8 marca. Jeden dzień. Zdecydowanie za mało. W OPLOTKI celebrujemy kobiety bez ograniczeń. Cały marzec to miesiąc kobiet.
A zaczniemy od tych kilku słów w podcaście. Posłuchaj.
Będziemy więc świętować Dzień Kobiet cały miesiąc!
I mamy ku temu minimum 5 powodów!
Ale zacznę od tego, o którym nawet nie planowałam pisać.
W świetle tragicznej rzeczywistości wojny u naszych wschodnich sąsiadów, mam wrażenie, że ten tekst jest tym bardziej aktualny.
W pierwszym odruchu chciałam go odłożyć “na potem” .
Ale po dłuższej refleksji zdecydowałam – NIE!
Najlepsze, co mogę zrobić, to tym bardziej doceniać kobiety, które w mojej rzeczywistości kojarzą się z pokojem, rozmową, empatią, szacunkiem do drugiego człowieka i nieustannym poszukiwaniem wyjścia z największego impasu.
I wiem, może to, co dalej piszę, wyda się trywialne w obliczu tragedii, która rozgrywa się na naszych oczach, ale wierzę, że jesteś tutaj, bo jak na co dzień szukając ucieczki od pędzącej codzienności, dziś szukasz w OPLOTKI ciepła, oderwania od bieżączki, ukojenia gonitwy myśli w poczuciu, że rozmowa przy rękodziele była, jest i będzie naszą potężną bronią z zimnym światem.
Co miesiąc w OPLOTKI staramy się ogłaszać jakiś motyw przewodni.
Marzec zdecydowanie jest miesiącem wdzięczności, wzajemnego wsparcia i świadomości, że nawet w najtrudniejszych sytuacjach stoi za plecami armia kobiet.
Zapraszam Cię do totalnie subiektywnego peanu na cześć kobiet!
Zwłaszcza tych, które dane mi było poznać.
Mama
Bez niej nic by się nie zaczęło – i to nie tylko tak dosłownie, ale też biznesowo/rodzinnie. Mam wrażenie, że tak bardzo próbuję być do przodu, że ciągle zapominam, jak wiele podstaw w dosłownie każdej dziedzinie aktualnego życia mam od tej turbokobiety. Odkrywam dopiero teraz (jako matka swoich łobuzów), jak wiele bezcennych cegiełek wbudowała w moją duszę siłą łagodności, konsekwencji niezłomnego spokoju.
Wiara w to, że ludzie są po prostu dobrzy (nawet gdzieś tam bardzo głęboko), że wszystko dzieje się DLA nas, a nie przeciwko, że jeżeli tylko zapragniemy, możemy mieć wszystko.
Podziwiam matki, które po długich godzinach oczekiwania, stania na granicy, potrafią krzesać z siebie jakieś nadludzkie siły, by chronić wspomnienia swoich dzieci. Tulą i kroczą w nieznane, żeby dać swoim maluchom alternatywę dla wdzierającego się w umysły lęku. Heroizm zwyczajnego życia pokazuje nadludzkie moce mam. Wszystkich razem i każdej z osobna. Tragiczne informacje ostatnich dni każą mi niezmiennie wracać wracać do domu. Tego fizycznego (jakoś tak opadają emocje przy gorącej herbacie z miodem w kuchni rodziców)… ale też i tego mentalnego… które dają nam mamy, ciocie, siostry, przyjaciółki, mentorki… takie mentalne/biznesowe/osobiste “matki chrzestne”.
Zespół
Największy, najbardziej przerażający, ale też najbardziej osobisty projekt w OPLOTKI to książka Oplotki.Sukces handmade, której właściwie nie byłoby, gdyby nie zespół, który dopinał najdrobniejsze szczegóły.
Marzec 2021 – dokładnie wtedy napisałam tekst. Równo rok temu! Dokładnie tyle czasu potrzebowaliśmy, aby ta epicka publikacja dopracowana została przez niezastąpioną ekipę OPLOTKI.
Rzuć okiem, jak miesiąc po miesiącu moc wsparcia przekładała się na rozwój projektu:
Marzec
Pisanie, research, wielkie marzenie, aby książka była epickim tekstem dmuchającym w skrzydła predsiębiorczym mamom, liderkom, kobietom, które chcą zmieniać ten świat na lepszy.
Kwiecien
Wsparcie od Agi Płoskieji zaprojektowanie kampanii crowdfundingowej, czyli epickiego doświadczenia i daru dla społeczności.
Maj
Przegrupowanie w zespole, dołącza Olga, Szymon, Ela – na dobre ruszamy – cel – stańmy się ZESPOŁEM przez duże Z i wspólnie zainspirujmy pokolenia kobiet do brania odpowiedzialności za swoje szczęście i realizowanie nawet najbardziej ambitnych planów.
Czerwiec
Startujemy z kampanią, 35 % funduszy zebrane w pierwszym tygodniu – od razu widać, kto jest z nami naprawdę, kto tylko pozornie. Mimo ogromnej spoleczności – to właściwie grupa około 200 najbliższych wspierających sprawia, że kampania przechodzi do historii.
Zabolały te znajomości, po których oczekiwałam wsparcia i go nie było, zaskoczyły wielkie akty wsparcia od tych, których nawet nie śmiałam poprosić o pomoc, a jednak pomogli. Podmuch w skrzydła i świadomość, że bardzo, bardzo będę chciała się tym osobom odwdzięczyć!
Lipiec i sierpień
Przekroczone 100%. Ogromna radość i świadomość, że do końca kampanii jeszcze miesiąc — puściły wszystkie hamulce i rozpędzona machina zaparkowała na drugim progu finansowym!
Wrzesień
Zebrane 179% zakładanego celu, dlatego nie tylko książka, ale i audiobook i ebook będą zrealizowane!
I wiem, że książka była możliwa dzięki wsparciu profesjonalistek:
Celowo nie wymieniam wszystkich, bo limit słów bardzo szybko by się wyczerpał w tym artykule…
Tutaj chcę tylko powiedzieć ZESPÓŁ!
Niezależnie, czy u Ciebie to współpracownicy, rodzina, kumpela od opłakiwania przy winie różnych twardych lekcji losu… pamiętaj, że nie jesteś sama — jestem pewna, że jest przy Tobie niejedna kobieta, którą możesz poprosić o wsparcie. Napisz, zadzwoń, daj znać, że doceniasz — to przepiękny prezent, który możesz dać innym kobietom. To Twój zespół!
Epickie projekty nie są możliwe w pojedynkę!
(oczywiście to zaledwie skrót, pełną historię crowdfundingu Oplotkowej ksiażki prześledzisz na www.oplotki.pl/ksiązka)
Mastermindy
Od kilku lat biorę udział i sama tworzę grupy mastermind. I wiem, że w tych spotkaniach, nieformalnych dyskusjach i wzajemnych dmuchnięciach w skrzydła drzemie olbrzymia moc.
Jeżeli zastanawiasz się, jak to się dzieje, że prę do przodu jak szalona, zajrzyj do uczestniczek moich mastermindów. Moje sukcesy to “efekt uboczny” obracania się w tym inspirującym gronie!
Tak! Międzynarodowo… i to właśnie pozwala otwierać głowę!
Zapraszam Cię też do odwiedzenia inicjatywy podjętej wspólnie przez jedną z mastermindowych grup!
Akcja #celebratewomen2022 to codzienne live’y wokół kobiecej energii, wzmacniania, doceniania naszych niesamowitych umiejętności — zwłaszcza teraz, chcemy ogniskować energię wokół doceniania, jak ogromne pokłady pozytywnej energii każda z nas ma w sobie – każda z nas! TY TEŻ! Dołącz do tej dyskusji na IG – codziennie o 8.30 live na naszych profilach:
No właśnie — bo to nie tylko aktualne mastermindy, ale sieć inspirujacych przedsiębiorczyń, z którymi jestem w mniejszym lub większym kontakcie. Zazwyczaj nasze życia i biznesy płyną równolegle – podglądamy siebie nawzajem, czasem podrzucimy inspirację, czasem dobre słowo albo ważny kontakt do usługodawcy, którego akturat potrzeba. Najważniejsze jednak – kiedy potrzeba – po prostu sobie pomagamy.
Ja doświadczyłam tego ogromnego wsparcia choćby w momencie wydawania oplotkowej ksiażkilub podczas poprzednich lat budowania naszego oplotkowego ekosystemu, dlatego sama, kiedy tylko mogę – wspieram. W marcu – skoro miesiąc wspierania kobiet – tym bardziej!
Na naszych platformach zobaczycie wywiady, posty, zaproszenia do przeróżnych inicjatyw! Chcemy wpsierać – promując u nas!
A co dokładnie? Nie zdołam wymienić wszystkich (w momencie, kiedy piszę ten tekst, lista ciągle się powiększa, więc zaglądaj do Oplotek), ale to o czym już wiadomo:
Tutaj opowiadam, jak zdarta płyta o Sigrun, pierwszej mentorce biznesowej, której zawdzięczam ten romans z on-line biznesem (więcej przeczytasz we wpisie Somba – co to takiego ). Ale również o mentorach, z którymi pracowałam krócej: Denise Duffield Thomas, Jim Fortin, Anna Kupisz-Cichosz i wielu, wielu innych, których łaskawy los postawił na mojej drodze w odpowiednim czasie i miejscu, abym mogła wzrastać i się rozwijać w tak szalonym tempie.
Ale moim niezmiennie najważniejszym mentorem jest SPOŁECZNOŚĆ OPLOTKI. Od Was uczę się konsekwencji, pokory, słuchania i oczywiście niezmiennie odkrywam nowe dary, jakie niesie rękodzieło!
Dlatego w marcu rzucamy światło reflektorów na WAS wspaniałe kobiety!!!
Co nas czeka?
live’y, o których wspomnam wyżej,
premiera kursu uczestniczki Akademii Rękodzielnika– Ania Mikołajczyk wymiata i potrafi nauczyć szycia w przeciepłej, rodzinnej atmosferze wsparcia i dbałości o najdrobniejsze detale. Zapraszamy, jeżeli tylko masz ochotę Uszyj sobie Zajączka
i oczywiście przygotowania do oficjalnej premiery krsiążki OPLOTKI.SUKCES HANDMADE, która będzie dostępna w pierwszej kolejności dla naszej społeczności (a dopiero później trafi do szerszej publiczności)
Od dawna OPLOTKOWY marzec planowałyśmy jako miesiąc książki. Po rocznych zmaganiach trafi ona do stałej sprzedaży podczas oficjalnego otwarcia akcji sprzedaży. Teraz książka jest dostępna tylko dla osób, które wsparły crowdfunding.
Biłam się z myślami.
Czy wypada, czy w kontekście wydarzeń na Ukrainie mogę tak po prostu mówić o książce …
Poczułam jednak, że jej treść jest tym bardziej aktualna.
Pokazuje, jak bardzo zależymy od siebie nawzajem, jak pomoc wraca, jak wspieranie innych może dawać paliwo w codziennej pogoni za następnym zadaniem z niekończącej się listy. Odsłaniam się tam tak, jak nie odważyłam się odsłonić w żadnym wpisie, blogu, podcaście, czy naszych mediach społecznościowych. Wierzę, że tego nam właśnie w dzisiejszych czasach desperacko potrzeba — dowodów, że nasza siła tkwi w byciu człowiekiem. Bądźmy dla siebie ludźmi. Tak bardzo potrzeba nam teraz wierzyć, że despotyczna siła i tupanie nóżkami czas zamknąć w szafie historii.
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2022/03/Marzec-miesiacem-kobiet-w-Oplotki.jpg788940Ania - Zespół Oplotkihttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngAnia - Zespół Oplotki2022-03-08 12:09:132022-03-17 11:50:12Marzec miesiącem KOBIET
Pinterest może być dobrym kanałem promocji dla twórczyni handmade, jeśli chcesz budować ruch długofalowo i nie być zależną od codziennej obecności w social media. To narzędzie, które może pracować także wtedy, gdy Ty nie jesteś cały czas online.
Pinterest to jedno z niewielu miejsc w internecie, które może sprowadzać ruch do Twojej marki handmade także wtedy, gdy nie publikujesz codziennie. Dlatego warto traktować go nie jak klasyczne social media, ale jak długofalowe narzędzie promocji.
Życie i praca w rytmie slow
To możliwość robienia rzeczy po swojemu.
To prawidłowy balans, ten dyktowany własnymi potrzebami, własnymi wartościami, priorytetami. Na własnych warunkach, własnych zasadach. W książce Oplotki. Sukces handmade prześledzisz historię powstawania mojego slow biznesu online… dokładnie takiego, jakiego potrzebowałam, aby pogodzić najważniejsze dla mnie role życiowe: matki, żony, córki i przedsiębiorczyni.
A jak się ma do tego PINTEREST?
Czy Pinterest nadaje się do promocji rękodzieła?
Tak,
Pinterest pomaga promować rękodzieło spokojniej i bardziej długofalowo niż kanały, które wymagają ciągłej obecności.
Dla mnie to taka furtka, którą uchylam dla potencjalnych klientów, by łatwiej było im trafić do tego, co oferują Oplotki.
Z dumą obserwuję pinterestowe poczynania osób, które zainspirowane moim mini wykładem zaczęły swoją przygodę z tą platformą, a dzisiaj odcinają kupony od działań, które wdrażali lata temu. A piny przypięte w 2020 roku do dzisiaj przynoszą rosnące grono nowych fanów i klientów!
Tym bardziej nie mogę się doczekać, by podzielić się z Tobą Pinterestem.
Dlaczego Pinterest oszczędza czas bardziej niż inne kanały?
Po prostu nie wymaga ciągłej obecności, jak social-media! Dodajesz Piny, które potrafią pracować latami.
Dlaczego Pinterest może być spokojniejszym kanałem promocji niż inne media społecznościowe?
Zacznij od treści, które już masz Twórz grafiki pod wyszukiwanie Prowadź ruch do swojej strony lub oferty Daj pinom czas
Tak, bo dobrze przygotowane treści mogą pracować dłużej niż typowe posty w innych mediach społecznościowych, a sam wpis podkreśla właśnie „uwalnianie twórczego czasu”.
Czy Pinterest jest lepszy niż Instagram?
Nie zawsze lepszy, ale inny. Instagram działa bardziej tu i teraz, a Pinterest może wspierać promocję w bardziej długofalowy sposób. Hub Pinterestowy już tłumaczy tę różnicę szerzej.
Jak promować się na Pinterest bez chaosu?
Najlepiej zacząć od prostego planu, kilku kluczowych treści i podejścia długofalowego zamiast codziennego reagowania na algorytm.
Czy Pinterest nadaje się do rękodzieła?
Tak, bo rękodzieło jest wizualne, a Pinterest dobrze wspiera treści inspiracyjne, produktowe i edukacyjne. To wynika z głównego artykułu Pinterestowego.
Od czego zacząć na Pinterest?
Najpierw warto zrozumieć, jak Pinterest działa jako narzędzie promocji rękodzieła, dlatego ten wpis powinien odsyłać do głównego przewodnika.
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2022/02/blog-grafika-na-social-media-szablon-1.jpg788940Ania - Zespół Oplotkihttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngAnia - Zespół Oplotki2022-02-09 07:08:512026-03-31 13:56:49Jak promować się na Pinterest, żeby oszczędzać czas i działać spokojniej
TEDx to lokalne wydarzenie na licencji TED, a droga do wystąpienia zwykle zaczyna się od aplikacji, dopasowania idei do tematu eventu i kilku miesięcy pracy nad samą mową.
TED vs TEDx, jaka jest różnica
Zanim zanurkuję do szczegółów – warto wyjaśnić, że oficjalne mowy TED to takie równo 15-minutowe przemówienia, o których z czystym sumieniem można powiedzieć, że „ZMIENIAJĄ ŚWIAT”. Podane w skompilowanej formie idee – od przemysłu po technologię, od sztuki po dietetykę, od wyzwań Trzeciego Świata po dylematy „zachodu”. Na oficjalnej stronie TED można znaleźć mowę chyba na każdy możliwy temat. Ale to zaledwie część nieustannej produkcji wartościowego, inspirującego kontentu! Na całym świecie organizowane są jeszcze niezależne od głównego TED-a, lokalne i tematyczne eventy na licencji – TEDx – TEDx Warsaw Women. I to właśnie o takim lokalnym wydarzeniu będę dzisiaj pisać.
Jako że praktycznie non-stop na całym świecie organizuje się TEDx-y (czy to online, czy stacjonarnie), poprzeczka dla kolejnych mówców i organizatorów wędruje coraz wyżej i wyżej. To właśnie dlatego, napędzana dumą, ale też poczuciem, że stanowczo za mało jest ciągle kobiet na słynnej „czerwonej kropce” zaszyłam się w swoim biurze na dobre półtora tygodnia i pisałam, jak najęta. Wiedziałam, że skoro tu jesteś… i czytasz dalej… WARTO BYŁO!
Jak zostać mówcą na TEDx Warsaw Women
Czyli subiektywna ścieżka, co dokładnie, krok po kroku zrobiłam, aby 9 grudnia 2021 stanąć na słynnej czerwonej kropce i wygłosić 15-minutową mowę, która odmieniła mnie i rzeczywistość dookoła.
Posłuchaj lub czytaj dalej.
Przecież to nadludzie!
TED-owe mowy oglądałam od zawsze. Jeszcze na studiach filologicznych (przed architekturą – na poznańskim uniwerku) w ten sposób dokarmiałam wokabulariusz i badałam akcenty. Uzależnienie od inspirujących kwadransów weszło mi w krew. Mogę powiedzieć, że wymyśliłam sobie format podcastów, zanim go poznałam, bo nagrywałam składankę mów w formie audio i tak wyruszałam w piesze wędrówki po mieście (dzięki temu poznałam urbanistykę Poznania) albo zabierałam się za czasochłonne makiety nowych projektów jeszcze na studiach i potem w pracy zawodowej (ahh te godziny klejenia ze styroduru… no! Handmade w pełnej krasie).
Czułam jakiś taki niesamowity podziw pomieszany z zazdrością pod tytułem “chcę być taka, kiedy dorosnę”. Niby chwila na scenie, ot, co! (po prostu pogadać), ale jednocześnie wydawało mi się to jakieś takie nadludzkie. Pamiętam nawet TEDx Poznań – pierwszy event, na którym byłam osobiście (oczywiście w roli widza) – i to przedziwne uczucie, kiedy można było po prostu pogadać z ludźmi, którzy chwilę temu stali na czerwonej kropce na scenie, których od dawna podglądałam w internecie i podziwiałam.
Bezcenne.
Skąd w ogóle pomysł
Gdzieś tam na dnie głowy było marzenie, żeby też tak kiedyś zainspirować, opowiedzieć o czymś większym, niż ja sama, zanurzyć się w mówieniu z głębiny duszy. To marzenie jednak wraz z ukończeniem studiów… na długo wylądowało na przykurzonej półce pt.“na potem” w gąszczu miliona rzeczy z serii codzienności pt. “na już”. Przyznam, że kiedy podczas pauzy od architektury zanurzałam się w macierzyńskim lukrze, to właśnie TED-owe mowy znowu pozwalały unosić się nad ziemią i odrywać od codzienności. Tym razem już w wydaniu podcastowym. Myślę, że to właśnie te krótkie, inspirujące przemówienia kapały do mojej głowy, że można robić rzeczy inaczej, po swojemu, na przekór utartym ścieżkom. Niewątpliwie to dzięki nim odważyłam się pójść za intuicją i wystartować z OPLOTKI. Kiedy kilka lat później, na scenie jednej z konferencji mojej mentorki biznesowejodbierałam nagrodę… i w totalnym zaskoczeniu improwizowałam ze wzruszającym podziękowaniem… ona rzuciła prowokująco “Twoje miejsce jest na scenie”. A że branding Sigrun ocieka czerwienią i jakoś tak wyszło, że pierwsze skojarzenie powędrowało do znajomego formatu TED-owej mowy na czerwonej kropce… to wiem, że tam tak naprawdę zaczęły się dla mnie przygotowania do tegorocznego wystąpienia…
3 lata temu Sigrun zasiała w mojej głowie ziarenko.
Nieśmiałą myśl, że może ja… kiedyś… też…
Ale, jak wiemy… od pomysłu… do realizacji…
Ale to przecież nie dla mnie
Oczywiście!
Gdzie tam JA?!
Z tym moim biznesem w oparciu o rękodzieło — na scenę TED?! Poważnie!
Tak wyglądały moje wewnętrzne paradoksy.
Z jednej strony wielkie marzenie.
Z drugiej poczucie, że co ja tam właściwie miałabym powiedzieć!
Taka mała ja!
Przyznam, że potrzebowałam wielu kropelek, które dolewały mi morza pewności siebie, aby w końcu wypłynąć na fali… pandemii…
Okazało się, że oplotkowe przesłanie łączenia ponad podziałami, zatrzymywania się przy rękodziele, aby złapać oddech od tempa codzienności… to jest coś, co stało się już nie tylko przyjemnym luksusem, ale niezbędnym narzędziem, by nie zwariować w tej naszej wymuszonej Covidem rewolucji cyfrowej!
To wtedy, kiedy kolejne firmy i indywidualne osoby zaczęły szturmować Oplotkowe kursy i warsztaty rękodzieła online, szukając oddechu od tej upudrowanej internetowej idealności… zrozumiałam, że to wystąpienie, to nie jest już kwestia mojej wewnętrznej walki pt.” wypada mi, czy nie”.
To już jest kwestia obowiązku!
Tak! Kwestia obowiązku podzielenia się czymś, co uratowało mi życie, uchroniło od okołomacierzyńskiej depresji, zrewidowało definicję sukcesu, by nie ścigać się w nieswojej grze, ale zacząć budować własne boisko!
Coś, co dało mi narzędzie do pierwszego w życiu biznesu w oparciu o najgłębsze wartości – należy się też innym!
Poczułam, jak nigdy wcześniej, że to, co robię w OPLOTKI to już nie tylko moja mała mozaika kompetencji, mocnych stron, marzeń, wartości i wielkiej potrzeby mówienia głośno, że biznes da się holistycznie, bez udawania, z trójką dzieci, w środku pandemii i na własnych warunkach.
To już jest większa układanka.
Potrzeb otaczających mnie ludzi, trendów zmieniających ten świat, wielkiego zwrotu, który dzieje się na naszych oczach.
Poczułam, że jestem częścią tych zmian, na które czekałam całe życie.
Poczułam, że moim obowiązkiem jest wycisnąć z siebie więcej, niż strach, obawa przed oceną, brak doświadczenia jako profesjonalny mówca.
Wiedziałam, że jeżeli ja stanę na tej scenie… to TY! TEŻ TAM BĘDZIESZ!
Kwestia czasu.
(I konkretnych kroków, które warto podjąć, aby pomóc trochę losowi..;P)
Dlatego ten tekst!
Zapinaj pasy i szykuj się na podróż po check-pointach, które trzeba odhaczyć, aby stanąć na czerwonej kropce TEDx Warsaw Women :)))
Pamiętaj, że piszę z perspektywy swojego doświadczenia – i powołuję się na osoby, z którymi dane było mi się spotkać w trakcie tej niesamowitej podróży – ale takie dane warto aktualizować, bo to wydarzenie zmienia się z roku na rok.
Jak aplikować do TEDx
Aplikacja do TEDx to coś, o czym nie miałam pojęcia! Wydawało mi się, że pewnego pięknego dnia zgłosi się do mnie organizatorka jednego z TEDx-wych eventów i w myśl zasady “siedź w kącie, a znajdą Cię” zaprosi do występu.
Ta.
Pewnie!
Bo przecież organizatorzy TEDx owych konferencji czytają w myślach i potrafią telepatycznie wyłowić pełnych werwy mówców gotowych rzucić wszystko i wsiąść na półroczny rollercoaster emocjonalno-mentalny, by przygotować się do tego dnia!
Jak aplikować do TEDx?
Po prostu aplikować!
Warto po prostu zacząć śledzić event na długo przed konferencją, aby nie przegapić króciutkiego okienka, kiedy można zgłosić siebie lub kogoś znajomego jako mówcę. Co najważniejsze, zgłoszenie to nie gwarancja, a zaledwie możliwość zasygnalizowania gotowości i chęci rozpoczęcia procesu przygotowań. Dopiero po ich przejściu możesz oficjalnie zostać wybrana do udziału w wydarzeniu i wygłoszenia swojej mowy!
Warto pamiętać, że każdy event ma swój motyw przewodni, hasło, myśl, która przyświeca w procesie rekrutacji. To, że nie zostaniesz zaproszona/y jako speaker nie znaczy, że Twoja idea jest do niczego. Raczej tyle, że może nie pasuje do zamysłu wydarzenia, albo po prostu ktoś o zbliżonym temacie jest już na pokładzie!
Ja dowiedziałam się o tym dopiero, po długim czasie. Już dawno po tym, jak zostałam oficjalnie zaproszona do udziału w TEDx Warsaw Women. Dzielę się tą informacją, bo wiem, że może pomóc, jeżeli z jakichś powodów Twoja aplikacja nie została przyjęta. To nie z Tobą jest cos nie tak, to nie idea jest zła… po prostu w jakiś sposób nie pasuje do zamysłu danego wydarzenia. Tego konkretnego, nie wszystkich!
Jak przygotować ideę do wystąpienia
IDEAS worth spreading
No właśnie.
IDEAS.
Nie reklama Twojej firmy, nie historia życia, nie chwalipost, czy laurka dla współpracowników.
IDEA!
To bardzo ważne podczas aplikowania.
Pamiętaj, że zgłoszeń jest zazwyczaj dużo więcej, niż otwartych miejsc dla mówców. Na tym etapie osoby decydujące o Twoim udziale w procesie chcą poznać ideę, którą chcesz się podzielić ze światem. To ta myśl, która jest większa, niż Ty, Twoja historia, działalność, miejsce, w którym chcesz być za 10 lat. To coś, co zostanie w głowach słuchających Cię osób. Ta rzecz, która sprawi, że inaczej zaczną spoglądać na świat, albo zrobią coś inaczej, niż dotychczas.
Teraz wiem, że to jest ta część, która zdecydowała, że zostałam zaproszona do pracy nad mową pod okiem zespołu organizacyjnego TEDx Warsaw Women. Właśnie ta idea, o której opowiedziałam w formularzu.
W głębi serducha czuję też, że pomógł też fakt, że serdeczna przyjaciółka z biznesowego mastermindu wypełniła formularz, polecając moją ideę, co dodatkowo dodało wiarygodności mojej aplikacji (Kasia! DOZGONNA WDZIĘCZNOŚĆ, której nie sposób wyrazić słowami).
Jak zostałam mówcą TEDx
Nawet po pomyślnym wypełnieniu formularza i tym pamiętnym dniu, kiedy do Twojej skrzyneczki wpada mail “zapraszamy do udziału w TEDx jako mówca”… to jeszcze nie koniec niepewności.
A właściwie — to dopiero początek.
Taka oficjalna informacja znaczy mniej więcej tyle, że możesz rozpocząć półroczny proces pracy nad swoją mową. A dokładniej — szykować cotygodniowe piłowanie swojego przemówienia, bez gwarancji, że na pewno wystąpisz 😉
Tak.
Teraz już wiem, że to zamierzona strategia. Dzięki temu organizatorzy dosłownie w ostatniej chwili decydują, kto ostatecznie pojawi się na scenie. Dzięki temu nawet najlepszy mówca, który jednak zapragnie stanąć na czerwonej kropce bez przygotowania i improwizować… skutecznie zostanie wykluczony z udziału w konferencji.
Świetna strategia! A dla mówcy – motywacja do pracy.
TEDx to szansa, aby na scenie pojawiły się osoby, które nie są zawodowymi mówcami. Proces przygotowania to ogrom pracy, ale też i dar dla tych, którzy noszą w sobie ideę, ale jeszcze nigdy w profesjonalny sposób nie przygotowywali się, aby o niej opowiedzieć.
Przyznam, że ogrom pracy gwarantuje, że nawet bez tzw. “speaking skills” jesteś w stanie świetnie się przygotować, a jednocześnie…jeżeli myślisz, że już wszystkie rozumy w tej materii pozjadałaś /łeś – to prawdopodobnie odpuścisz sobie po drodze i w drodze naturalnej selekcji “odpadniesz”.
Poniżej zamieściłam krótkie video, które nagrałam wraz z osobą, która wspierała mnie podczas pracy nad mową. Lana jest jedną ze współorganizatorek konferencji TEDx Warsaw Women i bezpośrednio odpowiadała za nadzorowanie mojego procesu przygotowania mowy.
TEDx Warsaw Women, Dlaczego tak bardzo zależało mi na tym właśnie wydarzeniu?
Konferencji na licencji TEDx jest wiele. Nie tylko w Europie, ale nawet w samej Polsce. Nieoficjalnie jednak mówi się, że TEDx Warsaw Women jest jedną z największych i najbardziej rozpoznawalnych, ale również najbardziej obserwowanych, a zatem i wpływowych. Dla mnie osobiście nie tylko to było ważne. Najcenniejszym był fakt, że jest to konferencja, na której tak wielką uwagę skupia się na głosie kobiet. Wiedziałam, że mój przekaz jest tak mocno skierowany do silnych, niezależnych liderek, że nie wyobrażałam sobie innego wydarzenia. Wiedziałam, że chcę mówić o Handmade w kontekście innych kluczowych zmian w podejściu do leadershipu, które są symbolizowane przez mówczynie tego dorocznego wydarzenia.
Czuję ogromną wdzięczność, że mogłam właśnie obok tak świetnych przemówień opowiedzieć swoją prawdę.
Proces pracy nad mową
No właśnie. Kiedyś też wydawało mi się, że ci, którym się płaci za mówienie na scenie, mają fajną robotę. Dopóki nie doświadczyłam, ile pracy trzeba włożyć, aby przygotować kwadrans na scenie! I nie, nie ma w tym ani trochę przesady. Cotygodniowe konsultacje, przebudowa mowy, zmiana kluczowej tezy, nasilenie i łagodzenie gestykulacji, aby znaleźć ten magiczny złoty środek… no i oczywiście balans pomiędzy osobistym podejściem i drżącym głosem, kiedy otworzysz się za bardzo. Każde zdanie powtarzane miliony razy, żeby akcent (mówiłam po angielsku) położyć na odpowiednią sylabę. Każdy akapit szlifowany do perfekcji, żeby brzmiał naturalnie, jakbym rozmawiała z bliską przyjaciółką.
Przyznam, że samo przygotowanie mowy dało tak wiele porządku w głowie i myślach, że wszystkie elementy misternie budowanej mozaiki zgrały się w spójną całość, jakby nigdy nie były tylko miliardem strzępów myśli.
To irracjonalne poczucie, że z jednej strony nasza idea od zawsze tkwi w naszej głowie i sercu, a z drugiej strony, kiedy zaczynamy o niej mówić, to wylewa się potok słów. A przecież na scenie mamy tylko moment na wartką strużkę słów. Zero powodzi, zero rwącej rzeki. Tylko szemrający potok, przy którym miło stanąć, aby zanurzyć stopy.
Nie mam kłopotu mówić.
Webinary, warsztaty on-line, przemówienia.
Pikuś.
Jednak zdałam sobie sprawę, że najczęściej mówię do osób, które już w jakiś sposób wybrały, aby wejść do świata handmade.
Co innego tak ogólnie! Do wszystkich!
No bo jak tu w 15 minut streścić prze-bogactwo naszego rękodzielniczego świata!
Jak sprawić, by ta idea porwała nawet najbardziej opornych na handmade?
No właśnie.
Po to właśnie ten półroczny proces pracy nad mową.
Jestem ogromnie wdzięczna, że to właśnie Lana była moją towarzyszką w tej ekscytującej podróży.
Ostatnia prosta przed TEDx — wizerunkowe szlify
Przyznam, że ogrom pracy pozostawił niedosyt tylko w jednym miejscu.
Wiedziałam, że mowę mam “wykutą na blachę”… żeby nie powiedzieć “wrytą w głowę”.
Wyzwaniem okazało się jednak typowe, chyba dla każdej kobiety: ”co ja na siebie włożę??!”
Standard pt. “czerwona kiecka i szpilki” totalnie do mnie nie pasował. Po pierwsze w mowie opowiadam, z jaką dumą porzucam ściganie się w szpilkach z panami na budowie, by rozbijać przysłowiowy “szklany sufit”.
Po drugie – wywodzę się ze świata mięciutkiego handmade, które nie tylko dosłownie otula wełnianą dzianiną, ale w kwestii biznesowej daje komfort biznesu on-line bez uwierającej pozy. Dokładnie o tym była moja mowa…
Wiedziałam też, że mój speech to swoisty manifest kobiety, która tworzy biznes 2.0 – taki z trójką dzieci pod pachą, na warunkach, które sama sobie stworzyła.
Wiedziałam, że szpilki to zdecydowanie NIE JEST look, który chcę lansować w biznesie przez duże B.
To już było.
Idzie nowe.
Wiedziałam, że doszlifowanie podprogowego przekazu mojej mowy wyrażonego ubraniem, detalem, makijażem, fryzurą… to integralna część samego przemówienia.
Wiedziałam, że mam w swojej sieci kontaktów jedyny słuszny wybór dla takich zadań specjalnych!
…Beata Salomea — najlepsza specka od TEDx look!
Zaczęło się niewinnie — to Beata zaczepiła mnie, kiedy zaczęłam się oficjalnie chwalić, że będę przemawiać (mimo że przygotowania trwały pół roku, to oficjalnie wolno nam było pochwalić się dopiero na około miesiąc przed samym wydarzeniem, żeby wziąć udział w procesie promocji eventu). Ona już wiedziała, choć ja sama nie miałam pojęcia.
Wkrótce przyszło mi się przekonać! (Beata – jestem dozgonnie wdzięczna!)
To, jak wyglądasz tego dnia jest ultraważne — i nie, nie mówię o tym, że przez tę krótką chwilę wszystkie oczy (włącznie z okiem kamery) zwrócone są na Ciebie! Mówię o tym, że jeżeli masz na sobie strój, który świadomie wybrałaś, bo wiesz, że obraz mówi milion słów… to twój poziom pewności siebie wzrasta o te detale, które robią OGROMNĄ różnicę.
No bo wyobraź sobie!
Wychodzisz na scenę.
Wiesz, że wszyscy patrzą.
Wiesz, że to nagranie trafi na oficjalną stronę, profil YT TEDx i kto wie, gdzie jeszcze!
A Ty uzbrojona jesteś po zęby!
W głowie idea, która jest większa, niż ty sama.
Na Tobie ubranie, które świadomie, w drodze pieczołowitego, superprzyjemnego procesu wybrałaś pod okiem specjalistki od psychologii mody i miliona innych związanych z wizerunkiem turbo-fascynujących rzeczy związanych z szeroko pojmowanym wizerunkiem.
Na nogach buty, które dodają pewności chwiejnym krokom.
Włosy i makijaż dokładnie TWOJE, bez pozy, maski i wrażenia, że to jakaś alternatywna wersja Ciebie.
Styl, który jest w 100% TWÓJ!
Taka TY, tylko bardziej!
Jak widzisz, nie potrafię tego logicznie opisać – ale to chyba znak, jak ważne są te emocje.
Koniecznie zobacz to krótkie nagranie – udało mi się złapać Beatę (choć tak, jak ja – biznes u niej przy trójce dzieci na pokładzie!), aby mogła podzielić się, jak pracuje nad takim bezcennym dla mówców i przedsiębiorczyń efektem.
TEDx Warsaw Women – big day
Choć do Warszawy przyjechałam już dzień wcześniej i miałam wielką przyjemność uczestniczyć w próbie generalnej w teatrze Szóste Piętro… to nic nie zastąpi emocji tego wielkiego dnia!
Przepiękny pokój hotelowy z widokiem na centrum, który powitał mnie przepysznym deserem z widokiem na stolicę.
14-te piętro, które sprawiło, że nie tylko w przenośni, ale niemalże dosłownie… unosiłam się nad ziemią – dawało niesamowity widok na centrum Warszawy. Królewskie śniadanie w dniu tak ważnego wydarzenia… w ciszy i skupieniu (dzieci były u babci, Jacek w delegacji służbowej) – BEZCENNE.
Spacerek do Pałacu Kultury. Mróz, który szczypał w policzki i otrzeźwił umysł.
I zaczęło się.
Mały tłumek prawdziwych ludzi. Po trzech latach wirtualnych eventów – w końcu wydarzenie na żywo!
Obowiązkowe maseczki, dezynfekcja rąk i oświadczenia Covidowe.
I zadziało się!
Dokładnie 9 go grudnia 2021 w centrum Warszawy podczas TEDx Warsaw Women o 12.35 stanęłam na czerwonej kropce i wylałam z siebie potok słów szlifowanych przez ostatnie pół roku.
Wieczność trwająca 15 minut zmieniła mnie na zawsze.
Niewiele pamiętam przed i po. Pamiętam ciepłe słowa. Pamiętam świetną atmosferę, Pamiętam wspólne fotki i uściski. Nawet wzięłam udział w warsztacie fotograficznym z Karo Glazer (ogromnie dziękuję za tą pożyczoną czarną koszulę!)… ale za cholerę go nie pamiętam… a patrząc na fotkę, nie mogę uwierzyć, że ta z tyłu, za tymi kobietami-rakietami… to ja!
Co pamiętam najlepiej to bezcenne uczucie.
To irracjonalne wrażenie, że taki moment to wisienka na torcie!
Cały proces przygotowań to ten ogromny tort pełen różnych smaków. Było słodko, było kwaśno, było czasem i trochę gorzko. Szczególnie kiedy wszystkie inne priorytety pędzącej codzienności spychałam na „po TEDx”. Jedno wiem – warto było. Super cenne lekcje i niezapomniane kontakty zabieram ze sobą z tego procesu na zawsze.
Samą mowę – a właściwie jej oficjalne, zmontowane nagranie, wkleję tutaj, dla Twojej wygody, choć możesz ją też oglądać bezpośrednio na oficjalnym profilu TEDx.
TEDx Warsaw Women – Afterparty
Oczywiście, jak to mówią, “co w Vegas zostaje w Vegas”… bo nie da się tutaj opowiedzieć bezcennych rozmów, atmosfery luzu pomieszanego z dumą z tego wielkiego dnia. Organizatorzy, goście, mówcy… wszyscy przy wtórze głosu Karo, która uraczyła nas swoim świeżutkim świątecznym numerem. Najbardziej cieszyłam się z tego, że samo przyjęcie było właściwie w tym samym kompleksie budynków, co mój hotel – stres pt. taksówka, spacer w mrozie, zniknął i można było po prostu się “nagadać”.
Jeszcze w pokoju hotelowym siedziałam do wieczora i przeglądałam zdjęcia w social mediach… ciągle nie mogąc uwierzyć, że ten dzień wydarzył się naprawdę. Pamiątkowy dyplom leżał obok mnie, wcinałam nawet pierniki z logo eventu… dyskutowałam z niezastąpionymi koleżankami z biznesowego mastermindu, które dmuchały mi w skrzydła przez cały okres pracowitych przygotowań… ale jednak i tak nie mogłam uwierzyć…
What Now
No właśnie! To jest świetne pytanie!
Hasło przewodnie TEDx Warsaw Women 2021 brzmiało właśnie tak.
TEDx Warsaw Women – WHAT NOW.
Nasze mowy były niejako odpowiedzią na to pytanie… ale jednocześnie – takie właśnie hasło pozostało w mojej głowie, kiedy wsiadałam do pociągu Warszawa-Poznań. Oglądałam sobie jeszcze nagrania (przez kilka dni można było oglądać relację na żywo z wydarzenia, później została usunięta, a jej miejsce zajmą zmontowane, przetłumaczone mowy na oficjalnym profilu).
Jakieś to takie było surrealne!
Niby wiedziałam, że to było wczoraj, a i jednocześnie wydawało się, jakby to był sen.
Walizka pełna pamiątek. Głowa pełna inspiracji… i poczucia, że właśnie zwieńczyłam jakiś etap, ale jednocześnie otworzyły się jakieś nowe drzwi.
Do czego?
Niewątpliwie niebawem Ci o tym opowiem…
Tymczasem chcę Cię zostawić z myślą, która przyszła do mnie na długo po samym wydarzeniu.
Pamiętasz? Na początku pisałam Ci, że ten TED jakoś tak przewijał się przez moją głowę. Może u Ciebie też tak jest?
Aby zacząć działać, potrzebowałam jednak konkretnego bodźca.
Potrzebowałam tego zewnętrznego “pozwolenia”, że mogę.
Jeżeli też go potrzebujesz, oficjalnie MASZ JE tu i teraz!
Dlatego napisałam ten (wiem, wiem, przydługawy) tekst.
Może Ty też potrzebujesz takiego pozwolenia?
Może po prostu nie wiesz, jak krok po kroku to zrobić?
Może nie czujesz się wystarczająca?
Też tam byłam!
A teraz jestem tutaj.
Po drugiej stronie strachu.
I powiem Ci… widoku nie da się porównać do niczego innego.
Mój występ na TEDx Warsaw Women to tak naprawdę suma wsparcia od niesamowitej społeczności. Niezastąpione koleżanki z mastermindu, które były ze mną nawet na Zoom-ie kilka godzin po tej wielkiej chwili, by świętować wspólnie. Ta świadomość, że celebrowanie sukcesów to tak samo ważna część wspólnego wzrostu, jak wyciąganie wniosków z porażek. Ta świadomość, że kiedy Ty już jesteś blisko poddania się – ktoś powie “odpocznij i szturmuj szczyt!”. Ty też masz prawo otoczyć się takim wsparciem! Korzystaj!
Jeżeli szukasz nowej inspiracji – otwarcia się na nowe znajomości i dmuchanie w skrzydła po wspólne cele – zaglądaj na stronę mojego mastermindu – https://oplotki.pl/mastermind/
————-
Ps. Teraz TEDx Warsaw Women 2021 żyje we mnie i wokół mnie własnym życiem…
O tym dniu pewnie jeszcze długo będę mówić, pisać, dyskutować… więc w tej części wpisu spodziewaj się aktualizacji i nowych materiałów – pierwszy z materiałow – to podcast jednej z mówczyń. Aga zaprosiła mnie i dosłownie dzień przed świętami – między bigosem a pakowaniem prezentów nagrałyśmy wspólny odcinek o odwadze, gdzie przemycamy też wiele praktycznych wskazówek odnośnie tego, jak zostać mówcą na TEDx.
Lub sprawdź BIZNESOWY MASTERMIND – to w nim dzielę się takimi wskazówkami dla biznesu, jak ten wpis o TEDx.
Trzymam kciuki za Twój dzień na czerwonej kropce!
Koniecznie daj znać, jeżeli ten tekst w jakiś sposób pomógł:
agnieszka@oplotki.pl
FAQ
Co to jest TEDx?
TEDx to niezależnie organizowane wydarzenie na licencji TED, podczas którego mówcy dzielą się ideami wartymi rozpowszechniania. W przeciwieństwie do głównych konferencji TED, TEDx odbywa się lokalnie i ma własny temat przewodni.
Czym różni się TED od TEDx?
TED to globalna marka i oficjalne konferencje organizowane przez TED, a TEDx to lokalne wydarzenia tworzone niezależnie na licencji. TEDx daje przestrzeń do wystąpień związanych z konkretną społecznością, miastem lub ideą przewodnią wydarzenia.
Jak zostać mówcą TEDx?
Najczęściej trzeba śledzić nabór do konkretnego wydarzenia TEDx, przygotować aplikację i pokazać, że masz ideę wartą opowiedzenia. Samo zgłoszenie to dopiero początek, bo później zwykle zaczyna się dłuższy proces pracy nad wystąpieniem.
Czy każdy może aplikować do TEDx?
Tak, ale nie każda aplikacja zostanie przyjęta. Organizatorzy szukają nie tylko ciekawej osoby, ale przede wszystkim mocnej idei, która pasuje do tematu danej edycji i ma potencjał poruszyć publiczność.
Ile trwa przygotowanie do wystąpienia TEDx?
To zależy od wydarzenia, ale przygotowanie zwykle trwa kilka miesięcy. Sam pomysł to dopiero początek — później dochodzi praca nad strukturą wystąpienia, przekazem, emocjami i sposobem mówienia na scenie.
Czy wystąpienie TEDx pomaga w rozwoju biznesu?
Może bardzo pomóc, ale nie dlatego, że jest tylko „promocją”. Wystąpienie TEDx porządkuje myślenie, zmusza do nazwania własnej idei i pomaga wejść na wyższy poziom komunikacji, widoczności oraz odwagi w biznesie.
Czy trzeba być pewną siebie, żeby wystąpić na TEDx?
Nie. Pewność siebie zwykle nie pojawia się przed decyzją, tylko w trakcie procesu przygotowania. Dużo ważniejsze od „gotowości” jest to, czy masz coś ważnego do powiedzenia i jesteś gotowa nad tym pracować.
Co daje przygotowanie do dużego wystąpienia?
Przygotowanie do wystąpienia pomaga uporządkować własną ideę, lepiej rozumieć swoją markę i wyjść poza codzienny sposób myślenia o biznesie. To proces, który rozwija nie tylko komunikację, ale też dojrzałość biznesową.
Dlaczego takie doświadczenia zmieniają sposób myślenia o biznesie?
Bo wyciągają z codziennego trybu działania i zmuszają do spojrzenia na siebie, swoją pracę i komunikację z większej perspektywy. To często właśnie wtedy pojawiają się lepsze pytania, odważniejsze decyzje i większa klarowność.
Co dalej, jeśli czuję, że jestem gotowa na wyższy poziom rozmowy i rozwoju?
Jeśli jesteś już na etapie, na którym nie szukasz tylko inspiracji, ale potrzebujesz ambitnego otoczenia, świeżej perspektywy i rozmów na swoim poziomie, naturalnym kolejnym krokiem może być mastermind dla doświadczonych właścicielek biznesów online.
Jeśli jesteś już na etapie, na którym nie szukasz kolejnej inspiracji, tylko ambitnego otoczenia, rozmów na swoim poziomie i świeżej perspektywy, zobacz aktualny BIZNESOWY MASTERMIND. To przestrzeń dla doświadczonych właścicielek biznesów online, które chcą podejmować lepsze decyzje w kameralnej grupie.
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2022/01/blog-grafika-na-social-media-szablon.jpg788940oplotkihttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngoplotki2022-01-08 06:21:372026-04-17 14:57:27Jak zostać mówcą TEDx? Moja droga do TEDx Warsaw Women
Sukces w biznesie kosztuje więcej niż tylko pieniądze. Kosztuje widoczność, odpowiedzialność, leadership, delegowanie, rozwój zespołu i zgodę na to, że wzrost firmy zmienia nie tylko liczby, ale też głowę właścicielki.
Cena sukcesu w biznesie to nie tylko inwestycje finansowe, ale też odpowiedzialność, widoczność, leadership, delegowanie i psychiczny ciężar podejmowania coraz większych decyzji.
Największy koszt sukcesu w biznesie nie zawsze widać w tabelkach — często widać go dopiero w poziomie odpowiedzialności, który zaczyna nosić właścicielka firmy.
Subiektywne podsumowanie roku 2021,
czyli ostatni w tym roku odcinek podcastu Oplotki
Jak co roku pora na podsumowanie. Tym jednak razem bardziej subiektywnie i szczerze… Szczerze o prawdziwej cenie sukcesu…
Podsumowanie roku – Visibility
Co roku przyjmuję jedno hasło przewodnie, któremu podporządkowuję strategię działania. W tym roku angielskie VISIBILITY przełożyło się na ogromną widoczność w mediach, ale popularność i mówienie coraz głośniej o misji zarażania pozytywnym bakcylem rękodzieła miały i drugą stronę medalu.
Tradycyjnie, jak co roku zapraszam Cię do zanurkowania do subiektywnego podsumowania roku w naszym ekosystemie wsparcia twórców i fanów rękodzieła OPLOTKI. W tym roku o widoczności, popularności, sukcesie i jego różnych definicjach. I o prawdziwej cenie szeroko rozumianego spełniania marzeń.
Dlaczego 2021 był dla mnie rokiem widoczności?
hasło roku „Visibility”,
ekspozycja,
media,
popularność,
rozgłos wokół misji handmade.
No właśnie – warto zanurkować do korzeni. Dlaczego właśnie takie hasło wybrałam, podsumowując 2020, aby uczynić z niego motyw przewodni 2021?
Od lat kompulsywnie czytam biografie i podglądam ludzi, którzy zmieniają ten świat. Imponują mi i poruszają w moim sercu taką strunę, która sprawia, że codzienne problemy mikrusieją na rzecz rzeczy “naprawdę ważnych”.
Zrozumiałam, że odkąd sama zaczęłam pracować z mentorką biznesową w 2017 (o Sigrun i jej online MBA pisałam tutaj) i podglądałam jej coraz śmielsze poczynania, sama zaczęłam porywać się na coraz większe cele. Kiedy zauważyłam, że moje sukcesy uskrzydlają kolejnych twórców rękodzieła do wyjścia z ukrycia i działania, pokazywania światu polskiego handmade, dzielenia się niszowymi technikami… poczułam wiatr w skrzydłach.
Wiedziałam, że im więcej twórców dostrzeże, co robię, tym większe szanse, że kolejni rękodzielnicy zaczną wokół handmade budować swoją regularną działalność zarobkową, a tym samym kolejne pokolenia odbiorców skorzystają z dobrodziejstw, jakie niesie ze sobą paleta uniwersalnych wartości zaklętych w rękodziele. Taka trochę drabinka w duchu “skoro ona może, dlaczego nie ja!”… która efektem motyla, gdzieś, kiedyś… sięgnie moich córek i syna.
Ekspozycja i sukces… kosztują: Widoczność i sukces mają swoją drugą stronę
większa ekspozycja,
większa odpowiedzialność,
większy koszt psychiczny,
więcej rzeczy, których z zewnątrz nie widać.
Oczywiście, kiedy przyjmowałam na 2021 jako cel przewodni skupienie na szeroko rozumianej widoczności — pierwsze, w co zainwestowałam to promocja, reklama, PR. Z drugiej strony — ogromną inwestycją było powiększenie naszego zespołu. Nie mówię tutaj oczywiście tylko o oczywistych, finansowych kosztach – raczej tych wymagających ode mnie ogromnego przyrostu wiedzy i kompetencji w obszarze umiejętności publicznego mówienia oraz szeroko rozumianego leadershipu — czyli po ludzku — umiejętności świadomego tworzenia zespołu. Przyznam, że długo wydawało mi się, że delegowanie zadań to już coś – ale kiedy z trybu wirtualnej asysty wraz ze zmianą osób wspierających (zwłaszcza technicznie) Oplotki, zaczęłam przechodzić w tryb budowania własnej organizacji, oddawania coraz bardziej odpowiedzialnych zadań z pełnym zaufaniem do “project-menagerujących” wymiataczek… moja głowa eksplodowała.
Dotarło do mnie, jak wiele kosztów psychicznych ponosi ktoś, kto teoretycznie “nic nie robi” – nauczenie się na nowo, jak pozwalać, aby inni popełniali własne błędy, wymyślali nowe, zoptymalizowane procedury funkcjonowania naszego oplotkowego “zaplecza” to była lekcja pokory i samopoznania. No bo jak tu nie wymądrzać się wiecznie, skoro “wiem lepiej”… i pozwolić, aby ktoś na nowo odkrywał, jak realizować poszczególne zadania! Przecież Oplotki to moje biznesowe dziecko! Jak tu oddać ster komukolwiek innemu?!?
Zupełnie inaczej słucham teraz przechwałek “zarabiam 50 tysięcy miesięcznie pracując 3 h dziennie” — szczerze?! Sama pracuję nie więcej niż 5 (najmłodsza córcia z limitem godzin u niani to skutecznie egzekwuje), przychód to jakieś trzy razy tyle miesięcznie, w momencie, kiedy to piszę, ale mimo wszystko wiem, ile pracy kosztowało dojście do tego punktu… i wcale nie oznacza to, że jest tak bajecznie. Wcale nie leżę sobie i nie pachnę przez pozostałe 19 z mojej codziennej doby.
Poziom odpowiedzialności zmienia wszystko
Choćby za wynagrodzenia rosnącego zespołu dodaje zupełnie innego balastu – i owszem – uwolniony czas cieszy… ale poziom działalności wkracza w etapy zupełnie nowych wyzwań, a głowa pracuje, nawet w wolnym czasie – na zupełnie innych obrotach… momentami SZALONYCH!
Oczywiście nie piszę tego, aby marudzić – wręcz przeciwnie – pękam z dumy, że misternie budowany cel, jest w końcówce roku już rzeczywistością – piszę jednak, aby dać Ci taki filtr, przez który warto czasem popatrzeć na sukcesy, o których trąbi sieć. Owszem – one są prawdziwe – jestem żywym dowodem… ale żaden z nich nie spada nagle z nieba – a dzisiaj właśnie o “ukrytych kosztach” takich tryumfów.
Jak zbudowałam sukces pracując zaledwie 5 godzin dziennie
No dobra, żeby nie było tak gorzko.
Rzeczywiście czuję się szczęściarą. Kiedy budowałam ten biznes, motorem napędowym była (i jest) rodzina – trójka dzieci, mąż, za którym szaleję, nawet, jak mam na niego focha roku… to były od początku obszary, gdzie chcę lokować swój czas, finanse, energię… a model pracy od początku miał być skrojony tak, aby, niczym bluszcz, obudował ten szkielet. To, co pod koniec zapracowanego 2020 roku wydawało się niemożliwe (niezastąpiona Ania już wtedy wspierała mnie pełną parą i wiedziałam, że idea zespołu nie jest mrzonką, ale wirtualna asysta coraz bardziej ciążyła takim balastem pierdyliarda mikrozadań, które wraz z rozwojem Oplotki mnożyły się na potęgę), na początku 2021 było wizją kultury organizacyjne z inspirującą CEO-liderką na czele. Z uporem maniaczki, przy niezliczonych inwestycjach w mindset, rozwój osobisty i szeroko rozumiany leadership skills właśnie się materializuje.
Oczywiście – te sukcesy to nie tylko ja – to cały zespół – ale widzę, jak bardzo człowiek potrzebował “oduczyć się” chorego zosio-samosiowania, żeby rzeczywiście móc sobie pozwolić na taki model 5-godzinnego dnia pracy.
Jak wygląda mój dzień?
Śniadanie z rodzinką, każdy w swoją stronę (szkoła, zerówka i niania w drodze Jacka do pracy)… a ja do biura (czyt. pokoju obok). To moje “złote godziny” – pełne skupienie od rana, zwieńczone spotkaniem (z zespołem, mastermindem, konsultacją ze specjalistą, lub godziną pracy jako biznesowa mentorka w anglojęzycznych programach) w okolicy 11.00, bo już o 12.00 odbieram malutką od niani i w ciągu max. 2 godzin ogarniam obiady, drzemki, tulanko i obowiązkowe wierze z Duplo :P. Kiedy mała śpi — mam jeszcze godzinkę na uporządkowanie tego, co “nie zdążyłam” w pracy, zaplanowanie kolejnego dnia, jakieś telefony i tzw. “bieżączkę”. Każde bezsensowne scrollowanko to zbyt wysoka cena za czas, który umyka… koniec drzemki i twarde STOP dla czasu pracy.
Czasem zdarza mi się jeszcze przysiąść wieczorem, ale to nie jest dla mnie dobry czas, mózg raczej w trybie kreatywnej rozmowy, dziergania, niż pracy – więc 2 razy w tygodniu serwuję sobie mastermindowe pogadanki (tak, tą działalnością nie chwaliłam się głośno, ale już i tak plotka o prowadzonych przeze mnie grupach mastermind “się poniosła” – więc oficjalnie linkuję – bo już powoli ruszam z rekrutacją) a co środa realizuję spotkania na Zoom w naszym flagowym programie dla rękodzielniczek gdzie wspieram (wraz z naszym niezastąpionym zespołem ) twórców handmade, którzy budują swoje marki i przedsiębiorczą postawą łączą się z nami w misji szerzenia “pozytywnego bakcyla” rękodzieła.
Sukces przy 5 godzinach pracy dziennie też ma swoją cenę
Budując (często po nocach) świetne kursy on-line, ebooki dla twórców i fanów rękodzieła
Więc kiedy czytam czasem te wszystkie wpisy blogowe o sielskim życiu w online biznesie i milionach, które lecą z nieba… uśmiecham się pod nosem i robię swoje dalej.
Nie, nie piszę tego, aby Cię zdemotywować — ale też mam wrażenie, że lukrowanko rzeczywistości, która w pierwszych latach biznesu to najczęściej zarwane noce i robota, kiedy się da i gdzie się da… to nie droga do wzmacniania siebie nawzajem jako przedsiębiorcy.
Ja o tym, że potem jest lżej
Może nie do końca takie drinki z palemką na plaży, ale zdecydowanie przyjemniej.
Zauważyłam, że to taki turbo przyjemny czas odcinania kuponów od wszystkiego, co wysyłałam w świat na przestrzeni przeszłych 3 lat “orki”. Kontakty biznesowe procentują fascynującymi wspópracami — przyznam, że nawet rzuciłam sobie osobiste wyzwanie na moim priv FB, żeby oznaczać takie niesamowite, inspirujące osoby i również w jakiś sposób podsumować te znajomości wyrażając za nie ogromną wdzięczność. Na moim prywatnym Facebooku oznaczam inspirujące przedsiębiorczynie, które serdecznie polecam Twojej uwadze (wiele z nich też mnie oznacza w swoich osobistych wyzwaniach — także zachęcam Cię do zaglądania — krótkie wideo czasem tak potężnie zmieniają nasz sposób myślenia, że przyjmujemy zupełnie inną trajektorię lotu!)
W jakim obszarze mi się w tym roku NIE UDAŁO?
Mam poczucie, że te wszystkie wystąpienia medialne, o których pisałam Ci w zeszłym miesiącu, wypełniły hasło VISIBILITY po brzegi. Było ukochane Chilli Zet, Forbes Woman, nawet FORBES, w którym doradzałam, jak inwestować w rękodzieło! Było jednak w tej turbo medialnej przygodzie 2021 też pewna symbolika.
Dokładnie w ten sam weekend, kiedy zabrałam uczestniczki mojego programu mentoringowego do Dzień Dobry TVN, gdzie dziergałyśmy szalik długości 5 i pół Prokopów (No dobra 5 Prokopów i jednej pani Wellman)… dokładnie wtedy działa się przeprowadzka!
Nie jakaś tam!
Moja własna!
Nowy dom, nowe biuro… a mnie — pani architekt przy tym nie ma!
Wyobraź sobie, jak rozdzierające było cieszenie się z tego szalonego weekendu z dziewczynami w Warszawie i jednoczesna świadomość, że symboliczna przeprowadzka ze starego mieszkania, do większego, wymarzonego, wyczekiwanego, nowego M, w którym (w końcu!) mam własne biuro… odbyła się …beze mnie.
I tak – trochę dramatyzuję — bo oczywiście pakowanko działo się od miesiąca, urządzenie nowego trwało drugie tyle… ale ten symboliczny moment przejścia umknął mi… a mężu przy wsparciu rodzinki sam tachał te nasze graty z trójką łobuzów pod pachą…
To tylko dobitniej unaoczniło mi cenę sukcesu.
Co ten rok nauczył mnie o sukcesie?
sukces jest prawdziwy, ale ma ukryte koszty,
ekspozycja kosztuje,
zespół kosztuje,
leadership kosztuje,
ale daje też spełnienie.
Doba nie jest z gumy
Każda godzina, ba! każda minuta! To wybór…
Jak, z kim, gdzie, spędzisz ten czas… to ciągły dylemat… i tamtego dnia, bardziej, niż kiedykolwiek poczułam, jak wysoka jest momentami cena tej widoczności medialnej.
Jak wysoka jest cena brania odpowiedzialności za spełnianie własnych marzeń.
Poczułam – dosłownie – ile to dokładnie (mentalnie) kosztuje.
Nie to, żeby miała zaraz schować się w domowej norce… ale przechowuję to wspomnienie, aby przypominało mi, jak łatwo czasem poczuć, że sukces, do którego dążymy… każe nam płacić za siebie wysoką cenę.
Wnioski z przygody z dużymi mediami
Może zabrzmi to jakoś górnolotnie, ale duże media dały mi wielką realizację.
Kiedy wybierałam mentorkę, która przeprowadziła mnie przez proces stworzenia modelu biznesowego dopasowanego do potrzeb mojego życia prywatnego i opartego o naturalne talenty i miłość do rękodzieła — szukałam kogoś z doświadczeniem. Fakt, że kiedy zaczynałam z nią współpracę, a ona była już kilka kroków przede mną, okazał się tak samo ważny, jak fakt, że przez lata rozwoju – ona zawsze była kilka kroków do przodu i niezmiennie pokazywała, co jest dla mnie możliwe na tej onlajnowej rękodzielniczej ścieżce.
Zauważyłam, że widoczność w mediach zwróciła uwagę na OPLOTKI, ale nie tylko w zamierzonym kontekście naszej popularyzacji rękodzieła, ale również w kontekście biznesowym. Coraz częściej z moje osobiste konsultacje, które “wiszą na stronie” z myślą o biznesowym wsparciu twórców handmade — zaczęły przyciągać przedsiębiorców z różnych branż. Epickie sesje strategicznych burzy mózgów, zwłaszcza w obszarze online-launchów przeszły już do historii i pokazały mi, jak bardzo nie dostrzegałam czegoś, co powtarzają mi kolejne klientki.
Tworząc Oplotki uczyłam się na potęgę – a zasady biznesowe, mindsetowe mechanizmy potrzebne do zbudowania i rozwijania naszej organizacji są bardzo cenną biznesową pigułką wiedzy. Wiem, że nie zamierzam, przynajmniej na razie ruszać na podbój rynku biznesowego kołczowanka, ale już indywidualne sesje strategiczne… ”na oficjalu” wjechały do mojego kalendarza i dały bodziec do uporządkowania działalności. W OPLOTKI nadal jestem Agnieszką — założycielką i turbo-prowadzącą zoomowe spotkania gadatliwą babką od biznesu w oparciu o handmade.
Ale powoli pracuję nad agnieszkagaczkowska.pl — gdzie zapraszam również przedsiębiorczynie z innych branży – po indywidualne burze mózgów oraz do elitarnych grup mastermind.
Odważ się być widziana!
Wiesz, mam nieodparte wrażenie, że droga była o wiele bardziej ekscytująca, niż cel! Visibility mogłabym “odhaczyć” choćby jednym z tych bardzo licznych wystąpień medialnych… a tak naprawdę kolejne i kolejne otwierały mnie ciągle na nowe — przełomy, odkrycia, realizacje…
W pewnym momencie zrozumiałam, że ta podróż dzieje się po to, aby 2022 otworzył kolejne drzwi.
Kropką nad i będzie 9-ty grudnia. W Warszawie, na żywo (och, jaki przywilej, w tych pandemicznych czasach) podzielę się z Tobą przemówieniem na scenie TEDx Warsaw Women.
I choć przesłanie tej 15-minutowej mowy noszę w sobie od lat – mam wrażenie – odkąd pamiętam… to szalony 20121 rok dał mi jeszcze świeższą perspektywę, która sprawiła, że idea, którą chcę się z Tobą podzielić – zatoczyła pełne koło.
Zrozumiałam, że media tylko pomogły mi mówić o tym, o czym mówię odkąd pamiętam – tylko głośniej, pewniej, z jeszcze większą mocą!
Handmade Success – is that a product, or a process…
To zagadka, którą dla Ciebie rozwikłam już za kilka dni —i oczywiście podzielę się szczegółami i video już w styczniowym wpisie.
Ty też możesz!
Podsumowując to podsumowanie 2021. roku. Chcę Cię zostawić z myślą BĄDŹ WIDOCZNA, bo Twoje działanie daje siłę kolejnym i kolejnym, aby odważyły się mówić głośno swoją prawdę.
Wiem, czasem wydaje nam się, że w necie już wszystko było, że gdzieś tam, ktoś tam już to wymyślił, powiedział, zrobił… ale to, jak robisz to TY jest ważne… bo inspirujesz kolejne osoby do DZIAŁANIA… a nie tylko biernego przyglądania się!
Znajdą się krytycy, hejt poleje się strumieniami… ale będzie też armia osób, które zainspirujesz… a efekt motyla, jaki pociągniesz za sobą, zaskoczy nawet Ciebie!
Zastanawiam się, jakie hasło przyjmiesz na 2022 rok.
Ja swoje już znam… podzielę się nim w kolejnym podsumowaniu za rok – weryfikując, czy rzeczywiście mogę sobie spojrzeć w oczy i powiedzieć TAK! Żyłam tą myślą każdego dnia 2022 go roku!
Tak, jak w 2021 żyłam, oddychałam, tętniłam myślą VISIBILITY dla OPLOTKI.
PS — i to duże PS!
W końcu, podsumowanie roku, więc pewnie, jeżeli jesteś z nami — to wiesz, że jest to też czas prześledzenia ważniejszych kamieni milowych tego roku – stwierdziłam, że zaserwuję je tym razem na końcu, żeby pierwszeństwo położyć na wnioski, którymi podzieliłam się z Tobą powyżej.
Styczeń
Z przytupem wspierałam swoją mentorkę Sigrun w naborze do kolejnej edycji online MBA.
Luty
W kolejnych 2 miesiącach wspierałam inne przedsiębiorczynie tworzące swoje pierwsze kursy online jako #sombamentor – osobom, które dołączyły do programu MBA ojej mentorki postanowiłam “oddać” swoją wiedzę pod skrzydłami SIGRUN, (jeżeli chcesz wiedzieć więcej o tym online MBA, albo poznać historie przedsiębiorczyń, którym służyłam wsparciem jako mentorka, – pisz na agnieszka@oplotki.pl, nie chcę tutaj rozwijać tego tematu)
Marzec
Inspirowałam przedsiębiorczynie na festiwalu Kolej na Kobiety, w wydaniu online
A w Oplotkowej społeczności wrzało, bo skutecznie dzieliłyśmy się tym, jak skutecznie promować się na Pinterest.
Kwiecień
Konferencja online dla Zabieganych mam — gdzie zachęcałam przedsiębiorcze kobiety do przyglądania się sprytnemu narzędziu do promocji, jakie skutecznie zastępuje “dupogodziny” przed ekranem poprzez produktywne pozycjonowanie naszych stron www, sklepów, czy innych miejsc w sieci. Oczywiście mówiłam o Pinterest, zapraszając po więcej do naszego epickiego kursu Pinterest (podlinkować kurs) który, jak się okazuje, choć wyrasta z zaplecza handmade, to jest aplikowalny do dowolnej branży promującej swoją działalność online
Maj
Konferencja Slow Business Online – Grażyny Pawtel Lorente
Czerwiec
Konferencja Jak Żyć w Necie
Z przytupem otworzyłyśmy akcję crowdfundingu książki Oplotki. Nadchodzące miesiące pokazały, że był to wstęp do najbardziej pracowitych wakacji sezonu. Potężna energia tego gigantycznego projektu scementowała nas jako zespół i pokazała, jak wielkie rzeczy możemy robić razem.
Lipiec
Książka i…kursy online
Sierpień
Książka i…kursy online
Wrzesień
Wystartowała kolejna edycja Akademii rękodzielnika i… z sukcesem zakończyliśmy crowdfunding książki.
Październik
Wyczyściłyśmy listę mailową — usunęłyśmy ponad 7 tysięcy adresów osób, które nie otwierały newsletterów dłużej niż przez 3 miesiące. Twarde cięcie i pierwsza twarda decyzja. Czas na głębsze relacje. Dosyć powierzchownych, jednorazowych i pustych słów.
Listopad
Mega obniżki na Black Friday i epicka obsługa klienta i wysyłka paczek. Wszystko stało się większe, szybsze…skalowałyśmy nasze OPLOTKI jak szalone dzięki warsztatom dla dużych korporacji.
Grudzień
TedXWoman Warsaw – ale o tym jeszcze będzie 🙂
Zauważ, że nie wspomniałam nawet o OPLOTKI!
A to wszystko działo się, podczas gdy w naszym ekosystemie wsparcia twórców i fanów rękodzieła nieprzerwanie działy się:
Cotygodniowe warsztaty rękodzieła — co poniedziałek 18.30 na FB
Kreatywna środa — co tydzień na FB
Co tydzień ukazywał się odcinek podcastu oraz wpis blogowy — to szalone tempo nieco zmniejszamy, o czym posłuchasz w tym odcinku
YouTube zyskał nowych subskrybentów i jest już nas 1,73 tys.
Pinterest Oplotki przekroczył 300 tysięcy miesięcznych wyświetleń, a 4,4 tys. nowych obserwatorów regularnie dołącza do naszych grupowych tablic współtworząc bijące serce rękodzielniczych treści wizualnych
Podcast, choć ciągle niszowy zyskał rzeszę nowych fanów po wyróżnieniu przez Forbes Women Polska, a współtworzony przez grono zaprzyjaźnionych podcasterów projekt najlepszepolskiepodcasty.pl dał dużą motywację do kontynuacji kosztownego projektu, w którym hojnie dzielę się rękodzielniczym i biznesowym know-how.
Można również rzucić okiem na markę-córkę. To młodziutkie, ale dynamicznie rozwijające się miejsce tworzy podwaliny następnego kroku OPLOTKI, na razie nie zdradzam szczegółów, ale powiem tylko, że jest już nas tam ponad 16 tysięcy obserwujących…a armia twórców handmade rośnie!
Podrzucam Twojej uwadze również moją stronę i profil osobisty, bo choć niepozornie, po cichutku dłubałam sobie to gdzieś w tak zwanym “międzyczasie”, to w 2022 będzie się tam więcej działo 🙂
Jeżeli jesteś tutaj ze mną i dobrnięcie do samego końca dało Ci poczucie, ze warto było czytać… zapraszam Ce do szalonej przygody pod tytułem 2022.
Nadaj mu hasło, niech Cię prowadzi… jeżeli poczujesz, że w jakikolwiek sposób mogę cię wesprzeć w twojej drodze — wiedzą, doświadczeniem, cennym kontaktem, dobrym słowem — to śmiało pisz!
A jeżeli chcesz usłyszeć, jaką cenę przyszło mi zapłacić za sukcesy w 2022 roku – pobierz to bezpłatne nagranie — to podsumowanie dyskusji, którą otworzyłam 16 go listopada 2021 podczas spotkania pod tytułem “Prawdziwa cena handmade sukcesu” – pozwoliłam sobie na zakończenie tego Video streścić ponad dwugodzinne spotkanie wokół tego tematu i zawarłam w nagraniu przydatne wnioski, którymi podzieliły się uczestniczki tej dyskusji.
Zapisując się po nagranie — trafiasz na listę mailową osób zainteresowanych kolejnym takim spotkaniem.
To nie tylko pieniądze wydane na rozwój. Prawdziwa cena sukcesu to także widoczność, odpowiedzialność, budowanie zespołu, delegowanie i psychiczny ciężar podejmowania coraz większych decyzji.
Czy widoczność w biznesie ma swoją cenę?
Tak. Ten wpis bardzo wyraźnie pokazuje, że większa ekspozycja i rozpoznawalność przynoszą nie tylko korzyści, ale też większą odpowiedzialność, presję i potrzebę rozwijania nowych kompetencji.
Dlaczego leadership jest trudny w rosnącej firmie?
Bo nie chodzi już tylko o delegowanie drobnych zadań, ale o zaufanie, oddawanie odpowiedzialności i uczenie się, jak budować zespół, który działa samodzielnie. To jedna z najmocniejszych lekcji opisywanych w tym wpisie.
Czy sukces w biznesie może iść w parze z krótszym czasem pracy?
Tak, ale ten model nie pojawia się od razu. Wpis pokazuje, że możliwość pracy przez około 5 godzin dziennie została zbudowana dzięki wcześniejszym inwestycjom, delegowaniu i tworzeniu systemu działania.
Co może pomóc, gdy sukces zaczyna mieć swoją cenę emocjonalną?
Na takim etapie często nie potrzeba już kolejnego kursu, tylko ambitnego otoczenia, rozmów na swoim poziomie i świeżej perspektywy. Właśnie dlatego naturalnym kolejnym krokiem może być mastermind dla doświadczonych właścicielek biznesów online.
Jeśli jesteś już na etapie, na którym sukces ma swoją cenę…
Widoczność, wzrost, zespół i większa odpowiedzialność zmieniają biznes, ale zmieniają też Ciebie jako właścicielkę marki. I właśnie na tym etapie wiele kobiet odkrywa, że nie potrzebuje już kolejnego kursu, tylko jakościowych rozmów, świeżej perspektywy i ambitnego otoczenia.
Jeśli jesteś już na takim poziomie, zobacz mastermind, przestrzeń dla doświadczonych właścicielek biznesów online, które chcą podejmować lepsze decyzje w kameralnej grupie.
→ Zobacz szczegóły mastermindu
Edit z 2026:
Rok po roku: kronika Oplotki
Tyle o początkach. Ale od momentu, w którym Oplotki zaczęły żyć na serio, zdarzyło się wiele: wzloty, upadki, pandemia, nowe kursy, nowe narzędzia, nowi ludzie. Co roku, od 2019, spisuję te doświadczenia w coroczne podsumowania. Poniżej znajdziesz pełną mapę tej drogi.
To był rok TEDx, wizyt w mainstreamowych mediach, rok, kiedy jako osobiste wyzwanie podjęłam zadanie mówić gdzie się da o mocy rękodzieła…im głośniej, tym lepiej…
2022: ROK DBANIA O SIEBIE, BY LEPIEJ DBAĆ O INNYCH (SELF-CARE PRO)
Po turbo-intensywnym 2021 uczyłam się dbania o siebie, przy jednoczesnym delegowaniu i skalowaniu działań Oplotki siłami zespołu, nowych partnerstw, mocy onlajnowej dźwigni skali…
To był rok w którym (w końcu) dostrzegłam moc w powtarzalnych projektach i zaczełam je celebrować. Rocznice na stałe weszły do kalendarza Oplotki i nadały temu, co robimy do dziś, stały rytm.
2026: ROK CZŁOWIEKA W DOBIE AI (OBECNOŚĆ) [w toku]
Podsumowanie 2026 pojawi się na przełomie roku. Tymczasem zapraszam do śledzenia tego, co dzieje się teraz w Oplotki — tutaj znajdziesz wszystkie aktualne kursy i materiały: sklep Oplotki →
Czego nauczyły mnie te lata
iedy patrzę wstecz na te lata, wyłaniają się pewne wzorce, rzeczy, które zrobiłabym inaczej, i rzeczy, które okazały się najważniejsze.
Lekcja 1: Autentyczność jest biznesowo opłacalna – za każdym razem, kiedy przezwyciężałam mój osobisty strach, wstyd, trudne doświadczenie, biznesową porażkę i dzieliłam się nią otwarcie, Oplotki notowały kwantowy skok biznesowy
Lekcja 2: Warto inwestować w społeczność, nie tylko w produkt: wiem, wiem, wszyscy o tej społeczności trąbią – ja zrozumiałam, że dopieszczanie istniejących klientek, nałogowe dodawanie tego, co mogłoby się przydać nawet, kiedy za to nie zapłaciły kupując daną ofertę – to droga do marki, od której kupuje się w ciemno. Zamiast na zasięgach, skupiłyśmy się na obsesyjnym podnoszeniu jakości naszych produktów i to się opłaciło. W społeczności klientek są z nami soby, które od 5-10 lat są ciągle z nami
Lekcja 3: Kurs online to nie to samo co warsztat stacjonarny„: Jesteśmy na rynku już wystarczająco długo, by pamiętać przed-pandemiczny analog – pandemiczny online na 100%- i po-pandemiczny renesans wydarzeń „w realu”. To, co było przed pandemią i to, co jest „PO” to jednak świat niuansów, które robią ogromną różnicę. Z nowym poziomem świadomości realizujemy zarówno online, jak i offline i tworzymy zupełnie nową jakość u progu ery AI
Pracujesz nad własnym rękodzielniczym biznesem?
Wszystkie wnioski, błędy i odkrycia z tych lat Oplotki skondensowałam w jednym miejscu. Biblioteka Biznesowa dla Handmade to zbiór moich kursów biznesowych — wszystko, czego dowiedziałam się o prowadzeniu rękodzielniczego biznesu, w jednym pakiecie.
Patrząc na te wszystkie lata Oplotki, widzę coś, co wcześniej nie było dla mnie tak oczywiste: branża rękodzielnicza wchodzi w etap dojrzewania. Era „prowadzę warsztaty po godzinach, bo kocham rękodzieło” powoli się kończy, nie dlatego, że pasja przestała mieć znaczenie, ale dlatego, że rzeczywistość rynku się zmieniła. Koszty rosną. Uczestniczki mają coraz mniej czasu. Konkurencja jest globalna. AI przyspiesza dostęp do wiedzy technicznej. Edukacja, także ta rękodzielnicza, się profesjonalizuje.
I to nie jest zagrożenie. To dojrzewanie.
AI nie zabierze nam warsztatów. Zabierze przeciętność. Jeśli warsztat oferuje tylko „pokażę Ci, jak to zrobić”, przegrywa z internetem, bo tutoriale są już dziś natychmiast dostępne. Ale warsztat, który oferuje doświadczenie, proces, strukturę, zmianę stanu, przemyślaną dynamikę grupy, to jest coś, czego żadna technologia nie odtworzy. To już nie jest przekazywanie wiedzy. To projektowanie transformacji.
Uczestniczki nie kupują spotkania. Kupują sens, jakość, głębokość, dobrze zaprojektowany czas. Jeśli warsztat nie jest zaprojektowany jak produkt premium, zostanie zastąpiony przez retreat, kurs online, event doświadczeniowy. A warsztat premium to nie jest kwestia ceny. To kwestia świadomości kosztów, świadomości wartości, świadomości pozycji. To metodologia, nie improwizacja. To ramy czasowe i energetyczne, nie „zobaczymy, jak wyjdzie”.
Analogowe skille. Cyfrowa strategia.
To jest kierunek, w którym idą kolejne lata Oplotki. Nie uczę, jak robić więcej warsztatów. Uczę, jak budować je tak, żeby były konstrukcyjnie mocne, ekonomicznie sensowne, psychologicznie świadome i rynkowo konkurencyjne. Warsztat nie jest hobby. Warsztat jest produktem edukacyjnym. A produkt edukacyjny wymaga standardów.
Rękodzieło właśnie wchodzi w fazę, w którą każda branża kiedyś wchodzi: od entuzjazmu do profesjonalizacji. Pytanie nie brzmi „czy to się stanie”. Pytanie brzmi: kto się do tego przygotuje.
Jeśli chcesz przejść tę drogę razem ze mną — zapisz się na newsletter (napiszę Ci, kiedy pojawi się podsumowanie 2026 i co przyniesie kolejny rok), zajrzyj do Biblioteki Biznesowej, albo po prostu wróć tu za rok. Będę.
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/12/kopia-podcast-okladka-3.jpg10801080Ania - Zespół Oplotkihttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngAnia - Zespół Oplotki2021-12-06 23:22:152026-04-21 10:37:29Prawdziwa cena sukcesu w biznesie: czego nauczył mnie 2021
Widoczność marki handmade nie zaczyna się w dniu wystąpienia w mediach. Zaczyna się dużo wcześniej, od decyzji, że chcesz pokazywać swoją pracę szerzej, od przygotowania komunikacji, produktów, wizerunku i gotowości na większą uwagę.
Widoczność marki handmade to proces świadomego zwiększania obecności Twojej twórczości w mediach, internecie i świadomości odbiorców.
Największy błąd w budowaniu widoczności nie polega na tym, że nie masz okazji, tylko na tym, że nie przygotowujesz marki na moment, kiedy ta okazja naprawdę się pojawi.
To nie była pierwsza wizyta w mediach.
Co roku daję w styczniu taki umowny tytuł dla danego roku. W 2021 postawiłam na hasło “VISIBILITY”. Uznałam, że co z tego, że rękodzieło to świetny sposób na bolączki pędzącego świata, skoro ciągle tak mało ludzi zna jego zbawienny wpływ na nasz szeroko pojęty well-being. Co z tego, że produkty handmade są lokalne, eko, wspierają małe biznesy itd., skoro ciągle jeszcze wielu ludzi wybiera sieciówkowy import. Zdecydowałam, że nie ma co narzekać, ale trzeba brać się do pracy.
W 2021 postawiłam na pracę nad popularyzacją idei związanych z tym, co robimy w Oplotki.
I choć cieszyłam się wtedy, jak dziecko, to szybko emocje z tym związane szybko przyćmił przepięknie napisany wywiad-rzeka dla Onetu (do dzisiaj chylę czoła przed ogromem pracy autorki – pani Renato – jestem dozgonnie wdzięczna za to spotkanie i moc profesjonalnej klikaniny włożonej w ten tekst).
Przyznam, że gdyby ktoś mi na początku roku powiedział, że będę w FORBES polecać, w jaki sposób inwestować w rękodzieło… to bym się uśmiechnęła z niedowierzaniem… a jednak! Dokładnie 24 sierpnia Forbes opublikował materiał, gdzie pojawiam się już nie tylko w dużym zestawieniu jako autorka wyróżnionego podcastu, ale jako ambasador śmiałych inwestycji w handmade stawianych na równi ze światem sztuki!
Było Meloradio, było ukochane Chilli Zet (Pana Tomasza Śliwińskiego uwielbiam — a tutaj miałam okazję przekonać się, że na żywo jest równie czarujący, co na antenie).
Dopiero jednak ostatnia wizyta w TVN-owej śniadaniówce była w moim przekonaniu nie lada przygodą.
Nie tylko ze względu, że miałam okazję poznać Martynę Wojciechowską, Dorotę Wellman i Marcina Prokopa osobiście, ale przede wszystkim dlatego, że mogłam ten pełen wrażeń weekend przeżyć wspólnie z uczestniczkami Akademii Rękodzielnika i wspólnie z nimi pokazywać, że rękodzieło po prostu jest DLA KAŻDEGO!
Wierzę, że zrobiłyśmy dobrą robotę dla wszystkich twórców, bo sobotni poranek to ciągle tysiące oczu przykutych do ekranu. Jeżeli choć jedna z nich pomyślała “ale fajne te to rękodzieło — też spróbuję!” – to warto było!
Wiem jednak, że aby rękodzieło na dobre rozgościło się w sercach i duszach – to warto, aby takich wystąpień twórców handmade w mediach było jak najwięcej.
Zatem dzisiaj — o kilku praktycznych lekcjach, które dała ta wyprawa.
Oczywiście nie była przypadkowa — to wynik pracy wielomiesięcznej współpracy ze specjalistką od PR — jeżeli tylko też szukasz takiej osoby — pisz śmiało do mnie na agnieszka@oplotki.pl – chętnie podzielę się do niej kontaktem.
Ale zanurkujmy do tej przyjemnej części — pozwalając poszaleć wyobraźni, planując nasz kolejny podbój mediów — warto zatrzymać się, by wynotować wszystkie lekcje (na przyszłość ;).
Jak przygotować się do wystąpienia w Dzień Dobry TVN
Przede wszystkim zacząć wcześniej, niż Ci się wydaje.
Pomimo że na 2 tygodnie przed samym występem wiedziałyśmy już o tej przygodzie i właściwie od momentu dzikiej euforii od razu przeszłyśmy w tryb przygotowań — to niezmiennie miałam ciągłe wrażenie, że czas na ogarnięcie tony ważnych rzeczy kurczy się w zastraszającym tempie.
Zaczęło się od nerwowego wybierania prac. Oczywiście Zaraz po tym, jak dowiedziałam się, że nie tylko ja, ale również 2 uczestniczki Akademii będziemy mogły rozsiąść się na TVN-owych fotelach podczas CAŁEGO wpadłam w popłoch. A kiedy na dodatek potwierdzono nam, że scenografka pragnie przy pomocy naszego rękodzieła umeblować cały ten kącik studio — to już namiętnemu dzierganiu i poprawianiu starszych prac nie było końca.
Okazało się, że (całe szczęście) warto mieć w domu przepastne szafy pełne “przydasi”. Kolorowe włóczki, niedokończone prace, wielobarwne dywaniki, swetry i szale stały się przepięknie zakomponowaną scenografią do naszego odcinka.
Okazało się też, że strzałem w dziesiątkę jest logo Dzień Dobry TVN wykonane techniką punch needle
No i tutaj doba okazała się za krótka, mimo że każdego dnia o tym myślałam („musisz zacząć wcześniej, żeby nie na ostatnią chwilę”) to oczywiście było tyle innych rzeczy na głowie, że w końcu i tak dziergałam na szybko w hotelu na dzień przed występem… żeby nie zaczynać w studio totalnie od zera.
Jak ubrać się do studio TV
No właśnie. Czy wiesz, że nie warto na biało albo w bluzce w drobne wzorki? Ja nie wiedziałam — i jestem ogromnie wdzięczna, że w porę poznałam szczegółowo sekrety dobrego ubrania do studio TV. Skutecznie uniknęłam wpadki i teraz kiedy oglądam nagranie, to pękam z dumy, bo każda z nas samodzielnie wybrała swoje stroje (dzięki czemu czułyśmy się superkomfortowo), ale jednak jednocześnie każda z nas wyglądała bardzo profesjonalnie i jednocześnie “bez zadęcia”. Marta wystąpiła w samodzielnie wydzierganym sweterku, ja miałam ulubione jesienne brązy i wiśnie (ta spódnica do dzisiaj wisi w szafie tylko “na specjalne okazje”) , a Monika dyskretnie promowała ulubioną markę i przywdziała popisowy błękitny sweterek, o który posypały się na IG pytania.
Z perspektywy tego wydarzenia wiem już, że warto ubrać się w coś wygodnego, niezbyt obcisłego, ale też niezupełnie nowego. Lepiej sprawdzą się wypróbowane stylizacje, niż coś, co może zaskoczyć. A!
No i buty!
Bezcenna wskazówka — buty na pewno będzie dobrze widać, więc nie ma co liczyć, że coś tam się dopasuje. To jeden z najbardziej spostrzegalnych akcentów — nie tylko powinny być wygodne, ale również niezbyt ciężkie — bo przy szpileczkach prowadzącej… może to wyglądać przedziwnie (no, chyba że inna pora roku, ale akurat początek października był przepięknie słoneczny, więc kozaczki nie miałyby szans, ale już buty do kostki, jak najbardziej).
Co najbardziej ekscytujące — nie warto się spóźniać (umówiony czas to godzina przed Twoim “wejściem”).
Dzięki punktualności załapałyśmy się na przepiękny makijaż i fachową fryzurę od przemiłych pań na “backstage”u. Nie tylko profesjonalnie rozładowały turbostres (i cierpliwie słuchały rozemocjonowanych opowieści 3 szalonych rękodzielniczek), ale jeszcze zrobiły nas “gwiazdy” w okamgnieniu, dzięki czemu fala selfiaczy polała się z naszych rąk i komórki właściwie nie opuszczały naszych dłoni dosłownie do ostatniej minuty przed oficjalnym “wejściem”.
Widać było, że te niesamowite profesjonalistki mają w sobie pokłady pozytywnej energii, które z wprawą przelewają na każdego gościa. Miałam nieodparte wrażenie, że to celowy zabieg, bo drżące dłonie i głos wyciszały się z każdym ich pociągnięciem pędzla do pudru czy szczotki do włosów. A może to dlatego, że takie zabiegi upiększające (nas ;P) miały w sobie coś z rękodzieła?
Coś w tym jest, bo od razu miałam wrażenie, że “jesteśmy u siebie”, wierzę, że gdybyśmy spotkały się na jednym z Oplotkowych warsztatów, pewnie dokładnie tak samo przebiegałaby nasza wspólna rozmowa.
Jak trafić do Dzień Dobry TVN
Przyznam, że jazda własnym autem po Warszawie to nie jest to, co lubię robić najbardziej. Zwłaszcza kiedy mam trafić (choć z nawigacją) w nowe miejsce. Podobnie było i tutaj. Niby miliony razy słyszymy na wizji “róg Marszałkowskiej i Hożej”… ale jednak kiedy mamy tam dojechać, zaparkować i spędzić dobre kilka godzin, to nie jest już tak łatwo. Przede wszystkim ciasno zagospodarowany parkingami — dosłownie każdy milimetr kwadratowy przestrzeni ścisłego centrum nie pozostawia wątpliwości, że albo uda Ci się zaparkować “jak VIP”, pod samym studio “za szlabanem”… albo czeka Cię trzecia rundka w poszukiwaniu miejsca parkingowego. Nie muszę chyba wspominać o cenach warszawskich prywatnych parkingów… koszmar. Cieszę się, że udało się skorzystać VIP opcji, chociaż na czas trwania samego programu, bo późniejsze i wcześniejsze plotki w okolicznych knajpkach i wspólne świętowanie naszej medialnej przygody odbiło się słoną czkawką (przeliczaną oczywiście na motki włóczki, z której zakupu było trzeba w zamian w tym miesiącu zrezygnować, żeby budżet się zgadzał :PPP)
Nawigacja poprowadziła bezbłędnie, ale warto mieć świadomość, że choć biurowiec, w którym mieści się studio DDTVN wydaje się ogromy od środka, to na zewnątrz wygląda bardzo niepozornie. Widok z okien w studio wynagradza jednak wszystkie parkingowe niedogodności i skutecznie usprawiedliwia ceny parkingów w okolicy 🙂
Jak posadzić rękodzieło na kanapie TVN
Jak poznać Dorotę Wellman, Marcina Prokopa i Martynę Wojciechowską jednego dnia?
Najlepiej osobiście!
No suchar na koniec musiał być!
Ale całkiem poważnie — po prostu nie da się tego zaplanować. Miałyśmy ogromne szczęście — bo Martyna dokładnie tego samego dnia, co nasz występ opowiadała o urodzinach własnych i o urodzinach swojej fundacji. To właśnie to przypadkowe spotkanie zainspirowało nas, aby przesłać szalik, który mozolnie dziergałyśmy przez cały program, zza którego przysłuchiwałyśmy się rozmowie Marcina, Doroty i Martyny… na szczytny cel. Zaraz po przyjeździe do domu, kiedy tylko emocje opadły — poprawiliśmy nieco nasz wspólny szaliczek długości pięciu i pół prokopów (no dobra – pięciu prokopów i jednej Doroty) i pięknie zapakowaliśmy go zgodnie z obietnicą złożoną Martynie. Nasze dziergane dzieło wesprze fundację Unaweza. Pękamy z dumy, że dziergane dobro może otulić (dosłownie i w przenośni) tak piękne działanie.
Oczywiście cała ta przygoda zapadła mi tak głęboko w pamięć dlatego, że wyprawa do Warszawy była jednocześnie okazją do osobistego spotkania z uczestniczkami Akademii Rękodzielnika.
Jestem dumna, że mogłyśmy wspólnie reprezentować rękodzieło w tej śniadaniówce, bo nasza wizyta w studio była jednocześnie ucieleśnieniem mojego osobistego manifestu: Razem możemy więcej.
Każda z nas podzieliła się swoją historią, każda reprezentowała siebie, ale jednocześnie każda z nas współdziałała na rzecz popularyzacji rękodzieła.
Ps. Wszystkie te porady i kilka dodatkowych — skompilowałam w formie Video-szkolenia — a nasza Ania wycięła z niego najbardziej smakowite kąski:
Zrealizowane marzenia
Kiedy w grudniu 2020 wyobrażałam sobie takie medialne podboje (tradycyjnie, jak co roku wspólnie z moją mentorką i społecznością przedsiębiorczyń on-line planuję kolejny biznesowy rok – piszę o tym więcej tutaj – nie śmiałam nawet wizualizować sobie tego, co się wydarzyło.
Piękny makijaż i fryzura, świetne rękodzielniczki przy boku, ulubieni prowadzący popularnej śniadaniówki, inspirujące spotkania i OPLOTKI w epicentrum tego wszystkiego.
Przyznam, że nie śmiałam nawet o tym marzyć.
Jeszcze rok, dwa lata temu — takie rzeczy wisiały gdzieś pomiędzy dzikim szalonym marzeniem a przekonaniem, że do TV to tylko inni, gdzie tam ja.
A jednak!
To dlatego piszę ten tekst.
To dlatego dzielę się wiedzą i doświadczeniem.
Jeżeli po drugiej stronie czytasz i myślisz sobie — no fajnie, fajnie, ale to nie dla mnie, gdzie tam ja…
To powiem Ci tylko — TAK TY!
Bo jak nie MY TO KTO?
Wiem, że rozwój, nauka, osiąganie kolejnych, coraz bardziej śmiałych celów to proces.
Sama korzystam ze wsparcia mentorki, ale też wierzę, że podaję tę „pałeczkę dalej”.
Wspierając, motywując, dzieląc się wiedzą.
Jeżeli Ty też gdzieś tam w środku czujesz, że pisane Ci więcej… to koniecznie podziel się tą myślą! To już pierwszy krok, żeby takie szalone wizje stały się rzeczywistością.
Rok temu powiedziałam podczas warsztatu mojej mentorki — tak trochę od niechcenia — w odpowiedzi na pytanie “najbardziej szalone marzenie, które chciałabyś spełnić w 2021”…
“Chciałabym opowiedzieć o OPLOTKI w najpopularniejszych mediach w Polsce”.
To ona skutecznie wybiła mnie z magicznej sfery marzeń i pomogła zamienić takie marzenia na konkretne kroki potrzebne do jego realizacji.
To dzięki Sigrun zaczęłam współpracę ze specjalistką od PR. To dzięki niej zrozumiałam, jak funkcjonują media i przestałam śnić, że pewnego dnia Dorota Wellman zadzwoni i zaprosi na kanapę, ale zaczęłam wykonywać konkretne kroki, konkretną pracę, aby to wszystko stało się rzeczywistością.
I wiesz co???
Marzenie było spoko, ale rzeczywistość okazała się o niebo lepsza!
Pewnie jeszcze usłyszysz, jak polecam moją mentorkę i zaprzyjaźnioną speckę od PR-u – w kolejnym — już grudniowym wpisie (to będzie goigant – bo podsumowanie całego tego szalonego roku), ale jeżeli już nie możesz się doczekać — śmiało pisz:
Pamiętaj, że to piękne obrazki ilustrujące lata pracy… jeżeli jesteś na początku swojej drogi — garściami czerp inspirację i za nic w świecie nie porównuj swojej sytuacji do tej u nas — nie ma sensu! Porównuj swoją sytuację do SWOJEJ Z WCZORAJ! Jeżeli pracujesz na swój sukces, działasz, to GWARANTUJĘ, że dzięki porównaniu do siebie z wczoraj, czujesz POWERA, żeby iść dalej!
Oplotkowe osiągnięcia potraktuj jako inspirację, że na Ciebie też czekają takie chwile… a tymczasem… Koniecznie chwal się swoim rękodziełem, po drugiej stronie internetu jest klient/klientka, którzy pragną nim obdarować najbliższych na święta…
Wierzę, że może Ci się przydać to szkolenie:
AAAA!
I koniecznie daj mi znać, jeżeli ten artykuł w jakiś sposób zainspirował Cię do działania i dzięki temu wspólnie z nami zarażasz “pozytywnym bakcylem rękodzieła”
Jeśli chcesz rozwijać widoczność swojej marki handmade szerzej…
Wizyta w mediach to tylko jeden z przejawów widoczności. Tak naprawdę marka handmade potrzebuje czegoś więcej: spójnej komunikacji, przygotowanej oferty, dobrego marketingu i odwagi do pokazywania swojej pracy szerzej.
To miejsce, w którym znajdziesz kursy, programy, nagrania i materiały pomagające twórczyniom handmade rozwijać biznes spokojniej, mądrzej i bardziej strategicznie.
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/11/kopia-blog-grafika-na-social-media-szablon-4.jpg788940Ania - Zespół Oplotkihttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngAnia - Zespół Oplotki2021-11-11 06:03:502026-04-18 10:38:55Jak zwiększyć widoczność marki handmade? Lekcje z wizyty w TVN
Zacznijmy od początku, czyli kiedy używasz Pinterest?
Pewnie trafiłaś/łeś na tę platformę przy ostatnim remoncie. W poszukiwaniu inspiracji wnętrzarskiej albo scrollując przepisy na popisowe danie na parapetówkę w nowej kuchni. Duża szansa, że planowałaś swoje wesele, albo wymarzone wakacje rozmarzając się podczas oglądania boskich fotek. Niewykluczone, że corocznie przed świętami zaglądasz tam po inspirację — niezależnie, czy do własnych prac, czy po pomysły na prezent, czy też po prostu, aby poczuć „Magię Świąt”.
Czy zdarzyło Ci się, że po wejściu z jasnym zamierzeniem… skończyłaś na jakiejś przypadkowej stronie z koszykiem pełnym zakupów, których nie planowałaś?
No właśnie!
Magia Pinterest!
A co, gdyby to, co oferujesz, znalazło się w koszyku takiego przypadkowego (a raczej totalnie nieprzypadkowo zaproszonego do Ciebie) klienta?
Jeżeli już czujesz, że to, coś dla Ciebie… czytaj dalej — czeka Cię garść przydatnej wiedzy na temat Pinterest.
Pinterest — czy tylko dla rękodzielników i architektów
Nie da się ukryć. Pinterest to skarbnica wiedzy na temat rękodzieła i wnętrz. Sama pisałam niedawno o tym, że Pinterest to przebogata skarbnica inspiracjijak znaleźć wzory rękodzielnicze na Pinterest.
Mam wrażenie, że kiedy mamy dosyć produkowania postów na FB i IG (takich, co to i tak za 5 minut giną w czeluściach feedu, albo znowu algorytm obciął zasięgi)… to z ulgą lądujemy na Pinterest, gdzie treści potrafią żyć nawet latami!
W podcaście Social Media dla Rękodzielnika rozgadałam się trochę na ten temat (jest też wersja pisana w formie blogowego artykułu: Social media dla rękodzielnika). To tam opowiadam, dlaczego warto zarezerwować odrobinę czasu na tę platformę, nawet kosztem FB, czy IG… bo działania mogą nam przynieść o wiele więcej długotrwałych efektów sprzedażowych i promocyjnych.
Ale oczywiście tutaj chcę Cię zachęcić do spoglądania na Pinterest jako na potężne narzędzie do promocji.
No dobra!
Jak już robię przegląd archiwalnych treści na temat Pinterest to koniecznie muszę dorzucić blogowy wpisPinterest do promocji Handmade. Dzisiaj chcę Cię zachęcić do spoglądania przyjaznym okiem na Pinterest do promocji Twojego biznesu, nawet jeżeli handmade to dla Ciebie jedynie hobby, a zawodowo działasz w zupełnie innej branży!
Okazuje się, że w naszym kursie Pinterest brały udział również przedstawiciele innych branż. Natalia — nasza graficzka uświadomiła mi, że choć kurs bazuje na ogromnym praktycznym know-how wypracowanym na bazie kilku lat strategicznych działań promocyjnych na Pinterest — to taka strategia (której uczę w kursie Pinterest) jest aplikowalna również dla innych branż!.
I to nie tylko wizualnych!
Z zainteresowaniem podglądam sukcesy producentów śrubek, dystrybutorów filtrów do kawy, a nawet coachów i freelancerów z najróżniejszych branży.
Mam wrażenie, że coś, o czym trąbię od dobrych kilku lat — w końcu się przyjęło!
Na Pinterest liczy się pomysł i opis grafiki. Tylko tyle i aż tyle.
O ile kwestia, jak technicznie przygotować grafiki na Pinterest nie jest trudna — to już strategia pinowania (czyli przyczepiania na odpowiednich tablicach takich specjalnych postów na Pinterest) już warta jest przemyślenia i długofalowego (choćby przy minimalnych nakładach czasowych) wdrażania.
Pinterest To nie jest sprint — to maraton
Zdecydowanie warto mało, a dobrze.
Zwłaszcza teraz. Wiem — kiedy spoglądasz na tysiące pinów na Oplotkowym profilu — myślisz sobie „no pewnie”. Pamiętaj jednak, że ten profil to kilka lat pracy — nie tylko mojej, ale całej społeczności (współtworzącej grupowe tablice z rękodziełem). Jeżeli startujesz (albo jesteś tam już dłużej, ale dopiero zaczynasz wykorzystywać tę platformę strategicznie) – to doradzę CI jedno. Nie warto dużo. Warto dobrze.
Dobrze, czyli strategicznie — z jasno określonym celem.
I tutaj oczywiście odpowiedź na pytanie „Jak skonstruować skuteczną strategię na Pinterest” brzmi (znienawidzone): TO ZALEŻY…
Bo oczywiście zależy od Twojego celu, zasobów czasowych, docelowego klienta …
Ale wiem, że z czystym sumieniem mogę polecić Ci kurs Pinterest, nawet jeżeli Twój biznes wcale nie opiera się na handmade. Choć większość przykładów oparłam o nasze rękodzielnicze doświadczenie, to już wiem (dzięki kolejnym uczestnikom kursu wykorzystującym tę strategię dla swoich branży), że wiedza zawarta w kursie działa również poza naszą Oplotkową niszą.
AAA! Nie zapomnij sprawdzić bezpłatnych video na temat Pinterest, które umieściliśmy na naszym Oplotkowym YOUTUBE — co prawda platforma się zmienia i ciągle aktualizuje, ale wiele z tych treści ma bardzo uniwersalny, strategiczny charakter i jeżeli wolisz oglądać, niż czytać — to zdecydowanie miejsce, gdzie najszybciej przekonasz się o niesamowitych możliwościach, które drzemią w zasobach tej platformy.
A jeżeli nie chcesz tracić czasu, tylko od razu zabrać się do działania i konstruowania TWOJEJ strategii promocji na Pinterest — to koniecznie sprawdź ten kurs Pinterest on-line.
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/10/blog-grafika-na-social-media-szablon-4.jpg788940Ania - Zespół Oplotkihttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngAnia - Zespół Oplotki2021-10-28 06:00:122021-10-28 10:49:05Pinterest do promocji – dlaczego warto, nawet dla nie-rękodzielników
Początkowo myślałam, że piszę ją dla przedsiębiorczych kobiet, które potrzebują podmuchu w skrzydła na około macierzyńskim zakręcie zawodowym, kiedy to najczęściej nasze wewnętrzne wartości robią fikołka z potrójnym saltem.
Kiedy jednak o książce, w wielkiej ekscytacji opowiadałam na prawo i lewo okazało się, że tak naprawdę z ciekawością przeczyta ją
Pan, który chce w końcu zrozumieć te „baby”, co to by chciały wszystko na raz — i dzieci, i kariera i szczęście rodzinne i frajda i znajomi i… o co im właściwie chodzi i (co chyba ważniejsze) jak z nimi w ogóle koegzystować w harmonii.
Ktoś na życiowym, zawodowym, emocjonalnym „zakręcie”, kto tak bardzo czuje, że intuicja podpowiada jedno, a świat krzyczy drugie i szuka dowodów, że WARTO słuchać tych cichutkich podszeptów duszy. Nie, nie jest to poradnik, tekst terapeutyczny — to fakty z mojej osobistej ścieżki, która (wierzę) nie jest aż taka nietypowa i w której odnajdziesz z pewnością i siebie. Nie tylko w formie konkretnych wydarzeń, ale (co ważniejsze) sposobów, aby w porażkach odnaleźć super cenne fundamenty sukcesu.
Mama, która ma wrażenie, że zaraz oszaleje w gąszczu wytycznych, parentingowych trendów i spektrum od sztywnej tygrysiej dyscypliny, po macierzyństwo bliskości, na którym tak bardzo potrzeba zaufania do siebie samej, żeby się w tym wszystkim nie zatracić.
Osoba, która ma dosyć narzuconych przez społeczeństwo definicji słowa SUKCES — taka, która zdecydowanie woli określić, co to dla niej znaczy samodzielnie. Może dla Ciebie to też frazes pt. równowaga między życiem prywatnym i zawodowym + praca z pasją… ale może (tak, jak ja) chcesz go zamienić w EPICKIE wydanie frazesu — EPICKIE, bo TWOJE WłASNE, idealnie dopasowane do tego, co gra w TWOJEJ duszy.
Wierzę, że ta historia pisana jest nie tylko grupie babek, które chcą więcej, niż egzystować. Wierzę, że ta książka jest dla wszystkich, którzy chcą ŻYĆ! Żyć po swojemu i budować sukces na własnych warunkach, własnymi rękami. To dlatego OPLOTKI. Sukces Handmade. W moim wypadku to Sukces w oparciu o warsztaty rękodzieła, ale jak taka definicja mogłaby wyglądać dla Ciebie?
Wierzę, że ta książka pomoże Ci zadać sobie odpowiednie pytania, które Cię do niej zaprowadzą.
O czym jest ta książka
No właśnie — tyle szumu wokół kilku lat z codzienności? Jeżeli szukasz historii rodem z filmu akcji, dynamicznych zwrotów, zdrad i fakapów na miliony dolców — no cóż… może niektóre sceny to i dla mnie wydają się, jak wycięte z kina akcji, ale generalnie to po prostu ŻYCIE.
A dokładniej kilka krytycznych lat od momentu, kiedy na przekór zdrowemu rozsądkowi (”To po to Ci były te studia Architektury w Berlinie i lata doświadczenia w zawodzie, żebyś teraz szydełkowania uczyła?!?”) zaufałam intuicji (te warsztaty to bezpieczny krąg wspierającej rozmowy! – to jest bezcenne w dzisiejszym pędzącym świecie obojętności w sieci) i z pełną parą zawlokłam handmade do skalowalnego on-line’u w postaci OPLOTKI (kursy rękodzieła on-line, ale również programy wspierające biznesowo samych twórców w naszej wspólnej misji zarażania bakcylem rękodzieła).
Pod prąd
Jak to się dzieje, że nieubłagane statystyki trąbią o upadających firmach w pierwszym, drugim roku działalności, a OPLOTKI to z roku na rok projekt o coraz większym rozmachu.
Czy jestem jakimś turbo-robotem?
Nie!
Superwoman.
Poważnie.
Tylko że każda z nas jest.
Każdy z nas.
Ale dopiero wtedy, kiedy odkryje kilka prawd, którymi podzieliłam się (między wierszami osobistej historii z przedsiębiorczością na zakręcie macierzyństwa w tle) w tej książce.
Stanowczo za dużo czasu potrzebowałam, by to wszystko odkryć — i wierzę, że prześledzenie tych kilku lat skróci Ci drogę.
Ta książka jest o podróży człowieka.
Tej, która każe czasem przemierzyć morza i oceany, setki kilometrów.
Po to tylko, żeby trafić tam, gdzie chyba wszyscy pędzimy.
Do siebie.
Dlaczego Self-publishing i crowdfunding?
No właśnie! Nie można było po prostu oddać całej tej logistyki, współpracując ze znanym wydawnictwem?
Cała ta korekta, redakcja, skład, druk, grafiki, okładka i tona promocji.
Przecież w OPLOTKI nie da się inaczej!
Wiedzieliśmy, że chcemy się nauczyć tego know-how. Kto wie, może uczestnicy Akademii Rękodzielnika (program biznesowego wsparcia marek handmade) też marzą o swojej pozycji książkowej? Skoro szeroko rozumiany mentoring HANDMADE wrósł w DNA marki OPLOTKI — to, czemu by nie nauczyć się, „budując samolot w trakcie lotu”?!
Przyznam — nie było łatwo. Nabrałam pokory do procesu wydawniczego. Cały nasz zespół też. Tym bardziej jednak cieszę się, że jakoś tak mimochodem działalność OPLOTKI rozszerzyła się o wydawnictwo.
Samodzielne wydawanie książki to jednak jedno, ale drugie — to kampania crowdfundingowa!
Wiem, że mamy najlepszą społeczność na świecie i wiedziałam, że finansowa górka związana z kosztami całego projektu jest do przeskoczenia, bo po drugiej stronie leży wsparcie, zaufanie i oczekiwanie na ten tekst tych niesamowitych ludzi, dla których to wszystko, co robimy na co dzień, zyskuje większy sens.
Tak się stało.
Kampania otwierająca przedsprzedaż książki rozpoczęła się w połowie czerwca.
Na „dzień dobry” osiągnęliśmy 30% potrzebnej do wydania książki kwoty (Pierwszy tydzień! Dasz wiarę?!?). Po wakacyjnym oddechu miał być wrześniowy finał — ale właściwie już w sierpniu zebraliśmy 100%.
Co teraz? No idziemy na rekord! Skoro już ruszyliśmy z procesem wydawniczym a zbiórka ciągle trwa —> Robimy Audiobooka!
Także ciągle jeszcze można zaklepać swój egzemplarz.
Kończymy 19 września, ale już teraz wiemy, że mamy wszystkie potrzebne środki na cały proces, który już właściwie ruszył. Aktualnie — już po korekcie, redakcji tekstu — kończymy składanie grafik i literek w całość, która lada chwila trafia do druku. Ostateczna liczba egzemplarzy powiększa się z dnia na dzień i stanie w miejscu na (już to wiemy) rekordowej ilości dokładnie 19 września — bo to właśnie do tego dnia można zaklepywać swój egzemplarz na stronie OPLOTEK
CIEBIE TEŻ CHCEMY W TYM KRĘGU!
Wiemy, że to ostatni moment na książkę. Po 19 września zamykamy sprzedaż i koniec, finito, oddech.
Wiemy, że już na pewno do końca roku po zakończeniu akcji 19 września NIE BĘDZIE MOŻNA sprawić sobie egzemplarza tej książki w tym roku! A dlaczego???
Padamy z wycieńczenia — to był ogromny projekt i w momencie jego zakończenia zabieramy się za wysyłanie książek do naszych wspierających kampanię, podsumowań, rozliczeń -odpoczywamy mentalnie, jednocześnie nadrabiając zaległości w rękodzielniczych projektach.
Bierzemy głęboki wdech i podsumowujemy wszystkie niesamowite cuda, które w tej kampanii pokazały nam, jak bardzo warto pomagać sobie nawzajem w spełnianiu marzeń.
Będziemy dopieszczać naszych wspierających niespodziankami i VIP wydarzeniami, bo WDZIĘCZNOŚĆ to chyba ciągle zbyt mało pojemne słowo, by wyrazić, co czujemy.
Także na pewno w tym roku możliwość zaklepania swojego własnego egzemplarza OPLOTKI. Sukces Handmade kończy się 19 września — dlatego właśnie śmiejemy się, że u nas Gwiazdka już teraz — bo jak szukasz fajowego prezentu do poczytania, chcesz, żeby przyszedł w oryginalnym opakowaniu do osoby, której świąteczny prezent to MUSI być coś wyjątkowego —> no to masz szansę odhaczyć zakupową listę prezentów świątecznych już dziś na stronie OPLOTEK, zwłaszcza że do samej książki możesz dorzucić ciekawą nagrodę 🙂 Pakowanko i wysyłka po naszej stronie — więc jedno zmartwienie będziesz mieć „z głowy” w przedświątecznym szale.
Przeciek kontrolowany — posłuchaj jednego z rozdziałów!
No właśnie. Sama też nie lubię kupować kota w worku — to właśnie dlatego lada chwila jeden z rozdziałów książki w formie nagranego audio… pofrunie do wszystkich, którzy wsparli akcję wydawniczą na Oplotkowej stronie książki.
A że mamy tam nawet taką opcję wrzucenia przysłowiowego piątaka (”wesprzyj dowolną kwotą”), to właściwie już dzisiaj możesz sprawić sobie (no może jeszcze nie całość, ale…) jeden rozdział książki „Oplotki. Sukces Handmade”.
Każdy z naszych wspierających trafia na sekretną listę mailową pełną bonusów, niespodzianek i zaproszeń na ekskluzywne wydarzenia on-line. Teraz wiemy już, że do każdej z nich powędruje również rozdział książki w wersji AUDIO.
Jeżeli chcesz dołączyć do tego VIP-grona to wskakuj i wesprzyj kampanię, korzystając z jedynej, niepowtarzalnej szansy, aby stać się fundatorem książki… i na zawsze zapisać w historii przełomowego momentu ekosystemu OPLOTKI.
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/09/kopia-blog-grafika-na-social-media-szablon-3.jpg788940Ania - Zespół Oplotkihttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngAnia - Zespół Oplotki2021-09-15 06:00:092021-09-14 10:07:14Dla kogo jest ta książka?
W Lidlu jeszcze nie ma, w Biedrze na razie też nie odnotowałam… normalnie to raczej w okolicach pierwszych godzin po Wszystkich Świętych markety odpalają Boże Narodzenie, ale dlaczego do choinki (o ironio!) w Oplotki już mówimy o świętach?
Gwiazdka?!
We wrześniu?!
Szaleństwo?
Nie. Rzeczywistość.
Mam wrażenie, że to były jedne z najbardziej ekscytujących wakacji.
Oczekiwanie i niespodzianki. (Jak na święta ;P)
Nowe kursy (punch needle, haft matermatyczny) i epicki proces wydawniczy książki OPLOTKI. Sukces Handmade.
Nie tylko rozdawaliśmy prezenty, jak przez Mikołaja na gwiazdkę, ale na dodatek zauważyłam, że właściwie w OPLOTKI właśnie wkroczyliśmy w fazę przygotowania na ten pełen ciepłych wspomnień moment w roku. Od początku kampanii — czyli czerwca do września to był dosłownie turbo-moment!
Dlaczego więc Oplotkowa Gwiazdka zaczyna się już we wrześniu?
1 – już możesz kupić prezent, którego po wrześniu już nie kupisz
Książkę można dla siebie zaklepać jeszcze tylko przez najbliższe 10 dni, a potem nie będzie już w tym roku dostępna — więc — jeżeli chcesz nią obdarować bliskich (albo siebie! A co!) na Święta i zanurzyć się z lekturą pod kocykiem podczas świątecznego leniuchowania — to masz na to — dosłownie — ostatni dzwonek — nie będzie opcji zakupu po zakończeniu kampanii, bo po prostu ledwo zipiemy i czas na zamknięcie akcji związanej z drukiem książki w tym roku — Czyli za 10 dni przechodzimy do pakowania, wysyłania, realizowania nagród, a że wszystko robimy samodzielnie — dajemy sobie bezpieczny bufor czasowy, żeby na święta już na 200% książki zawitały do czytelników z dużym wyprzedzeniem (w razie, gdybyście je dołączali do paczuszek wysyłanych z wyprzedzeniem do bliskich) 🙂
Proces wydawniczy książki już ruszył (zgodnie z zapowiedzią — po przekroczeniu 100% minimum kwoty potrzebnej na wydruk), dlatego teraz to już nie kwestia CZY, ale ILE Oplotkowych książek ruszy w świat na jesień. Oczywiście do samej książki możesz dokleić inne nagrody — może to być makramowa siata, ale równie dobrze jeden z naszych kursów on-line, a że będzie dużo dodatkowych, niezapowiedzianych niespodzianek… to czujemy się jak Elfy Mikołaja. Nie dość, że iście świąteczne promocje, to jeszcze można pozaglądać do opakowania prezentu na dużo wcześniej (dosłownie, jak za dzieciaka, kiedy można było czasem znaleźć paczuszki w szafach rodziców ;P)
A co najlepsze — jeżeli wybierasz opcję plus e-book biznesowy albo książka plus kurs on-line – to w oczekiwaniu na książkę możesz z niego skorzystać już teraz i przygotować się na przedświąteczny szał zakupowy (opcja szczególnie dedykowana twórcom handmade, bo np. “Jak wycenić rękodzieło” to must-have przed sprzedażowym szałem przedświątecznym —> tak “osładzamy” oczekiwanie na paczuszkę z książką “Oplotki. Sukces Handmade”
2 – już sprzedajemy idealne rękodzielnicze prezenty świąteczne w super cenach
Vouchery w naszym sklepie będą ważne do końca przyszłego rok
Właśnie przedłużyłyśmy daty realizacji voucherów kupionych w 2021 aż do końca 2022.
A jaka zaleta kupowania już dzisiaj?
Koszty w firmie na koniec miesiąca?
Chęć rozłożenia zakupów w czasie, żeby w grudniu nie dostać fioła?
Upominek dla kogoś, kto też kibicuje Oplotkom — ale z możliwością nienarzucania prezentu, ale dawanie możliwości wyboru obdarowanej osobie…
Wymieniać dalej?
Chyba nie muszę przekonywać — wiem, że na pokładzie mamy logistyków level mama, logistyków level przedsiębiorca i logistyków level fan rękodzieła… a wiemy, że przed świętami innych wydatków multum i czasem warto planować z dużym wyprzedzeniem 😛
3 – rozpoczynamy wsparcie biznesowe twórców w wyścigu do przedświątecznych żniw
Twórcy rękodzieła właśnie wkraczają w najważniejszy sezon w roku. Lada chwila zaczynają przygotowania do świąt. Oczywiście to idealny czas, żeby nie rozpraszać uwagi, ale skupić się na celu — rękodzielniczych żniwach. W OPLOTKI wspieramy twórców, którzy chcą wynieść swój rękodzielniczy biznes na wyższy poziom. W ramach Akademii rękodzielnika — jedni tworzą kursy on-line, inni pracują nad promocją swoich produktów, jeszcze inni szykują nowości warsztatowe. W tym roku mamy jeszcze dosłownie kilka miejsc na pokładzie tego butikowego wsparcia marek handmade. Jeżeli Ty też chcesz dołączyć do osób, które zadecydowały o swoim handmade sukcesie — to nad świątecznym boomem zacznij pracować już dziś — Na stronie tegorocznej Akademii znajdziesz wszystkie szczegóły, ale ja zachęcam Cię po prostu do kontaktu na agnieszka@oplotki.pl. Jeżeli czujesz, że świąteczny sezon 2021 to ma być TWÓJ CZAS, to po prostu pisz.
4 – Oplotkowy Mikołaj spełni pewne marzenie…
Tak… to wygodne myślenie.
Przyjdzie Mikołaj i sprawi nam prezent, a nasze marzenia magicznie się zmaterializują…
Hm… ja zapraszam Cię do innego myślenia.
Nie oddawaj mocy dziadkowi z siwą brodą.
To TY MASZ MOC!
Weź odpowiedzialność za spełniania marzeń!
Nawet te ogromne i przerażające przychodzą do nas, jeżeli nad nimi pracujemy.
Własna książka była gigantycznym, nierealnym projektem, ale trening brania odpowiedzialności za realizowanie mniejszych i większych celów, planów i marzeń na co dzień zahartował mnie w boju i książka stała się możliwa.
Jeżeli Twoje marzenie to e-book, kurs, który wesprze i ułatwi opanowanie konkretnych umiejętności — nie czekaj! To TY MASZ MOC… i nie musisz czekać do grudnia, żeby sprawić sobie prezent.
Bądź dla siebie Mikołajem.
Na co dzień.
A jeżeli chcesz być naszym Mikołajem i sprawić sobie fajny upominek, a nam podarować epicką kampanię — wesprzyj książkę OPLOTKI. Sukces Handmade
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/09/kopia-blog-grafika-na-social-media-szablon-2.jpg788940Ania - Zespół Oplotkihttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngAnia - Zespół Oplotki2021-09-08 06:00:032021-09-06 08:26:58Dlaczego w Oplotki Gwiazdka startuje już we wrześniu
Czy odpowiedź na to pytanie jest prosta, jednoznaczna i oczywista?
Okazuje się, że tak. To jest ten moment, gdy widzisz ogrom wsparcia, jakie mogą i dają Ci inni. To dzięki Wam książka „Oplotki. Sukces handmade” ujrzy światło dzienne…
Dlaczego tak wiele osób wsparło Oplotkową kampanię? Postanowiłam zapytać u źródła…
Oplotki to ekosystem sprawiający, że pomysły i idee kiełkują doglądane Twoim fachowym okiem Agnieszko i całego zespołu. Skoro umożliwiasz urzeczywistnienie niewyraźnych planów i domysłów, w moim interesie, jak i innych wspierających leży, by powstały kolejne wartościowe materiały, by spełniały się marzenia tych osób, które pomagają spełnić te nasze. One napędzają kolejne plany, śmiałe decyzje i rozsądne ich wykonanie. Jeśli w ten sposób mogę przysłużyć się rozwojowi Oplotek, oznaczać to będzie, że wesprę społeczność, która wspiera mnie.
Obserwuję Oplotki od dawna. Inspirujesz mnie Agnieszko i zarażasz energią do działania. 🙂 Pokazujesz, że warto zajmować się rękodziełem i spełnianiem własnych marzeń. Cieszę się, że mogę wesprzeć ten projekt, a zarazem realizację Twojego marzenia. Nie mogę się już doczekać tej książki!
Bardzo lubię Oplotki i Twój optymizm Agnieszko! Pokazujesz, że handmade w Polsce ma ogromną wartość i powinien być doceniany! Wspierasz rękodzielników, przekazujesz swoją wiedzę innym i sporo się od Ciebie nauczyłam. Bardzo lubię też Twoje „rozgadanie” 😊 Książka pokaże nam zaplecze i to, że można rozwinąć skrzydła i osiągnąć sukces. Będzie inspiracją dla innych. Trzymam kciuki i nie mogę się doczekać się książki!
Oplotki znam od dawna, bardzo dużo się od Ciebie nauczyłam i totalnie Cię podziwiam. Przyznam jednak, że korzystałam głównie z darmowych treści i kursów. Skoro pojawiła się możliwość wsparcia Oplotkowej książki, to nie zastanawiałam się nawet chwili. Chcę pomóc spełnić Wasze marzenie o wydaniu książki, a przy okazji odwdzięczyć się za bezcenną wiedzę, którą dostałam od Was. Jestem też „molem książkowym”, więc nie wyobrażam sobie nie mieć Waszej książki na półce. Zresztą kto zna Oplotki choć trochę, ten wie, że w książce na pewno znajdziemy samo „mięsko”.
Nie wyobrażam sobie, aby mogło być inaczej. Oplotki to mój drugi dom, wartości, które są sercem Oplotek, są również ważne dla mnie i ta książka o nich mówi. Sukces można definiować na wiele różnych sposobów. Niestety dość często wybieramy te narzucone z zewnątrz. Pokazujesz, że trzeba sięgać do swojej intuicji, że można być wierną sobie i osiągać cele — te biznesowe i nie tylko. Wielu osobom potrzeba takiego przykładu.
Nie mogłabym postąpić inaczej! Zawsze kibicuję osobom, które pragną spełniać swoje marzenia! Poza tym odkąd poznałam Cię bardziej dzięki Akademii Rękodzielnika, wiem, że ta książka to będzie totalna petarda. Wiedza, którą przekazujesz, jest bezcenna i jeżeli zawrzesz ją również w książce, to wiem, że będzie to bestseller 😊 Poza tym… osobiście bardzo lubię cały Zespół Oplotkowy, dlatego chciałam Wam po prostu pomóc i odwdzięczyć się za to, co dostaje od Was.
Wsparłem kampanię wydania książki, ponieważ od początku spodobała mi się ta inicjatywa. Przez ostatni rok poznałem Oplotki, Ciebie Agnieszko, Martę i uważam, że jak ta ekipa zabierze się za wydanie książki o swojej pasji, to musi wyjść z tego coś ciekawego. Chętnie dowiem się z książki, jak wyglądały kulisy budowania obecnej pozycji oraz ile kosztowało to pracy i poświęceń.
Krótko — bo wierzę, że kiedy czegoś się chce, to przy wsparciu innych uda się to zrealizować! Mam nadzieję, że dzięki temu dałam Ci, choć mały podmuch wiatru w żagle. Poznałyśmy się dzięki warsztatom, spodobał mi się Twój optymizm, zaangażowanie i sposób patrzenia na świat (no i fantastyczny zespół!), więc postanowiłam pójść w Twoje ślady. Oczywiście z niecierpliwością czekam na książkę! Już czuję jej zapach 😁. Zachęcam też wszystkich do pomocy warto dołożyć swoją cegiełkę 🥰.
Kasia Małkowska, którą na IG znajdziecie jako @katmalk
Znając Cię, będzie to wyjątkowa i niepowtarzalna książka. Poza tym dotyczy rękodzieła, które jest moją pasją, dotyka „mojego” świata. Budując Oplotki udało Ci się osiągnąć sukces właśnie na bazie rękodzieła, więc tym bardziej jestem ciekawa, co kryje w sobie ta książka. Fajnie jest komuś pomóc spełnić jego marzenia! 😊
Oczywiście mogłabym zachwalać, promować i opowiadać, jakież cuda w tej naszej Akademii Rękodzielnika wyczyniamy w kwestii biznesów opartych o handmade.
Wierzę jednak, że jeżeli zastanawiasz się, czy taki program może wesprzeć w przedsiębiorczej drodze rękodzielnika — to przybliżenie sylwetek absolwentek poprzedniej edycji Akademii da Ci duuużo więcej.
Zatem zapraszam Cię na subiektywny przegląd poczynań naszych uczestniczek Akademii Rękodzielnika.
Kilka słów o 4. edycji akademii rękodzielnika.
To była kolejna zmiana. Kolejne ulepszenie testowane na żywym organizmie. W Akademii stawiam na kameralne grupy, które pracują we własnym tempie, ale do dyspozycji oprócz przepastnej biblioteki rękodzielnika posiadają moje wsparcie na żywo. Podobnie było również w tej edycji. Jako że na pokładzie znalazło się aż 8 uczestniczek, podzieliłam grupę równo na pół. Po to, aby zachować jedno i drugie [kameralną grupę, ale również i kontakt pomiędzy uczestniczkami] zebrałyśmy się w jednej grupie FB (aby zachować kontakt), ale spotkania na żywo odbywały się w 2 kręgach tematycznych. Produkty cyfrowe/kursy on-line oraz strategia warsztatowo-produktowa. A co nam z tego powstało?*
Osiągnięcia uczestniczek Akademii Rękodzielnika
Dorota Witowska — Tkanie dla wnętrz… i nie tylko
Dorota urzekła mnie akcją, kiedy wielkie na pół pokoju krosno wyniosła na zewnątrz w Dniu dziergania w Miejscach publicznych i tak po prostu dzieliła się swoją pasją do tej niesamowitej techniki rękodzieła.
Z pietyzmem projektowane i wykonywane prace powstają w długich godzinach skupienia- ale uwaga… tego się nie da “odzobaczyć”. Sprawdź sama: weaving.long.story
Karolina Kapustka — teoretycznie konkurencja, ale w praktyce…
Niesamowita współpraca — tkacka twórczość Karoliny udowadnia, że choć w kameralnym programie mamy dwie przedstawicielki (teoretycznie) tej samej techniki, to tkać można na wieeeeele różnych sposobów.
Wiele również dróg, którymi można kroczyć biznesowo — Karolina wybrała tą wyboistą i krętą — bo oprócz znanej ścieżki tworzenia unikalnych tkanych prac, postanowiła zanurzyć stopy w onlajnowej głębi. Miało być tylko umoczenie paluszka (warsztaty on-line przejdą do historii Oplotkowego grafika)… a skończyłyśmy na skoku na głębię i na własnym produkcie cyfrowym 🙂 Tkacki elementarz urósł do rozmiarów epickiego e-booka i trafił do naszej oplotkowej oferty sprzedażowej (Tak! Podpisujemy się pod jakością całym sercem i naszą marką)
A co dalej?
Warto podglądać: Cuda na Patykach
Monika Melkowska
Szydełkowa czarodziejka i trener mentalny. Karkołomne połączenie? O nie! Warsztaty rękodzieła on-line i stacjonarne spotkania przy szydełku ma w jednym palcu. Epickie produkty szydełkowe od łapaczy snów po wyposażenie wnętrz to już chleb powszedni. Media się o niej rozpisują… ale to kobieta-rakieta — wyznacza nową ścieżkę, na której łączy rękodzieło ze swoim ewidentnym powołaniem mentorskim. Zaciekawiłam?
Świetnie!
Po więcej tutaj: Pasje Mony
Kasia Jakubowska
Epickie chusty. Cóż więcej mogę dodać. Zapamiętałam Kasię jako najbardziej spokojną i cichutką uczestniczkę, ale kiedy pokazywała swoje prace… po prostu milkła sala. Profesjonalizm i mnisia praca. Słupek po słupku, oczko po oczku do epickich prac.
Ania Żurowska
Tworzy dekoracje okolicznościowe, kartki, zaproszenia, ozdabia przedmioty techniką decoupage, szydełkuje… Wykonuje kompozycje kwiatowe na śluby, komunie, Wszystkich Świętych. Lubi dzielić się swoją wiedzą. Prowadzi warsztaty rękodzielnicze i florystyczne dla dzieci i dorosłych, grupowe i indywidualne. Marka Ani – makiaart.pl
No właśnie — nic dziwnego, jeżeli nie — nie dość, że mocno niszowa, to wygląda na turbo-skomplikowaną. Monika pokazuje, że da się nie tylko ją opanować, ale i mieć przy tym świetną zabawę.
Lada chwila pochwalimy się kursem, który tworzymy w partnerstwie Oplotki-Koroni. –> Kurs koronki klockowej
*Pamiętaj, że nie wszystkie osiągnięcia to półroczny przedział czasowy Akademii Rękodzielnika. Uczestniczki pracowały na swój sukces długo przed Akademią i zapewne będą kontynuować pracę długo po. Ja cieszę się, że mam zaszczyt uwiecznić punkt, w którym każda z nich jest mniej więcej TERAZ. Zachęcam Cię do regularnego obserwowania ich profili — gwarantuję nieustanną inspirację 🙂
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/08/blog-grafika-na-social-media-szablon-2.jpg788940Ania - Zespół Oplotkihttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngAnia - Zespół Oplotki2021-08-25 06:00:332022-01-10 19:47:06Akademia Rękodzielnika – o programie przez pryzmat uczestniczek poprzedniej edycji