have learned how to translate clients’ problems and needs into fully-fledged products. Consequently, for those who could not join live crochet workshops I offered an online crochet course.

December 2017 was a magical time for me. By doing a first proper launch, I finally got rid of all doubts if online business was for me. From a shy mum with handful of doubts, I have gradually turned into self-confident enterpreneur who has definitely turned off the overthinking mode. I got used to public lives and clients’feedback, to taking lessons from failures, asking for advice and to constant reapeating and refining what works. I finally started working on my money mindset and self-worth.  My e-shop with Polish handmade took-off despite the fact (or actually BECAUSE) I started sharing how those items on offer are being made (the price of handmade items has become self-explenatory once it was clear how much it takes to produce them) -You could either learn how to create them on Your own ( in Online crochet course) or buy ready-made products.

I got hungry for success. A spectcular one.

I have picked up a goal to become an inspiration for the homestead mums who keep their crafting skills in a drawer because they are told to be crazy for wanting to earn money doing what they love. I realized my OPLOTKI business can be more than just meeting up and talking while creating handmade interior design items. These women do not deserve to be undervalued, just like I did not. Each work day, each small success keeps me closer to leading the way for their courage to start building dream businesses too.  I also realized that crochet is just a drop in an ocean of handmade techniques and basically I desperately need like-minded team members to start moving forward.

Walk alone – You’ll go fast, walk together, You’ll go far

It has always been with me. This quote is so rooted in my understanding of the world, that I even do not track, who said it first. I tend to hear it everywhere I feel I belong. When joining SOMBA for the first time in my professional life I felt a part of community of strong enterpreneurs who go way beyond financial goals. On the other hand, once I got this sence of belonging, I gained power to lead a community of my own. A community of craftsmen, who wish to get more and more professional at skills that were actually taken as unnecessary hobby at the beginning. I have found a niche in my professional career and from traditional understanding of the word „architect” I shifted into an interior designer who specializes in handmade. With that banner I grew altogether with my fellow craftsmen who provided me with sewing, embroidery, weaving, clay-making, macrame and countless other tools for unique interior projects. Attracted by my success they started to follow and me – I started to grow as a leader. A new challenge has begun.

It does not happen overnight

Only now, when I summarize 2018 I see how Oplotki has become a platform for inspiration. I was invited to create a POP-Up handmade workshop as a part of developer’s promotion strategy (OPLOTKI POP-UP), this stationary handmade hub has become a meeting point for craftsmen coming from all over Poland. OPLOTKI hosted an incubator for handmade artists who oganized their first workshops, tested out new ideas, recorded video-tutorials and got inspired from simply being around like-minded people. This very place went way beyond handmade, as we have organized book premieres, (Promiere of a novel by Edyta Niewińska „Pod Powierzchnią” – inspiring to seek uniquwness in everyday ) Christmas Charity Sale and regular discussions (accompanied by crocheting more often than not 🙂 .

What it has to do with SOMBA?

Everything. At least to me. I know that without the right mindset – all of that would not have happened. Once I grew more and more confident in my „mission”, the universe provided opportunities. I would not have been able to grab them without an adequate frame of mind. I was invited to become a speaker at Enterpreneurial summit in Poznań (PDP ) <Funny enough – my whole professional career as an architect I have never been invited to inspure women’s enterpreneurship> at Regional Women’s Summit (Wielkopolski Kongres Kobiet). I have even became a panelist on a national conference that empowers Women in business and politics (Ogólnopolski Kongres Kobiet ). Being in the same „league” as women, who just a couple months ago I treated as distant role-models, made me see myself in a completely new light. In a way it was an external proof of what has changed inside of me. And – to be clear – it is not in order to boast about it (maybe a little bit 🙂 ) but to depict You what SOMBA has triggered for me. From handmade charity workshops for handicapped to Intermational Kid’s culture festivals. The whole spectrum You may think of. Everywhere I felt that handmade is a tool to be closer to another human being. I felt complete. Like never before.

From One to many

Only when I became visible and had a bold successes to support my competence, have I started to construct my signature online programme. I knew, that it is not enough to set an example – I need to provide craftsmen with a practical tool for growth. Jus as I was being led by the hand at the beginning in SOMBA, I needed a tool to lead handmade artists.  And so I did. At the beginning of 2018 I started giving my free 1-1 sessions (according to Sigrun’s blueprint). All those hours spent on listening to craftsmen’s needs gave me a solid basis for a programme for them. I started with free sessions. When I felt confident with my help being of service,  I started charging for them. As expected – those who paid  – were the ones getting more results. And finally, basing on the 1-1 experience I have created and successfully launched group programme at the end of 2018 (Akademia Rękodzielnika). I still share a lot for free (especially in free fb group) but dedicate my full attention to those that are ready to invest in themselves and thus commit to working on their goals in my paid programs.

My (Your) whole universe

Do You also get that feeling sometimes, that everywhere around there are handmade artists? Haha – just kidding 🙂 My point is – we tend to stick to what we know and feel secure about. We tend to get trapped in talking to the same people, preferably from our field…and forget what it means to view ourselves through the eyes of others. SOMBA gave me totally different angle to what I do. Some hate comments on Your fb Page can ruin Your day – but once You get to SOMBA fb group and see women building summits supporting Parents with Down Syndrome kids, or coaches healing lifelong internal wounds or empowering others to push our world to become a better place, You suddenly stop. You think of Yourself, Your business as a part of some bigger puzzle. „Haters gonna hate” – let’s do our job – that is what we support ourselves with. it turns out that those amazing women with mission bigger that world…do get stupid hate posts too…It is somehow easier when You hear their tools to deal with those internal „ouch” moments. . We have something more important to do than waste precious time and energy for haters’ muddy puddles. That is something I also found in SOMBA somewhere „in between the lines”.  This community allows to look at my challenges in a healthy way. It has tought me to treat failures, mistakes, successes are part of the process. Having this constructive feedback is like having a helping hand to pull you up. Even best swimmers can get awfully tired trying to swim the ocean (especially with hate=piranhas biting here and there 🙂 ).

Gone viral

I wish 🙂 Yup. But it will not happen itself right? So I started working on that. I have been listening to podcasts since how long I can remember and always dreamed of being heard in such a way. Being EPIC, being inspirational, changing somebodys life (or at least making a day less-suck 🙂 ). I never had something important to say (So I believed=another limiting belief that held me back for way too long). No wonder then, that once a Podcasting Masterclass appeared in SOMBA (Yes – that is another regular juicy content in the programme = MASTERCLASSES) I knew I HAVE TO do it. Had it not been for Sigrun sharing how to automate the whole process – I would be probably doing nothing else now. I mean – it takes time. Whole eternity! (Just kidding – but definitely it is not a quick project). Recording the episode is just a tip of an iceberg. Thanks to this Sigrun’s tried and tested method I implemented with my VA (yup – I forgot to mention – I hired help for that), I have menaged to keep the weekly pace with OPLOTKI podcast starting from August 2018. After the first season containing more or less my business confession built upon major trial and error analysis – I have realized how much SOMBA gave me. I still wonder if as many as 3 „on air coachings” ( episode 125,episode 151 episode 208,)  were for the current business challenges themselves or served also as a push into Podcasting (one day I’ll ask Sigrun during some life conference or VIP Day – I’ll let You know 🙂 ). On-air coaching is nothing else than a regular coaching session but with the whole content turned into a SIGRUN SHOW  episode. Brilliant idea! All the sleepless nights before recordings, all the equipment check-ups etc. became a routine…so once I finally started my own Podcast, all the fear was gone. I kept all three episodes inn my mind (listen to them here on Sigrun Show – episodes 125, 151, 208  )  and often compare them to the latest one (234), where I share my SOMBA story as a guest 🙂 It depicts my journey from self-daubt to self-confidence. I already started inviting inspiring guests to talk about pro-tips for Polish handmade enterpreneurs (check out the OPLOTKI podcast here). With each conversation getting more inspired.

Podcasting with vision

A mean – I add some motion pictures to it 🙂 Again. I wanted to explore what YouTube might bring to OPLOTKI, but learned in SOMBA never to start another project until the previous one becomes an automated process. I waited until I have some interesting ideas, a draft of a strategy, and off I went to experiment 🙂 Oplotki on Youtube is too fresh to judge if it was a major success or a waste of time…however, the sole readiness to experiment and do things my way, not copying ready-made strategies, is my personal achievement. After all that work on my mindset, I entered this broad creative space with no other expectations than readiness to experiment about spreading the OPLOtKI message across.

Content Dripping

When I started SOMBA I was a bit impatient about the inaccessible content. Somba content is released gradually. Only now, when I freely access all of it (I am now my 4th Year in Sigruns’ community and upgraded to more advanced programs, as i progressed with my business), I appreciate this mechanism. I was not overwhelmed by the idea of writing a bookor organizing a virtual summit or hiring a team, when I should have focused on foundations. It would be impossible to work through „thought leadership” when I struggled with low self-esteem or it would be impossible to hire a team when my money mindset did not allow me to charge proportionally to the value of my programs. Oh – how grateful I am now, for dripping this content proportionately to my needs, not throwing it at me when I wasn’t ready to digest it.

Accountability

I did not mention one extra boost for Your plans. It is no surprice that when You do something together it is harder to fail. This mechanism is well-used in SOMBA as each new member is adviced to pair up with a so-called „Somba-Buddy”. It is for keeping oneselves motivated and on the right track. Buddy-calls, talks and regular check-ups keep us even more dedicated to our goals (Yup it is easier to hide in the crowd, but when You have somebody to check up on You regularely…You push yourself a bit harder – and it is a great feeling to be helpful for Your partner). Plus – you witness new business friendships in the SOMBA fb group, often they go way beyond the programme. Parallel mechanism works for SOMBA sub-groups. Those are dedicated to topics, professions or nationalities – it is also an extra boost. I personally use Polish sub-group most, as there are many issues Poland-specific to our online market that I eagerly discusss with other Poles from SOMBA. I value this mini-mastermind a lot, as Polish online market seems to be a bit resistant to some strategies that work elsewhere.

Teamwork

Even in this text I tend to say „Sigrun this”, „Sigrun that”, but it is a whole team behind the SOMBA „machine”  that keeps it going on a day-to day basis. It did strike me quite not long ago, when I had my own team-building struggles. It has given me food for thought. Never have I seen complaints, something not working as it should, some bad-days or I-can-skip-that approach. Each week’s Q&A, each month’s Mastermind Call, regular Masterclasses, Live events, Mastermind Days and Retreats. Always 100% prepared and ready to action. Even on a sick days and important events (Such as Date with Destiny by Tony Robbins) Sigrun keeps inspiring SOMBA members and shares take-aways from places we simply can not/ need not attend yet. I know there is a work of a whole team behind the scenes, but it takes leading skills I can now only dream of, while still learning them – to keep up such pace. It takes whole crazy hours of work from the inside to make it all look so smooth on the outside. Thank You „Team Sigrun” for that.

What goes around, comes back around

In the long run (I have joined SOMBA for another Year in September 2018 , and upgraded to Somba MOMENTUM…and took part in All the Somba Kickstart sprints – so YOU’ll surely come across me if You join any of those 🙂 ) the programme has tought me some mechanisms that looked like sheer nonsence until I have learned to put them into practice. Those mechanisms are not defined in any module or lesson, but You somehow soak in with them and once Your thinking is shifted (beware 🙂 ) there is no coming back. You start to think as an enterpreneur and insightfully use those techniques You learn…but adapt them to Your business/market needs.

One of such mechanisms is building Your business relations from the place of giving. No expectations, no clear-cut deals – just the idea of helping, where You feel You can and want. To be frank – it, suprisingly, carries no risk of feeling exploited or used. Now, after some time of this unaware „good deeds” it all keeps coming back. I am amazed by unexpectedness and positive surprices. Each time I get totally amazed how a constructive advice, small discussion or a simple „I admire what You do! It inspires me!” can be a perfect ice-breaker. How it comes back when I go for projects bigger than OPLOTKI and find myself in a tribe of brave enterpreneurs who stand for more than just income…and are ready to help each other, collaborate.

It is all about our dear ones after all

I have learned to squeeze each hour of my time as effectively, as I can. There is no room for holding back, feeling unworthy, feeling stuck. As soon as I feel tired I turn to family. Just to get myself assured that what I preach at OPLOTKI is what I practice in everyday life. Core values I practice in my business are those I want to pass on to my kids. Each time I get lit up by a new project and spent every waking hour putting all I have to make it work – I do not feel remorse about being absent at home. I know each time I celebrate success and „come back” to hug them I teach to my little ones that work can mean fulfillment, passion, mission instead of sole money-driven chore you complain about. SOMBA gave a new energy to the family also in the sence of my self worth as a woman. My male-ish boldnes did throw new challenges at my lifelong partner (Yes – we are together something around 20 Years now) and poured new excitement to our (little dusty) relationship. He knows this absent look in my eyes when my thoughts circulate around new biz-idea about OPLOTKI and keeps me grounded in family values, like noone else. Plus -after all – the money coming from this passion-driven biz…do fill up fot piling up needs of 2 adults and 3 kids.

In SOMBA I have also learned to set my own definition of success. What, for ones,  is pushing through six, seven figures, for others is to afford a work-life balance. When I entered SOMBA I was attracted by income possibilities (Let’s be honest – it was an investment after all). Oddly enough, once the revenue kept coming in, I established a new goal – a balance. I protect my „family time” like never before. Income taught me that money comes and goes and time is the only thing we can not buy with that. I do have this luxury to praise lazy sketching hours with kids, family skiing weeks or swimming escapades to Greece over another sale, launch, conference or networking meeting. I have learned to plan my Year by starting with family holidays, inspiring events and personal goals and figuring out the finances with this end in mind.

Two wheels or four?

Just to sum things up (Finally! Thank You for keeping up that long!). I really wished to finish with a strong point. When entering SOMBA I felt like a toddler learning to cycle (Stay with me for this one – I am not babbling to set my word number record in one blog post 🙂 ).

Just imagine You are a kid. You just got Your first bike. You still look at all those friends that ride theirs fiercely over the block, thinking „how do they do that”. You stand with an awe on the sidewalk, dreaming to join, thinking „It is so hard!” „How can I be like one of them, how can I get going with this cycling magic?”. And then Your mum comes, or dad, or an elder brother. After a few pushes  – off You go! If  You could make it on Your own, You probably would. I do not mean there are not those who did. But how much fun, how much easier was it, when You did have a helping hand, when You crushed down first three or four times…and somebody picked You up, told You not to quit.

And once You made it to ride around, to chase all those kids on their shiny bikes around the block…

You start to dream about a car 🙂 Tesla maybe ;P

Now or never 

I do not know what stage in life and business You are in right now – but since You have made it that far – there must be some curiousness, some openness towards what I wrote already. In Sigrun’s community I have found a business-family. A group of like-minded people led by a strong female role-model. It is a place where I get support after painful failures and where I celebrate spectacular successes.

If You are looking for a perfect time to join this community – I must disappoint You. A perfect time was long ago. Second best is NOW.

If You wish to receive updates from me or information, feel free to contact me directly via agnieszka@oplotki.pl.

Agnieszka Gaczkowska

Oplotki.pl