mentor biznesowy

 

Prowadzę dobrze prosperującą firmę, na głowie mam trójkę dzieci [i męża]… no to, po jakiego grzyba jest mi jeszcze do szczęścia potrzebna nowa rola – mentor biznesowy w nie swoim programie online MBA???

No właśnie!

Dobre pytanie!

 

Pod skrzydłami mentorki biznesowej Sigrun

Jakiś czas temu wspominałam Ci swoją historię nauki tajemnic biznesu on-line w programie SOMBA [Sigrun’s Online MBA] (tutaj znajdziesz całą opowieść SOMBA CO TO TAKIEGO).

W skrócie – zainwestowałam koszmarne (wtedy) pieniądze w rozwój i pod skrzydłami tej Islandzkiej biznesowej wymiataczki postawiłam pierwsze kroki w online biznesie w oparciu o rękodzieło na długo jeszcze przed tym, jak pandemiczna rzeczywistość popchnęła nas wszystkich w objęcia wymuszonej cyfrowej rewolucji.

To było kilka lat temu.

Choć standardowo po ukończeniu szkoły idziesz dalej w świat… ja uparcie pozostawałam w orbicie mojej mentorki.

Oczywiście z roku na rok wrastałam w jej program i społeczność coraz bardziej.

Jak uczeń, który po prostu nie chce ukończyć studiów, bo na roku zbyt fajna grupa… wraz z innymi dojrzewałam (biznesowo) do coraz odważniejszych decyzji. Pierwsza inwestycja w reklamę na FB, pierwsze zatrudnienie pracownika, pierwszy kredyt „na firmę”, pierwsze zwolnienie pracownika i tworzenie zespołu, w którym naprawdę nie muszę robić wszystkiego sama i powoli odpuszczam pełną odpowiedzialność za firmę na rzecz współodpowiedzialności za organizację, z której jesteśmy dumne.

Pewnego dnia, kiedy nowa uczestniczka programu Sigrun zadała mi banalne (choć niekoniecznie dla niej) pytanie… olśniło mnie!!!

Nie zauważyłam, jak wiele nauczyłam się w ciągu tych kilku lat.

Działo się to tak płynnie, że dopiero jej pełen zaciekawienia wywiad uświadomił mi, jak wiele już za mną.

Ochoczo cofnęłam się „do początku”. Pamiętam, jak ceniłam sobie rady bardziej doświadczonych uczestniczek programu. Przypomniałam sobie dokładnie, jak bardzo ich sukcesy pomagały mi uwierzyć, że takie osiągnięcia są również dostępne dla mnie. Pamiętam, jak wiele to zmieniło. Głównie w mojej głowie.

sombamentor   sombamentor

 

Mentoring biznesowy – czyli pomagam początkującym biznesom

Kiedy więc moja mentorka poprosiła kilka wybranych uczestniczek – „weteranek” jej programów o wsparcie wyjątkowo licznej grupy „świeżaków”. Ochoczo zgłosiłam się, aby zaoferować swój czas jako wsparcie.

Czułam, jak wiele pomocy otrzymałam w społeczności przedsiębiorczych kobiet skupionych wokół Sigrun i chciałam w jakiś sposób przekazać „pałeczkę dalej”. Myślałam, że będzie to jednorazowa „akcja”.

Jak się okazało, w dawaniu jest moc… chyba nawet większa… niż w „braniu”.

Przekonałam się, jak bardzo wspieranie innych rozwija moje umiejętności przekazywania wiedzy, konstruowania procesów samokształcenia i poszukiwania wewnętrznej granicy tego, co jest możliwe.

Coraz większa frajda wypływała również z tych momentów, kiedy odpowiedzi na nurtujące pytania… wydawały się dla mnie coraz prostsze, oczywiste. Takie momenty uświadamiały mi, jak bardzo zmieniło się moje podejście do biznesu, ludzi, rozwoju… ale jednocześnie, jak bardzo aktualne jest motto „pomnożysz, dzieląc się”.

Moja mentorka również odnalazła ogromną wartość we współpracy z „dawnymi” uczniami. Nie tylko nasze relacje zaczęły stawać się coraz bardziej partnerskie, ale również dzięki doświadczeniu pracy z jej programami mogłam aktywnie wpływać na ich ulepszanie, aktualizowanie treści dostosowującej się do zmieniających realiów pandemicznego czasu.

Na pierwszy rzut oka – bez sensu.

Ani z tego budżetu, ani specjalnie namacalnych efektów… a jednak kolejny miesiąc z wypiekami na twarzy wspomagam kolejne uczestniczki programów Sigrun w ich rozwoju biznesowym i czerpię z tego o wiele więcej, niż mogłoby mi się wydawać.

Gdybyś jakiś czas temu powiedziała mi, że zabiorę się za biznesowy mentoring… zareagowałabym z obrzydzeniem. Do dzisiaj sceptycznie podchodzę do określenia „mentor biznesowy”, niestety namnożyło się tych szarlatanów biznesu, którzy nadużywają swojej „ekspertyzy” i przezornie unikam określania siebie tym mianem… ale jednak.

 

mentor biznesowy  mentor biznesowy

 

Mentor biznesowy to…. ja?!

Czas przyjąć do wiadomości, że biznesowy mentoring to coś, co sprawia mi dziką frajdę. O ile w mojej ukochanej branży handmade to coś, co przychodzi mi naturalnie…o tyle coraz odważniej doradzam również przedsiębiorczyniom z innych dziedzin biznesu. Wiem, że biznes on-line to coś, czego można się nauczyć. Rządzi się wieloma zasadami, ale jest trochę, jak moja ukochana architektura z rękodzielniczym twistem. Niby bardzo dużo tu sztywnej matematyki, lejków, konwersji, statystycznych danych…ale jednocześnie mamy eksplozję kreatywności i twórcze splatanie wielu wątków, kompetencji, talentów i aktywności w spójnej, konsekwentnej strategii.

Mój gallupowy wizjoner tryska pomysłami, których nieraz brakuje startującym przedsiębiorczyniom. Może to czas, aby w pełni przyjąć do wiadomości, że dzielenie się wiedzą i umiejętnościami to proces, w którym uczymy się jeszcze szybciej.

Jako ciągły poszukiwacz możliwości rozwoju podejmuję wyzwanie.

Jeżeli Ty też czujesz, że potrzebujesz biznesowego wsparcia i przedyskutowania swoich pomysłów i chcesz je zderzyć z realiami prowadzenia dochodowego biznesu. Znajdziesz moją historię w książce, która lada chwila ujrzy światło dzienne.

Oplotki. Handmade success to pełna szczegółów opowieść, w której jednym z wątków jest właśnie rola biznesowego mentoringu.  Tutaj przeczytasz szczegóły.

A jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej o mojej mentorce i programie, który zmienił trajektorię mojego biznesowego lotu – zaglądaj tutaj: Oplotki/Sigrun.

 

FOR ENGLISH: Workshop with Sigrun

 

 

 

 

model biznesowy

 

Model biznesowy handmade nie musi opierać się wyłącznie na sprzedaży pojedynczych produktów. Może łączyć warsztaty, kursy online, produkty cyfrowe, boxy i usługi, tak aby biznes był bardziej skalowalny i mniej zależny od ciągłej wymiany czasu na pieniądze.

Często poszukujemy przykładów różnych działalności, aby skonfrontować taką wiedzę z naszymi szalonymi pomysłami. Mamy wizję, ale zastanawiamy się, czy ma ona racjonalne uzasadnienie, albo po prostu, czy ktoś już przetestował ten rachunek zysków i strat.

Największym ograniczeniem w biznesie handmade nie zawsze jest brak pomysłów, ale budowanie modelu, który w całości zależy od Twojego czasu.

Mam nadzieję, że ten praktyczny przykład modelu biznesowego, który obudował ściśle potrzeby wynikające z życia prywatnego, podrzuci Ci kilka inspiracji.

Przyznam, że ten model firmy usługowej spodoba się szczególnie tym, którym gromadka dzieci na pokładzie skutecznie wybiła z głowy standardowy etat, czy nawet własną działalność, w której potrzeba więcej niż kilka godzin dziennie aktywnej pracy.

Oplotki narodziły się gdzieś po drugim dziecku, kiedy wiedziałam, że nie dam rady, jako właścicielka studia architektury, ani biegać po budowach przez pół dnia pilnując ekipy, ani konsultując projekty z klientem, czy klikając kolejne wersje rzutów podczas długich godzin przed komputerem.

 

To po prostu nie pozostawiało przestrzeni mentalnej ani czasowej do „bycia” z rodziną.

Po momencie zawodowej pauzy, kiedy po prostu pochłonęło mnie macierzyństwo, zaczęłam odkrywać na nowo to, co na architekturę mnie zaprowadziło, czyli malarstwo, rzeźbę, wszelkiej maści rękodzieło. To powrót do dawnych manualnych pasji takich, jak szydełkowanie zaowocował organizacją warsztatów rękodzieła. Ich organizacja okazała się strzałem w dziesiątkę – wypełniła rynkową niszę gdzieś pomiędzy networkingiem biznesowym a plotkami na placu zabaw – szczególnie dla mam, którym doskwiera macierzyński lukier i zaczynają tęsknić za aktywnością zawodową.

Z czasem, aby nie wpaść ponownie w pułapkę zamiany czasu na pieniądze, zaczęłam budować zespół. Ten nietuzinkowy model biznesowy powstawał niczym samolot budowany w trakcie lotu.

Bezskutecznie szukałam przykładów rękodzielniczych modeli biznesowych, na których mogłabym się uczyć, czy wzorować. Siłą rzeczy zaczęłam poszukiwać dalej. Przyznam, że ogromną inspiracją stała się moja mentorka biznesowa, dzięki której zaczęłam studiować arkana biznesu on-line w jej Online MBA – SOMBA.

model biznesowy
biznes rękodzieło

 

To dzięki niej zrozumiałam, że skoro rękodzieło to aktywność wymagająca dobra deficytowego, jakim jest mój czas, mogę sprawić, aby zarabiała skala.

Raz stworzone kursy rękodzieła on-line, jak na przykład kurs szydełkowania on-linekurs makramy on-line, hybrydowe produkty cyfrowo-fizyczne boxy, kursy on-line dla innych twórców, jak BIBLIOTEKA Rękodzielnika, Jak wycenić rękodzieło, O ile kursy i programy wymagają czasu i uwagi na ich prowadzenie, obsługę lub aktywną sprzedaż, e-booki są już jednak produktami bardzo automatycznymi i mocno skalowalnymi. To pozwala na budżetowanie utrzymujące kilku-osobowy zespół, który odciąża mnie w pracy na co dzień. Pozwala mi to optymalizować podział czasu na życie rodzinne i indywidualne klientki lub aktywności ściśle związane ze strategicznym planowaniem rozwoju firmy.

W momencie, kiedy wymuszona pandemią rewolucja cyfrowa sprawiała, że coraz bardziej łaskawym okiem zaczęliśmy spoglądać na biznes on-line…OPLOTKI już od kilku lat uczyły, jak go konstruować.

 

Jak więc on dokładnie wygląda?

Skalowalne produkty cyfrowe, na przykład:
  • KURSY RĘKODZIEŁA ONLINE np. szydełka, makramy, punch needle (moje) oraz tworzone przy współpracy z innymi twórczyniami handmade
  • Pokochaj wycenę rękodzieła – Zaprojektowałam go tak, aby wpleść go w codzienność. Rozciągam go w czasie, aby łatwo było działać „małymi krokami” i nie czuć przytłoczenia.
  • BIBLIOTEKA BIZNESU HANDMADE – zawierająca wszystkie kursy dla twórców handmade, jakie kiedykolwiek stworzyłam
Hybrydowe produkty cyfrowo-fizyczne:
Usługi:
  • indywidualne stacjonarne warsztaty rękodzieła on-line (z wysyłką materiałów do domu lub bez),
  • warsztaty dla grup zorganizowanych,
  • firmowe networkingi przy rękodziele on-line,
  • eventy okolicznościowe z rękodziełem w tle: panienskie, baby showers – on-line z wysyłką lub bez.

 

Zespół rośnie wraz z pandemicznym zapotrzebowaniem na tego typu „bez-fizyczno-kontaktowe” usługi. Od specjalistek od obsługi klienta po techniczne wsparcie rozrastającej się  infrastruktury on-line. Od integratora, poprzez szereg project managerów, po asystentki wspomagające podczas „gorących okresów” oraz rękodzielniczki wspierające branżowym know-how.

model biznesowy
model biznesowy

 

Przyznam, że największą inspiracją dla modelu biznesowego OPLOTKI są skuteczni producenci internetowego contentu. Misją naszej działalności jest bowiem „zarażanie pozytywnym bakcylem rękodzieła”.

Wierzę, że handmade przychodzi jako sposób na twórcze wylogowanie się z tempa codzienności,  nauka kreatywności, cierpliwości w opanowywaniu nowych umiejętności. Daje też – tak deficytową – frajdę z robienia rzeczy własnymi rękami. Jest w nim nie tylko zaspokojenie naszych pierwotnych potrzeb, ale również przemycone „przy okazji” poszanowanie dla tradycji opakowane w modne „bycie tu i teraz”. Aspekt świadomego mind-care niewątpliwie pomaga nam w przemycaniu świadomego konsumpcjonizmu i przemycaniu idei less-waste.

FAQ

Co to jest model biznesowy handmade?

Model biznesowy handmade to sposób łączenia produktów, usług, sprzedaży i komunikacji tak, aby rękodzieło mogło stać się stabilnym źródłem dochodu i nie było oparte wyłącznie na pojedynczych zamówieniach.

Czy biznes handmade da się skalować?

Tak. Ten wpis pokazuje przykład modelu, który łączy warsztaty, kursy online, produkty cyfrowe, boxy i usługi, dzięki czemu nie opiera się wyłącznie na pracy ręcznej jednej osoby.

Jak zbudować model biznesowy handmade?

Najpierw trzeba zobaczyć, z jakich filarów może składać się Twoja działalność: sprzedaży, warsztatów, produktów cyfrowych, usług, contentu i współpracy z zespołem.

Czy sprzedaż produktów wystarczy, żeby rozwijać markę handmade?

Czasem tak, ale nie zawsze. Wpis pokazuje, że w praktyce wiele marek handmade potrzebuje szerszego modelu, który nie opiera się wyłącznie na zamianie czasu na pieniądze.

Co może być kolejnym krokiem po przeczytaniu tego wpisu?

Naturalnym kolejnym krokiem może być wejście do miejsca, w którym wiedza o sprzedaży, ofercie, marketingu, warsztatach i rozwoju marki handmade jest już uporządkowana, czyli do Biblioteki Biznesowej dla Handmade

 

Jeśli chcesz poukładać własny model biznesowy handmade…

Jeśli widzisz, że biznes handmade nie musi opierać się wyłącznie na sprzedawaniu pojedynczych produktów, ale może łączyć ofertę, sprzedaż, warsztaty, marketing i produkty cyfrowe — zajrzyj do Biblioteki Biznesowej dla Handmade.

To miejsce, w którym znajdziesz kursy, programy, nagrania i materiały pomagające twórczyniom handmade rozwijać markę i budować biznes spokojniej, mądrzej i bardziej strategicznie.

Biblioteka biznesowa dla twórczyń rękodzieła
powrót do pracy po macierzyńskim

 

Powrót do pracy po macierzyńskim nie musi oznaczać powrotu do starego życia. Czasem to właśnie ten moment pokazuje, że Twoje wartości, potrzeby i pomysł na pracę zmieniły się bardziej, niż wcześniej byłaś gotowa zobaczyć.

Niezależnie, czy pracujesz „na etacie”, czy ogarniasz własny biznes… przerwa macierzyńska niewątpliwie daje Ci moment na nabranie perspektywy. Powrót do pracy po macierzyńskim rzadko kiedy jest lekki, łatwy i przyjemny… bo bywa, że zupełnie inne priorytety zaczynają rządzić naszym życiem.

Mama wraca do pracy

Czy Twoje wartości – prywatnie i zawodowo – nagle zrobiły fikołka? Moje zdecydowanie tak! Kiedy zdałam sobie sprawę, że nie po to zostałam mamą, żeby moje dzieci cały dzień czekały, aż w końcu ogarnę pracę i spędzę z nimi chwilkę wieczorem, zrozumiałam, że moja dotychczasowa aktywność zawodowa (jako właścicielka wymarzonej pracowni architektury spędzałam niemalże każdą wolną chwilę w pracy) uniemożliwia mi bycie „obecną” w życiu moich pociech.

Wrzuciłam na (zawodowy) luz, spędzałam cały wolny czas z maluchami, ale szybko zaczął mi doskwierać brak aktywności zawodowej. Wróciłam więc „do pracy”, ale w zupełnie nowym wydaniu.

 

powrót do pracy po macierzyńskim
urlop

Powrót do dzieciństwa powrotem do pracy?

Kiedy zanurzyłam się w macierzyństwie, znalazłam w końcu czas na to, co w pośpiechu codzienności umykało. Ukochane szydełkowanie, druty, wszelkiej maści rękodzieło, które mogłam uskuteczniać przy dzieciach, okazało się nie tylko balsamem dla duszy, ale dało też początek zupełnie nowej kariery.

Okazało się, że kiedy dałam sobie prawo, aby z całą odwagą zadać (sobie) trudne pytania… odpowiedzi zaskoczyły nawet mnie!

 

powrót do pracy po macierzyńskim
urlop

Powrót do pracy po macierzyńskim z Zusu

Kiedy błogi rok (już kolejny, bo to było drugie dzieciątko) Zusowej wolności minął, nie było już czasu na zwlekanie. Wiedziałam, że albo moja odkryta z zaskoczeniem pasja do rękodzielniczych spotkań musi zacząć zarabiać, albo cała przygoda pozostanie tylko miłą przerwą zawodową, zanim znowu nieobecność w domu zacznie przynosić realne dochody.

To wtedy narodziły się OPLOTKI, czyli warsztaty rękodzieła. Wtedy jeszcze głównie stacjonarnie, z czasem również on-line. W moim wydaniu – powrót do pracy po urlopie macierzyńskim okazał się niesamowitą podróżą do głębi siebie. Przedefiniowałam, co w pracy jest dla mnie ważne. Okazało się, że wcale nie jest to puchnące konto, ale raczej balans między życiem prywatnym a zawodowym. Ani jako mama na 1000%, ani jako architektka biegająca cały dzień po budowie… nie czułam się do końca spełniona. Zawsze czegoś brakowało. Dopiero, kiedy pojawiła się równowaga, poczułam, że TO JEST TO.

 

MAMA wraca do pracy

Może i dla Ciebie to moment, kiedy zadajesz sobie pytanie: „czy chcę wracać do poprzedniej pracy?”… może Ciebie też nurtuje „czy chcę wracać do tego, co było?”. Jeżeli tak – zachęcam Cię, abyś odpowiedzi na to pytanie poszukała w sobie.

Od kiedy zaczęłam spisywać swoje perypetie w formie książki, zrozumiałam wiele wydarzeń, które zadziały się, bo intuicyjnie unikałam tego, co nie jest tak do końca „moje”.

Zachęcam Cię do spisania ważniejszych momentów w Twoim zawodowym życiu. Kiedy spoglądasz na nie z perspektywy – pewnie tak jak ja, odkryjesz, że często determinowały je ważne wydarzenia w życiu prywatnym.

I nic dziwnego!!

W końcu to życie zawodowe ma nas wspierać w osobistych celach, a nie odwrotnie…

W końcu pracujemy, by żyć, a nie żyjemy, by pracować 🙂

Praca, dla mamy zdecydowanie wygląda inaczej, niż dla singielki, młodej mężatki, czy osoby, która już swoje ptaszyny „wypuściła z gniazda”. Kiedy zdałam sobie sprawę, że jest to pewien etap w życiu – postanowiłam dostosować swoją rzeczywistość zawodową do niego.

Dzięki Oplotki – mogę spędzać z dziećmi więcej czasu, mogę być przy nich w przełomowych, ekscytujących, trudnych momentach, ale jednocześnie mam ten moment odskoczni od macierzyństwa w postaci pracy.

Postawiłam na biznes w oparciu o rękodzieło, bo to w tym świecie zakorzenione są moje najgłębsze wartości – wspólnota, bycie z drugim człowiekiem, cierpliwość, powtarzalna, przewidywalna praca, nawiązanie do tradycji i międzypokoleniowy dialog.

Dodałam do tego pierwiastek on-line, bo uwielbiam nowe technologie i fascynuje mnie, w jaki sposób potrafią nas wspierać w codzienności.

Zdecydowałam się na budowanie zespołu, bo uwielbiam pracę z ludźmi, ale jednocześnie jest to sposób na „kupienie czasu” dla chwil z rodziną.

 

Jeżeli Ty też zastanawiasz się, co po macierzyńskim…

Jeśli czujesz, że po macierzyńskim nie chcesz wracać do starego modelu pracy, tylko spokojnie budować własną drogę opartą na twórczości, wartościach i bardziej świadomych decyzjach — zajrzyj do Biblioteki Biznesowej dla Handmade.

To miejsce, w którym znajdziesz kursy, programy, nagrania i materiały pomagające twórczyniom handmade rozwijać markę, sprzedaż i własny sposób pracy bez chaosu i bez skakania po przypadkowych treściach.

Biblioteka biznesowa dla twórczyń rękodzieła


Dziś oddajemy głos grupie fantastycznych młodych dziewczyn, które postanowiły – w trudnych czasach pandemii – wspierać polskie rękodzieło. Małe działania mają sens!

Polską Ręką to projekt społeczny realizowany przez uczennice liceum. Na kontach projektu w mediach społecznościowych zachęcają one do wybierania produktów wytworzonych przez małe polskie firmy oraz pokazują biznesy warte uwagi. Są to producenci biżuterii, ubrań,

akcesoriów, kosmetyków i innych wyjątkowych przedmiotów. Udowadniają, że produkty przez nich produkowane są wysokiej jakości i wyjątkowe. Prezentują, jak łatwo – za pomocą drobnych działań –  można wesprzeć małe polskie firmy.

 

projekt polską ręką oplotki projekt polską ręką oplotki

Skąd pomysł na projekt?

Prace nad projektem rozpoczęłyśmy w czasie pandemii, pojawił się wtedy pomysł na wspieranie małych polskich przedsiębiorców. Tyle się wtedy o tym mówiło, jak upadają firmy, ludzie tracą majątki. Zresztą jak czas pokazał, sytuacja nie zmieniła się na lepsze. Zależało nam, żeby jakoś pomóc, coś zrobić. Stąd pomysł na projekt. I chociaż nie był on pierwszym pomysłem, to bardzo dobrze się w nim odnalazłyśmy i cieszymy się, że na swój sposób możemy próbować wspierać wszystkich Polaków.

projekt polską ręką projekt polską ręką

projekt polską ręką projekt polską ręką

Ile osób jest zaangażowanych w projekt?

W projekt  zaangażowanych jest 8 dziewczyn w wieku od 15 do 17 lat. Każda z nas uczęszcza do drugiej  klasy IX Liceum Ogólnokształcącego im. Klementyny Hoffmanowej w Warszawie.

projekt polską ręką oplotkiprojekt polską ręką oplotki

Co można znaleźć w Waszych mediach społecznościowych?

Pokazujemy w jaki sposób kupowanie w polskich, małych firmach zasila gospodarkę, PKB, jaki ma wpływ na ekologię i związany

z nią ślad węglowy. Można tam znaleźć również konkretne przedsiębiorstwa, które naszym zdaniem wyróżniają się oryginalnymi i

ciekawymi produktami. Staramy się też na bieżąco prowadzić mniejsze serie na story. Przed Bożym Narodzeniem udostępniałyśmy profile

firm, które specjalnie na święta przygotowały wyjątkowe oferty i propozycje na prezenty.

polską ręką polską ręką

polską ręką polską ręką

Zapraszamy do odwiedzenia kont projektu w mediach społecznościowych – na Instagramie i na  Facebooku

 

 

Masz dosyć narzuconych definicji szczęścia?

POZNAJ SEKRET SUKCESU NA WŁASNYCH WARUNKACH

i bądź pierwszą osobą, która przeczyta książkę

 

OPLOTKI. SUKCES HANDMADE.

 

Książka, w której zawarłam lekcje i wskazówki, jak zbudować własną definicję sukcesu na bazie mojej wyboistej drogi.

Porcja skondensowanej wiedzy w cenie dostosowanej do każdego budżetu.

Treść, którą pochłoniesz przy parującym kubku w ulubionym fotelu, w dowolnym miejscu i czasie.

haft matematyczny oplotki

Haft strukturalny – co to jest?

Haft strukturalny to technika dla małych i dużych. Znany jest również pod takimi nazwami jak: matematyka malowana, haft matematyczny, haft na papierze, haft na kartonie.

Technikę tą zapoczątkowała pod koniec XIX wieku nauczycielka Mary Everest Boole. Chcąc ułatwić swoim uczniom zrozumienie geometrii, za pomocą kolorowych sznurków tłumaczyła linie krzywe. Początkowo haft ten wykonywano „zaczepiając” nitki o gwoździe wbite w deskę pokrytą aksamitem. Obecnie mówiąc o tej technice najczęściej mamy na myśli haft wykonywany za pomocą igły i nitki na grubym papierze/kartonie

haft matematyczny

Wzory powstają w wyniku krzyżowania się pod różnymi kątami nitek przewlekanych przez dziurki w papierze. Wyszywane motywy często są tworzone na podstawie figur geometrycznych, takich jak koła, kwadraty, trójkąty. Jednak techniką tą możemy wykonać wszystko, co podsunie nam wyobraźnia. To tylko kwestia zaprojektowania odpowiedniego wzoru w postaci kropek, które potem „stają się” dziurkami na papierze stanowiącym bazę do wyszywania.

Motywy wykonane tą techniką możemy wykorzystać do kartek okolicznościowych i świątecznych, zaproszeń, zakładek do książek. Możemy również wyszywać „samodzielne” obrazki, które potem oprawimy i powiesimy na ścianie.

haft strukturalny

Ważne jest też to, że aby zacząć przygodę z haftem strukturalnym, nie potrzebujemy drogich materiałów i narzędzi. A tak naprawdę wiele z nich znajdziemy w swoim domu.

Haft strukturalny to technika, która nie tylko pozwala nam na tworzenie niepowtarzalnych wyjątkowych prac, ale dzięki magii powtarzalnych ruchów pomaga również oderwać się od codziennej bieganiny, wyciszyć umysł i odstresować się.

Tekst: Anna Żurowska

Od ponad 20 lat pracuję jako pedagog, a od paru lat również jako specjalista rewalidacji. Dzięki codziennej pracy z dziećmi, młodzieżą oraz osobami dorosłymi, zdobyłam doświadczenie, które pomaga mi w prosty i przystępny sposób dzielić się swoją wiedzą i umiejętnościami. Dlatego też realizuję się podczas organizowania i prowadzenia warsztatów. Dotyczą one mojej pasji – sztuki rękodzieła. Do to tej pory przeprowadziłam zajęcia dotyczące: techniki decoupage, podstaw szydełkowania, tworzenia i wykorzystania papierowej wikliny oraz plastyczno-artystyczne dla dzieci.

NAUCZ SIĘ HAFTU MATEMATYCZNEGO

  • Raz na zawsze ogarnij podstawy
  • W miłej atmosferze przećwicz pierwsze kroki
  • Użyj materiałów, które masz w domu, ale dowiedz się, w co warto zainwestować, jeżeli ci się spodoba ta technika
  • Znajdź grono osób, z którymi wymienisz się pomysłami, wzorami, nowymi spostrzeżeniami

Zapisz się na listę osób zainteresowanych kursem haftu strukturalnego! Startujemy już niedługo!

Możesz też wziąć udział w bezpłatnych warsztatach haftu matematycznego na FB– nauczymy Cię, jak wyszywać kartki 🙂

Kliknij baner poniżej 🙂

 

haft strukturalny

 

 

 

Masz dosyć narzuconych definicji szczęścia?

POZNAJ SEKRET SUKCESU NA WŁASNYCH WARUNKACH

i bądź pierwszą osobą, która przeczyta książkę

 

OPLOTKI. SUKCES HANDMADE.

 

Książka, w której zawarłam lekcje i wskazówki, jak zbudować własną definicję sukcesu na bazie mojej wyboistej drogi.

Porcja skondensowanej wiedzy w cenie dostosowanej do każdego budżetu.

Treść, którą pochłoniesz przy parującym kubku w ulubionym fotelu, w dowolnym miejscu i czasie.

 

Jeśli masz wiele pomysłów i projektów, problemem nie musi być brak talentu ani brak konsekwencji. Często chodzi o brak mapy, priorytetów i sposobu patrzenia na swój biznes z lotu ptaka.

Kim jest Agata Dutkowska i dlaczego warto posłuchać jej w kontekście kobiecego biznesu

Agata Dutkowska to założycielka Latającej Szkoły, działa od 2011 roku, wspiera kobiety w rozwijaniu kreatywnych i niszowych biznesów.

 

ROZMOWA agata dutkowska oplotki (1)
ROZMOWA agata dutkowska oplotki (1)

Dlaczego wiele twórczyń handmade czuje się jak „ośmiornica”

Ośmiornice to osoby, które mają dużo zainteresowań i nie wiedzą, w co włożyć swoje macki. Agata Dutkowska dobrze wie, jak to jest, dlatego stworzyła autorskie narzędzie, które pomaga się w tym wszystkim odnaleźć. Ważne, żeby spojrzeć na siebie i na swoje projekty z lotu ptaka, zrobić tzw. mapowanie.

ROZMOWA agata dutkowska oplotki (1)
ROZMOWA agata dutkowska oplotki (1)

 

Co zrobić, gdy masz za dużo pomysłów i nie wiesz, który wybrać – mapowanie projektów

Wybierasz ten, który jest dla Ceibie aktualnie ważny i spoglądasz z lotu ptaka. Potem rozpisujesz najdrobniejsze kroki i ruszasz do działania.

Największy błąd multipotencjalnych twórczyń

Próbujemy złapać wszystkie pomysły na raz i rozjeżdżamy się jak ośmiornica na wrotkach.

My kobiety bardzo często jesteśmy obarczone toksycznymi wzorami, ograniczone schematami, z których ciężko się wydostać. Znasz to? Najpierw inni, potem Ty. Dajesz dużo dla innych, ale siebie stawiasz zawsze na ostatnim miejscu… Czujesz, że czas to zmienić? Zacznij od wysłuchania mojej rozmowy z Agatą – jestem przekonana, że odnajdziesz w niej nutkę inspiracji i niezłego kopa do działania.

 

 

Agnieszka

 

 

 

 

Czytaj dalej tutaj:

biznes-handmade-jak-zarabiac-na-rekodziele-kompletny-przewodnik/

Chcesz uporządkować swój biznes handmade spokojniej i bardziej strategicznie?

Zaglądaj do BIBLIOTEKI BIZNESU HANDMADE

FAQ

Kim jest Agata Dutkowska?

Agata Dutkowska jest założycielką Latającej Szkoły, która od 2011 roku wspiera kobiety i właścicielki małych, kreatywnych biznesów.

Co to znaczy być „ośmiornicą” w biznesie?

To określenie osoby, która ma wiele zainteresowań, pomysłów i projektów, ale trudno jej zdecydować, w co włożyć energię najpierw. Tę metaforę i sam „Projekt Ośmiornica” opisuje również obecny wpis.

Jak ogarnąć wiele pomysłów w biznesie handmade?

Pomaga spojrzenie na projekty z lotu ptaka, mapowanie pomysłów i wybieranie priorytetów zamiast próby rozwijania wszystkiego naraz. To dokładnie wybrzmiewa w rozmowie i w opisie „mapowania” projektów.

Czy multipotencjalność utrudnia prowadzenie biznesu?

Może utrudniać, jeśli brakuje struktury i decyzji, ale może też być siłą, jeśli potrafisz uporządkować swoje pomysły.

Co zrobić, gdy mam za dużo pomysłów i nie wiem, od czego zacząć?

Najlepiej najpierw zebrać wszystkie pomysły w jednym miejscu, zobaczyć je z dystansu i dopiero wtedy zdecydować, który projekt jest najważniejszy na ten moment.

Jeśli chcesz rozwijać biznes handmade spokojniej, strategicznie i bez rozrywania się między wszystkimi pomysłami naraz, zajrzyj do Biblioteki Biznesowej dla Handmade.

Czy Ty też masz już dosyć?

Ileż można! Wyszłam z założenia, że jedyne, czego mi teraz trzeba, to obśmiać tę rzeczywistość. Bo wiesz, mam wrażenie, że to, co się dzieje, to jedna wielka kpina z rzeczywistości.

Może i Tobie ten wpis pozwoli się uśmiechnąć (choć na chwilę) i złapać oddech między „hołmofisem”, zdalnym nauczaniem i goniącymi się po domu maluchami. Przypuszczam, że nawet jeżeli dzieciaki nie dają Ci w kość, to pewnie i tak nie jest kolorowo w tym ciągłym zamknięciu, w rutynie bez pewnego końca…

W takim razie serwuję Ci gorący jeszcze przegląd domowych patentów na kpinę z kpiny z rzeczywistości, czyli wycięte z telefonu kadry z pandemii w OPLOTKI.

Pracownia rękodzieła w domu (w czasach zarazy)

Skoro wynajmowanie pracowni nie miało najmniejszego ekonomicznego sensu, wszystkie oplotkowe zapasy przeniosły się do mojego domu. A dokładniej – do sypialni najmłodszej córki. Miejsce zabawek (upchniętych teraz w szydełkowych koszyczkach na podłodze) w szafach zajęły sznurki, włóczki, druty, ulotki, metki, kartoniki i pergaminy, różne przydasie i gratisy, które dorzucam do paczek z materiałami wysyłanymi jako dodatek do kursu szydełkowania on-line.

Jeżeli szukasz pocieszenia i chcesz w duchu pomyśleć sobie: „O, rety! U nas nie jest jednak tak źle!”, polecam Ci rzut okiem na fotki.

OPLOTKI w pandemii kartony i dzieci (1) OPLOTKI w pandemii kartony i dzieci

Pakowanie paczek, nadawanie przesyłek, zabezpieczanie ich, żeby nic w trasie nie wyleciało, a do tego…przeganianie trójki łobuzów, która w kartonowych labiryntach urządza sobie plac zabaw.

(PS. Jeżeli w paczce do kursu szydełkowania albo w którymś z boksów, na przykład w boksie  XXLz drutami lub tkackim, znajdziesz smoczek i zabłąkane klocki, to już wiesz dlaczego).

Sesja fotograficzna  – Oplotki w pandemii

Można by powiedzieć, że wybrałam najgorszy moment na trzaskanie fotek, ale kiedy zobaczyłam, co dzieje się w naszym domu, to wiedziałam, że to po prostu trzeba uwiecznić. I to nawet nie raz, ale dwa razy. Tony sznurków wyściełające podłogę, góry kartonów i łobuzy biegające wokół. Kiedy znowu trafi się taka sceneria??? Uśmiecham się, za każdym razem, kiedy spoglądam na te kadry.

Nawet w takim szaleństwie jest metoda. Te zdjęcia okazały się prawdziwym hitem. Chyba właśnie dlatego, że mam na nich wory pod oczami (jak każda mama w pandemii). Widać, że zdecydowanie pochwalamy w oplotkowym ekosystemie podejście „rób to, co możesz, z tym, co masz”, które w czasach zarazy po prostu ratuje od nieosiągalnej perfekcji.

OPLOTKI w pandemii kartony i dzieci (4)

Skoro mowa o kartonach…

Nie zapomnę momentów, kiedy do domu wtaczały się paczki giganty. Kilogramy wełny, tuziny szpul ze sznurkiem, całe paki szydełek i drutów. To były momenty najlepszej zabawy. Przyznam, że rozpakowywanie przesyłek od kuriera nigdy nie było tą częścią pracy, którą lubię, ale dzięki pandemii to teraz kulminacyjny punkt dnia. Nie tylko dlatego, że dzieciaki właściwie robią to za mnie, ale dlatego, że później godzinami wyczyniają cuda z tymi kartonami. Te bezcenne chwile ich zabawy i mojego spokoju ratują mi psychikę.

Resztki etykiet i góry papierów materializują się w traktory, statki kosmiczne albo domki i garaże. Cała trójka potrafi w zgodzie bałaganić, nie wymagając mojego angażu. Bajzel? Rzecz drugorzędna. Gdzieś w okolicach drugiego lockdownu olałam bajzel. Założyłam, że – tak jak wszystko – i bajzel kiedyś minie 🙂

Malarski szał

Papierzyska wyściełające paczki przydały się jeszcze do zabezpieczania domu przed malarskim szałem synka. Ta nasza mocno ruchliwa „środkowa” latorośl daje w kość… No, chyba że zajmie się czymś bez opamiętania.

Taką nieekranową alternatywę dały pędzle i farby. A że ściany mocno oberwały w pandemii? Kreatywne obrazy stały się idealną wymówką do odłożenia remontu do czasu, kiedy najmłodsza osiągnie słuszny wiek nie-brudzenia-czego-się-da.

Lena pokochała haft matematyczny

Jeżeli twierdzisz, że rękodzieło jest za trudne, albo masz do tego dwie lewe dłonie – usilnie będę Cię namawiać na nasze poniedziałkowe bezpłatne warsztaty. Skoro moja 7-latka opanowała haft strukturalny, dlaczego Tobie miałoby się nie udać?! Jeżeli złapiesz bakcyla, na Oplotki.pl znajdziesz więcej warsztatów z innych technik. Szykujemy też cały kurs on-line haftu strukturalnego – jeśli dzieci szybko nie wrócą do szkół, czarno to widzę… (albo kolorowo, bo z dzieciakami w tle).

No dobra, a co z dorosłymi?

No właśnie! Tak skupiłam się na dobrostanie maluchów, że prawie zapomniałam o „starszakach”.

Ku mojej wielkiej (o ironio!) radości do sypialni maludy wjechał też trenażer męża. No i oczywiście moje kreatywne pomysły na to, jak nie pójść z torbami w tym handmade biznesie.

Kiedy jednego dnia (przy pierwszej fali pandemii) warsztaty stacjonarne rękodzieła zostały zmiecione z powierzchni ziemi, z dziką wiarą, że musi się udać, ruszyłam na podbój onlajnów.

Nie uwierzysz, ale ta „praca” dawała mi najwięcej frajdy. Kiedy wszystkie rozrywki nagle zniknęły, a ryzyko spotkania z przyjaciółmi było zbyt wielkie, zaczęłam na potęgę prowadzić warsztaty rękodzieła on-line. To bycie z ludźmi, choćby poprzez ekran, ładowało baterie.

oplotki w pandemii, praca online oplotki w pandemii, praca online

Teraz wspominam te szalone wieczory, kiedy mąż uciszał maluszki w drugim pokoju, a ja prowadziłam kolejne lekcje dziergania.

Najbardziej uśmiecham się do tej ciepłej myśli, że pomogłam kilku koleżankom złapać bakcyla onlajnu i podratować domowy budżet. Był nawet warsztat kosmetyczny on-line!

oplotki w pandemii, praca online oplotki w pandemii, praca online

Praca na trzy zmiany

W pewnym momencie nie można już było czekać na „lepszy moment” – trzeba było pracować z tym, co jest. Zaczęła się więc logistyka level pro. Rano mąż z dziećmi do 9.00, a  ja przed komputerem od bladego świtu, potem on do biura i koło 17.00 znowu zamiana – on w domu, a ja w biurze szukająca ciszy, znowu z komputerem. Nowa rutyna stała się rzeczywistością. Choć nie ma w tym grafiku miejsca na odpoczynek, to oboje łapiemy takie „lepsze chwile” podczas drzemek maluchów, albo wtedy, kiedy zajmą się rozdzieraniem na strzępy kolejnej paczki od kuriera.

Może i nie są to idealne warunki do pracy, ale czy kiedykolwiek takie będą?

Chyba znudziło mi się już czekanie, aż to szaleństwo się skończy. Nauczyłam się w tym żyć. Oczywiście, nie mogę się doczekać końca, ale może i Tobie pomoże myśl, która przyszła do mnie chwilę po tym, kiedy ogłosili, że czeka nas kolejny tydzień lockdownu:

Nie mamy wpływu na rzeczywistość, która nas otacza, ale mamy wpływ na to, co z tym szaleństwem zrobimy.

Damy się zwariować?

A może powariujemy trochę, żeby nie zwariować? 🙂

To, co kiedyś rozwijało się jako kursy, warsztaty, społeczność i kolejne formaty Oplotki, dziś ma dużo bardziej uporządkowaną formę.

Jeśli chcesz rozwijać swoją markę handmade spokojniej, mądrzej i w oparciu o sprawdzone zasoby, zajrzyj do Biblioteki Biznesowej dla Handmade.

To miejsce, w którym znajdziesz kursy, warsztaty, nagrania i materiały pomagające rozwijać sprzedaż, marketing, ofertę, SEO, warsztaty i własną drogę twórczą.

→ Zobacz Bibliotekę Biznesową dla Handmade

projekt-ksiazka-oplotki

 

Niemal każdą wolną chwilę spędzam ostatnio na pisaniu. Projekt „Książka” trwa w najlepsze: opowiadam historie, spisuję myśli… Pisanie bez wątpienia ma w sobie coś z magii. Dzięki niemu możesz spojrzeć w głąb siebie i odkryć nieodkryte. To bardzo uwalniające. Ale jak okiełznać to, co mam w głowie i przekazać czytelnikowi tak, żeby go nie zanudzić i nie przytłoczyć? Jak nauczyć się pisać?

Nie mogło być inaczej – do rozmowy o moim najnowszym wyzwaniu zaprosiłam Starą Smoczycę, czyli Magdaleną Białecką. Dla Magdy pisanie jest jak tlen. Na swoich kursach i warsztatach pomaga kobietom pokonywać blokady oraz pokazuje, jak tworzyć lekkie, wciągające i wyróżniające treści. Jednym słowem – oswaja smoki.

Z Magdą rozmawiałyśmy o tym, czym w ogóle jest pisanie i czy pisać może każdy. Jak pokonać blokady, wziąć pióro do ręki i zacząć przelewać na papier swoje myśli?

Jak nauczyć się pisać?

Pierwsze pytania, jakie musisz sobie zadać na początku swojej pisarskiej drogi to: „O kim chcę pisać?”, „Dlaczego chcę pisać?”, „Co chcę dać światu i co chcę od niego w zamian otrzymać?”.

W moim wypadku impulsem do stworzenia książki były warsztaty rękodzieła, podczas których kobiety dzieliły się historiami swojego życia. Ostatecznie historia marki Oplotki upleciona jest właśnie z takich opowieści…

Gdy już poznasz odpowiedzi, kup sobie notes.

Tak! Piękny notes, w którym będziesz chciała zapisywać swoje myśli. I pisz, pisz, pisz! Daj się ponieść. Pisanie to proces. To puzzle, z których potem ułożysz piękną całość.

jak-nauczyc-sie-pisac jak-nauczyc-sie-pisac

A co, jeśli wcale nie chcesz napisać książki?

Jeśli jesteś rękodzielniczką, która chce zbudować swoją społeczność lub sprzedać swoje produkty, umiejętność dobrego pisania będzie bardzo przydatna 🙂 I nie chodzi tu wcale o skrupulatne tworzenie biznesowych treści, ale o świadomość tego, jak za pomocą słowa zbudować relacje ze swoimi odbiorcami.

Niech moja rozmowa z Magdą będzie dla Ciebie inspiracją – również do czytania fascynujących opowieści i poznawania niesamowitych historii, które poruszają do głębi.

Agnieszka

 

A teraz oddaję głos Smoczycy, która na pisaniu zjadła zęby 🙂

umiejetnosc-pisania-a-rekodzielo (1) umiejetnosc-pisania-a-rekodzielo (1)

Szkoła walki ze smokami, czyli jak ja uczę pisania

Tekst: Magdalena Białecka

Lubię o sobie myśleć, że jestem Smoczycą. Starą Smoczycą, która zjadła zęby na pisaniu.
Lubię też tak o sobie mówić. I robię to od ponad 2 lat. Na początku różni życzliwi pisali mi: „A może coś bardziej przyjaznego?”, „Przecież smoki są straszne!”.
A ja się nie boję. I wiem, że Smoki są różne. I dobrze mieć jakiegoś po swojej stronie 😊 I wiem też, że metafory mają super moc – trafią do głowy Twoich Odbiorców i tam zostają.
Zaczynam od skóry Smoczycy, bo chciałabym, żeby to była dla Ciebie pierwsza szybka lekcja pisania.

jak-nauczyc-sie-pisacjak-nauczyc-sie-pisac

Lekcja 1

Działaj w zgodzie ze sobą. Czujesz się Smokiem? Nazywaj się siebie Smokiem. Czujesz się Kapitanem statku! Bądź Kapitanem! Poszukaj metafory, bo to jest kod dostępu do głów Twoich Odbiorców.

Pewnie teraz zastanawiasz się, jak taką metaforę możesz znaleźć. Pomyśl – może ktoś Cię tak nazwał? Może ktoś podsumował jakoś pracę z Tobą? A jeżeli nie, to poczekaj. Włącz radar na metafory i zapewne coś się wtedy wydarzy…
Ku inspiracji podzielę się z Tobą moją historią. Właściwie dwiema – jedną dawną i drugą niedawną. Ta ostatnia jest prosta i krótka – opisałam siebie w taki sposób podczas zabawy na jednej z grup Facebookowych. Opisałam i poczułam – tak, to ja. I tak oto od 2 latach jestem tą Smoczyca też dla innych. Druga, dawna historia jest nieco dłuższa…

Dawno, dawno temu, gdy byłam jeszcze aktywną dziennikarką i biegałam po mieście, szukając ciekawych tematów na reportaże (tak, tak było, biegałam tak przez kilkanaście lat…) trafiłam do Pracowni Ceramicznej na Mokotowie. Pracownia była ukryta pod ziemią w piwnicy i przez to dostępna tylko dla wtajemniczonych. Wprowadziła mnie tam koleżanka. Otworzył mi starszy siwy Pan w brudnej szacie. Przywitał mnie z wielką radością, zaparzył zielonej herbaty i zaczął opowiadać… Mówił i mówił… O tym, jak był w Chinach, czego tam się nauczył i czego teraz uczy innych. Na początku obowiązkowo – 20 godzin nauki trzymania pędzla. Taki mały trening uważności. A później, co kto sobie wymarzył – ceramika, mozaiki, malarstwo precyzyjne… i dalsza praca nad świadomością. Bo to jedyna droga do szczęścia, do istoty siebie. Napisałam tekst o Panu Stasiu i wróciłam. I prawie zamieszkałam w tej pracowni na 3 lata. Okazało się, że jest to Szkoła Walki ze Smokami. Pokonałam je. I teraz prowadzę swoją pracownię – Pracownię Słowa, w której pomagam pokonać wszelkie smoki, które przeszkadzają w pisaniu.
Opisałam Ci swoją historię, bo chciałabym, żeby to była dla Ciebie druga szybka lekcja pisania.

umiejetnosc-pisania-a-rekodzielo (1)umiejetnosc-pisania-a-rekodzielo

Lekcja 2

Pisz historiami… Zobacz, jak angażujące są czyjeś przeżycia. Używaj historii do opowiadania o sobie i swojej marce. Używaj też ich w postach Facebookowych, wpisach blogowych, newsletterze… wszędzie! Ludzie uwielbiają historie. Dzięki nim poznają Cię, zbliżają się i zaczynają Ci towarzyszyć.

Pracownię Słowa założyłam już kilkanaście lat temu. A od 4 lat prowadzę ją online. Możesz ją znaleźć na Facebooku. Tylko, uważaj – na wejściu przeczytasz, że od razu możesz tu spalić wszystkie swoje pisarskie gorsety, staniki szpilki. Nic przeciwko nim nie mam, o ile nie krępują, nie uwierają i nie hamują. Bo najważniejsza dla mnie w życiu i w pisaniu jest świadomość, bliskość i swoboda. I to swoboda w pisaniu jest w pierwszym rzucie najważniejsza. Bo ona jest nośnikiem Twoich emocji, a emocje są nośnikiem informacji. Więc to dzięki swobodzie pisania, tekst działa na Odbiorców.
I to chciałabym, żeby była dla Ciebie trzecia szybka lekcja pisania.

Lekcja 3

Pisz swobodnie. Zawsze i wszędzie. Pisz tak jak i się zapisuje. W tym momencie jest to zawsze najlepsze, co może powstać. Później odłóż tekst i przeczytaj go, krytycznie poprawiając, co trzeba.

O tym wszystkim wspominam też w rozmowie z Agnieszką Gaczkowską z Oplotek, ale chciałam wyłuskać to z naszej długiej rozmowy i podać Ci w formie 3 krótkich lekcji do zapamiętania. Żebyś od razu zabrała je ze sobą i stosowała od najbliższego pisania.
A rozmowę odsłuchaj koniecznie, bo rozmawiamy tam ponad godzinę. O tym, jak znaleźć pomysł na książkę, jak zacząć ją pisać, na co zwracać uwagę przy pisaniu, jak się wspomagać w tym procesie…
Jeżeli myślisz o jej napisaniu, ta rozmowa z pewnością Ci pomoże. A jeżeli nie myślisz, też posłuchaj, bo pada tam wiele informacji na temat pisania w ogóle.
Szczególnie jeżeli chciałabyś złapać tę swobodę, poczuć wiatr we włosach, rozłożyć ręce i lecieć…
Jeżeli chciałabyś ściąć głowy smokom, które Cię powstrzymują przed pisaniem…

Jeżeli chciałabyś z pisania uczynić swój miecz…

Zapraszam Cię do mojej pieczary: https://www.magdalenabialecka.pl/
I na początek polecam Ci mój kurs podstawowy trzymania pióra, w którym przećwiczysz wszystko, co w pisaniu jest Ci potrzebne – jak pisać o sobie, o swoich produktach, jak zaczynać, jak łapać uwagę Czytelnika, jak go angażować, jak zachęcać i wzywać do działania… Będą też metafory! Wskakuj! A później możesz ćwiczyć pisanie, czego tylko zechcesz…

Trzymam za Ciebie moje wielkie smocze kciuki
Magda vel Smoczyca

Wciąż mało? Szukasz swojego miejsca, inspirujących kobiet i fantastycznych historii?

Zapraszam Cię do naszej grupy na Facebooku oraz na naszą stronę na FB:

Gdzie znajdziesz Starą Smoczycę?

www: https://www.magdalenabialecka.pl/

FB: https://www.facebook.com/pracowniaslowapl/

IG: https://www.instagram.com/magdalenabialecka.pl/

 

 

 

Masz dosyć narzuconych definicji szczęścia?

POZNAJ SEKRET SUKCESU NA WŁASNYCH WARUNKACH

i bądź pierwszą osobą, która przeczyta książkę

 

OPLOTKI. SUKCES HANDMADE.

 

Książka, w której zawarłam lekcje i wskazówki, jak zbudować własną definicję sukcesu na bazie mojej wyboistej drogi.

Porcja skondensowanej wiedzy w cenie dostosowanej do każdego budżetu.

Treść, którą pochłoniesz przy parującym kubku w ulubionym fotelu, w dowolnym miejscu i czasie.

 

 

Jeśli nie wiesz, co robić w życiu, nie zawsze potrzebujesz natychmiastowej odpowiedzi. Czasem najpierw potrzebujesz zwolnić, wrócić do siebie i stworzyć przestrzeń, w której własne odpowiedzi znowu staną się słyszalne — i właśnie dlatego rękodzieło może być tak pomocne.

Znasz to uczucie, kiedy czas przestaje istnieć, a Ty kolejną godzinę robisz coś, co daje taką frajdę, że minuty zamieniają się w sekundy, łapie Cię zachód słońca (albo burczenie w brzuchu) i dopiero rzut oka na zegarek sprawia, że wracasz do rzeczywistości?

Najtrudniejsze pytanie nie brzmi: „co powinnam robić w życiu?”, tylko: „czy daję sobie prawo usłyszeć własną odpowiedź, a nie tylko głos świata wokół?”.

Jako dzieci mieliśmy tak bardzo często… Ale potem staliśmy się tacy porządni, mądrzy i dorośli – pozostało nam tylko mgliste wspomnienie tego dzikiego bycia tu i teraz.
Może dlatego, że przez dużą część życia po prostu się „dorabiamy”? Dom, samochód, może rodzina. Gonimy w zabójczym tempie. A kiedy już wszystkie checkboxy odhaczone, nagle zadajemy sobie pytanie: JAK ODNALEŹĆ PASJĘ?

Nie będę ściemniać. Nie należę do tych osób, które pół życia dryfują, zastanawiając się, co by tu zrobić. Od malucha marzyłam o architekturze, a pierwsza połowa mojego dorosłego życia podporządkowana była spełnianiu tego marzenia. Już jako właścicielka własnej pracowni złapałam się na poczuciu, że nie wiem, co dalej.

Co się dzieje, gdy z zewnątrz wszystko wygląda dobrze, a w środku coś zgrzyta?

Niby wszystko idealnie: praca marzeń, mąż – platoniczna miłość z podstawówki – u mego boku, początek podróży związanej z macierzyństwem, i to nieodparte uczucie, że coś zgrzyta.
Na zewnątrz spełnienie marzeń, a w środku pustka, brak, jakiś palący niedosyt. To wtedy poczułam, że chcę więcej. I choć trochę po omacku szukałam odpowiedzi na pytanie „jak znaleźć (na nowo) pasję?”, wiem, że w tym szaleństwie była metoda. Chcę się dziś nią z Tobą podzielić. I nie, nie będzie TYLKO o rękodziele.

nie wiem co robic
nie wiem co robic

 

Dlaczego tak trudno usłyszeć własną odpowiedź?

Hałas codzienności

Narzucone definicje sukcesu

Życie na autopilocie

Mam 35 lat i nie wiem, co mam w życiu robić. Tak brzmiała moja definicja w tym wieku. Niby świetna praca, ale jednak niepozwalająca mi na równoczesne bycie obecną mamą i świadczenie usług na takim poziomie, pod którym chciałabym się podpisać swoim nazwiskiem. Wrzuciłam na zawodowy luz. Macierzyństwo było świetnym powodem. Niby mama, ale z poczuciem, że uczę dzieci marudzenia, narzekania i frustracji, zamiast pasji, błysku w oku i brania odpowiedzialności za własne szczęście. Dużo zmieniło się, kiedy zaczęłam szydełkować.

nie wiem co robic
nie wiem co robic

CO?! Wiem, brzmi jak bełkot szaleńca, ale już tłumaczę, dlaczego z pełną odpowiedzialnością podrzucam Ci mój patent na odnalezienie pasji. Nie chodzi o samą rękodzielniczą umiejętność. Kiedy rozpaczliwie biczowałam się samooskarżaniem (w końcu miałam wszystko, a mimo to nie wiedziałam, co chcę w życiu robić), zajrzałam w głąb siebie. To tam tkwią wszystkie odpowiedzi na nasze najtrudniejsze pytania.

Dzięki szydełkowaniu odłożyłam telefon, ekran, milion „muszę”, „trzeba” i „wypada” wykonywanych na autopilocie i po prostu pozwoliłam sobie być ze sobą. W ciszy, w rozmowie, w emocjach.

Magia powtarzalnych ruchów dłoni sprawiała, że krew w mózgu przepływała przez zaspane arterie. Nieużywane od dawna neurony pobudzały wspomnienia. Ciepłe wieczory u boku drogich mi kobiet, niespieszne rozmowy od serca, pełnia akceptacji i otwartości na drugiego człowieka. Z przyjemnością odkrywałam, że te skarby dostępne są również teraz – wystarczy sobie dać prawo do ich odkrywania.

30 lat nie wiem co robic w zyciu
30 lat nie wiem co robic w zyciu

Jak rękodzieło pomaga odnaleźć siebie?

Jako architekt z dwójką dzieci na pokładzie zamknęłam etap wygodnej, dochodowej pracy, aby budować biznes on-line oparty na warsztatach rękodzieła!
Szaleństwo? NIE! PASJA! To dzięki warsztatom szydełkowania odkryłam, że kocham być z ludźmi. Uwielbiam te niespieszne rozmowy o życiu, wyzwaniach, trudnościach. Kocham wspierać, motywować, ale też tryskać pomysłami, których często sama nie realizuję (bo już gonię za kolejnym). Pasja bycia w bezpiecznym kobiecym kręgu, gdzie daję z siebie 110% każdego dnia, przywróciła mi dziecięcy błysk w oku.

30 lat nie wiem co robic w zyciu
30 lat nie wiem co robic w zyciu

Mam 40 lat i nie wiem, co robić w życiu

To normalne! Redefiniujemy się praktycznie codziennie.
Ja też.
Ty Też.
W Oplotki dzieje się tyle, że nie wiem, czy będzie to szydełko, punch needlehaft, czy tkactwo ;)).
Wiem jednak, że niespieszne godziny sam na sam ze sobą, z robótką w dłoni, to będzie moje narzędzie prowadzące do najlepszych odpowiedzi. Najcelniejszych, bo wypływających ze mnie, ze środka.

nie wiem, co robić w życiu

Wierzę, że Ty też masz wszystkie odpowiedzi w sobie. Daj sobie tylko prawo do nich dotrzeć.
Wierzę, że rękodzieło, którym zarażamy na co dzień w OPLOTKI to świetne narzędzie do tworzenia przestrzeni wewnętrznej ciszy, otwartości i gotowości, by pytać i słuchać TWOICH własnych odpowiedzi.
Nie tych, które podpowiada hałaśliwy świat wokoło, ale tych, które ciągle tam były, są i będą po cichutku. Zawsze.

Masz je w sobie, odważ się tylko tam zajrzeć – tam głęboko. Przypomnij sobie tę frajdę zatracania poczucia czasu. Pozwól językowi wyjść na zewnątrz, gdzieś w kącik ust. Złap się na minie przedszkolaka, który rysuje pierwszą literkę. Nowa technika rękodzieła, nowa umiejętność, skill, który otwiera na nieznane, może przyjść z wielką pomocą 🙂

jak znaleźć sposób na siebie
pomysł na siebie

Życzę Ci tego z całego (przepełnionego miłością do rękodzieła) serca.

Znajdź tę pasję!
Masz ją w sobie!

eśli czujesz, że ten tekst dotknął czegoś ważnego…

Czasem szukanie pomysłu na siebie zaczyna się od chwili ciszy, od rękodzieła, od kontaktu ze sobą. A czasem kolejnym krokiem jest już nie tylko odkrywanie pasji, ale spokojne układanie własnej drogi twórczej i biznesowej.

Jeśli chcesz rozwijać rękodzieło i swoją markę handmade w bardziej uporządkowany sposób, zajrzyj do Biblioteki Biznesowej dla Handmade — miejsca, w którym znajdziesz kursy, programy, nagrania i materiały pomagające twórczyniom handmade rozwijać się spokojniej, mądrzej i bardziej strategicznie.

 FAQ

Jak znaleźć pomysł na siebie?

Najczęściej nie przez natychmiastowe wymyślenie jednej odpowiedzi, ale przez odzyskanie kontaktu ze sobą, własną ciekawością i tym, co naprawdę daje Ci poczucie życia i sensu.

Co robić w życiu, jeśli wszystko wydaje się „niby dobre”, ale coś zgrzyta?

To może być sygnał, że zewnętrzne „spełnienie” nie jest jeszcze Twoją pełną odpowiedzią. Wpis pokazuje właśnie taki moment, sytuację, w której z zewnątrz wszystko wygląda dobrze, a wewnętrznie pojawia się niedosyt i potrzeba zmiany.

Czy rękodzieło może pomóc odnaleźć pasję?

Tak. W tym wpisie rękodzieło jest pokazane nie tylko jako technika, ale jako sposób na odłożenie hałasu, wejście w ciszę i usłyszenie własnych odpowiedzi.

Czy trzeba mieć jeden pomysł na siebie na całe życie?

Nie. Tekst bardzo wyraźnie mówi, że redefiniujemy się praktycznie codziennie i że pytanie „co dalej?” może wracać na różnych etapach życia.

Co zrobić, gdy czuję, że chcę pójść dalej z rękodziełem?

Naturalnym kolejnym krokiem może być wejście do miejsca, które pomaga spokojnie rozwijać twórczość i markę handmade, na przykład do Biblioteki Biznesowej dla Handmade.

 

 

Biblioteka biznesowa dla twórczyń rękodzieła