• Link to Facebook
  • Link to Instagram
  • Link to Instagram
  • Link to Youtube
  • Link to Pinterest
  • Link to Mail
  • Link to TikTok
  • Link to LinkedIn
  • Koszyk
  • Moje konto
  • Shopping Cart Shopping Cart
    0Shopping Cart
Oplotki
  • Sklep
    • Rękodzieło
      • Punch Needle
      • Makrama
      • Szydełko
      • Druty
      • Tkanie
      • Haft
      • Szycie
      • Stacjonarne warsztaty rękodzieła
      • Boxy produktowe
      • Vouchery prezentowe
      • Książka – Oplotki. Sukces handmade.
    • Biznes Handmade
      • Praca 1:1
      • Programy grupowe
      • Handmade Biz Summit
      • Kursy dla Biznesu Handmade
      • Ebooki, książki, webinary
      • Książka – Oplotki. Sukces handmade.
      • Vouchery prezentowe
      • Inne
    • Biznes
      • Praca 1:1
      • Programy grupowe
      • Kursy dla biznesu
      • Biznesowe wydarzenia stacjonarne
      • Handmade Biz Summit
      • Vouchery prezentowe
      • Inne
  • Książka
  • PODCAST
  • Warsztaty
  • Dla firm
  • HandmadeBIZsummit
  • Biblioteka
  • Mastermind
  • O nas
    • Kontakt
    • Newsleeter i FREE treści
    • Wynajem pracowni na warsztaty Poznań | Pracownia Oplotki
    • Agnieszka Gaczkowska
    • BLOG OPLOTKI
    • Stowarzyszenie
    • Zespół
    • Aktualne promo
    • Program Afiliacyjny
    • Dla mediów
    • Social Media OPLOTKI
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
MASTERMINDowe, Podcast

Sigrun Live – relacja z edycji 2019

SIGRUN LIVE – Coroczna konferencja uczestników programu SOMBA

Coroczna konferencja dla uczestników programu online MBA (SOMBA) –  SIGRUN LIVE, organizowana przez moją mentorkę SIGRUN w połowie listopada w Zurychu, to wydarzenie, które skutecznie ładuje moje baterie w tym jesienno-zimowym okresie „nicniechcenia”. Postanowiłam podzielić się tym ciepłem.

Dogrzewajmy się, bo zapał stygnie, kiedy za oknem zimno, a robota sama się nie zrobi :).

W wydarzeniu biorą udział studenci SOMBA (online MBA, o którym więcej dowiesz się we wpisie: co to jest SOMBA), czyli rocznego programu budowania biznesu online, a także uczestnicy bardziej zaawansowanych programów, takich jak SOMBA MOMENTUM – gdzie większy nacisk kładzie się już na budowanie wirtualnego zespołu, wzrost biznesu i jego skalowanie oraz automatyzację, (obecnie sama uczę się w tym programie) – oraz VIP MASTERMIND i RED CIRCLE (programy dedykowane rozwojowi w roli lidera danego rynku, danej branży).

Natłok pozytywnych wrażeń, emocje i ogromne zmiany w mojej głowie. Jak to wszystko ubrać w słowa?!

Spróbuję.

Gdzieś trzeba zacząć

Do programu SOMBA dołączyłam w 2017 roku – wydaje się, że wieki temu, ale nie brałam udziału w pierwszej konferencji. Podróż z Poznania do Zurychu i koszty całego przedsięwzięcia przerosły mnie. Jakoś nie mogło mi się pomieścić w głowie, dlaczego ludzie pędzą tak daleko, żeby pobyć 1-2 dni w towarzystwie ludzi, których i tak na co dzień widzą dzięki wideorozmowom w programie…

Pomimo tego, że bilet na wydarzenie jest dla uczestników programu SOMBA nieodpłatny (wliczony w program), to jakoś nie mogłam pojąć, co tak cennego mogłabym wynieść z wydarzenia „na żywo”, czego nie dostałabym w programie.

A później oglądałam zdjęcia szalonych – jak mi się wtedy wydawało – babek, poubieranych w czerwone szaty i tak samo ubarwione dodatki i myślałam sobie: O CO TU CHODZI?!

Jeszcze wtedy nie rozumiałam, nie „czułam” tego, ale intrygowało mnie to, co malowało się na ich twarzach: spełnienie, poczucie wspólnoty, misji, jakaś taka wyrażona posturą ciała i mimiką twarzy MOC.

Tak! To właściwe słowo! MOC SPRAWCZA!

MOC działania, MOC brania spraw w swoje ręce. MOC robienia wspólnie czegoś większego niż każda z tych kobiet z osobna.

Jestem stałą bywalczynią konferencji biznesowych, wydarzeń rozwojowych, spotkań networkingowych i mniej oficjalnych kobiecych „kręgów”, jednak energii, która malowała się na twarzach tych kobiet, jakoś nie zdarzyło mi się poczuć na żadnym z eventów. Wiedziałam, że w 2019 do Zurychu jadę pełna ciekawości i otwarta na tę MOC.

Już wtedy wiedziałam, że kolejnej edycji SIGRUN LIVE nie przegapię

Wyjazd planowałam na długo przed październikiem 2019. Przy dwóch maluchach w domu i trzecim w drodze nie obyło się bez logistyki, wsparcia rodzinnego, oświadczeń lekarskich (= pozwoleń na lot w takim stanie), uważnej organizacji noclegu, czasu przelotu, dojazdu na miejsce. Ekscytacja rosła z dnia na dzień. Dodatkowo podsycał ją fakt, że uczestnicy SOMBA, zadający sobie trud przybycia z Nowej Zelandii, Australii i ponad 80 krajów z całego świata tylko na to wydarzenie, dawali podstawy do oczekiwania „fajerwerków” (ciągle nie rozumiałam, dlaczego ktoś przemierza pół świata dla konferencji/spotkania na żywo).

Już na miejscu, jeszcze przed dniem rozpoczęcia konferencji…

Wraz z koleżankami z programu podnosiłyśmy poziom ekscytacji u wspólnych znajomych (Aniu! Kamilu! Te cowieczorne uczty przejdą do historii, podobnie jak urodzinowa niespodzianka Kasi (o niej jeszcze wspomnę) – o której już pewnie nie raz wspominałam.

Nie wiem, jak wyglądają Twoje wypady „biznesowe” lub konferencje. Dla mnie to była pierwsza konferencja, podczas której byłam podwożona i „zaopiekowana” jak VIP VIP-ów, a poranne dojazdy na każdy z dni wydarzenia były niemniej ekscytującą częścią całej przygody.

Ale tę część historii skończę tutaj, bo to już zupełnie inna bajka. Po przydługawym wstępie przechodzę więc do konkretów :).

(Aniu! Kamilu! Michelle! Laura! Bez Was to nie byłoby to samo!)

Ciebie pewnie bardziej interesuje SIGRUN LIVE 😉

Wejście jak wejście. Odrobina niepewności, identyfikatory, lobby Crowne Plaza Zurych, nowe twarze i… BEAAAM! Twarze, które znałam tylko z rozmów wideo, wspólnych konsultacji, godzin pracy nad strategią OPLOTKowego biznesu nagle materializują się przede mną!

Jakie to dziwne uczucie móc dotknąć, wyściskać serdeczne koleżanki, których właściwie nigdy się na „własne oczy” nie widziało! Jakaż przedziwna specyfika tych naszych biznesów online…

Małe i wielkie rozmowy, pierwsze kawy i start!

Dla ścisłości – SIGRUN LIVE to jeden dzień konferencyjny (o nim za chwilę) – ja brałam udział w dodatkowym dniu (poprzedzającym SIGRUN LIVE) ze względu na udział w programie MOMENTUM. To nieco bardziej kameralne wydarzenie, w większym stopniu o charakterze warsztatowym, ale co za tym idzie – większy „odsetek” osób, które bardzo dobrze znam z codziennej wymiany wiedzy. Nie muszę chyba tego opisywać, bo zdjęcia oddają w pełni, jak szybko atmosfera z nieco nieśmiałej ewoluowała w „klimat imprezy”.

Agenda warsztatów, sesji mastermind’owych, przerwy na posiłki, prelekcje i inspirujące wystąpienia były realizowane z iście szwajcarską precyzją. Co do minuty zaplanowano cały dzień, a każda z najdrobniejszych części wydarzenia wzmacniała wrażenia poprzedniej. Nawet ułożenie stolików przemyślano w taki sposób, aby zmaksymalizować kontakt między uczestnikami, a rotacja pozwoliła na elastyczną wymianę myśli między wszystkimi uczestnikami.

Dla mnie osobiście wielką wartością były bardzo szczegółowe analizy modeli biznesowych wyrywkowo zapraszanych na scenę uczestniczek programu oraz wspólne oceny ich ostatnich kampanii sprzedażowych. Bez litości i z detalami przyglądaliśmy się błędom oraz sukcesom. Nawet najmniejsze szczegóły nie pozostawały bez komentarza. Przytaczane historie uczestniczek i ich wcześniejszych perypetii biznesowych mocno otwierały oczy na własne możliwości, które – jak się najczęściej okazuje – mamy tuż przed własnym nosem tak wyraźne, że po prostu ich nie dostrzegamy, dopóki koleżanki z programu nie wskażą ich palcem!

Oczywiście, w końcu miałam okazję poznać moją mentorkę „na żywo” – charyzma internetowa to zaledwie wierzchołek góry lodowej pokładów energii tej kobiety. Wiem, że to, co robi dla równouprawnienia kobiet i mężczyzn, przejdzie do historii.

Nie będę roztrząsać licznych wniosków dotyczących OPLOTKowej strategii rozwoju, bo wolę, kiedy przekonasz się o słuszności tej strategii w praktyce (bez obaw, na pewno będę się dzielić wnioskami w corocznych podsumowaniach OPLOTKowych).

Ale podzielę się refleksją na temat wspólnego „mastermindowania”.

W skrócie to taka technika pomagania sobie nawzajem – bardziej w relacji rówieśniczej niż mentor-uczeń. Wszystkie uczestniczki MOMENTUM mają jednocześnie dostęp do materiałów zgromadzonych w bibliotece programu SOMBA. Okazuje się, że po przekroczeniu pewnego progu wiedzy i umiejętności dotyczących biznesu online, kluczowym dla dynamicznego rozwoju (spowodowanego generowaniem nowatorskich rozwiązań dla klientów) staje się właśnie umiejętność czerpania inspiracji z branż totalnie różnych niż nasza. To właśnie mastermind – grupa przedsiębiorczyń działających (z pozoru) w różnych branżach. Łączy nas jedynie fakt, że wszystkie prowadzimy szeroko rozumiane biznesy online oraz to, że nieustannie poszukujemy innowacji, wzrostu oraz samorozwoju. No i każda z nas identyfikuje się z misją SIGRUN – „Accelerate Gender Equality Through Female Entrepreneurship”. Świadomie cytuję angielski zwrot, bo to nasze „domykanie luki płacowej poprzez wspomaganie kobiecej przedsiębiorczości” jakoś nie oddaje w pełni całej idei.

To zdjęcie polskiej grupy mastermind – jest nas coraz więcej w programie SOMBA :). A to tylko malutka część społeczności.

Jeżeli (jak ja) właśnie tego szukasz, biorąc udział w różnego rodzaju konferencjach i spotkaniach networkingowych, to mogę Ci zagwarantować, że tak intensywnej konferencji dla przedsiębiorczych kobiet nie znalazłam jeszcze nigdzie – ani w kraju, ani za granicą. Już po kilku godzinach skrzętnie notowałam plany gotowe do wdrożenia, strategie niewymagające kosmicznych nakładów pracy oraz szalone pomysły, które długo wydawały się nie do zrealizowania, dopóki nie poznałam osób, które rozłożyły dla mnie na „czynniki pierwsze” mechanizmy stojące za (nawet największymi) przedsięwzięciami.

Koleżanki z mini-mastermindu

No i na deser…

Po tak „nasyconym” wrażeniami dniu miałam ogromną przyjemność poznać autorkę całego tego „zamieszania” – moją mentorkę biznesową. Kobietę, dla której misja inspirowania kobiecej przedsiębiorczości jest sposobem do zamykania luki płacowej na świecie. Niezwykła charyzma, ale też i determinacja w realizacji misji większej niż ona sama, jej zespół, jej (i nasza) społeczność, imponuje rozmachem. A jeszcze bardziej imponująca jest jej umiejętność do szlifowania diamentów, które noszą w sobie jej klientki.

Sigrun to osoba, dzięki której spoglądam na swój biznes wspierania twórczyń rękodzieła zupełnie innymi oczami. Kiedy Sigrun uświadomiła mi, jak wciąż wiele niezapłaconej pracy w dzisiejszych czasach wykonują kobiety (najczęściej w domach, ale też w pracy) ze względu na stygmat wychowania, społecznych norm i szeroko rozumianej „poprawności politycznej”, jakoś inaczej spoglądam na to nasze kobiece rękodzieło.

Upewniłam się, że internetowa rewolucja (jak często mówi się o eksplodującej popularności biznesów online) to ogromna szansa dla kobiet, aby przejąć prowadzenie w tej obiecującej gałęzi biznesu. Wierzę, że również w domenie popularyzacji rękodzieła zmieni się bardzo wiele. Już dziś obserwujemy wysyp e-sklepów. To, co nadchodzi, napawa mnie coraz większym optymizmem. Wiem, że ciągle jeszcze postrzegana za niedochodową (jak na ironię – najczęściej przez samych twórców) branża rośnie i będzie rosnąć. Wiem to, bo nadal jest to branża mocno kobieca. A jeżeli tylko te kobiety uwolnią tkwiący w nich potencjał, nastąpi prawdziwa eksplozja.

Jesteśmy mądre, pracowite i niestety obciążone ponad normę, ale kiedy tylko odkrywamy w sobie pasję, powołanie, chęć do samorealizacji (zwał, jak zwał), po prostu zaczynamy kanalizować ten nasz przeogromny potencjał w kierunku biznesu. Wtedy dzieją się niesamowite rzeczy!

Spektakularne sukcesy finansowe koleżanek z programu uświadomiły mi, że Sigrun uczy nas czegoś więcej niż tylko posługiwania się niezbędnymi narzędziami online, potrzebnymi do „wskoczenia” na tę wznoszącą falę e-biznesu. Pokazuje, że możemy tutaj wyznaczać standardy, być liderkami swoich branż dzięki nowatorskiemu podejściu do biznesu – temu, które bazuje na empatii, świetnej organizacji pracy, umiejętności delegowania zadań i przede wszystkim balansie między rolami kobiety, matki, partnerki, przedsiębiorczyni i liderki.

Te nasze „miękkie” umiejętności – tak pożądane w roli lidera definiowanego według nowych standardów – sprawdzają się na każdym etapie przedsiębiorczej drogi. Często mamy je w sobie, nawet o tym nie wiedząc!

Możliwość osobistego poznania Sigrun napełniła mnie również takim totalnie przyziemnym wrażeniem, że skoro kobieta z malutkiego kraju (Islandia), która zaczynała pewnego dnia od zera (zupełnie jak ja i moje OPLOTKI, zupełnie jak każda z nas w programie SOMBA), po kilku latach otwartego komunikowania o co walczy, zgromadziła wokół siebie tak imponującą grupę zdeterminowanych, ambitnych, odważnych liderek najróżniejszych branży… Czuję się podwójnie zmotywowana do codziennej pracy.

Wiem, że poczucie, że robię coś większego niż ja sama, mój zespół, mój biznes, sprawi, że nie braknie mi energii, nie wyłożę się na codziennych porażkach, których nie brakuje w huśtawce biznesowej zwanej „własną działalnością” lub eufemistycznie „kobiecą przedsiębiorczością”.

Na tym zdjęciu wraz z Kasią Krasucką i Sigrun. Chwilę po otrzymaniu wyróżnień z rąk społeczności.

Jako matka czuję się podwójnie zmotywowana do pokazywania moim dzieciom, że praca może być źródłem spełnienia, motywacji na co dzień i poczucia, że pozostawiamy świat choć odrobinę lepszym niż był wczoraj.

PS. Ponosi mnie patos? Mam nadzieję, że nie! W każdym razie z mojej perspektywy tak to wygląda.

Tak, na tym zdjęciu już nie da się ukryć, że ciążowy brzuszek mocno skłania mnie do refleksji na temat tego, jakimi wartościami kieruję się w biznesie.

Gdyby Sigrun i jej niesamowita energia do działania nie zmaterializowała się w postaci SOMBA (a myślałam, że to tylko „szkoła narzędzi biznesu online”, kiedy dołączałam w 2017 roku), pewnie nie byłabym w stanie patrzeć na swój „rękodzielniczy ekosystem wzrostu dla twórców handmade” jak na coś większego niż tylko świadczenie usług doradczych na najwyższym poziomie.

Online otworzył dostęp do produktów i usług OPLOTKI właściwie każdej kobiecie – zarówno tej oddalonej fizycznie, jak i tej w dużym mieście, „uwięzionej” przez ząbkującego malucha w domu. Dostęp do specjalistycznej wiedzy biznesowej oraz możliwość pracy w dogodnym dla siebie czasie i miejscu jeszcze nigdy nie były tak łatwe. Kiedy dostrzegłam, że po drugiej stronie komputera są ambitne kobiety, które błahym z pozoru szydełkowaniem, szyciem, haftem, ceramiką i paletą innych dziedzin rękodzieła potrafią zawojować rynek, nabrałam wiatru w żagle i poczułam, że w końcu jestem zawodowo dokładnie w tym miejscu, w którym powinnam być od początku.

Coraz mocniej wierzę w siebie i wiem, że tak jak Sigrun wydobyła ze mnie mój największy dar dla świata, tak ja teraz mogę przekazywać go dalej twórczyniom rękodzielniczych arcydzieł. Polskie rękodzielniczki, jesteście genialne! A narzędzi promocji i sprzedaży Waszych unikalnych umiejętności i prac można się nauczyć!

No i wymieszałam wszystkie refleksje w jeden supersubiektywny miszmasz.

Ale całkiem konkretnie wspomnę Ci o osobach, które jeszcze rok, dwa, trzy lata temu działały w swoich zamkniętych społecznościach lub grupach językowych, a dzięki programowi SOMBA „zawlekły” swoje biznesy do online’u i udostępniły swoją specjalistyczną wiedzę całemu światu. Oczywiście, nie jestem w stanie przedstawić Ci wszystkich kobiet, z którymi utrzymuję większy lub mniejszy kontakt w programie, ale choćby kilka z nich podlinkuję, aby pokazać Ci, jak przeróżne talenty tkwią w NAS – kobietach!

Mary Lumeley (to w razie, gdyby ktoś się zastanawiał, kto stoi za potęgą OPLOTKowego Pinterest’a.

Kasia Krasucka i Laura

Anne Retter 

Z Leną Kussner i Ingrid

Z Ulą, dzięki której powoli ogarniam leadership w naszym Teamie

Zapamiętajcie te Polki! One zmienią świat! 😛

Aaa, no i najważniejsze!!!

Jak się domyślasz, te kilka dni pobytu w Zurychu minęło błyskawicznie, a apetyt na więcej pozostał.

Bez mrugnięcia okiem postanowiłyśmy spotkać się ponownie. Co prawda Zurych dopiero za rok, ale już w czerwcu będziemy miały okazje poczuć tą niesamowitą energię ładującą baterie ponownie!

Spotykamy się na SELFMADE SUMMIT w Reykjaviku. Ta dwudniowa konferencja to wydarzenie jakiego jeszcze w Europie nie było! Szczyt dla przedsiębiorczyń. Prelegentki (tak, same kobiety!) z całego świata. Liderki, matki, przedsiębiorczynie, które zbudowały imponujące biznesy na kanwie swych wartości, pomysłowości, ciężkiej pracy, ale i mądrych współpracy. Kobiety niesamowite, a jednocześnie takie jak Ty i Ja!

Pomimo tego, że konferencja była typowo kobieca, „empowermentowa”, to jednak mężczyźni stanowili ważny element całości. Bardzo pozytywne wrażenie wywarła na mnie osobista historia męża Sigrun. Udało mi się nawet część naszej rozmowy uwiecznić (posłuchasz jej w tym odcinku podcastu). Fakt, że wspiera ją obecnie jako członek jej teamu, to wcale nie tak oczywista sprawa. Dało mi do myślenia, jak świadomie chroni ją od niepotrzebnych rozproszeń, aby mogła maksymalizować pracę w swoich najmocniejszych kompetencjach. Świetnie przejmuje logistykę zadań, które pozwalają jej skupiać się na tym, w czym jest najlepsza.

Sama też „zawlokłam” męża na tę konferencję. Nie miał wyjścia – siódmy miesiąc ciąży to stan, w którym żaden pewnie mąż nie puściłby swojej partnerki na kilkudniowy wypad z dwoma przesiadkami na lotnisku i logistyką odnalezienia się w totalnie nowym mieście. Pomimo, że początkowo Jacek miał zaledwie „eskortować” mnie „w tę i z powrotem”, okazało się, że też w pewien sposób złapał bakcyla. Zdecydowanie pokochał te moje „szalone koleżanki z onlajnów” za bezkompromisową bezpośredniość, pozytywne nastawienie do wyzwań rzeczywistości i za tę niesamowitą „obecność”. Tu i teraz jest dla tych kobiet równie ważne jak dla mnie. Wyciskanie maksimum inspiracji z każdej rozmowy, spotkania i wyprawy weszło mi w krew. Jacek to we mnie docenia. Multum ludzi nadających na tych samych falach – to już był spektakl nie z tej ziemi.

P.S. Fajnie, że był tam ze mną. Dzięki niemu mam(y) niezapomnianą wideorelację z punktu widzenia „kogoś z boku” – no może nie do końca „z boku”, ale na pewno zachowującego nieco więcej powściągliwości :). No na pewno więcej niż ja – nagrywająca podcastową relację z wydarzenia rozedrganym, rozemocjonowanym głosem.

Aaa… no i jeszcze najważniejsza kwestia (egoistycznie – dla mnie, choć rozumiem, że niekoniecznie dla Ciebie ;)): WYGRAŁAM!!!

Wygrałam siebie!

Może zabrzmi to śmiesznie – ale pierwszy raz w życiu zostałam wyróżniona za bycie sobą!

Niesamowite uczucie! Polecam z całego serca :). Już wyjaśniam.

Co roku na 2-3 tygodnie przed samym wydarzeniem w Zurychu wśród uczestników programu SOMBA rozsyłana jest ankieta, w której można odpowiedzieć bardzo wyczerpująco na kilka pytań. Jedno z nich brzmi: „Kto inspiruje Cię do działania spośród uczestników programu SOMBA?”. I nie uwierzysz! Komu, spośród tak wielu niesamowicie motywujących, inspirujących, odnoszących spektakularne sukcesy kobiet, przypadło w udziale zaszczytne miano „Most inspiring SOMBA” ???

Zaskoczenie, duma i ogromne poczucie, że kiedy kieruję się intuicją dzieje się MAGIA. Tak w skrócie można opisać emocje związane z tym wyróżnieniem. Emocje, których nigdy nie zapomnę. Za to z wrażenia zapomniałam już „mowę”, którą spontanicznie produkowałam na poczekaniu na wielkiej scenie! Na poniższej fotce jeszcze się trzymamy, ale potem były już łzy wzruszenia i ciepłe oklaski. I te słowa padające z sali, które utwierdzały mnie w przekonaniu, że tak samo mocno jak ja czerpię siłę z tej społeczności, tak samo i ja dokładam „cegiełkę” do jej budowania. Jedno jest pewne: na dobre polubiłam scenę i odkryłam, jak bardzo satysfakcjonujące jest głośne mówienie o swoich najgłębszych wartościach i poczucie, że po drugiej stronie jest nas duuużo więcej!

Ta społeczność jest otwarta na kobiety takie, jak Ty!

Jeżeli tylko chcesz otrzymywać ode mnie informację o kolejnych wydarzeniach związanych ze społecznością SOMBA – klikaj TUTAJ – przesyłam je wszystkie drogą mailową …lub po prostu pisz: agnieszka@oplotki.pl. …A swoje perypetie rozwijam dalej….

 

 

Masz dosyć narzuconych definicji szczęścia?

POZNAJ SEKRET SUKCESU NA WŁASNYCH WARUNKACH

i bądź pierwszą osobą, która przeczyta książkę

 

OPLOTKI. SUKCES HANDMADE.

 

Książka, w której zawarłam lekcje i wskazówki, jak zbudować własną definicję sukcesu na bazie mojej wyboistej drogi.

Porcja skondensowanej wiedzy w cenie dostosowanej do każdego budżetu.

Treść, którą pochłoniesz przy parującym kubku w ulubionym fotelu, w dowolnym miejscu i czasie.

27 listopada 2019/Autor aga gaczkowska
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png 0 0 aga gaczkowska https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png aga gaczkowska2019-11-27 06:31:312021-05-27 10:40:33Sigrun Live – relacja z edycji 2019
MASTERMINDowe, Wszystkie wpisy

SOMBA – dlaczego dołączyłam do online MBA

SOMBA – dlaczego dołączyłam do online MBA i co ten program dał mi jako kobiecie i jako właścicielce rękodzielniczego biznesu (for English scroll down)

Co prawda pisałam już o samym programie (tutaj znajdziesz wpis) – jednak otrzymuję tak wiele pytań o to, dlaczego właśnie ten program i dlaczego tak mocno polecam go innym kobietom, że postanowiłam zagłębić się w temat jeszcze raz. Zebrałam wszystkie myśli, które przychodzą mi do głowy, kiedy próbuję odpowiedzieć na to pytanie. Przekonaj się, co takiego ma w sobie SOMBA.

Jak wiesz, gdy zaczęłam ponownie poważnie myśleć o rozwoju, byłam w punkcie, kiedy pożegnałam się z karierą architekta na rzecz misji bycia “obecną” mamą. Świadomie wybrałam życie na zwolnionych obrotach, choć po krótkim czasie czułam, jak ta przedsiębiorcza, spragniona adrenaliny i ludzi kobieta, obumiera.

Złapałam się więc kurczowo tego, co na architekturę mnie zaprowadziło – malowania, rzeźby, rękodzieła i manualnych prac wszelkiej maści. Stały się one tym mostem, łączącym mnie coraz mocniej ze światem dzieci. Projektowe “niewyżycie” zaowocowało szydełkowym wystrojem wnętrza pokoiku dziecięcego. A od tego punktu już niedaleko było do koleżanek, które chciały się ode mnie uczyć tej zapomnianej sztuki dziergania w rytmie slow. Kiedy szydełkowe meet-upy zwiększyły częstotliwość, przeniosłam je do kafejek I kawiarni, gdzie zainteresowanie postronnych kobiet dało mi czytelny sygnał, że odkryłam rynkową niszę.

I co z tego?

Pomimo, że o atrakcyjności warsztatów I zainteresowaniu ze strony idealnych klientek byłam przekonana, bezskutecznie próbowałam uporzadkować ten nowy rękodzielniczy “biznes” w taki sposób, żeby nie tylko wiązał się z regularnym zarobkiem, ale również nie był równią pochyłą do punktu wyjścia pt. “Wybieraj – dzieci, albo praca, bo nie da się wszystkiego naraz!”

Wiedziałam, że nie poradzę sobie sama

Mimo kilku nieudanych inwestycji w programy rozwojowe, które miały pomóc w marketingu tego, co robię, dałam sobie ostatnią szansę. Urzekła mnie misja islandki SIGRUN – wzmacnianie równości płciowej poprzez wspieranie przedsiębiorczości kobiet. Zainwestowałam pieniądze, których nie miałam i tak znalazłam się na pokładzie rocznego online MBA – czyli SOMBA.

OSZALAŁA!

Nie muszę Ci chyba opowiadać, jaka była reakcja męża na informację, że właśnie ogołociłam konto z oszczędności, ślepo inwestując w coś tak nierealnego, jak biznes online. Ale przyznam, im bardziej “oszalała” myślał sobie ON, tym bardziej “ja Ci pokażę” myślałam sobie ja!. I pokazałam. Jemu i sobie.

 WYSOKA CENA

Nie przypuszczałam, że jestem w stanie zdobyć się na taką determinację! Oglądałam instruktażowe video w kazdej wolnej chwili. Wskakiwałam na video-rozmowę, kiedy tylko była możliwość konsultacji swoich szalonych pomysłów ze specjalistami. Wdrażałam w życie wypróbowane strategie i eksperymentowałam z ich modyfikacjami na swoje potrzeby… Wszystko kosztem leniwych wieczorów, wizyt u kosmetyczki, ploteczek z innymi mamusiami na placu zabaw. Jak szalona – przyspawana do słuchawek telefonu, w ciągłym zamyśleniu pchająca wózek.

Ale było warto…

Już po 3 miesiącach sprzedałam swój pierwszy kurs (do dzisiaj znajdziesz go w ofercie: https://oplotki.pl/produkt/kurs-szydelkowania/ ), który pozwolił mi uwierzyć, że wszystko jest możliwe.  Później powstawały kolejne programy, a warsztaty stacjonarne cieszyły się coraz większym powodzeniem.  Rok w SOMBA minął tak szybko, że nie mogłam uwierzyć, że w tak krótkim czasie można zrobić tak wiele. Bez wahania przedłużyłam dostęp do programu.

A dlaczego właściwie było warto?

No właśnie. To właściwie dlatego piszę ten tekst.

Na początku, kiedy pojawiły się pierwsze finansowe sukcesy, kiedy marka OPLOTKI zaczęła być coraz bardziej rozpoznawalna, kiedy ruszył podcast (takie moje osobiste wyzwanie, z którym nosiłam się baaardzo długo, nim w końcu odważyłam się spróbować I spróbowałam właśnie dzięki wsparciu program SOMBA-  znajdziesz tutaj: https://link.chtbl.com/podcast-oplotki ) poczułam się spełniona. Kiedy to poczucie zaczęło się utrwalać, zaczęłam doceniać, jak wiele zawdzięczam temu programowi i jego autorce.

Teoretycznie kupowałam program biznesowy. Ot prosta transakcja – pieniądze w zamian za konkretną wiedzę biznesową i doświadczenie Sigrun.  Teraz jednak rozumiem, ten program dał mi dużo więcej.  Kupiłam siebie – taką nową, wartościową, w wersji bez tanich kompromisów.

 Odzyskałam poczucie wartości.

Nie tylko jako przedsiębiorca, ale również jako kobieta, matka, żona… człowiek zdolny do wszystkiego, jeżeli tylko chce i gotów jest na to zapracować.

Kiedy pierwszy raz kupowałam program, płaciłam za „twarde skille” – kiedy w nim zostałam na kolejny rok, płaciłam za niezastąpione otoczenie innych odważnych kobiet, które wybierają walczyć o swoje marzenia, zamiast szukać wymówek w dzieciach, mężach, sytuacji. Bierzemy, co mamy i budujemy na tym fundamencie nowe, lepsze.

Wsiąkłam

To myślenie zmieniło mnie na dobre. Od czasu dołączenia do programu w 2017, jestem w nim nieprzerwanie i ciągle stosuję zasadę otaczania się ludźmi o podobnych celach, wartościach i poziomie motywacji do mojego. Czuję, że nie ma marzeń zbyt szalonych, jeżeli wokół Ciebie są osoby gotowe towarzyszyć Ci w drodze do ich realizacji, a sama droga staje się z czasem większą frajdą niż cel.

Owszem – program kosztował dużo (zwłaszcza w przeliczeniu na złotówki, bo płatny był w dolarach)  – ale okazał się bezcenny… I pewnie nie byłabym w tym miejscu, gdzie jestem, gdyby nie ta szalona decyzja postawienia wszystkiego na jedną kartę.

Dlatego zaangażowałam się całym sercem w promocję programu SOMBA i działalności jego autorki SIGRUN – stąd ten artykuł.

 

Teraz TY!

Pamiętaj, że jeżeli jesteś w podobnym punkcie – podjęłaś decyzję, że teraz czas na Ciebie, na Twój pomysł, na wdrożenie go w życie – to to nic nie stoi na Twojej drodze – dzieci, mąż, pieniądze – to nie są wymówki, to mogą być powody, dla których postawisz na siebie.

Trzymam kciuki, bo stanowczo za mało jest kobiet w biznesie. A już stanowczo za mało spełnionych mam.

 

Agnieszka@oplotki.pl

 

Jeżeli chcesz otrzymać ode mnie informacje mailowe na temat programu SOMBA klikaj TUTAJ lub w poniższą grafikę:

 

 

Masz dosyć narzuconych definicji szczęścia?

POZNAJ SEKRET SUKCESU NA WŁASNYCH WARUNKACH

i bądź pierwszą osobą, która przeczyta książkę

 

OPLOTKI. SUKCES HANDMADE.

 

Książka, w której zawarłam lekcje i wskazówki, jak zbudować własną definicję sukcesu na bazie mojej wyboistej drogi.

Porcja skondensowanej wiedzy w cenie dostosowanej do każdego budżetu.

Treść, którą pochłoniesz przy parującym kubku w ulubionym fotelu, w dowolnym miejscu i czasie.

 

—

ENGLISH VERSION

This is why I joined SOMBA, why I stayed there, and why I wholeheartedly cheer for You to make that decision for yourself…

I was at this point where I dropped my dream job (as an architect) because I wanted also to be a “present mum” for the two of my little ones… and it seemed impossible to do two things at the same time.

But part of me was DYING – all those years of hard work – was it all just to become gluten-free, bio-organic eco-mum —HELL NO! 😎

I took all my childhood passions that led me to architecture in the first place (painting, sculpting, crochet, knitting, sewing)… those that bridged me to my own kids (try giving a 2-year old some paint = THAT is PURE CREATIVITY) and gave myself a WAY OUT from homestead mommy I was gradually becoming.

I took crochet, knitting out into cafes – where I met other mums.

Pretext = let’s knit some woolen blankets for the kids, 😎 REAL REASON – let’s go out to talk about how we make this motherhood work together with business, self-growth, and how do we stop this downward slide of self-esteem.

Those handmade meetings grew out to be so popular, that I started not only charging for them (after all I organized all the materials and gave handmade know-how) but realized it could actually be a perfect combination of passion, business, and motherhood.

That is when I joined SOMBA.

To be blunt – I could not afford it.

I only knew I had a BIG FAT DREAM to be a mum AND an entrepreneur at the same time.

At Sigrun’s webinar in September 2017 I believed it is do-able. I paid 1st installment – was left with 17 zł (Polish currency equal to some 6 Euro) on my account (remember till this day) and simply told myself NOW OR NEVER – there is no turning back.

 I joined SOMBA

“Irresponsible!” – that was my husbands’ “big cheer” – but I knew he is not the one to blame = I have been dropping my goals and dreams for waaay too long.

This IS MY GAME NOW!

I told myself… and the more “crazy” he looked at me, the more “You’ll see!!” mode I was in. To make a long story short – my kids – the easiest excuse became my biggest motivation. I do not have to tell you how little time you have for growing your business in-between snacks, playground, putting to bed and tending to some allergies, sicknesses…

It is obvious that in those moments I did not care for the business, but in any other – I made it My TOTAL PRIORITY!

I had so little time, that I said NO to all distractions. I did let go of some friends, who did not believe in me, I surrounded myself with supportive SOMBA community and took a deep dive into the program.

And guess what! I DID MAKE IT. I took this handmade workshop experience my clients needed ONLINE.

I sold my first 1-1 handmade lessons, and after 3 months from joining the program – I also sold an online course (mind me! – it was online course how to crochet! – You can find thousands of free videos on Youtube, Yet people were buying it from me!) that actually paid for next SOMBA installments.

And just a small detail – Polish zloty is ¼ of a dollar – so just imagine how many courses did I need to sell to earn my first 1-2 K dollars … FOR a success – there are no obstacles – not even the discrepancy between the dollar and Polish zloty.

I believed EVERYTHING is possible after that first launch…

I started growing my team, aiming bigger and still had time to be a mum. Just a more fulfilled and open-minded one…

First Year in SOMBA went by so quickly, that with no hesitating I extended the program for another year. I entered Somba summer school to create another course that became an evergreen now. I grew my team and enjoy the fun now.

FUN – because I can find no other word for this handmade growth ecosystem for women that is proud business of mine!

I get to choose whom I work with and when. I inspire the next women to start their handmade based businesses just as I did. This is my signature program (Remember – I had no idea it will be so when I joined Somba) …

I have my kids in kindergarten now and I am pregnant with third – with full certainty that this little one will give me even more motivation for growth – both as a mum AND as an entrepreneur.

Yes, I dropped some activities and worked hard…

Yes, I had many doubts!

Yes, I was afraid to fail… also financially.

But also …

Yes – I was determined, motivated and knew I have the best environment in SOMBA to grow.

And so I did!

With no crushing the night with work, with no “mummy is not there for You” feeling towards my kids…

 Slow and steady wins the race

After 2 Years in SOMBA I feel I am A WINNER – I won myself = my values, my goals, my dreams – it is all reachable here…so forgive me for being direct…
There is no excuse. There is only a decision to make.

In the program – there is everything one needs to get to be successful, the only thing to be done is to make a decision

…not for Your kids,

…not for your partner to judge

for YOU

And I can attest to that — by committing to MYSELF, to MY hard work, to MY dreams, to MY goals – I found fulfillment, deep respect of my husband, true balance between a role of a mum, a woman, and an entrepreneur.

I wish that for every woman.

So I keep my fingers crossed for You Brave (new) SOMBAsistas – and wait for You on the other side to give you a virtual welcome hug.

Ps. More info on this online MBA  – SOMBA – You will find here.

agnieszka@oplotki.pl

 

25 września 2019/Autor aga gaczkowska
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2019/09/pexels-photo-1429395.jpeg 1253 1880 aga gaczkowska https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png aga gaczkowska2019-09-25 07:39:092021-05-27 13:31:45SOMBA – dlaczego dołączyłam do online MBA
AFILIACJA, MASTERMINDowe, Wszystkie wpisy

System afiliacyjny dla Twojego kursu online: jak skalować sprzedaż bez zwiększania budżetu na reklamę

Agnieszka Gaczkowska

Prowadzę Oplotki od 2010 roku. Zbudowałam system afiliacyjny, który pozwala mi skalować sprzedaż kursów bez zwiększania budżetu na reklamę. W tym wpisie pokazuję Ci dokładnie, jak to zrobić u siebie, bez teoretyzowania.

Masz kurs online, który sprzedaje się dobrze. Widzisz jednak sufit. Reklamy Meta drożeją z kwartału na kwartał, organiczny zasięg Instagrama spadł, a Ty nie masz mocy ani zespołu na kolejny lejek sprzedażowy. Brzmi znajomo?

System afiliacyjny to dźwignia, której nie wykorzystuje 90% twórczyń kursów w Polsce. Nie dlatego, że nie działa. Dlatego, że myślimy o afiliacji tak, jak rozumieliśmy ją 10 lat temu, jako o blogerce polecającej płatki śniadaniowe za prowizję.

W 2026 roku afiliacja dla przedsiębiorczyni prowadzącej własny kurs online wygląda zupełnie inaczej. I o tym jest ten wpis.

Ten wpis jest dla Ciebie, jeśli:

  • Prowadzisz własny kurs online (albo cykliczne warsztaty, subskrypcję, członkostwo)
  • Twoje roczne przychody to 100 000 – 1 000 000 zł
  • Masz już działający produkt, szukasz kanału skalowania, nie pierwszych klientek
  • Nie chcesz zatrudniać zespołu sprzedażowego ani budować drugiego lejka

To NIE jest wpis dla Ciebie, jeśli: dopiero zaczynasz, nie masz jeszcze produktu, albo szukasz sposobu na pasywny dochód przez polecanie cudzych kursów (to inna strategia — o niej piszę osobno).

Dlaczego piszę ten wpis teraz (i dlaczego zmieniłam zdanie)

Kilka lat temu, kiedy w ogóle myślałam o afiliacji, miałam z tyłu głowy scenariusz z blogerkami-sprzedawczyniami: jedna poleca płatki kukurydziane, za chwilę wyskakuje z owsianką, minutkę później opowiada, jakie to parówki firmy X smaczne. A w kolejnym tygodniu jest już na diecie wegańskiej, bo bonusy za kotlety sojowe poszły w górę.

Męczące. Długo wierzyłam, że taki model totalnie nie jest dla mnie.

Zmieniłam zdanie, kiedy zobaczyłam, jak afiliację wykorzystują dojrzałe przedsiębiorczynie z ugruntowanymi markami — nie jako dodatkowy dochód z polecania byle czego, tylko jako precyzyjne narzędzie do skalowania sprzedaży własnego produktu. Kiedy szukałam dobrego programu do nauki konkretnego oprogramowania, skorzystałam z polecenia specjalisty, okazało się, że zarobił na tym poleceniu. Kiedy szukałam sensownego hostingu, poleciła mi go specjalistka od WordPressa, która otwarcie opowiedziała o współpracy z tym dostawcą i wręcz poinformowała mnie o swoim zarobku w przypadku mojej decyzji zakupowej.

Zaufałam obu. Kupiłam przez oba polecenia.

I wtedy zrozumiałam coś, co dziś leży u fundamentu mojego własnego programu afiliacyjnego w Oplotki:

Ludzie nie kupują produktu, który jest polecany. Kupują przez człowieka, któremu ufają i który akurat ten konkretny produkt im polecił.

Skoro ktoś podpisuje się pod Twoim produktem swoim własnym imieniem i nazwiskiem, to Twój program afiliacyjny jest w praktyce siecią ambasadorek, które dzielą z Tobą ryzyko wiarygodności. To jest diabelnie silna dźwignia. I od 5 lat testuję ją w Oplotki.

Matematyka sufitu reklamowego: dlaczego afiliacja musi być w Twoim miksie makretingowym

Zacznijmy od liczb, które pewnie znasz z własnego Meta Ads Managera. Koszt CPC (kliknięcia reklamy) w polskiej niszy edukacji online podwoił się w ciągu ostatnich trzech lat. Jeśli w 2022 dorwałaś klientkę za 40-60 zł kosztu pozyskania, dzisiaj płacisz 90-140 zł. A Twoja klientka jest ta sama, to Ty płacisz więcej za mniejszy dostęp do niej.

Dodaj do tego spadek organicznego zasięgu Instagrama o kolejne 40% od 2023, zmiany algorytmu Facebooka, które wyciszyły grupy, oraz to, że mailingi otwiera coraz mniejszy procent Twojej bazy. Te cztery trendy razem tworzą sufit, przez który nie przebijesz się samym zwiększaniem budżetu. Po prostu matematyka.

Program afiliacyjny omija ten sufit. Zamiast płacić platformie za dostęp do cudzej uwagi, płacisz osobie, która już ma zaufanie Twojej klientki. Prowizja 30% od sprzedaży kursu za 1500 zł to 450 zł. To porównywalne z kosztem pozyskania przez Meta Ads, ale prowizję płacisz dopiero po sprzedaży, a nie za samo kliknięcie. I dostajesz bonus w postaci społecznego dowodu słuszności, którego reklama nie kupi.

Jak wygląda mój system afiliacyjny w Oplotki

Zanim dam Ci konkretne kroki, pokazuję, jak to wygląda u mnie — nie żeby pochwalić się liczbami, tylko żebyś miała punkt odniesienia, gdy będziesz projektować swój.

  • Program działa od: 2022
  • Liczba aktywnych partnerek: 9 (aktywnych = co najmniej 1 sprzedaż w ostatnim kwartale)
  • Średnia prowizja: 10% od sprzedaży kursu (partnerki premium: więcej %)
  • Czas, który poświęcam miesięcznie na program: ok. 1-4 godzin (raportowanie, wypłaty, komunikacja z partnerkami)
  • Narzędzie: wtyczka WooCommerce Affiliate

Co istotne: nie rekrutuję partnerek masowo. Mój program jest selektywny. Każdą partnerkę znam osobiście albo zweryfikowałam jej markę, zanim zaprosiłam. Najczęściej to po prostu moje zadowolone klientki. To nie przypadek, to zasada.

5-10 dobrze dobranych partnerek da Ci 80% rezultatów, których szukasz. 100 przypadkowych partnerek da Ci bałagan administracyjny i rozmyty przekaz marki.

5 kroków uruchomienia programu afiliacyjnego dla Twojego kursu

To nie jest lista inspirująca. To jest checklista, którą sama przechodziłam i którą przechodzi każda uczestniczka kursu Afiliacja 2.0 . Jeśli któryś krok Ci umknie, cały system się rozjeżdża.

Krok 1. Wybór narzędzia — dopasuj je do skali, nie do trendów

Jeśli sprzedajesz kurs przez WooCommerce zainstaluj wtyczkę do afiliacji. Jeśli używasz Easy Digital Downloads — oficjalna wtyczka EDD Commissions. Jeśli sprzedajesz przez platformę kursową (LearnWorlds, Teachable, Kajabi) mają wbudowane moduły afiliacyjne, zacznij od nich.

Zewnętrzne platformy typu FirstPromoter, Tapfiliate czy PartnerStack rozważ dopiero, gdy masz 20+ aktywnych partnerek albo sprzedajesz w wielu walutach. Przed tym progiem to strzelanie z armaty do wróbla i dodatkowy koszt 90-200 USD/miesiąc, który na 5 partnerkach się nie zwraca.

Krok 2. Ustalenie prowizji: zrób to na matematyce, nie na przeczuciu

Rynkowy standard dla kursów online w Polsce to 20-40% prowizji od sprzedaży. Jak zdecydować, gdzie się ustawić?

  • 20-25% — kurs z wysoką marżą i niską ceną (poniżej 500 zł), albo kurs, w którym masz znaczące koszty ukończenia (mentoring, sprzęt)
  • 30% — standard dla typowego kursu online 800-3000 zł, gdzie marża to 80-90%
  • 40-45% — dla kursów premium (powyżej 3000 zł), gdzie wysoka prowizja buduje lojalność partnerek i pozwala im zainwestować w promocję

Sprawdź, co zostaje Ci po prowizji i po kosztach platformy, VAT, mentoringu. Jeśli wychodzi mniej niż 40% ceny — obniż prowizję albo podnieś cenę kursu. Nigdy nie uruchamiaj programu, w którym sprzedaż przez afiliantkę jest dla Ciebie mniej opłacalna niż sprzedaż własna.

Krok 3. Materiały dla partnerek: nie licz, że wymyślą to za Ciebie

Najczęstszy błąd początkujących programów: „wysłałam link afiliacyjny i nic się nie dzieje”. Bo sam link to nie jest oferta, tylko adres. Twoje partnerki potrzebują gotowego zestawu:

  • 3-5 gotowych postów na Instagram / LinkedIn (z zachętą do edytowania pod swój głos, nie copy-paste)
  • 2 szablony emaili do wysłania na listę (krótki + długi)
  • Pakiet grafik (posty, stories, header na bloga)
  • 1-stronicowy „brief produktu”: dla kogo, problem, efekt, cena, gwarancja
  • Specjalny kod rabatowy dla audytorium partnerki (np. -10% dla jej klientek): podwaja konwersję

Jeśli te materiały są dobre, Twoje partnerki samodzielnie uruchomią promocję. Jeśli są słabe albo nie ma ich wcale, program umrze po 2 miesiącach.

Krok 4. Rekrutacja pierwszych 5-10 partnerek: imiona i nazwiska, nie formularze

Nie otwieraj publicznego naboru. Nie rób posta „kto chce zarobić, zgłoś się”. To przyciągnie ludzi, których Twoja marka nie potrzebuje.

Zamiast tego: zrób listę 15-20 przedsiębiorczyń, które już dzielą Twoją klientkę docelową, ale nie konkurują z Twoim produktem. Wyślij każdej indywidualną wiadomość : zaproszenie, nie ogłoszenie. Pokaż, że rozumiesz jej biznes. Zaoferuj, nie proś.

Z 20 zaproszeń prawdopodobnie 5-8 odpowie pozytywnie. To jest Twój startowy krąg. Resztę zbudujesz później, przez referencje od pierwszych partnerek.

Krok 5. System raportowania i wypłat: automatyzuj od początku

Miesięczny cykl:

  1. 1. dnia miesiąca: automatyczny raport z narzędzia do każdej partnerki: ile sprzedała, ile należności
  2. do 10. dnia: partnerki wystawiają FV za prowizję (szablon dostajesz w kursie)
  3. do 15. dnia: Ty wypłacasz prowizje (grupowy przelew, jeden zrzut ekranu do każdej)
  4. raz na kwartał: spotkanie online z partnerkami: co działa, co nie, jakie nowe materiały są potrzebne

Ten cykl można obsłużyć na programie z 15 partnerkami w mniej niż 6 godzin miesięcznie. Ale tylko wtedy, gdy od pierwszego dnia masz to wszystko opisane i zautomatyzowane.

Najczęstsze błędy przy uruchamianiu programu afiliacyjnego

Z tego, co widzę u innych przedsiębiorczyń (i co sama popełniłam na początku):

  • Zbyt niska prowizja: „nie chcę dawać 30%, oddam 10%”. Efekt: żadna poważna partnerka nie zainwestuje czasu w promowanie czegoś, co jej daje 50 zł od sprzedaży za 500 zł
  • Program publiczny dla każdego: rozwadnia jakość rekomendacji, zamienia Twoją markę w supermarket
  • Brak materiałów: link bez kontekstu nie sprzedaje
  • Opóźnione wypłaty: partnerka, która czeka 60 dni na 450 zł prowizji, więcej nie poleci
  • Brak komunikacji: program to relacja, nie tabelka w Excelu
  • Afiliacja zamiast marki: jeśli nie masz jeszcze mocnej marki i dobrego produktu, program afiliacyjny tego nie naprawi. Najpierw produkt, potem skalowanie

Kiedy afiliacja NIE zadziała dla Twojego kursu

Muszę być z Tobą uczciwa. Program afiliacyjny to nie jest uniwersalne rozwiązanie. W kilku sytuacjach lepiej w ogóle go nie uruchamiaj:

Kurs kosztuje poniżej 300 zł. Prowizja 30% to 90 zł. Dla partnerki niewarte zachodu: nie będzie promować poważnie. Zostaw afiliację na premium ofertę.

Nie masz jeszcze wypracowanego procesu sprzedaży. Jeśli sama nie wiesz, dlaczego Twoje klientki kupują (albo dlaczego nie kupują), partnerki nie wymyślą tego za Ciebie.

Twoja marka jest w fazie zmiany. Jeśli właśnie repozycjonujesz ofertę, zmieniasz nazwę, przechodzisz kryzys marki, wstrzymaj program. Niestabilna marka w rękach kilku partnerek zrobi więcej szkody niż pożytku.

I jeszcze jedna rzecz, o której chcę otwarcie powiedzieć: czasem sama wyjdziesz z programu, w którym byłaś afiliantką. Ja zrobiłam to kilka lat temu: byłam afiliantką książki, z której osobiście skorzystałam, ale strategia autorki poszła w kierunku maksymalnego zarabiania, coraz mniej w tym było pierwotnej misji i relacji z człowiekiem. Wycofałam się, choć pieniądze były przyzwoite. Bo tak można. I powinnaś tego samego oczekiwać od swoich partnerek, że odejdą, jeśli Twój produkt albo strategia przestanie im odpowiadać. To jest zdrowe. To jest ambasadorstwo, nie handel.

Co zyskujesz, kiedy ten system zaczyna działać

Po 12 miesiącach dobrze ustawionego programu z 8-15 partnerkami, przedsiębiorczynie, z którymi pracuję, raportują zazwyczaj:

  • 15-25% przychodu kursu z kanału afiliacyjnego (przy założeniu aktywnej pielęgnacji)
  • Spadek CAC (kosztu pozyskania klientki) o 30-50% w stosunku do Meta Ads
  • Wyższa konwersja + klientki przychodzące z polecenia kupują szybciej i rzadziej żądają zwrotu
  • Społeczny dowód słuszności, którego reklama nigdy Ci nie kupi
  • Sieć ambasadorek, która polecałaby Cię nawet bez prowizji — ale prowizja jest uczciwym podziękowaniem

Chcesz zbudować własny program afiliacyjny krok po kroku?

W kursie Afiliacja 2.0 pokazuję Ci dokładnie ten sam system, który wykorzystuję w Oplotki od 5 lat, z szablonami, skryptami rekrutacyjnymi, checklistami i gotowymi materiałami dla Twoich partnerek.

Zobacz kurs Afiliacja 2.0 →

Dla przedsiębiorczyń od 100k zł rocznego przychodu. Nie dla początkujących afiliantek.

Pomnożysz, dzieląc się

Zakładam, że dzielimy się tym, co wartościowe. I w myśl tej zasady działa cała moja afiliacyjna aktywność — zarówno jako osoby, która uruchomiła własny program, jak i jako osoby, która korzysta z programów innych.

Nie znoszę pierdół. To strata cennego czasu, który już do nas nie wróci. Jeżeli prowadzisz wartościowy kurs, dajesz ludziom realną zmianę, a potem martwisz się, że „nie wypada” zbudować programu, w którym ktoś zarabia na tym, co i tak poleca — odpuść sobie ten skrypt. To jest świetne narzędzie, żeby zarabiać na produkcie, który jest dobry, wspierając kogoś, kto robi dobrą robotę. Wygrywamy wszyscy. Nie ma tu ofiar, wykorzystanych, czy przegranych.

Nie daj się wbić w przekonanie, że zarabianie jest złe. Jesteś wartościową, mądrą kobietą, która ma ważne rzeczy światu do powiedzenia — ale świat tak działa, że zaczynasz być słyszana wtedy, kiedy zasięg Twojej działalności wzrośnie. Pieniądze mogą tylko temu pomóc. Afiliacja to świetne narzędzie do dywersyfikowania strumieni przychodu w Twoim biznesie, poprzez dzielenie się tym, co naprawdę służy Tobie i Twoim klientkom.

Jeśli chcesz iść ze mną tą drogą — dołącz do Afiliacji 2.0 Pokażę Ci wszystko, co wiem.

Zobacz też: Historia marki Oplotki — słowami twórczyni · Biblioteka Biznesowa dla Handmade

O Afiliacji rozmawiamy często podczas naszych spotkań mastermind.

Sprawdź, czy to rozmowy dla Ciebie: MASTERMIND>>>


11 września 2019/Autor aga gaczkowska
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png 0 0 aga gaczkowska https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png aga gaczkowska2019-09-11 07:33:522026-08-21 08:57:20System afiliacyjny dla Twojego kursu online: jak skalować sprzedaż bez zwiększania budżetu na reklamę
MASTERMINDowe, Wszystkie wpisy

SOMBA gang – czyli kobiety, które warto obserwować

Zastanawiasz się, czy ten „onlajn” jest wszędzie?!? Czy to tylko „królestwo” biznesowych coachów i coraz powszechniejszych e-booków?

Złapałam się na tym, że kiedy mam z czymś problem, albo chcę popracować nad jakimś wyzwaniem…szukam speca i sprawdzam, czego mogę się od niego/niej nauczyć. Wybieram interesujący mnie program w dostępnym dla mnie przedziale cenowym i działam. Coraz częściej robię to właśnie online.

Od czasu, kiedy sama mocno inwestuję w rozwój i uczę się na potęgę, spotykam na swojej drodze coraz więcej kobiet zakochanych w tym, co robią… a dzięki temu robią, to co robią na takim poziomie, że nie zawaham się użyć trochę nadużywanego ostatnio słowa EKSPERTKI!

Czuję, że kobiety to bardzo niedoceniana potęga na wielu płaszczyznach.

Często skromne, „schowane”…eksplodują wiedzą i praktycznymi sposobami na rozwiązywanie konkretnych problemów… tryskają patentami na wyzwania, jak niewyczerpalne źródełka!

Postanowiłam zebrać w jednym artykule krótkie notki na temat koleżanek, które robią kawał dobrej roboty, żeby pchać ten nasz świat do przodu. Wierzę, że jeżeli nie Tobie, to ich ekspertyza może mocno pomóc komuś z Twoich bliskich.

Zatem do dzieła!

SOMBAs to FOLLOW in 2019

Czyli krótka, subiektywna lista koleżanek z programu online MBA, których usługi i produkty polecam z całego serca. SOMBA – tutaj znajdziesz info o programie.

Kasia Krasucka – tłumaczka i pasjonatka języków obcych, która z powodzeniem łączy metody motywowania do nauki z praktycznym podejściem do procesu przyswajania wiedzy w autorskich programach nauki języka duńskiego (dla Polaków) online. Kasię znajdziecie tutaj : www.KasiaDK.

Edith A. Moik – terapeutka, life coach, autorka programu rozwojowego dla kobiet “I’m Enough” oraz edukatorka mieszkająca w Norwegii, właścicielka athandTherapy i szkoły języka angielskiego i norweskiego oraz coachingu językowego off to learn. Edith łączy doświadczenia z wielu dziedzin, aby nauczyć praktycznych sposobów na “ruszenie z miejsca”, motywację do działania i osiągnięcia postawionego celu, a jej techniki coachingowe przynoszą pozytywne zmiany na wszystkich płaszczyznach życia oraz pomagają w codziennych wyzwaniach. Jej motto to: Twoje życie nie stanie się lepsze dzięki przypadkowi, Twoje życie stanie się lepsze dzięki zmianie.

Ania Jurek – właścicielka marki Xborder Anna Jurek-Jellonek, która wspiera cudzoziemców w procesie podchodzenia do polskich egzaminów językowych umożliwiających uzyskanie obywatelstwa. Jej prawnicze „zaplecze” i umiejętności językowe sprawiają, że jest idealną osobą, do której zwrócisz się o wsparcie, które wykracza daleko poza tylko naukę języka.

Gosia Kozłowska – anglistka i fizjoterapeutka, która bezszwowo łączy metody przekazywania swojej ekspertyzy w autorskich programach pracy online. Warto podglądać projekt „Pełnia Mocy” 

Esther de Charon de Saint Germain to kobieta, której program “BRAVE BRANDING ACADEMY” uczy, jak wielki potencjał i piękno drzemie w naszej odmienności. Wyszukuje perełek indywidualnych cech i pomaga przekształcić w unikalny, rozpoznawalny styl. Niewątpliwie dodaje skrzydeł do działania na wszystkich płaszczyznach kobiecych pól walk w naszych małych codziennych wojnach.

Insa Künke to tzw. „go to person” kiedy przed Tobą ważna mowa, wystąpienie, TEDx albo po prostu czujesz, że chcesz popracować nad „mową życia” . Lata doświadczenia w pisaniu tekstów dały jej solidne fundamenty, a coraz „większe” mowy jej podopiecznych pozwalają mi zakładać, że już nie tylko po niemiecku, ale niedługo również po angielsku będzie prowadziła swoją działalność.

Iris Seng wspiera klientów w takich obszarach jak storytelling, rozwój osobisty, Leadership. Łączy nas architektura. Autorskie programy online pozwalają jej na przekazywanie wieloletniego doświadczenia w tym obszarze i przekładania go na szersze niż tylko ta branża obszary ekspertyzy. https://irisseng.com/

Sif Traustadottir wśród uczestników SOMBA znana, jako “Sif the Vet“ . Choć z zawodu jest weterynarzem, to pracuje głównie z ludźmi, pomagając im w zrozumieniu, w jaki sposób wpływać na zachowanie I dobrostan swoich pupili. Jej autorski program online na temat tego, jak „oduczyć” psy szczekania na obcych robi furorę w sieci.

Anke Beeren (https://www.anke-beeren.de/) poznałam dlatego, że zwyciężyła w SOMBA SUMMER SCHOOL (wyzwanie stworzenia własnego kursu online w czasie wakacji) – edycja 2018 była pełna emocji i to właśnie wtedy zaczęłam się przyglądać temu, co robi Anke. Organizuje grupy mastermind (na razie głównie niemieckojęzyczne) dla przedsiębiorczyń, a jako że idea mastermindu jest mi ogromnie bliska, uważnie podglądam to, co robi.

Jeanet Bathoorn (https://www.freedomentrepreneurcruise.com/) jak sama nazywa swoją działalność, jest „freedom enterpreneur”  jej ostatni projekt to rejs dla przedsiębiorców. Wakacje i biznesowy mastermind 2 w 1. Świetna idea!

Elisabeth Engel Energy-Coach dla bardzo wrażliwych. Empatia i ciepło, które bije od tej mentorki, pozwala w bezpiecznej atmosferze uczyć się stawiania granic i asertywności nawet osobom, które nie czuły się na siłach na taki krok. https://www.elisabeth-engel.com/

Judy Rafat wokalistka jazzowa z Toronto, nauczycielka śpiewu. Podziwiam za ładunek pozytywnej energii, którym obdzieliłaby ze 3 pokolenia. Znajdziecie ją tutaj: https://www.judyrafat.de/

Maria Husch “Raumexpertin”, – Architekt I kuratorka społeczności “ I LOVE MY HOME”. Znajdziecie ją tutaj: https://mariahusch.com/

Judith Peters – mistrzyni copywritingu – pisze po niemiecku, ale jeżeli ta bariera językowa Cię nie przeraża, warto obserwować jej działania – niesamowite pomysły na sprawianie, że to, co jej przychodzi naturalnie, staje się coraz łatwiejsze I dla nas. https://www.sympatexter.com/

Katrin Hill: zwana, nie bez przyczyny niemiecką „Facebook Queen”. Jeżeli niemiecki Ci nie obcy, to jest osobą, do której udałabym się po wsparcie przy jakichkolwiek wyzwaniach z tą platformą. Osobiście podziwiam za to, z jaką klasą utrzymuje najwyższy poziom swoich produktów i usług, będąc jednocześnie mamą maluszków. Katrin znajdziecie tutaj: https://www.katrinhill.com/

Wierzę, że te moje koleżnki z Online MBA, gdzie razem się uczymy „zajdą daleko” dlatego wspominam o nich tutaj.

Teraz, kiedy jeszcze możesz z łatwością skontaktować się z nimi bezpośrednio….

zanim cały świat dowie się o ich pracy 😉

Agnieszka

Masz dosyć narzuconych definicji szczęścia?

POZNAJ SEKRET SUKCESU NA WŁASNYCH WARUNKACH

i bądź pierwszą osobą, która przeczyta książkę

OPLOTKI. SUKCES HANDMADE.

Książka, w której zawarłam lekcje i wskazówki, jak zbudować własną definicję sukcesu na bazie mojej wyboistej drogi.

Porcja skondensowanej wiedzy w cenie dostosowanej do każdego budżetu.

Treść, którą pochłoniesz przy parującym kubku w ulubionym fotelu, w dowolnym miejscu i czasie.

28 sierpnia 2019/Autor aga gaczkowska
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2018/09/somba-general-1200x628.jpg 628 1200 aga gaczkowska https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png aga gaczkowska2019-08-28 07:33:002023-01-06 10:51:43SOMBA gang – czyli kobiety, które warto obserwować
MASTERMINDowe, Wszystkie wpisy

SOMBA – moja biznesowa historia

Jak to się stało, że z magister inżynier architekt stałam się Agnieszką z OPLOTKI?

Żeby nie zanudzić Cię szczegółowymi perypetiami i rozterkami jestestwa (pełną historię znajdziesz tutaj), powiem w skrócie…zostałam mamą.

Tak  – spełniona zawodowo profesjonalistka, która nie miała problemu z 14-godzinnym dniem pracy, bo uwielbiała wyklikiwać projekty, które później materializowały się dzięki długim godzinom doglądania prac na budowie, nagle zapragnęła dziecka. Kiedy marzenie się spełniło, długo walczyłam, by udowadniać sobie i światu, ze da się „na dwa fronty”. 100% w pracy (no nie ma „zmiłuj”, jeżeli prowadzisz własną działalność) i 200% w domu. Nawet dawałam radę i upychałam oznaki zmęczenia w głębokim (nie)poważaniu. Macierzyństwo wessało mnie na dobre i dopiero drugie dziecko dobitnie unaoczniło, że tak dalej się nie da.

Trudny wybór, ale czy koniecznie 0-1 ?

Jak się pewnie domyślasz, nie wybrałam kariery architekta. Postawiłam wszystko na czas, wartości, które chcę przekazywać tym małym człowieczkom plączącym się między zabawkami. Miałam czas. Jak nigdy. To dobro luksusowe pozwoliło nadrabiać odkładane na wieczne „potem” kawy z przyjaciółkami, zapomniane pasje, książki… w końcu miałam porządek w domu… ale jednocześnie… jakaś niezmiernie ważna część mnie usychała. Jako przedsiębiorczyni z krwi i kości, która za punkt honoru stawiała sobie wyciśnięcie z każdej minuty maximum efektywności… rozpływałam się teraz w dyskusjach na temat wyższości zajęć basenowych nad umuzykalnianiem pociech.

To była kwestia czasu.

Jak się domyślasz, wrodzona potrzeba samorealizacji dała o sobie znać ze zdwojoną siłą. I zupełnie tak, jak rozbijanie szklanych sufitów w pracy architekta, tak kolejne przedsięwzięcie biznesowe, które kiełkowało na glebie bezglutenowych obiadków i godzin na placu zabaw, dawało o sobie coraz silniej znać.  Wróciłam do rzeźby, malarstwa, rysunku, szydełkowania, drutów, zaplatania i składania… do wszystkiego, co na architekturę mnie zawiodło, ale teraz w wydaniu takim bardziej moim, nieobowiązkowym, nieprzymuszonym – no i możliwym „przy dzieciach”. Wyżywałam się twórczo we własnych wnętrzach (tak syndrom „wicia gniazda” chyba jakoś tym dobitniej dopada mamy –architektki). Potraktowałam każde wyzwanie nieoryginalnej przestrzeni jako osobiste powołanie do stworzenia unikalnych dekoracji i  tak ruszyła lawina. Płótna zapełniały ściany, odciski małych rączek i stópek zaczęły zapełniać strony ręcznie rysowanych pamiątkowych albumów, a przede wszystkim – ogromne meblo-formy zaczęły wylewać się spod szydełka odkopanego w babcinych szafach podczas przedświątecznych porządków.

Dno (!?), od którego trzeba się odbić.

Zaczęło się  niewinnie i teraz, kiedy przeczołgana już przez szkolenia z marketingu, wiem, co robiłam, mogę Ci zaraportować – badałam rynek. Każda kawa z koleżanką, każde „ochy” i „achy” nad pomysłowymi własnoręcznymi detalami wnętrzarskimi upewniały mnie, że to MÓJ kierunek. Nagle swoją ukochaną architekturę zobaczyłam przez pryzmat ciepłych wnętrz, nie ton betonu i stali w chaosie budowy. No dobra – wiedziałam, że to, co robię jest OK, „fajne” nawet, jak mówiły koleżanki… ale czy da się z tego żyć, płacić rachunki?

Pierwsze próby i błędy.

Zbudowałam sklep internetowy (jeżeli chcesz posłuchać o perypetiach tego przedsięwzięcia – wskakuj tutaj), skleciłam naprędce fanpage. Potem logo, nazwa, czcionki, grafiki, zdjęcia (…) cała ta lista niekończących się niezbędności została ogarnięta… i co?! I nic!

Nikt poza gronem koleżanek, które z resztą już hojnie uposażyłam w OPLOTKowe gadżety nie miała o mojej działalności bladego pojęcia. Każda godzina wessana przez czarną dziurę internetu wydawała się stracona. Byłam bliska poddania się. Gdyby nie koleżanki, które ochoczo uczyły się tajników szydełkowania u mnie… pewnie Oplotki pozostały by wspomnieniem. To one uzmysłowiły mi, że same dekoracje, to nie wszystko – często ważniejsza od finalnego efektu jest frajda z samodzielnego wykonania! Tak! To wtedy zrozumiałam, że przecież cały czas robię to, czego „rynek” oczekuje, tylko nikt o tym nie wie.

Pierwsze warsztaty szydełkowania przypominały bardziej sabaty czarownic – rozbiegane włóczki między plączącymi się dzieciakami  – czy może odwrotnie? Grupa kobiet rozpaczliwie próbujących znaleźć patent na tempo codzienności – każda z  nas w szpagacie między pracą a domem, między tym, co trzeba, a co mogę, między marzeniami a rzeczywistością. Czerpałyśmy nawzajem z tej nieokreślonej energii spotkań. Tego czasu wsparcia, zrozumienia i twórczej satysfakcji z krzywych dywanów i wypychanych starymi ręcznikami puf.

Pierwszy sukces i siła do działania

To mąż (o ironio!) dał mi trampolinę do sukcesu. Kiedy po którymś z kolei warsztacie oświadczył, że ma już dość gnieżdżenia się w domu z chmarą rozklekotanych bab i bonusowymi dzieciakami do ogarnięcia – przeniosłyśmy spotkania do kafejek. To był strzał w dziesiątkę! Gdyby nie fakt, że coraz więcej przypadkowych osób pytało o to, czy może się przyłączyć – pewnie nie odkryłabym, że mam najfajniejszy model pracy, pozwalający na łączenie go z rolą mamy. Kiedy do szydełkowych narad zaczęły dołączać koleżanki koleżanek koleżanek… zrozumiałam, że mogę pomyśleć o OPLOTKach na poważnie. W kategoriach azylu dla kobiet, które potrzebują takiego „darcia pierza 2.0”.

Na serio i z podejściem strategicznym

Wiedziałam, że głupotą byłoby oczekiwać, że już trafiłam na żyłę złota (czyt. znalazłam model biznesowy, który pozwoli bezszwowo połączyć pracę, dom i wielką pasję do rękodzieła) – i całe szczęście – bo zaczęłam szukać zewnętrznego wsparcia. Szukałam kogoś, kto oświeci mnie w kwestiach marketingu, strategii, planowania finansowego… Szukałam kogoś, kto powie, jak wypromować warsztaty szydełkowania na tyle, żeby można było dzięki temu popołudniami wyrywać się z domu na kilka godzin, podczas, gdy mąż bezpiecznie ogarnia maluszki…

Szukajcie, a znajdziecie 🙂

Oszczędzę Wam długiej listy szarlatanów biznesu, którzy niby uczą, ale nie do końca… niby dają narzędzia, ale sami żyją z ich sprzedawania, nie stosowania… na palcach jednej ręki mogłabym policzyć kursy, które wniosły jakąś głębszą refleksję, albo dały konkretne rezultaty dla mojej działalności. Antyreklamy nie będzie – no niestety nie potrafię – choćby poprzez szacunek dla dobrych chęci autorów tych programów – ale chętnie polecę dwie polski autorki programów rozwojowych online. Ola Budzyńska – która olśniła mnie życiowym podejściem w programie „Zorganizuj się w 21 dni” . No i oczywiście Ola Gościniak – której konkretny support w programie „Stwórz swój kurs online” pomógł mi osadzić wiedzę z ogólnoświatowego programu, w którym już pracowałam w polskich realiach.

Już spieszę donieść o tym ogólnoświatowym programie (brzmi górnolotnie, ale nie potrafię za chiny oddać ducha SOMBY (tutaj znajdziesz szczegóły) w inny sposób). We wrześniu 2017 roku trafiłam na webinar Sigrun (moja mentorka biznesowa, autorka programu SOMBA – Sigrun’s Online MBA). Totalnie oczarowana porcją konkretnej wiedzy, której od dawna bezskutecznie szukałam, dołączyłam do rocznego programu SOMBA ( Sigrun’s online MBA). Wielka (jak na ten czas) inwestycja finansowa była dla mnie deklaracją dla samej siebie:

TERAZ ALBO NIGDY

Myślałam, że program da mi odpowiedź, jak promować warsztaty i wyroby rękodzielnicze, żeby budżet się spinał… ale dostałam o wieeeeele więcej.  Już w pierwszym miesiącu wsiąkłam totalnie w bibliotekę programu (Somba to dostęp do pokaźnej bazy wideotutoriali z zakresu między innymi narzędzi do budowania biznesu online, mindsetu, mechanizmów budowania i automatyzacji procesów w firmie) – głowa kipiała od pomysłów, ale przede wszystkim, odkryłam, że jestem u progu czegoś wielkiego. Wtedy nie wiedziałam jeszcze jak, kiedy i co dokładnie, ale poziom inspiracji nieprzebranym bogactwem możliwości, jakie dawał online przygniótł mnie totalnie. Wrzesień i październik upłynął na intensywnym badaniu rynku i obmyślaniu strategii. W grudniu z powodzeniem sprzedałam swój pierwszy kurs szydełkowania online. Okazało się, że warsztaty stacjonarne są w stanie zaspokoić tylko ułamek potrzeb – niektórzy nie mogą dojechać, bo za daleko, niektórym nie pasuje termin, a większość chętnych, to – tak, jak ja – mamy z maluszkami, których ot tak nie da się nagle zutylizować. To strategiczne sesje w programie SOMBA i wsparcie świetnej społeczności uczestników programu pomogło mi dostrzec to, co przez ten cały czas miałam przed nosem – potrzeby mam takich, jak ja. Na nich oraz na tym, jak mogę podzielić się swoimi zasobami –  oparłam swój model biznesowy

Wariatka

Kiedy opowiadałam znajomym „po fachu”, jak zamierzam zbudować stabilny biznes w oparciu o rękodzieło, pukali się w czoło!

W Polsce?! Wśród przeciętnych Kowalskich, którzy ciągle mierzą przydatność wystroju wnętrza ceną?! W dobie takich potęg, jak Etsy, Pakamera, Showroom? Sprzedając przez internet rękodzielniczy know-how i gotowe produkty?! O-SZA-LA-ŁA!

A jednak nie do końca.

Zachęcona sukcesem szydełkowego kursu, zanurzyłam się w studiowaniu arkanów internetowej działalności biznesowej. Pilnie rozrysowywałam strukturę swojej działalności i ochoczo badałam potrzeby potencjalnych klientów. Zgłębiałam prawne aspekty i pokonywałam histeryczne RODO-fobie. Pracowałam głównie nad sobą – swoimi przekonaniami, że za usługi architekta mogę przyjmować zapłatę, ale przecież za wiedzę i doświadczenie z obszarów, które kultywowałam latami jako hobby, to przecież nie można (no nie mam dyplomu Polibudy, czy Berlińskiej uczelni architektonicznej z szydełkowania… no i na pewno nie mogę się pochwalić pakietem podyplomówek z rękodzieła, tak, jak to jest u mnie z architekturą). Zbierałam szczękę, dowiadując się, za jakie usługi płaci się w Europie, ile zarabiają specjaliści od dobrostanu psów, czy kotów i powoli pękały wszystkie tamy. Powódź poczucia misji była nie do powstrzymania. Każdy szydełkowy warsztat utwierdzał mnie w przekonaniu, że rękodzielniczki to pracowite kobiety o paletach kompetencji, które powalają na kolana, ale też kobiety, które rezygnują z siebie w imię macierzyństwa, społecznych stereotypów, braku wsparcia. Wiedziałam, że nic nie będzie już takie samo, kiedy poczułam, że mogę to zmieniać.

Dlaczego warto w grupie (choć nie jest łatwo)

Mogłabym długo opowiadać, co dał mi program SOMBA w kategoriach osobistego rozwoju, zmiany ograniczających mnie przekonań i jak wiele praktycznych narzędzi odkryłam dzięki wspólnemu analizowaniu modeli biznesowych społeczności zgromadzonej w programie. Jedna kluczowa lekcja okazała się przełomem. Kiedy uświadomiłam sobie, że wszystko, co mogłam osiągnąć sama, właściwie już mam. Work-life balance – rozumiany przeze mnie tak, że pracowałam, kiedy mogłam i czułam największą „wenę”.  Zarobki na poziomie, który daje podstawy do jako takiej stabilizacji i satysfakcję nie z tej ziemi – że wbrew wszystkim sceptykom udało się połączyć pasję, pracę i dom w jedną organiczną całość.  To wtedy zrozumiałam, że chcę więcej.

Chcesz iść szybko, idź sama, chcesz iść daleko, idź razem…

OPLOTKI cytat

Słowa Walta Disneya delikatnie pobrzękiwały podczas warsztatów, gdy spotykałam kobiety, które chciały dokładnie tego samego… żyć każdego dnia pełnią, jakby każdy dzień był ostatni, jakby od tego, czym podzielisz się dalej zależało Twoje jestestwo. Zawsze czułam, że w grupie tkwi potęga, ale dopiero SOMBA dała mi praktyczne narzędzia, jak kanalizować tę ogromną energię w mądry model biznesowy. Co przez to rozumiem? – Zero ciepłych etatów – maksimum kobiecej przedsiębiorczości.

I tak OPLOTKI stały się czymś więcej, niż tylko „darciem pierza 2.0” – Stały się ekosystemem wzrostu, wsparcia. Platforma wymiany informacji na temat najróżniejszych technik rękodzieła, jaką stała się społeczność OPLOTKI zaczęła żyć własnym życiem. Każda z nas jest artystką, ale jesteśmy też mamami, prawniczkami, nauczycielkami, lekarkami, specami od PR, social media, blogowania… jesteśmy stabilnymi ostojami domowych budżetów na przewidywalnych etatach, ale też szalonymi ryzykantkami, które kochają eksperymenty. Każda z nas ma niedoskonałości, ale suma naszych mocnych stron tworzy ekosystem wzrostu.

Karma wraca

Nieśmiała myśl zaczęła kołatać w głowie. „Podziel się, a pomnożysz” — nie pamiętam, gdzie usłyszałam ten cytat, jest ze mną odkąd pamiętam. Wrócił do mnie, kiedy kolejni rękodzielnicy zaczęli pytać „jak Ci się to udało?”. Cały czas miałam wrażenie, że jedyne, co mogę zrobić, to podzielić się programem, w którym sama znalazłam każdy rodzaj wsparcia, jaki był mi potrzebny, żeby zmagać się z wyzwaniami budowania i prowadzenia własnej działalności. Do dziś odruchowo kieruję do flagowego programu mojej mentorki Sigrun, ale wiem, że dla niektórych barierą w SOMBA jest język (na co dzień pracujemy po angielsku).

Powtarzające się pytania „jak Ci się to udało?”

Kiedy zrozumiałam, że skoro OPLOTKI to „rękodzieło dla wnętrz” i naturalną drogą rozwoju jest szukanie zespołu z zakresu innych technik, niż moje szydełko, przeznaczyłam bardzo dużo energii na dzielenie się wszystkim, co wiem. Zaprocentowało! – W bezpłatnej grupie „Oplotki and Friends – zarabiam na rękodziele” prowadziłam dyskusje na żywo, webinary, zachęcałam do dzielenia się wiedzą z innych, aczkolwiek pomocnych dziedzin (serdecznie dziękuję Karolinie za wsparcie prawne i blogową odpowiedź na najczęściej zadawane pytanie)  – w ten sposób znalazłam (i ciągle znajduję) twórców z innych dziedzin rękodzieła gotowych do pogłębiania swojej wiedzy zarówno w danej technice, jak i w zakresie prowadzenia własnej działalności. Twórcy, którzy czują, że teraz jest ich czas na zintensyfikowanie działań w kierunku własnego rozwoju, pracują tym intensywnej w płatnym programie „Akademia Rękodzielnika”, gdzie mają jeszcze większy dostęp do moich zasobów czasu i energii. Jeżeli od czasu do czasu dopada Cię myśl, żeby zrobić „coś” w kierunku zarabiania na rękodziele – wystarczy Ci suma wspólnej wiedzy w bezpłatnej grupie – śmiało zadasz tam nurtujące Cię pytania, ale jeżeli czujesz, że to TWÓJ CZAS i chcesz na poważnie podejść do swojej działalności rękodzielniczej w kategoriach stabilnego biznesu – wtedy polecam Akademię).  Nie każdy ma odwagę budować biznes w oparciu o rękodzieło, to długa i żmudna praca daleka od rzeczywistości insta-fotek… ale na dłuższa metę, nic nie daje takiej satysfakcji niż codzienne podążanie we własnym kierunku. Nie każdy musi budować biznes w oparciu o rękodzieło, dla wielu jest to odskocznia, relaks, odstresowanie od zabieganej codzienności. Każda z dróg jest ok! Jednak ciężko oczekiwać spektakularnych sukcesów bez pracy i im szybciej ta „naga prawda” dociera do nas, tym łatwiej zdecydować, czy rękodzieło to dla Ciebie hobby, czy również praca. Zbyt wiele nieudanych biznesów skończyło się trwałą nienawiścią do handmade-u, wielkimi frustracjami i zazdrością kanalizowaną hejtem w kierunku tych, którzy ciągle próbują lub (o zgrozo!) odnoszą sukcesy. Jeżeli mają być dochody – musi pojawić się praca – choćby najprzyjemniejsza — i (niestety) ilość wyprodukowanych, choćby najpiękniejszych, prac nie jest równoznaczna z zarobkiem.

Sukcesy?! Jakie sukcesy?!

No właśnie – dlaczego konstuując tę dokumentację Oplotkowych sukcesów z 2018 roku zaczynam od pewnej dozy wątpliwości? Bo te sukcesy to nie zawsze taka oczywista oczywistość. W epoce pre-dziecio-kambru… miarą sukcesu było puchnące konto i liczba podróży po świecie, które udało się wcisnąć w napięty grafik. Teraz sukces to dni, tygodnie, miesiące balansu między domem, pracą i własnymi potrzebami. Sukces to pilnowanie, żeby skrajności nie wkradały się w codzienność, a pieniądze były narzędziem do realizowania celów, a nie odwrotnie. Sukces – to poczucie, że w małe dziecięce głowy wtłaczam wartości, w myśl których sama żyję. A sukces biznesowy? – to poczucie, że biznes oprócz oczywistego płacenia rachunków, może również motywować (np. do kobiecej przedsiębiorczości, samorealizacji, szukania kompetencji w sobie, nie winy w całym świecie) i poczucie dobrej roboty (nie mówię, żeby od razu rzucać się w wir stowarzyszeniowej charytatywności, jak to u nas w przypadku darowizn na aukcje, czy warsztatów dla mniej uprzywilejowanych)  – takiej, która napawa dumą i pozwala zmusić się do wyjścia z łóżka nawet w najbardziej ponury, deszczowy dzień.

Dlatego – po tym przydługawym wstępie – zapraszam Cię do video-podsumowania 2018-go roku i małej zapowiedzi tego, co szykuję (szykujemy) dla Ciebie w najbliższym czasie 🙂

Wierzę, że ten tekst pozwoli Ci spoglądać na moje NASZE sukcesy i mierzyć je podobną miarą. Jeżeli czujesz, że mówię do Ciebie, o Tobie – pisz!  – agnieszka@oplotki.pl

 

 

Ps. Tekst napisałam w styczniu 2109 – świadomie czekałam z jego publikacją aż pół roku… bo widzę, że niektóre plany, cele zamierzenia potrafią wytrwać próbę czasu. Misja OPLOTKI się nie zmienia. Dążymy do promowania polskiego rękodzieła i kobiecej przedsiębiorczości wszelkimi sposobami… koniecznie podglądaj nasze kanały, a znajdziesz wsparcie, społeczność i przydatne know-how 🙂 Do zobaczenia!

Ps.2. Więcej informacji na temat SOMBA znajdziesz tutaj albo po prostu pisz agnieszka@oplotki.pl

 

14 sierpnia 2019/Autor aga gaczkowska
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2018/12/dsc1846.jpg 1360 2048 aga gaczkowska https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png aga gaczkowska2019-08-14 06:57:552021-05-27 13:27:47SOMBA – moja biznesowa historia
MASTERMINDowe, Wszystkie wpisy

Somba Summer School – co to takiego?

SOMBA SUMMER SCHOOL – CO TO  TAKIEGO ?

Jak to się zaczęło

Wielokrotnie wspominałam, że moja działalność w oparciu o rękodzieło nie byłaby tak skuteczna, gdyby nie wsparcie mojej mentorki Sigrun. Całą historię współpracy z nią w programie SOMBA opisałam ze szczegółami TUTAJ. Dlatego nie będę już wracać do opisywania wszystkich detali…jednak mimo wszystko…napiszę o niej znowu.

Wakacje w czerwcu?

Jak wspominałam – biorę udział w programie SOMBA – czyli Sigrun’s Online MBA – gdzie uczę się , ogólnie mówiąc, biznesu online. Program – w przeciwieństwie do wielu kursów cyfrowych trwa okrągły rok, co pozwala na okresy bardziej i mniej wzmożonej pracy dostosowanej do indywidualnego rytmu. Tegoroczne wakacje zaplanowałam w czerwcu…oczywiście nie bez powodu. Od dawna wiedziałam, że lipiec i sierpień to – w przeciwieństwie do innych szkół – wcale nie wakacje. Wręcz odwrotnie – to czas dużych emocji, wielkich skoków edukacyjnych i eksperymentów – O zgrozo! –na ludziach!

Workation?

Lipiec i sierpień to czas, kiedy większość z nas odpoczywa. Nie wiem, czy tylko ja tak mam, choć śmiem twierdzić, że wielu przedsiębiorców …też  – ale zbyt długi odpoczynek mnie męczy i rozleniwia. Uwielbiam to, co robię, dlatego format 'SUMMER SCHOOL’, czyli sprintu biznesowego wewnątrz Online MBA( SOMBA ) mocno do mnie przemawia i postanowiłam Wam o tym troszkę opowiedzieć.

W czerwcu 2019 przez dwa tygodnie smażyłam się w Chorwacji, oczywiście po 3cim dniu cyfrowego detoksu dziękowałam swoim przeczuciom i z wielkim zapałem wygrzebałam laptopa z dna walizki. Jestem tym typem, który choć nie musi, to i tak z wypiekami na twarzy podgląda, co tam dzieje u mojego biznesowego „dziecka” czyli OPLOTKI. Nazywam takie praco-urlopy „Worcation”.

Odpoczęłam, ale jednocześnie zbierałam myśli, spisywałam obserwacje i pomysły, podpytywałam moje klientki i współpracowniczki, czego jeszcze nam w tym rękodzielniczym ekosystemie wsparcia brakuje. Zbierałam siły na SOMBA SUMMER SCHOOL.

Somba Summer School

To dwumiesięczny czas wytężonej pracy w rocznym programie SOMBA. W tym czasie tworzymy zupełnie nowe kursy online. Od A do Z – ale nie w teorii! – Tworzymy je po to, aby od razu przetestować na realnych uczestnikach.  Jest kilka zasad uczestnictwa w tym zbiorowym sprincie – ale najważniejszą  jest działanie! Sigrun i jej zespół prowadzi nas krok po kroku przez proces tworzenia, testowania, ulepszania i wprowadzania naszych kursów do stałej – już wtedy płatnej – oferty.  Oczywiście największą zaletą tej „akcji” jest fakt, że ponad 200 osób w dokładnie tym samym czasie pracuje nad swoimi cyfrowymi produktami i energia grupy potrafi zmobilizować. Uwierzcie mi, nawet 30-stopniowe upały nie są tak gorące, jak zagorzałe dyskusje w naszej wewnętrznej grupie wsparcia. Nie ma pytań bez odpowiedzi, nie ma zadań za trudnych i pomysłów zbyt szalonych…jest za to ogrom merytorycznych rad, burze mózgów i porcja praktycznych narzędzi – wielka wymiana informacja- dzięki której każdy z nas tworzy EPICKIE kursy online.

Jak to wygląda dla uczestników naszych kursów?

Zasady są proste. Kurs, który tworzymy, niezależnie od tematyki, musi być 4-tygodniowy, bezpłatny dla uczestników, którzy chcą wziąć udział w jego testowaniu i kończyć się zebraniem wszystkich opinii na jego temat. To właśnie dzięki nim będziemy w stanie go ulepszyć, zanim trafi do regularnej sprzedaży. Klasyczne win-win – kursanci otrzymują wielką porcję naszej pracy bezpłatnie, a my otrzymujemy ich krytyczne uwagi na temat kursu.

Dumnie donoszę, że  – oczywiście- nie mogła bym ominąć takiej okazji i dzięki energii grupy zamierzam rozprawić się z najczęstszym wyzwaniem rękodzielników! Postanowiłam skonstruować program, który raz na zawsze pozwoli  uczestnikom odpowiedzieć sobie na pytanie „Czy to, co robię – HANDMADE – to kosztowneHOBBY, czy dochodowy BIZNES”. Celem programu jest przeprowadzenie uczestnika przez taki proces, po którego przejściu będzie wiedział, czy w swojej obecnej sytuacji, przy swoich obecnych możliwościach – jest w stanie zarobić „na chleb”  (albo, jak to zgrabnie jedna z uczestniczek kursu ujęła, „nie tylko na chleb, ale na masełko”) prowadząc działalność w oparciu o rękodzieło. Chodzi o to, żeby każdy z uczestników zderzył się ze swoją rzeczywistością i realnie ocenił swoje szanse na powodzenie.

Handmade – hobby, czy biznes

Oczywiście najłatwiej jest przeładować taki kurs wiedzą, zasypać toną informacji, narzędzi, wzorców i schematów…których potem nikt nie wdroży w życie, ale odłoży „na wieczne potem”…ale właśnie dokładnie NIE O TO chodzi w Somba Summer School. Celem programu jest nauczenie nas – twórców – jak zredukować kurs do absolutnego minimum wysiłku ze strony uczestników (mamy nawet limit na ilość video i pdf-ów, które możemy udostępniać w naszych kursach)  przy jednoczesnej maksymalizacji efektów. I tutaj  widzę największą wartość…ale też największą pracę. …no bo jak tego dokonać, żeby w kilku video zawrzeć taką wiedzę, zadania, wzorce, które pozwolą na uporanie się z tak fundamentalnym pytaniem uczestników kursu…”Czy  biznes rękodzielniczy jest dla mnie? Czy może lepiej, żeby to pozostało moje hobby?”…

 

Redukcja, Redukcja i jeszcze raz analiza…

Nie muszę Wam pewnie opowiadać, że z moją tendencją do tzw. „overdelivery” ( czyli przygniatania nadmiarem)  to jest dla mnie najtrudniejsza część zadania. Jak z tych godzin nagrań, ton mądrych książek, procesów, które sama przeszłam, programów, z których chciała bym wyłowić dla uczestników cenne „perełki” … jak mam z tego skompilować krótką całość, którą łatwo i przyjemnie będzie przyswoić  podczas 4-tygodni (no i nie zapominajmy, że to jednak środek wakacji…apetyt na „ciężkie rozkminy” raczej wtedy mocno spada). I za to uwielbiam Somba Summer School – wiem, że poprzeczka jest tak wysoko, że samodzielnie pewnie przeszła bym pod nią…i w którymś punkcie po prostu się poddała…ale nie tutaj…nie kiedy 200 innych osób „daje radę” ! Dzięki tej wspólnej mobilizacji pracuję jak szalona nad okrajaniem merytoryki programu do absolutnego minimum, potrzebnego do osiągnięcia przez uczestników zamierzonego efektu.

A czy mi się uda?

Głęboko w to wierzę!

Możesz samodzielnie się przekonać i skorzystać z programu. Wakacje 2019 to czas eksperymentu, zbierania cennych opinni uczestników o kursie i jego ulepszania.Później program trafi do stałej oferty OPLOTKI: https://oplotki.pl/handmade-hobby-czy-biznes/

Śmiało podziel się informacją z koleżanką.

Wierzę, że Ci za to podziękuje

Agnieszka@oplotki.pl

Ps.

Jeżeli chcesz, abym przesyłała Ci informacjena temat programu SOMBA ( Online MBA), gdzie uczę się, jak budować OPLOTKowy biznes online – zapisz się tutaj. Poinformuję Cię o najbliższym naborze do programu oraz będę wysyłać informacje o bezpłatnych, choć bardzo wartościowych materiałach mojej biznesowej mentorki i autorki SOMBA – Sigrun.

 

Mały up-date z 2021 🙂 

Kurs rzeczywiście okazał się Hitem! to właśnie dlatego odświeżam ten wpis! – Kurs Handmade Hobby Czy BIZNES rzeczywiście trafił do stałej oferty…a wakacyjny tryb pracy wszedł mi w krew…w tym szalonym 2021 roku nie lada projekt! KSIĄŻKA!!!!

Masz dosyć narzuconych definicji szczęścia?

POZNAJ SEKRET SUKCESU NA WŁASNYCH WARUNKACH

i bądź pierwszą osobą, która przeczyta książkę

 

OPLOTKI. SUKCES HANDMADE.

 

Książka, w której zawarłam lekcje i wskazówki, jak zbudować własną definicję sukcesu na bazie mojej wyboistej drogi.

Porcja skondensowanej wiedzy w cenie dostosowanej do każdego budżetu.

Treść, którą pochłoniesz przy parującym kubku w ulubionym fotelu, w dowolnym miejscu i czasie.

10 lipca 2019/Autor oplotki
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png 0 0 oplotki https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png oplotki2019-07-10 07:09:562021-05-26 15:31:22Somba Summer School – co to takiego?
MASTERMINDowe, Wszystkie wpisy

Nie wychowujemy liderek, ale tchórzy!

Odwaga w biznesie kobiet nie polega na braku lęku. Polega na tym, że przestajesz używać okoliczności jako usprawiedliwienia dla odkładania własnej drogi. Wymówki mogą być realne i bolesne, ale nadal nie muszą decydować o tym, kim się stajesz.

Tak! Do Ciebie Piszę droga mamo!

Czy zastanawiałaś się kiedyś, jaką OOOOGGGGRROMNĄ KRZYWDĘ robisz swojej córce…”Poświęcając się dla niej”?!?

Co ja bredzę?

Hmmm… Pomyślmy o tym wspólnie.

Dziecko = wymówka, czy motywacja?

Sama zaczęłam budować markę OPLOTKI od zera w najgorszym możliwym momencie ( czyt. Z noworodkiem, który właśnie dołączył do 2 lata starszej siostry w misji „utrudniania” mamusi biznesowych podbojów). I tak, często się zastanawiam, gdzie byłabym ja i OPLOTKI, gdybym nie poświęcała tyle czasu i uwagi pieluchom, drzemkom, obiadkom i rozwojowym zabawkom, basenom, umuzykalnieniu, spotkaniom na placu zabaw, pogadankom dla mam… STOP!

Wyrodna matka?! NIE! Realistka.

Codziennie dokonywałam takich samych wyborów, jak Ty. Mogłam sączyć kawkę scrollując insta-feed i wyszukiwać najmodniejszych dziecio-gadżetów sezonu…mogłam sprzątać klejące się podłogi w niekończącej, skazanej na przegraną walce o porządek przy dwójce maluchów…ale wybrałam pracę…Cierpliwe godziny przed komputerem wyrywane pomiędzy drzemką a spokojną zabawą, wyjęte spomiędzy wizyt babci i lepszych dni męża…Zero fryzjera, zero kosmetyczki, zero ploteczek z psiapsółkami. Zero rozpraszania – świat rodziny i świat moich osobistych celów w ciągłej walce o pozycję dominanty.

PRACA. Cierpliwa, mądra, nieudawana.

Kiedy masz tak mało czasu, planujesz mądrze. Strategicznie lokujesz uwagę, czas przed ekranem i z dużą rozwagą planujesz spotkania (przy okazji uczysz ludzi NIESPÓŹNIANIA i szacunku dla Twojej godziny „wydartej” dzieciom).

Kiedy masz tak mało czasu, śpisz, jak zabita, zamiast rozmyślać o wszystkich za i przeciw.

Kiedy masz tak mało czasu, działasz, bo wiesz, że taki miesiąc, tydzień, dzień, godzina mogą się nie powtórzyć. Nie masz czasu na strach, wstyd, obawy. Wiesz, że albo to zrobisz, albo będziesz znów układać klocki z dzieckiem z drzazgą w mózgu.

MAMA ma trudniej

Dlatego właśnie myślę, że to nieprawda! Mocno wierzę, że dzieci to katalizator, nie przeszkoda. Motywacja, a nie wymówka. Dlaczego kobieca przedsiębiorczość w dziwaczny sposób eksploduje w okresie macierzyńskiego? Nie mamy już na co czekać, nie mamy już gdzie odkładać. Lepszy czas już był, lepszego czasu już nie będzie.

Dałamy tu i teraz

Działamy tu i teraz, bo wiemy, że robimy to nie tylko dla siebie, ale dla nich. Nasze małe klony patrzą uważnie, chłoną każdą lekcję, wyczuwają każdy fałsz. Jeżeli próbowałaś nauczyć dziecko czytać książki, uciszając je bajką, wiesz, o czym mówię. I niech pierwsza rzuci hejtem ta z mam, która nie puściła dziecku Youtuba w poczekalni u lekarza albo w dniu, kiedy slajdy na kolejną prezentację za cholerę nie chciały się zmaterializować w zaplanowanym czasie…a mąż tkwił w korku…

Nie jestem idealna

Moje dzieci wiedzą dobrze, co to Koniki Pony, Psi Patrol, czy Kraina Lodu…ale wiedzą też, co to znaczy kochać to, co robisz, walczyć o swoje przekonania, działać w imię wartości, które samodzielnie układasz w hierarchię od najważniejszych po te, na które „zabrakło czasu”. Tak – jestem przedsiębiorczynią, ale też matką, żoną, kobietą. Był moment, kiedy mój mózg utonął w macierzyńskim lukrze i jestem ooooogromnie wdzięczna, że kilka rozsądnych kobiet wyłowiło mnie wtedy i twardym, mocnym wzorem dało do myślenia.

Ja też.

Wiem, że dzieciaki dają nam w kość, ale jak często my same użalamy się nad sobą, łamiemy się pod ciężarem tego „co powiedzą” inne mamy, kiedy pozwolimy sobie na chwilę dla siebie, na podążanie za własnym celem, na słuchanie tego, co mamy w środku… Jak wszyscy bezglutenowo, to ja też muszę! Jak wszystkie na gimnastykę, to moje dziecko tym bardziej! Jak książki, to tylko takie top-design, co to instagram ceną rozsadzi, bo w bibliotece to już beee. Kupujemy, kupujemy i dajemy, bo przecież nam nie było dane, a w tej pogoni zapominamy o sobie…i kiedy po kilku latach te nasze „główne powody” nie robienia niczego z własnymi marzeniami odchodzą w świat przyjaciół, rówieśników, pierwszych miłości…my umieramy na pustkę, poczucie straty i niemocy twórczej.

Najlepszy moment już był, masz tylko tu i teraz

Jeżeli masz niesamowity pomysł, pragnienie, marzenie o samorealizacji, RÓB TO! I nie traktuj dzieci jako zakładników swojego lęku. Nie pozwól im winić się za Twój brak odwagi!

I żeby była jasność! Nie namawiam Cię do minimalnego macierzyńskiego i rzucania się w wir przedsiębiorczości, przewodnictwa duchowego, przełamywania schematów tylko po to, aby Twoje dziecko widziało w Tobie SUPERMENKĘ! Mówię o uważności… ale takiej skierowanej na CIEBIE.

Wyjdź z cienia własnego dziecka (dzieci)!

Dziecko czuje twój lęk, twój opór przed zmianą, twój żal za omijającą Cię szansą…choćby była to kawa z koleżanką, a nie lot na Marsa!

Jak chcesz motywować Twój skarb do nieustraszonego podboju świata w imię ideałów, w które wierzy, skoro sama chowasz głowę w piasek, traktując dziecko jako wymówkę, a nie motywację?

Tworzysz? 

Odważ się !

Jeżeli chcesz poprzyglądać się, skąd też czerpię dzisiaj odwagę do takich blogowych wpisów…

Zaglądaj do BIZNESOWEGO MASTERMINDU

 

Pisz do mnie!

OPLOTKI narodziły się właśnie w takim „najbardziej nieodpowiednim” momencie mojego życia. Wierzę, że Ty także potrafisz stworzyć coś TWOJEGO. I choć czujesz, że mówię tu do MAM, potraktuj tą opowieść szerzej. Dzieci… trudności losu, słabe zarobki, niewspierające otoczenie…mogłabym wymieniać bez końca. To mogą być twoje WYMÓWKI…ale jeżeli masz dosyć siły … staną się TWOJĄ MOTYWACJĄ!

agnieszka@oplotki.pl

 

 

10 kwietnia 2019/Autor oplotki
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2019/04/nie-wychowujemy-liderow-ale-tchorzy.png 1080 1080 oplotki https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png oplotki2019-04-10 07:06:452026-08-20 14:39:27Nie wychowujemy liderek, ale tchórzy!
Strona 4 z 41234

SPRAWDŹ NASZ KALENDARZ:

Zobacz najbliższe wydarzenia

Ostatnie wpisy

  • Jak delegować zadania w małej firmie? Przestań być Zosią Samosią
  • Jak napisać opis produktu handmade, który sprzedaje?
  • Jak promować rękodzieło bez social media? 7 sposobów na odzyskanie czasu
  • Jak stworzyć ofertę handmade, która sprzedaje? Zacznij od właściwych klientów
  • Produkty cyfrowe dla rękodzielników: co możesz sprzedawać oprócz kursu online?

Sprawdź ulubione produkty naszej społeczności. Kliknij grafikę, aby dowiedzieć się więcej:

© Oplotki.pl 2021 | pomoc@oplotki.pl| agnieszka@oplotki.pl | Newsletter | Polityka Prywatności | Regulamin Sklepu Oplotki
Strona używa plików cookie. Korzystanie ze strony oznacza zgodę na zapisywanie plików cookie na urządzeniu (dysku) użytkownika.
 

Scroll to top Scroll to top Scroll to top
konferencja rękodzieło HANDMADE BIZ SUMMIT
Zapraszamy na tegoroczną konferencję: https://oplotki.pl/handmade-biz-summit/