Z dniem 30 kwietnia 2018 r. weszła w życie ustawa – Prawo przedsiębiorców.

Ustawa ta wprowadza dwa istotne ułatwienia dla planujących podjąć działalność zarobkową – ulgę na start oraz tzw. działalność nierejestrową.

Dla kogo działalność nierejestrowa

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, nie stanowi działalności gospodarczej działalność wykonywana przez osobę fizyczną, której przychód należny z tej działalności nie przekracza w żadnym miesiącu 50% kwoty minimalnego wynagrodzenia (w 2018 roku jest to 1050 zł, ale kwota ta w każdym roku może się zmieniać) i która w okresie ostatnich 60 miesięcy nie wykonywała działalności gospodarczej.

Przez przychód należny rozumie się przy tym kwoty należne, choćby nie zostały faktycznie otrzymane.

Przykład

Sprzedajesz szydełkową serwetę za 150 zł. Twoim przychodem jest kwota 150 zł. Wysyłasz serwetę za pobraniem 20 października. Płatność dostajesz już w listopadzie. Kwota 150 zł jest natomiast Twoim przychodem już w październiku, pomimo, że jeszcze jej nie otrzymałaś.

Przepisy dotyczące działalności nierejestrowej stosuje się do osób rozpoczynających prowadzenie działalności po wejściu w życie ustawy ale także do osób, które w okresie 12 miesięcy przed dniem wejścia w życie ustawy nie były wpisane do CEIDG lub które zostały wykreślone z CEIDG więcej niż 12 miesięcy przed dniem wejścia w życie ustawy, nawet jeżeli w okresie ostatnich 60 miesięcy przed dniem wejścia w życie ustawy wykonywały działalność gospodarczą. Jeżeli więc między 30 kwietnia 2017 r. a 29 kwietnia 2018 r. nie byłaś wpisana do CEIDG lub których Twój wpis w CEIDG został wykreślony przed 30 kwietnia 2017 r. także możesz wykonywać działalność nierejestrową.

Nie mogą prowadzić działalności nierejestrowej spółki cywilne. Co więcej, działalność nierejestrowa nie może być objęta wymogiem uzyskania zezwolenia albo wpisu do rejestru działalności regulowanej.

Działalność nierejestrowa a urlop  wychowawczy 

Działalność nierejestrową można prowadzić także w czasie urlopu wychowawczego, jeżeli nie wyłącza to możliwości sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem.

Jakie ułatwienia

Działalność nierejestrowa nie wymaga:

  • zgłoszenia tej działalności do CEIDG, urzędu skarbowego czy GUS, przy czym możliwe jest dobrowolne złożenie wniosku o wpis do CEIDG,

  • opłacania z tego tytułu składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne (pod pewnymi wyjątkami o których mowa będzie niżej),

  • opłacania zaliczek na podatek dochodowy,

  • prowadzenia skomplikowanej księgowości.

Obowiązki osób prowadzących taką działalność 

Zasadnicze obowiązki osób prowadzących działalność nierejestrową to:

  • prowadzenia uproszczonej ewidencji sprzedaży zawierającej sumaryczną kwotę uzyskanego przychodu należnego z danego dnia, nie ma znaczenia forma prowadzenia takiej ewidencji, może być prowadzona nawet w zwykłym zeszycie,

  • wystawienie faktury (może to być faktura uproszczona), gdy żądanie jej wystawienia zostało zgłoszone w terminie 3 miesięcy od końca miesiąca, w którym dostarczono towar lub wykonano usługę, otrzymano całość lub część zapłaty lub wystawienie rachunku, o ile żądanie takie zostanie zgłoszone przed upływem 3 miesięcy od dnia wydania towaru lub wykonania usługi,

  • rozliczenie w deklaracji rocznej PIT-36 prowadzonej działalności.

To, że nie jesteś przedsiębiorcą w rozumieniu ustawy – Prawo przedsiębiorców nie oznacza, że nie możesz być uznana za przedsiębiorcę w rozumieniu innych ustaw, chociażby Kodeksu cywilnego. To natomiast zobowiązuje Cię do przestrzegania przepisów adresowanych do przedsiębiorców, w tym przepisów wiążących przedsiębiorców w relacjach z konsumentami oraz chociażby przepisów sanitarnych (np. gdy sprzedajesz żywność).

VAT i kasa fiskalna – działalność nierejestrowana

Ze względu na obowiązujące limity przychodu oraz istniejące zwolnienia podmiotowe z podatku VAT, zasadniczo będziesz zwolniona z VAT. Wykonywanie niektórych rodzajów działalności zobowiązuje natomiast do rejestracji jako podatnik VAT niezależnie od wysokości osiąganych przychodów. Dotyczy to m.in. usług i wyrobów jubilerskich. Jeżeli zamierzasz prowadzić działalność w tym zakresie, musisz zarejestrować się jako podatnik VAT.

Ze względu na obowiązujące limity przychodu przy działalności nierejestrowej, w większości przypadków nie będziesz musiała także korzystać z kasy fiskalnej (nie przekroczysz progu 20 tys. zł rocznego obrotu, który zobowiązuje do stosowania kasy). Będzie ona potrzebna w przypadku nielicznych rodzajów działalności, przy których istnieje obowiązek stosowania kasy bez względu na obroty (np. fryzjer, gastronomia, mechanik samochodowy).

Jak to jest z tym ZUSem

Jeżeli Twoja działalność polega na sprzedaży towarów, nie odprowadzasz składek na ZUS. Jeżeli jednak Twoja działalność obejmuje wykonywanie pracy na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, może stanowić samoistny i odrębny tytuł do ubezpieczeń. W takiej sytuacji Twój Klient odprowadzi za Ciebie składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne.

Jak rozliczyć się z fiskusem

Przychody osiągane z działalności nierejestrowej są przychodami z tzw. innych źródeł. Jak już wskazywałam, w związku z tymi przychodami nie musisz płacić zaliczek na podatek, ale musisz je rozliczyć w zeznaniu rocznym PIT-36.

W zeznaniu tym możesz też odliczyć koszty, które poniosłaś ściśle w związku z wykonywaną działalnością (np. zakup surowców do produkcji wyrobów). Koszty te powinny być udokumentowane, więc musisz przechowywać wszystkie dowody zakupów (paragony, faktury itp.).

Kiedy trzeba zarejestrować działalność

Po przekroczeniu w danym miesiącu limitu przychodów dla działalności nierejestrowej, działalność ta może stać się działalnością gospodarczą, począwszy od dnia, w którym nastąpiło przekroczenie. Żeby tak się jednak stało działalność ta musi być wykonywana we własnym imieniu i w sposób ciągły oraz mieć charakter zorganizowany. Jeżeli Twoja działalność będzie spełniać takie kryteria, należy w terminie 7 dni od dnia, w którym nastąpiło przekroczenie zarejestrować działalność gospodarczą w CEIDG.

Przykład

20 października sprzedałaś szydełkową serwetę za kwotę 150 zł w wyniku czego Twój przychód przekroczył kwotę 1050 zł. Sprzedaż wyrobów szydełkowych jest zorganizowana (np. masz sklep internetowy czy profil profesjonalny na Facebook), zajmujesz się nią w sposób ciągły (sprzedaż Twoich wyrobów nie jest incydentalna). Masz czas do 27 października na zgłoszenie działalności do CEIDG.

Do tak zarejestrowanego przedsiębiorcy może znaleźć zastosowanie ulga na start (brak obowiązku opłacania składek na ubezpieczenia społeczne przez 6 miesięcy). Po jej zakończeniu przedsiębiorca może skorzystać także z tzw. małego ZUS, przez okres kolejnych 24 miesięcy.

Starałam się syntetycznie przedstawić Wam tematykę działalności nierejestrowanej od strony prawnej. Poza przepisami korzystałam także z oficjalnych informacji rządowych.

Jeśli pojawią się jakiekolwiek dalsze pytania, piszcie śmiało pod postem, będę starała się na nie w miarę możliwości odpowiedzieć.

Autorką postu jest Karolina Durbacz, radca prawny.

Ps. Ten wpis powstał dosyć dawno.

Na szczęście we wrześniu 2023 udało nam się znaleźć nieco bardziej aktualne źródło wiedzy, do którego możemy Cię odesłać – a mianowicie książkę o dzałalności nierejestrowanej autorstwa Justyny Bronieckiej i Agnieszki Grzymały. Więcej o autorce?

Justyna Broniecka Przedsiębiorca, menadżer. Od prawie 10 lat właścicielka i twarz marki ZUS to nie MUS. Jej misją jest edukacja i uświadamianie klientów odnośnie systemu podatkowego Chce, aby przedsiębiorcy wiedzieli jakie są możliwości oraz z czym wiążą się poszczególne wybory. Przeszkoliła ponad 5 tys osób. Jest często zapraszana na konferencje, wykładowca w szkołach wyższych. Jej szkolenia i wystąpienia oceniane są jako praktyczne, użyteczne i ciekawe. Fanka logicznego myślenia oraz ułatwiania sobie życia. Od prawie 10 lat członek międzynarodowej organizacji Toastmasters, gdzie doskonali swoje umiejętności przemawiania publicznego oraz zarządzania. Otrzymała tam najwyższy tytuł DTM (Distinguished Toastmaster). Prywatnie pasjonatka podróży, szczególnie do Afryki.

Jeżeli już wiesz, że nierejestrowana działalność gospodarcza może się sprawdzić w Twoim przypadku, ale potrzebujesz dodatkowego wsparcia skorzystaj ze specjalnie przygotowanego poradnika, który raz na zawsze rozprawi się z wszelkimi pytaniami i niejasnościami.

Podczas zakupu książki, w miejscu na kod rabatowy użyj hasła HANDMADE lub OPLOTKI – a cena książki się obniży!

Dzięki tej książce:

    • nauczysz się właściwie rozliczać przychody i koszty za pomocą NDG,

    • dowiesz się, jakie formalności będą dla Ciebie obowiązkowe,

    • dowiesz się, jak łączyć inne źródła przychodów z NDG,

    • otrzymasz wzór formatek i niezbędnych dokumentów do prowadzenia NDG.

A taką recenzję napisałam publicznie na stronach autorki po przeczytaniu tej książki:


„Z przyjemnością przeczytałam książkę o działalności nierejestrowanej. Napisana dostępnym językiem, w bardzo przejrzysty sposób wyjaśnia, co to działalność nierejestrowana, kto może z niej skorzystać i na co uważać podczas jej prowadzenia. Takiej pozycji od dawna brakowało na rynku. Najbardziej doceniam praktyczne przykłady, które w bardzo jasny sposób pokazują działanie przepisów dotyczących działalności nierejestrowanej w praktyce. Świetnie pokazany przegląd najpopularniejszych branż, które z tego rozwiązania fiskalno-prawnego mogą skorzystać. Strzałem w dziesiątkę są krótkie, ale treściwe rozdziały będące odpowiedziami na konkretne pytania. Oczywiście cieszę się, że będę ją mogła polecać klientom, z którymi pracuję nad fundamentami biznesu handmade.”

Odnośniki do książki powyżej są linkami afiliacyjnymi.

Czy znacie powiedzenie o planowaniu i reakcji Boga na nie?

Tak, gorzko się sama śmieję ze swojego planowania. Bo choć mocy Bożej mi brakuje (niestety, och jak bardzo niestety), to umiejętność dostrzegania błędów posiadłam, i właśnie swój widzę.

W planach miałam skasowanie posta o planach pisarskich. Ale tego zamierzenia też nie zrealizuję. Chcę pokazać, że mylenie się jest rzeczą ludzką. A pomyliłam się sromotnie szacując, że dam rade publikować trzy posty tygodniowo.

Zaraz po ogłoszeniu swojego ambitnego planu wyjechałam na przecudowne wakacje. Jakoś nie miałam przebłysku, że coś się sypnie. Po powrocie kołowrót szkolny, sezon infekcyjny a także intensywne szkolenie, wyjęły mi tydzień z życiorysu. Podczas kolejnego, minionego tygodnia opłakiwałam mój najcięższy zawodowy upadek, to znaczy wykluczenie mnie z grona szczęśliwców, którzy zdobyli dofinansowanie unijne na własną działalność (a byłam na tak wysokiej fali wznoszącej, że lot był długi a zderzenie cholernie bolesne). Trzeci tydzień uciekł.

Szczęśliwie nadszedł poniedziałek

Urlop stał się pięknym, choć mglistym, wspomnieniem.  Katary, szkoły i przedszkole oswoiłam, jak co roku. Dotację przebolałam (choć piszę właśnie odwołanie), czas przystąpić do pracy. I zredukować zbyt ambitny zarys pracy blogerki.

Przede wszystkim nie obiecam Wam, że co tydzień pokaże sylwetkę nowej rękodzielniczki, bo czasem i One nie mają czasu, by coś napisać.

Po drugie, nie zagwarantuję kalendarza, bo same możecie go sprawdzać na bieżąco o tu: https://oplotki.pl/calendar/kalendarz-oplotki/

Za to, po trzecie,  zrobię wszystko, by raz w tygodniu ukazała się merytoryczny artykuł rękodzielniczy i dołożę wszelkich starań, by do Ciebie dotarł. Tyle mogę.

Tkam. Tkam od zawsze.

Tkam odkąd pamiętam, a pamiętam wytkanego białego konia na zielonym tle z szyją długą jak u żyrafy. Taki koński portret, jak w malarstwie. Praca wykonana w ósmej (sic!) klasie szkoły podstawowej na ZPT’ach.

Dlaczego tkactwo? Dlaczego właśnie ta technika? Może wawelskie arrasy wywarły na mnie wrażenie, a może monumentalne tkaniny polskie wystawiane w Lozannie, kiedy to polska tkanina wiodła prym? Nie wiem.

Sztuka włókna – jak pięknie nazywa się tkaninę artystyczną jest mi bliska w wielu formach – szycie, hafciarstwo, druty, szydełko – ale to właśnie tkactwo zafascynowało mnie najbardziej. Co jakiś czas pojawiają się w moim życiu nowe techniki, miejsca i ludzie związani z włóknem i wszystkiego chciałabym się nauczyć.

Tkanina była obecna w moim domu zawsze. Babcia szyła, mama szyje, siostra szyje, ja szyję. Po poznańskiej odzieżówce przyszedł czas na Pracownię Tkaniny Unikatowej w poznańskim CK Zamek, potem kurs we wrocławskiej Galerii Tkackiej na Jatkach, potem własne warsztaty.

Pasja przychodzi do człowieka i już nie można bez niej żyć. Przynajmniej ja nie mogę. Wszystko co widzę dookoła jest inspiracją do tworzenia. Pomysły mnożą się w głowie, spisują w notatnikach.

Jedne realizuję, inne pozostają tylko pomysłami.

Tkactwo to wiele technik, a w technice wiele splotów. Można pozostać przy jednej, można pracować w wielu. Ja pracuję techniką gobelinową na krośnie pionowym (haute lisse), ale interesuje mnie również krosno poziome (basse lisse) której daje możliwość tworzenie tkanin np. na szale.

Tkactwo to dla mnie również historia i ludzie. Interesują mnie wszystko, co jest związane z tą techniką rękodzielnicza, szczególnie w naszym regonie. Losy ludzi i ich pracy, ich tkaniny.

Karolina Nowaczyk

Jeżeli nie chcesz przegapić najnowszych wpisów lub chcesz od nas otrzymywać informacje o warsztatach rękodzieła…klikaj tutaj lub w poniższe grafiki…

Drodzy, lato mija zdecydowanie za szybko, choć – bądźmy szczerzy – rozpieściło nas tegoroczną obecnością, pojawieniem się wcześnie, rozgoszczeniem się na dobre i na długo i pysznieniem piękną aurą, słońcem i temperaturami.

Trzeba pogodzić się z coraz krótszymi dniami, z chłodnymi porankami i rześkimi wieczorami, ze skarpetami i kocykoswetrami, które ratują tą zgromadzoną ciepłotę przed wyparowaniem.

rękodzielniczka

Czyż jednak nie jest to czas dla rękodzielników wymarzony? Nigdy, serio – NIGDY – nie pomyślałabym, że to upublicznię (gdyż dzierżę imaż absolutnej miłośniczki wiosny), zatem sza. Dobrze macha się rękoma i szydełkiem czy drutami przy rozpalonym kominku, przy kubku gorącej herbaty, której nie piłam tygodniami, nawet gdy jest ciemniej i chłodniej. Za oknem.

Przed nami wrzesień, mój nieulubiony miesiąc, niestety*. Podobnie jednak jak styczeń – zaprasza do porządkowania, do podejmowania wyzwań, mamy to we krwi. Przecież nie da się wymazać długotrwałego okresu edukacji i pełnej mobilizacji na początku roku szkolnego!

Dlatego teraz ogłaszam plan zajęć, tfu, wpisów, na kolejnych kilka miesięcy:

1. Raz w tygodniu pojawi się na naszych łamach sylwetka Rękodzielniczki lub Rękodzielnika. Będą to gościnne wpisy arcyciekawych Ludzi, dotyczące pasji, życia i pomysłów, wywiady z Nimi i opowieści o Nich. Pierwszy taki wpis już jutro! (Jeśli chcielibyście, aby i Wasza historia znalazła się u nas – prosimy o kontakt mailowy pod adresem blog@oplotki.pl)

2. Raz w tygodniu przeczytacie też o tym, co nas inspiruje albo pochłania. Pokażę Wam, czym zajęte są nasze ręce lub głowa, podejrzycie, co słychać w Zajezdni lub, jeśli Zajezdnia się wyczerpie, w innych pracowniach.

3. Raz w tygodniu, pewnie w poniedziałki, będę Was informować o tym, gdzie w danym tygodniu będzie można nas spotkać i czego się nauczyć.

Uff, trzy wpisy w tygodniu?! Sama nie wiem, jak to udźwignę, osobiście zaplanowałam kurs włoskiego, nowe dziedziny rękodzieła i odkurzenie frywolitek. A przecież etat matki trojga, żony, kucharki, szofera i przedsiębiorczyni mam już zaklepany. Ale z Waszą pomocą, przy dobrej zachęcie – dam radę.
Zatem: POMOŻECIE?

*Nieulubieństwo wynika z tego, że jestem mamą dwojga nastolatków i żal mi ich, niestety. Nie mogę zrobić nic, by ich sytuację zmienić. Moje dzieci są niestety ofiarami reformy szkolnictwa, mają nadmiar zajęć w szkole (nikt mi nie powie, że zajęcia codzienne od 8 do 15.30 dla dwunastolatka są „lekkim” przeciążeniem, biorąc pod uwagę kilka godzin w domu potrzebnych do odrobienia zadań domowych). W wyniku tego są permanentnie zmęczone i niewyspane. To smutne.

 

sezon ogórkowyzdjęcie pochodzi z serwisu pixabay.com

Ponieważ sezon ogórkowy w pełni, ja też mam ręce urobione w porzeczkach, wiśniach i jabłkach, ogórki też już stoją zalane solanką i kisną w spokoju. Od kilku lat namiętnie zamykam słoikach dżemy, soki i sałatki, by ciemną jesienią i lodowatą zimą odkręcać weki i przypominać sobie aromaty lata. Gdy znoszę do domu kolejne koszyki z owocami, moje dzieci przewracają oczami ze zniecierpliwienia, bo wiedzą, że prędzej czy później poproszę je o pomoc, a one nie będą śmiały odmawiać 😉 I wiem, że wszystkie prace wokół zapraw są mozolne i wymagają cierpliwości (obieranie porzeczek do dżemu, albo drylowanie małych wiśni – któż lubi?), czasu, często brudzą, trzeba sprzątać, myć, szorować przypalony garnek po powidłach – ale dają ogromną satysfakcję – uwielbiam pełne półki spiżarni gotowe do oswajania października. Moje Babcie, a także moja Mama, długie lata zastawiały półki piwnic pełnymi słoikami. Potem przyszedł dobrobyt i wszystko można było kupić, świat oszalał, owoce koszmarnie podrożały i przestało się po ludzku opłacać. Wtedy urodziły się moje dzieci i znów zaczęło się chcieć. Sezon letni zaczynam przerabiając kwiat dzikiego bzu na syrop, później lecą truskawki, porzeczki, maliny, wiśnie, w tym roku także czereśnie, jabłka, ogórki, późne lato to aronia, czosnek, pomidory i cukinie, aż z początkiem jesieni zaprawiam także owoc dzikiego bzu. Soki to specjalność mojego Męża, dżemy, kiszonki, przeciery i ketchupy to moja działka. Przez całe lato mamy także na blacie kuchennym ogromny słój z ogórkami małosolnymi. Bo lubimy.

zdjęcie pochodzi z serwisu pixabay.com

Moje przydługawe wprowadzenie napisałam specjalnie po to, by krótkim rozwinięciem, połączonym z jeszcze krótszą konkluzją, uświadomić Wam, iż robienie przetworów owocowo-warzywnych jest czystą formą rękodzieła – mozolną pracą rąk, która zachwyca oczy/kubki smakowe, rozświetla cienie, przywołuje wspomnienia i daje nadzieję, że tuż po zimie budzi się przyroda i znów jest dłużej jasno!

Robicie przetwory? Macie ulubione? Myśleliście o tym w kategoriach rękodzieła?

Zamykacie pod zakrętką najlepsze wspomnienia bieżącego lata? A może Wasze Mamy i Babcie zapełniają Wasze półki?

Najtrudniejsze jest pierwsze zdanie, mawiają.

Najważniejsze jest pierwsze zdanie, ostrzegają.

Najistotniejsze jest w ogóle zacząć, a jak mawia Pani Swojego Czasu, Ola Budzyńska: zrobione jest lepsze od idealnego, zatem do dzieła.

Krzątanie się po tym świecie od kilku dziesięcioleci dało mi możliwość picia z wielu kielichów i oglądania niejednego pejzażu. Szłam wieloma drogami, brałam zakręty ostre i łagodne, nurzałam się w błocie i grzałam w jacuzzi. Spotkałam ludzi pięknych swoim dobrem i tych, który potrzebują więcej pracy nad sobą. Życie po prostu.

Na każdym jednak metrze przemierzanych tras, że tak zamknę ten metaforyczny początek, doceniałam piękno, prostotę i dbałość o szczegóły i tak rodziła się moja miłość do rękodzieła.

Wykonywanie rzeczy własnoręcznie to praca mozolna i bardzo czasochłonna. Jednocześnie, daje tak dużo satysfakcji, że żadna ze znanych mi rękodzielniczek, nie nazywa swojego zajęcia pracą, a tylko pasją, hobby, zainteresowaniem.

Gałęzi rękodzieła jest wiele, w kolejnych postach będę opowiadać o każdej po trochu, zaprezentuję Wam sylwetki Rękodzielniczek, wskażę, gdzie rękodzieło można kupić, a także zdradzę Wam kilka sekretów dotyczących zarabiania na nim. Pokażę Wam niebywałe piękno, nauczę znajdować perły, zaprezentuję trochę swojego.

Rozgośćcie się i czujcie, jak u siebie w domu. Zadbanym, pachnącym świeżo mieloną kawą i ciastem drożdżowym, pełnym śmiechu i beztroski.

Gosia, Zaplatajka, oplotkowa dziewczyna

Czy zatem dziwnym jawi się fakt, że błądząc po zawodowych ścieżkach w mocno dorosłym już życiu, znalazłam i tę z dzieciństwa?

 

Będąc dzieckiem nieco chorowitym w wieku przedszkolnym (ten wiek przedszkolny to w ogóle przereklamowany jest dla matek, najpierw dość łzawa adaptacja, czasem krótka, czasem kilkutygodniowa, potem katar, za chwilę gorączka, następnie abonament w przychodni i blaszana tabliczka na krześle w poczekalni z Twoim nazwiskiem, potem przejście na ty z pediatrą, bo skoro widujesz ją częściej niż najlepszą przyjaciółkę, to czemu nie, a za chwilę zerówka i „mamo, nie znasz się, pani powiedziała…”), często spędzałam czas u moich Babć.

A Babcie, jak to często bywa, były nadzwyczaj kreatywne, obie zajmowały się rękodziełem. Jedna robiła bieżniki szydełkiem, druga, ta u której spędziłam szmat wspomnianego wieku przedszkolnego, robiła wszystko – na drutach, szydełkiem, z pomocą maszyny dziewiarskiej i maszyny do szycia. A także haftowała i wiedziała sporo na temat makramy. Także – encyklopedia chodząca w dziedzinie rękodzieła była moją opiekunką i wkładała mi do głowy obrazy, których nie da się zapomnieć. A także kształtowała umiejętności w ramach motoryki mniejszej 🙂

I tak, nie dość że mając pięć lat, czytałam samodzielnie, nauczona liter – uwaga – drutami*, to właśnie wtedy tworzyłam moje pierwsze dość niezgrabne, bądźmy szczerzy, łańcuszki i półsłupki, a także oczka lewe i prawe na drutach.

Druga Babcia, która mieszkała w pewnym oddaleniu, w związku z tym była odpowiedzialna za wakacyjny wypoczynek swych wnucząt, wyspecjalizowała się w robieniu bieżników szydełkowych. Miała swój ulubiony wzór, czasem robiła też okrągłe serwety, ale do dziś pamiętam ramy do schnięcia bieżników, robione przez mojego tatę, i naciąganie wykrochmalonych, mokrych udziergów na gwoździe.

Jak widać – kąpałam się w rękodziele. Bawiłam się kordonkiem i kolorowymi włóczkami, wszystkim tym, co za siermiężnego PRLu było dostępne (czyli zapewne akrylem, ale szczerze mówiąc – nie pamiętam).

Czy zatem dziwnym jawi się fakt, że błądząc po zawodowych ścieżkach w mocno dorosłym już życiu, znalazłam i tę z dzieciństwa? Mnie – zupełnie.

Niestety, Babcia od bieżników nie żyje już od dekady. Ta wielorękodzielnicza jednak tak, ma dziewięćdziesiąt pięć lat i choć wzrok nie pozwala Jej na tworzenie nowych cudów, podziwia moje i wiernie mi kibicuje. To dla mnie prawdziwy zaszczyt!

A Ciebie kto uczył szydełkowania? Kto pokazał Ci pierwsze ściegi na drutach? Kto nawlekł pierwszą nitkę w maszynie do szycia?

*Babcia, nie przerywając sobie pracy, wolnym drutem wskazywała mi najpierw litery i uczyła ich, a później całe słowa. Nie było to zgodne z żadną nowoczesną teorią pedagogiczną, a jednak sprawiło, że znacznie wcześniej niż rówieśnicy (i ze znacznie większą absencją) umiałam posługiwać się słowem pisanym i czytanym, i pokochałam tę czynność bezgranicznie!

Od kilku miesięcy nasza pinterestowa tablica makramowa puchnie w szwach (czasem to dobrze, że internet pomieści wszystko).

Instagram też tonie w pięknych dziełach makramowych, które są tak przykładami sztuki użytkowej jak i pięknymi elementami dekoracyjnymi – to prawdziwe dzieła sztuki, obrazy malowane sznurkiem i pracą rąk.

Mimo tego, że makrama święci triumfy i staje się znów bardzo popularna, są wśród moich znajomych tacy, którzy nie znali dotąd tego pojęcia i nie wiedzieli, co się za nim kryje.

Makrama to ażurowa tkanina wykonana z różnego rodzaju sznurków czy włóczek, wiązanych lub plecionych. Do jej wykonania nie są potrzebne żadne narzędzia. Jej historia sięga starożytności, słowo makrama wywodzi się z języka tureckiego, a z Bliskiego Wschodu przywędrowała do Europy przez Hiszpanię i najpełniejszy rozkwit osiągnęła w XVI w. we Włoszech.

Do łask i do mody wróciła w XIX w., kiedy znów zaczęto szanować rękodzieło. Święci tryumfy do dziś, sama pamiętam makramy na kwiaty, które gęsto zwisały z sufitu mojej Babci, a które ochoczo zaplatał mój Tata.

Najpiękniejsze makramy powstają z materiałów naturalnych: z lnu, konopi, rafii czy bawełny. Włókna, z których się tworzy mogą mieć przeróżną grubość, a dzięki temu z makramy powstają rzeczy drobne, biżuteria – kolczyki czy bransoletki, torby, ozdoby na ścianę czy do kwiatów, aż po ogromne „ściany” makramowe, długie firany, zasłony czy kotary.

Obecnie do ozdoby makramowych wytworów używamy korali, metalowych tuneli, rurek, muszli czy drewnianych kijków.

Żeby zrobić makramę, wystarczy znać jeden węzeł zwany płaskim. Węzłów jest, rzecz jasna, więcej, ale już dzięki temu jednemu uda nam się wyczarować zakładkę do książki, bransoletkę, czy fantastyczną torbę na zakupy a także ozdobę na ścianę czy wisiadło dla kwiatów.

Węzeł płaski wykonuje się za pomocą czterech sznurków, z których dwa wewnętrzne stanowią rdzeń a dwa zewnętrzne zaplata się wokół niego. Są jeszcze węzły z jednej nitki, z dwóch, węzeł kostkowy, żebrowy i różnego typu pętelki.

Instrukcji, tutoriali czy opisów i zdjęć, jak je wszystkie wykonać, jest w sieci mnóstwo, zatem nie będę ich powielać, dla mnie słowo znaczy w tym wypadku mniej niż dobry film na Youtube.

W nieodległej przyszłości zaangażujemy się w temat makram bardziej gorliwie, obiecujemy, w zasadzie to już bardzo się angażujemy: https://www.facebook.com/groups/KURSmakramyOplotki, tymczasem popatrzcie, za pomocą czego podziękowaliśmy Wychowawczyniom z przedszkola mojego synka za cały rok ciężkiej pracy z trzylatkami:

Jeżeli przyda się więcej informacji na temat makramy…klikaj tutaj lub w poniższą grafikę…

Jeżeli nie chcesz przegapić najnowszych wpisów lub chcesz od nas otrzymywać informacje o warsztatach rękodzieła…klikaj tutaj lub w poniższe grafiki…