Turystyka leży. Gastronomia ledwo zipie. 

To z bardziej znanych.

Małe i wielkie tragedie firmowe, niestety.

Ale jednocześnie: nowe firmy, usługi, nietypowe produkty. 

Firmy kurierskie i producenci oprogramowania do video rozmów notują hiperwzrost.

A jak pandemia dotknęła rękodzieło?

Pierwszy kwartał 2020 roku – błoga nieświadomość tego, co nadchodzi

Przyznam, że już od kilku lat z dużą uwagą rozwijałam filar on-line działalności rękodzielniczej w OPLOTKI. Kursy szydełkowania i makramy on-line nikogo u nas nie dziwiły. Warsztaty on-line, choć stanowiły zaledwie ułamek wszystkich aktywności, też już były w ofercie. Jeszcze w styczniu brałam udział w Konferencji on-line dla zabieganych mam, żeby opowiadać o tym, co mamy w OPLOTKowym ekosystemie dla fanów i twórców rękodzieła. Warsztaty stacjonarne stanowiły dla nas formę spotkania ze społecznością.

Nasz zespół pochłonięty był planowaniem i organizacją serii spotkań z twórcami z całej Polski. W połowie marca wzięłyśmy udział w zgrupowaniu dla współorganizatorów festiwalu Kolej na Kobiety w Łodzi, a  dosłownie 2 tygodnie później… Ech, wszyscy wiemy, co było potem. 

rekodzielo a pandemia (7)rekodzielo a pandemia (7)rekodzielo a pandemia (7)rekodzielo a pandemia (7)

Koniec pracowni, czyli kwartał II

Nie będę tutaj oryginalna. Wraz z pierwszą falą covidowego lockdownu w stan zamrożenia przeszły pracownie rękodzieła organizujące warsztaty stacjonarne. Przyznam, że sama dosłownie 2 tygodnie przed wybuchem całego zamieszania jeszcze ciągle miałam nadzieję, że to szybko minie. Chyba zresztą jak wszyscy. Dopinałam ostatnie formalności związane z serią gościnnych warsztatów w naszej nowej poznańskiej pracowni. Kiedy wizja homeschoolingu pojawiła się na horyzoncie, odkręcałam je wszystkie w obawie, że po prostu nie dam rady (co okazało się słuszną strategią). Wkrótce wszyscy doświadczyliśmy kompletnego zamknięcia. Nikomu wtedy nie w głowie były stacjonarne warsztaty w bliskości drugiego człowieka. 

Fala anulowań, odwołań, przekładania…

Wool Fashion Festival – czyli wielu producentów włóczek na raz w jednym miejscu i czasie. Początkowo przełożony, potem całkowicie odwołany (nie mogłam się doczekać nie tylko jako prelegentka, ale też jako nałogowa zakupocholiczka, która lubi poszperać i podotykać). 

Kolej na Kobiety również świetna, cykliczna, coroczna impreza, która nie odbyła się po raz pierwszy. Choć jej elementy przeniosły się do sieci, nie miała już tak ogromnego wydźwięku. 

Selfmade Summit – epicka konferencja mojej mentorki biznesowej Sigrun. To miał być zlot przedsiębiorczyń z całego świata w islandzkim Rejkiawiku. Konferencja również została przełożona na 2021 i odbyła się w okrojonej wersji w formie on-line. 

Równocześnie konferencje on-line, które niegdyś były niszowe, teraz zaczynały nabierać niespotykanego rozpędu. Jako prelegentka na konferencji Slow Biznes Online u Grażyny Pawtel-Lorente, a także podczas kolejnej już edycji Jak żyć w Necie Kasi Aleszczyk, byłam mile zaskoczona tak ogromną frekwencją. 

Czas działać – czyli kwartał III

Zainspirowana tym nagłym przeniesieniem aktywności do sieci, zainwestowałam wszystkie siły w to, co już miałam – kursy, warsztaty i programy grupowe on-line. Moją osobistą misją było złapanie twórców i przekonanie ich, by nie poddali się obawie i strachowi. 

Codzienne live’y, aby podzielić się jakąś dobrą myślą.

Warsztaty rękodzieła, aby – skoro nie możemy wychodzić na zewnątrz – spotkać się on-line.

Podczas gdy wszyscy ruszyliśmy tłumnie nad Bałtyk, żeby cieszyć się chwilowym oddechem od pandemicznego zamknięcia, ja zabrałam się za kurs Pokochaj wycenę rękodzieła. Chciałam wyposażyć twórców w praktyczne narzędzie, pomagające ruszyć ze sprzedażą handmade. Zwłaszcza przed jesienią, kiedy znowu zamknięto nas w domach i kiedy twórcy zabrali się za wyciąganie zapasów handmade „przydasi” i zaczęli tworzyć na potęgę.

Latem na chwilę przypomnieliśmy sobie, jak to było, kiedy mogliśmy się spotykać. Jako OPLOTKI przeprowadziłyśmy wtedy kilka zaległych warsztatów stacjonarnych – głównie dla osób, które kupiły wcześniej vouchery warsztatowe. Byłyśmy miło zaskoczone, że nikt nie żądał od nas zwrotu wydanych w ten sposób pieniędzy, a każda z uczestniczek chciała spotkać się, zrealizować warsztat i tym samym wesprzeć OPLOTKI w tej trudnej sytuacji. Mimo wszystko warsztaty w maseczkach, w dużych odstępach i w salach większych niż zwykle, aby zachować wszystkie niezbędne środki ostrożności, nie miały już w sobie tej intymności kameralnych (o)plotek przy parującej herbacie. Już na początku sezonu – choć teoretycznie jeszcze można było – podjęłam decyzję o zawieszeniu warsztatów stacjonarnych „do odwołania”. Podskórnie wyczuwałam, co nadchodzi…

Na zakończenie sezonu letniego zdążyłam jeszcze zobaczyć „żywych ludzi”, kiedy gościnnie zaplatałam makramę w Muzeum Rolnictwa w Szreniawie.

Dzieci wróciły do szkoły, my do pracy. Wrzesień przywitał nas taką niby-normalnością, ale powtórka z rozrywki wisiała w powietrzu. 

rekodzielo a pandemia (7)handmade w dobie pandemii (8)handmade w dobie pandemii (8)handmade w dobie pandemii (8)

Jesień – kolejna fala, czyli kwartał IV

U mnie jeszcze we wrześniu zaczęła się intensywna praca w on-line. Warsztaty rękodzieła prowadziłam równolegle ze wspieraniem twórców rękodzieła i wyposażaniem w narzędzia, które ułatwią im robienie tego samego. Obserwowałam wysyp naprędce sklecanych instrukcji, warsztatów w sieci, troszkę nieprzemyślanych prób przenoszenia działalności rękodzielniczej do sieci. Trzymam kciuki, bo wiem, że te osoby, które postanowiły po prostu spróbować, są już teraz lata świetlne do przodu. Ruszyłam z kolejną edycją Akademii Rękodzielnika, która tym razem skupiła się na wyposażeniu uczestniczek w narzędzia do swobodnego odnajdywania się w tej nowej onlajnowej rzeczywistości. Dziewczyny przeprowadziły swoje premierowe warsztaty on-line i nauczyły się projektować ścieżkę doświadczeń dla uczestników tych warsztatów. Wierzę, że ta internetowa rewolucja, która zadziała się w covidowej rzeczywistości na naszych oczach, nie jest już dla nich niczym egzotycznym.

Równolegle misja Stowarzyszenia Oplotki, polegająca na wzmacnianiu twórczyń rękodzieła w ich przedsiębiorczych krokach, działała w tle. Inkubator sklepowy pozwalał na stawianie pierwszych kroków w procesie sprzedaży rękodzieła, stałe bywalczynie stowarzyszenia usamodzielniały się coraz bardziej, ogromne przedsięwzięcie przy wsparciu Narodowego Centrum Kultury – czyli projekt https://oplotki.pl/rekodzielo-wczoraj-i-dzis/  wskazało dokładnie, jakie zasoby potrzebne są, aby realizować jeszcze bardziej ambitne projekty, i jak ważne jest wzajemne zaufanie i wsparcie. Bez tego, zwłaszcza w dobie korona-rzeczywistości nie ma nic. 

Cieszę się, że ciągle pracuję pod skrzydłami mojej niezastąpionej mentorki Sigrun i stale uczę się meandrów biznesu on-line w jej programie SOMBA MOMENTUM. To tam trafiłam na niesamowicie wspierającą społeczność przedsiębiorczych kobiet, które wiedzą, że razem można dużo więcej. 

rekodzielo a pandemia (7)rekodzielo a pandemia (7)handmade w dobie pandemii (8)handmade a pandemia

Jak można by podsumować ten szalony 2020?

Produkty handmade pokochaliśmy jeszcze bardziej. Do grupy stałych klientów, którzy co roku zwracają wzrok w kierunku świątecznych prezentów handmade, dołączyła armia bywalców galerii, którzy nie chcieli ryzykować i zaczęli bardziej przyjaznym okiem spoglądać na zakupy w sieci. Skoro większość roku spędziliśmy w domach, sprzątając, pozbywając się zbędnych gratów, robiąc większe i mniejsze remonty, przestaliśmy trochę bezmyślnie kupować pod wpływem emocji. Zmierzyliśmy się z górami pierdołek, co mogliśmy, już pewnie sprzedaliśmy w Internecie albo oddaliśmy, gdzie tylko się dało.

Poczuliśmy, że inni też tak mają. Nie było już błyszczących wystaw sklepowych, które zachęcały do zakupów. Teraz decyzje zakupowe były coraz bardziej w naszych świadomych myślach. Równolegle twórcy rękodzieła tworzyli w domach na potęgę. Te dwie fale spotkały się w rekordowym sezonie przedświątecznym. I choć nie opieram się na konkretnych danych (na te jeszcze troszkę musimy poczekać), a na subiektywnych ocenach twórców, z którymi podsumowywałam sezon świąteczny 2020 – warto odnotować niespotykany dotąd ruch w sieci. 

A jak spoglądam na 2021?

„Co nas nie zabije, to nas wzmocni”. Niby stare porzekadło, ale okazało się okrutnie aktualne. Pandemia, plany, które trzeba było elastycznie zmieniać, ludzie, którzy rozczarowali, zranili, ale też ludzie, którzy pomogli przetrwać, wspierali bezinteresownie i pracowali tak ciężko, że podejrzewam ich (je!) o dobę z gumy. Cele, które się nie udały i te, które – mimo wszystko – udało się zrealizować z przytupem.

Szalony czas. 

Rok 2021 pewnie będzie kontynuacją tego szaleństwa, ale skoro to czytasz, to być może też spoglądasz z optymizmem w przyszłość i nie pozwalasz, aby wymówki, przeszkody i trudności Cię zatrzymały. Trzymam kciuki za Twoje plany.

Jeżeli jesteś fanem rękodzieła – zaglądaj do zakładki sklep i oddawaj się twórczości z naszymi kursami makramy, szydełka oraz haftu strukturalnego. Ten ostatni rusza już niedługo!

Jeżeli jesteś twórcą rękodzieła – również zaglądaj do tej zakładki i sięgaj po wsparcie w programach rozwojowych, e-bookach i kursach lub wskakuj do najbliższej edycji Akademii Rękodzielnika

A jeżeli przyglądasz się tej naszej rękodzielniczej branży i czujesz, że jest obszar, gdzie możesz współpracować, uczyć się, wymieniać wiedzą – zapraszam Cię do pierwszej edycji mastermindu dla przedsiębiorczyń on-line: https://oplotki.pl/mastermind/

Wszystkiego dobrego!

Agnieszka Gaczkowska

handmade w dobie pandemii (8)rekodzielo a pandemiarekodzielo a pandemia