Nazywam się Magda, moja pasja to szycie.

Pierwsze kroki na maszynie zrobiłam ok 2,5 roku temu…

Moja historia jest dosyć standardowa, mam dwójkę dzieci = urlop macierzyński, potem wychowawczy, a potem ogromna chęć zrobienia czegoś dla siebie, dla dzieci, zbudowania od podstaw czegoś nowego, własnego, innego…

Sklep z ciuchami to było moje marzenie od zawsze.… ale życie zweryfikowało, że to właśnie szycie na zamówienie jest w moim zasięgu.

Dodatkowo dwie córki w domu to doskonałe testerki moich produktów, a czasem nawet żywa reklama ;).

I tak szyłam dla nich, dla bliskich, dla koleżanek i dla dzieci z przedszkola… .

I tak powstała Jagga Zone:

Oplotki Jagga Zone

Zaczęło się od czapek…

Moje pierwsze produkty to czapki i kominy, które cieszą się ogromnym powodzeniem, zwłaszcza wśród najmłodszych. Różnorodność wzorów i materiałów daje mi możliwość szycia zestawów z postaciami z bajek,
z modnymi motywami, w różnych kolorach, a wierzcie, to dla małego klienta jest bardzo ważne.

Wzory chłopięce, dziewczęce, gładkie lub pstrokate, czapki z pomponami lub bez – każdy może wybrać
to, czego tylko potrzebuje.

rękodzieło czapki-smerfetki oplotki rękodzieło czapki-smerfetki oplotkowe szycie
rękodzieło czapki-smerfetki rękodzieło czapki-smerfetki rękodzieło czapki-smerfetki

Jesienią tego roku, gdy wypuściłam kolejny zestaw czapek z najmodniejszym motywem minionego lata: czyli tukany i liście monstery  –  to cieszył się tak wielkim powodzeniem, że w ten sam dzień musiałam ogłosić  sold out.  Był to jeden z pierwszych, trudnych momentów dla Jagga|Zone –  zamówienia spływały, a ja stawałam na głowie, żeby zdobyć jeszcze kilka metrów tego wzoru. Presja była duża, ale na szczęście wszystko się udało. Ponadto jeden z tych zestawów poleciał do Londynu:

rękodzieło czapki handmade rękodzieło czapki handmade

Znalazłam też sposób na jesienną zmienność pogody i zaproponowałam jednowarstwowe, gładkie czapki „smerfetki”, które cieszą się ogromnym powodzeniem zwłaszcza wśród osób dorosłych. Takie rozwiązanie to  super pomysł, gdy nie wiadomo co najlepiej ubrać na głowę.

jesienne czapki-smerfetki wiosenne czapki-smerfetki
czapki-smerfetki handmade

Szycie wciągało mnie coraz bardziej

Następnie, rozszerzając swoją ofertę, wprowadziłam bawełniane spódniczki oraz komplety spódniczek dla mamy i córki. Folkowe wzory chwyciły od razu. Ten modny w sezonie wzór świetnie prezentuje się
w niejednej stylizacji. Pierwszy komplet uszyłam dla siebie i córek – gdy tylko w nim gdzieś wychodzimy to od razu wzbudzamy zainteresowanie i zyskuję rzeszę nowych klientów 🙂

Wszystkie zamówione spódniczki można samodzielnie projektować, wybrać dowolny wzór materiału, długość w zależności od potrzeb: mini, midi lub maxi, a także szerokość gumki, którą wszywam w pasie.

 spódniczki handmade spódniczki oplotki

Późnej przyszedł czas na super nowość – Magiczna BALONOWA SUKIENKA. Doskonała dla każdej małej elegantki która chciałaby poczuć się wyjątkowo i magicznie, ponieważ balony nabierają kolorów gdy pada na nie słońce.

balonowa sukienka balonowa sukienka handmade oplotki sukienka ręcznie szyta

 Od ubrań po… martwą naturę 🙂

A wiecie jakie są najwytrzymalsze kwiaty na świecie?

– Tulipany uszyte z materiału

Daje gwarancję, że nigdy ich nie przesuszycie, ani nie padną w wazonie 🙂

To doskonały prezent na wiele okazji. Są piękne, kolorowe, świetne na urodziny, imieniny, a także Dzień Mamy i Babci. Super sprawdzają się  jako pamiątka wielu ważnych wydarzeń jak np. przyjęcie sakramentu Chrztu czy Komunii Św.

pluszowe tulipany handmade

pluszowe tulipany ręcznie szyte rękodzieło tulipany

Czasami dostaje też indywidualne „życzenia specjalne”….

i tak dla zagorzałej fanki psów, a dokładnie Terierów Szkockich powstał bardzo elegancki „Timonek”:

pies poduszka handmade

A dla dwóch małych fanek sówek powstały dwie ślicznotki, które same zaprojektowały:

sowa poduszka handmade oplotki

Z okazji Dnia Dziecka i zakończenia roku szkolnego proponuje mięciutkie poduszki ananasy i lody które można wziąć ze sobą na wakacje, kolonie, pod namiot czy na plażę:

 

Szycie okolicznościowe, czyli rękodzieło z innej perspektywy

Później pomyślałam że poducho-maskotki okolicznościowe, zwłaszcza z okazji Świąt Wielkanocnych i Bożonarodzeniowych to bardzo dobry pomysł. Produkcja ruszyła pełną parą!:

poducha bożonarodzeniowa oplotki poducha bożonarodzeniowa oplotki handmade zając wielkanocny handmade

Gdy poznałam Agnieszkę, a później Dziewczyny ze stowarzyszenia Oplotki oraz całą ideę i zamysł projektu Oplotki.pl, otworzyły się przede mną nowe horyzonty.

W trakcie kilku  bardzo inspirujących spotkań spojrzałam na rękodzieło  z innej perspektywy, a zwłaszcza na rękodzieło dla wnętrz… Wtedy postanowiłam, że sama spróbuję stworzyć produkty które mogłyby być elementem wyposażenia mieszkań, sklepów, czy szkół…

Tak powstały, wygodne pufy xxl, wypełnione kulką styropianową , dopasowującą się do kształtu ciała:

pufa handmade oplotki pufa ręcznie szyta oplotki

Oraz mniejsze, okrągłe pufki które trafiły do szkoły językowej dla dzieci :

pufki handmade oplotki pufki handmade

W późniejszym czasie uszyłam eleganckie, welurowe, poduchy dekoracyjne o kształcie gwiazdy, w 6 kolorach do wyboru:  szarym, czarnym, beżowym, fioletowym, czerwonym i morskim. Niektórym może się wydawać  że to świąteczny motyw, ale ja uważam, że są doskonałym, całorocznym dodatkiem i ozdobą do salonu lub do pokoików dziecięcych. Zobaczcie sami:

Od hobby do własnej działalności 🙂

Od maja 2018 roku założyłam swój fanpage na Facebooku i Instagramie, gdzie sprzedaję opisane produkty
i wiele, wiele innych. Niedawno Jagga Zone pojawiło się także na Pinterescie.

W niedalekiej przyszłości planuję dołączyć do sklepu internetowego na oplotki.pl oraz  założyć własną stronę internetową. Pracuję także nad nowym produktem. To będzie coś zupełnie nowego, szyciowego, połączonego z ekologią i zdrowym trybem szycia tzn życia… 🙂  – Będzie to bardzo przydatny produkt w życiu codziennym – stay tuned !!

Serdecznie zapraszam do odwiedzenia moich miejsc w sieci:

https://www.facebook.com/jaggazone

https://www.instagram.com/jaggazone

https://pl.pinterest.com/jaggazone/

Ps. Jeżeli masz ochotę na więcej informacji o różnych dziedzinach rękodzieła…chcesz od nas otrzymywać powiadomienia o warsztatach stacjonarnych i online oraz dowiadywać się, co nowego w  OPLOTKowym świecie – klikaj TUTAJ.

Szybka odpowiedź: jak zrobić szydełkowy kosz na zabawki?

Szydełkowy kosz na zabawki możesz zrobić z grubego sznurka bawełnianego i dużego szydełka. To prosty projekt użytkowy, który sprawdzi się także jako kosz na włóczki lub dodatki do wnętrza, a jeśli chcesz nauczyć się takich projektów od podstaw, potraktuj go jako jeden z kolejnych kroków w nauce szydełkowania.

szydełkowy koszyk  jak zrobić krok po kroku

Jakich materiałów potrzebujesz?

Jaki sznurek wybrać i jakie szydełko będzie potrzebne

  • gruby sznur bawełniany 9 mm
  • 4 motki
  • szydełko 16

Jak zrobić szydełkowy kosz na zabawki krok po kroku

Krok 1: zrób okrągły spód

Krok 2 :buduj boki kosza

Jak zrobić szydełkowy kosz na zabawki

Krok 3: dodaj uchwyty

jak wyszydełkować koszyk do dziecięcego pokoju

Jak dopasować wielkość kosza do swoich potrzeb

Możesz użyć proporcjonalnie mniejszych lub większych sznurków i szydełek, wtedy uzyskasz

Kosz na zabawki

Jak zrobić szydełkowy kosz na zabawki krok po kroku

Kosz na włóczki

kosz szydełkowany z grubego sznurka krok po kroku

Dlaczego taki kosz dobrze sprawdza się w domu?

Pojemność, miękkość, bezpieczeństwo dla dziecka, możliwość prania, funkcja dekoracyjna…czyli

jak wyszydełkować kosz na zabawki

Rzeczywistość przegania najśmielsze obawy.

Mój kącik zabawowy dla przedszkolaka przedstawiał obraz nędzy i rozpaczy. Klocki wymieszane z torami kolejowymi, pojedyncze puzzle powciskane w szpary, obrazki płodnego czterolatka i kredki w każdej szczelinie. Do tego pluszaki, samochodziki i inne drobiazgi. Przejść się nie dało, najwyżej przelecieć nad.

Basta. Wysupłałam kosz.

jak szydełkować koszyk na zabawki w pokoju dziecięcym

Ile sznurka do wykonania kosza na zabawki na szydełku?

Do wykonania potrzeba 4 motków grubego, 9mm sznura bawełnianego (u mnie bobbiny, kolor brudny róż) oraz solidnego szydełka, rozmiar 16.

Zaczęłam od okrągłego spodu, w magicznym kole zrobiłam 10 półsłupków, w kolejnym 20 słupków, w każdym następnym okrążeniu dodawałam 10 słupków. Spód zakończyłam po pięciu okrążeniach „słupkowych”.

Wtedy zaczęłam się piąć w górę – w oczko każdego słupka robiłam jeden słupek, jedno okrążenie stanowiło 50 słupków.

Do góry pięłam się, aż uznałam, że wystarczy i że pomieści się tam tych zabawek trochę. W międzyczasie zrobiłam też przerwę na uchwyty (kilka oczek łańcuszka).

Jeśli chcesz dokładniej policzyć ilość sznurka do różnych rozmiarów kosza, przeczytaj ten wpis: ILE SZNURKA NA SZYDEŁKOWY KOSZ

Zalety szydełkowego kosza

Kosz jest bardzo pojemny, pracuje wzdłuż i wszerz! Poza tym jest miękki, nie ma obaw o obrażenia, gdy Maluch potknie się i uderzy o krawędzie. Jest ekologiczny, a gdy młodzież wyrasta, można go użyć do przechowywania na przykład włóczek. Jest też świetnym dodatkiem do wnętrz. Można go prać w pralce i suszyć w suszarce bębnowej, zatem – do pracy, Dziergaczki i Dziergacze.

Najczęstszy błąd przy robieniu kosza ze sznurka

Najczęstszym błędem przy szydełkowaniu kosza ze sznurka nie jest brak talentu, tylko źle dobrany materiał albo zbyt mało uporządkowany sposób pracy.

Czytaj dalej:

Ile sznurka potrzeba, aby zrobić szydełkowy kosz na zabawki

Kurs szydełkowania online krok po kroku

FAQ

Jak zrobić szydełkowy kosz na zabawki?

Najprościej zacząć od okrągłego spodu, a potem budować ściany kosza do wybranej wysokości i dodać uchwyty.

Jaki sznurek na szydełkowy kosz na zabawki?

Tu użyłam gruby sznur bawełniany 9 mm.

Jakie szydełko do kosza ze sznurka?

W tym projekcie użyte zostało szydełko w rozmiarze 16.

Ile sznurka potrzeba na szydełkowy kosz na zabawki?

W tym konkretnym projekcie podajesz 4 motki grubego sznura, ale jeśli chcesz dokładniej policzyć materiał do różnych wariantów kosza, wartozaglądać do osobnego wpisu o ilości sznurka.

Czy taki kosz można prać?

Tak, można go prać w pralce i suszyć w suszarce bębnowej.

Jeśli chcesz nauczyć się szydełkować krok po kroku i przejść od podstaw do własnych projektów, zobacz pełną ofertę kursu tutaj: Szydełko — roczny kurs online.

Z dniem 30 kwietnia 2018 r. weszła w życie ustawa – Prawo przedsiębiorców.

Ustawa ta wprowadza dwa istotne ułatwienia dla planujących podjąć działalność zarobkową – ulgę na start oraz tzw. działalność nierejestrową.

Dla kogo działalność nierejestrowa

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, nie stanowi działalności gospodarczej działalność wykonywana przez osobę fizyczną, której przychód należny z tej działalności nie przekracza w żadnym miesiącu 50% kwoty minimalnego wynagrodzenia (w 2018 roku jest to 1050 zł, ale kwota ta w każdym roku może się zmieniać) i która w okresie ostatnich 60 miesięcy nie wykonywała działalności gospodarczej.

Przez przychód należny rozumie się przy tym kwoty należne, choćby nie zostały faktycznie otrzymane.

Przykład

Sprzedajesz szydełkową serwetę za 150 zł. Twoim przychodem jest kwota 150 zł. Wysyłasz serwetę za pobraniem 20 października. Płatność dostajesz już w listopadzie. Kwota 150 zł jest natomiast Twoim przychodem już w październiku, pomimo, że jeszcze jej nie otrzymałaś.

Przepisy dotyczące działalności nierejestrowej stosuje się do osób rozpoczynających prowadzenie działalności po wejściu w życie ustawy ale także do osób, które w okresie 12 miesięcy przed dniem wejścia w życie ustawy nie były wpisane do CEIDG lub które zostały wykreślone z CEIDG więcej niż 12 miesięcy przed dniem wejścia w życie ustawy, nawet jeżeli w okresie ostatnich 60 miesięcy przed dniem wejścia w życie ustawy wykonywały działalność gospodarczą. Jeżeli więc między 30 kwietnia 2017 r. a 29 kwietnia 2018 r. nie byłaś wpisana do CEIDG lub których Twój wpis w CEIDG został wykreślony przed 30 kwietnia 2017 r. także możesz wykonywać działalność nierejestrową.

Nie mogą prowadzić działalności nierejestrowej spółki cywilne. Co więcej, działalność nierejestrowa nie może być objęta wymogiem uzyskania zezwolenia albo wpisu do rejestru działalności regulowanej.

Działalność nierejestrowa a urlop  wychowawczy 

Działalność nierejestrową można prowadzić także w czasie urlopu wychowawczego, jeżeli nie wyłącza to możliwości sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem.

Jakie ułatwienia

Działalność nierejestrowa nie wymaga:

  • zgłoszenia tej działalności do CEIDG, urzędu skarbowego czy GUS, przy czym możliwe jest dobrowolne złożenie wniosku o wpis do CEIDG,

  • opłacania z tego tytułu składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne (pod pewnymi wyjątkami o których mowa będzie niżej),

  • opłacania zaliczek na podatek dochodowy,

  • prowadzenia skomplikowanej księgowości.

Obowiązki osób prowadzących taką działalność 

Zasadnicze obowiązki osób prowadzących działalność nierejestrową to:

  • prowadzenia uproszczonej ewidencji sprzedaży zawierającej sumaryczną kwotę uzyskanego przychodu należnego z danego dnia, nie ma znaczenia forma prowadzenia takiej ewidencji, może być prowadzona nawet w zwykłym zeszycie,

  • wystawienie faktury (może to być faktura uproszczona), gdy żądanie jej wystawienia zostało zgłoszone w terminie 3 miesięcy od końca miesiąca, w którym dostarczono towar lub wykonano usługę, otrzymano całość lub część zapłaty lub wystawienie rachunku, o ile żądanie takie zostanie zgłoszone przed upływem 3 miesięcy od dnia wydania towaru lub wykonania usługi,

  • rozliczenie w deklaracji rocznej PIT-36 prowadzonej działalności.

To, że nie jesteś przedsiębiorcą w rozumieniu ustawy – Prawo przedsiębiorców nie oznacza, że nie możesz być uznana za przedsiębiorcę w rozumieniu innych ustaw, chociażby Kodeksu cywilnego. To natomiast zobowiązuje Cię do przestrzegania przepisów adresowanych do przedsiębiorców, w tym przepisów wiążących przedsiębiorców w relacjach z konsumentami oraz chociażby przepisów sanitarnych (np. gdy sprzedajesz żywność).

VAT i kasa fiskalna – działalność nierejestrowana

Ze względu na obowiązujące limity przychodu oraz istniejące zwolnienia podmiotowe z podatku VAT, zasadniczo będziesz zwolniona z VAT. Wykonywanie niektórych rodzajów działalności zobowiązuje natomiast do rejestracji jako podatnik VAT niezależnie od wysokości osiąganych przychodów. Dotyczy to m.in. usług i wyrobów jubilerskich. Jeżeli zamierzasz prowadzić działalność w tym zakresie, musisz zarejestrować się jako podatnik VAT.

Ze względu na obowiązujące limity przychodu przy działalności nierejestrowej, w większości przypadków nie będziesz musiała także korzystać z kasy fiskalnej (nie przekroczysz progu 20 tys. zł rocznego obrotu, który zobowiązuje do stosowania kasy). Będzie ona potrzebna w przypadku nielicznych rodzajów działalności, przy których istnieje obowiązek stosowania kasy bez względu na obroty (np. fryzjer, gastronomia, mechanik samochodowy).

Jak to jest z tym ZUSem

Jeżeli Twoja działalność polega na sprzedaży towarów, nie odprowadzasz składek na ZUS. Jeżeli jednak Twoja działalność obejmuje wykonywanie pracy na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, może stanowić samoistny i odrębny tytuł do ubezpieczeń. W takiej sytuacji Twój Klient odprowadzi za Ciebie składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne.

Jak rozliczyć się z fiskusem

Przychody osiągane z działalności nierejestrowej są przychodami z tzw. innych źródeł. Jak już wskazywałam, w związku z tymi przychodami nie musisz płacić zaliczek na podatek, ale musisz je rozliczyć w zeznaniu rocznym PIT-36.

W zeznaniu tym możesz też odliczyć koszty, które poniosłaś ściśle w związku z wykonywaną działalnością (np. zakup surowców do produkcji wyrobów). Koszty te powinny być udokumentowane, więc musisz przechowywać wszystkie dowody zakupów (paragony, faktury itp.).

Kiedy trzeba zarejestrować działalność

Po przekroczeniu w danym miesiącu limitu przychodów dla działalności nierejestrowej, działalność ta może stać się działalnością gospodarczą, począwszy od dnia, w którym nastąpiło przekroczenie. Żeby tak się jednak stało działalność ta musi być wykonywana we własnym imieniu i w sposób ciągły oraz mieć charakter zorganizowany. Jeżeli Twoja działalność będzie spełniać takie kryteria, należy w terminie 7 dni od dnia, w którym nastąpiło przekroczenie zarejestrować działalność gospodarczą w CEIDG.

Przykład

20 października sprzedałaś szydełkową serwetę za kwotę 150 zł w wyniku czego Twój przychód przekroczył kwotę 1050 zł. Sprzedaż wyrobów szydełkowych jest zorganizowana (np. masz sklep internetowy czy profil profesjonalny na Facebook), zajmujesz się nią w sposób ciągły (sprzedaż Twoich wyrobów nie jest incydentalna). Masz czas do 27 października na zgłoszenie działalności do CEIDG.

Do tak zarejestrowanego przedsiębiorcy może znaleźć zastosowanie ulga na start (brak obowiązku opłacania składek na ubezpieczenia społeczne przez 6 miesięcy). Po jej zakończeniu przedsiębiorca może skorzystać także z tzw. małego ZUS, przez okres kolejnych 24 miesięcy.

Starałam się syntetycznie przedstawić Wam tematykę działalności nierejestrowanej od strony prawnej. Poza przepisami korzystałam także z oficjalnych informacji rządowych.

Jeśli pojawią się jakiekolwiek dalsze pytania, piszcie śmiało pod postem, będę starała się na nie w miarę możliwości odpowiedzieć.

Autorką postu jest Karolina Durbacz, radca prawny.

Ps. Ten wpis powstał dosyć dawno.

Na szczęście we wrześniu 2023 udało nam się znaleźć nieco bardziej aktualne źródło wiedzy, do którego możemy Cię odesłać – a mianowicie książkę o dzałalności nierejestrowanej autorstwa Justyny Bronieckiej i Agnieszki Grzymały. Więcej o autorce?

Justyna Broniecka Przedsiębiorca, menadżer. Od prawie 10 lat właścicielka i twarz marki ZUS to nie MUS. Jej misją jest edukacja i uświadamianie klientów odnośnie systemu podatkowego Chce, aby przedsiębiorcy wiedzieli jakie są możliwości oraz z czym wiążą się poszczególne wybory. Przeszkoliła ponad 5 tys osób. Jest często zapraszana na konferencje, wykładowca w szkołach wyższych. Jej szkolenia i wystąpienia oceniane są jako praktyczne, użyteczne i ciekawe. Fanka logicznego myślenia oraz ułatwiania sobie życia. Od prawie 10 lat członek międzynarodowej organizacji Toastmasters, gdzie doskonali swoje umiejętności przemawiania publicznego oraz zarządzania. Otrzymała tam najwyższy tytuł DTM (Distinguished Toastmaster). Prywatnie pasjonatka podróży, szczególnie do Afryki.

Jeżeli już wiesz, że nierejestrowana działalność gospodarcza może się sprawdzić w Twoim przypadku, ale potrzebujesz dodatkowego wsparcia skorzystaj ze specjalnie przygotowanego poradnika, który raz na zawsze rozprawi się z wszelkimi pytaniami i niejasnościami.

Podczas zakupu książki, w miejscu na kod rabatowy użyj hasła HANDMADE lub OPLOTKI – a cena książki się obniży!

Dzięki tej książce:

    • nauczysz się właściwie rozliczać przychody i koszty za pomocą NDG,

    • dowiesz się, jakie formalności będą dla Ciebie obowiązkowe,

    • dowiesz się, jak łączyć inne źródła przychodów z NDG,

    • otrzymasz wzór formatek i niezbędnych dokumentów do prowadzenia NDG.

A taką recenzję napisałam publicznie na stronach autorki po przeczytaniu tej książki:


„Z przyjemnością przeczytałam książkę o działalności nierejestrowanej. Napisana dostępnym językiem, w bardzo przejrzysty sposób wyjaśnia, co to działalność nierejestrowana, kto może z niej skorzystać i na co uważać podczas jej prowadzenia. Takiej pozycji od dawna brakowało na rynku. Najbardziej doceniam praktyczne przykłady, które w bardzo jasny sposób pokazują działanie przepisów dotyczących działalności nierejestrowanej w praktyce. Świetnie pokazany przegląd najpopularniejszych branż, które z tego rozwiązania fiskalno-prawnego mogą skorzystać. Strzałem w dziesiątkę są krótkie, ale treściwe rozdziały będące odpowiedziami na konkretne pytania. Oczywiście cieszę się, że będę ją mogła polecać klientom, z którymi pracuję nad fundamentami biznesu handmade.”

Odnośniki do książki powyżej są linkami afiliacyjnymi.

Czy znacie powiedzenie o planowaniu i reakcji Boga na nie?

Tak, gorzko się sama śmieję ze swojego planowania. Bo choć mocy Bożej mi brakuje (niestety, och jak bardzo niestety), to umiejętność dostrzegania błędów posiadłam, i właśnie swój widzę.

W planach miałam skasowanie posta o planach pisarskich. Ale tego zamierzenia też nie zrealizuję. Chcę pokazać, że mylenie się jest rzeczą ludzką. A pomyliłam się sromotnie szacując, że dam rade publikować trzy posty tygodniowo.

Zaraz po ogłoszeniu swojego ambitnego planu wyjechałam na przecudowne wakacje. Jakoś nie miałam przebłysku, że coś się sypnie. Po powrocie kołowrót szkolny, sezon infekcyjny a także intensywne szkolenie, wyjęły mi tydzień z życiorysu. Podczas kolejnego, minionego tygodnia opłakiwałam mój najcięższy zawodowy upadek, to znaczy wykluczenie mnie z grona szczęśliwców, którzy zdobyli dofinansowanie unijne na własną działalność (a byłam na tak wysokiej fali wznoszącej, że lot był długi a zderzenie cholernie bolesne). Trzeci tydzień uciekł.

Szczęśliwie nadszedł poniedziałek

Urlop stał się pięknym, choć mglistym, wspomnieniem.  Katary, szkoły i przedszkole oswoiłam, jak co roku. Dotację przebolałam (choć piszę właśnie odwołanie), czas przystąpić do pracy. I zredukować zbyt ambitny zarys pracy blogerki.

Przede wszystkim nie obiecam Wam, że co tydzień pokaże sylwetkę nowej rękodzielniczki, bo czasem i One nie mają czasu, by coś napisać.

Po drugie, nie zagwarantuję kalendarza, bo same możecie go sprawdzać na bieżąco o tu: https://oplotki.pl/calendar/kalendarz-oplotki/

Za to, po trzecie,  zrobię wszystko, by raz w tygodniu ukazała się merytoryczny artykuł rękodzielniczy i dołożę wszelkich starań, by do Ciebie dotarł. Tyle mogę.

Tkam. Tkam od zawsze.

Tkam odkąd pamiętam, a pamiętam wytkanego białego konia na zielonym tle z szyją długą jak u żyrafy. Taki koński portret, jak w malarstwie. Praca wykonana w ósmej (sic!) klasie szkoły podstawowej na ZPT’ach.

Dlaczego tkactwo? Dlaczego właśnie ta technika? Może wawelskie arrasy wywarły na mnie wrażenie, a może monumentalne tkaniny polskie wystawiane w Lozannie, kiedy to polska tkanina wiodła prym? Nie wiem.

Sztuka włókna – jak pięknie nazywa się tkaninę artystyczną jest mi bliska w wielu formach – szycie, hafciarstwo, druty, szydełko – ale to właśnie tkactwo zafascynowało mnie najbardziej. Co jakiś czas pojawiają się w moim życiu nowe techniki, miejsca i ludzie związani z włóknem i wszystkiego chciałabym się nauczyć.

Tkanina była obecna w moim domu zawsze. Babcia szyła, mama szyje, siostra szyje, ja szyję. Po poznańskiej odzieżówce przyszedł czas na Pracownię Tkaniny Unikatowej w poznańskim CK Zamek, potem kurs we wrocławskiej Galerii Tkackiej na Jatkach, potem własne warsztaty.

Pasja przychodzi do człowieka i już nie można bez niej żyć. Przynajmniej ja nie mogę. Wszystko co widzę dookoła jest inspiracją do tworzenia. Pomysły mnożą się w głowie, spisują w notatnikach.

Jedne realizuję, inne pozostają tylko pomysłami.

Tkactwo to wiele technik, a w technice wiele splotów. Można pozostać przy jednej, można pracować w wielu. Ja pracuję techniką gobelinową na krośnie pionowym (haute lisse), ale interesuje mnie również krosno poziome (basse lisse) której daje możliwość tworzenie tkanin np. na szale.

Tkactwo to dla mnie również historia i ludzie. Interesują mnie wszystko, co jest związane z tą techniką rękodzielnicza, szczególnie w naszym regonie. Losy ludzi i ich pracy, ich tkaniny.

Karolina Nowaczyk

Jeżeli nie chcesz przegapić najnowszych wpisów lub chcesz od nas otrzymywać informacje o warsztatach rękodzieła…klikaj tutaj lub w poniższe grafiki…

Drodzy, lato mija zdecydowanie za szybko, choć – bądźmy szczerzy – rozpieściło nas tegoroczną obecnością, pojawieniem się wcześnie, rozgoszczeniem się na dobre i na długo i pysznieniem piękną aurą, słońcem i temperaturami.

Trzeba pogodzić się z coraz krótszymi dniami, z chłodnymi porankami i rześkimi wieczorami, ze skarpetami i kocykoswetrami, które ratują tą zgromadzoną ciepłotę przed wyparowaniem.

rękodzielniczka

Czyż jednak nie jest to czas dla rękodzielników wymarzony? Nigdy, serio – NIGDY – nie pomyślałabym, że to upublicznię (gdyż dzierżę imaż absolutnej miłośniczki wiosny), zatem sza. Dobrze macha się rękoma i szydełkiem czy drutami przy rozpalonym kominku, przy kubku gorącej herbaty, której nie piłam tygodniami, nawet gdy jest ciemniej i chłodniej. Za oknem.

Przed nami wrzesień, mój nieulubiony miesiąc, niestety*. Podobnie jednak jak styczeń – zaprasza do porządkowania, do podejmowania wyzwań, mamy to we krwi. Przecież nie da się wymazać długotrwałego okresu edukacji i pełnej mobilizacji na początku roku szkolnego!

Dlatego teraz ogłaszam plan zajęć, tfu, wpisów, na kolejnych kilka miesięcy:

1. Raz w tygodniu pojawi się na naszych łamach sylwetka Rękodzielniczki lub Rękodzielnika. Będą to gościnne wpisy arcyciekawych Ludzi, dotyczące pasji, życia i pomysłów, wywiady z Nimi i opowieści o Nich. Pierwszy taki wpis już jutro! (Jeśli chcielibyście, aby i Wasza historia znalazła się u nas – prosimy o kontakt mailowy pod adresem blog@oplotki.pl)

2. Raz w tygodniu przeczytacie też o tym, co nas inspiruje albo pochłania. Pokażę Wam, czym zajęte są nasze ręce lub głowa, podejrzycie, co słychać w Zajezdni lub, jeśli Zajezdnia się wyczerpie, w innych pracowniach.

3. Raz w tygodniu, pewnie w poniedziałki, będę Was informować o tym, gdzie w danym tygodniu będzie można nas spotkać i czego się nauczyć.

Uff, trzy wpisy w tygodniu?! Sama nie wiem, jak to udźwignę, osobiście zaplanowałam kurs włoskiego, nowe dziedziny rękodzieła i odkurzenie frywolitek. A przecież etat matki trojga, żony, kucharki, szofera i przedsiębiorczyni mam już zaklepany. Ale z Waszą pomocą, przy dobrej zachęcie – dam radę.
Zatem: POMOŻECIE?

*Nieulubieństwo wynika z tego, że jestem mamą dwojga nastolatków i żal mi ich, niestety. Nie mogę zrobić nic, by ich sytuację zmienić. Moje dzieci są niestety ofiarami reformy szkolnictwa, mają nadmiar zajęć w szkole (nikt mi nie powie, że zajęcia codzienne od 8 do 15.30 dla dwunastolatka są „lekkim” przeciążeniem, biorąc pod uwagę kilka godzin w domu potrzebnych do odrobienia zadań domowych). W wyniku tego są permanentnie zmęczone i niewyspane. To smutne.

 

sezon ogórkowyzdjęcie pochodzi z serwisu pixabay.com

Ponieważ sezon ogórkowy w pełni, ja też mam ręce urobione w porzeczkach, wiśniach i jabłkach, ogórki też już stoją zalane solanką i kisną w spokoju. Od kilku lat namiętnie zamykam słoikach dżemy, soki i sałatki, by ciemną jesienią i lodowatą zimą odkręcać weki i przypominać sobie aromaty lata. Gdy znoszę do domu kolejne koszyki z owocami, moje dzieci przewracają oczami ze zniecierpliwienia, bo wiedzą, że prędzej czy później poproszę je o pomoc, a one nie będą śmiały odmawiać 😉 I wiem, że wszystkie prace wokół zapraw są mozolne i wymagają cierpliwości (obieranie porzeczek do dżemu, albo drylowanie małych wiśni – któż lubi?), czasu, często brudzą, trzeba sprzątać, myć, szorować przypalony garnek po powidłach – ale dają ogromną satysfakcję – uwielbiam pełne półki spiżarni gotowe do oswajania października. Moje Babcie, a także moja Mama, długie lata zastawiały półki piwnic pełnymi słoikami. Potem przyszedł dobrobyt i wszystko można było kupić, świat oszalał, owoce koszmarnie podrożały i przestało się po ludzku opłacać. Wtedy urodziły się moje dzieci i znów zaczęło się chcieć. Sezon letni zaczynam przerabiając kwiat dzikiego bzu na syrop, później lecą truskawki, porzeczki, maliny, wiśnie, w tym roku także czereśnie, jabłka, ogórki, późne lato to aronia, czosnek, pomidory i cukinie, aż z początkiem jesieni zaprawiam także owoc dzikiego bzu. Soki to specjalność mojego Męża, dżemy, kiszonki, przeciery i ketchupy to moja działka. Przez całe lato mamy także na blacie kuchennym ogromny słój z ogórkami małosolnymi. Bo lubimy.

zdjęcie pochodzi z serwisu pixabay.com

Moje przydługawe wprowadzenie napisałam specjalnie po to, by krótkim rozwinięciem, połączonym z jeszcze krótszą konkluzją, uświadomić Wam, iż robienie przetworów owocowo-warzywnych jest czystą formą rękodzieła – mozolną pracą rąk, która zachwyca oczy/kubki smakowe, rozświetla cienie, przywołuje wspomnienia i daje nadzieję, że tuż po zimie budzi się przyroda i znów jest dłużej jasno!

Robicie przetwory? Macie ulubione? Myśleliście o tym w kategoriach rękodzieła?

Zamykacie pod zakrętką najlepsze wspomnienia bieżącego lata? A może Wasze Mamy i Babcie zapełniają Wasze półki?

Najtrudniejsze jest pierwsze zdanie, mawiają.

Najważniejsze jest pierwsze zdanie, ostrzegają.

Najistotniejsze jest w ogóle zacząć, a jak mawia Pani Swojego Czasu, Ola Budzyńska: zrobione jest lepsze od idealnego, zatem do dzieła.

Krzątanie się po tym świecie od kilku dziesięcioleci dało mi możliwość picia z wielu kielichów i oglądania niejednego pejzażu. Szłam wieloma drogami, brałam zakręty ostre i łagodne, nurzałam się w błocie i grzałam w jacuzzi. Spotkałam ludzi pięknych swoim dobrem i tych, który potrzebują więcej pracy nad sobą. Życie po prostu.

Na każdym jednak metrze przemierzanych tras, że tak zamknę ten metaforyczny początek, doceniałam piękno, prostotę i dbałość o szczegóły i tak rodziła się moja miłość do rękodzieła.

Wykonywanie rzeczy własnoręcznie to praca mozolna i bardzo czasochłonna. Jednocześnie, daje tak dużo satysfakcji, że żadna ze znanych mi rękodzielniczek, nie nazywa swojego zajęcia pracą, a tylko pasją, hobby, zainteresowaniem.

Gałęzi rękodzieła jest wiele, w kolejnych postach będę opowiadać o każdej po trochu, zaprezentuję Wam sylwetki Rękodzielniczek, wskażę, gdzie rękodzieło można kupić, a także zdradzę Wam kilka sekretów dotyczących zarabiania na nim. Pokażę Wam niebywałe piękno, nauczę znajdować perły, zaprezentuję trochę swojego.

Rozgośćcie się i czujcie, jak u siebie w domu. Zadbanym, pachnącym świeżo mieloną kawą i ciastem drożdżowym, pełnym śmiechu i beztroski.

Gosia, Zaplatajka, oplotkowa dziewczyna

Czy zatem dziwnym jawi się fakt, że błądząc po zawodowych ścieżkach w mocno dorosłym już życiu, znalazłam i tę z dzieciństwa?

 

Będąc dzieckiem nieco chorowitym w wieku przedszkolnym (ten wiek przedszkolny to w ogóle przereklamowany jest dla matek, najpierw dość łzawa adaptacja, czasem krótka, czasem kilkutygodniowa, potem katar, za chwilę gorączka, następnie abonament w przychodni i blaszana tabliczka na krześle w poczekalni z Twoim nazwiskiem, potem przejście na ty z pediatrą, bo skoro widujesz ją częściej niż najlepszą przyjaciółkę, to czemu nie, a za chwilę zerówka i „mamo, nie znasz się, pani powiedziała…”), często spędzałam czas u moich Babć.

A Babcie, jak to często bywa, były nadzwyczaj kreatywne, obie zajmowały się rękodziełem. Jedna robiła bieżniki szydełkiem, druga, ta u której spędziłam szmat wspomnianego wieku przedszkolnego, robiła wszystko – na drutach, szydełkiem, z pomocą maszyny dziewiarskiej i maszyny do szycia. A także haftowała i wiedziała sporo na temat makramy. Także – encyklopedia chodząca w dziedzinie rękodzieła była moją opiekunką i wkładała mi do głowy obrazy, których nie da się zapomnieć. A także kształtowała umiejętności w ramach motoryki mniejszej 🙂

I tak, nie dość że mając pięć lat, czytałam samodzielnie, nauczona liter – uwaga – drutami*, to właśnie wtedy tworzyłam moje pierwsze dość niezgrabne, bądźmy szczerzy, łańcuszki i półsłupki, a także oczka lewe i prawe na drutach.

Druga Babcia, która mieszkała w pewnym oddaleniu, w związku z tym była odpowiedzialna za wakacyjny wypoczynek swych wnucząt, wyspecjalizowała się w robieniu bieżników szydełkowych. Miała swój ulubiony wzór, czasem robiła też okrągłe serwety, ale do dziś pamiętam ramy do schnięcia bieżników, robione przez mojego tatę, i naciąganie wykrochmalonych, mokrych udziergów na gwoździe.

Jak widać – kąpałam się w rękodziele. Bawiłam się kordonkiem i kolorowymi włóczkami, wszystkim tym, co za siermiężnego PRLu było dostępne (czyli zapewne akrylem, ale szczerze mówiąc – nie pamiętam).

Czy zatem dziwnym jawi się fakt, że błądząc po zawodowych ścieżkach w mocno dorosłym już życiu, znalazłam i tę z dzieciństwa? Mnie – zupełnie.

Niestety, Babcia od bieżników nie żyje już od dekady. Ta wielorękodzielnicza jednak tak, ma dziewięćdziesiąt pięć lat i choć wzrok nie pozwala Jej na tworzenie nowych cudów, podziwia moje i wiernie mi kibicuje. To dla mnie prawdziwy zaszczyt!

A Ciebie kto uczył szydełkowania? Kto pokazał Ci pierwsze ściegi na drutach? Kto nawlekł pierwszą nitkę w maszynie do szycia?

*Babcia, nie przerywając sobie pracy, wolnym drutem wskazywała mi najpierw litery i uczyła ich, a później całe słowa. Nie było to zgodne z żadną nowoczesną teorią pedagogiczną, a jednak sprawiło, że znacznie wcześniej niż rówieśnicy (i ze znacznie większą absencją) umiałam posługiwać się słowem pisanym i czytanym, i pokochałam tę czynność bezgranicznie!