Bardzo łatwo o wskazówki dotyczące tego, o czym warto pamiętać podczas prowadzenia warsztatów rękodzielniczych. Tutaj jednak uzupełniłam tekst również o wskazówki, czego NIE robić.
1. NIECH WARSZTATY RĘKODZIELNICZE NIE KRĘCĄ SIĘ WOKÓŁ CIEBIE
Kiedy Twoim priorytetem stanie się aktywizowanie uczestników do czynnego udziału w warsztacie, będziesz w stanie skierować ich uwagę właśnie na sam warsztat, nie na Ciebie. Dlatego po prostu warto się skupić na wykonywaniu kolejnych czynności, zamiast na omawianiu teorii, Twojego doświadczenia, kwalifikacji.
Warsztaty rękodzielnicze to nie wykład! Pamiętaj o tym. Minimum ¾ warsztatu to działanie. Największa część uwagi przeniesiona zostaje na każdego z uczestników, dzięki czemu Ty również możesz odetchnąć z ulgą, jeżeli jesteś typem introwertyka, który nie lubi świateł reflektorów.
Proces nauki odbywa się tam, gdzie jest obecne “robienie”, a nie “mówienie o robieniu”. Między innymi dlatego tak łatwo przychodzi uczenie innych, jeżeli nie próbujesz udowodnić wszystkim wokoło, jak bardzo zaawansowane są Twoje umiejętności.
2. NIE PRZECIĄGAJ! NIE SKRACAJ!
Pamiętaj, że Twoi uczestnicy planują czas przeznaczony na warsztat. Nie planują godziny dłużej ani krócej. To błąd, który najczęściej “zdradza” początkujących.
Pamiętaj, aby tak zaplanować czas warsztatu rękodzielniczego, aby rozpoczął się i skończył w ustalonych godzinach. Warto przewidzieć bufor czasowy (w postaci przerwy na posiłek/kawę) – taki, który można swobodnie skrócić lub wydłużyć, aby skorygować „poślizg” czasowy.
Zaplanuj czas na dodatkowe pytania po zakończeniu warsztatu, przerwy na posiłek, toaletę itp. Wszystkie te elementy (oprócz meritum samego warsztatu, oczywiście) powinny być uwzględnione w Twoim harmonogramie spotkania. Nie daj się zaskoczyć wadliwym sprzętem, spóźnionym uczestnikiem, niesfornymi pytaniami lub ożywioną dyskusją wśród uczestników.
3. ZADBAJ O LICZBĘ UCZESTNIKÓW NA WARSZTACIE
Chcesz interakcji, chcesz, aby warsztat rękodzielniczy „żył” uczestnikami, ale chcesz też, aby po ludzku Twoja praca się kalkulowała finansowo. Wydawać by się mogło, że obowiązuje tutaj zasada „im więcej, tym lepiej”. Niestety nic bardziej mylnego. Ważne, aby decyzja o liczbie uczestników należała do Ciebie.
Zbyt mało – ryzykujesz niezręczną ciszę. Zbyt wielu – ryzykujesz, że nie wszyscy zdążą skorzystać z momentów Twojej osobistej uwagi. Przetestuj, ilu uczestników to Twoje minimum i maksimum. Tego się trzymaj. Zadbaj, aby uczestnicy wiedzieli, jak dużej grupy mogą się spodziewać. Często to jeden z czynników, które biorą pod uwagę podczas podejmowania decyzji o udziale w danym warsztacie.
Oczywiście liczba uczestników uzależniona jest od charakteru warsztatu, dlatego podrzucam przykład. Zauważyłam, że podczas warsztatów szydełkowania grupa 5-osobowa to moje osobiste optimum. Grupa jest na tyle duża, że mamy poczucie „bycia w grupie”, ale jednak wystarczająco niewielka, aby rozmowa toczyła się w jednym „kręgu”. Zauważyłam, że wystarczy jedna osoba więcej i już naturalnie dzielimy się na dwie mniejsze podgrupy. Jeżeli niekoniecznie chcesz, aby taka sytuacja miała miejsce na Twoim warsztacie rękodzielniczym, warto zapamiętać tę prawidłowość.
Jeżeli też planujesz prowadzić warsztaty rękodzieła, koniecznie sprawdź e-book „Jak prowadzić warsztaty rękodzieła” >> Zebrałam w nim lata doświadczeń, aby ułatwić Ci drogę do szukania własnego sposobu prowadzenia tych kreatywnych spotkań.
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2020/06/blog-grafika-na-social-media-szablon-4.png788940aga gaczkowskahttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngaga gaczkowska2020-07-15 06:00:282021-05-11 13:30:413 rzeczy, których NIE możesz zrobić…
Jeśli prowadzisz warsztaty rękodzieła, warto przygotować przynajmniej trzy dokumenty: zasady udziału lub kontrakt, rozpiskę przebiegu warsztatu oraz ankietę po spotkaniu. Dzięki temu prowadzisz warsztaty spokojniej, bardziej profesjonalnie i masz lepszą podstawę do rozwoju kolejnych edycji.
Dlaczego te dokumenty są tak ważne?
Bo prowadzenie warsztatów rękodzieła to nie tylko sama technika i atmosfera spotkania. To także struktura, granice i sposób pracy, który daje bezpieczeństwo Tobie i uczestniczkom.
Niestety, prowadzenie warsztatów to nie tylko malownicze spotkanie… Jest jeszcze odrobina formalności, o które warto zadbać, prowadząc warsztaty rękodzieła.
Te trzy dokumenty pozwolą Ci zadbać o formalną stronę Twoich warsztatów rękodzieła.
Dokument nr 1: KODEKS DZIAŁANIA/KONTRAKT
Jego rola polega na zapewnieniu Ci komfortowych warunków pracy. Dzięki niemu ustanowisz nieprzekraczalne granice, które pozwolą Ci na swobodę działania. Po ludzku – określisz, co można, a czego nie podczas spotkania.
Tego typu jasne określenie, jakie zachowanie jest mile wdziane, a jakiego raczej nie masz zamiaru tolerować, pozwoli też uczestnikom poczuć się pewniej.
Co możesz uwzględnić w takim kontrakcie:
nie przeszkadzamy sobie nawzajem,
kiedy ktoś mówi, reszta słucha, nie robimy nic wbrew woli pozostałych uczestników,
nie niszczymy mienia w miejscu warsztatu,
nie robimy fotografii innych uczestników lub prac innych uczestników bez pozwolenia,
nie kopiujemy materiałów udostępnianych podczas warsztatów, nie powielamy w innym formacie i nie udostępniamy dalej na swoich platformach bez pozwolenia.
Może się to wydawać oczywiste albo banalne, ale nie warto zakładać, że takie jest dla wszystkich. Lepiej jasno określić, co jest OK, a co wręcz odwrotnie…
Jeżeli masz taką możliwość, możesz tego typu kontrakt zawierać w miejscu, gdzie uczestnicy rezerwują swój udział w warsztacie. Dzięki temu nie tracicie czasu w dniu wydarzenia.
Dokument nr 2: ROZPISKA WARSZTATU
Oczywiście może okazać się malutka, jeżeli warsztat trwa godzinę lub dwie. Na pewno będzie jednak ogromnym ułatwieniem pracy podczas nieco dłuższych warsztatów. Jeżeli każdy z uczestników dokładnie wie, kiedy nastąpią przerwy na toaletę, posiłki, napoje, nie narażasz się na rozpraszający chaos. Dodatkowo prawdopodobnie unikniesz wielu pytań I wątpliwości uczestników z tym właśnie związanych.
Dokument nr 3: FORMULARZ/ANKIETA
To ostatni, ale moim zdaniem kluczowy dokument.
Ankieta, o której wypełnienie możesz poprosić uczestników bezpośrednio po warsztacie lub nawet jeden/dwa dni po nim (np. drogą mailową).
Im bardziej otwarta forma pytań, tym więcej możesz się dowiedzieć.
Bardzo często opinie uczestników pozwalają Ci ulepszać scenariusz warsztatu. Potraktuj z wielką wdzięcznością szczególnie te krytyczne uwagi, bo to właśnie dzięki nim możesz dostrzegać, jak się rozwijać.
Bardzo często uczestnicy podpowiadają pomysły na kolejne scenariusze warsztatowe.
Warto zapytać o pozwolenie na udostępnienie pozytywnych opinii. Możesz ich użyć jako referencji, które zapewne zachęcą kolejnych uczestników do udziału w Twoich warsztatach.
Mam nadzieję, że te trzy krótkie dokumenty pomogą Ci zorganizować najważniejsze formalności, aby Twoje warsztaty mogły przebiegać w jeszcze bardziej harmonijnej atmosferze.
Czytaj dalej tutaj
Jeśli chcesz prowadzić warsztaty rękodzieła bardziej profesjonalnie i spokojnie, same dokumenty to dopiero początek.
Jeśli chcesz zobaczyć cały proces prowadzenia warsztatów:
Żeby stworzyć unikalny styl makramy, nie musisz wymyślać wszystkiego od zera. Najczęściej wystarczy świadomie pracować na pięciu obszarach: dodatkach, kolorze, fakturze, materiale i własnych połączeniach technik.
Unikalny styl makramy to charakterystyczny sposób łączenia materiałów, kolorów, splotów i dodatków, dzięki któremu prace stają się rozpoznawalne i trudne do podrobienia.
Oryginalność w makramie rzadko rodzi się z jednego genialnego wzoru — częściej z odwagi do eksperymentowania z tym, co już umiesz.
5 prostych sposobów na unikalny styl makramy
Nie znałaś makramy i świat był piękny.
Dom był wolny od sznurków poutykanych w każdej szafeczce i szufladzie, a domownicy nie obrywali za podbieranie nożyczek.
Zanim zaczęłaś zaplatać na potęgę, po prostu każda makrama była niesamowita. Każda oryginalna i przepiękna.
Teraz – kiedy sama zaplatasz – z łatwością rozpoznajesz, kto tworzy własne wzory, a kto korzysta z „inspirowania się” troszeczkę więcej, niż powinien.
Sama nie chcesz „odgapiać”, ale im więcej oglądasz prac, tym bardziej w Twojej podświadomości kotłuje się myśl, że to już było, i to też, i to…
Jak sprawić, żeby Twoja makrama była oryginalna?
Z jednej strony uwielbiasz przeglądać makramowe prace (wiem, co czujesz – sama zgromadziłam już setki inspiracji natej dedykowanej tablicy Pinterest >>, a z drugiej…
Jeżeli jeszcze raz zobaczysz pracę identyczną do tej, którą właśnie w przypływie kreatywności zaplotłaś, to OSZALEJESZ!
Jak nabrać pewności, że nikt nie będzie w stanie podrobić Twojej pracy?
Jak sprawić, żeby Twoja praca również była oryginalna?
Jak odnaleźć swój unikalny styl makramy?
Może nie jest to metoda super odkrywcza, ale na pewno skuteczna.
Po pierwsze: dodatki!
Makrama to nie tylko bawełna i drewno. Wiem, znalezione nad morzem lub w lesie patyki i surowy, bawełniany sznurek to KLASYK… Ale!
Możesz zawsze (do popularnych materiałów bazowych) dodać oryginalne dodatki.
Tutaj dosłownie sky is the limit, czyli po naszemu: im dalej od makramowych sklepów z materiałami do twórczości szukasz, tym lepiej!
Wszystkie markety budowlane z bogactwem blaszek, rurek, spinek, metalowych akcesoriów i sprytnych „przydasi” to Twój pierwszy przystanek.
Oczywiście możesz wybrać wersję zero waste i splądrować garaż taty/chłopaka/męża/kumpla/partnera (no może u sąsiada nie polecam grzebać bez pozwolenia). Uwierz mi, tam znajdziesz SKARBY! Podkładki pod śrubki nie tylko stanowią oryginalne oczka i ciężarki, ale można je dodatkowo malować, zdobić, owijać sznurkiem…
W artykule Akcesoria i ozdoby do makramyskompilowałam takie mini zestawienie akcesoriów, których sama używałam, ale jestem przekonana, że to zaledwie kropla w morzu możliwości. Nie zapominajmy o ceramicznych, szklanych, tekstylnych koralikach, guzikach, piórkach, ciężarkach, figurkach, szkiełkach… I tak dalej, i tak dalej.
Po drugie: kolor!
Nawet najbardziej oklepany wzór nabiera drugiej młodości, jeżeli użyjesz oryginalnego koloru. Nieoczekiwane połączenia barw mogą stać się Twoją wizytówką.
Sama z wypiekami na twarzy oglądam prace TeddyandWool. Granat i wszystkie jego odcienie – nawet ten supermodny Pantone na 2020 rok – niezmiennie kierują moje myśli ku oryginalnym, ręcznie farbowanym pracom, jak ta na grafice poniżej:
Pocieszę Cię! Nie musisz nagle uczyć się ręcznego farbowania. Sznurki do makramy już teraz są dostępne w tak bogatych paletach kolorów, że właściwie ogranicza Cię tylko wyobraźnia. Oryginalne połączenia barw, odcieni i kontrastów mogą z powodzeniem stać się elementem Twojego unikalnego stylu. Nawet jeżeli Twoje sploty są proste, kolor może dodać pikanterii Twoim kompozycjom.
Po trzecie: faktura!
Jak się domyślasz – chodzi o 3D. Makrama nie należy do płaskich form. Jeden z najpopularniejszych projektów to wiszący kwietnik 3D, ale jednak wiele prac ściennych to jednak obrazy. A co, gdyby nadać im tekstury? A co, gdyby kolejne warstwy pracy nakładać na siebie, nadając całości „ciała”?
Znowu – najbardziej podstawowe sploty mogą nagle nabrać zupełnie innego wyrazu. Zwłaszcza że im więcej warstw, tym trudniej taką pracę powtórzyć, a co za tym idzie – każda staje się unikatem.
Serdecznie namawiam Cię do eksperymentowania z kolejnymi piętrami i warstwami. Gwarantuję Ci nie tylko niesamowity efekt końcowy, ale również ciekawe ćwiczenie dla wyobraźni przestrzennej.
Po czwarte: materiał!
Wiem, wiem… Wątek “bawełna i drewno” już podejmowałam, ale jednak namawiam Cię do wyjścia z tego schematu ponownie. Nie tylko dodatki, ale sam materiał bazowy może być sposobem na wyróżnienie się z tłumu. Dlaczego tylko bawełna?! Zapraszam Cię do lektury wpisu Sznurki do makramy >> Tam wymieniłam te, które testowałam podczas poszukiwań nowego oblicza swoich prac dla klientów, dla których kluczowa była unikatowa forma.
Jestem pewna, że nie wyczerpałam tematu, a Ty z pewnością znajdziesz takie materiały, których ani ja, ani nikt inny jeszcze do makramy nie użył.
Po piąte: TY!
Twoje makramowe prace odzwierciedlają Twoją osobowość! Dobór sznurka, bazy, sposób zacieśniania każdego węzełka. To wszystko TWÓJ unikalny styl! Im więcej pewności nabierzesz w kombinowaniu, eksperymentowaniu i szukaniu własnych rozwiązań, tym bardziej unikalne staną się Twoje prace. Szydełkujesz? Świetnie! Znasz prawdopodobnie milion oryginalnych sposobów na przeplatanie sznurka w “niemakramowy” sposób
Sama czasem dodaję do moich prac szydełkowe łapacze snów. Taki niewielki element sprawia, że praca, choć wykonana z najprostszych splotów, jest nie do podrobienia dla kogoś, kto nie włada tą techniką.
Może kiedyś nawlekałaś koraliki na krosno, a może w zimowe wieczory z zapałem dziergasz swetry i czapki? To wszystko może być dla Ciebie inspiracją! Włącz do makramowych prac elementy, które są niedostępne dla osób władających tylko tą techniką.
Stwórz unikalny styl makramy, a doświadczenie zdobądź na kursie
Mam nadzieję, że zainspirowałam Cię do poszukiwań.
Jeżeli przyda się porcja konkretnych podpowiedzi i przykłady prac, które były moimi poligonami doświadczalnymi, zachęcam Cię do rzucenia okiem na mój Kurs makramy on-line >>
Celowo podrzucam tutaj tylko kilka przykładów, żeby zaprosić Cię po więcej… w kursie! Nieodzownym elementem procesu kreowania nowych rozwiązań jest społeczność i możliwość dyskusji. To znajdziesz w grupie dla uczestników kursu. Dlatego niezależnie od tego, czy dopiero zaczynasz swoją przygodę z makramą, czy też szukasz sposobu na odnalezienie własnego, unikalnego stylu, zapraszam Cię do Kursu Makramy on-line >>
Podsumowując 5 sposobów na unikalny styl makramy:
Sposób 1: dodatki
Sposób 2: kolor
Sposób 3: faktura
Sposób 4: materiał
Sposób 5: Ty i Twoje inne techniki
Jak stworzyć unikalny styl makramy?
Najczęściej nie przez wymyślanie wszystkiego od zera, ale przez świadome eksperymentowanie z dodatkami, kolorem, fakturą, materiałem i własnymi połączeniami technik.
Co sprawia, że makrama wygląda oryginalnie?
O oryginalności makramy często decydują nie tylko same sploty, ale też dodatki, sposób budowania faktury, dobór materiałów i charakterystyczne połączenia kolorów. To właśnie te elementy są rdzeniem tego wpisu.
Czy trzeba tworzyć własne wzory, żeby mieć własny styl?
Nie zawsze. Własny styl może rozwijać się także wtedy, gdy pracujesz na znanych rozwiązaniach, ale nadajesz im własny charakter przez materiał, kolor, strukturę i dodatki.
Jak wyróżnić swoje prace z makramy?
Pomaga wyjście poza schemat „bawełna i drewno”, eksperymentowanie z teksturą, warstwami i detalami oraz włączanie do makramy elementów z innych technik rękodzielniczych. Wpis podaje konkretne przykłady takich kierunków.
Czy kurs makramy pomoże mi znaleźć własny styl?
Tak — szczególnie wtedy, gdy potrzebujesz nie tylko inspiracji, ale też regularnej praktyki, przykładów i społeczności, która pomaga rozwijać własne rozwiązania. Na stronie kursu makramy online podkreślone są zarówno nauka krok po kroku, jak i dostęp do grupy dla uczestników.
Chcesz rozwijać swój styl makramy w praktyce?
Inspiracja to świetny początek. Ale własny styl naprawdę zaczyna się rozwijać wtedy, gdy regularnie ćwiczysz, eksperymentujesz i masz przestrzeń, żeby testować własne rozwiązania.
Jeśli chcesz nauczyć się makramy krok po kroku i jednocześnie rozwijać swoje własne podejście do materiału, koloru i formy, zobacz kurs makramy online.
CO ROBIĆ, ABY PRODUKTYWNIE WYKORZYSTAĆ CZAS NA KWARANTANNIE
Jak produktywnie wykorzystać czas na kwarantannie
Martwimy się o bliskich. Żonglujemy między rolą nauczycielki naszych dzieci, kucharki, pani od sprzątania, domowej pomocy psychologicznej.
W tym wszystkim próbujemy zrobić coś dla siebie lub dla swojego biznesu.
Nie da się ukryć. Jest ciężko.
Co więc można zrobić, żeby nie dopadało nas poczucie, że nie robimy nic?
Ale jednocześnie robić to, co uda się wcisnąć między logistykę codzienności?
Promować! Dzielić się ze światem tym, co mamy! Wychodzić z ukrycia!
Jeżeli czujesz, że dla Ciebie również to nie czas na nowe kolekcje produktów, zdecydowanie nie pora na przesiadywanie przed komputerem, a Twoja głowa po prostu nie potrafi się skupić w tym chaosie tak, jak wcześniej – mam coś dla Ciebie.
Pinterest.
Tak!
Nawet jeżeli jeszcze nie znasz tego narzędzia, to zdecydowanie polecam je Twojej uwadze WŁAŚNIE TERAZ. Kiedy czasu jak na lekarstwo, o skupienie ciężko, a ilość dodatkowych zadań sprawia, że znowu Twoje rękodzieło schodzi na dalszy plan.
Wszystko, czego potrzebujesz to kilka momentów, żeby zobaczyć wideo, w którym wyjaśniam, jak bezpłatnie promować rękodzieło dzięki platformie Pinterest.
A potem?!
Wystarczy dosłownie minuta dziennie, żeby efekty Twoich działań były zauważalne i przybierały na sile jak kula śniegowa.
Dlaczego?
Bo Pinterest w przeciwieństwie do Facebooka i Instagrama – to NIE JEST MEDIUM SPOŁECZNOŚCIOWE. Tam nie ma milionów postów, które po chwili przepadają w feedzie. Pinterest to wyszukiwarka graficzna, więc jeżeli Twój klient będzie szukał dokładnie tego, co oferujesz, to prędzej czy później Cię znajdzie! Być może nawet dzięki jednej publikacji Pina (bo tak nazywa się fotki, które tam umieszczasz wraz z odpowiednim opisem).
W tym wideo wyjaśniam, jak przy minimalnych nakładach pracy uzyskać optymalne efekty. Daję Ci mój osobisty patent na generowanie ruchu i kierowanie go do sklepu z rękodziełem, strony, bloga, podcastu. Ty też możesz wykorzystać tę strategię. Jedyne, czego potrzebujesz to chwila dziennie.
Bezpłatna wiedza o biznesie handmade ma sens, bo pomaga ruszyć z miejsca, zrozumieć podstawy i sprawdzić, czy dany sposób pracy Ci odpowiada. Ale sama wiedza nie zastępuje wdrożenia, decyzji i regularnego korzystania z dobrze uporządkowanych materiałów.
Dlaczego darmowe treści są dobrym początkiem?
Pamiętasz to uczucie, kiedy udało Ci się kupić odlotowe buty na wyprzedaży?Albo jeszcze lepiej – kiedy dostałaś drugą parę gratis, bo akurat wybrałaś się na zakupy w urodziny i taka promocja obowiązywała w sklepie?Fajne uczucie, prawda? Raczej polubiłaś ten sklep albo sprzedawcę.
A zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego wiele sklepów wysyłkowych pozwala Ci przymierzyć np. buty i w razie czego zwrócić bez dodatkowych kosztów? Dlaczego dostajesz od nich wysyłkę właściwie za darmo?
Dobrze się domyślasz. Kiedy już założysz te wymarzone buty na stopy, raczej nie będziesz chciała ich odesłać tam, skąd przyszły.
Wychodzę z podobnego założenia.
Zanim sprzedam, daję próbkę.
– Jak to? Rozdajesz wiedzę za darmo?! – wykrzyknęła koleżanka z mastermindu (naszej grupy do burzy mózgów między koleżankami-przedsiębiorczyniami z zupełnie innych branż niż handmade).
– Oczywiście! Wiem, że część z tych osób wróci po więcej. Wiedzieć coś a wdrożyć to dwie różne historie – odpowiedziałam jej.
Dlaczego darmowe treści są dobrym początkiem?
Darmowa wiedza pomaga ruszyć z miejsca
Wiedza jest wszędzie.Można uczyć się od innych, albo po prostu (trochę bardziej kosztownie) na własnych błędach.
Wiedza tajemna z pewnością to nie jest. Ale, jak wspomniałam, wiedzieć a WDROŻYĆ to dwie różne bajki.
Wdrożenie zaczyna się wtedy, gdy chcesz działać na serio
Wiem, że nie każdy, kto zaczyna przygodę z przedsiębiorczością rękodzielniczą, ma duże zasoby finansowe na inwestowanie w rozwój swoich kompetencji. Byłam w tym samym miejscu. Sama pamiętam setki bezpłatnych webinarów i tutoriali na YouTube, które przewertowałam, aby w końcu trafić na moją mentorkę biznesową. Dopóki miałam tonę entuzjazmu początkującego pasjonata, wystarczała bezpłatna wiedza. W momencie kiedy zdecydowałam, że rękodzielniczy biznes chcę robić na poważnie, zadbałam o nawyk korzystania ze wsparcia merytorycznego osób, które są tam, gdzie ja chciałabym być.
Zgodnie z tym, czego sama doświadczyłam… Płatne programy wsparcia to praktyczne wdrażanie, aby osiągać założone cele, a bezpłatne – solidne porcje wiedzy.
Kiedy bezpłatna wiedza wystarcza, a kiedy już nie?
wystarcza na początku,
nie wystarcza, gdy chcesz zacząć zarabiać na serio,
nie wystarcza, gdy potrzebujesz systemu, a nie pojedynczych tipów.
Dlaczego twórczynie handmade często zaczynają od darmowych materiałów?
Najczęściej dlatego, że nie są pewne, czy chcą na poważnie lub nie wierzą, że zarabianie na rękodziele jest w ogóle możliwe.
Co jest kolejnym krokiem po darmowych treściach?
Bezpłatna wiedza o biznesie handmade pomaga zrozumieć podstawy, ale nie zastępuje wdrożenia ani dostępu do uporządkowanego systemu rozwoju.
Największa różnica w biznesie handmade nie przebiega między tymi, które wiedzą więcej, ale między tymi, które tylko konsumują wiedzę, a tymi, które zaczynają ją wdrażać.
Bezpłatna wiedza pomaga ruszyć z miejsca. Ale jeśli czujesz, że chcesz uporządkować swój biznes handmade szerzej — sprzedaż, marketing, ofertę, SEO, warsztaty i rozwój marki — zajrzyj doBiblioteki Biznesowej dla Handmade.
To miejsce, w którym znajdziesz kursy, programy, nagrania i materiały stworzone po to, żeby pomagać twórczyniom handmade rozwijać biznes spokojniej, mądrzej i bardziej strategicznie.
Czy bezpłatna wiedza o biznesie handmade ma sens?
Tak, bo pomaga zrozumieć podstawy, ruszyć z miejsca i sprawdzić, jakie podejście do rozwoju marki handmade najbardziej Ci odpowiada. Bezpłatne treści mogą być dobrym początkiem, szczególnie wtedy, gdy dopiero oswajasz temat sprzedaży, marketingu i budowania własnej marki.
Czy darmowe treści wystarczą, żeby rozwinąć biznes handmade?
Na początku często tak, ale z czasem samo zbieranie wiedzy nie wystarcza. Jest duża różnica między tym, że coś wiesz, a tym, że naprawdę zaczynasz to wdrażać w swoim biznesie handmade.
Dlaczego warto zaczynać od darmowych materiałów?
Bo to bezpieczny sposób, by oswoić temat, sprawdzić kierunek i zobaczyć, czy chcesz rozwijać biznes handmade bardziej na serio. Bezpłatne treści pozwalają też lepiej zrozumieć, jakie obszary najbardziej wymagają Twojej uwagi.
Kiedy darmowa wiedza przestaje wystarczać?
Wtedy, gdy chcesz nie tylko czytać i oglądać, ale naprawdę uporządkować sprzedaż, ofertę, marketing, SEO albo strategię swojej marki handmade. Na tym etapie pojedyncze porady zwykle już nie wystarczają.
Co jest kolejnym krokiem po darmowych treściach?
Naturalnym kolejnym krokiem jest wejście do miejsca, gdzie wiedza jest zebrana, uporządkowana i gotowa do wykorzystania w praktyce. Właśnie dlatego kolejnym etapem może być Biblioteka Biznesowa dla Handmade.
Czy bezpłatna grupa lub darmowe materiały mogą pomóc mi zacząć zarabiać na rękodziele?
Tak, mogą bardzo pomóc na początku, bo dają podstawy i pomagają lepiej zrozumieć mechanizmy działania biznesu handmade. Ale jeśli chcesz rozwijać markę długofalowo, potrzebujesz też wdrożenia, decyzji i bardziej uporządkowanego wsparcia.
Dla kogo są bezpłatne treści o biznesie handmade?
Dla twórczyń handmade, które chcą zacząć, uporządkować podstawy albo sprawdzić, czy rozwijanie marki handmade to kierunek, w który naprawdę chcą pójść. To dobry pierwszy krok dla osób, które potrzebują oswoić temat bez presji.
Chcesz iść dalej niż darmowe treści?
Bezpłatna wiedza pomaga ruszyć z miejsca. Ale jeśli czujesz, że chcesz uporządkować swój biznes handmade szerzej — sprzedaż, marketing, ofertę, SEO, warsztaty i rozwój marki — zajrzyj do Biblioteki Biznesowej dla Handmade.
To miejsce, w którym znajdziesz kursy, programy, nagrania i materiały stworzone po to, żeby pomagać twórczyniom handmade rozwijać biznes spokojniej, mądrzej i bardziej strategicznie.
Czy promowanie swojego rękodzieła w dobie kryzysu ma sens?
Jeśli zastanawiasz się, jak promować rękodzieło w czasie kryzysu, mam dla Ciebie podpowiedź.
Dokładnie tak samo albo nawet intensywniej niż normalnie!
Wierzę, że rękodzieło niejednej osobie uratowało zdrowie psychiczne. Zwłaszcza w tym przedziwnym czasie kwarantanny, samoizolacji, tęsknoty za bliskimi…
Dlatego uważam, że tym bardziej naszym OBOWIĄZKIEM – jako twórców rękodzieła – jest DAĆ SIĘ ODNALEŹĆ w sieci.
Wiem, produkowanie postów na Facebooku i Instagramie przynosi coraz mniejsze efekty. Posty giną w feedzie i następnego dnia już nikt nie pamięta Twojej misternie projektowanej grafiki.
Rozumiem Cię. W zespole OPLOTKI sam Facebook to jeden pełny etat pracy!
Dlatego polecam Twojej uwadze platformę Pinterest. Pisałam już o niej więcej tutaj >>
Nie będę powtarzać, ale zachęcam Cię do jej wykorzystania szczególnie teraz.
(Jeżeli jeszcze nie wykorzystywałaś tego medium strategicznie, przyda Ci się ten krótki wideo tutorial >>).
Pinterest to bardziej wyszukiwarka graficzna niż social medium. I co z tego?
Jedna cenna informacja: Twoi klienci SZUKAJĄ Twojej treści, a nie bezmyślnie przewijają feed. ☺
Jeżeli strategicznie opiszesz swoje grafiki, będą żyły właściwie w nieskończoność (w przeciwieństwie do „znikających” postów na FB czy Instagramie).
Dobrze stworzone treści na Pinterest ROSNĄ z czasem.
Zaintrygowałam?
Mam nadzieję!
Wskakuj tutaj >> po wideo tutorial, który pokaże Ci, jak możesz wykorzystać Pinterest do promocji swojego rękodzieła!
I pamiętaj!
Twoje rękodzieło jest teraz potrzebne bardziej niż kiedykolwiek wcześniej!
Może właśnie teraz ktoś tam szuka kreatywnego sposobu na oderwanie się od zmartwień codzienności i w pięknych, misternych przedmiotach pełnych uważności i godzin serca odnajdzie drugiego człowieka. ☺
CO MOŻESZ ZROBIĆ DLA SWOJEGO BIZNESU, KIEDY WOKÓŁ SZALEJE PANDEMIA?
W dniu 27 marca 2020 udostępniłam wideo warsztat na temat przygotowania swojego biznesu na recesję >> https://youtu.be/zgs7YAh6Gww
Zebrałam najważniejsze myśli z tego wideo warsztatu w formie pisanej.
handmade a koronawirus
Po pierwsze – oszacuj, na czym stoisz
Choć niektórzy liderzy próbują wmawiać nam, że obecna sytuacja „to nic takiego”, chyba wszyscy czujemy, że jednak jest poważnie. Zamartwianie się i panika to druga skrajność. Jedno, co z pewnością może nam pomóc, to solidna porcja merytorycznej wiedzy.
Obserwacja mediów o ugruntowanej pozycji, różnorodność źródeł – to metoda, która pozwoli Ci reagować na sprawdzone fakty, a nie wpadać w popłoch poprzez tzw. fake newsy.
Sprawdź, w jakiej kondycji jest Twoja działalność i czy finansowo jesteś w stanie przetrwać scenariusze optymistyczne (kwarantanna potrwa jeszcze kilka tygodni) i pesymistyczne (potrwa kilka miesięcy).
W każdej z sytuacji możesz założyć, a właściwie po prostu przeliczyć, czy „dasz radę” czy może „pójdziesz z torbami”.
Nie bój się odpowiedzi na to pytanie!
Czasem lepiej wiedzieć, że w długi zaczniesz wpadać po miesiącu, niż udawać, że rzeczywistość w jakiś magiczny sposób Cię ominie.
Może okaże się, że nie jest tak źle. A nawet jeśli… możesz zareagować!
Po drugie – decyduj. Szybko.
No właśnie. Nawet najgorszy scenariusz to nie jest powód do paraliżu.
Nie warto chować się pod kołdrę.
Za to zdecydowanie warto podejmować szybkie decyzje. Nawet na bazie skąpej wiedzy lub przewidywań, które mogą, ale nie muszą się sprawdzić. Postawa proaktywna, zamiast biernego obserwowania tego, co wokół, zdecydowanie może „uratować” naszą biznesową skórę. Może zmiana strategii, ograniczenie wydatków, inwestycja w produkt, który odpowie na aktualne potrzeby naszych klientów, okaże się strzałem w dziesiątkę?
To może być Twoje biznesowe „być albo nie być”.
Wyobraź sobie właściciela pracowni szycia, który ignoruje zakazy, udaje, że „nic się nie stało” i w ofercie pozostawia takie warsztaty.
Nie tylko nikt nie przychodzi, ale sam rękodzielnik zyskuje złą sławę. A kiedy pył powirusowy opadnie, raczej nie będzie notował zbyt wielkich tłumów.
Po trzecie – komunikuj (się)
A co, jeśli ten sam właściciel pracowni ją zamyka? Albo jeszcze lepiej – zamyka siebie w niej? I szyje jak szalony maseczki, które odwozi do szpitali? A co, jeśli w wolnych chwilach KOMUNIKUJE swoim klientom, ze pracownia zamknięta (bo szyje jak szalony te maseczki). A co, jeśli trzaska live’y na FB, jak szyje te maseczki, i jeszcze na dodatek uczy innych, jak to robić, nawołując do akcji #zostanwdomu?
Rozumiesz, w jakim kierunku pędzą moje myśli?
Ten sam właściciel pracowni. Ta sama pracownia. Ten sam czynsz, który jakoś sam nie chce się zapłacić…
Tylko sytuacja / wizerunek / poczucie sprawczości / duma / wsparcie społeczności …zuuuupełnie inne!
Pamiętaj!
Jeżeli jesteś twórcą rękodzieła i myślisz o sobie: “Co ja tam mogę w walce z Koronawirusem. Jestem jak taki Dawid w walce z Goliatem…”, to przypomnij sobie, kto tę epicką, nierówną walkę wygrał.
A co najważniejsze – DZIAŁAJ!
Otocz się przyjaznym wsparciem bratnich dusz, które nie pozwolą załamać rąk i zmotywują do aktywności. I pamiętaj:
Pewnie wszyscy odnotujemy straty (już ze strachem spoglądam na prognozy i opłakuję ambitne plany warsztatowe, które ekipa OPLOTKI snuła w styczniu tego roku), ale tylko od nas zależy, czy na sercu i w duszy wyjdziemy z całej tej koronawirusowej przygody bogatsi.
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2020/05/blog-grafika-na-social-media-szablon-3.png788940aga gaczkowskahttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngaga gaczkowska2020-04-22 06:10:212021-05-20 14:45:31Jak prowadzić swoją działalność handmade w dobie koronawirusa
Warsztaty rękodzieła można prowadzić także online, dzięki czemu twórcy handmade mogą kontynuować działalność nawet wtedy, gdy spotkania stacjonarne są utrudnione. Warsztaty internetowe pozwalają dotrzeć do uczestników z różnych miejsc i rozwijać społeczność wokół marki handmade.
Jak prowadzić warsztaty rękodzieła, kiedy kryzys sabotuje Twoją działalność handmade?
Wszyscy siedzimy w domach.
Takie czasy.
Możemy załamać ręce i lamentować, że nasza działalność, finanse, CAŁA RZECZYWISTOŚĆ zrobiła potrójne salto i wylądowała w kałuży chaosu.
Możemy.
Ale możemy też zakasać rękawy, zrobić krok w tył i spróbować jakoś odnaleźć się w tej przedziwacznej, niepewnej rzeczywistości… A jak się to ma do biznesu rękodzieła
Czy warsztaty rękodzieła można prowadzić online
Warsztaty rękodzieła online są coraz popularniejszą formą dzielenia się wiedzą w branży handmade. Dzięki internetowi twórcy mogą prowadzić zajęcia dla uczestników z różnych miast i krajów.
Organizujemy więc warsztaty rękodzieła ONLINE.
Jako że to idealny czas, aby być RAZEM, umożliwiamy udostępnianie gościnnych warsztatów na naszym YOUTUBE OPLOTKI
Były już warsztaty z takich technik, jak: scrapbooking, sutasz, makrama, szydełkowanie, tkanie, punch needle, wypalanie w drewnie, mondfulnessowe rysowanie .
Coraz więcej twórców zwraca się do nas z pozytywną wiadomością: „PRZYŁĄCZAMY SIĘ DO AKCJI”, ale czasami barierą okazuje się technologia.
W ramach tego warsztatu omówiłam narzędzia, których ekipa OPLOTKI używa do publikowania naszych warsztatów. To taka zaktualizowana wersja tego historycznego warsztatu, który publikowałam w czasie koronawirusa (pamiętasz go jeszcze? ;P )
Zapraszamy Cię do skorzystania! Nagranie pozostawiam dostępne dla każdego i zachęcam do dzielenia się nim z bliskimi!
Wspierajmy się w tym trudnych czasach i pamiętajmy, że to się wszystko zawsze kiedyś wreszcie się kończy. Potraktujmy ten czas, jako konstruktywny czas rozwoju/wzrostu/refleksji.
Nie dajmy się panice!
Trzymam za Ciebie kciuki!
Zdrówka
[EDIT]
Na szczęście czasy pandemii są już za nami, choć oczywiście zostawiły swoje piętno niemal na każdej dziedzinie życia. Ważne, aby z takich spraw czerpać naukę na przyszłość i być przygotowanym na czarny scenariusz.
Choć uważam, że warto być po prostu dobrze przygotowanym. A w temacie warsztatów wiem, co mówię. Historia oplotki.pl to warsztaty u źródła, miliony lekcji po drodze – w tym właśnie te, które przyniósł COVID.
Warstzaty stacjonarne i warsztaty online – u nas wciąż na tapecie. Teraz oplotki.pl nie tylko prowadzą warsztaty dla innych, ale również uczą, jak warsztaty rękodzieła prowadzić.
Jeżeli chcesz dołączyć do grona nieziemskiej ekipy rękodzielniczek prowadzących warsztaty po mistrzowsku, koniecznie wskocz na stronę kursu: Prowadź Warsztaty Rękodzieła po Mistrzowsku
W 8 modułach głównych oraz bonusach zebrałam masę swoich doświadczeń, ale również tricków, które sprawdziły się na moich warsztatach oraz wiedzę na temat tego jak uczyć innych (w tym dorosłych). Materiały przyogotowane w formie nagrań video, plus nagrania audio sesji Q&A, plus workbook, który pozwoli zanotować wszystkie Twoje pomysły, uporządkować wiedzę i stanie się jednym z narzędzi do ulepszania Twoich warsztatów.
Kurs napakowany wiedzą praktyczną (choć i odrobina teorii się znajdzie ;P) – kliknij grafikę powyżej, by przejść do strony ze szczegółami – znajdziesz tam również opinie uczestniczek kursu.
Jak prowadzić warsztaty rękodzieła online
wybierz prosty projekt
przygotuj listę materiałów
pokaż technikę krok po kroku
zostaw czas na samodzielną pracę uczestników
zadbaj o dobrą komunikację.
Warsztaty rękodzieła online pozwalają twórcom dzielić się wiedzą bez ograniczeń lokalizacji.
FAQ
Jak przygotować warsztaty rękodzieła online?
Warto wybrać prosty projekt, przygotować listę materiałów dla uczestników i zaplanować przebieg warsztatu krok po kroku.
Czy warsztaty rękodzieła online są popularne?
Tak. Coraz więcej twórców handmade prowadzi warsztaty online, ponieważ pozwalają one dotrzeć do uczestników z różnych miast.
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2020/04/blog-grafika-na-social-media-szablon.png788940aga gaczkowskahttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngaga gaczkowska2020-04-06 20:42:472026-03-10 11:11:31Jak prowadzić warsztaty handmade w czasie kryzysu – warsztaty rękodzieła online
JAK SIĘ (NIE) UBIERAĆ, KIEDY PRACUJESZ JAKO FREELANCERKA?
Poczułam się wykluczona, kiedy czytałam wymyślne nazwy biurowego ubraniowego savoir-vivre…
Że white tie, black tie, że formal, informal, business, casual itp. I każdy styl z milionem zasad do zapamiętania. A kiedy mąż rzucił mi od niechcenia: „Ty to masz luz, w dresie możesz cały dzień”, to już nie wytrzymałam.
Chciałam mu powiedzieć, że w tych naszych „biznesach onlajn” to przynajmniej z osiem stylów mogę wyróżnić, ale poza szczegółowymi opisami jakoś ani jedna ze standardowych nazw mi nie pasowała.
NO TO SPŁODZIŁAM WŁASNE! Gotowe?
Co wypada? Co nie wypada?
No dobra, to na początek mały background.
Jestem rękodzielniczką (wyobraźnia już Ci pewnie podsuwa obraz jakiejś opatulonej wielkim swetrem baby dziergającej bambosze, oczywiście z kubkiem gorącej herbaty obok).
Jestem też przedsiębiorczynią (jakaś garsoneczka w poprawnych politycznie kolorach, może szpilka?).
Jestem mamą (plamy, gdzie się da i ciuchy praktyczne do obrzydzenia?).
Pracuję z domu (no, i tutaj to już dresik murowany!).
Na dodatek reprezentuję lokalną społeczność na forum miasta Poznań oficjalnie (jak właściwie powinna wyglądać radna ?!?) oraz nieoficjalnie (działaczka społeczna – na pewno jakaś zapalona NGO’ska z dredami i kolorowymi skarpetkami ?!).
A co powiesz na to wszystko NARAZ ?! W jednej osobie?! Jak “to coś” ma wyglądać w ogóle?! Jak się taki miszmasz ma ubierać?
Marka OPLOTKi to inkubator rękodzielniczej przedsiębiorczości, grupa kobiet prowadzących warsztaty rękodzieła (stacjonarne i online), sklep z rękodziełem online, a ja jako właścicielka jestem rasowym przedsiębiorcą „wszechogarniającym” całość – od networkingowania na konfach biznesowych poprzez łatanie dziur, kiedy „wysypie się” strona internetowa, aż po anagrywanie podcastowych odcinków, pisanie blogowych postów, wideo rozmowy z klientkami i koleżankami z zespołu, no i oczywiście z partnerami biznesowymi.
Jak się domyślasz, w tej sytuacji żonglowanie stylami jest nie lada wyzwaniem. Stąd ogromna potrzeba (pomożesz?) ogarnięcia tego chaosu.
Wierzę, że Twój „rozstrzał ról” pozwoli dodać co najmniej kilka stylówek do tego małego kompendium :P, więc śmiało notuj, jeżeli czujesz, że warto dodać jakiś podrozdział
Freelancer style – czyli wolnoć, Tomku, w swoim domku!
To te słynne dresy, które oblekamy, kiedy trzeba zmierzyć się z długim artykułem odwlekanym na wieczne potem. To te bluzki mające po milion lat, które zakładamy z sentymentu, ale gdyby ktoś nas w nich zobaczył, to byśmy udały, że to nie my, tylko siostra bliźniaczka, co stylu nie ma. To te wszystkie ciuchy „po domu”, z którymi nie możemy się rozstać z jakiegoś irracjonalnego poczucia winy – że skoro tyle przeżyły, to należy im się „spokojna emerytura”.
Tutaj nie ma granic inwencji!
Dziergane skarpety (oczywiście handmade) do spódnicy, podkoszulek zamiast stanika, włosy w kitkę bez rozczesywania. Luz totalny, a w głowie myśl jedyna: „Niech ten pi!#@#$ kurier nie próbuje dzisiaj nawet dzwonić domofonem!”.
Serwuję sobie takie dni, kiedy absolutnie nic nie idzie, kiedy jedyne, co jestem z siebie w stanie wykrzesać, to zawleczenie laptopa na kanapę, żeby spłodzić jakiś tekst. Odłączam wtedy internet i jakoś irracjonalnie uspokajam się, że nikt mnie w takim stroju nie ogląda (niezaklejona kamerka internetowa mało mnie wtedy rusza ). Mój Freelancer style to totalna miękkość swetrów, spódnic, bluzek dzierganych ręcznie jako prototypy produktów sprzedawanych w OPLOTKowym sklepie (często nieudane, ale tak „swojskie”, że za Chiny nie spruję, tylko będę z dziką przyjemnością nosić, kiedy nikt nie widzi). Ot taki rękodzielniczy fetysz.
Smart Casual – czyli czasem jednak kurierowi trzeba otworzyć
No dobra, jednak nie każdy z nas może bez końca tkwić w idealnym świecie, kiedy to ten świat niczego od nas nie chce. Wtedy jakoś tak czujemy się w powinności „jakoś” wyglądać.
Bez szaleństwa (make-up nawet nie przyszedłby mi do głowy przy tej stylówie), ale już jakiś outfit, w którym nie mamy fobii otwierania drzwi sąsiadce lub kurierowi, czemu nie?
Ukochane jeansy – koniecznie takie mięciutkie, najlepiej o dwa rozmiary za duże, żeby dupsko przed komputerem nie cierpiało, takie z zawiniętymi nogawkami, żeby skarpeciochy handmade obowiązkowo było widać. Skarpety najlepiej takie 100% wełna, żeby było ciepło bez wiecznego poszukiwania kapci (obuwiem gardzę w domowym office).
Do tego T-shirt – bawełna z jakimś printem=statementem, żeby mówił sam za siebie.
I nieodzowny, kluczowy element: Sweter (no, opcjonalnie bluza) – byle wielkie to było, „za tyłek”, z przydługawym rękawem, w który można schować dłonie zgrabiałe od klikania.
Jak koszula do biura, tak i swetrzysko do home office’u to MUST HAVE. W moim wydaniu – sweter w dziwnie zbliżonym kolorze do koca na pobliskiej kanapie (no dobra, wełna mi została, a eksperyment okazał się ulubionym „ocieplaczem” długich godzin przy biurku).
Smart dress – czyli dlaczego sukienka ratuje życie
Zdecydowanie nie lubię ubierać się wielokrotnie. To dla mnie strata czasu. Może nie każdy tak ma, ale jeżeli wiem, że tego dnia wypada moja kolej zaprowadzenia dzieciaków do placówek, to króluje SMART DRESS (code).
Kiecki to takie ubrania, które dobrze „wystają” spod płaszcza, całkiem przyzwoicie leżą same, no i KLUCZOWE – nie trzeba ich przebierać, aby po powrocie do domu od razu zaczynać robić swoje. Ba! Nawet make-up nie jest nieodzowny! I fryzura! Czas operacyjny o poranku spada do minimum, a jednocześnie wyglądasz jak kobieta i człowiek! Nawet w sytuacji, kiedy plamy z dziecięcych łap jakoś magicznie się do Ciebie przyklejają, zmiana kiecki to jeden ruch – bez zbędnego myślenia, czy te spodnie do tej bluzki, a co ze skarpetami… itd.
No i na takiej przeciętnej kończy się moja zwyczajowa stylówa. Kiecek pasujących do czarnych/cielistych rajtuzów jest u mnie w szafie zdecydowanie najwięcej. Niby jakoś specjalnie ich nie lubię, ale praktyczna oszczędność czasu zdecydowanie wygrywa i noszę nałogowo.
Business casual – czyli koszula do dresu
Tu znowu background
Jako przedsiębiorczyni online, bardzo często konsultuję przy pomocy wideo rozmowy. Niezależnie, czy grupowa, czy indywidualna – kiedy dotyczy pracy, staram się zaznaczyć rozmówcy, że jednak jesteśmy w pracy, a wtedy…
Migusiem zamieniam ukochane swetrzysko na porządną koszulę, a dół pozostaje bez zmian…
Dzięki temu, że widzimy się online, średnio do połowy biustu, nawet niedopięty guzik ”ujdzie” W moim wydaniu – motyw koszuli pociągnięty został do ekstremum ciążowego, kiedy to po prostu nie dopinałam już guzików ze względu na brzuch, a mimo to moi rozmówcy widzieli mnie w wydaniu biznesowym Oj gdyby tylko widzieli, co się działo z moją stylówą poza kadrem.
Niezależnie od tego, co poza kadrem, ważne, że rozmówca nie czuje się zignorowany przez mój strój. I niby nie trzeba, ale jakieś takie poczucie, że w tej branży też można „profesjonalnie” (choć z przymrużeniem oka), pozwala mi rozgraniczać strojem, kiedy spinam się trochę bardziej, a kiedy luz wkrada się w te moje onlajnowe biznesy.
Mały protip dla biznesu
Kiedy mąż (klasyk korpo) mocno zakatarzył w ważny tydzień w pracy i (wielce wyjątkowo) szefostwo pozwoliło mu przeprowadzić dwa wideo spotkania z domu, podszedł do sprawy „po amatorsku”.
Na 15 minut przed callem z zespołem projektowym (branża drogowa, ale to nieistotne, każde korpo projektowe ma podobną stylówę) wbijał się w spodnie służbowe, koszulę, nawet skarpetki zmienił, jak należy.
Po rozmowie numer 1 zapytałam go: “A po co Ci te portki ciasne zamiast dresu? Przecież rozmówcy widzą tylko „górę”. Włosy byś sobie zamiast tego uczesał może raczej, co?”.
No, korpoamator…
Po trzech dniach chorowania opanował już business casual w wydaniu freelancera (uczył się u doświadczonej praktyczki, czyt. MUA) i przyznał z pokorą, że korpo kultura stroju właśnie zyskała nowy wymiar: sickness-mode – business casual. Ot, taki odpowiednik naszego „zwykłego” business casual freelancerów.
Business casual – z opcją wyjścia
No dobra, żarty żartami, ale business casual to chyba jedyny styl, który trochę pokrywa nam się z korpoświatem…
Nie ma co kryć, że nawet onlajnowe biznesy wymagają czasem spotkań w realu. A to lunch, a to brunch, a to szybki networking.
Nie da się w bamboszach.
Parę przyzwoitych koszuli, porządne jeansy, no i obuwie inne niż skarpety jednak się przydają. Na salony wjeżdża również make-up.
To jedyny moment, kiedy autentycznie cierpię.
Wyolejowana, wypielęgnowana, wymaseczkowana skóra twarzy (wolna od codziennego obowiązku pudrowania) autentycznie woła o pomoc, kiedy upiękniam ją na wyjście.
To chyba jedyna część stroju, która mi nie leży, choćbym nie wiem jak rasowe marki, upraszała o asystę.
Znowu offtopując do korpo – autentycznie podziwiam osoby (i trochę im współczuję), które muszą wbijać się codziennie w rutynę podkładu, pudru, mascary i czego tam jeszcze trzeba ponakładać, żeby czuć się pewniej w korpo casualu
No ale my tu o stroju miałyśmy.
I tu się rozpiszę, bo uważam się za mózg-nie-z tej ziemi.
Wpadłam na pomysł, który po prostu (dla mnie) świetnie działa!
Kiedy wychodzę sieciować (żeby nie było, że networkingową kalkę językową uprawiam) patrzę na tych „amatorów” w identycznych garniturkach, błękitnych koszulach i wypucowanych butkach. Przyjmuję wizytówki, które wyglądają identycznie i zapominam o tych ludziach tak szybko, jak ich poznaję…
Smutne.
Dotarło do mnie, że w środowisku architektów, w którym dotychczas najczęściej się obracałam (moje zaplecze zawodowe i solidna dekada praktyki) jest jeszcze gorzej. WSZYSCY NA CZARNO! I koniecznie w najmodniejszych czarnych oprawkach okularów (niezależnie, czy realnie potrzebują je nosić, czy nie – lans „na Armaniego” musi być).
NO I MNIE OLŚNIŁO!
WYRÓŻNIJ SIĘ LUB ZGIŃ (w czeluściach niepamięci).
Nie da się ukryć, że jeżeli prowadzisz biznes online, to już jesteś kuriozum nie z tej ziemi dla bywalców eventów networkingowych (i tych ogólnodostępnych, i tych dla „elyty” architektonicznej :P). Ten mój genialny pomysł polega na pociągnięciu “efektu WOW” do granic przyswajalności.
Na dobre porzuciłam jednokolorowe lub czarne (o, zgrozo! Uświadomiłam sobie, że nawet takie oprawki mam w szufladzie z okularami!) stonowane stylizacje na rzecz oczoje@#$ch akcentów rękodzielniczych. Jeżeli spokojny dół, to góra KRZYCZY; jeżeli klasyczna koszula, to już pasek koniecznie HANDMADE w barwach tęczy; jeżeli całość w miarę normalna, to już biżu po bandzie. Z jedną myślą w głowie: ”Skoro ja się peszę zagadać, to i oni również! Taki element stroju to już łatwizna. ICE- BREAKER gotowy!”.
I nie pomyliłam się!
Nie tylko ten mój business casual w wersji dla freelancera działa jakoś bardziej ludzko na ludzi, ale też pozwala mi po prostu wykorzystać moc takich spotkań. Nie dość, że korpoświat z przemiłym przymrużeniem oka zagaja rozmowy (wyraz twarzy garniturkointerlokutora, kiedy okazuje się, że ta szalona rękodzielniczka w jasnobłękitnym, dzierganym kardiganie ma coś sensownego do powiedzenia – bezcenny), to jeszcze przemiłym okazuje się kontakt ponetworkingowy, kiedy takie osoby po prostu korzystają z moich usług (najczęściej są to warsztaty mindfulnessowego rękodzieła dla korpoteamów). Najlepsze jest to, że nie muszę nawet „prosić się” o wręczanie wizytówki. Wystarczy, że zostawiam ich raptem kilka. Okazuje się, że inni uczestnicy i organizatorzy na tyle zapamiętują ten mój nieodpowiedni outfit, że któryś ze stałych bywalców podrzuci namiar na „tę panią w takim kolorowym stroju z wielkim wisiorem z jakichś sznurków, tę od rękodzieła.
Oczywiście – ubarwiam nieco, ale ta zasada działa!
Nie próbuję już wbijać się w oficjalne ubraniowe ramy takich spotkań, bo im bardziej odbiegam od równej kreski, tym mocniej zaznaczam swoją obecność, a sztywno odprasowane panie szybko stają się strategicznymi koleżankami od biznesów przy kawie i… dzierganiu. Panowie również są bardziej skorzy do wspólnych projektów, kiedy nieistniejąca fasada zbędnych „ę” „ą” pozwala na przechodzenie do konkretów bez zbędnych „pro form”.
Garsonka na całego, czyli jak to z tym OFFICIALEM we FREELANSIE
No tutaj żarty się kończą, niestety.
Kiedy udajesz się na spotkanie do prezydenta miasta i ważą się losy dotacji na warsztaty dla kobiet (rękodzieło w wymiarze społecznym to z jednej strony łączenie pokoleń, a z drugiej „bezpieczny krąg” dla kobiet po przejściach, które po prostu w ten sposób wychodzą spoza swojej strefy (dys) komfortu. To zupełnie inny target niż komercyjne warsztaty, ale jednak ta część mojej działalności jest mi bardzo bliska i po ludzku nie stać mnie na sponsorowanie materiałów do bezpłatnych warsztatów, dlatego walczę jak lwica o środki z budżetów miejskich), kiedy spotykasz się z potencjalnym sponsorem projektu społecznego lub gdy po prostu wkraczasz w środowisko grubych ryb, nie ma już miejsca na ukochane swetrzysko.
Ale mimo wszystko – jest miejsce na kropkę nad i!
Okazuje się, że nawet grzeczniutki mundurek z obowiązkową sztywną koszulą da się „zrękodzielniczyć”. Używam do tego dyskretnej biżuterii – oczywiście autorstwa koleżanek po fachu. Sutaszowe wisiory, kamienne pierścienie, kolczyki z elementem ukrytego w żywicy przekazu – ZAWSZE budzą zainteresowanie. To one służą jako pretekst do małych rozmów. Kończy się wtedy na komentarzach: „A to właśnie na jednym z takich warsztatów społecznych zrobiła dla mnie pani Stefania, która chciała jakoś się odwdzięczyć za nadanie samotnym wieczorom sensu”. (Swoją drogą, pani Stefania po utracie rodziny wypełniała długie popołudnia warsztatowaniem, a z czasem przejęła rolę prowadzącej. Moje skille rękodzielnicze nie dorastają jej do pięt!). Takie opowieści przy okazji sadzą w naszych włodarzach ziarenka, które kiełkują w piękne projekty, wielkie społeczne akcje i niesamowite inicjatywy. Wiem, że pewnie nie raz odbiłabym się od drzwi, gdyby nie te małe dowody, że rękodzieło to już nie tylko zabawa, ale też realne narzędzie społecznej pracy ze społecznością lokalną.
GLAM-LOOK wersja home made
Czasem muszę, inaczej się uduszę. Cytując klasyka.
Jak każda kobieta, czasem mam ogromną chęć pobyć taka ŁAŁ, taka jak z okładki. Tylko okazji brak – bo ani wigilie korpo nie obowiązują we freelansie, ani jakoś specjalnie narady zespołu nie muszą się w pałacowych interiorach odbywać. No to jaka okazja jest dobra, żeby pobyć GLAM? No jaka?
A no taka, jaką sobie stworzysz!
Ave, freelance!
Masz ochotę poszorować po parkiecie w pięknej sukni? Proszę bardzo – wybierz się na wystawę znanego fotografa z tangiem w tle (nie, nie ogarniam tańca, ale już nie przeszkadza mi zakładanie pięknej kiecki i butów, żeby wtopić się w tłum). Wtedy wtapiam się w tłum celowo. Trochę chcę pobyć taka “poza pracą”. Trochę POBYĆ. POCZUĆ się tak pięknie. Zdzierżam nawet wtedy ciężki makijaż i cały proces straty czasu podczas jego misternego nakładania. Ba! Zdarzy się nawet czasem rozpusta u kosmetyczki, żeby pazur pięknie przyczerwienić. Wszystko w imię GLAM-LOOK freeelancerki. Bo kto powiedział, że skoro nie potrzeba, to nie wolno?
WOLNO! A nawet trzeba!
Dla higieny psychicznej!
Przeplatam (choć nie za często) długie tygodnie w kochanym swetrzysku takim zaskakującym wypadem. Ot, tak dla siebie i koleżanek sto lat niewidzianych. Żeby poczuć się fajnie, żeby zobaczyć inną, równoległą do mojej rzeczywistość, żeby zainspirować się ludźmi z „innej bajki”. No i też trochę, żeby ten mężu się ogarnął i zaprosił czasem na miasto, bo jakoś swetrzysko nie działa na niego tak mobilizująco.
A jak to jest z tym dress code u Ciebie?
No dobra, zaczepiana przyśmiechami na temat pracy w domu, a dokładniej tego, że paraduję całymi dniami w dresie/szlafroku/co najwyżej w wygodnym, wyciągniętym swetrze, postanowiłam się raz, a porządnie rozprawić z tym mitem. Udało mi się? Nie udało?
Oceń sama.
A może dorzucisz swoje trzy grosze do kompendium „Stylówa freelancerki”?
agnieszka@oplotki.pl
FAQ
Jak pracować z domu i wyglądać profesjonalnie?
Najlepiej znaleźć taki sposób ubierania się, który nie jest ani sztywnym biurowym kostiumem, ani całkowitym „odpuszczeniem”, tylko wspiera Twoją energię, skupienie i sposób komunikacji z klientami czy partnerami.
Czy strój ma znaczenie, jeśli pracuję z domu?
Tak. Nawet jeśli pracujesz z domu, strój może pomagać przełączać się między rolami, budować profesjonalny nastrój i sygnalizować, że jesteś w pracy — szczególnie podczas wideorozmów.
Jak ubrać się do pracy z domu, kiedy mam wideorozmowę?
Nie trzeba ubierać się formalnie od stóp do głów. W praktyce często wystarczy zadbać o górę stylizacji, fryzurę i ogólny porządek wizerunku, żeby rozmówca czuł, że traktujesz spotkanie profesjonalnie. To właśnie pokazuje jedna z najmocniejszych sekcji tego wpisu.
Czy profesjonalny wygląd wyklucza autentyczność?
Nie. Ten wpis bardzo dobrze pokazuje, że można zachować luz, humor i własny styl, a jednocześnie wyglądać na osobę, która świadomie buduje swój wizerunek w biznesie online.
Co dziś najlepiej pomaga rozwijać markę handmade także online?
Jeśli chcesz rozwijać nie tylko wizerunek, ale też sprzedaż, komunikację, ofertę i obecność swojej marki handmade w internecie, dobrym kolejnym krokiem jest Biblioteka Biznesowa dla Handmade.
Gotowy blok CTA do Biblioteki
Jeśli chcesz rozwijać markę handmade także online…
Profesjonalny wizerunek to tylko jeden z elementów budowania marki. Jeśli chcesz uporządkować także sprzedaż, marketing, ofertę, SEO i obecność swojej marki handmade w internecie, zajrzyj do Biblioteki Biznesowej dla Handmade.
To miejsce, w którym znajdziesz kursy, warsztaty, nagrania i materiały pomagające rozwijać markę handmade spokojniej, mądrzej i bardziej strategicznie.
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2020/03/blog-grafika-na-social-media-szablon-8.png788940aga gaczkowskahttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngaga gaczkowska2020-04-01 08:06:122026-04-21 10:09:14Jak pracować z domu i wyglądać profesjonalnie jako przedsiębiorczyni online
Żeby zacząć działalność handmade, nie wystarczy mieć talent i gotowe produkty. Trzeba nauczyć się wyceniać z zyskiem, liczyć opłacalność, szukać wsparcia, dbać o sprzedaż i nie wypalać się już na starcie.
7 RZECZY, O KTÓRYCH WARTO WIEDZIEĆ, ZACZYNAJĄC DZIAŁALNOŚĆ ZAROBKOWĄ NA BAZIE RĘKODZIEŁA
No dobra – masz umiejętności, które skłaniają Cię do rozpoczęcia działalności zarobkowej. Możliwe, że masz już nawet kilka gotowych produktów. Może nawet masz już profil na Facebooku lub Instagramie i roztaczasz wizje, jak to by było fajnie, zamienić swoje hobby w regularną pracę zarobkową.
Zaczynasz nawet powoli budować stronę internetową i ruszasz na podbój świata.
Świetnie!
Niestety tutaj zazwyczaj kończy się wiele opowieści o markach handmade…
W zderzeniu z rzeczywistością prowadzenia działalności, która – bądźmy szczerzy – nie zawsze jest łatwa, wiele marek handmade po prostu „odpada”.
Działalność handmade to nie tylko tworzenie produktów, ale także wycena, sprzedaż, liczenie, organizacja pracy i dbanie o własne zasoby.
Jak się domyślasz, niekończące się listy zadań sprawiają, że powoli zajmujesz się wszystkim innym niż rękodzieło… I tak toniesz w codzienności.
Dlatego postanowiłam podzielić się kilkoma kluczowymi rzeczami, o których warto pamiętać, rozpoczynając rękodzielniczą działalność.
Największym błędem na starcie działalności handmade nie jest brak talentu, tylko myślenie, że sam talent wystarczy do zbudowania stabilnego biznesu.
Wskazówka 1: WYCENIAJ SWOJE PRACE Z MYŚLĄ O ZYSKU
Nie sprzedawaj poniżej kosztów! Wiem, że wiele z nas znajduje lub znajdowało się w punkcie, gdzie desperacko potrzebuje zarobku. Niestety zaniżanie cen z nadzieją, że to przekona klientów do zakupu to wyścig „do dna”. Takie podejście szybko wyczerpie Twoje zasoby energii i budżet. Nie tylko Ty będziesz doświadczać nieprzyjemnego poczucia bycia niedocenianym. Twoi klienci też będą postrzegać Twoje produkty jako mniej wartościowe, jeżeli będą miały podejrzanie niskie ceny.
Wskazówka 2: DOŁĄCZ DO GRUPY, KTÓRA BĘDZIE CIĘ WSPIERAĆ
Może to i frazes, ale jakże prawdziwy: razem łatwiej! Dołącz do grupy lub sama stwórz grupę osób o podobnych celach biznesowych, co Ty. Będziecie mogli się wspierać i motywować we wspólnym rozwoju. Zapewne wzajemne rady, rekomendacje, lekcje pomogą Wam szybciej się rozwijać. Dodatkowo w wielu przypadkach jesteście w stanie np. negocjować różne zniżki (np. na materiały, lokalizacje warsztatów itp.)
Dodatkowo nieocenionym wsparciem okazuje się choćby sama świadomość, że masz się do kogo zwrócić w trudnej sytuacji.
Wskazówka 3: DELEGUJ ZADANIA
Zanim utoniesz w morzu zadań z niekończącej się listy “do zrobienia”, zastanów się, czy rzeczywiście wszystko warto robić samodzielnie. Jeżeli czujesz, że księgowość to Twoja pięta achillesowa, nie próbuj na siłę udowadniać sobie i światu, że dasz radę. Zamiast tego poszukaj wprawnej księgowej, która pomoże Ci w tej kwestii. To naprawdę nie kosztuje majątku, a może Ci „kupić” ogrom czasu.
To nie wstyd korzystać z pomocy!
Pomyśl, co się stanie, kiedy otrzymasz duże zamówienie? Czy Twoje „moce przerobowe” będą w stanie podołać mu bez pomocy? Dobrze mieć pomocne dłonie w swojej drużynie, zanim jeszcze rozegrasz ważny mecz. Nie testuj rezerwy w wielkim dniu, ale wspólnie uskuteczniaj treningi na co dzień.
Wskazówka 4: KORZYSTAJ Z MOCY SIECI WSPARCIA
Jako właściciel przedsiębiorstwa myśl wartością. Jeżeli Ty jesteś w stanie komuś w czymś pomóc, zapewne taka osoba zechce w jakiś sposób odwdzięczyć się w przyszłości. Nie namawiam oczywiście do pracy ponad siły, ale jeżeli wiesz, że możesz w jakiś sposób wyświadczyć komuś nieobciążającą Cię przysługę – WARTO. Dzięki temu budujesz sieć kontaktów i relacji biznesowych, które procentują w długiej perspektywie.
Pomyśl, może używasz materiałów, które dla kogoś są formą odpadu? Kartonowe opakowania lub folia bąbelkowa to częsty kłopot małych przedsiębiorców, ale Tobie mogą się przydać, bo na przykład używasz ich podczas pakowania swoich prac lub warsztatów. Świetny przykład, jak rozwiązując czyjś problem z odpadami, sama możesz skorzystać na bezpłatnych materiałach.
Szukaj tego typu współpracy zwłaszcza na początku, kiedy każda zaoszczędzona kwota może stać się „być, albo nie być” dla inwestycji w Twój rozwój.
Wskazówka 5: DOKŁADNIE LICZ
I uwierz mi – pisze to osoba, która nie znosi księgowości i budżetowania, a osobiście oddaje kalkulację domowego budżetu mężowi (och, jak on kocha Excela!).
Niestety MUSISZ nauczyć się kalkulować albo – mówiąc prościej – obliczać opłacalność danych aktywności. Bez tego nie jesteś w stanie planować, rezygnować z niedochodowych działań lub po prostu odkładać pieniędzy i inwestować ich w rozwój.
No, chyba że Twoje rękodzieło to tylko kosztowne hobby, a nie biznes.
Wiem, nie jest to może najbardziej rozrywkowa część Twojego biznesu, ale jednak to finanse pozwalają na „rozrywki”. Kiedy jesteś spokojna o stabilne dochody, łatwiej Ci będzie o kreatywny flow bez martwienia się, czy starczy na kolejną porcję rękodzielniczych materiałów, aby wdrożyć w życie ostatni pomysł na produkt.
Wskazówka 6: NIE ZRAŻAJ SIĘ
Jako przedsiębiorca wieeele razy usłyszysz „NIE”.
Nie traktuj braku zamówień osobiście. To nie jest atak na Twoją twórczość. Zanim staniesz się sensacją, minie trochę czasu. Zazwyczaj związany jest on z ciężką pracą, aby dotrzeć do idealnych klientów. Paradoksalnie w czasie świetnej dostępności coraz trudnej jest walczyć o uwagę odbiorców, a coraz łatwiej zginąć w szumie informacyjnym. Warto uzbroić się w cierpliwość i przyjmować wszelką krytykę z dużą dozą wdzięczności! Tak! To dzięki krytyce możesz ulepszać swoją ofertę i profesjonalizować swoje usługi!
Wskazówka 7: NIE REZYGNUJ, ODPOCZNIJ
Prowadzenie własnej działalności to raczej maraton niż sprint. Warto uzbroić się w cierpliwość i zadbać o sposoby na ładowanie baterii. Kiedy czujesz, że jesteś u kresu wytrzymałości, po prostu ODPOCZNIJ. To na pewno ułatwi Ci drogę w dłuższej perspektywie. Planuj odpoczynek w krótkiej i długiej strategii rozwoju: od rezerwacji rodzinnego urlopu po planowanie, kiedy w ciągu dnia zrobisz sobie 15-minutową przerwę na ulubioną kawę.
Co łączy te wszystkie 7 rzeczy?
Działalność handmade nie opiera się tylko na produkcie. Opiera się na systemie myślenia, który łączy twórczość z wyceną, sprzedażą, finansami, wsparciem i dbaniem o własne zasoby.
Pamiętaj, że Twoja Rękodzielnicza Firma to TY (przynajmniej na początku), i jeżeli planujesz sukces, nie możesz pozwolić sobie na wypalenie już na samym początku. Dlatego pamiętaj o wycenianiu swojego czasu, usług i produktów w zgodzie ze sobą.
Jeśli chcesz poukładać działalność handmade spokojniej i bardziej strategicznie…
Jeśli widzisz, że problemem nie jest tylko jedna rzecz — na przykład wycena czy promocja — ale cały system działania Twojej marki handmade, zajrzyj do Biblioteki Biznesowej dla Handmade.
Trzymam kciuki za Twoją działalność rękodzielniczą.