Rękodzieło można sprzedawać online i stacjonarnie, ale nie każdy kanał będzie dobry dla każdej marki. Najlepsze miejsce sprzedaży zależy od rodzaju produktów, odbiorców, modelu pracy i tego, czy chcesz budować własną markę, czy korzystać z gotowych platform.
Siedzimy w dziuplach, otoczone zapasami „przydasi”, które kurier znosi cierpliwie do naszych kreatywnych „gniazd” i tworzymy na potęgę. Coraz więcej rękodzielników zaczyna zastanawiać się nad monetyzacją swojej działalności i gdzie sprzedawać rękodzieło? Może i dla Ciebie czas „wyfrunąć” na szersze wody?
Od czego zależy najlepsze miejsce sprzedaży rękodzieła?
Rodzaj produktu
Odbiorca
Czy chcesz budować własną markę, czy tylko sprzedawać
Etsy, Pakamera, Shoplo, Shopper… Popularne marketplace-y, platformy do wyklikania własnego sklepu online, czasem nawet stacjonarne butiki z rękodziełem. Coraz więcej gotowych rozwiązań, gdzie możemy z łatwością stawiać pierwsze kroki. Coraz większa łatwość pokonywania technologicznego progu wejścia w postaci gotowych szablonów sklepów internetowych, platform dedykowanych do sprzedaży rękodzieła, a nawet kursy, jak samodzielnie wyklikać taką stronę z woo-commercowym sklepem na zwykłym WordPressie.
Mimo to jednak historii spektakularnych biznesowych happy-endów nie znajdziemy zbyt wiele. Zazwyczaj, jeżeli czytamy takie opowieści… to raczej są to długoletnie osobiste maratony do mety, niż spektakularne sprinty.
Jakie rękodzieło się najlepiej sprzedaje TOBIE?
Okazuje się, że internet to królestwo niszy. Im bardziej oryginalny, niepowtarzalny pomysł, tym więcej klientów?
Znowu pułapka – dowodem na nieprawdziwość tej tezy są setki, tysiące marek, które sprzedają torebki, broszki, ręcznie wykonane wisiorki… Każda z nich, mimo licznej (teoretycznie) konkurencji – kwitnie. Jak więc TY masz przedrzeć się przez ten gąszcz konkurencji?
NIE MUISZ BYĆ ORYGINAŁEM, NIE MUSISZ WPAŚĆ NA GENIALNY POMYSŁ< KTÓREGO JESZCE NIE BYŁO…
ale tym bardziej potrzebujesz zadać sobie pytanie „CO JEST MOJE?”
Wierzę, że odpowiedź (dosłownie) leży w TOBIE.
Ty, Twoja osobowość, Twoje widzenie świata… jesteście jedyne w swoim rodzaju i kiedy odważysz się włączyć te elementy do swojej marki handmade – nagle okazuje się, że nie ma dla Ciebie konkurencji.
Jakie rękodzieło sprzedaje się więc najlepiej?
Twoje! Takie, w którym zaklęta jest TWOJA dusza! Zastanów się – czy w Twoich produktach odzwierciedlasz wartości bliskie Twojemu sercu? Czy Twoja klientka czuje, że mówisz właśnie do niej? Czy to, co jest bliskie Tobie – jest również ważne i dla niej? Jeżeli pozwolisz sobie na oderwanie się od suchej kalkulacji pt. „materiał+praca+ marża = cena” i dodasz magiczny pierwiastek unikalnej (dla Ciebie) kombinacji wartości – nie będzie dla Ciebie konkurencji.
Zachęcam Cię, aby przyglądać się markom, które kochasz. Założę się, że dokładnie wiesz, co Cię w nich porusza, dlaczego chcesz kupować właśnie ich produkty. Albo marzysz o nich, odkładając budżet, by sobie coś takiego sprawić przy jakiejś ważniejszej okazji.
Bądź taką marką!
Jakie rękodzieło sprzedaje się więc najlepiej?
TWOJE! …ale takie NAPRAWDĘ TWOJE!
Zachęcam Cię do zastanowienia: co jest dla Ciebie ważne, co Cię porusza, dla jakiej idei odkładasz wszystko inne „na potem”.
Piszę o tym więcej w mojej książce. Dziś zapraszam Cię do podglądania drogi, która pomogła mi odkryć, dlaczego w OPLOTKI nie chcę cenowego wyścigu do dna. Wolę prześciganie samej siebie w serwowaniu cennej refleksji dla twórczyń i twórców rękodzieła…tutaj znajdziesz szczegóły: książka Oplotki.
Książka to świetna „poczekajka”, która pomoże Ci zdecydować Ci, czy chcesz sprzedawać Twoje rękodzieło online, czy stacjonarnie…
GDZIE SPRZEDAWAĆ (i kupować!) RĘKODZIEŁO STACJONARNIE
Najczęstszy błąd przy wyborze miejsca sprzedaży rękodzieła
Największym błędem nie jest wybór złego kanału sprzedaży, ale szukanie idealnego miejsca bez wcześniejszego dopasowania go do swojej marki, produktu i klientki.
O
Jeżeli prowadzisz biznes oparty o rękodzieło, czytaj więcej tutaj:
To zależy od rodzaju produktu, grupy docelowej i tego, czy chcesz rozwijać własną markę, czy korzystać z gotowych platform sprzedażowych.
Czy lepiej sprzedawać rękodzieło online czy stacjonarnie?
Nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Sprzedaż online daje większy zasięg, a stacjonarna pozwala budować relacje i pokazać produkt na żywo.
Czy warto sprzedawać rękodzieło na targach?
Tak, ale targi nie są dobre dla każdej marki i każdego produktu. Warto traktować je jako jeden z kanałów, a nie jedyne miejsce sprzedaży.
Czy własny sklep internetowy jest lepszy niż marketplace?
Własny sklep daje większą niezależność, ale marketplace często ułatwia start. Najlepszy wybór zależy od etapu marki i gotowości do budowania własnego ruchu.
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/05/gdzie-sprzedawac-rekodzielo-1.jpg788940Ania - Zespół Oplotkihttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngAnia - Zespół Oplotki2025-08-27 10:44:462026-03-31 14:12:22Gdzie sprzedawać rękodzieło? Przewodnik po sprzedaży online i stacjonarnej
Oplotki powstały z połączenia rękodzieła, życiowego zwrotu i potrzeby stworzenia miejsca, które wspiera kobiety w rozwijaniu twórczości oraz biznesu handmade. To historia marki, która zaczęła się od osobistego przełomu i przerodziła w misję pomagania innym twórczyniom wyjść z ukrycia.
Jak to się wszystko zaczęło…
Historia marki handmade to nie tylko opowieść o produkcie, ale o momencie, w którym twórczość zaczyna stawać się drogą, misją i sposobem działania.
Zaproszenie do świata O-plotek, czyli twórczych rozmów przy rękodziele.
Marzysz, gonisz, choć nie wiesz za czym. Może próbujesz być tu i teraz? Próbujesz pogodzić pracę, rodzinę i czas dla siebie?
Nie jesteś sama!
Dezorientacja, światła tira z naprzeciwka i cichutki oddech córki na tylnym foteliku. Strach, wielki strach… Szydełko!? Włóczka?! Maszyna do szycia i babcia ?! Oddech ulgi…
Ale po kolei…
Całe świadome życie chciałam urządzać przestrzeń wokół. Od małego sklejałam szafki do domku z klocków Lego dla lalek i przeszywałam ich maleńkie pościele na babcinej maszynie. To chyba te szydełka, druty, malowanie, rzeźbienie i ten ciągły głód twórczy zaprowadziły mnie na architekturę na poznańskiej polibudzie, a później na Technische Universität Berlin. Marzenie się spełniło, po kilku latach zdobywania doświadczenia zawodowego otworzyłam własną działalność.
Nie było dla mnie granic
Do czasu.
Jeszcze w zaawansowanej ciąży ogarniałam palące kwestie detali budowlanych. Pani magrister inżynier architekt. Właścicielka wymarzonego studio wnętrz i kubatur…Już z zachustowaną córką biegałam wokół klienta. Takie realizacje wnętrzarskie to praca, o której zawsze marzyłam – CAŁA JA.
To poczucie, że mogę wszystko.
I ściana, a raczej sufit
Jeszcze nie wiedziałam, że jestem w drugiej ciąży. Superbezproblemowa córka towarzyszyła mi w rytuale pobudki o 5 rano i w czasie stukilometrowej drogi do babci. Sama musiałam dojechać do Człuchowa, gdzie całymi dniami pracowałam nad koncepcją wnętrza biura dużej firmy produkującej zasieki do statków pirackich (poważnie).
Kiedy pewnego dnia półprzytomna ze zmęczenia odbierałam ją od mojej mamy i wsiadałam do auta, jeszcze nie wiedziałam, że za chwilę coś pęknie.
Pamiętam tylko te kilometry i minuty za kółkiem ciągnące się w nieskończoność. Ta świadomość, że zera na koncie wynagrodzą nieprzespane noce…
I ten dźwięk
Dźwięk drący się na mnie i wyrywający z półsnu, który mógł kosztować życie nie tylko moje, ale i dwójki moich maluszków (Lenka śpiąca w najlepsze w foteliku na tylnym siedzeniu nie wiedziała jeszcze, że niedługo zostanie starszą siostrą).
Zawsze sceptycznie podchodziłam do stwierdzeń, że w ostatnim momencie widzimy całe swoje życie w ułamku sekundy.
Do dziś nie wiem dlaczego, ale dobrze pamiętam, że zobaczyłam szydełko, wełnę, maszynę do szycia i skrawki najcieplejszych, najbardziej mięciutkich wspomnień powyrywanych z kontekstu. Popisowy poślizg, który jakimś cudem skończył się na poboczu, a nie wśród tysiąca kawałków karoserii, szkła i ciał, tak mnie otrzeźwił, że błyskawicznie wróciłam do domu. Wyparłam mgliste wizje i całe zajście z pamięci. I choć starałam się z całych sił funkcjonować jak gdyby nigdy nic, to…
Ta historia nie jest tylko o tym, jak powstało Oplotki. To także historia o tym, jak twórczość i biznes handmade mogą zacząć się w miejscu, które z zewnątrz wygląda jak chaos.
Albo jak koniec, a nie początek.
Nic już nie było takie samo
Mąż, obok którego pół śpiąc, pół czuwając, rozmyślałam tamtej nocy, malutka Lenka książkowo przesypiająca kolejne godziny w swoim łóżeczku i PRACA , to spełnienie marzenia o samorealizacji, rozbijaniu szklanych sufitów, pokonywaniu samej siebie.
Ja i moja ambicja, która o mało mnie nie zabiła. Sam na sam, całą noc.
Wtedy podjęłam decyzję.
Dość.
Choć moment był idealny, bo właśnie kończyłam koncepcję wnętrza i miałam negocjować warunki nadzoru nad wykonaniem (nie wyobrażałam sobie tak po prostu zostawić klienta mojego studio architektury na lodzie, ale zażądanie kosmicznej stawki za dalszą współpracę zdawało się rozwiązywać problem), okazało się, że niektórzy nie rozumieją słowa „nie”. Kiedy odmówiłam dalszej współpracy, klient popisowo nie zapłacił za ponad roczną pracę nad koncepcją. Prawdopodobnie właśnie teraz odwoływałabym się do trzeciej instancji, gdyby nie to, że… zrezygnowałam z pozwu.
Zdaniem radcy spokojnie wygrałabym sprawę. Niestety firmę z wielomilionowym budżetem stać było na odwoływanie się w nieskończoność, a mnie – jako przedsiębiorczyni na ciążowym L4 – nie stać było nawet na dwie godziny na nogach (jeżeli dopadły Cię „uroki” pierwszego trymestru ciąży, wiesz, o czym mówię).
Mogłabym teraz narzekać
Mogłabym narzekać na tego klienta i na ZUS, który nie palił się do wypłaty należności z L4 (no bo przecież Urząd Skarbowy cofnął nierozliczoną fakturę felernego klienta i zawsze znalazł powód do kolejnego wezwania, kontroli, pilnego pisma, które muszę dostarczyć, by odblokować świadczenia). Mogłabym pomarudzić, że standard życia spadł na łeb na szyję, a (śmiesznie małe, które wcześniej uważałam za ogromne) problemy zamieniły się w te bardziej dotkliwe.
Jednak córcia, która łaknęła mojej uwagi, i maleńki synek, który rósł pod sercem, dały mi poczucie, że nic nie dzieje się bez przyczyny.
No i pewnie mogłabym zakończyć happy endem, ale wiesz co?
Ta opowieść o wyboistej drodze do spełniania marzeń dopiero TU (w miejscu pozornego upadku) się zaczyna…
Brudna podłoga, kaszka na blacie, rozdziobany banan na stoliku, góra garów, pranie, prasowanie, warstwa kurzu na laptopie, dźwięk klocków i tych przeklętych zabawek na baterię (taka praktyczna rada: jeśli planujesz skatować znajomych, którzy dorobili się potomka – daj ich skarbuniowi w prezencie coś, co generuje dźwięk podczas zabawy), a w tym wszystkim…
Odprężona, wyklęta przez perfekcyjne panie domu, szydełkująca pufki do dziecięcego pokoju, przyspawana do podcastów mama.
To był ten moment, w którym zrozumiałam, dlaczego instarzeczywistość macierzyńskich kosmosów jest taka idealna… Sama wybierałam kadry tak, aby skrzętnie ukrywały bajzel, jednocześnie dyskretnie ilustrując instapledy i modne gadżety (którymi zresztą nikt się nie bawił…).
Poddałam się – kto próbował odpalić komputer przy dwójce dzieci, wie, o czym mówię. Tak! Myślałam, że oszaleję!
Ale żeby nie było, że jestem jakimś potworem
Świadomie podjęłam decyzję, że pierwszą placówką moich dzieci będzie przedszkole. Mąż w korpo, dziadkowie ponad 100 km od Poznania, a ja w środku tego całego bajzlu…
Ale chwilunię, przerwa na reklamę
Święta, Wigilia, porządek.
Wszyscy ucacani aż do bólu.
I nagle moja babcia mówi:
„Chcesz te wszystkie sznurki, włóczki, szmatki i druty? Bo szafy sprzątam”.
(Babcia właśnie zakupiła magiczną kołdrę na prezentacji, na którą po cichaczu wyrwała się z domu).
No PEWNIE, że chcę!
I zaczęłam skrzętnie pakować te skarby dziecięcych wspomnień do walizki. Tym razem nie zostało w bagażu dużo miejsca na słoiczki z resztkami obiadu 😉
Tak właśnie w styczniu 2016 roku babcina scheda ruszyła na podbój Poznania.
Nieświadoma niczego babcia pchnęła mnie w objęcia kobiecej przedsiębiorczości.
Misja inspirowania i motywowania rękodzielniczych talentów do wyjścia z ukrycia nabierała coraz bardziej realnych kształtów.
Łapanie oddechu od zabieganej codzienności przy twórczym tu i teraz.
Zawsze lubiłam pomajsterkować
Kiedy dużo pracowałam, oczywiście nie miałam na to czasu. Ale gdy szydełkowe dodatki wnętrzarskie zaczęły osiągać dziwacznie wygórowane ceny, a ja z zabieganej pani inżynier architekt stałam się bezglutenowo-bezcukrowo-bezstresową-instamamą, znalazłam czas, żeby uczyć mojego patentu na rękodzielniczy biznes inne kobiety.
Odkryłam, jak dużo mam szyje, szydełkuje, filcuje, zaplata, składa, wybija, obrabia i wycina! Zauważyłam, że magia pracowitych dłoni kobiet (i panów też!) pozostaje na zawsze nieodkryta w zakurzonych szufladach i na strychach.
Jasne, kiedy w 2016 ponownie odkryłam artefakty dzieciństwa, nie przypuszczałam, że to szydełkowanie sprawi, że w 2018 będę pracować wzespole niesamowitych, kreatywnych ciepłych ludzi, których z powodzeniem mogę nazwać najbliższymi przyjaciółmi.
Na początku niewinnie, bo zaczęło się od zapraszania koleżanek po fachu (architektura- projekty kubatur i wnętrz), które wpadały po pracy, żeby poszydełkować i odkleić się od ekranów. Marzyłam, żeby znów być wśród ludzi i rozmawiać o czymś innym niż bezglutenowe diety i modne ciuszki dla dzieciaków.
I tak zaglądały koleżanki, później koleżanki koleżanek, koleżanki koleżanek koleżanek… Aż w pewnym momencie mój mąż, który po 8 godzinach pracy w korpo ogarniał dwójkę łobuzów w malutkim pokoiku (w tym samym czasie, gdy my – przy szydełku i napoju niekoniecznie niskoprocentowym – uskuteczniałyśmy szydełkoterapię w salonie), powiedział DOŚĆ.
I znowu…
Tutaj historia mogłaby się zakończyć
Ale przecież fakt, że przegonił te nasze rękodzielnicze sabaty, stał się kolejnym potwierdzeniem zasady, że co Cię nie zabije, to cię wzmocni.
Wychodzę do pracy!
Wyśpiewałam pewnego dnia do męża, całując dzieciaki.
Zamykając drzwi, uśmiechnęłam się do siebie, bo czekały mnie 3 godziny szydełkowania przy kawie i ciachu, w fajnej poznańskiej knajpce, z nowymi kursantkami. Trzy godziny pełne nowych opowieści, wspomnień, pomysłów. Bardzo często efektem szydełkowego spotkania była nowa współpraca lub twórczy artefakt w punkcie styku naszych dziedzin rękodzieła. A także refleksja i – jakże cenna – konstruktywna krytyka.
Okazało się, że sklecony naprędce fanpage (który działa z resztą do dziś!), który dawał możliwość organizowania spotkań, był świetnym narzędziem do skrzykiwania szydełkowych narad.
Przychodziły mistrzynie szycia, filcujące czarodziejki i osoby, które odkładały chwile rękodzielniczych wspomnień na wieczne potem.
Pojawiło się wtedy u mnie nieśmiałe, przyziemne marzenie, żeby nie dokładać tyle z domowego budżetu do swojego hobby… Bo jednak szydełka, sznurki i coraz częstsze wypady na miasto mocno obciążały rodzinne zasoby.
Jeszcze wtedy nie wiedziałam, co dokładnie mam zrobić, ale czułam, że nie mogę stracić kontaktu z tymi wspaniałymi ludźmi.
Tymczasem marzenia powoli dopadała brutalna rzeczywistość. Budżet domowy przy dwójce małych dzieci nie bardzo sprzyja ryzykownym przedsięwzięciom biznesowym. Dotarło do mnie, że powoli i nieuchronnie wracam do tego, co płaciło rachunki w czym leżą odłogiem moje kompetencje i udokumentowane wykształcenie…
Architektura mnie dopadła
…choć nie miała już oblicza zarwanych nocy i niekończących się telefonów z budowy…
ta nowa…miała spokojną twarz rozmarzonych mam i rozbawionych bobasów…
Chyba każdy rodzic przerabiał dziecio-zajęcia. Dla niedzieciatych dodam, że niezależnie, czy wybierasz basen, umuzykanianie, usportowianie, śpiewy, tańce …i tak zaczynasz, jak na zbiorowej terapii…”Cześć jestem Agnieszka i jestem Architektką”…
Początkowo zawile wyłuszczałam, że tak, wnętrza też, ale głównie to takie duże kubatury, budynki, które stawiamy w całym zespole branżystów, że nie tylko ja, ale konstruktor, elektryk, grafik, pan od instalacji i pani od papierów w urzędzie…aż w końcu odpuściłam…i mnie olśniło!
Wnętrza!
Przecież to właśnie wnętrza dają bezpośredni kontakt z klientem, pozwalają zminimalizować zespół branżystów potrzebnych do realizacji projektu …a na dodatek to właśnie projekty wnętrz pozwalają na użycie rękodzieła dla podkreślenia unikalności każdego z nich!.
I BINGO!
Wszystkie elementy układanki w końcu wskoczyły na swoje miejsce!
Praca z ludźmi, rękodzieło i architektura. Na raz. W jednym miejscu wszystko, co kocham.
To nie może się nie udać!
Pozostało tylko sensownie to wszystko poukładać no i dozgonne źródło spełnienia zawodowego, rodzinnego i społecznego…no i źródło utrzymania… leżało u stóp.
Zrozumiałam, że mogę pomagać poznanym podczas warsztatów rękodzielnikom. Zapraszając ich do współpracy przy projektach wnętrz, pozwalam im zarobić na tym, co kochają robić, a sama wzmacniam autorytet architekta, który specjalizuje się w rękodziele dla wnętrz. Szybko odkryłam, że wielu z moich klientów nawet jeżeli nie dysponuje wystarczającym budżetem, ma do dyspozycji dobro jeszcze bardziej luksusowe – czas – dlatego spokojnie może – jeżeli nie KUPIĆ, to ZROBIĆ oryginalne dodatki do swoich wnętrz.
Lniana pościel z ręcznym haftem nie musi kosztować majątku, jeżeli samodzielnie ją wykonasz, ale potrzebujesz niezbędnego know-how.
Tak!… ale…
Nawet, kiedy już dokładnie wiedziałam, co robić…nie było to takie łatwe. Z mgr inżynier trzeba było nagle stać się sprzedawcą, marketingowcem, PR-owcem, strategiem biznesu i specem od rekrutacji i księgową w jednym. Można nie udźwignąć presji. Jeżeli też startujesz, masz wrażenie, że ciągniesz milion „srok za ogon” …a i tak (o dziwo) stoisz w miejscu… zwierzę Ci się…. też TAM byłam. Pracowałam ponad siły, wydzierałam każdą chwilę, aby douczyć się tego i tamtego, ochoczo wdrażałam w życie nową wiedzę…ale ciągle miałam wrażenie, że jakoś „za wolno” to wszystko idzie…miałam poczucie, że w tym tempie stracę kilka lat na coś co, można (moooocno wierzyłam, że się da) ogarnąć szybciej. Nie miałam tylko pojęcia, jak.
Pomoc. W pierwszym odruchu miałam poczucie porażki. No jak?! Ja?! Taka wszechwiedząca prymuska?!? MAM niby słuchać rad ?! Przecież to ja znam mój biznes najlepiej….Oj, jak dobrze, że trafiłam na fachowca! Skorzystałam ze wsparcia Sigrun (i zresztą korzystam do dziś!) – mentorki biznesowej w programie SOMBA od tego czasu seria przełomów, zarówno w mojej głowie, jak i w moim biznesie, dała mi poczucie dobrze wykorzystanego czasu i potencjału.
I tak ruszyła cała lawina działań w ramach marki OPLOTKI
W bezpłatnej grupie facebookowej, zaczęłam się dzielić swoją wiedzą i zaczęłam aktywnie szukać partnerów do prowadzenia warsztatów i ewentualnych wykonawców zaprojektowanych dla indywidualnych wnętrz dodatków. I tak OPLOTKI coraz bardziej kompleksowo zaczęły dotrzymywać obietnicy „rękodzieła dla wnętrz” , a ja coraz pewniej zaczęłam tytułować się „specem od handmade-owych wnętrzarskich zadań specjalnych”.
Z doświadczenia zespołowej pracy nad dużymi kubaturami przeniosłam mechanizm, który w skrócie można podsumować…
„Jak masz w tym interes, to bardziej się starasz.”
Całkiem praktycznie podeszłam do budowania zespołu. W Oplotkach każdy pracuje na siebie. Czy to rękodzielnik, który zarabia na swoich pracach, czy fotograf, który korzysta z naszych ręcznie dzierganych pufek i kocy podczas swoich sesji, czy koledzy „po fachu” szukający oryginalnej „wisienki na torcie” swojej koncepcji wnętrzarskiej.
Dlaczego namawiam zaprzyjaźnionych rękodzielników, żeby zarabiali na rękodziele?
Bo OPLOTKI to wielka wizja i nie dam rady zrealizować jej sama.
Nie lada wyzwanie! Jak tu nie zaszufladkować się jako ekspertka (ach te modne dziwne słowa) ekspertka od szydełkowego biznesu, a jednak odnieść dostateczny sukces, aby móc inspirować innych rękodzielników?
Jak namówić ich, by nie konkurowali ceną, ale jakością, unikatem, handmade luksusem 2.0? Odpowiedź była jedna…
Dać przykład
Jeżeli wśród twoich znajomych ktoś chowa prace do szuflady, podziękuje ci za ten tekst. A szczególnie ostatnią jego część.
Podziel się i udostępnij ten wpis blogowy! Skopiuj link i wyślij jednej osobie! Pomnożysz (rękodzieło) dzieląc (się)!
Wiem, rękodzieło, na dodatek w Polsce, nie jawi się jako najbardziej dochodowa branża ale istnieje co najmniej kilka sposobów aby zarabiać i móc rozwijać się w tej dziedzinie. Dlaczego chcę ci zdradzić te sposoby choć odkrywałam je kosztowną metodą prób i błędów długimi latami?
Nie, nie oszalałam! Mam w tym interes
Szukam kolejnych twórców dla naszej społeczności Oplotki.
Z całą energią dzielię się zapałem i doświadczeniem w sprzedaży produktów i warsztatów rękodzieła. Pomagam zakładać handmadowe fanpage, strony, sklepy i pracownie. Podrzucam modele biznesowe, które sprawdziły się u mnie lub u innych partnerów.
Zainteresowanie przerasta moje oczekiwania, więc poszłam za ciosem.
Zapraszam kolejne osoby do współpracy przy prowadzeniu warsztatów i współtworzenie społeczności OPLOTKI. Z każdym dniem utwierdzam się w poczuciu misji. Misji szerzenia pozytywnego przekazu najcenniejszych dla mnie wartości, które niesie rękodzieło.
Wspólnota, zrozumienie, poszanowanie tradycji i jej uwspółcześnione reinterpretacje, wylogowanie z tempa codzienności przy mindfulnesowej praktyce rękodzieła pozwalającej odreagować tempo dzisiejszego świata, łączenie ponad podziałami wieku, płci, pochodzenia…
Twórczy upcycling, recycling, idea slow-fashion w miejsce szalonego konsumpcjonizmu…lokalne łańcuchy dostaw i wspieranie portfelem rodzimych marek rzemieślniczych, zaopatrzeniowych, usługowych…
Mogłabym wymieniać bez końca, ale napiszę tylko, że w końcu odważyłam się wejść w buty liderki tego OPLOTKOWEGO ruchu, z dniem, kiedy ruszyła, po raz pierwszy BIBLIOTEKA
Aktualnie, jest już Youtube, Facebook, Instagram, strona internetowa, Tik-Tok, E-sklep, kilka lokalizacji warsztatów stacjonarnych i podcast – wszystkie pod marką OPLOTKI
Po drodze spotkałam świetne pomocniczki dlatego opowiem Ci, dlaczego Oplotki to taki nasz mini inkubator i trampolina do samodzielnego rękodzielniczego biznesu.
Każdy pracuje tutaj dla siebie
Nie zatrudniam na cieplutki etat, ale wspieram w przedsiębiorczości, bo sama od 2012 każdego dnia walczę o przetrwanie w dżungli ZUS-u, urzędu skarbowego, opłat, rachunków, kosztów, marży, szkoleń i czasem długich miesięcy pod kreską. Wiem, że nic nie motywuje bardziej, niż sam rozwój i to magiczne poczucie sprawczości.
Wiem, że nie jesteśmy dla siebie konkurencją, wręcz odwrotnie!
Sama chętnie kupuję haft, bo choć znam podstawy to jednak moją mocną stroną jest zaplatanie. Dzięki takiej formie współpracy, często łączymy techniki, a nowe projekty pączkują w przyjaznej atmosferze przy kawie i ciachu. Nie rzucamy się na głęboką wodę. Większość z nas pracuje na etacie, co zapewnia zaplecze środków na mądry rozwój rękodzielniczej działalności, ale po jakimś czasie coraz więcej z Nas robi ten wielki krok – zakłada własną firmę.
Pozwalam korzystać z naszej marki, aby przetestować produkt lub usługę ZANIM zainwestujesz w logo, stronę, sklep internetowy czy lokal. Dobrze pamiętam, że zanim udało mi się sprzedać pierwszy szydełkowy dywan, czekała mnie przeprawa przez znalezienie nazwy, logo, fanpage, był abonament i kosztowny regulamin sklepu, polityka prywatności i legendarne RODO – cała masa formalności bez których transakcja nie mogła być zawarta. Nie wspominając już o zakładaniu działalności gospodarczej. Wszystko to ZAMIAST pracować w skupieniu nad meritum czyli twórczym rękodziełem. To dlatego pomagam Ci NAJPIERW zarabiać, testując swój pomysł na produkt/usługę/warsztat przy wsparciu OPLOTKI. Wiem, że jeżeli masz ofertę, która obroni się w gąszczu internetu, to cała reszta już pójdzie z górki.
Dlaczego więc dzielę się wiedzą i doświadczeniem?
Ja już tam byłam i wiem, że jeżeli masz świetny produkt, to szkoda twojego czasu na zbędne detale – jest za to kilka kluczowych obszarów na których trzeba się skupić, by Twoja inicjatywa stała się biznesem generującym dochód.
Nasza rozmowa to wspólne opracowywanie dróg rozwoju twojej działalności w ramach ekosystemu Oplotki. Jeżeli, jak ja, uwielbiasz kontakt z ludźmi prawdopodobnie wybierzesz prowadzenie warsztatów, jeżeli preferujesz ciszę misternych ruchów, wtedy skupimy się na sprzedaży twoich prac.
To zaledwie 2 najpopularniejsze drogi, ale jest ich o wiele, wieeeeele więcej.
Co ja z tego mam?
Świetną grupę rękodzielników, markę która wspiera mnie w pracy architekta wnętrz i pozwala w mgnieniu oka kontaktować moich klientów z najlepszymi wykonawcami. I bezcenne poczucie, że zostawiam ten świat odrobinę bardziej uśmiechniętym i kreatywnym dla mojej trójki dzieci, które patrzą i uczą się świata przedsiębiorczości podglądając mnie na co dzień.
No i oczywiście ciągłą praktykę!
Certyfikuję się na potęgę, wiecznie rozwijam i kształcę i dzięki pracy z Tobą, mogę się tymi umiejętnościami nieustannie dzielić.
Certyfikacja ICF jako coach, seria certyfikacji jako mentorka finansowa, niezliczone kursy.
Wszystko, by wspierać Cię jeszcze skuteczniej!
Czujesz, że to coś dla Ciebie?
pisz, opowiedz swoją historię, pomysł na biznes, bym mogła doradzić, co dalej: agnieszka@oplotki.pl
A więcej szczegółów z mojej osobistej historii tworzenia marki OPLOTKI od zera aż do eksplozji sukcesu w dobie covidowej pandemii – znajdziesz w w OPLOTKOWEJ książce!
Oplotki zaczęły się od potrzeby zmiany, twórczości i wyjścia z ukrycia. Dziś ta sama idea żyje dalej w materiałach, programach i zasobach, które pomagają twórczyniom handmade rozwijać markę, sprzedaż i własną drogę. Jeśli chcesz uporządkować swój biznes handmade spokojniej i bardziej strategicznie, zajrzyj do Biblioteki Biznesowej dla Handmade.
FAQ
Jak powstała marka Oplotki?
Oplotki powstały z połączenia życiowego przełomu, powrotu do rękodzieła i potrzeby stworzenia miejsca, które wspiera twórcze kobiety. To historia marki, która zaczęła się od osobistej zmiany i z czasem przerodziła się w większą misję.
Skąd wziął się pomysł na Oplotki?
Pomysł na Oplotki wyrósł z doświadczenia zmęczenia dotychczasowym stylem życia i z odkrycia, że rękodzieło może być nie tylko twórczością, ale też drogą do zmiany, sensu i wspierania innych kobiet.
Czy Oplotki od początku były marką biznesową?
Nie. Najpierw była osobista historia, powrót do rękodzieła i potrzeba odnalezienia nowego kierunku. Dopiero później z tej drogi wyrosła marka, która dziś wspiera twórczynie handmade także w rozwoju biznesu.
Dla kogo jest dziś Oplotki?
Dziś Oplotki są dla osób, które chcą rozwijać rękodzieło i biznes handmade, korzystając z kursów, programów, wydarzeń i materiałów wspierających sprzedaż, markę i własną drogę twórczą.
Co dziś najlepiej pokazuje misję Oplotki?
Jednym z miejsc, które najlepiej pokazują dzisiejszą misję Oplotki, jest Biblioteka Biznesowa dla Handmade — przestrzeń z materiałami, programami i zasobami dla twórczyń, które chcą rozwijać swoją markę handmade spokojniej i bardziej strategicznie.
Dlaczego historia marki Oplotki może być ważna dla twórczyń handmade?
Bo pokazuje, że marka handmade nie zawsze zaczyna się od idealnego planu. Często zaczyna się od zmiany, potrzeby sensu, twórczości i decyzji, by nie chować się dłużej ze swoim talentem.
Oplotki zaczęły się od potrzeby zmiany, twórczości i wyjścia z ukrycia. Dziś ta sama idea żyje dalej w materiałach, programach i zasobach, które pomagają twórczyniom handmade rozwijać markę, sprzedaż i własną drogę.
Jeśli czujesz, że też nie chcesz tworzyć w ukryciu i chcesz poukładać swój biznes handmade spokojniej, bardziej strategicznie i po swojemu — zajrzyj do Biblioteki Biznesowej dla Handmade.
Rok po roku: kronika Oplotki
Tyle o początkach. Ale od momentu, w którym Oplotki zaczęły żyć na serio, zdarzyło się wiele: wzloty, upadki, pandemia, nowe kursy, nowe narzędzia, nowi ludzie. Co roku, od 2019, spisuję te doświadczenia w coroczne podsumowania. Poniżej znajdziesz pełną mapę tej drogi.
To był rok TEDx, wizyt w mainstreamowych mediach, rok, kiedy jako osobiste wyzwanie podjęłam zadanie mówić gdzie się da o mocy rękodzieła…im głośniej, tym lepiej…
2022: ROK DBANIA O SIEBIE, BY LEPIEJ DBAĆ O INNYCH (SELF-CARE PRO)
Po turbo-intensywnym 2021 uczyłam się dbania o siebie, przy jednoczesnym delegowaniu i skalowaniu działań Oplotki siłami zespołu, nowych partnerstw, mocy onlajnowej dźwigni skali…
To był rok w którym (w końcu) dostrzegłam moc w powtarzalnych projektach i zaczełam je celebrować. Rocznice na stałe weszły do kalendarza Oplotki i nadały temu, co robimy do dziś, stały rytm.
2026: ROK CZŁOWIEKA W DOBIE AI (OBECNOŚĆ) [w toku]
Podsumowanie 2026 pojawi się na przełomie roku. Tymczasem zapraszam do śledzenia tego, co dzieje się teraz w Oplotki — tutaj znajdziesz wszystkie aktualne kursy i materiały: sklep Oplotki →
Czego nauczyły mnie te lata
iedy patrzę wstecz na te lata, wyłaniają się pewne wzorce, rzeczy, które zrobiłabym inaczej, i rzeczy, które okazały się najważniejsze.
Lekcja 1: Autentyczność jest biznesowo opłacalna – za każdym razem, kiedy przezwyciężałam mój osobisty strach, wstyd, trudne doświadczenie, biznesową porażkę i dzieliłam się nią otwarcie, Oplotki notowały kwantowy skok biznesowy
Lekcja 2: Warto inwestować w społeczność, nie tylko w produkt: wiem, wiem, wszyscy o tej społeczności trąbią – ja zrozumiałam, że dopieszczanie istniejących klientek, nałogowe dodawanie tego, co mogłoby się przydać nawet, kiedy za to nie zapłaciły kupując daną ofertę – to droga do marki, od której kupuje się w ciemno. Zamiast na zasięgach, skupiłyśmy się na obsesyjnym podnoszeniu jakości naszych produktów i to się opłaciło. W społeczności klientek są z nami soby, które od 5-10 lat są ciągle z nami
Lekcja 3: Kurs online to nie to samo co warsztat stacjonarny„: Jesteśmy na rynku już wystarczająco długo, by pamiętać przed-pandemiczny analog – pandemiczny online na 100%- i po-pandemiczny renesans wydarzeń „w realu”. To, co było przed pandemią i to, co jest „PO” to jednak świat niuansów, które robią ogromną różnicę. Z nowym poziomem świadomości realizujemy zarówno online, jak i offline i tworzymy zupełnie nową jakość u progu ery AI
Pracujesz nad własnym rękodzielniczym biznesem?
Wszystkie wnioski, błędy i odkrycia z tych lat Oplotki skondensowałam w jednym miejscu. Biblioteka Biznesowa dla Handmade to zbiór moich kursów biznesowych — wszystko, czego dowiedziałam się o prowadzeniu rękodzielniczego biznesu, w jednym pakiecie.
Patrząc na te wszystkie lata Oplotki, widzę coś, co wcześniej nie było dla mnie tak oczywiste: branża rękodzielnicza wchodzi w etap dojrzewania. Era „prowadzę warsztaty po godzinach, bo kocham rękodzieło” powoli się kończy, nie dlatego, że pasja przestała mieć znaczenie, ale dlatego, że rzeczywistość rynku się zmieniła. Koszty rosną. Uczestniczki mają coraz mniej czasu. Konkurencja jest globalna. AI przyspiesza dostęp do wiedzy technicznej. Edukacja, także ta rękodzielnicza, się profesjonalizuje.
I to nie jest zagrożenie. To dojrzewanie.
AI nie zabierze nam warsztatów. Zabierze przeciętność. Jeśli warsztat oferuje tylko „pokażę Ci, jak to zrobić”, przegrywa z internetem, bo tutoriale są już dziś natychmiast dostępne. Ale warsztat, który oferuje doświadczenie, proces, strukturę, zmianę stanu, przemyślaną dynamikę grupy, to jest coś, czego żadna technologia nie odtworzy. To już nie jest przekazywanie wiedzy. To projektowanie transformacji.
Uczestniczki nie kupują spotkania. Kupują sens, jakość, głębokość, dobrze zaprojektowany czas. Jeśli warsztat nie jest zaprojektowany jak produkt premium, zostanie zastąpiony przez retreat, kurs online, event doświadczeniowy. A warsztat premium to nie jest kwestia ceny. To kwestia świadomości kosztów, świadomości wartości, świadomości pozycji. To metodologia, nie improwizacja. To ramy czasowe i energetyczne, nie „zobaczymy, jak wyjdzie”.
Analogowe skille. Cyfrowa strategia.
To jest kierunek, w którym idą kolejne lata Oplotki. Nie uczę, jak robić więcej warsztatów. Uczę, jak budować je tak, żeby były konstrukcyjnie mocne, ekonomicznie sensowne, psychologicznie świadome i rynkowo konkurencyjne. Warsztat nie jest hobby. Warsztat jest produktem edukacyjnym. A produkt edukacyjny wymaga standardów.
Rękodzieło właśnie wchodzi w fazę, w którą każda branża kiedyś wchodzi: od entuzjazmu do profesjonalizacji. Pytanie nie brzmi „czy to się stanie”. Pytanie brzmi: kto się do tego przygotuje.
Jeśli chcesz przejść tę drogę razem ze mną — zapisz się na newsletter (napiszę Ci, kiedy pojawi się podsumowanie 2026 i co przyniesie kolejny rok), zajrzyj do Biblioteki Biznesowej, albo po prostu wróć tu za rok. Będę.
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2018/12/wyroniajacy-historia-1080x1080-1.jpg10801080Ania - Zespół Oplotkihttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngAnia - Zespół Oplotki2025-07-08 16:17:472026-04-20 15:08:40Oplotki – historia marki handmade słowami twórczyni, ROK PO ROKU
Wielki projekt – konferencja on-line dla rękodzieła – czyli przesuwamy granice tego, co możliwe w handmade…
Czwarta edycja konferencji online Handmade Biz Summit już we wrześniu 2025.
8go września właścicielki i właściciele biletów rozpoczną swoją przygodę z nową odsłoną tego wydarzenia. Co inaczej? Co tak samo? Zostaje ogrom wartości, którą kładziemy na stół. Zmiana? – CZAS! Dobro luksusowe, którego nam wszystkim brakuje. CZAS będzie ponownie wyznacznikiem nowej formuły tegorocznej konferencji. Wkładamy go wraz z naszym zespołem OGROM, aby go TOBIE oszczędzić.
Niezliczone dyskusje, przeglądanie naszego dorobku 3 poprzednich konferencji, kursów, pytań uczestników płatnych programów, notatek mentoringowych, godzin pracy z właścicielami marek handmade …
To wszystko po to, aby wydestylować absolutną esencję!
W niemal każdej ankiecie, sesji mentoringowej, programie mówicie jednogłośnie: „Nie mam czasu oglądać/słuchać/uczyć się więcej” „Mam przesyt wszystkiego” „Przytłacza mnie ogrom informacji i możliwości” i z drugiej strony „Dziękuję za Twoją odpowiedź! Teraz wiem, co robić” „Aga! To jedno zdanie zmieniło wszystko! Mam jasność!” „O to mi chodziło! W końcu powiedział ktoś konkretnie bez miliona detali!”
Codziennie esencjonalne nagranie na rozgrzewkę – możesz, nie musisz oglądać – nic nie stracisz (nagrania czywiście będą dla Ciebie dostepne przez najbliższy rok), choć możesz po prostu wprawić głowę w ruch (polecam, jeżeli nie masz swoich pytań i po prostu łatwiej Ci je znaleźć, kiedy oglądasz inne treści)
i sesja Q&A na żywo aż do ostatniego TWOJEGO pytania!
W tym roku ZNOWU stawiamy na hiper-personalizację, Nie ma bezpłatnej wersji konferencji. A DZIĘKI TEMU Właścicielki i właściciele płatnych biletów mają dostęp do mnie AŻ DO OSTATNIEGO PYTANIA.
W tym roku stawiamy na DZIAŁANIE. Ogrom wiedzy już jest. Teraz czas na TRANSFORMACJĘ
przekonań, ograniczeń…by zamienić na sprytną strategię
planów działania, by były śmielsze
utknięć na flow
samotności w poczucie wsparcia w działaniu
Dlaczego tak?
Rękodzieło to luksus. Stać Cię.
W tym roku konferencja HBS LUKSUSOWO. Luksusowo, czyli jak???
O tym, jak rozumiem luksus i dlaczego handmade jest, moim zdaniem, przykładem luksusu 2.0
→ CZAS → CZŁOWIEK → REAL nie VIRTUAL
U nas ostatnio maraton wybierania knajpy na komunię. Zachciało nam się sprawdzić nowe miejscówki w Poznaniu, no bo wiadomka – rodzina 100 kilometórw będzie jechać – trzeba zacnie ugościć. Mamy wypróbowaną, ulubioną na top listy, ale „nie zawadzi sprawdzić inne restauracje” – tak sobie pomyśleliśmy… Uśmiałam się … W jednej – nadęty pan łaskawie wpisał nas na listę oczekujących do listy chętnych W drugiej – dostaliśmy numer telefonu menedżera, co nie raczy oddzwaniać, z przykazem, żeby dzwonić do skutku, bo on taaaaki zajęty… no i że może, jak zechce to się z nami spotka, by omówić menu komunijne, ale nie obiecuje… W trzeciej – hehe – zanim w ogóle spotkanie – już każą zaliczkę uiścić ŚMIECH PRZEZ ŁZY… Jeżeli tak ktoś postrzega LUKSUS w kontekście restauracji… to już wiem, czemu taka rotacja szyldów w naszych ulubionych lokalizacjach
Handmade to luksus 2.0 Poświęcasz CZAS – konsultujesz personalizowane marzenia klienta. Dopieszczasz, żeby poczuł się wyjątkowo. Gadasz po ludzku, bo rozumiesz potrzeby, wizję, marzenia. Niezależnie, czy to scrapowa kartka na komunię, czy dziergany na zamówienie sweter. JESTEŚ LUKSUSEM! Takim 2.0! Nie tym, przez pryzmat hajsu. Tym przez pryzmat CZASU, UWAŻNOŚCI, CZŁOWIEKA w dobie maszyny, dobie AI!
Pamiętaj o tym!
TWOJE RĘKODZIEŁO TO LUKSUS. A teraz pytanie za 100 punktów – czy TY to wiesz? A czy to komunikujesz?
Bądź na konferencji! HANDMADE czas odczarować – z branży wacikowej na luksusową.
*nawet jak przegapisz, możesz wykupić dostęp do nagrań.
O czym będziemy dyskutować?
O warsztatach rękodzieła.
Będzie o tym jak, gdzie, z kim, za ile, czy stacjonarnie, czy w onlajnie, dla indywidualnych klientów, czy dla korporacji, będzie o konstruowaniu oferty warsztatowej i tym magicznym momencie, kiedy możesz sobie powiedzieć: „jestem gotowa prowadzić własne warsztaty rękodzieła”. Niezależnie, czy na plecach 20 lat warsztatowego doświadczenia, czy dopiero rozmarzasz się na myśl o tym, by warsztatowo zacząć – BĄDŹ – mam dla Ciebie wartość, która Cię zaskoczy. Podzielę się autorską metodologią, której na co dzień uczę w kursie „PROWADŹ WARSZTATY RĘKODZIEŁA PO MISTRZOWSKU”
O pieniądzach (czyli o kontekście tegorocznej konferencji Handmade Biz Summi)t.
Kontekst to wkurzenie. A ładniej, bardziej „oficjalnie” – frustracja. Ogromna frustracja faktem, że branża handmade ciągle uważana jest za wacikową. A mikro-biznesy handmadowe za takie trochę niepoważne… …po pracy… …hobbystycznie… …na emeryturze, …po dzieciach … jak już będzie na takie rzeczy czas…
I nie zrozum mnie źle! Jeżeli rękodzieło to Twoje HOBBY – to jest to święte! Sama mam z 8 technik rękodzieła, które namiętnie uprawiam „po godzinach” i nie monetyzuję… ale nie nazywajmy tego wtedy BIZNESEM.
Jest w tym wiele krzywdzącego mitu z przeszłości. Jest – niestety- też wiele naszej winy. Mojej też.
A teraz do rzeczy.
Coraz więcej firm w naszej branży odnosi oszałamiające sukcesy. Handmade pojawia się na wybiegach, w stylizacjach celebrytów, na rekordowych aukcjach charytatywnych. A jednocześnie – wielu z nas – ciągle ściga się cenowo do dna. Tu promka, tam obniżka, tu rabacik, tam oferta specjalna. Jakbyśmy nie wierzyli w wartość tego, co oferujemy. DUALNOŚĆ RÓWNOLEGŁOŚĆ światów, które żyją obok siebie.
Dotarło do mnie, że nie da się jedną nogą tutaj, drugą tam. Doświadczać, co jest możliwe i próbować przekonywać tych, co nie wierzą. Odpuszczam. Nic na siłę.
Dwie poprzednie edycje konferencji HBS dały mi dobitne doświadczenie. Wartości pod korek. Szał we wrześniu, tłumy oglądających na żywo… ZA DARMO. A potem „zrobię, zrobię”, „wdrożę w następnym miesiącu”, „zastanowię się” .. i tradycyjne, wielkie POTEM… które nigdy nie nadeszło.
I jednocześnie garstka tych, którzy wzięli tę wartość i poszli z nią w świat DZIAŁAĆ! I są w zupełnie innym miejscu – biznesowo, życiowo, rękodzielniczo, finansowo. I dziwnym, zbiegiem okoliczności duży tu odsetek osób, które zainwestowały w siebie wybierając któryś z kursów, programów Oplotki, mój mentoring 1-1…
Przepraszam!
Zrozumiałam, że bezpłatna konferencja nie służy żadnej ze stron.
Ty pracujesz w tłumie osób, które są tutaj tylko na chwilę, może przypadkowo. Ja nie mogę dostrzec Ciebie w tłumie przypadkowych osób.
To dlatego konferencja HANDMADE BIZ SUMMIT TYLKO w wersji płatnej. Ogrom pracy zespołu OPLOTKI dla tych, którzy CHCĄ na poważnie. Po raz ostatni w TAKIEJ niskiej cenie.
Tę edycję HBS traktujemy jako most pomiędzy „tanio, by każdy mógł sprawdzić” a „wartość wyrażona w cenie”.
Zrozumiałam, że misja OPLOTKI to złapać za rękę TYCH, którzy rzeczywiście chcą iść z nami ku zmianie wizerunku HANDMADE na luksusowy, nie wacikowy. Łapię więc za rękę te osoby, które wierzą w siebie na tyle, by dać swojemu biznesowi szansę. Wyciągam więc rękę do Ciebie, jeżeli wierzysz, że RĘKODZIEŁO to luksus 2.0.
I nie możemy nikogo ciągnąć tam na siłę.
Żegnamy się w OPLOTKI z darmoszką, promkami, rabacikami, zaniżaniem cen, by były dostępne dla wszystkich. Będziemy kontynuować strategię „tylko w przedsprzedaży taniej” – dając rabat za zaufanie do naszej marki. Dotarło do nas, że RĘKODZIEŁO to LUKSUS. A działanie mówi głośniej, niż słowa.
Odliczamy do startu konferencji. WRZESIEŃ 2025 to most między starym a nowym.
O wycenie rękodzieła – zarówno produktów, warsztatów, jak i innych ofert handmade
Będzie o wyścigu cenowym do dna (nie ma sensu, ale może czegoś nauczyć) – czyli zniżkach i promkach Będzie o naszym doświadczeniu pracy z cenami premium i komunikowaniu stosunku wartości do ceny – produktu, usługi, oferty Będzie o eksperymentach cenowych i o tym, co obserwujemy na rynku handmade i u naszych klientek/klientów I wreszcie – będzie (przede wszystkim) masa odpowiedzi na pytania uczestników konferencji – bo już po ankietach dla właścicieli biletów widzimy, że temat wyceny zdecydowanie jest jednym z najgorętszych zagadnień tegorocznej konferencji Handmade Biz Summit Oczywiście – znowu – podzielę się autorską metodologią podejścia do tematu wyceny, której na co dzień uczę w kursie „Pokochaj wycenę rękodzieła”
O tym, że handmade zmieni świat. [Oplotkowe -> i może też TWOJE ->Dlaczego?]
eko
kiedy siedzę i dziergam, to nie biegam po galeriach w konsumpcyjnym szale, nie daję sobie wciskać tandety, oglądając milion reklam w TV, wyciszam umysł i ciało, i nie potrzebuję wydawać kroci na turbo-zaawansowane sprzęty do naprawy dobrostanu.
kreatywne możliwości up-cyclingu rękodzielniczego dają mi nieograniczone możliwości dawania ponownego życia rzeczom… ot choćby sprucia nieudanego swetra i przerobienia na czapkę dla dziecka… czy zużycia lumpeksowych swetrów na dziergane pokrowce do poduszek na działce
skracam łańcuchy dostaw – kupuję lokalnie, dokonuję świadomych wyborów materiałów i namawiam do tego również Ciebie – second-handy, bazarki rękodzielnicze, polscy producenci
buduję społeczność Oplotki, aby wszystkim nam było łatwiej stronić od tandety z drugiego końca globu i promować odpowiedzialne decyzje konsumenckie czyli po ludzku – kupować u siebie nawzajem, bo tak na prawdę niemal wszystko potrafią zrobić polscy rzemieślnicy, rękodzielnicy i producenci zaopatrujący tę branżę!
self-care
joga umysłu, jak pieszczotliwie nazywam praktykowanie rękodzieła – to wyjście od przebodźcowania światem i wejście w siebie – to tam jest nasza wewnętrzna mądrość -ciała, serca, ducha – to tam jest bogactwo i obfitość, których nie da się kupić
kobiecy krąg – czyli wszystko, co „amerykańscy naukowcy” odkryli już dekadę temu – nasze „plemię” – ludzie, którzy czują, myślą, fascynują się, ekscytują tym samym, co my – to recepta na długowieczność, szczęście, spełnienie na co dzień i mikroradości kumulowane do rozmiaru życiowego szczęścia
rękodzielnicze warsztaty, które jeszcze dekadę temu uchodziły za kuriozum dla zblazowanych mieszkanek wielkich miast – teraz są ABSOLUTNIE WSZĘDZIE…- to utwierdza mnie w przekonaniu, że mam nosa do widzenia tego, co nadchodzi – a idzie ewolucja warsztatów handmade!
(moje osobiste) self-care, które wylewa się na ludzi wokół mnie – to budowanie świata/biznesu/produktów/ofert/usług w zgodzie z tym „nosem” – a że sama nie „przerobię” milionów pomysłów (Gallupowy wizjoner generuje mi tego w ilości „dla armii twórców handmade”, a nie naszego kameralnego oplotkowego zespołu) – hojnie dzielę się z klientkami, żeby nie wybuchnąć :PP – i wpisuję się w trend KOLABORACJI, która jest nowym obliczem sukcesu w biznesie doby internetu i AI
słabość naszą siłą
całe pokolenia wmawiało nam się, że sukces ma ten co ma kupę kasy, a silny jest ten, co prześciga słabszych – (w końcu) budzimy się z patriarchalnego koszmaru i dostrzegamy, że wrażliwość na drugiego człowieka, przyrodę, wyzwania współczesnego świata – to prawdziwa siła – cieszę się
wrażliwość twórców to coś, co w dobie AI będzie tylko rosło na wartości – nie wierzysz? Spróbuj wygenerować obrazek makramy w Midjourney – AI ciągle jeszcze nie potrafi dziergać ;P – i tak pewnie długo zostanie – bo ludzka niedoskonałość jest doskonale niepodrabialna
Sukces dla Ciebie, tak samo, jak dla mnie pewnie będzie „efektem ubocznym” radości z tego, co robisz dzień po dniu …co dzień, co miesiąc, co rok….! Bo to nie jest zarezerwowane dla turbo-nadludzi z okładek!
To takie proste… a jednocześnie takie trudne. Proste – bo jestem żywym dowodem, że się da pogodzić rodzinę (trójka dzieciaków, mąż – zapalony thriatlonista – my razem w wiecznej podróży, chaosie i przygodzie) ambicje biznesowe (Oplotki, agnieszkagaczkowska.pl, Handmade from Poland) i radość z życia (snowboard, dzierganie, i plażing przez połowę lata).
Trudne – bo dopóki nie otoczysz się wsparciem, boksujesz się z tym zimnym światem sama! Proste – bo wymaga powtarzania tego, co Ci służy, i brutalnego odrzucania tego, co nie.
Trudne, bo wydaje się jakieś takie WIELKIE i niedostępne…
PROSTE…bo przychodzi samo, kiedy po prostu robisz konsekwentnie swoje i zaczyna działać efekt kumulacji
[kroków, działań, kontaktów…wszystkich małych ruchów, które dają wielkie efekty]
Pokażę Ci dlaczego RĘKODZIEŁO jest skazane na sukces…
O czym jeszcze będziemy dyskutować na konferencji?
Jak nie bać się działać? Biznesowe wsparcie dla branży handmade Skupię się oczywiście na odpowiedziach na pytania uczestników HBS 2024, a oprócz tego ode mnie:
Będzie o wsparciu, które w mojej biznesowej podróży najbardziej przyspieszyło kroki i ułatwiło drogę.
Będzie o pułapkach pt. inwestuję w rozwój i nie widzę efektów
Będzie też o jasnym określeniu sobie celu tej naszej biznesowej drogi, by nie zmierzać do niego „na około”.
I oczywiście – na deser – opowiem o programach biznesowego wsparcia, które szykujemy w Oplotki dla uczestników konferencji.
A co, jeżeli handmade to moje hobby, a biznes – to inna branża
Sukces HANDMADE to nie tylko ten z branży rękodzieła – ale z każdej branży!
Więcej przeczytasz w książce Oplotki. Sukces Handmade – tam dzielę się historią nieco bardziej prywatną i odsłaniam zaplecze OPLOTKI. Prawda jest taka, że o sukcesie marki wcale nie zdecydowały moje nieziemskie twórcze skille handmade! O sukcesie biznesowym/finansowym/osobistym… zadecydowały skille BIZNESOWE…. Choć służę całym serduchem branży HANDMADE, to działam też poza nią.
Jeżeli Handmade BIZNES to nie Twoja Bajka – mam dobrą wiadomość – pracuję też z innymi branżami – wyciągam uniwersalne know-how z rękodzielniczych realiów i tłumaczę na język on-line/off-line biznesu w moich programach – podczas całej konferencji będziesz z łatwością wyłapywać know-how biznesowe, mindsetowe, ogólnorozwojowe, które bez problemu odniesiesz do Twojej branży…
O czym więc jeszcze będziemy dyskutować podczas HBS2025?
Będzie o TOBIE!
Tak – będzie przestrzeń na Twoje pytania, wsparcie w aktualnych wyzwaniach, kreatywną burzę mózgów nad rozwiązaniami, które możesz wdrożyć już tu i teraz.
Moja obietnica? Zostanę na Zoom do ostatniego pytania. To co? Widzimy się na konferencji we wrześniu?
Marianna jest absolwentką Akademii Rękodzielnika i z powodzeniem prowadziła warsztaty rekodzielnicze online w naszych progach. Stworzyła również kurs online o technice, która jest jej najbliższa. Jest inżynierem technologii drewna, ale przede wszystkim rękodzielniczką, niemal od urodzenia. Z pasji uczy wypalania na drewnie i stolarki.
Błażej, co ty pleciesz? To pytanie, z pozoru niegrzeczne, jednak trafia w rodzaj pasji, której oddaje się bohater tego tekstu. Co więcej, jest jego znakiem rozpoznawczym – nazwą całego przedsięwzięcia. Błażej reprezentuje string art, czyli sztukę tworzenia obrazów z… nici. A gdyby komuś przyszła do głowy wątpliwość, że być może nić nie jest typowo męskim atrybutem, niech najpierw wbije 5000 gwoździków, pilnując odstępów i wysokości. Tyle właśnie zużył do stworzenia dotychczas największego dzieła – mapy świata o wymiarach 1,25×2,50m. Tworzył go przez trzy miesiące, a obraz wisi teraz w jednym z najwyższych wieżowców stolicy.
Artystka i edukatora. Stworzyła Sztukę Resetu dla zapracowanych kobiet. Prowadzi regenerujące plastyczne kursy online i warsztaty dla początkujących. Pokazuje, jak tworzyć przy własnym biurku „Rysunkowe Kapsuły Mocy” i jak przy użyciu najprostszych narzędzi wyhamować w codziennym pędzie i rozwijać plastyczną praktykę mindfulness. Motywuje do stawiania pierwszych kroków w rysunku abstrakcyjnym, akwareli i kolażu, do zabawy i do eksperymentów. Z wykształcenia prawniczka, w „poprzednim życiu” wiele lat przepracowała w bankach i instytucjach kultury. Kocha design, klimaty vintage i zwierzaki domowe 🙂
Z pasji i wykształcenia jest projektantką ubioru i menadżerką. Od 15 lat pracuje w branży mody odpowiedzialnej. Jest współtwórczynią programu rozwojowego dla kobiet – IdedoSiebie.pl, autorką książek, artykułów i krusów o tworzeniu stylu spójnego z osobowością i zasadami zero-waste. Jest też szczęśliwą żoną i mamą dwójki kreatywnych nastolatków, a od kilku lat hafciarką. Kocha przedłużać życie ubrań i nadawać im osobisty charakter za pomocą kolorowych ściegów i wzorów.
Jest strategiem marki i biznesu online, autorką podręcznika Growth Hacking Framework, kursu Success Funnels i Growth Hacking Wideo 10x oraz 20 popularnych eBooków, które odniosły międzynarodowy sukces pod marką Hakerki Sukcesu. Pomaga kreatywnym osobom zbudować skalowalny biznes online oraz markę eksperta opartą na ich wiedzy i pasji. W ciągu roku od powstania marki Hakerki Sukcesu stworzyła społeczność ponad 75 000 osób, a w jej szkoleniach i bootcampach strategii i technik growth hacking wzięły dziesiątki tysięcy osób z ponad 53 krajów świata.
Od 2018 roku pomaga kobietom budować biznesy ich marzeń. Jako coach mindsetowy i strateg biznesowy wspiera kobiety sukcesu w pokonywaniu własnych słabości oraz odkryciu własnego JA. Jej zaplecze zawodowe to ponad 20 lat pracy w sektorze handlowym – pracowała w działach sprzedaży, marketingu, zakupów – oraz 15 lat w zarządzaniu zespołem. Współpracując z małymi rodzinnymi biznesami, jaki i dużymi międzynarodowymi korporacjami, wisienką na torcie było prowadzenie własnego sklepu odzieżowego OSHA oraz stworzenie marki odzieżowej pod tą samą nazwą w Galway, w Irlandii. Na co dzień jest mamą dwójki dzieci, żoną, córką, przyjaciółką, siostrą.
Reżyserka filmowa, matka, która od kilku lat uczy łatwego odpoczynku. Nauczycielka jogi nidry – jogi, którą praktykuje się na leżąco, pod kocem i można nawet zasnąć! Udowadnia, że każdy potrafi odpoczywać i że jest to proste. Marzy o rewolucji odpoczynku, bo wtedy nasz świat stanie się lepszy.
Freelancerka, która pomaga markom rozwijać się w sieci, proponuje kierunki rozwoju oraz pomaga stworzyć język komunikacji do klienta. Pracowała jako Brand Manager oraz Marketingowiec. Uwielbia podróże i pracuje nad rozwojem swojego biznesu.
Przedsiębiorca, menadżer. Od prawie 10 lat właścicielka i twarz marki ZUS to nie MUS. Jej misją jest edukacja i uświadamianie klientów odnośnie systemu podatkowego. Chce, aby przedsiębiorcy wiedzieli jakie są możliwości oraz z czym wiążą się poszczególne wybory. Przeszkoliła ponad 5 tys osób. Jest często zapraszana na konferencje, wykładowca w szkołach wyższych. Jej szkolenia i wystąpienia oceniane są jako praktyczne, użyteczne i ciekawe. Fanka logicznego myślenia oraz ułatwiania sobie życia. Od prawie 10 lat członek międzynarodowej organizacji Toastmasters, gdzie doskonali swoje umiejętności przemawiania publicznego oraz zarządzania. Otrzymała tam najwyższy tytuł DTM (Distinguished Toastmaster). Prywatnie pasjonatka podróży, szczególnie do Afryki.
Sislight czyli Magda i Marta – siostry wspólnie tworzące markę świec sojowych, które powstają w domowej manufakturze w Poznaniu. Ich produkty to najwyższej jakości świece wegańskie, wykonane z zaledwie 3 składników: 100% naturalnego wosku sojowego, certyfikowanych aromatów oraz bawełnianych knotów. 30 kompozycji zapachowych ukrytych w kolorowych słoiczkach z polskiej huty szkła sprawią, że naturalne świece zapachowe Sislight będą urokliwym dodatkiem wnętrza Twojego domu.
Od 2015 roku pomaga kobietom z całej Polski w realizacji ich interaktywnych marzeń i osiągnięciu niezależności finansowej na własnych zasadach. Przeszkoliła już ponad 50 000 Polek. Pokazuje im, jak stworzyć stronę WWW od podstaw, jak założyć sklep internetowy czy rozpocząć biznes online. Z sukcesem tworzy zaangażowaną społeczność Jesteśmy Interaktywne.
Laureatka w XII edycji konkursu Sukces Pisany Szminką Bizneswoman Roku w kategorii Przeciwdziałanie Wykluczeniu Cyfrowemu oraz LadyBusiness Awards w kategorii Przedsiębiorcza Kobieta to TY. Od 2018 roku w rankingu TOP20 wpływowych blogerów JasonHunt. Prelegentka i mówczyni na wielu branżowych wydarzeniach, m.in. I <3 Marketing czy Blog Conference Poznań, BusinessWoman Live.
Mentorka kobiecych biznesów online. Jej misją jest wspierać kreatywne i przedsiębiorcze kobiety w budowaniu zyskownego biznesu w sieci. Wierzy, że każda kobieta może zmonetyzować swoją wiedzę i talent w internecie, budując bezpieczeństwo finansowe, realizując swój potencjał i przestając wymieniać godziny pracy na pieniądze. Autorka książki „Superkobiety Onlajnu czyli jak się spełnić w biznesie (online)”, programów, w których uczy jak z sukcesem tworzyć ekspercką markę, produkty digitalowe i automatyzacje – m.in. Akademii Superkobiet Onlaju, oraz Grupowego Półrocznego Programu Mentoringowego Premium: Women’s Online Business Academy. Po tym, jak w czasie pandemii stanęła u progu zamknięcia swoich biznesów stacjonarnych i udało jej się tego uniknąć dzięki przychodom ze sprzedaży kursów online, zdecydowała się pomagać kobietom przejść tą sama ścieżkę, którą ona przeszła. W roku 2022 wygenerowała niemal milion złotych ze sprzedaży produktów digitalowych – a klientki będące w programach Karoliny idą w jej ślady. Zmienia świat dzieląc się swoją historią i wiedzą jak zbudować biznes online, który realnie sprzedaje to, co wiemy.
Właścicielka agencji reklamowej 13design oraz marki Zostań specką. Miłośniczka WordPressa i SEO. Magik od CSS i HTML-a. Na co dzień tworzy strony www, sklepy internetowe, blogi, landing pages oraz platformy kursowe. Dodatkowo prowadzi własnego bloga, bardzo aktywną grupę na Facebooku Zostań specką, a także konsultacje, webinary, szkolenia i warsztaty, na których to dzieli się wiedzą z zakresu tworzenia stron www.
Trenerka biznesu, strateżka komunikacji i mentorka marketingu interakcyjnego opartego na relacjach. Doradczyni rozwoju osobistego. Wspiera klientów w rozwoju firm, poprzez wykorzystanie ich unikalnej osobowości i potencjału. Pomaga budować inspirujące marki, a ich twórcom dbać o równowagę i wspierający mindset, by prowadzić #BiznesBliżejSiebie i nie spotkać się z wypaleniem. Masterka narzędzia do badania wewnętrznej motywacji Reiss Motivation Profile® i konsultantka badania kompetencji, zachowań i stylów komunikacji DISC D3.
Pomaga dobrać puzzle biznesu tak, aby tworzyły spójną całość z tym kim jesteś w swojej naturze. Korzysta z Human Design, aby pomóc Ci docenić swoją unikalność, stanąć w swojej mocy i zrzucić społeczne programy i powinności, które Cię blokują. Wierzy, że nie ma jednej recepty dobrej dla wszystkich a indywidualne podejście jest przyszłością i pomaga uniknąć wypalenia i kręcenia się wkółko. Wierzy, że biznes to coś więcej niż zarabianie pieniędzy i ma też dawać spełnienie na poziomie Duszy. W wolnych chwilach wycina i klei lub maluje tworząc własne kartki i pamiątki rodzinne handmade.
Mentorka i strateg biznesu online. Autorka ponad 60 mini-kursów, organizatorka wirtualnej konferencji online, w której 5 edycjach udział wzięło ponad 7000 osób. Założycielka Akademii Slow Business Online i podcastu o slow biznesie. Pomaga wrażliwym ekspertkom prowadzić spokojny i prosperujący biznes oparty na produktach cyfrowych, tak aby mogły pracować mniej, dbać o własną energię i zarabiać więcej, jednocześnie pomagając innym i realizując własną misję Prywatnie mama 2 nastolatków, żona Francuza. Mieszka w malowniczym mieście u podnóża Pirenejów.
Specjalistka od słów i marketingu, poliglotka. Uczy soloprenerki jak słowem otwierać portfele i szczypać za dusze klientów. Pracowała jako tłumaczka symultaniczna, konsultantka ds. mediów, naczelna kwartalnika, szefowa ds. PR’u i komunikacji w firmach takich jak UBS, Heineken, Philip Morris i konsultant ds. employer brandingu dla firm takich jak L’Oréal, Nestlé, Coca-Cola. Od listopada 2019 r., kiedy powstały Dwa Słowa, przeszkoliła ok. 5.000 osób (Content Flow Intro, Content Flow, Content Flow Maxi, Selling Flow, Szkoła Pisania dla Biznesu). Jej misją jest pomagać kobietom w pełni i autentycznie wyrażać siebie, oraz rozdmuchiwać ich kreatywność. Od kiedy zaczęła swój biznes w 2019 r. realizuje tę misję poprzez kursy, na których przedsiębiorczynie przełamują swoje blokady, rozpalają kreatywność i radość pisania.
Trenerka skutecznego zarządzania biznesem, menedżerka biznesu i menedżerka projektów. Wspiera przedsiębiorców w budowaniu biznesu opartego na solidnych fundamentach, pomaga układać procesy i wdrażać Asanę.
Pokazuje, że branża dodatków krawieckich i pasmanterii może mieć szerokie zastosowanie. Wspiera polski Handmade oraz rękodzieło na wielu płaszczyznach, nie tylko w odniesieniu do branży krawieckiej. Uważa, że firma to ludzie, z którymi razem tworzysz zespół i tylko wspólnie możesz osiągnąć sukces.
Magda i #teamustefana: zaopatrują sklepy, marki modowe, firmy w dodatki krawieckie i pasmanterię, prowadzą sprzedaż hurtową i detaliczną stacjonarnie w Poznaniu oraz online na terenie Polski i świata, pomagają w zatowarowaniu Twojej pasmanterii, współpracują z projektantami mody, producentami odzieży, markami modowymi, agencjami reklamowymi, szwalniami, krawcami, tapicerami, szkołami szycia etc., rękodzielnikom pomagają rozwijać pasję do Handmade’u oraz pokazują, że można prowadzić biznes w oparciu o rękodzieło (jeżeli masz pasję, którą chcesz się podzielić, uczysz rękodzieła, u nich możesz zorganizować warsztaty kreatywne z każdej dziedziny). Działają na polskim rynku ponad 33 lata jako drugie pokolenie rodzinnej firmy z tradycjami. Zapewniają fachową pomoc, obsługę oraz jakość oferowanych produktów i usług.
Od 20 lat nie rozstaje się z aparatem. Zaczynała od fotografowania własnych produktów na potrzeby aukcji internetowych i sklepu na Etsy. Dziś oferuje sesje produktowe kreatywnym i przedsiębiorczym kobietom,które tworzą świetne produkty, chcą pokazywać je światu, a przede wszystkim, skutecznie sprzedawać. Co więcej Agnieszka uwielbia przekonywać kobiety, że są fotogeniczne. W ramach sesji biznesowych fotografuje pełne pasji biznesmenki, freelancerki oraz influencerki, które pragną wykreować markę osobistą lub odświeżyć swój wizerunek w internecie.
Prawniczka z przedsiębiorczym zacięciem. Napędza ją praca z przedsiębiorczymi kobietami, które mimo strachu realizują pomysły i budują swoje biznesy marzeń. Na co dzień, w ramach Legalnie na onlajnie, wspiera przedsiębiorczynie internetowe (głównie kobiety), usuwając spod ich nóg kruczki prawne i odczarowując prawnicze bla bla bla… Edukuje, konsultuje, pisze i negocjuje umowy, przygotowuje regulaminy do sklepów internetowych, rejestruje znaki towarowe, ogarnia RODO, legalne mailingi i sprzedaż, a także prawa autorskie i konsumenckie. A czasem też… dodaje odwagi i trzyma za rękę. Ma z tego ogromną radość i satysfakcję. Pomagając właścicielkom małych biznesów online, sama ładuje baterie.
Pomaga swoim klientom zarabiać na ich eBOOKach i książkach. Stworzyła księgarnię eBOOKnijTO.com.pl, by promować autorów i ich eBOOKi. Wspiera przedsiębiorców w ich rozwoju biznesowym, dzięki sprzedaży i promocji ich e-booków i książek na platformach sprzedażowych (empik, allegro, apple books, amazon i kilkaset innych). Jest partnerką wydawniczą EMPIK. Z jej wsparciem możesz stworzyć, wydać i sprzedać swojego własnego e-booka lub książkę, a także poznać tajniki budowania marki i rozwoju biznesu online za pomocą e-booka. Możemy pracować podczas konsultacji lub mentoringu. Stworzyła kilka produktów dla autorek, w tym: „Jak napisać, wydać, sprzedać i wypromować e-booka z sukcesem” i „150 sprytnych sposobów na promocję Twojego ebooka i ksiażki”. W ciągu ostatniego roku wprowadziła prawie 100 eBOOKów i książek do EMPIK i KILKUSET innych księgarni? Twój ebook i książka też mogą tam być. Kocha pisać i pracować przy dobrej kawie w Starbucks.
Lider, ekspert w cyfryzacji, autorka, współautorka, publicystka, wydawca poradników, redaktor naczelna międzynarodowego, artystyczno-kulturalnego magazynu DESIGNER, Ambasadorka Kobiet Biznesu, Ambasadorka Dziedzictwa Narodowego Polonii Świata, członek stowarzyszenia Dziennikarzy RP, artystka, malarka, projektantka opatentowanych wzorów tekstylnych i tkanin autorskich, projektantka nowoczesnych strojów z akcentami folkowymi: halinarosadesign.se, promotorka kultury regionalnej podhalańskiej, polskiej i skandynawskiej. Działaczka i organizatorka wydarzeń polonijnych. Prezes Fundacji Wspierania Kultury i Współpracy Międzynarodowej im. Haliny Rosa. Prezes d/s marketingu w fundacji Dance Vision World, gdzie powstaje nowy projekt promujący sport taneczny i kukturę fizyczną. Na stałe mieszka w Sztokholmie, gdzie rozwija swoje zainteresowania.
Coachka, trenerka holistycznej pracy z ciałem, terapeutka transpersonalna, mentorka. Pracuje z wrażliwymi kobietami, które pragną odważnie wnosić do świata dary swojej duszy. Jej największe dary to umiejętność głębokiego słuchania, odczuwanie energetyczne oraz podążanie za intuicyjnym prowadzeniem. Pracuje ze swoimi klientkami na głębokim poziomie – potrafi z lotu ptaka zobaczyć niesłużące wzorce i schematy działania oraz odnaleźć ich źródło i pracować na poziomie przyczyny a nie zaleczać „objawy.” Dzięki temu praca wewnętrzna przekłada się na realna zmianę w życiu. Ma również bardzo konkretne supermoce: jako eneagramowa szóstka widzi, co nie działa i wymaga zmiany a jako piątka w Human Design daje praktyczne rozwiązania i odpowiedzi potrzebne na tu i teraz. Pracując z nią na pewno doświadczysz połączenia tych 2 pozornie przeciwstawnych jakości: akceptacji, miłości, otwartości serca i konkretnych praktycznych rozwiązań koniecznych do tego byś mogła robić kolejne kroki w kierunku sukcesu pisanego sercem. W pracy z klientkami czerpie z ucieleśnionego doświadczenia własnej wieloletniej transformacji oraz umiejętności zdobytych podczas licznych szkoleń m.in.: Body Psychoterapy Training (Selfinstitute – Anna Pączka), Fundamentalne elementy pacy z ciałem (Instytut Terapii Tańcem i Ruchem – Iba), Kurs świadomości ciała, emocji, relacji wg metody Laban Bartenieff (Agnieszka Sokołowska), Holistyczne Studia Transpersonalne (Master Your Life dr Izabela Kopaniszyn), Kurs czytania Kronik Akashy u Gabrielle Orr, Terapia skoncentrowana na rozwiązaniach (TSR I)- Centrum Rozwiązań
Kieruje się do kobiet, które chcą poczuć spokój umysłu, rozluźnienie w ciele i nawiązać głęboki kontakt ze sobą, by z nieustraszonością działać w świecie dla siebie i dla innych. Do kobiet, które czują i rozumieją, że ciało i umysł są nierozdzielne. Które wybierają proste i sprawdzone metody, łatwe do włączenia w rytm dnia, nawet przy napiętym grafiku. Które są gotowe regularnie, małymi krokami osiągać swój cel. Tworzy programy online, których rdzeniem jest joga tybetańska. Jest zwolenniczką budowania wspierających nawyków, bo to one mają moc zmieniania życia.
Jest połową duetu Frozen Keys, który współtworzy ze swoją przyjaciółką Olą. Dziewdczyny z tego duetu są zakochane w szydełkowaniu i rok temu podjęły decyzję o stworzeniu i rozwoju własnego biznesu. Obecnie tworzą głównie torebki i chusty, ale podejmujemy również inne wyzwania (szczególnie te dziwne, albo z pozoru niemożliwe). Chętnie odpowiadamy na potrzeby naszych klientek, dostosowujemy produkty do indywidualnych potrzeb. Znajdziecie je na Pakamerze oraz Etsy
Architekt ze słabością do rękodzieła. Zafascynowana polskim handmade stworzyła od zera markę Oplotki – ekosystem dla fanów i twórców rękodzieła. Zgodnie ze swoją misją zaraża bakcylem rękodzieła poprzez kursy i warsztaty online dla firm i osób indywidualnych. Chętnie dzieli się swoją wiedzą i aktywnie wspiera twórców handmade w kursach i programach rozwojowych. Prowadzi biznesowe grupy mastermind. Wierzy, że można osiągnąć sukces na własnych zasadach, co opisała w książce “Oplotki. Sukces handmade”. Niedawno spełniła swoje marzenie o wystąpieniu na „czerwonej kropce” podczas TEDx Warsaw Women. Prywatnie mama trójki i pasjonatka snowboardowych wypraw z mężem.
Konferencja dla rękodzieła! Tego pomysłu by nie było, gdyby nie pewien wyjazd
Na przełomie czerwca i lipca wraz z mastermindowymi koleżankami i biznesowymi partnerkami postanowiłyśmy się spotkać. Nie tylko kawki, wspólne obiady lub wypady „na żywo”, żeby w końcu porozmawiać poza zoomem, ale przede wszystkim dłuuugie rozmowy, o tym DLACZEGO robimy to, co robimy.
Oprócz potężnej dawki mastermindowania na łonie natury… przyszła do mnie klarowność.
Biznesowa konferencja on-line dla rękodzieła
TAK! Potrzebujemy czegoś WIELKIEGO, co wyrwie nas z myślenia o kryzysie, inflacji…
Podobnie, jak w dobie pandemii, teraz potrzebujemy inspiracji, motywacji i bezpiecznego kręgu konstruktywnej rozmowy!
Podobnie, jak wtedy, tak i teraz potrzebna nam rozmowa ułatwiająca generowanie innowacji….
A jak wyglądała pierwsza konferencja HANDMADE BIZ SUMMIT? Zobacz agendę:
A poniżej same prelegentki Handmade Biz Summit 2025:
Motywuje kobiety do przejścia na zieloną stronę życia małymi krokami i w ich tempie. Tworzy dla siebie i uczy innych, jak robić naturalne kosmetyki, mydła, środki czystości i świece sojowe. W jej warsztatach i kursach wzięło już udział ponad 5 tys. osób. Jest edukatorem ekologicznym. Działaczką społeczną i założycielką dwóch ogrodów społecznych. Prowadzi Pracownię Boruja – Centrum Edukacji Ekologiczno – Społecznej. Jest Prezeską Fundacji Inspirator oraz ekspertem Komisji Europejskiej w zakresie działań społecznych.
Prezes zarządu Fundacji Semper Art, wieloletni działacz sektora NGO. Absolwentka kilkudziesięciu certyfikowanych szkoleń związanych z problematyką trzeciego sektora, w tym m.in. o tematyce zarządzania organizacją, zespołem i zarządzania projektem. Pomysłodawczyni i główny koordynator pierwszego, ogólnopolskiego programu doradztwa dla ngo`sowej branży kreatywnej, pn. Kreatywne NGO. Specjalista w zakresie pozyskiwania funduszy unijnych dla III sektora.
Szefowa butikowej agencji Rolinger PR, strateżka komunikacji i doświadczony PR-owiec. Autorka programu online „Podbij media! Niech świat o Tobie usłyszy!”, mentorka w Fundacji Przedsiębiorczości Kobiet. Od dziesięciu lat pracuje w branży PR, od sześciu lat prowadzi własną agencję, w której wspiera liderów, ekspertów i małe biznesy. Absolwentka Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych na Uniwersytecie Warszawskim, w ramach których uzyskała tytuł magistra psychologii. Autorka licznych publikacji w mediach branżowych.
Jest rękodzielniczką i trenerką mentalną. Jej misją jest tworzenie przestrzeni, gdzie kreatywność uspokoi Twoją duszę. Chce dawać spokój, budząc Twoją kreatywność. Chce poprzez rękodzieło uczyć rozplatania życiowych splotów. Podczas swoich warsztatów wspiera kobiety w ich rozwoju, w dążeniu do celu. Pracuje nad kobiecą pewnością siebie i pokazuje jak podnosić samoocenę. Absolwentka Akademii Rękodzielnika
Z wykształcenia – archiwistka, do niedawna – asystentka zarządu w korporacji, dziś – wirtualna project managerka wspierająca małe, ambitne biznesy. Od 16 już lat niezmiennie – zapalona dziewiarka. Pod szyldem Zaklinacz Splotów prowadzi domową manufakturę miękkości, gdzie powstają czapki, opaski, kominy, chusty, szale, swetrzyska… Wszystko, co ciepłe. Od 2020 roku zaraża bakcylem rękodzieła razem z Oplotki – prowadzi warsztaty i uczy dziergania od podstaw. Autorka kursu online robienia na drutach “Druty – to proste!”
Z wykształcenia i zawodu analityk, z zamiłowania rękodzielniczka od kilku lat zakochana w szydełku i drutach. Mama trzech urwisów. I jako mama czuła ogromną potrzebę stworzenia czegoś wyjątkowego, czego nie kupuje się w sklepie, co będzie niepowtarzalne i od początku do końca stworzone dla małej istotki. Tak powstał jakiś czas temu pomysł zrobienia Misia na szydełku. Od tego czasu zmieniło się wiele. Radość i duma zadowolonych klientek sprawiły, że dziś w ofercie Martyny już nie tylko Miś, ale zestawy (również na druty!), które prowadzą krok po kroku na kolejne poziomy dzierganej pasji.
Od 20 lat nie rozstaje się z aparatem. Zaczynała od fotografowania własnych produktów na potrzeby aukcji internetowych i sklepu na Etsy. Dziś oferuje sesje produktowe kreatywnym i przedsiębiorczym kobietom,które tworzą świetne produkty, chcą pokazywać je światu, a przede wszystkim, skutecznie sprzedawać. Co więcej Agnieszka uwielbia przekonywać kobiety, że są fotogeniczne. W ramach sesji biznesowych fotografuje pełne pasji biznesmenki, freelancerki oraz influencerki, które pragną wykreować markę osobistą lub odświeżyć swój wizerunek w internecie.
Łączy w sobie wiedzę i umiejętności radcy prawnego, project managera oraz lean lidera. Uczy przedsiębiorców i spółki, na co zwrócić uwagę podpisując umowy oraz pokazuje legalną stronę prowadzenia biznesu, szczególnie w Internecie. Lubi konkret i stroni od prawniczego „ą-ę”. Jej misją jest walczyć z chaosem prawnym w Polsce i dawać przedsiębiorcom rozwiązania do sprawnego i skutecznego prowadzenia firmy w polskiej rzeczywistości. Tak, aby zarabiali! Sama jest przedsiębiorcą i prezesem zarządu spółki z o.o., prowadzi biznes online, platformę subskrypcyjną, zarządza pracownikami i projektami. Inwestuje w nieruchomości oraz uczy się giełdy i funduszy ETF. I sama spotyka się z problemami Klientów. I rozwiązuje je szybko i skutecznie.
Spełnia wełniane marzenia – dzierga ręcznie odzież i akcesoria, tworzy też sweterki dla psów. Uczy dziergania osoby początkujące. Jest autorką e-booków „Druty w dłoń” przeznaczonych dla osób, które chcą się nauczyć robić na drutach. Absolwentka Akademii Rękodzielnika
Pozytywnie zakręcona na punkcie makram, żywic i kamieni. Ciągle odkrywa nowe techniki, a łączenie ich ze sobą sprawia, że jej praca to niekończący się eksperyment. Inspiracje czerpie z gwiazd, morza i tego co nas otacza. Prywatnie miłośniczka kawy, zakochana w swoim malamucie, Alpach i saksofonie. Absolwentka Akademii Rękodzielnika
Totalna optymistka, kochająca kolory, kreatywność i niekończącą się możliwość tworzenia.
Przygodę z rękodziełem zaczęła od hobby jakim była biżuteria sutasz. Z czasem stała się ona źródłem bardzo przyjemnej pracy. Z czasem dołączyły kursy online, warsztaty, sklep z produktami rękodzielniczymi, obecnie projektuje i szyje torebki, które dzięki swoim kolorom i wzorom nie są jedynie praktycznymi dodatkami a pięknym i ważnym uzupełnieniem stroju. Prywatnie mama dwójki, radosnych dzieci, kochająca kawę i z głową pełną kolejnych pomysłów.
Wkłada serce w to, żeby Ajurweda była zrozumiała i dostępna dla każdego. Jest nauczycielką Ajurwedy, terapeutką i psycholożką. Pomaga kobietom skorzystać z Ajurwedy w życiu osobistym i zawodowym. Od 2013 roku wspólnie z mężem Michałem prowadzi Agni Ajurweda. Jest mamą Jagódki i Kazia. Ajurweda jest tym, czym żyje na co dzień.
Z wykształcenia jest chemikiem i pracuje w laboratorium toksykologicznym. ale gdy tylko z niego wychodzi, zmienia się w rękodzielniczą pasjonatkę. Nie jest jej obce szydełko, sznurek do makramy, koraliki toho ani technika decoupage. Teraz szyje łobuzy-zajączki, które często sprawiają jej nie lada psikusy! A ponadto w swoim kursie online również innym pokazuje krok po kroku, jak uszyć sobie zajączka. Absolwentka Akademii Rękodzielnika
Większość dorosłego życia spędziła w Danii, gdzie na świat przyszła trójka jej dzieci, a ona zakochała się w skandynawskim stylu – tak we wnętrzach jak i w sposobie życia. Jesienią 2014 roku wróciła do kraju, gdzie stworzyła polsko-skandynawski dom. Na swoim blogu opisuje i pokazuje wszystko, co ją urzeka oraz inspiruje. Poza blogiem Kasia pracuje także z kobietami, którym pomaga budować pewność i eliminować strach, aby bez skrupułów wprowadzały zmiany w swoim życiu i biznesie.
Kobieta biznesu, która od 15 lat z sukcesem buduje własne firmy w sektorze edukacyjnym, IT nie tylko w Polsce lecz również zagranicą. Jest związana również z branżą beauty i nieruchomości. Jest Prezesem Zarządu brytyjskiej spółki Softway LTD, Prezesem Zarządu Fundacji z Inicjatywą, Prezesem Zarządu Softway Polska sp. z o.o.. Spełnia się jako ekonomista, psycholog, negocjator czy audytor. Jako Strateg Biznesowo-Finansowy oraz Mentor pracuje z przedsiębiorczymi kobietami z całego świata nad poprawieniem dochodowości ich biznesów. Wierzy, że zakładamy i prowadzimy własne firmy nie po to, żeby walczyć o przetrwanie, ale po to, żeby móc żyć naprawdę, spełniać swoje misje życiowe i marzenia. Ania umożliwia kobietom gigantyczną zmianę w sposobie postrzegania, podejścia oraz prowadzenia ich biznesu.
Mentorka Wewnętrznej Przemiany. Mieszka w Danii i posługuje się na co dzień 3 językami (duńskim, polskim i angielskim). Mentoring i nauczanie języków od zawsze były jej pasją; na co dzień pomaga innym w odzyskaniu poczucia wartości; uczy jak przekraczać swoje własne bariery oraz zidentyfikować i pozbyć się schematów, które nas blokują, obniżają naszą pewność siebie i blokują nasz rozwój. Jest autorką popularnych kursów online, między innymi kursu “Uwierz w Siebie”, który stał się inspirującym momentem przełomowym w życiu wielu kobiet.
Zapalona pasjonatka wszelkich form szydełkowania i makramy. Wykonuje torebki, łapacze snów, maskotki, koszyki i wiele innych rzeczy. W wolnych chwilach czyta książki.
Ewa wykonuje biżuterię z japońskich koralików Toho, jak również z kamieni naturalnych, szklanych kaboszonów i innych elementów. Do wykonania biżuterii używa igły i nitki, a czasem szydełka. Biżuterię wykonuje już od 6lat. Absolwentka Akademii Rękodzielnika.
Cardmaking i scrapbooking to jej pasja. Od ponad 15 lat projektuje, wycina, nakleja i składa papier. Wymyśla i realizuje autorskie projekty spersonalizowanej papeterii ślubnej i okolicznościowej. Uwielbia tworzyć produkty, które dostarczają wielu pozytywnych emocji jej klientom. Jej pracownia STUDIO.20 to mieszanka pasji, kreatywności i detalu. A jej motto: ” Od tego jak spędzamy każdy dzień, zależy to, jak spędzamy całe życie.”Absolwentka Akademii Rękodzielnika
Dziewiarka, która od lat mieszka w słonecznej Toskanii i udowadnia, że rękodzieło i świat online nie mają granic. Współpracuje z producentami niszowych limitowanych włóczek i umożliwia ich nabycie m.in. polskim dziewiarkom. Charyzmatyczna osobowość w połączeniu z solidną wiedzą i doświadczeniem branżowym powodują, że zaraża entuzjazmem do rękodzieła. Absolwentka Akademii Rękodzielnika
Architekt ze słabością do rękodzieła. Zafascynowana polskim handmade stworzyła od zera markę Oplotki – ekosystem dla fanów i twórców rękodzieła. Zgodnie ze swoją misją zaraża bakcylem rękodzieła poprzez kursy i warsztaty online dla firm i osób indywidualnych. Chętnie dzieli się swoją wiedzą i aktywnie wspiera twórców handmade w kursach i programach rozwojowych. Prowadzi biznesowe grupy mastermind. Wierzy, że można osiągnąć sukces na własnych zasadach, co opisała w książce “Oplotki. Sukces handmade”. Niedawno spełniła swoje marzenie o wystąpieniu na „czerwonej kropce” podczas TEDx Warsaw Women. Prywatnie mama trójki i pasjonatka snowboardowych wypraw z mężem.
Tak, rękodzieło może być dochodowym biznesem, jeśli jest prowadzone strategicznie. Kluczowe są: prawidłowa wycena produktów, zrozumienie potrzeb klientów, skuteczna promocja oraz jasny model biznesowy.
2. Jak zacząć zarabiać na rękodziele?
Najlepiej zacząć od określenia:
dla kogo tworzysz swoje produkty
ile naprawdę kosztuje ich wykonanie
gdzie będą sprzedawane
Następnie warto zbudować prostą strategię sprzedaży i promocji.
3. Czy rękodzieło może być stabilnym źródłem dochodu?
Tak, ale zwykle wymaga połączenia kilku modeli biznesowych, np. sprzedaży produktów, warsztatów, produktów cyfrowych lub współprac.
4. Dlaczego moje rękodzieło się nie sprzedaje?
Najczęstsze powody to:
brak jasno określonej grupy docelowej
nieprawidłowa wycena
niespójna komunikacja
brak strategii marketingowej
5. Jak wycenić rękodzieło?
Cena powinna uwzględniać:
koszt materiałów
czas pracy
koszty prowadzenia działalności
marżę
Wielu twórców popełnia błąd, nie licząc swojego czasu.
6. Jak podnieść ceny rękodzieła bez utraty klientów?
Podniesienie ceny jest łatwiejsze, gdy:
jasno komunikujesz wartość produktu
budujesz markę
kierujesz ofertę do właściwej grupy klientów.
7. Czy działalność nierejestrowana wystarczy do sprzedaży rękodzieła?
W wielu przypadkach tak, o ile przychody nie przekraczają ustawowego limitu. Warto jednak znać przepisy oraz sytuacje, gdy konieczna jest działalność gospodarcza.
8. Jak znaleźć klientów na rękodzieło?
Klientów można pozyskiwać poprzez:
Instagram i Pinterest
warsztaty rękodzielnicze
wydarzenia lokalne
współpracę z innymi markami
marketing treści.
9. Jak promować rękodzieło w internecie?
Najczęściej wykorzystuje się:
social media
Pinterest
blog lub stronę internetową
newsletter
współprace z innymi twórcami.
10. Czy trzeba pokazywać twarz w social mediach, żeby sprzedawać rękodzieło?
Nie zawsze. Można budować markę poprzez estetykę produktów, proces tworzenia i storytelling. Jednak pokazanie twórcy często zwiększa zaufanie klientów.
11. Czy warto prowadzić warsztaty rękodzielnicze?
Warsztaty to jeden z najpopularniejszych modeli biznesowych w branży handmade. Pozwalają zarabiać na wiedzy i doświadczeniu, a także budować społeczność wokół marki.
12. Jak zacząć prowadzić warsztaty rękodzieła?
Najważniejsze kroki to:
określenie tematu warsztatu
przygotowanie programu
policzenie kosztów
zaplanowanie promocji.
13. Jak wycenić warsztaty rękodzieła?
Cena warsztatu powinna uwzględniać:
materiały
czas przygotowania
wynajem przestrzeni
marketing
marżę.
14. Czy warsztaty online mogą być dochodowe?
Tak. Warsztaty online pozwalają dotrzeć do większej liczby uczestników i mogą być skalowalne.
15. Jak zbudować markę handmade?
Silna marka handmade opiera się na:
unikalnym stylu
spójnej komunikacji
historii twórcy
relacji z klientami.
16. Jak wyróżnić się w branży handmade?
Można wyróżnić się poprzez:
charakterystyczny styl
specjalizację w jednej technice
unikalne doświadczenie dla klientów.
17. Czy sprzedaż rękodzieła online się opłaca?
Tak, szczególnie gdy łączy się sprzedaż online z innymi kanałami, np. warsztatami lub wydarzeniami.
18. Jak znaleźć pomysł na biznes handmade?
Pomysł często wynika z połączenia:
umiejętności rękodzielniczych
potrzeb rynku
osobistych zainteresowań.
19. Czy trzeba mieć dużą społeczność w social mediach, żeby sprzedawać rękodzieło?
Nie. Ważniejsza od liczby obserwujących jest jakość relacji i dopasowanie oferty do klientów.
20. Jak rozwijać biznes handmade krok po kroku?
Najlepiej skupić się na:
jednej ofercie
jednej grupie klientów
jednym kanale promocji.
21. Czy rękodzieło może być biznesem na pełen etat?
Tak, ale zwykle wymaga czasu, konsekwencji i rozwijania kilku źródeł przychodu.
22. Jak nie wypalić się w biznesie handmade?
Warto:
ustalać realistyczne cele
planować pracę
dbać o odpoczynek.
23. Jak budować społeczność wokół marki handmade?
Pomaga w tym:
dzielenie się procesem tworzenia
edukowanie odbiorców
autentyczna komunikacja.
24. Jak zwiększyć sprzedaż rękodzieła?
Najczęściej pomaga:
poprawa wyceny
lepsza komunikacja wartości
dopracowanie oferty.
25. Czy warto inwestować w rozwój biznesu handmade?
Tak, ponieważ wiedza o marketingu, sprzedaży i strategii często decyduje o tym, czy rękodzieło pozostaje hobby czy staje się biznesem.
26. Czy biznes handmade musi być prowadzony online?
Nie. Wiele marek łączy sprzedaż online z warsztatami, wydarzeniami lokalnymi lub współpracami.
27. Jak znaleźć swoją niszę w rękodziele?
Najlepiej analizować:
potrzeby klientów
konkurencję
własne mocne strony.
28. Czy można sprzedawać rękodzieło bez sklepu internetowego?
Tak. Możliwe są sprzedaż przez media społecznościowe, platformy marketplace lub warsztaty.
29. Jak rozwijać biznes handmade bez dużego budżetu?
Najlepiej wykorzystać:
marketing treści
social media
współpracę z innymi twórcami.
30. Czym jest Handmade Biz Summit?
Handmade Biz Summit to konferencja dla twórców rękodzieła, którzy chcą rozwijać swoje pasje w kierunku biznesu i poznać strategie sprzedaży, marketingu i budowania marki handmade.
Światowe raporty trąbią o nieprzeciętnym wzroście rynku rękodzieła na świecie. Ale co z tego dla nas? Poza oczywistą zachętą do wskoczenia na tę wzbierającą falę kreatywnych biznesów… dzisiaj trochę prywatnej refleksji o branży HANDMADE.
Dzisiaj o tym, jak – na poziomie mikrocodzienności – rękodzieło pomaga mi budować majątek.
Brzmi szumnie, ale będzie życiowo, bo kiedy sobie tak popatrzyłam, do ilu aspektów codzienności zakradło się u mnie rękodzieło… to przecieram oczy… ze szczęścia! Bo widzę, jak bardzo ono pomaga również małymi grosikami budować góry złota;P
Więc opowiem Ci o tych 3 rzeczach:
o… tym, że rękodzieło to supertanie self-care z potencjałem na zarabienie
o… tym, jak praktyka handmade potraktowana została jako patent na dietę (i oszczędności zakupowe ;PPP)
o… tym, jak twórcza społeczność daje mi BEZCENNY papierek lakmusowy współczesnych NAJDROŻSZYCH! relacji
o…tym, że rękodzieło to supertanie self-care z potencjałem na zarabianie
Wychowywałam się w kulcie pracy. Cała moja rodzina pochodzi ze Śląska, sama urodzilam się w Gliwicach, a na Kujawy przenieśliśmy się, bo za dzieciaka chorowałam mocno na płuca i kazali uciekać od smogu. O ile na płuca pomogło, to już na nawyki okołogórnicze niekoniecznie. Praca niczym religia. Jak odpoczywasz mentalnie – to idź liście pograbić. Jak się tym zmęczysz, to „odpocznij”, czytając coś mądrego… i tak w kółko. Mężczyźni – w kopalniach, kobiety drążące własne korytarze. Jak leżysz i „nic nie robisz” toś leń i tyle. Nawet rękodzieło było w domu formą utylitarnego odpoczynku po pracy lub wprost: dorabianiem. Z czasem zrozumiałam zdziwienie babci: „jak to DLA PRZYJEMNOŚCI dziergasz??!”… kiedy po latach odkryłam rękodzieło na nowo.
Wychowałam się, pomagając przy maszynie do szycia, dłubiąc wełniane ubranka dla lalek, rzeźbiąc mebelki w ich kartonowym domku i malując obrazy zdobiące ich wnętrza. Dla mnie rękodzieło nie było znojem wręcz przeciwnie – furtką do autoekspresji, świata sprawczości projektowania.
Kujonka, laureatka, nawet studenckiego nobla zgarnęłam. Wiecznie zajęta, zapracowana, w biegu. Poliglotka, magister inż. architektury. Po dekadach sprintu zatrzymało mnie macierzyństwo i dopiero świadomy priorytet na dobrostan (czyt. powrót do rękodzieła) pomógł wygrzebać się z czarnej dziury
Oszczędziłam grube tysiące (na terapii) dzięki praktyce oczek, słupków i głaskania wełny.
Zamiast rozwodu, przyszło cierpliwe budowanie siebie jako partnerki, nie służącej (bez oceniania plis, ta podróż między szacunkiem do schematów odziedziczonych od społeczeństwa, z domu, a wymyślaniem instytucji małżeństwa XXI wieku dla siebie na nowo to jak wyprawa na księżyc) = nagle znalazł się czas na rzeźbę, malarstwo, wyjścia na warsztaty handmade, by być we wzmacniającym kobiecym kręgu…
Nie kuszą już najdroższe kurorty, bo coraz częściej lepiej się bawię we własnej pracowni rękodzieła lub u zaprzyjaźnionych twórczyń, klientek
Kilka motków wełny na miesiąc i zapas farb z OLXa, zamiast spa-weekendów, kolejnego kursu poprawy samooceny czy kombo kosmetyczno-fizjoterapeutyczno-mentalnego… BOszzz, ile ja oszczędzam!
Do czego zmierzam? Kiedy spoglądam na to, ile wydają koleżanki, które nie zasmakowały praktyki rękodzieła dla szeroko rozumianego zadbania o siebie, to sobie myślę – KURDE! Rękodzieło to na prawdę tania alternatywa dla wydatków w budżecie przeciętnej kobiety ;P… No i jeszcze można te wszystkie kreatywne dzieła sprzedać, jeśli tylko zechcesz dodatkowo monetyzować swoje handmade’y.
o…tym, jak praktyka handmade potraktowana została jako patent na dietę (i oszczędności zakupowe ;PPP)
Całe życie walczyłam z ekstra kilogramami. Choć teraz może ciężko w to uwierzyć… i ciężko by było, gdybyś mnie zobaczyła wcześniej (bo nie miałam jakiejś specjalnie widocznej nadwagi) to była nadwaga w glowie… To niekończące dywagacje z serii: „czy mogę zjeść, czy nie powinnam” biegały po moich półkulach, jak stado fluorescensyjnych mrówek… Paradoksalnie, im więcej myślałam o nie-zjedzeniu-tych orzeszków, czy chipsów… tym więcej ich pochłaniałam, a potem na sałacie resztę dnia i koło się zamykało…
Po ciąży (empatyzuję z wszystkimi matkami karmionymi insta-fotkami idealnych matko-pato-infuencerek, sama wpadłam w ten auto-młynek mentalnej presji idealności poporodowego ciała) doszłam do ściany.
Ze szponów poważnych zaburzeń jedzenia wyrwało mnie… szydełko! Zamiast sięgać po kolejny kęs (niepotrzebnej) mentalnej przekąski zajadającej emocje… dłubałam koce, pledy, maskotki, dywaniki, pufki i ciuchy…
Dopiero niedowierzające przyjaciółki uświadomiły mi, w jakim tempie 3-krotnie wracałam do wagi sprzed macierzyństwa…. Dopiero wtedy sama zobaczyłam siebie jako zgrabną, całkiem wysportowaną, kochającą witalność mamę trójki… która tak zapamiętale liczyła oczka, słupki i półslupki, że zapomniała o tych orzeszkach i chipsach i kaloriach, bez których humor nie dawał rady… Dociera do mnie, że mogłam trafić na kosztowną terapię, wyhodować sobie niezłe zaburzenia odżywiania, choroby w ciele i głowie, że leczenie tego byłoby fortuną, której zaledwie ułamek wydałam na (no dobra, całkiem spory ułamek ;P) włóczki, szydełka, pędzle, farby, i całe szafy przyborów, które teraz ciągle wyciągam z przepastnych szaf podczas długich rodzinnych wieczorów. (Swoją drogą – to ilość wyjść do tandetnych kulko-basenów, dziecio-atrakcji i czaso-zabijaczy dla 5-osobowej rodziny w zimowe wieczory też daje mi do myślenia… ileż to rękodzieło nam oszczędza w skali rodzinnych wydatków na rozrywki).
Tak, że ten… jeszcze ostatni wątek z serii rękodzieło-bogactwa i kończę…
o…tym, jak twórcza społeczność daje mi BEZCENNY papierek lakmusowy NAJDROŻSZYCH! współczesnych relacji.
I nie – nie mówię tutaj tylko o tym, że moja praca (i bezpośrednio część przychodów) to facylitowanie warsztatów rękodzieła online i stacjonarnie (swoją drogą, wpadaj koniecznie do pracowni POP-up na wspólne warsztaty!) – więc u mnie twórcza społeczność to również przychody. Mówię o tym, że mamy czasy, gdzie opinia pana, co powie, czemu spłuczka przestała działać – kosztuje 200 zł, a zdrowe ciasto bez ulepszaczy to kilka dych za kilo.
Mówię o tym, że od czasu, kiedy płatne networkingi, biznesowe kluby i kosztowne kursy on-line wyparły dawne „znajomości”… warsztaty rękodzieła są dla mnie nieziemsko „tanim” patentem na budowanie strategicznej sieci kontaktów, które oszczędzają lub bezpośrednio zarabiają dla mnie krocie.
Od poleceń dentystki, która „po znajomości” ma inne stawki, przez księgową, co telefon odbierze, bo się lepiej znamy… po szczere rozmowy o wszystkim podczas warsztatów rękodzieła.
Od blachy ciasta, które uczestniczka przyniosła do pracowni, bo się chciała swoją ostatnią kulinarną zajawką pochwalić, po mix herbat, które inna umieszała z własnych ziół ogrodowych i podrzuciła, bo ostatnio pytałam o patenty na bolesny okres…
Tego się nawet nie da przeliczyć – bo wartość jest BEZCENNA! Cenię sobie możliwość bycia sobą, bez udawania, maski… przy rozmowie jednym tchem o zaparciach najmłodszej i inwestowaniu w krypto… (bo akurat temat inwestowania u mnie żywy). Dla mnie – niezmiennie – kobiecy krąg warsztatów rękodzieła to BEZCENNE lustro tego, gdzie jest każda z nas względem drugiej. Raz nauczycielką, raz uczennicą, raz mentorką, raz mentee… i tak zmieniamy się w tej sztafecie, prąc wspólnie do przodu.
Ta świadomość, że jeszcze ciągle jest przestrzeń, w której ktoś Ci coś ze swojego doświadczenia szczerze, w dobrej wierze doradzi, podpowie ZA FREE… to w dzisiejszych czasach jakiś taki gatunek na wymarciu.
Podlewam więc tę przestrzeń ze świadomością, że nie wszystko da się przeliczyć co do złotówki. Czasem wystarczy (totalnie subiektywne) poczucie, że warto docenić to, co (dla mnie) bezcenne.
A propos bezcennych kontaktów…
Tak sobie myślę, że przez rękodzieło, oplotkowy biznes poznałam tyyyyle przepięknych dusz!
Nawet ostatnio… kiedy „wpraszanie” się do podcastów, Youtuba, wywiadów, głębokich rozmów… stało się moim sposobem na zawirowania prywatne…
Zarówno rozmowa u Ani Pawińskiej-Michałek O Rytuałach kobiecego dobrostanu:
jak i u Oli Gościniak: Milion na rękodziele – czy to w ogóle możliwe?
czy u Iwony Madej w video-podcaście o tym, jak odważyć się na zmianę:
Jak i u Joanny Szarmach w rozmowie o miarach sukcesu i skuteczności:
Wszystkie naładowały mnie tak pozytywnie, że jakoś łatwiej stawiać kroczek za kroczkiem dalej…
Kurczę! Patrzę na te nagrania i widzę to, co pewnie też zobaczycz: „Aga kurde ogarnia…”
Jak sobie przypomnę, co działo się u mnie emocjonalnie, życiowo, w głowie… w jakim trudnym miejscu byłam… a mimo wszystko te materiały są tak merytoryczne… przybijam sobie piątkę i nucę tekst jak rasowa Swiftie :„I can do this with a broken heart”…
Ps. Jeżeli szukasz gościni do Twojego formatu – pisz – chętnie się wproszę!
No dobra, co tu dla CIEBIE TERAZ na zakończenie?
Zadaj sobie pytanie…
Co to dla CIEBIE znaczy BOGACTWO/LUKSUS?
Dla mnie to zdecydowanie CZAS na dzierganie w kobiecym kręgu. I tym się dzisiaj chcę z Tobą podzielić…
Stąd Zaproszenie, by poczuć się najbogatszą osobą na świecie dzięki HANDMADE!
Wpadnij do pracowni POP UP, by stacjonarnie spotkać się w Poznaniu i na Śródce zanurzyć w soczystej zieleni kreatywnego ogrodu pełnego rękodzieła.
Wskocz na BEZPŁATNE szkolenie mojej mentorki od finansów – ANN WILSON (po angielsku) i zaczerpnij pełnymi garściami ( jak ja) z jej ogromu wiedzy i finansowego doświadczenia: https://oplotki.pl/thrive
Do zobaczenia, niezależnie, czy w realu, czy onlajnie
W kręgu!
Agnieszka@oplotki.pl
A jeżeli masz ochotę zostać w kontakcie zapisz się na oplotkowy newsletter:
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2025/04/rekodzielo-jako-patent-na-bogactwo-i-wolnosc-finansowa-blog-oplotki.jpg4101210Ania - Zespół Oplotkihttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngAnia - Zespół Oplotki2025-04-17 08:02:002025-05-05 10:21:04Dlaczego rękodzieło to patent na wolność finansową i bogactwo
Jak prowadzić warsztaty rękodzieła dla dzieci i dorosłych, żeby budować relację i zachwyt
Dobre warsztaty rękodzieła to nie tylko pokaz techniki. To także atmosfera, rytm spotkania, sposób prowadzenia grupy i doświadczenie, które uczestnik zabiera ze sobą do domu. I właśnie dlatego jedne warsztaty zostają w pamięci na długo, a inne są tylko „zajęciami plastycznymi”.
Jeśli chcesz prowadzić warsztaty, które angażują, budują relację i sprawiają, że uczestnicy chcą wracać, warto patrzeć nie tylko na samą technikę, ale na cały proces. Świetnie pokazuje to przykład Asi, twórczyni marki SkrzAsie, która pracuje z personalizowanym rękodziełem i prowadzi warsztaty dla dzieci oraz dorosłych.
Szybka odpowiedź: co sprawia, że warsztaty rękodzieła naprawdę działają?
Dobre warsztaty rękodzieła potrzebują czegoś więcej niż samego „robienia”. Potrzebują jasnej struktury, dobrze dobranych materiałów, spokojnego prowadzenia i doświadczenia, które daje uczestnikom poczucie sprawczości. Kiedy do tego dochodzi emocja, opowieść i uważność na grupę, warsztaty stają się czymś, co naprawdę zostaje w pamięci.
Dlaczego dziś nie wystarczy tylko znać technikę?
Wiele osób świetnie tworzy, ale prowadzenie warsztatów wymaga dodatkowych umiejętności. Trzeba umieć:
zaprojektować przebieg spotkania,
poprowadzić grupę,
wytłumaczyć proces prosto i spokojnie,
zadbać o tempo,
stworzyć atmosferę bezpieczeństwa i zaciekawienia.
To właśnie odróżnia warsztat, który „się odbył”, od warsztatu, który uczestnicy wspominają i polecają dalej.
Case study: warsztaty Asi ze SkrzAsi pokazują, że technika to dopiero początek
Asia pracuje w technice, która już sama w sobie jest bardzo relacyjna i emocjonalna:
„Tworzę rękodzieło artystyczne łącząc szycie, klejenie i utwardzanie tkanin — efekt to personalizowane lalki i skrzaty „SkrzAsie”, anioły i drobne upominki z sentencją. Pracuję z miękkimi materiałami, dodatkami ręcznie tworzonymi i detalami, które nadają każdemu egzemplarzowi charakteru i historię. Moje prace powstają z myślą o emocjach: mają być pieszczotą dla wyobraźni i prezentem, który mówi „pamiętam o Tobie”.”
To ważna wskazówka dla każdej osoby, która chce prowadzić warsztaty: uczestnicy rzadko przychodzą tylko po samą technikę. Bardzo często przychodzą po doświadczenie, opowieść, klimat i emocję, którą zapamiętają.
Jak wyglądają warsztaty, które angażują uczestników?
Jednym z najmocniejszych elementów w podejściu Asi jest to, że jej warsztaty nie są przypadkowym „lepieniem, szyciem czy składaniem”, tylko mają wyraźną strukturę i rytm.
Warsztaty dla dzieci potrzebują rytuału i poczucia bezpieczeństwa
Asia opisuje swoje warsztaty bardzo konkretnie:
„Prowadzę warsztaty stacjonarne dla dzieci i warsztaty/webinary dla dorosłych. Przykładowy przebieg warsztatów dla dzieci (60–90 min): przywitanie w kręgu, krótkie czytanie bajki, zabawa integracyjna, etap tworzenia (szycie/prosty montaż), nadawanie imion i wspólne zaprezentowanie prac. Grupy: zwykle do 16–20 dzieci (możliwość pracy na dwie tury). Warsztaty dla dorosłych to wersje praktyczne z pokazem technik, materiałami i możliwością zamówienia gotowych elementów. Zadbane materiały, jasne instrukcje i serdeczna atmosfera to stałe elementy moich zajęć i oczywiście dyplomy twórcze dla uczestników moich warsztatów.”
To świetny przykład tego, że warsztaty dla dzieci nie powinny zaczynać się od „siadamy i robimy”. Potrzebują wejścia, oswojenia grupy, wspólnego nastroju i domknięcia całego doświadczenia.
Warsztaty dla dorosłych potrzebują praktyki i jasnych instrukcji
U dorosłych działa trochę inny mechanizm. Tutaj ważne są:
konkret,
przejrzysty pokaz,
dobrze przygotowane materiały,
możliwość zadawania pytań,
poczucie, że uczestnik naprawdę coś zrozumiał, a nie tylko „zaliczył spotkanie”.
W obu przypadkach wspólne jest jedno: prowadząca nie może liczyć tylko na to, że sama technika „się obroni”.
Co sprawia, że warsztat jest czymś więcej niż pokazem techniki?
Bardzo dobrze pokazuje to sama Asia, kiedy opowiada, dlaczego wybrała właśnie tę drogę:
„Wybrałam tę technikę, bo pozwala łączyć precyzję szycia z luźną, twórczą improwizacją — każdy materiał i detal daje opowieść. Lubię proces od projektu po gotowy przedmiot, a możliwość personalizacji (imię, sentencja) sprawia, że przedmiot staje się bliski. Rękodzieło jest dla mnie sposobem na przekazanie ciepła i na połączenie pasji z życiem codziennym. A także na wzbudzenie kreatywności w każdym uczestniku i budowaniu relacji.”
To jest bardzo ważna lekcja dla prowadzącej warsztaty: uczestnik nie zapamięta tylko tego, czego się nauczył. Zapamięta też:
jak się czuł,
czy czuł się zauważony,
czy było miejsce na jego tempo,
czy warsztat niósł ze sobą sens i emocję.
Dla kogo takie warsztaty mają największy sens?
Asia bardzo jasno określa, dla kogo jej technika i sposób pracy są najbardziej wartościowe:
„Technika jest przyjazna szerokiemu gronu — idealna dla osób, które cenią prezenty personalizowane, mają poczucie humoru albo szukają pamiątki z duszą. Polecam ją rodzicom, osobom szukającym wyjątkowych prezentów (ślub, rocznica, Dzień Taty itp.), oraz organizatorom warsztatów kreatywnych dla dzieci. Osoby oczekujące wyłącznie masowej produkcji raczej nie znajdą tu tego, czego szukają — my stawiamy na ręczną pracę i indywidualny charakter zamówienia.”
To pokazuje coś jeszcze: dobre warsztaty nie są dla wszystkich. I to dobrze. Im lepiej rozumiesz, dla kogo tworzysz swoje zajęcia, tym łatwiej:
zbudować sensowną ofertę,
mówić językiem odbiorcy,
dopasować przebieg warsztatu,
i przyciągać właściwe osoby.
Jak warsztaty mogą stać się częścią modelu biznesowego marki handmade?
To kolejny bardzo cenny element tej historii. Asia nie traktuje warsztatów jako dodatku „przy okazji”, tylko jako jedną z ważnych części swojego modelu.
„Mój model opiera się na kilku filarach: sprzedaż personalizowanych lalek i skrzatów (różne rozmiary i ceny), sprzedaż tańszych wersji (mini-skrzaty, drobne prezenty), prowadzenie warsztatów stacjonarnych i online oraz webinary dla kobiet. Przyjmuję również zlecenia personalizowane. Dodatkowe przychody pochodzą z opłat za przesyłkę oraz opcjonalne pudełka prezentowe.”
To jest bardzo ważny moment dla wielu twórczyń handmade: warsztaty nie muszą być „osobnym światem”. Mogą stać się naturalnym rozszerzeniem marki i kolejnym źródłem przychodu.
Warsztaty mogą wspierać sprzedaż produktów
Jeśli tworzysz rzeczy ręcznie, warsztaty mogą:
wzmacniać rozpoznawalność marki,
budować zaufanie,
pokazywać Twoją ekspertyzę,
przyciągać osoby, które potem kupią produkty albo wrócą po kolejne doświadczenia.
Warsztaty mogą być osobnym filarem biznesu
Dla części twórczyń warsztaty stają się z czasem pełnoprawnym produktem:
stacjonarnym,
online,
webinarowym,
firmowym,
eventowym.
I wtedy kluczowe staje się już nie tylko „czy umiem tworzyć”, ale: czy umiem projektować i prowadzić warsztaty tak, żeby naprawdę działały.
Czego ten przykład uczy przyszłą prowadzącą warsztaty?
Historia marki SkrzAsie pokazuje bardzo wyraźnie kilka rzeczy.
Po pierwsze: warsztat potrzebuje scenariusza
Nie musi być sztywny, ale musi mieć logikę, kolejność i cel.
Po drugie: atmosfera nie dzieje się sama
Serdeczność, jasne instrukcje, odpowiednie materiały i rytm spotkania są częścią metody, a nie dodatkiem.
Po trzecie: technika to za mało
Sama umiejętność tworzenia nie wystarczy, jeśli chcesz prowadzić zajęcia dla grupy w sposób spokojny i profesjonalny.
Po czwarte: warsztaty mogą rozwijać markę handmade
Nie tylko finansowo, ale też wizerunkowo i relacyjnie.
Jakie są plany Asi i dlaczego to ważne dla osób prowadzących warsztaty?
To, co mówi o przyszłości swojej marki, bardzo dobrze pokazuje kierunek rozwoju, który dziś wybiera wiele twórczyń:
„Chcę rozwijać sprzedaż online, ułatwić zamawianie personalizowanych prezentów (gotowe, szybkie zamówienia), zwiększyć liczbę warsztatów (również dla firm i placówek kultury) oraz wprowadzić stałą linię produktów pasywnych: kursów, ebookow , warsztatów. Planuję także współpracę przy większych projektach eventowych i dalsze budowanie społeczności SkrzAsiowych fanek i fanów.”
To ważny sygnał: dobrze prowadzone warsztaty mogą otwierać kolejne drzwi:
do współprac,
do produktów cyfrowych,
do webinarów,
do eventów,
do bardziej stabilnego modelu biznesowego.
Dlaczego warsztaty rękodzieła będą coraz ważniejsze?
Warto też zobaczyć ten temat szerzej.
„Przyszłość jest świetlana: rośnie świadomość wartości rzeczy robionych ręcznie, coraz więcej osób szuka lokalnych, personalizowanych produktów i chce wspierać twórców. Rękodzieło ma przewagę w opowieści i autentyczności — to trend związany z ekologią, lokalnością i potrzebą indywidualności. Wierzę, że warsztaty i edukacja artystyczna będą jeszcze bardziej pożądane, szczególnie te, które pomagają budować relacje z sobą i z innymi.”
To bardzo mocny wniosek dla osób, które czują, że chciałyby uczyć swojej techniki: rynek warsztatów nie kończy się. On dojrzewa. A wraz z nim rośnie potrzeba prowadzenia zajęć w sposób coraz bardziej świadomy i profesjonalny.
rozwijać warsztaty jako ważną część swojej marki handmade.
To właśnie dzięki kursowi poznałam Asię. Podczas naszych grupowych sesji Q&A w kursie, Asia często służyła wsparciem, radą dla pozostałych kursantek i ochoczo dzieliła się swoim wieloletnim doświadczeniem prowadzenia warsztatów.
FAQ
Co sprawia, że warsztaty rękodzieła są udane?
Najczęściej decydują o tym: dobra struktura, jasne instrukcje, odpowiednie tempo, atmosfera i dopasowanie warsztatu do uczestników.
Czy wystarczy znać technikę, żeby prowadzić warsztaty?
Nie. Sama technika to dopiero początek. Potrzebne są też umiejętności pracy z grupą, projektowania przebiegu spotkania i prowadzenia uczestników przez proces.
Jak prowadzić warsztaty rękodzieła dla dzieci?
Warto zadbać o rytuał wejścia, prosty i czytelny przebieg, element zabawy, spokojną instrukcję oraz poczucie bezpieczeństwa w grupie.
Jak prowadzić warsztaty rękodzieła dla dorosłych?
Dorośli zwykle potrzebują konkretu, jasnego pokazania procesu, dobrze przygotowanych materiałów i przestrzeni do zadawania pytań oraz pracy we własnym tempie.
Czy warsztaty mogą być częścią modelu biznesowego marki handmade?
Tak. Mogą być osobnym strumieniem przychodu, wspierać sprzedaż produktów, budować rozpoznawalność marki i otwierać drogę do kolejnych ofert, takich jak webinary czy kursy online.
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2025/04/Joanna-Kadej-SkrzAsie-Jak-prowadzic-warsztaty-lalek.jpg4101210oplotkihttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngoplotki2025-04-14 16:35:002026-04-14 16:52:47Jak prowadzić warsztaty rękodzieła dla dzieci i dorosłych, żeby budować relację i zachwyt
Na poznańskiej Śródce, rzut beretem od kultowych knajpek, w soczystym, zielonym ogrodzie, w mojej drewnianej, kameralnej pracowni… rusza: Oplotki Pop-up.
OPLOTKI POP-UP
czyli wiosenno-letni wysyp rękodzielniczych i biznesowych wydarzeń stacjonarnych.
Mówią, że przedsiębiorczą duszę poznasz po tym, że łapie okazję, kiedy się nadarza… bo kolejna może się nie trafić.
To taki moment!
Zanim ten teren bezpowrotnie trafi w ręce deweloperów, zanim ten soczysty ogród przestanie istnieć, zanim skończy się lato…
Łap okazję do kreatywnego czasu na łonie natury w centrum Poznania!
Zanurz się w rozmowie.
Zwolnij, aby przyspieszyć.
Znajdziesz tutaj kreatywne warsztaty rękodzieła oraz biznesowe (o)PLOTKI i sesje mastermindowe.
Zobacz poniżej, jakie wydarzenia szykują się w pracowni Oplotki Pop-Up. To tylko niektóre z nich, kalendarz wciąż się wypełnia.
Aby sprawdzić wydarzenia, do których można dołączyć aktualnie, sprawdzaj:
No chyba nie ma twórcy rękodzieła, który nie marzy o własnej pracowni…
A tym bardziej nie ma prowadzącego warsztaty rękodzieła, który nie marzy o własnym miejscu, gdzie może realizować swoje spotkania….
nie jestem inna…
Właściwie od poczatku OPLOTKI… czyli od ponad 9 lat (o rety! już?!?) marzę nieustannie.
Zanim jednak kredyt na resztę życia pochłonie mnie w realizacji tego marzenia… testuję.
Projekt OPLOTKI POP-UP to już trzecie (i pewnie finalne) podejście do tematu stacjonarnego miejsca warsztatowego w sercu Poznania!
Oczywiście zachęcam Cię do wracania ze mną wspomnieniami do poprzedniego pop-up-u – dzięki uprzejmości Zajezdni Poznań.
Tutaj stara pracownia OPLOTKI POP UP – jeszcze sprzed pandemii:
Poniżej znajdziesz krótkie video z otwarcia tego projektu w 2018 :
Projekt trwał kilka miesięcy (od wiosny do Bożego Narodzenia 2018) i zakończył się wielkim targiem rękodzielniczym:
A poniżej już NOWA – POPANDEMICZNA
pracownia OPLOTKI POP UP w zieleni:
2024r. był zanurzony w chaosie nieokiełznanego ogrodu. Dzicz działeczki, którą przez kilkanaśnie miesięcy regularnie karczowałam z chwaściorów, śmieci, szkodników, by choć jako-tako rozpocząć pierwszy sezon w tym nowym miejscu 😉
Foto z 2024 – domek jeszcze przed malowaniem.
Foto z 2024 – domek jeszcze przed malowaniem.
Nie mogę się doczekać tej soczystej zieleni w centrum miasta
Nie mogę się doczekać tej soczystej zieleni w centrum miasta
Pierwsze malowanie domku.
Szopka na warsztatowe narzędzia już stoi.
Pierwsze twórcze warsztaty z dzieciakami.
Kiedy twórcze warsztaty wjechały dzieciakom trochę za mocno.
Testowanie pojemności miejsca… i naszych brzuchów
Owoce do podjadania pomiędzy rękodziełem
Aktualny POP-up – EDYCJA 2025 będzie miał letnią, ogrodową odsłonę.
Znowu potrwa kilka miesięcy, jednak tym razem będzie to o wiele krótszy czas działania.
Od końcówki kwietnia do września spodziewaj się wielu stacjonarnych wydarzeń na poznańskiej Śródce.
Ten ogród już czeka, mały, drewniany warsztatowy domek też.
Zanim to miejsce na dobre zniknie z mapy Poznania… wyciśnijmy z niego wspólnie miliony ciepłych chwil i wspomnienia na długie lata!
Pewnie będę dodawać tutaj up-date-y i aktualne zdjęcia… na tę chwilę zostawiam z pierwszymi sneak-peak-ami tego miejsca 🙂
W zeszłym roku służyło naszej rodzinie jako azyl od zgiełku miasta.
Mnie, jako pełna ciszy pracownia twórcza i letnie biuro dla bosych stóp w soczystej trawie.
W tym sezonie otwieram drzwi również dla CIEBIE!
Stay tuned !
TUTAJ lada chwila pojawią się aktualne fotki z warsztatów tymczasem dodaję to, co już mam 🙂
OPLOTKI POP-UP to…
Fizyczne miejsce, ukryte w naturze, bujnej zieleni.
Tętniące życiem, bijące serce rękodzieła w Poznaniu.
Pracownia rękodzieła.
Miejsce, gdzie w ciszy klikam kolejne kursy.
Azyl, z którego trzaskam pełne życia live’y.
I wreszcie:
centrum biznesowego doszkalania dla twórców handmade, którzy traktują rękodzieło na poważnie.
Oczywiście (nie jestem chyba jedyna) marzę o takim miejscu, które pomieści tony przydasi, włóczek, warsztatowych materiałów i prototypów. DLATEGO ZAPRASZAM I CIEBIE TUTAJ!
OPLOTKI POP-UP to…
Miejsce, w którym szafy włóczek nie mają dna.
Miejsce, gdzie domowego ciasta nigdy nie brakuje przy szeptanych rozmowach wokół parujących kubków.
Miejsce, w którym artyści gościnnie szerzą “bakcyla rękodzieła” poprzez warsztaty, a ja mogę temu towarzyszyć i wspierać promocją, reklamą.
Miejsce, gdzie moja głowa do biznesu spotyka się z talentem polskich twórców handmade i tworzy nowe jakości.
DO ZOBACZENIA!
Tak to wyglądało w 2024…
A JAK BĘDIZE W 2025 ???
Tu wchodzisz TY!
Osoba, która nam kibicuje i wspiera obecnością, choćby wirtualną!
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2024/03/Oplotki-pop-up-wpis-na-blogu.jpg4101210Ania - Zespół Oplotkihttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngAnia - Zespół Oplotki2025-04-14 08:45:452025-06-05 11:42:55Oplotki Pop-Up
(piszę w emocjach zakończenia konferencji online –HBS2025…wzmocniona zachętą uczestniczek, by podzielić się tym newsem otwarcie… to aktualizacja wpisu blogowego z kwietnia 2025.
Nieustannie myślę o żałobie po pracowni i światełku nadziei…… zazwyczaj pomaga po prostu wyrzucić z siebie na „papier” … mam nadzieję, że i tym razem pomoże…
b
Będzie o tym, jak to się przekłada na aktualne działania w Oplotki.pl i agnieszkagaczkowska.pl – czyli co z tego wszystkiego dla Ciebie na końcówkę 2025 i dalej.
Ps. Możesz posłuchać! Ten wpis w wersji audio opublikowałam w TYM podcaście:
t
Zanim o bólu pożegnania i żałobie po tym miejscu – konkret:
Centrum Poznania, historyczna Śródka – serce miasta, ruchu turystycznego, rzut beretem – Katedra, prochy Mieszka i Chrobrego, początki polskiej państwowości na styku między słowiańską duszą i chrześcijaństwem – działy się tu (i dzieją) przełomy – magię i ponadczasowość czuje się w powietrzu.
Relikt przeszłości – zamknięty teren ogrodów ROD Energetyk I w Poznaniu – na wyspie otoczonej rzeką…
A tam…wśród sąsiadów z uprzejmością z innej epoki…pracownia – domek drewniany około 30 m2 – z wielkim salonem, kuchnią, małym biurem z możliwością spania, w pełni funkcjonalną łazienką z toaletą i prysznicem (wielokrotnie spały tam gościnie prowadzące nasze warsztaty i ja sama, kiedy chciałam wyciszyć układ nerwowy…to tam powstała konferencja HBS2025…to tam rodziły się aktualne pomysły, to tam nagrywałam zupełnie nowe treści do oplotkowych kursów…jakby coś większego podawało mi je na złotej tacy, zsyłając pomysły, inspiracje i nieziemską odwagę z turbo-konsekwencją w pakiecie…)
Basen 8m sześciennych wody, więc całkiem duży…świetnie chłodzi w upały.
Szklarnia, domek dla dzieciaków, wielki taras z meblami ogrodowymi i dzierganymi zacieniaczami do posiedzenia przy kawie.
Masa powierzchni koniczynowej łąki i zadbanego trawnika do chodzenia na boso…
Masa owocujących roślin – od agrestu, porzeczek, malin, poziomek, truskawek i wszystkiego co w szklarni po drzewa – wiśnie, śliwki, winogrono, jabłonie (włącznie z papierówką) owocujące w różnym czasie, więc ciągle jest coś zdrowego do przegryzania.
Jest szopka z narzędziami, kosiarkami i skarbcem ogrodniczki…meble, pełne wyposażenia i gadżety ogrodowe…
O wielkiej wizji, która totalnie mnie przeraża
Pewnie zastanawiasz się, czemu w takim razie to cudo sprzedałam?
No właśnie – to ten wielki news, którym powinnam się cieszyć, ale który aktualnie trochę przeraża, przerasta …a jak jest tak wielki strach, to już wiem, że to TEN kierunek…
Strach to taki dziwny twór – niby nas blokuje, ale tak na prawdę wskazuje dokładnie tam, gdzie chcemy iść.
Jak się boję, to chronię coś supercennego…
Coś, co mogę stracić, co ochrania ten strach…
I już wiem, co to jest…co tak chronię tym strachem… konferencyjne dyskusje Handmade Biz Summit 2025 pomogły mi uświadomić sobie, co tutaj się dzieje…
Jako architektka (tak, przed OPLOTKI pracownia projektowa ARCHITEKTURA AGNIESZKA GACZKOWSKA to była moja praca i życie) widziałam ile ludzi rozwodzi się przez inwestycje budowlane, ile kłóci nieodwracalnie…stąd ten strach..bo wiem, że będą nerwy, fakapy na budowie, kasa przeciekająca przez palce… moje stare życie zawodowe nie pozwala mi nie widzieć tego, co nadchodzi… ale ta szalona, Oplotkowa wizjonerka krzyczy do tej przerażonej…WARTO, to się MUSI UDAĆ!
Wiem, że rezygnuję na moment z cieplutkiego komfortu pięknej codzienności – pracowni OPLOTKI POP UP na Śródce, którą właśnie sprzedałam – w imię czegoś większego. Jakbym wyrastała z aktualnej skóry, a w środku już pulsowało nowe.
Trochę przeraża, ze to już nie tylko dla mnie ale tym bardziej dla innych – czy to self-care to bujda na resorach, skoro mnie tak kręci pomaganie innym kobietom?
Może muszę się jeszcze przejechać ze 30 razy żeby się z tego wyleczyć?
Na razie się nie przejechałam! Każda klientka -nie tylko online, ale ta na żywo, twarzą w twarz…to dowód, że warto!
A im głębiej rozmawiamy, tym głośniej mówicie: „chcę głębiej, więcej, W REALU, nawet, jak dużo dzieje się w onlajnie”. Słyszę…i to dodaje mi siły, kiedy mam zwątpienie…czy ta inwestycja się uda…
Chyba gdzieś głęboko to poczucie, ze robimy RĘKODZIEŁEM coś ważnego, potrzebnego dla świata …to najsilniejszy drive do działania…silniejszy niż komfort?
Do rzeczy!
Sprzedałam pracownię, bo właśnie kupiłam działkę pod CENTRUM OPLOTKI (omg! powiedziałam głośno! napisałam to!)
W dobie AI wierzę, że bycie na żywo tym bardziej zyska na swojej mocy – chcę, byś mogła tu przyjechać – autem (duży parking), pociągiem ( bo będzie przy samej stacji PKP) pobyć ile potrzebujesz i wyfrunąć wyposażona w biznesowe i rękodzielnicze kompetencje nie z tej ziemi ….a to wszystko w duchu rozwoju osobistego, łagodności bycia w bezpiecznym kręgu kobiet, przy dobrym jedzeniu, w zieleni… w sercu Polski – bo przecież do Poznania z każdego zakątka Polski ( i świata ;P ) w miarę po równo blisko-daleko
OK, na razie nie spoileruję, bo samo mówienie jeszcze mnie przeraża – to ogromna wizja, jeszcze większa inwestycja- finansów, energii, czasu…ale DZIEJE SIĘ! DZIEJE SIĘ NA PRAWDĘ!
Ten most to wszystko, co dotychczas działo się w OPLOTKI…jakby jednocześnie leżało u podstaw tej organizacji i jednocześnie prowadziło nasze działania do tej destynacji, do tego momentu.
PUNKT STYKU między BIZNESEM a RĘKODZIEŁEM – HANDMADE BIZ.
Zaczęło się jakieś 10 lat temu od warsztatów handmadena na kanapie w salonie. Od tego dzikiego poczucia, że kiedy spotykają się kobiety z marzeniami dzieje się magia. Potem było wyjście z warsztatami do poznańskich knajpek, zapraszanie artystek najróżniejszych technik do współpracy i pierwsza pracownia pełna rękodzieła na poznańskich Jeżycach. Ogrom doświadczenia i bolesnych lekcji i świadomość, że wynajmowane miejsce to nie to samo, co „być u siebie”.
Potem był ocean onlajnu, zanim jeszcze ktokolwiek o nim słyszał – pierwszy na polskim rynku kurs szydełkowania online, potem kurs makramy i punch needle online i uczenie onlajnów innych twórców – czyli kursy rękodzieła do dziś u nas w sprzedaży, które stworzyły nieziemskie artystki przy moim wsparciu mentoringowym. To wtedy, jeszcze grubo przed pandemią zakochałam się w mentoringu, coachingu, narzędziach pracy mentalnej, by wspierać w misji szerzenia rękodzieła dzięki budowaniu na jego fundamencie kobiecych biznesów.
Kiedy przyszła pandemia – OPLOTKI eksplodowały – ale tak pozytywnie. Pojawiły się duże, grube, nieziemskie pieniądze – u mnie, u moich klientek, pojawiło się poczucie odpowiedzialności…pojawiła się książka, konferencja dla twórczyń i fanek rękodzieła, by to wszystko jakoś złapać, opisać, podzielić się, podać dalej do branży handmade.
Dziś jest kompletnym bytem – wszelka teoria i praktyka opakowana w kursy, video, pdf, audio zaparkowane na supernowoczesnej, turbowygodnej platformie online a z drugiej strony – zoomowe spotkania uczestniczek w grupach nie większych, niż 12 osób dla kameralności, głębi, wielowymiarowości widzenia każdej z nas z pięknem wewnętrznego świata, zasobów, kompetencji pozbieranych do życiowego koszyczka ze wszystkich dotychczasowych wzlotów i upadków.
Kiedy powstanie centrum Oplotki do tej mozaiki dojdą spotkania, szkolenia biznesowe, warsztaty handmade na żywo, które teraz nieco spontanicznie działy się w pracowni OPLOTKI POP-UP i dzieją się w wynajętych przestrzeniach
Buduję nowe, większe, jednocześnie bardizej intymne, kameralne miejsce.
Z sentymentem wracam do roli architektki…tym razem projektując dla NAS – armii przedsiębiorczych kobiet traktujących HANDMADE jako nośnik wartości desperacko potrzebnych we współczesnym świecie.
Jak TY możesz skorzystać z tej mojej wizji tu i teraz?
Wchodząc na pokład BIBLIOTEKI ONLINE, bo to jej uczestniczki pierwsze dowiedzą się o spotkaniach w nowym miejscu stacjonarnym.
-> kursy, szkolenia, masterclassy, prezentacje, workbooki, podcasty do pracy własnej nad tematami, które chcesz zaopiekować – np. wycena, prowadzenie warsztatów, decyzje – np. czy postawienie strony, sklepu, czy butik na Etsy/Pakamerze, mindset (ok, nie wymieniam, bo tu się zrobi epopeja – klikaj w link powyżej i sprawdź, ile tam jest wszystkiego – nie ma tematu, którego nie bylo w biznesie handmade – wszystko jak bufet – do nakładania na talerz tego, na co masz aktualnie biznesowy apetyt)
->społeczność przedsiębiorczych kobiet działających w branży rękodzieła
Kiedy jesteś właścicielką dostępu do biblioteki, nie możesz się nudzić i pozostać niewidoczna…
społeczność! grupa FB zostaje dla Ciebie na zawsze, tak jak relacje, które są nieuchronnym efektem naszej pracy
zapraszam do wpisów blogowych, wspólnych livów, podcastu, promowania się u nas w sklepie (szukaj produktu „pomysł na prezent” )
zapraszam do prowadzenia u nas warsztatów – online (na kanale Youtube, dla naszych stałych klientów) i stacjonarnie (w pracowni, na eventach, które obsługujemy od strony warsztatów i pamiątek handmade)
mozesz przedłużać dostęp do BIBLIOTEKI w nieskończoność
Mozesz nawet dołączyć do stowarzyszenia Oplotki, by realizować z nami projekty z dofinansowaniem zewnętrznym
Wiem, ze rękodzielo niesie wszystko, co ludzkie:
self care
bycie razem ze sobą, z innymi
łaczenie ponad podziałami
serce, duszę, pracę na emocjach
terapię i coaching – czyli uleczanie przeszłości i śmiałe wizje przyszłości, którą desperacko potrzebujemy zaprojektować z serca…
kiedy AI już wszystko będzie robić za nas – wzbierająca od lat fala handamde rozpryśnie się na milion nowych kierunków, dotknie nawet tych, którzy nie traktowali go poważnie…czemu? bo tam kwintesencja ludzkości, która była z nami od zawsze…i na zawsze zostanie…będize ewoluować wraz z nami…
Rękodzieło!
handmade jako proces rozwojowy, uspokajanie systemu nerwowego, narzędzie biznesowego wzrostu, kreatywny upcycling, wyrażanie siebie, ekspresja twórcza nie tylko artystów, ale każdego z nas, na co dzień, połaczenie z dzećmi, starzejącymi rodzicami, ponad językiem, kulturą…ehh…ciarki!
Nie ma czasu do stracenia…THE TIME IS NOW (jak mówi moja bliska przyjaciółka mastermindowa)
Na koniec wyląduję na ziemię słówkiem o tym:
Pracownia prawie mnie złamała…i o tym, co to zbudowało to doświadczenie
( na emocjach zakończenia HBS2025)
Umieram każdego dnia, kiedy płaczę w kątach pracowni żegnając się z tym magicznym miejscem.
Czuję, że zostawiam tam jakąś wersję siebie, która się bała, czaiła, czekała na jakieś, czyjeś…pozwolenie…
Przytulam ją, bo bez niej nie byłoby mnie teraz.
Daję jej pozwolenie TU I TERAZ. Sama.
JA.
Bez niej nie byłoby LEGENDARNEJ konferencji Handmade Biz Summit ( serio – nie wierzysz, to zobacz nagrania – zdecydowałam, będzie można je wykupić oddzielnie , bo są za dobre, by je tak po prostu tylko wrzucić do przepastnej BIBLIOTEKI…niech się niosą i służą! -> są tu: https://oplotki.pl/handmade-biz-summit-2/)
Idą duże rzeczy w OPLOTKI.
Rękodzieło zawojuje świat biznesami kobiet, które operują na wartościach desperacko potrzebnych do budowania nowego świata.
Stary świat płonie na naszych oczach i TRZEBA go wymyślić na nowo…nie głową… a sercem, duszą, emocjami, ciałem i duchowością…ZRÓBMY TO RAZEM!
Jesteś częścią tego świata? – pisz: agnieszka@oplotki.pl …lub pozostań blisko. Będzie się działo…
A tutaj znajdziesz archiwalny wpis o OPLOTKI POP-UP, czyli historię tego magicznego miejsca, które puszczam w dobre ręce, by ładowało baterie nowej właścicielki : https://oplotki.pl/oplotki-pop-up/
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2024/03/Oplotki-pop-up-wpis-na-blogu.jpg4101210oplotkihttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngoplotki2025-04-10 10:09:272025-11-06 13:16:29CENTRUM OPLOTKI?O tym, jak pracownia prawie mnie złamała…i o tym, co zbudowało to doświadczenie …
Jak zorganizować warsztaty rękodzieła (i zrobić to profesjonalnie, bez chaosu i zyskując pełną salę)
W skrócie:
Warsztaty rękodzieła to dziś coś znacznie więcej niż nauka makramy, szydełkowania czy punch needle. To bezpieczna przestrzeń spotkania, analogowe skille w cyfrowym świecie i realny model biznesowy dla kobiet, które chcą budować dochód na własnych zasadach.
W tym artykule pokażę Ci:
jak zorganizować warsztaty rękodzieła krok po kroku,
jak prowadzić warsztaty rękodzieła w sposób profesjonalny,
jak wycenić je bez zaniżania siebie,
jak zamienić jednorazowe spotkanie w powtarzalny, dochodowy system.
Bo prowadzenie warsztatów rękodzieła to nie przypadek. To schemat. Rama. Konstrukcja. A w jej środku – Twoja kreatywność.
Ten manifest to zaproszenie, nie ultimatum. Jeśli prowadzisz warsztaty hobbystycznie i jest Ci z tym dobrze, to jest Twój wybór i szanuję go. Jeśli jednak czujesz, że branża się zmienia i chcesz pracować ze mną głębiej, zajrzyj do kursu dla prowadzących warsztaty handmade
Warsztaty rękodzieła to nie hobby. To „Darcie pierza 2.0”.
Zanim przejdziemy do logistyki.
Zatrzymaj się na moment.
Bo jeśli myślisz, że warsztaty handmade to tylko „spotkanie przy włóczce”, to jesteś o krok od niedoszacowania ich potencjału.
Warsztaty rękodzieła to:
wylogowanie z codzienności,
kameralny networking,
powrót do analogowych umiejętności,
przestrzeń, w której kobiety rosną, zawodowo i osobiście.
To współczesne darcie pierza. Bez pierza. Za to z makramą, punch needle, szydełkiem.
I jeśli masz w sobie bakcyla rękodzieła, możesz nim zarażać. Ale zarażanie pasją wymaga struktury.
Jak zorganizować warsztaty rękodzieła krok po kroku
Przejdźmy do konkretów.
1. Wybierz temat, który jest „do udźwignięcia”
Najczęstszy błąd przy organizacji warsztatów rękodzieła?
Chęć pokazania wszystkiego.
Nie pokazuj wszystkiego. Pokaż proces, który kończy się sukcesem.
Twoje warsztaty rękodzieła powinny:
być dopasowane do poziomu (najczęściej początkujące),
kończyć się gotowym projektem,
mieścić się w realnych ramach czasowych.
Nie planuj 10 technik w 3 godziny. To jak 10 zaczętych robótek w domu. Żadna nie jest skończona.
Jednym słowem: mniej znaczy więcej.
2. Organizacja warsztatów rękodzieła – logistyka bez romantyzowania
Tu wchodzimy w konkret.
Organizacja warsztatów rękodzieła to:
przestrzeń (światło, stoły, komfort),
materiały (z zapasem),
harmonogram minuta po minucie,
plan B (bo coś zawsze pójdzie nie tak).
Nie licz materiałów „na oko”. Nie zakładaj, że zmieścisz się „jakoś”.
Profesjonalne prowadzenie warsztatów rękodzieła zaczyna się od szacunku do szczegółu.
Architektka we mnie mówi jasno: konstrukcja musi być stabilna, żeby wnętrze mogło być kreatywne.
3. Jak wycenić warsztaty rękodzieła (i nie robić ich charytatywnie)
Tu boli najbardziej.
Bo kobiety z branży handmade mają tendencję do:
zaniżania ceny,
liczenia tylko materiałów,
pomijania własnego czasu.
A prowadzenie warsztatów rękodzieła to:
przygotowanie,
promocja,
sprzątanie,
energia,
doświadczenie,
lata praktyki.
Nie sprzedajesz 3 godzin.
Sprzedajesz:
efekt,
atmosferę,
bezpieczeństwo,
proces.
Jeśli czujesz, że temat wyceny wciąż jest u Ciebie zaplątany jak włóczka po zabawie z kotem, to znak.
Bo rękodzieło ponad podziałami. Bo Handmade biz IS THE NEW BLACK. Bo Twoje warsztaty zasługują na konstrukcję tak solidną, jak Twoje ambicje.
Najczęściej zadawane pytania o warsztaty rękodzieła
Jak zorganizować warsztaty rękodzieła od zera?
Aby zorganizować warsztaty rękodzieła, należy wybrać temat, określić poziom uczestniczek, przygotować harmonogram, wycenić wydarzenie oraz zaplanować promocję. Kluczowe jest także przygotowanie materiałów i przestrzeni.
Jak prowadzić warsztaty rękodzieła profesjonalnie?
Profesjonalne prowadzenie warsztatów rękodzieła wymaga jasnej struktury, zarządzania czasem, umiejętności pracy z grupą oraz przygotowania planu awaryjnego. Ważna jest również komunikacja przed i po wydarzeniu.
Ile kosztują warsztaty rękodzieła?
Cena warsztatów rękodzieła zależy od kosztów materiałów, czasu przygotowania, doświadczenia prowadzącej oraz lokalizacji. Wycena powinna uwzględniać nie tylko materiały, ale także know-how i organizację.
Czy warsztaty rękodzieła mogą być dochodowym biznesem?
Tak. Warsztaty rękodzieła mogą stać się stabilnym źródłem dochodu, jeśli są częścią przemyślanej strategii, mają odpowiednią wycenę oraz system promocji i powrotów uczestniczek.
Warsztaty rękodzieła – jak to zrobić …czyli to samo pisząc w mniejszych skrótach myślowych
„O-plotki to plotki przy oplataniu…” – tak tłumaczę wszystkim, skąd wzięła się nazwa tego rękodzielniczego ekosystemu wzrostu. Jak się domyślasz, początek działalności to właśnie takie twórcze spotkania przy rękodziele, to wlaśnie warsztaty rękodzieła.
Jako że już od dłuższego czasu niezmienna formuła takich spotkań po prostu się sprawdza, postanowiłam podzielić się tym patentem na udane warsztaty rękodzieła.
Posłuchaj podcastu: Jak zorganizować warsztaty rekodzieła? Od czego zacząć?
Kilka fundamentów pod dobre warsztaty rękodzieła
Wydawać by się mogło, że przeprowadzenie spotkania, którego celem jest przekazanie wiedzy z zakresu np. nauki podstawowych splotów szydełkowych bądź wykonania ceramicznego kubka to rzecz oczywista. Ale im dłużej zaczynamy się nad tym zastanawiać, im bardziej „fachowo” chcemy podejść do tematu, tym więcej pytań pojawia się po drodze. Dlatego wszystko to, co przychodzi mi do głowy na temat prowadzenia warsztatów rękodzieła, ułożyłam w tematyczne bloki.
Jeszcze jedna notka warta wspomnienia…
Moje doświadczenie zbudowałam na podstawie kilku lat prowadzenia warsztatów z zakresu podstaw szydełkowania, dlatego jeżeli tworzysz w innej technice, warto przefiltrować te informacje i spojrzeć na nie pod kątem specyfiki danej dziedziny rękodzieła.
Cel Twoich warsztatów
Zanim ruszysz na podbój social mediów, by promować swoje warsztaty rękodzieła, i zanim zaprosisz pierwszych uczestników, zastanów się, co jest celem takiego spotkania.
Czy chodzi o miłe spędzenie wspólnego czasu wolnego (bo np. pracujesz na etacie i szukasz rozrywki, poszerzenia grona znajomych lub po prostu miłej odmiany), czy może celem warsztatów jest zbudowanie stabilnego dochodu z Twojej działalności rękodzielniczej?
A może jest to jednorazowe wydarzenie charytatywne np. dla WOŚP lub akcji „Tęczowy Kocyk”?
Nie zaskoczę Cię, ostrzegając, że Twoja komunikacja w kierunku potencjalnych uczestników będzie zupełnie inna w każdym przypadku.
Jeżeli warsztaty rękodzieła to dla Ciebie forma regularnej działalności zarobkowej, przyda się solidne spotkanie z planowaniem miesięcznego budżetu i konkretne przyjrzenie się sposobowi, w jaki wyceniasz swoje usługi. Niestety bardzo często obserwuję twórców, którzy „dokładają” do interesu, ponieważ na samym początku nie przekalkulowali wszystkich kosztów prowadzenia warsztatów. (Pracujemy nad tym w oplotkowym kursie:Prowadź Warsztaty Rękodzieła po Mistrzowsku)
Jasne komunikowanie, z czego wynika cena danego warsztatu (np. jakość materiałów, które czekają na uczestnika, Twoje doświadczenie, fakt, że działalność jest legalna i odprowadzasz podatki od swoich warsztatów), sprawia, że potencjalny uczestnik inaczej postrzega wysoką cenę, niż w przypadku, kiedy żądasz kosmicznej kwoty za towarzyskie spotkanie przy kawie.
Czas – to nie tylko same warsztaty rękodzieła
Zastanów się, jak wyceniasz swój czas. Najczęściej popełnianym błędem podczas organizacji warsztatów zarobkowych jest przeszacowanie dochodu właśnie ze względu na przeoczenie czynności związanych z warsztatem, które pochłaniają dodatkowe zasoby czasowe.
Wydawać by się mogło, że 3-4 godziny twórczego spotkania to wyczerpujący czas, ale jednak opłacalny, jeżeli odpowiednio wycenimy udział każdego z uczestników. Nic bardziej mylnego. Zauważyłam, że twórcy, z którymi rozpoczynam współpracę, najczęściej zapominają o:
a) wycenie czasu, który poświęcają na przygotowanie scenariusza warsztatu,
b) środkach potrzebnych na promocję / zebranie grupy warsztatowej,
c) zamawianiu materiałów / czekaniu na paczkę / przygotowaniu zestawów dla każdego uczestnika,
d) kwestiach księgowych (podanie danych do przelewu lub kwestia organizacji formy rezerwacji miejsc na warsztaty, obsługa zwrotów, ewentualnego odwołania warsztatu),
e) komunikacji z osobami zainteresowanymi (odpowiadanie na maile, telefony, odwołanie warsztatu lub zmiana terminu),
f) powarsztatowa obsługa uczestników (często pojawiają się dodatkowe pytania, chęć dokupienia materiału, polecanie miejsc, gdzie można zaopatrywać się w materiały itd.).
Mogłabym wymieniać bez końca, ponieważ każda technika rządzi się własnymi prawami i do powyższego zestawu dołożyć należy np. sprzątanie pracowni, wypalanie ceramiki, dojazd do wynajętej pracowni lub kafejki itd.
Każda z tych czynności sprawia, że koszty prowadzenia warsztatu rosną.
Miejsce odpowiednie pod warsztaty rękodzieła
To kolejna ważna kwestia, która często ignorowana jest przez prowadzących warsztaty. Najczęściej zakładamy, że warsztat po prostu „się odbędzie”, zapominając, jak ważne jest zaplanowanie odpowiedniej lokalizacji. Sama przyznam, że warsztaty szydełkowania są pod tym względem mocno uprzywilejowane. Bardzo często wybieram kafejkę mieszczącą się w okolicy najczęściej wskazywanej przez nasze fanki, pytam wprost podczas warsztatów, jakie restauracje i kafeterie polecają lub po prostu lubią odwiedzać. Wystarczy, że skontaktuję się z właścicielem i zarezerwuję stolik, ustalając wcześniej konkretne warunki takiej współpracy, i właściwie nie muszę się wybitnie martwić o własną pracownię.
Są jednak techniki rękodzieła, które ze względu na przepisy sanitarne nie mają racji bytu w miejscach, gdzie podaje się jedzenie (choćby biżuteria miedziana – warsztat, podczas którego używa się odczynników chemicznych, na których obecność w restauracji czy kafejce nie może pozwolić sobie żaden rozsądny właściciel).
W takim przypadku organizator warsztatu jest w nieco trudniejszej sytuacji i musi kalkulować koszt wynajęcia sali warsztatowej bądź biura coworkingowego. Może również pomyśleć o jakiejś formie barteru lub gościnnej wizycie w zaprzyjaźnionej pracowni rękodzieła.
Tutaj warto zapamiętać, że brak własnej pracowni nie sprawia, że prowadzenie warsztatów jest niemożliwe. Pokusiłabym się wręcz o stwierdzenie, że taka „wymuszona mobilność” może pozwolić na solidne zbadanie rynku, ZANIM podejmie się decyzję o kosztownej inwestycji lokalowej.
Materiały niezbędne do warsztatu
Przechodzimy do bardziej oczywistych aspektów, które wpływają na sposób prowadzenia, a co za tym idzie – promowania warsztatów.
Warto na samym początku określić, czy uczestnicy przychodzą z własnymi materiałami, czy to Ty je zapewniasz jako organizator. Wbrew pozorom nie jest to takie oczywiste. W dobie konkurencji ceną (niestety) i smutnego „wyścigu do dna” wielu organizatorów warsztatów sztucznie zaniża cenę, każąc później uczestnikom dokupować materiały niezbędne do skorzystania z samego warsztatu.
O ile ta praktyka – jak się domyślasz – prowadzi donikąd, niestety ciągle jest stosowana (zwłaszcza przez osoby początkujące, które w akcie swoistej desperacji zebrania grupy uczestników uciekają się do – w ich opinii – jedynego argumentu, czyli ceny warsztatu.
Jeżeli myślisz o stabilnym dochodzie płynącym z warsztatów rękodzieła, to nie zaskoczę Cię wieścią, że taka strategia nie ma sensu. Warto jednak zadbać o to, aby jasno komunikować, jakie materiały zostaną na takim warsztacie zapewnione, a które będzie można na przykład dokupić na zapas, jeżeli ktoś będzie zainteresowany.
Warto jasno określić, czy jakiekolwiek materiały mogą podlegać modyfikacji lub czy uczestnik ma prawo wyboru (np. koloru włóczki w przypadku warsztatów szydełkowania).
Warto również przygotować się na pytania o możliwość przybycia na warsztat z własnymi materiałami, nawet jeżeli jasno komunikujesz, że będą one wliczone w cenę warsztatu i zapewnione dla każdego z uczestników.
Finanse czyli o kosztach raz jeszcze
Po tym jak określisz cel warsztatów i odpowiesz sobie na pytanie, czy to forma „dorobienia” do etatu, czy może jednak plan na stałe zarobki i rozwój w zakresie danej techniki – nie zdawaj się na przeczucia. Warto solidnie zbadać rynek i sprawdzić, czy przypadkiem Twój warsztat nie jest oferowany przez innych twórców. Wtedy jedyne, co pozostaje, to sprawdzić ceny obowiązujące na rynku i zastanowić się, czy warto konkurować, czy lepiej pomyśleć o nowym scenariuszu warsztatu, innym temacie lub choćby innych godzinach przeprowadzania warsztatu.
Przemyśl, jaką wartość dajesz potencjalnym uczestnikom i dopiero na tej podstawie wyceniaj swój warsztat.
=Ale to nie koniec!=
Polecam przekalkulowanie wszystkich kosztów (o wielu pisałam w poprzednich punktach) w bezlitosnym excelu. Taki arkusz kalkulacyjny pozwoli przeliczyć wszystkie wydatki, czas i realne minimum zarobkowe, co ułatwi przełożenie wytycznych na ilość i cenę warsztatów (oraz liczbę minimum uczestników, aby taki warsztat był opłacalny).
Pamiętaj, że za rok lub dwa od ukończenia warsztatu uczestnicy zapamiętają tylko emocje, wrażenia, czy im się podobało, czy też nie. Raczej nie będą pamiętać ceny warsztatu.
Zadbaj o to, aby cena była adekwatna do wartości tego doświadczenia, a wróżę Ci powodzenie w Twoim warsztatowym przedsięwzięciu.
Jeżeli temat prowadzenia warsztatów to coś, co Cię interesuje – zerknij również do tych miejsc:
Moją osobista historię związaną z budowaniem biznesu handmade w oparciu o warsztaty rękodzieła znajdziesz w książce OPLOTKI. SUKCES HANDMADE. W niej zawarłam lekcje i wskazówki, jak zbudować własną definicję sukcesu na bazie mojej wyboistej drogi.
Mam nadzieję, że z odwagą podejdziesz do prowadzenia warsztatów i podzielisz się Twoją rękodzielniczą wiedzą ze światem!
Jeżeli chcesz dołączyć do grona nieziemskiej ekipy rękodzielniczek prowadzących warsztaty po mistrzowsku, koniecznie wskocz na stronę kursu, w nim możesz poukładać cały proces prowadzenia warsztatów, od pomysłu, przez organizację i wycenę, aż po pewność w roli prowadzącej
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2020/02/warsztaty-rekodziela.png788940aga gaczkowskahttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngaga gaczkowska2025-03-19 06:41:002026-04-22 12:35:00Jak prowadzić warsztaty rękodzieła (profesjonalnie, bez chaosu i z pomysłem na rozwój)
W tym wpisie zapraszam Cię do dyskusji o rękodziele i sztuce wykorzystywanych jako narzędzia rozwojowe, zwłaszcza w pracy coachingowej.
Sprawdzisz, jak możesz skorzystać z takiego rozwoju osobistego dla siebie.
Niezależnie, czy w gabinecie, czy on-line, w formacie grupowym, 1-1, czy po prostu w zaciszu domu – samodzielnie….
Niezależnie, czy pracujesz jako choach/terapeuta, czy po prostu chcesz rozwijać się przez rękodzieło/sztukę.
Czerp z artecoachingu i praktyki handmade procesu pełnymi garściami.
ARTCOACHING czyli coaching dla artystów
Coaching dla artystów to proces, który pomaga twórcom radzić sobie z wyzwaniami, przed którymi stoją. Dzięki niemu artyści mogą lepiej zrozumieć siebie i swoje twórcze procesy, a także rozwinąć pewność siebie i umiejętność podejmowania decyzji. Coaching pomaga również chronić artystów przed przeciążeniem i nadużyciami, a także budować ich obecność na rynku.
Podczas indywidualnych sesji coach skupia się na wrażliwości, doświadczeniach i potencjale artysty, pomagając mu odkryć wewnętrzne czynniki sukcesu. Wspólna praca nad rozwojem ukrytego potencjału wpływa na proces twórczy i pomaga osiągać sukcesy. Artysta uczy się, jak radzić sobie z barierami w tworzeniu, wzmacnia pewność siebie i odzyskuje dostęp do swojej twórczej ekspresji.
Art Coaching wykorzystuje odpowiednie narzędzia, aby pomóc artyście zrozumieć swoje ograniczenia i wskazać mu kierunki rozwoju. To odpowiedź na wyzwania, z którymi zmagają się artyści. Pomaga zbudować bezpieczne i twórcze fundamenty, lepiej funkcjonować w rzeczywistości i odkryć własną unikalną doskonałość, aby móc w pełni doświadczać życia jako artysta i człowiek.
ARTECOACHING czyli coaching dla (NIE) artystów dnia codziennego
Artecoaching to unikalne podejście do coachingu, które łączy tradycyjne narzędzia z technikami arteterapii.
W przeciwieństwie do tradycyjnego coachingu, gdzie główny nacisk kładzie się na rozmowę i pytania, artecoaching wykorzystuje również twórcze działania, takie jak rysowanie, gra na instrumencie, teatr czy inne formy ekspresji artystycznej.
Dzięki temu klienci mogą wyjść poza utarte schematy myślowe i dotrzeć do głębszych, często nieuświadomionych obszarów. Sztuka staje się narzędziem, które pozwala w bezpieczny sposób odkrywać ukryte talenty i emocje, co przyspiesza proces zmiany i pomaga w realizacji celów.
W swojej pracy zauważyłam, że wykorzystanie technik artystycznych pozwala na ułatwiony dostęp nie tylko do sfery mentalnej ( świadomość, nieświadomość), ale również do:
ciała/cielesności
emocji
energii
duchowości
Od czasu, kiedy w pracy coachingowej zaczęłam holistycznie podchodzić do otwierania samo-świadomości klientów, przydatne jest dla mnie rozróżnienie pokazujące to, co zazwyczaj nie jest tak łatwo dostępne w tradycyjnym coachingu (bazującym zwykle na samym umyśle):
Spirituality: Duch, dusza, połączenie z czymś większym, duchowość (niekoniecznie rozumiana w sensie religijnym)
Grafika: 5 aspektów (sfer) bytu (człowieka)
Artecoach, oprócz wiedzy coachingowej, może czerpać z psychologii i arteterapii. Jego rolą jest wykorzystać sztukę, aby pomóc klientowi w odkrywaniu jego potencjału.
Podczas sesji artecoachingowych klienci angażują się w twórcze ćwiczenia, które pobudzają ich podświadomość i kreatywność oraz pozostałe (poza mentalną) sfery człowieka. To pozwala im spojrzeć na swoje problemy z innej perspektywy i znaleźć rozwiązania, które byłyby niedostępne w tradycyjnym coachingu.
Artecoaching pomaga również w przełamywaniu lęku, który często towarzyszy procesowi zmiany. Dzięki twórczym działaniom klienci mogą w bezpieczny sposób konfrontować się ze swoimi obawami i odkrywać w sobie siłę.
Artecoaching to podejście, które wykorzystuje sztukę jako narzędzie rozwoju osobistego. Pozwala klientom dotrzeć do głębszych warstw swojej psychiki, odkryć ukryty potencjał i skuteczniej realizować cele.
HANDMADE PROCESS – czyli SZTUKA przez podwójne „S”
Przyznam, że SZTUKĘ rozumiem jako bardzo pojemne słowo. W mojej pracy skupiam się na wybranych jej aspektach. Najczęściej wybieramtakie techniki, jak malarstwo, rzeźba, rysunek i …. RĘKODZIEŁO!
W moim doświadczeniu, częstą barierą przed wejściem w proces artecoachingowy są takie przekonania, jak:
„nie jestem artystą/ką – to nie dla mnie”
„nie umiem rysować, w szkole miałam 3 z plastyki”
„nie skończyłam ASP”….
Mogłabym mnożyć podobne bariery uniemożliwiające otwartość na bogactwo narzędzi artecoachingu. Zamiast tego odkryłam, że prosta zmiana języka w komunikacji z klientami wspiera ich otwartość na eksperymenty, twórcze narzędzia coachingowe, bardziej złożone procesy rozwojowe angażujące wszystkie 5 aspektów (sfer) ludzkiego bytu.
Niezależnie od:
przekonań,
świadomości ciała
energii
dostępu do emocji
rozwoju duchowego…
RĘKODZIEŁO, czyli HANDMADE to słowo klucz.
Choć w pracy OPLOTKI.pl od lat działam na rzecz nobilitowania postrzegania rękodzieła „bardziej poważnie” w różych aspektach:
biznesowo,
jako dziedzinę sztuki,
narzędzie rozwoju kompetencji przyszłości w tym kreatywności,
well-beingowe narzędzie rozwoju osobistego.
formę autoekspresji
W kontekście pracy coachingowej, skrupulatnie korzystam z popularnego postrzegania rękodzieła jako „niepoważnego hobby”, czy niewinnego „czaso-zabijacza” albo popularnej formy spędzania rozrywkowego czasu na warsztatach z przyjaciółmi, czy oglądania wiralowych filmików na Youtube z malowania mandali.
W kilkunasto minutowej mowie TEDx streściłam przekonanie, że „złoto” rękodzieła to nie PRODUKT, ale HANDMADE PROCESS. Tutaj znajdziesz nagranie:
Polskie HANDMADE PROCES to angielskie HANDMADE PROCESS (stąd to „podwójne „s”).
Dla mnie to również przypomnienie, że „S” „S” to „Sztuka Szukania” (świadomie przez duże „S”!):
ulubionej techniki rękodzielniczej = otwartość na eksperymenty/nowe – od szydełkowania po druty, od wypalania w drewnie po rzeźbę, od rysowania flamastrami po malarstwo olejne, od tworzenia handmade świec, mydeł, kosmetyków, po szycie własnych ubrań*
czasu na praktykowanie tego hobby = sztuka priorytetyzowania self-care, czasu na odreagowanie przebodźcowania pędzącej rzeczywistości
analogowego wylogowania w dobie cyfrowego wszech-ekranu
satysfakcji płynącej z namacalnych efektów pracy rąk (wwzmacniające poczucie sprawczości)
*mogłabym tak bez końca wymieniać techniki handamde
Choć w mowie TEDx nie mówiłam stricte o procesie coachingowym, 5 kroków handmade często (w nieco pogłębionej formie) używam jako ramy pracy procesowej podczas sesji 1-1/grupowych.
Grafika: 5 step Handmade Process
Kiedy mówimy o pierwszym kroku powyższego schematu – określaniu wizji, celu, ku któremu pracujemy- pomaga mi koncept HANDMADE SUKCESU. W skrócie jest to poświęcenie czasu na pracę nad jasnym określeniem, jak nasz klient definiuje sukces dla siebie. W trakcie tego procesu uzyskujemy dostęp do kluczowych wartości przez pryzmat tęsknot i przeszłych doświadczeń i realizacji. W poniższym wystąpieniu przybliżyłam nieco, jak można rozumieć definicję sukcesu handmade, bazuję na przykładzie własnym:
HANDMADE COACHING czy ARTECOACHING
Choć termin ten nie jest (jeszcze) w popularnym użyciu, często nazywam moją pracę: HANDMADE COACHINGIEM. Mam nieodparte poczucie, że artecoaching, jeżeli tylko użyty do nazwania narzędzia, metody pracy … może zapraszać niepotrzebne obawy u klientów („nie jestem artystą” itd. ) i zamyka na ten potężny skarbiec narzędzi rozwojowych.
nazywam tak swoją pracę coachingową dlatego, że po dekadzie rozwijania metody OPLOTKI ™ (zestaw narzędzi coachingowych opartych o rękodzieło) przy równoległej obserwacji swoistej „mody” na rękodzieło, widzę niecodzienną okazję do zaprzęgania HANDMADE do pracy rozwojowej.
moja praktyka rękodzieła i idący z nią w parze rozwój osobisty i biznesowy…nie pozwala mi przejść obojętnie obok tego potencjału
rękodzieło (moim zdaniem) to również sztuka… jestem jednocześnie przekonana, że bogactwo technik handmade zasługuje na własną „kategorię” coachingową
Choć nie tytuuję się artystką, sama maluję, rzeźbię, rysuję, nałogowo szydełkuję, tworzę wielkogabarytowe prace punch needle, mozaikuję, makramuję (ponownie powstrzymam się od zbędnej enumeracji). Z pasją zwiedzam pracownie artystów handmade.
Głęboko wierzę, że sztuka odgrywa istotną rolę w coachingu, ponieważ pogłębia i wzbogaca nasze procesy z klientami, wspierając osobisty rozwój i wzrost w sposób, którego czysto werbalny coaching nie może zapewnić…jednak…czasem może być niedostępna.
Ekspresja twórcza jest formą komunikacji, która poprzedza pisany i werbalny język, a my, ludzie, używamy jej od dziesiątek tysięcy lat, aby komunikować nasze miejsce w świecie; nasze pomysły, uczucia i spostrzeżenia. Psychologia potwierdza, że tworzenie obrazów pozwala ludziom zewnętrznie wyrazić i zrozumieć to, co w innym przypadku okazywało się trudne lub wręcz niemożliwe do wyartykułowania.
Gdy myślę o słowie „sztuka”, mam pewną instynktowną reakcję. Podobnie, gdy myślę „rękodzieło”.
Czuję, że czas wykorzystać „lekkość” i „brak presji” tego drugiego słowa…
Moje doświadczenie z pracy coachingowej to odkrycie, że jeśli nie widzimy siebie jako artystycznych lub kreatywnych, mamy tendencję do polaryzacji pojęcia „sztuka” (w przeciwieństwie do „rękodzieło”, które nie budzi takich odruchów).
Widzimy jako coś elitarnego, dla uzdolnionych i „wybranych”…
lub – wręcz odwrotnie
jako coś, co dzieci robią dla zabawy i rozrywki (trywializacja sztuki).
Osądzamy siebie i oceniamy sztukę oraz artystów. Nie widzimy miejsca dla tego wszystkiego w naszym codziennym, zabieganym świecie, w „poważnym” życiu. Zdecydowanie trudno nam dostrzegać jej potencjał do rozwiązywania naszych codziennych wyzwań, osiągania stawianych sobie celów, realizowania szczegółowych zawodowych i prywatnych wizji.
[Dlatego ważne jest, aby zrozumieć, że kiedy mówię o sztuce i coachingu opartym na sztuce, nie mówię o tworzeniu ukończonych dzieł sztuki, arcydzieł ani wspaniałych rysunków do oprawienia na ścianie.]
Swoista „magia” dostępności, braku presji, gotowości do „zabawy” pojawia się, kiedy zapraszam do myślenia terminem HANDMADE.
Tutaj „sztuka” to każdy obraz, który klient tworzy, używając wizualnego, ekspresyjnego języka koloru, kształtu, linii, tekstury i obrazu, który ma dla niego znaczenie. Może to być obraz stworzony jako rysunek, malowanie, kolaż, rzeźba lub mieszanka. „Sztuka” to również (albo własciwie przede wszystkim) proces! Również ten rękodzielniczy, jak dzierganie szalika, czy toczenie ceramicznego wazonu na kole garncarskim.
Twór może być abstrakcyjny lub realistyczny.
Może być mieszanką szydełkowanego swetra w ulubionych kolorach i plątaniną nieudanych prób wydziergania pokracznego szalika. Efekt finalny przestaje być ważny.
Coaching oparty na sztuce, na rękodziele polega na tworzeniu i utrzymywaniu przestrzeni, która pozwala naszemu klientowi używać swojego ekspresyjnego języka niewerbalnego, aby zewnętrznie wyrazić swoje wnętrze, pracując intuicyjnie bez cenzury i osądzania.
Dzięki temu procesowi tworzenia, a następnie łączenia się z efektem procesu, i samym procesem (wspieranemu przez zapytania coacha), twórczość pogłębia i wzbogaca rozmowę coachingową. Przenosi naszego klienta na znacznie głębszy poziom świadomości i (samo)zrozumienia, umożliwiając znalezienie osobistych znaczeń, nowych perspektyw prowadzących do transformacyjnych zmian.
Artecoaching czy arterapia – co bardziej mi pomoże
Choć w tym tekście skupiam się na coachingu, warto mieć świadomość, że ogromnym wsparciem może okazać się arterapia. Spotykam się z pytaniem, czym właściwie różni się arterapia od artecoachingu.
Choć kusi mnie tutaj do dłuższych rozważań (podobieństw i różnic), to uproszczę znowu (do bólu) na potrzeby tego tekstu.
Podobnie, jak coaching różni się od terapii (generalnie):
-arterapia skupia się bardziej na zrozumieniu/uleczeniu tego, co było
-artecoaching skupia się na przyszłości, realizacji przyszłej wizji. Jeżeli „zagląda” do przeszłości to raczej po to, aby pracować z blokującymi przekonaniami lub czerpać siłę z wydarzeń zapamiętanych przez klienta, by go wspierać w podążaniu za wyznaczonymi celami.
Decyzja (o wyborze artecoachingu lub arterapii) oczywiście należy do klienta.
Bezwzględnie należy jednak pamiętać, że to po stronie (arte)coacha leży powinność skierowania klienta do terapeuty, jeżeli w procesie coachingowym zauważa aspekty wymagające głębszego przepracowania przeszłych wydarzeń/zwłaszcza traumatycznych.
d
Artecoaching certyfikat
Rynek coachingowy ciągle pozostaje w wielu miejscach nieuporządkowany. Mozemy tylko pozazdrościć międyznarodowych organizacji kształcących, certyfikujących i dbających o poziom pracy coachów.
Jeżeli szukasz wsparcia wykwalifikowanego artecoacha lub osoby pracującej handmade procesem, nie „daj się złapać” na certyfikaty.
Miarodajnym papierkiem lakmusowym pracy coacha jest doświadczenie oraz (jeżeli już na prawdę szukamy „papieru” potwierdzającego jego/jej kompetencje) akredytacja międzynarodowej organizacji : INTERNATIONAL COACHING FEDERATION (nawet, jeżeli legitymuje się ukończeniem jakiegoś szkolenia lub kursu – ten również jest – lub nie – akredytowany przez ICF) . Dla przykładu poniżej wklejam własne dokumenty:
A tutaj to, co znalazłam w internecie o artecoachingu, jeżeli chcesz poczytać więcej po polsku :
Serdecznie polecam spójny i przyjazny sposób mówienia (nawet o złożonych konceptach!) Małgorzaty Marczewskiej, tutaj cytat z jej strony (na temat artcoachingu):
„ArtCoaching to proces polegający na odkrywaniu i wzmacnianiu potencjału twórców i środowisk kreatywnych. Prowadzi do zwiększenia świadomości emocjonalnej, pomaga wyznaczać i realizować cele spójne z osobowością twórcy. Daje wiedzę niezbędną do budowania silnej, świadomej i empatycznej obecności na rynku kultury i sztuki.”
A tutaj jeszcze w temacie różnicy między artecoachingiem i artcoachingiem – cytując Katarzynę Bogusz-Przybylską z jej strony www:
„Na samym wstępie warto zaznaczyć, że nigdzie, w żadnej ustawie lub słowniku, nie znajdziemy rozróżnienia czy jasnej definicji czym są i czym różnią się między sobą artecoaching i art-coaching. W większości przypadków pojęcia te stosowane są zamiennie, bez zastanowienia i zagłębienia w ich istotę. Warto jednak rozdzielić i jasno sprecyzować definicję każdego z nich.
Nazwę art-coaching (pisaną także jako artcoaching) spotykamy przy okazji wszystkich procesów coachingowych, w których klientami są artyści (aktorzy, malarze, kompozytorzy itd.). Nazwa (jak wiele innych) wzięła swoje początki w USA, gdzie pojawili się pierwsi art-coachowie. Art-coach to osoba, która skończyła profesjonalne szkolenie coachingowe i w swojej pracy wykorzystuje narzędzia dostępne wszystkim coachom. To, co różni art-coacha od kolegów coachów to klient. Art-coach pracuje bowiem ze wszystkimi osobami, które nazywają się artystami.
Artecoaching nie jest pojęciem odnoszącym się do tego Z KIM pracuje coach, ale do tego JAK pracuje. W pracy artecoachingowej wykorzystanie klasycznych narzędzi coachingowych jest wzbogacane o techniki pochodzące z arteterapii – ćwiczenia i zadania oparte na działaniach twórczych. Na przykład, w artecoachingu zamiast mówić o celu, możemy go narysować, zamiast mówić o przeżywanych emocjach, możemy zagrać je na instrumencie. Ćwiczenia takie wyrywają nas z codziennych schematów, z bezpiecznego środowiska zwanego strefą komfortu, przenoszą nas na tereny mniej znane, ale bardziej rozwojowe, w których uruchamiana jest podświadomość. Sztuka pozwala w bezpieczny sposób wydobyć na światło dzienne treści, które ukryte są głęboko w każdym z nas, talenty, które trudno zauważyć w codziennym zabieganiu. Dzięki temu zmiana zachodzi szybciej, a klient dzięki artecoachingowi szybciej realizuje postawiony cel.
Magia artecoachingu
Prowadzenie procesów artecaochingowych nie jest łatwe. Artecoach powinien mieć nie tylko wiedzę coachingową, ale także znajomość zagadnień psychologii oraz arteterapii. Wielu coachów opiera swoją pracę głównie na zadawaniu otwartych pytań. Klient odpowiadając na nie, odkrywa w sobie nowe rozwiązania, zauważa to, czego dotąd nie dostrzegał i dzięki temu osiąga założoną przez siebie zmianę, zaplanowany cel. Artecoach uruchamia w klientach pokłady uśpionej energii, dzięki angażowaniu w ćwiczenia oparte na wykorzystaniu różnych dziedzin sztuki. Artecoach przychodzi na spotkanie z klientem „uzbrojony” w kredki, farby, książki, a nawet instrumenty muzyczne.
Klient decydujący się na spotkania z artecoachem, wybiera pracę angażującą bardzo mocno podświadomość. Dzięki artecoachingowi docieramy do sfer, których nie jest w stanie uruchomić żadne słowo. W artecoachingu jest więcej ciszy i skupienia. Klient częściej pozostaje ze swoimi myślami już w trakcie sesji coachingowej. Poproszony o narysowanie, ulepienie z plasteliny lub zagranie swoich emocji, uruchamia kreatywność, budzi w sobie uśpionego artystę. Sztuka przełamuje bariery. Podświadomość podpowiada rozwiązania, których nie można zobaczyć pracując standardowymi technikami coachingowymi. W artecoachingu wzbogacenie pytań otwartych o arteterapeutyczne ćwiczenia przenosi klienta i coacha w inny wymiar pracy.
Zastosowanie działań twórczych w procesie coachingowym wyrywa klienta ze schematów. Pozwala to ominąć opory, które pojawiają się przy zwykłej rozmowie. Prace plastyczne wykonane w trakcie sesji artecoachingowych na dłużej niż słowo pozostają w pamięci, a co za tym idzie, efekty ćwiczeń arte wykorzystanych w coachingu mają szansę utrzymać się dłużej.
Przełamać lęk
Wiele osób czuje potrzebę zmiany. Większości z nich towarzyszy jednak lęk, który hamuje przed podjęciem działania. Praca artecoachingowa pomaga w bezpieczny sposób poradzić sobie z tym lękiem i osiągać cele wykorzystując potencjał, jaki drzemie w nas już od dzieciństwa.”
Chcesz podzielić się refleksją na temat tego tekstu?
To jedno zdanie potrafi zablokować całą Twoją wycenę.
Bo nagle zaczynasz się zastanawiać: czy rękodzieło naprawdę powinno tyle kosztować?
I bardzo często odpowiedź, którą sobie dajesz, brzmi: „chyba nie…”
A to jest moment, w którym zaczynasz zaniżać ceny.
„Dwie stówy za poduszkę ze śmieci?! Oszalałaś?!„
Takimi słowami mąż powitał kolejne z moich instagramowych znalezisk. Mam jakąś taką dziwną przypadłość, że szperam – szczególnie wieczorami i nocą, kiedy maluda skutecznie wyrywa mnie ze snu „na karmienie” – i kompulsywnie kupuję rękodzieło…
A potem przychodzą do domu paczki i paczuszki, które mąż skrzętnie przechwytuje i krytykuje 😉
Nie pytaj, z jakim oburzeniem przywitał informację, że za podusię (taką do samochodu, na kark) zapłaciłam nieco ponad sto siedemdziesiąt złotych przesyłką…
No i oczywiście, kiedy powiedziałam mu, że przekonała mnie informacja, że to materiał z recyklingu, to obruszył się jeszcze bardziej!!!
„Czyli jakieś resztki z odzysku, tak?!
I za to tyle dałaś?!
Przecież na Allegro bym Ci znalazł za dwie dychy!„
Mąż nie kuma mojej słabości do nurtu less waste, sam jest minimalistą totalnym, więc prędzej nie kupi w ogóle, niż wyda na coś, co nie jest absolutnie potrzebne. No i zawsze tym argumentem „wygrywa” wyścig pt. „Kto jest bardziej eko”.
Nie pytaj, jaki argument mu dałam, kiedy próbowałam wybrnąć z impasu słowami: „Ale ta poduszka jest wypełniona łuską gryki!„
Odpowiedział: „Czyli odpady spożywczo-przemysłowe zapakowane w śmieci?! NO BRAWO!„
„Opowiedz o tym, dlaczego cena nie ma znaczenia, jeżeli wartości, które komunikujesz swoim produktem, są ważniejsze niż kilka złotych więcej”.
Popatrzyłam na moją podusię-liska i zatęskniłam za dalekim wyjazdem – tym razem z karkiem łagodnie otulonym, a nie „połamanym” od samochodowych wstrząsów…
A Ty?
Jak myślisz, czy rękodzieło musi być drogie?
Kiedy ostatnio kupiłaś rękodzieło?
Było drogo?
A może tanio?
Co poczułaś, klikając guzik „kupuję”?
Może coś, co sprawiło, że postanowiłaś wreszcie zmierzyć się z tematem wyceny rękodzieła?
🧠 Skąd bierze się przekonanie, że rękodzieło jest drogie?
Jeśli choć raz pomyślałaś:
👉 „to chyba za drogo”
to nie wynika to z przypadku.
To przekonanie nie bierze się z Twojej pracy. 👉 Ono bierze się z tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni.
🛍️ 1. Porównujemy rękodzieło do produktów masowych
Na co dzień widzisz ceny w sieciówkach.
Produkty:
produkowane hurtowo
optymalizowane kosztowo
tworzone w dużych ilościach
👉 i to staje się Twoim „punktem odniesienia”
A potem patrzysz na swoje rękodzieło… i wydaje się „za drogie”.
Tylko że to nie jest uczciwe porównanie.
Bo to są dwa zupełnie różne modele tworzenia.
⏱️ 2. Nie widzimy pełnego procesu tworzenia
Ty widzisz:
godziny pracy
poprawki
detale
Ale klient widzi tylko efekt końcowy.
A Ty… bardzo często przestajesz zauważać, ile to naprawdę kosztuje Cię czasu i energii.
👉 I wtedy zaczynasz zaniżać wartość swojej pracy.
🧠 3. Uczymy się, że „tanio = lepiej”
Od lat funkcjonujemy w świecie, gdzie:
promocje są normą
„okazja” jest wartością
cena często wygrywa z jakością
👉 i to wchodzi nam w głowę
Więc kiedy Twoje rękodzieło ma swoją realną cenę…
pojawia się opór.
👀 4. Patrzymy na innych bez kontekstu
Widzisz:
👉 „ktoś sprzedaje taniej”
Ale nie widzisz:
ile zarabia
czy to się mu opłaca
czy to jest strategia, czy przypadek
I zaczynasz dopasowywać swoje ceny do czegoś, czego nie rozumiesz.
⚖️ 5. Myślimy, że cena musi być „akceptowalna dla wszystkich”
To jedno z najbardziej blokujących przekonań.
👉 że cena powinna być „bezpieczna”
czyli:
nie za wysoka
nie ryzykowna
„żeby ktoś kupił”
Efekt?
Zaniżasz ją, zanim ktokolwiek zdąży zareagować.
💥 I tu pojawia się problem
Jeśli Twoim punktem odniesienia są:
sieciówki
cudze ceny
własne obawy
to Twoja wycena nigdy nie będzie stabilna.
👉 zawsze będzie zależna od tego, jak się czujesz w danym momencie
A nie od realnej wartości Twojej pracy.
🎯 Dlatego to nie jest pytanie o cenę
To jest pytanie o:
👉 sposób myślenia o wartości
Bo dopóki to się nie zmieni, nawet najlepszy wzór na wycenę nie zadziała.
Jeśli to brzmi znajomo, to znaczy, że problem nie jest w Twoich produktach.
Tylko w tym, że nie masz jeszcze poukładanej wyceny.
Dlaczego rękodzieło wydaje się drogie (ale nie jest)
Rękodzieło wydaje się drogie najczęściej dlatego, że porównujemy je do produktów tworzonych masowo — szybkich, tanich i powtarzalnych. Tymczasem rękodzieło to zupełnie inny proces: czas, umiejętności i unikalność, których nie da się przeliczyć według tych samych zasad. To nie cena jest zawyżona — to punkt odniesienia jest zaniżony.
Rękodzieło wydaje się drogie tylko wtedy, gdy porównujemy je do produktów masowych — w rzeczywistości to zupełnie inny model wartości, oparty na czasie, umiejętnościach i unikalności.
Tanie rękodzieło — co to naprawdę oznacza
Tanie rękodzieło bardzo często oznacza:
👉niedoszacowaną pracę 👉brak realnego zarobku 👉 zmęczenie zamiast rozwoju
Kiedy boisz się podać cenę, zaczynasz ją zaniżać, to prowadzi do pracy bez realnego zarobku i coraz większej frustracji.
Jeśli masz wrażenie, że Twoje ceny są „za wysokie” — to często znak, że nie masz jeszcze do nich pewności.
I to da się poukładać.
W wyzwaniu „Pokochaj wycenę rękodzieła”: 👉zobaczysz, skąd bierze się Twoja cena 👉zrozumiesz ją 👉 i przestaniesz ją podważać
Czy rękodzieło musi być drogie?
Nie.
Ale musi być adekwatnie wycenione.
A to bardzo często oznacza cenę wyższą niż produkty masowe.
Jeśli nadal masz wątpliwości, ile Twoje rękodzieło powinno kosztować — to nie jest kwestia „wyczucia”.
To coś, co da się policzyć i zrozumieć.
Pokochaj wycenę rękodzieła – z kursem online
Jeżeli tak, skorzystaj z oplotkowego kursu przygotowanego dla rękodzielników. Sprawdź szczegóły i raz na zawsze rozpraw się z tym tematem. Szczegóły na stronie: Pokochaj wycenę rękodzieła – kurs online.
Masz ochotę poczytać więcej o wycenie, zajrzyj do tych wpisów:
Wiedza to jedno, aby to działało potrzebujesz systemu, który działa. Sprawdź KURS POKOCHAJ WYCENĘ RĘKODZIEŁA po kalkulatory excel oraz metody wyceny przetestowane przez nasze zadowolone twórczynie.
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2020/10/blog-grafika-na-social-media-szablon-1.png788940aga gaczkowskahttps://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.pngaga gaczkowska2025-01-29 13:11:582026-03-19 10:27:37Czy rękodzieło musi być drogie?(i dlaczego tanie rękodzieło to problem)