• Link to Facebook
  • Link to Instagram
  • Link to Instagram
  • Link to Youtube
  • Link to Pinterest
  • Link to Mail
  • Link to TikTok
  • Link to LinkedIn
  • Koszyk
  • Moje konto
  • Shopping Cart Shopping Cart
    0Shopping Cart
Oplotki
  • Sklep
    • Rękodzieło
      • Punch Needle
      • Makrama
      • Szydełko
      • Druty
      • Tkanie
      • Haft
      • Szycie
      • Stacjonarne warsztaty rękodzieła
      • Boxy produktowe
      • Vouchery prezentowe
      • Książka – Oplotki. Sukces handmade.
    • Biznes Handmade
      • Praca 1:1
      • Programy grupowe
      • Handmade Biz Summit
      • Kursy dla Biznesu Handmade
      • Ebooki, książki, webinary
      • Książka – Oplotki. Sukces handmade.
      • Vouchery prezentowe
      • Inne
    • Biznes
      • Praca 1:1
      • Programy grupowe
      • Kursy dla biznesu
      • Biznesowe wydarzenia stacjonarne
      • Handmade Biz Summit
      • Vouchery prezentowe
      • Inne
  • Książka
  • PODCAST
  • Warsztaty
  • Dla firm
  • HandmadeBIZsummit
  • Biblioteka
  • Mastermind
  • O nas
    • Kontakt
    • Newsleeter i FREE treści
    • Wynajem pracowni na warsztaty Poznań | Pracownia Oplotki
    • Agnieszka Gaczkowska
    • BLOG OPLOTKI
    • Stowarzyszenie
    • Zespół
    • Aktualne promo
    • Program Afiliacyjny
    • Dla mediów
    • Social Media OPLOTKI
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu

Śniłam kiedyś, że mam królika angorkę i przędę z niego własną włóczkę. Opowiedziałam o tym mężowi, dzieciom, znajomym — i za każdym razem widziałam te spojrzenia. Wiecie, jakie. Kiedy opowiedziałam o tym Ewie Wojtyłe — ona po prostu powiedziała: „A to zrób to tak, tak, tak i tak.” Prządka wie, co mówi.

W tym odcinku Ewa opowiada o przędzeniu od początku: czym jest wrzeciono, dlaczego to najlepszy punkt wejścia dla dziewiarki, skąd bierze się włóczka, której w sklepie nie kupisz — i jak powstał pierwszy kurs przędzenia na wrzecionie w języku polskim, teraz dostępny w Oplotki.

Kurs przędzenia na wrzecionie — już w Oplotki

Ewa Wojtyła, ekspertka od przędzenia i instruktorka z wieloletnim doświadczeniem, poprowadzi cię przez wszystko: od pierwszego kontaktu z wrzecionem po samodzielnie uprzędzoną włóczkę. Po polsku, krok po kroku, bez szukania po anglojęzycznym YouTubie.

Dla kogo: dziewiarki, szydełkujące, osoby zainteresowane punch needle, tkactwem i każda, która chce zrozumieć, skąd pochodzi włóczka, którą trzyma w rękach.Sprawdź kurs przędzenia →

W skrócie

  • Przędzenie to jedno z najstarszych rzemiosł świata — wróciło do nas jako świadomy wybór, nie konieczność.
  • Wrzeciono to mały, przenośny patyk, który zmieści się do torebki. Nie potrzebujesz kołowrotka, żeby zacząć.
  • Sama możesz zdecydować, jak gruba, jak równa i z czego będzie twoja przędza — tego w sklepie nie kupisz.
  • Można prząść wełnę owczą, alpakę, królika angorskiego, a nawet podszerstek psa czy sierść kota.
  • Kurs Ewy Wojtyły to pierwszy taki kurs po polsku — strukturalny, poukładany od A do Z, oparty na doświadczeniu warsztatowym.
  • Dotykanie i kręcenie wełny to terapia — coś, czego nasze ciała potrzebują w świecie przebodźcowanym ekranami.
  • Kurs jest teraz na platformie Oplotki z dostępem do społeczności na Facebooku.

Dla kogo jest ten odcinek

Jeśli kiedykolwiek trzymałaś włóczkę w rękach i pomyślałaś „skąd to w ogóle pochodzi” — ten odcinek jest dla ciebie. Szczególnie jeśli:

  • dziergujesz, szydełkujesz lub robisz punch needle i chcesz pójść o krok dalej,
  • marzysz o włóczce, której nie ma w żadnym sklepie,
  • szukałaś kursów przędzenia po angielsku i zawsze coś nie grało,
  • jesteś ciekawa, czy przędzenie to coś dla ciebie — i nie chcesz od razu inwestować w kołowrotek.

O czym rozmawiamy

00:00Intro i powitanie Ewy Wojtyły — prządki, która przędzie wełnę, żeby potem z niej zrobić różne rzeczy01:30Kim jest prządka i czym różni się od dziewiarki — rozszerzenie pola manewru w wełnianym hobby04:30Historia marzenia Agnieszki: królik angora i własna włóczka — i dlaczego to normalny sen w przątkowym świecie07:38Historia wrzeciona: najprostsze narzędzie do przędzenia, które istnieje od początku cywilizacji09:12Od wrzeciona do kołowrotka — romantyzm, skanseny i to, co mamy w głowie, gdy myślimy o przędzeniu12:50Przędzenie w erze AI: dlaczego robimy to teraz nie dlatego, że musimy, ale dlatego, że chcemy14:26Historia Ewy: filcowanie, owce, Wioska Gotów w Masłomęczu i pierwszy kontakt ze starożytną techniką18:00Wolność przędzenia: chcę cienką — robię cienką, grubą — grubą, z dwóch kolorów — też mogę19:22Alpaka, królik, pies, kot — z czego jeszcze można prząść i dlaczego Ewa patrzy na wszystko pod kątem „czy się da?”22:15Jak powstał pomysł na kurs przędzenia: bo w internecie jest wszystko, ale po angielsku i bez ładu24:53Kurs przędzenia na wrzecionie online — pierwszy po polsku, dla początkujących i tych, którzy chcą posmakować29:00Wrzeciono vs kołowrotek — różnice praktyczne, kwestie cenowe i dlaczego wrzeciono to dobry start30:33Jak Agnieszka uczyła się od Ewy: mała torebka, wrzeciono i dzieci, które też się wciągnęły35:00Pierwsza edycja kursu: zaskoczyło bardzo pozytywne przyjęcie, nawet przez wprawne prządki38:00Rękodzieło jako narzędzie do relacji — i dlaczego nie bycie dziwną jest bezcenne42:54Przędzenie jako antidotum na przebodźcowany ekranami świat — dotykanie i miedlenie wełny jako powrót do siebie44:58Podsumowanie i zaproszenie do kursu, do społeczności i do Ewy

Najważniejsze cytaty

„Jestem prządką, czyli przędę wełnę, głównie wełnę, po to, żeby potem z niej zrobić różne rzeczy.”— Ewa Wojtyła

„Możemy sobie zrobić czapkę czy szalik przy użyciu włóczki niepowtarzalnej, takiej, której w sklepie nie kupimy.”— Ewa Wojtyła

„Skręcając te nici własnoręcznie, robimy coś takiego, co kobiety robiły przez pokolenia, przez tysiąclecia.”— Ewa Wojtyła

„Wrzeciono jest dobrym sposobem na to, ponieważ nie inwestuję tak dużo. Mogę posmakować, zobaczyć, czy to dla mnie.”— Ewa Wojtyła

„To jest taka mała rzecz, którą możesz rozłożyć i włożyć do torebki, i wyjść do parku.”— Agnieszka Gaczkowska o wrzecionie

„Rękodzieło daje nam to, czego potrzebujemy — czy uspokojenie, czy sposób na wyrażenie siebie.”— Ewa Wojtyła

Co warto zapamiętać

Przędzenie to nie muzeum. To rzemiosło, które przez tysiące lat było po prostu koniecznością. Teraz mamy luksus wyboru — i właśnie dlatego przędzenie staje się czymś wyjątkowym. Nie musimy, możemy.

Wrzeciono to nie archaik — to narzędzie do torebki. Mniejsze niż słuchawki, lżejsze niż kubek z kawą. Można je zabrać do parku, na ławkę, na balkon. Kołowrotek zostanie w domu. Wrzeciono idzie z tobą.

Własna włóczka to własna decyzja. Kiedy zaczniesz prząść, sama decydujesz o grubości, fakturze, składzie. Możesz zmieszać wełnę owczą z puchem psa, albo uprząść cienką nić do haftu, albo grubą do szybkiego projektu na drutach. Tego w sklepie nie kupisz.

Kurs po polsku — bo język ma znaczenie. Większość materiałów o przędzeniu jest po angielsku. Nawet jeśli rozumiesz angielski, uczenie się rzemiosła w ojczystym języku to coś innego. Kurs Ewy daje ten komfort.

Społeczność prządek istnieje i jest naprawdę miła. Na początku można czuć się dziwną. Ewa i Agnieszka obie przez to przechodziły. Dlatego wokół kursu jest społeczność — żeby wiedzieć, że nie jest się jedyną osobą myślącą o przędzeniu z kota.

Zawiłość

Żyjemy w czasach, gdzie dosłownie wszystko możemy dostać gotowe. Włóczka w sklepie, ubrania w szafie, wszystko. I właśnie wtedy — kiedy po raz pierwszy siedzisz z tym malutkim wrzecionem i zamieniasz surową wełnę w nić — pojawia się coś trudnego do nazwania. Może to właśnie powrót do czegoś, co jest w nas od początku?

Jednym słowem

Przędzenie na wrzecionie to jak odkrywanie, że od zera do włóczki dzieli cię tylko mały drewniany patyk i trochę wełny.

Posłuchaj odcinka

Gotowa, żeby zacząć prząść?

Kurs Ewy Wojtyły „Przędzenie na wrzecionie” to pierwsza taka propozycja po polsku — poukładana od A do Z, oparta na wieloletnim doświadczeniu warsztatowym. Dołączasz też do grupy na Facebooku, gdzie możesz pytać, dzielić się efektami i po prostu czuć się mniej dziwną.

Nadaje się dla absolutnie początkujących, a też dla dziewiarek czy szydełkujących, które chcą rozszerzyć swój warsztat o przędzenie własnej włóczki.Przejdź do kursu przędzenia → Dołącz do newslettera

Najczęstsze pytania o przędzenie na wrzecionie

Czym jest przędzenie na wrzecionie i dlaczego wrzeciono, a nie kołowrotek?

Przędzenie to skręcanie włókien (wełny, lnu, bawełny, sierści zwierząt) w nić — czyli przędzę lub włóczkę. Wrzeciono to najprostsze narzędzie do przędzenia: mały drewniany patyk z obciążnikiem, który się kręci i skręca włókna. Kołowrotek robi to samo, ale szybciej i zajmuje o wiele więcej miejsca. Dla kogoś, kto dopiero zaczyna, wrzeciono jest lepszym wyborem — jest tańsze, przenośne i pozwala „posmakować” przędzenia bez dużej inwestycji. Dopiero gdy wiesz, że to twoja technika, warto myśleć o kołowrotku.

Czy muszę mieć doświadczenie w rękodziele, żeby zacząć kurs przędzenia?

Nie. Kurs Ewy Wojtyły jest zaprojektowany dla absolutnych początkujących — osób, które nigdy nie trzymały wrzeciona w rękach. Ewa buduje go na bazie lat prowadzenia warsztatów i bardzo dobrze wie, gdzie są pułapki dla nowicjuszy. Ale kurs spodoba się też osobom, które już dziergają, szydełkują czy robią punch needle — bo przędzenie poszerza to, co możesz zrobić z włóczką o włóczkę, której w sklepie nie znajdziesz.

Czy kurs przędzenia na wrzecionie Oplotki jest po polsku?

Tak — i to jest sedno. Większość materiałów o przędzeniu w internecie jest po angielsku. Ewa Wojtyła stworzyła kurs właśnie po to, żeby nie trzeba było spędzać godzin na przeszukiwaniu YouTube’a po angielsku, a potem proszeniu AI o tłumaczenie. Kurs jest w całości po polsku, strukturalnie poukładany i podzielony na etapy od pierwszego kontaktu z wrzecionem do samodzielnie uprzędzonej przędzy.

Z jakiej wełny można prząść? Tylko owcza?

Absolutnie nie. Ewa Wojtyła przędzie wełnę owczą (w tym z własnych owiec), ale prząść można też z alpaki, królika angorskiego, a nawet z podszerstka psa czy sierści kota — jeśli jest wystarczająco długa i miękka. W środowisku przątek to normalna rozmowa. Agnieszka marzy o króliku angorkowym od lat. Możliwości są naprawdę szerokie, a barwienie przędzy to już kolejny, naturalny krok.

Co mogę zrobić z uprzędzonej własnoręcznie przędzy?

Wszystko to, co robisz z kupioną włóczką — i więcej. Możesz wydziergać czapkę czy szalik na własnoręcznie uprzędzonej przędzy, zrobić sznurek do makramy, nić do haftu, tkaninę na krosienku, zabawkę dla kota z wełny owczej. Albo po prostu mieć motek, który zrobiłaś od zera — od runa do gotowej przędzy własnoręcznie. Brzmi jak szaleństwo. W przątkowym świecie to normalne.

Czy do kursu trzeba kupić specjalny sprzęt?

Wrzeciono to stosunkowo niedrogie narzędzie — i tu jest przewaga nad kołowrotkiem, który bywa kosztowny. Ewa Wojtyła robi wrzeciona razem ze swoim bratem, dostosowane do potrzeb początkujących. Szczegóły o materiałach i narzędziach są w kursie. Nie trzeba zaczynać od owiec na własnej działce — wystarczy trochę czesanki do przędzenia, którą można kupić online.

Czy kurs ma społeczność lub możliwość zadawania pytań?

Tak. Do kursu jest dołączona społeczność na grupie Facebookowej, która powstała jeszcze przy pierwszej edycji i dalej funkcjonuje. Można tam zadawać pytania, dzielić się postępami i korzystać z zasobów, które nagromadziły się przez poprzednie edycje. Ewa zachęca też do bezpośredniego kontaktu przez media społecznościowe lub mailem.

Pełny transkrypt odcinka #323

Transkrypt opracowany na podstawie nagrania podcastu. Skrócone wypowiedzi zachowują sens i brzmienie rozmowy. Agnieszka Gaczkowska = AG, Ewa Wojtyła = EW.

Intro: kto to prządka i o czym będziemy gadać

AG: Witam cię serdecznie w podcaście Oplotki. Jeżeli jesteś tu pierwszy raz — trafiasz do audycji, gdzie rękodzieło, rzemiosło i branża kreatywna spotykają się z biznesem. Rozmawiamy tu o definicji handmade sukcesu. Takiego sukcesu ukutego własnymi rękami.

Dzisiaj mam dla ciebie gościnę — Ewę Wojtyłę. Znam Ewę już szmat czasu. Miałam wielki przywilej podglądać ją, kiedy prowadziła warsztat przędzenia w naszej pracowni, jeszcze tej zielonej na poznańskiej Śródce. Miałam też wielką przyjemność podglądać Ewę biznesowo w Mastermindzie. No i mam wielki zaszczyt z nią współpracować — ale o tej współpracy zaraz opowiemy razem. Na razie cliffhanger.

Ewa, oddaję ci głos.

EW: Hej, cześć Aga. Dziękuję bardzo. Cieszę się, że tu jestem. O rękodziele i przędzeniu bardzo chętnie opowiadam. Tak, jestem prządką — czyli przędę wełnę, głównie wełnę, po to, żeby potem z niej zrobić różne rzeczy.

Bo właśnie — przeważnie znamy włóczkę od strony gotowego surowca: kupujemy włóczki i tworzymy jakąś rzecz użytkową czy artystyczną. A przędzenie jest tym starodawnym rzemiosłem, które trochę do nas wraca — też jako hobby. Bo ono nam zwiększa pole manewru w tym wełnianym świecie. Możemy pójść o krok dalej i zrobić czapkę czy szalik z włóczki niepowtarzalnej, takiej, której w sklepie nie kupimy.

Trudno też kupić gotową przędzę z różnych ras polskich owiec. To się zaczyna powoli zmieniać, ale powiedzmy, że to dopiero początek tej rewolucji.

A jeżeli same sobie uprzędziemy — mamy kontakt z wełną, z tym żywym surowcem, od początku do końca. Można korzystać z czesanek przygotowanych do przędzenia, ale można też wgłębić się bardziej i zaczynać od runa prosto z owcy.

„Jest w tym coś niesamowitego — doświadczać przemiany od surowego runa do gotowej czapki własnymi rękami.”— Ewa Wojtyła

Marzenie o angorce i chwila, gdy Agnieszka przestała czuć się dziwna

AG: Ewa, jak cię poznałam, to było spełnienie mojego marzenia, żeby nie czuć się dziwną. Kiedy opowiedziałam o tym komukolwiek — mężowi, dzieciakom, znajomym — to patrzyli na mnie jak na szaleńca. O czym? O tym, że śniło mi się, że mam królika angorkę. Że wyczesuję go i robię własną włóczkę. Czyli takie marzenie dziewiarki: niekończące się zapasy własnoręcznie zrobionej włóczki, o takiej grubości jak chcę, z domieszką czego chcę.

Kiedy opowiedziałam o tym Ewie, usłyszałam: „A to zrób to tak, tak, tak i tak.” I nagle wszystko było normalne. W przątkowym świecie takie rozmowy to po prostu codzienność.

EW: Dokładnie tak. Takich zwierzaków, które wytwarzają na sobie włókna nadające się do produkcji nici, jest więcej. Alpaki — to już powiedzmy taki oklepany standard. Króliki angorskie — często są pupilami domowymi. Ale też psy i koty z długą sierścią i podszerstkiem — ten puch świetnie się wyczesuje i można z niego prząść. Podszerstek z psiaka jest naprawdę mięciutki, można zrobić bardzo ciepłą przędzę, mieszając z wełną owczą. Z kociaka też — może nie ma tego tyle co z owcy, ale wystarczy, żeby zrobić coś pamiątkowego. Właśnie prowadziłam kiedyś warsztaty z dziećmi i z uprzędzonych nici najczęściej powstawała… zabawka dla kota. Naturalne materiały, nie zrobią nikomu krzywdy.

AG: Z wełny owczej zabawka dla kota, z przędzy z kota — breloczek do kluczy. Możliwości są!

Historia wrzeciona: od pradawnych rzemiosł do dziś

EW: Przędzenie jest rzemiosłem, które swoją historią sięga początków naszej cywilizacji. Ludzie, odkąd zaczęli mieszkać w zimniejszych miejscach, potrzebowali się okryć. W którymś momencie prahistorii ktoś wpadł, że można wykorzystać różne włókna — i że są mocniejsze, jeśli je ze sobą skręci.

Pierwszym narzędziem do produkcji przędzy na większą skalę było wrzeciono. Prosty patyk, często obciążony prześlikiem, sprawiał, że skręcanie włókien stało się wydajniejsze. Przez tysiąclecia — jedyne narzędzie do wytwarzania przędzy na tkaniny, odzież, sznurki, żagle, flagi, co tam tylko sobie wymyślisz.

W pewnym momencie historii pojawia się kołowrotek — który bardziej kojarzymy z przędzeniem. Ta ikona: księżniczka z kołowrotkiem. Kołowrotki mają w sobie taki romantyzm — kojarzą się z wystawami etnograficznymi, skansenami, starymi dobrymi czasami. Jest w tym coś magicznego — myśleć, że skręcając nici własnoręcznie, robimy coś takiego, co kobiety robiły przez pokolenia, przez tysiąclecia. I było to coś zupełnie zwykłego. Umiejętność, którą każda kobieta z pokolenia na pokolenie musiała nabyć.

Potem przyszła rewolucja przemysłowa — i teraz mamy moment, jakiego w historii nie było. Mamy czas, który możemy wykorzystać tak, jak chcemy.

Przędzenie w erze AI: nie dlatego, że musimy — dlatego, że chcemy

AG: Fajnie, że o tym mówisz. Bo teraz, w tej rewolucji AIowej, coraz więcej roboty i automatyzacji robi za nas — i przędzenie pojawia się w zupełnie innej odsłonie. Nie „musimy”, tylko „chcemy”. Chcemy podtrzymać to rdzenne ludzkie działanie. Z drugiej strony dajemy temu zupełnie inne znaczenie — że nie to, że musimy, tylko robimy, bo nam się podoba. Bo ten dotyk włóczki, ta fizyczność, to miedlenie wełny — jest naprawdę terapeutyczne przy tym przebodźcowaniu ekranami.

EW: Rękodzieło daje nam to, czego potrzebujemy — czy uspokojenie, czy sposób na wyrażenie siebie, kiedy w innych sferach czujemy się stłamszone. Tutaj mamy na 100% wpływ na to, co robimy. I to chyba jest magia w tym właśnie.

Droga Ewy: filcowanie, własne owce i Wioska Gotów

AG: Ewa, twoja historia z przędzeniem nie zaczęła się wczoraj. Jak to było?

EW: Zawsze jakieś rękodzieło było mi bliskie od dzieciństwa — babcia nauczyła mnie na szydełku, potem na maszynie. Zawsze lubiłam podziałać rękami.

W pewnym momencie spotkałam się z filcowaniem. No i zachwyciłam się wełną jako surowcem — że ma taką niesamowitą plastyczność i możliwości. To filcowanie było dla mnie straszną nowością. I od tego zaczęła się moja miłość do wełny.

Potem wróciłam na wieś, do swojej rodzinnej miejscowości — i zakolegowałam się ze stowarzyszeniem Wioska Gotów w Masłomęczu. Pierwsza styczność z ideą rekonstrukcji historycznej. Że można kultywować dawne rzemiosła, odtwarzać dawne techniki, żeby lepiej poznać, jak ludzie żyli w przeszłości.

Miałam już wtedy swoje owce. Myślę: no to oprócz filcowania może by tak metodą tradycyjną próbować zrobić nici. Jak zaczęłam o tym gadać — babcia mówi: „O, tam na strychu jest kołowrotek.” Ściągnęłyśmy go. On po tych latach niezbyt chciał współpracować. Babcia już groziła, że pradziadek klątwę rzuci — ale nie odpuściłam.

I właśnie przez działalność w stowarzyszeniu, gdzie odtwarzaliśmy czasy starożytne (pierwsze wieki naszej ery) — wtedy kołowrotków nie było, tylko wrzeciona. No to z wrzecionem zaczęłam się coraz bardziej zaprzyjaźniać. I tak mi to zostało.

Z tych nici tkałam krajki — paski do przewiązywania stroju. Zaczęłam wykorzystywać przędzę do różnych innych projektów. I zobaczyłam, że to nie tylko to, że mogę wziąć wełnę z mojej owcy i przetworzyć w konkretny produkt — mogę tę przędzę zrobić taką, jaką sobie zapragnę. Chcę cienką — robię cienką. Grubą — grubą. Chcę pomieszać różne włókna — można. Eksperymentować z kolorami, barwić…

Jak powstał kurs przędzenia na wrzecionie — po polsku, wreszcie

AG: Ewa, zmierzamy do kursu. Chcę o nim opowiadać, bo jestem z niego niesamowicie dumna. Ale najpierw — dlaczego właściwie jest ten kurs i dlaczego w ogóle po polsku?

EW: Internet jest upakowany wszelkimi tutorialami o przędzeniu — ale po angielsku. I jest tu z jednej strony fajnie — możemy czerpać z tych informacji. Ale czasem one przytłaczają. Gdzie jest początek? Gdzie środek? Gdzie kolejny etap? I nie każdy czuje się swobodnie z angielskim, żeby przyswajać technikę rękodzieła w obcym języku.

Chciałam podać te informacje tak, żeby ktoś nie musiał spędzać miliona godzin na wertowaniu YouTube’a i uczyć się współpracy z AI, żeby to przetłumaczył. Żeby było po prostu łatwiej.

I właśnie dlatego kurs jest na wrzecionie. Bo wrzeciono jest mi bliskie, ale też dużo łatwiej dostępne niż kołowrotek — jeśli chodzi o cenę, ale też o to, że nie każdy, kto zacznie przędzenie, musi od razu głęboko w to iść. Może chcieć „jednorazowy strzał” — poznać nową technikę, posmakować, zobaczyć, czy mi się spodoba.

AG: Jak myśmy zaczynały o kursie gadać, to zastanawiałyśmy się, jak o nim mówić. Pamiętam, że zrobiłyśmy livea na Instagramie i szukałyśmy kogoś, kto mógłby się podzielić podszerstkiem od kota. Bo owce to już nuda, alpaki też były, a koci podszerstek — to jest to.

I do czego zmierzam: jest trochę tak, że kiedy uczymy się danej techniki, na początku potrzebujemy podstaw, ale kiedy ona nam się spodoba — szukamy czegoś nowego. I mam wrażenie, że kiedy rozmawiam z Ewą, jesteśmy już na tym poziomie, gdzie fruwamy, gdzie szukamy nowych inspiracji. Ale Ewa, zejdź do podstaw — opowiedz o kursie dla tych, które może jeszcze nigdy nie prządły.

EW: Kurs przędzenia na wrzecionie to w zasadzie pierwszy taki po polsku. Idea była taka: internet ma wiele o przędzeniu, ale trzeba umieć to wszystko poukładać, znaleźć gdzie jest początek, gdzie środek, gdzie dalej. Kurs daje ten porządek — od pierwszego kontaktu z wrzecionem do samodzielnej przędzy, krok po kroku.

Wrzeciono vs kołowrotek: różnice i dlaczego wrzeciono to dobry start

EW: Wrzeciono jest dobrym sposobem na start, ponieważ nie inwestuję tak dużo. Mogę posmakować, zobaczyć, czy to dla mnie, zobaczyć, czy to mnie fascynuje. I zastanowić się, czy chcę doskonalić przędzenie na wrzecionie, czy chcę iść w kołowrotki.

Kołowrotki trochę przyspieszają tempo pracy — więcej przędzy w tym samym czasie wyprodukujemy na kołowrotku niż na wrzecionie. Natomiast to dwa równoległe narzędzia. Jedno i drugie pełnoprawne.

Przewagą wrzeciona jest to, że jest mniejsze i łatwiej zabrać je ze sobą w różne miejsca. Albo po prostu chwycić raz na jakiś czas — na 10 minut — zamiast specjalnie zasiadać do kołowrotka. Dlatego ja tak bardzo te wrzeciona.

Robię wrzeciona razem z bratem — właśnie pod potrzeby osób początkujących.

AG: Mogę zaświadczyć — sama uczyłam się od Ewy. To był taki game changer: ten mit, że do przędzenia potrzebujesz wielkiego urządzenia — obalony. Ja mam trójkę dzieci na 60 metrach, więc wiesz, bliskość ekstremalna. Bariera zawsze była. A kiedy Ewa pokazała, że to jest ta mała rzecz, którą możesz rozłożyć, włożyć do torebki i wyjść do parku — no to od razu.

Moje dzieciaki też się wkręciły w to dotykanie i miedlenie. Na początku bardzo nierówno im wychodziło, ale szybko osiągały wprawę. Jest w tym jakaś taka magia, że my jeszcze bardziej mamy wpływ na ten proces, jeszcze bardziej dotykamy tego wszystkiego.

Pierwsza edycja kursu: co zaskoczyło

AG: Była już taka pierwsza, na żywo, grupowa edycja tego kursu. Wiele osób go przeszło i dzieliło się doświadczeniami. Co cię zaskoczyło, Ewa?

EW: Była to kupa pracy, ale naprawdę bardzo dobrze się bawiłam. I zaskoczyło mnie bardzo pozytywne przyjęcie. Wzięły udział osoby, które już gdzieś z przędzeniem miały styczność — nawet wprawne prządki na kołowrotku, które chciały poćwiczyć z wrzecionem.

Bardzo cenne były spostrzeżenia zarówno osób nowych — patrzących świeżym okiem nowicjusza — jak i osób doświadczonych, które wchodziły bardziej w detale. Ktoś kto długo siedzi w jakimś temacie ma tendencję do skrótów myślowych, do przeskakiwania i zatraca spojrzenie, że trzeba coś wytłumaczyć od początku. To świeże oko jest bezcenne przy tworzeniu kursu.

AG: I to się w kursie czuje — że każdy element jest zaopiekowany, że wytłumaczone jest to, co musi być wytłumaczone, ale też nie ma przegadywania tematów oczywistych. Znalazłaś ten balans. W przeciwieństwie do YouTube’a, gdzie tracimy większość czasu na poszukiwania.

Kurs jest teraz oficjalnie przepakowany na naszej platformie Oplotki. Z dostępem do grupy na Facebooku, która dalej funkcjonuje — możesz pytać, korzystać z treści z poprzednich edycji, po prostu czuć się w społeczności.

Rękodzieło jako antidotum — i podsumowanie

AG: Do czego zmierzam, że to, co tworzymy razem, może pójść dalej w świat. Kolejne osoby dowiadują się o przędzeniu, nie muszą się przedzierać przez anglojęzyczne filmiki i głowić, jak wyciągnąć z tego jakikolwiek sensowny wniosek. Mają to poukładane w fajnym procesie.

Jeżeli nas słuchasz — podziel się tym podcastem dalej. Trochę zakładam, że możliwe, że jesteś dziewiarką, która właśnie coś tam dzierga i sobie słucha. Podziel się z koleżanką.

EW: Rękodzieło daje nam to, czego nam akurat brakuje — czy uspokojenie, czy sposób na wyrażenie siebie. Jeżeli gdzieś czujemy się stłamszone, to tutaj mamy na 100% wpływ na to, co robimy. I to chyba jest ta magia.

AG: Myślę, że tak. Jest to też coś takiego, że teraz mamy luksus — robimy to, bo chcemy, nie dlatego, że musimy. Możemy tworzyć rzeczy, które może użytkowo nie mają zastosowania, ale dla nas osobiście mają — bo się w ten sposób wyrażamy i mamy kontakt z tym naturalnym włóknem.

Dzięki, Ewa, za ten czas. Mówienia o przędzeniu chyba nigdy za wiele. Dziękuję za twoją robotę, za to, że przywracasz coś, co mogłoby zginąć wraz z pewnym pokoleniem.

EW: Wielkie dzięki również. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

Powiązane treści

  • Kurs przędzenia na wrzecionie — strona produktu
  • Podcast Oplotki #324: Handmade wchodzi w nową erę
  • Podcast Oplotki #325: Jak Akademia Rękodzielnika zmieniła Agę Zielonkę Miturę
  • Akademia Rękodzielnika OPLOTKI
  • Newsletter Oplotki — bądź na bieżąco

Zostań z nami

Jeżeli podobał ci się ten odcinek — dołącz do newslettera Oplotki. Tam jako pierwsza dowiesz się o nowych kursach, odcinkach podcastu i wydarzeniach. Żadnego spamu, tylko rzeczy, które mogą cię wciągnąć w rękodzieło jeszcze bardziej.

Dołącz do newslettera

Kurs przędzenia na wrzecionie

  • Chciałam być w Forbsie. I jestem. O widoczności w mediach, marzeniu o Handmade Hotel i wyuczonej skromności
  • Co odróżnia markę edukatorki od „konta z ładnymi zdjęciami”?
  • Co robisz? Agnieszkuję! Dlaczego mówisz, że bycie sobą to najważniejsza praca?
  • Czy chaos to naprawdę ważna część kreatywności?
  • Czy każda twórczyni powinna iść w biznes?
  • Czy każdy może prowadzić warsztaty rękodzielnicze?
  • Czy muszę być aktywna w social mediach, żeby prowadzić warsztaty?
  • Czy niskie ceny warsztatów handmade naprawdę pomagają klientkom?
  • Czy obniżanie cen, żeby inne kobiety mogły przyjść, to akt siostrzeństwa?
  • Czy pasja wystarczy, żeby prowadzić warsztaty rękodzieła?
  • Czy profesjonalizacja odbiera lekkość?
  • Czy prowadząca warsztaty rękodzieła potrzebuje marki osobistej?
  • Czy warsztaty handmade stały się formą terapii?
  • Czy warto udawać wielką firmę na nierejestrowej działalności
  • Dajcie mi. Pragnienie, prośba i Power Portal: Asia Piotrowska
  • Dlaczego część kobiet boi się powiedzieć: „To jest mój zawód”?
  • Dlaczego firma to nie jest biznesowe dziecko?
  • Dlaczego nie zarabiam więcej w biznesie handmade?
  • Dlaczego sprzedaż rękodzieła utknęła i co zrobić?
  • Dlaczego tak trudno wycenić warsztat rękodzieła?
  • Frozen Keys: jak budować biznes rękodzielniczy we dwie
  • Handmade wchodzi w nową erę: 10 lat Oplotki, profesjonalizacja rękodzieła i nowa Biblioteka
  • Jak delegować zadania i budować zespół w małej firmie? Ania Papiernik pyta Agnieszkę Gaczkowską
  • Jak komunikować wartość rękodzieła, żeby nie musieć się ciągle tłumaczyć?
  • Jak nazwać markę rękodzielniczą?
  • Jak nie bać się AI w biznesie handmade (metafora ważki)
  • Jak nie porównywać się z innymi twórcami handmade? Jak zamienić porównywanie się na świetny nawyk rozwijający Twój biznes
  • Jak odpoczywać prowadząc biznes handmade? Mava pyta Agnieszkę Gaczkowską
  • Jak odważyć się zmienić życie i zbudować biznes z pasji do rękodzieła?
  • Jak odzyskać motywację do pracy w biznesie handmade
  • Jak poukładać biznes handmade, kiedy mam dużo pomysłów, ale nie wiem, od czego zacząć?
  • Jak prowadzić warsztaty rękodzieła dla dzieci: Dorota Smoleń o olśnieniu, które zostało biznesem
  • Jak reagować na hejt w biznesie handmade (i pozostać sobą)
  • Jak sprzedawać rękodzieło na Etsy? Dominika o drodze na globalny rynek
  • Jak sprzedawać rękodzieło online, żeby nie opierać wszystkiego na Instagramie?
  • Jak stworzyć ofertę rękodzielniczą, którą klientki od razu chcą kupić? | Handmade Biz Q&A #31
  • Jak używać AI w biznesie handmade bez utraty autentyczności? | Handmade Biz Q&A #36
  • Jak znaleźć dobrą współpracę i partnerów w handmade?
  • Jak żyć? W zgodzie ze sobą. Wanda Felis pyta Agnieszkę Gaczkowską o autentyczność, niedoskonałości i rysunkowy mindfulness
  • Jaki model biznesowy w handmade wybrać: produkty, warsztaty, współpracę, zaopatrzenie czy online?
  • Jakie są dodatkowe źródła przychodu dla osoby tworzącej rękodzieło?
  • Kim stajesz się, gdy przestajesz prowadzić hobby, a zaczynasz budować zawód?
  • Kobieca energia w biznesie i wewnętrzny autorytet. Iwona Madej pyta Agnieszkę Gaczkowską
  • Kocikowa Dolina: twórcza relaksacja, warsztaty malarskie i nieoczekiwany piec ceramiczny
  • Mentalność przedsiębiorcy. Karolina Kizieńska pyta Agnieszkę Gaczkowską o to, co naprawdę zmienia biznes
  • Perfekcjonizm vs działanie w biznesie handmade
  • Podcast Handmade Biz w Pytaniach i Odpowiedziach: idea, format i jak korzystać
    • Jak przejść od przypadkowej sprzedaży rękodzieła do przewidywalnych przychodów?
  • Post przerywany dla kobiet po czterdziestce: rozmowa z Olą Marmol
  • Przędzenie na wrzecionie: Ewa Wojtyła o własnej włóczce i pierwszym kursie po polsku
  • Płatki i Liście: farbowanie tkanin roślinami, druk botaniczny i słuchanie siebie
  • Rękodzieło jako biznes i pasja w jednym: Estera Grabarczyk o drodze artystki, Słowiańskim Jedwabiu i segregatorze sukcesów
  • Rękodzieło: hobby czy biznes? Małgorzata Jabłońska o drodze od drutów do własnej pracowni
  • Rękodzieło: hobby i biznes w jednym. Dorota z kreatywnie.com o 20 latach na rynku
  • Strategia biznesowa handmade cel finansowy i misja w biznesie rękodzielniczym
  • String Art: jak robić obrazy z nici i gwoździ? Rozmowa z Błażejem z Stringard Niuanse
  • Sukces handmade na swoich zasadach: Asia Kadej ze Skrzasie o lalkach, wartosciach i strachu przed kopiowaniem
  • Sukces handmade: chcę, żebyś wystąpiła w podcaście Oplotki
  • Szycie dla zielonych: kurs z Moniką Bekierz ze Skrawek Studio
  • Warsztaty handmade w erze sztucznej inteligencji – co się zmienia
  • Własny biznes z pasji: Irena Tokarz Matorka o odwadze wyjścia z systemu, Excelu i sukcesie zrobionym własnymi rękami
  • Zasnęłam za kierownicą. I to był ten moment. Agnieszka Gaczkowska o zmianie zawodowej i narodzinach Oplotki

SPRAWDŹ NASZ KALENDARZ:

Zobacz najbliższe wydarzenia

Ostatnie wpisy

  • Jak stworzyć stronę internetową na WordPressie samodzielnie? Przewodnik dla początkującej rękodzielniczki
  • Jak przygotować się do sesji wizerunkowej? 7 błędów, których warto uniknąć
  • Jak delegować zadania w małej firmie? Przestań być Zosią Samosią
  • Jak napisać opis produktu handmade, który sprzedaje?
  • Jak promować rękodzieło bez social media? 7 sposobów na odzyskanie czasu

Sprawdź ulubione produkty naszej społeczności. Kliknij grafikę, aby dowiedzieć się więcej:

© Oplotki.pl 2021 | pomoc@oplotki.pl| agnieszka@oplotki.pl | Newsletter | Polityka Prywatności | Regulamin Sklepu Oplotki
Strona używa plików cookie. Korzystanie ze strony oznacza zgodę na zapisywanie plików cookie na urządzeniu (dysku) użytkownika.
 

Scroll to top Scroll to top Scroll to top
konferencja rękodzieło HANDMADE BIZ SUMMIT
Zapraszamy na tegoroczną konferencję: https://oplotki.pl/handmade-biz-summit/

Jeżeli masz czas na jeden odcinek podcastu OPLOTKI – niech to będzie ten: „Co w 2026?”