Tym razem nowy tekst publikujemy na blogu wyjątkowo w piątek. Ale jest ku temu specjalna okazja, wspólne świętowanie czyli urodzinowa imprezka Agnieszki. Sprawdź tutaj szczegóły: https://fb.me/e/57aqR14NA i koniecznie zapisz się, by dołączyć do nas na zoomie bit.ly/imprezkaagi.
Oprócz świętowania i kameralnego networkingu otwieramy również nasze wyzwanie SZTAFETA MARZEŃ i serdecznie zapraszamy do udziału.
Wydarzenie startuje dziś czyli 6.08.21 o g. 20.00 i będzie trwać do 18.08.21 do g. 20.00.
Na czym będzie polegać?
Celem tego wyzwania, jak nazwa wskazuje, jest sztafeta czyli podawanie dalej, w naszym przypadku pałeczką jest informacja o kampanii naszej książki. Każdy kto weźmie udział w tym wyzwaniu, będzie walczył o nagrody – boxy łapacze snów. W skład takiego boxu wchodzą przeróżne materiały, które pozwolą ci wykonać unikalny łapacz snów, łapacz marzeń, który mamy nadzieje, będzie stanowił źródło inspiracji, planowania i osiągania marzeń – takich jak to nasze, czyli wydanie książki w Oplotkach.
Co trzeba zrobić, by wygrać taki box?
1.
Każdy, kto chce wziąć udział w wyzwaniu, musi być na liście naszych wspierających, czyli musi wesprzeć dowolną kwotą naszą kampanię https://oplotki.pl/ksiazka/. Wsparcie może polegać na kupnie którejkolwiek z nagród, wirtualnego wsparcia i wysłania symbolicznych 5zł, książki z torbą makramową, czy innej, która najbardziej Ci odpowiada!
2.
Każdy, kto chce wziąć udział w wyzwaniu i już nas wspiera, ma dwie szanse na wygraną, angażując się w dwa zadania, które proponujemy.
Post pojawi się w piątek rano, ale czas na jego skomentowanie masz do końca wyzwania. Komentuj, gdzie chcesz, w zależności, której platformy używasz FB lub IG.
Zadanie 2
Napisz swój własny post na FB lub IG, prezentując kampanię książki Oplotki. Sukces handmade, zachęcając do wsparcia i dzieląc się linkiem do strony https://oplotki.pl/ksiazka/. Bardzo ważne, by taki post był ustawiony jako widoczny publicznie oraz by było oznaczenie naszego profilu Oplotki na FB https://www.facebook.com/oplotki czy na IG https://www.instagram.com/oplotki.pl/ bez tego nie znajdziemy Twojego wpisu.
Na jakiej podstawie wybierzemy, kto wygra box?
Oplotkowy komitet konkursowy na koniec wyzwania zbierze wszystkie komentarze z zadania 1 i wszystkie posty z zadania 2 i na podstawie kryteriów wymienionych poniżej wybierze zwycięzców:
1. kreatywność wpisu/komentarza
2. znajomość kampanii i zaangażowanie
3. wpisanie się w idee sztafety, podawania dalej, wspierania marzeń
Oczywiście tylko osoby wspierające będą brane pod uwagę do wygranej. Nie martw się, nie musisz widnieć z imienia i nazwiska jako osoba wspierająca https://oplotki.pl/ksiazka/#wspierajacy zespół będzie wiedział, kto wsparł.
Kiedy wyniki?
20.08 o 14 na live który będzie na IG lub YT Agnieszka ogłosi wyniki, dodatkowo skontaktujemy się z wygranymi przez email, gdzie ustalimy na jaki adres wysłać boxa !
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/07/lapacz-snow-2-e1629365389364.jpg800600Ania - Zespół Oplotkihttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngAnia - Zespół Oplotki2021-08-06 15:08:302021-08-19 11:30:41Dołącz do wyzwania SZTAFETA MARZEŃ i wygraj box łapacz snów!
Gdyby to nie były Oplotki, można by powiedzieć, że wielkie świętowanie już za nami, ale to są Oplotki — zawsze spodziewaj się więcej 😉
Ale po kolei!
Tak! Nasze środowe świętowanie przekroczenia progu 50%, nasze spotkanie o marzeniach i o tym, jak je realizować już za nami. Była moc! Była niesamowicie pozytywna energia! Była magia! I mamy nadzieję, że marzenia, które zostały wypowiedziane podczas tego spotkania na głos, zostaną zrealizowane zgodnie z założonym planem. Bardzo nas cieszy, że tylu wspaniałych ludzi wsparło nasz projekt i co więcej, razem z nami buduje fantastyczną społeczność.
Spotkania nie da się już obejrzeć, ale jeżeli dołączysz do grona wspierających, to załapiesz się a materiały, które były prezentowane na warsztacie – pamiętaj, że wystarczy choćby „piątak” wirtualnego wsparcia, ale nagród do wyboru jest wiele – wszystko #wtwoichrekach.
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/07/urodziny_2.png10801920Ania - Zespół Oplotkihttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngAnia - Zespół Oplotki2021-07-31 10:08:302021-07-31 11:45:19Po wielkim świętowaniu czas na… kolejne!
Masz talent, zapał i chcesz podzielić się swoją wiedzą handmade ze światem?
To świetnie! Pamiętaj jednak, że nawet najlepszy pomysł na biznes nie wypali, jeżeli nie zadbasz o… finanse.
Do rozmowy o zarabianiu na naszej pasji zaprosiłam Kasię Iwanoską – przedsiębiorczą kobietę, która pomaga innym być na plusie – tym zawodowym, biznesowym i życiowym. Kasia pokazuje, jak budować dochodowe życie, karierę i firmę. Jak być i mieć, jak zarabiać i zmieniać świat!
Szukasz inspiracji i sprawdzonych sposobów na to, aby zmaksymalizować i spieniężyć swój potencjał, ten osobisty czy biznesowy? Wysłuchaj naszej rozmowy i koniecznie zajrzyj na blog Kasi: www.finanseodkuchni.pl
Mamy To! Kolejny kamień milowy za nami – 50 % osiągnięte! Ale nie spoczywamy na laurach. Kampania trwa!
Nasi wspierający zdecydowali, że ów kamień milowy będziemy świętować wspólnie podczas warsztatu o marzeniach. One bardzo często pozostają w sferze niedostępnej, w jakiejś odległej przyszłości, bez wiary, że się zrealizują…
Ale przypominam, że hasłem naszej kampanii jest wszystko #wtwoichrękach. Realizacja marzeń również! Warsztat ma nam pomóc przekładać marzycielskie wizje w konkretne plany i działania. A z dobrym planem nie ma rzeczy niemożliwych. Brzmi nieźle, prawda?
O szczegółach warsztatu możesz poczytać tutaj: https://fb.me/e/1wbYCV3Ya lub zajrzeć na nasze Ig Stories, gdzie więcej na jego temat mówi Olga.
Ten warsztat jest tylko dla osób, które wsparły naszą kampanię, więc jeśli decyzja jeszcze przed Tobą, zachęcam do zapoznania się z opcjami i nagrodami: https://oplotki.pl/ksiazka/
Ale warsztat dopiero przed nami, tymczasem warto zerknąć na to co się wydarzyło w tym tygodniu:
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/07/warsztat_2.png10801920Ania - Zespół Oplotkihttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngAnia - Zespół Oplotki2021-07-24 15:08:302021-07-24 15:08:30Wielkie wydarzenie już za pasem
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/07/kopia-podcast-okladka.jpg10801080Ania - Zespół Oplotkihttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngAnia - Zespół Oplotki2021-07-24 07:01:312026-08-24 15:08:59O rozplątywaniu starych supełków i zaplątanych nowych motkach myśli
Jeśli szukasz rękodzieła na relaks, najlepiej sprawdzą się techniki o powtarzalnym rytmie i prostym wejściu: makrama, szydełko i punch needle. Pomagają odłożyć telefon, uspokoić myśli i wejść w twórcze „tu i teraz”.
Rękodzieło na relaks to takie techniki, które angażują dłonie, powtarzalny ruch i uwagę, dzięki czemu pomagają wyciszyć głowę i zwolnić tempo.
Czasem największą ulgę daje nie kolejna porada, tylko chwila, w której odkładasz telefon i zaczynasz robić coś rękami.
Rękodzieło uspokaja, wycisza, daje tak wiele…
Odkryłam, że rękodzieło to świetny sposób na chwilę dla siebie. A właściwie — chwilę „sam na sam ze sobą”. Kiedy odkładam telefon w kąt, a dłonie w powtarzalnych ruchach uspokajają oddech… mam w końcu spokój myśli. Trochę tak jest, że często takie „tu i teraz” odkładamy… na weekend, na wakacje… na potem.
Skoro właśnie mamy jedno z takich „potem” (czyt. wakacje) i w końcu możemy się zatrzymać… zachęcam Cię, aby odłożyć scrollowanko na rzecz wakacyjnej nauki rękodzieła i podrzucam 3 techniki, które z powodzeniem możesz do takiego „zwolnienia tempa” wykorzystać.
Zakładam, że może masz jakieś włóczki, tkaniny, albo inne „przydasie” w czeluściach swoich szaf. Podrzucam więc, co też możesz z tymi artefaktami zrobić.
Makramowe sploty
Jeżeli zapasy bawełnianego sznurka lub muliny zalegają w Twoich szufladach, koniecznie zabieraj je ze sobą na wakacje. Dzięki technice makramy możesz je bowiem zaplatać nie tylko w fantazyjne ścianki boho, ale z powodzeniem wykorzystać do mniejszych form — w sam raz do wykonywania na wakacyjnym kocyku.
Jedną z nich są mulinowe bransoletki. Nie wiem, czy jeszcze pamiętasz to szaleństwo — ja nie mogę wymazać z nastoletnich wspomnień tego zaplatanego szału kolorów, kształtów wzorów… i frajdy! Frajdy z obdarowywania koleżanek i rodziny takimi pamiątkami z wakacji. Może to i dla Ciebie będzie fajny pomysł na wakacyjną biżuterię, której niestraszne kąpiele, czy długie godziny na słońcu. Oczywiście makramowe paski do spodni, wisiorki, albo nawet paski do aparatu, (który zabieramy na wycieczki, a niewygodnie uwiera w dłoni — a czemu nie miałby zawisnąć na ramieniu dla wygody) lub nawet makramowe kwietniki, czy minidekoracje wnętrzarskie mogą z powodzeniem wypełnić czas wakacyjnego odpoczynku twórczym tu i teraz.
Osobiście uwielbiam tę technikę właśnie za prostotę i brak zbędnych gratów. Wystarczy włóczka albo sznurek i odpowiednie szydełko, aby wyczarować właściwie wszystko. Od maskotek, po wnętrzarskie akcenty. W czasie wakacji — zachęcam Cię jednak do sięgania po lekkie włóczki z domieszkami bawełny albo bambusa i użycie ich, aby tworzyć chusty! Tak chusty!
W wydaniu jesiennym świetnie sprawdzają się, jako otulacze, ponczo, albo szal, jednak w wakacyjnym wydaniu możesz z powodzeniem zastąpić nimi pareo, sukienkę noszoną na strój kąpielowy lub coś, na czym łatwo przysiąść, kiedy zatrzymasz się na wakacyjnym szlaku. Podrzucam Ci link do kursu szydełkowania on-line, bo wiem, że jeżeli chcesz opanować podstawy tej techniki i taką właśnie chustę zrobić samodzielnie — nie ma szybszej i łatwiejszej drogi.
Punch needle mania
No i oczywiście trzecia technika — tutaj oprócz włóczki potrzebna specjalna igła oraz tkanina. Haft pętelkowy to nic innego, jak nakłuwanie materiału specjalną igłą, która wprowadza włóczkę pomiędzy jego włókna i pozostawia w formie dekoracyjnych pętelek tworzących mięciutkie obrazy. Łatwo nakłuwać i plotkować — nie wymaga superskupienia, a szybko przyrastające puchate formy pozwalają na sprytne dekorowanie toreb, bawełnianych worków, czy nawet tworzenie sprytnych łatek i broszek.
Koniecznie sprawdź, jak zrobić taką handmade ozdobę podczas nadchodzącego warsztatu. Coraz większe zainteresowanie tą techniką sprawiło, że wyciągamy z szafy babci punch-igły i tworzymy kolejny rękodzielniczy kurs, aby ułatwić Ci drogę do opanowania tej techniki. Jeżeli czujesz, że zamiast scrollowanka chcesz wykorzystać czas wakacji na opanowanie nowej, supermodnej handmade umiejętności — koniecznie sprawdź punch needle kurs o tutaj.
FAQ
Jakie rękodzieło najlepiej sprawdza się na relaks?
Najczęściej najlepiej sprawdzają się techniki o powtarzalnym ruchu i prostym wejściu, takie jak makrama, szydełko i punch needle.
Czy rękodzieło naprawdę pomaga się wyciszyć?
Tak. Powtarzalne ruchy dłoni, skupienie na materiale i odłożenie telefonu pomagają uspokoić myśli i wejść w spokojniejsze „tu i teraz”.
Co robić zamiast scrollowania telefonu?
Dobrym zamiennikiem może być proste rękodzieło, które angażuje dłonie i uwagę, ale nie wymaga dużego napięcia. Właśnie dlatego makrama, szydełko i punch needle tak dobrze sprawdzają się na relaks.
Jaką technikę rękodzieła wybrać na początek?
To zależy od tego, co bardziej Cię przyciąga. Makrama jest dobra dla osób lubiących sploty i sznurek, szydełko daje ogrom możliwości projektowych, a punch needle pozwala szybko zobaczyć efekt.
Czy trzeba mieć dużo materiałów, żeby zacząć rękodzieło?
Nie zawsze. Szydełko wymaga właściwie włóczki i szydełka, makrama — sznurka, a punch needle — igły, tkaniny i włóczki. To techniki, które można zacząć dość prosto.
Co zrobić, jeśli chcę nauczyć się jednej z tych technik krok po kroku?
Najlepszym kolejnym krokiem jest skorzystanie z uporządkowanego kursu online, dzięki któremu łatwiej wejść w technikę bez chaosu i frustracji.
Chcesz zacząć od techniki, która naprawdę Cię wyciszy?
Jeśli czujesz, że zamiast kolejnego scrollowania chcesz wejść w twórczy rytm i nauczyć się czegoś własnymi rękami, zacznij od uporządkowanej nauki krok po kroku.
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/07/blog-grafika-na-social-media-szablon.jpg788940Ania - Zespół Oplotkihttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngAnia - Zespół Oplotki2021-07-21 07:00:532026-08-24 15:08:15Rękodzieło na relaks: 3 techniki, które pomogą Ci zwolnić
Już prawie, prawie… Być może, kiedy to czytasz, już jest — nasze upragnione 50% – a z tej okazji fantastyczna niespodzianka dla wszystkich wspierających. Ale tym razem – nic nie powiem!
Odeślę natomiast do Agi, która sporo mówiła o książce, o tym czym ona jest i dla kogo na Ig Stories:
Ale tak całkiem milczeć nie będę. Tak! Miałam przyjemność czytać już książkę, o której wciąż tu mówimy. I dostałam pozwolenie 😉, aby się podzielić swoimi refleksjami na jej temat. Ktoś może powiedzieć, że to raczej mało obiektywne. No cóż, trudno się nie zgodzić – szczególnie jeśli możesz w środku znaleźć odniesienie do własnej osoby.
Przyznam, że było to dla mnie miłe, jednak niesamowite zaskoczenie – tym bardziej że zupełnie inaczej zapamiętałam sytuację, o której Aga wspomina w rozdziale „O kasie na włóczki… Rasowe wełny i skrzypiące akryle…”. Zaskoczeniem też było to, jak wielu rzeczy nie wiedziałam, choć przecież znałam już tę historię…
Pamiętam, jak pierwszy raz usłyszałam od Agnieszki o tym, skąd wzięły się Oplotki i jaka to była niesamowita opowieść. Opowieść, która pozwoliła mnie samej otworzyć się na marzenia. Porwała mnie do świata: „Masz wszystko w sobie. Wykorzystaj to!” Ale ta książka to dużo więcej i szczerze mówiąc, trudno ująć w kilku zdaniach czym ona jest, bo jest tworem wielowarstwowym i z pewnością pozycją, do której należy wrócić, żeby wycisnąć z niej wszystko.
Jest to za na pewno bardzo osobista opowieść o drodze do sukcesu, do realizacji marzenia, do celu. Ale dla mnie to nie ten cel jest istotny, bo przecież każdy marzy o tym, żeby gdzieś dojść… Dla mnie najważniejszy jest zapis tej drogi, z wszystkimi jej trudnościami, wątpliwościami, zgubnymi przekonaniami, porażkami – których (już dziś to wiem!) nie powinno się tak nazywać… o tym zwykle się nie wspomina, przez co wiele kobiet już na starcie rezygnuje z podjęcia inicjatywy, myśląc, że przedsiębiorczość nie jest dla nich. A to błąd.
I tak! Ta książka opowiada o przedsiębiorczości, o biznesie, jak go ugryźć, żeby zostać w zgodzie ze sobą – jest swego rodzaju przewodnikiem. Ale tu znów powiem, że jest czymś więcej — bo nie tylko w biznesie kobietom potrzeba wiatru w żagle. Czasem potrzeba tego po prostu w życiu – pokazać, że to w porządku mieć marzenia, że to w porządku mieć marzenia inne niż cała reszta świata, to w porządku, aby pracować nad ich realizacją…
A tak już całkiem poza tym, to wciągająca historia, z którą miło usiąść w zacisznym miejscu i po prostu dać się porwać. 🙂
Bardzo od siebie mogę jeszcze dodać, że szczerość i otwartość to te wartości, które połączyły moje losy z losami Agnieszki i Oplotek. Mam ogromnie dużo szczęścia, że jest mi dany udział w tym procesie, który zakiełkował w głowie Agi dawno temu, który wciąż się rozrasta i wciąga coraz więcej wspaniałych osób na pokład. Ogromna porcja tego dobra jest właśnie w tej książce, więc nie wahaj się z niego skorzystać.
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/07/pierwsza-recenzja.jpg788940Ania - Zespół Oplotkihttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngAnia - Zespół Oplotki2021-07-17 12:31:322021-08-13 15:20:56Co słychać w kampanii i pierwsza recenzja
Rozwój firmy a życie rodzinne – czy da się to pogodzić? Jak dzielić obowiązki? Jak pokonać trudności i zapanować nad chaosem?
O umiejętnościach relacyjnych i sztuce współpracy rozmawiam z Agnieszką Pieniążek, przedsiębiorczą kobietą, która doskonale łączy życie prywatne i zawodowe.
Agnieszka jest żoną i mamą trójki dzieci, a zawodowo – ekspertką ds. relacji. Wspiera nastawionych na rozwój przedsiębiorców, którzy czują się rozdarci pomiędzy życiem rodzinnym a prowadzeniem biznesu.
Pomaga im osiągnąć podwójne zwycięstwo: stworzyć szczęśliwą, pełną współpracy i bliskości rodzinę, przy jednoczesnym rozwijaniu dobrze prosperującego biznesu. Prowadzi kursy i wyzwania online, przez które przeszło już ponad 2000 osób.
Wśród klientów jest znana z umiejętności selekcjonowania tego, co naprawdę ważne i budowania wokół tej wiedzy przejrzystego systemu, który można krok po kroku wdrożyć w życie.
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/07/o-kolorach-sznurka.jpg10801080Ania - Zespół Oplotkihttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngAnia - Zespół Oplotki2021-07-17 07:01:352026-08-24 15:06:51Agnieszka Pieniążek o tych fajniejszych kolorach sznurka
to dosłownie taki tytuł, jak jeden z rozdziałów książki… ale postanowiłam podzielić się z Tobą myślą, której w książce nie zawarłam.
Rękodzielniczy autopilot
czyli coś, co uratowało moją psychikę od utonięcia w gęstym macierzyńskim lukrze.
Kiedy po raz pierwszy zostałam mamą, byłam przygotowana.
A właściwie tak mi się wydawało.
Przeczytałam chyba wszystkie możliwe poradniki parentingowe. Plan rozwoju dziecka miałam rozpisany do dziesiątych urodzin. Basen w wieku pół roku, umuzykalnianie – na rok. Szkoła muzyczna, albo przynajmniej dobra sportowa. Grafik zapełniony aktywnościami mentalnymi przeplatanymi z kinetycznym wspomaganiem rozwoju mowy. Logopedyczne ćwiczenia przy wieczornym czytanku. Perfecto.
Tylko drobny detal.
Lencia miała gdzieś moje plany.
Ha!
I to była lekcja numer jeden od dzidzi numer jeden.
Ciągle jednak mama-helikopterek podpowiadała, jak najlepiej ułożyć klocki, jak narysować kółeczko i jak trzymać łyżeczkę, żeby nie ubrudzić najmodniejszych wzorów na designerskich śpioszkach.
Ehhh… jak bardzo potrzebny był Tomuś, żebym wyluzowała.
Druga ciąża przyszła niespodziewanie. Planowaliśmy oczywiście. Równo po roku. Ale kiedy po 12 miesiącach z poczuciem porażki wróciłam do prowadzenia firmy (załapałam się na AŻ roczny okres tzw. macierzyńskiego i planowałam nie wracać do aktywności, tylko „od razu drugie”, ale jakoś tak się nie złożyło) … z podwójnym poczuciem porażki odkręcałam jej ponowne rozkręcanie. Po miesiącu działalności dzidzia numer dwa zamieszkała pod moim serduszkiem na następne 9 miesięcy ciążowego blasku.
Jeszcze próbowałam zaginać rzeczywistość
Zaczęłam pracować z jednym przy boku (jaki żłobek! Jedyna słuszna opcja wychowawcza to mamunia, no i może babcia raz na dwa tygodnie, kiedy już desperacko musiałam podrzucić gdzieś dziecko podczas biznesowego spotkania). Zmęczenie pierwszego trymestru kosztowało mnie największy strach życia. Zasnęłam za kierownicą. Na mikrosekundę, która skończyła się na poboczu (całe szczęście! Bo mogła się skończyć w milionie kawałków karoserii i ciał na masce jakiegoś rozpędzonego tira).
Ta sekunda skutecznie zmieniła trajektorię mojego zawodowego lotu.
Z dnia na dzień oddałam projekty „znajomym po fachu” (wtedy jeszcze ciągnęłam „standardową” architekturę i wnętrza, więc nie było trudno). I wybrałam „zwolnię w domu przy dzieciach”.
Wystarczyły jednak 3 miesiące i myślałam, że oszaleję!
Przedsiębiorcza dusza oddychająca tempem sinusoidalnej rzeczywistości zawodowych wzlotów i wyzwań po prostu usychała.
Tak, cieszyłam się z czasu spędzanego w domu z dziećmi.
Tak, byłam dumna z decyzji, że chcę w ich życiu być obecna na 100%.
Tak, miałam poczucie, że to luksus tak po prostu mieć prawo do takiego wyboru niepodyktowanego jakąś finansową desperacją.
Ale jednak.
W środku miałam poczucie porażki.
Takiej zawodowej.
Wyścigi
Od studiów ścigałam się.
A to z kolegami po fachu, żeby pokazać, że kobiety równie (jak nie bardziej) kompetentne na budowie, jak panowie.
A to z klientem, który spieszył udowadniać, że da się tanio i dobrze i szybko (chyba już wszyscy wiemy, że z tego trójkąta da się wybrać tylko 2 dowolne opcje).
A to z mężem, którego równoległa korpo-kariera ścigała się z rozwojem mojej własnej pracowni – oczywiście w kategorii „przychód”.
Nagle moja „wygrana” (czyt. prawo do podjęcia własnej decyzji o pozostaniu w domu z dziećmi) usadziła mnie na ławce rezerwowych. Przegrałam wszystkie wyścigi naraz. Albo właściwie zaczęłam biec w innym kierunku.
I oczywiście – skoro czytasz ten tekst – w jakiś sposób krążysz w OPLOTKOWEJ orbicie – może czytasz książkę albo korzystasz z naszych kursów on-line…więc wiesz, że ten zwrotny punkt w moim zawodowym życiu był jednocześnie początkiem najlepiej z dotychczas prosperujących moich przedsiębiorstw. Ale ja dzisiaj nie o tym.
Rola rękodzieła
Dzisiaj o tym, jaką rolę odegrało w tym wszystkim rękodzieło.
Dlaczego?
Bo może – tak jak ja jakiś czas temu – też masz „wyrzuty sumienia”, że „trwonisz czas” na „jakieś dłubanie” zamiast [i tu wstaw dowolne superważne, superdohodowe, superpotrzebne rzeczy, które TRZEBA koniecznie zrobić ZAMIAST coś tam sobie „dłubać” ].
Kiedy kolejne miesiące mijały, a ja tonęłam w czarnej dziurze zasysającej po kolei moją zawodową pewność siebie, poczucie, że jestem komuś do czegoś potrzebna, że jestem społecznie użyteczna, finansowo niezależna. Kiedy moje poczucie wartości stawało się coraz bardziej rozmazanym kształtem na horyzoncie, to właśnie rękodzieło pozwoliło mi je odzyskać.
Tym bardziej jednak nie wynikało ono z zewnętrznych poklasków.
Nie potrzebowałam faktury na tysiące, żeby poczuć, że jestem kompetentna zawodowo.
Nie musiałam być szybsza w wymyśleniu rozwiązania konstrukcyjnego.
Nie trzeba mi było poklepania po plecach od kumpla po fachu.
Te fajniejsze kolory sznurka
Moja pewność siebie i poczucie wartości zaczęły płynąć ze środka.
Wartkim strumieniem spokoju wewnętrznego, harmonii z otaczającym światem i ugruntowaniem we własnych potrzebach konkretnego TU i TERAZ.
Kiedy siadałam do rękodzieła, z dwójką maluchów towarzyszących w tej podróży, działa się magia. Kiedy szydełkowałam dywanik do ich pokoiku, plątali sznurki przez krótką chwilę, potem jakoś tak zajmowali się sobą i krzywo ułożone klocki nie wypaczyły ich charakterów po wsze czasy.
Kiedy zaczynałam malować, popaprane łapki robiły kilka krop jako baza. Ale szybko uciekały do balkonowego baseniku, zostawiając mnie w jakimś takim medytacyjnym transie.
Kiedy rzeźbiłam, glina stawała się mikroświatem mebelków dla małych ludzików, pojawiało się poczucie, że rozumiemy się bez słów z tymi małymi, tajemniczymi duszami, które jeszcze chwilę temu rosły pod moim sercem. Miałam wrażenie, że wylewa się z ich krótkich zdań mądrość prawieczna. Taka pierwotna, o której w pędzie codzienności tak łatwo nam zapominać. Taka uniwersalna, którą mają sobie wszystkie małe dzieci.
Kiedy zatracałam się w kolejnych robótkach, z czystością sumienia totalnej otwartości na „przeszkadzających” pomagaczy… nie zauważałam tych mikromomentów, kiedy stawali się coraz bardziej samodzielni.
Pozwalałam im się oddalać.
Bez poczucia, że porzucają mnie, jak niepotrzebne (już) techniczne wsparcie.
Ja natomiast odkrywałam siebie.
Z każdym momentem ciszy zaklętej w magii powtarzalnych ruchów dłoni.
W każdym pytaniu, na które w końcu był czas odpowiedzieć sobie w samotności.
W każdej chwili, kiedy uczyłam się wybierać sercem, a nie tylko rozumem.
Dlaczego Ci o tym piszę?
Wątpliwości
Być może tak, jak ja słyszysz:
„To olejesz superpłatne zlecenie wnętrza, żeby po prostu siedzieć w domu z dziećmi?”
„Kiedy w końcu wrócisz do NORMALNEJ (czyt. takiej, na którą się narzeka i broń boziu nie przychodzi z łatwością, poczuciem spełnienia i uśmiechem na twarzy) pracy?”
„To po to Ci były prestiżowe studia architektury na berlińskiej uczelni, żeby teraz opierać biznes o naukę rękodzieła?”
BO może w TOBIE TEŻ burzy się wtedy coś w środku. Czujesz to, ale jak ja kiedyś, nie umiesz nazwać. Narasta, narasta… Ty stajesz przed wyborem między irracjonalnie nieprawidłowym, ale tak TOBIE bliskim i tym, co świat uważa za jedyną słuszną opcję (ale jakoś odpycha Cię na samą myśl).
Jeżeli miewasz takie momenty.
To wiem na pewno.
Ta książka jest pisana dla Ciebie.
Wierzę, że czasem potrzebujemy usłyszeć, przeczytać, dowiedzieć się…
Że nie jesteśmy same z takimi mikro- i makro- wyborami.
Za nami (i przed też!) armia kobiet, a dzięki temu, że czasem stać nas na odwagę podzielenia się tymi trudnymi momentami wszystkie stajemy się silniejsze.
Wierzę, że znajdziesz w mojej historii siłę.
Jak na ironię – ona urodziła się z sumy tych wszystkich opisanych w książce momentów słabości.
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/07/o-tych-fajniejszych-kolorach-sznurka.jpg788940Ania - Zespół Oplotkihttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngAnia - Zespół Oplotki2021-07-14 09:37:502026-08-24 15:05:52O tych fajniejszych kolorach sznurka
Nieważne czy lipcowy żar leje się z nieba, czy też letni deszczyk oczyszcza powietrze. Lipiec to wakacje i czas odpoczynku. W Oplotkach również!
Ale to nie znaczy, że nic nie będzie się działo, a już na pewno, że będzie tu nudno. Przecież kampania trwa w najlepsze i jesteśmy już o włos od przekroczenia kamienia milowego – progu 50% (tu powinno być słychać nasze okrzyki radości 😉)
Dołącz do grona wspierających teraz, to jeszcze zdążysz wziąć w wyjątkowym wydarzeniu, które szykuje się z tej okazji!
I koniecznie zobacz, co czeka nas w lipcu!
Ale tak właściwie … to przede wszystkim chciałam Ci dać cynk… nie wiem, czy powinnam, ale co tam… (najwyżej Aga zmyje mi głowę 😉) tylko wykorzystaj go póki czas!
Jedna z nagród – całkiem wyjątkowa – może za chwilę zniknąć z puli. Mam na myśli książkę z siatą makramową. To, że makrama wciąż święci triumfy we wnętrzach i dodatkach – to raz! A dwa! Tę siatę wyplecie ktoś z zespołu Oplotki! I tak! To jest wyjątkowa sytuacja, bo choć zajmujemy się rękodziełem, uczymy go i wspieramy twórców, to już raczej rzadko produkty spod naszej ręki są do zgarnięcia.
Nie zastanawiaj się! Dołącz do kampanii, wesprzyj nasz projekt i złap książkę z siatą dla siebie (na prezent również się nada).
Oczywiście inne nagrody też są świetne, więc jeśli nie siata, wybierz tę, która najbardziej Ci odpowiada.
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/07/rozklad-jazdy-ksiazka-2.jpg10801920Ania - Zespół Oplotkihttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngAnia - Zespół Oplotki2021-07-10 08:01:332021-07-12 09:20:47Co się będzie działo w lipcu? Mamy dla Was nowy rozkład jazdy!