• Link to Facebook
  • Link to Instagram
  • Link to Instagram
  • Link to Youtube
  • Link to Pinterest
  • Link to Mail
  • Link to TikTok
  • Link to LinkedIn
  • Koszyk
  • Moje konto
  • Shopping Cart Shopping Cart
    0Shopping Cart
Oplotki
  • Sklep
    • Rękodzieło
      • Punch Needle
      • Makrama
      • Szydełko
      • Druty
      • Tkanie
      • Haft
      • Szycie
      • Stacjonarne warsztaty rękodzieła
      • Boxy produktowe
      • Vouchery prezentowe
      • Książka – Oplotki. Sukces handmade.
    • Biznes Handmade
      • Praca 1:1
      • Programy grupowe
      • Handmade Biz Summit
      • Kursy dla Biznesu Handmade
      • Ebooki, książki, webinary
      • Książka – Oplotki. Sukces handmade.
      • Vouchery prezentowe
      • Inne
    • Biznes
      • Praca 1:1
      • Programy grupowe
      • Kursy dla biznesu
      • Biznesowe wydarzenia stacjonarne
      • Handmade Biz Summit
      • Vouchery prezentowe
      • Inne
  • Książka
  • PODCAST
  • Warsztaty
  • Dla firm
  • HandmadeBIZsummit
  • Biblioteka
  • Mastermind
  • O nas
    • Kontakt
    • Newsleeter i FREE treści
    • Wynajem pracowni na warsztaty Poznań | Pracownia Oplotki
    • Agnieszka Gaczkowska
    • BLOG OPLOTKI
    • Stowarzyszenie
    • Zespół
    • Aktualne promo
    • Program Afiliacyjny
    • Dla mediów
    • Social Media OPLOTKI
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
CASE STUDIES, Podcast, RĘKODZIEŁO

Koronka klockowa – zapomniana, ale piękna sztuka

Monika Przeciszowska o koronce klockowej wczoraj i dziś

Monika Przeciszowska (https://koroni.pl/) od przeszło 15 lat zajmuje się koronką klockową. Od dzieciństwa uwielbia rękodzieło, ale to właśnie koronka klockowa skradła jej serce.

Gdy pewnego dnia  Monika z ciekawości wpisała w wyszukiwarkę hasło „koronka klockowa” i znalazła informację o festiwalu koronki w Bobowej, nie zastanawiając się wiele, kupiła bilet na autobus i wyruszyła na swoje pierwsze warsztaty. Przepadła na dobre. To była miłość od pierwszego wejrzenia, która trwa do dzisiaj.

Monika swoje umiejętności szlifowała przez lata na licznych warsztatach koronki klockowej, a nawet w specjalnej szkole w Pradze.

Co jest potrzebne do zrobienia koronki klockowej? Przede wszystkim wałki i nici (lniane, bawełniane, jedwabne białe lub kolorowe). Ale, jak mówi Monika, w tej technice ogranicza nas tylko wyobraźnia. Projekty wykonane przy pomocy techniki koronki klockowej mogą przybierać formy płaskie lub przestrzenne. Można wykorzystać do nich rzemienie, koraliki, materiały etc. Monika tworzy biżuterię, szale, torebki, wstawki i dodatki do odzieży, dekoracje koronkowe, obrazy, serwety, a także rekonstrukcje starych koronek do ubiorów historycznych.

Czy wiesz, że kiedyś dobra koronka była warta nawet 3 wsie?

Kiedy na ziemiach polskich pojawiła się koronka klockowa i dlaczego jest tak niesamowita? Czy jest to technika, którą da się uwspółcześnić? Czy to naprawdę tylko serwetki ludowe? Ile trwa nauka i gdzie można zdobyć doświadczenie?

O tym wszystkim posłuchasz w najnowszym podcaście, który powstał w ramach naszego cyklu „Rękodzieło Wczoraj i Dziś”.

Zapraszam do wysłuchania.

Jeśli wolisz czytać, transkrypcję podcastu o koronce klockowej znajdziesz poniżej.

Monikę znajdziesz również na stronie https://koroni.pl/ >>

Więcej informacji, a także wywiadów i ciekawych artykułów znajdziesz na stronie projektu Stowarzyszenia Oplotki „Rękodzięło wczoraj i dziś. Tradycja i nowoczesność w polskim rękodziele” >>

Tradycja i Nowoczesność w polskim rękodziele

TRANSKRYPCJA PODCASTU „KORONKA KLOCKOWA – ZAPOMNIANA, ALE PIĘKNA SZTUKA

Rękodzieło wczoraj i dziś. Zapraszam Was do kolejnego odcinka naszej serii, dotyczącej tego, jak nieznane techniki rękodzieła zmieniały się na przestrzeni czasu i jak wyglądają dziś.

Agnieszka Gaczkowska: Dzień dobry witam was bardzo serdecznie w kolejnym odcinku podcastu Oplotki. Dzisiaj wyjątkowy odcinek, bo będziemy opowiadać o technice rękodzielniczej, która – przyznam szczerze – nie jest bardzo popularna.  Zaciekawiło mnie, kiedy usłyszałam o technice koronki klockowej. Dzisiaj porozmawiamy o niej z Moniką. Monika opowiedz nam trochę o sobie i skąd ta koronka klockowa?

koronka klockowa

Monika Przeciszowska: Witajcie, nazywam się Monika Przeciszowska i w sumie od 15 lat zajmuję się koronką klockową. Praktycznie od zawsze coś dłubałam, robótki ręczne zawsze były u mnie na podorędziu, natomiast o koronce klockowej dowiedziałam się, będąc jeszcze w liceum. To były czasy jeszcze za naszego, tak zwanego, PRL-u, kiedy nie było dostępu do większości materiałów, nie było komputera, nie było internetu, także wiedziałam tylko, że aby robić takie rzeczy, potrzebuję wałka, klocków i nitki i tyle.

Po ładnych paru latach, dla mnie to był moment tuż po wejściu do Unii (aczkolwiek z nią to nie miało żadnego związku, po prostu wtedy miałam dostęp do komputera), tak dla przyjemności wpisałam sobie w wyszukiwarkę koronka klockowa. No i się zacząło. Okazało się że w Polsce, w Bobowej, jest Międzynarodowy Festiwal Koronki Klockowej i są również warsztaty. No to cóż, dużo mi nie trzeba było: bilet na autobus i Bobowa.

Bobowa jest piękną miejscowością leżącą między Nowym Sączem a Gorlicami, więc jest i co zwiedzać, jest gdzie pójść na spacer, no i oczywiście jest koronka. Wchodząc pierwszy raz na festiwal, zaliczyłam tak zwany opad szczęki. Po prostu zobaczyłam koronki z różnych krajów, nie tylko polskie, ale także rosyjskie, czeskie, niemieckie, słowackie, kolorowe, bajeczne no i  po prostu mnie wciągnęło.

Pierwsza wizyta w Bobowej, pierwsze warsztaty, oczywiście wszystkie nitki mi się plątały, siedziałam mokrusieńka, przekładając, skupiona na tym, co robię, no bo nie wiem jak, a tu trzeba nitki przekładać. No ale na szczęście się udało, wiadomo z jakimś tam kawałkiem, zaczątkiem robótki wyszłam. No i z postanowieniem, że ja muszę się tego nauczyć, bo to jest piękne. W związku z powyższym oczywiście telefon do Bobowej, panie z Bobowej przysłały mi klocki, przysłały mi wałek, bo – zaraz wszystko opowiem, jak to się robi – no ale nie mam nici. W Bobowej się dowiedziałam, że tę koronkę się robi z nici lnianych. Oczywiście  można ją robić z każdych nici, ale wtedy skoro panie powiedziały, że nici lniane, to nici lniane. No to gdzie można te nici kupić, bo w Polsce nie ma. No ale jest festiwal w Vamberku. Tam można kupić nici lniane i to kolorowe, no to już dla mnie po prostu ósmy cud świata.

Poczekałam oczywiście do festiwalu, zabrałam rodzinę, zabrałam znajomych i jedziemy na koronki. Jak tam weszłam, to wyszłam po paru ładnych godzinach z portfelem pustym, ale szczęśliwa niemożliwie, milion zdjęć. No i się okazało, że koronki można robić z każdej nici, nie tylko z nici lnianych. Oczywiście nici zakupione, wzory kupione, no dobra, tylko co dalej w tym temacie? Oczywiście zdążyłam zapomnieć, bo to prawie rok trwało między jednym i drugim. Pojechałam więc na kolejny festiwal, kolejny raz do Bobowej, na kolejne warsztaty.

Potem znowu pojechałam do Bobowej już bardziej prywatnie, do pań które prowadzą tam agroturystykę i można pojechać na wczasy i przy okazji uczyć się koronki. Nie trzeba mi było drugi raz powtarzać – z powrotem do Bobowej, na szczęście, ponieważ mieszkam niedaleko Krakowa, do Bobowej mam blisko, bo tylko dwie i pół godziny jazdy, tak więc oczywiście pojechałam na takie tygodniowe warsztaty i już zaczęłam się uczyć.

Po tych warsztatach umiałam już podstawy, ale ponieważ byłam na festiwalu, zobaczyłam koronki, zobaczyłam zdjęcia, zobaczyłam oryginalne koronki, znowu dalej nie było to do końca to, co ja bym chciała. Narysowane albo w książkach, albo sprzedawane wzory, to są różne piękne rzeczy, a tylko że ja dalej nie umiem ich zrobić. Więc kolejny wyjazd, na kolejny festiwal do Bobowej, a ponieważ był to festiwal międzynarodowy, byli ludzie z różnych krajów, no i „nasze” Czeszki, które były już kilka razy na tym festiwalu, w związku z czym troszkę po polsku umiały mówić. Wiadomo zresztą, te nasze języki są zbliżone, więc jakaś tam forma kontaktu była. No i tak od słowa do słowa nagle się okazało, że panie prowadzą szkołę w Pradze, no i ja bym mogła tam się uczyć dalej. To już była wyższa forma szczęścia po prostu. Co Monia zrobiła? Zapakowała się i prosto do Pragi. Także przez ponad 2 lata uczyłam się tam koronki. Oczywiście wiadomo nie była to typowa szkoła, że ławeczka zeszyt, tylko były to wyjazdy raz na miesiąc, raz na dwa miesiące, czasem częściej. Spotykałyśmy się też z paniami na różnych festiwalach i po prostu robiłam to, co było przewidziane w szkole, cały wzornik zrobiony z różnymi technikami różnymi ściegami, oczywiście własne prace, potem jeszcze projektowanie , rekonstrukcja koronki, czyli odtworzenie starej koronki. Miałam starą serwetkę i na podstawie tej starej serwetki musiałam zrobić na przykład kawałek koronki dokładne odwzorowanie, co mi się w tej chwili też bardzo przydaje.

A były potrzebne jakieś specjalne narzędzia? Bo wiadomo, że koronkę klockową robi się na klockach. Czy trudno zapanować nad tymi narzędziami? No bo mówiłaś już o niciach, które ciężko było dostać w Polsce i pewnie takie klocki – domyślam się – że to też nie jest tak, że idziesz do pierwszej lepszej pasmanterii i możesz takie kupić.

rękodzieło koronka klockowa

No cóż w pasmanterii faktycznie nie da się tego kupić. Kiedy ja się uczyłam, to był bardzo duży problem, bo nie można było takich klocków w Polsce w ogóle dostać. W tej chwili już są panie – głównie w Bobowej – które robią klocki. Polecam zaglądnąć do sklepu Koronkarnia, pani Ewy Szpili, bo tam można nabyć klocki, czy wałki. Pani Monika Madej również ma sklep i tam można nabyć różne nici, jak również też część wzorów. No u mnie jeszcze na razie nie można kupić, ale docelowo będę starała się prowadzić również sklep z wszystkimi przyrządami, które są potrzebne.

A co jest potrzebne? Przede wszystkim wałek, na którym robimy koronkę. Taki wałek wypchany sianem lub trocinami, kiedyś bywały kanapy, które przy oparciach miały takie okrągłe boki, więc coś takiego jest właśnie potrzebne. Taki wałek, na którym przypinamy wzór, wzór możemy narysować możemy skserować. I właśnie potrzebne są nam te nasze klocuszki, od których nazwa jest koronki klockowe. Proszę sobie spróbować wyobrazić – nie wiem czy Państwo pamiętacie, kiedyś w dawnych czasach nici do szycia były sprzedawane na drewnianych słupach i teraz taką szpulkę musimy sobie troszkę odchudzić, dorobić do niej rączkę, czyli mamy taki drewniany przedmiot ze szpuleczką i z rączką. Ta szpuleczka to jest miejsce na nici, nawijamy nici i pracujemy zawsze parami klocków. Czyli mamy jeden klocek-nitkę, która nam przechodzi do drugiego klocka i to jest para klocków i w ten sposób pracujemy, przekładając te klocuszki, w zależności od tego, jak je przekładamy, taki wychodzi ścieg. Mamy w zasadzie dwa podstawowe ściegi, czyli półcienko i siekankę. Półcienko, jak sama nazwa wskazuje, jest to praktycznie prawie płótno, ponieważ koronkę klockową można nazwać inaczej inną formą tkania, ponieważ nici układają nam się tak samo: nitka nad, nitka pod.

Rozumiem.

Dokładnie jak w płótnie, jak w zwykłej ścierce kuchennej. I teraz, w zależności od wzoru, od ilości klocków, od tego co chcemy osiągnąć w ten sposób, robimy koronki. Są najmniejsze wzory, gdzie wystarczą dwie trzy pary klocków dosłownie, a są wzory gdy używa się 200 – 400 klocków. Ja przyznam się szczerze, że największą liczbą klocków, z którą pracowałam, to był szalik który robiłam, miałam 128 klocków.

Wyobraźnia przestrzenna jest potrzebna. To chyba powinien być przedmiot obowiązkowy na architekturze.

Coś w tym może być, ponieważ jak ktoś robił badania – już nie wiem, nie potrafię w tej chwili powiedzieć kto – podobno właśnie koronka klockowa wychodzi najlepiej osobom, które mają dużo wspólnego z liczbami. Nie muszą być matematykami, ale po prostu ktoś, kto ma kontakt z liczbami. Nie wiem, dlaczego tak jest, nie dociekałam, ale podobno działa. Żeby to tak strasznie nie brzmiało, w momencie kiedy pracujemy, kiedy robimy tę koronkę, jednocześnie w rękach trzymamy 4 klocki, czyli dwie pary, także jesteśmy w stanie to spokojnie ogarnąć. Jak ktoś to widzi, to mówi, że strasznie trudne i ja też tak myślałam na początku, ale jak już się usiądzie do wałka, weźmie w ręce klocki,  jak ja coś pokażę, to nagle się okazuje, że to jest w sumie bardzo proste, pracochłonne, ale proste. Oczywiście mówię tu o jakieś podstawowych wzorach.

Natomiast co można zrobić z tej koronki? No właściwie można wszystko, ponieważ ogranicza nas tutaj tylko i wyłącznie wyobraźnia. Ja na przykład robię i biżuterię płaską, i biżuterię 3D, obrazy, serwety, torebki, szaliki. Tą techniką nawet pewien pan w Hiszpanii zrobił sobie przęsło do ogrodzenia. Oczywiście nie z nici i nie na wałku, tylko gwoździe, i deska, i drut, ale jak widać można wszystko. Można używać bardzo cienkich nici, bo posiadam takie nici o grubości prawie włosa, bardzo cienkie, a można to również robić z grubej liny czy sznura, też można zrobić jakąś dekorację.

Czyli z tych samych materiałów, jak przy tych technikach, które teraz są takie bardzo modne typu makrama czy szydełkowanie i po prostu można wykorzystać tę wiedzę do używania takich materiałów, które stosujemy właśnie w tej współczesnej makramie typu właśnie sznurki bawełniane oprócz używanych nici .

Oprócz tego, że używa się nici, ja również wykorzystuję cienki sznurek papierowy, rzemienie, drucik, skórę, kamyki, koraliki, także tutaj właściwie, tak jak mówię ogranicza nas tylko wyobraźnia. Dlatego tak też bardzo lubię tę technikę, ponieważ mogę bardzo dużo rzeczy zrobić i płaskich i 3D czyli przestrzennych.

A kiedy uczyłaś się tej techniki, to dowiadywałaś się, skąd ona pochodzi? Skąd się wzięła, jak ona się zaczęła?  Domyślam się, że ona gdzieś w pewnym momencie powstała. I teraz, wiadomo, troszeczkę ją modyfikujesz, tak uwspółcześniasz. Cofałaś się do tego czasu, jak ona powstawała, gdzie była wykorzystywana?

Oczywiście, to najbardziej mnie intrygowało. Ta technika, w ogóle wszystkie techniki koronkarskie, łącznie z makramą, wywodzą się prawdopodobnie z czasów, kiedy próbowano w jakiś sposób zabezpieczyć ubiory przed niszczeniem, czyli gdzieś jeszcze tam ze Starożytności, w okolicach Starożytnego Egiptu coś podobnego próbowano robić.

Początkowo była ona związana z wyplataniem sieci. Później pewnie ktoś wpadł na pomysł, że można do czegoś innego wykorzystać albo coś mu się urwało i po prostu próbował poskładać i w ten sposób zaczęła ewoluować koronka. Jeżeli chodzi o koronkę klockową, to prawdopodobnie narodziła się we Włoszech. Najprawdopodobniej w Wenecji. Wykształciła się z koronki igłowej i początkowe wzory były wykorzystywane z tej koronki igłowej,  przerabiane troszeczkę na koronkę klockową.

Koronka klockowa ma takie możliwości, że zrobimy z niej na przykład warkoczyki na tych czterech nitkach. I w tym momencie jest ona odzwierciedleniem tej techniki, którą robione są koronki we Włoszech, tak zwane Reticella – to było właśnie technika koronki igłowej. No i stamtąd, jako tańsza – i szybsza przede wszystkim – wersja, koronka klockowa zaczęła się podobno rozchodzić po całym świecie. W tym oczywiście we Francji, Holandii, Flandrii. Zaczęły się wykształcać ośrodki, czyli każde miasto miało swój styl robienia koronek i do tej pory możemy je rozróżniać. Jest tych stylów kilkanaście. Każdy ma jakieś cechy charakterystyczne. W tej chwili może nie będę każdej omawiać, bo do tego akurat by się przydały zdjęcia. Natomiast są cechy charakterystyczne właściwie dla każdej z tych koronek.

Koronki rozwijały się pomału. Pierwsze  rzeczy, które były z koronki robione, to małe kryzy przy szyi, które później urosły do tych sławetnych kół młyńskich, gdzie były metalowe stelaże i te kołnierze były z cieniutkiego płótna wykończonego koronkami albo nawet same koronki na metalowych stelażach. Potem zaczęły koronki “zjeżdżać” troszkę w dół czyli dekolty, kołnierze, mankiety. W dawnych czasach bardziej była to nawet ozdoba dla mężczyzn niż dla kobiet. XVI-XVII wiek to były głównie koronki, piękne, duże koronki, które nosili mężczyźni. Bardzo duże kołnierze, ozdoby do rękawic, mankietów, do spodni. Dopiero później jakoś zaczęły z nich korzystać kobiety, aż w pewnym momencie te koronkii zaczęły osiągać tak niebotyczne ceny i były towarem bardzo  pożądanym, były oznaką wysokiego statusu społecznego i dużej majętności. Także nawet zaczęły we Francji, w Hiszpanii, w Anglii wychodzić edykty Królewskie które zabraniały wręcz noszenia tak wystawnych koronek. Zresztą kiedyś za pięknie zrobioną koronkę płacono i trzy wsie! Więc to była zawsze koronka bardziej dla tych zamożnych osób. Były szkoły we Francji, na przykład słynna szkoła Colberta – ministra francuskiego, powstała pierwsza książka, pierwszy wzornik z koronkami wyszedł we Włoszech – nazywał się Le Pompe było to około roku 1559.

Czyli to był jakoś XVI-XVII wiek. Zobacz, jak wcześnie te techniki zostały opisane. I to, co mówisz że można było nawet dostać trzy wsie za dobrą koronkę – zobacz, że w dzisiejszych czasach, mam wrażenie tak jakby nie doceniamy tej pracy rąk ludzkich. Kiedyś to było poważane i to był taki symbol statusu, coś, za co płacono duże pieniądze. Były dużo warte, a mam wrażenie że teraz niekoniecznie to nasze rękodzieło jest tak cenione jak kiedyś, prawda?

W tej chwili na pewno nie, ale jakieś przebłyski już widać, ponieważ zaczyna być i moda na rękodzieło i ludzie zaczynają doceniać to, że właśnie nie jest to maszynowe. Ta koronka była taka droga, ponieważ ona zajmowała jednak trochę czasu. Nie każdy potrafił, nie każdy mógł w ogóle to wykonywać, były drogie nici, przede wszystkim cienkie piękne nici. Dopiero w momencie kiedy ruszyła produkcja maszynowa, i nici, i koronek, bo skonstruowano specjalne maszyny do produkcji koronek, wtedy te koronki stały się bardziej popularne, no i straciły swój status takiego elitarnego tworzywa. To było w okolicach XIX wieku.

Do Polski podobno koronki trafiły z królową Boną, ale nigdy tutaj jakoś nie było ośrodka, który by ją promował, jakiś styl nadał tej koronce. Najczęściej były to koronki sprowadzane właśnie z Flandrii, z Włoch, Francji. Owszem dla pań z dobrych domów to była jedna z umiejętności, które powinny posiadać (oprócz gry na pianinie, śpiewania i zarządzania domem). Dopiero w drugiej połowie XIX wieku pierwszą szkołę w Polsce założyła Helena Modrzejewska w Zakopanym i tam już się panie konkretnie uczyły koronki, uczyły się ją wyrabiać. Druga szkoła powstała właśnie w Bobowej, która jest w tej chwili znanym ośrodkiem koronki klockowej i panie też się tam uczyły. Byli też projektanci koronek, tworzyli różne wzory charakterystyczne. Gównie były to wzory po prostu oparte na motywach roślinnych np. szarotka to co rośnie obok, że tak powiem.

Przyznam że moje pierwsze skojarzenia związane  z koronką to właśnie takie motywy roślinne, czyli taka polska flora i fauna, i nie wiem czy to rzeczywiście tak było, czy to moja babcia też pewno odtwarzała z tych wzorników Modrzejewskiej. Myślę że one się rozeszły później na całą Polskę i tak naprawdę to stamtąd się wzięły te wszystkie popularne wzory prawda.

serwetka koronka klockowa

Tak, do tego stopnia nawet była ta szkoła poważana i dziewczyny z tej szkoły zajmowały miejsca na wystawach światowych. Wzory pana Karola Kłosowskiego, właśnie ze szkoły w Zakopanem – jego uczennice w 1925 roku dostały złoty medal na Światowej Wystawie Sztuki w Paryżu, więc to jest jakiś osiągnięcie. Jeżeli chodzi o Bobową, to w 1902 roku dostały dziewczyny brązowy medal na wystawie w St Luis i złoty medal w San Francisco w 1905 roku, więc były to, uważam, dosyć wybitne osiągnięcia, bo to wystawa światowa. Natomiast niestety po naszych przewrotach politycznych te szkoły zamknięto jako nierentowne. Natomiast w tej chwili jest grupa osób, która próbuje właśnie zrekonstruować tę koronkę. Pokazujemy, mówimy uczymy.

Tym bardziej się cieszę że dzięki temu projektowi trafiłyśmy na Ciebie. Ja dosyć długo rękodziełem się zajmuję, a jednak na tę technikę nie trafiłam w takiej spopularyzowanej  formie. Wiadomo, w literaturze gdzieś się trafia, trochę mówi się o tym. Jednak wydaje się ona taka odległa, z dawnych czasów. Człowiek  nie potrafi sobie tego wyobrazić i kiedy zobaczyłam Ciebie na nagraniu, kiedy tymi klockami pracujesz, to nagle się okazało, że to tak naprawdę jest fajna technika, która wręcz aż się prosi o uwspółcześnienie, o popularyzację, bo tak jak mówisz, wygląda na bardzo skomplikowaną do momentu, kiedy nie usiądziesz i tak naprawdę nie spróbujesz. Wtedy okazuje się, że to po prostu świetna zabawa, prawda?

Oj tak!

Ciekawa jestem, kiedy się uczyłaś tej techniki, to wiadomo, że jakbyś uczyła się tego w takiej konkretnej szkole, ale gdybyś miała wziąć na przykład jakąś przeciętną osobę, która niekoniecznie ma dostęp na przykład do tego, żeby gdzieś pojechać do Bobowej, spróbować. Czy myślisz że jest taka osoba w stanie uczyć się tej  techniki z literatury czy z innych źródeł np. z filmu, czy raczej to jest taka technika, do której trzeba  jednak przysiąść z  żywym człowiekiem, który wszystko pokaże krok po kroku.

Przyznam szczerze, że znam dwie osoby, które się tej techniki nauczyły właśnie z filmów na YouTubie,  ewentualnie z książki. Natomiast no wygodniej zdecydowanie i lepiej jest, jak ktoś po prostu go nauczy. Nie mówię tu tego dlatego, że ja muszę koniecznie kogoś uczyć. Owszem, lubię to i też sprawia mi przyjemność, natomiast jest to technika, której człowiek nie jest w stanie nauczyć się w pół godziny.

Jest to technika, która zabiera sporo czasu, nawet tego, żeby się jej nauczyć, takie totalne podstawy, to jest około 6 godzin nauki, dlatego też nie jest to takie proste. Filmy nagrane są w  różnych językach. Nie ma nic po polsku. Jeżeli ktoś dobrze zna angielski, czy hiszpański, czy włoski ewentualnie, to myślę, że byłby w stanie się nauczyć. Natomiast jest też specyficzne słownictwo  i tutaj jednak przydaje się jakiś nauczyciel, który podpowie.

Poza tym kwestia nawinięcia samych tych nici tak, żeby one nie spadały, bo to też jest sztuka. Dlatego wydaje mi się, że jednak lepszą wersją jest to, że ktoś nauczy, pokaże, przynajmniej te początki. Potem są tzw. schody i ja do tej pory się uczę i jeszcze będę pewnie długo się tego uczyć, pomimo że już 15 lat się tym zajmuje. Bez przerwy coś nowego gdzieś mi wpadnie, jakieś nowości, jakieś nowe ściegi i rozwiązania.

Zresztą nie wykonuję takich typowych ludowych koronek tzn. jak trzeba wykonywać, też wykonuję. Jednak jest całe spektrum możliwości do wykorzystania tego w bardzo nowoczesny sposób, bo tak jak mówiłam robię biżuterię płaską, biżuterię 3d, a kiedyś tego w ogóle nie wykorzystywano do tych celów. Nie używało się drutów, nie używało się różnych rzemyków innych materiałów, także w tej chwili możemy troszeczkę sobie poszaleć. Oczywiście mogą to być też klasyczne serwetki, przy czym te serwetki wcale nie muszą wyglądać jak ludowe, ponieważ tu jest możliwość tworzenia. Właśnie to jest coś, co mi się bardzo podoba, to że ja mogę sobie te wzory narysować, to znaczy teraz już mogę po nauce w szkole. Natomiast wcześniej nie miałem zielonego pojęcia, od czego zacząć i jak to zrobić. Teraz już wiem, że jak nitka wejdzie, to i wyjść musi, nie może mi też nic zostać, ale nie bardzo można też obciąć, bo to nie ładnie wygląda. Oczywiście wiadomo, jest możliwość zakończenia w środku koronki w zależności od tego, co potrzebujemy, także tutaj nie ma problemów. Przetestowałam bransoletkę z obciętymi nitkami, która pojechała w góry na wycieczkę z pewnym panem i wróciła, nie rozpadła się.

A czy ty myślisz, że w tej technice jest taka duża możliwość na taką swoją kreatywność, czy raczej ona jest skupiona wokół tak jakby tego, co jest i ewentualnej modyfikacji jakieś techniki? Jestem ciekawa, bo często są takie techniki, które im więcej jesteś w stanie podejść do niej kreatywnie, jakby wnieść coś nowego, tym bardziej się bawisz tą techniką. Ciekawa jestem, czy w koronce klockowej też możesz tak jakby wymyślać swoje rzeczy, dodawać jakiś swój unikalny styl.

O tak zdecydowanie, dlatego właśnie tak bardzo lubię tę technikę. Wyobraź sobie zdjęcie psa, twojego psa –  zapraszam przy okazji na moją stronę internetową koroni.pl – jest zdjęcie psa, a pod tym zdjęciem jest pies zrobiony techniką koronki klockowej. Osoby, które widziały go na zdjęciach, zanim jeszcze wrzuciłam na stronę, nie były w stanie rozpoznać, które to jest zdjęcie, a które koronka. Dlatego też, tak jak tutaj, ogranicza nas tylko wyobraźnia.

Można stosować różne materiały, tak jak wcześniej mówiłam. Nawet to przęsło można sobie zrobić takie ogrodzeniowe, wszelkiego rodzaju dekoracje, aplikacje, oczywiście ubiory. Co prawda troszkę dłużej to trwa i trzeba troszkę więcej poświęcić czasu, ale jak najbardziej można. Przepiękne narzutki, wdzianka, suknie robią Rosjanki. Na pewno większość z nas oglądała rosyjskie bajki, gdzie były śnieżynki w takich koroneczkach. W tej chwili te koroneczki można sobie zrobić samodzielnie. Oczywiście dużo czasu trzeba na to poświęcić, ale również tutaj możemy wykorzystać naszą kreatywność, bo możemy skorzystać z wzorów, które są, a możemy też sami wymyślić. Poza tym wzory rosyjskie mają tę ciekawą stronę, że charakteryzują się takim rysunkiem, że jak w jednym miejscu zaczniesz tę koronkę, to w tym samym miejscu ją skończysz, wypełniając całe pole, które mamy zrobić. Czy to będzie obraz, czy to będzie właśnie jakaś pelerynka, narzutka, sukienka, góra od sukienki także tutaj możemy rozwijać kreatywność.

Można z tego robić wszystko i z wielu materiałów na przykład w krajach Ameryki Południowej, gdzie wiadomo no raczej nie przelewa się, jeśli chodzi o finanse, panie zamiast szpilek wykorzystują kolce agawy. U nas w Polsce na przykład i krajach ościennych (Litwa, Białoruś, Ukraina) w momencie kiedy nie było innych włókien, panie robiły włókna z pokrzyw i również tkały z tego koronki. Więc tak, jak mówię, kreatywność w każdym wymiarze i w każdą stronę, jeśli chodzi o tworzywo i jeśli chodzi o wzornictwo. Można robić, co człowiek właściwie zamarzy. Na przykład wykonywałam takie koronki, gdzie miałam zdjęcie i część zdjęcia robiłam z koronki, czyli połączenie fotografii z koronką. Może to być płaskie, może to być przestrzenne, może wychodzić z obrazu, a może mieścić się w ramie.

Tu już moja słabość do rękodzieła we wnętrzach i wyobraźnia szaleje. Już widzę te ramki z  fotografiami, które wychodzą z ramki w 3d i i stają się taką przestrzenną dekoracją. Ja myślę, że to jest świetne pole do  eksplorowania tej koronki. Ja bardzo czekam, kiedy ona stanie się bardziej popularna, bo trzeba przyznać, że ciągle jest techniką niszową. Mam nadzieję że nasza rozmowa zarazi taką pasją do koronki. Jestem ciekawa, na ile koronka pomoże też promować te naturalne materiały. Wiemy, że teraz jest to taki popularny trend, użycie naturalnych materiałów typu bawełna, len to są takie tkaniny, które wracają do łask, za bawełniane sukienki znowu płaci się majątek, docenia się ich wartość, ale mam wrażenie, że jest ich coraz więcej, więc pewnie  lada chwila znowu będą taniały i znowu będą coraz bardziej przystępne. Fajnie, że powiedziałaś o tym, że nici lniane to jest taka podstawa. Zaczęło się od twojego poszukiwania tych nici, no i też wychodzi ten temat właśnie, że takie nici tak naprawdę można zrobić samemu, tak jak te kobiety, które robiły nici z pokrzyw.

Mamy teraz fazę na recycling, wykorzystywanie różnych materiałów. W Szwecji Pani zrobiła duży projekt, do którego wykorzystała zamiast nici pocięte worki plastikowe. Pocięte, związane i jest przepiękna koronka do wystroju wnętrz zrobiona właśnie z foli, z którą mamy w tej chwili problem. No bo wszędzie już jest plastik, drobinki plastiku nam latają. Także nie musi być koniecznie wykorzystywane tylko włókno typu len, aczkolwiek oczywiście jak najbardziej się nadaje. Może być cieńsze, może być grubsze, może być białe, szare czy kolorowe. Również można wykorzystać pocięte stare jeansy czy podkoszulki i zamiast klocków zwinąć je w kłębuszki.

Czyli tak naprawdę ogranicza nas tylko wyobraźnia. Ja się bardzo cieszę, że mówiłyśmy o tym, że współcześnie możemy tę technikę, która gdzieś wywodzi się z historii i gdzieś ma swoje takie długie korzenie, swoją historię, rozwijała się i że ona jest tak ciągle obecna, i że teraz możemy uwspółcześniać te trendy. Można wykorzystać aktualną modę na zero waste. Świetnie, że możemy tą koronką też bawić się tak współcześnie. Nie chcę przeciągać, bo nie chcę też za długo eksplorować tematu, chciałabym zostawić trochę takie niedopowiedzenie, żeby zaprosić naszych słuchaczy do zaglądania na twoją stronę oczywiście. Ale na koniec chciałam tylko podpytać, jakie są twoje plany? Możemy zdradzić, że chcemy zorganizować taki warsztat koronki tutaj nawet w ramach Oplotek. Przy dobrych wiatrach Monika przyjedzie do nas, do Poznania. Co by było takim przekazem, który można zdradzić osobom, które słuchając tego podcastu są zainteresowane tą techniką. Bo wiem, że taki warsztat trwa przez kilka godzin, nie da się tej techniki nauczyć tak szybciutko jak na przykład podstaw szydełkowania, w godzinę czy dwie, bo to tylko oczko, słupek, półsłupek. Co można powiedzieć takim osobom, które chciałyby spróbować, czego się bać, czego się nie bać, jak się przygotować?

sukienka koronka klockowa

Po pierwsze, to ma być przyjemność, więc bać się tego nie trzeba. Po drugie, myślę, że jako nauczyciel też się sprawdzam, ponieważ prowadzę warsztaty na Festiwalu Twórczo Zakręcony, a przy okazji – bo właśnie tak, jak mówisz – mam nadzieję, że w drugiej połowie września przyjadę do Poznania, gdzie będą panie mogły zerknąć, jak to się robi? Co  jest potrzebne? Ja oczywiście przywiozę wszystkie materiały i będzie można sobie dowolnie popróbować, co to jest, jak to się robi, czego można używać pełne kompendium, tyle, co potrafię, pokażę.

Super, świetnie Moniko. Ja Ci bardzo ogromnie dziękuję i cóż mogę dodać? Mogę tylko dodać, że zachęcamy wszystkich do wskakiwania na twoją stronę, do czytania, do oglądania. Na pewno też spróbujemy zamieścić zdjęcia twoich prac tutaj, na naszej zbiorczej stronie i oczywiście podlinkujemy wszystkie miejsca w sieci, gdzie można Cię znaleźć. No i co możemy tylko życzyć wszystkim zarażenia się bakcylem koronki.

Zdecydowanie zapraszam.

 

*wszystkie zdjęcia pochodzą z fanpage’a Moniki

29 lipca 2020/Autor aga gaczkowska
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2020/07/na-powitanie-1210x410px.png 410 1210 aga gaczkowska https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png aga gaczkowska2020-07-29 06:06:402026-08-21 09:56:50Koronka klockowa – zapomniana, ale piękna sztuka
Wywiad z Panią Teresą Nosal z Czerwonaka
CASE STUDIES, Podcast, RĘKODZIEŁO

Monstrancje i wieńce dożynkowe ze słomy

Wywiad z Panią Teresą Nosal z Czerwonaka

Teresa Nosal o monstrancjach i wieńcach dożynkowych ze słomy

Pierwsza opowieść, którą chcemy Ci przedstawić w ramach naszego cyklu „Rękodzieło Wczoraj i Dziś”, to opowieść o tym, że rękodzieło to przygoda na całe życie. Jeśli tylko masz pasję, zapał i głowę pełną pomysłów, nawet wiek nie jest przeszkodą w twórczej codzienności.

Pani Teresa Nosal ma 88 lat, a w plecionkarstwo wkłada całe swoje serce – jej specjalizacją są monstrancje oraz wieńce dożynkowe ze słomy.

Od kogo uczyła się tej trudnej sztuki? Pani Teresa mówi, że wszystko przychodzi samo. Z głowy, nie z książek. Trzeba nie tylko opanować technikę, ale metodą prób i błędów posiąść wiedzę o tym, kiedy i jak pozyskać słomę do wyplatania (co obecnie jest coraz trudniejsze), a także jak ją odpowiednio przygotować.

Pani Teresa inspiracje do swoich prac czerpie z otaczającego ją świata, a wzory wymyśla sama. Jednym z jej osiągnięć jest piękny wieniec z obrotową kulą ziemską, który sama zaprojektowała i wykonała.

Tu nie ma miejsca na błędy – plecionkarstwo i precyzja to nierozłączna para. Ta coraz rzadsza dziedzina rękodzieła wymaga niesamowitych pokładów cierpliwości, które gwarantuje tylko prawdziwa pasja 🙂

Posłuchaj, jak powstaje monstrancja lub wieniec dożynkowy ze słomy. Pani Teresa przeprowadzi Cię przez cały proces – od pomysłu do finalnego wykonania. 🙂

Jeśli wolisz czytać, zamiast słuchać, transkrypcję odcinka znajdziesz poniżej.

Więcej informacji, a także wywiadów i ciekawych artykułów znajdziesz na stronie projektu Stowarzyszenia Oplotki „Rękodzięło wczoraj i dziś. Tradycja i nowoczesność w polskim rękodziele” >>

 

Tradycja i Nowoczesność w polskim rękodziele

TRANSKRYPCJA PODCASTU „TERESA NOSAL O MONSTRANCJACH ZE SŁOMY”

Karolina Nowaczyk: Dzień dobry, Pani Tereso. Czy mogłaby się nam Pani przedstawić?

Teresa Nosal: Nazywam się Nosal Teresa, mam 88 lat i mieszkam w Czerwonaku.

Czym się Pani zajmuje, jakie rzeczy wykonuje Pani ze słomy?

Ze słomy robię różne warkocze, a raczej robiłam. W tej chwili nie mam słomy, ale słomę jeszcze z Kicina naprzywoziłam, także jeszcze mam na dwie monstrancje słomy i może do śmierci wykonam te dwie monstrancje. Wieńce robiłam… W 2006 robiłam ostatnie i w 2011 chyba jeszcze coś robiłam. Bo ja to od 11 roku mieszkam w Czerwonaku i wtedy był ostatni wieniec.

I wtedy był ten ostatni wieniec w 2011?

Już tutaj w Czerwonaku nie robiłam. W Czerwonaku tylko monstrancje robiłam do sanktuarium do Dąbrówki Kościelnej, do Tulec. No ale jeszcze w 2006 to na konkurs europejski robiłam monstrancję…

Jest Pani samoukiem, prawda?

Tak, ale jak skończyłam 70 lat, to byłam w Wągrowcu na takim plenerze dla niepełnosprawnych dzieci i starszych osób. Przyjechała taka pani, która uczyła z gliny robić i miała tylko jedną uczennicę: jedną mnie miała 70 –letnią. Nauczyłam się robić aniołki i różne rzeczy z gliny.

jak zrobić wieniec dożynkowy ze słomy

Jak robić wieńce dożynkowe i monstrancje?

Ale te monstrancje i wieńce dożynkowe to Pani sama się nauczyła robić?

Tak, ze słomy to sama. To mi samo przychodzi. Nie wiem, czy to w głowie, czy gdzieś jest. Ale w ten sposób pracuję.

A skąd Pani pozyskuje słomę? 

Jak mieszkałam w Kicinie, to tę słomę zbierałam. Trzeba zbierać o takim czasie, żeby ona była nie dość dojrzała, ona dojrzewa w trakcie. Musi się ją ściąć wcześniej, wtedy ona tak ładnie się wysuszy i z tego można robić. Potem trzeba moczyć w gorącej wodzie, jak się chce prasować. Ale to wszystko wiem nie z książek, tylko z głowy po prostu. Może jakbym z książek robiła, to inaczej to by było, ale ja sama dochodzę do tego wszystkiego. Sama się nieraz męczę długo, bo jak to mówią: Nie od razu Kraków zbudowano”.

Robię także wianuszki na święta – takie z kokardką – i stroiki, i gwiazdki świecące na choinkę. Ale od 2011 roku mieszkam już w Czerwonaku, miałam mały pokoik i tam nie mogłam po prostu robić nawet małych rzeczy, bo nie było jak.

Przestrzeń jest potrzebna. 

Ale te monstrancje to zrobiłam w roku 2016/2017 jako wotum.

Czy każda słoma się nadaje? Czy może być owies?

Owsiana słoma bardzo dobrze się nadaje na te rzeczy prasowane, bo ona jest taka złota, słoneczna. Jak się ją wyprasuje, to pięknie wygląda. Ciężko tę słomę uzyskać teraz, bo kombajny koszą, a to trzeba samemu delikatnie zrywać. Na przykład jak się zerwie wcześniej, wtedy ona taka biała się zrobi, taka ładna. Jak już ma kłosy, to już jest za późno, to już się kruszy. Do wieńców to tak samo trzeba wcześniej zrywać. Słomy mam jeszcze na dwie monstrancje.

I w tym roku będzie Pani robić jeszcze jedną?

Zrobię. Nie wiem, gdzie ją dam, na jakie święto, ale zrobię. Będę robiła w tym roku, dlatego że od neurologa mam takie zadanie, żeby rękoma ćwiczyć. Staram się więc robić, co umiem. Różyczki mi tak bardzo ładnie wychodzą.

monstrancja Teresy Nosal

Pani Tereso, a czy do monstrancji przygotowuje Pani najpierw jakiś stelaż?

Najpierw wycinam sobie model z tektury. Narysuję na papierze, a potem z papieru odrysuję na dyktę i tam potem są dwie warstwy. Potem biorę dwie listewki na krzyż, dwie dykty składam razem i oklejam najpierw płótnem. Potem daję albo same kwiatki, albo idzie na to prasowana słomka, ale płótno przede wszystkim. Ona (monstrancja) nie jest na tej tekturze robiona. Ale z dykty po prostu robię sobie model. Teraz ten ostatni mi wyszedł ładny.

Ten z 2018 roku?

Tak, ten mi wyszedł najładniejszy. No ale te z kłosami, które robiłam wcześniej na europejski konkurs, to tam były kłosy pszenicy. To są kwiatki, wkoło to jest wszystko słomka, i trochę słomka w środku. I przód i tył jest zrobiony tak samo.

Tutaj szybki żadnej nie ma?

To jest białe płótno, to wkoło to jest koronka zrobiona ze słomki.

A to są suszone kwiatki wkoło?

Tak, wszystko suszone kwiatki. W każdym bądź razie różnie, bo tam inne kwiatki są, ale też tylko z kłosów są robione. A to jest z prasowanej słomki zrobione.

wieniec dożynkowy ze słomy

Ile trwa zrobienie monstrancji lub wieńca dożynkowego ze słomy?

Jak długo robi się taką monstrancję?

Trudno powiedzieć, czasem i w tydzień miałam gotową.

Czyli dobry tydzień.

No, ale to już jak mam przygotowane rzeczy. Czasem potrzebuję pomocy, bo jak ja ten model sobie wykroję z dykty, podkładam gąbkę taką do kwiatów. To jest podwyższone, listwa jest tam przymocowana, w tę gąbkę wbita jest. Ale jeszcze potem, jak ja już tę dyktę przyłożę, żeby to ubierać w kwiatki, to mi syn przykręci ją od spodu najpierw.  Wkoło wykończona jest koronką przymocowaną na śrubki, bo to na klej by się nie trzymało. To tyle pomocy potrzebuję zawsze.

Żeby tę podstawę zrobić?

Tak, a jak już jest to zrobione, to dopiero ten postument robię, na końcu wykańczam.

A te słomki klejem na gorąco Pani przykleja ?

Nie, takim stolarskim klejem. Różne kleje są potrzebne, bo tym na ciepło niektóre kwiatki przyklejam, żeby one mi nie spadały. Ręce poparzone nieraz mam, bo w rękawiczkach to nie idzie robić.

Pani Tereso, wróćmy jeszcze do tego wieńca dożynkowego. Długo się go robi?

To też trudno powiedzieć. Nieraz trzeba w dzień zrobić. Wtedy jest taki artystyczny nieład.

Ale Pani lubi precyzje, lubi Pani, żeby było ładnie ułożone, wszystko dobrze zrobione?

Tak, nieraz nie wyjdzie i nie da rady odkleić, czasem gdzieś tam brakowało kwiatka. Jak mieszkałam w małym pokoiku, to robiłam raz wieniec na Podlasie. To było naprawdę trudne. Bo w małym pomieszczeniu stoi karton na kartonie i potem nie wiesz, w którym kartonie masz tam te wszystkie rzeczy. Bo jakbyś poukładała sobie  wkoło, no to inaczej się robi. Jak zaczynam robić, to jestem w swoim żywiole.

No i to jest najważniejsze, Pani Tereso. To jest pasja, kiedy projekt pochłania w całości.

Tak, mogłabym to robić, ale nie ma tego towaru, bo naprawdę nie ma tego zboża, nie wiem, gdzie to teraz rośnie w okolicy…

słomiany wieniec dożynkowy

Wieniec dożynkowy ze słomy z obrotową kulą ziemską

Pani Tereso, proszę opowiedzieć nam o tym wieńcu dożynkowym z tą kulą ziemską i z flagą Unii Europejskiej, bo on jest naprawdę niesamowity i niepowtarzalny.

Niespotykany, bo nikt tego nie robił.

Skąd pomysł?

Byłam na pielgrzymce w Łagiewnikach i tam przed ołtarzem taka kula jest. I jak przyjechałam do domu, to powiedziałam, że ja taki wieniec zrobię! Do Orwatowa to robiłam… Nie, do Swarzędza. I przywieźli mi ten stelaż. To był taki duży stół i sam stelaż był ładny, ale ja musiałam go zbożem obłożyć. Takie rzeczy to najpierw materiałem się owija, a potem na ten materiał przylepia się te kłosy czy kwiatki, czy coś takiego. A z kulą to było tak, że pojechałam na działki i tam taki pan mi wyciął tę kulę. Wyciął mi taką dużą i potem musiałam taką dużą robić, ale ona pasowała do tego stelaża! Jakby mniejsza była, to by nie pasowała. Mapę miałam małą, więc powiększyłam ją na większą i te kłosy tak dobrałam, jak w tej mapie. Tam była kula ziemska, a na dole ta kula obracała się.

Ach, ona była ruchoma?!

Tak, ona się obracała, cała była ruchoma. To brat mi zrobił jeszcze. Były równe kule, przecięte na pół, jedna w drugą tak weszła… i były te boki. A te boki czworoboki były puste i trzeba je było wypełnić. Wypchałam to właśnie gazetami, owinęłam ładnie materiałem. A ile to pracy kosztowało, żeby to zawinąć! W środku był ten metalowy drążek. Także jak ja to wszystko poubierałam, to ona się obracała. Stół na początku mi nie wyszedł, bo chciałam przedobrzyć i go polakierowałam. Myślałam, że on będzie ciemny, a on mi zbladł. Na błędach się człowiek uczy. Musiałam na nowo wtedy pomalować, na niebiesko to wtedy pomalowałam. No a te gwiazdki ja zrobiłam. One nie z papieru, musiałam wyciąć je z tektury, a na nie przykleić płócienko, i dopiero wtedy mogłam słomkę przykleić. Może była inna technika, ale ja zrobiłam swoją. Równe gwiazdki nawet powycinałam, nawet nie wiedziałam ile, tylko do bratanicy poszłam, żeby ona mi tę flagę pokazała, jak wygląda, bo nawet nie miałam tej flagi. No ale to był dobry pomysł, bo to potem podziękowania nawet były. A jak przyszli oglądać, jak ja to zrobiłam, to mi powiedzieli, że chyba 3000 dostanę za tę pracę. Ja umiem robić, a nie umiem się ocenić. Ci, co wiedzieli, że robię, to mi zaraz liczyli, ile to ja zarobię na tym. A ja zawsze liczyłam, żeby mi za kwiaty się wróciło i żebym na węgiel miała.

wieniec ze słomy z kulą ziemską Teresy Nosal

Wracając jeszcze do tej kuli – to te kontynenty, tę wodę to też pani ze zboża robiła?

Kulę owinęłam płótnem i na to płótno albo przyklejałam, albo normalnie – jak się robi girlandy – grubym sznurem tam przeciągałam.

Na zdjęciu wygląda jakby farbką pomalowana tylko była na tym płótnie, a tam jest słoma przyklejona?

Na tę kulę są przyklejone kłosy, które są farbowane na niebiesko. Te wszystkie kolorowe elementy na kuli są pofarbowane. Czerwone i kolor to była kukurydza pomalowana. Różne rzeczy były poprzyklejane, suche kwiatki, zatrwian i owoce. A nie… kula ziemska… To tam nie było żadnego owocu. Na dole była flaga europejska, więc na dole nie trzeba było żadnego owocu. Kula się obracała jak kula ziemska. Kula ziemska była oklejona materiałem, pięciolitrowy baniak potrzebny był na tę kulę, żeby te kłosy i flagę poprzyklejać, bo przecież była tak duża jak stół.

Tam w narożnikach są jeszcze stroiki.

Są stroiki żywe. To, co żywe, jest w szwamkach, więc tam są i kwiaty, i zboża. Każdy wieniec powinien mieć siedem rodzajów zboża. W tej kuli były te wszystkie rodzaje kłosów, bo tam było proso, len, owies, jęczmień, pszenica. Owies ma takie fajne kłosy z wąsami, ale teraz jest jeszcze pszenżyto takie ładne z wąsami. Jeden wieniec z pszenżyta robiłam, to on sam był taki ładny bez kwiatków. Był nawet w gazecie w Czerwonaku. Bo jak zaczynałam robić, to przyjechali mi zdjęcie zrobić. Było pokazane w gazetce, jak ja pracuję. Byłam ja i ten wieniec taki jeszcze nieskończony. Ale nawet taki nieskończony sam w sobie był ładny. Jak skończyłam robić kulę, to się rozpłakałam. Z radości, że mi się udało.

Pomimo tylu niepowodzeń na początku…

No tak, najpierw zaczęłam robić i nie wychodziło, to musiałam inaczej pomyśleć. Sama do tego doszłam, nikt mi nie podpowiedział. To nie z żadnego rysunku, tylko z głowy. I tak całe życie robię.

zbieranie słomy na wieniec dożynkowy

Wieńce dożynkowe ze słomy wymagają cierpliwości i wyobraźni

Pani Tereso, a uczyła Pani kogoś wykonywania tych wieńców dożynkowych albo monstrancji? Czy ktoś chciał się nauczyć?

Nie, nie było nikogo. O, pokazywałam tylko, jak się robi te ze słomki warkocze. Ale więcej nie. To trzeba mieć cierpliwość, a ludzie nie mają cierpliwości. A oprócz cierpliwości trzeba lubić i robić to z sercem. A jak ktoś nie lubi i robi bez serca, to zrobi po prostu z jakiegoś obrazka.

A Pani wszystko plecie z wyobraźni, każdy model, wzór!

Kiedyś w Kicinie kupili księdzu na Komunię na Boże Ciało taką piękną monstrancję. Popatrzyłam, przyszłam do domu i zaraz wzór zrobiłam tej monstrancji. Bo to wszystko z dykty jest wycinane, ten krzyż jest wycinany, a później na to przykleja się kłosy. A tu te promienie to też jest słomka, a słomka dlatego jest taka, bo ona jest z żyta albo z pszenżyta.

wieniec ze słomy autorstwa Teresy Nosal

Pani Tereso, a te promienie to są ze słomki prasowanej?

Nie, to jest okrągła, a wkoło jest prasowana słomka. A na tę słomkę kwiatki dopiero, a na to ten warkocz ze słomy. Ten tu jest trochę krzywy, ale wyszedł, jak wyszedł. Jak już przylepiony zostanie, to już nie da rady poprawić.

Trochę za blisko?

Tak, trochę w głąb powinien być bardziej wciągnięty. I ja mam świadomość tych usterek.

No tak, Pani robiła, to Pani wie, na co zwrócić uwagę. Dla mnie jest idealna.

Ja na to patrzę inaczej. To jest taka praca, jak to mówią, niezapłacona. Ale jak ktoś ją lubi, to będzie ją robił. To nie jest praca dla takiego, co nie lubi, bo nie wiedziałby, za co się wziąć.

Pasja po prostu.

Ile razy trzeba było poprawiać, a nawet od początku robić! Bo jak jedna wyszła krzywo albo druga, to już nie szło ich złączyć czy poprawić. Trzeba było robić od nowa.

Poza pracą ze słomą to jakim rękodziełem się jeszcze Pani zajmuje? Co pani jeszcze robi?

Kwiatki z krepiny, różne stroiki na święta, choinki z orzechów, z szyszek, koszyczki z butelek, koszyczki z baloników. Tylko nie ma mi teraz kto nadmuchać! W tym roku nie robiłam, ale zawsze robię na Wielkanoc kureczki różne, osłonki na jajka, na święta krasnale, skrzaty na szyszkach.

To już było ostatnie pytanie, dziękuję bardzo za wywiad.

Teresa Nosal

 

22 lipca 2020/Autor aga gaczkowska
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2020/07/kopia-okladki-nck-z-gosciem.png 1080 1080 aga gaczkowska https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png aga gaczkowska2020-07-22 06:00:152026-08-21 09:56:18Monstrancje i wieńce dożynkowe ze słomy
CASE STUDIES, RĘKODZIEŁO, Wszystkie wpisy

Zafilcowana bajka, czyli filcowe robótki Gosi Motyckiej

filcowa bajka gosia motycka

Dawno, dawno temu żyła sobie mała dziewczynka, która lubiła gromadzić niepotrzebne nikomu rzeczy. W jej rękach rzeczy te zamieniały się w drobiazgi, które wywoływały radosne emocje u obdarowywanych. Dziewczynka rosła, pilnie się ucząc, a wolne chwile poświęcała na wyczarowywanie małych przedmiotów pełnych dobrej energii. Dziewczynka skrycie marzyła, aby radość i dobro wkładane w jej pracę zmieniały świat na lepszy.

filcowy obraz gosia motycka

Słuchaj głosu serca i rób to, co kochasz

Dziewczynka spotkała kiedyś mądrego człowieka. Mówił on o tym, jak dobrze jest robić w życiu to, co się kocha. I zadał dziewczynce pytanie, co ona kocha robić najbardziej. W głębi serca wiedziała, że pragnie zmieniać świat, wyczarowując dla innych piękne przedmioty z tego, co stało się innym niepotrzebne. Ta rozmowa zmieniła zupełnie plany na przyszłość. Dziewczynka na przekór wszystkim wyjechała daleko od domu. Ostatecznie przyszło jej poznać nie tylko radość tworzenia, rysowania i malowania, ale zgłębiała też całą historię twórczości, która towarzyszyła ludziom od wieków i zawsze była obecna w ich domach.

biżuteria z filcu gosia motycka

Ukryte pragnienia

Dziewczynka skończyła szkołę, ale była przekonana, że aby realizować swoje pragnienia, musi znaleźć dobrą pracę. Przez lata pokonywała wiele zawodowych przeciwności. Poznawała ludzi, miejsca i nowe możliwości. I wydawałoby się, że może robić wszystko, czego zapragnie. Jednak w głębi duszy nadal czuła pustkę. Czegoś jej brakowało.

bransoletka z filcu gosia motycka

Na nowej drodze życia

I przyszedł czas, kiedy poznała swojego księcia z bajki. Po jakimś czasie ich małe królestwo powiększyło się o małą czarującą istotkę. To maleństwo zawładnęło całym światem dziewczynki. Czasu na małe czary było coraz mniej. Ale niedaleko jej królestwa czekał ktoś na nią. Była to ukryta w małej drewnianej skrzynce puchata chmurka. Chmurka owa rosła kiedyś na radosnej owieczce mieszkającej hen! daleko, daleko. A teraz czekała na ciepłe twórcze dłonie, które zmienią jej oblicze.

filcowe robótki gosi motyckiej

Spacer w chmurach z puchatą kulką filcu

I przyszedł TEN dzień. Dziewczynka i chmurka spotkały się. Początki były bardzo nieśmiałe. Jednak, kiedy dziewczynka brała chmurkę w swoje dłonie, ta cieszyła się tak, jak kiedyś szczęśliwa owieczka brykająca po zielonych łąkach Nowej Zelandii. Od tej chwili świat dziewczynki płynął dwoma strumieniami wartkiej rzeki: życiem małej kochanej istotki oraz spotkaniami w cztery oczy z puchatą chmurką.

filcowanie robótek na mokro

Filcowe robótki

Od tej pory prawie każda nowo poznana osoba, a trzeba powiedzieć, że dziewczynka od niedawna mieszkała w nowym królestwie i poznawała dużo mieszkańców owej nowej krainy, była natchnieniem dla czasu spędzanego z chmurką. Często po takich spotkaniach palce dziewczynki pokryte były czerwonymi kropelkami, ale to nie powstrzymywało ani dziewczynki, ani chmurki. Obydwie wiedziały, że piękno rodzi się w bólu. A uśmiech obdarowanej osoby pozwalał zapomnieć o zbolałych dłoniach.

kulki filcowe i filcowe robótki

Radość tworzenia dekoracji z filcu

I tak powstawały całe łąki kwiatów, kulek, supełków. Rosnąca istotka także inspirowała dziewczynkę. Pierwsze niedźwiadki, rybki, aniołki i inne zwierzątka sprawiały, że dookoła dziewczynki ludzie się uśmiechali. Czarom nie było końca, a radość podgrzewała zapał do pracy.

filcowy brelok owieczka gosia motycka

Wtajemniczenie w świat filcu

I przyszedł czas na odwiedziny u doświadczonej czarodziejki, która pokazała dziewczynce, jak kąpać chmurkę, aby nabierała nowych kształtów i wyglądała jeszcze piękniej. Teraz dziewczynka każdą wolną chwilę poświęcała na ciche godziny z mokrą chmurką. Czasem do swojego świata zapraszała inne małe istotki, aby razem z nią uczyły się głaskać mokrą chmurkę albo nadać nowy kształt, kiedy już wyschła.

filcowa czapka gosia motycka

Rozwój osobisty a filcowanie

Dziewczynka nie tylko pomagała chmurce przybierać różne kształty, ale dużo też czytała i przypominała sobie, jak takie chmurki przytulano kiedyś, dawno, dawno temu. Kiedyś przez pięć długich lat, o których zapomniała, żyjąc dniem dzisiejszym, zgłębiała tę tajemną wiedzę. Poznawała też dużo innych czarodziejek czarujących z chmurkami w swoich królestwach. To były wspaniałe wspomnienia i wiedza ta wkraczała z nową falą w życie dziewczynki i jej rodziny.

biżuteria filcowa ślimak gosia motycka

W poszukiwaniu własnej drogi

Tradycja wciąż mieszała się z tym, co wiedziała dziewczynka teraz. Kolejne prace przynosiły dziewczynce i chmurce dużo emocji. Razem szukały drogi, którą jeszcze nikt nie podążał. Do ich zaczarowanego świata wkradały się coraz częściej odłożone kiedyś na półkę tajemnicze szklane kuleczki, przędze, perełki i kamyczki, różne odrzucone przez innych błyszczące przydasie. Ale wciąż coś wołało dziewczynkę z tęsknotą.

filcowa biżuteria Gosi Motyckiej

Niezwykła historia stworzenia

I stało się. Pewnego dnia do królestwa dziewczynki dołączyła jeszcze jedna mała istotka o pięknych śmiejących się oczach, pełna energii i uśmiechu. I chmurka powiedziała: „Uczyń mnie na Twoje podobieństwo”. Pierwsze próby nie dały im zadowolenia. Dziewczynka rzuciła się w wir poszukiwań wiedzy u innych czarodziejek, aby nauczyć się, jak jeszcze lepiej formować mięciutką chmurkę. I powstała. Na początku nieśmiała, pod okiem innej czarodziejki. A potem już samodzielnie „na podobieństwo swoje i swoich kochanych istotek”.

filcowana lalka

Filcowe Anioły

Aż pewnego razu chmurka zapragnęła latać. Nic w tym dziwnego, przecież była taka lekka. Dziewczynka dołożyła jej skrzydeł, aby mogła dolecieć do tych, na wzór których powstała. A głęboko, głęboko w miękkim ciepłym naturalnym wnętrzu skryte były te wszystkie silne i dobre uczucia, które od dzieciństwa żyły w sercu dziewczynki.

filcowe skrzydło anioła Gosia Motycka

Spełnienie

Dzięki chmurce odnalazła sposób, aby uszczęśliwiać inne istotki. Już nie tylko te najbliższe, najukochańsze, ale wszystkie te, które potrzebowały ciepła, spokoju i miłości. Nauczyła się, jak połączyć swoje umiejętności i z pomocą chmurki czarowała i pomagała innym zagubionym w życiu doświadczyć tego wszystkiego, czego ona doświadczała, pracując nad chmurką. Ten czas poświęcony na pracę, doskonalenie i słuchanie przynosił ukojenie strapionym i zagubionym.

filcowy pierścionek robótki Gosi motyckiej

Ku pełni filcowego życia

A co było dalej? Tego jeszcze nie wiem. Trzeba zapytać chmurkę, o co poprosi dziewczynkę, a właściwie dojrzałą już czarodziejkę, w której jednak nadal bije dziecięce serce.

jak zrobić filcowe robótki i biżuterię

Postscriptum

Nie umiem mówić o sobie, nie potrafię chwalić się tym, co umiem. Ale dzięki moim dzieciom odkryłam radość w opowiadaniu bajek. Dlatego, gdy zostałam poproszona o napisanie kilku słów o sobie i mojej rękodzielniczej drodze do filcowania, przyszła mi do głowy taka właśnie forma. Oddaję zatem w Wasze ręce moją historię. Jest bardzo osobista, chociaż opowiedziana baśniowym językiem. Proszę, przyjmijcie ją ciepło i nie oceniajcie surowo.

Gosia Motycka

Jesteś rękodzielnikiem i chcesz przekuć pasję w dochodowy biznes? Kliknij link i pobierz bezpłatny oplotkowy poradnik „Jak promować rękodzieło przy pomocy Pinterest” >>

Artykuły, które mogą Cię zainteresować:

    1. Malowanki wycinanki Anety Maczel >>
    2. Jola Sroka i jej sutasz >>
    3. Joga dla ciała, joga dla umysłu, czyli szydełko w akcji >>
1 lipca 2020/Autor aga gaczkowska
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2020/06/blog-grafika-na-social-media-szablon-2-1.png 788 940 aga gaczkowska https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png aga gaczkowska2020-07-01 06:00:222026-08-21 09:45:14Zafilcowana bajka, czyli filcowe robótki Gosi Motyckiej
karolina nowaczyk tajniki tkania
CASE STUDIES, Podcast, RĘKODZIEŁO, Wszystkie wpisy

Kilka słów o tym, jak tkać na krośnie

karolina nowaczyk tajniki tkania

Rozmowa z Karoliną Nowaczyk o tkaniu

 

Tkanie to magia zaklęta w powtarzalnych ruchach.

To bycie tu i teraz.

To  doskonała nauka cierpliwości.

Tkanie uczy pokory, skrupulatności, cierpliwości. Pozwala oderwać się od rzeczywistości i pobyć sam na sam z sobą.

Tkanie to malutkie kroki, które dają wspaniały efekt. To poprawianie i prucie.

To proces.

Istny mindfulness, joga i medytacja w jednym.

 

W naszym oplotkowym ekosystemie specem od tkania jest Karolina, czyli rękodzielnik z papierami.  Po ukończeniu poznańskiej odzieżówki pierwsze tkackie kroki stawiała w Pracowni Tkaniny Unikatowej w CK Zamek, później ukończyła kurs w Galerii Tkackiej we Wrocławiu, a teraz szykuje się do egzaminu na czeladnika!

Jak sama mówi, tkanie do niej przyszło samo. I zostało. Tkanie to dla Karoliny pasja, szaleństwo i codzienność. Sztuka włókna pochłonęła ją bez opamiętania, zeszyty z inspiracjami puchną w szwach, a na rzeczywistość nie jest w stanie patrzeć inaczej, jak przez pryzmat tkaniny. Wszystko jest dla niej inspiracją, która pobudza kreatywność. A jak mówi Karolina, kreatywność to taki mały zwierzaczek, który lubi być głaskany i dopieszczany 🙂 A jak zacząć tkać na krośnie?

jak tkać na krośnie

Warsztaty tkania, czyli jak tkać na krośnie

Jeśli marzy Ci się własny gobelin, możesz przyjść na warsztaty Karoliny. Dowiesz się, jak wygląda cały proces tkania od A do Z, czym różni się tkanina dekoracyjna od użytkowej, dlaczego jedne krosna są pionowe, a inne poziome, co to wątek, osnowa i sumaki, i dlaczego to wszystko wcale nie jest takie łatwe, a jednak bardzo satysfakcjonujące.
Wiedz jednak, że to praca żmudna i skrupulatna, wymagająca skupienia. Warsztaty tkania Karoliny trwają… cały rok, ale dołączyć można w każdym momencie, bo grupa składa się z tzw. “ indywidualnych tkaczy”. A to znaczy tyle, że każdy pracuje w swoim własnym rytmie pod czujnym okiem Karoliny.

nauka tkania na krośnie

Jak zacząć tkać na krośnie?

Mam dla Ciebie dwie istotne wskazówki, jak zacząć swoją przygodę z tkactwem:

  1. Zacznij od małej formy. Arras na początek to jednak nie najlepszy wybór 😉 Na to przyjdzie jeszcze pora. Tymczasem dobrym pomysłem zdaje się makatka lub naszyjnik.
  2. Bądź znowu dzieckiem! Na jednym z naszych oplotkowych pikników, zorganizowałyśmy małe warsztaty tkania. Ku naszemu zdziwieniu dzieci porzuciły w kąt telefony i tablety i weszły w to całe tkactwo dosłownie “jak w masło”. Nie odrywały się od roboty, dopóki nie skończyły. Po prostu były ciekawe, jak to działa, co mogą z tym zrobić, nie były uprzedzone! Dorośli za to marudzili, bali się, że popełnią jakiś błąd, że coś im nie wyjdzie. Tak więc prosta rada – obudź w sobie dziecko!

Jeżeli czujesz, że potrzebujesz kreatywnego wyciszenia, zatrzymania się, wsłuchania się w swoje myśli: wybierz tkactwo.

Serdecznie zapraszam Cię do wysłuchania mojej rozmowy z Karoliną o tym, że tkanie to nie tylko pasja, ale i sposób na życie, a zacząć tkać na krośnie może każdy… w każdym momencie.

 

O samej Karolinie poczytasz w artykule Tkanie to moja pasja >>

 

karolina nowaczyk tka na krośnie

 

Jesteś rękodzielnikiem i chcesz przekuć pasję w dochodowy biznes? Kliknij link i pobierz bezpłatny oplotkowy poradnik „Jak promować rękodzieło przy pomocy Pinterest” >>

 

26 czerwca 2020/Autor aga gaczkowska
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2019/10/2019_24_-karolina-nowaczyk_-tajniki-tkania.png 1080 1080 aga gaczkowska https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png aga gaczkowska2020-06-26 06:10:142026-08-21 09:44:46Kilka słów o tym, jak tkać na krośnie
kurs makramy online jak zaczac
RĘKODZIEŁO, Wszystkie wpisy

Jak zacząć makramę? Praktyczny przewodnik dla początkujących

kurs makramy online jak zaczac

Jak zaczęłam robić makramę i Ty też możesz

───────────────────────────────────────────
💡 Chcesz pominąć moje wędrówki po Google sprzed kilku lat?

Nagrałam Kurs makramy online od podstaw, żebyś nie musiała
szukać tak długo, jak ja. Zaczynamy od dwóch podstawowych
splotów i budujemy z nich wszystko — kwietniki, siatki,
kolczyki, firany.

→ ZOBACZ KURS MAKRAMY ONLINE
───────────────────────────────────────────


Ile sznurka na makramowy kwietnik?


Wszystko zaczęło się od niewinnego pytania jednej z uczestniczek Kursu Szydełkowania on-line.  Nie znałam nawet wtedy odpowiedzi na to pytanie – tyle wiedziałam o makramie, ha, ha.


To było daaawno temu, kiedy ta technika była tylko wspomnieniem kwietników z PRL-u, znalezionych gdzieś w szafie u babci.


Oczywiście nie mogłam tak po prostu przejść do porządku dziennego nad pytaniem dotyczącym rękodzieła, na które nie znałabym odpowiedzi. Jak zrobić makramę?


Na pierwszy ogień poszedł wujek Google:


Ile sznurka na makramęIle sznurka do makramyJak zrobić makramęIle metrów sznurka na makramęIle sznurka na kwietnik makramaMakrama kwietnik wiszący jak zrobić


Wpisywałam frazy kluczowe jak szalona. I nic!


Nic poza jakimiś strzępami wiedzy tu i tam. Znalazłam jakieś pojedyncze artykuły, wyrwane z kontekstu frazy w zbiorczych artykułach na temat różnych technik rękodzieła, ale nic konkretnego.


makrama jak zrobic kwietnik

Szukałam czegoś od A do Z.


Szukałam kogoś, kto przeprowadzi mnie przez proces nauki tej techniki za rękę. Choćby miały to być tylko jakieś totalne podstawy ☺


Jak się domyślasz, zaczęłam poszukiwania od: makrama sploty krok po kroku, makrama krok po kroku wzory.


Podstawy techniki makramy były w sieci praktycznie nieobecne. Kiedy teraz wspominam ten czas – pukam się w czoło i zastanawiam się, dlaczego szybciej nie zaczęłam szukać w obcojęzycznych źródłach. To tam znalazłam większość praktycznej wiedzy. Dopiero kiedy dotarło do mnie już któreś z kolei pytanie o makramę, zaczęłam w końcu nieśmiało myśleć, że może warto podzielić się tym, co metodą prób i błędów w końcu udało się zrozumieć.


jak zrobić makramę

Makramowy kurs on-line


Zachęcona bardzo pozytywnym odzewem Kursu szydełkowania on-line, postanowiłam nagrać to, co już dotychczas opanowałam na własny użytek, i podzielić się swoją wiedzą z polskojęzycznymi fanami tej techniki.


To wtedy zadecydowałam, że kurs MUSI być wyposażony w moduł na temat podstawowych makramowych splotów i węzłów.  Wiedziałam, że ten etap sprawił mi najwięcej kłopotów, a zarazem teraz wydaje się najbardziej oczywisty.


Po prostu bez znajomości podstawowych splotów makramowych ani rusz. Jednocześnie znając zaledwie dwa podstawowe sploty, można już stworzyć  nieograniczoną liczbę ich kombinacji, a co za tym idzie – można tworzyć makramowe bransoletki, kolczyki, ozdoby ścienne, kwietniki, bieżniki, firanki i tak dalej, i tak dalej…


makrama kwietnik wiszący jak zrobić

Makrama siata na zakupy – jak zrobić?


Właściwie to pytanie ponownie wywołało we mnie falę motywacji do stworzenia kursu. Co druga koleżanka pytała, jak taką torbę makramową zapleść (nie wspominając o uczestniczkach wyzwania „zrób makramową torbę na ramię” sprzed dwóch lat). Już wtedy nosiłam się z zamiarem nagrania kompleksowego kursu makramy wraz z koleżanką ze stowarzyszenia OPLOTKI, ale jak się domyślasz… kurs nie powstał. Nie było kiedy, oglądałam się na koleżankę (trochę mocniej „wkręconą” w temat niż ja) i jakoś tak nie szło.


Do czasu.


kurs makramy online

Makramowe kolczyki powodem kursu?


W międzyczasie na każdym kroku widziałam JĄ – MAKRAMĘ w najróżniejszym wydaniu!


A to bransoletki krok po kroku (takie wiesz, jak w podstawówce – z muliny), a to „Makrama dla początkujących” (książka, która wpadła w ręce gdzieś w Empiku),  a to makramowy wzór, który znalazłam na Pinterest i spędzałam długie godziny, żeby go rozszyfrować, a potem odtworzyć z dużą dozą modyfikacji w ramach prezentu dla przyjaciółki (nie znoszę robić klonów – dla mnie rękodzieło to twórcze reinterpretacje pozwalające na unikanie plagiatów i ciągłe poszukiwania własnego stylu).


Kiedy przeglądając strony z gadżetami dla mojej trzeciej córeczki (nasz „świeżaczek” z przełomu 2019/2020), natrafiłam na makramowe zawieszki do smoczka i makramowe dekoracje ścienne do dziecięcego pokoiku… miarka się przebrała!


W końcu zabrałam się za pierwsze nagrania


makrama podstawowe sploty

Makrama Firana – jak zrobić?


Jak szybko się okazało, nawet najbardziej rozbudowane projekty to tak naprawdę kilka podstawowych splotów, które można powielać, dokładać, odwracać, krzyżować w najróżniejszych konfiguracjach. Nawet tak duży projekt jak makramowa firanka to tak naprawdę kilka makramowych węzłów do opanowania w multiplikowanych w nieskończoność wariacjach. Swoją drogą, gdybym miała Cię namawiać na szalony projekt makramowy, to właśnie firanka będzie zarazem prosta i spektakularna. Ot taka świetna zachęta, żeby działać dalej w peanach zachwytu domowników (albo gderania męża, który raczej woli minimalizm niż boho).


makrama firana jak zrobić

Makrama – jak zrobić hamak?


Oczywiście nadchodzi lato i jednym z popularniejszych pytań, które spływają na moją skrzyneczkę od marca, jest pytanie o makramowy hamak. Odpowiadam niezmiennie tak samo: opanuj podstawowe sploty płaskie i makramowy hamak zrobisz samodzielnie. A warto! Makramowe sploty są bardzo trwałe i taki hamak prawdopodobnie przetrwa lata.


makrama jak zrobic hamak

Makrama – jak zakończyć?


Piszę o tym nie tylko dlatego, że już czuję przydługawość tego wpisu…


Okazuje się, że ten problematyczny element makramowych zmagań to tak naprawdę jeden węzeł – taki trochę podobny do „szubienicy”. Załatwia sprawę w takich projektach jak makramowa siata, kwietnik czy makramowa torba na matę do jogi.


makrama jak zakonczyc

Co można zrobić, kiedy już zakończysz?


Ja polecam się zastanowić, jak odliczyć długość sznurka na kolejną makramę ☺


No i oczywiście: gdzie kupić sznurek do makramy. A jaki sznurek kupić do makramy?


Pleciony czy skręcany ?


Nie ma jednej prawidłowej odpowiedzi. Właściwie każdy projekt rządzi się swoimi prawami, ale jeżeli chcesz rozczesać fantazyjne frędzle w stylu boho – użyj skręcanego. Jeżeli natomiast to nie jest konieczne albo po prostu Twój projekt jest mocno skomplikowany, albo wymaga bardzo długiego sznurka – polecam wybrać makramowy sznurek pleciony, bo wtedy nie utrudnia on pracy. Oczywiście możesz użyć dosłownie wszystkiego, co da się zaplatać.


jaki sznurek do makramy

Makrama może być wykonana z muliny, z juty, z wełny, z trawy morskiej, z dowolnej mieszanej włóczki.


Ja polecam skorzystać z polskich sklepów, zarówno stacjonarnych, jak i online.


Gdzie kupić sznurek do makramy


Często pytacie też, co jest do makramy potrzebne?


Nie chcę tutaj powielać treści kursu, więc część materiałów udostępniłam bezpłatnie w obszerniejszym opracowaniu  (dosłownie wyjętym z Kursu makramy on-line).


Zachęcam Cię do lektury:


 Jakie sznurki do makramy >>


Jakie akcesoria do makramy >>


ile metrów sznurka na makrame

Makrama, co można zrobić?


No dobra, a co jeżeli już opanujesz jeden wzór?


Przecież świat (makramy) nie kończy się na kwietniku!


Poniżej wypisałam, co jeszcze przychodzi mi do głowy w pierwszej chwili:



  • Makrama do salonu – jako dekoracja ścienna w kształcie sowy, anioła, motyla, firany, girlandy, mandali;

  • Makrama w pokoju – na przykład poduszka, ozdoba do słoika jako świecznik, jako dekoracyjna zaplatana półka czy wieszak na zdjęcia lub rama do lustra, no i oczywiście dywan lub chodniczek;

  • Makrama do drzwi – jako dekoracyjne „zwisy”, ciekawe przepierzenie albo taka ażurowa forma niby drzew;

  • Makrama do ogrodu – jako dekoracyjny wieszak na doniczkę do kwiatów, hamak, huśtawka, posłanie dla kociaka;

  • Makrama do kuchni – jako bieżnik stołowy, dywanik, dekoracyjna podkładka pod talerz, filiżankę czy wazon, ale także np. wieszak na ukulele;

  • Makrama do sypialni – jako piękne wezgłowie w stylu boho, makramowa firanka do okna,  ozdoba do bukietu z kwiatów, boho abażur lampy lub łapacz snów;

  • Makrama to też projekty w wersji mini: brelok, biżuteria, dekoracyjne chwosty przy innych projektach, gwiazdki, listki-pióra…

  • Nie zapominajmy też o makramie XXL służącej jako ścianka ślubna lub dekoracja w zimowych ogrodach czy jako wypożyczane wyposażenie ogrodowych dekoracji.

  •  



kurs makramy od kulis

Kurs makramy od kulis



 


Makrama – jak to powiesić?

No tutaj można właściwie napisać książkę. Spotkałam się z dekoracyjnymi beleczkami, listewkami, deseczkami. Nie chcę rozwodzić się nad tematem, który już nieco opisałam w dziale z Akcesoriami do makramy >>

Dodam tylko, że warto zaopatrzyć się w różnego rodzaju taśmy, dzięki którym powiesisz swoją makramę na przymocowanym do ściany wieszaczku bez potrzeby wiercenia w niej dziur. Przydatny patent,  zwłaszcza jeżeli lubisz zmieniać aranżację swojego wnętrza i jest szansa, że również twoja makrama będzie wisieć w innym miejscu.

jak powiesić makramę

Makrama – jak prać/dbać?

Oczywiście udzielę Ci odpowiedzi, którą pewnie kochasz: to zależy.

Zależy to od rodzaju użytego materiału. Wełnianej makramy nie wypierzesz wcale, bo się sfilcuje. Jednak najczęściej używamy do makramowych splotów zwykłego bawełnianego sznurka. Taką makramę możesz po prostu wyprać w pralce. Warto oczywiście zadbać o delikatny tryb prania i zastąpić deseczkę (kijek/podstawę) sznurkiem (całkiem logiczne), żeby później w prosty sposób z powrotem umieścić czyściutką pracę na sztywnej podstawie.

Może raz czy dwa zdarzyło mi się ubrudzić makramę tak, żeby trzeba było ją (aż) prać w pralce. Raz przelałam wodę, podlewając kwiat, i wylała się ziemista papka (prosto na bialutki kwietnik), a drugi raz po prostu powiesiłam makramę ścienną w pokoju dzieci (nie pytaj, dlaczego otwieranie soku marchewkowego odbywało się w tym właśnie pomieszczeniu… Przemilczmy…).

backstage kurs makramy

Backstage kursu makramy

Na co dzień wystarczy delikatne otrzepanie z kurzu – szczególnie przydaje się to mocno przestrzennym pracom. I to chyba na tyle.

Dodam tylko, że takie łapacze kurzu świetnie sprawdzają się w roli paneli akustycznych podczas nagrań podcastu OPLOTKI. Zero pogłosu gwarantowane.

makrama na ścianę

Czy makrama jest trudna?

Wszystko jest trudne, dopóki nie stanie się łatwe, więc odpowiem NIE! Makrama nie jest trudna! Makrama to technika, która będzie wręcz odpowiednia dla dziecka! Sama pamiętam mulinowe bransoletki zaplatane na przerwach w podstawówce. Nie tylko dowód przyjaźni, ale świetne ćwiczenie umiejętności manualnych 😉 W podstawówce!

Więc poważnie! Dasz radę!

Obecnie na rynku można znaleźć bardzo dużo książek z serii „Makrama dla początkujących”. Sama staram się na bieżąco podrzucać nowe tytuły i umieszczać je w naszej crowd sourcingowej bibliotece rękodzielnika >>  

Swoją drogą – co trudnego może być w makramie. W końcu ta technika to bawełna i drewno.

No dobra, może jeszcze też dodatkowe AKCESORIA >>

ozdoby z makraramy

Makrama – jak zacząć?

Jeżeli nie wiadomo, gdzie zacząć, trzeba zacząć od początku. Czyli od zupełnych podstaw. Czas na super fantazyjne zaplatanki przyjdzie szybciej, niż Ci się może wydawać, jeżeli tylko zaczniesz od prostych splotów, samodzielnego projektowania na ich bazie tych coraz bardziej zaawansowanych…

Po jakimś czasie zauważysz, że już  nawet nie potrzebujesz godzin na Pinterest, żeby szukać inspiracji. Pomysły po prostu same zaczynają przychodzić pod wpływem potrzeby chwili. A to półka, bo nie można było kupić takiej w odpowiednim rozmiarze, a to dekoracja ścienna, bo mąż komara zabił zbyt agresywnie, a to torba, bo wolisz zrezygnować z jednorazówek.

Kończąc ten przydługawy wywód: możesz (jak ja) przedzierać się przez czeluści internetu (choć teraz jest nieco więcej materiałów, niż kiedy ja zaczynałam). Ale możesz też pójść drogą „na skróty” i skorzystać z KURSU MAKRAMY OD PODSTAW >>

kurs makramy od podstaw

Serdecznie zapraszam Cię do tej przygody. Ale ostrzegam! To wciąga!

I nie ma już odwrotu od nałogu jeszcze jednego węzełka, i jeszcze jednego, i jeszcze jednego…

Agnieszka Gaczkowska

Artykuły, które mogą Cię zainteresować:

    • Makramowe to i owo >>
    • 5 sposobów na unikalny styl makramy >>
    • Jak zrobić makramowy kwietnik >>

Makrama – jak zacząć?

Jeżeli nie wiadomo, gdzie zacząć, trzeba zacząć od początku.
Czyli od zupełnych podstaw. I tu mam dla Ciebie dobrą
wiadomość — podstawy makramy to dosłownie dwa węzły.
Serio, dwa. Z ich kombinacji zbudujesz wszystko, co widziałaś
powyżej — od brelocka po hamak.

Możesz pójść moją drogą i przez pół roku szukać strzępków
wiedzy w sieci (sprawdzone, nie polecam 😅).
Albo możesz pójść na skróty.

───────────────────────────────────────────
🎯 Kurs Makramy online od podstaw

✓ Dwa podstawowe sploty i ich warianty — krok po kroku na wideo
✓ Projekty do zrobienia razem ze mną (od najprostszego kwietnika)
✓ Dostęp bezterminowy — wracasz, kiedy chcesz
✓ Materiały do pobrania — schematy, lista akcesoriów

→ DOŁĄCZ DO KURSU MAKRAMY
───────────────────────────────────────────

Serdecznie zapraszam Cię do tej przygody. Ale ostrzegam!
To wciąga! I nie ma już odwrotu od nałogu jeszcze jednego
węzełka, i jeszcze jednego, i jeszcze jednego…

Agnieszka Gaczkowska

24 czerwca 2020/Autor aga gaczkowska
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2020/06/blog-grafika-na-social-media-szablon-1-1.png 788 940 aga gaczkowska https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png aga gaczkowska2020-06-24 06:00:342026-04-18 17:36:00Jak zacząć makramę? Praktyczny przewodnik dla początkujących
unikalny styl makramy
BIBLIOTEKA HANDMADE BIZNES, RĘKODZIEŁO, Wszystkie wpisy

Jak stworzyć unikalny styl makramy? 5 prostych sposobów

5 sposobów na unikalny styl makramy

Żeby stworzyć unikalny styl makramy, nie musisz wymyślać wszystkiego od zera. Najczęściej wystarczy świadomie pracować na pięciu obszarach: dodatkach, kolorze, fakturze, materiale i własnych połączeniach technik.

Unikalny styl makramy to charakterystyczny sposób łączenia materiałów, kolorów, splotów i dodatków, dzięki któremu prace stają się rozpoznawalne i trudne do podrobienia.

Oryginalność w makramie rzadko rodzi się z jednego genialnego wzoru — częściej z odwagi do eksperymentowania z tym, co już umiesz.

5 prostych sposobów na unikalny styl makramy

Nie znałaś makramy i świat był piękny.

Dom był wolny od sznurków poutykanych w każdej szafeczce i szufladzie, a domownicy nie obrywali za podbieranie nożyczek.

Zanim zaczęłaś zaplatać na potęgę, po prostu każda makrama była niesamowita. Każda oryginalna i przepiękna.

Teraz – kiedy sama zaplatasz – z łatwością rozpoznajesz, kto tworzy własne wzory, a kto korzysta z „inspirowania się” troszeczkę więcej, niż powinien.

Sama nie chcesz „odgapiać”, ale im więcej oglądasz prac, tym bardziej w Twojej podświadomości kotłuje się myśl, że to już było, i to też, i to…

zaawansowany kwietnik makrama

Jak sprawić, żeby Twoja makrama była oryginalna?

 

Z jednej strony uwielbiasz przeglądać makramowe prace (wiem, co czujesz – sama zgromadziłam już setki inspiracji na tej dedykowanej tablicy Pinterest >>, a z drugiej…

Jeżeli jeszcze raz zobaczysz pracę identyczną do tej, którą właśnie w przypływie kreatywności zaplotłaś, to OSZALEJESZ!

Jak nabrać pewności, że nikt nie będzie w stanie podrobić Twojej pracy?

Jak sprawić, żeby Twoja praca również była oryginalna?

Jak odnaleźć swój unikalny styl makramy?

Może nie jest to metoda super odkrywcza, ale na pewno skuteczna.

Po pierwsze: dodatki!

 

Makrama to nie tylko bawełna i drewno. Wiem, znalezione nad morzem lub w lesie patyki i surowy, bawełniany sznurek to KLASYK… Ale!

Możesz zawsze (do popularnych materiałów bazowych) dodać oryginalne dodatki.

Tutaj dosłownie sky is the limit, czyli po naszemu: im dalej od makramowych sklepów z materiałami do twórczości szukasz, tym lepiej!

Wszystkie markety budowlane z bogactwem blaszek, rurek, spinek, metalowych akcesoriów i sprytnych „przydasi” to Twój pierwszy przystanek.

Oczywiście możesz wybrać wersję zero waste i splądrować garaż taty/chłopaka/męża/kumpla/partnera (no może u sąsiada nie polecam grzebać bez pozwolenia). Uwierz mi, tam znajdziesz SKARBY! Podkładki pod śrubki nie tylko stanowią oryginalne oczka i ciężarki, ale można je dodatkowo malować, zdobić, owijać sznurkiem…

W artykule Akcesoria i ozdoby do makramy skompilowałam takie mini zestawienie akcesoriów, których sama używałam, ale jestem przekonana, że to zaledwie kropla w morzu możliwości. Nie zapominajmy o ceramicznych, szklanych, tekstylnych koralikach, guzikach, piórkach, ciężarkach, figurkach, szkiełkach… I tak dalej, i tak dalej.

makramowe pióra

Po drugie: kolor!

 

Nawet najbardziej oklepany wzór nabiera drugiej młodości, jeżeli użyjesz oryginalnego koloru. Nieoczekiwane połączenia barw mogą stać się Twoją wizytówką.

Sama z wypiekami na twarzy oglądam prace TeddyandWool. Granat i wszystkie jego odcienie – nawet ten supermodny Pantone na 2020 rok – niezmiennie kierują moje myśli ku oryginalnym, ręcznie farbowanym pracom, jak ta na grafice poniżej:

zaawansowany kwietnik makrama
https://www.etsy.com/pl/listing/660210675/macrame-wall-tapestry-wall-hanging-dyed

Pocieszę Cię! Nie musisz nagle uczyć się ręcznego farbowania. Sznurki do makramy już teraz są dostępne w tak bogatych paletach kolorów, że właściwie ogranicza Cię tylko wyobraźnia. Oryginalne połączenia barw, odcieni i kontrastów mogą z powodzeniem stać się elementem Twojego unikalnego stylu. Nawet jeżeli Twoje sploty są proste, kolor może dodać pikanterii Twoim kompozycjom.

Po trzecie: faktura!

 

Jak się domyślasz – chodzi o 3D. Makrama nie należy do płaskich form. Jeden z najpopularniejszych projektów to wiszący kwietnik 3D, ale jednak wiele prac ściennych to jednak obrazy. A co, gdyby nadać im tekstury? A co, gdyby kolejne warstwy pracy nakładać na siebie, nadając całości „ciała”?

Znowu – najbardziej podstawowe sploty mogą nagle nabrać zupełnie innego wyrazu. Zwłaszcza że im więcej warstw, tym trudniej taką pracę powtórzyć, a co za tym idzie – każda staje się unikatem.

Serdecznie namawiam Cię do eksperymentowania z kolejnymi piętrami i warstwami. Gwarantuję Ci nie tylko niesamowity efekt końcowy, ale również ciekawe ćwiczenie dla wyobraźni przestrzennej.

elementy 3d w makramie

 

Po czwarte: materiał!

 

Wiem, wiem… Wątek “bawełna i drewno” już podejmowałam, ale jednak namawiam Cię do wyjścia z tego schematu ponownie. Nie tylko dodatki, ale sam materiał bazowy może być sposobem na wyróżnienie się z tłumu. Dlaczego tylko bawełna?! Zapraszam Cię do lektury wpisu Sznurki do makramy >> Tam wymieniłam te, które testowałam podczas poszukiwań nowego oblicza swoich prac dla klientów, dla których kluczowa była unikatowa forma.

Jestem pewna, że nie wyczerpałam tematu, a Ty z pewnością znajdziesz takie materiały, których ani ja, ani nikt inny jeszcze do makramy nie użył.

wełna jako dodatek do bawełny w makramie

 

Po piąte: TY!

 

Twoje makramowe prace odzwierciedlają Twoją osobowość! Dobór sznurka, bazy, sposób zacieśniania każdego węzełka. To wszystko TWÓJ unikalny styl! Im więcej pewności nabierzesz w kombinowaniu, eksperymentowaniu i szukaniu własnych rozwiązań, tym bardziej unikalne staną się Twoje prace. Szydełkujesz? Świetnie! Znasz prawdopodobnie milion oryginalnych sposobów na przeplatanie sznurka w “niemakramowy” sposób ☺

Sama czasem dodaję do moich prac szydełkowe łapacze snów. Taki niewielki element sprawia, że praca, choć wykonana z najprostszych splotów, jest nie do podrobienia dla kogoś, kto nie włada tą techniką.

Może kiedyś nawlekałaś koraliki na krosno, a może w zimowe wieczory z zapałem dziergasz swetry i czapki? To wszystko może być dla Ciebie inspiracją! Włącz do makramowych prac elementy, które są niedostępne dla osób władających tylko tą techniką.

kolor w makramie

Stwórz unikalny styl makramy, a doświadczenie zdobądź na kursie

 

Mam nadzieję, że zainspirowałam Cię do poszukiwań.

Jeżeli przyda się porcja konkretnych podpowiedzi i przykłady prac, które były moimi poligonami doświadczalnymi, zachęcam Cię do rzucenia okiem na mój Kurs makramy on-line >>

kurs makramy online

 

Celowo podrzucam tutaj tylko kilka przykładów, żeby zaprosić Cię po więcej… w kursie! Nieodzownym elementem procesu kreowania nowych rozwiązań jest społeczność i możliwość dyskusji. To znajdziesz w grupie dla uczestników kursu. Dlatego niezależnie od tego, czy dopiero zaczynasz swoją przygodę z makramą, czy też szukasz sposobu na odnalezienie własnego, unikalnego stylu, zapraszam Cię do Kursu Makramy on-line >>

 

 

dołącz do kursu makramy online

Podsumowując 5 sposobów na unikalny styl makramy:

Sposób 1: dodatki

Sposób 2: kolor

Sposób 3: faktura

Sposób 4: materiał

Sposób 5: Ty i Twoje inne techniki

Jak stworzyć unikalny styl makramy?

Najczęściej nie przez wymyślanie wszystkiego od zera, ale przez świadome eksperymentowanie z dodatkami, kolorem, fakturą, materiałem i własnymi połączeniami technik.

Co sprawia, że makrama wygląda oryginalnie?

O oryginalności makramy często decydują nie tylko same sploty, ale też dodatki, sposób budowania faktury, dobór materiałów i charakterystyczne połączenia kolorów. To właśnie te elementy są rdzeniem tego wpisu.

Czy trzeba tworzyć własne wzory, żeby mieć własny styl?

Nie zawsze. Własny styl może rozwijać się także wtedy, gdy pracujesz na znanych rozwiązaniach, ale nadajesz im własny charakter przez materiał, kolor, strukturę i dodatki.

Jak wyróżnić swoje prace z makramy?

Pomaga wyjście poza schemat „bawełna i drewno”, eksperymentowanie z teksturą, warstwami i detalami oraz włączanie do makramy elementów z innych technik rękodzielniczych. Wpis podaje konkretne przykłady takich kierunków.

Czy kurs makramy pomoże mi znaleźć własny styl?

Tak — szczególnie wtedy, gdy potrzebujesz nie tylko inspiracji, ale też regularnej praktyki, przykładów i społeczności, która pomaga rozwijać własne rozwiązania. Na stronie kursu makramy online podkreślone są zarówno nauka krok po kroku, jak i dostęp do grupy dla uczestników.

Chcesz rozwijać swój styl makramy w praktyce?

Inspiracja to świetny początek. Ale własny styl naprawdę zaczyna się rozwijać wtedy, gdy regularnie ćwiczysz, eksperymentujesz i masz przestrzeń, żeby testować własne rozwiązania.

Jeśli chcesz nauczyć się makramy krok po kroku i jednocześnie rozwijać swoje własne podejście do materiału, koloru i formy, zobacz kurs makramy online.

To dobre kolejne miejsce, jeśli chcesz:

  • lepiej rozumieć pracę ze sznurkiem,
  • rozwijać kolejne projekty,
  • ćwiczyć bez chaosu,
  • i stopniowo odnajdywać swój własny styl.

→ Zobacz kurs makramy online
https://oplotki.pl/produkt/makrama-kurs/

17 czerwca 2020/Autor aga gaczkowska
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2020/06/blog-grafika-na-social-media-szablon-2.png 788 940 aga gaczkowska https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png aga gaczkowska2020-06-17 06:00:402026-08-21 09:42:01Jak stworzyć unikalny styl makramy? 5 prostych sposobów
podcast oplotki z Agatą Garbowską Qrkoko
CASE STUDIES, Podcast, RĘKODZIEŁO, Wszystkie wpisy

Dziecięce marzenie sposobem na dorosłe życie

podcast oplotki z Agatą Garbowską Qrkoko

Rozmowa z Agatą Garbowską „Qrkoko”

Jako dzieci marzymy o wielu rzeczach. Testujemy nowości, próbujemy swoich sił, wykorzystujemy zdolności i czasem nawet nie spodziewamy się, że te nasze dziecięce próby staną się dorosłym sposobem na życie.

Mała wieś gdzieś w Polsce w latach 90. Babcia wyszywa, mama szydełkuje, tata tworzy piękne rzeczy z drewna. A wszystkiemu przygląda się z zaciekawieniem mała Agata. Agata, gdy trochę podrośnie, bierze do ręki szydełko i zaczyna tworzyć swoje pierwsze maskotki. Później odkrywa koraliki. I przepada. Zakłada bloga, stronę www, a wreszcie vloga.  Qrkoko – bo o niej mowa – to znana osobistość w naszym rękodzielniczym świecie. Z typowym dla siebie poczuciem humoru tworzy praktyczne poradniki dla rękodzielników (tych początkujących i tych bardziej zaawansowanych), tutoriale oraz kursy, pisze artykuły, nagrywa filmy. Na pewno choć raz o niej słyszałaś(-eś) 🙂

Rozmowa z Agnieszką Garbowską Qrkoko

JAK ZACZĄĆ ZARABIAĆ NA PASJI

Z Agatą – Qrkoko przeprowadziłam krótki, ale bardzo obfitujący w wiedzę wywiad.

Jeśli jesteś początkującym rękodzielnikiem i chcesz zacząć zarabiać na swojej pasji, musisz go posłuchać. Agata tłumaczy, jak być asertywnym (to ważne!), jak wycenić swoje prace, co to znaczy robić świadome rękodzieło, i dlaczego nie warto rzucać etatu z dnia na dzień.

Wiedz, że biznes rękodzielniczy to długa i wyboista droga pełna zakrętów. Trzeba się do niej dobrze i mądrze przygotować, a wtedy nic Cię nie zaskoczy (a przynajmniej nie powinno).

Pasja i pomysł na biznes

Bywają chwile zwątpienia, pokusy, by rzucić wszystko w kąt, a materiały ewentualnie sprzedać na allegro. Ale to mija, a to, co daje rękodzieło Tobie, to nie tylko satysfakcja z dobrze wykonanej pracy, ale też poczucie własnej wartości, pewność siebie i otwartość na ludzi.

Zapraszam do wysłuchania rozmowy z Agatą Garbowską, właścicielką marki „Qrkoko” 🙂

Zarabiać na pasji

12 czerwca 2020/Autor aga gaczkowska
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2020/06/podcast-z-gosciem-1.png 1080 1080 aga gaczkowska https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png aga gaczkowska2020-06-12 06:00:512026-08-21 09:41:26Dziecięce marzenie sposobem na dorosłe życie
makramowy kwietnik wiszący
RĘKODZIEŁO, Wszystkie wpisy

Jak zrobić makramowy kwietnik?

jak zrobić makramowy kwietnik

Makrama kwietnik – jak zrobić?

No właśnie… Jak?
Krok po kroku!

To nie jest trudny projekt, choć – jak powiadają – najtrudniej jest zacząć!
Na poniższych fotografiach pokazałam, Ci, że ten makramowy kwietnik może być najróżniejszy, a co za tym idzie ilość i rodzaj sznurka również

kwietnik ze sznurka

 

Jak się domyślasz, poziom trudności będzie zależał od tego, jaki projekt wybierzesz. Warto więc zacząć od czegoś umiarkowanie skomplikowanego. Dlatego od razu nasuwa się pytanie, jaki kwietnik makramowy zrobić.

Ja pokażę Ci, jak zrobić taki naprawdę podstawowy kwietnik 3D, czyli wersję, którą możesz zawiesić zarówno na ścianie, jak i luzem pod sufitem.

Zaczynamy!

roślina w kwietniku ze sznurka

Jaki sznurek, aby zrobić makramowy kwietnik?

Zanim jeszcze zaczniesz fantazyjne makramowe sploty, warto wybrać odpowiedni sznurek.
Mogłabym tutaj przytoczyć multum przykładów, ale odeślę Cię do pokaźnego kompendium, bo tam omówiłam najróżniejsze rodzaje sznurków do makramy.

Przeczytaj artykuł Jakie sznurki do makramy >>

jaki sznurek do makramy

sznurki do makramy

Ile sznurka, żeby zrobić makramowy kwietnik?

Żeby jednak nie odsyłać Cię z kwitkiem, wzięłam na tapet jeden kwietnik. Moim zdaniem najprostszy. Na jego przykładzie pokażę Ci, jak dobrać sznurek i ile go przygotować, żeby spokojnie zabrać się za zaplatanie.
Ja użyłam skręcanego, bawełnianego sznurka do makramy (tego mam najwięcej, bo na stałe jest w magazynie – https://sklep.oplotki.pl/kolekcja/frontpage/sznurek-bawelniany-niebarwiony) o grubości 5 mm.

Oczywiście, możesz użyć innego sznurka, włóczki, wełny, sznura jutowego albo sizalowego. Ba! Możesz nawet użyć starych sznurowadeł! Na potrzeby przećwiczenia splotów każdy sznurek się nada.

 

wiszący kwietnik makramowy

Ile sznurka potrzeba na makramowy kwietnik?

Ten kwietnik to 8 odcinków po 4 metry plus 2 odcinki po 50 cm. Łatwo więc obliczyć, że w sumie mamy jakieś 33 metry sznurka. Użyłam bawełnianego sznurka skręcanego do makramy o grubości 5 mm. On ma jedną kluczową właściwość – nie rozciąga się. To przydaje się podczas odmierzania jego długości. Pamiętaj, że użyta przez Ciebie włóczka może zachować się inaczej.

jak zrobić makramowy kwietnik

Kwietnik makrama jak zrobić krok po kroku?

Wystarczy znajomość jednego podstawowego splotu, który w przypadku takiego kwietnika powtarzamy w odpowiedniej konfiguracji, a zrobienie projektu nie przysporzy Ci dużych problemów.

Trudno pokazać kolejne kroki na zdjęciach, dlatego zapraszam Cię do dedykowanej grupy FB, w której pozostawiłam nagrania z czerwcowego wyzwania Jak zrobić makramowy kwietnik >>

kwietnik ze sznurka do powieszenia

Znowu, żeby nie zostawić Cię tutaj z kwitkiem, zachęcam do przygotowania sobie wszystkich materiałów i stanowiska pracy. Dzięki temu – w momencie, kiedy „odpalisz” ten mój wideo tutorial – masz gwarancję, że ZROBISZ, a nie tylko ZOBACZYSZ, jak zrobić taki kwietnik.

Zatem przygotuj sznurek, nożyczki i zwykły wieszak (tak! Taki z szafy lub łazienkowy na drzwi).

metalowy wieszak do makramywieszak do makramy

nożyczki do makramynożyczki do makramy

    1. Potnij sznurki na odpowiednie długości.
    2. Osiem długich odcinków złóż na pół i zwiąż jednym z krótszych.
    3. Tak przygotowany pęk sznurków przymocuj do wieszaka.
    4. Wieszak zawieś na drzwiach, krześle, uchwycie szafki – gdziekolwiek w domu!
    5. Chodzi o to, żeby zawiesić swoje „stanowisko pracy” tak, żeby obie dłonie mieć wolne do zaplatania.
    6. Włącz wideo tutorial…
    7. … i DO DZIEŁA!

Pamiętaj, żeby pochwalić się gotowym kwietnikiem, oznaczając #oplotki.

Tylko ostrzegam!
Makrama wciąga! I po udanym kwietniku zdecydowanie przyjdzie apetyt na więcej ☺

wyzwanie zrob makramowy kwietnikzapisz się na wyzwanie makramowy kwietnikwyzwanie oplotkipl jak zrobic makramowy kwietnik

FAQ

Jak zrobić makramowy kwietnik?

Żeby zrobić makramowy kwietnik, potrzebujesz odpowiedniego sznurka, kilku odcinków o równej długości i znajomości podstawowego splotu. To dobry projekt na początek, jeśli chcesz wejść w makramę bez bardzo skomplikowanego wzoru.

Czy makramowy kwietnik jest trudny dla początkujących?

Nie musi być trudny. To jeden z projektów, od których wiele osób zaczyna naukę makramy, szczególnie jeśli wybiorą prosty wzór i skupią się na jednym podstawowym splocie.

Jaki sznurek wybrać do makramowego kwietnika?

Najczęściej dobrze sprawdza się bawełniany sznurek do makramy. W tym projekcie został użyty skręcany sznurek bawełniany o grubości 5 mm.

Ile sznurka potrzeba na makramowy kwietnik?

W opisanym projekcie potrzeba 8 odcinków po 4 metry oraz 2 odcinki po 50 cm, czyli łącznie około 33 metrów sznurka.

Czy makramowy kwietnik to dobry pierwszy projekt?

Tak. To jeden z tych projektów, które pozwalają szybko zobaczyć efekt i oswoić się z pracą ze sznurkiem, bez konieczności zaczynania od bardzo złożonych form.

Co jest potrzebne do zrobienia makramowego kwietnika?

Na początek przydadzą się sznurek, nożyczki i miejsce, do którego można wygodnie przymocować projekt, na przykład wieszak albo uchwyt.

Co zrobić, jeśli chcę nauczyć się makramy szerzej niż tylko jeden projekt?

Jeśli po pierwszym kwietniku czujesz, że chcesz rozwijać kolejne projekty i uczyć się makramy krok po kroku, najlepszym kolejnym krokiem będzie uporządkowany kurs makramy online.

Czy jeden tutorial wystarczy, żeby nauczyć się makramy?

Jeden tutorial może świetnie pomóc na start, ale jeśli chcesz naprawdę zrozumieć pracę ze sznurkiem, ćwiczyć kolejne sploty i rozwijać swoje umiejętności bez chaosu, warto potraktować go jako pierwszy krok, a nie całą drogę.

Chcesz iść dalej niż jeden makramowy kwietnik?

Makramowy kwietnik to świetny pierwszy projekt — prosty, satysfakcjonujący i dobry na początek. Ale jeśli czujesz, że chcesz nauczyć się makramy szerzej, spokojniej i krok po kroku, zobacz roczny kurs makramy online.

To dobre kolejne miejsce, jeśli chcesz:

  • rozwijać kolejne projekty,
  • lepiej rozumieć pracę ze sznurkiem,
  • ćwiczyć sploty bez chaosu,
  • i budować swoje umiejętności w uporządkowany sposób.

→ Zobacz kurs makramy online
https://oplotki.pl/produkt/makrama-kurs/

10 czerwca 2020/Autor aga gaczkowska
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2020/06/blog-grafika-na-social-media-szablon-1.png 788 940 aga gaczkowska https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png aga gaczkowska2020-06-10 06:00:212026-04-18 15:41:58Jak zrobić makramowy kwietnik?
Podcast oplotki z Justyną Grzybowską
CASE STUDIES, Podcast, RĘKODZIEŁO

Szycie jako biznes handmade: historia Justyny Grzybowskiej

Kreatywne szycie na maszynie: historia Justyny o wartościach, macierzyństwie i biznesie handmade

Chcesz najpierw nauczyć się szyć?
Ta historia pokazuje, jak szycie może stać się początkiem marki handmade. Jeśli jesteś na etapie „podoba mi się, ale nie wiem, jak zacząć”, zajrzyj do kursu Szycie dla zielonych Moniki Bekiesz ze Scraveck Studio. To kurs szycia online dla osób początkujących, prowadzony spokojnie, krok po kroku, z myślą o pracy w swoim tempie i wykorzystaniu materiałów, które masz już w domu.

Podcast oplotki z Justyną Grzybowską

Macierzyństwo wyzwala nowe pokłady kreatywności – Rozmowa z Justyną Grzybowską o tym, jak szyć na maszynie

 

W logistyce codzienności często zapominamy o tym, czego pragniemy i do czego w życiu dążymy. Czasem jednak pewne sytuacje zmuszają nas do zatrzymania i zadumania się nad swoim pędem w niewiadomym kierunku. Nie inaczej było i tym razem. Justyna – z wykształcenia mgr inż. środowiska – po urlopie macierzyńskim dowiedziała się, że nie może wrócić na swoje dawne stanowisko pracy.

Miłość do rękodzieła, która tliła się w niej delikatnie od kilkunastu lat, w tej sytuacji rozpaliła się na dobre. Justyna zrozumiała, że nie chce wracać na etat, że oto nadszedł czas na realizację swoich marzeń i swoich wartości. Zaczęła szyć więc torby bawełniane na zakupy i wielorazowe woreczki na produkty sypkie / warzywa / owoce. Najpierw dla siebie, potem dla znajomych – gdzieś trzeba było “upchnąć” efekty jej pracy, bo zaczynały zalegać już niebezpiecznie w domu 😉

A potem poszło lawinowo.

Mama szyje na maszynie do szycia

Sprzedawaj produkty, a nie siebie

Maszyna do szycia nie zwalnia tempa, tak samo jak Justyna.

To, co mnie w niej urzeka, to że trzyma się swoich wartości i założeń: ma być ekologicznie i z jak najmniejszą szkodą dla środowiska (wykształcenie zobowiązuje). Stara się używać rzeczy z recyklingu, a bazą jej toreb jest zazwyczaj surówka bawełniana, do której produkcji zużywa się mniej wody, mniej barwników, ogólnie mniej wszystkiego. Nie podąża ślepo za trendami – szyje to, co lubi, a nie to, co jest akurat na topie. Nie kopiuje cudzych projektów, nie wypisuje na torbach popularnych napisów. Korzysta z własnej kreatywności i pomysłów swoich klientów.

Jak szyć na maszynie do szycia

Czy kreatywne szycie na maszynie może stać się biznesem handmade?

Wydawać by się mogło, że własny biznes to nic trudnego – ot, bierzesz maszynę i szyjesz. Nic bardziej mylnego. Będąc, przynajmniej na początku, sobie samemu sterem i okrętem, musisz zadbać nie tylko o produkty, ale i o zdobycie klientów. Nauka ogólnie pojętego marketingu oraz zakamarki social media potrafią niekiedy skutecznie “skrócić” dobę. Do tego dołóżmy dwójkę dzieci, męża i zwykłą codzienność.
Czy da się to wszystko pogodzić bez magicznej różdżki rozciągającej czas? Justyna udowadnia, że tak. Nie ma co ukrywać – jest harówka, ale jest też ogromna satysfakcja. Wystarczy chcieć i mieć wokół siebie ludzi, którzy będą Cię wspierać w myśl zasady:

 

Jak chcesz iść szybko – idź sam. Jak chcesz iść daleko – idź razem. 

 

Z Justyną przeprowadziłam bardzo ciekawą rozmowę – rozmawiałyśmy między innymi o tym, czy konkurencja jest sprzymierzeńcem, czy wrogiem; co jest najfajniejsze w byciu przedsiębiorcą, a jednocześnie mamą; jakie wartości można wnieść do swojego biznesu; czy warto trzymać się swoich zasad oraz czy zakładanie firmy poźniej niż wcześniej ma w ogóle sens 😉

szycie na maszynie do szycia

Posłuchaj, jak z miłości do rękodzieła można stworzyć dochodowy biznes.

Być może ta historia zainspiruje Cię do spełnienia swojego marzenia.

A jeśli jesteś jeszcze przed pierwszą torbą?

Historia Justyny może uruchomić w głowie bardzo przyjemne „a może ja też?”. Tylko że zaraz obok tej myśli często siada druga, trochę bardziej złośliwa: „no dobrze, ale ja nawet nie wiem, jak nawlec maszynę”.

I tu z pomocą przychodzi kurs Szycie dla zielonych Moniki Bekiesz ze Scraveck Studio.

To nie jest kolejna historia twórczyni, tylko praktyczny kurs szycia online dla osób początkujących. Monika prowadzi krok po kroku przez podstawy pracy z maszyną, materiały, pierwsze projekty i spokojne oswajanie techniki. W kursie możesz działać we własnym tempie, a jednym z ważnych założeń jest wykorzystanie tego, co już masz w domu, na przykład starych prześcieradeł, pościeli i tekstyliów domowych.

 

Jeśli historia Justyny obudziła w Tobie ochotę, żeby wrócić do maszyny, zacznij od kursu Moniki.

A jeśli czujesz, że szycie, makrama, szydełko, punch needle albo inna technika już dawno przestały być tylko hobby i coraz częściej pytasz siebie „jak ja mam z tego zrobić sensowny biznes?”, zajrzyj do Biblioteki biznesowej OPLOTKI. Tam rozplątujemy tematy wyceny, sprzedaży, marketingu, warsztatów i rozwijania marki handmade bez udawania, że wszystko da się ogarnąć jednym postem na Instagramie.

 

 

Podcasty, których warto posłuchać:

  • Najgorzej jest zacząć 
  • Kilka słów o scrappbookingu

Artykuły, które warto przeczytać:

  • Jak prowadzić własny biznes handmade 
  • Działalność zarobkowa na bazie rękodzieła – co warto wiedzieć

 

5 czerwca 2020/Autor aga gaczkowska
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2020/06/podcast-z-gosciem.png 1080 1080 aga gaczkowska https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png aga gaczkowska2020-06-05 06:00:452026-08-21 09:27:43Szycie jako biznes handmade: historia Justyny Grzybowskiej
CASE STUDIES, Podcast, RĘKODZIEŁO, Wszystkie wpisy

Dzień Dziecka, który uskrzydla rodzica

Babia Tereska maluje kartki Tetu Art

Opowieść o pasji, czyli kartki malowane z miłością

Dzień dziecka to takie trochę nasze święto. Niby mamy już własne dzieci, niby rozpieszczamy je pierwszego czerwca zgrabnymi niespodziankami, ale trochę tego dziecka i w nas zawsze zostaje odrobina…

Dziś zapraszam Cię do opowieści o Mamie. Z okazji niedawnego Dnia Mamy i Dnia Dziecka.

Piękna opowieść o tym, jak miłość matki wraca, jak pasja dziecka zaraża, jak w tym chaosie naszego zabieganego świata można znaleźć czas na piękną relację. Oczywiście, z rękodziełem w tle.

tetu art kartki ręcznie malowane

Skąd pomysł na aktywizację babci?

Od wielu lat, właściwie od kiedy weszłam z babcią w relację dorosły – dorosły, dostrzegam babci pracowitość i zaangażowanie w organizację codziennych obowiązków. Babcia zawsze sprawia wrażenie, że ma mnóstwo zadań do wykonania, że jest zapracowana.

Też tak działałam długo, imponowało mi to. Z czasem zaczęłam jednak dostrzegać, że w życiu musi być czas i na odpoczynek, i na przyjemność (szczególnie na sprawianie sobie drobnych przyjemności każdego dnia, delektowanie się, radość), a także, jak ważne jest posiadanie marzeń, przekształcanie ich w cele i dążenie do ich realizacji.

I wtedy też zauważyłam, jak bardzo u babci brakuje tej przyjemności, tego momentu, kiedy jest się już naprawdę zadowolonym z siebie, można puścić napięcia i ciężary dnia i po prostu pobyć w tym stanie. I szybko przyszła mi refleksja, że mając 80 lat już chyba pora, żeby sobie na to pozwolić…

Za tym poszły kolejne przemyślenia i działania, bo babcia wtedy mieszkała w bardzo ciężkich warunkach, w mieszkaniu, które wymagało włożenia ogromnej ilości pracy na co dzień, palenia w piecu, podgrzewania wody do mycia… W takich warunkach, jeszcze w zagłębiu zimna w kraju, jak się siedzi zimą pod piecem w trzech wełnianych swetrach, to się nie myśli o relaksie.

„Starego drzewa się nie przesadza”. Z tym znanym powiedzeniem musiałam się zmierzyć, próbując odnaleźć dla babci nowe miejsce do mieszkania, bardziej sprzyjające, komfortowe, po prostu ludzkie. I to nawet nie chodziło o sceptycyzm osób z zewnątrz, tylko moje wewnętrzne rozterki. Co, jeśli „wyrwę” tę moją babcię z korzeniami i ona się w nowym miejscu nie odnajdzie, wpadnie w apatię, nie będzie miała znajomych miejsc, ludzi, celu. Postanowiłam więc dużo rozmawiać, nic nie forsować, i po około 2 latach takich rozmów się udało – przeprowadzka praktycznie na drugi koniec Polski, bo blisko rodziny, do nowego mieszkania. Okazało się na szczęście, że babcia bardzo szybko doceniła tę zmianę, a ja odetchnęłam z ulgą.

Teraz można było podsunąć jakiś pomysł, zasugerować aktywność, hobby, przyjemności. Pomyślałam o szkicowaniu, rysowaniu, bo wiem, że to była pasja babci od dziecka. Słyszałam od niej wiele historii na ten temat. Babcia też bardzo się realizuje w robieniu na drutach i szydełkowaniu, ale to była po prostu jej metoda na utrzymanie trójki dzieci i później wspomaganie wnuków, więc uznałam, że ta pierwsza część – rysowanie – będzie optymalna, bo z żadnym obowiązkiem się nie kojarzy.

tetu_art_babcia_Tereska

A skąd pomysł, by z tego zrobić „biznes”?

„Biznes”, czyli pomysł na rozpowszechnienie informacji o kartkach z możliwością ich kupienia? To jest naturalna konsekwencja tych moich odkryć na temat babci charakteru. Czyli w skrócie – konieczne było połączenie przyjemnego z pożytecznym, żeby naprawdę chciało się babci w to zaangażować. Pomyślałam, że musi to być trochę „praca” i musi być przydatne. Musi być komuś potrzebne, choćby po to, żeby oczy nacieszyć.

A wychodząc od mojej jednej babci, której chciałam sprawić przyjemność, zorientowałam się, że dotykam naprawdę istotnego społecznego problemu, jakim jest aktywność i aktywizacja osób starszych. Przy okazji rozwijania tego pomysłu dotarłam do raportu Infuture Institute, z którego wynika, że samotność osób starszych to jeden z pięciu najbardziej palących globalnych problemów. W połączeniu z informacją o „starzejącym się” społeczeństwie daje to naprawdę do myślenia. Według tego raportu do 2050 roku co trzeci mieszkaniec Europy będzie miał ponad 60 lat. Czyli, że dbając dziś o akceptację społeczną osób starszych, dbamy też o swój własny byt w całkiem przewidywalnej przyszłości. Jest to więc idea, którą po prostu warto ludzi zainteresować, warto otworzyć oczy na ten niedostrzegany potencjał.

W czym przejawia się potencjał osób starszych, którego my na co dzień nie dostrzegamy?

Można by wymienić wiele przykładów, począwszy od rynku pracy, gdzie akcentuje się potrzebę synergii, zachęca do tworzenia różnorodnych zespołów, jednak do tej całej różnorodności osoby starsze zwykle nie mają wstępu.

Ale tu bym się chciała skupić na pięknie i na emanacji jego poprzez rękodzieło. Fascynuje mnie bogactwo doświadczeń takich osób, stylów, które poznały, tylu zmian trendów, których za życia doświadczyły. I w tym wszystkim ich osobiste preferencje, sięgające być może 50, 60 70 lat wstecz. To jest tak niesamowity świat i tak niepowtarzalne kreacje mogą z niego powstać, różniące się od nowoczesnego rękodzieła tym nieopisanym czynnikiem. To jest ten mistyczny składnik, którym osobiście chciałabym zainteresować odbiorcę naszego przekazu – na stronie internetowej i na Instagramie, które stworzyłam pod to rękodzieło.

tetu art kartki malowane z kwiatami

Opowiedz nam coś więcej o tych kanałach.

Chętnie, bo to z kolei była dla mnie bardzo ciekawa, odkrywcza praca. Obiecałam babci, że te jej kartki będę promować i sprzedawać, więc pierwszym pomysłem dla mnie był oczywiście sklep internetowy. Dokształcanie się w zakresie przedsiębiorczości to właściwie moje hobby, więc jakiś tam plan sobie zrobiłam. Wiedziałam, że musi być określona grupa docelowa i taką grupą dla mnie są ludzie w młodym i średnim wieku, którym bliskie są idee rozważnego korzystania z zasobów, tj. ograniczenie korzystania z sieciówek na rzecz wyjątkowych, niepowtarzalnych rozwiązań.

Dla takiej grupy z pewnością sklep internetowy będzie przystępną formą zapoznania się, zaciekawienia rękodziełem. Wystarczy spojrzeć, co proponują twórcy słynnych koronek koniakowskich na stronie koniakow.com. To jest dla mnie fenomen, eksplozja doznań, ze względu na połączenie ich tradycyjnych korzeni z bardzo współczesnym wykorzystaniem i formą zaprezentowania.

Poszłam na całość i postawiłam stronę sama, korzystając z szablonów WordPress i wtyczki WooCommerce, więc dodatkowo cały proces wdrażania tego był dla mnie frajdą, odkrywaniem nowych rzeczy.

Pomysł z Instagramem pojawił się przypadkiem, w momencie kiedy zdecydowałam się skasować swoje dotychczasowe prywatne konto i zastanawiałam się nad tym, po co mi w ogóle profil na Instagramie. Szybko doszłam do wniosku, że mnie pewnie się nie przyda, ale za to mojej babci tak! Na stronie mam zdjęcia kartek jako produktów, napisałam też parę słów na temat tego, co za tym wszystkim stoi, ale taką naprawdę subtelną i przyjazną formą budowania zainteresowania tematem okazała się możliwość publikowania treści i opowiadania kontekstu w niezobowiązującej formie. Społeczność Instagrama, skupiona wokół rękodzieła polskiego i fotografowania, też bardzo zachęca do otwierania się. Dopiero się tam rozkręcam i trudno mówić o popularności, ale czuję, że jest to bardzo przyjazne miejsce, gdzie Ci twórcy wzajemnie się doceniają, motywują.

Na jakich dodatkowych wspomnianych przekazach Ci zależy? Co to ma być za komunikat?

Publikuję na przykład zdjęcia przyrody, natury, która mnie w danym momencie zachwyciła, a jednocześnie jest od zawsze fascynacją mojej babci i źródłem jej inspiracji dla tych właśnie małych form rękodzieła w postaci kartek. Zależy mi na przekazaniu tego źródła inspiracji w czystej formie, a jednocześnie niezobowiązującej: „Hej, zobaczcie, ile piękna jest obok na co dzień, i jest takie dostępne – na wyciągnięcie ręki”.

Jest jeszcze jeden motyw, który miałam od początku na myśli. Pracuję małymi krokami, aby też przebijał z tego internetowego przekazu. To jest absolutna i niepowtarzalna wyjątkowość chwili, kiedy darujesz komuś lub otrzymujesz od kogoś taki wyjątkowy upominek, jakim jest ręcznie wykonana kartka. Zrobiłam ostatnio taki eksperyment na święta – wysłałam do kilkorga znajomych kartki zapisane życzeniami. To były zwykłe kartki z papierniczego, ładne, ale takie, jakich wiele. Odzew był po prostu fantastyczny. Ludzie do mnie dzwonili tak przeszczęśliwi, wdzięczni… W tej atmosferze nawiązywały się od razu bardzo serdeczne rozmowy. Mam wrażenie, że nikt się dziś nie spodziewa takiego miłego gestu. Aż strach pomyśleć, co będzie, jak zrobimy ten eksperyment z niepowtarzalną, ręcznie przygotowaną kartką! Sądzę, że by dech zaparło takiemu odbiorcy prezentu.

Jakie jeszcze formy rękodzieła babcia Teresa trzyma w rękawie?

Na przykład o przyrodzie powstało wiele wierszy z rąk mojej babci 🙂

Takie krótkie teksty można też znaleźć na stronie Tetu-art.pl w postaci wkładek do kartki, jeśli ktoś chciałby uzupełnić swoją kartkę ręcznie napisanym przez babcię tekstem. Dla mnie chyba najciekawszym elementem tego dodatku jest sama forma, czyli ten kaligraficzny styl pisania, którego dzieci uczyły się w szkołach kilkadziesiąt lat temu, a teraz zupełnie nam nieznany.

Wspominałam też o szydełkowaniu, robieniu na drutach. Na zaprezentowanie tego może przyjdzie też czas, a może nie… Na razie skupiamy się z babcią na rysowaniu, które jej daje największą radość i poczucie spełnienia w tym momencie życia.

tetu art wiersze babci teresy

Skąd w ogóle pomysł na nazwę Tetu?

Babcia mi się zwierzyła, że na nią kiedyś mówili „Tetuchna”. Jeszcze w czasach dzieciństwa. I to mi tak wybrzmiało ładnie, tak mi się spodobało, że postanowiłam nadać temu pomysłowi właśnie taki motyw przewodni.

Gdzie znaleźć, gdzie obejrzeć rękodzieło babci Tereski?

Ta wspomniana strona internetowa, którą tworzyłam w pocie czoła, jest pod adresem tetu-art.pl. Profil na Instagramie to: tetu_art. Na tych kanałach się obecnie skupiam. Zapraszam serdecznie do obejrzenia i do kontaktu. Utworzyłam na te potrzeby również adres mailowy kontakt@tetu-art.pl.

tetu art kartki recznie malowane (1)

3 czerwca 2020/Autor aga gaczkowska
https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2020/06/opowiesc-o-pasji-ktora-uskrzydla-oplotki.png 788 940 aga gaczkowska https://oplotki.pl/wp-content/uploads/2021/01/logo-oplotki.png aga gaczkowska2020-06-03 06:00:312026-08-21 09:24:03Dzień Dziecka, który uskrzydla rodzica
Strona 4 z 7«‹23456›»

SPRAWDŹ NASZ KALENDARZ:

Zobacz najbliższe wydarzenia

Ostatnie wpisy

  • Bez pomocy ani rusz, czyli o spotkaniach w Akademii Rękodzielnika
  • Od kosmetyków naturalnych do własnych warsztatów – historia Oli Mierzwińskiej
  • Poznaj uczestniczki Akademii Rękodzielnika
  • Akademia Rękodzielnika IV edycja: historie uczestniczek i ich działania
  • Akademia Rękodzielnika V edycja: efekty i historie uczestniczek

Sprawdź ulubione produkty naszej społeczności. Kliknij grafikę, aby dowiedzieć się więcej:

© Oplotki.pl 2021 | pomoc@oplotki.pl| agnieszka@oplotki.pl | Newsletter | Polityka Prywatności | Regulamin Sklepu Oplotki
Strona używa plików cookie. Korzystanie ze strony oznacza zgodę na zapisywanie plików cookie na urządzeniu (dysku) użytkownika.
 

Scroll to top Scroll to top Scroll to top
Zapraszamy na tegoroczną konferencję: https://oplotki.pl/handmade-biz-summit/