
Wydawaliśmy, wydajemy i wydawać będziemy. Nasi klienci też. To nie jest czas na chowanie głowy w piasek. To czas na mądre zarządzanie zmianą, odważne komunikowanie wartości i inwestowanie w to, co naprawdę ma znaczenie.
W skrócie: o czym jest ten odcinek?
Na co wydaję pieniądze i dlaczego nie na jachty ani torebki ze znaczkiem.
Dlaczego kryzys to zły moment na schowanie głowy w piasek jako przedsiębiorczyni.
Jak nie pozwolić nikomu decydować za Ciebie, na co wydajesz swoje pieniądze.
Czego nauczyłomnie dzieciństwo jako córki seryjnych przedsiębiorców.
Dlaczego inwestycja w edukację to zawsze dobra inwestycja.
Jak mastermind działa jako generator innowacji w trudnych czasach.
Możesz przeczytać cały artykuł poniżej albo posłuchać odcinka podcastu „Na co wydajemy pieniądze?”
Na co naprawdę warto wydawać pieniądze w biznesie?
Kiedy prowadzisz własny biznes, lista rzeczy, na które możesz wydać pieniądze, właściwie się nie kończy. Narzędzia, reklamy, materiały, sprzęt, szkolenia, książki, konsultacje, programy, ludzie, którzy mogą zrobić coś za Ciebie…
Problemem nie jest więc samo wydawanie.
Problemem jest decyzja, w co naprawdę warto zainwestować.
I właśnie o tym, między innymi, rozmawiam w tym odcinku.
Na co naprawdę warto wydawać pieniądze w biznesie?
Inflacja szaleje, w portfelach zostaje podobno coraz mniej, a memy o spekulacjach cenami masła biją rekordy popularności.
Dzisiaj na przekór marazmowi, wkładam „kij” w mrowisko i „namawiam” Cię do optymizmu, zwłaszcza, jeżeli prowadzisz własny biznes – rękodzielniczy, onlajnowy….albo przymierzasz się do startu…
Owszem – coraz uważniej oglądamy każdą złotówkę….ale czy rzeczywiście radykalnie przestaliśmy wydawać pieniądze?
Ja sama wykorzystałam czas po-pandemicznego kryzysu do potężnej porcji edukacji finansowej i inwestycyjnej.
Pochwalę się!
W końcu dostałam oficjalne „papiery”, by mieć poczucie odcięcia od szarlatanów internetowych, którzy ucząc o pieniądzach, sami o nich nie wiele mają pojęcia ;PPP
A tak całkiem poważnie – parkuję sobie tutaj takie poklepanie po plecach za kawał solidnej, potwierdzonej wiedzy, narzędzi pracy z klientkami i aktualnego know-how wokół inwestowania i zarządzania majątkiem firmowym i prywatnym.




Po maratonie ponad 3-letniej edukacji finansowej i (w końcu) ostatecznej 3-stopniowej certyfikacji…piszę z tym samym przekonaniem, co w poprzednich latach, aby podzielić się z Tobą moim poglądem na temat wydawania pieniędzy.
Zapraszam Cię do lektury nowego-starego wpisu.
Nowego – bo mam wrażenie, że mechanizmy, o których pisałam rok temu nie tylko się potwierdziły, ale będą się pogłębiać.
Starego – bo wiele z planów na 2026 to kontynuacja planów z poprzednich lat…i w końcu uczę się nie wymyślać „koła na nowo” zwłaszcza, jeżeli świetnie się toczy…
A
A teraz treść samego artykułu, do którego nawiązuję – czyli przeklejony wpis z przełomu 2023/24:
Na co wyd(aje)my pieniądze
O czym dzisiaj?
O planowaniu – ale krótko o ogółach (bo szczegóły zobaczysz w akcji już niebawem), szerzej o finansach!
Na co wydajemy pieniądze? Bo że wydawaliśmy, wydajemy i wydawać będziemy – to fakt. Nasi klienci też – nawet jeśli kryzys nie zbyt ochoczo odpuszczcza – więc to nie jest czas na poddawanie się, ale na mądre zarządzanie zmianą.
O tym, że planujemy ostrożniej, bo zewsząd czarne scenariusze, tym bardziej “w cenie” jest doświadczenie (Ceń siebie!)
O tym, że inwestycja w edukację to zawsze dobre posunięcie.
Jeżeli wolisz słuchać poniżej znajdziesz jego wersję w formie podcastu:
Mogłabym rozpisywać się na temat planów, ale podrzucę Ci tylko kilka punktów. Wolę przejść do tematu finansów, bo plany zobaczysz w detalach już w najbliższych miesiącach. Jeżeli zaglądasz tutaj często – wiesz, że wolę działać, nie gadać.
Pełne „PRZECIEKI” znajdziesz w naszym comiesięcznym newsleterze (i tak! Celowo Cię do niego zapraszam, bo coraz mniej będzie widać oplotkowych działań „na zewnątrz”, a coraz więcej będzie się działo „pod powierzchnią” dla naszych subskrybentek i klientek)
Podczas świątecznej przerwy miałam okazję nadrobić długo odkładane spotkania (oczywiście przy dzierganiu!) i choć chciałam pisać o nowych modułach w kursach rękodzielniczych (czekaj na te nowe projekty! nadchodzą nowe dziergane moduły w kursie szydełkowania), to jednak postanowiłam poruszyć temat, który nie schodził z ust.
I nie mówię o jednym spotkaniu!
Czy z rodziną, czy bliższymi znajomymi, czy z partnerkami biznesowymi – temat finansów, inflacji, kryzysu i tego “co teraz?” nie schodził z tapetu!
Podzielę się więc z Tobą tym sposobem myślenia, który sprawia, że na przekór wszystkiemu – kolejny rok w Oplotki.pl zamykamy na dużym plusie pomimo (a może właśnie ze względu na) wieeeelu inwestycji i dynamicznego rozwoju.
Na co wydajemy pieniądze? Czyli wydawaliśmy, wydajemy i wydawać będziemy – nasi klienci też
Piszę to, aby Ci pokazać, że jeżeli jesteś twórczynią poniższych produktów lub usług (albo wieeelu innych, których nie zdołałam umieścić w tym zestawieniu) to prawdopodobnie tak, jak ja, zastanawiasz się: “Czy klienci będą kupować, przecież TAAAAKIE CZASY…?!”
Piszę to zestawienie, żeby Ci pokazać, że z dużym prawdopodobieństwem będą, ale istneje duża szansa, że inaczej, niż zwykle. I choć może nieco bardziej ostrożnie będę obracać złotówkami… to i tak będę je puszczać w obieg…
Co z tego dla Ciebie?
To nie czas, aby chować głowę w piasek jako przedsiębiorczyni.
To czas, aby myśleć!
Ale po kolei…
Na co wydaję (a właściwie na co wydajemy) pieniądze:
#czas z rodziną – tutaj nie oszczędzam(y) – hotele, wyjazdy, lodziki i pierdoły na straganach dla kolegów i koleżanek naszej trójki, bo przecież jak bez tandetnej maskotki dla koleżanki ze szkolnej ławki wrócić znad morza ;P (to akurat z umiarem, ale jednak) – mam poczucie, że tutaj wydaję jak szalona (czyt. niewspółmiernie do zarobków), ale też czerpię z tego (jak na razie) dziką frajdę.
#dom – meble (używki z OLX stoją u nas obok designerskich perełek za krocie, a akcesoria raczej w kategorii ilościowej pt. „minimalizm” niż „rupieciarnia”) kupuj(emy)ę impulsywnie. Czerpię z tego dziką radość. A to zasłony w szalonym granacie, a to podobrazie za miliony monet, bo właśnie taki, a nie inny format mi się przyśnił, żeby go zapaćkać farbą, a to włóczka, z rasowej, ręcznie barwionej wełny, która zmultiplikowała się rozmiarem (och-nastego) koca, który namiętnie dziergam przy dokumencie z Netflixa (i wyszło 30 motków, pięć dyszek każdy…) nie liczę, mam ten luksus podążania za własnym gustem, preferencjami dzieciaków i męża… kocham być w domu (tu też pracuję) i szastam na wszystko, co znim związane… ot tak już mam.
#rozwój osobisty – kurczę – dotarło do mnie, że gdyby mój mąż zobaczył moje coroczne podsumowania wydatków na inwestycje w programy rozwojowe, mastermindy, indywidualne coachingi, mentoringi i doraźne usługi fachowców zaglądających za kurtynkę Oplotki, by pomóc nam generować innowacje… ehh… zawał ;P – ale wiem, że to nie wydatki – to INWESTYCJE, które ZAWSZE się zwracają, niezależnie czy od razu, czy na przestrzeni czasu… tu nie szczędzę, wolę przyciąć gdzie indziej.
#książki – mam ogromną słabość do papieru – choć czytam też na Kindlu i słucham na Audible, wydaję bez opamiętania i co lepsze pozycje pakuję co roku w formie prezentów dla najbliższych klientów – nieuleczalne uzależnienie, nawet nie próbuję z nim walczyć. Wąchanie zapachu nowej książki przy nastrojowej lampce, pod wełnianym kocykiem, kiedy dzieciaki padły spać…ten moment zanim zanurzę się bez pamięci w lekturę, wiedząc, że oczy odpoczywają od niebieskiego światła ekranu… BEZCENNE (wartość przemyśleń płynących z wiedzy zawartej na tych stronach – nieporównywalna do ceny tych książek ;P – tak sobie usprawiedliwiam ;P – może zacznę wrzucać na nasz kanał YouTube polecenia co ciekawszych – też trochę dla siebie, żeby pamiętać, do których pozycji regularnie wracać).
#czas – wszędzie tam, gdzie mogę wydelegować zadanie i oszczędzić zasobu, który nigdy do mnie nie wróci (nie wiem, może to taka obsesja, która przychodzi z upływającymi latami) wart jest dla mnie każdych pieniędzy – zatrudniam, kupuję programy do automatyzacji zadań, wypycham co się da ze swojej listy zadań do zrobienia (czasem udaje się bezpłatnie podrzucić mężowi albo dzieciakom ;P).
I tyle
Zero jachtów
Zero prywatnych odrzutowców!
Zero lansu biżuterią, czy torebkami ze znanym logo.
🙂
Auto – używka z rysami na boku
Ciuchy – zazwyczaj z second-handów lub udziergane/uszyte samodzielnie na przemian z okazjonalną superdrogą „fanaberią”
Kosmetyki w wersji minimal, najczęściej jako prezenty handmade od twórczyń “z branży” lub od mamy (nie mam tak wrażliwej cery, ona tak, więc w spadku dostaję dużo takich cudów z reklam, co kupiła a jej nie służą, a u mnie bez zarzutu facjatę, czy ciało smarują, nawilżają, peelingują, złuszczają, odżywiają, wygładzają czy co to tam się jeszcze robi w tym wieku ze skórą).
Pewnie by się znalazło jeszcze trochę pozycji do tej listy, ale pewnie łapiesz klimat.
Mój tata się dziwi, że na hotel potrafimy więcej wydać więcej, niż na ratę mieszkania.
Dziadek się dziwi, że nie jeździmy jeszcze nowoczesną hybrydą (marzymy o Tesli i jeszcze spory kawałek do niej mamy;P).
Mama się dziwi, że nie biegam po galeriach, skoro w Poznaniu jest ich najwięcej na metr kwadrat powierzchni metropolitalnej…
A sąsiedzi pewnie się dziwią, że Sylwestra spędzamy sami w domu zamiast imprezować.
I CO Z TEGO DLA CIEBIE?!?!
Na co wydajemy pieniądze?
„W cenie” jest doświadczenie (Ceń swoje!)
Nie pozwól NIKOMU decydować za Ciebie, na co wydajesz TWOJE pieniądze.
Ani społeczeństwu (kto też nam włożył do głowy – ten odrzutowiec i drinki z palemką na plaży – jako symbol bogactwa ;P)
Ani partnerowi („bo wypada, bo wszyscy na Sylwestra cośtam…” – Nie! dyskutujmy ze sobą!)
Ani znajomym („Postaw się, a zastaw się??”- Nie! Ave asertywność!)
Ani bliższej, czy dalszej rodzinie, ani dzieciakom!
No NI-KO-MU!

Wduś pauzę za każdym razem, kiedy coś w środku Ciebie robi zgrzyt podczas decyzji o wydaniu kilku złotych! Zapytaj wtedy siebie – czy ja tak chcę, czy tylko robię, co mi wtłoczyli do głowy, że powinnam, z moimi pieniędzmi!
(Dla przykładu – sama nie miałam oporu, żeby na lekcje angielskiego wydawać krocie bez większych oczekiwań wobec dzieci… ale już na rozwój osobisty dla siebie… często wydawałam z wielkimi wyrzutami sumienia i turbo-presją zwrotu z takiej inwestycji, na szczęście jest już lepiej i dalej pracuję nad tym…dałam sobie prawo zarabiać nie tylko na dzieci, ale i własne „zachcianki.)
Piszę o tym, bo Twój klient/klientka też jest coraz bardziej świadomy – i Twoje produkty często wybiera zgodnie, albo wręcz przeciwnie – wbrew (innym, trendom, poleceniom, odradzaniu, tu wstaw dowolne). To znaczy – wybiera, bo zrobiłaś wystarczająco dobrą pracę wokół zakomunikowania wartości.
A to znaczy, że to na Tobie, nie na kimś innym, ciąży odpowiedzialność odpowiedniego zaprezentowania swoich produktów i usług.
Umiejętność prawidłowej wyceny i komunikacji oferty nigdy nie była tak ważna, jak teraz.


Skąd ta teza?
Dzieciństwo jako córka dwójki przedsiębiorców nauczyło mnie ODKLEJAĆ bogactwo od zasobności portfela. Bywało bardzo obficie, bywało i bardzo krucho, ale NIGDY nie czułam biedy, nawet, kiedy mama kroiła parówki na 4 kawałki (wzdłuż ;P ), żeby lepiej na talerzu wyglądały. Piszę o tym, żeby Cię zatrzymać – i zapytać, czy aby w dobie inflacji nie zaczęłaś sprawdzać częściej, co jest NAPRAWDĘ ważne?
Czy przypadkiem ostatni rok nie stał się katalizatorem mądrych decyzji?
Śmieję się czasem, mówiąc, że sinusoidę wzlotów i upadków mam przećwiczoną dzięki dzieciństwu jako córka seryjnych przedsiębiorców. Coś w tym jest. Ale ta umiejętność nie jest zarezerwowana tylko dla pokoleń ludzi spoza schematu. Nauczyłam się kreować przebogate doświadczenia materialne, duchowe, energetyczne, emocjonalne POZA determinantą finansów. I co najciekawsze – finanse przyszły w ślad za tym. Ty też możesz się tego nauczyć- po prostu poddając w wątpliwość utarte schematy. Tylko tyle i aż tyle.
Ciebie też zapraszam do refleksji.
Co dla Ciebie znaczy bogactwo, obfitość, pełnia?
Czy przypadkiem Twoje produkty i usługi nie sprawiają, że Twój klient może poczuć się “bogatym” nawet mimo wydania relatywnie niewielkiej kwoty?
Czy poczucie “pełni” jest zdeterminowane wpływami na konto, czy może totalnie odklejone od sytuacji finansowej?
Dzisiaj jednak – chcę Cię zatrzymać przy temacie FINANSÓW!
Zrozumiałam, że nie tyle chodzi o to, ile zarabiamy, ale o to, jak się potem z tymi finansami obchodzimy, by je pomnażać -dla mnie to był skok mentalny nie z tej ziemi. Taki szok w stylo „czekaj czekaj, to nie chodzi o zarabianie coraz więcej, ale o mnożenie tego, co już zarabiamy?!?!” Serdecznie polecam takie podejście – mega uwalniające od zasuwania i wiecznego „więcej” kosztem siebie, czasu, zdrowia, ŻYCIA.
Dlaczego Ci o tym piszę?
Wydałam w tych ostatnich, trudnych podobno, czasach kupę pieniędzy na programy on-line. Wiele z nich, tak jak Financial Freedom Univerity, było w dolarach, więc przy aktualnym przeliczeniu waluty – możesz domyślać się, ile razy przemyślałam tę inwestycję.
Mimo wszystko – zainwestowałam.
I wiem, że to najlepiej “wydane” pieniądze w tak trudnych czasach.
Nie tylko dlatego, że rozumiem teraz, jak operować finanasami, żeby szczególnie dziś korzystać z szans, jakie daje nam kryzys (Tak! Dobrze czytasz! W takich czasach jest ukrytych wiele szans!), ale pozwoliło mi to przyjrzeć się sobie jako klientowi.
Czy kryzys sprawił, że odłożyłam tę inwestycję na potem?
NIE, wręcz przyspieszył decyzję!
Czy sprawił, że zrezygnowałam z zakupu?
NIE, stał się jego powodem!
Czy byłam jedyną, która zainwestowała w ten program?
No… nie… jest nas ARMIA!
Twój klient/klientka – też będzie kupować – ale tylko wtedy, kiedy poczuje, że to inwestycja, która warta jest jego/jej pieniędzy! Zwłaszcza teraz.
To Twoje zadanie, aby zakomunikować tę wartość.
Teraz – bardziej, niż kiedykolwiek.
A piszę Ci o tym dlatego, że

Inwestycja w edukację to zawsze dobra inwestycja
Zauważyłam, że nie działają teraz w biznesie gotowe schematy kalkowane 1-1 od naszych (nawet najlepszych) mentorów.
Co sprawdza mi się najbardziej to dostęp do ludzi, którzy wiedzą lepiej i chcą się dzielić doświadczeniem, pomysłami, dyskusją, czasem – zwłaszcza spoglądając na to, co robisz z perspektywy swojej wiedzy.
W taki dostęp do ludzi, którzy znają się na czymś, czego potrzebuję… inwestuję najwięcej, bo wiedza w tak niepewnych czasach jest warta więcej, niż złotówka (zwłaszcza przy tej inflacji ;P). To wiedza przekłada się na strategiczne decyzje, które dają dźwignię zmian. W tak pędzącym świecie, kalibracja trajektorii lotu o milimetry, ma w skali życia olbrzymi wpływ na destynację.
PS. Jeżeli czujesz, że tego właśnie teraz Ci potrzeba – zanurzenia w gronie, które pociągnie Cię do przodu – klikaj link do strony mastermindu i aplikuj

Dlaczego piszę Ci o mastermindzie?
Bo uświadomiłam sobie dzięki uczestniczkom poprzednich edycji, że moje siły i umiejętności są przydatne w tych niepewnych czasach.
Więcej filmów o i wokół mastermindu znajdziesz na stronie programu
Lata budowania Oplotki.pl pokazały mi, że potrafię zamieniać trudne sytuacje w nowe możliwości, a gallupowy wizjoner pozwala mi kreować nietuzinkowych rozwiązań na pęczki.
Czerpię z doświadczenia oplotkowych projektów (crowdfundingu, selfpublishingu książki, budowania zdalnego zespołu, przygotowania mowy na Tedx Warsaw Women, zarządzania organizacją i społecznością, prowadzeniem warsztatów handmade dla klientów korporacyjnych…) – pomogę Ci zaplanować duże projekty i zaprojektować strukturę wsparcia, aby je zrealizować.
Weź moje know-how z budowania OPLOTKI do swojej branży
Zdecydowanie zbyt długo pozostawałam w komfortowym ukryciu – w bezpiecznej branży handmade, którą znam na wylot – było mi tu cieplutko, dopóki kryzys nie wywołał do tablicy. Moje klientki same wygrzebały mastermind z czeluści internetu (postawiłam stronę z ofertą już lata temu, ale jej nie promowałam) i zmusiły do otwarcia się na ludzi spoza branży, abym w końcu przestała mówić: “nie, bo to nie handmade, nie doradzam”.
Coraz śmielej robię to, co robiłam po cichu – pokazuję, jak z mojej wiedzy i doświadczenia z rozwijania Oplotki można brać pełnymi garściami i przekładać na rozwiązania w dowolnej branży – zwłaszcza on-line.
Nie twierdzę, że mam wszystkie odpowiedzi, ale wiem, że stworzyłam wehikuł, który odpowiedzi generuje dzięki wiedzy każdej z uczestniczek programu, i sumarycznej wiedzy naszej wspólnej dyskusji – a to jest na wagę złota!
To moje klientki uświadomiły mi że lata budowania atmosfery relaksu podczas warsztatu rękodzieła procentują szybkim wprowadzaniem grupy na poziom otwartości, który owocuje kreatywną, biznesową burzą mózgów. Wspólnota ponad podziałami. Wyciąganie tego, co nas jednoczy ponad to, co dzieli, żeby wspólnie generować innowacje. Kiedy przekładamy to na realia biznesu on-line – dzieją się rzeczy, których sama nie jest w stanie realizować żadna z nas z osobna!

To dlatego zapraszam Cię do programu, gdzie udowadniamy, że najlepszy czas na wzrost jest teraz. Na przekór czarnym scenariuszom, które sączą się z internetu, na przekór inflacji i całej reszcie sabotujących nas paralizatorów – działamy!
Pracujmy mądrze, nie dużo i wymieniamy się doświadczeniami podczas dwugodzinnych spotkań na zoomie raz na dwa tygodnie przez pół roku. Ten format pozwala nam zgrabnie wpleść nasze spotkania w kalendarz codzienności i wydusić z nich maksimum wartości.
Zanim zastanowisz się, czy ten format wymiany doświadczenia, wzrastania w biznesie, jest dla Ciebie – posłuchaj ostatniej serii podcastowej poświęconej mastermindowi i sprawdź, czy to, o czym mówię, jest dla Ciebie.
Poniżej znajdziesz serię superkrótkich odcinków z przemyśleniami wokół tego generatora innowacji:
Mastermind biznesowy – już teraz możesz spotkać się ze mną, żeby sprawdzić, która grupa najlepiej wesprze Cię w Twoich planach. Szczegóły na stronie mastermindu: oplotki.pl/mastermind

Pełna transkrypcja odcinka „Na co wydajemy pieniądze?”
Poniżej znajdziesz pełną transkrypcję odcinka podcastu Oplotki. Została uporządkowana dla wygody czytania, usunęłam znaczniki czasowe i techniczne elementy automatycznej transkrypcji, ale zachowuję sens i charakter rozmowy.
Jeśli wolisz słuchać, odcinek znajdziesz również na YouTube powyżej.
Wydawaliśmy, wydajemy i wydawać będziemy
Na co wydajemy pieniądze, czyli porozmawiajmy dzisiaj o finansach, o tym, na co wydajemy nasze pieniądze. Wydawaliśmy, wydajemy i wydawać będziemy. Nasi klienci też.
To nie jest czas na chowanie głowy w piasek. To jest czas na to, żeby mądrze zarządzać zmianą, odważnie komunikować wartość i inwestować w to, co naprawdę ma znaczenie.
Podczas świątecznej przerwy miałam okazję nadrobić kilka długo odkładanych spotkań i rozmów. Jedna z nich była szczególnie ciekawa, bo zeszła na temat pieniędzy, wydawania i tego, jak właściwie podejmujemy decyzje zakupowe.
I pomyślałam wtedy, że to jest temat, o którym warto porozmawiać również tutaj.
Czy w czasach kryzysu klienci nadal kupują?
Podczas świątecznej przerwy miałam okazję nadrobić długo odkładane spotkania. Jedno z nich szczególnie skłoniło mnie do refleksji nad tym, jak zmienia się nasze podejście do pieniędzy.
Z jednej strony słyszymy o kryzysie, rosnących cenach i niepewności. Z drugiej — cały czas wydajemy pieniądze. Kupujemy rzeczy, których potrzebujemy, ale również takie, które sprawiają nam przyjemność, oszczędzają czas albo dają poczucie, że inwestujemy w siebie.
Dlatego zamiast pytać wyłącznie: „Czy ludzie będą teraz kupować?”, warto zadać inne pytanie:
„Na co ludzie będą chcieli wydać swoje pieniądze?”
I to jest ogromna różnica.
Bo kryzys nie oznacza automatycznie, że ludzie przestają kupować. Oznacza raczej, że dokładniej przyglądają się temu, czy dany zakup jest wart swojej ceny.
A to oznacza również zmianę po stronie osoby prowadzącej biznes.
Jeżeli sprzedajesz rękodzieło, usługę, warsztat czy produkt cyfrowy, nie wystarczy już powiedzieć: „To jest piękne” albo „Włożyłam w to mnóstwo pracy”.
Musisz umieć pokazać klientowi, dlaczego ten zakup ma dla niego wartość.
Na co sama wydaję pieniądze?
Kiedy zastanawiam się, na co sama wydaję pieniądze, lista jest zaskakująco różnorodna.
Wydaję na rzeczy bardzo praktyczne, ale również na takie, które dają mi czas, wiedzę, nowe doświadczenia albo po prostu przyjemność.
I coraz częściej zauważam, że największą wartość mają dla mnie nie rzeczy, które mogę posiadać, ale dostęp do czegoś, czego sama nie jestem w stanie zrobić albo czego nie chcę robić samodzielnie.
Czasem jest to wiedza.
Czasem doświadczenie drugiej osoby.
Czasem możliwość zlecenia komuś zadania, którego sama nie muszę już wykonywać.
A czasem po prostu możliwość spotkania z ludźmi, którzy patrzą na świat zupełnie inaczej niż ja.
I właśnie tutaj zaczyna się dla mnie bardzo ciekawy temat inwestowania w rozwój.
Bo można kupić kolejną rzecz.
Można też kupić sobie czas, wiedzę, doświadczenie albo dostęp do ludzi.
Nie pozwól innym decydować, na co wydajesz pieniądze
No i pewnie znalazłoby się jeszcze trochę takich pozycji, na które wydaję pieniądze, ale najważniejsze jest dla mnie coś innego.
Z czasem coraz bardziej zaczęłam zauważać, że nasze decyzje zakupowe bardzo często nie są tak naprawdę nasze.
Kupujemy, bo ktoś nam powiedział, że powinniśmy coś mieć.
Kupujemy, bo wszyscy wokół to mają.
Kupujemy, bo reklama stworzyła w nas potrzebę, której jeszcze chwilę wcześniej w ogóle nie odczuwaliśmy.
I dokładnie tak samo jest w biznesie.
Możesz mieć poczucie, że powinnaś mieć kolejną stronę, kolejny kurs, kolejne narzędzie, kolejną reklamę, kolejny produkt.
Tylko kto właściwie powiedział, że właśnie tego potrzebujesz?
Dlatego coraz częściej zadaję sobie pytanie:
Czy naprawdę tego potrzebuję, czy tylko ktoś przekonał mnie, że powinnam tego chcieć?
To jest bardzo ważne pytanie również wtedy, kiedy inwestujesz w swój biznes.
Nie każda inwestycja jest dobra tylko dlatego, że jest inwestycją.
Dobra inwestycja to taka, która odpowiada na Twój konkretny problem i przybliża Cię do Twojego celu.
Czego nauczyło mnie dzieciństwo w rodzinie przedsiębiorców?
Dzieciństwo spędziłam jako córka dwójki seryjnych przedsiębiorców. I z perspektywy czasu widzę, że bardzo dużo mojego podejścia do pieniędzy i biznesu wyniosłam właśnie z domu.
Przede wszystkim nauczyłam się, że pieniądze są narzędziem.
Można je wydać na coś, co znika po chwili. Można je również zamienić na doświadczenie, wiedzę, czas albo możliwość zrobienia czegoś, czego wcześniej nie potrafiliśmy zrobić.
Nauczyłam się też podważać pewne oczywistości.
Czy naprawdę muszę robić coś w taki sposób, jak robią to wszyscy?
Czy istnieje tylko jedna droga?
Czy jeżeli coś nie działa, oznacza to, że trzeba się poddać, czy może trzeba zmienić sposób działania?
Dzisiaj dokładnie takie pytania zadaję sobie również w biznesie.
I dokładnie takich pytań uczymy się zadawać wspólnie w naszych programach.
Inwestycja w edukację
W grudniu opowiadałam Ci dużo o mojej mentorce biznesowej Sigrun. To właśnie takie doświadczenia bardzo mocno zmieniły moje podejście do inwestowania w rozwój.
Bo edukacja nie jest dla mnie kolejnym wydatkiem na liście.
Jest narzędziem podejmowania lepszych decyzji.
Jeżeli dzięki czyjejś wiedzy mogę szybciej zobaczyć problem, którego sama jeszcze nie widzę, uniknąć błędu, który kosztowałby mnie dużo więcej, albo znaleźć rozwiązanie, na które sama nie wpadłabym przez kolejne sześć miesięcy, to jest realna wartość.
I właśnie dlatego coraz częściej inwestuję nie tylko w samą wiedzę, ale również w dostęp do ludzi, którzy mają inne doświadczenia niż ja.
Kogoś, kto zada pytanie, którego sama sobie nie zadaję.
Kogoś, kto spojrzy na mój pomysł z zupełnie innej perspektywy.
Kogoś, kto powie: „Zatrzymaj się. Naprawdę chcesz iść w tę stronę?”
Albo przeciwnie:
„Przestań się zastanawiać. To jest dobry kierunek. Teraz po prostu to zrób.”
I właśnie ten rodzaj inwestycji jest dla mnie coraz bardziej wartościowy.
Czasem potrzebujesz nie kolejnej wiedzy, ale ludzi
W pewnym momencie rozwoju biznesu problemem przestaje być brak wiedzy.
Masz książki. Masz kursy. Masz podcasty, webinary, notatki i zakładki zapisane „na później”.
A mimo to możesz nadal stać w miejscu.
Dlaczego?
Bo wiedzieć, co można zrobić, a zdecydować, co naprawdę zrobić, to dwie różne rzeczy.
I właśnie wtedy coraz większą wartość ma dla mnie dostęp do ludzi, którzy wiedzą więcej w obszarze, którego akurat potrzebuję.
Nie chodzi nawet o to, żeby ktoś podał mi gotową odpowiedź.
Czasem wystarczy jedno dobre pytanie.
Czasem spojrzenie z boku.
Czasem doświadczenie osoby, która już przeszła drogę, którą ja dopiero próbuję przejść.
Czasem ktoś mówi: „U mnie to nie zadziałało. Sprawdź, czy u Ciebie na pewno ma sens”.
A czasem odwrotnie:
„Przestań się zastanawiać. Masz wystarczająco dużo danych. Teraz działaj.”
Właśnie dlatego inwestycja w ludzi może być dla przedsiębiorcy równie ważna jak inwestycja w wiedzę.
Wiedza daje Ci możliwości. Rozmowa z właściwymi ludźmi pomaga wybrać jedną z nich.
„Ten dostęp do ludzi, którzy znają się na czymś, czego potrzebuję, w to właśnie inwestuję najwięcej.”
Dlaczego właśnie Mastermind?
Kompletna lista moich mentorów, ekspertów i osób, od których uczyłam się przez lata, byłaby naprawdę długa. Ale jest jedna rzecz, która wraca w tych doświadczeniach bardzo często:
najwięcej wartości pojawia się wtedy, kiedy wiedza różnych osób spotyka się przy jednym konkretnym problemie.
I właśnie dlatego powstał Mastermind Oplotki.
Nie jako kolejny kurs, który masz obejrzeć od początku do końca.
Nie jako miejsce, w którym jedna osoba mówi, a reszta słucha.
Tylko jako przestrzeń do wspólnego myślenia nad biznesem.
Każda uczestniczka przychodzi ze swoim doświadczeniem, swoim biznesem, swoimi pytaniami i problemami.
Jedna osoba może mieć doświadczenie w sprzedaży.
Inna w budowaniu społeczności.
Kolejna w tworzeniu produktów cyfrowych.
Jeszcze inna przeszła już drogę, którą ktoś dopiero zaczyna.
I właśnie wtedy zaczyna działać efekt, którego nie da się uzyskać podczas samotnej pracy z kolejnym kursem.
Jedna osoba wnosi pytanie. Grupa pomaga wygenerować odpowiedzi.
Nie twierdzę, że mam wszystkie odpowiedzi. Wiem natomiast, że stworzyłam przestrzeń, w której odpowiedzi mogą powstawać dzięki wiedzy, doświadczeniu i dyskusji całej grupy.
To jest dla mnie największa wartość Mastermindu.
„Nie twierdzę, że mam wszystkie odpowiedzi, ale wiem, że stworzyłam wehikuł, który odpowiedzi generuje dzięki wiedzy każdej z uczestniczek programu i sumarycznej wiedzy naszej wspólnej dyskusji.”
Jak działa Mastermind Oplotki?
Mastermind to przede wszystkim regularna praca nad konkretnymi biznesami.
Spotykamy się w kameralnej grupie, a każda uczestniczka może przynieść na spotkanie swój aktualny problem, pomysł, decyzję albo projekt, nad którym właśnie pracuje.
Nie chodzi o to, żeby przez dwie godziny rozmawiać ogólnie o biznesie.
Chodzi o to, żeby wyjść ze spotkania z czymś, co można realnie zrobić dalej.
Możemy przyglądać się pomysłowi na nowy produkt.
Możemy rozłożyć na części pierwsze ofertę.
Możemy zastanowić się, dlaczego coś nie sprzedaje.
Możemy przeanalizować komunikację, strategię albo sposób prowadzenia projektu.
Czasem potrzebna jest wiedza ekspercka.
Czasem wystarczy kilka pytań od osób, które patrzą na Twój biznes z zewnątrz.
A czasem najcenniejsze jest usłyszenie od kogoś:
„Ja zrobiłam to inaczej, zobacz, co u mnie zadziałało, a co nie.”
Dzięki temu nie musisz każdej decyzji podejmować samotnie.
W Mastermindzie możesz korzystać nie tylko z mojego doświadczenia, ale również z doświadczeń innych uczestniczek.
2 godziny co 2 tygodnie przez 6 miesięcy
Historyczny format Mastermindu opisywany w tym odcinku zakładał dwugodzinne spotkania na Zoomie raz na dwa tygodnie przez pół roku.
To ważne, bo Mastermind nie jest jednorazowym spotkaniem inspiracyjnym. Jego wartość buduje się również przez regularność, obserwowanie postępów i wracanie do wcześniej podjętych decyzji.
Nie musisz budować biznesu sama
Jedną z rzeczy, które najbardziej lubię w Mastermindzie, jest to, że spotykają się w nim osoby, które na pierwszy rzut oka mogą mieć ze sobą niewiele wspólnego.
Różne branże. Różne doświadczenia. Różne produkty. Różne etapy biznesu.
A jednak bardzo szybko okazuje się, że problemy przedsiębiorczyń są zaskakująco podobne.
Jak wycenić swoją pracę?
Jak powiedzieć „nie”?
Jak wybrać spośród kilku dobrych pomysłów?
Jak przestać odkładać ważny projekt?
Jak zbudować ofertę, która naprawdę odpowiada na potrzeby klienta?
Jak skalować coś, co działa?
Wspólny mianownik często pojawia się tam, gdzie wcześniej go nie widziałyśmy.
I właśnie dlatego tak ważne jest dla mnie wyciąganie tego, co nas łączy, ponad tym, co nas dzieli.
Kiedy różne doświadczenia spotykają się przy jednym problemie, powstają rozwiązania, których żadna z nas mogłaby nie wymyślić samodzielnie.
Nie chodzi więc o stworzenie grupy, w której wszystkie osoby myślą tak samo.
Wręcz przeciwnie.
Wartością jest właśnie różnica perspektyw.
Każda osoba wnosi coś własnego. A grupa pomaga zobaczyć więcej.
„Żadna z nas osobna, ale razem to już zupełnie inna bajka.”
Chcesz mieć obok siebie ludzi, którzy pomogą Ci myśleć o biznesie?
Nie każda decyzja wymaga kolejnego kursu.
Czasem potrzebujesz rozmowy z kimś, kto spojrzy na Twój biznes z boku. Czasem doświadczenia osoby, która już przeszła podobną drogę. Czasem grupy, która zada właściwe pytania i pomoże Ci zobaczyć rozwiązanie, którego sama nie widzisz.
Właśnie po to powstał Mastermind Oplotki.
Jeśli czujesz, że masz już wystarczająco dużo wiedzy, ale potrzebujesz przestrzeni do podejmowania decyzji, feedbacku i konsekwentnego działania, sprawdź aktualną formułę programu.
Posłuchaj całego odcinka
tu link do odcinka —> NA CO WYDAJEMY PIENIĄDZE
Jeśli wolisz słuchać niż czytać, cały odcinek „Na co wydajemy pieniądze?” znajdziesz powyżej w wersji wideo.
Możesz też wrócić do konkretnych fragmentów rozmowy poniżej, przygotowałam pełną transkrypcję odcinka.
Wydawaliśmy, wydajemy i wydawać będziemy
Na co wydajemy pieniądze, czyli porozmawiajmy dzisiaj o finansach, zwłaszcza w tych czasach, czyli o tym, że wydawaliśmy, wydajemy i wydawać będziemy. Nasi klienci pewno też.
Więc to nie jest czas na poddawanie się, ale na mądre zarządzanie zmianą. O tym, że planujemy ostrożnie, bo zewsząd czarne scenariusze i tym bardziej w cenie jest doświadczenie.
Zachęcę Cię do tego, żeby cenić siebie i swoje doświadczenie.
No i oczywiście o tym, że inwestycja w edukację to zawsze dobra inwestycja, czyli polecajka na koniec.
Ale jeżeli jesteś tutaj pierwszy raz, z tej strony Agnieszka Gaczkowska, a Ty słuchasz podcastu Oplotki dedykowanego dla twórców i fanów rękodzieła, ale nie tylko, bo znajdziesz tutaj plotki ze świata biznesu w oparciu o rękodzieło, wszystkie know-how, które wyciągam z tej branży i szczegółowe informacje o różnych technikach handmade.
Znajdziesz tu też inspirujące wywiady, kulisy warsztatów rękodzieła dla osób indywidualnych i dużych organizacji, ale przede wszystkim przecieki z działania i kierunków rozwoju tego ekosystemu biznesowego Oplotki.
I oczywiście wszystko robimy w stylu handmade. Handmade rozumianego również jako sukces budowany własnymi rękami.
No to nurkujemy.
Podczas świątecznej przerwy miałam okazję nadrobić długo odkładane spotkania. No i oczywiście przy dzierganiu, ale choć chciałam pisać o nowych modułach kursu szydełkowania, tak na te projekty jeszcze trochę poczekasz. Na pewno nadchodzą.
Także zachęcam Cię, jeżeli lubisz dziergać albo chcesz poznać nowe techniki rękodzieła, to zachęcam Cię, bo nowe moduły do kursu są w przygotowaniu.
To jednak dzisiaj postanowiłam Ci opowiedzieć o temacie, który nie schodził z ust nawet podczas spotkań przy rękodziele. I to nie mówię o jednym spotkaniu.
Czy to było spotkanie z rodziną, czy z bliższymi znajomymi, czy z partnerkami biznesowymi — temat finansów, inflacji, kryzysu i tego, co teraz właściwie, nie schodził z tapetu.
Dlatego dzisiaj podzielę się z Tobą tym sposobem myślenia, który sprawia, że na przekór wszystkiemu kolejny rok Oplotki zamykamy na dużym plusie, pomimo, a może właśnie ze względu na wiele inwestycji i z takim dynamicznym poczuciem rozwoju.
No to zacznijmy od tego pierwszego punktu.
Wydawaliśmy, wydajemy i wydawać będziemy.
Nasi klienci też.
Piszę to, mówię o tym, piszę, bo zachęcam Cię też do skryptu tego odcinka, który znajdziesz w formie blogowego artykułu.
Mówię o tym, aby pokazać Ci, że jeżeli jesteś twórcą różnych produktów czy usług, to prawdopodobnie tak jak ja zastanawiasz się, czy klienci będą kupować, no bo przecież takie czasy.
Piszę takie zestawienie jak to dzisiejsze, żeby Ci pokazać, że z dużym prawdopodobieństwem będą.
Ludzie bowiem dalej właśnie tak wydawać będą pieniądze, jak i wydawali. Duża szansa, że będą to robić troszkę inaczej niż zwykle i choć może nieco bardziej ostrożnie będą obracać złotówkami, to i tak na pewno będą puszczać je w obieg.
A co z tego dla Ciebie?
A no to, że to nie jest czas, aby schować głowę w piasek jako przedsiębiorczyni, tylko czas, żeby myśleć. Myśleć o drobnych, czasem naprawdę malutkich zmianach, które zrobią dużą różnicę.
Ale po kolei, tak żeby zobrazować to przykładami.
Opowiem Ci, na co ja sama wydaję pieniądze. I zobacz, bo może to ja jestem Twoim idealnym konsumentem. Może dać do myślenia to, jak myślę, kiedy wydaję.
Na co wydaję pieniądze?
Więc na co wydaję?
No na pewno na czas z rodziną.
Pogrupowałam te wydatki w takie grupy, żeby łatwiej było je gdzieś tam zrozumieć jako taki tok myślenia.
No to czas z rodziną. No i tutaj totalnie nie oszczędzamy.
Dlatego mówię o tym w pierwszej kolejności, bo są tu i hotele, i jakieś wyjazdy, i są tu takie pierdoły, lodziki na plaży, czy naprawdę takie, nie wiem, słabej jakości tandetne maskotki na straganach nad morzem, bo trzeba wrócić z jakąś pamiątką dla koleżanki od mojej córki ze szkolnej ławy.
Tak, tu oczywiście z umiarem, tak, ale mam poczucie, że tutaj wydaję jak szalona.
Co to dla mnie znaczy?
No niewspółmiernie do zarobków.
To jest dla mnie wydawanie jak szalona, ale też czerpię z tego, no przynajmniej jak na razie, dziką frajdę i bez oporu wydaję lekką ręką.
To samo w takiej grupie tematycznej: dom.
Meble to u nas, nie wiem, używki z OLX-a, które stoją obok designerskich perełek. Zakrocie i akcesoria kupujemy raczej w kategorii ilościowej minimalizm niż rupieciarnia, ale jednak kupujemy impulsywnie.
Tak czerpię z tego dziką frajdę.
A to zasłony w jakimś szalonym granacie, a to podobrazie za miliony monet, bo właśnie taki wielgachny format mi się przyśnił, żeby go zapaćkać farbą i powiesić na którejś ze ścian.
A to włóczka z jakiejś rasowej, ręcznie barwionej wełny, która zmultiplikowała się rozmiarem osiemnastego koca, no który oczywiście namiętnie dziergam przy jakimś tam dokumencie z Netflixa.
No i wyszło nagle 30 motków, każdy po pięć dyszek.
Nie liczę w tej materii. Nie liczę i mam ten luksus podążania za takim własnym gustem, za takimi preferencjami dzieciaków czy męża.
Po prostu kocham być w domu. Tutaj też pracuję, więc szastam na wszystko, co z nim związane.
Po prostu tak mam pomimo kryzysu. A może właśnie dlatego, że jest kryzys.
Hm, chyba już łapiesz, co chcę powiedzieć.
Kolejne takie grupy tematyczne, na przykład rozwój osobisty.
Tak, kiedy robiłam sobie to zestawienie, takie przygotowanie do tego odcinka, dotarło do mnie, że jakby mój mąż zobaczył moje coroczne podsumowania wydatków na inwestycje w różne programy rozwojowe, mastermindy, indywidualne coachingi, mentoringi i takie doraźne usługi fachowców zaglądających za kurtynkę naszych Oplotek, by pomóc nam, nie wiem, na przykład generować różne innowacje, to chyba dostałby zawału przed czterdziestką, a zostało już koło czterech miesięcy.
No ale wiem, że to wydatki, których nawet nie traktuję jak wydatki. Traktuję jako inwestycje, które zawsze się zwracają.
Niezależnie czy od razu, czy na przestrzeni czasu, no to tutaj nie szczędzę. Wolę przycinać gdzie indziej.
No i oczywiście książki.
Mam taką ogromną słabość do papieru i choć czytam na Kindlu czasem i też słucham na Audi, bo no nie wiem, wydaję bez opamiętania.
I co lepsze, pozycje oczywiście pakuję później w formie prezentów dla najbliższych klientów czy znajomych i nieuleczalnie jestem uzależniona od papieru, nawet nie próbuję z tym walczyć.
Więc wąchanie zapachu nowej książki przy jakiejś nastrojowej lampce pod wełnianym kocykiem, oczywiście handmade, kiedy dzieciaki już padły spać.
No to ten moment, zanim zanurzę się bez pamięci w lekturę, wiedząc, że oczy odpoczywają od niebieskiego światła ekranu, jest po prostu bezcenne.
No i oczywiście wartość przemyśleń płynących z wiedzy zawartej na tych stronach książek, no to jest nieporównywalne do ceny tych książek.
Tak sobie usprawiedliwiam przynajmniej.
Nie wiem, może zacznę na naszym kanale YouTube podrzucać jakieś polecajki choćby dla siebie, żeby wracać do co lepszych pozycji.
Ale chyba rozumiesz, co chcę powiedzieć.
Tu nie szczędzę, wydaję bez opamiętania.
Często są to pozycje, które kończę po, nie wiem, kilku rozdziałach i wiem, że lepiej sprawdziłyby się w rękach kogoś z moich znajomych, ale jednak wydaję na to pieniądze.
No i oczywiście taka grupa, którą sobie nazwałam „czas”, czyli wszędzie tam, gdzie mogę wydelegować zadania, oszczędzać tego zasobu, który wiadomo — nigdy do mnie nie wróci.
Nie wiem, może to jakaś obsesja, która przychodzi z upływającymi latami, ale no to jest dla mnie warte każdych pieniędzy.
Zatrudniam, kupuję programy do automatyzacji zadań, wypycham, co się da, ze swojej listy zadań do zrobienia.
No czasem też się udaje bezpłatnie podrzucić mężowi czy dzieciakom, ale rozumiesz, o czym mówię?
Wszystko, co jakby wpada w tę kategorię oszczędności mojego czasu, jest dla mnie warte krocie i tutaj nie szczędzę.
No i tyle.
Tak, no nie wiem, może Cię zaskoczę, bo zero jachtów, zero prywatnych odrzutowców albo lansu biżuterią czy torebkami ze znanym logo.
Nie wiem, z takich większych wydatków to nie wiem, auto używane z jakimiś rysami na boku, ciuchy to zazwyczaj second handy czy udziergane albo uszyte samodzielnie, więc tutaj praktycznie też nie wydaję.
Chyba że są to właśnie szyte ręcznie tutaj w Polsce, często kosztujące dużo więcej niż w jakichkolwiek sieciówkach.
Więc zobacz, też duży rozstrzał.
Kosmetyki w wersji jakiejś takiej minimalistycznej. Najczęściej też jako prezenty handmade, które dostałam od twórców z naszej branży albo od mamy, bo akurat w przypadku jej cery tam ona ma bardzo dużo alergii, więc bardzo często dostaję w spadku różnego rodzaju cuda, smarowidła, nawilżacze, peelingi, złuszczacze, odżywki, Bóg wie co.
No i właściwie też używam, dlaczego by nie?
Często to są jakieś tam prezenty, kiedy wpadamy do domu.
Ale chcę Ci o tym opowiedzieć, żeby Ci pokazać, że w tych kategoriach, które może by się wydawało, że byłyby dla mnie dużymi wydatkami, często nie wydaję za wiele, ale są kategorie, w których nie szczędzę i wydaję dużo więcej niż taki przeciętny Kowalski.
No i pewno by się znalazło jeszcze trochę takich pozycji do tej listy, ale pewnie już łapiesz klimat.
Wiesz, co chcę Ci powiedzieć?
Mój tata siedzi i piszczy, że na hotel potrafimy jako nasza rodzinka wydać więcej niż na ratę mieszkania.
Dziadek się dziwi, że nie jeździmy jeszcze nowoczesną hybrydą.
Mama się dziwi, że biegam po galerii, że właśnie nie biegam po galeriach, bo ona to najchętniej by biegała, jak tylko jest tutaj u nas w Poznaniu gości.
No a sąsiedzi się pewno dziwią, że Sylwestra spędzamy z rodzicami, dziadkami i dziećmi na wsi, zamiast podziwiać poznańskie lokale od środka.
No i co z tego?
Dyskutujmy ze sobą, czy na pewno trzeba, czy po prostu wypada, albo ktoś powiedział, że musimy.
No i nie pozwólmy decydować innym, nawet znajomym.
Tak wiecie: postaw się, a zastaw się — tutaj a asertywność.
Nawet najbliższej rodzinie czy dzieciakom, no nikomu nie pozwalajmy.
Jak to można zrobić?
Warto wdusić pauzę za każdym razem, kiedy coś w środku Ciebie robi taki zgrzyt podczas decyzji o wydaniu kilku złotych.
Zapytaj wtedy siebie, czy ja tak chcę, czy tylko tak robię, bo mi ktoś włożył do głowy, że powinnam tak robić z moimi pieniędzmi.
Dla przykładu ja sama nie miałam oporu, żeby na lekcje angielskiego u dzieci wydawać krocie bez większych oczekiwań wobec dzieci, że będą spikać jak szalone na wyjazdach.
Ale już na rozwój osobisty dla siebie to często wydawałam z wielkimi wyrzutami sumienia albo w ogóle nie wydawałam, bo wydawało mi się, że to jest inwestycja, na którą nie zasługuję.
Więc turbo presję zwrotu z takiej inwestycji kładłam sobie na kark, kiedy właśnie wydawałam.
Na szczęście jest już lepiej i dalej nad tym pracuję, ale ten wniosek przyszedł do mnie właśnie po wduszeniu takiej pauzy.
Ej, wydaję na ten angielski grube tysiące, a dla siebie żal mi tam na przykład jakichś, nie wiem, dwóch, trzech godzin porządnego coachingu.
Piszę o tym, bo Twój klient albo klientka też jest coraz bardziej świadomy i Twoje produkty często też wybiera wbrew innym trendom, poleceniom, odradzaniu, doradzaniu.
Tu możesz wstawić dowolne, ale to znaczy, że wybiera, bo zrobiłaś wystarczająco dobrą pracę wokół zakomunikowania wartości.
Robi tę właśnie pauzę.
Zastanawia się, czy wydać te pieniądze na Twój produkt czy usługę, czy też nie.
I to po Twojej stronie, tak że to na Tobie, a nie na nikim innym, ciąży odpowiedzialność odpowiedniego zaprezentowania swoich produktów i usług.
Umiejętność prawidłowej wyceny i komunikacji oferty nigdy nie była tak ważna jak teraz.
Skąd ta teza?
Bogactwo to nie tylko zasobność portfela
Dzieciństwo spędziłam jako córka dwójki przedsiębiorców.
Tak.
I to dzieciństwo nauczyło mnie odrywać bogactwo od zasobności portfela.
Trochę tak jak w tej ekonomii, że raz na górze, raz na dole, raz mamy kryzysy, raz mamy wielką hossę.
U nas też bywało bardzo obficie, ale bywało też i bardzo krucho i nigdy nie czułam biedy.
Nawet kiedy mama kroiła nam parówki na cztery kawałki tak wzdłuż, wiecie, żeby lepiej na talerzu wyglądały, że niby cztery, a nie jedna.
To piszę o tym, żeby Cię zatrzymać i zapytać albo zaprosić Cię do zadania sobie pytania.
Czy aby w dobie inflacji nie zaczęłaś sprawdzać częściej, co tak naprawdę jest ważne?
Czy przypadkiem ten kryzys nie stał się katalizatorem mądrych decyzji, wydawania tam, gdzie rzeczywiście chcesz?
I to samo u Twojego klienta — wydawania, gdzie rzeczywiście potrzebuje i rzeczywiście skorzysta z produktu czy usługi, a nie tylko tam, gdzie akurat nadarzyła się okazja.
Śmieję się czasem, mówiąc, że sinusoidę wzlotów i upadków mam przećwiczoną dzięki właśnie dzieciństwu jako córka seryjnych przedsiębiorców.
Coś w tym chyba jest, ale ta umiejętność nie jest zarezerwowana tylko dla pokoleń ludzi spoza schematu.
Nauczyłam się kreować przebogate doświadczenia materialne, duchowe, energetyczne, emocjonalne, jakie tylko poza determinantą finansów, bo wiem, jak bardzo zmienna jest ta sinusoida.
Może jest mniej taka odczuwalna na etacie, ale jednak zawsze jest.
I co najciekawsze, finanse przyszły w ślad za tym, za tym zaakceptowaniem, że można się tego nauczyć.
Ty też możesz oczywiście po prostu poddawać w wątpliwość utarte schematy.
Tylko tyle i aż tyle.
Ja Ciebie też zapraszam do takiej refleksji.
Zadaj sobie pytania: co dla Ciebie znaczy bogactwo, obfitość, pełnia?
Czy rzeczywiście da się to wszystko kupić za pieniądze?
Czy one są tak niezbędne?
Czy może przypadkiem Twoje produkty i usługi nie sprawiają, że Twój klient może poczuć się bogatym, nawet pomimo albo mimo, że wydaje tylko jakąś relatywnie niewielką kwotę?
Czy może to poczucie pełni jest zdeterminowane wpływami na konto, czy może jednak totalnie odklejone od sytuacji finansowej, również tej takiej, na którą nie mamy wpływu, czyli tej takiej makroekonomicznej sytuacji, choćby właśnie tego szeroko komentowanego, zapowiadanego kryzysu.
Inwestycja w edukację
W grudniu opowiadałam Ci dużo o mojej mentorce biznesowej Sigrun.
Polecałam Ci różne jej szkolenia.
Ona mi pokazała, jak zarabiać w online kwoty, o których wcześniej nawet nie śniłam jako właścicielka biura architektonicznego z kilkuletnim doświadczeniem.
Rozdawała na przełomie grudnia i stycznia bezpłatne szkolenia warte minimum 1000 dolarów, a mimo to wiele osób nie znalazło czasu, żeby skorzystać.
Trąbiłam o nich, gdzie się da.
No i dzięki temu jednocześnie wiele osób wydusiło z nich turbo wartość i zamieniło na kroki w swoich biznesach, które teraz generują i pewno generować będą też w przyszłości stałe przychody.
Dzisiaj jednak wokół tematu finansów chcę Ci przedstawić osobę, którą poznałam dzięki Sigrun, dzięki której jednak poczułam się mentalnie o krok dalej na tej finansowej ścieżce i chcę Cię na tę ścieżkę też zaprosić.
To dzięki właśnie Sigrun poznałam Ann, osobę, która również wspiera w budowaniu niezależności finansowej.
Ann Wilson, bo o niej mówię, o przemiłej „The Wealth Chef”.
To zdecydowanie osoba, którą warto znać i warto obserwować.
Na pewno tutaj znajdziesz w opisie wszystkie linki, także się nie stresuj. Wszystko jest tutaj podlinkowane.
To właśnie dzięki niej jeszcze bardziej zaczęłam kojarzyć bogactwo z budowaniem finansowej niezależności i zainwestowałam w naukę konkretnych narzędzi i instrumentów.
Mówię tutaj o tej inwestycji w edukację finansowo-ekonomiczną, której zdecydowanie mi brakowało wcześniej.
Dołączyłam do jej programu Financial Freedom University.
Jeżeli masz ochotę, chętnie Ci o nim więcej powiem, ale tutaj to jest jakby w kontekście tej większej wypowiedzi.
Także nie musisz w ogóle jakby od razu kupować całego programu, chociaż ja uważam, że jest naprawdę świetny, ale na przykład zdecydowanie polecam jej książkę.
Tak, teraz chyba jest nawet w jakiejś promocji za niecałe 2 dolce.
Podlinkuję Ci tę książkę.
Jeżeli czytasz trochę później, to może już się nie załapiesz na promkę, ale ona i tak kosztuje grosze.
Więc jest książka, w której też znajdziesz ten jej sposób myślenia o finansach.
Dla mnie to był ten moment, kiedy w końcu zrozumiałam giełdę, NFT, indeksy, kryptowaluty, inwestowanie w złoto, nieruchomości i co tam jeszcze, wiesz, różne tematy, które wydawały mi się magicznie niedostępne.
Jeszcze Ci pewno o tym opowiem, bo widzę, że też w moich mastermindach dyskusja o finansach jest chyba takim tematem wartym szerszej uwagi.
Tymczasem chcę Cię zostawić z bezpłatnym szkoleniem.
A wiem, że tutaj w styczniu zapowiada się świetne szkolenie.
Ja sama z niego korzystałam, zanim przystąpiłam do programu, więc polecam, bo jest bezpłatne.
Można z niego skorzystać po prostu w formie takich nagrań czy nawet na żywo.
To jest seria takich masterclassów i później seria takich pytań i odpowiedzi.
Także warto skorzystać i zanurkować trochę w ten finansowy świat.
Dlaczego?
Bo nawet jeżeli nie inwestujesz i nie planujesz, to rozumienie niektórych finansowych mechanizmów dzisiejszego świata to wiedza, której nikt nam nie dał.
I teraz chyba rozumiem dlaczego, bo tę wiedzę trzeba sobie tak troszeczkę wziąć samemu.
Mam wrażenie, że w interesie wszystkich dookoła, banków, instytucji finansowych, nawet państwa, jest to, żebyśmy się bały finansowej wiedzy i z niej nie korzystały, bo stajemy się zbyt niezależne.
Mam takie wrażenie.
Przynajmniej takie jest moje doświadczenie.
Zrozumiałam, że nie tyle chodzi o to, ile zarabiamy, ale właściwie chodzi o to, jak się potem z tymi finansami obchodzimy, by je pomnażać.
Dla mnie to był skok mentalny nie z tej ziemi.
Zatem poszły konkretne kroki, które przełożyły się na świetne finanse.
Serdecznie Ci to polecam.
I dlaczego o tym mówię?
Ponieważ nie tylko wydałam w tych trudnych czasach kupę pieniędzy na program online.
Program był oczywiście w dolarach, więc przy aktualnym przeliczniku waluty możesz się też jakby domyślać, ile razy przemyślałam tę inwestycję, ale mimo wszystko zainwestowałam i wiem, że to najlepiej wydane pieniądze w tak trudnych czasach.
I to nie tylko dlatego, że rozumiem teraz, jak operować z finansami, żeby szczególnie teraz korzystać z szans, jakie daje nam kryzys.
Tak?
I dobrze słuchasz, tak?
W kryzysie jest bardzo dużo szans.
Ale pozwoliło mi się też przyjrzeć sobie jako klientowi.
Czy kryzys sprawił, że odłożyłam tę inwestycję na potem?
No nie.
Wręcz przyspieszył decyzję.
Czy sprawił, że zrezygnowałam w ogóle z tego zakupu?
No nie.
Stał się powodem dla tego zakupu.
Czy byłam jedyną, która zainwestowała w ten program?
No nie.
Na pokładzie jest armia ludzi z całego świata.
Więc Twój klient czy klientka też będzie kupować, ale tylko wtedy, kiedy poczuje, że to inwestycja, która warta jest jego czy jej pieniędzy, zwłaszcza teraz.
To Twoje zadanie, żeby zakomunikować tę wartość teraz, właśnie teraz, bardziej niż kiedykolwiek.
Dlatego Ci o tym mówię, bo no i tu taki trzeci punkt, który dzisiaj chciałam z Tobą zanurkować.
Inwestycja w edukację to zawsze dobra inwestycja
I oczywiście są odstępstwa od reguły, ale mam poczucie, że ta reguła przyświecała mi i przyświeca, i chyba przyświecać będzie, ponieważ widzę efekty.
Zauważyłam, że nie działają teraz w biznesie gotowe schematy, takie kalkowane jeden do jeden od naszych nawet najlepszych mentorów.
Co się sprawdza, zwłaszcza w takich właśnie niepewnych czasach, przynajmniej mi?
Co sprawdza się najbardziej?
To dostęp do ludzi, którzy wiedzą lepiej i chcą się podzielić swoim doświadczeniem, pomysłami, dyskusją, czasem, zwłaszcza spoglądając na to, co robisz z perspektywy swojej wiedzy.
Czyli ten czas czasami jest ważniejszy niż jakikolwiek program, jakikolwiek ebook, jakakolwiek właśnie inwestycja w coś takiego sztywnego.
Ten dostęp do ludzi, którzy znają się na czymś, czego potrzebuję, w to właśnie inwestuję najwięcej, bo wiedza w tak niepewnych czasach jest warta więcej niż złotówka, zwłaszcza przy tej inflacji, bo to właśnie wiedza przekłada się na strategiczne decyzje, które dają dźwignię zmian w tak pędzącym świecie.
Kalibracja tej trajektorii lotu nawet o milimetry ma w skali życia czy prowadzenia działalności olbrzymi wpływ na tę destynację, na ten nasz cel, do którego dolecimy.
Ann Wilson i jej bezpłatne szkolenie oczywiście podlinkuję, bo to zaledwie jedna nasza taka dzisiejsza polecajka.
Kompletną listę moich mentorów znają oczywiście uczestniczki moich mastermindów, bo tutaj dyskutujemy na bieżąco i tak na gorąco dzielę się różnymi poleceniami.
Tam mamy też więcej przestrzeni na dzielenie się takimi perełkami, więc jeżeli czujesz, że tego właśnie teraz Ci potrzeba, właśnie takiego zanurzenia w gronie, które pociągnie Cię do przodu, no to śmiało klikaj w link w opisie.
Możesz już rezerwować swoje miejsce, bo mastermind ruszy na koniec stycznia.
Tradycyjnie, tak jak zawsze, koniec września i koniec stycznia to są takie momenty, kiedy ruszają u mnie kolejne grupy.
Dlaczego mówię Ci o Mastermindzie?
Dlaczego Ci mówię o tym mastermindzie?
Bo też uświadomiłam sobie, że dzięki uczestniczkom poprzednich edycji moje siły, umiejętności są przydatne w tych niepewnych czasach.
To było coś, co warto było sobie w końcu uświadomić.
Lata budowania Oplotki pokazały mi, że potrafię zamienić trudne sytuacje w nowe możliwości.
A ten mój Gallupowy Wizjoner pozwala mi kreować nietuzinkowe rozwiązania na pęczki.
Jak to często mówię, daję pohasać podczas takich burzy mózgów i wychodzą z tego niesamowite pomysły biznesowe, które bardzo często bierzecie ode mnie garściami.
Ja nie jestem w stanie tego wszystkiego wdrożyć w życie.
Chyba brakłoby armii ludzi do pomocy.
Ale jednak bardzo chętnie się tym dzielę, ponieważ czuję, że to jest taka moja mocna strona.
Czerpię z doświadczenia oplotkowych projektów.
Tak.
Crowdfunding, self-publishing, książki, budowanie zdalnego zespołu, nie wiem, przygotowanie mowy na TEDx, Warsztaty Women, zarządzanie taką dużą organizacją zdalną, ale też zarządzanie taką społecznością, prowadzenie warsztatów handmade dla klientów korporacyjnych, prowadzenie tutaj też tej gałęzi takiego szkolenia biznesowego dla naszych twórców z branży handmade, ale też wyciąganie tego know-how z naszej branży i dostrzeganie, co jest takim uniwersalnym działaniem ogólnobiznesowym, zwłaszcza w tych biznesach onlineowych i przekładanie tego, by dzielić się tym właśnie w formacie Mastermindu.
Pomogę Ci zaplanować duże projekty i zaplanować strukturę wsparcia, żeby je zrealizować, bo sama uwielbiam zaczynać, ale z dużym problemem jest kończenie.
Iż dojść do mistrzostwa kończenia projektu, doprowadzenia do końca i też takiego zbierania plonów swoich pomysłów i pracy, no to jednak była już duża umiejętność, którą też chętnie się podzielę.
Weź moje biznesowe know-how z budowania Oplotki do swojej branży.
Wspólnota ponad podziałami
Dlaczego?
Mam poczucie, że zdecydowanie zbyt długo pozostawałam w takim komfortowym ukryciu.
Styczeń to taki czas, kiedy jest takie nowe otwarcie.
Zaraz chwilę po podsumowaniu poprzedniego roku, do którego zresztą też Cię zapraszam w poprzednim dużym odcinku, i mam poczucie, że bardzo długo pozostawałam w takim komfortowym ukryciu, w bezpiecznej branży handmade, którą znam przez te wszystkie lata na wylot.
I było mi tu, jest zresztą bardzo cieplutko, dopóki ten kryzys trochę nie wywołał mnie do tablicy dzięki klientkom.
Moje klientki same wygrzebały gdzieś na stronie Mastermind z czeluści internetu.
Postawiłam kiedyś taką stronę z ofertą.
Pamiętam, że właśnie naciskało mnie kilka osób na taki Mastermind.
Postawiłam taką stronę z ofertą i gdzieś tam sobie myślałam: a może kiedyś, niech sobie ta strona tam będzie. Będę ją sobie dłubać w wolnym czasie.
Okazało się, że klientki wygrzebały tę stronę i trochę zmusiły do otwarcia się na ludzi spoza branży, bo zgłosiły się osoby spoza branży handmade i, jak stwierdziły, bardzo korzystają z tego Mastermindu.
I to pozwoliło mi, właściwie zmusiło mnie do otwarcia się na ludzi spoza branży, żebym w końcu przestała mówić:
„No nie, bo to nie handmade, nie doradzam, nie czuję się kompetentna. Ja tę branżę handmade znam na wylot, ale niekoniecznie chcę doradzać dalej.”
No wraz z 2023 rokiem coraz śmielej robię to, co robiłam trochę tak po cichu, czyli pokazuję, jak z mojej wiedzy i doświadczenia z rozwijania Oplotki można brać pełnymi garściami i przekładać na rozwiązania w dowolnej branży, zwłaszcza onlineowej.
Nie twierdzę, że mam wszystkie odpowiedzi, ale wiem, że stworzyłam wehikuł, który odpowiedzi generuje dzięki wiedzy każdej z uczestniczek programu i sumarycznej wiedzy naszej wspólnej dyskusji.
To moim zdaniem w dzisiejszych czasach jest na wagę złota.
To moje klientki uświadomiły mi, że lata budowania atmosfery, relaksu podczas warsztatów rękodzieła, takiego wylogowania z tempa codzienności, procentują szybkim wprowadzaniem grupy na poziom otwartości, który owocuje kreatywną burzą mózgów.
W końcu doceniłam tę wartość.
Wspólnota ponad podziałami.
Wyciąganie tego, co nas jednoczy, ponad to, co nas dzieli, żeby wspólnie generować innowacje.
Kiedy przekładamy to na realia biznesu online, dzieją się rzeczy, których sama nie jesteś w stanie zrealizować.
Zresztą sama nie jestem w stanie, sama nie jest w stanie zrealizować tego żadna z nas.
Żadna z nas osobna, ale razem to już zupełnie inna bajka.
Jak wygląda Mastermind?
To dlatego zapraszam Cię do programu, gdzie udowadniamy, że najlepszy czas na wzrost jest właśnie teraz.
Na przekór czarnym scenariuszom, które sączą się z internetu, z mediów, na przekór inflacji i na przekór całej reszcie sabotujących nas paraliżatorów.
My działamy, pracujemy mądrze, a nie dużo.
Wymieniamy się doświadczeniami podczas dwugodzinnych spotkań na Zoomie raz na dwa tygodnie przez pół roku.
Ten format pozwala nam zgrabnie wpleść nasze spotkania w kalendarz codzienności i wydusić z nich maksimum wartości.
Sama wiem, jak bardzo dwie godziny raz na dwa tygodnie stają się nieinwazyjnym nawykiem, który sprawia, że popycham rzeczy do przodu bez sabotowania tego, co robię na co dzień w swoim biznesie.
Zanim zastanowisz się, czy ten format wymiany doświadczenia i wzrastania w biznesie, takiego wzrostu na przekór prognozom wszelkiego kryzysu, jest dla Ciebie, to koniecznie posłuchaj ostatniej serii podcastowej poświęconej Mastermindowi i sprawdź, czy to, o czym mówię, jest dla Ciebie.
Poprzednie odcinki to bardzo króciutkie odcinki.
W przeciwieństwie do tego dzisiejszego to dosłownie kilka, kilkanaście minut na odcinek, po to, żeby w pigułce pokazać Ci klimat tych dyskusji.
Oczywiście mówię sama, format Mastermindu jest formatem grupowym, ale myślę, że poczujesz gdzieś w środku, czy jest on dla Ciebie.
Podsumowanie odcinka
Także w pigułce dzisiaj dwie myśli, z którymi chcę Cię zostawić.
Jedna: pamiętaj o tym, że kryzys to nie jest czas, żeby schować głowę w piasek.
To czas, żeby sprzedawać, żeby produkować, oferować swoje produkty i usługi, ale robić to mądrze, komunikując wartość w stosunku do ceny, ponieważ klienci będą kupować, ale będą kupować ostrożniej, decydując o tym, czy tak naprawdę tego potrzebują.
To Twoje zadanie pokazać, że rzeczywiście warto.
Cenna polecajka z dzisiaj: bezpłatne szkolenie Ann Wilson, The Wealth Chef, do którego zapraszam Cię totalnie bezpłatnie po wielką porcję takiej finansowej edukacji.
Financial literacy to moje hasło dotyczące tego myślenia o finansach w skali życia, budowania finansowej niezależności po to, żeby nie być uwięzionym w pułapce wiecznego zarabiania.
Aby budować raczej sytuację finansową, w której zarabiam, kiedy chcę, kiedy mogę, kiedy nadarza się okazja.
Natomiast bezpieczeństwo finansowe jest ze mną zawsze.
No i ostatnia polecajka, czyli zaproszenie do mojego Mastermindu, który ruszy pod koniec stycznia.
Ruszy pod koniec stycznia bez określonej daty, ponieważ daty ustalamy konkretnie, indywidualnie z każdą grupą i wtedy decydujemy, kiedy następuje pierwsze spotkanie.
Zazwyczaj jest to właśnie w ostatnim tygodniu stycznia.
Dlatego już teraz możesz pisać do mnie na agnieszka@oplotki.pl, aby umówić się na krótkie spotkanie, podczas którego zadecydujemy, która grupa może wesprzeć Ciebie w Twoich konkretnych celach na 2023.
Jeżeli masz ochotę, wskakuj na stronę, którą podlinkowałam w opisie: oplotki.pl/mastermind i tam doczytasz wszystkie szczegóły.
Nie trać czasu.
Pamiętaj, że potrzebujemy chwili, aby się spotkać i zdeterminować, czy ten program rzeczywiście jest w stanie wesprzeć Cię w Twoich celach.
To nie pogaduchy przy kawie, nie pitu-pitu raz na dwa tygodnie.
To konkretne biznesowe dyskusje.
Jeżeli czujesz, że masz konkretny plan, marzenie, potrzebę, cel na 2023 i w pierwszym półroczu chcesz przycisnąć, aby ten cel stał się rzeczywistością, to to jest świetne miejsce, żeby wzrastać.
Ale warto o tym najpierw porozmawiać, żebym miała pewność, że grupa, którą dla Ciebie konstruuję, będzie w stanie tego dowieść.
Trzymam kciuki za Twój nowy rok.
Widzimy się, słyszymy w 2023, więc korzystając z okazji trzymam kciuki za Twoje plany, marzenia i cele.
Nie daj się na przekór wszelkim prognozom.
Idź do przodu.
Pamiętaj, że kryzysy były, są i będą.
Pamiętaj, że po kryzysach zawsze przychodzi hossa.
A jeżeli Twój pomysł biznesowy sprawdzi się w tak trudnych czasach, to później może być tylko dużo, dużo lepiej.
Największe firmy, które znasz z pierwszych stron gazet, no choćby Uber, powstały właśnie w czasach największych kryzysów.
Może Twoja działalność to jedna z takich działalności ważnych na lata.
Trzymam kciuki za Twój biznes.
Słyszymy się w kolejnych odcinkach.
Zapraszam Cię do opisu i linków tutaj w opisie do tego odcinka.
I oczywiście zachęcam Cię do przeczytania wpisu dedykowanemu temu odcinkowi na naszym blogu na oplotki.pl.
Do zobaczenia i do usłyszenia w kolejnym spotkaniu.
agnieszka@oplotki.pl





ie mogę pominąć ważnego etapu – początkowej fascynacji narzędziami. W programie jest dostęp do wszystkich video-tutoriali, plików pdf, narzędzi, gościnnych szkoleń, wywiadów i webinarów – dostępna jest od momentu wejścia dla wszystkich uczestników programu, ale materiały są uwalniane stopniowo, żeby nie przytłoczyć. Można porównać do szwedzkiego stołu. Za każdym razem, kiedy potrzebujesz popracować nad konkretnym aspektem swojej działalności – znajdziesz odpowiednie „danie”. Nie sztuką jest nałożyć na talerz tyle, że połowa trafi do kosza – sztuka to wybrać co smaczniejsze kąski, których Twój organizm aktualnie potrzebuje i tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku budować biznes we własnym rytmie…


Ośmielona sukcesami zaczęłam snuć plany rozwoju marki OPLOTKI. Jako, że od początku jej flagowym hasłem było „rękodzieło dla wnętrz”, zaczęłam rozglądać się za innymi dziedzinami handmade’u. To podczas jednej z sesji hot-seats w programie SOMBA uświadomiłam sobie, że u mych stóp leży świetny model biznesowy, który jednak niemożliwy jest w pojedynkę. To SOMBA zmieniła moje podejście do pracy w grupie. Z tradycyjnego modelu pracodawca-pracownik gładko przechodziłam do modelu partnerskiego. Mój osobisty sukces ośmielał rękodzielników, którzy ochoczo dołączali do różnego rodzaju projektów – zarówno online, czy offline ( jak np.

Wspomniany wyżej odcinek podkastu został nagrany w formie video i niedługo potem zobaczył światło dzienne na 
W dłuższej perspektywie praca z Sigrun nauczyła mnie masy mechanizmów, które ciężko przypisać konkretnym modułom lub tutotrialom. Jednym z takich właśnie sposobów pracy, który wywrócił moje myślenie o zarabianiu do góry nogami była idea dawania. Rozdaję porady szydełkowe na 

As they say „any idea is worth nothing without execution”. Working with Sigrun is definitely NOT about becoming a walking library. It is ALL about putting Your plans into practice, TAKING ACTION.
I have joined Sigruns’ world in September 2017 looking for some practical tools to promote my crochet workshops. I felt there is something to this online business…but never knew, what journey was ahead of me:) Of course practical tools in the program have made me achieve my initial goal within about… 1 month…so as You may expect I had still 11 months of enterpreneurial rollercoaster ahead of me:) Initial success has made me hungry for more. I have opened up to possibilities – I allowed myself to take a step back and look at my passions, competences, dreams and translate them into possible bussiness models, and so I have found a lifestyle business model – a perfect fit for me as an architect, a mum, a woman who wishes to inspire others to use their crafting skills as a business asset instead of time-consuming hobby.
I have picked up a goal to become an inspiration for the homestead mums who keep their crafting skills in a drawer because they are told to be crazy for wanting to earn money doing what they love. I realized my
Only now, when I look at 2018 and beyond I see how Oplotki has become a platform for inspiration. I was invited to create a POP-Up handmade workshop as a part of developer’s promotion strategy (
I wish 🙂 Yup. But it will not happen itself right? So I started working on that. I have been listening to podcasts since how long I can remember and always dreamed of being heard in such a way. Being EPIC, being inspirational, changing somebody’s life (or at least making a day less-suck 🙂 ). I never had something important to say (So I believed=another limiting belief that held me back for way too long). No wonder then, that once a Podcasting Masterclass appeared in Sigruns program back in 2018 (Yes – that is another regular juicy content in the programme = MASTERCLASSES) I knew I HAVE TO do it. Had it not been for Sigrun sharing how to automate the whole process – I would be probably doing nothing else now. I mean – it takes time. Whole eternity! (Just kidding – but definitely podcast is not a quick project). Recording the episode is just a tip of an iceberg. Thanks to this Sigrun’s tried and tested method I implemented with my VA (yup – I forgot to mention – I hired my first employee=help for that), I have menaged to keep the weekly pace with
In the long run (I have joined Sigrun’s programs in 2017…and took part in many of them, especially Kickstart and Momentum up till now ) the time in Sigrun’s community has thought me some mechanisms that looked like sheer nonsense until I have learned to put them into practice. Those mechanisms are not defined in any module or lesson, but You somehow soak in with them and once Your thinking is shifted (beware 🙂 ) there is no coming back. You start to think as an enterpreneur and insightfully use those techniques You learn…and adapt them to Your business/market needs.
I do not know what stage in life and business You are in right now – but since You have made it that far – there must be some curiousness, some openness towards what I wrote already. In Sigrun’s community I have found a business-family. A group of like-minded people led by a strong female role-model. It is a place where I get support after painful failures and where I celebrate spectacular successes.



















































































