• Link to Facebook
  • Link to Instagram
  • Link to Instagram
  • Link to Youtube
  • Link to Pinterest
  • Link to Mail
  • Link to TikTok
  • Link to LinkedIn
  • Koszyk
  • Moje konto
  • Shopping Cart Shopping Cart
    0Shopping Cart
Oplotki
  • Sklep
    • Rękodzieło
      • Punch Needle
      • Makrama
      • Szydełko
      • Druty
      • Tkanie
      • Haft
      • Szycie
      • Stacjonarne warsztaty rękodzieła
      • Boxy produktowe
      • Vouchery prezentowe
      • Książka – Oplotki. Sukces handmade.
    • Biznes Handmade
      • Praca 1:1
      • Programy grupowe
      • Handmade Biz Summit
      • Kursy dla Biznesu Handmade
      • Ebooki, książki, webinary
      • Książka – Oplotki. Sukces handmade.
      • Vouchery prezentowe
      • Inne
    • Biznes
      • Praca 1:1
      • Programy grupowe
      • Kursy dla biznesu
      • Biznesowe wydarzenia stacjonarne
      • Handmade Biz Summit
      • Vouchery prezentowe
      • Inne
  • Książka
  • PODCAST
  • Warsztaty
  • Dla firm
  • HandmadeBIZsummit
  • Biblioteka
  • Mastermind
  • O nas
    • Kontakt
    • Newsleeter i FREE treści
    • Wynajem pracowni na warsztaty Poznań | Pracownia Oplotki
    • Agnieszka Gaczkowska
    • BLOG OPLOTKI
    • Stowarzyszenie
    • Zespół
    • Aktualne promo
    • Program Afiliacyjny
    • Dla mediów
    • Social Media OPLOTKI
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
MASTERMINDowe, Podcast, Wszystkie wpisy

Na co wydajemy pieniądze? – Odcinek #211 podcastu OPLOTKI

Obrazek tytułowy na co wydajemy pieniądze

Wydawaliśmy, wydajemy i wydawać będziemy. Nasi klienci też. To nie jest czas na chowanie głowy w piasek. To czas na mądre zarządzanie zmianą, odważne komunikowanie wartości i inwestowanie w to, co naprawdę ma znaczenie.

W skrócie: o czym jest ten odcinek?

Na co wydaję pieniądze i dlaczego nie na jachty ani torebki ze znaczkiem.

Dlaczego kryzys to zły moment na schowanie głowy w piasek jako przedsiębiorczyni.

Jak nie pozwolić nikomu decydować za Ciebie, na co wydajesz swoje pieniądze.

Czego nauczyłomnie dzieciństwo jako córki seryjnych przedsiębiorców.

Dlaczego inwestycja w edukację to zawsze dobra inwestycja.

Jak mastermind działa jako generator innowacji w trudnych czasach.

Możesz przeczytać cały artykuł poniżej albo posłuchać odcinka podcastu „Na co wydajemy pieniądze?”

Na co naprawdę warto wydawać pieniądze w biznesie?

Kiedy prowadzisz własny biznes, lista rzeczy, na które możesz wydać pieniądze, właściwie się nie kończy. Narzędzia, reklamy, materiały, sprzęt, szkolenia, książki, konsultacje, programy, ludzie, którzy mogą zrobić coś za Ciebie…

Problemem nie jest więc samo wydawanie.

Problemem jest decyzja, w co naprawdę warto zainwestować.

I właśnie o tym, między innymi, rozmawiam w tym odcinku.

Na co naprawdę warto wydawać pieniądze w biznesie?

Inflacja szaleje, w portfelach zostaje podobno coraz mniej, a memy o spekulacjach cenami masła biją rekordy popularności.

Dzisiaj na przekór marazmowi, wkładam „kij” w mrowisko i „namawiam” Cię do optymizmu, zwłaszcza, jeżeli prowadzisz własny biznes – rękodzielniczy, onlajnowy….albo przymierzasz się do startu…

Owszem – coraz uważniej oglądamy każdą złotówkę….ale czy rzeczywiście radykalnie przestaliśmy wydawać pieniądze?

Ja sama wykorzystałam czas po-pandemicznego kryzysu do potężnej porcji edukacji finansowej i inwestycyjnej.

Pochwalę się!

W końcu dostałam oficjalne „papiery”, by mieć poczucie odcięcia od szarlatanów internetowych, którzy ucząc o pieniądzach, sami o nich nie wiele mają pojęcia ;PPP

A tak całkiem poważnie – parkuję sobie tutaj takie poklepanie po plecach za kawał solidnej, potwierdzonej wiedzy, narzędzi pracy z klientkami i aktualnego know-how wokół inwestowania i zarządzania majątkiem firmowym i prywatnym.

Po maratonie ponad 3-letniej edukacji finansowej i (w końcu) ostatecznej 3-stopniowej certyfikacji…piszę z tym samym przekonaniem, co w poprzednich latach, aby podzielić się z Tobą moim poglądem na temat wydawania pieniędzy.

Zapraszam Cię do lektury nowego-starego wpisu.

Nowego – bo mam wrażenie, że mechanizmy, o których pisałam rok temu nie tylko się potwierdziły, ale będą się pogłębiać.

Starego – bo wiele z planów na 2026 to kontynuacja planów z poprzednich lat…i w końcu uczę się nie wymyślać „koła na nowo” zwłaszcza, jeżeli świetnie się toczy…

A

A teraz treść samego artykułu, do którego nawiązuję – czyli przeklejony wpis z przełomu 2023/24:

Na co wyd(aje)my pieniądze

O czym dzisiaj?

O planowaniu – ale krótko o ogółach (bo szczegóły zobaczysz w akcji już niebawem), szerzej o finansach!

Na co wydajemy pieniądze? Bo że wydawaliśmy, wydajemy i wydawać będziemy – to fakt. Nasi klienci też – nawet jeśli kryzys nie zbyt ochoczo odpuszczcza – więc to nie jest czas na poddawanie się, ale na mądre zarządzanie zmianą.

O tym, że planujemy ostrożniej, bo zewsząd czarne scenariusze, tym bardziej “w cenie” jest doświadczenie (Ceń siebie!) 

O tym, że inwestycja w edukację to zawsze dobre posunięcie. 

Jeżeli wolisz słuchać poniżej znajdziesz jego wersję w formie podcastu:

Mogłabym rozpisywać się na temat planów, ale podrzucę Ci tylko kilka punktów. Wolę przejść do tematu finansów, bo plany zobaczysz w detalach już w najbliższych miesiącach. Jeżeli zaglądasz tutaj często – wiesz, że wolę działać, nie gadać.

Pełne „PRZECIEKI” znajdziesz w naszym comiesięcznym newsleterze (i tak! Celowo Cię do niego zapraszam, bo coraz mniej będzie widać oplotkowych działań „na zewnątrz”, a coraz więcej będzie się działo „pod powierzchnią” dla naszych subskrybentek i klientek)

Podczas świątecznej przerwy miałam okazję nadrobić długo odkładane spotkania (oczywiście przy dzierganiu!) i choć chciałam pisać o nowych modułach w kursach rękodzielniczych (czekaj na te nowe projekty! nadchodzą nowe dziergane moduły w kursie szydełkowania), to jednak postanowiłam poruszyć temat, który nie schodził z ust. 

I nie mówię o jednym spotkaniu!

Czy z rodziną, czy bliższymi znajomymi, czy z partnerkami biznesowymi – temat finansów, inflacji, kryzysu i tego “co teraz?” nie schodził z tapetu!

Podzielę się więc z Tobą tym sposobem myślenia, który sprawia, że na przekór wszystkiemu – kolejny rok w Oplotki.pl zamykamy na dużym plusie pomimo (a może właśnie ze względu na) wieeeelu inwestycji i dynamicznego rozwoju. 

Na co wydajemy pieniądze? Czyli wydawaliśmy, wydajemy i wydawać będziemy – nasi klienci też

Piszę to, aby Ci pokazać, że jeżeli jesteś twórczynią poniższych produktów lub usług (albo wieeelu innych, których nie zdołałam umieścić w tym zestawieniu) to prawdopodobnie tak, jak ja, zastanawiasz się: “Czy klienci będą kupować, przecież TAAAAKIE CZASY…?!” 

Piszę to zestawienie, żeby Ci pokazać, że z dużym prawdopodobieństwem będą, ale istneje duża szansa, że inaczej, niż zwykle. I choć może nieco bardziej ostrożnie będę obracać złotówkami… to i tak będę je puszczać w obieg… 

Co z tego dla Ciebie? 

To nie czas, aby chować głowę w piasek jako przedsiębiorczyni. 

To czas, aby myśleć!

Ale po kolei…

Na co wydaję (a właściwie na co wydajemy) pieniądze:

#czas z rodziną – tutaj nie oszczędzam(y) –  hotele, wyjazdy, lodziki i pierdoły na straganach dla kolegów i koleżanek naszej trójki, bo przecież jak bez tandetnej maskotki dla koleżanki ze szkolnej ławki wrócić znad morza ;P  (to akurat z umiarem, ale jednak) – mam poczucie, że tutaj wydaję jak szalona (czyt. niewspółmiernie do zarobków), ale też czerpię z tego (jak na razie) dziką frajdę.

#dom – meble (używki z OLX stoją u nas obok designerskich perełek za krocie, a akcesoria raczej w kategorii ilościowej pt. „minimalizm” niż „rupieciarnia”) kupuj(emy)ę impulsywnie. Czerpię z tego dziką radość. A to zasłony w szalonym granacie, a to podobrazie za miliony monet, bo właśnie taki, a nie inny format mi się przyśnił, żeby go zapaćkać farbą, a to włóczka, z rasowej, ręcznie barwionej wełny, która zmultiplikowała się rozmiarem (och-nastego) koca, który namiętnie dziergam przy dokumencie z Netflixa (i wyszło 30 motków, pięć dyszek każdy…) nie liczę, mam ten luksus podążania za własnym gustem, preferencjami dzieciaków i męża… kocham być w domu (tu też pracuję) i szastam na wszystko, co znim związane… ot tak już mam.

#rozwój osobisty – kurczę – dotarło do mnie, że gdyby mój mąż zobaczył moje coroczne podsumowania wydatków na inwestycje w programy rozwojowe, mastermindy, indywidualne coachingi, mentoringi i doraźne usługi fachowców zaglądających za kurtynkę Oplotki, by pomóc nam generować innowacje… ehh… zawał ;P – ale wiem, że to nie wydatki – to INWESTYCJE, które ZAWSZE się zwracają, niezależnie czy od razu, czy na przestrzeni czasu… tu nie szczędzę, wolę przyciąć gdzie indziej.

#książki – mam ogromną słabość do papieru – choć czytam też na Kindlu i słucham na Audible, wydaję bez opamiętania i co lepsze pozycje pakuję co roku w formie prezentów dla najbliższych klientów – nieuleczalne uzależnienie, nawet nie próbuję z nim walczyć. Wąchanie zapachu nowej książki przy nastrojowej lampce, pod wełnianym kocykiem, kiedy dzieciaki padły spać…ten moment zanim zanurzę się bez pamięci w lekturę, wiedząc, że oczy odpoczywają od niebieskiego światła ekranu… BEZCENNE (wartość przemyśleń płynących z wiedzy zawartej na tych stronach – nieporównywalna do ceny tych książek ;P – tak sobie usprawiedliwiam ;P – może zacznę wrzucać na nasz kanał YouTube polecenia co ciekawszych – też trochę dla siebie, żeby pamiętać, do których pozycji regularnie wracać).

#czas – wszędzie tam, gdzie mogę wydelegować zadanie i oszczędzić zasobu, który nigdy do mnie nie wróci  (nie wiem, może to taka obsesja, która przychodzi z upływającymi latami) wart jest dla mnie każdych pieniędzy – zatrudniam, kupuję programy do automatyzacji zadań, wypycham co się da ze swojej listy zadań do zrobienia (czasem udaje się bezpłatnie podrzucić mężowi albo dzieciakom ;P).

I tyle

Zero jachtów

Zero prywatnych odrzutowców!

Zero lansu biżuterią, czy torebkami ze znanym logo. 

🙂

Auto – używka z rysami na boku

Ciuchy – zazwyczaj z second-handów lub udziergane/uszyte samodzielnie na przemian z okazjonalną superdrogą „fanaberią”

Kosmetyki w wersji minimal, najczęściej jako prezenty handmade od twórczyń “z branży” lub od mamy (nie mam tak wrażliwej cery, ona tak, więc w spadku dostaję dużo takich cudów z reklam, co kupiła a jej nie służą, a u mnie bez zarzutu facjatę, czy ciało smarują, nawilżają, peelingują, złuszczają, odżywiają, wygładzają czy co to tam się jeszcze robi w tym wieku ze skórą).

Pewnie by się znalazło jeszcze trochę pozycji do tej listy, ale pewnie łapiesz klimat.

Mój tata się dziwi, że na hotel potrafimy więcej wydać więcej, niż na ratę mieszkania.

Dziadek się dziwi, że nie jeździmy jeszcze nowoczesną hybrydą (marzymy o Tesli i jeszcze spory kawałek do niej mamy;P).

Mama się dziwi, że nie biegam po galeriach, skoro w Poznaniu jest ich najwięcej na metr kwadrat powierzchni metropolitalnej…

A sąsiedzi pewnie się dziwią, że Sylwestra spędzamy sami w domu zamiast imprezować.

I CO Z TEGO DLA CIEBIE?!?!

Na co wydajemy pieniądze?

„W cenie” jest doświadczenie (Ceń swoje!) 

Nie pozwól NIKOMU decydować za Ciebie, na co wydajesz TWOJE pieniądze.

Ani społeczeństwu (kto też nam włożył do głowy – ten odrzutowiec i drinki z palemką na plaży – jako symbol bogactwa ;P)

Ani partnerowi („bo wypada, bo wszyscy na Sylwestra cośtam…” – Nie! dyskutujmy ze sobą!)

Ani znajomym („Postaw się, a zastaw się??”- Nie! Ave asertywność!)

Ani bliższej, czy dalszej rodzinie, ani dzieciakom!

No NI-KO-MU!

Wduś pauzę za każdym razem, kiedy coś w środku Ciebie robi zgrzyt podczas decyzji o wydaniu kilku złotych! Zapytaj wtedy siebie – czy ja tak chcę, czy tylko robię, co mi wtłoczyli do głowy, że powinnam, z moimi pieniędzmi!

(Dla przykładu – sama nie miałam oporu, żeby na lekcje angielskiego wydawać krocie bez większych oczekiwań wobec dzieci… ale już na rozwój osobisty dla siebie… często wydawałam z wielkimi wyrzutami sumienia i turbo-presją zwrotu z takiej inwestycji, na szczęście jest już lepiej i dalej pracuję nad tym…dałam sobie prawo zarabiać nie tylko na dzieci, ale i własne „zachcianki.)

Piszę o tym, bo Twój klient/klientka też jest coraz bardziej świadomy – i Twoje produkty często wybiera zgodnie, albo wręcz przeciwnie – wbrew (innym, trendom, poleceniom, odradzaniu, tu wstaw dowolne). To znaczy – wybiera, bo zrobiłaś wystarczająco dobrą pracę wokół zakomunikowania wartości. 

A to znaczy, że to na Tobie, nie na kimś innym, ciąży odpowiedzialność odpowiedniego zaprezentowania swoich produktów i usług. 

Umiejętność prawidłowej wyceny i komunikacji oferty nigdy nie była tak ważna, jak teraz. 

Skąd ta teza?

Dzieciństwo jako córka dwójki przedsiębiorców nauczyło mnie ODKLEJAĆ bogactwo od zasobności portfela. Bywało bardzo obficie, bywało i bardzo krucho, ale NIGDY nie czułam biedy, nawet, kiedy mama kroiła parówki na 4 kawałki (wzdłuż ;P ), żeby lepiej na talerzu wyglądały. Piszę o tym, żeby Cię zatrzymać – i zapytać, czy aby w dobie inflacji nie zaczęłaś sprawdzać częściej, co jest NAPRAWDĘ ważne? 

Czy przypadkiem ostatni rok nie stał się katalizatorem mądrych decyzji? 

Śmieję się czasem, mówiąc, że sinusoidę wzlotów i upadków mam przećwiczoną dzięki dzieciństwu jako córka seryjnych przedsiębiorców. Coś w tym jest. Ale ta umiejętność nie jest zarezerwowana tylko dla pokoleń ludzi spoza schematu. Nauczyłam się kreować przebogate doświadczenia materialne, duchowe, energetyczne, emocjonalne POZA determinantą finansów. I co najciekawsze – finanse przyszły w ślad za tym. Ty też możesz się tego nauczyć- po prostu poddając w wątpliwość utarte schematy. Tylko tyle i aż tyle.

Ciebie też zapraszam do refleksji.

Co dla Ciebie znaczy bogactwo, obfitość, pełnia?

Czy przypadkiem Twoje produkty i usługi nie sprawiają, że Twój klient może poczuć się “bogatym” nawet mimo wydania relatywnie niewielkiej kwoty?

Czy poczucie “pełni” jest zdeterminowane wpływami na konto, czy może totalnie odklejone od sytuacji finansowej?

Dzisiaj jednak – chcę Cię zatrzymać przy temacie FINANSÓW!

Zrozumiałam, że nie tyle chodzi o to, ile zarabiamy, ale o to, jak się potem z tymi finansami obchodzimy, by je pomnażać -dla mnie to był skok mentalny nie z tej ziemi. Taki szok w stylo „czekaj czekaj, to nie chodzi o zarabianie coraz więcej, ale o mnożenie tego, co już zarabiamy?!?!” Serdecznie polecam takie podejście – mega uwalniające od zasuwania i wiecznego „więcej” kosztem siebie, czasu, zdrowia, ŻYCIA.

Dlaczego Ci o tym piszę? 

Wydałam w tych ostatnich, trudnych podobno, czasach kupę pieniędzy na programy on-line. Wiele z nich, tak jak Financial Freedom Univerity, było w dolarach, więc przy aktualnym przeliczeniu waluty – możesz domyślać się, ile razy przemyślałam tę inwestycję. 

Mimo wszystko – zainwestowałam.

I wiem, że to najlepiej “wydane” pieniądze w tak trudnych czasach. 

Nie tylko dlatego, że rozumiem teraz, jak operować finanasami, żeby szczególnie dziś korzystać z szans, jakie daje nam kryzys (Tak! Dobrze czytasz! W takich czasach jest ukrytych wiele szans!), ale pozwoliło mi to przyjrzeć się sobie jako klientowi.

Czy kryzys sprawił, że odłożyłam tę inwestycję na potem? 

NIE, wręcz przyspieszył decyzję!

Czy sprawił, że zrezygnowałam z zakupu?

NIE, stał się jego powodem!

Czy byłam jedyną, która zainwestowała w ten program?

No… nie… jest nas ARMIA!

Twój klient/klientka – też będzie kupować – ale tylko wtedy, kiedy poczuje, że to inwestycja, która warta jest jego/jej pieniędzy! Zwłaszcza teraz.

To Twoje zadanie, aby zakomunikować tę wartość. 

Teraz – bardziej, niż kiedykolwiek.

A piszę Ci o tym dlatego, że

Grafika do wpisu Na co wydajemy pieniądze? Inwestycja w edukację to zwasze dobra inwestycja

Inwestycja w edukację to zawsze dobra inwestycja 

Zauważyłam, że nie działają teraz w biznesie gotowe schematy kalkowane 1-1 od naszych (nawet najlepszych) mentorów. 

Co sprawdza mi się najbardziej to dostęp do ludzi, którzy wiedzą lepiej i chcą się dzielić doświadczeniem, pomysłami, dyskusją, czasem – zwłaszcza spoglądając na to, co robisz z perspektywy swojej wiedzy. 

W taki dostęp do ludzi, którzy znają się na czymś, czego potrzebuję… inwestuję najwięcej, bo wiedza w tak niepewnych czasach jest warta więcej, niż złotówka (zwłaszcza przy tej inflacji ;P). To wiedza przekłada się na strategiczne decyzje, które dają dźwignię zmian. W tak pędzącym świecie, kalibracja trajektorii lotu o milimetry, ma w skali życia olbrzymi wpływ na destynację. 

PS. Jeżeli czujesz, że tego właśnie teraz Ci potrzeba – zanurzenia w gronie, które pociągnie Cię do przodu – klikaj link do strony mastermindu i aplikuj

Dlaczego piszę Ci o mastermindzie?

Bo uświadomiłam sobie dzięki uczestniczkom poprzednich edycji, że moje siły i umiejętności są przydatne w tych niepewnych czasach.

Więcej filmów o i wokół mastermindu znajdziesz na stronie programu

Lata budowania Oplotki.pl pokazały mi, że potrafię zamieniać trudne sytuacje w nowe możliwości, a gallupowy wizjoner pozwala mi kreować nietuzinkowych rozwiązań na pęczki.

Czerpię z doświadczenia oplotkowych projektów (crowdfundingu, selfpublishingu książki, budowania zdalnego zespołu, przygotowania mowy na Tedx Warsaw Women, zarządzania organizacją i społecznością, prowadzeniem warsztatów handmade dla klientów korporacyjnych…)  – pomogę Ci zaplanować duże projekty i zaprojektować strukturę wsparcia, aby je zrealizować. 

Weź moje know-how z budowania OPLOTKI do swojej branży

Zdecydowanie zbyt długo pozostawałam w komfortowym ukryciu – w bezpiecznej branży handmade, którą znam na wylot – było mi tu cieplutko, dopóki kryzys nie wywołał do tablicy. Moje klientki same wygrzebały mastermind z czeluści internetu (postawiłam stronę z ofertą już lata temu, ale jej nie promowałam) i zmusiły do otwarcia się na ludzi spoza branży, abym w końcu przestała mówić: “nie, bo to nie handmade, nie doradzam”. 

Coraz śmielej robię to, co robiłam po cichu – pokazuję, jak z mojej wiedzy i doświadczenia z rozwijania Oplotki można brać pełnymi garściami i przekładać na rozwiązania w dowolnej branży – zwłaszcza on-line. 

Nie twierdzę, że mam wszystkie odpowiedzi, ale wiem, że stworzyłam wehikuł, który odpowiedzi generuje dzięki wiedzy każdej z uczestniczek programu, i sumarycznej wiedzy naszej wspólnej dyskusji – a to jest na wagę złota!

To moje klientki uświadomiły mi że lata budowania atmosfery relaksu podczas warsztatu rękodzieła procentują szybkim wprowadzaniem grupy na poziom otwartości, który owocuje kreatywną, biznesową burzą mózgów. Wspólnota ponad podziałami. Wyciąganie tego, co nas jednoczy ponad to, co dzieli, żeby wspólnie generować innowacje. Kiedy przekładamy to na realia biznesu on-line – dzieją się rzeczy, których sama nie jest w stanie realizować żadna z nas z osobna!

To dlatego zapraszam Cię do programu, gdzie udowadniamy, że najlepszy czas na wzrost jest teraz. Na przekór czarnym scenariuszom, które sączą się z internetu, na przekór inflacji i całej reszcie sabotujących nas paralizatorów – działamy! 

Pracujmy mądrze, nie dużo i wymieniamy się doświadczeniami podczas dwugodzinnych spotkań na zoomie raz na dwa tygodnie przez pół roku. Ten format pozwala nam zgrabnie wpleść nasze spotkania w kalendarz codzienności i wydusić z nich maksimum wartości. 

Zanim zastanowisz się, czy ten format wymiany doświadczenia, wzrastania w biznesie, jest dla Ciebie – posłuchaj ostatniej serii podcastowej poświęconej mastermindowi i sprawdź, czy to, o czym mówię, jest dla Ciebie. 

Poniżej znajdziesz serię superkrótkich odcinków z przemyśleniami wokół tego generatora innowacji:

Mastermind biznesowy – już teraz możesz spotkać się ze mną, żeby sprawdzić, która grupa najlepiej wesprze Cię w Twoich planach. Szczegóły na stronie mastermindu: oplotki.pl/mastermind

Pełna transkrypcja odcinka „Na co wydajemy pieniądze?”

Poniżej znajdziesz pełną transkrypcję odcinka podcastu Oplotki. Została uporządkowana dla wygody czytania, usunęłam znaczniki czasowe i techniczne elementy automatycznej transkrypcji, ale zachowuję sens i charakter rozmowy.

Jeśli wolisz słuchać, odcinek znajdziesz również na YouTube powyżej.

Wydawaliśmy, wydajemy i wydawać będziemy

Na co wydajemy pieniądze, czyli porozmawiajmy dzisiaj o finansach, o tym, na co wydajemy nasze pieniądze. Wydawaliśmy, wydajemy i wydawać będziemy. Nasi klienci też.

To nie jest czas na chowanie głowy w piasek. To jest czas na to, żeby mądrze zarządzać zmianą, odważnie komunikować wartość i inwestować w to, co naprawdę ma znaczenie.

Podczas świątecznej przerwy miałam okazję nadrobić kilka długo odkładanych spotkań i rozmów. Jedna z nich była szczególnie ciekawa, bo zeszła na temat pieniędzy, wydawania i tego, jak właściwie podejmujemy decyzje zakupowe.

I pomyślałam wtedy, że to jest temat, o którym warto porozmawiać również tutaj.

Czy w czasach kryzysu klienci nadal kupują?

Podczas świątecznej przerwy miałam okazję nadrobić długo odkładane spotkania. Jedno z nich szczególnie skłoniło mnie do refleksji nad tym, jak zmienia się nasze podejście do pieniędzy.

Z jednej strony słyszymy o kryzysie, rosnących cenach i niepewności. Z drugiej — cały czas wydajemy pieniądze. Kupujemy rzeczy, których potrzebujemy, ale również takie, które sprawiają nam przyjemność, oszczędzają czas albo dają poczucie, że inwestujemy w siebie.

Dlatego zamiast pytać wyłącznie: „Czy ludzie będą teraz kupować?”, warto zadać inne pytanie:

„Na co ludzie będą chcieli wydać swoje pieniądze?”

I to jest ogromna różnica.

Bo kryzys nie oznacza automatycznie, że ludzie przestają kupować. Oznacza raczej, że dokładniej przyglądają się temu, czy dany zakup jest wart swojej ceny.

A to oznacza również zmianę po stronie osoby prowadzącej biznes.

Jeżeli sprzedajesz rękodzieło, usługę, warsztat czy produkt cyfrowy, nie wystarczy już powiedzieć: „To jest piękne” albo „Włożyłam w to mnóstwo pracy”.

Musisz umieć pokazać klientowi, dlaczego ten zakup ma dla niego wartość.

Na co sama wydaję pieniądze?

Kiedy zastanawiam się, na co sama wydaję pieniądze, lista jest zaskakująco różnorodna.

Wydaję na rzeczy bardzo praktyczne, ale również na takie, które dają mi czas, wiedzę, nowe doświadczenia albo po prostu przyjemność.

I coraz częściej zauważam, że największą wartość mają dla mnie nie rzeczy, które mogę posiadać, ale dostęp do czegoś, czego sama nie jestem w stanie zrobić albo czego nie chcę robić samodzielnie.

Czasem jest to wiedza.

Czasem doświadczenie drugiej osoby.

Czasem możliwość zlecenia komuś zadania, którego sama nie muszę już wykonywać.

A czasem po prostu możliwość spotkania z ludźmi, którzy patrzą na świat zupełnie inaczej niż ja.

I właśnie tutaj zaczyna się dla mnie bardzo ciekawy temat inwestowania w rozwój.

Bo można kupić kolejną rzecz.

Można też kupić sobie czas, wiedzę, doświadczenie albo dostęp do ludzi.

Nie pozwól innym decydować, na co wydajesz pieniądze

No i pewnie znalazłoby się jeszcze trochę takich pozycji, na które wydaję pieniądze, ale najważniejsze jest dla mnie coś innego.

Z czasem coraz bardziej zaczęłam zauważać, że nasze decyzje zakupowe bardzo często nie są tak naprawdę nasze.

Kupujemy, bo ktoś nam powiedział, że powinniśmy coś mieć.

Kupujemy, bo wszyscy wokół to mają.

Kupujemy, bo reklama stworzyła w nas potrzebę, której jeszcze chwilę wcześniej w ogóle nie odczuwaliśmy.

I dokładnie tak samo jest w biznesie.

Możesz mieć poczucie, że powinnaś mieć kolejną stronę, kolejny kurs, kolejne narzędzie, kolejną reklamę, kolejny produkt.

Tylko kto właściwie powiedział, że właśnie tego potrzebujesz?

Dlatego coraz częściej zadaję sobie pytanie:

Czy naprawdę tego potrzebuję, czy tylko ktoś przekonał mnie, że powinnam tego chcieć?

To jest bardzo ważne pytanie również wtedy, kiedy inwestujesz w swój biznes.

Nie każda inwestycja jest dobra tylko dlatego, że jest inwestycją.

Dobra inwestycja to taka, która odpowiada na Twój konkretny problem i przybliża Cię do Twojego celu.

Czego nauczyło mnie dzieciństwo w rodzinie przedsiębiorców?

Dzieciństwo spędziłam jako córka dwójki seryjnych przedsiębiorców. I z perspektywy czasu widzę, że bardzo dużo mojego podejścia do pieniędzy i biznesu wyniosłam właśnie z domu.

Przede wszystkim nauczyłam się, że pieniądze są narzędziem.

Można je wydać na coś, co znika po chwili. Można je również zamienić na doświadczenie, wiedzę, czas albo możliwość zrobienia czegoś, czego wcześniej nie potrafiliśmy zrobić.

Nauczyłam się też podważać pewne oczywistości.

Czy naprawdę muszę robić coś w taki sposób, jak robią to wszyscy?

Czy istnieje tylko jedna droga?

Czy jeżeli coś nie działa, oznacza to, że trzeba się poddać, czy może trzeba zmienić sposób działania?

Dzisiaj dokładnie takie pytania zadaję sobie również w biznesie.

I dokładnie takich pytań uczymy się zadawać wspólnie w naszych programach.

Inwestycja w edukację

W grudniu opowiadałam Ci dużo o mojej mentorce biznesowej Sigrun. To właśnie takie doświadczenia bardzo mocno zmieniły moje podejście do inwestowania w rozwój.

Bo edukacja nie jest dla mnie kolejnym wydatkiem na liście.

Jest narzędziem podejmowania lepszych decyzji.

Jeżeli dzięki czyjejś wiedzy mogę szybciej zobaczyć problem, którego sama jeszcze nie widzę, uniknąć błędu, który kosztowałby mnie dużo więcej, albo znaleźć rozwiązanie, na które sama nie wpadłabym przez kolejne sześć miesięcy, to jest realna wartość.

I właśnie dlatego coraz częściej inwestuję nie tylko w samą wiedzę, ale również w dostęp do ludzi, którzy mają inne doświadczenia niż ja.

Kogoś, kto zada pytanie, którego sama sobie nie zadaję.

Kogoś, kto spojrzy na mój pomysł z zupełnie innej perspektywy.

Kogoś, kto powie: „Zatrzymaj się. Naprawdę chcesz iść w tę stronę?”

Albo przeciwnie:

„Przestań się zastanawiać. To jest dobry kierunek. Teraz po prostu to zrób.”

I właśnie ten rodzaj inwestycji jest dla mnie coraz bardziej wartościowy.

Czasem potrzebujesz nie kolejnej wiedzy, ale ludzi

W pewnym momencie rozwoju biznesu problemem przestaje być brak wiedzy.

Masz książki. Masz kursy. Masz podcasty, webinary, notatki i zakładki zapisane „na później”.

A mimo to możesz nadal stać w miejscu.

Dlaczego?

Bo wiedzieć, co można zrobić, a zdecydować, co naprawdę zrobić, to dwie różne rzeczy.

I właśnie wtedy coraz większą wartość ma dla mnie dostęp do ludzi, którzy wiedzą więcej w obszarze, którego akurat potrzebuję.

Nie chodzi nawet o to, żeby ktoś podał mi gotową odpowiedź.

Czasem wystarczy jedno dobre pytanie.

Czasem spojrzenie z boku.

Czasem doświadczenie osoby, która już przeszła drogę, którą ja dopiero próbuję przejść.

Czasem ktoś mówi: „U mnie to nie zadziałało. Sprawdź, czy u Ciebie na pewno ma sens”.

A czasem odwrotnie:

„Przestań się zastanawiać. Masz wystarczająco dużo danych. Teraz działaj.”

Właśnie dlatego inwestycja w ludzi może być dla przedsiębiorcy równie ważna jak inwestycja w wiedzę.

Wiedza daje Ci możliwości. Rozmowa z właściwymi ludźmi pomaga wybrać jedną z nich.

„Ten dostęp do ludzi, którzy znają się na czymś, czego potrzebuję, w to właśnie inwestuję najwięcej.”

Dlaczego właśnie Mastermind?

Kompletna lista moich mentorów, ekspertów i osób, od których uczyłam się przez lata, byłaby naprawdę długa. Ale jest jedna rzecz, która wraca w tych doświadczeniach bardzo często:

najwięcej wartości pojawia się wtedy, kiedy wiedza różnych osób spotyka się przy jednym konkretnym problemie.

I właśnie dlatego powstał Mastermind Oplotki.

Nie jako kolejny kurs, który masz obejrzeć od początku do końca.

Nie jako miejsce, w którym jedna osoba mówi, a reszta słucha.

Tylko jako przestrzeń do wspólnego myślenia nad biznesem.

Każda uczestniczka przychodzi ze swoim doświadczeniem, swoim biznesem, swoimi pytaniami i problemami.

Jedna osoba może mieć doświadczenie w sprzedaży.
Inna w budowaniu społeczności.
Kolejna w tworzeniu produktów cyfrowych.
Jeszcze inna przeszła już drogę, którą ktoś dopiero zaczyna.

I właśnie wtedy zaczyna działać efekt, którego nie da się uzyskać podczas samotnej pracy z kolejnym kursem.

Jedna osoba wnosi pytanie. Grupa pomaga wygenerować odpowiedzi.

Nie twierdzę, że mam wszystkie odpowiedzi. Wiem natomiast, że stworzyłam przestrzeń, w której odpowiedzi mogą powstawać dzięki wiedzy, doświadczeniu i dyskusji całej grupy.

To jest dla mnie największa wartość Mastermindu.

„Nie twierdzę, że mam wszystkie odpowiedzi, ale wiem, że stworzyłam wehikuł, który odpowiedzi generuje dzięki wiedzy każdej z uczestniczek programu i sumarycznej wiedzy naszej wspólnej dyskusji.”

Jak działa Mastermind Oplotki?

Mastermind to przede wszystkim regularna praca nad konkretnymi biznesami.

Spotykamy się w kameralnej grupie, a każda uczestniczka może przynieść na spotkanie swój aktualny problem, pomysł, decyzję albo projekt, nad którym właśnie pracuje.

Nie chodzi o to, żeby przez dwie godziny rozmawiać ogólnie o biznesie.

Chodzi o to, żeby wyjść ze spotkania z czymś, co można realnie zrobić dalej.

Możemy przyglądać się pomysłowi na nowy produkt.
Możemy rozłożyć na części pierwsze ofertę.
Możemy zastanowić się, dlaczego coś nie sprzedaje.
Możemy przeanalizować komunikację, strategię albo sposób prowadzenia projektu.

Czasem potrzebna jest wiedza ekspercka.

Czasem wystarczy kilka pytań od osób, które patrzą na Twój biznes z zewnątrz.

A czasem najcenniejsze jest usłyszenie od kogoś:

„Ja zrobiłam to inaczej, zobacz, co u mnie zadziałało, a co nie.”

Dzięki temu nie musisz każdej decyzji podejmować samotnie.

W Mastermindzie możesz korzystać nie tylko z mojego doświadczenia, ale również z doświadczeń innych uczestniczek.

2 godziny co 2 tygodnie przez 6 miesięcy

Historyczny format Mastermindu opisywany w tym odcinku zakładał dwugodzinne spotkania na Zoomie raz na dwa tygodnie przez pół roku.

To ważne, bo Mastermind nie jest jednorazowym spotkaniem inspiracyjnym. Jego wartość buduje się również przez regularność, obserwowanie postępów i wracanie do wcześniej podjętych decyzji.

Nie musisz budować biznesu sama

Jedną z rzeczy, które najbardziej lubię w Mastermindzie, jest to, że spotykają się w nim osoby, które na pierwszy rzut oka mogą mieć ze sobą niewiele wspólnego.

Różne branże. Różne doświadczenia. Różne produkty. Różne etapy biznesu.

A jednak bardzo szybko okazuje się, że problemy przedsiębiorczyń są zaskakująco podobne.

Jak wycenić swoją pracę?
Jak powiedzieć „nie”?
Jak wybrać spośród kilku dobrych pomysłów?
Jak przestać odkładać ważny projekt?
Jak zbudować ofertę, która naprawdę odpowiada na potrzeby klienta?
Jak skalować coś, co działa?

Wspólny mianownik często pojawia się tam, gdzie wcześniej go nie widziałyśmy.

I właśnie dlatego tak ważne jest dla mnie wyciąganie tego, co nas łączy, ponad tym, co nas dzieli.

Kiedy różne doświadczenia spotykają się przy jednym problemie, powstają rozwiązania, których żadna z nas mogłaby nie wymyślić samodzielnie.

Nie chodzi więc o stworzenie grupy, w której wszystkie osoby myślą tak samo.

Wręcz przeciwnie.

Wartością jest właśnie różnica perspektyw.

Każda osoba wnosi coś własnego. A grupa pomaga zobaczyć więcej.

„Żadna z nas osobna, ale razem to już zupełnie inna bajka.”

Chcesz mieć obok siebie ludzi, którzy pomogą Ci myśleć o biznesie?

Nie każda decyzja wymaga kolejnego kursu.

Czasem potrzebujesz rozmowy z kimś, kto spojrzy na Twój biznes z boku. Czasem doświadczenia osoby, która już przeszła podobną drogę. Czasem grupy, która zada właściwe pytania i pomoże Ci zobaczyć rozwiązanie, którego sama nie widzisz.

Właśnie po to powstał Mastermind Oplotki.

Jeśli czujesz, że masz już wystarczająco dużo wiedzy, ale potrzebujesz przestrzeni do podejmowania decyzji, feedbacku i konsekwentnego działania, sprawdź aktualną formułę programu.

→ Poznaj Mastermind Oplotki

Posłuchaj całego odcinka


tu link do odcinka —> NA CO WYDAJEMY PIENIĄDZE

Jeśli wolisz słuchać niż czytać, cały odcinek „Na co wydajemy pieniądze?” znajdziesz powyżej w wersji wideo.

Możesz też wrócić do konkretnych fragmentów rozmowy poniżej, przygotowałam pełną transkrypcję odcinka.

Wydawaliśmy, wydajemy i wydawać będziemy

Na co wydajemy pieniądze, czyli porozmawiajmy dzisiaj o finansach, zwłaszcza w tych czasach, czyli o tym, że wydawaliśmy, wydajemy i wydawać będziemy. Nasi klienci pewno też.

Więc to nie jest czas na poddawanie się, ale na mądre zarządzanie zmianą. O tym, że planujemy ostrożnie, bo zewsząd czarne scenariusze i tym bardziej w cenie jest doświadczenie.

Zachęcę Cię do tego, żeby cenić siebie i swoje doświadczenie.

No i oczywiście o tym, że inwestycja w edukację to zawsze dobra inwestycja, czyli polecajka na koniec.

Ale jeżeli jesteś tutaj pierwszy raz, z tej strony Agnieszka Gaczkowska, a Ty słuchasz podcastu Oplotki dedykowanego dla twórców i fanów rękodzieła, ale nie tylko, bo znajdziesz tutaj plotki ze świata biznesu w oparciu o rękodzieło, wszystkie know-how, które wyciągam z tej branży i szczegółowe informacje o różnych technikach handmade.

Znajdziesz tu też inspirujące wywiady, kulisy warsztatów rękodzieła dla osób indywidualnych i dużych organizacji, ale przede wszystkim przecieki z działania i kierunków rozwoju tego ekosystemu biznesowego Oplotki.

I oczywiście wszystko robimy w stylu handmade. Handmade rozumianego również jako sukces budowany własnymi rękami.

No to nurkujemy.

Podczas świątecznej przerwy miałam okazję nadrobić długo odkładane spotkania. No i oczywiście przy dzierganiu, ale choć chciałam pisać o nowych modułach kursu szydełkowania, tak na te projekty jeszcze trochę poczekasz. Na pewno nadchodzą.

Także zachęcam Cię, jeżeli lubisz dziergać albo chcesz poznać nowe techniki rękodzieła, to zachęcam Cię, bo nowe moduły do kursu są w przygotowaniu.

To jednak dzisiaj postanowiłam Ci opowiedzieć o temacie, który nie schodził z ust nawet podczas spotkań przy rękodziele. I to nie mówię o jednym spotkaniu.

Czy to było spotkanie z rodziną, czy z bliższymi znajomymi, czy z partnerkami biznesowymi — temat finansów, inflacji, kryzysu i tego, co teraz właściwie, nie schodził z tapetu.

Dlatego dzisiaj podzielę się z Tobą tym sposobem myślenia, który sprawia, że na przekór wszystkiemu kolejny rok Oplotki zamykamy na dużym plusie, pomimo, a może właśnie ze względu na wiele inwestycji i z takim dynamicznym poczuciem rozwoju.

No to zacznijmy od tego pierwszego punktu.

Wydawaliśmy, wydajemy i wydawać będziemy.

Nasi klienci też.

Piszę to, mówię o tym, piszę, bo zachęcam Cię też do skryptu tego odcinka, który znajdziesz w formie blogowego artykułu.

Mówię o tym, aby pokazać Ci, że jeżeli jesteś twórcą różnych produktów czy usług, to prawdopodobnie tak jak ja zastanawiasz się, czy klienci będą kupować, no bo przecież takie czasy.

Piszę takie zestawienie jak to dzisiejsze, żeby Ci pokazać, że z dużym prawdopodobieństwem będą.

Ludzie bowiem dalej właśnie tak wydawać będą pieniądze, jak i wydawali. Duża szansa, że będą to robić troszkę inaczej niż zwykle i choć może nieco bardziej ostrożnie będą obracać złotówkami, to i tak na pewno będą puszczać je w obieg.

A co z tego dla Ciebie?

A no to, że to nie jest czas, aby schować głowę w piasek jako przedsiębiorczyni, tylko czas, żeby myśleć. Myśleć o drobnych, czasem naprawdę malutkich zmianach, które zrobią dużą różnicę.

Ale po kolei, tak żeby zobrazować to przykładami.

Opowiem Ci, na co ja sama wydaję pieniądze. I zobacz, bo może to ja jestem Twoim idealnym konsumentem. Może dać do myślenia to, jak myślę, kiedy wydaję.


Na co wydaję pieniądze?

Więc na co wydaję?

No na pewno na czas z rodziną.

Pogrupowałam te wydatki w takie grupy, żeby łatwiej było je gdzieś tam zrozumieć jako taki tok myślenia.

No to czas z rodziną. No i tutaj totalnie nie oszczędzamy.

Dlatego mówię o tym w pierwszej kolejności, bo są tu i hotele, i jakieś wyjazdy, i są tu takie pierdoły, lodziki na plaży, czy naprawdę takie, nie wiem, słabej jakości tandetne maskotki na straganach nad morzem, bo trzeba wrócić z jakąś pamiątką dla koleżanki od mojej córki ze szkolnej ławy.

Tak, tu oczywiście z umiarem, tak, ale mam poczucie, że tutaj wydaję jak szalona.

Co to dla mnie znaczy?

No niewspółmiernie do zarobków.

To jest dla mnie wydawanie jak szalona, ale też czerpię z tego, no przynajmniej jak na razie, dziką frajdę i bez oporu wydaję lekką ręką.

To samo w takiej grupie tematycznej: dom.

Meble to u nas, nie wiem, używki z OLX-a, które stoją obok designerskich perełek. Zakrocie i akcesoria kupujemy raczej w kategorii ilościowej minimalizm niż rupieciarnia, ale jednak kupujemy impulsywnie.

Tak czerpię z tego dziką frajdę.

A to zasłony w jakimś szalonym granacie, a to podobrazie za miliony monet, bo właśnie taki wielgachny format mi się przyśnił, żeby go zapaćkać farbą i powiesić na którejś ze ścian.

A to włóczka z jakiejś rasowej, ręcznie barwionej wełny, która zmultiplikowała się rozmiarem osiemnastego koca, no który oczywiście namiętnie dziergam przy jakimś tam dokumencie z Netflixa.

No i wyszło nagle 30 motków, każdy po pięć dyszek.

Nie liczę w tej materii. Nie liczę i mam ten luksus podążania za takim własnym gustem, za takimi preferencjami dzieciaków czy męża.

Po prostu kocham być w domu. Tutaj też pracuję, więc szastam na wszystko, co z nim związane.

Po prostu tak mam pomimo kryzysu. A może właśnie dlatego, że jest kryzys.

Hm, chyba już łapiesz, co chcę powiedzieć.

Kolejne takie grupy tematyczne, na przykład rozwój osobisty.

Tak, kiedy robiłam sobie to zestawienie, takie przygotowanie do tego odcinka, dotarło do mnie, że jakby mój mąż zobaczył moje coroczne podsumowania wydatków na inwestycje w różne programy rozwojowe, mastermindy, indywidualne coachingi, mentoringi i takie doraźne usługi fachowców zaglądających za kurtynkę naszych Oplotek, by pomóc nam, nie wiem, na przykład generować różne innowacje, to chyba dostałby zawału przed czterdziestką, a zostało już koło czterech miesięcy.

No ale wiem, że to wydatki, których nawet nie traktuję jak wydatki. Traktuję jako inwestycje, które zawsze się zwracają.

Niezależnie czy od razu, czy na przestrzeni czasu, no to tutaj nie szczędzę. Wolę przycinać gdzie indziej.

No i oczywiście książki.

Mam taką ogromną słabość do papieru i choć czytam na Kindlu czasem i też słucham na Audi, bo no nie wiem, wydaję bez opamiętania.

I co lepsze, pozycje oczywiście pakuję później w formie prezentów dla najbliższych klientów czy znajomych i nieuleczalnie jestem uzależniona od papieru, nawet nie próbuję z tym walczyć.

Więc wąchanie zapachu nowej książki przy jakiejś nastrojowej lampce pod wełnianym kocykiem, oczywiście handmade, kiedy dzieciaki już padły spać.

No to ten moment, zanim zanurzę się bez pamięci w lekturę, wiedząc, że oczy odpoczywają od niebieskiego światła ekranu, jest po prostu bezcenne.

No i oczywiście wartość przemyśleń płynących z wiedzy zawartej na tych stronach książek, no to jest nieporównywalne do ceny tych książek.

Tak sobie usprawiedliwiam przynajmniej.

Nie wiem, może zacznę na naszym kanale YouTube podrzucać jakieś polecajki choćby dla siebie, żeby wracać do co lepszych pozycji.

Ale chyba rozumiesz, co chcę powiedzieć.

Tu nie szczędzę, wydaję bez opamiętania.

Często są to pozycje, które kończę po, nie wiem, kilku rozdziałach i wiem, że lepiej sprawdziłyby się w rękach kogoś z moich znajomych, ale jednak wydaję na to pieniądze.

No i oczywiście taka grupa, którą sobie nazwałam „czas”, czyli wszędzie tam, gdzie mogę wydelegować zadania, oszczędzać tego zasobu, który wiadomo — nigdy do mnie nie wróci.

Nie wiem, może to jakaś obsesja, która przychodzi z upływającymi latami, ale no to jest dla mnie warte każdych pieniędzy.

Zatrudniam, kupuję programy do automatyzacji zadań, wypycham, co się da, ze swojej listy zadań do zrobienia.

No czasem też się udaje bezpłatnie podrzucić mężowi czy dzieciakom, ale rozumiesz, o czym mówię?

Wszystko, co jakby wpada w tę kategorię oszczędności mojego czasu, jest dla mnie warte krocie i tutaj nie szczędzę.

No i tyle.

Tak, no nie wiem, może Cię zaskoczę, bo zero jachtów, zero prywatnych odrzutowców albo lansu biżuterią czy torebkami ze znanym logo.

Nie wiem, z takich większych wydatków to nie wiem, auto używane z jakimiś rysami na boku, ciuchy to zazwyczaj second handy czy udziergane albo uszyte samodzielnie, więc tutaj praktycznie też nie wydaję.

Chyba że są to właśnie szyte ręcznie tutaj w Polsce, często kosztujące dużo więcej niż w jakichkolwiek sieciówkach.

Więc zobacz, też duży rozstrzał.

Kosmetyki w wersji jakiejś takiej minimalistycznej. Najczęściej też jako prezenty handmade, które dostałam od twórców z naszej branży albo od mamy, bo akurat w przypadku jej cery tam ona ma bardzo dużo alergii, więc bardzo często dostaję w spadku różnego rodzaju cuda, smarowidła, nawilżacze, peelingi, złuszczacze, odżywki, Bóg wie co.

No i właściwie też używam, dlaczego by nie?

Często to są jakieś tam prezenty, kiedy wpadamy do domu.

Ale chcę Ci o tym opowiedzieć, żeby Ci pokazać, że w tych kategoriach, które może by się wydawało, że byłyby dla mnie dużymi wydatkami, często nie wydaję za wiele, ale są kategorie, w których nie szczędzę i wydaję dużo więcej niż taki przeciętny Kowalski.

No i pewno by się znalazło jeszcze trochę takich pozycji do tej listy, ale pewnie już łapiesz klimat.

Wiesz, co chcę Ci powiedzieć?

Mój tata siedzi i piszczy, że na hotel potrafimy jako nasza rodzinka wydać więcej niż na ratę mieszkania.

Dziadek się dziwi, że nie jeździmy jeszcze nowoczesną hybrydą.

Mama się dziwi, że biegam po galerii, że właśnie nie biegam po galeriach, bo ona to najchętniej by biegała, jak tylko jest tutaj u nas w Poznaniu gości.

No a sąsiedzi się pewno dziwią, że Sylwestra spędzamy z rodzicami, dziadkami i dziećmi na wsi, zamiast podziwiać poznańskie lokale od środka.

No i co z tego?

Dyskutujmy ze sobą, czy na pewno trzeba, czy po prostu wypada, albo ktoś powiedział, że musimy.

No i nie pozwólmy decydować innym, nawet znajomym.

Tak wiecie: postaw się, a zastaw się — tutaj a asertywność.

Nawet najbliższej rodzinie czy dzieciakom, no nikomu nie pozwalajmy.

Jak to można zrobić?

Warto wdusić pauzę za każdym razem, kiedy coś w środku Ciebie robi taki zgrzyt podczas decyzji o wydaniu kilku złotych.

Zapytaj wtedy siebie, czy ja tak chcę, czy tylko tak robię, bo mi ktoś włożył do głowy, że powinnam tak robić z moimi pieniędzmi.

Dla przykładu ja sama nie miałam oporu, żeby na lekcje angielskiego u dzieci wydawać krocie bez większych oczekiwań wobec dzieci, że będą spikać jak szalone na wyjazdach.

Ale już na rozwój osobisty dla siebie to często wydawałam z wielkimi wyrzutami sumienia albo w ogóle nie wydawałam, bo wydawało mi się, że to jest inwestycja, na którą nie zasługuję.

Więc turbo presję zwrotu z takiej inwestycji kładłam sobie na kark, kiedy właśnie wydawałam.

Na szczęście jest już lepiej i dalej nad tym pracuję, ale ten wniosek przyszedł do mnie właśnie po wduszeniu takiej pauzy.

Ej, wydaję na ten angielski grube tysiące, a dla siebie żal mi tam na przykład jakichś, nie wiem, dwóch, trzech godzin porządnego coachingu.

Piszę o tym, bo Twój klient albo klientka też jest coraz bardziej świadomy i Twoje produkty często też wybiera wbrew innym trendom, poleceniom, odradzaniu, doradzaniu.

Tu możesz wstawić dowolne, ale to znaczy, że wybiera, bo zrobiłaś wystarczająco dobrą pracę wokół zakomunikowania wartości.

Robi tę właśnie pauzę.

Zastanawia się, czy wydać te pieniądze na Twój produkt czy usługę, czy też nie.

I to po Twojej stronie, tak że to na Tobie, a nie na nikim innym, ciąży odpowiedzialność odpowiedniego zaprezentowania swoich produktów i usług.

Umiejętność prawidłowej wyceny i komunikacji oferty nigdy nie była tak ważna jak teraz.

Skąd ta teza?


Bogactwo to nie tylko zasobność portfela

Dzieciństwo spędziłam jako córka dwójki przedsiębiorców.

Tak.

I to dzieciństwo nauczyło mnie odrywać bogactwo od zasobności portfela.

Trochę tak jak w tej ekonomii, że raz na górze, raz na dole, raz mamy kryzysy, raz mamy wielką hossę.

U nas też bywało bardzo obficie, ale bywało też i bardzo krucho i nigdy nie czułam biedy.

Nawet kiedy mama kroiła nam parówki na cztery kawałki tak wzdłuż, wiecie, żeby lepiej na talerzu wyglądały, że niby cztery, a nie jedna.

To piszę o tym, żeby Cię zatrzymać i zapytać albo zaprosić Cię do zadania sobie pytania.

Czy aby w dobie inflacji nie zaczęłaś sprawdzać częściej, co tak naprawdę jest ważne?

Czy przypadkiem ten kryzys nie stał się katalizatorem mądrych decyzji, wydawania tam, gdzie rzeczywiście chcesz?

I to samo u Twojego klienta — wydawania, gdzie rzeczywiście potrzebuje i rzeczywiście skorzysta z produktu czy usługi, a nie tylko tam, gdzie akurat nadarzyła się okazja.

Śmieję się czasem, mówiąc, że sinusoidę wzlotów i upadków mam przećwiczoną dzięki właśnie dzieciństwu jako córka seryjnych przedsiębiorców.

Coś w tym chyba jest, ale ta umiejętność nie jest zarezerwowana tylko dla pokoleń ludzi spoza schematu.

Nauczyłam się kreować przebogate doświadczenia materialne, duchowe, energetyczne, emocjonalne, jakie tylko poza determinantą finansów, bo wiem, jak bardzo zmienna jest ta sinusoida.

Może jest mniej taka odczuwalna na etacie, ale jednak zawsze jest.

I co najciekawsze, finanse przyszły w ślad za tym, za tym zaakceptowaniem, że można się tego nauczyć.

Ty też możesz oczywiście po prostu poddawać w wątpliwość utarte schematy.

Tylko tyle i aż tyle.

Ja Ciebie też zapraszam do takiej refleksji.

Zadaj sobie pytania: co dla Ciebie znaczy bogactwo, obfitość, pełnia?

Czy rzeczywiście da się to wszystko kupić za pieniądze?

Czy one są tak niezbędne?

Czy może przypadkiem Twoje produkty i usługi nie sprawiają, że Twój klient może poczuć się bogatym, nawet pomimo albo mimo, że wydaje tylko jakąś relatywnie niewielką kwotę?

Czy może to poczucie pełni jest zdeterminowane wpływami na konto, czy może jednak totalnie odklejone od sytuacji finansowej, również tej takiej, na którą nie mamy wpływu, czyli tej takiej makroekonomicznej sytuacji, choćby właśnie tego szeroko komentowanego, zapowiadanego kryzysu.


Inwestycja w edukację

W grudniu opowiadałam Ci dużo o mojej mentorce biznesowej Sigrun.

Polecałam Ci różne jej szkolenia.

Ona mi pokazała, jak zarabiać w online kwoty, o których wcześniej nawet nie śniłam jako właścicielka biura architektonicznego z kilkuletnim doświadczeniem.

Rozdawała na przełomie grudnia i stycznia bezpłatne szkolenia warte minimum 1000 dolarów, a mimo to wiele osób nie znalazło czasu, żeby skorzystać.

Trąbiłam o nich, gdzie się da.

No i dzięki temu jednocześnie wiele osób wydusiło z nich turbo wartość i zamieniło na kroki w swoich biznesach, które teraz generują i pewno generować będą też w przyszłości stałe przychody.

Dzisiaj jednak wokół tematu finansów chcę Ci przedstawić osobę, którą poznałam dzięki Sigrun, dzięki której jednak poczułam się mentalnie o krok dalej na tej finansowej ścieżce i chcę Cię na tę ścieżkę też zaprosić.

To dzięki właśnie Sigrun poznałam Ann, osobę, która również wspiera w budowaniu niezależności finansowej.

Ann Wilson, bo o niej mówię, o przemiłej „The Wealth Chef”.

To zdecydowanie osoba, którą warto znać i warto obserwować.

Na pewno tutaj znajdziesz w opisie wszystkie linki, także się nie stresuj. Wszystko jest tutaj podlinkowane.

To właśnie dzięki niej jeszcze bardziej zaczęłam kojarzyć bogactwo z budowaniem finansowej niezależności i zainwestowałam w naukę konkretnych narzędzi i instrumentów.

Mówię tutaj o tej inwestycji w edukację finansowo-ekonomiczną, której zdecydowanie mi brakowało wcześniej.

Dołączyłam do jej programu Financial Freedom University.

Jeżeli masz ochotę, chętnie Ci o nim więcej powiem, ale tutaj to jest jakby w kontekście tej większej wypowiedzi.

Także nie musisz w ogóle jakby od razu kupować całego programu, chociaż ja uważam, że jest naprawdę świetny, ale na przykład zdecydowanie polecam jej książkę.

Tak, teraz chyba jest nawet w jakiejś promocji za niecałe 2 dolce.

Podlinkuję Ci tę książkę.

Jeżeli czytasz trochę później, to może już się nie załapiesz na promkę, ale ona i tak kosztuje grosze.

Więc jest książka, w której też znajdziesz ten jej sposób myślenia o finansach.

Dla mnie to był ten moment, kiedy w końcu zrozumiałam giełdę, NFT, indeksy, kryptowaluty, inwestowanie w złoto, nieruchomości i co tam jeszcze, wiesz, różne tematy, które wydawały mi się magicznie niedostępne.

Jeszcze Ci pewno o tym opowiem, bo widzę, że też w moich mastermindach dyskusja o finansach jest chyba takim tematem wartym szerszej uwagi.

Tymczasem chcę Cię zostawić z bezpłatnym szkoleniem.

A wiem, że tutaj w styczniu zapowiada się świetne szkolenie.

Ja sama z niego korzystałam, zanim przystąpiłam do programu, więc polecam, bo jest bezpłatne.

Można z niego skorzystać po prostu w formie takich nagrań czy nawet na żywo.

To jest seria takich masterclassów i później seria takich pytań i odpowiedzi.

Także warto skorzystać i zanurkować trochę w ten finansowy świat.

Dlaczego?

Bo nawet jeżeli nie inwestujesz i nie planujesz, to rozumienie niektórych finansowych mechanizmów dzisiejszego świata to wiedza, której nikt nam nie dał.

I teraz chyba rozumiem dlaczego, bo tę wiedzę trzeba sobie tak troszeczkę wziąć samemu.

Mam wrażenie, że w interesie wszystkich dookoła, banków, instytucji finansowych, nawet państwa, jest to, żebyśmy się bały finansowej wiedzy i z niej nie korzystały, bo stajemy się zbyt niezależne.

Mam takie wrażenie.

Przynajmniej takie jest moje doświadczenie.

Zrozumiałam, że nie tyle chodzi o to, ile zarabiamy, ale właściwie chodzi o to, jak się potem z tymi finansami obchodzimy, by je pomnażać.

Dla mnie to był skok mentalny nie z tej ziemi.

Zatem poszły konkretne kroki, które przełożyły się na świetne finanse.

Serdecznie Ci to polecam.

I dlaczego o tym mówię?

Ponieważ nie tylko wydałam w tych trudnych czasach kupę pieniędzy na program online.

Program był oczywiście w dolarach, więc przy aktualnym przeliczniku waluty możesz się też jakby domyślać, ile razy przemyślałam tę inwestycję, ale mimo wszystko zainwestowałam i wiem, że to najlepiej wydane pieniądze w tak trudnych czasach.

I to nie tylko dlatego, że rozumiem teraz, jak operować z finansami, żeby szczególnie teraz korzystać z szans, jakie daje nam kryzys.

Tak?

I dobrze słuchasz, tak?

W kryzysie jest bardzo dużo szans.

Ale pozwoliło mi się też przyjrzeć sobie jako klientowi.

Czy kryzys sprawił, że odłożyłam tę inwestycję na potem?

No nie.

Wręcz przyspieszył decyzję.

Czy sprawił, że zrezygnowałam w ogóle z tego zakupu?

No nie.

Stał się powodem dla tego zakupu.

Czy byłam jedyną, która zainwestowała w ten program?

No nie.

Na pokładzie jest armia ludzi z całego świata.

Więc Twój klient czy klientka też będzie kupować, ale tylko wtedy, kiedy poczuje, że to inwestycja, która warta jest jego czy jej pieniędzy, zwłaszcza teraz.

To Twoje zadanie, żeby zakomunikować tę wartość teraz, właśnie teraz, bardziej niż kiedykolwiek.

Dlatego Ci o tym mówię, bo no i tu taki trzeci punkt, który dzisiaj chciałam z Tobą zanurkować.


Inwestycja w edukację to zawsze dobra inwestycja

I oczywiście są odstępstwa od reguły, ale mam poczucie, że ta reguła przyświecała mi i przyświeca, i chyba przyświecać będzie, ponieważ widzę efekty.

Zauważyłam, że nie działają teraz w biznesie gotowe schematy, takie kalkowane jeden do jeden od naszych nawet najlepszych mentorów.

Co się sprawdza, zwłaszcza w takich właśnie niepewnych czasach, przynajmniej mi?

Co sprawdza się najbardziej?

To dostęp do ludzi, którzy wiedzą lepiej i chcą się podzielić swoim doświadczeniem, pomysłami, dyskusją, czasem, zwłaszcza spoglądając na to, co robisz z perspektywy swojej wiedzy.

Czyli ten czas czasami jest ważniejszy niż jakikolwiek program, jakikolwiek ebook, jakakolwiek właśnie inwestycja w coś takiego sztywnego.

Ten dostęp do ludzi, którzy znają się na czymś, czego potrzebuję, w to właśnie inwestuję najwięcej, bo wiedza w tak niepewnych czasach jest warta więcej niż złotówka, zwłaszcza przy tej inflacji, bo to właśnie wiedza przekłada się na strategiczne decyzje, które dają dźwignię zmian w tak pędzącym świecie.

Kalibracja tej trajektorii lotu nawet o milimetry ma w skali życia czy prowadzenia działalności olbrzymi wpływ na tę destynację, na ten nasz cel, do którego dolecimy.

Ann Wilson i jej bezpłatne szkolenie oczywiście podlinkuję, bo to zaledwie jedna nasza taka dzisiejsza polecajka.

Kompletną listę moich mentorów znają oczywiście uczestniczki moich mastermindów, bo tutaj dyskutujemy na bieżąco i tak na gorąco dzielę się różnymi poleceniami.

Tam mamy też więcej przestrzeni na dzielenie się takimi perełkami, więc jeżeli czujesz, że tego właśnie teraz Ci potrzeba, właśnie takiego zanurzenia w gronie, które pociągnie Cię do przodu, no to śmiało klikaj w link w opisie.

Możesz już rezerwować swoje miejsce, bo mastermind ruszy na koniec stycznia.

Tradycyjnie, tak jak zawsze, koniec września i koniec stycznia to są takie momenty, kiedy ruszają u mnie kolejne grupy.


Dlaczego mówię Ci o Mastermindzie?

Dlaczego Ci mówię o tym mastermindzie?

Bo też uświadomiłam sobie, że dzięki uczestniczkom poprzednich edycji moje siły, umiejętności są przydatne w tych niepewnych czasach.

To było coś, co warto było sobie w końcu uświadomić.

Lata budowania Oplotki pokazały mi, że potrafię zamienić trudne sytuacje w nowe możliwości.

A ten mój Gallupowy Wizjoner pozwala mi kreować nietuzinkowe rozwiązania na pęczki.

Jak to często mówię, daję pohasać podczas takich burzy mózgów i wychodzą z tego niesamowite pomysły biznesowe, które bardzo często bierzecie ode mnie garściami.

Ja nie jestem w stanie tego wszystkiego wdrożyć w życie.

Chyba brakłoby armii ludzi do pomocy.

Ale jednak bardzo chętnie się tym dzielę, ponieważ czuję, że to jest taka moja mocna strona.

Czerpię z doświadczenia oplotkowych projektów.

Tak.

Crowdfunding, self-publishing, książki, budowanie zdalnego zespołu, nie wiem, przygotowanie mowy na TEDx, Warsztaty Women, zarządzanie taką dużą organizacją zdalną, ale też zarządzanie taką społecznością, prowadzenie warsztatów handmade dla klientów korporacyjnych, prowadzenie tutaj też tej gałęzi takiego szkolenia biznesowego dla naszych twórców z branży handmade, ale też wyciąganie tego know-how z naszej branży i dostrzeganie, co jest takim uniwersalnym działaniem ogólnobiznesowym, zwłaszcza w tych biznesach onlineowych i przekładanie tego, by dzielić się tym właśnie w formacie Mastermindu.

Pomogę Ci zaplanować duże projekty i zaplanować strukturę wsparcia, żeby je zrealizować, bo sama uwielbiam zaczynać, ale z dużym problemem jest kończenie.

Iż dojść do mistrzostwa kończenia projektu, doprowadzenia do końca i też takiego zbierania plonów swoich pomysłów i pracy, no to jednak była już duża umiejętność, którą też chętnie się podzielę.

Weź moje biznesowe know-how z budowania Oplotki do swojej branży.


Wspólnota ponad podziałami

Dlaczego?

Mam poczucie, że zdecydowanie zbyt długo pozostawałam w takim komfortowym ukryciu.

Styczeń to taki czas, kiedy jest takie nowe otwarcie.

Zaraz chwilę po podsumowaniu poprzedniego roku, do którego zresztą też Cię zapraszam w poprzednim dużym odcinku, i mam poczucie, że bardzo długo pozostawałam w takim komfortowym ukryciu, w bezpiecznej branży handmade, którą znam przez te wszystkie lata na wylot.

I było mi tu, jest zresztą bardzo cieplutko, dopóki ten kryzys trochę nie wywołał mnie do tablicy dzięki klientkom.

Moje klientki same wygrzebały gdzieś na stronie Mastermind z czeluści internetu.

Postawiłam kiedyś taką stronę z ofertą.

Pamiętam, że właśnie naciskało mnie kilka osób na taki Mastermind.

Postawiłam taką stronę z ofertą i gdzieś tam sobie myślałam: a może kiedyś, niech sobie ta strona tam będzie. Będę ją sobie dłubać w wolnym czasie.

Okazało się, że klientki wygrzebały tę stronę i trochę zmusiły do otwarcia się na ludzi spoza branży, bo zgłosiły się osoby spoza branży handmade i, jak stwierdziły, bardzo korzystają z tego Mastermindu.

I to pozwoliło mi, właściwie zmusiło mnie do otwarcia się na ludzi spoza branży, żebym w końcu przestała mówić:

„No nie, bo to nie handmade, nie doradzam, nie czuję się kompetentna. Ja tę branżę handmade znam na wylot, ale niekoniecznie chcę doradzać dalej.”

No wraz z 2023 rokiem coraz śmielej robię to, co robiłam trochę tak po cichu, czyli pokazuję, jak z mojej wiedzy i doświadczenia z rozwijania Oplotki można brać pełnymi garściami i przekładać na rozwiązania w dowolnej branży, zwłaszcza onlineowej.

Nie twierdzę, że mam wszystkie odpowiedzi, ale wiem, że stworzyłam wehikuł, który odpowiedzi generuje dzięki wiedzy każdej z uczestniczek programu i sumarycznej wiedzy naszej wspólnej dyskusji.

To moim zdaniem w dzisiejszych czasach jest na wagę złota.

To moje klientki uświadomiły mi, że lata budowania atmosfery, relaksu podczas warsztatów rękodzieła, takiego wylogowania z tempa codzienności, procentują szybkim wprowadzaniem grupy na poziom otwartości, który owocuje kreatywną burzą mózgów.

W końcu doceniłam tę wartość.

Wspólnota ponad podziałami.

Wyciąganie tego, co nas jednoczy, ponad to, co nas dzieli, żeby wspólnie generować innowacje.

Kiedy przekładamy to na realia biznesu online, dzieją się rzeczy, których sama nie jesteś w stanie zrealizować.

Zresztą sama nie jestem w stanie, sama nie jest w stanie zrealizować tego żadna z nas.

Żadna z nas osobna, ale razem to już zupełnie inna bajka.


Jak wygląda Mastermind?

To dlatego zapraszam Cię do programu, gdzie udowadniamy, że najlepszy czas na wzrost jest właśnie teraz.

Na przekór czarnym scenariuszom, które sączą się z internetu, z mediów, na przekór inflacji i na przekór całej reszcie sabotujących nas paraliżatorów.

My działamy, pracujemy mądrze, a nie dużo.

Wymieniamy się doświadczeniami podczas dwugodzinnych spotkań na Zoomie raz na dwa tygodnie przez pół roku.

Ten format pozwala nam zgrabnie wpleść nasze spotkania w kalendarz codzienności i wydusić z nich maksimum wartości.

Sama wiem, jak bardzo dwie godziny raz na dwa tygodnie stają się nieinwazyjnym nawykiem, który sprawia, że popycham rzeczy do przodu bez sabotowania tego, co robię na co dzień w swoim biznesie.

Zanim zastanowisz się, czy ten format wymiany doświadczenia i wzrastania w biznesie, takiego wzrostu na przekór prognozom wszelkiego kryzysu, jest dla Ciebie, to koniecznie posłuchaj ostatniej serii podcastowej poświęconej Mastermindowi i sprawdź, czy to, o czym mówię, jest dla Ciebie.

Poprzednie odcinki to bardzo króciutkie odcinki.

W przeciwieństwie do tego dzisiejszego to dosłownie kilka, kilkanaście minut na odcinek, po to, żeby w pigułce pokazać Ci klimat tych dyskusji.

Oczywiście mówię sama, format Mastermindu jest formatem grupowym, ale myślę, że poczujesz gdzieś w środku, czy jest on dla Ciebie.


Podsumowanie odcinka

Także w pigułce dzisiaj dwie myśli, z którymi chcę Cię zostawić.

Jedna: pamiętaj o tym, że kryzys to nie jest czas, żeby schować głowę w piasek.

To czas, żeby sprzedawać, żeby produkować, oferować swoje produkty i usługi, ale robić to mądrze, komunikując wartość w stosunku do ceny, ponieważ klienci będą kupować, ale będą kupować ostrożniej, decydując o tym, czy tak naprawdę tego potrzebują.

To Twoje zadanie pokazać, że rzeczywiście warto.

Cenna polecajka z dzisiaj: bezpłatne szkolenie Ann Wilson, The Wealth Chef, do którego zapraszam Cię totalnie bezpłatnie po wielką porcję takiej finansowej edukacji.

Financial literacy to moje hasło dotyczące tego myślenia o finansach w skali życia, budowania finansowej niezależności po to, żeby nie być uwięzionym w pułapce wiecznego zarabiania.

Aby budować raczej sytuację finansową, w której zarabiam, kiedy chcę, kiedy mogę, kiedy nadarza się okazja.

Natomiast bezpieczeństwo finansowe jest ze mną zawsze.

No i ostatnia polecajka, czyli zaproszenie do mojego Mastermindu, który ruszy pod koniec stycznia.

Ruszy pod koniec stycznia bez określonej daty, ponieważ daty ustalamy konkretnie, indywidualnie z każdą grupą i wtedy decydujemy, kiedy następuje pierwsze spotkanie.

Zazwyczaj jest to właśnie w ostatnim tygodniu stycznia.

Dlatego już teraz możesz pisać do mnie na agnieszka@oplotki.pl, aby umówić się na krótkie spotkanie, podczas którego zadecydujemy, która grupa może wesprzeć Ciebie w Twoich konkretnych celach na 2023.

Jeżeli masz ochotę, wskakuj na stronę, którą podlinkowałam w opisie: oplotki.pl/mastermind i tam doczytasz wszystkie szczegóły.

Nie trać czasu.

Pamiętaj, że potrzebujemy chwili, aby się spotkać i zdeterminować, czy ten program rzeczywiście jest w stanie wesprzeć Cię w Twoich celach.

To nie pogaduchy przy kawie, nie pitu-pitu raz na dwa tygodnie.

To konkretne biznesowe dyskusje.

Jeżeli czujesz, że masz konkretny plan, marzenie, potrzebę, cel na 2023 i w pierwszym półroczu chcesz przycisnąć, aby ten cel stał się rzeczywistością, to to jest świetne miejsce, żeby wzrastać.

Ale warto o tym najpierw porozmawiać, żebym miała pewność, że grupa, którą dla Ciebie konstruuję, będzie w stanie tego dowieść.

Trzymam kciuki za Twój nowy rok.

Widzimy się, słyszymy w 2023, więc korzystając z okazji trzymam kciuki za Twoje plany, marzenia i cele.

Nie daj się na przekór wszelkim prognozom.

Idź do przodu.

Pamiętaj, że kryzysy były, są i będą.

Pamiętaj, że po kryzysach zawsze przychodzi hossa.

A jeżeli Twój pomysł biznesowy sprawdzi się w tak trudnych czasach, to później może być tylko dużo, dużo lepiej.

Największe firmy, które znasz z pierwszych stron gazet, no choćby Uber, powstały właśnie w czasach największych kryzysów.

Może Twoja działalność to jedna z takich działalności ważnych na lata.

Trzymam kciuki za Twój biznes.

Słyszymy się w kolejnych odcinkach.

Zapraszam Cię do opisu i linków tutaj w opisie do tego odcinka.

I oczywiście zachęcam Cię do przeczytania wpisu dedykowanemu temu odcinkowi na naszym blogu na oplotki.pl.

Do zobaczenia i do usłyszenia w kolejnym spotkaniu.

agnieszka@oplotki.pl

19 sierpnia 2026/Autor Ania - Zespół Oplotki
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2023/01/Na-co-wydajemy-pieniadze-czyli-porozmawiajmy-o-finansach.jpg 410 1210 Ania - Zespół Oplotki https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png Ania - Zespół Oplotki2026-08-19 11:00:002026-08-25 08:57:52Na co wydajemy pieniądze? – Odcinek #211 podcastu OPLOTKI
MASTERMINDowe, Wszystkie wpisy

Podcasty, których warto słuchać: Moje rekomendacje

Lubię podcasty.

Nie tylko dlatego, że można ich słuchać przy kawie, w samochodzie, podczas spaceru czy wtedy, kiedy ręce są zajęte rękodziełem, a głowa chce jeszcze czegoś posłuchać.

Lubię je przede wszystkim dlatego, że pozwalają zajrzeć do głowy innych ludzi.

Posłuchać, jak myślą. Jak podejmują decyzje. Jak budują swoje firmy. Jak radzą sobie z porażkami. Jak dochodzą do swoich wniosków.

A ponieważ sama prowadzę podcast OPLOTKI, z czasem zaczęłam też zwracać większą uwagę na to, jak inni prowadzą rozmowy i jakie tematy wybierają.

I właśnie w taki trochę przewrotny sposób odkryłam kilka podcastów, które dziś mogę Ci z czystym sumieniem polecić.

Podcasty, które zaczęłam słuchać dzięki zaproszeniom do rozmowy

Wszystkie podcasty z tej listy łączy jedna rzecz.

Byłam w nich gościnią.

Kiedy dostałam zaproszenie do rozmowy, oczywiście zaczynałam od przesłuchania kilku wcześniejszych odcinków.

Chciałam wiedzieć, do jakiego świata wchodzę.

Kim jest prowadząca lub prowadzący? Jakie pytania zadaje? Jak prowadzi rozmowę? Jakich tematów mogę się spodziewać?

I kilka razy zadziałało to bardzo prosto:

poszłam do podcastu jako gościni, a zostałam również jako słuchaczka.

Dlatego dzisiejsza lista nie jest rankingiem.

Nie znajdziesz tu numerów 1–5 ani gwiazdek.

To po prostu pięć podcastów, które warto znać, jeśli interesuje Cię biznes, przedsiębiorczość, rozwój, pieniądze i budowanie własnej marki.

A przy okazji, chcę podziękować ich autorkom i autorom za zaproszenia do rozmów.

Bo bez tych zaproszeń prawdopodobnie nie odkryłabym części z nich w taki sposób.


1. Podcast Oli Gościniak – biznes, marka i przedsiębiorczość

Podcast Oli Gościniak poznałam właśnie od strony gościni.

Zanim nagrałyśmy naszą rozmowę, zaczęłam zaglądać do wcześniejszych odcinków.

I właśnie wtedy odkryłam, że to jeden z tych podcastów, do których chce się wracać nie tylko wtedy, kiedy zna się prowadzącą albo występuje się w konkretnym odcinku.

Lubię w nim połączenie tematów związanych z biznesem, marką osobistą, marketingiem i przedsiębiorczością.

Szczególnie cenię rozmowy, które nie kończą się na prostym „zrób X, a osiągniesz Y”, ale pokazują też proces budowania własnego biznesu od kuchni.

Mój odcinek u Oli

W odcinku „Milion na rękodziele – czy to w ogóle możliwe?” rozmawiałyśmy oczywiście o rękodziele, ale tak naprawdę temat jest znacznie szerszy.

Bo pytanie brzmi:

czy na rękodziele można zbudować prawdziwy biznes?

Rozmawiamy o pieniądzach, skalowaniu, budowaniu marki i o tym, co musi się wydarzyć, żeby rękodzieło przestało być wyłącznie hobby.

To temat, który jest mi szczególnie bliski, bo właśnie tym zajmuję się w Oplotkach.

→ Posłuchaj mojego odcinka u Oli Gościniak

Dla kogo?

Ten podcast polecam szczególnie osobom, które budują własną markę, rozwijają biznes albo dopiero zastanawiają się, jak zamienić swoje kompetencje i pasję w źródło dochodu.

I Olu! dziękuję za zaproszenie. Dzięki niemu nie tylko odbyłyśmy dobrą rozmowę, ale też odkryłam kolejną audycję do słuchania.


2. Agni Ajurweda: biznes, relacje i rozwój

Ten podcast odkryłam w podobny sposób.

Najpierw zostałam zaproszona do rozmowy, a później zaczęłam zaglądać do innych odcinków.

I właśnie to lubię w podcastach najbardziej.

Nie zawsze muszą być dokładnie „o tym, czym się zajmuję”.

Czasami wartościowa jest zmiana perspektywy.

Podcast Agni Ajurweda łączy tematy związane z rozwojem, biznesem, relacjami i budowaniem własnej drogi zawodowej.

To dobry przykład podcastu, który przypomina mi, że biznes nie dzieje się w próżni.

Za każdą marką stoi człowiek.

Jego decyzje, relacje, energia, sposób pracy i sposób myślenia.

Mój odcinek w Agni Ajurwedzie

W naszej rozmowie pojawił się m.in. temat afiliacji, rekomendowania i budowania relacji biznesowych.

To jeden z tych tematów, o których warto rozmawiać szerzej, bo współpraca z innymi markami może być bardzo ważnym elementem rozwijania biznesu.

→ Posłuchaj mojego odcinka w Agni Ajurweda

Podcast Agni Ajurweda #152: Afiliacja – co to jest i czemu służy? Rozmowa z Agnieszką Gaczkowską.

Dla kogo?

Polecam ten podcast, jeśli interesuje Cię biznes, ale jednocześnie nie chcesz oddzielać go od własnego życia, relacji i rozwoju osobistego.

Bo można budować firmę i jednocześnie zastanawiać się, jak chce się żyć.

Te dwie rzeczy naprawdę mogą iść ze sobą w parze.

I dziękuję za zaproszenie do tej rozmowy, właśnie dzięki niemu zaczęłam zaglądać do kolejnych odcinków.


3. Rozwój Osobisty dla Każdego: biznes, życie i inna perspektywa

Ten podcast jest dla mnie szczególny również dlatego, że pojawił się już wcześniej na tej stronie.

Kiedyś polecałam go tutaj jako jeden z podcastów, po które chętnie sięgam.

A później wydarzyło się coś, co bardzo lubię w świecie podcastów:

sama zostałam zaproszona do rozmowy.

I nagle podcast, którego wcześniej słuchałam jako odbiorczyni, zobaczyłam również od drugiej strony.

To ciekawe doświadczenie.

Bo kiedy sama prowadzisz podcast, zaczynasz zwracać uwagę nie tylko na to, o czym ktoś mówi, ale również jak prowadzi rozmowę, jakie pytania zadaje i jak pozwala gościowi opowiedzieć swoją historię.

Mój odcinek w Rozwoju Osobistym dla Każdego

W odcinku „Rzuciła architekturę dla handmade” rozmawiamy o mojej drodze od architektury do rękodzieła i budowania biznesu Oplotki.

Ale to nie jest wyłącznie historia zawodowej zmiany.

To również rozmowa o tym, jak z pasji może powstać biznes i jak zmienia się sposób myślenia, kiedy przestajesz traktować swoje rękodzieło wyłącznie jako hobby.

→ Posłuchaj mojego odcinka w Rozwoju Osobistym dla Każdego

Rzuciła architekturę dla Homemade

Dla kogo?

Dla osób, które są właśnie w momencie zmiany.

Zastanawiają się, czy można zrobić coś inaczej.

Czy można przebudować swoją pracę.

Czy można zacząć od nowa.

I czy pasja naprawdę może stać się częścią zawodowego życia.


4. Europejska Sieć Przedsiębiorczości: Jak zarabiać na rękodziele?

Ten podcast zdecydowanie wyróżnia się na tej liście.

Tutaj nie rozmawiamy już tylko o przedsiębiorczości w szerokim znaczeniu.

Rozmawiamy bardzo konkretnie o biznesie handmade.

A więc o czymś, czym zajmuję się na co dzień.

Mój odcinek

Tytuł mówi właściwie wszystko:

„Boom na rękodzielnictwo! Jak skutecznie zarabiać w branży handmade?”

Rozmawiamy o tym, jak zarabiać na rękodziele, jak rozwijać firmę, jak dywersyfikować przychody i dlaczego samo robienie pięknych rzeczy nie wystarczy, żeby zbudować stabilny biznes.

Pojawia się też temat sprzedaży online, sezonowości, skalowania i delegowania.

Czyli dokładnie te obszary, które pojawiają się w mojej pracy z osobami budującymi biznes oparty na rękodziele.

→ Posłuchaj rozmowy o zarabianiu na rękodziele

Dla kogo?

Jeśli rękodzieło jest dla Ciebie czymś więcej niż hobby i zastanawiasz się:

„Czy naprawdę mogę z tego żyć?”zacznij właśnie tutaj.

To również jeden z powodów, dla których tak bardzo lubię dzielić się doświadczeniem Oplotków.

Bo wierzę, że rękodzieło może być zawodem.

Potrzebuje tylko czegoś więcej niż talentu i pasji.

Potrzebuje modelu biznesowego.


5. ZUS to nie MUS: Kiedy warto przejść na spółkę z o.o.?

Piąty podcast na tej liście pokazuje jeszcze inną stronę prowadzenia firmy.

Formalną.

Bo kiedy rozwijasz biznes, wcześniej czy później pojawiają się pytania, których nie da się rozwiązać samą kreatywnością.

Jaka forma działalności będzie dla mnie odpowiednia?

Kiedy warto pomyśleć o spółce?

Co zmienia się, kiedy firma zaczyna rosnąć?

Jak podejmować decyzje dotyczące dalszego rozwoju?

Mój odcinek w ZUS to nie MUS

Zostałam zaproszona do rozmowy o tym, kiedy warto przejść na spółkę z o.o.

To temat, który może wydawać się bardzo odległy osobie rozpoczynającej działalność.

Ale właśnie dlatego warto go znać wcześniej.

Nie po to, żeby od razu zakładać spółkę.

Tylko po to, żeby wiedzieć, jakie możliwości pojawiają się wraz z rozwojem firmy.

→ Posłuchaj mojego odcinka „Kiedy warto przejść na spółkę z o.o.?”

Dla kogo?

Dla przedsiębiorców, którzy są już w biznesie i zaczynają zadawać sobie pytania o dalszy rozwój, strukturę firmy i rozwiązania formalno-prawne.

I tutaj również dziękuję za zaproszenie.

Bo zanim zostałam gościnią, musiałam zostać słuchaczką.


Dlaczego warto słuchać podcastów innych niż te „z Twojej branży”?

Po tych pięciu rozmowach jeszcze bardziej doceniam jedną rzecz.

Nie warto zamykać się wyłącznie w podcastach dotyczących własnej branży.

Jeśli robisz biżuterię, nie musisz słuchać wyłącznie o biżuterii.

Jeśli prowadzisz warsztaty, nie musisz słuchać wyłącznie o warsztatach.

Jeśli sprzedajesz rękodzieło, nie musisz słuchać wyłącznie o handmade.

Bo Twój biznes składa się również z:

  • marketingu,
  • sprzedaży,
  • finansów,
  • relacji,
  • zarządzania,
  • rozwoju osobistego,
  • technologii,
  • prawa,
  • strategii,
  • komunikacji.

I właśnie dlatego lubię takie podcastowe „wycieczki poza własną bańkę”.

Czasami jedna rozmowa z kimś z zupełnie innej branży daje więcej niż kolejny poradnik dotyczący tego, co już znamy.


A jeśli interesuje Cię biznes handmade…

Skoro trafiłaś tutaj, prawdopodobnie interesuje Cię nie tylko słuchanie o biznesie.

Być może sama tworzysz.

Prowadzisz warsztaty.

Sprzedajesz rękodzieło.

Albo dopiero zastanawiasz się, czy z tego, co robisz po godzinach, można zbudować coś większego.

Właśnie o tym rozmawiam w swoim podcaście OPLOTKI.

To podcast o rękodziele, ale nie tylko o tym, jak coś zrobić.

Rozmawiam w nim również o tym:

  • jak wyceniać rękodzieło,
  • jak sprzedawać swoje produkty i usługi,
  • jak prowadzić warsztaty,
  • jak budować markę,
  • jak rozwijać biznes handmade,
  • jak przejść od hobby do zawodu,
  • jak budować firmę bez ciągłego dokładania sobie pracy.

Posłuchaj podcastu OPLOTKI

Jeśli więc po przesłuchaniu tych pięciu podcastów masz ochotę na więcej rozmów o rękodziele, przedsiębiorczości i budowaniu biznesu handmade, zapraszam Cię do mojego podcastu.

→ Przejdź do podcastu OPLOTKI

Znajdziesz tam rozmowy i odcinki, które pomogą Ci spojrzeć na rękodzieło nie tylko jak na pasję, ale również jak na produkt, usługę i biznes.


Moje podcastowe odkrycia

I chyba właśnie za to najbardziej lubię podcasty.

Nigdy nie wiesz, dokąd zaprowadzi Cię jedna rozmowa.

Czasami zaczynasz od zaproszenia jako gościni.

Potem słuchasz jednego odcinka.

Później kolejnego.

A po jakimś czasie okazuje się, że masz nowy podcast na swojej liście.

Dlatego jeszcze raz dziękuję wszystkim osobom, które zaprosiły mnie do swoich audycji.

Dzięki Wam nie tylko miałam okazję opowiedzieć o Oplotkach z kolejnej perspektywy.

Znalazłam też kilka podcastów, których sama chętnie słucham.

A teraz przekazuję je dalej Tobie.


Jeśli znasz podcast, który Twoim zdaniem powinnam dodać do tej listy, napisz mi o nim:agnieszka@oplotki.pl

Bo ta lista prawdopodobnie jeszcze nie raz się zmieni.

12 sierpnia 2026/Autor aga gaczkowska
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2020/01/blog-grafika-na-social-media-szablon-1.png 788 940 aga gaczkowska https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png aga gaczkowska2026-08-12 13:22:292026-08-25 08:57:02Podcasty, których warto słuchać: Moje rekomendacje
MASTERMINDowe, Wszystkie wpisy

SOMBA / SOMBA KICKSTART – Co to takiego?

Dołącz do Kickstart z moim dodatkowym wsparciem:

Dołącz do Kickstart z moim wsparciem

h

 
SOMBA – Sigrun’s ONLINE MBA (FOR English Version of this text – scroll down)

Tak często wspominam o tym programie, że zasłużyłam sobie na lawinę pytań. Nie zwlekając  – zebrałam odpowiedzi… i garść słów od siebie w jednym tekście.

Co to jest SOMBA i SOMBA KICKSTART?

SOMBA to dwunastomiesięczny (tak! Dobrze czytasz! Caaały rok) online program wzrostu dla przedsiębiorców. Mogę śmiało stwierdzić, że dedykowany jest dla przedsiębiorczyń, jako że mentorka – Sigrun otwarcie promuje go jako część strategii w szerszej misji inspirowania równości płci zarówno w biznesie, jak i w finansach (tak – przerażająco niski odsetek kobiet trafia na sam szczyt, bo zbyt łatwo dajemy sobie podcinać skrzydła). Od kilku lat można do programu wejść z przytupem startując w formacie SOMBA Kickstart czyli 10-miesięcznym intensywnym rozbiegu który przynosi jako rezultat pierwszy dochodowy, skalowalny kurs on-line (sprytny pomysł, bo zazwyczaj inwestycja zwraca się po takim czasie i łatwiej skupić się na dalszym budowaniu swojego modelu biznesowego w onlajnie ).

Program bazuje na wykorzystaniu osobistych zasobów, umiejętności, życiowych doświadczeń, wartości i celów każdej z uczestniczek (tak, panowie też dołączają do tego programu , ale są tu głównie kobiety) i zbudowaniu modelu biznesowego skrojonego do indywidualnych potrzeb. Nie sztuką jest skopiować coś, co działa dla innych, bo prawdopodobnie i tak nie odnajdziemy się w takiej rzeczywistości – sztuką natomiast jest stworzyć dla siebie taki model, w którym finanse będą dopełnieniem poczucia misji, działania w imię wartości, które są dla nas kluczowe. Biznes, w którym możemy się rozwijać, wzrastać, z czasem możemy generować miejsca pracy i rozwijać zespół – to inwestycja na długie lata. W pełni zgadzam się z autorką, że nie tworzy się takich rozwiązań w tydzień, czy miesiąc. Sama od lat korzystam z róznorodnego wsparcia, które znajduję w społeczności Sigrun – to tam szukam partnerek nowych projektów, biznesowych dyskusji. 

Niektórzy pytają mnie: „To co? Ten program jest słaby, że niektórzy go powtarzają, jak Ty?” – odpowiadam NIE! Chodzi o to, że w miarę, jak rozwijam swoją firmę, potrzebuję innego wsparcia i ciągle je tutaj mam. W kolejnych „rundach” Kickstart zbudowałam nie tylko jeden dochodowy kurs, ale całe portfolio kursów on-line, w Momentum ( zaawansowany program Sigrun, jak chcesz już skalować działalność online)  pracowałam nad stworzeniem zdalnego zespołu, a teraz rosnę dalej. Oczywiście nie byłoby tych wielkich sukcesów ostatnich miesięcy (książka, wystąpienia medialne, mentorowanie  uczestników programów Sigrun, jako #sombamentor), gdyby nie fakt, że zaczęłam od Kikcstart i krok po kroku budowałam w tym programie dochodowe produkty cyfrowe, które w miarę upływu lat ciągle dla mnie zarabiają.

Co zadziałało na początku

Nie mogę pominąć ważnego etapu – początkowej fascynacji narzędziami. W programie jest dostęp do wszystkich video-tutoriali, plików pdf, narzędzi, gościnnych szkoleń, wywiadów i webinarów – dostępna jest od momentu wejścia dla wszystkich uczestników programu, ale materiały są uwalniane stopniowo, żeby nie przytłoczyć.  Można porównać do szwedzkiego stołu. Za każdym razem, kiedy potrzebujesz popracować nad konkretnym aspektem swojej działalności – znajdziesz  odpowiednie „danie”. Nie sztuką jest nałożyć na talerz tyle, że połowa trafi do kosza – sztuka to wybrać co smaczniejsze kąski, których Twój organizm aktualnie potrzebuje i tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku budować biznes we własnym rytmie…

Ja byłam głodna…

Głodna wiedzy, narzędzi, głodna pracy nad moimi przekonaniami, chciałam ruszyć z miejsca. Pochłaniałam mięsiste kęsy wiedzy i dopychałam deserem inspirujących wywiadów. Z zapartym tchem śledziłam rozwój działalności pozostałych uczestniczek programu. Co najcenniejsze – kipiałam pomysłami (które skrzętnie notowałam i do dziś wykorzystuję), ale realizowałam te, które pozwalały na wzrost, a nie bezsensowne rozproszenie.

Jak kawa po deserze…No overthinking, just action!

Nie chodziło o to, żeby stać się chodzącą biblioteką, ale raczej poznać możliwości…bo równolegle do pochłaniania wiedzy, pracowałam nad swoją strategią. Najbardziej polubiłam format tzw. hot seat. To nic innego jak możliwość zadania swoich pytań Sigrun i mentorom na forum grupy – dzięki temu nie tylko ona, ale i cała społeczność jest zaangażowana w udzielanie podpowiedzi strategicznych i praktycznych rad. Aktywność w grupach FB,  posty, dzięki którym można zadawać bieżące pytania, dają odpowiedzi – znowu na forum grupy, co daje stałe, regularne wsparcie i motywującą możliwość podglądania postępów innych uczestników programu.

Niby logiczny mechanizm – ale w moim przypadku to był klucz do sukcesu. Regularność spotkań, świadomość, że ani jedno pytanie nie pozostanie bez odpowiedzi, każdy moment zatrzymania, zastanowienia jest pretekstem do wsparcia grupy bardziej i mniej doświadczonych koleżanek z programu  – to daje stałą energię do parcia do przodu, eksperymentowania, szukania optymalnych rozwiązań na każdym etapie rozwoju działalności.

Konkrety, kobieto! Konkrety!

No dobra, ale mogę tak sobie wychwalać i wychwalać, ale póki nie mam dla Ciebie namacalnych dowodów sukcesu, to mogę tak mówić o każdym programie pracy online. Sama nie odczuwałam tych małych kroków, które z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień pchały mnie do przodu, ale kiedy zebrałam je w takie podsumowanie całego dotychczasowego okresu pracy w programach Sigrun, aż sama się zdziwiłam, ile jest tych mniejszych i większych „sukcesów”.

Po kolei

Do pierwszego programu u Sigrun  przystąpiłam we wrześniu 2017 roku – szukałam narzędzi promocji moich warsztatów szydełkowania i podskórnie czułam, że możliwości „onlajnu” niosą „jakieś” możliwości. Szybko zorientowałam się, że to, co robię to jedynie wycinek tego, co jest dostępne! Oczywiście narzędzia promocji zadziałały i z radością organizowałam kolejne spotkania handmade przy pełnym składzie…to jednak tylko rozochociło mój zapał do eksperymentowania. Dzięki poradom społeczności skupiłam się w 100% na klientkach. Nauczyłam się słuchać ich pytań i potrzeb i przekładać je na język produktów i usług. W ten sposób w odpowiedzi na bolączki osób, którym warsztat stacjonarny był za daleko, w nieodpowiednim czasie, albo po prostu dla tych, którzy nie mieli możliwości zorganizowania opieki dla swoich pociech w tym czasie – stworzyłam kurs szydełkowania online. Kiedy wszyscy pukali się w głowę wskazując na multum bezpłatnych szydełkowych video-tutoriali na Youtubie – ja z powodzeniem sprzedawałam kurs i zbierałam opinie zadowolonych uczestniczek.

Rok 2018 upłynął na budowaniu kolejnych produktów cyfrowych na bazie aktualnych potrzeb klientów, promocji i sprzedaży, a w „off-lajnie” coraz to nowi partnerzy zgłaszali gotowość do wspólnych projektów, o których jeszcze kilka miesięcy wcześniej nawet mi się nie śniło. Dzięki zaproszeniu dewelopera przez pół roku testowałam formułę OPLOTKI POP-UP – czyli tymczasowego centrum spotkań rękodzielniczych, fizycznej przestrzeni inspiracji, eksperymentowania i wymiany informacji  (Zajezdnia), przestrzeń pracowni stała się miejscem wydarzeń wykraczających poza ramy rękodzieła – łączyłam siły w misji inspirowania kobiet z przedstawicielkami kompletnie innych zawodów (Wieczór autorski Edyty Niewińskiej – Premera powieści „Pod Powierzchnią”) Wystąpiłam jako prelegentka podczas Poznańskich Dni Przedsiębiorczości (PDP 2018), jako panelistka podczas Wielkopolskiego Kongresu Kobiet oraz Ogólnopolskiego Kongresu Kobiet, a wraz z zespołem OPLOTKI wzięłam udział w Międzynarodowym Festiwalu Kultury Dziecięcej – Pacanów 2018.

Od szydełkowania do inspirowania

Ośmielona sukcesami zaczęłam snuć plany rozwoju marki OPLOTKI. Jako, że od początku jej flagowym hasłem było „rękodzieło dla wnętrz”, zaczęłam rozglądać się za innymi dziedzinami handmade’u. To podczas jednej z sesji hot-seats w programie SOMBA uświadomiłam sobie, że u mych stóp leży świetny model biznesowy, który jednak niemożliwy jest w pojedynkę. To SOMBA zmieniła moje podejście do pracy w grupie. Z tradycyjnego modelu pracodawca-pracownik gładko przechodziłam do modelu partnerskiego. Mój osobisty sukces ośmielał rękodzielników, którzy ochoczo dołączali do różnego rodzaju projektów – zarówno online, czy offline ( jak np.projekt POP-UP – czyli funkcjonująca przez pół roku pracownia-showroom, gdzie prezentowaliśmy wspólnie najróżniejsze dziedziny rękodzieła i wiele innych, o których wspominam dalej w tekście).

Podczas jednej z rozmów w programie uświadomiłam sobie, że moje błahe z pozoru rękodzieło jest w gruncie rzeczy nośnikiem takich wartości, jak poszanowanie pracy rąk ludzkich, chęć rozwoju i profesjonalizacji rękodzieła, osobiste dążenia przedsiębiorczych mam, zwłaszcza w okresie po-macierzyńskiej „dziury” w CV.  Zobaczyłam to, co podskórnie czułam – i nauczyłam się to komunikować. Oplotkowe warsztaty rękodzieła, kursy rękodzieła online (tak, na przestrzeni czasu pojawiały się kolejne, które z sukcesem sprzedawałam – nie tylko moje – szydełkowe, ale osób, z którymi dzieliłam się know-how) stały się miejscem dyskusji, wzmacniania kobiet w ich dążeniach, a namacalne dowody ich możliwości (każda nowa umiejętność rękodzielnicza owocowała coraz to lepszą pracą) cegiełka po cegiełce budowały ich poczucie sprawczości i ośmielały do snucia przedsiębiorczych marzeń.

Poszło w eter

Zbudowana tą myślą postanowiłam dzielić się takimi refleksjami na większą skalę. Poczułam, że tak, jak podczas warsztatów możemy opowiadać o swoich sukcesach i porażkach i wspólnie je analizując wyciągać konstruktywne wnioski, tak narzędzia internetowe mogą zmultiplikować ten przekaz, aby trafiał do jak najszerszego grona kobiet potrzebujących motywacji, wsparcia, praktycznych wskazówek. Ruszył podkast OPLOTKI.  Po serii moich wynurzeń, które potraktowałam jak najszczerszą biznesową spowiedź i podsumowanie wszystkich dotychczasowych prób i błędów, zaczęłam zapraszać rękodzielniczki, przedsiębiorczynie, artystki, ale też i inspirujących panów – wszystkich, którzy moim zdaniem mogą pomóc kobietom podążać za ich potrzebami, marzeniami, przedsiębiorczymi zamierzeniami. Oczywiście – gdyby nie Sigrun i techniczne know-how, mogłabym tylko pomarzyć o zaplanowaniu takiego dużego przedsięwzięcia. Technikalia – to jednak chyba najmniejsza bariera – większość blokad było u mnie w głowie. „Czy się nadaję”, „czy ktoś tego będzie słuchał”, „czy mój głos jest ok” …. i tak dalej… i znowu w programie otrzymałam najlepsze wsparcie, jakiego wtedy było mi potrzeba  = skok na głęboką wodę! Wzięłam udział w tzw. On-air coaching – a to nic innego, jak sesja 1-1 z Sigrun, ale taka, która trafia później „na antenę” jako odcinek jej podkastu. Ja oczywiście ciągle pełna byłam wątpliwości, ale ostatecznie nie jeden, ale aż trzy ( odcinek 125, 151  i  208) uświadomiły mi, że nie ma czego się bać!  Zamykając zgrabnie temat podkastowania – chciałam tylko wyznać, że coś, czego bałam się, jak ognia, co budziło mnie w nocy zimnym potem obaw i kompleksów…jest teraz rutyną codzienności. Przyjemną rutyną.

Nie będę Cię oszukiwać – to masa pracy i gdyby – znowu – gdyby nie wskazówki Sigrun na temat automatyzacji procesu podcastowania, nie robiła bym nic innego, niż podkast…a przecież nie o to chodzi…Teraz z dumą mogę Cię zaprosić do przesłuchania wywiadu, którego udzieliłam w podkaście mojej mentorki – SIGRUN SHOW ( odcinek 234) – tym razem już nie jako pełny obaw „świeżak”, ale pewna siebie przedsiębiorczyni i (tadam!) podkasterka . (Mój podcast znajdziesz w sieci pod hasłem ( o niespodzianka… ) OPLOTKI. Pochwalę się, że trafił nawet na listę 30 podcastów wyróżnionych przez Forbes Women Polska.  )

Podkast to nie wszystko

Wspomniany wyżej odcinek podkastu został nagrany w formie video i niedługo potem zobaczył światło dzienne na platformie YOUTUBE. I tu po raz kolejny praca nad mindset’em w programie SOMBA pozwoliła mi bez obaw i wygórowanych oczekiwań wkroczyć na tą platformę z pozytywnym nastawieniem i gotowością do eksperymentowania. Nie będę Ci opowiadać historii prób i błędów – bo ten proces ciągle trwa – ale już teraz wiem, że nie znalazła bym czasu na takie eksperymenty, gdyby nie cenna lekcja od Sigrun – zaczynaj kolejny projekt, kiedy poprzedni stanie się automatycznym procesem. No i oczywiście – zacznij tworzyć zespół – zatrudniaj, deleguj, dawaj pracę innym i skupiaj się na strategii swojej organizacji, by rosła.

Kropla drąży skałę

Kiedy rozpoczęłam pracę z Sigrun, trochę irytowało mnie, że nie mam dostępu do wszystkich modułów jej programu. Moduły są uwalniane stopniowo. Dopiero teraz, kiedy śmiało „buszuję” we wszystkich modułach, wiem, że to było najlepsze, co można zrobić.  Nie rozpraszałam się np. aspektami budowania zespołu, kiedy był dla mnie raczej odpowiedni czas, żeby przemyśleć strategię i główną misję działalności. Trudno zajmować się pisaniem książki i myśleniem o szeroko pojętym „liderstwie”, kiedy zmagasz się z poczuciem własnej wartości i masz problem z prawidłowym wycenianiem swojej pracy.  Oj, jak teraz jestem wdzięczna za to „nieprzytłoczenie” wiedzą i dozowanie jej proporcjonalnie do moich potrzeb i możliwości wykorzystania. Jednak Sigrun wie, co robi i za to ją cenię. Choć sama teraz wspieram w biznesie online, to i tak, jeżeli ktoś nie czuje, by angielski był barierą – podpowiadam, by uczyć się u niej. 

A moja książka i tak powstła…tylko, że w momencie, kiedy za jej fabułę posłużyły wszystkie perypetie kilku dobrych lat rozwoju marki OPLOTKi pod skrzydłami Sigrun 😉 Cieszę się, że nie oglądałam treści o takich krokach, jak książka, PR, strategiczne współprace wcześniej – bo na to po prostu trzeba być gotowym. Pewnie uciekłabym z krzykiem, gdyby cała wiedza i doświadczenie Sigrun  były dla mnie dostępne na „dzień dobry”. Najlepiej zacząć od KICKSTART.

Dawaj, dawaj, dawaj, żeby móc brać

W dłuższej perspektywie praca z Sigrun nauczyła mnie masy mechanizmów, które ciężko przypisać konkretnym modułom lub tutotrialom. Jednym z takich właśnie sposobów pracy, który wywrócił moje myślenie o zarabianiu do góry nogami była idea dawania. Rozdaję porady szydełkowe na Youtube, rozdaję wiedzę i doświadczenie na social mediach OPLOTKI, dzielę się biznesowym know-how w AKADEMII (dla rękodzielniczych przedsiębiorczyń) i MASTERMINDACH BIZNESOWYCH (również dla innych branż). No i oczywiście od czasu, kiedy sama przesuwam się w swoim biznesie coraz wyżej, a w programach Sigrun uczę się coraz bardziej zaawansowanych mechanizmów biznesowych, przekazuję swoją wiedzę i doświadczenie jako #sombamentor – czyli wspieram osoby, które właśnie rozpoczynają swoją przedsiębiorczą wędrówkę np. w programie SOMBA Kickstart (na pokładzie programu Sigrun wspieram swoim doświadczeniem).

Karma wraca

BZDURA?! Jeszcze dwa lata temu pukała bym się w głowę – tak, jak pewnie Ty teraz. Jednak już wiem, że wiedza, umiejętności, którymi się dzielę bezpłatnie, daje klientom najlepszą próbkę moich możliwości. I oczywiście TAK!– są tacy, którzy tylko biorą i odchodzą, ale wiesz co? To nie są moje „wymarzone klientki”. Te idealne klientki  ( Tak! To najczęściej kobiety, choć panowie się zdarzają!) zostają po więcej i kupują kolejne produkty, bo tworzę je właśnie dla nich. Jak myślisz, dlaczego tak pokochałam swoją robotę?

Co dał mi program?

Mogłabym powiedzieć krótko – dochód. Bo w gruncie rzeczy inwestycja zwróciła się już dawno. Ale tyle powiedzieć – to jak NIC nie powiedzieć. SOMBA Kickstart, Momentum i obecność w społeczności przedsiębiorczyń on-line tworzonej przez Sigrun dała mi trwałe narzędzia, wydobyła ukryte kompetencje i wtłoczyła taką porcję poczucia własnej wartości, że nie ma dla mnie wyzwań zbyt śmiałych, zadań zbyt trudnych i terminów zbyt odległych. Porażki stają się cennymi lekcjami, a nie powodem, by schować się pod kocem.

Dwa kółka, czy cztery?

To trochę, jak z jazdą na rowerze. Dopóki nie potrafisz, zastanawiasz się, „jak oni to robią”, ale kiedy już Cię nauczą… tego nie da się cofnąć…i lada chwila chcesz już jeździć … nie rowerem, ale autem! Praktyczne narzędzia, mechanizmy biznesowe, zautomatyzowane procesy, zestaw wartości … mogłabym tak bez końca. Tego nie da się „oduczyć”. To zostaje – jak fundament. Nawet po największej burzy.

Covid, kryzys, inflacja, wojna… mój biznes trwa i rozwija się w najlepsze! Pokochałam online za ocean mozliwośic i za to, że dostosowuje się do mojego życia, zamiast odbywać się jego kosztem…

Dla mnie społeczność w programie SOMBA to taka trochę biznesowa rodzina. To tam opłakuję porażki, by znaleźć pokrzepienie i pomoc w wyciąganiu wniosków („Failure is feedback” to jedna z wielu maksym, która na dobre utkwiła mi w głowie), to tam spieszę donosić o małych i dużych sukcesach. To tam znajduję odpowiedzi na nurtujące mnie pytania i dyskutuję nad małymi i dużymi wątpliwościami. To tam świętowałam wizytę w TVN-owej śniadaniówce, czy udaną kampanię crowdfindingową.

Nie tylko online

Choć z definicji programy Sigrun to  budowanie i skalowanie biznesów online, to mimo wszystko, nie tylko tyle. Ogrom pracy nad szeroko pojętym mindsetem – w moim przypadku przełożył się na sukcesy w „offline”. Specyfika mojej działalności to w dużej mierze spotkania osobiste, praca z ludźmi, namacalne rękodzieło. Pewność siebie, świadomość, z jakim klientem chcę, a przede wszystkim NIE CHCĘ pracować, nauczyła mnie komunikowania tego światu. Odzyskałam czas, balans między pracą a domem i z dumą mówię o sobie „przedsiębiorcza mama”. Dzielę się informacją o programie, bo stanowczo za mało jest nas KOBIET w biznesie. Stanowczo za mało kobiet odnosi spektakularne sukcesy, a nawet jeżeli już tak się dzieje…za mało nas potrafi o tym głośno mówić. Skoro nawet pandemiczne zachwianie rynku warsztatów stacjonarnych rękodzieła nie zmiotło mojego biznesu z powierzchni ziemi, a wręcz przeciwnie – pomysły podchwycone w online MBA pod skrzydłami SIGRUN – dały nam zupełnie nową energię i podwójne moce przerobowe…to wiem, że TY TEŻ TAK MOŻESZ!

Teraz, albo nigdy

Nie wiem, na jakim etapie swojego życia i działalności zawodowej czytasz ten tekst. Jeżeli szukasz odpowiedniego czasu, żeby zacząć pomagać swoim marzeniom…to rozczaruję Cię – najlepszy czas już był! Dawno temu! Bo pewnie myślisz, i myślisz nad tym od dawna.

Jedyne, co Ci pozostało…to TU I TERAZ.

Jeżeli chcesz ode mnie informacji na temat programów Sigrun – śmiało pisz: agnieszka@oplotki.pl – jestem dumną ambasadorką i podpisuję się pod misją Sigrun, jako uczestniczka jej programów i chętnie podzielę się szczegółami. W poniższym video opowiadam o tym trochę. Możesz też wskoczyć na listę mailową i otrzymywać polecenia dotyczące Sigrun ( też i innych mentorów ze wsparcia których korzystałam i ciągle korzystam w swojej przedsiębiorczej podróży). Zapiszesz się klikając w ten link. 


 

ENGLISH VERSION

What is SOMBA (Sigrun’s online MBA) KICKSTART?

It is online growth programme for entrepreneurs created by Sigrun Gudjonsdottir. It helps You build up a sustainable business model on Your strengths, passions, experience but moreover on dreams, goals, ambitions and aspirations.You can start working with Sigrun in intensive 10-wek program called Kickstart – which – I think – is brilliant idea to give You immediate return on investment by equipping You with scalable online product.

It is not about giving You ready-made solutions on a silver plater – quite the contrary – it is like taking a huge step back in order to build from scratch – Your very own, unique biz-model that fits to YOUR needs. By that I mean setting up YOUR financial goals, YOUR important values and YOUR overall mission that gives You motivation on a day-to-day basis – a business that allows YOU to grow and inspire others to follow. And all that starts with building a scalable online course in a co-creation with Your clients (yes! we work with clients from day 1, not create and then try to sell sth that nobody buys).

I guess You already know that there is something to this program that made me write a text  – long like never before 🙂 Lifestyle sustainable business?! – such construct is not possible in a week or a month – thus You probably already smell what it means to work the whole year long (or even longer) with Sigrun’s support. When You allow Yourself for exploration, experiment, looking deep into Your internal motivation – and work in a supporting, professional and like-minded environment, a massive growth is nearly inevitable.  I will not tell You if working with Sigrun  is a perfect fit for YOU, but surely I invite You to check out how it has revolutionized my business and mindset. Nothing to loose = everything to gain.

Ready to go through my longest blog post ever?

Where to start?

I can not skip my beginnings in the program. I kept  consuming video-tutorials, interviews, masterclasses, tools, pdfs, excel sheets…. like crazy! I was so hungry for knowledge about online-business…that only after some time I have learned to use it rather as a buffet, than a lavish meal. Instead of packing up more than I can digest, I have started to use it, as regular nutritious meals for the body of my business. And treated interesting masterclasses as delicius desserts.

I have wholeheartedly followed success stories from those that have joined the programme earlier and shared their success stories…and myself, well I began to explode with business ideas. Try coming up with brilliant ideas on an empty stomach (You get what I mean? ).

No overthinking, just action!

As they say „any idea is worth nothing without execution”. Working with Sigrun is definitely NOT about becoming a walking library. It is ALL about putting Your plans into practice, TAKING ACTION.

I have used hot-seat calls in the program to explain the current challenges I faced  and got tons of constructive feedback both from Sigrun and other mentors and from the group participants. Each time I felt stuck and did not want to reinvent the wheel  – I turned there – just to get blown away by possibilities, advice, solutions. I quickly felt part of the community and gained confidence and support I needed to get going. I gradually felt more and more secure in my decisions and needed advice less and less often, but to be frank, the feeling that it is always there – accessible if need be – keeps You on track with all Your endavours.

Just the juicy stuff!

Ok – I can go on describing what I loved about the programme, but You can read a detailed description on the sales page. I will rather tell You what I have built up during the time onboard Sigrun’s Programs. We tend to underestimate what can be done within a Year when working week by week without distraction. Even holidays bring You closer to Your ultimate achievements as they allow You to take overall look at where You have gone so far 🙂 (and get a proper rest of course!).

Step by step, bit by bit…

I have joined Sigruns’ world in September 2017 looking for some practical tools to promote my crochet workshops. I felt there is something to this online business…but never knew, what journey was ahead of me:) Of course practical tools in the program have made me achieve my initial goal within about… 1 month…so as You may expect I had still 11 months of enterpreneurial rollercoaster ahead of me:) Initial success has made me hungry for more. I have opened up to possibilities  – I allowed myself to take a step back and look at my passions, competences, dreams and translate them into possible bussiness models, and so I have found a lifestyle business model – a perfect fit for me as an architect, a mum, a woman who wishes to inspire others to use their crafting skills as a business asset instead of time-consuming hobby.

I have learned how to translate clients’ problems and needs into fully-fledged products. Consequently, for those who could not join live crochet workshops I offered an online crochet course.

December 2017 was a magical time for me. By doing a first proper launch, I finally got rid of disbelief that online business was for me. From a shy mum with handful of doubts, I have gradually turned into self-confident enterpreneur who has definitely turned off the overthinking mode. I got used to public lives and clients’ feedback, to taking lessons from failures, asking for advice and to constant repeating and refining what works. I finally started working on my money mindset and self-worth.  My e-shop with Polish handmade DIY courses took-off despite the fact (or actually BECAUSE) I started sharing how those items on offer are being made (the price of handmade items has become self-explanatory once it was clear how much it takes to produce them) -You could either learn how to create them on Your own ( in Online crochet course) or buy ready-made products.

I got hungry for success. A spectacular one.

I have picked up a goal to become an inspiration for the homestead mums who keep their crafting skills in a drawer because they are told to be crazy for wanting to earn money doing what they love. I realized my OPLOTKI business can be more than just meeting up and talking while creating handmade interior design items. These women do not deserve to be undervalued, just like I did not. Each work day, each small success keeps me closer to leading the way for their courage to start building dream businesses too.  I also realized that crochet is just a drop in an ocean of handmade techniques and basically I desperately need like-minded team members to start moving forward.

Walk alone – You’ll go fast, walk together, You’ll go far

It has always been with me. This quote is so rooted in my understanding of the world, that I even lost track, who said it first. I tend to hear it everywhere I feel I belong. When joining Sigrun’s world for the first time in my professional life I felt a part of community of strong enterpreneurs who go way beyond financial goals. On the other hand, once I got this sence of belonging, I gained power to lead a community of my own. A community of Polish enterpreneurial crafters, who wish to get more and more professional at biz-skills to turn their passion into proffessional stream of income. I have found a niche in my professional career and from traditional understanding of the word „architect” I shifted into an interior designer who specializes in handmade. With that banner I grew altogether with my fellow craftsmen who provided me with sewing, embroidery, weaving, clay-making, macrame and countless other tools for unique interior projects. Attracted by my success they started to follow and me – I started to grow as a leader. A new challenge has begun. I stepped into the realm of biz-coaching and mentoring for handmade artists and other online enterpreneurs.

It does not happen overnight

Only now, when I look at  2018  and beyond I see how Oplotki has become a platform for inspiration. I was invited to create a POP-Up handmade workshop as a part of developer’s promotion strategy (OPLOTKI POP-UP), this stationary handmade hub has become a meeting point for craftsmen coming from all over Poland. OPLOTKI hosted an incubator for handmade artists who oganized their first workshops, tested out new ideas, recorded video-tutorials and got inspired from simply being around like-minded people. This very place went way beyond handmade, as we have organized book premieres, (Promiere of a novel by Edyta Niewińska „Pod Powierzchnią” – inspiring to seek uniquwness in everyday ) Christmas Charity Sale and regular discussions (accompanied by crocheting more often than not 🙂 around on-line and off-line business know-how.

What it has to do with Sigrun?

Everything. At least to me. I know that without the right mindset – all of that would not have happened. Once I grew more and more confident in my „mission”, the universe provided opportunities. I would not have been able to grab them without an adequate frame of mind. I was invited to become a speaker at Enterpreneurial summit in Poznań (PDP ) <Funny enough – my whole professional career as an architect I have never been invited to inspire women’s enterpreneurship> at Regional Women’s Summit (Wielkopolski Kongres Kobiet). I have even became a panelist on a national conference that empowers Women in business and politics (Ogólnopolski Kongres Kobiet). Being in the same „league” as women, who just a couple months ago I treated as distant role-models, made me see myself in a completely new light. In a way it was an external proof of what has changed inside of me. And – to be clear – it is not in order to boast about it (maybe a little bit 🙂 ) but to depict You what SOMBA has triggered for me. From handmade charity workshopsfor handicapped to Intermational Kid’s culture festivals. The whole spectrum You may think of. Everywhere I felt that handmade is a tool to be closer to another human being I felt complete. Like never before.

From One to many

Only when I became visible and had a bold successes to support my competence, have I started to construct my signature online programme. I knew, that it is not enough to set an example – I need to provide craftsmen with a practical tool for growth. Jus as I was being led by the hand at the beginning in Sigruns program, I needed a tool to lead handmade artists.  And so I did. At the beginning of 2018 I started giving my free 1-1 sessions (according to Sigrun’s blueprint). All those hours spent on listening to craftsmen’s needs gave me a solid basis for a programme for them. I started with free sessions. When I felt confident with my help being of service,  I started charging for them. As expected – those who paid  – were the ones getting more results. And finally, basing on the 1-1 experience I have created and successfully launched group programme at the end of 2018 (Akademia Rękodzielnika). I still share a lot for free  but dedicate my full attention to those that are ready to invest in themselves and thus commit to working on their goals in my paid programs.

My (Your) whole universe

Do You also get that feeling sometimes, that everywhere around,  there are handmade artists? Haha – just kidding – that is probably just my experience of reality since I operate in handmade industry 🙂

My point is – we tend to stick to what we know and feel secure about. We tend to get trapped in talking to the same people, preferably from our field…and forget what it means to view ourselves through the eyes of others.

Sigrun’s community gave me totally different angle to what I do. Some hate comments on Your fb Page can ruin Your day – but once You see how other women handle that with grace, You just do not give in… You think of Yourself, Your business as a part of some bigger puzzle. „Haters gonna hate” – let’s do our job – that is what we support ourselves with in Sigrun’s world. It turns out that those amazing women with mission bigger than world…do get stupid hate posts too…It is somehow easier when You hear their tools to deal with those internal „ouch” moments. We share tools for processing those hard emotions and go on. We have something more important to do than waste precious time and energy for haters’ muddy puddles.

That is something I also found in Sigruns’ community somewhere „in between the lines”.  This community allows to look at my challenges in a healthy way. It has tought me to treat failures, mistakes, successes are part of the process. Having this constructive feedback is like having a helping hand to pull you up. Even best swimmers can get awfully tired trying to swim the ocean (especially with hate=piranhas biting here and there 🙂 ).

Gone viral

I wish 🙂 Yup. But it will not happen itself right? So I started working on that. I have been listening to podcasts since how long I can remember and always dreamed of being heard in such a way. Being EPIC, being inspirational, changing somebody’s life (or at least making a day less-suck 🙂 ). I never had something important to say (So I believed=another limiting belief that held me back for way too long). No wonder then, that once a Podcasting Masterclass appeared in Sigruns program back in 2018  (Yes – that is another regular juicy content in the programme = MASTERCLASSES) I knew I HAVE TO do it. Had it not been for Sigrun sharing how to automate the whole process – I would be probably doing nothing else now. I mean – it takes time. Whole eternity! (Just kidding – but definitely podcast is not a quick project). Recording the episode is just a tip of an iceberg. Thanks to this Sigrun’s tried and tested method I implemented with my VA (yup – I forgot to mention – I hired my first employee=help for that), I have menaged to keep the weekly pace with OPLOTKI podcast starting from August 2018. After the first season containing more or less my business confession built upon major trial and error analysis – I have realized how much SOMBA gave me. As many as 3 „on air coachings” published on Sigrun’s podcast „THE SIGRUN SHOW” ( episode 125, 151, 208)  were also a strong push into Podcasting. On-air coaching is nothing else than a regular coaching session but with the whole content turned into a SIGRUN SHOW (name od Sigrun’s podcast) episode. Brilliant idea! All the sleepless nights before recordings, all the equipment check-ups etc. became a routine…so once I finally started my own Podcast, all the fear was gone. I kept all three episodes inn my mind  and often compare them to the latest one (234), where I share my success story as a guest 🙂 It depicts my journey from self-daubt to self-confidence. I already started inviting inspiring guests to talk about pro-tips for Polish handmade enterpreneurs (check out the OPLOTKI podcast here, some episodes are in English). With each conversation getting more inspired.

Podcasting with vision

A mean – I add some motion pictures to it 🙂 Again. I wanted to explore what YouTube might bring to OPLOTKI, but learned in Sigrun’s programs never to start another project until the previous one becomes an automated process. I waited until I have some interesting ideas, a draft of a strategy, and off I went to experiment 🙂 Oplotki on Youtube is still too fresh to judge if it was a major success or a waste of time…however, the sole readiness to experiment and do things my way, not copying ready-made strategies, is my personal achievement. After all that work on my mindset, I entered this broad creative space with no other expectations than readiness to experiment about spreading the OPLOTKI message across.

Content Dripping

When I started,  I was a bit impatient about the inaccessible content. In Sigrun’s programs, oftentimes content is released gradually. Only now,  I appreciate this mechanism. I was not overwhelmed by the idea of writing a bookor organizing a virtual summit or hiring a team, when I should have focused on foundations like my first paid offer or on-line visibility. It would be impossible to work through „thought leadership” when I struggled with low self-esteem or it would be impossible to hire a team when my money mindset did not allow me to charge proportionally to the value of my programs. Oh – how grateful I am now, for dripping this content proportionately to my needs, not throwing it at me when I wasn’t ready to digest it. (Thanks Sigrun for this extra effort!)

Accountability

I did not mention one extra boost for Your plans. It is no surprice that when You do something together it is harder to fail. This mechanism is well-used in Sigrun’s world as each new member is advised to pair up with a so-called „Somba-Buddy”. It is for keeping oneselves motivated, accountable and on the right track. Buddy-calls, talks and regular check-ups keep us even more dedicated to our goals (Yup it is easier to hide in the crowd, but when You have somebody to check up on You regularly…You push yourself a bit further- and it is a great feeling to be helpful for Your partner). Plus – you witness new business friendships in the community, often they go way beyond the programme. 

Teamwork

Even in this text I tend to say „Sigrun this”, „Sigrun that”, but it is a whole TEAM behind the SIGRUN „machine”  that keeps it going on a day-to day basis. It did strike me quite not long ago, when I had my own team-building struggles. It has given me food for thought. Never have I seen complaints, something not working as it should, some bad-days or I-can-skip-that approach. Always 100% prepared and ready to action. Even on a sick days and important events  Sigrun keeps inspiring community members and shares take-aways from levels we simply can not/ need not attend yet. I know there is a work of a whole team behind the scenes, but it takes leading skills  – to keep up such pace. It takes whole crazy hours of work from the inside to make it all look so smooth on the outside. Thank You „Team Sigrun” for that.

What goes around, comes back around

In the long run (I have joined Sigrun’s programs in 2017…and took part in many of them, especially Kickstart and Momentum up till now ) the time in Sigrun’s community has thought me some mechanisms that looked like sheer nonsense until I have learned to put them into practice. Those mechanisms are not defined in any module or lesson, but You somehow soak in with them and once Your thinking is shifted (beware 🙂 ) there is no coming back. You start to think as an enterpreneur and insightfully use those techniques You learn…and adapt them to Your business/market needs.

One of such mechanisms is building Your business relations from the place of giving. No expectations, no clear-cut deals – just the idea of helping, where You feel You can and want. To be frank – it, suprisingly, carries no risk of feeling exploited or used. Now, after some time of this unaware „good deeds” it all keeps coming back. I am amazed by unexpectedness and positive surprices. Each time I get totally amazed how a constructive advice, small discussion or a simple „I admire what You do! It inspires me!” can be a perfect ice-breaker. How it comes back when I go for projects bigger than OPLOTKI and find myself in a tribe of brave enterpreneurs who stand for more than just income…and are ready to help each other, collaborate.

It is all about our dear ones after all

I have learned to squeeze each hour of my time as effectively, as I can. There is no room for holding back, feeling unworthy, feeling stuck. As soon as I feel tired I turn to family. Just to get myself assured that what I preach at OPLOTKI is what I practice in everyday life. Core values I practice in my business are those I want to pass on to my kids. Each time I get lit up by a new project and spent every waking hour putting all I have to make it work – I do not feel remorse about being absent at home. I know each time I celebrate success and „come back” to hug them I teach to my little ones that work can mean fulfillment, passion, mission instead of sole money-driven chore you complain about. SOMBA gave a new energy to the family also in the sense of my self worth as a woman. My male-ish boldnes did throw new challenges at my lifelong partner (Yes – we are together something around 20 Years now) and poured new excitement to our (little dusty) relationship. He knows this absent look in my eyes when my thoughts circulate around new biz-idea about OPLOTKI and keeps me grounded in family values, like no one else. Plus -after all – the money coming from this passion-driven biz of mine…do fill up the pot piling up for meeting the needs of 2 adults and 3 kids = our family.

In Sigrun’s community I have also learned to set my own definition of success. What, for ones,  is pushing through six, seven figures, for others is to afford a work-life balance. When I entered this community I was attracted by income possibilities (Let’s be honest – it was a biz-investment after all). Oddly enough, once the revenue kept coming in, I established a new goal – a balance. I protect my „family time” like never before. Income taught me that money comes and goes and time is the only thing we can not buy with that. I do have this luxury to praise lazy sketching hours with kids, family skiing weeks or swimming escapades to Greece over another sale, launch, conference or networking meeting. I have learned to plan my Year by starting with family holidays, inspiring events and personal goals and figuring out the finances with this end in mind.

Two wheels or four?

Just to sum things up (Finally! Thank You for keeping up that long!). I really wished to finish with a strong point. When entering Sigruns’ community I felt like a toddler learning to cycle (Stay with me for this one – I am not babbling to set my word number record in one blog post 🙂 ).

Just imagine You are a kid. You just got Your first bike. You still look at all those friends that ride theirs fiercely over the block, thinking „how do they do that”. You stand with an awe on the sidewalk, dreaming to join, thinking „It is so hard!” „How can I be like one of them, how can I get going with this cycling magic?”. And then Your mum comes, or dad, or an elder brother. After a few pushes  – off You go! If  You could make it on Your own, You probably would. I do not mean there are not those who did. But how much fun, how much easier was it, when You did have a helping hand, when You crushed down first three or four times…and somebody picked You up, told You not to quit.

And once You made it to ride around on that bike, to chase all those kids on their shiny vehicles around the block…

You start to dream about a car 🙂

Some fancy Tesla maybe ;P

Now or never 

I do not know what stage in life and business You are in right now – but since You have made it that far – there must be some curiousness, some openness towards what I wrote already. In Sigrun’s community I have found a business-family. A group of like-minded people led by a strong female role-model. It is a place where I get support after painful failures and where I celebrate spectacular successes.

If You are looking for a perfect time to join this community – I must disappoint You. A perfect time was long ago.

Second best is NOW.

If You wish to receive updates from me or information, feel free to contact me directly via agnieszka@oplotki.pl.

Agnieszka Gaczkowska

Oplotki.pl

1 grudnia 2024/Autor oplotki
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2023/10/Somba-kickstart-co-to-takiego-wpis-oplotki.jpg 410 1210 oplotki https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png oplotki2024-12-01 10:34:272026-01-06 17:53:04SOMBA / SOMBA KICKSTART – Co to takiego?
MASTERMINDowe, Wszystkie wpisy

Jak wyjść z rutyny w biznesie i odzyskać świeżą perspektywę

Wyjście z rutyny w biznesie nie oznacza ucieczki od pracy. Czasem właśnie zmiana otoczenia, rytmu i perspektywy pozwala podejmować dojrzalsze, odważniejsze i bardziej strategiczne decyzje.

Zmiana perspektywy w biznesie to moment, w którym wychodzisz z codziennego trybu działania i zaczynasz widzieć nowe decyzje, nowe możliwości i własne ograniczenia wyraźniej.

Najczęstszym problemem ambitnych kobiet w biznesie nie jest brak wiedzy, ale zbyt długie podejmowanie ważnych decyzji z poziomu zmęczenia i codziennej rutyny.

Co zmienia wyjście z własnej bańki?

Nowe miejsce zmienia pytania, które sobie zadajesz

Nie wszystko, co najdroższe, jest najlepsze

Dlaczego ciało też bierze udział w decyzjach biznesowych?

Jakie emocje trzymają Cię biznesowo w szachu?

Co daje ambitne otoczenie kobiet?

Ale po kolei… mastermind na BALI – Jak to się w ogóle stało?

WORKATION!

Czyli wakacje, gdzie nikt mi nie będzie wypominał, że jak przychodzi szalony pomysł do głowy… to biegnę do pokoju, odpalam laptopa i notuję jak szalona.

Gdzie znajdę babki, które tak, jak ja, kochają to, co robią i nawet na wakacjach kminią, jak jeszcze sprawniej działać.

Słowem – marzyłam o wakacjach od standardowego podziału praca-relaks, od standardowego rozumienia sukces/odpoczynek/marzenia/cele/sposób ich osiągania.

O wakacjach od utartych kolein.

O wolności do robienia rzeczy inaczej!

-> logistyka wyjazdu level master – szczepienia, pakowanie, ogarnianie rodzinki, żeby tutaj się nie pozabijała, jak mnie nie będzie, poradzenie sobie z toną ciężaru wyrzutów sumienia, że ich tak „zostawiam”… no i organizacja Handmade Biz Summit, naszej dorocznej konferencji w Oplotki w fazie najważniejszych decyzji)

-> mąż obrażony – „No jak??? ZNOOOWUUU Zostawisz mnie z trójką dzieci samego? (rok wcześniej byłam na Zanzibarze...) Mam słuchać gderania kumpli z pracy, jak to „puszczam” żonę samą w tropiki ZNOWUUUU po „niewiadomoco”?! Przecież rodzice będą nam rozwód wróżyć przez najbliższą dekadę… itd.”

-> moja głowa, która krzyczy: „Przecież nie możesz tak po prostu sobie polecieć na BALI! Przecież mieliśmy tam jechać całą rodziną, a nie że Ty sobie lecisz w ramach pracy!”

I milion innych argumentów PRZECIW.

wszystkie w stylu „w D$^% Ci się poprzewracało!” 😉

NO WŁAŚNIE!

Pewnie to czytasz i uśmiechasz się pod nosem!

Znasz to?

Milion argumentów przeciw i tylko ten jeden ZA – JACHCĘĘĘĘĘĘ!

Rajska plaża, ciepło, czysta woda, luksusowy hotel, obiadek pod nos… egzotyczne owoce na wyciągnięcie dłoni… i leniuchowanie w moim klimacie – czyli ciało chill-out-uje, głowa pracuje na najwyższych obrotach. Ale nie w trybie: „gdzie dzieci zabrać, żeby miały frajdę”, ale: „jak jeszcze OPLOTKI mogą wesprzeć przedsiębiorcze dusze! W jakim kierunku ten następny krok?”

Kiedy Karolina wspomniała o mastermindzie na BALI – całe ciało krzyczało mi TAAAK!

Nie znasz Karoliny? Karolina to artystka, muzyk i doktorka z wykształcenia, dziś mentorka kobiecych biznesów online pokazująca jak opakować talenty i doświadczenie tak, by z powodzeniem sprzedawać je w sieci i czerpać radość z życia dzięki odzyskanemu tą drogą czasowi i dużo lepszym finansom…

Karolinę znam od dawna, jeszcze bliżej poznałyśmy się na pokładzie mojego mastermindu on-line, bo brała udział w aż trzech jego edycjach. Razem byłyśmy też rok temu na Zanzibarze.

Co zabieram z BALI:

—> pierwszy w życiu tak dłuuuuugi luksusowy lot, który mi uciekł…Mogłabym długo mówić, o tym, co odpala się w głowie w kwestii zasługiwania, sięgania po to, co nasze i (niekomfortowym na początku) przymierzania do (szeroko rozumianego) więcej. Ostatecznie lot mi przebookowali, żebym dotarła na miejsce, ale mam totalny uraz do lotniska w Monachium, przez spóźnienie pierwszego samolotu zabrakło czasu, żeby wysiadając na jednym terminalu zdążyć dotrzeć do drugiego. Całe szczęście, że nie byłam tam sama ;PPP

—>smak owoców, których nazw nawet nie potrafię wymówić – i dyskomfort próbowania nowego osłodzony tym momentem odkrycia genialnego, zupełnie nowego…!

—>tradycyjny taniec, przy kolacyjnym mango lassi – oglądanie którego przypomniało, jak wiele daje wychodzenie z własnej bańki – kulturowo, czasowo, BA! nawet spożywczo! Jak wiele może dać (nie)zwykła rozmowa, kolacja w niecodziennym gronie, wieczór poza schematem codzienności.

—>zapach jaśminowego oleju po dwugodzinnym masażu w lokalnym spa – jako moment przypomnienia, jak ważne w naszej pracy jest CIAŁO – ten wehikuł, który niesie głowę, idee, tętni żywotnością, błyskiem w oku, witalnością pasji na co dzień. To na Bali wróciłam do regularnego pływania dla przyjemności…i tak już zostało po powrocie.


—>basenowy chill przy świecach w willi z bananowcami w ogrodzie – przypomniał mi, że dałam sobie wmówić, że jak praca, to tylko w godzinach pracy, bo ktoś tam w necie mocno ciśnie tą ideę – dotarło do  mnie, że owszem – nie każdy wieczór w tygodniu – ale jeden, może nawet dwa, to mój ideał, kiedy dom śpi, a ja przy ciepłej wodzie (a propos ostatnich nawyków służących ciału ;P ) dyskutuję o biznesie i PRACUJĘ na najwyższych obrotach.

—>maraton zwiedzania lokalnych pracowni twórczych (oj wrócę tu jeszcze, choćby na te warsztaty srebra!) – który przypomniał mi, jak olbrzymie, nieodkryte bogactwo tkwi w HANDMADE – nie tylko dosłownie – w ramach zapomnianych technik rękodzieła całego świata – ale też BIZNESU – jak wiele nowych rozwiązań generują marki handmade, z którymi współpracuję, jak wiele z nich w zmodyfikowanej formie da się eksportować do innych branż – KREATYWNOŚĆ mojej ukochanej branży nie zna granic…i jest tyle „dobra” do eksportu do biznesu online i innych branż.

—>dziki shopping lokalnych pamiątek za miliony (w lokalnej walucie :PP) – który przypomniał, że nasze poczciwa pięciozłotówka to ponad 20 000 indonezyjskich rupii. I nawet, jeżeli zarabiasz dzisiaj średnią krajową, to gdzieś po drugiej stronie świata JUŻ JESTEŚ MILIONERKĄ! ;P —>A co, gdyby odkleić słowo MILIONERKA od waluty? Co jest prawdziwym bogactwem? Czy przypadkiem najcenniejsze rzeczy w życiu nie są ZA DARMO?

—>łyk kawy z kupy (luwaka ;P – zawsze chciałam spróbować, ale obrzydzenie było silniejsze) – znowu o przełamywaniu się do próbowania czegoś nowego. No niby wiem, ze najdroższa ( czy aby na pewno najlepsza???P) kawa na świecie….no ale kurde…ta kupa:PPP
No i spróbowałam – żeby nie opierać się na opiniach, ale doświadczeniu…
I co?
Pijałam lepsze ;P
Najdroższe niekoniecznie jest najlepsze – gdzie jeszcze mogę spróbować, zanim wyrobię sobie zdanie??? – Oj dużo będzie tutaj mastermindowych eksploracji



—>paraliżujący strach w kulminacji i i jego transformacja w siłę -> na bujawce nad przepaścią ==> no nie umiem w słowach tutaj – to w emocjach trzeba —> ale w skrócie – gdzie jeszcze emocja trzyma Cię w szachu? strach, rozczarowanie, uraza, obrzydzenie, duma – jak możesz stanąć po drugiej stronie tej paraliżującej emocji w kontekście biznesu? Co potrzebuje uzdrowienia? U mnie ewidentnie lęk wysokości trzymał w szachu…i zadałam sobie pytanie…czy przypadkiem nie trzyma mnie też biznesowo…


—>oczyszczający prysznic w potężnym wodospadzie (chyba tam zrozumiałam, dlaczego ZIEMIA to MATKA… a NATURA…to KOBIETA) – i jakie bogactwo mamy na wyciągnięcie dłoni, za darmo – w każdym parku, jeziorze, czy lesie. W moich mastermindach będę Ci przypominać, by z niego korzystać, by łączyć się z obfitością z miliona innych wymiarów poza-biznesowych, których moc tak łatwo teleportować do naszej działalności.

fot. Agnieszka Werecha-Osińska

—>trekking nocą, by zobaczyć wschód słońca ponad chmurami z wulkanem w tle – będę w mastermindach przypominać Ci niestrudzenie, że WARTO zrobić milion kroków dla tej jednej chwili na szczycie. Będę Cię (z miłością ;P ) kopać w tyłek, jak się zasiedzisz i podam rękę, jak kolana zachwieją. 

Nie ma nic lepszego, niż zobaczyć chmury z góry…RAZEM!

Samotność na szczycie to pieśń przeszłości (indoktrynowana, byśmy nie zrobiły pierwszego kroku.)

Zamieńmy ją na legendarną imprezę z widokiem!

PARTY ON THE TOP!


—>40-tko-urodzinowy drink w infinity pool z widokiem na wodospad i „wchłanianie” tej chwili przez kilka wieczorów z rzędu… z winkiem, herbatką przy basenie…albo po prostu W BASENIE! – prawie miesiąc przed datą urodzin – bo kto powiedział, że nie możemy świętować ZANIM nastąpi TEN MOMENT! On trwa tak krótko!

17;25 – to godzina moich narodzin.

Ktoś kiedyś ustalił, że to ok świętować nie tylko w tej chwili – co rok – ale przez cały dzień – dzień urodzin.

A ja się pytam: CZEMU NIE MIESIĄC? NIE ROK????


I jak pomyślałam, tak zrobiłam – co miesiąc sprawiałam sobie 40-kowy prezent – od wymarzonego zegarka po szaloną podróż na BALI! (I mam zamiar kontynuować do następnych urodzin ;P )


A co gdyby tak w biznesie?
Świętować drogę, nie cel?
Świętować kamienie milowe miesiącami, a nie dniami?
Świętować i RAZEM i w samotności…


NAUCZYĆ SIĘ ŚWIĘTOWAĆ, by czerpać frajdę mocniej, głębiej, częściej?
W końcu życie to tylko chwile…

A co, gdyby z tych pięknych wydusić 10 razy więcej paliwa rakietowego do działania?



—> (i wreszcie) niekończący się MASTERMIND, format w którym, jak w lustrze widzimy części siebie, którym dawno nie pozwalałyśmy wychodzić z ukrycia…


Kiedy Ruszałam z moim mastermindem on-line w 2018 – byłam jedyna na polskim rynku….

Teraz pracuje tym formatem coraz więcej przedsiębiorczyń.

Każdy jest inny, unikalny, często zupełnie autorski.
Korzystajmy!

RAZEM jesteśmy silne.
Nie osobno!

GRUPA TO POTĘGA:

Od negocjacji cen wycieczek, poprzez VIP-owskie stoliki w knajpach, bo jest nas więcej, aż po tworzenie wokół siebie atmosfery: „tym paniom zaoferujmy więcej, bo są takie fajne i przyciągają innych” 😉

Nie zliczę gratisów, bonusów, dodatkowych atrakcji, ekstra przysług, które czekały nas za każdym razem, kiedy po prostu świetnie bawiłyśmy się w swoim gronie. To działało jak magnes na atrakcje, ludzi i przygody niedostępne dla każdego. Jakby nasza energia otwierała drzwi do podziemnego świata – co ciekawe potrafiłyśmy ją multiplikować będąc razem!

Zaskakujące wnioski z tego wyjazdu:

-> Podczas luksusowego szaleństwa na BALI wydałam mniej (wliczając ekstra kiecki, pamiątki, jedzenie w hotelach z widokiem na ocean i picie drinków w lozy VIP w klubie z widokiem na wodospad (LOL!)) niż przez kilka dni nad Bałtykiem (dokładniej w Mielnie… ehh jedzenie, goferki, lodziki, warkoczyki, pierdoły dla dzieci) = jeszcze raz przekonałam się, że „nie stać mnie na polskie morze” ;P

(nie liczyłam biletów lotniczych na BALI i tego, co wydałam na lotnisku czekając na przebookowany lot ;PPP, bo to – wiadomo- jednak był inny koszt, niż trasa Poznań-Mielno autem)

-> warto zderzyć to, co robi się na co dzień z zuuuupełnie nowymi osobami – nagle zobaczysz siebie na nowo – ich oczami – i to było bezcenne! Zobaczyłam siebie łaskawiej, mniej krytycznie, doceniłam ogrom doświadczenia i realną ekspertyzę, z której tak łatwo czerpać, zobaczyłam swoje naturalne umiejętności jako coś niecodziennego, a nie „zwykłego”, jeszcze raz upewniłam się, że to, co robię to MOJE MIEJSCE i nie zamieniłabym tej pracy na żadną inną.

-> nie ma co odkładać na potem – miałam oooogromnie dużo wątpliwości przed wyjazdem na BALI – i teraz widzę, że to był ZNOWU prostu STRACH… ale nie przed tym, że się coś nie uda… ja się panicznie bałam tego, że MOŻNA – tak po prostu odpocząć, tak po prostu spełnić marzenie, tak po prostu świetnie się bawić jednocześnie intensywnie pracując – zobaczyłam (ponownie), że to MY potrafimy być swoimi największymi „utrudniaczami”!

-> dzięki temu wyjazdowi nabrałam perspektywy i jeszcze bardziej doceniłam, że w swoich mastermindach pracuję długofalowo, procesowo… kilka dni na BALI minęły w okamgnieniu, wewnętrzna siła i inspiracja do działania trwała jeszcze kilka dni po powrocie i pozwoliła mi „zakręcić w słoiczku na potem” w formie tego wpisu blogowego – emocje, wspomnienia i lekcje…ale codzienność dopadła ponownie i tym bardziej doceniam codzienność solidnego wsparcia grup mastermindowych on-line w długofalowych formatach.

Masz pytania?

Chcesz wziąć udział w takim mastermindzie?

PISZ: agnieszka@oplotki.pl lub zaglądaj na STRONĘ MASTERMINDU

Przypnij grafiki na Pinterest! Nie zgubisz tego wpisu!

17 lipca 2024/Autor oplotki
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2023/09/Mastermind-na-Zanzibarze-wnioski-dla-przedsiebiorczych-kobiet-wpis.jpg 410 1210 oplotki https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png oplotki2024-07-17 09:33:002026-08-24 15:53:36Jak wyjść z rutyny w biznesie i odzyskać świeżą perspektywę
MASTERMINDowe, Wszystkie wpisy

Dlaczego mastermind dla przedsiębiorczych kobiet zmienia sposób myślenia o biznesie

Mastermind dla przedsiębiorczych kobiet daje coś więcej niż inspirację. Daje otoczenie, które poszerza perspektywę, pomaga podejmować lepsze decyzje i wyciąga z codziennego trybu działania w pojedynkę.

Jeżeli trochę mnie znasz, to już na pewno wiesz, że mastermind to wynalazek, który uwielbiam, i którego mocy radzę posmakować każdej przedsiębiorczej kobiecie. Jeżeli zaglądasz na te strony po raz pierwszy, to za chwilkę dowiesz sie, dlaczego pałam taką sympatią do mastermindu właśnie.

Jeżeli wolisz formę video, zapraszam do oglądania:

Dlaczego ambitne kobiety potrzebują czasem wyjść z codzienności?

-> mąż obrażony – „No jak??? Zostawisz mnie z trójką dzieci samego? Mam słuchać gderania kumpli z pracy, jak to „puszczam” żonę samą w tropiki po „niewiadomoco”?! Przecież rodzice będą nam rozwód wróżyć przez najbliższą dekadę… itd.”

-> logistyka wyjazdu level master – szczepienia, pakowanie, ogarnianie rodzinki, żeby tutaj się nie pozabijała, jak mnie nie będzie, poradzenie sobie z toną ciężaru wyrzutów sumienia, że ich tak „zostawiam”… no i organizacja Handmade Biz Summit, naszej dorocznej konferencji w Oplotki w fazie najważniejszych decyzji)

-> moja głowa, która krzyczy: „Przecież nie możesz tak po prostu sobie polecieć na Zanzibar! Takich marzeń nie spełnia się ot tak sobie!”

I milion innych argumentów PRZECIW.

wszystkie w stylu „w D$^% Ci się poprzewracało!” 😉

NO WŁAŚNIE!

Pewnie to czytasz i uśmiechasz się pod nosem!

Znasz to?

Milion argumentów przeciw i tylko ten jeden ZA – dzikie marzenie!

Rajska plaża, ciepło, czysta woda, luksusowy hotel, obiadek pod nos… delfiny, żółwie, muszelki, rozgwiazdy, kokosy i mango na wyciągnięcie dłoni… i leniuchowanie w moim klimacie – czyli ciało chill-out-uje, głowa pracuje na najwyższych obrotach. Ale nie w trybie: „gdzie dzieci zabrać, żeby miały frajdę”, ale: „jak jeszcze OPLOTKI mogą wesprzeć przedsiębiorcze dusze! W jakim kierunku ten następny krok?”

* takie makramowe, szydełkowe dodatki można wypleść samodzielnie – w naszym kursie makramy oraz w kursie szydełkowania obok podstaw: od wyboru sznurka/włóczki po własne projekty, są również moduły z mocno letnimi inspiracjami.

WORKATION!

Czyli wakacje, gdzie nikt mi nie będzie wypominał, że jak przychodzi szalony pomysł do głowy… to biegnę do pokoju, odpalam laptopa i notuję jak szalona.

Gdzie znajdę babki, które tak, jak ja, kochają to, co robią i nawet na wakacjach kminią, jak jeszcze sprawniej działać.

Słowem – marzyłam o wakacjach od standardowego podziału praca-relaks, od standardowego rozumienia sukces/odpoczynek/marzenia/cele/sposób ich osiągania.

O wakacjach od utartych kolein.

O wolności do robienia rzeczy inaczej!

Kiedy Karolina wspomniała o mastermindzie na Zanzibarze – we mnie zaświergotało natychmiastowe TAAAK!

Nie znasz Karoliny?

Karolina to artystka, muzyk i doktorka z wykształcenia, dziś mentorka kobiecych biznesów online pokazująca jak opakować talenty i doświadczenie tak, by z powodzeniem sprzedawać je w sieci i czerpać radość z życia dzięki odzyskanemu tą drogą czasowi i dużo lepszym finansom…

Karolinę znam od dawna, jeszcze bliżej poznałyśmy się na pokładzie mojego mastermindu on-line, bo brała udział w aż trzech jego edycjach.

GRUPA TO POTĘGA:co naprawdę daje mastermind?

Od negocjacji cen wycieczek, poprzez VIP-owskie stoliki w knajpach, bo jest nas więcej, aż po tworzeznie wokół siebie atmosfery: „tym paniom zaoferujmy więcej, bo są takie fajne i przyciągają innych” 😉

Nie zliczę gratisów, bonusów, dodatkowych atrakcji, ekstra przysług, które czekały nas za każdym razem, kiedy po prostu świetnie bawiłyśmy się w swoim gronie. To działało jak magnes na atrakcje, ludzi i przygody niedostępne dla każdego. Jakby nasza energia otwierała drzwi do podziemnego świata – co ciekawe potrafiłyśmy ją multiplikować będąc razem! Nawet podczas masażu, czy tatuaży henną kleiła się rozmowa 😉 (Choć my po polsku, lokalsi w Swahili i jedynym wspólnym mianownikiem był łamany angielski 😉) Lokalni usługodawcy zatrzymywali nas bonusami, dodatkowymi atrakcjami za free, aby tylko spędzić u nich jeszcze chwilę – nasze zachwyty pomagały innym turystom przełamać strach, barierę językowo-kulturową i po prostu zaufać, że warto… Najchętniej wspierałyśmy w ten sposób lokalne wycieczki po dżungli pełnej orientalnych przypraw i zwierząt oraz przedsiębiorcze masażystki 😉

CIĘŻKA PRACA

Ciężka praca…

niestety nie zawsze jest wynagradzana…

Ta kobieta codziennie siedzi w słonej wodzie i wydłubuje wodorosty ze specjalnych sieci, które stają się dostępne w czasie odpływu. Potem dostarcza do punktu skupu, skąd eksport płynie do najdalszych zakątków świata. Dostaje za tą robotę jakieś podle niskie kwoty i wraca do wioski gotować, prać, ogarniać dzieciaki, męża, malutki domek… i tak w kółko.

Miałam mentalny zgrzyt, kiedy wraz z naszą mastermindową grupką paradowałam w plażowym rękodziele przed obiektywem naszej fotografki, a potem siadałam do biznesowych sesji mastermind (czyt. pysznego obiadu świeżych owoców morza przy drinkach z mango przy stole z widokiem na ocean 😉) i nazywałam to pracą… ze świadomością, że moja „dniówka” to jakaś gruba wielokrotność jej dniówki…

Wniosek: Świat tak po prostu wygląda!

Nie ma co się obrażać na fakty, ale spróbować pracować tak, aby nie dać się zamknąć w klatce codzienności bez perspektywy zmiany. Co możesz zrobić dzisiaj dla siebie, aby katapultować się z tej słonej wody do mastermindowego stołu?

Ps. Jeżeli kupujesz kosmetyki z algami, to duża szansa, że mają w swoim składzie energię pracy takiej właśnie zanzibarskiej kobiety…

KLIENT JEST SUPERWAŻNY

A właściwie fakt, że go autentycznie lubisz 😉

Masaje, którzy w sezonie przylatują na Zanzibar, żeby sprzedawać ręcznie rzeźbione pamiątki z hebanu, mahonia,czy drobnych koralików z kości zwierząt tak dobrze opanowali specyfikę polskich turystów, że szybko wyspecjalizowali się na takiego właśnie klienta!

Zgadnijcie, jak jeden z nich nazwał swój sklep 😉

„Biedronka” 😄 😄 😄

No padłam!

Kiedy to zobaczyłam, to zgadnijcie, gdzie kupowałam pamiątki dla rodzinki?

Wniosek???

Tego po prostu nie da się udawać!

Autentyczna radocha z faktu, że Polacy kupują u niego, żartując na temat niskich cen, sprawiła, że niszuje się na wykrzykiwanie: „Cześć! Dzisiaj niska ceny 😜 ” i po prostu kradnie serca…

Paradoksalnie nie tylko Polaków!

NISZA! Nisza nie wyklucza innych klientów!

Przyciąga tych idealnych, ale jednocześnie przyciąga szczerością nawet tych, którzy wpadają „tylko pooglądać”… jak się możesz domyślić…  tłumek Polek przy palmowym straganie przyciągał wszystkie nacje… i sprzedawał po mistrzowsku energią tłumu.

Na Zanzibarze upewniłam się, że mastermind to format, który zrywa z tradycyjnym myśleniem „nauczyciel” i „grupa uczniaków” na rzecz kręgu złożonego z doświadczonych, kompetentnych kobiet, które mieszczą w sobie zarówno ogrom wiedzy i życiowego doświadczenia, jak i gotowość do otwarcia umysłu na perspektywę innych branż, sposobów pracy, dynamiki bycia.

Karolina z SUPERKOBIETY ONLAJNU uczestniczyła w moich on-line’owych mastermindach. Z powodzeniem mogę stwierdzić, że jest dla mnie mentorką organizowania mastermindów wyjazdowych. To tylko pokazuje, jak świetnie uczymy się od siebie nawzajem, a wchodzenie i wychodzenie z roli mentorki/mentee pomaga nam wspólnie wzrastać.

Ja pracuję długim (na tę chwilę półrocznym, w przyszłości – kto wie?- może nawet dłuższym) procesem on-line – ona laserowo kondensuje mastermindowanie podczas wyjazdu w miejsce pełne palm.

Żywy dowód, jak mocno moc wymiany wiedzy działa!

Upewniłam się, że moje biznesowe mastermindy on-line – to obszar, na który będę jeszcze mocniej stawiać w działalności OPLOTKI.

Zaskakujące wnioski z moich tegorocznych wakacji:

-> Podczas luksusowego szaleństwa na Zanzibarze wydałam mniej (wliczając ekstra kiecki, pamiątki, jedzenie w hotelach z widokiem na ocean i picie drinków z kokosa, którego pan zrywał prosto z palmy i podawał za złotej – dosłownie! – tacy!) niż przez kilka dni nad Bałtykiem (dokładniej w Mielnie… ehh jedzenie, goferki, lodziki, warkoczyki, pierdoły dla dzieci w deszczowy jedyny dzień… a i tak mam wrażenie, że 4 dni słońca uratowały nasz budżet od wydawania więcej…) = jeszcze raz przekonałam się, że „nie stać mnie na polskie morze” ;P

(nie liczyłam biletów lotniczych na Zanzibar, bo to – wiadomo- jednak był inny koszt, niż trasa Poznań-Mielno autem)

-> warto zderzyć to, co robi się na co dzień z zuuuupełnie nowymi osobami – nagle zobaczysz siebie na nowo – ich oczami – i to było bezcenne! Zobaczyłam siebie łaskawiej, mniej krytycznie, doceniłam ogrom doświadczenia i realną ekspertyzę, z której tak łatwo czerpać, zobaczyłam swoje naturalne umiejętności jako coś niecodziennego, a nie „zwykłego”, jeszcze raz upewniłam się, że to, co robię to MOJE MIEJSCE i nie zamieniłabym tej pracy na żadną inną.

-> nie ma co odkładać na potem – miałam oooogromnie dużo wątpliwości przed wyjazdem na Zanzibar – i teraz widzę, że to był po prostu STRACH… ale nie przed tym, że się coś nie uda… ja się panicznie bałam tego, że MOŻNA – tak po prostu odpocząć, tak po prostu spełnić marzenie, tak po prostu świetnie się bawić jednocześnie intensywnie pracując – zobaczyłam (ponownie), że to MY potrafimy być swoimi największymi „utrudniaczami”!

-> z tygodniowego mastermindowania na Zanzibarze przywiozłam masę wiedzy, wniosków, przemyśleń, narzędzi, rekomendacji i kontaktów, którymi będę się dzielić w swoich mastermindach, akademii, programach i kursach.

-> dzięki temu wyjazdowi odważyłam się na kilka ogromnych inwestycji w międzynarodowe programy i certyfikację, o której od dawna tylko myślałam i myślałam… wiem, że taki skondensowany mastermind dał mi bardzo dużo pewności siebie i tego też i Tobie życzę.

Rok później wyruszyłam na BALI, ale to już inna historia…

Masz pytania?

Chcesz wziąć udział w takim mastermindzie?

PISZ: agnieszka@oplotki.pl i sprawdź stronę MASTERMIND

Przypnij grafiki na Pinterest! Nie zgubisz tego wpisu!

W skrócie:

Dlaczego ambitne kobiety potrzebują czasem wyjść z codzienności?

Marzenie często przychodzi wcześniej niż zgoda na jego realizację

Zmiana perspektywy zaczyna się od zmiany otoczenia

Grupa to potęga, co naprawdę daje mastermind?

Więcej niż networking

Energia grupy przyciąga możliwości

Dobre otoczenie wzmacnia odwagę i działanie

Co mastermind zmienia w sposobie myślenia o biznesie?

Pokazuje, że ciężka praca nie wystarcza bez perspektywy

Uczy, że nisza przyciąga właściwych ludzi

Poszerza myślenie poza model nauczyciel–uczennice

Kiedy mastermind ma największy sens?

Gdy już dużo wiesz

Gdy potrzebujesz rozmowy na swoim poziomie

Gdy nie szukasz kolejnego kursu, tylko partnerstwa

Najczęstszy błąd ambitnych kobiet w biznesie

Najczęstszym błędem nie jest brak ambicji, tylko próba rozwijania biznesu w samotności, bez otoczenia, które naprawdę rozumie poziom Twoich decyzji.

Uczmy się od siebie nawzajem, do zobaczenia w MASTERMINDZIE

Mastermind_Agnieszka Gaczkowska 2
11 września 2023/Autor Ania - Zespół Oplotki
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2023/09/Mastermind-na-Zanzibarze-wnioski-dla-przedsiebiorczych-kobiet-wpis.jpg 410 1210 Ania - Zespół Oplotki https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png Ania - Zespół Oplotki2023-09-11 13:00:282026-08-24 15:51:45Dlaczego mastermind dla przedsiębiorczych kobiet zmienia sposób myślenia o biznesie
TEDx Polska, TEDx Warsaw Women
MASTERMINDowe, Wszystkie wpisy

Jak zostać mówcą TEDx? Moja droga do TEDx Warsaw Women

TEDx Polska, TEDx Warsaw Women

 

TEDx, co to takiego?

TEDx to lokalne wydarzenie na licencji TED, a droga do wystąpienia zwykle zaczyna się od aplikacji, dopasowania idei do tematu eventu i kilku miesięcy pracy nad samą mową.

TED vs TEDx, jaka jest różnica

Zanim zanurkuję do szczegółów – warto wyjaśnić, że oficjalne mowy TED to takie równo 15-minutowe przemówienia, o których z czystym sumieniem można powiedzieć, że „ZMIENIAJĄ ŚWIAT”. Podane w skompilowanej formie idee – od przemysłu po technologię, od sztuki po dietetykę, od wyzwań Trzeciego Świata po dylematy „zachodu”. Na oficjalnej stronie TED można znaleźć mowę chyba na każdy możliwy temat. Ale to zaledwie część nieustannej produkcji wartościowego, inspirującego kontentu! Na całym świecie organizowane są jeszcze niezależne od głównego TED-a, lokalne i tematyczne eventy na licencji  – TEDx – TEDx Warsaw Women. I to właśnie o takim lokalnym wydarzeniu będę dzisiaj pisać.

Jako że praktycznie non-stop na całym świecie organizuje się TEDx-y (czy to online, czy stacjonarnie), poprzeczka dla kolejnych mówców i organizatorów wędruje coraz wyżej i wyżej. To właśnie dlatego, napędzana dumą, ale też poczuciem, że stanowczo za mało jest ciągle kobiet na słynnej „czerwonej kropce” zaszyłam się w swoim biurze na dobre półtora tygodnia i pisałam, jak najęta. Wiedziałam, że skoro tu jesteś… i czytasz dalej… WARTO BYŁO!

 

TEDx Polska, TEDx Warsaw Women

 

Jak zostać mówcą na TEDx Warsaw Women

Czyli subiektywna ścieżka, co dokładnie, krok po kroku zrobiłam, aby 9 grudnia 2021 stanąć na słynnej czerwonej kropce i wygłosić 15-minutową mowę, która odmieniła mnie i rzeczywistość dookoła. 

Posłuchaj lub czytaj dalej.

 

Przecież to nadludzie!

TED-owe mowy oglądałam od zawsze. Jeszcze na studiach filologicznych (przed architekturą – na poznańskim uniwerku) w ten sposób dokarmiałam wokabulariusz i badałam akcenty. Uzależnienie od inspirujących kwadransów weszło mi w krew. Mogę powiedzieć, że wymyśliłam sobie format podcastów, zanim go poznałam, bo nagrywałam składankę mów w formie audio i tak wyruszałam w piesze wędrówki po mieście (dzięki temu poznałam urbanistykę Poznania) albo zabierałam się za czasochłonne makiety nowych projektów jeszcze na studiach i potem w pracy zawodowej (ahh te godziny klejenia ze styroduru… no! Handmade w pełnej krasie). 

Czułam jakiś taki niesamowity podziw pomieszany z zazdrością pod tytułem “chcę być taka, kiedy dorosnę”. Niby chwila na scenie, ot, co!  (po prostu pogadać), ale jednocześnie wydawało mi się to jakieś takie nadludzkie. Pamiętam nawet TEDx Poznań – pierwszy event, na którym byłam osobiście (oczywiście w roli widza)  – i to przedziwne uczucie, kiedy można było po prostu pogadać z ludźmi, którzy chwilę temu stali na czerwonej kropce na scenie, których od dawna podglądałam w internecie i podziwiałam.

Bezcenne.

TEDx Warsaw Women

Skąd w ogóle pomysł

Gdzieś tam na dnie głowy było marzenie, żeby też tak kiedyś zainspirować, opowiedzieć o czymś większym, niż ja sama, zanurzyć się w mówieniu z głębiny duszy. To marzenie jednak wraz z ukończeniem studiów… na długo wylądowało na przykurzonej półce pt.“na potem” w gąszczu miliona rzeczy z serii codzienności pt. “na już”. Przyznam, że kiedy podczas pauzy od architektury zanurzałam się w macierzyńskim lukrze, to właśnie TED-owe mowy znowu pozwalały unosić się nad ziemią i odrywać od codzienności. Tym razem już w wydaniu podcastowym. Myślę, że to właśnie te krótkie, inspirujące przemówienia kapały do mojej głowy, że można robić rzeczy inaczej, po swojemu, na przekór utartym ścieżkom. Niewątpliwie to dzięki nim odważyłam się pójść za intuicją i wystartować z OPLOTKI. Kiedy kilka lat później, na scenie jednej z konferencji mojej mentorki biznesowej  odbierałam nagrodę… i w totalnym zaskoczeniu improwizowałam ze wzruszającym podziękowaniem… ona rzuciła prowokująco “Twoje miejsce jest na scenie”. A że branding Sigrun ocieka czerwienią i jakoś tak wyszło, że pierwsze skojarzenie powędrowało do znajomego formatu TED-owej mowy na czerwonej kropce… to wiem, że tam tak naprawdę zaczęły się dla mnie przygotowania do tegorocznego wystąpienia…

3 lata temu Sigrun zasiała w mojej głowie ziarenko.

Nieśmiałą myśl, że może ja… kiedyś… też…

Ale, jak wiemy… od pomysłu… do realizacji…

 

TEDx Polska

 

Ale to przecież nie dla mnie

Oczywiście!

Gdzie tam JA?!

Z tym moim biznesem w oparciu o rękodzieło — na scenę TED?! Poważnie! 

Tak wyglądały moje wewnętrzne paradoksy. 

Z jednej strony wielkie marzenie. 

Z drugiej poczucie, że co ja tam właściwie miałabym powiedzieć! 

Taka mała ja!

Przyznam, że potrzebowałam wielu kropelek, które dolewały mi morza pewności siebie, aby w końcu wypłynąć na fali… pandemii…

Okazało się, że oplotkowe przesłanie łączenia ponad podziałami, zatrzymywania się przy rękodziele, aby złapać oddech od tempa codzienności… to jest coś, co stało się już nie tylko przyjemnym luksusem, ale niezbędnym narzędziem, by nie zwariować w tej naszej wymuszonej Covidem rewolucji cyfrowej!

To wtedy, kiedy kolejne firmy i indywidualne osoby zaczęły szturmować Oplotkowe kursy i warsztaty rękodzieła online, szukając oddechu od tej upudrowanej internetowej idealności… zrozumiałam, że to wystąpienie, to nie jest już kwestia mojej wewnętrznej walki pt.” wypada mi, czy nie”.

 

To już jest kwestia obowiązku!

Tak! Kwestia obowiązku podzielenia się czymś, co uratowało mi życie, uchroniło od okołomacierzyńskiej depresji, zrewidowało definicję sukcesu, by nie ścigać się w nieswojej grze, ale zacząć budować własne boisko!

Coś, co  dało mi narzędzie do pierwszego w życiu biznesu w oparciu o najgłębsze wartości – należy się też innym!

Poczułam, jak nigdy wcześniej, że to, co robię w OPLOTKI to już nie tylko moja mała mozaika kompetencji, mocnych stron, marzeń, wartości i wielkiej potrzeby mówienia głośno, że biznes da się holistycznie, bez udawania, z trójką dzieci, w środku pandemii i na własnych warunkach.

 

To już jest większa układanka. 

Potrzeb otaczających mnie ludzi, trendów zmieniających ten świat, wielkiego zwrotu, który dzieje się na naszych oczach. 

Poczułam, że jestem częścią tych zmian, na które czekałam całe życie. 

Poczułam, że moim obowiązkiem jest wycisnąć z siebie więcej, niż strach, obawa przed oceną, brak doświadczenia jako profesjonalny mówca. 

Wiedziałam, że jeżeli ja stanę na tej scenie… to TY! TEŻ TAM BĘDZIESZ! 

Kwestia czasu.

(I konkretnych kroków, które warto podjąć, aby pomóc trochę losowi..;P) 

Dlatego ten tekst!

 

TEDx Polska, TEDx Warsaw Women

 

Zapinaj pasy i szykuj się na podróż po check-pointach, które trzeba odhaczyć, aby stanąć na czerwonej kropce TEDx Warsaw Women :))) 

Pamiętaj, że piszę z perspektywy swojego doświadczenia – i powołuję się na osoby, z którymi dane było mi się spotkać w trakcie tej niesamowitej podróży – ale takie dane warto aktualizować, bo to wydarzenie zmienia się z roku na rok.

 

Jak aplikować do TEDx

Aplikacja do TEDx to coś, o czym nie miałam pojęcia! Wydawało mi się, że pewnego pięknego dnia zgłosi się do mnie organizatorka jednego z TEDx-wych eventów i w myśl zasady “siedź w kącie, a znajdą Cię” zaprosi do występu. 

Ta.

Pewnie!

Bo przecież organizatorzy TEDx owych konferencji czytają w myślach i potrafią telepatycznie wyłowić pełnych werwy mówców gotowych rzucić wszystko i wsiąść na półroczny rollercoaster emocjonalno-mentalny, by przygotować się do tego dnia!

Jak aplikować do TEDx? 

Po prostu aplikować! 

Warto po prostu zacząć śledzić event na długo przed konferencją, aby nie przegapić króciutkiego okienka, kiedy można zgłosić siebie lub kogoś znajomego jako mówcę. Co najważniejsze, zgłoszenie to nie gwarancja, a zaledwie możliwość zasygnalizowania gotowości i chęci rozpoczęcia procesu przygotowań. Dopiero po ich przejściu możesz oficjalnie zostać wybrana do udziału w wydarzeniu i wygłoszenia swojej mowy! 

Warto pamiętać, że każdy event ma swój motyw przewodni, hasło, myśl, która przyświeca w procesie rekrutacji. To, że nie zostaniesz zaproszona/y jako speaker nie znaczy, że Twoja  idea jest do niczego. Raczej tyle, że może nie pasuje do zamysłu wydarzenia, albo po prostu ktoś o zbliżonym temacie jest już na pokładzie!

Ja dowiedziałam się o tym dopiero, po długim czasie. Już dawno po tym, jak zostałam oficjalnie zaproszona do udziału w TEDx Warsaw Women. Dzielę się tą informacją, bo wiem, że może pomóc, jeżeli z jakichś powodów Twoja aplikacja nie została przyjęta. To nie z Tobą jest cos nie tak, to nie idea jest zła… po prostu w jakiś sposób nie pasuje do zamysłu danego wydarzenia. Tego konkretnego, nie wszystkich!

 

Jak przygotować ideę do wystąpienia

IDEAS worth spreading

No właśnie.

IDEAS. 

Nie reklama Twojej firmy, nie historia życia, nie chwalipost, czy laurka dla współpracowników. 

IDEA!

To bardzo ważne podczas aplikowania.

Pamiętaj, że zgłoszeń jest zazwyczaj dużo więcej, niż otwartych miejsc dla mówców. Na tym etapie osoby decydujące o Twoim udziale w procesie chcą poznać ideę, którą chcesz się podzielić ze światem. To ta myśl, która jest większa, niż Ty, Twoja historia, działalność, miejsce, w którym chcesz być za 10 lat. To coś, co zostanie w głowach słuchających Cię osób. Ta rzecz, która sprawi, że inaczej zaczną spoglądać na świat, albo zrobią coś inaczej, niż dotychczas. 

Teraz wiem, że to jest ta część, która zdecydowała, że zostałam zaproszona do pracy nad mową pod okiem zespołu organizacyjnego TEDx Warsaw Women. Właśnie ta idea, o której opowiedziałam w formularzu. 

W głębi serducha czuję też, że pomógł też fakt, że serdeczna przyjaciółka z biznesowego mastermindu wypełniła formularz, polecając moją ideę, co dodatkowo dodało wiarygodności mojej aplikacji (Kasia! DOZGONNA WDZIĘCZNOŚĆ, której nie sposób wyrazić słowami). 

 

TEDx Polska

 

Jak zostałam mówcą TEDx

Nawet po pomyślnym wypełnieniu formularza i tym pamiętnym dniu, kiedy do Twojej skrzyneczki wpada mail “zapraszamy do udziału w TEDx jako mówca”… to jeszcze nie koniec niepewności. 

A właściwie — to dopiero początek. 

Taka oficjalna informacja znaczy mniej więcej tyle, że możesz rozpocząć półroczny proces pracy nad swoją mową. A dokładniej — szykować cotygodniowe piłowanie swojego przemówienia, bez gwarancji, że na pewno wystąpisz 😉 

Tak. 

Teraz już wiem, że to zamierzona strategia. Dzięki temu organizatorzy dosłownie w ostatniej chwili decydują, kto ostatecznie pojawi się na scenie. Dzięki temu nawet najlepszy mówca, który jednak zapragnie stanąć na czerwonej kropce bez przygotowania i improwizować… skutecznie zostanie wykluczony z udziału w konferencji. 

Świetna strategia! A dla mówcy – motywacja do pracy. 

TEDx to szansa, aby na scenie pojawiły się osoby, które nie są zawodowymi mówcami. Proces przygotowania to ogrom pracy, ale też i dar dla tych, którzy noszą w sobie ideę, ale jeszcze nigdy w profesjonalny sposób nie przygotowywali się, aby o niej opowiedzieć. 

Przyznam, że ogrom pracy gwarantuje, że nawet bez tzw. “speaking skills” jesteś w stanie świetnie się przygotować, a jednocześnie…jeżeli myślisz, że już wszystkie rozumy w tej materii pozjadałaś /łeś – to prawdopodobnie odpuścisz sobie po drodze i w drodze naturalnej selekcji “odpadniesz”. 

Poniżej zamieściłam krótkie video, które nagrałam wraz z osobą, która wspierała mnie podczas pracy nad mową. Lana jest jedną ze współorganizatorek konferencji TEDx Warsaw Women i bezpośrednio odpowiadała za nadzorowanie mojego procesu przygotowania mowy. 

 

 


TEDx Warsaw Women, Dlaczego tak bardzo zależało mi na tym właśnie wydarzeniu? 

Konferencji na licencji TEDx jest wiele. Nie tylko w Europie, ale nawet w samej Polsce. Nieoficjalnie jednak mówi się, że TEDx Warsaw Women jest jedną z największych i najbardziej rozpoznawalnych, ale również najbardziej obserwowanych, a zatem i wpływowych. Dla mnie osobiście nie tylko to było ważne. Najcenniejszym był fakt, że jest to konferencja, na której tak wielką uwagę skupia się na głosie kobiet. Wiedziałam, że mój przekaz jest tak mocno skierowany do silnych, niezależnych liderek, że nie wyobrażałam sobie innego wydarzenia. Wiedziałam, że chcę mówić o Handmade w kontekście innych kluczowych zmian w podejściu do leadershipu, które są symbolizowane przez mówczynie tego dorocznego wydarzenia. 

Czuję ogromną wdzięczność, że mogłam właśnie obok tak świetnych przemówień opowiedzieć swoją prawdę.

 

 

Proces pracy nad mową

No właśnie. Kiedyś też wydawało mi się, że ci, którym się płaci za mówienie na scenie, mają fajną robotę. Dopóki nie doświadczyłam, ile pracy trzeba włożyć, aby przygotować  kwadrans na scenie! I nie, nie ma w tym ani trochę przesady. Cotygodniowe konsultacje, przebudowa mowy, zmiana kluczowej tezy, nasilenie i łagodzenie gestykulacji, aby znaleźć ten magiczny złoty środek… no i oczywiście balans pomiędzy osobistym podejściem i drżącym głosem, kiedy otworzysz się za bardzo. Każde zdanie powtarzane miliony razy, żeby akcent (mówiłam po angielsku) położyć na odpowiednią sylabę. Każdy akapit szlifowany do perfekcji, żeby brzmiał naturalnie, jakbym rozmawiała z bliską przyjaciółką. 

Przyznam, że samo przygotowanie mowy dało tak wiele porządku w głowie i myślach, że wszystkie elementy misternie budowanej mozaiki zgrały się w spójną całość, jakby nigdy nie były tylko miliardem strzępów myśli. 

To irracjonalne poczucie, że z jednej strony nasza idea od zawsze tkwi w naszej głowie i sercu, a z drugiej strony, kiedy zaczynamy o niej mówić, to wylewa się potok słów. A przecież na scenie mamy tylko moment na wartką strużkę słów. Zero powodzi, zero rwącej rzeki. Tylko szemrający potok, przy którym miło stanąć, aby zanurzyć stopy. 

Nie mam kłopotu mówić. 

Webinary, warsztaty on-line, przemówienia.

Pikuś. 

Jednak zdałam sobie sprawę, że najczęściej mówię do osób, które już w jakiś sposób wybrały, aby wejść do świata handmade. 

Co innego tak ogólnie! Do wszystkich!

No bo jak tu w 15 minut streścić prze-bogactwo naszego rękodzielniczego świata!

Jak sprawić, by ta idea porwała nawet najbardziej opornych na handmade?

No właśnie. 

Po to właśnie ten półroczny proces pracy nad mową. 

Jestem ogromnie wdzięczna, że to właśnie Lana była moją towarzyszką w tej ekscytującej podróży.

 

 

Ostatnia prosta przed TEDx — wizerunkowe szlify 

Przyznam, że ogrom pracy pozostawił niedosyt tylko w jednym miejscu.

Wiedziałam, że mowę mam “wykutą na blachę”… żeby nie powiedzieć “wrytą w głowę”.

Wyzwaniem okazało się jednak typowe, chyba dla każdej kobiety: ”co ja na siebie włożę??!”

Standard pt. “czerwona kiecka i szpilki” totalnie do mnie nie pasował. Po pierwsze w mowie opowiadam, z jaką dumą porzucam ściganie się w szpilkach z panami na budowie, by rozbijać przysłowiowy “szklany sufit”. 

Po drugie – wywodzę się ze świata mięciutkiego handmade, które nie tylko dosłownie otula wełnianą dzianiną, ale w kwestii biznesowej daje komfort biznesu on-line bez uwierającej pozy. Dokładnie o tym była moja mowa…

Wiedziałam też, że mój speech to swoisty manifest kobiety, która tworzy biznes 2.0 – taki z trójką dzieci pod pachą, na warunkach, które sama sobie stworzyła. 

Wiedziałam, że szpilki to zdecydowanie NIE JEST look, który chcę lansować w biznesie przez duże B. 

To już było. 

Idzie nowe. 

Wiedziałam, że doszlifowanie podprogowego przekazu mojej mowy wyrażonego ubraniem, detalem, makijażem, fryzurą… to integralna część samego przemówienia. 

Wiedziałam, że mam w swojej sieci kontaktów jedyny słuszny wybór dla takich zadań specjalnych!

 

 …Beata Salomea — najlepsza specka od TEDx look!

Zaczęło się niewinnie — to Beata zaczepiła mnie, kiedy zaczęłam się oficjalnie chwalić, że będę przemawiać (mimo że przygotowania trwały pół roku, to oficjalnie wolno nam było pochwalić się dopiero na około miesiąc przed samym wydarzeniem, żeby wziąć udział w procesie promocji eventu). Ona już wiedziała, choć ja sama nie miałam pojęcia. 

Wkrótce przyszło mi się przekonać! (Beata – jestem  dozgonnie wdzięczna!)  

To, jak wyglądasz tego dnia jest ultraważne — i nie, nie mówię o tym, że przez tę krótką chwilę wszystkie oczy (włącznie z okiem kamery) zwrócone są na Ciebie! Mówię o tym, że jeżeli masz na sobie strój, który świadomie wybrałaś, bo wiesz, że obraz mówi milion słów… to twój poziom pewności siebie wzrasta o te detale, które robią OGROMNĄ różnicę. 

No bo wyobraź sobie! 

Wychodzisz na scenę. 

Wiesz, że wszyscy patrzą. 

Wiesz, że to nagranie trafi na oficjalną stronę, profil YT TEDx i kto wie, gdzie jeszcze!

A Ty uzbrojona jesteś po zęby!

W głowie idea, która jest większa, niż ty sama. 

Na Tobie ubranie, które świadomie, w drodze pieczołowitego, superprzyjemnego procesu wybrałaś pod okiem specjalistki od psychologii mody i miliona innych związanych z wizerunkiem turbo-fascynujących rzeczy związanych z szeroko pojmowanym wizerunkiem. 

Na nogach buty, które dodają pewności chwiejnym krokom. 

Włosy i makijaż dokładnie TWOJE, bez pozy, maski i wrażenia, że to jakaś alternatywna wersja Ciebie. 

Styl, który jest w 100% TWÓJ!

Taka TY, tylko bardziej!

Jak widzisz, nie potrafię tego logicznie opisać – ale to chyba znak, jak ważne są te emocje. 

Koniecznie zobacz to krótkie nagranie – udało mi się złapać Beatę (choć tak, jak ja – biznes u niej przy trójce dzieci na pokładzie!), aby mogła podzielić się, jak pracuje nad takim bezcennym dla mówców i przedsiębiorczyń efektem. 

 

 
 

TEDx Warsaw Women – big day

Choć do Warszawy przyjechałam już dzień wcześniej i miałam wielką przyjemność uczestniczyć w próbie generalnej w teatrze Szóste Piętro… to nic nie zastąpi emocji tego wielkiego dnia!

Przepiękny pokój hotelowy z widokiem na centrum, który powitał mnie przepysznym deserem z widokiem na stolicę. 

 

14-te piętro, które sprawiło, że nie tylko w przenośni, ale niemalże dosłownie… unosiłam się nad ziemią – dawało niesamowity widok na centrum Warszawy. Królewskie śniadanie w dniu tak ważnego wydarzenia… w ciszy i skupieniu (dzieci były u babci, Jacek w delegacji służbowej) – BEZCENNE. 

Spacerek do Pałacu Kultury. Mróz, który szczypał w policzki i otrzeźwił umysł. 

I zaczęło się. 

Mały tłumek prawdziwych ludzi. Po trzech latach wirtualnych eventów – w końcu wydarzenie na żywo!

Obowiązkowe maseczki, dezynfekcja rąk i oświadczenia Covidowe. 

 

 

I zadziało się!

Dokładnie 9 go grudnia 2021 w centrum Warszawy podczas TEDx Warsaw Women o 12.35 stanęłam na czerwonej kropce i wylałam z siebie potok słów szlifowanych przez ostatnie pół roku. 

Wieczność trwająca 15 minut zmieniła mnie na zawsze. 

Niewiele pamiętam przed i po. Pamiętam ciepłe słowa. Pamiętam świetną atmosferę, Pamiętam wspólne fotki i uściski. Nawet wzięłam udział w warsztacie fotograficznym z Karo Glazer (ogromnie dziękuję za tą pożyczoną czarną koszulę!)… ale za cholerę go nie pamiętam… a patrząc na fotkę, nie mogę uwierzyć, że ta z tyłu, za tymi kobietami-rakietami… to ja!

 

projekt

 

Co pamiętam najlepiej to bezcenne uczucie.

To irracjonalne wrażenie, że taki moment to wisienka na torcie!

Cały proces przygotowań to ten ogromny tort pełen różnych smaków. Było słodko, było kwaśno, było czasem i trochę gorzko. Szczególnie kiedy wszystkie inne priorytety pędzącej codzienności spychałam na „po TEDx”. Jedno wiem – warto było. Super cenne lekcje i niezapomniane kontakty zabieram ze sobą z tego procesu na zawsze. 

Samą mowę – a właściwie jej oficjalne, zmontowane nagranie,  wkleję tutaj, dla Twojej wygody, choć możesz ją też oglądać bezpośrednio na oficjalnym profilu TEDx.

 

TEDx Warsaw Women – Afterparty

Oczywiście, jak to mówią, “co w Vegas zostaje w Vegas”… bo nie da się tutaj opowiedzieć bezcennych rozmów, atmosfery luzu pomieszanego z dumą z tego wielkiego dnia. Organizatorzy, goście, mówcy… wszyscy przy wtórze głosu Karo, która uraczyła nas swoim świeżutkim świątecznym numerem. Najbardziej cieszyłam się z tego, że samo przyjęcie było właściwie w tym samym kompleksie budynków, co mój hotel – stres pt. taksówka, spacer w mrozie, zniknął i można było po prostu się “nagadać”. 

Jeszcze w pokoju hotelowym siedziałam do wieczora i przeglądałam zdjęcia w social mediach… ciągle nie mogąc uwierzyć, że ten dzień wydarzył się naprawdę. Pamiątkowy dyplom leżał obok mnie, wcinałam nawet pierniki z logo eventu… dyskutowałam z niezastąpionymi koleżankami z biznesowego mastermindu, które dmuchały mi w skrzydła przez cały okres pracowitych przygotowań… ale jednak i tak nie mogłam uwierzyć…

 

 

TEDx Warsaw Women

 

What Now

No właśnie! To jest świetne pytanie!

Hasło przewodnie TEDx Warsaw Women 2021 brzmiało właśnie tak.

TEDx Warsaw Women – WHAT NOW.

Nasze mowy były niejako odpowiedzią na to pytanie… ale jednocześnie – takie właśnie hasło pozostało w mojej głowie, kiedy wsiadałam do pociągu Warszawa-Poznań. Oglądałam sobie jeszcze nagrania (przez kilka dni można było oglądać relację na żywo z wydarzenia, później została usunięta, a jej miejsce zajmą zmontowane, przetłumaczone mowy na oficjalnym profilu).

Jakieś to takie było surrealne!

Niby wiedziałam, że to było wczoraj, a i jednocześnie wydawało się, jakby to był sen. 

Walizka pełna pamiątek. Głowa pełna inspiracji… i poczucia, że właśnie zwieńczyłam jakiś etap, ale jednocześnie otworzyły się jakieś nowe drzwi. 

Do czego?

Niewątpliwie niebawem Ci o tym opowiem…

 

Tymczasem chcę Cię zostawić z myślą, która przyszła do mnie na długo po samym wydarzeniu. 

Pamiętasz? Na początku pisałam Ci, że ten TED jakoś tak przewijał się przez moją głowę. Może u Ciebie też tak jest?

Aby zacząć działać, potrzebowałam jednak konkretnego bodźca. 

Potrzebowałam tego zewnętrznego  “pozwolenia”, że mogę.

Jeżeli też go potrzebujesz, oficjalnie MASZ JE tu i teraz!

Dlatego napisałam ten (wiem, wiem, przydługawy) tekst.

Może Ty też potrzebujesz takiego pozwolenia?

Może po prostu nie wiesz, jak krok po kroku to zrobić?

Może nie czujesz się wystarczająca?

Też tam byłam!

A teraz jestem tutaj. 

Po drugiej stronie strachu.

I powiem Ci… widoku nie da się porównać do niczego innego. 

Mój występ na TEDx Warsaw Women to tak naprawdę suma wsparcia od niesamowitej społeczności. Niezastąpione koleżanki z mastermindu, które były ze mną nawet na Zoom-ie kilka godzin po tej wielkiej chwili, by świętować wspólnie.  Ta świadomość, że celebrowanie sukcesów to tak samo ważna część wspólnego wzrostu, jak wyciąganie wniosków z porażek. Ta świadomość, że kiedy Ty już jesteś blisko poddania się – ktoś powie “odpocznij i szturmuj szczyt!”. Ty też masz prawo otoczyć się takim wsparciem! Korzystaj! 

Jeżeli szukasz nowej inspiracji – otwarcia się na nowe znajomości i dmuchanie w skrzydła po wspólne cele – zaglądaj na stronę mojego mastermindu – https://oplotki.pl/mastermind/ 

————-

 

Ps. Teraz TEDx Warsaw Women 2021 żyje we mnie i wokół mnie własnym życiem…

O tym dniu pewnie jeszcze długo będę mówić, pisać, dyskutować… więc w tej części wpisu spodziewaj się aktualizacji i nowych materiałów  – pierwszy z materiałow – to podcast jednej z mówczyń. Aga zaprosiła mnie i dosłownie dzień przed świętami – między bigosem a pakowaniem prezentów nagrałyśmy wspólny odcinek o odwadze, gdzie przemycamy też wiele praktycznych wskazówek odnośnie tego, jak zostać mówcą na TEDx. 

 

 

 

 


A jeżeli chcesz poznać mnie bliżej od strony biznesowej – wskakuj na https://agnieszkagaczkowska.pl/

Lub sprawdź BIZNESOWY MASTERMIND – to w nim dzielę się takimi wskazówkami dla biznesu, jak ten wpis o TEDx.

Trzymam kciuki za Twój dzień na czerwonej kropce!

Koniecznie daj znać, jeżeli ten tekst w jakiś sposób pomógł:

agnieszka@oplotki.pl

 

TEDx Warsaw Women

 

 

FAQ

Co to jest TEDx?

TEDx to niezależnie organizowane wydarzenie na licencji TED, podczas którego mówcy dzielą się ideami wartymi rozpowszechniania. W przeciwieństwie do głównych konferencji TED, TEDx odbywa się lokalnie i ma własny temat przewodni.

Czym różni się TED od TEDx?

TED to globalna marka i oficjalne konferencje organizowane przez TED, a TEDx to lokalne wydarzenia tworzone niezależnie na licencji. TEDx daje przestrzeń do wystąpień związanych z konkretną społecznością, miastem lub ideą przewodnią wydarzenia.

Jak zostać mówcą TEDx?

Najczęściej trzeba śledzić nabór do konkretnego wydarzenia TEDx, przygotować aplikację i pokazać, że masz ideę wartą opowiedzenia. Samo zgłoszenie to dopiero początek, bo później zwykle zaczyna się dłuższy proces pracy nad wystąpieniem.

Czy każdy może aplikować do TEDx?

Tak, ale nie każda aplikacja zostanie przyjęta. Organizatorzy szukają nie tylko ciekawej osoby, ale przede wszystkim mocnej idei, która pasuje do tematu danej edycji i ma potencjał poruszyć publiczność.

Ile trwa przygotowanie do wystąpienia TEDx?

To zależy od wydarzenia, ale przygotowanie zwykle trwa kilka miesięcy. Sam pomysł to dopiero początek — później dochodzi praca nad strukturą wystąpienia, przekazem, emocjami i sposobem mówienia na scenie.

Czy wystąpienie TEDx pomaga w rozwoju biznesu?

Może bardzo pomóc, ale nie dlatego, że jest tylko „promocją”. Wystąpienie TEDx porządkuje myślenie, zmusza do nazwania własnej idei i pomaga wejść na wyższy poziom komunikacji, widoczności oraz odwagi w biznesie.

Czy trzeba być pewną siebie, żeby wystąpić na TEDx?

Nie. Pewność siebie zwykle nie pojawia się przed decyzją, tylko w trakcie procesu przygotowania. Dużo ważniejsze od „gotowości” jest to, czy masz coś ważnego do powiedzenia i jesteś gotowa nad tym pracować.

Co daje przygotowanie do dużego wystąpienia?

Przygotowanie do wystąpienia pomaga uporządkować własną ideę, lepiej rozumieć swoją markę i wyjść poza codzienny sposób myślenia o biznesie. To proces, który rozwija nie tylko komunikację, ale też dojrzałość biznesową.

Dlaczego takie doświadczenia zmieniają sposób myślenia o biznesie?

Bo wyciągają z codziennego trybu działania i zmuszają do spojrzenia na siebie, swoją pracę i komunikację z większej perspektywy. To często właśnie wtedy pojawiają się lepsze pytania, odważniejsze decyzje i większa klarowność.

Co dalej, jeśli czuję, że jestem gotowa na wyższy poziom rozmowy i rozwoju?

Jeśli jesteś już na etapie, na którym nie szukasz tylko inspiracji, ale potrzebujesz ambitnego otoczenia, świeżej perspektywy i rozmów na swoim poziomie, naturalnym kolejnym krokiem może być mastermind dla doświadczonych właścicielek biznesów online.

Jeśli jesteś już na etapie, na którym nie szukasz kolejnej inspiracji, tylko ambitnego otoczenia, rozmów na swoim poziomie i świeżej perspektywy, zobacz aktualny BIZNESOWY MASTERMIND.
To przestrzeń dla doświadczonych właścicielek biznesów online, które chcą podejmować lepsze decyzje w kameralnej grupie.

Mastermind_Agnieszka Gaczkowska 3
8 stycznia 2022/Autor oplotki
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2022/01/blog-grafika-na-social-media-szablon.jpg 788 940 oplotki https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png oplotki2022-01-08 06:21:372026-08-24 15:44:05Jak zostać mówcą TEDx? Moja droga do TEDx Warsaw Women
zespół SOMBA
MASTERMINDowe, Podcast

SOMBA buddies

SOMBA buddies

Za sukcesem OPLOTKI stoją LUDZIE. Nie tylko świetny zespół, ale osoby, od których uczymy się pilnie i które inspirują nas na co dzień. Mam wrażenie, że nie doceniam tego, jak inspirujące kobiety wspomagają mnie w biznesowych wzlotach i upadkach.
Oczywiście- nie łudzę się nawet, że uda mi się wymienić wszystkie…ale choćby kilka z nich …no po prostu MUUUSISZ poznać!

Tutaj zebrałam Kobiety, które swoją pracą zmieniają świat na lepszy, a które miałam ogromny zaszczyt poznać osobiście w Online MBA mojej mentorki SIGRUN

 

W odcinku znajdziesz inspirujące przedsiębiorczynie, które warto podglądać:

1) Kasia Krasucka – Motywujący nauczyciel języków.

2) Ania Olesiewicz – Posłuchaj naszej rozmowy na YouTube 

3) Aga Zdunek – specka od less waste.

4) Karolina Brzuchalska – mentorka wirtualnych asystentek i freelancerów.

5) Elena Pawęta – specka od wystąpień publicznych.

6) Basia Bartczak – specka od komunikacji.

7) Ula Ayache – specka od leadershipu dla kobiet.

 

PO ANGIELSKU

1) Irene Cecile
2) Gudrun Mahlberg
3) Natalia (pseudonim artystyczny HINATEA)
4) Marta Thut
5) Michelle Petit
6) Lona Kozik
7) Johdi Woodford
8) Amel Derragui

 

Więcej inspiracji od Sigrun:

Sigrun-podcast
Sigrun grupa na Facebooku

 

 

———

Chcesz wiedzieć więcej?

✔ Strona Oplotki.pl
✔ Oplotki na Facebooku
✔ Oplotki na Instagramie
✔ Oplotki podcast
✔ Pinterest
✔ Warsztaty
✔ NEWSLETTER

Pomocne dla twórców rękodzieła:

✔ Jak wycenić rękodzieło
✔ Jak Promować rękodzieło na Pinterest

19 czerwca 2021/Autor Ania - Zespół Oplotki
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/06/podcast-okladka.jpg 1080 1080 Ania - Zespół Oplotki https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png Ania - Zespół Oplotki2021-06-19 06:00:052026-08-24 12:21:24SOMBA buddies
Sigrun
MASTERMINDowe, Wszystkie wpisy

Sigrun – o SOMBA buddies

Sigrun

 

Za sukcesem OPLOTKI stoją LUDZIE. Nie tylko świetny zespół, ale osoby, od których uczymy się pilnie i które inspirują nas na co dzień.

Tutaj więc zebrałam Kobiety, które swoją pracą zmieniają świat na lepszy, a które miałam ogromny zaszczyt poznać osobiście w Online MBA mojej mentorki SIGRUN.

 

Sigrun – moja Mentorka

Artykuł z zeszłego tygodnia wywołał wiele pytań o moją mentorkę. Stwierdziłam, że zamiast odpowiadać na wiadomości – po prostu zbiorę informacje w formie jednego spójnego artykułu.

Dlatego tutaj znajdziesz totalnie subiektywną historię Online MBA mojej mentorki Sigrun… a poniżej inspirujące przedsiębiorczynie, które warto podglądać. Każdą z tych tytanek poznałam, kiedy sama zaczęłam gonić za biznesowo-życiowymi marzeniami i trafiłam do tej internetowej wylęgarni sukcesów na własnych warunkach 😉

Koniecznie podglądaj – te kobiety inspirują!

 

Kasia Krasucka – Motywujący nauczyciel języków

Osoba, która potrafi wydobyć z człowieka wewnętrzne pokłady motywacji do działania, o jakie sami siebie nie podejrzewamy. Serdecznie polecam Ci, jeżeli Ty lub Twoi znajomi potrzebują podszkolić duński, lub chcesz zobaczyć, z jaką gracją można uczyć się nowych umiejętności jako dorosła osoba. Serdecznie polecam Ci też odwiedzić Kasię, jeżeli fascynuje Cię praca nad przekonaniami, które sabotują Twoją drogę do spełniania celów.
Tutaj wysłuchasz naszej wspólnej rozmowy – O nauce języka w domu.

Ania Olesiewicz to pełna empatii specjalistka wspierająca kobiety

Wspierająca zwłaszcza w trudnych momentach. Anię podziwiam bezbrzeżnie za niesamowitą cierpliwość w rozmowie. Słucha jak nikt i wyłapuje malutkie drzazgi, o których istnieniu same nie miałyśmy pojęcia. A co najlepsze – skutecznie i bezboleśnie wyciąga je i uczy, jak przykleić kojący plasterek. Tutaj znajdziesz naszą rozmowę – O tajemnicy sukcesu Oplotki.

 

Aga Zdunek: Mój totalny autorytet w kwestii less-waste i bycia eko-na co dzień

Bez spiny i zadęcia, a przede wszystkim bardzo praktycznie uczy najmniejszych kroczków w kierunku bycia eko. Królowa handmade mydła i świec sojowych. Posłuchaj – Życie less waste również w biznesie oraz  Małe kroki do życia less waste.

Karolina Brzuchalska – wirtualna asystentka

Mentorka wirtualnych asystentek, która również uczy się u tej samej mentorki, co ja – Sigrun, co niewątpliwie wpływa na jej rozrastający się biznes. Zwłaszcza po pandemii… już chyba nie ma kogoś, kto nie zna zawodu Wirtualnej Asystentki. A jeżeli Ty takiej osoby szukasz, lub chcesz sprawdzić, czy taka praca jest dla Ciebie – to po prostu nasza rozmowa to must-watch – O tajemnicy sukcesu.

Elena Pawęta – specka od wystąpień publicznych.

Niezłomnie uczy praktycznych narzędzi to opanowania strachu przed publicznymi wystąpieniami, ale też wspomaga polską konferencję TEDx Women. Zapraszam Cię, do podglądania naszej rozmowy na Youtube: Tajemnica sukcesu Oplotki Dla eksperymentu nagrałyśmy ją po polsku i po angielsku 🙂 Bo czemu nie 😉 Każde wyzwanie to okazja, by się „sprawdzić”. Posłuchaj – Tajemnica Sukcesu Oplotki

 

Basia Bartczak – specka od komunikacji

…zwłaszcza takiej na styku wielu kultur, tradycji, języków. Uwielbiam jej słuchać, bo wnosi do rozmów kwestie, nad którymi w ogóle nie zastanawiamy się na co dzień. Polecam Ci ogromnie naszą krótką, choć bardzo ciekawą rozmowę – O sukcesie

 

Ula Ayache – moja osobista specka od leadershipu dla kobiet

To dzięki niej definiuję rolę liderki po swojemu, walcząc, aby nasz zespół rozwijał się, wspierając talenty każdego z członków. To dzięki niej zrozumiałam, że możemy określić to, jak przewodzimy według własnych wartości, ale też możemy skutecznie zarządzać wspaniałym zespołem bez archaicznych metod terroru szefa-despoty 🙂

Ja jestem urzeczona umiejętnościami Uli. Bo w końcu jedno wiedzieć, a drugie potrafić tak przekazać, żeby inni zrozumieli i wdrożyli w życie. Skuteczne budowanie zgranej ekipy w naszym Oplotkowym teamie to wielka cegiełka kompetencji Uli. Polecam rozmowę – Jak tworzyć zespół

 

Sigrun

Sigrun

 

A tutaj znajdziesz wywiady po angielsku – równie inspirujące.  

Zauważyłam bowiem, że tak naprawdę każdy z nas trochę ten język zna. Nawet jeżeli nie używamy go na co dzień, kiedy słuchamy rozmów 2 osób, z których ani jedna, ani druga nie włada tym językiem jako ojczystym. Całość jest bardzo przystępna nawet z podstawową znajomością Englisha 🙂 Dlatego zapraszam Cię do przeglądu takich wywiadów nagranych właśnie w języku angielskim.

 

Irene Cecile  – Świetna ilustratorka

Jej opowieść o tym zawodzie rozwiała wiele moich bezpodstawnych mitów i przekonań, które wysnułam w swojej głowie na temat takiej kreatywnej pracy z ołówkiem w dłoni.

 

Gudrun Mahlberg – leczy tańcem naszą kobiecą duszę

Ogrom doświadczenia i niesamowita energia rozpiera Gudrun i inspiruje kolejne osoby, aby poszły w jej ślady. Jedną z nich jest wspomniana poniżej Hinatea. A póki co posłuchaj: Jak uczyć tańca online?

 

Natalią – pseudonim artystyczny HINATEA

Zabiera nas w świat Tahiti, tradycji tego regionu, a co najważniejsze w świat barwnego tańca, którego dzięki Natalii możemy się uczyć w Poznaniu stacjonarnie, ale również na całym świecie – dzięki formatowi on-line.

Przyznam, że dzięki Natalii uśmiecham się nawet w najbardziej pochmurne dni. Taniec, którym zaraża i uśmiech, którym promieniuje na co dzień, to ogromny dar, którym hojnie dzieli się ze światem. Posłuchaj – O tajemnicy sukcesu Oplotki

 

Marta Thut – babka, która miała jaja stworzyć rynek, którego nie było!

Wyobraź sobie, że za naszą zachodnią granicą brafitting to nic tak powszechnego, jak u nas! Marta stworzyła sklep z bielizną i skutecznie doradza kobietom, jak dopasować bieliznę… ale może byłaby to zwykła historia, gdyby nie to, że taki zawód praktycznie nie istniał, kiedy ona ruszała ze swoją działalnością! Świetna rozmowa o tym, jak pomaganie innym kobietom może stać się świetnym pomysłem na biznes.

 

Michelle Petit – moja wnętrzarska idolka

Odczarowała wizerunek architektki klikającej nieustanie w komputerku swoje kreseczki.

Ona po prostu wpada do domów klientów i robi magię. Posłuchaj – Wnętrze bez budżetu, ale z duszą – bo osobowość Michell wypełnia każde wnętrze jeszcze skuteczniej, niż jej wnętrzarskie czary…

 

Lona Kozik – osoba, z niesamowitą pasją do muzyki.

Udowodniła, że nawet nauka muzycznej teorii nie ma barier. Skuteczie uczy jej on-line, inspirując kolejne pokolenia muzyków. Posłuchaj – Lona Kozik O Sukcesie

Dla mnie Lona jest niekończącym źródłem inspiracji, bo przecież coś tak ulotnego, jak muzyka, zwłaszcza teoria – ona złapała w świetny format kursów i konsultacji on-line, dzięki czemu służy klientom na całym świecie.

 

Johdi Woodford – specka w tak wielu obszarach, że nawet nie próbuję wymieniać

Dodam jedynie, że w holistyczny sposób łączy najróżniejsze podejścia do uzdrawiania duszy poprzez ciało. Jej zajęcia offline i online skierowane są do kobiet, które poprzez pracę z własnym ciałem chcą dostać się do zatrzaśniętych w nim emocji, traum, przejść, które burzą dobrostan i harmonijną codzienności. Nie – nie powiem nic więcej – słowa nie oddają charyzmy i nietuzinkowej osobowości Johdi – a rozmowę po prostu trzeba zobaczyć – Johdi Woodford O Sukcesie

 

Inspirujące spotkanie z Amel Derragui

Amel Derragui zostawiłam sobie „na deser”. Moja serdeczna mastermind-buddy to osoba, którą głęboko podziwiam za konsekwentnie realizowaną misję. Wyposaża expatów w narzędzia biznesowe do tworzenia przenośnych biznesów. Kiedy wybierasz związek ponad swoją karierę i podążasz za NIM/NIĄ… Kiedy awans, zmiana w pracy pociąga za sobą …Waszą przeprowadzkę… Ona pokazuje, że jesteś w stanie zbudować biznes, który może wyruszyć w drogę razem z Tobą. Czasem takie „zaczynanie od zera” jest świetnym pretekstem do zaprojektowania swojego biznesu tak, aby mógł przenieść się z Tobą w dowolnym czasie w dowolne miejsce!

Tego właśnie uczy i to w diebelnie skuteczny sposób Amel. W tym wywiadzie rozmawiamy o jej spojrzeniu na rękodzieło. A jako że jej korzenie są bardzo egzotyczne, niewątpliwie ta opowieść zaciekawi i zainspiruje Cię do spoglądania na naszą kulturę, tradycję i rękodzieło zupełnie inaczej, niż zwykle.

16 czerwca 2021/Autor Ania - Zespół Oplotki
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/06/sigrun.jpg 788 940 Ania - Zespół Oplotki https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png Ania - Zespół Oplotki2021-06-16 07:01:112026-08-24 12:21:16Sigrun – o SOMBA buddies
sombamentor, mentor biznesowy
MASTERMINDowe, Wszystkie wpisy

Dlaczego pracuję jako #sombamentor [For ENGLISH scroll down]

mentor biznesowy

 

Prowadzę dobrze prosperującą firmę, na głowie mam trójkę dzieci [i męża]… no to, po jakiego grzyba jest mi jeszcze do szczęścia potrzebna nowa rola – mentor biznesowy w nie swoim programie online MBA???

No właśnie!

Dobre pytanie!

 

Pod skrzydłami mentorki biznesowej Sigrun

Jakiś czas temu wspominałam Ci swoją historię nauki tajemnic biznesu on-line w programie SOMBA [Sigrun’s Online MBA] (tutaj znajdziesz całą opowieść SOMBA CO TO TAKIEGO).

W skrócie – zainwestowałam koszmarne (wtedy) pieniądze w rozwój i pod skrzydłami tej Islandzkiej biznesowej wymiataczki postawiłam pierwsze kroki w online biznesie w oparciu o rękodzieło na długo jeszcze przed tym, jak pandemiczna rzeczywistość popchnęła nas wszystkich w objęcia wymuszonej cyfrowej rewolucji.

To było kilka lat temu.

Choć standardowo po ukończeniu szkoły idziesz dalej w świat… ja uparcie pozostawałam w orbicie mojej mentorki.

Oczywiście z roku na rok wrastałam w jej program i społeczność coraz bardziej.

Jak uczeń, który po prostu nie chce ukończyć studiów, bo na roku zbyt fajna grupa… wraz z innymi dojrzewałam (biznesowo) do coraz odważniejszych decyzji. Pierwsza inwestycja w reklamę na FB, pierwsze zatrudnienie pracownika, pierwszy kredyt „na firmę”, pierwsze zwolnienie pracownika i tworzenie zespołu, w którym naprawdę nie muszę robić wszystkiego sama i powoli odpuszczam pełną odpowiedzialność za firmę na rzecz współodpowiedzialności za organizację, z której jesteśmy dumne.

Pewnego dnia, kiedy nowa uczestniczka programu Sigrun zadała mi banalne (choć niekoniecznie dla niej) pytanie… olśniło mnie!!!

Nie zauważyłam, jak wiele nauczyłam się w ciągu tych kilku lat.

Działo się to tak płynnie, że dopiero jej pełen zaciekawienia wywiad uświadomił mi, jak wiele już za mną.

Ochoczo cofnęłam się „do początku”. Pamiętam, jak ceniłam sobie rady bardziej doświadczonych uczestniczek programu. Przypomniałam sobie dokładnie, jak bardzo ich sukcesy pomagały mi uwierzyć, że takie osiągnięcia są również dostępne dla mnie. Pamiętam, jak wiele to zmieniło. Głównie w mojej głowie.

sombamentor   sombamentor

 

Mentoring biznesowy – czyli pomagam początkującym biznesom

Kiedy więc moja mentorka poprosiła kilka wybranych uczestniczek – „weteranek” jej programów o wsparcie wyjątkowo licznej grupy „świeżaków”. Ochoczo zgłosiłam się, aby zaoferować swój czas jako wsparcie.

Czułam, jak wiele pomocy otrzymałam w społeczności przedsiębiorczych kobiet skupionych wokół Sigrun i chciałam w jakiś sposób przekazać „pałeczkę dalej”. Myślałam, że będzie to jednorazowa „akcja”.

Jak się okazało, w dawaniu jest moc… chyba nawet większa… niż w „braniu”.

Przekonałam się, jak bardzo wspieranie innych rozwija moje umiejętności przekazywania wiedzy, konstruowania procesów samokształcenia i poszukiwania wewnętrznej granicy tego, co jest możliwe.

Coraz większa frajda wypływała również z tych momentów, kiedy odpowiedzi na nurtujące pytania… wydawały się dla mnie coraz prostsze, oczywiste. Takie momenty uświadamiały mi, jak bardzo zmieniło się moje podejście do biznesu, ludzi, rozwoju… ale jednocześnie, jak bardzo aktualne jest motto „pomnożysz, dzieląc się”.

Moja mentorka również odnalazła ogromną wartość we współpracy z „dawnymi” uczniami. Nie tylko nasze relacje zaczęły stawać się coraz bardziej partnerskie, ale również dzięki doświadczeniu pracy z jej programami mogłam aktywnie wpływać na ich ulepszanie, aktualizowanie treści dostosowującej się do zmieniających realiów pandemicznego czasu.

Na pierwszy rzut oka – bez sensu.

Ani z tego budżetu, ani specjalnie namacalnych efektów… a jednak kolejny miesiąc z wypiekami na twarzy wspomagam kolejne uczestniczki programów Sigrun w ich rozwoju biznesowym i czerpię z tego o wiele więcej, niż mogłoby mi się wydawać.

Gdybyś jakiś czas temu powiedziała mi, że zabiorę się za biznesowy mentoring… zareagowałabym z obrzydzeniem. Do dzisiaj sceptycznie podchodzę do określenia „mentor biznesowy”, niestety namnożyło się tych szarlatanów biznesu, którzy nadużywają swojej „ekspertyzy” i przezornie unikam określania siebie tym mianem… ale jednak.

 

mentor biznesowy  mentor biznesowy

 

Mentor biznesowy to…. ja?!

Czas przyjąć do wiadomości, że biznesowy mentoring to coś, co sprawia mi dziką frajdę. O ile w mojej ukochanej branży handmade to coś, co przychodzi mi naturalnie…o tyle coraz odważniej doradzam również przedsiębiorczyniom z innych dziedzin biznesu. Wiem, że biznes on-line to coś, czego można się nauczyć. Rządzi się wieloma zasadami, ale jest trochę, jak moja ukochana architektura z rękodzielniczym twistem. Niby bardzo dużo tu sztywnej matematyki, lejków, konwersji, statystycznych danych…ale jednocześnie mamy eksplozję kreatywności i twórcze splatanie wielu wątków, kompetencji, talentów i aktywności w spójnej, konsekwentnej strategii.

Mój gallupowy wizjoner tryska pomysłami, których nieraz brakuje startującym przedsiębiorczyniom. Może to czas, aby w pełni przyjąć do wiadomości, że dzielenie się wiedzą i umiejętnościami to proces, w którym uczymy się jeszcze szybciej.

Jako ciągły poszukiwacz możliwości rozwoju podejmuję wyzwanie.

Jeżeli Ty też czujesz, że potrzebujesz biznesowego wsparcia i przedyskutowania swoich pomysłów i chcesz je zderzyć z realiami prowadzenia dochodowego biznesu. Znajdziesz moją historię w książce, która lada chwila ujrzy światło dzienne.

Oplotki. Handmade success to pełna szczegółów opowieść, w której jednym z wątków jest właśnie rola biznesowego mentoringu.  Tutaj przeczytasz szczegóły.

A jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej o mojej mentorce i programie, który zmienił trajektorię mojego biznesowego lotu – zaglądaj tutaj: Oplotki/Sigrun.

 

FOR ENGLISH: Workshop with Sigrun

 

 

 

 

9 czerwca 2021/Autor Ania - Zespół Oplotki
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/06/blog-grafika-na-social-media-szablon-1.jpg 788 940 Ania - Zespół Oplotki https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png Ania - Zespół Oplotki2021-06-09 07:15:472026-08-24 12:19:16Dlaczego pracuję jako #sombamentor [For ENGLISH scroll down]
CASE STUDIES, MASTERMINDowe, Wszystkie wpisy

Życie less waste, również w biznesie

less waste rozmowa z agą zdunek

Jak żyć w stylu zero waste? Najlepiej zacząć od życia less waste 🙂 I nie chodzi tu tylko o ekologiczną stronę naszej codzienności, ale i o tę biznesową.
Kobiety mają tendencję do bycia perfekcjonistkami w każdej dziedzinie – pięknie wysprzątane mieszkanie, wnętrza jak z katalogu, wyjątkowe umiejętności kulinarne, a przy tym dobrze prosperujący biznes. Też tak masz? Tylko jest jeden haczyk – w tym dążeniu do doskonałości często zapominamy, co jest naprawdę ważne. Jeśli coś nie pójdzie po naszej myśli, robimy sobie wyrzuty sumienia, że wciąż robimy za mało, że nie jesteśmy wystarczająco dobre. Z drugiej strony, jeśli osiągniemy sukces i zarobimy pieniądze – zjada nas poczucie winy… Dlaczego? Co można zrobić, żeby wyjść z błędnego koła?

Życie less waste, również w biznesie

Rozmowa, którą przeprowadziłam z Agnieszką Zdunek rozpoczęła się od tematu życia less waste. Ale jak to bywa w rozmowach z innymi przedsiębiorczyniami gładko przeszłyśmy do kolejnych ważnych kwestii. Musisz wiedzieć, że Aga to kobieta petarda. To dzięki niej i jej inspiracji przestałam odkładać wymarzone projekty na później i postanowiłam wydać książkę. Jeszcze w tym roku.

Agnieszka uczy kobiety, jak przejść na zieloną stronę życia małymi kroczkami. Wyznaje zasadę, że:

Lepiej być każdego dnia less waste niż jednego zero waste.

Ale nie chodzi o to, by stać w swoim ekologicznym rozwoju cały czas w jednym miejscu, ale o to, żeby wciąż podążać za nowym, szukać rozwiązań, wejść na kolejny level.
Chodzisz na zakupy z siatką wielorazową i segregujesz umiejętnie odpady? Weszło Ci to już w nawyk? Świetnie! Zastanów się, co jeszcze możesz zrobić dla naszej planety. Może kompostownik w koszu na śmieci?
Działaj mały krokami. Jeśli będziesz chciała wszystko od razu, to możesz zaliczyć porażkę.
Uwierz, małe sukcesy dają nam paliwo rakietowe do kolejnych działań. I to przenosi się też na codzienne i biznesowe życie. Less waste w biznesie? A czemu nie!

życie less waste życie less waste

Dochodowy biznes online, czyli JAK TO SIĘ ZACZĘŁO

Nasze historie są bardzo podobne. Praca na wysokich obrotach, nieziemskie zmęczenie, incydent na drodze, który o mały włos nie skończył się tragedią… I to był ten moment, który zmienił w naszym życiu bardzo dużo.

Aga, aby nabrać oddechu i odpocząć, zaczęła robić kosmetyki dla siebie – szampony, kremy, mydła. Potem przyszedł pierwszy warsztat stacjonarny i następny, i następny, i następny. Powstała firma i pomysł, by przenieść się z offline do online.
Mimo obaw i dość wysokiej ceny, Aga postanowiła wejść do programu SOMBA. I – jak sama mówi – była to najlepsza decyzja, jaką mogła podjąć. Bo prowadzenie biznesu online to ciężka praca, to nie tylko umiejętność sprzedaży i ustawiania reklam, ale też odpowiednie nastawienie i zmiana swoich przekonań. Bo to Ty jesteś swoją marką, jesteś swoją firmą. Nieważne, jak jest Ci ciężko, musisz działać.

życie less wasteżycie less waste

A o działaniu Aga wie więcej, niż ktokolwiek inny. Od 3 lat remontuje starą chatę, w której działa już Pracownia Boruja, w ciągu roku stworzyła dwa fantastyczne kursy online, a niedługo wypuści kolejny. I to wszystko nie tylko w czasach pandemii, ale i w momencie, w którym zmagała się z nowotworem złośliwym i chemioterapią…

zycie less waste zycie less waste

Jak osiągnąć sukces?

Aga podczas naszej rozmowy powiedziała coś bardzo ważnego:

Aby pójść jeden krok naprzód, musisz 10 osobom powiedzieć nie.

Odmawianie jest sztuką. Jeśli non stop realizujesz cele innych, nigdy nie będziesz miała czasu na realizację swojego.
Chcesz sukcesów? Naucz się asertywności. Skup się na wizji tego, co chcesz osiągnąć. Czy wiesz, gdzie chcesz być za 10 lat i co robić? Jeśli tak, to nic nie powstrzyma Cię przed dotarciem do tego miejsca.

zycie less wastezycie less waste

Agnieszka pokazuje, że tak naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych. Gdy ja szukałam wymówek, żeby nie nagrywać odcinka podcastu (bo najmłodsza córka miała katar), Aga łączyła się z nami na callu, będąc tuż po chemioterapii… Dodatkowo tworzyła kurs świec sojowych, który okazał się prawdziwym bestsellerem (teraz możesz kupić jego udoskonaloną wersję). Nauczyła się skutecznej sprzedaży swoich produktów, mimo że wcześniej myślała, że jak zacznie sprzedawać, a co więcej – zarabiać na tym, to będzie… złym człowiekiem. Teraz kontakt z klientkami i z osobami, które kupują kursy, daje jej mnóstwo satysfakcji.

less waste w biznesie less waste w biznesie

Pieniądze w biznesie

Bardzo cieszy mnie to, że nie boimy się rozmawiać o pieniądzach. Kobiety powinny i mogą zarabiać DOBRE PIENIĄDZE. I to wcale nie jest nic złego. Agnieszka mówi, że gdy zarabiasz pieniądze, to realizujesz siebie, a jednocześnie możesz pomagać innym (jak masz taką potrzebę). Nic jednak nie wydarzy się za jednym machnięciem różdżki. Tylko ciężka praca i małe kroki, stawiane po kolei, doprowadzą Cię do celu. To zupełnie tak, jak z życiem less waste z początku naszej rozmowy 🙂 Gdy zaczynałyśmy z Agą swoją biznesową drogę, nikt nie mówił nam, co robić i czy to ma sens. Spędziłyśmy dużo godzin na testowaniu rozwiązań, poniosłyśmy wiele porażek, żeby być tu, gdzie jesteśmy. Ale to nie koniec – z wypiekami na twarzy czekamy na to, co będzie dalej. I działamy!

less waste w biznesieless waste w biznesie

Rozmowa z Agnieszką zainspirowała mnie do poruszenia kilku ważnych tematów w mojej książce. Od lat zbieram historie w zeszycie do notatek, czas by ujrzały światło dzienne.
Jestem niezwykle wdzięczna za to, że Aga pojawiła się na mojej biznesowej orbicie. Gorąco zachęcam Cię do wysłuchania całej rozmowy – może i Tobie da kopa do działania? Trzymam za to kciuki!

Gdzie znajdziesz Agnieszkę?

    • Jestemzielona.pl
    • Kurs Naturalnie, że mydło
    • Kurs Tworzenia świec sojowych
    • Pracownia Boruja

 

 

 

Masz dosyć narzuconych definicji szczęścia?

POZNAJ SEKRET SUKCESU NA WŁASNYCH WARUNKACH

i bądź pierwszą osobą, która przeczyta książkę

 

OPLOTKI. SUKCES HANDMADE.

 

Książka, w której zawarłam lekcje i wskazówki, jak zbudować własną definicję sukcesu na bazie mojej wyboistej drogi.

Porcja skondensowanej wiedzy w cenie dostosowanej do każdego budżetu.

Treść, którą pochłoniesz przy parującym kubku w ulubionym fotelu, w dowolnym miejscu i czasie.

17 marca 2021/Autor aga gaczkowska
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/03/less-waste-okladka.png 788 940 aga gaczkowska https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png aga gaczkowska2021-03-17 06:00:042026-08-24 11:58:31Życie less waste, również w biznesie
Strona 1 z 41234

SPRAWDŹ NASZ KALENDARZ:

Zobacz najbliższe wydarzenia

Ostatnie wpisy

  • Jak delegować zadania w małej firmie? Przestań być Zosią Samosią
  • Jak napisać opis produktu handmade, który sprzedaje?
  • Jak promować rękodzieło bez social media? 7 sposobów na odzyskanie czasu
  • Jak stworzyć ofertę handmade, która sprzedaje? Zacznij od właściwych klientów
  • Produkty cyfrowe dla rękodzielników: co możesz sprzedawać oprócz kursu online?

Sprawdź ulubione produkty naszej społeczności. Kliknij grafikę, aby dowiedzieć się więcej:

© Oplotki.pl 2021 | pomoc@oplotki.pl| agnieszka@oplotki.pl | Newsletter | Polityka Prywatności | Regulamin Sklepu Oplotki
Strona używa plików cookie. Korzystanie ze strony oznacza zgodę na zapisywanie plików cookie na urządzeniu (dysku) użytkownika.
 

Scroll to top Scroll to top Scroll to top
konferencja rękodzieło HANDMADE BIZ SUMMIT
Zapraszamy na tegoroczną konferencję: https://oplotki.pl/handmade-biz-summit/