promocja handmade na pinterest

Promocja biznesu

Mamy październik 2021 – w marketach nawet jeszcze nie wyciągają świątecznych gadżetów, a rękodzielniczy biznes już od dawna planuje strategię na Boże Narodzenie.
Dzisiaj przychodzę do Ciebie z zaproszeniem, aby nie zostawiać promocji na ostatnią chwilę, ale wręcz odwrotnie. Wykorzystaj narzędzie, które ma ogromny, niewykorzystany potencjał i już dzisiaj zrób to, co zapracuje na Twoją sprzedaż w listopadzie i grudniu.

Zaintrygowałam?
Czytaj dalej!

Dlaczego w ogóle warto zainteresować się platformą Pinterest, jeżeli jesteś twórcą rękodzieła?

Zapewne znasz Pinterest na wylot. Podobnie jak ja przypinasz miliony prac, które (na pewno!) kiedyś zrobisz. Setki inspiracji, tysiące fajnych zdjęć, cytaty, tutoriale wideo, wzory i schematy.

Bogactwo dobra!
I ogromny czasopochłaniacz…

Czasem na Pintereście znajduję perełki: „przydasie”, których od dawna szukam, włóczkę, której nie mogłam znaleźć stacjonarnie itd. Wtedy klikam i… ze zdziwieniem odkrywam, że to oferta z polskiego sklepu! Klikam dalej, kupuję.

Najczęściej na Pinterest zaglądam również wtedy, kiedy szukam czegoś konkretnego na prezent. Wpisuję hasło w wyszukiwarkę Pinterest, a algorytm „wypluwa” setki zdjęć, opatrzonych dokładnie taką frazą, której użyłam. Coraz częściej wyniki wyszukiwania to polskie słowa. A to oznacza polskie produkty naszych rodzimych twórców.

A co, gdybyś TY też mogła być „po drugiej stronie” i była tym „wynikiem wyszukiwania” pożądanego przez klienta?

A co, gdyby to właśnie Twojej pracy szukał Twój idealny klient?

To się nazywa bezpłatna promocja.
I o tym będzie w dzisiejszym wpisie.

Pinterest – dlaczego jest lepszy od Facebooka i Instagrama?

Kiedy zaczynałam swoją przygodę z Pinterest, buszowałam, scrollowałam i przypinałam na potęgę. Ale jedna myśl: „A co gdybym to JA dała się odnaleźć???” zmieniła wszystko.

Szukałam, doszkalałam się, dyskutowałam z koleżanką, która uczy profesjonalnego używania Pinterest (Mary Lumley, którą znam z mojego Online MBA) i w końcu postanowiłam sama spróbować.

Skracając tę blisko 2-letnią opowieść o strategicznym używaniu Pinterest w promocji rękodzieła i usług opartych o rękodzieło, powiem jedno: TO DZIAŁA! I dlatego chcę podzielić się z Tobą tym patentem na bezkosztową promocję.

Zacznijmy od punktu, w którym byłam. Umęczona produkowaniem postów na Facebooka i Instagram, zniechęcona faktem, że zasięgi spadają, a ludzie stają się obojętni na moje starania. W dodatku od czasu, kiedy zaczęłam używać płatnych narzędzi, Facebook chciał więcej i więcej… Aby ktokolwiek mógł zobaczyć moje oferty sprzedaży produktów, musiałam nieźle zapłacić. (Oczywiście oplotkowy Facebook i Instagram ciągle hula, ale nie znajdziesz tam zbyt częstego nawoływania do zakupu produktów z oplotkowego sklepu. No, chyba że oglądasz reklamę, ale jak wiesz, nie jest to bezpłatna promocja ;).

Odkryłam jednak, że o ile FB i Instagram żyją własnym życiem (przede wszystkim służą do zapraszania na nasze oplotkowe warsztaty rękodzieła), o tyle Pinterest stale rośnie – czyli przyprowadza coraz większą rzeszę kupujących klientów na naszą stronę.

Nawet kiedy zrobiłam sobie przerwę od przypinania czegokolwiek na Pinterest, on i tak ciągle działał. Nawet piny (bo tak nazywają się grafiki na Pinterest) sprzed kilku lat są ciągle wyszukiwane, przypinane i kierują odbiorców na moją stronę internetową.

Brzmi zbyt pięknie, aby było prawdziwe? No tak, gdzieś musi być haczyk.
Jest jeden: na Pinterest, jak na każdej platformie, robi się coraz ciaśniej. To, co działało 2 lata temu, nie działa już tak odlotowo dziś, ale ciągle ilość pracy, którą wkładam w regularne publikowanie treści na Pinterest, jest śmiesznie mała w stosunku do efektów.

promocja handmade na pinterest  promocja handmade na pinterest

Sprzedaż przez Pinterest – Jak zacząć?

Wyobraź sobie, że możesz wykorzystywać te treści, które już masz.
Do tablic na Pinterest możesz przypinać grafiki bezpośrednio ze swoich sklepów, stron www, social mediów (z Facebookiem jest trochę trudniej, bo się bardzo z Pinterest nie lubią, ale są sposoby, żeby to obejść).

Regularne działania bezpłatne przynoszą niesamowite efekty. Nawet jeden, dwa, trzy piny dziennie dają efekt kuli śniegowej i po zaskakująco krótkim czasie widać rezultaty. A co najlepsze – one nie giną z czasem! Wręcz odwrotnie, pracują dalej.

Brzmi jak legenda miejska?!?

Wiesz jak to z tymi legendami. W każdej ziarno prawdy.

Pinterest do promocji biznesu handmade

Dzisiaj, zanim zaleję Cię kolejnymi wpisami na temat platformy Pinterest, zapraszam Cię do samodzielnego sprawdzenia, czy warto słuchać tego, o czym będę Ci w najbliższych tygodniach opowiadać:

  1. Załóż konto na Pinterest (jeżeli jeszcze go nie masz). To nic nie kosztuje, a cała akcja trwa minutkę. Jeśli chcesz, możesz skorzystać z tutoriala wideo >>, który przygotowała Ania z oplotkowego zespołu. Pamiętaj, żeby wybrać konto biznesowe. Dzięki temu będziesz mieć dostęp do statystyk – bezpłatnie!
  2. Masz już konto? Super! Zaloguj się i wskocz na platformę. Przy użyciu wyszukiwarki na gorze strony spróbuj znaleźć coś, czego właśnie szukasz – prezent dla mamy, wiosenną doniczkę na balkon, pomysł na zabawę z dzieckiem. Im bardziej szalone hasło, tym lepiej.
    Masa odpowiedzi, prawda? Jesteś jeszcze ze mną, czy już przewijasz miliony interesujących inspiracji? 😉
  3. OK, to teraz ostatni test. Pomyśl o czymś, czego potrzebujesz. Chcesz to kupić. Powiedzmy, że to nowa sofa do salonu. Wyobraź ją sobie. Moja wymarzona jest granatowa i wodoodporna (bo dzieciaki, wiadomo). Co więc robię? Wpisuję „granatowa wodoodporna sofa”.
    Zgadnij, co zobaczyłam?

promocja handmade na pinterest

Co robię potem? Klikam w grafikę przedstawiającą sofę, która już mi się spodobała.
Powiększam.

I BUM! Klikam w powiększoną sofę, a jeżeli cena i wymiary pasują to… Jak myślisz, co robię? 😉 No właśnie. Wylądowałam w sklepie meblowym, dokładnie w tym punkcie, w którym znajduje się moja wymarzona sofa. Oszczędziłam sobie przeczesywania katalogów. Teraz już tylko dyskutuję z mężem, czy na raty, czy za gotówkę…

Rozumiesz już, jaki potencjał drzemie w Pinterest?
A co, gdyby to Twoje prace wyskakiwały klientowi po wpisaniu frazy z nazwą prezentu poszukiwanego na Dzień Mamy?

Zaintrygowałam?

W takim razie dołączaj!
Kurs Pinterest 

Do zobaczenia po drugiej stronie ☺

 

książka biznes rękodzielniczy

 

Dla kogo jest ta książka?

Początkowo myślałam, że piszę ją dla przedsiębiorczych kobiet, które potrzebują podmuchu w skrzydła na około macierzyńskim zakręcie zawodowym, kiedy to najczęściej nasze wewnętrzne wartości robią fikołka z potrójnym saltem.

Kiedy jednak o książce, w wielkiej ekscytacji opowiadałam na prawo i lewo okazało się, że tak naprawdę z ciekawością przeczyta ją

  • Pan, który chce w końcu zrozumieć te „baby”, co to by chciały wszystko na raz — i dzieci, i kariera i szczęście rodzinne i frajda i znajomi i… o co im właściwie chodzi i (co chyba ważniejsze) jak z nimi w ogóle koegzystować w harmonii.
  • Ktoś na życiowym, zawodowym, emocjonalnym „zakręcie”, kto tak bardzo czuje, że intuicja podpowiada jedno, a świat krzyczy drugie i szuka dowodów, że WARTO słuchać tych cichutkich podszeptów duszy. Nie, nie jest to poradnik, tekst terapeutyczny — to fakty z mojej osobistej ścieżki, która (wierzę) nie jest aż taka nietypowa i w której odnajdziesz z pewnością i siebie. Nie tylko w formie konkretnych wydarzeń, ale (co ważniejsze) sposobów, aby w porażkach odnaleźć super cenne fundamenty sukcesu.
  • Mama, która ma wrażenie, że zaraz oszaleje w gąszczu wytycznych, parentingowych trendów i spektrum od sztywnej tygrysiej dyscypliny, po macierzyństwo bliskości, na którym tak bardzo potrzeba zaufania do siebie samej, żeby się w tym wszystkim nie zatracić.
  • Osoba, która ma dosyć narzuconych przez społeczeństwo definicji słowa SUKCES — taka, która zdecydowanie woli określić, co to dla niej znaczy samodzielnie. Może dla Ciebie to też frazes pt. równowaga między życiem prywatnym i zawodowym + praca z pasją… ale może (tak, jak ja) chcesz go zamienić w EPICKIE wydanie frazesu — EPICKIE, bo TWOJE WłASNE, idealnie dopasowane do tego, co gra w TWOJEJ duszy.

Wierzę, że ta historia pisana jest nie tylko grupie babek, które chcą więcej, niż egzystować. Wierzę, że ta książka jest dla wszystkich, którzy chcą ŻYĆ! Żyć po swojemu i budować sukces na własnych warunkach, własnymi rękami. To dlatego OPLOTKI. Sukces Handmade. W moim wypadku to Sukces w oparciu o warsztaty rękodzieła, ale jak taka definicja mogłaby wyglądać dla Ciebie?

Wierzę, że ta książka pomoże Ci zadać sobie odpowiednie pytania, które Cię do niej zaprowadzą.

 

książka biznes rękodzielniczy   książka biznes rękodzielniczy

 

O czym jest ta książka

No właśnie — tyle szumu wokół kilku lat z codzienności? Jeżeli szukasz historii rodem z filmu akcji, dynamicznych zwrotów, zdrad i fakapów na miliony dolców — no cóż… może niektóre sceny to i dla mnie wydają się, jak wycięte z kina akcji, ale generalnie to po prostu ŻYCIE.

A dokładniej kilka krytycznych lat od momentu, kiedy na przekór zdrowemu rozsądkowi (”To po to Ci były te studia Architektury w Berlinie i lata doświadczenia w zawodzie, żebyś teraz szydełkowania uczyła?!?”) zaufałam intuicji (te warsztaty to bezpieczny krąg wspierającej rozmowy! – to jest bezcenne w dzisiejszym pędzącym świecie obojętności w sieci) i z pełną parą zawlokłam handmade do skalowalnego on-line’u w postaci OPLOTKI (kursy rękodzieła on-line, ale również programy wspierające biznesowo samych twórców w naszej wspólnej misji zarażania bakcylem rękodzieła).

 

Pod prąd

Jak to się dzieje, że nieubłagane statystyki trąbią o upadających firmach w pierwszym, drugim roku działalności, a OPLOTKI to z roku na rok projekt o coraz większym rozmachu.

Czy jestem jakimś turbo-robotem?
Nie!
Superwoman.
Poważnie.
Tylko że każda z nas jest.
Każdy z nas.

Ale dopiero wtedy, kiedy odkryje kilka prawd, którymi podzieliłam się (między wierszami osobistej historii z przedsiębiorczością na zakręcie macierzyństwa w tle) w tej książce.

Stanowczo za dużo czasu potrzebowałam, by to wszystko odkryć — i wierzę, że prześledzenie tych kilku lat skróci Ci drogę.

Ta książka jest o podróży człowieka.
Tej, która każe czasem przemierzyć morza i oceany, setki kilometrów.
Po to tylko, żeby trafić tam, gdzie chyba wszyscy pędzimy.
Do siebie.

 

Dlaczego Self-publishing i crowdfunding?

No właśnie! Nie można było po prostu oddać całej tej logistyki, współpracując ze znanym wydawnictwem?
Cała ta korekta, redakcja, skład, druk, grafiki, okładka i tona promocji.

Przecież w OPLOTKI nie da się inaczej!

Wiedzieliśmy, że chcemy się nauczyć tego know-how. Kto wie, może uczestnicy Akademii Rękodzielnika (program biznesowego wsparcia marek handmade) też marzą o swojej pozycji książkowej? Skoro szeroko rozumiany mentoring HANDMADE wrósł w DNA marki OPLOTKI — to, czemu by nie nauczyć się, „budując samolot w trakcie lotu”?!

Przyznam — nie było łatwo. Nabrałam pokory do procesu wydawniczego. Cały nasz zespół też. Tym bardziej jednak cieszę się, że jakoś tak mimochodem działalność OPLOTKI rozszerzyła się o wydawnictwo.

 

 

Samodzielne wydawanie książki to jednak jedno, ale drugie — to kampania crowdfundingowa!

Wiem, że mamy najlepszą społeczność na świecie i wiedziałam, że finansowa górka związana z kosztami całego projektu jest do przeskoczenia, bo po drugiej stronie leży wsparcie, zaufanie i oczekiwanie na ten tekst tych niesamowitych ludzi, dla których to wszystko, co robimy na co dzień, zyskuje większy sens.

Tak się stało.

Kampania otwierająca przedsprzedaż książki rozpoczęła się w połowie czerwca.

Na „dzień dobry” osiągnęliśmy 30% potrzebnej do wydania książki kwoty (Pierwszy tydzień! Dasz wiarę?!?). Po wakacyjnym oddechu miał być wrześniowy finał — ale właściwie już w sierpniu zebraliśmy 100%.

Co teraz? No idziemy na rekord! Skoro już ruszyliśmy z procesem wydawniczym a zbiórka ciągle trwa —> Robimy Audiobooka!

Także ciągle jeszcze można zaklepać swój egzemplarz.

Kończymy 19 września, ale już teraz wiemy, że mamy wszystkie potrzebne środki na cały proces, który już właściwie ruszył. Aktualnie — już po korekcie, redakcji tekstu — kończymy składanie grafik i literek w całość, która lada chwila trafia do druku. Ostateczna liczba egzemplarzy powiększa się z dnia na dzień i stanie w miejscu na (już to wiemy) rekordowej ilości dokładnie 19 września — bo to właśnie do tego dnia można zaklepywać swój egzemplarz na stronie OPLOTEK

 

CIEBIE TEŻ CHCEMY W TYM KRĘGU!

Wiemy, że to ostatni moment na książkę. Po 19 września zamykamy sprzedaż i koniec, finito, oddech.

Wiemy, że już na pewno do końca roku po zakończeniu akcji 19 września NIE BĘDZIE MOŻNA sprawić sobie egzemplarza tej książki w tym roku! A dlaczego???

  • Padamy z wycieńczenia — to był ogromny projekt i w momencie jego zakończenia zabieramy się za wysyłanie książek do naszych wspierających kampanię, podsumowań, rozliczeń -odpoczywamy mentalnie, jednocześnie nadrabiając zaległości w rękodzielniczych projektach.
  • Bierzemy głęboki wdech i podsumowujemy wszystkie niesamowite cuda, które w tej kampanii pokazały nam, jak bardzo warto pomagać sobie nawzajem w spełnianiu marzeń.
    Będziemy dopieszczać naszych wspierających niespodziankami i VIP wydarzeniami, bo WDZIĘCZNOŚĆ to chyba ciągle zbyt mało pojemne słowo, by wyrazić, co czujemy.

Także na pewno w tym roku możliwość zaklepania swojego własnego egzemplarza OPLOTKI. Sukces Handmade kończy się 19 września — dlatego właśnie śmiejemy się, że u nas Gwiazdka już teraz — bo jak szukasz fajowego prezentu do poczytania, chcesz, żeby przyszedł w oryginalnym opakowaniu do osoby, której świąteczny prezent to MUSI być coś wyjątkowego —> no to masz szansę odhaczyć zakupową listę prezentów świątecznych już dziś na stronie OPLOTEK, zwłaszcza że do samej książki możesz dorzucić ciekawą nagrodę 🙂 Pakowanko i wysyłka po naszej stronie — więc jedno zmartwienie będziesz mieć „z głowy” w przedświątecznym szale.

 

Przeciek kontrolowany — posłuchaj jednego z rozdziałów!

No właśnie. Sama też nie lubię kupować kota w worku — to właśnie dlatego lada chwila jeden z rozdziałów książki w formie nagranego audio… pofrunie do wszystkich, którzy wsparli akcję wydawniczą na Oplotkowej stronie książki.
A że mamy tam nawet taką opcję wrzucenia przysłowiowego piątaka (”wesprzyj dowolną kwotą”), to właściwie już dzisiaj możesz sprawić sobie (no może jeszcze nie całość, ale…) jeden rozdział książki „Oplotki. Sukces Handmade”.

Każdy z naszych wspierających trafia na sekretną listę mailową pełną bonusów, niespodzianek i zaproszeń na ekskluzywne wydarzenia on-line. Teraz wiemy już, że do każdej z nich powędruje również rozdział książki w wersji AUDIO.

Jeżeli chcesz dołączyć do tego VIP-grona to wskakuj i wesprzyj kampanię, korzystając z jedynej, niepowtarzalnej szansy, aby stać się fundatorem książki… i na zawsze zapisać w historii przełomowego momentu ekosystemu OPLOTKI.

 

Do… przeczytania…
Agnieszka

gwiazdka handmade

 

Gwiazdka?

W Lidlu jeszcze nie ma, w Biedrze na razie też nie odnotowałam… normalnie to raczej w okolicach pierwszych godzin po Wszystkich Świętych markety odpalają Boże Narodzenie, ale dlaczego do choinki (o ironio!) w Oplotki już mówimy o świętach?

Gwiazdka?!
We wrześniu?!
Szaleństwo?
Nie. Rzeczywistość.

Mam wrażenie, że to były jedne z najbardziej ekscytujących wakacji.
Oczekiwanie i niespodzianki. (Jak na święta ;P)
Nowe kursy (punch needle, haft matermatyczny) i epicki proces wydawniczy książki OPLOTKI. Sukces Handmade.
Nie tylko rozdawaliśmy prezenty, jak przez Mikołaja na gwiazdkę, ale na dodatek zauważyłam, że właściwie w OPLOTKI właśnie wkroczyliśmy w fazę przygotowania na ten pełen ciepłych wspomnień moment w roku. Od początku kampanii — czyli czerwca do września to był dosłownie turbo-moment!

  gwiazdka handmade

 

Dlaczego więc Oplotkowa Gwiazdka zaczyna się już we wrześniu?

 

1 – już możesz kupić prezent, którego po wrześniu już nie kupisz

Książkę można dla siebie zaklepać jeszcze tylko przez najbliższe 10 dni, a potem nie będzie już w tym roku dostępna — więc — jeżeli chcesz nią obdarować bliskich (albo siebie! A co!) na Święta i zanurzyć się z lekturą pod kocykiem podczas świątecznego leniuchowania — to masz na to — dosłownie — ostatni dzwonek — nie będzie opcji zakupu po zakończeniu kampanii, bo po prostu ledwo zipiemy i czas na zamknięcie akcji związanej z drukiem książki w tym roku — Czyli za 10 dni przechodzimy do pakowania, wysyłania, realizowania nagród, a że wszystko robimy samodzielnie — dajemy sobie bezpieczny bufor czasowy, żeby na święta już na 200% książki zawitały do czytelników z dużym wyprzedzeniem (w razie, gdybyście je dołączali do paczuszek wysyłanych z wyprzedzeniem do bliskich) 🙂

Proces wydawniczy książki już ruszył (zgodnie z zapowiedzią — po przekroczeniu 100% minimum kwoty potrzebnej na wydruk), dlatego teraz to już nie kwestia CZY, ale ILE Oplotkowych książek ruszy w świat na jesień. Oczywiście do samej książki możesz dokleić inne nagrody — może to być makramowa siata, ale równie dobrze jeden z naszych kursów on-line, a że będzie dużo dodatkowych, niezapowiedzianych niespodzianek… to czujemy się jak Elfy Mikołaja. Nie dość, że iście świąteczne promocje, to jeszcze można pozaglądać do opakowania prezentu na dużo wcześniej (dosłownie, jak za dzieciaka, kiedy można było czasem znaleźć paczuszki w szafach rodziców ;P)

A co najlepsze — jeżeli wybierasz opcję plus e-book biznesowy albo książka plus kurs on-line – to w oczekiwaniu na książkę możesz z niego skorzystać już teraz i przygotować się na przedświąteczny szał zakupowy (opcja szczególnie dedykowana twórcom handmade, bo np. “Jak wycenić rękodzieło” to must-have przed sprzedażowym szałem przedświątecznym —> tak “osładzamy” oczekiwanie na paczuszkę z książką “Oplotki. Sukces Handmade

 

2 – już sprzedajemy idealne rękodzielnicze prezenty świąteczne w super cenach

Vouchery w naszym sklepie będą ważne do końca przyszłego rok

Właśnie przedłużyłyśmy daty realizacji voucherów kupionych w 2021 aż do końca 2022.

A jaka zaleta kupowania już dzisiaj?
Koszty w firmie na koniec miesiąca?
Chęć rozłożenia zakupów w czasie, żeby w grudniu nie dostać fioła?
Upominek dla kogoś, kto też kibicuje Oplotkom — ale z możliwością nienarzucania prezentu, ale dawanie możliwości wyboru obdarowanej osobie…

Wymieniać dalej?
Chyba nie muszę przekonywać — wiem, że na pokładzie mamy logistyków level mama, logistyków level przedsiębiorca i logistyków level fan rękodzieła… a wiemy, że przed świętami innych wydatków multum i czasem warto planować z dużym wyprzedzeniem 😛

 

3 – rozpoczynamy wsparcie biznesowe twórców w wyścigu do przedświątecznych żniw

Twórcy rękodzieła właśnie wkraczają w najważniejszy sezon w roku. Lada chwila zaczynają przygotowania do świąt. Oczywiście to idealny czas, żeby nie rozpraszać uwagi, ale skupić się na celu — rękodzielniczych żniwach. W OPLOTKI wspieramy twórców, którzy chcą wynieść swój rękodzielniczy biznes na wyższy poziom. W ramach Akademii rękodzielnika — jedni tworzą kursy on-line, inni pracują nad promocją swoich produktów, jeszcze inni szykują nowości warsztatowe. W tym roku mamy jeszcze dosłownie kilka miejsc na pokładzie tego butikowego wsparcia marek handmade. Jeżeli Ty też chcesz dołączyć do osób, które zadecydowały o swoim handmade sukcesie — to nad świątecznym boomem zacznij pracować już dziś — Na stronie tegorocznej Akademii znajdziesz wszystkie szczegóły, ale ja zachęcam Cię po prostu do kontaktu na agnieszka@oplotki.pl. Jeżeli czujesz, że świąteczny sezon 2021 to ma być TWÓJ CZAS, to po prostu pisz.

 

4 – Oplotkowy Mikołaj spełni pewne marzenie…

Tak… to wygodne myślenie.
Przyjdzie Mikołaj i sprawi nam prezent, a nasze marzenia magicznie się zmaterializują…
Hm… ja zapraszam Cię do innego myślenia.
Nie oddawaj mocy dziadkowi z siwą brodą.

To TY MASZ MOC!
Weź odpowiedzialność za spełniania marzeń!
Nawet te ogromne i przerażające przychodzą do nas, jeżeli nad nimi pracujemy.
Własna książka była gigantycznym, nierealnym projektem, ale trening brania odpowiedzialności za realizowanie mniejszych i większych celów, planów i marzeń na co dzień zahartował mnie w boju i książka stała się możliwa.
Jeżeli Twoje marzenie to e-book, kurs, który wesprze i ułatwi opanowanie konkretnych umiejętności — nie czekaj! To TY MASZ MOC… i nie musisz czekać do grudnia, żeby sprawić sobie prezent.
Bądź dla siebie Mikołajem.
Na co dzień.

A jeżeli chcesz być naszym Mikołajem i sprawić sobie fajny upominek, a nam podarować epicką kampanię — wesprzyj książkę OPLOTKI. Sukces Handmade

Hoł, hoł, hoł.

gwiazdka handmade   gwiazdka handmade

 

książka o rękodziele

 

Dlaczego warto wspierać?

Czy odpowiedź na to pytanie jest prosta, jednoznaczna i oczywista?
Okazuje się, że tak. To jest ten moment, gdy widzisz ogrom wsparcia, jakie mogą i dają Ci inni. To dzięki Wam książka „Oplotki. Sukces handmade” ujrzy światło dzienne…

Dlaczego tak wiele osób wsparło Oplotkową kampanię? Postanowiłam zapytać u źródła…

 

 

Oplotki to ekosystem sprawiający, że pomysły i idee kiełkują doglądane Twoim fachowym okiem Agnieszko i całego zespołu. Skoro umożliwiasz urzeczywistnienie niewyraźnych planów i domysłów, w moim interesie, jak i innych wspierających leży, by powstały kolejne wartościowe materiały, by spełniały się marzenia tych osób, które pomagają spełnić te nasze. One napędzają kolejne plany, śmiałe decyzje i rozsądne ich wykonanie. Jeśli w ten sposób mogę przysłużyć się rozwojowi Oplotek, oznaczać to będzie, że wesprę społeczność, która wspiera mnie.

Alicja Cieślikowska-Maciak, twórczyni marki @starlation.art

 


 

Obserwuję Oplotki od dawna. Inspirujesz mnie Agnieszko i zarażasz energią do działania. 🙂 Pokazujesz, że warto zajmować się rękodziełem i spełnianiem własnych marzeń. Cieszę się, że mogę wesprzeć ten projekt, a zarazem realizację Twojego marzenia. Nie mogę się już doczekać tej książki!

Dorota Witowska, właścicielka marki @weaving.long.story

 


 

Bardzo lubię Oplotki i Twój optymizm Agnieszko! Pokazujesz, że handmade w Polsce ma ogromną wartość i powinien być doceniany! Wspierasz rękodzielników, przekazujesz swoją wiedzę innym i sporo się od Ciebie nauczyłam. Bardzo lubię też Twoje „rozgadanie” 😊 Książka pokaże nam zaplecze i to, że można rozwinąć skrzydła i osiągnąć sukces. Będzie inspiracją dla innych. Trzymam kciuki i nie mogę się doczekać się książki!

Aneta Dersley, twórczyni marki @anetadersley

 

 

książka o rękodziele  

 

Oplotki znam od dawna, bardzo dużo się od Ciebie nauczyłam i totalnie Cię podziwiam. Przyznam jednak, że korzystałam głównie z darmowych treści i kursów. Skoro pojawiła się możliwość wsparcia Oplotkowej książki, to nie zastanawiałam się nawet chwili. Chcę pomóc spełnić Wasze marzenie o wydaniu książki, a przy okazji odwdzięczyć się za bezcenną wiedzę, którą dostałam od Was. Jestem też „molem książkowym”, więc nie wyobrażam sobie nie mieć Waszej książki na półce. Zresztą kto zna Oplotki choć trochę, ten wie, że w książce na pewno znajdziemy samo „mięsko”.

Eliza Klonowska, właścicielka marki @madebyjaga

 


 

Nie wyobrażam sobie, aby mogło być inaczej. Oplotki to mój drugi dom, wartości, które są sercem Oplotek, są również ważne dla mnie i ta książka o nich mówi. Sukces można definiować na wiele różnych sposobów. Niestety dość często wybieramy te narzucone z zewnątrz. Pokazujesz, że trzeba sięgać do swojej intuicji, że można być wierną sobie i osiągać cele — te biznesowe i nie tylko. Wielu osobom potrzeba takiego przykładu.

Anka Chmielewska-Stadnik @achzbiorbzdur

 


 

Nie mogłabym postąpić inaczej! Zawsze kibicuję osobom, które pragną spełniać swoje marzenia! Poza tym odkąd poznałam Cię bardziej dzięki Akademii Rękodzielnika, wiem, że ta książka to będzie totalna petarda. Wiedza, którą przekazujesz, jest bezcenna i jeżeli zawrzesz ją również w książce, to wiem, że będzie to bestseller 😊 Poza tym… osobiście bardzo lubię cały Zespół Oplotkowy, dlatego chciałam Wam po prostu pomóc i odwdzięczyć się za to, co dostaje od Was.

Ania Mikołajczyk, twórczyni marki @zlap_zajaczka

 


 

Wsparłem kampanię wydania książki, ponieważ od początku spodobała mi się ta inicjatywa. Przez ostatni rok poznałem Oplotki, Ciebie Agnieszko, Martę i uważam, że jak ta ekipa zabierze się za wydanie książki o swojej pasji, to musi wyjść z tego coś ciekawego. Chętnie dowiem się z książki, jak wyglądały kulisy budowania obecnej pozycji oraz ile kosztowało to pracy i poświęceń.

 

Błażej Danielewicz, czyli String Man! Właściciel @string_art_nuance

 


 

Krótko — bo wierzę, że kiedy czegoś się chce, to przy wsparciu innych uda się to zrealizować! Mam nadzieję, że dzięki temu dałam Ci, choć mały podmuch wiatru w żagle. Poznałyśmy się dzięki warsztatom, spodobał mi się Twój optymizm, zaangażowanie i sposób patrzenia na świat (no i fantastyczny zespół!), więc postanowiłam pójść w Twoje ślady. Oczywiście z niecierpliwością czekam na książkę! Już czuję jej zapach 😁. Zachęcam też wszystkich do pomocy warto dołożyć swoją cegiełkę 🥰.

Kasia Małkowska, którą na IG znajdziecie jako @katmalk

 


 

Znając Cię, będzie to wyjątkowa i niepowtarzalna książka. Poza tym dotyczy rękodzieła, które jest moją pasją, dotyka „mojego” świata. Budując Oplotki udało Ci się osiągnąć sukces właśnie na bazie rękodzieła, więc tym bardziej jestem ciekawa, co kryje w sobie ta książka. Fajnie jest komuś pomóc spełnić jego marzenia! 😊

Ania Żurowska @anna.makiaart

 

książka o rękodziele  książka o rękodziele

warsztaty rękodzieła

 

Akademia Rękodzielnika

Oczywiście mogłabym zachwalać, promować i opowiadać, jakież cuda w tej naszej Akademii Rękodzielnika wyczyniamy w kwestii biznesów opartych o handmade.
Wierzę jednak, że jeżeli zastanawiasz się, czy taki program może wesprzeć w przedsiębiorczej drodze rękodzielnika — to przybliżenie sylwetek absolwentek poprzedniej edycji Akademii da Ci duuużo więcej.

Zatem zapraszam Cię na subiektywny przegląd poczynań naszych uczestniczek Akademii Rękodzielnika.

 

Kilka słów o 4. edycji akademii rękodzielnika.

To była kolejna zmiana. Kolejne ulepszenie testowane na żywym organizmie. W Akademii stawiam na kameralne grupy, które pracują we własnym tempie, ale do dyspozycji oprócz przepastnej biblioteki rękodzielnika posiadają moje wsparcie na żywo. Podobnie było również w tej edycji. Jako że na pokładzie znalazło się aż 8 uczestniczek, podzieliłam grupę równo na pół. Po to, aby zachować jedno i drugie [kameralną grupę, ale również i kontakt pomiędzy uczestniczkami] zebrałyśmy się w jednej grupie FB (aby zachować kontakt), ale spotkania na żywo odbywały się w 2 kręgach tematycznych. Produkty cyfrowe/kursy on-line oraz strategia warsztatowo-produktowa. A co nam z tego powstało?*

warsztaty rękodzieła  warsztaty rękodzieła

 

Osiągnięcia uczestniczek Akademii Rękodzielnika

 

Dorota Witowska — Tkanie dla wnętrz… i nie tylko

Dorota urzekła mnie akcją, kiedy wielkie na pół pokoju krosno wyniosła na zewnątrz w Dniu dziergania w Miejscach publicznych i tak po prostu dzieliła się swoją pasją do tej niesamowitej techniki rękodzieła.
Z pietyzmem projektowane i wykonywane prace powstają w długich godzinach skupienia- ale uwaga… tego się nie da “odzobaczyć”. Sprawdź sama: weaving.long.story

 

Karolina Kapustka — teoretycznie konkurencja, ale w praktyce…

Niesamowita współpraca — tkacka twórczość Karoliny udowadnia, że choć w kameralnym programie mamy dwie przedstawicielki (teoretycznie) tej samej techniki, to tkać można na wieeeeele różnych sposobów.
Wiele również dróg, którymi można kroczyć biznesowo — Karolina wybrała tą wyboistą i krętą — bo oprócz znanej ścieżki tworzenia unikalnych tkanych prac, postanowiła zanurzyć stopy w onlajnowej głębi. Miało być tylko umoczenie paluszka (warsztaty on-line przejdą do historii Oplotkowego grafika)… a skończyłyśmy na skoku na głębię i na własnym produkcie cyfrowym 🙂
Tkacki elementarz  urósł do rozmiarów epickiego e-booka i trafił do naszej oplotkowej oferty sprzedażowej (Tak! Podpisujemy się pod jakością całym sercem i naszą marką)
A co dalej?
Warto podglądać: Cuda na Patykach

 

Monika Melkowska

Szydełkowa czarodziejka i trener mentalny. Karkołomne połączenie? O nie! Warsztaty rękodzieła on-line i stacjonarne spotkania przy szydełku ma w jednym palcu. Epickie produkty szydełkowe od łapaczy snów po wyposażenie wnętrz to już chleb powszedni. Media się o niej rozpisują… ale to kobieta-rakieta — wyznacza nową ścieżkę, na której łączy rękodzieło ze swoim ewidentnym powołaniem mentorskim. Zaciekawiłam?
Świetnie!
Po więcej tutaj: Pasje Mony

 

Kasia Jakubowska

Epickie chusty. Cóż więcej mogę dodać. Zapamiętałam Kasię jako najbardziej spokojną i cichutką uczestniczkę, ale kiedy pokazywała swoje prace… po prostu milkła sala. Profesjonalizm i mnisia praca. Słupek po słupku, oczko po oczku do epickich prac.

 

Ania Żurowska

Tworzy dekoracje okolicznościowe, kartki, zaproszenia, ozdabia przedmioty techniką decoupage, szydełkuje… Wykonuje kompozycje kwiatowe na śluby, komunie, Wszystkich Świętych. Lubi dzielić się swoją wiedzą. Prowadzi warsztaty rękodzielnicze i florystyczne dla dzieci i dorosłych, grupowe i indywidualne. Marka Ani – makiaart.pl

 

Ewa Pacini

Jezu — jak tu pomieścić charyzmę Ewy w jednym wpisie — jest i strona, i kanał YouTube i grupa i lajwy i Włochy i warsztaty — człowiek orkiestra.

 

Monika Przeciszowska — znasz technikę koronki klockowej?

No właśnie — nic dziwnego, jeżeli nie — nie dość, że mocno niszowa, to wygląda na turbo-skomplikowaną. Monika pokazuje, że da się nie tylko ją opanować, ale i mieć przy tym świetną zabawę.
Lada chwila pochwalimy się kursem, który tworzymy w partnerstwie Oplotki-Koroni. –> Kurs koronki klockowej

 

 

 

*Pamiętaj, że nie wszystkie osiągnięcia to półroczny przedział czasowy Akademii Rękodzielnika. Uczestniczki pracowały na swój sukces długo przed Akademią i zapewne będą kontynuować pracę długo po. Ja cieszę się, że mam zaszczyt uwiecznić punkt, w którym każda z nich jest mniej więcej TERAZ. Zachęcam Cię do regularnego obserwowania ich profili — gwarantuję nieustanną inspirację 🙂

 

Jak rozpocząć rękodzielniczą działalność

Zanim zacznę –  chciałabym, byś zadała sobie kilka kluczowych pytań (bez obaw, nie odpowiadasz nikomu, poza sobą).

  • Od czego zacząć biznes w oparciu o rękodzieło?
  • Na czym się skupić, żeby zarabiać?
  • Skąd mam wiedzieć, czy mój pomysł jest dobry? jak to sprawdzić?
  • Jak nie zwariować robiąc wszystko, aby ten biznes w końcu ruszył?!?

Jeżeli te pytania dręczą Cię na co dzień – to wiesz, że warto dalej czytać. No to zaczynamy!

Od czego zacząć biznes w oparciu o rękodzieło?

Od tego, od czego zaczynamy każdy biznes, jeżeli ma być czymś więcej niż tylko kosztownym hobby. Planujemy. Określamy swoje cele finansowe, zawodowe, czasowe. Opracowujemy plan strategiczny i plan wdrażania swoich założeń. I działamy. Filtrując cele przez pryzmat osobistych wartości, priorytetów, bazując na naszych realnych możliwościach, środkach, zasobach – budujemy REALNE plany działania. Nie ma sensu porównywać się do innych, ale już jak najbardziej jest sens porównywać się do… siebie. Z przeszłości.

Nie porównuj się do innych

Dlaczego mówię o tym w odpowiedzi na pytania „od czego zacząć rękodzielniczy biznes?”. Bo niestety zbyt często jest to właśnie nic innego jak kosztowne hobby. Warto na samym początku zdecydować, czy tak nie powinno przypadkiem pozostać.

Rękodzieło to świetny sposób na odstresowanie, odpoczynek od pracy, to niejednokrotnie pasja, jakich mało. Nie musi być sposobem na zarabianie, czyli PRACĄ i warto to sobie uświadomić, ZANIM ruszysz szturmować szkolenia i kursy na temat promocji, brandingu, reklamy na Facebooku i całej tej oferty „sukcesu w miesiąc”, jakiej masa w „internetach”.

Stabilne źródło zarobku w oparciu o rękodzieło jest w zasięgu ręki. Ale to praca. Jak każda inna. Warto skonstruować model biznesowy z głową, co zapewne przyspieszy proces zarabiania, ale łudzenie się, że utrzymywanie się z rękodzieła będzie niekończącą pasją twórczych momentów… to raczej mało realistyczna wizja pracy zarobkowej.

Nie to, żebym chciała Ci odradzić tę drogę zawodową… ale warto liczyć się z faktem, że na początku nie będzie łatwo. Samo zaplanowanie swojej pracy tak, aby przynosiła efekty, zadowolenie, stanowiła dla nas źródło nie tylko satysfakcji, ale i utrzymania to inwestycja czasu i energii.

Na czym się skupić, żeby zarabiać?

Wdrażać w życie! Nawet najlepszy plan jest bezwartościowy, jeżeli nie wdrożysz go w życie. Niestety wielu spotkałam świetnych twórców, którzy poddali się w połowie drogi i z wielkim poczuciem porażki wrócili do tego, co robili, ZANIM podjęli decyzję, aby spróbować swoich sił w działalności w oparciu o rękodzieło. Samotność, poczucie przytłoczenia nadmiarem obowiązków, brak partnerów do rozmowy w momencie wątpliwości lub czasu ważnej decyzji… nie pomaga. Nie twierdzę, że cokolwiek zrobi ktokolwiek za Ciebie, ale już otoczenie się grupą osób o podobnych celach – znacznie ułatwia drogę.

Próbowałaś się kiedyś wspinać na Mount Everest… no dobra, na Rysy chociaż? Łatwiej, kiedy masz kogoś obok, prawda? Nie znaczy to, że stawia kroki za Ciebie, ale jakoś mniej marudzisz, a jak już naprawdę nie dajesz rady, duża szansa, że podzieli się łykiem wody, kiedy Twoja już się skończyła. Już rozumiesz, do czego zmierzam?

Branża rękodzieła to taka trochę wspinaczka na szczyt… ciężko liczyć na zrozumienie ze strony koleżanki, która wyleguje się na plaży, ale już łatwiej o sensowną radę od tej, która rok temu zdarła kolano ześlizgując się ze zbocza, bo wyszła na szlak… w japonkach.

Dobra, dobra, nie zapuszczam się w meandry metafor, ale jedno, co warto zapamiętać, z tych wynurzeń, że jeżeli Twoim celem finansowym są Rysy – to nie ma sensu porównywać Twojej mapy do tej od koleżanki zmierzającej do Doliny Pięciu Stawów. Może i fragmencik przejdziecie razem, może nawet wyruszycie z tego samego schroniska, ale kiedy Wasze szlaki się rozdzielą, życzycie sobie pewnie powodzenia i każda idzie w swoją stronę – ze świadomością, że fajnie było przejść kawałek wspólnie. Niby ta sama droga, ale minęła jakoś szybciej, raźniej.

Małymi krokami do celu

Skąd mam wiedzieć, czy mój pomysł jest dobry? Jak to sprawdzić?

Nie ma innej drogi, niż zweryfikować swój pomysł w praktyce. Ale ale… zanim weźmiesz kredyt na nową pracownię rękodzieła – sprawdź, czy w ogóle ktoś zechce ją odwiedzać. Niekonwencjonalne metody działania, inwestycje czasu i energii są jak najbardziej wskazane – ale bez skutecznego sprawdzenia rynku, konkurencji, zasadności Twojego pomysłu na zarabianie… nie warto maksymalizować swoich działań. Badanie rynku – to szumny „must have” do odhaczenia na liście zadań, ale jak to się właściwie robi w branży rękodzieła? Nie ma utartych schematów i gotowej recepty na sukces – jest za to kilka sprawdzonych metod do ich wypracowania. Jedną z nich jest działanie – robienie tego samego, ale zupełnie inaczej. Nie obędzie się bez narzędzi badania, czy Twoje założenia były słuszne – bo co Ci po badaniu rynku, którego nie potrafisz zinterpretować, porównać z innymi.

Jedna z uczestniczek moich warsztatów była załamana faktem, że na zorganizowane przez nią pierwsze warsztaty przyszły „tylko” 3 osoby… Ileż lżej było jej cieszyć się z tego wyniku, kiedy zwierzyłam się z faktu, że kilka moich pierwszych warsztatów… miało frekwencję zerową. Nawet teraz – po kilku latach działalności ciągle zdarzają się takie warsztaty! Ale są i takie, kiedy proszę koleżanki z zespołu o pomoc, bo jest aż tak wielu chętnych.

Jak nie zwariować robiąc wszystko (poza rękodziełem), aby ten biznes w końcu ruszył?!?

Piszesz posty, produkujesz treści na blogu, jesteś aktywna na Instagramie, może nawet zastawiasz się nad Youtubem, Pinterestem, czy podkastowaniem? Masz wrażenie, że ciągle za mało się promujesz, bo Twoje prace sprzedają się okazjonalnie? A kiedy czas na twórczą pracę?! Kiedy czas na urlop?!?

Odpowiedź prosta! Kiedy tak zaplanujesz!

Nie ma się co łudzić, że praca „sprzeda się sama”, więc wcielasz się w sprzedawcę i księgową. Podstawowe kwestie prawne też są kluczowe, więc wykrajasz czas na ich dopilnowanie. Nie można się promować bez sensownych zdjęć, więc studiujesz, co to ta migawka i przesłona, jakie ISO itd. I po kilku miesiącach łapiesz się na tworzeniu sklepu internetowego, w którym nie ma czego sprzedawać, bo przecież brakuje Ci czasu na tworzenie. I kółko się zamyka…

Kiedy słyszysz „deleguj pracę”, łapiesz się za kieszenie… i zastanawiasz, skąd masz wziąć środki na księgową, skoro przecież ta machina „jeszcze nie zarabia”.

Jak wyjść z tego zaklętego koła?

Postawić na zbudowanie modelu biznesowego w oparciu o Twoje potrzeby i cele.

Tak proste! I tak trudne!

Kiedy pytam „ile chcesz zarabiać miesięcznie?” pewnie nie przychodzi Ci kwota stu tysięcy Euro…

A może jednak?

Niezależnie od tego, o jakiej kwocie pomyślałaś – czy przeliczyłaś, ile to oznacza sprzedanych produktów lub usług? Pewnie podzieliłaś właśnie tą „pomyślaną kwotę” przez średnią cenę Twojego bestsellera? A co z kosztami jego wytworzenia?

Rozumiesz?

To proces.

Łatwiej przejść go wspólnie.

Dasz radę sama?

Świetnie! Nie czekaj ani chwili. To coś, co absolutnie trzeba zrobić,  jeżeli jeszcze nie zaczęłaś!

Podsumowując – nie wierz mi na słowo! Sprawdź to! A dlaczego?!

A na koniec…

Kim ja właściwie jestem, żeby Cię uczyć, jak robić biznes w oparciu o rękodzieło?!?

Jako właścicielka marki OPLOTKI z powodzeniem utrzymuję się z działalności w oparciu o rękodzieło. Prowadzę warsztaty szydełkowania, koordynuję organizację warsztatów z innych dziedzin rękodzieła, prowadzę sklep internetowy oraz dzielę się wiedzą i doświadczeniem z zakresu prowadzenia takiej właśnie działalności. Znajdziesz mnie na InstagramieFacebookuPinterest,  YouTube, a tutaj posłuchasz moich podcastów.

Jestem architektem

Studiowałam na Poznańskiej Politechnice (Architektura i Urbanistyka) i Technische Universitat Berlin (jeżeli chcesz poczytać więcej o takich podpunkcikach obok nazwiska, którymi chwali się w CV – toszczegóły znajdziesz na profilu LinkedIn Agnieszka Gaczkowska).

Pracę zaczęłam już na początku studiów (to moje drugie po Filologii Angielskiej na UAM studia) – kiedy koledzy z roku imprezowali, ja pisałam kolejne podania, aby zawalczyć o praktyki w lokalnych biurach. Od biura do biura, od asystentki asystenta, po coraz bardziej samodzielnego projektanta z epizodami zawodowymi w Warszawie i Berlinie wróciłam do ukochanego Poznania i tutaj założyłam swoją firmę. Oszczędzę Ci bolączek zawodowego życia – skwituję tylko, że finanse rekompensują długie godziny skupienia, stresu i odpowiedzialności związanej z pracą. Tak długo, jak mogłam, poświęcałam każdą wolną chwilę na rozwój zawodowy. Ale kiedy na świecie zawitała córeczka i z przychustowanym maluszkiem dzielnie biegałam po budowie… Już powoli czułam, że to chyba nie tędy droga, bo…

Jestem mamą

Z jednym dzieckiem jeszcze (choć wysiłkiem ponad siły) godziłam rolę profesjonalistki i nocnej niani, ale kiedy pojawiło się drugie, postawiłam na jedną kartę. Nikt mnie nie zmuszał, miałam komfort wyboru, ale zdecydowałam się spędzać długie godziny z dwójką urwisów, zamiast rozwijając się w ukochanej profesji. Niczego nie poświęciłam, nie byłam rozczarowana, nie mogę powiedzieć, że kiedykolwiek żałowałam wyboru (jeżeli jesteś mamą, wiesz, jak potrafią dać w kość  momenty macierzyństwa na pełnych obrotach. Też tak miałam… i  mam, ale i tak drugi raz wybrałabym tak samo). Gdyby nie ta pustka, która pojawiała się po każdym odrzuconym na rzecz macierzyństwa zleceniu, pewnie nigdy nie odkryłabym ponownie, że…

Jestem rękodzielnikiem

Tęsknota za pracą, tempem zawodowych spotkań, kreatywnym procesem projektowym i adrenaliną jego weryfikacji przez klienta wywołała wielką potrzebę rozpychania tych momentów między obiadkami, klockami i dziecięcymi basenami czymś własnym. To COŚ  – to było właśnie rękodzieło. Powrót do wszystkich zapomnianych technik, które właściwie zaprowadziły mnie na architekturę zbudował most między dziećmi a mną…DAWNĄ MNĄ. Nie mówię tu tylko o rzucaniu się w wir spontanicznej rzeźby, malarstwa, szydełkowania, szkicowania… rodem z własnego dzieciństwa, tylko teraz w wydaniu z własnymi dzieciakami do spółki… Mówię tu głównie o szydełkowaniu, które z jednej strony dawało ucieczkę od stresów macierzyństwa, a z drugiej zataczało koło ku architekturze. Tym razem w wydaniu bardziej mięciutkim niż kubatury i budowa. W wydaniu ciepłych, organicznych wnętrz wyposażonych w rękodzielnicze dodatki. Szybko odkryłam, że o ile wykształcenie architektoniczne nie jest tak powszechne, szydełkowanie już zdecydowanie przyciągnęło większą rzeszę praktykujących pań. To uświadomiło mi, że…

Jestem kobietą, 

klasyczną „babą”, aby być bardziej precyzyjną. Lubię być w otoczeniu innych plotkujących istot. Po latach pracy w męskich zespołach głodna byłam tej energii. Głodna tym bardziej, że jedyne, o czym z innymi kobietami rozmawiałam, to bezglutenowe obiadki i dziecięce przypadłości. Tęskniłam za kobiecą przestrzenią, ale taką „naszą”, nie dziecięcą. Stworzyłam OPLOTKI – czyli przestrzeń na „plotki” przy O-plataniu. Z mojej potrzeby narodziła się cała idea zajęcia się rękodziełem „na serio” nie tylko „po godzinach”, których i tak przy dwójce maluchów było coraz mniej. Tak jak wiele innych kobiet po urodzeniu dzieci zamarzyłam o pracy, która pozwoli bezszwowo połączyć rolę profesjonalistki z rolą matki „obecnej”. Ale daleka jestem marzeń w tej materii, wiedziałam, że moje przedsiębiorstwo działające w oparciu o rękodzieło musi być co najmniej w połowie tak finansowo opłacalne, jak praca w zawodzie, bo…

Jestem żoną, 

ale taką, która od A do Z musi mieć realny wpływ na to, jak wyglądają nasze wspólne decyzje. Również te finansowe. Dlatego bez owijania – piszę tutaj z perspektywy osoby, która nie najlepiej czuje się w relacji zależności finansowej i traktuje biznes – również ten w oparciu o rękodzieło – jako realne narzędzie finansowania wspólnego życia. Z pracy jako rzemieślnik można „płacić rachunki” – ale jedynie wtedy, kiedy potraktuje się ją jak pracę.

Łudzenie się, że kolejki chętnych ustawią się po moje produkty i usługi bez jakiegokolwiek wysiłku w budowaniu strategii działania na rynku… to słaba metoda. Nie będę Cię karmić frazesami „rób, co kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia” – bo nawet dla mnie – „szefa” we własnej wymarzonej firmie to bzdura. Bez pracy nic się nie zadzieje – ale to Twoja w tym głowa, aby praca była przyjemna, odbywała się w obszarze Twoich najlepszych umiejętności, była zaplanowana w taki sposób, aby dawać satysfakcję i zarobek, a nie poczucie porażki. Długo wydawało mi się, że skoro biznesplan, badanie rynku, kalkulacja zysków i strat przychodzą mi łatwo, to dzieje się tak dla każdego. Tak nie jest, po części dlatego też…

Jestem szkoleniowcem

no nie mogłam się oprzeć, nie znoszę tego terminu – ale nic tak dobrze nie określa tego, co robię, aby osiągnąć swój cel. „Rekrutuję” kolejnych rękodzielników do współpracy, „wyławiając” perełki z płatnych programów online (np. Akademia rękodzielnika), szkoleń stacjonarnych (np. szkolenie dla Poznańskiego programu Zaułek Rzemiosła) oraz bezpłatnych grup dla chcących budować biznes w oparciu o rękodzieło (grupa Oplotki &Friends – Jak Zarabiać na Rękodziele).

Wiem, że osoby, które zdecydowały się na budowanie biznesu w oparciu o rękodzieło i świadomie inwestują czas, energię i środki finansowe w powodzenie swojego przedsięwzięcia – już tam są  – i to im chcę ułatwiać drogę. Dlatego daję wiele możliwości osiągania Celu, jakim jest zarabianie na rękodziele. Można skrócić sobie drogę – korzystając z mojej wiedzy i doświadczenia w intensywnych programach (np. akademia rękodzielnika), można też korzystać z bezpłatnych możliwości, jeżeli taka inwestycja, to za dużo dla Twojego osobistego budżetu. Dlaczego można wolniej? Bo dzięki temu można bezpłatnie! Wierzę, że brak finansowego zaplecza to nie przeszkoda, potrzeba po prostu więcej pracy. Właśnie dlatego…

Jestem społecznikiem

Jako Prezes Zarządu Stowarzyszenia dzielnie walczę o zewnętrzne finansowanie projektów skierowanych zarówno do rękodzielników, jak i początkujących przedsiębiorczyń. Wiem, jak trudno było mi nauczyć się specyfiki skutecznej promocji w dobie social-mediów i niekonwencjonalnych strategii biznesowych i jak często jest to bariera, ograniczająca nawet najcenniejsze rękodzielnicze mikrobiznesy. Jeżeli finanse to jedyny powód, dla którego nie możesz wystartować z Twoją rękodzielniczą działalnością – pisz – problemów nie rozwiążę jednym mailem, ale jeżeli wiesz, czego chcesz, nie ma przeszkód, które mogą Cię powstrzymać. Otoczenie się wspierającymi ludźmi o podobnych celach nic nie kosztuje, a może dodać sił w krytycznych momentach.

Jestem taka jak TY

A skoro mi się z powodzeniem udaje się „żyć z rękodzieła”, dlaczego Tobie miałoby się nie udać?

Z powodzeniem łączę rolę architekta, mamy, żony, kobiety, szkoleniowca…i wiele innych! Tak jak Ty!

Masz w sobie energię, aby zawojować świat! – jeżeli potrzebujesz środowiska wzrostu, grupy ludzi o podobnych celach, pomocy i wsparcia. Jesteś we właściwym miejscu, bo w takim właśnie celu stworzyłam Akademię Rękodzielnika.

Program startuje w określonych momentach w roku – dlatego, żeby nie przegapić startu, koniecznie wejdź na główną stronę Akademii Rękodzielnika  zapisz się na listę osób zainteresowanych. Pamiętaj, że Akademia – to droga „na skróty”. W programie swobodnie korzystasz z mojej wiedzy i doświadczenia,  uczysz się tutaj na moich błędach, błędach kolegów i koleżanek z programu, swoich. Popełniasz je, bo działasz! Gdybyś mogła osiągnąć to samo sama – pewnie już dawno byś to zrobiła.

kurs punch needle

Tydzień temu pisałyśmy o tym, co zrobić z resztek, a dziś mamy ochotę podzielić się z Tobą refleksjami na temat techniki punch needle od naszego zespołu! Tak! U nas wariactwo na punch needle przeszło na cały (no dobra… większość) zespołu!

 

Od MARTY

Dokładnie pamiętam ten moment — przemierzałam niekończące się otchłanie Pinterest w poszukiwaniu inspiracji do dziergania, kiedy moją uwagę przykuła przepiękna, kolorowa, poducha w kwiatowy wzór. Pod przymkniętymi powiekami widziałam, jak pięknie wygląda na mojej kanapie, jak gładząc palcami jej mięciutką powierzchnię. Tak, to była miłość od pierwszego wejrzenia!
Wiedziałam, że zrobiono ją ręcznie, jednak nie potrafiłam określić jaką techniką. Wtedy obudził się mój wewnętrzny detektyw — ruszyłam na pinterestowe poszukiwania i… straciłam głowę dla tych puszystych pętelek.

Tablica inspiracji rosła, a ja przez długie godziny oglądałam, czytałam, zachwycałam się i nabierałam pewności, że koniecznie muszę nauczyć się punch needle!
Nie zastanawiając się długo, kolejnego dnia ruszyłam do pasmanterii — chciałam rozpocząć tę pętelkową przygodę jak najszybciej 🙂 Obie panie ekspedientki były zaskoczone moim pytaniem o igłę do punch needle. Jedna wzruszyła tylko ramionami, a druga — zaintrygowana moją opowieścią o urządzeniu, którym kiedyś robiło się dywany i gobeliny — zniknęła na zapleczu, by po chwili wrócić. W dłoni trzymała aparat do haftu “Violetta” – rodem z poprzedniej epoki!

Po niemal 3 latach od pierwszego spotkania z haftem pętelkowym, po miesiącach poszukiwań tej najlepszej tkaniny do pracy i igieł, których nie trzeba zamawiać z dalekich krajów, z przyjemnością obserwuję, że materiały i akcesoria do punch needle są w Polsce coraz łatwiej dostępne, a sama technika — choć nadal niszowa — staje się coraz bardziej popularna.
Dlatego dziś, kiedy zamieszczam filmy do kursu punch needle na oplotkowej platformie kursowej i dopieszczam treści, by korzystało się z niego jak najwygodniej, mam ogromną satysfakcję. Nikt nie będzie musiał już przemierzać mojej długiej drogi do krainy puszystych pętelek! Każdy, kto tylko zamarzy o panczowaniu będzie mógł to zrobić od razu (no prawie — jak tylko kurier dostarczy box z materiałami :)), bez żmudnych poszukiwań, bo sprawdzona wiedza jest na wyciągnięcie ręki!
kurs punch needle kurs punch needle

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

OD ELI

Jako dziecko lubiłam przeglądać różne skarby mojej babci. A to znalazłam włóczkę, a to kolorowe tkaniny… Pamiętam też metalową puszkę po herbatnikach… Taki przybornik z igłami, nićmi, naparstkami i nożyczkami. I kilka przedmiotów magicznych 🙂
Stała na lodówce. Dość sporej wielkości (albo tak mi się wydawało).
Igły dziwne, ostre, pozakrzywiane, albo grube rurki z otworkiem…
I zastanawiałam się, do czego to służy…
W sumie zupełnie nie pamiętam prac punchneedle u babci, ale za to moja mama wykonywała różne cuda. I do tej pory wisi taki śliczny zachód słońca z pałkami trzciny wodnej… ​​
Lubiłam je… miziać 😀

Po latach dostałam te igły i nawet wzór na te cudne pałki… Nigdy jednak nie miałam okazji ich wykonać.
Igły czekają na swój moment.

Cieszę się więc z kursu, bo mnie zmobilizował do odszukania zestawu i może niedługo pochwalę się efektami?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

OD ANI

O Punch needle usłyszałam od dziewczyn z zespołu. Agnieszka i Marta opowiadały o nim z ogromną ekscytacją i entuzjazmem. Mogłabym się pokusić o bardziej obrazowe ujęcie — szczebiotały o nim niczym dwa wróbelki (wybaczcie dziewczyny to porównanie 😉 ).
Ale faktycznie, technika wydała się ciekawa, coś nowego. Jakież było moje zdziwienie, że w moim rękodzielniczym przyborniku odziedziczonym po mamie, znalazłam urządzenie, które niestety lekko uszkodzone, służyło mi dotąd jako dziurkacz do pasków, a okazało się igłą do punch needle. No nie dowiedziałabym się tego, gdyby punch needle nie opanowało Oplotek.

Dobrze, że tak się stało również dlatego, że efekty panczowania, naprawdę są fantastyczne, a sama technika jest bardzo przyjazna człowiekowi. I muszę zwrócić honor, że szczebiotanie było jak najbardziej na miejscu 😛
A jeśli chodzi o pracę nad kursem, dla mnie oznacza obróbkę video i w tym przypadku właściwie nie byłoby nic nadzwyczajnego, gdyby nie ta pierwsza myśl: Ło matko! Ona oszalała! I miałam tu na myśli Agnieszkę, która wyprodukowała tyle materiału, że spokojnie na 3 kursy by starczyło.
A dziś, już wiem, że bez punch needle już się nie obejdę 😉

Jeśli to was zaciekawiło, to koniecznie sprawdźcie stronę kursu, gdzie mamy dla was 2 opcje zakupu kurs z materiałami albo bez dla tych, którzy również ”odziedziczyli” czy znaleźli przybory punch needle.

punch needle sklep

 

Wylewają się z szaf. Wysypują się z szuflad. Wystają z koszyczków rozsianych po domu.

Włóczki, sznurki i nitki. W motkach, kulkach i luzem.

Wszędzie ich pełno.

Przyznam, że to dzięki nim powstał kurs punch needle!

punch needle sklep punch needle sklep

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Punch needle

Kiedy zauważyłam, że ta technika to świetny sposób na zutylizowanie resztek — złapałam bakcyla na dobre.

Nie starczy na chustę, ale już na przepiękny obraz techniką punch needle — zdecydowanie — to o motku merino z kaszmirem, który był tak milutki w dotyku, że po prostu nie mogłam schować go do szuflady. No nie mogłam.

Bawełniana końcóweczka, która została po ostatnim szale tworzenia łapaczy snów — proszę bardzo — nadała się na “skórę” portretu “twarz w liściach” 😉

 

Kurs punch needle

Jeżeli u Ciebie nadmiarowe sznureczki plączą się po domu — to nie możesz przegapić premiery kursu punch needle w Oplotki. Miesiące przedzierania się przez meandry tej prostej, ale jednak niezbyt popularnej techniki zawarłyśmy w skondensowanej formie video-tutoriali i podpowiedzi, które oszczędzą Ci długich godzin poszukiwań.

Wiele zagadnień w kursie jest zaskakująco prostych… ale dopiero, kiedy już o nich wiemy… sam sposób trzymania igły do punch needle to tak prosta sprawa… a jednak… dopóki nie opanowałam kilku prostych patentów… za Chiny nie wychodziło.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Opanuj nową umiejętność

Dlatego — jeżeli jeszcze masz chwilę oddechu w aurze wakacyjnych ciepłych wieczorów — nie przegap okazji do opanowania nowej umiejętności, która niewątpliwie stanie się świetnym patentem na utylizację włóczek, które już u siebie masz.

A co jeżeli nie masz?

Nie martw się — do kursu możesz dodać kartonik z wszystkimi potrzebnymi materiałami — oszczędzisz sobie biegania po pasmanteriach — zwłaszcza jeżeli niekoniecznie leży gdzieś u Ciebie na dnie szafy specjalna igła do punch needle albo nawlekacz, który ułatwi pracę 😉

A może już tworzysz techniką punch needle?
Koniecznie się pochwal

punch needle zestaw

 

Punch needle

No właśnie! Co zrobić, kiedy włóczki wysypują się już z wszystkich szaf i brakuje pomysłów, jak je skutecznie zutylizować?

Podpowiadam — PUNCH NEEDLE — czyli technika haftu pętelkowego, którą w wakacje 2021 włączamy do naszego OPLOTKOWEGO przybornika kursowego! Nie tylko jesteś w stanie zużyć dowolne grubości włóczek, tworząc z nich obrazy, dekoracyjne poduszki, dywany, czy maskotki… ale fakt, że do pracy nie potrzebujesz wielu akcesoriów — może dać Ci świetne narzędzie do odpoczynku na wakacyjnym kocyku. Oplotkowy kurs pokazujący krok po kroku, jak opanować podstawy tej techniki i wybrać zestaw narzędzi odpowiedni dla siebie — już gotowy.

Mamy przeczucie, że to będzie nasz tegoroczny HIT i nie zawahamy się go użyć… do zarażania rękodzielniczym optymizmem kolejnych sceptyków.

Dlatego, jeżeli w końcu łapiesz oddech, urlop pozwala zwolnić na chwilę i porozglądać się po Oplotkowych atrakcjach — to nie mogę nie wspomnieć — wskakuj i sprawdź ten nowiuteńki kurs… i koniecznie podziel się wieścią o jego powstaniu dalej 🙂

No dobra — zaczęło się w OPLOTKI od szydełkowania… i nie byłabym sobą, gdybym nie opowiedziała Ci historii, jak zamieniłam szydełko na…

punch needle zestawpunch needle zestaw

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Śniadaniówkę

Kilka godzin później w hotelowym pokoju oglądam siebie mówiącą o społeczności twórców i fanów rękodzieła Oplotki w Pytanie na śniadanie i ciągle nie mogłam uwierzyć, że to było NA PRAWDĘ

Dzień wcześniej przejechałam trasę Poznań-Wawa i wylądowałam w Irysowy Hostel & Apartamenty (świetne miejsce, dlatego ochoczo polecam)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dzięki temu, że mężu ogarnął naszą dziecio-załogę, mogłam wyspać się, jak człowiek i wyglądać mniej-zombie niż na co dzień. Wycisnęłam z tego, co się da — z maseczkami na twarz i dzierganiem przed snem w absolutnej ciszy włącznie (chyba tylko dziecio-ogarniacze zrozumieją tę ciszę).

Poczułam się, jak gwiazda, kiedy najfajniejszy makijaż i fryzura, jaką moja głowa widziała… zmaterializowały się w dosłownie kilka minut.

Opowiadałam o przebogactwie dobra, które daje rękodzieło — na żywo… odpowiadając na pytania między innymi od osoby, którą absolutnie podziwiam za profesjonalizm, warsztat i wieloletnie doświadczenie.

Oczywiście przełamując totalne poczucie wstydu i infantylności poprosiłam o epickie (dla mnie na pewno) selfie z Tomasz Kammel.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Po wszystkim wróciłam na backstage, żeby trzasnąć fotkę na tzw. „ściance” (no bo jak!).

Zostałam totalnie rozpieszczona wspólnym świętowaniem z osobą, dzięki której całe to zamieszanie w Pytanie na śniadanie na zawsze pozostanie w mojej pamięci jako superciepłe wspomnienie pierwszej przygody z telewizją Danuta Rolinger-Bednarska – Rolinger PR => Ogromnie dziękuję Ci za profesjonalizm z ludzką twarzą!

Wróciłam do hotelu, żeby to wszystko jeszcze raz zobaczyć… bo TOTALNIE NIE MOGĘ UWIERZYĆ, że to wszystko działo się na prawdę…

 

A jednak!

Obejrzyj koniecznie Pytanie na Śniadanie: Szydełkowanie – na bezsenność, stres i zapobieganie alzheimerowi

To dlatego kończąc ten mój przydługawy wywód — tak bardzo chciałam się z Tobą podzielić, dlaczego dzisiaj O władaniu szydełkiem, czyli jak zamienić szydełko na…

punch needle zestawpunch needle zestaw

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Poczucie, że mówię o czymś ważnym, o czym zapomnieliśmy w tempie codzienności

Wierzę, że rękodzieło to nie tylko ręcznie wykonany produkt. To proces, w którym się zanurzamy i do którego zapraszamy najbliższych. To niespieszne godziny w mięciutkim cieple serducha. To powolne tu i teraz zaklęte w świadomym wybieraniu czegoś innego niż bezmyślne scrollowanie. To niby tylko szydełkowanie, ale dla mnie AZ szydełkowanie… i punch needle… i makrama… i tkactwo… i te wszystkie techniki, które sprawiają, że nasza codzienność staje się o wieeeele bardziej kolorowa.

A co jeżeli dopiero zaczynasz przygodę z rękodziełem? Co, jeżeli po lekturze tego tekstu zastanawiasz się, czy to w ogóle jest coś dla Ciebie?

Wskakuj do naszego najnowszego kursu punch needleale ostrzegam… tego nie da się „odzobaczyć” – wciąga bez końca… i twórcze godziny z językiem wywalonym na bok buzi niczym u przedszkolaka w twórczym szale… czają się już jeden klik dalej ;P

 

punch needle

 

Kolejny raz czytam tytuł jednego z rozdziałów książki „OPLOTKI. Sukces Handmade” i po raz kolejny mam wrażenie, że pomieści inną, niż zawarta w książce myśl.

Ona nieznośnie do mnie wraca i mam wrażenie, że szuka wyjścia — dzielę się więc kilkoma spostrzeżeniami na temat rozplątywania zamotanych myśli… a że „co dwie głowy to nie jedna”… ochoczo włączam niezastąpiony zespół Oplotki.

 

Rękodzieło uspokaja, wycisza, daje tak wiele…

Odkryłam, że rękodzieło to świetny sposób na chwilę dla siebie. A właściwie — chwilę „sam na sam ze sobą”. Kiedy odkładam telefon w kąt, a dłonie w powtarzalnych ruchach uspokajają oddech… mam w końcu spokój myśli.
Trochę tak jest, że często takie „tu i teraz” odkładamy… na weekend, na wakacje… na potem.

Skoro właśnie mamy jedno z takich „potem” (czyt. wakacje) i w końcu możemy się zatrzymać… zachęcam Cię, aby odłożyć scrollowanko na rzecz wakacyjnej nauki rękodzieła i podrzucam 3 techniki, które z powodzeniem możesz do takiego „zwolnienia tempa” wykorzystać.

Zakładam, że może masz jakieś włóczki, tkaniny, albo inne „przydasie” w czeluściach swoich szaf. Podrzucam więc, co też możesz z tymi artefaktami zrobić.

punch needle

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Makramowe sploty

Jeżeli zapasy bawełnianego sznurka lub muliny zalegają w Twoich szufladach, koniecznie zabieraj je ze sobą na wakacje. Dzięki technice makramy możesz je bowiem zaplatać nie tylko w fantazyjne ścianki boho, ale z powodzeniem wykorzystać do mniejszych form — w sam raz do wykonywania na wakacyjnym kocyku.

Jedną z nich są mulinowe bransoletki. Nie wiem, czy jeszcze pamiętasz to szaleństwo — ja nie mogę wymazać z nastoletnich wspomnień tego zaplatanego szału kolorów, kształtów wzorów… i frajdy! Frajdy z obdarowywania koleżanek i rodziny takimi pamiątkami z wakacji. Może to i dla Ciebie będzie fajny pomysł na wakacyjną biżuterię, której niestraszne kąpiele, czy długie godziny na słońcu. Oczywiście makramowe paski do spodni, wisiorki, albo nawet paski do aparatu, (który zabieramy na wycieczki, a niewygodnie uwiera w dłoni — a czemu nie miałby zawisnąć na ramieniu dla wygody) lub nawet makramowe kwietniki, czy minidekoracje wnętrzarskie mogą z powodzeniem wypełnić czas wakacyjnego odpoczynku twórczym tu i teraz.

Szydełkowe cudeńka

Osobiście uwielbiam tę technikę właśnie za prostotę i brak zbędnych gratów. Wystarczy włóczka albo sznurek i odpowiednie szydełko, aby wyczarować właściwie wszystko. Od maskotek, po wnętrzarskie akcenty. W czasie wakacji — zachęcam Cię jednak do sięgania po lekkie włóczki z domieszkami bawełny albo bambusa i użycie ich, aby tworzyć chusty! Tak chusty!

W wydaniu jesiennym świetnie sprawdzają się, jako otulacze, ponczo, albo szal, jednak w wakacyjnym wydaniu możesz z powodzeniem zastąpić nimi pareo, sukienkę noszoną na strój kąpielowy lub coś, na czym łatwo przysiąść, kiedy zatrzymasz się na wakacyjnym szlaku. Podrzucam Ci link do kursu szydełkowania on-line, bo wiem, że jeżeli chcesz opanować podstawy tej techniki i taką właśnie chustę zrobić samodzielnie — nie ma szybszej i łatwiejszej drogi.

 

 

 

 

 

 

 

 

Punch needle mania

No i oczywiście trzecia technika — tutaj oprócz włóczki potrzebna specjalna igła oraz tkanina.
Haft pętelkowy to nic innego, jak nakłuwanie materiału specjalną igłą, która wprowadza włóczkę pomiędzy jego włókna i pozostawia w formie dekoracyjnych pętelek tworzących mięciutkie obrazy. Łatwo nakłuwać i plotkować — nie wymaga superskupienia, a szybko przyrastające puchate formy pozwalają na sprytne dekorowanie toreb, bawełnianych worków, czy nawet tworzenie sprytnych łatek i broszek.

Koniecznie sprawdź, jak zrobić taką handmade ozdobę podczas nadchodzącego warsztatu.
Coraz większe zainteresowanie tą techniką sprawiło, że wyciągamy z szafy babci punch-igły i tworzymy kolejny rękodzielniczy kurs, aby ułatwić Ci drogę do opanowania tej techniki. Jeżeli czujesz, że zamiast scrollowanka chcesz wykorzystać czas wakacji na opanowanie nowej, supermodnej handmade umiejętności — koniecznie sprawdź punch needle kurs o tutaj.

 

punch needle