
Jest taki moment, kiedy człowiek patrzy na swój koszyk wełny, odkłada druty i myśli: a może jednak z tego żyć? I to jest właśnie ten moment, w którym hobby zaczyna pytać o NIP. Małgorzata Jabłońska, dziewiarka, edukatorka i właścicielka marki Rebecca Delana Manufaktura, przez lata łączyła pracę biologa i dietetyczki z miłością do robótek na drutach. Pandemia zrobiła swoje, poradnia dietetyczna zamknęła się, a warsztaty dziergania online okazały się ratunkiem, który stał się nową ścieżką zawodową.
W tym odcinku rozmawiamy o tym, gdzie przebiega granica między pasją a biznesem, jak poprawnie wyceniać rękodzieło (żeby nie pracować za darmo i nie psuć rynku), jak radzić sobie z groźbami prawnymi w branży i dlaczego odpowiedź na „za drogo” brzmi: „kup w sieciówce, bo rękodzieło to towar luksusowy.” To rozmowa o cierpliwości dziewiarki, odwadze przedsiębiorczyni i sztuce prucia bez wyrzutów sumienia.
Bo sukces handmade, jak mówi Małgosia, pachnie kawą w pracowni, brzęczy klikaniem drutów i szeleści motkami wełny. I nie krzyczy z billboardów.
Małgorzata Jabłońska • Rebecca Delana ManufakturaBiolożka i dietetyczka z wykształcenia, dziewiarka z pasji. Właścicielka marki Rebecca Delana Manufaktura: sklep internetowy z włóczkami, wzorami i kursami dziergania. Uczy robić na drutach, prowadzi warsztaty online i offline. Mama dwójki dorosłych dzieci, żona „wilka morskiego”, właścicielka maltańczyka i dwóch kotek. Weekendy rezerwuje wyłącznie dla siebie i własnych projeków. Miłośniczka rowerowych przygód, dobrego wina i przyrody.
W skrócie
- Małgorzata zaczęła dziergać w szkole podstawowej i nigdy nie przestała — nawet gdy przez lata prowadziła poradnię dietetyczną.
- Pandemia zamknęła praktykę dietetyczną i otworzyła drzwi do pełnoetatowego biznesu rękodzielniczego — przez warsztaty online.
- Rękodzieło to nie jest wybór między pasją a pracą. To dwie rzeczy naraz, splecione jak oczka na drutach.
- Wycena rękodzieła to jeden z najtrudniejszych tematów branży — i jeden z najważniejszych. Zaniżone ceny psują rynek wszystkim.
- Małgorzata deleguje: córka zajmuje się marketingiem i social mediami, zewnętrzna księgowa obsługuje finanse.
- Historia z prawnikiem przed świętami: groźba sądowa za sweter w bąble. Okazało się, że bąble to element kanonu, bez ochrony prawnej.
- Złota zasada: „Rób oczko po oczku i nie bój się pruć — bo następnym razem zrobisz to lepiej.”
Dla kogo jest ten odcinek?
Ten odcinek jest dla Ciebie, jeśli dziergasz, szydełkujesz, tkasz, haftujesz albo robisz cokolwiek ręcznie — i zaczynasz myśleć, że może kiedyś dałoby się z tego żyć. Albo już próbujesz żyć, ale czujesz, że coś jest nie tak z cenami, z organizacją, z granicą między „lubię” a „muszę.” Małgorzata przeszła przez to wszystko: od kroku „spróbujmy warsztatów online w pandemii” aż po decyzję „tak, to jest mój biznes na pełen etat.” I w tym odcinku mówi, jak to naprawdę wyglądało — bez upiększania.
O czym rozmawiamy
00:00 — Przedstawienie Małgorzaty: biolog, dietetyczka, dziewiarka, Rebecca Delana Manufaktura
02:55 — Jak Małgosia definiuje sukces handmade: kawa, druty, wełna
04:27 — Początki: robótki od szkoły podstawowej, ubieranie laleczek, swetry dla rodziny
07:49 — Gdzie hobby spotyka biznes: pasja jako serce, przedsiębiorczość jako kość
10:30 — Problem wyceny: dlaczego twórcy sprzedają swój czas poniżej minimum
13:37 — Marzenie: żeby „zostanę dziewiarką” brzmiało tak dumnie jak „zostanę lekarką”
14:46 — Pandemia jako punkt zwrotny: z poradni dietetycznej do warsztatów online
18:02 — Dylemat: wracać do dietetyki czy rozwinąć biznes rękodzielniczy?
21:06 — Mit „wygodnej pracy”: „siedzisz, dziergasz i odpoczywasz”
23:17 — Historia z prawnikiem przed świętami: sweter w bąble, groźby sądowe, koniec historii
27:03 — Jak łączyć siły zamiast walczyć: gra do jednej bramki w branży rękodzieła
29:32 — Twardy biznes pod miękką wełną: planowanie, delegowanie, filtrowanie
33:17 — Wycena od środka: arkusz, marże, stawka godzinowa, self-employed paradox
35:25 — Wyścig do dna: dlaczego zaniżone ceny psują rynek całej branży
38:18 — Definicja Agnieszki: „Hobby to to, na co wydajemy kasę. Biznes to tam, gdzie zarabiamy.”
39:18 — Przerwa: Kurs Wyceny Rękodzieła
40:10 — Wycena po przerwie: wszystkie słupki w arkuszu kalkulacyjnym
42:04 — Rękodzieło to towar luksusowy — i to jest jego siła, nie słabość
46:15 — Po pandemii: chwila zwątpienia, myśl o zamknięciu i to, co pomogło
52:12 — Złota maksyma: oczko po oczku, nie bój się pruć
58:38 — Ostatnie pytanie: handmade — hobby czy biznes? Odpowiedź Małgosi.
01:00:52 — Ostatnie zdanie: „Robię swoje, nawet kiedy inni idą w zupełnie inną stronę.”
Najważniejsze cytaty
Sukces pachnie kawą w mojej pracowni. Brzęczy klikaniem drutów i szeleści motkami wełny.Małgorzata Jabłońska
Hobby to jest to, na co wydajemy kasę, a biznes to jest to, gdzie zarabiamy kasę. Prosta kalkulacja, ale zmienia wszystko.Agnieszka Gaczkowska
Jak ktoś mówi, że jest za drogo, to mówię: no to musisz kupić w sklepie sieciowym, bo rękodzieło to jest towar luksusowy. Nie jest to produkt dla każdego.Małgorzata Jabłońska
Nawet najpiękniejsza pasja zamienia się w pracę, kiedy staje się źródłem dochodu. I to nie jest zły znak — to jest sygnał, że musisz zacząć myśleć jak przedsiębiorczyni.Małgorzata Jabłońska
Działaj jak dziewiarka: cierpliwie, z uważnością, oczko po oczku. I nie żałuj, że musiałaś coś spruć, bo następnym razem zrobisz to lepiej.Małgorzata Jabłońska
Sukces handmade nie krzyczy z billboardów, ale daje spokój i poczucie sensu. Poczucie, że robisz coś, co ma wartość.Małgorzata Jabłońska
Robię swoje nawet wtedy, kiedy inni idą w zupełnie inną stronę. Bo sukces handmade wynika z pracy z szacunkiem do materiału, do siebie i do ludzi.Małgorzata Jabłońska
Co warto zapamiętać
- Hobby i biznes to nie jest „albo-albo.” Małgosia każdego dnia rezerwuje czas na coś tylko dla siebie — projekt, który nie ma etykiety z ceną. To sprawia, że pasja nie umiera pod ciężarem faktur.
- Wycena to nie prośba — to deklaracja wartości. Kiedy wyceniasz zbyt nisko, psują się standardy całej branży. Twoja stawka mówi ludziom, ile jest warte rękodzieło w ogóle.
- Delegowanie jest koniecznością, nie porażką. Córka Małgosi zajmuje się marketingiem, zewnętrzna księgowa obsługuje finanse. Rękodzielnik nie musi robić wszystkiego sam.
- Prucie to nie cofanie się. W biznesie, podobnie jak w dzierganiu, cofnięcie się i zmiana kierunku to nie porażka — to korekta, dzięki której całość wychodzi lepiej.
- Klient, który mówi „za drogo,” nie jest Twoim klientem. I to jest w porządku. Rękodzieło nie jest towarem masowym i nie musi udawać, że jest.
Zawiłość
Kiedy hobby staje się biznesem, zaczyna się ten niekomfortowy czas, kiedy kochasz to, co robisz, ale czujesz, że gdzieś zniknęła lekkość. Kiedy ostatnio robiłaś coś tylko dlatego, że chciałaś — nie dlatego, że ktoś zapłacił, że był termin, że trzeba było wrzucić na Instagram? Małgosia mówi, że celowo zostawia sobie czas na projekty, które są tylko jej. Jaki projekt zostawiłabyś sobie, gdybyś wiedziała, że nikt go nie oceni?
Jednym słowem
Jeśli biznes rękodzielniczy to swetr, to pasja jest tą włóczką, którą wybrałaś nie dlatego, że była na promocji, ale dlatego, że po prostu ją poczułaś. Swetr można spruć i zacząć od nowa. Włóczki nie można zastąpić czymś gorszym — bo całość się posypie.
Nie wiesz, ile wziąć za swój czas i robótkę?
Ten odcinek sponsoruje Kurs Wyceny Rękodzieła — praktyczny kurs Agnieszki Gaczkowskiej, który prowadzi Cię przez każdy element kalkulacji: materiały, czas, marżę, stawkę godzinową i to, jak komunikować cenę bez przepraszania. Raz dobrze policzysz — i będziesz wiedzieć, dlaczego ta cena jest właśnie taka.
Posłuchaj odcinka
Pełny transkrypt odcinka
Sukces handmade: kawa, druty i wełna — definicja według Małgosi
Agnieszka pyta Małgorzatę o to, jak smakuje i pachnie sukces — i odpowiedź jest natychmiastowa, zmysłowa, bez wahania. Sukces, mówi Małgosia, to zapach kawy w jej pracowni rano. Brzęk drutów. Szeleść motków wełny. Nie liczba zamówień, nie wykres sprzedaży, nie liczba obserwujących. To codzienny kontakt z materiałem, który kochasz, w miejscu, które jest Twoje.
Ta odpowiedź wiele mówi o tym, jak Małgorzata buduje swój biznes. Od samego początku rozmowy widać, że priorytetem jest dla niej zachowanie sensu tego, co robi — nie skalowanie za wszelką cenę, nie bycie wszędzie, nie gonitura za trendami. Robota oczko po oczku. Skupienie. Własne tempo.
Małgosia dodaje jeszcze jedno zdanie, które wraca kilkukrotnie w różnych formach przez całą rozmowę: „Sukces handmade nie krzyczy z billboardów, ale daje spokój i poczucie sensu.” I właśnie o to chodzi — o ten wewnętrzny barometr, który mówi Ci, że robisz coś prawdziwego.
Od szkoły podstawowej do Rebecca Delana Manufaktura
Małgorzata dziergała odkąd pamięta. W szkole podstawowej uczyła się robótek na drutach — i od razu zaczęła ubierać laleczki we własnoręcznie zrobione rzeczy. Potem przyszły swetry dla rodzeństwa, dla rodziców, dla znajomych. Robótki towarzyszyły jej przez całe życie jak tło, którego nikt szczególnie nie zauważał — bo było zawsze.
Równolegle budowała karierę biologa i dietetyczki. Przez wiele lat prowadziła poradnię dietetyczną. Dzierganie było hobby — tym rodzajem hobby, na które człowiek wydaje kasę i które daje mu radość, ale które nie pojawia się na zeznaniu podatkowym. Mąż Małgosi był pierwszą osobą, która powiedziała głośno: „Może z tego zrobić coś więcej?” Zasadził ziarno, które kiełkowało latami.
Marka Rebecca Delana Manufaktura to dziś sklep internetowy z włóczkami, kursami i wzorami dziergania. Małgosia uczy robić na drutach, prowadzi warsztaty online i stacjonarne, tworzy własne wzory. Odkryła też nowe hobby wewnątrz biznesu: przędzenie wełny na kołowrotku — najpierw klasycznym, deptanym, potem elektrycznym. Bo dziewiarka, jak mówi, zawsze znajdzie nowy poziom wtajemniczenia do eksplorowania.
Gdzie hobby spotyka biznes: pasja jako serce, przedsiębiorczość jako kość
Jeden z kluczowych tematów tej rozmowy to granica — albo raczej jej brak — między hobby a biznesem. Małgosia nie zgadza się z tezą, że przejście do biznesu zabija pasję. Mówi raczej, że te dwie rzeczy trzeba świadomie rozdzielić i zarazem utrzymać razem.
Pasja jest fundamentem. Bez niej nie ma czego sprzedawać, bo to właśnie autentyczność i miłość do materiału są tym, czego szukają klientki w rękodziele. Ale pasja sama w sobie nie wystarczy. Trzeba ją wesprzeć myśleniem przedsiębiorczym: kalkulacją, planowaniem, zarządzaniem czasem, delegowaniem.
Małgosia stosuje prosty podział tygodnia: dni robocze to praca — zamówienia, kursy, warsztaty, komunikacja z klientkami. Weekendy to czas dla siebie — projekty wyłącznie dla przyjemności, bez etykiety ceny, bez Instagram story. To ten projekt, który nikt nie zobaczy, dopóki nie będzie gotowy. Ta zasada chroni ją przed wypaleniem i utrzymuje ogień pasji żywym, nawet gdy biznes idzie pełną parą.
Wycena rękodzieła: kosmos kosztów i mit taniej roboty
Wycena to temat, który wywołuje u większości rękodzielników coś pomiędzy paniką a bólem głowy. Małgosia mówi wprost: kiedy zaczynała, też nie miała pojęcia, ile powinna brać. Wełna droga, czas trudny do policzenia, a presja rynkowa ogromna — bo zawsze znajdzie się ktoś, kto sprzeda taniej.
Agnieszka proponuje proste ćwiczenie myślowe: wyobraź sobie, że zatrudniasz pracownicę do robienia tego, co robisz. Ile byś jej płaciła za godzinę? Teraz odpowiedz sobie uczciwie, czy sam sobie płacisz tyle samo. W większości przypadków odpowiedź brzmi: nie. Rękodzielniczki płacą sobie kilka złotych za godzinę albo pracują za darmo, traktując własny czas jako „bonus” do ceny materiałów.
Małgosia opowiada o metodzie arkuszowej: każdy produkt ma swój arkusz kalkulacyjny ze wszystkimi składnikami — materiały, czas (policzone w godzinach, nie „mniej więcej”), koszty stałe (prąd, internet, abonament, platforma sklepu), marża i zysk. Tylko tak można zobaczyć pełny obraz. I często ten obraz jest zaskakujący — bo okazuje się, że przy sprzedaży za 80 złotych rzeczy, która kosztowała 50 złotych w materiałach i trzy godziny pracy, zarabia się minus.
Mit „babcinego zajęcia” i to, jak ten świat się zmienia
Małgosia ma jedno marzenie, które wyraża wprost i bez owijania w bawełnę: żeby stwierdzenie „zostanę dziewiarką” brzmiało tak samo dumnie jak „zostanę lekarką” albo „zostanę prawniczką.” Żeby dzierganie nie było traktowane jak zajęcie drugiej kategorii, jak coś, do czego nie trzeba talentu, wykształcenia ani wysiłku.
Przez lata rękodzieło było kojarzone ze „starszymi paniami na emeryturze” albo z koniecznością z PRL-u, kiedy nie było w sklepach nic do kupienia. Ten stereotyp jest krzywdzący i nieprawdziwy. Małgosia pokazuje inny obraz: bizneswoman, która prowadzi sklep internetowy, tworzy kursy edukacyjne, zarządza procesami, deleguje zadania, planuje przychody. Tyle że jej materiałem jest wełna i druty, a nie kod albo arkusz Excela.
Zmiana myślenia o rękodziele zaczyna się od wyceny — bo kiedy twórca zaczyna się wyceniać fair, zmienia też to, jak widzą go klienci. Niska cena nie przyciąga „właściwych” klientów. Przyciąga tych, którzy szukają tanio i zawsze będą niezadowoleni. Wysoka cena, uzasadniona jakością i unikalnością, przyciąga tych, którzy rozumieją wartość rzemiosła.
Pandemia jako punkt zwrotny: z poradni dietetycznej do pracowni
Kiedy pandemia zamknęła wszystko, poradnia dietetyczna Małgosi przestała działać. To był moment, który wielu przedsiębiorców pamięta jako kataklizm — nagle źródło dochodu znikło, a przyszłość była kompletnie niejasna.
Małgosia zamiast czekać, uruchomiła warsztaty dziergania online. Pandemia okazała się paradoksalnie momentem boomu dla rękodzieła — ludzie siedzący w domach szukali zajęcia dla rąk, czegoś namacalnego, czegoś, co daje efekt. Warsztaty zapełniły się szybko. Małgosia odkryła, że jest w tym dobra, że ludzie chcą się uczyć, że jest popyt.
Sklep internetowy pojawił się jako naturalne rozwinięcie warsztatów — klientki pytały o włóczki, o wzory, o kursy do oglądania we własnym tempie. Małgosia odpowiedziała na te pytania ofertą. I tak, krok po kroku, poradnia dietetyczna zmieniła się w Rebecca Delana Manufaktura.
Dylemat: wracać do dietetyki czy pójść na całość?
Przez pewien czas Małgosia balansowała między dwoma światami. Pandemia się kończyła, poradnia mogła wrócić, ale biznes rękodzielniczy zaczął żyć własnym życiem. Musiała podjąć decyzję: wróć do tego, co znasz i co przez lata dawało Ci bezpieczeństwo, albo zaufaj temu, co właśnie wykiełkowało.
Opisuje ten moment jako trudny, ale mówi też, że kiedy decyzja zapadła, poczuła kamień spado z serca. Nie było już pytania „a może jednak.” Była tylko praca do wykonania. I to, zdaniem Małgosi, jest znak, że decyzja była właściwa — nie dlatego, że było łatwo, ale dlatego, że była pewność.
Agnieszka dodaje tu ważny kontekst: przejście z jednego zawodu do innego, szczególnie z dobrze opłacanego do biznesu, który dopiero raczkuje, wymaga przygotowania finansowego. Małgosia potwierdza: potrzeba oszczędności, które dają Ci co najmniej rok bez paniki. Bo pierwsze miesiące biznesu rzadko są rentowne — i jeśli nie ma bufora, presja jest zbyt duża, żeby myśleć jasno.
Historia z prawnikiem: bąble, groźby sądowe i lekcja o własności intelektualnej
Tuż przed świętami Małgosia dostała wiadomość, która każdemu twórcy przywołuje dreszcz: inna twórczyni zgłosiła swoje roszczenia do wzoru swetra z „bąblami” i zagroziła krokami prawnymi, jeśli Małgosia nie usunie podobnych produktów ze swojego sklepu.
Małgosia miała szczęście — w jej otoczeniu był znajomy prawnik. Który wyjaśnił spokojnie: bąble to element kanonu dziergania, technika o długiej historii, która nie może być przedmiotem własności intelektualnej. Nikt nie może zastrzec elementu rzemiosła, który jest częścią wspólnego dziedzictwa. Zagrożenie okazało się bezpodstawne.
Ale ta historia ma drugie dno, o którym Małgosia mówi z namysłem: takie sytuacje pokazują, że rękodzielniczy rynek wciąż jest dzikim polem, gdzie niektórzy zamiast budować pozycję przez jakość, próbują zawłaszczyć przestrzeń przez zastraszanie. To jest właśnie powód, mówi, żeby twórcy trzymali się razem, podnosili standardy i grali do jednej bramki. Bo wygrany rynek to wygrany rynek dla wszystkich.
Planowanie, delegowanie i sztuka filtrowania: „lubię” i „muszę”
Jednym z ważniejszych momentów rozmowy jest fragment o tym, jak Małgosia organizuje swój czas i decyduje, co robi sama, a co oddaje innym. Biznes, który rośnie, szybko przerasta możliwości jednej osoby — i kluczem jest to, żeby zorientować się wcześniej niż za późno.
Małgosia deleguje dwie rzeczy: marketing i social media (robi to jej córka) oraz finanse (zewnętrzna księgowa). Sama zajmuje się tym, co jest jej core: tworzeniem wzorów, prowadzeniem kursów, kontaktem z klientkami, rozwojem oferty. To podział, który pozwala jej skupić energię tam, gdzie jest najbardziej wartościowa — i nie marnować czasu na rzeczy, które ktoś inny zrobi lepiej.
Agnieszka pyta też o metodę filtrowania projektów i zadań. Małgosia ma prosty test: zadaje sobie pytanie, czy to jest coś, co „lubię” (robię z własnej woli, daje mi energię), czy coś, co „muszę” (jest konieczne, ale nie wzbudza entuzjazmu). Proporcja między tymi dwoma szalami decyduje o tym, czy pracujesz z pasją, czy wypalasz się na etacie, który sam sobie stworzyłaś.
Wycena od środka: arkusz, marże i self-employed paradox
Po przerwie reklamowej rozmowa schodzi głębiej w konkret wyceny. Małgosia opisuje swój arkusz kalkulacyjny jako narzędzie, bez którego nie wyobraża sobie prowadzenia sklepu. Każdy produkt ma swój wiersz, każdy wiersz ma swoje kolumny: materiały z doliczeniem kosztu dostawy, czas w godzinach pomnożony przez stawkę godzinową, koszty stałe przypadające na ten produkt, marża, cena końcowa.
Pojawia się też temat self-employed paradox: kiedy jesteś sama sobie szefową, najłatwiej jest pominąć własny czas jako koszt. „Wełna kosztuje 60 złotych, więc mogę sprzedać za 80” — ale gdzie jest 5 godzin pracy? Gdzie są koszty stałe? Gdzie jest zysk, który pozwoli Ci kupić nową maszynę albo pojechać na urlop?
Małgosia mówi o marżach szczerze: w dziewiarstwie osiągnięcie sensownej marży jest trudne, bo materiały są drogie, a czas długi. Dlatego wiele dziewiarek przechodzi ze sprzedaży gotowych wyrobów do sprzedaży wzorów i kursów — bo tam marżowość jest dużo wyższa przy podobnym wysiłku kreatywnym.
Wyścig do dna: dlaczego zaniżone ceny psują rynek
To jest jeden z tych momentów rozmowy, kiedy Małgosia jest szczególnie wyrazista. Kiedy twórczyni sprzedaje sweter za 150 złotych, który kosztuje w wykonaniu 300 złotych, nie jest to tylko jej problem. To jest szkoda wyrządzana całej branży.
Bo klientka, która kupi taki sweter za 150 złotych, zapamięta tę cenę jako „normalną” i następnym razem, kiedy trafi na sweter wyceniony fair na 350 złotych, uzna, że to drogo i twórczyni chce ją naciągnąć. W ten sposób zaniżone ceny jednych twórców działają jak sufity dla wszystkich pozostałych.
Małgosia nie ma litości dla tego argumentu: „ale ja się nie mogę dać drogo, bo nikt nie kupi.” Bo to nie jest prawda — to jest strach. I zamiast ustalić cenę na odpowiednim poziomie i poszukać klientki, która zapłaci, twórczyni pracuje za darmo i umacnia przekonanie rynku, że rękodzieło jest tanie. Koło się zamyka.
Rękodzieło to towar luksusowy — i to jest jego siła
Jeden z najmocniejszych fragmentów tego odcinka to odpowiedź Małgosi na pytanie, co mówi, kiedy ktoś mówi, że jest za drogo. Odpowiedź jest prosta, spokojna i bez przepraszania: „Kup w sklepie sieciowym. Bo rękodzieło to towar luksusowy i nie jest dla każdego.”
To nie jest arogancja — to jest precyzja. Rękodzieło różni się od produktu masowego pod każdym względem: czasem wykonania, unikalnością, jakością materiałów, historią za produktem. To jest wartość dodana, za którą warto brać więcej. Klientka, która tego nie rozumie, nie jest Twoją klientką — i to jest w porządku.
Agnieszka dodaje: „Jak ktoś nie chce płacić za gotowy sweter 1490 złotych, może kupić kurs za 49 złotych i zrobić sobie sam.” To też jest odpowiedź. Dobry biznes ma wiele poziomów wejścia — od najtańszego (wzór, kurs, tutorial) do najdroższego (gotowy, unikalny wyrób). I każdy z tych poziomów ma swoją klientkę.
Po pandemii: chwila zwątpienia i to, co pomogło
Małgosia mówi też o czymś, o czym nie każdy twórca mówi głośno: po pandemicznym boomie na rękodzieło nastąpił spadek. Kiedy ludzie wrócili do normalnego życia, część z nich odłożyła druty. Sklepy, które w 2020 i 2021 roku sprzedawały wszystko natychmiast, musiały się zderzyć z rzeczywistością rynku bez pandemicznego turbo-dopalacza.
Małgosia przyznaje, że był moment, kiedy pomyślała o zamknięciu. Kiedy przychody zjechały, a zmęczenie rosło. Co pomogło? Powrót do fundamentów — do tego, dlaczego zaczęła. I konkretna decyzja: zmienić strategię zamiast poddawać się. Więcej rolek i treści wideo na Instagramie, więcej kursów online, zmiana miksu produktowego. Prucie i dzianie na nowo.
Mówi o tym bez dramatyzmu. Bo skoro jako dziewiarka wie, że prucie jest częścią procesu, to dlaczego miałoby być inaczej w biznesie?
Złota maksyma: oczko po oczku i nie bój się pruć
Pod koniec rozmowy Agnieszka pyta Małgorzatę o jedną radę dla osoby, która stoi na granicy między hobby a biznesem i się boi. Małgosia nie daje prostej recepty. Daje metaforę, która wraca przez cały odcinek:
„Działaj jak dziewiarka. Cierpliwie, z uważnością, oczko po oczku. I nie żałuj, że musiałaś coś spruć, bo następnym razem zrobisz to lepiej.”
W tej metaforze jest cały program: nie śpiesz się, nie wymagaj od siebie perfekcji od razu, nie bój się błędów i korekty kursu. Ale też: rób. Oczko po oczku. Nie ma swetrów bez pierwszego oczka.
I na sam koniec, na pytanie o to, czym dla niej jest handmade — hobby czy biznesem, Małgosia odpowiada: „Jedno i drugie naraz. Każdego dnia część czasu oddaję pracy, a część zostawiam dla siebie. Bo inaczej ten sweter będzie bez serca. A bez serca nikt go nie kupi.”
Sprawdź, co czeka na Ciebie w ekosystemie Oplotki
Handmade Business Summit to wydarzenie dla twórczyń, które chcą budować biznes na własnych warunkach — z głową, z pasją i z konkretną wiedzą. A w Bibliotece Oplotki znajdziesz materiały, narzędzia i zasoby, do których wracasz kiedy potrzebujesz odpowiedzi.Handmade Business Summit Biblioteka Oplotki
FAQ: Najczęstsze pytania
Czy rękodzieło może być prawdziwym, rentownym biznesem?
Tak, ale wymaga takiego samego podejścia jak każdy inny biznes: planowania, wyceny, zarządzania czasem i gotowości do delegowania. Małgorzata Jabłońska prowadzi Rebecca Delana Manufaktura na pełen etat — sklep internetowy, kursy online, warsztaty, sprzedaż wzorów. Pasja jest fundamentem, ale sama pasja nie opłaca rachunków. Potrzebna jest do niej struktura.
Jak poprawnie wycenić rękodzieło?
Kluczowy jest arkusz kalkulacyjny, który uwzględnia wszystkie koszty: materiały (z dostawą), czas pracy przemnożony przez stawkę godzinową, koszty stałe (platformy, internet, narzędzia) i marżę. Najczęstszy błąd to pominięcie własnego czasu jako kosztu. Dobra zasada: policz, ile zapłaciłabyś pracownicy za tę samą pracę — i zapłać tyle samo sobie.
Co zrobić, kiedy klient mówi, że cena jest za wysoka?
Małgorzata Jabłońska ma na to gotową odpowiedź: „Rękodzieło to towar luksusowy — nie jest dla każdego. Jeśli cena jest za wysoka, można kupić w sklepie sieciowym.” Klient, który targuje się o cenę rękodzieła, nie jest zazwyczaj docelowym klientem handmade. Zamiast obniżać ceny, warto skupić się na komunikowaniu wartości — unikalności, jakości materiałów, czasu i historii za produktem.
Jak nie stracić pasji, kiedy hobby staje się pracą?
Małgorzata stosuje prostą zasadę: weekendy są tylko dla niej. W weekendy dzierganie jest wyłącznie przyjemnością — projekt bez ceny, bez Instagram story, bez klientek. Ten bufor chroni pasję przed „zarobieniem się” na śmierć. Agnieszka dodaje: warto wyraźnie rozdzielić czas „dla siebie” od czasu „dla biznesu” — nawet jeśli zajmujesz się tym samym materiałem.
Jak zaplanować przejście z hobby do pełnoetatowego biznesu rękodzielniczego?
Małgorzata rekomenduje: zanim rzucisz „normalną” pracę, miej oszczędności na minimum rok spokojnej pracy bez paniki finansowej. Zacznij testować rynek wcześniej: sprzedawaj, prowadź warsztaty, zbierz feedback. Decyzja powinna wynikać z dowodów (jest popyt, są klientki, są przychody), a nie tylko z entuzjazmu. I daj sobie czas — pierwsze miesiące rzadko są rentowne.
Czy można sprzedawać wyroby zrobione według wzoru kupionego na Ravelry lub od innej twórczyni?
To zależy od licencji konkretnego wzoru — każdy wzór sprzedawany przez twórczynię ma określone warunki użytkowania, które zazwyczaj są opisane w pliku z wzorem. Wiele twórczyń zezwala na sprzedaż niewielkiej liczby wyrobów zrobionych według ich wzoru, ale zabrania produkcji masowej. Zawsze warto sprawdzić licencję przed wystawieniem produktu do sprzedaży.
Dlaczego zaniżone ceny psują rynek rękodzieła?
Kiedy twórca sprzedaje za mniej niż wynosi pełen koszt produkcji, ustalamy w głowach klientek fałszywy punkt odniesienia dla „normalnej” ceny. Klientka, która zapłaciła za sweter 150 złotych, uzna 350 złotych za przesadę — choć to może być cena uczciwa. Zaniżona cena jednej twórczyni działa jak sufit dla całej branży. Uczciwa wycena wszystkich podnosi standardy i warunki pracy w całym ekosystemie handmade.
Powiązane treści
Jeśli ten odcinek trafił w coś ważnego, sprawdź też inne materiały z orbity tematycznej:
- Kurs Wyceny Rękodzieła , który znajdziesz w :
- Bibliotece Oplotki — zasoby i narzędzia dla twórczyń budujących biznes handmade
- Handmade Business Summit — konferencja dla rękodzielniczego biznesu
- Newsletter Oplotki — co tydzień konkretna wiedza prosto na Twoją skrzynkę
O Agnieszce Gaczkowskiej i Oplotki
Agnieszka Gaczkowska to twórczyni podcastu i społeczności Oplotki — miejsca dla kobiet, które budują biznes z pasji do rękodzieła i rzemiosła. Przez lata pomogła setkom twórczyń przejść od „robię, bo kocham” do „robię, bo kocham — i na tym zarabiam.”
Agnieszka prowadzi kursy, warsztaty i programy edukacyjne skierowane do rękodzielniczek i właścicielek małych biznesów twórczych. Jest organizatorką Handmade Business Summit — konferencji, która łączy twórczynie z całej Polski i daje im konkretne narzędzia do budowania stabilnych biznesów handmade.
W Bibliotece Oplotki znajdziesz zasoby, szablony i materiały edukacyjne, które możesz sięgnąć kiedy potrzebujesz konkretnej odpowiedzi.
Handmade Business Summit Biblioteka Oplotki
Chcesz więcej takich rozmów?
Dołącz do newslettera Oplotki i co tydzień dostawaj konkretną wiedzę o budowaniu biznesu z rękodzieła — bez bullshitu, za to z sercem.Zapisz się do newslettera

