
Estera Grabarczyk mówi o sobie „od sprzątaczki do artystki”. Tworzy unikatową biżuterię i obiekty artystyczne z metalu, łączy tradycję z nowoczesnością i od lat prowadzi warsztaty. Stworzyła Słowiański Jedwab: projekt pokazów mody, który zaczął się od 13 modelek i 60 widzów w restauracji, a skończył na 27 modelkach i 450 widzach na starej kopalni w Wałbrzychu.
Ten odcinek to rozmowa o tym, że rękodzieło może być biznesem, pasją i hobby w tym samym czasie: i nie trzeba tego rozdzielać. Estera opowiada o Andrzeju, który zobaczył w niej potencjał, zanim sama go dostrzegła. O córce Marice, która zapłaciła za pierwsze stoisko na festiwalu. O porażkach, które szlifują diamenty. I o tym, że wiek nigdy nie jest ograniczeniem: ma kursantki w wieku 85 lat, które uczą się lutować biżuterię.
Estera jest też uczestniczką kursu „Prowadź warsztaty po mistrzowsku”. Mimo lat doświadczenia dołączyła z pokorą i wyłapała rzeczy, przy których wcześniej się nie zatrzymywała. O tym też rozmawiamy.
Odcinek: #308
Gość: Estera Grabarczyk
Projekty: Słowiański Jedwab, warsztaty metaloplastyki, „Babcia Złota Rączka”
Czas trwania: ok. 40 minut
Kategoria: rękodzieło jako biznes, droga artystki, warsztaty rękodzieła, sukces handmade
W skrócie:
- Estera Grabarczyk: artystka, projektantka, certyfikowana trenerka VCC, organizatorka 7 edycji Słowiańskiego Jedwabiu w Wałbrzychu
- Rękodzieło może być jednocześnie hobby i biznesem: nie trzeba wybierać ani rozdzielać
- Andrzej, mąż: „ojciec artystki, która się narodziła” i pierwszy, który powiedział „wyjdź z tym do ludzi”
- Córka Marika zapłaciła za pierwsze stoisko na festiwalu Targira, gdy Estery nie było na to stać
- Słowiański Jedwab: od 13 modelek i 60 widzów w restauracji do 27 modelek i 450 widzów na kopalni
- Kursantki w wieku 85 lat uczą się lutować biżuterię: „To nie jest wiek. To jest stan umysłu.”
- Segregator sukcesów: zbieraj fizyczne dowody swoich osiągnięć na gorsze dni
Dla kogo jest ten odcinek
Ten odcinek jest dla Ciebie, jeśli nie wiesz, czy to co robisz to jeszcze hobby czy już biznes, i czujesz się z tym zagubiona. Jeśli brakuje Ci kogoś, kto powie: „Wyjdź z tym do ludzi”. Jeśli porażki i kłopoty finansowe po drodze zachwiały Twoim zaufaniem, do innych lub do siebie. Jeśli masz poczucie, że jest już za późno, za mało lat doświadczenia lub za dużo, żeby zaczynać. I jeśli sądzisz, że warsztaty możesz zacząć prowadzić dopiero „jak będziesz wszystko wiedzieć”.
O czym rozmawiamy
- 00:00 Wstęp i przedstawienie Estery Grabarczyk przez Agnieszkę
- 03:00 Dedykacja dla Andrzeja i wierszyk: droga artystki od sprzątaczki
- 07:00 Hobby a biznes: granica, której u Estery nie ma (Konfucjusz)
- 09:00 Od sklepu z odzieżą używaną po wyginanie drutu galwanicznego
- 11:00 Festiwal Targira: córka Marika i narodziny artystki publicznej
- 13:00 Słowiański Jedwab: 7 edycji pokazu mody, od 60 do 450 widzów
- 16:00 Samodyscyplina, twórcze ADHD i praca z domu
- 20:00 Kurs „Prowadź warsztaty po mistrzowsku”: dlaczego Estera dołączyła
- 22:00 Porażki, które szlifują diamenty: utrata zaufania i kłopoty finansowe
- 26:00 „Puść chleb po wodzie”: mów o sobie i swoich potrzebach
- 28:00 Autentyczność, pokora i ciągłe uczenie się przez całe życie
- 32:00 Seniorki 85-letnie z lutownicą i warsztaty w zakładach pracy
- 37:00 Segregator sukcesów i publikacja w magazynie Living Room
- 40:00 Zakończenie
Prowadź warsztaty rękodzieła po mistrzowsku
Estera Grabarczyk dołączyła do tego kursu z latami doświadczenia za sobą. I wyłapała rzeczy, przy których wcześniej się nie zatrzymywała. Bo nawet jak wszystko umiesz, zawsze jest coś, co można zrobić od a do z. Może to jest właśnie ten kurs dla Ciebie.Chcę prowadzić warsztaty po mistrzowsku
Najważniejsze cytaty
„Wybierz pracę, którą kochasz i nie przepracujesz ani jednego dnia w swoim życiu.”Konfucjusz, przywoływany przez Esterę Grabarczyk
„Puść chleb po wodzie, a sam do ciebie przypłynie.” Mów o swoich potrzebach, bo w twoim otoczeniu może właśnie być ktoś, kto ci pomoże.Motto Andrzeja, cytowane przez Esterę Grabarczyk
„To nie jest wiek. To jest stan umysłu.”Estera Grabarczyk
„Życie zaczyna się wtedy, kiedy my same tego chcemy i do tego dojrzejemy.”Estera Grabarczyk
„Jeżeli będziesz kogoś innego naśladować, to na dłuższą metę się zmęczysz.”Estera Grabarczyk
„Takie momenty szlifują diamenty, szlifują gwiazdy. I potem jesteśmy nie do zatrzymania.”Estera Grabarczyk o porażkach
Co warto zapamiętać
- Rękodzieło jako biznes i hobby w jednym: to nie jest problem, to jest dar. Estera nie rozgranicza: zawsze jest i tworzenie, i sprzedaż, i życie. Ten „kołowrotek” działa, jeśli się go po prostu zaakceptuje.
- Każdy potrzebuje swojego Andrzeja. Kogoś, kto powie: „Wyjdź z tym do ludzi”. Jeśli nie masz takiej osoby w domu, możesz ją znaleźć w społeczności, kursie, sieci kobiet, które tworzą.
- Segregator sukcesów. Zbieraj fizyczne dowody: certyfikaty, podziękowania, wycinki. Kiedy przyjdzie dół, masz w co sięgnąć. Internet ulotny, papier zostaje.
- Wiek to stan umysłu, nie ograniczenie. Estera ma kursantki w wieku 85 lat, które uczą się lutować. Jeśli one mogą, możesz ty. W tej chwili. Nie na emeryturze.
- Pokora i ciągłe uczenie się, nawet z latami doświadczenia. Estera dołączyła do kursu „Prowadź warsztaty po mistrzowsku” nie dlatego, że nie wiedziała jak prowadzić warsztaty. Dlatego, że warto przejść drogę od a do z jeszcze raz, świeżymi oczami.
Zawiłość
Estera mówi, że dla niej hobby i biznes to jedno. Ale czy to zawsze prawda? I czy nie ma ryzyka, że kiedy kochana pasja staje się biznesem, traci coś z tej pierwotnej radości? Gdzie jest ta granica i czy warto jej szukać?
Jednym słowem
Puść chleb po wodzie. Rób to, co kochasz, mów o tym głośno i pozwól, żeby świat do ciebie przypłynął.
Posłuchaj odcinka
Pełny transkrypt
Wstęp i przedstawienie Estery Grabarczyk (00:00)
Agnieszka Gaczkowska: Dzisiaj moim gościem jest Estera Grabarczyk. Estere znam z naszego oplotkowego kursu prowadzenia warsztatów po mistrzowsku i rozpoznaję ją jako mistrzynie swojej techniki. Artystkę, projektantkę, certyfikowaną trenerkę VCC. Tworzy unikatową biżuterię i obiekty artystyczne, łączy tradycje z nowoczesnością. Bez formalnego wykształcenia, ale doskonaliła umiejętności poprzez praktykę i warsztaty. Nagrody, między innymi Diamentowy Artysta. Organizatorka projektu Słowiański Jedwab promującego modę i rękodzieło. Autorka ebooka „Tajniki metaloplastyki”. Założycielka kilku grup, między innymi Babcia Złota Rączka. Prace Estery prezentowano w kraju i za granicą, między innymi w Pradze i Dreźnie.
Estera to osoba, z taką intencją tworzyłam kurs „Prowadź warsztaty po mistrzowsku”. Chciałam zapraszać nie tylko osoby, które chcą spróbować prowadzenia warsztatów i uczyć się od podstaw. Ale przede wszystkim chciałam zaprosić osoby, które jak ty od lat działają w tej branży i mogłyby z powodzeniem zająć moje miejsce, facylitując tę przestrzeń i ucząc z poziomu doświadczenia. Tym bardziej bardzo się cieszę, że możemy porozmawiać o twojej osobistej definicji sukcesu handmade.
Dedykacja dla Andrzeja i droga artystki od sprzątaczki (03:00)
Estera Grabarczyk: Może zacznę trochę tak nietypowo, taką opowiastką. Chcecie bajki? Oto bajka. Nie Kopciuszek, nie szachrajka, a całkiem nowa topowiastka, a właściwie jej namiastka. Zanim jednak wam przedstawię postać swoją jakże skromną, muszę zdradzić wam w sekrecie, kto uczynił ją niezłomną. I właśnie tej osobie, miłości mojego życia, przyjacielowi, mężowi, partnerowi, a także towarzyszowi moich narodzin jako artystki, po prostu Andrzejowi dedykuję ten wywiad i wszystkie inne.
I tu właśnie w tym momencie zaczyna się mój sukces, moja droga artystki: od sprzątaczki właśnie po artystkę. Nie było to moim ani marzeniem, ani w snach sobie nie wymarzyłam, żeby zajmować się rękodzieło, żeby stać się właśnie tą artystką. Aczkolwiek od dzieciństwa miałam predyspozycje ku temu, żeby zajmować się artyzmem. Uczestniczyłam w różnych konkursach w szkole. Ale życie pokazało mi wiele dróg.
Z jednej strony dzięki Andrzejowi, dzięki temu, że on dostrzegł we mnie to, czego ja może nie widziałam, pchał mnie ku temu, żeby zająć się tym. Zawsze powtarzał: „Myszko, nie twórz do szuflady, wyjdź stąd z tym do ludzi”. W tamtym czasie trudno było się tak nagle przestawić i pokazać swoje prace. Ale jak zaczęłam, wybuchłam i do tej pory nie da rady mnie zatrzymać.
Agnieszka: Dziękuję, że się tym dzielisz. I dziękuję za tę wdzięczność, za to, że potrafisz docenić osobę, która zagrzewa do tej pracy i nie pozwala odkładać tego na półkę. Więcej potrzebujemy takich wspierających. Bo to jest bardzo wielki zasób, którego często nie widać w naszych biznesach, a który decyduje o tym, że nie poddajemy się gdzieś po drodze.
Hobby a biznes w rękodiele: granica, której nie ma (07:00)
Estera: Rękodzieło może być biznesem? Tak, jak najbardziej. Z tym, że u mnie nie ma tej granicy, czy to jest jeszcze hobby, czy to już jest biznes. Generalnie jest i cały czas hobby i biznes. To się ze sobą doskonale zazębia. Nie wyobrażam sobie już w tym momencie życia, żeby cokolwiek innego robić. Przytoczę słowa Konfucjusza: „Wybierz pracę, którą kochasz i nie przepracujesz ani jednego dnia w swoim życiu.” Ja mam ogromną wdzięczność do tego, że Andrzej bardzo mocno mnie wspiera i mogłam rozwinąć swoje artystyczne skrzydła. Tak naprawdę nie pracuję, bo cały czas robię to, co kocham.
Kiedy to się zaczęło? Generalnie od dzieciństwa. Zawsze coś kombinowałam, przetwarzałam. Nie było takich możliwości jak teraz: idziesz do sklepu i kupujesz gotowe rzeczy. Jeżeli chciałaś się wyróżniać, kombinowałaś. Farbowałam ciuchy, doszywa, odszywałam. Kiedy powstały pierwsze sklepy z odzieżą używaną, kupilam córce sweterek bawełniany turkusowy. Trochę smutny był. Ponaszywałam tam guziki na stopkach i ona jak skakała jako dwulatka, te guziki po prostu tak dźwięczały. Cały czas kombinowałam.
Mieliśmy z Andrzejem swoje sklepy z odzieżą używaną, potem trzy i tam wystawiałam swoje prace. Andrzej widział we mnie potencjał i popychał mnie, żebym zaczęła działać. Jednak do momentu, kiedy już byłam gotowa, nie można było mnie zatrzymać.
Festiwal Targira, córka Marika i narodziny artystki publicznej (11:00)
Estera: Przełomem do działania artystycznego było uczestniczenie w festiwalu sztuki i rzemiosła Targira. Moje pierwsze prace to były z drutu galwanicznego: wyginanie w rękach. Kompletnie nie znałam, że to są techniki, których można się gdzieś wyszkolić. Intuicyjnie po prostu to robiłam i przyszła do mnie pani, która mówi: „Może by się pani wystawiła, bo ma pani tu takie prace.” Ja bardzo mocno chciałam, ale byliśmy akurat w takim momencie finansowym, że to kosztowało i nie miałam pieniędzy, żeby zapłacić za stoisko.
I tu muszę przyznać palmę pierwszeństwa mojej córce Marice, już wtedy dorosłej, która pracowała na stażu. Ona powiedziała: „Mamo, idź”. I praktycznie z tych stażowych pieniędzy zapłaciła za to stoisko. Powiedziała: „Ja ci zapłacę.” Więc ojcami narodzin mnie jako artystki był Andrzej, mąż, i córka Marika.
Tam na Targirze spotkałam różnych artystów. Na którymś spotkaniu był pokaz mody i ja tak powiedziałam: „Ja też tak chcę, ja chcę zorganizować swój pokaz mody.” I dziś mogę się pochwalić siedmioma edycjami Słowiańskiego Jedwabiu, które zbudowaliśmy od podstaw razem z Andrzejem.
Słowiański Jedwab: 7 edycji pokazu mody, od 60 do 450 widzów (13:00)
Estera: Słowiański, bo mieszkamy na naszych terenach Słowian. Jedwab w cudzysłowiu, bo to była odzież lniana: len chcieliśmy przyrównać do jedwabiu, do tego słowiańskiego jedwabiu. Marka znana tutaj na terenie Wałbrzycha.
Zaczynaliśmy od 13 modelek, gdzie finalnie modelek było 27. Zaczynaliśmy od 60 osób jako widzów w restauracji i finalnie zbieraliśmy w Wałbrzychu na starej kopalni 450 osób widzów. To taki wewnętrzny sukces: od wszystkiego, od podstaw, od stworzenia marki, biżuterii, odzieży po całą organizację i logistykę. Robiłam to ja razem z Andrzejem. On śmiał się, że „przynieś, wynieś, pozamiataj”, ale doszło do tego, że niesamowicie się wciągnął i wczuł w to pomaganie. Myśmy się podzielili: ja zajmowałam się pokazem i projektami, a on się zajmował choreografią i muzyką.
Ostatni pokaz Słowiańskiego Jedwabiu zakończył się w 2022 roku. Postanowiłam potem skupić się całkowicie na swojej artystycznej twórczości: na biżuterii i metaloplastyce.
Samodyscyplina, twórcze ADHD i praca twórcza w domu (16:00)
Estera: Jak chronię tę twórczą duszę w codzienności? Chyba generalnie nie rozdzielam, dlatego że ja nigdy najchętniej nie wyszłabym z pracowni. Byłabym tam cały czas. Ale wiadomo, że się nie da. Aczkolwiek ktoś powie: „Ale masz fajnie, pracujesz w domu.” Mówię, to jest taki miecz dyscypliny. Samodyscyplina, samozaparcie.
Ja wiem, kiedy mam kawę wypić, kiedy mam pójść do pracowni, kiedy usiąść do komputera. Mój Andrzej naprawdę doskonale mnie rozumie, chociaż czasami ma już dość i mówi: „Boże, ja bym chciał zjeść chociaż kawałek obiadu na czystym stole, bo zrobiłem ci pracownię, a i tak siedzisz tutaj.” Na co ja mówię: „Andrzejku, chcę z tobą być.”
No i ja mam twórcze ADHD i generalnie nie da rady po prostu tego rozdzielić. Jak zmęczę się czymś jednym, zaczynam coś drugiego. I tak naprawdę trudno jest rozdzielić to od hobby, od pracy i od życia codziennego. To jest kołowrotek, ale ja go uwielbiam.
Dziś się pakuję i w nocy wyjeżdżam na wakacje z wnuczkami. Oczywiście mam dwie torby robótek z tego względu, że będę miała możliwość spędzić z nimi tydzień czasu. Przygotowuję pracę rękodzielniczą, żebyśmy mogły razem spędzić czas.
Porażki, które szlifują diamenty, i utrata zaufania (22:00)
Estera: Chyba nie ma człowieka, który nie ma porażek. Całe nasze życie składa się z większych lub mniejszych porażek. Wszystko też zależy od tego, co kto uważa za porażkę. Ale nie na darmo się mówi, że jeżeli zatrzymasz się na tych porażkach, skupisz i będziesz je rozpamiętywać, to popadniesz w jakiś czarny dół.
Jedną z moich największych porażek jest utrata zaufania do drugiego człowieka. Najbardziej ranią bliscy, najbardziej ranią przyjaciele i to jest takie trudne do przepracowania. Łatwo się mówi: „Nie martw się, idź dalej.” Ale to trzeba w sobie po prostu przepracować. Kiedy nastąpiła bardzo mocna utrata zaufania do bliskich mi przyjaciół, którzy doprowadzili do tego, że wpadliśmy w niesamowite kłopoty finansowe: człowiek pyta się dlaczego i po co, dlaczego mnie to spotkało.
I nagle myślę: „Ja sobie tylko szkodzę. On o tym nie wie, że ja wylewam łzy, że się martwię.” I szybciej to zrozumiemy, tym będziemy szczęśliwsi. Nie na darmo się mówi, że co nas nie zabije, to nas wzmocni. I takie momenty szlifują diamenty, szlifują gwiazdy. I potem jesteśmy nie do zatrzymania.
Moja przyjaciółka Krystyna Mazurrówna, która przez lata wspierała Słowiański Jedwab i występowała jako modelka, powiedziała mi kiedyś: „Estera, unikaj ludzi, którzy krytykują, którzy narzekają.” Kiedy ja słyszę przy jakimś działaniu charytatywnym: „A co ty będziesz z tego miała?” Podejrzewam, że większość z nas to słyszy. Nasze życie nie opiera się tylko na pieniądzach, na dobrach materialnych. Jeżeli masz i zachowujesz takie koło równowagi: musi się zgadzać rodzina, finanse, zdrowie, przyjaźnie. Jeżeli to wszystko jest w zrównoważony sposób zrobione, będziemy szczęśliwsi. I stosując się do rady Krystyny, po prostu odsunęłam się od osób, które narzekają i nie wnoszą nic fajnego do mojego życia.
Złote rady dla twórczych dusz: działaj teraz, nie na emeryturze (26:00)
Estera: Taką ulubioną złotą myśl cytuje często Andrzej i ja bardzo mocno ją uwielbiam: „Puść chleb po wodzie, a sam do ciebie przypłynie.” Mów o swoich potrzebach, bo nóż ktoś usłyszy i ci pomoże. Mów o tym, co robisz, czego potrzebujesz, czego szukasz. W twoim otoczeniu być może są osoby, które ci pomogą.
Zacznij od tego, co kochasz. Nie patrz się na innych. Nie słuchaj, czy z tego będą pieniądze czy nie. To jest naprawdę długa droga. I wydaje mi się, że tylko ty wiesz, dokąd chcesz dojść. Kiedyś ktoś powiedział, że jestem bardzo mocno uparta. Mówię: w kontekście tego co robię i co działam, tak, jestem uparta i dążę po prostu do tego, do czego chcę dojść.
Mówi się o tym, żeby być autentycznym. I nikt nikogo nie może naśladować. Możesz się inspirować i powinna, ale dopóki zostajesz sama ze sobą i w zgodzie ze sobą, to popłynie. Jeżeli będziesz kogoś innego naśladować, to na dłuższą metę się zmęczysz.
Nie rozkminiajmy na czynniki pierwsze, tylko działajmy. Jak słyszę: „Robiłabym to na emeryturze.” Nie, nie będziesz tego robić, bo jeżeli dzisiaj nie rozwiniesz swojej pasji, to na emeryturze tego nie zrobisz. Jeżeli nie zaczniesz tego robić dziś, tu i teraz, no to po prostu się nic nie zadzieje.
Seniorki z lutownicą, segregator sukcesów i Living Room (32:00)
Estera: Chyba przez przypadek, a może przez jakąś intuicję, uwielbiam pracować z seniorkami. Taka seniorka przychodzi przestraszona: ona chciałaby, ale ona nie wie z czym to się je. Ja mówię: „Słuchajcie, ja tu jestem od tego, żeby wam pokazać krok po kroku.” Mam kursantki, które mają 85 lat i śmigają lutownicą, uczą się lutować, tworzą sobie wisiory. I ta szczęśliwość wyjścia z warsztatu z takim wisiorem to jest niesamowita satysfakcja prowadzenia warsztatów.
Więc największym dla nas ograniczeniem, bez względu na to, czy mamy 30, 50 czy 80 lat, to jest umysł. To jest stan umysłu. To nie jest wiek.
Krystyna Mazurrówna mówi, że życie zaczyna się po pięćdziesiątce. A ja wam dzisiaj powiem, że życie zaczyna się wtedy, kiedy my same tego chcemy i do tego dojrzejemy.
Jeśli chodzi o sukcesy: my mamy tendencję do porażek i do widzenia czegoś w czarnych barwach. Nieważne, że 99 rzeczy udało nam się, nie udało się jedna, i czarnowidztwo. Ja proponuję: jeżeli gdzieś uczestniczycie i dostajecie certyfikat, jeżeli dostajecie podziękowanie, jeżeli uczestniczycie w konkursach, do czego bardzo mocno zachęcam, bo nie chodzi o wygrał, nie wygrał, tylko o przekroczenie własnej bariery: weźcie teczkę, segregator. Jeżeli macie doła, sięgnijcie. „O, to ja zrobiłam. A to, a tego nie pamiętam.” To co mamy na papierze, to zostaje.
Jednym z moich ostatnich sukcesów jest publikacja w magazynie Living Room: najpierw moja historia, potem cała rozkładówka mojej kolekcji. I szykuje się kolejna. Wszystko przed nami.
Agnieszka: Estera, jestem ci ogromnie wdzięczna za przyjęcie zaproszenia, za tak hojne podzielenie się tym, co gra w sercu i w duszy. Doceniam twoją obecność na pokładzie kursu. Pomimo że masz olbrzymie doświadczenie, wniosłaś do tego kursu bardzo dużo wartości podczas naszych spotkań Q&A. I te nagrania są dostępne dla każdej kursantki, która przychodzi po naszych spotkaniach. Dziękuję ci za podzielenie się tym bogactwem.
Chcesz prowadzić warsztaty, które zostają w ludziach?
Estera Grabarczyk dołączyła do kursu „Prowadź warsztaty rękodzieła po mistrzowsku” z latami doświadczenia. I wyłapała rzeczy, przy których wcześniej się nie zatrzymywała. Kurs to nie tylko wiedza. To przestrzeń, gdzie doskonalimy się nawzajem.Dowiedz się więcej o kursie
FAQ: najczęściej zadawane pytania
Kim jest Estera Grabarczyk?
Estera Grabarczyk to artystka, projektantka i certyfikowana trenerka VCC z Wałbrzycha. Tworzy unikatową biżuterię i obiekty artystyczne z metalu. Organizatorka 7 edycji projektu Słowiański Jedwab promującego modę i rękodzieło. Autorka ebooka „Tajniki metaloplastyki”. Laureatka nagrody Diamentowy Artysta. Jej prace prezentowano między innymi w Pradze i Dreźnie.
Czym jest Słowiański Jedwab?
Słowiański Jedwab to projekt pokazów mody i rękodzieła stworzony przez Esterę Grabarczyk i jej męża Andrzeja w Wałbrzychu. Nazwa nawiązuje do słowiańskich korzeni regionu i do lnu, który autorka przyrównuje do jedwabiu. Projekt miał 7 edycji: od 13 modelek i 60 widzów w restauracji do 27 modelek i 450 widzów na starej kopalni. Ostatnia edycja odbyła się w 2022 roku.
Jak zacząć rękodzieło jako biznes, jeśli to wciąż hobby?
Estera Grabarczyk radzi: nie szukaj granicy, bo u niej jej nie ma. Rękodzieło może być jednocześnie hobby i biznesem. Zacznij od tego, co kochasz. Mów o swoich pracach i potrzebach: „puść chleb po wodzie, a sam do ciebie przypłynie”. Nie patrz, czy z tego będą pieniądze. To długa droga, ale jeśli nie zaczniesz dziś, nie zaczniesz na emeryturze.
Jak radzić sobie z porażkami w biznesie twórczym?
Estera Grabarczyk: zatrzymanie się na porażkach i rozpamiętywanie ich nie pomaga. Porażki szlifują diamenty i gwiazdy: po nich jesteśmy nie do zatrzymania. Warto odsunąć się od osób, które narzekają i krytykują. I pamiętać, że to nie porażkę warto liczyć, tylko to, co nam się udało: stąd idea segregatora sukcesów.
Czy wiek jest ograniczeniem w nauce rękodzieła?
Absolutnie nie, według Estery Grabarczyk. Ma kursantki w wieku 85 lat, które uczą się lutować biżuterię. „To nie jest wiek. To jest stan umysłu.” Życie zaczyna się wtedy, kiedy my same tego chcemy i do tego dojrzejemy.
Na czym polega kurs „Prowadź warsztaty po mistrzowsku” i czy warto dołączyć, mając już doświadczenie?
Kurs Agnieszki Gaczkowskiej to platforma z modułami, szablonami i regulaminami, plus sesje Q&A na Zoomie. Estera Grabarczyk dołączyła z latami doświadczenia i wyłapała rzeczy, przy których wcześniej się nie zatrzymywała. Mówi, że „doprowadzenie do od a do z tych warsztatów” ma wartość niezależnie od poziomu zaawansowania. Więcej: prowadz-warsztaty-rekodziela-po-mistrzowsku.
Czym jest segregator sukcesów i jak go prowadzić?
Segregator sukcesów to fizyczna teczka lub segregator, do którego zbierasz wszystkie dowody swoich osiągnięć: certyfikaty, podziękowania, wycinki prasowe, zdjęcia z wystaw, nagrody. Estera Grabarczyk poleca go jako antidotum na gorsze dni i czarnowidztwo. Kiedy masz doła, sięgasz i przypominasz sobie: „O, to ja zrobiłam.” Internet jest ulotny, papier zostaje.
Powiązane treści
Dołącz do społeczności OPLOTKI
Rozmowy takie jak ta co tydzień prosto na Twoją skrzynkę. O biznesie rękodzielniczym po ludzku

