• Link to Facebook
  • Link to Instagram
  • Link to Instagram
  • Link to Youtube
  • Link to Pinterest
  • Link to Mail
  • Link to TikTok
  • Link to LinkedIn
  • Koszyk
  • Moje konto
  • Shopping Cart Shopping Cart
    0Shopping Cart
Oplotki
  • Sklep
    • Rękodzieło
      • Punch Needle
      • Makrama
      • Szydełko
      • Druty
      • Tkanie
      • Haft
      • Szycie
      • Stacjonarne warsztaty rękodzieła
      • Boxy produktowe
      • Vouchery prezentowe
      • Książka – Oplotki. Sukces handmade.
    • Biznes Handmade
      • Praca 1:1
      • Programy grupowe
      • Handmade Biz Summit
      • Kursy dla Biznesu Handmade
      • Ebooki, książki, webinary
      • Książka – Oplotki. Sukces handmade.
      • Vouchery prezentowe
      • Inne
    • Biznes
      • Praca 1:1
      • Programy grupowe
      • Kursy dla biznesu
      • Biznesowe wydarzenia stacjonarne
      • Handmade Biz Summit
      • Vouchery prezentowe
      • Inne
  • Książka
  • PODCAST
  • Warsztaty
  • Dla firm
  • HandmadeBIZsummit
  • Biblioteka
  • Mastermind
  • O nas
    • Kontakt
    • Newsleeter i FREE treści
    • Wynajem pracowni na warsztaty Poznań | Pracownia Oplotki
    • Agnieszka Gaczkowska
    • BLOG OPLOTKI
    • Stowarzyszenie
    • Zespół
    • Aktualne promo
    • Program Afiliacyjny
    • Dla mediów
    • Social Media OPLOTKI
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Handmade-biznes, Wpisy gościnne, Wszystkie wpisy

System afiliacyjny dla Twojego kursu online: jak skalować sprzedaż bez zwiększania budżetu na reklamę

Agnieszka Gaczkowska

Prowadzę Oplotki od 2010 roku. Zbudowałam system afiliacyjny, który pozwala mi skalować sprzedaż kursów bez zwiększania budżetu na reklamę. W tym wpisie pokazuję Ci dokładnie, jak to zrobić u siebie, bez teoretyzowania.

Masz kurs online, który sprzedaje się dobrze. Widzisz jednak sufit. Reklamy Meta drożeją z kwartału na kwartał, organiczny zasięg Instagrama spadł, a Ty nie masz mocy ani zespołu na kolejny lejek sprzedażowy. Brzmi znajomo?

System afiliacyjny to dźwignia, której nie wykorzystuje 90% twórczyń kursów w Polsce. Nie dlatego, że nie działa. Dlatego, że myślimy o afiliacji tak, jak rozumieliśmy ją 10 lat temu, jako o blogerce polecającej płatki śniadaniowe za prowizję.

W 2026 roku afiliacja dla przedsiębiorczyni prowadzącej własny kurs online wygląda zupełnie inaczej. I o tym jest ten wpis.

Ten wpis jest dla Ciebie, jeśli:

  • Prowadzisz własny kurs online (albo cykliczne warsztaty, subskrypcję, członkostwo)
  • Twoje roczne przychody to 100 000 – 1 000 000 zł
  • Masz już działający produkt, szukasz kanału skalowania, nie pierwszych klientek
  • Nie chcesz zatrudniać zespołu sprzedażowego ani budować drugiego lejka

To NIE jest wpis dla Ciebie, jeśli: dopiero zaczynasz, nie masz jeszcze produktu, albo szukasz sposobu na pasywny dochód przez polecanie cudzych kursów (to inna strategia — o niej piszę osobno).

Dlaczego piszę ten wpis teraz (i dlaczego zmieniłam zdanie)

Kilka lat temu, kiedy w ogóle myślałam o afiliacji, miałam z tyłu głowy scenariusz z blogerkami-sprzedawczyniami: jedna poleca płatki kukurydziane, za chwilę wyskakuje z owsianką, minutkę później opowiada, jakie to parówki firmy X smaczne. A w kolejnym tygodniu jest już na diecie wegańskiej, bo bonusy za kotlety sojowe poszły w górę.

Męczące. Długo wierzyłam, że taki model totalnie nie jest dla mnie.

Zmieniłam zdanie, kiedy zobaczyłam, jak afiliację wykorzystują dojrzałe przedsiębiorczynie z ugruntowanymi markami — nie jako dodatkowy dochód z polecania byle czego, tylko jako precyzyjne narzędzie do skalowania sprzedaży własnego produktu. Kiedy szukałam dobrego programu do nauki konkretnego oprogramowania, skorzystałam z polecenia specjalisty, okazało się, że zarobił na tym poleceniu. Kiedy szukałam sensownego hostingu, poleciła mi go specjalistka od WordPressa, która otwarcie opowiedziała o współpracy z tym dostawcą i wręcz poinformowała mnie o swoim zarobku w przypadku mojej decyzji zakupowej.

Zaufałam obu. Kupiłam przez oba polecenia.

I wtedy zrozumiałam coś, co dziś leży u fundamentu mojego własnego programu afiliacyjnego w Oplotki:

Ludzie nie kupują produktu, który jest polecany. Kupują przez człowieka, któremu ufają i który akurat ten konkretny produkt im polecił.

Skoro ktoś podpisuje się pod Twoim produktem swoim własnym imieniem i nazwiskiem, to Twój program afiliacyjny jest w praktyce siecią ambasadorek, które dzielą z Tobą ryzyko wiarygodności. To jest diabelnie silna dźwignia. I od 5 lat testuję ją w Oplotki.

Matematyka sufitu reklamowego: dlaczego afiliacja musi być w Twoim miksie makretingowym

Zacznijmy od liczb, które pewnie znasz z własnego Meta Ads Managera. Koszt CPC (kliknięcia reklamy) w polskiej niszy edukacji online podwoił się w ciągu ostatnich trzech lat. Jeśli w 2022 dorwałaś klientkę za 40-60 zł kosztu pozyskania, dzisiaj płacisz 90-140 zł. A Twoja klientka jest ta sama, to Ty płacisz więcej za mniejszy dostęp do niej.

Dodaj do tego spadek organicznego zasięgu Instagrama o kolejne 40% od 2023, zmiany algorytmu Facebooka, które wyciszyły grupy, oraz to, że mailingi otwiera coraz mniejszy procent Twojej bazy. Te cztery trendy razem tworzą sufit, przez który nie przebijesz się samym zwiększaniem budżetu. Po prostu matematyka.

Program afiliacyjny omija ten sufit. Zamiast płacić platformie za dostęp do cudzej uwagi, płacisz osobie, która już ma zaufanie Twojej klientki. Prowizja 30% od sprzedaży kursu za 1500 zł to 450 zł. To porównywalne z kosztem pozyskania przez Meta Ads, ale prowizję płacisz dopiero po sprzedaży, a nie za samo kliknięcie. I dostajesz bonus w postaci społecznego dowodu słuszności, którego reklama nie kupi.

Jak wygląda mój system afiliacyjny w Oplotki

Zanim dam Ci konkretne kroki, pokazuję, jak to wygląda u mnie — nie żeby pochwalić się liczbami, tylko żebyś miała punkt odniesienia, gdy będziesz projektować swój.

  • Program działa od: 2022
  • Liczba aktywnych partnerek: 9 (aktywnych = co najmniej 1 sprzedaż w ostatnim kwartale)
  • Średnia prowizja: 10% od sprzedaży kursu (partnerki premium: więcej %)
  • Czas, który poświęcam miesięcznie na program: ok. 1-4 godzin (raportowanie, wypłaty, komunikacja z partnerkami)
  • Narzędzie: wtyczka WooCommerce Affiliate

Co istotne: nie rekrutuję partnerek masowo. Mój program jest selektywny. Każdą partnerkę znam osobiście albo zweryfikowałam jej markę, zanim zaprosiłam. Najczęściej to po prostu moje zadowolone klientki. To nie przypadek, to zasada.

5-10 dobrze dobranych partnerek da Ci 80% rezultatów, których szukasz. 100 przypadkowych partnerek da Ci bałagan administracyjny i rozmyty przekaz marki.

5 kroków uruchomienia programu afiliacyjnego dla Twojego kursu

To nie jest lista inspirująca. To jest checklista, którą sama przechodziłam i którą przechodzi każda uczestniczka kursu Afiliacja 2.0 . Jeśli któryś krok Ci umknie, cały system się rozjeżdża.

Krok 1. Wybór narzędzia — dopasuj je do skali, nie do trendów

Jeśli sprzedajesz kurs przez WooCommerce zainstaluj wtyczkę do afiliacji. Jeśli używasz Easy Digital Downloads — oficjalna wtyczka EDD Commissions. Jeśli sprzedajesz przez platformę kursową (LearnWorlds, Teachable, Kajabi) mają wbudowane moduły afiliacyjne, zacznij od nich.

Zewnętrzne platformy typu FirstPromoter, Tapfiliate czy PartnerStack rozważ dopiero, gdy masz 20+ aktywnych partnerek albo sprzedajesz w wielu walutach. Przed tym progiem to strzelanie z armaty do wróbla i dodatkowy koszt 90-200 USD/miesiąc, który na 5 partnerkach się nie zwraca.

Krok 2. Ustalenie prowizji: zrób to na matematyce, nie na przeczuciu

Rynkowy standard dla kursów online w Polsce to 20-40% prowizji od sprzedaży. Jak zdecydować, gdzie się ustawić?

  • 20-25% — kurs z wysoką marżą i niską ceną (poniżej 500 zł), albo kurs, w którym masz znaczące koszty ukończenia (mentoring, sprzęt)
  • 30% — standard dla typowego kursu online 800-3000 zł, gdzie marża to 80-90%
  • 40-45% — dla kursów premium (powyżej 3000 zł), gdzie wysoka prowizja buduje lojalność partnerek i pozwala im zainwestować w promocję

Sprawdź, co zostaje Ci po prowizji i po kosztach platformy, VAT, mentoringu. Jeśli wychodzi mniej niż 40% ceny — obniż prowizję albo podnieś cenę kursu. Nigdy nie uruchamiaj programu, w którym sprzedaż przez afiliantkę jest dla Ciebie mniej opłacalna niż sprzedaż własna.

Krok 3. Materiały dla partnerek: nie licz, że wymyślą to za Ciebie

Najczęstszy błąd początkujących programów: „wysłałam link afiliacyjny i nic się nie dzieje”. Bo sam link to nie jest oferta, tylko adres. Twoje partnerki potrzebują gotowego zestawu:

  • 3-5 gotowych postów na Instagram / LinkedIn (z zachętą do edytowania pod swój głos, nie copy-paste)
  • 2 szablony emaili do wysłania na listę (krótki + długi)
  • Pakiet grafik (posty, stories, header na bloga)
  • 1-stronicowy „brief produktu”: dla kogo, problem, efekt, cena, gwarancja
  • Specjalny kod rabatowy dla audytorium partnerki (np. -10% dla jej klientek): podwaja konwersję

Jeśli te materiały są dobre, Twoje partnerki samodzielnie uruchomią promocję. Jeśli są słabe albo nie ma ich wcale, program umrze po 2 miesiącach.

Krok 4. Rekrutacja pierwszych 5-10 partnerek: imiona i nazwiska, nie formularze

Nie otwieraj publicznego naboru. Nie rób posta „kto chce zarobić, zgłoś się”. To przyciągnie ludzi, których Twoja marka nie potrzebuje.

Zamiast tego: zrób listę 15-20 przedsiębiorczyń, które już dzielą Twoją klientkę docelową, ale nie konkurują z Twoim produktem. Wyślij każdej indywidualną wiadomość : zaproszenie, nie ogłoszenie. Pokaż, że rozumiesz jej biznes. Zaoferuj, nie proś.

Z 20 zaproszeń prawdopodobnie 5-8 odpowie pozytywnie. To jest Twój startowy krąg. Resztę zbudujesz później, przez referencje od pierwszych partnerek.

Krok 5. System raportowania i wypłat: automatyzuj od początku

Miesięczny cykl:

  1. 1. dnia miesiąca: automatyczny raport z narzędzia do każdej partnerki: ile sprzedała, ile należności
  2. do 10. dnia: partnerki wystawiają FV za prowizję (szablon dostajesz w kursie)
  3. do 15. dnia: Ty wypłacasz prowizje (grupowy przelew, jeden zrzut ekranu do każdej)
  4. raz na kwartał: spotkanie online z partnerkami: co działa, co nie, jakie nowe materiały są potrzebne

Ten cykl można obsłużyć na programie z 15 partnerkami w mniej niż 6 godzin miesięcznie. Ale tylko wtedy, gdy od pierwszego dnia masz to wszystko opisane i zautomatyzowane.

Najczęstsze błędy przy uruchamianiu programu afiliacyjnego

Z tego, co widzę u innych przedsiębiorczyń (i co sama popełniłam na początku):

  • Zbyt niska prowizja: „nie chcę dawać 30%, oddam 10%”. Efekt: żadna poważna partnerka nie zainwestuje czasu w promowanie czegoś, co jej daje 50 zł od sprzedaży za 500 zł
  • Program publiczny dla każdego: rozwadnia jakość rekomendacji, zamienia Twoją markę w supermarket
  • Brak materiałów: link bez kontekstu nie sprzedaje
  • Opóźnione wypłaty: partnerka, która czeka 60 dni na 450 zł prowizji, więcej nie poleci
  • Brak komunikacji: program to relacja, nie tabelka w Excelu
  • Afiliacja zamiast marki: jeśli nie masz jeszcze mocnej marki i dobrego produktu, program afiliacyjny tego nie naprawi. Najpierw produkt, potem skalowanie

Kiedy afiliacja NIE zadziała dla Twojego kursu

Muszę być z Tobą uczciwa. Program afiliacyjny to nie jest uniwersalne rozwiązanie. W kilku sytuacjach lepiej w ogóle go nie uruchamiaj:

Kurs kosztuje poniżej 300 zł. Prowizja 30% to 90 zł. Dla partnerki niewarte zachodu: nie będzie promować poważnie. Zostaw afiliację na premium ofertę.

Nie masz jeszcze wypracowanego procesu sprzedaży. Jeśli sama nie wiesz, dlaczego Twoje klientki kupują (albo dlaczego nie kupują), partnerki nie wymyślą tego za Ciebie.

Twoja marka jest w fazie zmiany. Jeśli właśnie repozycjonujesz ofertę, zmieniasz nazwę, przechodzisz kryzys marki, wstrzymaj program. Niestabilna marka w rękach kilku partnerek zrobi więcej szkody niż pożytku.

I jeszcze jedna rzecz, o której chcę otwarcie powiedzieć: czasem sama wyjdziesz z programu, w którym byłaś afiliantką. Ja zrobiłam to kilka lat temu: byłam afiliantką książki, z której osobiście skorzystałam, ale strategia autorki poszła w kierunku maksymalnego zarabiania, coraz mniej w tym było pierwotnej misji i relacji z człowiekiem. Wycofałam się, choć pieniądze były przyzwoite. Bo tak można. I powinnaś tego samego oczekiwać od swoich partnerek, że odejdą, jeśli Twój produkt albo strategia przestanie im odpowiadać. To jest zdrowe. To jest ambasadorstwo, nie handel.

Co zyskujesz, kiedy ten system zaczyna działać

Po 12 miesiącach dobrze ustawionego programu z 8-15 partnerkami, przedsiębiorczynie, z którymi pracuję, raportują zazwyczaj:

  • 15-25% przychodu kursu z kanału afiliacyjnego (przy założeniu aktywnej pielęgnacji)
  • Spadek CAC (kosztu pozyskania klientki) o 30-50% w stosunku do Meta Ads
  • Wyższa konwersja + klientki przychodzące z polecenia kupują szybciej i rzadziej żądają zwrotu
  • Społeczny dowód słuszności, którego reklama nigdy Ci nie kupi
  • Sieć ambasadorek, która polecałaby Cię nawet bez prowizji — ale prowizja jest uczciwym podziękowaniem

Chcesz zbudować własny program afiliacyjny krok po kroku?

W kursie Afiliacja 2.0 pokazuję Ci dokładnie ten sam system, który wykorzystuję w Oplotki od 5 lat, z szablonami, skryptami rekrutacyjnymi, checklistami i gotowymi materiałami dla Twoich partnerek.

Zobacz kurs Afiliacja 2.0 →

Dla przedsiębiorczyń od 100k zł rocznego przychodu. Nie dla początkujących afiliantek.

Pomnożysz, dzieląc się

Zakładam, że dzielimy się tym, co wartościowe. I w myśl tej zasady działa cała moja afiliacyjna aktywność — zarówno jako osoby, która uruchomiła własny program, jak i jako osoby, która korzysta z programów innych.

Nie znoszę pierdół. To strata cennego czasu, który już do nas nie wróci. Jeżeli prowadzisz wartościowy kurs, dajesz ludziom realną zmianę, a potem martwisz się, że „nie wypada” zbudować programu, w którym ktoś zarabia na tym, co i tak poleca — odpuść sobie ten skrypt. To jest świetne narzędzie, żeby zarabiać na produkcie, który jest dobry, wspierając kogoś, kto robi dobrą robotę. Wygrywamy wszyscy. Nie ma tu ofiar, wykorzystanych, czy przegranych.

Nie daj się wbić w przekonanie, że zarabianie jest złe. Jesteś wartościową, mądrą kobietą, która ma ważne rzeczy światu do powiedzenia — ale świat tak działa, że zaczynasz być słyszana wtedy, kiedy zasięg Twojej działalności wzrośnie. Pieniądze mogą tylko temu pomóc. Afiliacja to świetne narzędzie do dywersyfikowania strumieni przychodu w Twoim biznesie, poprzez dzielenie się tym, co naprawdę służy Tobie i Twoim klientkom.

Jeśli chcesz iść ze mną tą drogą — dołącz do Afiliacji 2.0 Pokażę Ci wszystko, co wiem.

Zobacz też: Historia marki Oplotki — słowami twórczyni · Biblioteka Biznesowa dla Handmade

O Afiliacji rozmawiamy często podczas naszych spotkań mastermind.

Sprawdź, czy to rozmowy dla Ciebie: MASTERMIND>>>


11 września 2019/Autor aga gaczkowska
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png 0 0 aga gaczkowska https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png aga gaczkowska2019-09-11 07:33:522026-04-22 07:42:13System afiliacyjny dla Twojego kursu online: jak skalować sprzedaż bez zwiększania budżetu na reklamę
FAKAP STORIES, Handmade-biznes, Wszystkie wpisy

Sklep internetowy z rękodziełem: czy warto i co trzeba wiedzieć na start

Sklep internetowy z rękodziełem może być dobrym kanałem sprzedaży, ale nie jest rozwiązaniem dla każdej marki handmade. Wymaga nie tylko produktów i zdjęć, ale też formalności, kosztów, ruchu i cierpliwości, bo sam sklep nie gwarantuje jeszcze sprzedaży.

Kiedy własny sklep internetowy z rękodziełem ma sens

Gdy chcesz budować własną markę

Gdy chcesz mieć większą niezależność

Gdy jesteś gotowa na dłuższy proces

Co trzeba przygotować, zanim uruchomisz sklep

Regulamin, polityka prywatności i zwroty

Płatności i dostawa

Koszty abonamentu i „drobnych” wydatków

Największy mit o sklepie internetowym z rękodziełem

Największym mitem jest przekonanie, że sam sklep internetowy zacznie sprzedawać. Bez ruchu, komunikacji i promocji nawet dobrze przygotowany sklep może stać pusty.

Najbardziej bolą porażki których nie zawinisz.

Żeby nie było tak kolorowo postanowiłam zebrać w jednym miejscu wszystkie niepowodzenia, które tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że twardego dupska trzeba do przedsiębiorczości.

Starasz się, wypruwasz sobie flaki, masz uzasadnione poczucie ze zrobiłaś wszystko, co w twojej mocy i … klapa. No i tak było z moim sklepem internetowym, choć może trudno w to teraz uwierzyć, ale był już nawet moment, że (gdyby nie roczny abonament wykupiony z góry) to po sklepie nie byłoby już śladu.

Trudne początki

Zaczęłam szukać jak wystawić swoje prace nie korzystając ze zbiorczych platform sprzedażowych. Podskórnie czułam, że tam z pewnością „zginę w tłumie”. Platformy zagraniczne odpadały, bo zakładałam że ciężkie dywany nie nadawały się choćby ze względu na koszty wysyłki. Objawieniem była dla mnie jedna z platform sprzedażowych. Tam mogłam założyć swój własny sklep. Dzięki 14-dniowemu okresowi próbnemu połknęłam haczyk.

Przez prawie 2 tygodnie przykuta do komputera uczyłam się obsługi sklepu. Z uporem maniaka studiowałam filmiki instruktarzowe by w końcu umieścić opisy i zdjęcia produktów w odpowiednich miejscach. Kiedy w końcu skonfigurowałam setki drobnostek podjęłam decyzje o wykupieniu abonamentu. Długo zajęło mi przekonanie siebie ze nie ma sensu na miesiąc, bo takie przedsięwzięcie potrzebuje co najmniej kilku miesięcy na rozwój. Roczny abonament wydawał się najsensowniejszy. Kwota netto oczywiście razy 12 miesięcy + 23% podatku, ręka zadrżała … ale mówią, że „do odważnych świat należy”.

Jeszcze trudniejszy start

Spodziewałam się fanfar, trąb anielskich, pasma sukcesów i kolejki zamówień. Zamiast tego czekała informacja, że bez polityki prywatności, regulaminu, wzoru formularza zwrotu, zdefiniowania form dostawy i bramek płatniczych, żadna transakcja się nie odbędzie. No dobra, zabrałam się za wszystkie zbędności i niezbędności, które umiałam ogarnąć samodzielnie.

Oszczędzę ci wyliczania szczegółowych kosztów, ale uwierz mi, że wszystko, co bezpłatne to się skończyło kiedy zapłaciłam abonament i pokazałam ze jednak chce sprzedawać przez Internet.

Tzw. „drobnica” zabrała mi prawie miesiąc z życia. Został jeszcze regulamin wraz z wszystkimi formularzami oraz polityka prywatności (nie stresuj się nie wyskoczę teraz z historią RODO, wole wspomnieć o takich detalach finansowych, jak ZUS, urząd skarbowy, czy czas potrzebny na twórcze rękodzieło).  Nie pytaj, jak wyglądało moje domostwo w tym czasie…powiedzieć „chaos” – to jak nic nie powiedzieć J

Zapał i dobre chęci wzięły górę.

No, gdybym może nie powiedziała A, to pewnie nigdy nie byłoby B (czyli dzisiejszej platformy Oplotki and Friends -sklepu, gdzie sprzedają zaprzyjaźnieni rękodzielnicy).

Nie pytajcie skąd wyczarowałam fundusze na prawną obsługę sklepu i ile czasu, uwagi i poszukiwania opcji na moją kieszeń mi to zajęło…Ale, jak powiadają…”Jeżeli jest chęć, znajdzie się sposób, jeżeli jej brak, znajdzie się powód”.

Skrócę opowieść…UDAŁO SIĘ!…obecnie radca pomaga ubrać w rzeczywistość nasze niekończące się pomysły.

No i pewnie tu powinien nastąpić happy end i krocie ze sprzedaży…

No ehm..nie do końca…

Sklep w końcu ruszył i był gotowy obsługiwać realne transakcje. Teoretycznie każdy mógł wejść, znaleźć piękny detal wnętrzarski dla siebie kupić lub ewentualnie skontaktować się w celu zmodyfikowania rozmiaru, czy koloru …. Teoretycznie…bo w praktyce nikt o tym moim wyśnionym sklepie nie miał pojęcia! No…miałam już działający fanpage, ale tam promowałam warsztaty …więc wiedziałam, że niekoniecznie są to osoby, które chcą kupować gotowe produkty, raczej na fanpage-u są te, które chcą je zrobić samodzielnie…

No i zaczęło się!

Jak to ja…na oparach entuzjazmu…ruszyłam na podbój szkoleń sprzedażowych…chyba nie było bezpłatnego instruktażu marketingowego, który uszedłby mojej uwadze…(no nie kryję, że nadszarpnięty budżet nie pozwalał na płatne szkolenia, a Poznań w szkolenia przebogaty).

Powoli (i tu żeby nie było wątpliwości…mówię raczej o miesiącach, nie tygodniach) zaczęłam rozumieć…o co w tym wszystkim chodzi…

I drgnęło!

Możesz sobie wyobrazić całą moją radochę, kiedy w końcu misterna machina ruszyła w grudniu 2016…

Szampan, kurtyna…brawa…

No nie do końca…

Potem był martwy styczeń i zero pomysłów, jak przetrwać do Wielkanocy.

Dopiero kolejny rok nauczył mnie, jak wykorzystać dni Babci, Mamy, letniej mody, jesiennych czapko-szałów…

No i teoretycznie powinnam sobie teraz spokojnie dziergać w domu i sprzedawać personalizowane ręczne dodatki do wnętrz…tyle, że w całej tej walce przegapiłam siebie…

Przecież ja wcale nie chcę siedzieć całymi dniami w domu, kiedy mąż w pracy, a dzieci w przedszkolu po to by dziergać bez końca…Ja przecież kocham ludzi! To przecież głównie warsztaty dają mi frajdę z tej rękodzielniczej działalności!

Dlaczego sam sklep nie wystarczy

Potrzebujesz ruchu

Potrzebujesz promocji

Potrzebujesz spójnego modelu sprzedaży

Jakie są najczęstsze pułapki przy sklepie handmade

Niedoszacowanie kosztów

Niedoszacowanie czasu

Zły kanał dla Twojego stylu pracy

Czyli na przykład, jak u mnie – samoświadomość, że nie chcesz siedzieć całymi dniami w domu i tworzyć w nieskończoność, bo tak naprawdę kochasz ludzi i warsztaty.

I CO TERAZ?

Jeżeli też tworzysz, pamiętaj, aby doceniać swoje umiejętności i poświęć chwilę na temat wyceny swojej pracy. Polecam Ci BIBLIOTEKĘ BIZNESU HANDMADE, w kótre zebrałam wszystkie doświadczenia związane ze sprzedażą rękodzieła na przestrzeni lat.

Agnieszka@oplotki.pl

Agnieszka Gaczkowska

www.oplotki.pl

FAQ

Czy warto mieć sklep internetowy z rękodziełem?

Tak, ale tylko wtedy, gdy pasuje do Twojego modelu marki, sposobu pracy i planu sprzedaży. Sam sklep nie gwarantuje jeszcze zamówień.

Jak założyć sklep internetowy z rękodziełem?

Trzeba przygotować nie tylko produkty i zdjęcia, ale też regulamin, politykę prywatności, zwroty, płatności, dostawę i cały techniczny setup sklepu.

Czy sklep internetowy z rękodziełem od razu sprzedaje?

Nie. Wpis bardzo wyraźnie pokazuje, że po uruchomieniu sklepu może pojawić się rozczarowanie, bo bez ruchu i promocji nikt nie dowie się, że sklep istnieje.

Jakie są koszty sklepu internetowego z rękodziełem?

To nie tylko abonament. Dochodzą koszty prawne, płatności, dostawy, czas wdrożenia i wiele „drobnych” elementów, które łatwo zlekceważyć na starcie.

Czy własny sklep jest lepszy niż marketplace?

Nie zawsze. Własny sklep daje większą niezależność, ale wymaga większego zaangażowania w promocję i budowanie ruchu.

Jeśli chcesz rozwijać sprzedaż rękodzieła spokojniej, mądrzej i bez chaosu, zajrzyj do Biblioteki Biznesowej dla Handmade.

 

24 lipca 2019/Autor oplotki
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png 0 0 oplotki https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png oplotki2019-07-24 07:30:262026-03-31 14:20:41Sklep internetowy z rękodziełem: czy warto i co trzeba wiedzieć na start
Przedsiębiorczość
Archiwum, Handmade-biznes, Wszystkie wpisy

Przedsiębiorczość – krok drugi

Zaczęło się od informacji usłyszanej od koleżanki. Że jest taka możliwość. Że są programy na rozpoczęcie działalności. A informacja ta zbiegła się z procesem decyzyjnym, przebiegającym u mnie podówczas, dotyczącym podjęcia kroków zawodowych. Byłam (i do dziś jestem) na urlopie wychowawczym, do pracy na etacie nie chciałam wracać. Mając małe dziecko u progu przedszkola nie chciałam pracować w szkole, w której przenigdy nie pracowałam na pół gwizdka, zawsze angażowałam się mocniej, nie umiem inaczej.

Przedsiębiorczość

Zatem zbiegły się dwie informacje w dobrym czasie. Ale żebyście nie pomyśleli, że to już spowodowało, że pobiegłam do wujka google’a. Nie. Jestem leniwą bułą, tak łatwo się nie daje ruszyć. Zaistniała trzecia okoliczność. Jedna z moich Przyjaciółek kończyła studia i żeby uzyskać dyplom coacha, szukała chętnych do sesji. Pobiegłam. (żartuję, jak wspomniałam wcześniej – jestem kanapowym ziemniakiem, nie biegam). Ale – nie zaprzeczę – chętnie skorzystałam z możliwości przeczołgania siebie. Po pytaniach, któremi niczym snajper strzelała Justyna, podjęłam trud i rozrysowałam sobie meandry błądzącej i ruszyłam pytać.

Najpierw trafiłam do Urzędu Pracy. W tejże cudnej instytucji niemalże odbiłam się od drzwi (trafiłam tam koło 14, a to już kres możliwości pań zza biurka, słowem: z(a)mykały!!!), ale słowo „niemalże” dało mi szansę na otrzymanie odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Nie mogłam otrzymać dofinansowania z UP (wysokość takiej dotacji to OKOŁO 18 tysięcy złotych i o więcej nie pytajcie, bo nie wiem), gdyż nie byłam zarejestrowaną bezrobotną i stanowczym tonem poinformowano mnie, jakże nagannym jest proces rejestracji wyłącznie w celu otrzymania dotacji. Zawsze byłam wzorową uczennicą i na takie zachowanie w życiu bym sobie nie pozwoliła. Dowiedziałam się również, iż warto udać się do miejsca, w którym wspiera się początkujących przedsiębiorców (jak gdyby UP takim miejscem nie był, choćby z założenia…) i tam poszłam w kolejnym tygodniu.

W moim mieście było to Poznański Ośrodek Wspierania Przedsiębiorczości i tam przyjęto mnie bardzo sympatycznie.

Przede wszystkim, zasiano nadzieję na to, że się uda.

Po wtóre, czułam się tam jak partner rozmowy, a nie roszczeniowy petent.

Tam też dostałam magiczną listę. Listę z adresami firm, w których trwał nabór do projektów unijnych, w których mogłam uczestniczyć. Skierowane były one do osób po trzydziestym roku życia oraz BIERNYCH zawodowo (urlop wychowawczy to jeden z przykładów bierności). Wystarczyło zadzwonić…

Czy podniosłam słuchawkę? (kto w dzisiejszych czasach podnosi słuchawki, błagam…)

Odpowiedź w następnym odcinku.

 

 

 

Masz dosyć narzuconych definicji szczęścia?

POZNAJ SEKRET SUKCESU NA WŁASNYCH WARUNKACH

i bądź pierwszą osobą, która przeczyta książkę

 

OPLOTKI. SUKCES HANDMADE.

 

Książka, w której zawarłam lekcje i wskazówki, jak zbudować własną definicję sukcesu na bazie mojej wyboistej drogi.

Porcja skondensowanej wiedzy w cenie dostosowanej do każdego budżetu.

Treść, którą pochłoniesz przy parującym kubku w ulubionym fotelu, w dowolnym miejscu i czasie.

12 czerwca 2019/Autor Ania - Zespół Oplotki
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2019/06/dsc_6879.jpg 1367 2048 Ania - Zespół Oplotki https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png Ania - Zespół Oplotki2019-06-12 07:00:242021-07-23 12:23:52Przedsiębiorczość – krok drugi
Strona 6 z 6«‹456

SPRAWDŹ NASZ KALENDARZ:

Zobacz najbliższe wydarzenia

Ostatnie wpisy

  • Stowarzyszenie Oplotki działa już 5 lat [EDIT: w 2026 to już 8 lat oficjalnego stowarzyszenia i 10 lat od startu działalności!]
  • Jak założyć stowarzyszenie rękodzielnicze – lata historii
  • Makrama dla dzieci, szydełko dla nastolatków: jak dobrać technikę do wieku na warsztatach handmade
  • Jak stworzyć kurs online z rękodzieła? Historia Moniki ze Scraveck Studio
  • Warsztat to nie hobby. MANIFEST o końcu amatorszczyzny | Oplotki

Sprawdź ulubione produkty naszej społeczności. Kliknij grafikę, aby dowiedzieć się więcej:

© Oplotki.pl 2021 | pomoc@oplotki.pl| agnieszka@oplotki.pl | Newsletter | Polityka Prywatności | Regulamin Sklepu Oplotki
Strona używa plików cookie. Korzystanie ze strony oznacza zgodę na zapisywanie plików cookie na urządzeniu (dysku) użytkownika.
 

Scroll to top Scroll to top Scroll to top
konferencja rękodzieło HANDMADE BIZ SUMMIT
Zapraszamy na tegoroczną konferencję: https://oplotki.pl/handmade-biz-summit/