Akademia Rękodzielnika V edycja: efekty i historie uczestniczek

V edycja Akademii Rękodzielnika dobiegła końca.
To była kolejna grupa twórczyń, które zdecydowały się potraktować rozwój swojego biznesu handmade poważnie — inwestując nie tylko pieniądze, ale przede wszystkim czas, uwagę i gotowość do działania.
Poniżej znajdziesz historie uczestniczek V edycji oraz przykłady tego, co wydarzyło się w ich biznesach podczas programu.
Dlaczego powstała Akademia Rękodzielnika?
Wspieranie biznesów handmade
Kilka lat temum równolegle z działalnością warsztatową, zaczęłam dawać twórczyniom rękodzieła możliwość biznesowych konsultacji. Kiedy nabrałam pewności, że daję realną wartość, pomagam definiować, czego w biznesie chcą (albo raczej, częściej, czego na pewno nie chcą), zaczęłam tworzyć całe programy rozwojowe, dedykowane dla przedsiębiorczych rękodzielniczek. Akademia Rękodzielnika, bo tak nazwałam program biznesowego wsparcia twórców ciągle ewoluuje (można powiedzieć, że rośnie wraz z moim wzrostem), ale idea dzielenia się własnym doświadczeniem z branży handmade jest niezmienna.
Jedynym, co wiecznie uwierało (i do dziś uwiera), jest rozmowa na temat pieniędzy.
Biznes z definicji jest czymś, co ma zarabiać (na rachunki, na „waciki”, na kredyty… wstaw dowolne, ale przyznasz mi rację… biznes = zarabianie), inaczej to po prostu kosztowne hobby.
Może to fakt, że moi rodzice to przedsiębiorcy. Może to fakt, że w moim życiu epizod ciepłego etatu nie potrwał dłużej niż kilka lat zdobywania doświadczenia zawodowego w różnych pracowniach architektury… nie wiem. Wiem, że błędnie zakładałam, iż dla każdej kobiety oczywistą oczywistością jest fakt, że aby zarobić… trzeba zainwestować.
Z zafascynowaniem, jakimś takim przedziwnym podziwem i zażenowaniem odkrywałam, że z jednej strony rękodzielniczki snują wizje, jak to szydełkując chusty, będą w stanie zarobić na rachunki, kredyty, ba! Nawet zagraniczne wakacje i nowe buty od czasu do czasu… z drugiej jednak… inwestycja symbolicznych kwot we własny rozwój jako przedsiębiorca jest dla nich totalną abstrakcją.
Uginały mi się kolana, kiedy świetne, oryginalne prace sprzedawały za bezcen, bo zakładały, że „za materiały i coś tam na plusie” można nazwać kalkulacją cen. Chciało mi się płakać, kiedy wracały na znienawidzony etat, bo po pół roku sprzedawania szydełkowych pufek po kosztach sznurka i minimalnej marży… nie były w stanie zarobić nawet na ZUS. W końcu macierzyński kiedyś się kończy i dotychczasowe klientki odwracały się na pięcie po nagłej podwyżce.
Jednocześnie odkryłam, że moje „biznesowe rady”, które mimochodem rozdawałam bezpłatnie na prawo i lewo… robią więcej krzywdy, niż pożytku.
Niby malarka dobrze wyceniła… ale bez strategii nie potrafiła sprzedać… i porzucała temat.
Niby haftująca CUDA (naprawdę CUDA!) potrafiła wycenić i nawet miała sensowną strategię cen… ale wyłożyła się na postawieniu sklepu on-line i kalkulacji godzin pracy. Finalnie sprzedaje przez Instagram nielegalnie i drży w obawie, że kiedy przekroczy próg dochodu działalności nierejestrowej… kaplica. Sabotuje więc swój własny rozwój w obawie przed… sukcesem.
Niby szydełkująca artystka prowadzi świetne warsztaty… ale przecież usługa na „nierejestrowaną” się nie pisze, więc odpuszcza i bezskutecznie próbuje sprzedawać szydełkowe maskotki… bez certyfikatu CE, jako kolekcjonerskie niby… bo to znowu za dużo roboty z „ogarnięciem” odpowiedzialności za takie wyroby dla dzieci.
Ehh…
Im głębiej wchodziłam (i nadal wchodzę) w tę przebogatą branżę, tym więcej mnie zadziwia. Przede wszystkim w obszarze finansów i przekonań.
Przedsiębiorca – to stan umysłu.
Śmiałam się z tego stwierdzenia, ale dopiero, kiedy zaczęłam pracować z osobami, które tej przedsiębiorczości uczą… zrozumiałam, o co chodzi.
Pieniądze, wiara we własne siły i praca. Mądra, nie ciężka.
Dosłownie – aż tyle i tylko tyle potrzeba, żeby sobie poradzić.
Inwestycja w rozwój biznesu wymaga decyzji i zaangażowania.
Ale kluczowe tutaj nie są pieniądze.
Kluczowa jest wewnętrzna decyzja – „Inwestuję w siebie, swój biznes”.
Sybmoliczna – bo takie uczestniczki po prostu WIERZĄ, że ta inwestycja się zwróci.
A niezachwiana wiara we własne siły – to już właściwie gwarancja sukcesu.
Z przyjemnością pracuję z takimi osobami.
Czasem zwrot z inwestycji następuje spektakularnie – jeszcze w trakcie trwania programu. Czasem długo po jego zakończeniu …
Ale to już wtedy nie jest ważne.
Taka wiara w siebie, taka decyzja, jest jak dobrze podlewane ziarenko.
Bardzo szybko kiełkuje i rozkwita …BA! Rośnie jak szalone…i oswojenie się z kolejnymi inwestycjami jest już kwestią czasu.
Z przyjemnością podglądam… jak osoby, które jeszcze chwilę temu obawiały się, czy uda się „spłacić akademię”… rozglądają się za wirtualną asystą, bo mają apetyt na szybszy rozwój… chcą uwalniać więcej swojego cennego czasu na działanie ☺
To jest bardzo ważne – wiara, że masz w sobie wszystko, czego potrzeba, by odnieść sukces…
Praca
Sama wiara to jednak za mało.
I owszem… żyjemy w czasach, kiedy ciężka praca wcale nie gwarantuje sukcesu finansowego.
Brak jakiegokolwiek wysiłku, jednak, już jest 100% gwarantem porażki.
Sama jestem raczej typem pracusia, którego trzeba trochę zmuszać do odpoczynku. Hm, która z kobiet tak trochę nie ma… nawet leżąc w wannie – pewnie też układasz listę zadań… albo przynajmniej zakupów…
Okazuje się jednak, że najsmutniejsze, najbardziej zniechęcające jest to, kiedy pracujemy dużo… ale oczekiwane efekty omijają nas wielkim łukiem.
Jak się domyślasz – tutaj też mam swój patent na sukces.
A no – praca MĄDRA … a nie CIĘŻKA.
Jak to się objawia w branży handmade?
„No przecież dziergałam tę chustę 5 dni, ma najbardziej skomplikowany splot na świecie, w domu syf, stary narzeka, że obiad musiał sam sobie gotować, a ja kończyłam to cudo… i od 3 dni nikt nie kupił”
Narobiłam się?
Tak!
Napracowałam?
Tak!
Ciężko było?
Ciężko!
Zarobiłam?
No nie…
No i pewnie jeszcze ta chusta trochę poleży, bo zamiast sprawdzić najmodniejszy kolor sezonu… albo po prostu zapytać swoich fanek, czy w ogóle chusta, a może raczej szal z frędzlami i wielkim warkoczem z przodu…po prostu kupiłam najpiękniejszą (według mnie) wełnę z najnowszej dostawy do internetowej hurtowni (no dobra promka była też!) i dziergałam, jak szalona.
No dobra – trochę koloryzuję, ale rozumiesz, do czego zmierzam…
Wystarczy odrobina planowania, świadomej strategii, zapowiadania produktu… a nawet na szaloną chustę znajdzie się klient… ale to praca. Nie ciężka…ale mądra.
Konkretne umiejętności, podstawowa wiedza biznesowa (wiem, brzmi strasznie, ale uwierz mi, to nie fizyka kwantowa), konsekwentna realizacja założonej strategii marki. To właśnie te „czary mary”, które odróżniają pozornie identyczne chusty szydełkowe i dzielą je na te, które rozchodzą się, jak ciepłe bułeczki… i te, które zalegają w szafie z przydasiami przez lata.
Tak zaczęła się Akademia i uczenie biznesu innych rękodzielników.
I właśnie dlatego powstała Akademia Rękodzielnika: żeby połączyć wiedzę biznesową z działaniem, decyzjami i wsparciem grupy.
Poniżej zobaczysz, jak wyglądało to w praktyce podczas V edycji.
Uczestniczki V edycji Akademii Rękodzielnika: ich działania i efekty
V edycja Akademii zgromadziła twórczynie na bardzo różnych etapach drogi biznesowej. Łączyło je jedno: gotowość, żeby nie tylko zdobywać wiedzę, ale wykorzystać ją w praktyce.
Każda poszła inną ścieżką. Każda jednak poszła WŁASNĄ. Z dumą przedstawiam Ci uczestniczki i ich totalnie subiektywny katalog dokonań w V edycji Akademii Rękodzielnika.
Ania Mikołajczyk: Złap Zajączka
ednym z efektów pracy Ani było stworzenie kursu „Uszyj sobie zajączka”, hostowanego na stronie Oplotki. Akademia była dla niej również podróżą przez nagrywanie video, montaż, promocję i szukanie najlepszego sposobu pokazania atmosfery wsparcia w jej kursach.
Ewa Dudzic: Ed&craft
Ewa rozwinęła ofertę warsztatów z koralików i przeszła drogę od „JA!?! Warsztaty online?” do samodzielnego prowadzenia zajęć online. W praktyce pracowała też nad sklepem na Facebooku oraz tematami związanymi z polityką prywatności i regulaminami.
Ewa Maria Pacini – evamp-knitdesigner
Nowe wyzwania to drugie imię Ewy. Nie tylko sprowadza rasowe włóczki z Włoch (gdzie mieszka) do Polski i tworzy własne dzianinowe kolekcje, ale zainwestowała w dalszy rozwój i wraz z moją specką od PR-u rozwija się w programie Mastermind
Monika Melkowska – Pasje Mony i Monika Melkowska Trener Mentalny
Monika rozwijała warsztaty stacjonarne i online oraz łączyła trening mentalny z rękodziełem. Jej działania doprowadziły ją również do występów w TVN i DDTVN z Oplotki.
Alicja Cieślikowska – Maciak – starlation.art
Alicja rozwijała stacjonarne wydarzenia, kolekcje konstelacyjne i marynistyczne, a jednocześnie pracowała nad uporządkowaniem ogromnej liczby pomysłów na dalszy rozwój marki.
Agata Stróżyk – Światy Agaty i PANNA KORONKA
Agata pracowała nad kolejnymi przełomami w swoim biznesie i większą klarownością planowania kolejnych działań.
Małgorzata Witt
Małgorzata rozwinęła współpracę z jedną z uczestniczek Akademii oraz przygotowała ofertę swoich prac na rynek niemieckojęzyczny.
Eliza Klonowska – Made by Jaga
Pakamera, przejście mentalne z etatu na swoje! Eliza rozwijała markę Made by Jaga, co najważniejsze, wykonała mentalny krok od etatu w stronę pracy na własny rachunek.
Kasia Małkowska – Montownia Rękodzieła
Kasia rozwijała ofertę niesamowitych torebek i akcesoriów, a jednym z ważnych efektów pracy w Akademii było uporządkowanie działalności i procesu produkcji.
Agnieszka Kowalczyk – Studio.20
Nie każda metoda biznesowa jest dla każdej twórczyni. Agnieszka pracowała nad rozwojem swojej działalności stacjonarnej i jednocześnie testowała różne kierunki promocji, wyciągając konkretne wnioski z tego, co jest dla niej, a co nie.
Bogusława Popkowska produkty cyfrowe z misją
Bogusława pracowała nad produktami i prototypami, które doprowadziły ją do ważnych decyzji dotyczących dalszego kierunku marki. Jednym z efektów tej pracy była decyzja o rozwijaniu produktów cyfrowych z misją pracy z dziećmi, wykorzystujących jej wieloletnie doświadczenie pedagogiczne.
Elżbieta Mroczek – Bajery Eli
Elżbieta rozwijała swój kanał YouTube i stworzyła kurs świątecznych pisanek szydełkowych.
Monika Przeciszowska – Koroni.pl
Monika rozpoczęła pracę nad kursem koronki klockowej online. To był jeden z kierunków rozwoju, który rozpoczęła podczas V edycji Akademii.
Historie uczestniczek V edycji pokazują, że rozwój biznesu handmade nie zawsze oznacza jeden spektakularny przełom. Czasem jest nim nowy produkt, pierwszy warsztat online, uporządkowanie procesu, decyzja o zmianie kierunku albo po prostu większa pewność, co robić dalej.
I właśnie takie zmiany były dla mnie jednym z najważniejszych efektów V edycji Akademii Rękodzielnika.
Poznaj Akademię Rękodzielniczki
Ta strona jest archiwum V edycji programu. Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak wygląda Akademia obecnie i kiedy otwieramy kolejną rekrutację, przejdź do głównego HUB-a Akademii.
→ Poznaj Akademię Rękodzielniczki
Jeśli potrzebujesz przede wszystkim wiedzy, materiałów i narzędzi do rozwijania biznesu handmade, sprawdź:
→ Bibliotekę Biznesową Oplotki
Rekrutacja do Akademii odbywa się raz w roku.
Poznaj inne edycje Akademii
→ VI edycja Akademii Rękodzielnika
→ VII edycja Akademii Rękodzielnika
→ IV edycja Akademii Rękodzielnika





