ARTcoaching to nie to samo, co ARTEcoaching

Wydaje się, że ta jedna „e” literka nie robi różnicy, więc często słyszę, jak używa się wymiennie artecoaching – artcoaching.

A jednak!

Czym różni się arterapia od artecoachingu?

…art(e)coaching to (upraszczając „do bólu” , by złapać tą różnicę) :

ARTcoaching – jest o tym, KTO jest coachowany

ARTEcoaching – jest o tym, JAK jest coachowany.

Po angielsku jest nieco łatwiej.

Z łatwością wygooglujesz: art coach, coach using art, art coaching /art mentoring, artist coaching…

Z łatwością wyłapiesz do której kategorii zaliczyć, czy to

-coachowanie dla każdego kto jest otwarty na pracę sztuką, jako metodą/narzdzędziem life-coachingu…

-coachowanie artystów, twórców, branży kreatywnej.

W tym wpisie zapraszam Cię do dyskusji o rękodziele i sztuce wykorzystywanych jako narzędzia rozwojowe, zwłaszcza w pracy coachingowej.

Sprawdzisz, jak możesz skorzystać z takiego rozwoju osobistego dla siebie.

Niezależnie, czy w gabinecie, czy on-line, w formacie grupowym, 1-1, czy po prostu w zaciszu domu – samodzielnie….

Niezależnie, czy pracujesz jako choach/terapeuta, czy po prostu chcesz rozwijać się przez rękodzieło/sztukę.

Czerp z artecoachingu i praktyki handmade procesu pełnymi garściami.

ARTCOACHING czyli coaching dla artystów

Coaching dla artystów to proces, który pomaga twórcom radzić sobie z wyzwaniami, przed którymi stoją. Dzięki niemu artyści mogą lepiej zrozumieć siebie i swoje twórcze procesy, a także rozwinąć pewność siebie i umiejętność podejmowania decyzji. Coaching pomaga również chronić artystów przed przeciążeniem i nadużyciami, a także budować ich obecność na rynku.

Podczas indywidualnych sesji coach skupia się na wrażliwości, doświadczeniach i potencjale artysty, pomagając mu odkryć wewnętrzne czynniki sukcesu. Wspólna praca nad rozwojem ukrytego potencjału wpływa na proces twórczy i pomaga osiągać sukcesy. Artysta uczy się, jak radzić sobie z barierami w tworzeniu, wzmacnia pewność siebie i odzyskuje dostęp do swojej twórczej ekspresji.

Art Coaching wykorzystuje odpowiednie narzędzia, aby pomóc artyście zrozumieć swoje ograniczenia i wskazać mu kierunki rozwoju. To odpowiedź na wyzwania, z którymi zmagają się artyści. Pomaga zbudować bezpieczne i twórcze fundamenty, lepiej funkcjonować w rzeczywistości i odkryć własną unikalną doskonałość, aby móc w pełni doświadczać życia jako artysta i człowiek.

ARTECOACHING czyli coaching dla (NIE) artystów dnia codziennego

Artecoaching to unikalne podejście do coachingu, które łączy tradycyjne narzędzia z technikami arteterapii.

W przeciwieństwie do tradycyjnego coachingu, gdzie główny nacisk kładzie się na rozmowę i pytania, artecoaching wykorzystuje również twórcze działania, takie jak rysowanie, gra na instrumencie, teatr czy inne formy ekspresji artystycznej.

Dzięki temu klienci mogą wyjść poza utarte schematy myślowe i dotrzeć do głębszych, często nieuświadomionych obszarów. Sztuka staje się narzędziem, które pozwala w bezpieczny sposób odkrywać ukryte talenty i emocje, co przyspiesza proces zmiany i pomaga w realizacji celów.

W swojej pracy zauważyłam, że wykorzystanie technik artystycznych pozwala na ułatwiony dostęp nie tylko do sfery mentalnej ( świadomość, nieświadomość), ale również do:

  • ciała/cielesności
  • emocji
  • energii
  • duchowości

Od czasu, kiedy w pracy coachingowej zaczęłam holistycznie podchodzić do otwierania samo-świadomości klientów, przydatne jest dla mnie rozróżnienie pokazujące to, co zazwyczaj nie jest tak łatwo dostępne w tradycyjnym coachingu (bazującym zwykle na samym umyśle):

  1. Mind: Umysł, myśli, świadomość, podświadomość, intelekt, tożsamość
  2. Body: Ciało, fizyczność, zdrowie
  3. Energy: Energia, siła witalna,
  4. Emotions: Emocje, uczucia, nastroje
  5. Spirituality: Duch, dusza, połączenie z czymś większym, duchowość (niekoniecznie rozumiana w sensie religijnym)

Grafika: 5 aspektów (sfer) bytu (człowieka)

Artecoach, oprócz wiedzy coachingowej, może czerpać z psychologii i arteterapii. Jego rolą jest wykorzystać sztukę, aby pomóc klientowi w odkrywaniu jego potencjału.

Podczas sesji artecoachingowych klienci angażują się w twórcze ćwiczenia, które pobudzają ich podświadomość i kreatywność oraz pozostałe (poza mentalną) sfery człowieka. To pozwala im spojrzeć na swoje problemy z innej perspektywy i znaleźć rozwiązania, które byłyby niedostępne w tradycyjnym coachingu.

Artecoaching pomaga również w przełamywaniu lęku, który często towarzyszy procesowi zmiany. Dzięki twórczym działaniom klienci mogą w bezpieczny sposób konfrontować się ze swoimi obawami i odkrywać w sobie siłę.

Artecoaching to podejście, które wykorzystuje sztukę jako narzędzie rozwoju osobistego. Pozwala klientom dotrzeć do głębszych warstw swojej psychiki, odkryć ukryty potencjał i skuteczniej realizować cele.

HANDMADE PROCESS – czyli SZTUKA przez podwójne „S”

Przyznam, że SZTUKĘ rozumiem jako bardzo pojemne słowo. W mojej pracy skupiam się na wybranych jej aspektach. Najczęściej wybieramtakie techniki, jak malarstwo, rzeźba, rysunek i …. RĘKODZIEŁO!

W moim doświadczeniu, częstą barierą przed wejściem w proces artecoachingowy są takie przekonania, jak:

„nie jestem artystą/ką – to nie dla mnie”

„nie umiem rysować, w szkole miałam 3 z plastyki”

„nie skończyłam ASP”….

Mogłabym mnożyć podobne bariery uniemożliwiające otwartość na bogactwo narzędzi artecoachingu. Zamiast tego odkryłam, że prosta zmiana języka w komunikacji z klientami wspiera ich otwartość na eksperymenty, twórcze narzędzia coachingowe, bardziej złożone procesy rozwojowe angażujące wszystkie 5 aspektów (sfer) ludzkiego bytu.

Niezależnie od:

przekonań,

świadomości ciała

energii

dostępu do emocji

rozwoju duchowego…

RĘKODZIEŁO, czyli HANDMADE to słowo klucz.

Choć w pracy OPLOTKI.pl od lat działam na rzecz nobilitowania postrzegania rękodzieła „bardziej poważnie” w różych aspektach:

  • biznesowo,
  • jako dziedzinę sztuki,
  • narzędzie rozwoju kompetencji przyszłości w tym kreatywności,
  • well-beingowe narzędzie rozwoju osobistego.
  • formę autoekspresji

W kontekście pracy coachingowej, skrupulatnie korzystam z popularnego postrzegania rękodzieła jako „niepoważnego hobby”, czy niewinnego „czaso-zabijacza” albo popularnej formy spędzania rozrywkowego czasu na warsztatach z przyjaciółmi, czy oglądania wiralowych filmików na Youtube z malowania mandali.

W kilkunasto minutowej mowie TEDx streściłam przekonanie, że „złoto” rękodzieła to nie PRODUKT, ale HANDMADE PROCESS. Tutaj znajdziesz nagranie:

Polskie HANDMADE PROCES to angielskie HANDMADE PROCESS (stąd to „podwójne „s”).

Dla mnie to również przypomnienie, że „S” „S” to „Sztuka Szukania” (świadomie przez duże „S”!):

  1. ulubionej techniki rękodzielniczej = otwartość na eksperymenty/nowe – od szydełkowania po druty, od wypalania w drewnie po rzeźbę, od rysowania flamastrami po malarstwo olejne, od tworzenia handmade świec, mydeł, kosmetyków, po szycie własnych ubrań*
  2. czasu na praktykowanie tego hobby = sztuka priorytetyzowania self-care, czasu na odreagowanie przebodźcowania pędzącej rzeczywistości
  3. analogowego wylogowania w dobie cyfrowego wszech-ekranu
  4. satysfakcji płynącej z namacalnych efektów pracy rąk (wwzmacniające poczucie sprawczości)

*mogłabym tak bez końca wymieniać techniki handamde

Choć w mowie TEDx nie mówiłam stricte o procesie coachingowym, 5 kroków handmade często (w nieco pogłębionej formie) używam jako ramy pracy procesowej podczas sesji 1-1/grupowych.

Grafika: 5 step Handmade Process

Kiedy mówimy o pierwszym kroku powyższego schematu – określaniu wizji, celu, ku któremu pracujemy- pomaga mi koncept HANDMADE SUKCESU. W skrócie jest to poświęcenie czasu na pracę nad jasnym określeniem, jak nasz klient definiuje sukces dla siebie. W trakcie tego procesu uzyskujemy dostęp do kluczowych wartości przez pryzmat tęsknot i przeszłych doświadczeń i realizacji. W poniższym wystąpieniu przybliżyłam nieco, jak można rozumieć definicję sukcesu handmade, bazuję na przykładzie własnym:

HANDMADE COACHING czy ARTECOACHING

Choć termin ten nie jest (jeszcze) w popularnym użyciu, często nazywam moją pracę: HANDMADE COACHINGIEM. Mam nieodparte poczucie, że artecoaching, jeżeli tylko użyty do nazwania narzędzia, metody pracy … może zapraszać niepotrzebne obawy u klientów („nie jestem artystą” itd. ) i zamyka na ten potężny skarbiec narzędzi rozwojowych.

  1. nazywam tak swoją pracę coachingową dlatego, że po dekadzie rozwijania metody OPLOTKI ™ (zestaw narzędzi coachingowych opartych o rękodzieło) przy równoległej obserwacji swoistej „mody” na rękodzieło, widzę niecodzienną okazję do zaprzęgania HANDMADE do pracy rozwojowej.
  2. moja praktyka rękodzieła i idący z nią w parze rozwój osobisty i biznesowy…nie pozwala mi przejść obojętnie obok tego potencjału
  3. rękodzieło (moim zdaniem) to również sztuka… jestem jednocześnie przekonana, że bogactwo technik handmade zasługuje na własną „kategorię” coachingową

Choć nie tytuuję się artystką, sama maluję, rzeźbię, rysuję, nałogowo szydełkuję, tworzę wielkogabarytowe prace punch needle, mozaikuję, makramuję (ponownie powstrzymam się od zbędnej enumeracji). Z pasją zwiedzam pracownie artystów handmade.

Głęboko wierzę, że sztuka odgrywa istotną rolę w coachingu, ponieważ pogłębia i wzbogaca nasze procesy z klientami, wspierając osobisty rozwój i wzrost w sposób, którego czysto werbalny coaching nie może zapewnić…jednak…czasem może być niedostępna.

Ekspresja twórcza jest formą komunikacji, która poprzedza pisany i werbalny język, a my, ludzie, używamy jej od dziesiątek tysięcy lat, aby komunikować nasze miejsce w świecie; nasze pomysły, uczucia i spostrzeżenia. Psychologia potwierdza, że tworzenie obrazów pozwala ludziom zewnętrznie wyrazić i zrozumieć to, co w innym przypadku okazywało się trudne lub wręcz niemożliwe do wyartykułowania.

Gdy myślę o słowie „sztuka”, mam pewną instynktowną reakcję. Podobnie, gdy myślę „rękodzieło”.

Czuję, że czas wykorzystać „lekkość” i „brak presji” tego drugiego słowa…

Moje doświadczenie z pracy coachingowej to odkrycie, że jeśli nie widzimy siebie jako artystycznych lub kreatywnych, mamy tendencję do polaryzacji pojęcia „sztuka” (w przeciwieństwie do „rękodzieło”, które nie budzi takich odruchów).

  • Widzimy jako coś elitarnego, dla uzdolnionych i „wybranych”…

lub – wręcz odwrotnie

  • jako coś, co dzieci robią dla zabawy i rozrywki (trywializacja sztuki).

Osądzamy siebie i oceniamy sztukę oraz artystów. Nie widzimy miejsca dla tego wszystkiego w naszym codziennym, zabieganym świecie, w „poważnym” życiu. Zdecydowanie trudno nam dostrzegać jej potencjał do rozwiązywania naszych codziennych wyzwań, osiągania stawianych sobie celów, realizowania szczegółowych zawodowych i prywatnych wizji.

[Dlatego ważne jest, aby zrozumieć, że kiedy mówię o sztuce i coachingu opartym na sztuce, nie mówię o tworzeniu ukończonych dzieł sztuki, arcydzieł ani wspaniałych rysunków do oprawienia na ścianie.]

Swoista „magia” dostępności, braku presji, gotowości do „zabawy” pojawia się, kiedy zapraszam do myślenia terminem HANDMADE.

Tutaj „sztuka” to każdy obraz, który klient tworzy, używając wizualnego, ekspresyjnego języka koloru, kształtu, linii, tekstury i obrazu, który ma dla niego znaczenie. Może to być obraz stworzony jako rysunek, malowanie, kolaż, rzeźba lub mieszanka. „Sztuka” to również (albo własciwie przede wszystkim) proces! Również ten rękodzielniczy, jak dzierganie szalika, czy toczenie ceramicznego wazonu na kole garncarskim.

Twór może być abstrakcyjny lub realistyczny.

Może być mieszanką szydełkowanego swetra w ulubionych kolorach i plątaniną nieudanych prób wydziergania pokracznego szalika. Efekt finalny przestaje być ważny.

Coaching oparty na sztuce, na rękodziele polega na tworzeniu i utrzymywaniu przestrzeni, która pozwala naszemu klientowi używać swojego ekspresyjnego języka niewerbalnego, aby zewnętrznie wyrazić swoje wnętrze, pracując intuicyjnie bez cenzury i osądzania.

Dzięki temu procesowi tworzenia, a następnie łączenia się z efektem procesu, i samym procesem (wspieranemu przez zapytania coacha), twórczość pogłębia i wzbogaca rozmowę coachingową. Przenosi naszego klienta na znacznie głębszy poziom świadomości i (samo)zrozumienia, umożliwiając znalezienie osobistych znaczeń, nowych perspektyw prowadzących do transformacyjnych zmian.

Artecoaching czy arterapia – co bardziej mi pomoże

Choć w tym tekście skupiam się na coachingu, warto mieć świadomość, że ogromnym wsparciem może okazać się arterapia. Spotykam się z pytaniem, czym właściwie różni się arterapia od artecoachingu.

Choć kusi mnie tutaj do dłuższych rozważań (podobieństw i różnic), to uproszczę znowu (do bólu) na potrzeby tego tekstu.

Podobnie, jak coaching różni się od terapii (generalnie):

-arterapia skupia się bardziej na zrozumieniu/uleczeniu tego, co było

-artecoaching skupia się na przyszłości, realizacji przyszłej wizji. Jeżeli „zagląda” do przeszłości to raczej po to, aby pracować z blokującymi przekonaniami lub czerpać siłę z wydarzeń zapamiętanych przez klienta, by go wspierać w podążaniu za wyznaczonymi celami.

Decyzja (o wyborze artecoachingu lub arterapii) oczywiście należy do klienta.

Bezwzględnie należy jednak pamiętać, że to po stronie (arte)coacha leży powinność skierowania klienta do terapeuty, jeżeli w procesie coachingowym zauważa aspekty wymagające głębszego przepracowania przeszłych wydarzeń/zwłaszcza traumatycznych.

d

Artecoaching certyfikat

Rynek coachingowy ciągle pozostaje w wielu miejscach nieuporządkowany. Mozemy tylko pozazdrościć międyznarodowych organizacji kształcących, certyfikujących i dbających o poziom pracy coachów.

Jeżeli szukasz wsparcia wykwalifikowanego artecoacha lub osoby pracującej handmade procesem, nie „daj się złapać” na certyfikaty.

Miarodajnym papierkiem lakmusowym pracy coacha jest doświadczenie oraz (jeżeli już na prawdę szukamy „papieru” potwierdzającego jego/jej kompetencje) akredytacja międzynarodowej organizacji : INTERNATIONAL COACHING FEDERATION (nawet, jeżeli legitymuje się ukończeniem jakiegoś szkolenia lub kursu – ten również jest – lub nie – akredytowany przez ICF) . Dla przykładu poniżej wklejam własne dokumenty:



A tutaj to, co znalazłam w internecie o artecoachingu, jeżeli chcesz poczytać więcej po polsku :

Serdecznie polecam spójny i przyjazny sposób mówienia (nawet o złożonych konceptach!) Małgorzaty Marczewskiej, tutaj cytat z jej strony (na temat artcoachingu):

„ArtCoaching to proces polegający na odkrywaniu i wzmacnianiu potencjału  twórców i środowisk kreatywnych. Prowadzi do zwiększenia świadomości emocjonalnej, pomaga wyznaczać i realizować cele spójne z osobowością twórcy. Daje wiedzę niezbędną do budowania silnej, świadomej i empatycznej obecności na rynku kultury i sztuki.”

A tutaj jeszcze w temacie różnicy między artecoachingiem i artcoachingiem – cytując Katarzynę Bogusz-Przybylską z jej strony www:

„Na samym wstępie warto zaznaczyć, że nigdzie, w żadnej ustawie lub słowniku, nie znajdziemy rozróżnienia czy jasnej definicji czym są i czym różnią się między sobą artecoaching i art-coaching. W większości przypadków pojęcia te stosowane są zamiennie, bez zastanowienia i zagłębienia w ich istotę. Warto jednak rozdzielić i jasno sprecyzować definicję każdego z nich.

Nazwę art-coaching (pisaną także jako artcoaching) spotykamy przy okazji wszystkich procesów coachingowych, w których klientami są artyści (aktorzy, malarze, kompozytorzy itd.). Nazwa (jak wiele innych) wzięła swoje początki w USA, gdzie pojawili się pierwsi art-coachowie. Art-coach to osoba, która skończyła profesjonalne szkolenie coachingowe i w swojej pracy wykorzystuje narzędzia dostępne wszystkim coachom. To, co różni art-coacha od kolegów coachów to klient. Art-coach pracuje bowiem ze wszystkimi osobami, które nazywają się artystami.

Artecoaching nie jest pojęciem odnoszącym się do tego Z KIM pracuje coach, ale do tego JAK pracuje. W pracy artecoachingowej wykorzystanie klasycznych narzędzi coachingowych jest wzbogacane o techniki pochodzące z arteterapii – ćwiczenia i zadania oparte na działaniach twórczych. Na przykład, w artecoachingu zamiast mówić o celu, możemy go narysować, zamiast mówić o przeżywanych emocjach, możemy zagrać je na instrumencie. Ćwiczenia takie wyrywają nas z codziennych schematów, z bezpiecznego środowiska zwanego strefą komfortu, przenoszą nas na tereny mniej znane, ale bardziej rozwojowe, w których uruchamiana jest podświadomość. Sztuka pozwala w bezpieczny sposób wydobyć na światło dzienne treści, które ukryte są głęboko w każdym z nas, talenty, które trudno zauważyć w codziennym zabieganiu. Dzięki temu zmiana zachodzi szybciej, a klient dzięki artecoachingowi szybciej realizuje postawiony cel.

Magia artecoachingu

Prowadzenie procesów artecaochingowych nie jest łatwe. Artecoach powinien mieć nie tylko wiedzę coachingową, ale także znajomość zagadnień psychologii oraz arteterapii. Wielu coachów opiera swoją pracę głównie na zadawaniu otwartych pytań. Klient odpowiadając na nie, odkrywa w sobie nowe rozwiązania, zauważa to, czego dotąd nie dostrzegał i dzięki temu osiąga założoną przez siebie zmianę, zaplanowany cel. Artecoach uruchamia w klientach pokłady uśpionej energii, dzięki angażowaniu w ćwiczenia oparte na wykorzystaniu różnych dziedzin sztuki. Artecoach przychodzi na spotkanie z klientem „uzbrojony” w kredki, farby, książki, a nawet instrumenty muzyczne.

Klient decydujący się na spotkania z artecoachem, wybiera pracę angażującą bardzo mocno podświadomość. Dzięki artecoachingowi docieramy do sfer, których nie jest w stanie uruchomić żadne słowo. W artecoachingu jest więcej ciszy i skupienia. Klient częściej pozostaje ze swoimi myślami już w trakcie sesji coachingowej. Poproszony o narysowanie, ulepienie z plasteliny lub zagranie swoich emocji, uruchamia kreatywność, budzi w sobie uśpionego artystę. Sztuka przełamuje bariery. Podświadomość podpowiada rozwiązania, których nie można zobaczyć pracując standardowymi technikami coachingowymi. W artecoachingu wzbogacenie pytań otwartych o arteterapeutyczne ćwiczenia przenosi klienta i coacha w inny wymiar pracy.

Zastosowanie działań twórczych w procesie coachingowym wyrywa klienta ze schematów. Pozwala to ominąć opory, które pojawiają się przy zwykłej rozmowie. Prace plastyczne wykonane w trakcie sesji artecoachingowych na dłużej niż słowo pozostają w pamięci, a co za tym idzie, efekty ćwiczeń arte wykorzystanych w coachingu mają szansę utrzymać się dłużej.

Przełamać lęk

Wiele osób czuje potrzebę zmiany. Większości z nich towarzyszy jednak lęk, który hamuje przed podjęciem działania. Praca artecoachingowa pomaga w bezpieczny sposób poradzić sobie z tym lękiem i osiągać cele wykorzystując potencjał, jaki drzemie w nas już od dzieciństwa.”

Chcesz podzielić się refleksją na temat tego tekstu?

Pisz bezpośrednio do mnie: agnieszka@oplotki.pl lub odwiedź www.agnieszkagaczkowska.pl

Chcesz skorzystać z warsztatów artecoachingowych i/lub handmade?

Sprawdź aktualne wydarzenia:

https://oplotki.pl/warsztaty-stacjonarne/

Chcesz skorzystać z sesji artecoachingu/handmade procesu?

Rezerwuj tutaj: https://app.zencal.io/u/agnieszkagaczkowska/coaching

drogie rękodzieło

Dwie stówy za poduszkę ze śmieci?! Oszalałaś?!

Takimi słowami mąż powitał kolejne z moich instagramowych znalezisk. Mam jakąś taką dziwną przypadłość, że szperam – szczególnie wieczorami i nocą, kiedy maluda skutecznie wyrywa mnie ze snu „na karmienie” – i kompulsywnie kupuję rękodzieło…

A potem przychodzą do domu paczki i paczuszki, które mąż skrzętnie przechwytuje i krytykuje 😉

Nie pytaj, z jakim oburzeniem przywitał informację, że za podusię (taką do samochodu, na kark) zapłaciłam nieco ponad sto siedemdziesiąt złotych przesyłką…

No i oczywiście, kiedy powiedziałam mu, że przekonała mnie informacja, że to materiał z recyklingu, to obruszył się jeszcze bardziej!!!

Czyli jakieś resztki z odzysku, tak?!

I za to tyle dałaś?!

Przecież na allegro bym Ci znalazł za dwie dychy!

rękodzieło less waste

Mąż nie kuma mojej słabości do nurtu less waste, sam jest minimalistą totalnym, więc prędzej nie kupi w ogóle, niż wyda na coś, co nie jest absolutnie potrzebne. No i zawsze tym argumentem „wygrywa” wyścig pt. „Kto jest bardziej eko”.

Nie pytaj, jaki argument mu dałam, kiedy próbowałam wybrnąć z impasu słowami:

Ale ta poduszka jest wypełniona łuską gryki!

Odpowiedział:

Czyli odpady spożywczo-przemysłowe zapakowane w śmieci?! NO BRAWO!

rękodzieło zero waste

I zaprzestałam dyskusji.

Wróciłam do komputera i dopisałam kolejną notatkę do drugiego modułu kursu o wycenie rękodzieła:

„Opowiedz o tym, dlaczego cena nie ma znaczenia, jeżeli wartości, które komunikujesz swoim produktem, są ważniejsze niż kilka złotych więcej”.

Popatrzyłam na moją podusię-liska i zatęskniłam za dalekim wyjazdem – tym razem z karkiem łagodnie otulonym, a nie „połamanym” od samochodowych wstrząsów…

podusia lisek oplotki

A Ty?

  • Jak myślisz, czy rękodzieło musi być drogie?
  • Kiedy ostatnio kupiłaś rękodzieło?
  • Było drogo?
  • A może tanio?
  • Co poczułaś, klikając guzik „kupuję”?
  • Może coś, co sprawiło, że postanowiłaś wreszcie zmierzyć się z tematem wyceny rękodzieła?

Pokochaj wycenę rękodzieła –  z kursem online

Jeżeli tak, skorzystaj z oplotkowego kursu przygotowanego dla rękodzielników. Sprawdź szczegóły i raz na zawsze rozpraw się z tym tematem. Szczegóły na stronie: Pokochaj wycenę rękodzieła – kurs online

Masz ochotę poczytać więcej o wycenie, zajrzyj do tego wpisu:

Jak dobrze wycenić rękodzieło?

Jeżeli czujesz, że to nie jest ten moment, aby zająć się wyceną Twojego rękodzieła, ale chcesz pozostać w kontakcie i otrzymywać bieżące informacje o tematyce związanej z wyceną rękodzieła, zapisz się na nasz newsletter:

Obrazek tytułowy na co wydajemy pieniądze

Dzisiaj będzie przypomnienie artykułu (wklejam jego treść poniżej), który na początku 2025 wydaje mi się aktualny bardziej, niż kiedykolwiek…czyli NA CO WYDAJEMY PIENIĄDZE

Inflacja szaleje, w portfelach zostaje podobno coraz mniej, a memy o maśle biją rekordy popularności.

Dzisiaj na przekór marazmowi, wkładam „kij” w mrowisko i „namawiam” Cię do optymizmu, zwłaszcza, jeżeli prowadzisz własny biznes – rękodzielniczy, onlajnowy….albo przymierzasz się do startu…

Owszem – coraz uważniej oglądamy każdą złotówkę….ale czy rzeczywiście radykalnie przestaliśmy wydawać pieniądze?

Ja sama wykorzystałam czas po-pandemicznego kryzysu do potężnej porcji edukacji finansowej i inwestycyjnej.

Pochwalę się!

W końcu dostałam oficjalne „papiery”, by mieć poczucie odcięcia od szarlatanów internetowych, którzy ucząc o pieniądzach, sami o nich nie wiele mają pojęcia ;PPP

A tak całkiem poważnie – parkuję sobie tutaj takie poklepanie po plecach za kawał solidnej, potwierdzonej wiedzy, narzędzi pracy z klientkami i aktualnego know-how wokół inwestowania i zarządzania majątkiem firmowym i prywatnym.

Po maratonie ponad 3-letniej edukacji finansowej i (w końcu) ostatecznej 3-stopniowej certyfikacji…piszę z tym samym przekonaniem, co na początku zeszłego roku, aby podzielić się z Tobą moim poglądem na temat wydawania pieniędzy.

Zapraszam Cię do lektury nowego-starego wpisu.

Nowego – bo mam wrażenie, że mechanizmy, o których pisałam rok temu nie tylko się potwierdziły, ale będą się pogłębiać.

Starego – bo wiele z planów na 2025 to kopiuj-wklej tego, co w zeszłym roku….bo to po prostu ZŁOTO…i w końcu uczę się nie wymyślać „koła na nowo” zwłaszcza, jeżeli świetnie się toczy…

A

A teraz treść samego artykułu, do którego nawiązuję – czyli przeklejony wpis z przełomu 2023/24:

Na co wyd(aje)my pieniądze, czyli plany na 2024

O czym dzisiaj?

O planowaniu – ale krótko o ogółach (bo szczegóły zobaczysz w akcji już niebawem), szerzej o finansach!

Na co wydajemy pieniądze? Bo że wydawaliśmy, wydajemy i wydawać będziemy – to fakt. Nasi klienci też – nawet jeśli kryzys nie zbyt ochoczo odpuszczcza – więc to nie jest czas na poddawanie się, ale na mądre zarządzanie zmianą.

O tym, że planujemy ostrożniej, bo zewsząd czarne scenariusze, tym bardziej “w cenie” jest doświadczenie (Ceń siebie!) 

O tym, że inwestycja w edukację to zawsze dobre posunięcie. 

Jeżeli wolisz słuchać poniżej znajdziesz jego wersję w formie podcastu:

Mogłabym rozpisywać się na temat planów, ale podrzucę Ci tylko kilka punktów. Wolę przejść do tematu finansów, bo plany zobaczysz w detalach już w najbliższych miesiącach. Jeżeli zaglądasz tutaj często – wiesz, że wolę działać, nie gadać.

No dobra – lubię gadać – ale o tym, co już zrealizowane, a nie pozostające tylko w sferze planów… więc w 2024 roku spodziewaj się:

  • warsztatów rękodzielniczych i biznesowych STACJONARNIE (TAAAAK! W końcu) w Poznaniu (i nie tylko).
  • mojego jeszcze większego skupienia na płacących klientkach (szykuje się wiele bonusów, o których będziemy pisać mailowo tylko do klientów, a których nie będzie widać „na zewnątrz”)

Pełne „PRZECIEKI” znajdziesz w naszym comiesięcznym newsleterze (i tak! Celowo Cię do niego zapraszam, bo coraz mniej będzie widać oplotkowych działań „na zewnątrz”, a coraz więcej będzie się działo „pod powierzchnią” dla naszych subskrybentek i klientek)

Podczas świątecznej przerwy miałam okazję nadrobić długo odkładane spotkania (oczywiście przy dzierganiu!) i choć chciałam pisać o nowych modułach w kursach rękodzielniczych (czekaj na te nowe projekty! nadchodzą nowe dziergane moduły w kursie szydełkowania), to jednak postanowiłam poruszyć temat, który nie schodził z ust. 

I nie mówię o jednym spotkaniu!

Czy z rodziną, czy bliższymi znajomymi, czy z partnerkami biznesowymi – temat finansów, inflacji, kryzysu i tego “co teraz?” nie schodził z tapetu!

Podzielę się więc z Tobą tym sposobem myślenia, który sprawia, że na przekór wszystkiemu – kolejny rok w Oplotki.pl zamykamy na dużym plusie pomimo (a może właśnie ze względu na) wieeeelu inwestycji i dynamicznego rozwoju. 

Na co wydajemy pieniądze? Czyli wydawaliśmy, wydajemy i wydawać będziemy – nasi klienci też

Piszę to, aby Ci pokazać, że jeżeli jesteś twórcą poniższych produktów lub usług (albo wieeelu innych, których nie zdołałam umieścić w tym zestawieniu) to prawdopodobnie tak, jak ja, zastanawiasz się: “Czy klienci będą kupować, przecież TAAAAKIE CZASY…?!” 

Piszę to zestawienie, żeby Ci pokazać, że z dużym prawdopodobieństwem będą, ale istneje duża szansa, że inaczej, niż zwykle. I choć może nieco bardziej ostrożnie będę obracać złotówkami… to i tak będę je puszczać w obieg… 

Co z tego dla Ciebie? 

To nie czas, aby chować głowę w piasek jako przedsiębiorczyni. 

To czas, aby myśleć!

Ale po kolei…

Na co wydaję (a właściwie na co wydajemy) pieniądze:

#czas z rodziną – tutaj nie oszczędzam(y) –  hotele, wyjazdy, lodziki i pierdoły na straganach dla kolegów i koleżanek naszej trójki, bo przecież jak bez tandetnej maskotki dla koleżanki ze szkolnej ławki wrócić znad morza ;P  (to akurat z umiarem, ale jednak) – mam poczucie, że tutaj wydaję jak szalona (czyt. niewspółmiernie do zarobków), ale też czerpię z tego (jak na razie) dziką frajdę.

#dom – meble (używki z OLX stoją u nas obok designerskich perełek za krocie, a akcesoria raczej w kategorii ilościowej pt. „minimalizm” niż „rupieciarnia”) kupuj(emy)ę impulsywnie. Czerpię z tego dziką radość. A to zasłony w szalonym granacie, a to podobrazie za miliony monet, bo właśnie taki, a nie inny format mi się przyśnił, żeby go zapaćkać farbą, a to włóczka, z rasowej, ręcznie barwionej wełny, która zmultiplikowała się rozmiarem (och-nastego) koca, który namiętnie dziergam przy dokumencie z Netflixa (i wyszło 30 motków, pięć dyszek każdy…) nie liczę, mam ten luksus podążania za własnym gustem, preferencjami dzieciaków i męża… kocham być w domu (tu też pracuję) i szastam na wszystko, co znim związane… ot tak już mam.

#rozwój osobisty – kurczę – dotarło do mnie, że gdyby mój mąż zobaczył moje coroczne podsumowania wydatków na inwestycje w programy rozwojowe, mastermindy, indywidualne coachingi, mentoringi i doraźne usługi fachowców zaglądających za kurtynkę Oplotki, by pomóc nam generować innowacje… ehh… zawał ;P – ale wiem, że to nie wydatki – to INWESTYCJE, które ZAWSZE się zwracają, niezależnie czy od razu, czy na przestrzeni czasu… tu nie szczędzę, wolę przyciąć gdzie indziej.

#książki – mam ogromną słabość do papieru – choć czytam też na Kindlu i słucham na Audible, wydaję bez opamiętania i co lepsze pozycje pakuję co roku w formie prezentów dla najbliższych klientów – nieuleczalne uzależnienie, nawet nie próbuję z nim walczyć. Wąchanie zapachu nowej książki przy nastrojowej lampce, pod wełnianym kocykiem, kiedy dzieciaki padły spać…ten moment zanim zanurzę się bez pamięci w lekturę, wiedząc, że oczy odpoczywają od niebieskiego światła ekranu… BEZCENNE (wartość przemyśleń płynących z wiedzy zawartej na tych stronach – nieporównywalna do ceny tych książek ;P – tak sobie usprawiedliwiam ;P – może zacznę wrzucać na nasz kanał YouTube polecenia co ciekawszych – też trochę dla siebie, żeby pamiętać, do których pozycji regularnie wracać).

#czas – wszędzie tam, gdzie mogę wydelegować zadanie i oszczędzić zasobu, który nigdy do mnie nie wróci  (nie wiem, może to taka obsesja, która przychodzi z upływającymi latami) wart jest dla mnie każdych pieniędzy – zatrudniam, kupuję programy do automatyzacji zadań, wypycham co się da ze swojej listy zadań do zrobienia (czasem udaje się bezpłatnie podrzucić mężowi albo dzieciakom ;P).

I tyle

Zero jachtów

Zero prywatnych odrzutowców!

Zero lansu biżuterią, czy torebkami ze znanym logo. 

🙂

Auto – używka z rysami na boku

Ciuchy – zazwyczaj z second-handów lub udziergane/uszyte samodzielnie na przemian z okazjonalną superdrogą „fanaberią”

Kosmetyki w wersji minimal, najczęściej jako prezenty handmade od twórców “z branży” lub od mamy (nie mam tak wrażliwej cery, ona tak, więc w spadku dostaję dużo takich cudów z reklam, co kupiła a jej nie służą, a u mnie bez zarzutu facjatę, czy ciało smarują, nawilżają, peelingują, złuszczają, odżywiają, wygładzają czy co to tam się jeszcze robi w tym wieku ze skórą).

Pewnie by się znalazło jeszcze trochę pozycji do tej listy, ale pewnie łapiesz klimat.

Mój tata się dziwi, że na hotel potrafimy więcej wydać więcej, niż na ratę mieszkania.

Dziadek się dziwi, że nie jeździmy jeszcze nowoczesną hybrydą (marzymy o Tesli i jeszcze spory kawałek do niej mamy;P).

Mama się dziwi, że nie biegam po galeriach, skoro w Poznaniu jest ich najwięcej na metr kwadrat powierzchni metropolitalnej…

A sąsiedzi pewnie się dziwią, że Sylwestra spędzamy sami w domu zamiast imprezować.

I CO Z TEGO DLA CIEBIE?!?!

Na co wydajemy pieniądze?

„W cenie” jest doświadczenie (Ceń swoje!) 

Nie pozwól NIKOMU decydować za Ciebie, na co wydajesz TWOJE pieniądze.

Ani społeczeństwu (kto też nam włożył do głowy – ten odrzutowiec i drinki z palemką na plaży – jako symbol bogactwa ;P)

Ani partnerowi („bo wypada, bo wszyscy na Sylwestra cośtam…” – Nie! dyskutujmy ze sobą!)

Ani znajomym („Postaw się, a zastaw się??”- Nie! Ave asertywność!)

Ani bliższej, czy dalszej rodzinie, ani dzieciakom!

No NI-KO-MU!

Wduś pauzę za każdym razem, kiedy coś w środku Ciebie robi zgrzyt podczas decyzji o wydaniu kilku złotych! Zapytaj wtedy siebie – czy ja tak chcę, czy tylko robię, co mi wtłoczyli do głowy, że powinnam, z moimi pieniędzmi!

(Dla przykładu – sama nie miałam oporu, żeby na lekcje angielskiego wydawać krocie bez większych oczekiwań wobec dzieci… ale już na rozwój osobisty dla siebie… często wydawałam z wielkimi wyrzutami sumienia i turbo-presją zwrotu z takiej inwestycji, na szczęście jest już lepiej i dalej pracuję nad tym…dałam sobie prawo zarabiać nie tylko na dzieci, ale i własne „zachcianki.)

Piszę o tym, bo Twój klient/klientka też jest coraz bardziej świadomy – i Twoje produkty często wybiera zgodnie, albo wręcz przeciwnie – wbrew (innym, trendom, poleceniom, odradzaniu, tu wstaw dowolne). To znaczy – wybiera, bo zrobiłaś wystarczająco dobrą pracę wokół zakomunikowania wartości. 

A to znaczy, że to na Tobie, nie na kimś innym, ciąży odpowiedzialność odpowiedniego zaprezentowania swoich produktów i usług. 

Umiejętność prawidłowej wyceny i komunikacji oferty nigdy nie była tak ważna, jak teraz. 

Skąd ta teza?

Dzieciństwo jako córka dwójki przedsiębiorców nauczyło mnie ODKLEJAĆ bogactwo od zasobności portfela. Bywało bardzo obficie, bywało i bardzo krucho, ale NIGDY nie czułam biedy, nawet, kiedy mama kroiła parówki na 4 kawałki (wzdłuż ;P ), żeby lepiej na talerzu wyglądały. Piszę o tym, żeby Cię zatrzymać – i zapytać, czy aby w dobie inflacji nie zaczęłaś sprawdzać częściej, co jest NAPRAWDĘ ważne? 

Czy przypadkiem ostatni rok nie stał się katalizatorem mądrych decyzji? 

Śmieję się czasem, mówiąc, że sinusoidę wzlotów i upadków mam przećwiczoną dzięki dzieciństwu jako córka seryjnych przedsiębiorców. Coś w tym jest. Ale ta umiejętność nie jest zarezerwowana tylko dla pokoleń ludzi spoza schematu. Nauczyłam się kreować przebogate doświadczenia materialne, duchowe, energetyczne, emocjonalne POZA determinantą finansów. I co najciekawsze – finanse przyszły w ślad za tym. Ty też możesz się tego nauczyć- po prostu poddając w wątpliwość utarte schematy. Tylko tyle i aż tyle.

Ciebie też zapraszam do refleksji.

Co dla Ciebie znaczy bogactwo, obfitość, pełnia?

Czy przypadkiem Twoje produkty i usługi nie sprawiają, że Twój klient może poczuć się “bogatym” nawet mimo wydania relatywnie niewielkiej kwoty?

Czy poczucie “pełni” jest zdeterminowane wpływami na konto, czy może totalnie odklejone od sytuacji finansowej?

W grudniu opowiadałam Ci dużo o mojej mentorce biznesowej Sigrun, która pokazała mi, jak zarabiać w on-line kwoty, o których wcześniej nawet nie śniłam jako właścicielka biura architektonicznego z kilkuletnim doświadczeniem. Rozdawała na przełomie grudnia i stycznia bezpłatnie szkolenia warte minimum z tysiąc dolarów, a mimo to wiele osób nie znalazło czasu, żeby skorzystać. Trąbiłam o nich, gdzie się da i dzięki temu – jednocześnie – wiele osób wydusiło z nich turbo-wartość i zamieniło na kroki w swoich biznesach, które teraz generują i generować będą stałe przychody. 

Ps. Wiele z osób, które ode mnie dowiedziały się o programie KICKSTART od Sigrun nawet zainwestowało w udział w tegorocznej edycji! Program tani nie jest, ale jego WARTOŚĆ jest gigantyczna! Sama – ponownie- będę brać w nim udział. Tradycyjnie – i jako uczestniczka i jako mentorka wspierająca innych swoją wiedza i doświadczeniem…

Dzisiaj jednak – chcę Cię zatrzymać przy temacie FINANSÓW!

Chcę Ci przedstawić osobę, dzięki której poczułam mentalnie o krok dalej na tej finansowej ścieżce. 

To dzięki mojej mentorce Sigrun – poznałam Ann – osobę, która również ją wspiera w budowaniu niezależności finansowej. Ann Wilson – o przemiłej ksywce “The wealth Chef” to zdecydowanie osoba, którą warto znać i obserwować. BA! Nawet Sigrun, w swoich epickich szkoleniach opiera się na jej wiedzy i doświadczeniu.

To dzięki niej jeszcze bardziej zaczęłam kojarzyć bogactwo z budowaniem finansowej niezależności i zainwestowałam w naukę konkretnych narzędzi i instrumentów do pomnażania tego, co mam, zamiast wiecznej pogoni za zarabianiem więcej.

Zainwestowałam w edukację finansowo-ekonomiczną, której zdecydowanie mi brakowało. Dołączyłam do Finanacial Freedom University prowadzonego przez Ann Wilson. Nie musisz od razu kupować całego programu – ale już zdecydowanie polecam jej bezpłatne wyzwanie. Organizuje je co roku (w zeszłym roku też Ci je polecałam)

Dzięki Ann i jej programowi Financial Freedom University, w końcu zrozumiałam giełdę, NFT, Indeksy, kryptowaluty i inwestowanie w złoto, czy nieruchomości. Jeszcze Ci o tym więcej napiszę, bo widzę, że w moich mastermindach – dyskusja o finansach wre i to chyba temat wart szerszej uwagi  – tymczasem donoszę o bezpłatnym szkoleniu ANN Wilson, bo może i dla Ciebie taki moment podsumowania zeszłego roku i planowania przyszłego zatrzymał nad własną sytuacją finansową. Nawet, jeżeli nie inwestujesz i nie planujesz – rozumienie finasowych mechanizmów dzisiejszego świata to wiedza, której nikt nam nie dał (i teraz rozumiem, dlaczego!). Tę wiedzę trzeba sobie wziąć samemu, bo w interesie wszystkich dookoła jest, abyśmy bały się finansowej wiedzy i z niej nie korzystały.

Zrozumiałam, że nie tyle chodzi o to, ile zarabiamy, ale o to, jak się potem z tymi finansami obchodzimy, by je pomnażać -dla mnie to był skok mentalny nie z tej ziemi. Taki szok w stylo „czekaj czekaj, to nie chodzi o zarabianie coraz więcej, ale o mnożenie tego, co już zarabiamy?!?!” Serdecznie polecam takie podejście – mega uwalniające od zasuwania i wiecznego „więcej” kosztem siebie, czasu, zdrowia, ŻYCIA.

Ja oczywiście też będę brała udział w tych szkoleniach, więc jeżeli tylko masz ochotę po tych szkoleniach przegadać poruszone tematy w polskim gronie – to zapisz się na moją listę mailową – na pewno zorganizuję jeszcze jakieś dodatkowe spotkanie po tej serii szkoleń, żeby się powymieniać naszymi wnioskami i po prostu poplotkować wokół tego tematu.

Dlaczego Ci o tym piszę? 

Wydałam w tych ostatnich, trudnych podobno, czasach kupę pieniędzy na programy on-line. Wiele z nich, tak jak Financial Freedom Univerity, było w dolarach, więc przy aktualnym przeliczeniu waluty – możesz domyślać się, ile razy przemyślałam tę inwestycję. 

Mimo wszystko – zainwestowałam.

I wiem, że to najlepiej “wydane” pieniądze w tak trudnych czasach. 

Nie tylko dlatego, że rozumiem teraz, jak operować finanasami, żeby szczególnie dziś korzystać z szans, jakie daje nam kryzys (Tak! Dobrze czytasz! W takich czasach jest ukrytych wiele szans!), ale pozwoliło mi to przyjrzeć się sobie jako klientowi.

Czy kryzys sprawił, że odłożyłam tę inwestycję na potem? 

NIE, wręcz przyspieszył decyzję!

Czy sprawił, że zrezygnowałam z zakupu?

NIE, stał się jego powodem!

Czy byłam jedyną, która zainwestowała w ten program?

No… nie… jest nas ARMIA!

Twój klient/klientka – też będzie kupować – ale tylko wtedy, kiedy poczuje, że to inwestycja, która warta jest jego/jej pieniędzy! Zwłaszcza teraz.

To Twoje zadanie, aby zakomunikować tę wartość. 

Teraz – bardziej, niż kiedykolwiek.

A piszę Ci o tym dlatego, że

Grafika do wpisu Na co wydajemy pieniądze? Inwestycja w edukację to zwasze dobra inwestycja

Inwestycja w edukację to zawsze dobra inwestycja 

Zauważyłam, że nie działają teraz w biznesie gotowe schematy kalkowane 1-1 od naszych (nawet najlepszych) mentorów. 

Co sprawdza mi się najbardziej to dostęp do ludzi, którzy wiedzą lepiej i chcą się dzielić doświadczeniem, pomysłami, dyskusją, czasem – zwłaszcza spoglądając na to, co robisz z perspektywy swojej wiedzy. 

W taki dostęp do ludzi, którzy znają się na czymś, czego potrzebuję… inwestuję najwięcej, bo wiedza w tak niepewnych czasach jest warta więcej, niż złotówka (zwłaszcza przy tej inflacji ;P). To wiedza przekłada się na strategiczne decyzje, które dają dźwignię zmian. W tak pędzącym świecie, kalibracja trajektorii lotu o milimetry, ma w skali życia olbrzymi wpływ na destynację. 

PS. Ann Wilson i jej bezpłatne szkolenie to zaledwie jedna dzisiejsza  „polecajka”. Kompletną listę moich mentorów znają uczestniczki moich mastermindów – tam mamy więcej przestrzeni na dzielenie się takimi perełkami – jeżeli czujesz, że tego właśnie teraz Ci potrzeba – zanurzenia w gronie, które pociągnie Cię do przodu – klikaj link do strony mastermindu i aplikuj – jeżeli czytasz ten tekst w momencie, kiedy grypy matermindowe są wypełnione, a nabór zamknięty, a chcesz popracować, napisz do mnie, postaram się znaleźć rozwiązanie.

Dlaczego piszę Ci o mastermindzie?

Bo uświadomiłam sobie dzięki uczestniczkom poprzednich edycji, że moje siły i umiejętności są przydatne w tych niepewnych czasach.

Więcej filmów o i wokół mastermindu znajdziesz na dedykowanej playliście YouTube: Mastermind – klucz do sukcesu

Lata budowania Oplotki.pl pokazały mi, że potrafię zamieniać trudne sytuacje w nowe możliwości, a gallupowy wizjoner pozwala mi kreować nietuzinkowych rozwiązań na pęczki.

Czerpię z doświadczenia oplotkowych projektów (crowdfundingu, selfpublishingu książki, budowania zdalnego zespołu, przygotowania mowy na Tedx Warsaw Women, zarządzania organizacją i społecznością, prowadzeniem warsztatów handmade dla klientów korporacyjnych…)  – pomogę Ci zaplanować duże projekty i zaprojektować strukturę wsparcia, aby je zrealizować. 

Weź moje know-how z budowania OPLOTKI do swojej branży

Zdecydowanie zbyt długo pozostawałam w komfortowym ukryciu – w bezpiecznej branży handmade, którą znam na wylot – było mi tu cieplutko, dopóki kryzys nie wywołał do tablicy. Moje klientki same wygrzebały mastermind z czeluści internetu (postawiłam stronę z ofertą już lata temu, ale jej nie promowałam) i zmusiły do otwarcia się na ludzi spoza branży, abym w końcu przestała mówić: “nie, bo to nie handmade, nie doradzam”. 

Wraz z 2024 coraz śmielej robię to, co robiłam po cichu – pokazuję, jak z mojej wiedzy i doświadczenia z rozwijania Oplotki można brać pełnymi garściami i przekładać na rozwiązania w dowolnej branży – zwłaszcza on-line. 

Nie twierdzę, że mam wszystkie odpowiedzi, ale wiem, że stworzyłam wehikuł, który odpowiedzi generuje dzięki wiedzy każdej z uczestniczek programu, i sumarycznej wiedzy naszej wspólnej dyskusji – a to jest na wagę złota!

To moje klientki uświadomiły mi że lata budowania atmosfery relaksu podczas warsztatu rękodzieła procentują szybkim wprowadzaniem grupy na poziom otwartości, który owocuje kreatywną, biznesową burzą mózgów. Wspólnota ponad podziałami. Wyciąganie tego, co nas jednoczy ponad to, co dzieli, żeby wspólnie generować innowacje. Kiedy przekładamy to na realia biznesu on-line – dzieją się rzeczy, których sama nie jest w stanie realizować żadna z nas z osobna!

To dlatego zapraszam Cię do programu, gdzie udowadniamy, że najlepszy czas na wzrost jest teraz. Na przekór czarnym scenariuszom, które sączą się z internetu, na przekór inflacji i całej reszcie sabotujących nas paralizatorów – działamy! 

Pracujmy mądrze, nie dużo i wymieniamy się doświadczeniami podczas dwugodzinnych spotkań na zoomie raz na dwa tygodnie przez pół roku. Ten format pozwala nam zgrabnie wpleść nasze spotkania w kalendarz codzienności i wydusić z nich maksimum wartości. 

Zanim zastanowisz się, czy ten format wymiany doświadczenia, wzrastania w biznesie, jest dla Ciebie – posłuchaj ostatniej serii podcastowej poświęconej mastermindowi i sprawdź, czy to, o czym mówię, jest dla Ciebie. 

Poniżej znajdziesz serię superkrótkich odcinków z przemyśleniami wokół tego generatora innowacji:

W pigułce – czyli najważniejsze polecajki z dzisiejszego wpisu:

Bezpłatne Szkolenie Ann Wilson: FREE WOW “World of Wealth” Workshop – to napakowane wiedzą warsztaty – dostępne bezpłatnie po rejestracji. Sprawdź harmonogram. Na szkolenie zapiszesz się też klikając grafikę poniżej:

Mastermind biznesowy który wystartuje na koniec stycznia 2024, ale już teraz możesz spotkać się ze mną, żeby sprawdzić, która grupa najlepiej wesprze Cię w Twoich celach na 2024. Szczegóły na stronie mastermindu: oplotki.pl/mastermind

Hasło na 2024 to u mnie EKSPANSJA.

To wielkie słowo, które niesie dla mnie wspólnotę, współpracę, robienie czegoś większego, niż ja sama RAZEM.

Oczywiście zapraszam Cię do pozostawania w kontakcie! W naszym oplotkowym newsletterze i bardziej biznesowych dyskusjach on-line pod hasłem „Prawdziwa Cena Sukcesu”.

obrazek tytułowy - Podsumowanie roku 2024 - blog oplotki.pl

Podsumowanie roku 2024 nie będzie typowym zestawieniem raz, dwa, trzy

To będzie maraton wdzięczności za ogrom trudnych, mocnych, często pięknych, wzruszających momentów.

Jak to mówią „Życie to nie suma oddechów, ale zbiór momentów, które zapierają dech w piersiach…”

Wersja dla tych, którzy wolą słuchać:

Piszę to podsumowanie końcem listopada. Moment po dorocznym spotkaniu z serii PRAWDZIWA CENA SUKCESU.

Możesz więc też „na skróty” – zobaczyć video poniżej, jakich narzędzi używam, aby takie podsumowania roku robić u siebie (z powodzeniem podpatrzysz i wykorzystasz!)

Prawdziwa Cena Sukcesu – Podsumowanie roku 2024 – otwarta dyskusja

PS. Będzie jeszcze jedno takie spotkanie, więc możesz zapisać się po link poniżej:

W grudniu wspólnie podsumujemy 2024 rok, aby w styczniu zaplanować 2025 w wydaniu “mądrzejszym” o lekcje z przeszłości. 

Sprawdź moje “lekcje”, którymi obsypał mnie los – może odnajdziesz siebie w tej opowieści, może złapiesz sposób myślenia, który przydaje się w manifestowaniu życia pełnego spełnienia, wewnętrznego spokoju i dumy z codzienności. 

Zapraszam do lektury poniżej. Oczywiście będzie też wersja dla tych, którzy lubią słuchać. Nowe odcinki podcastu już niebawem.

Podsumowanie roku 2024 – od początku

Tradycyjnie (jak już od kilku lat) wspierłam moją wieloletnią mentorkę biznesu on-line: Sigrun w jej naborze do programu KICKSTART i ten rok również rozpoczęłam od ogłaszania, że jako #sombamentor (doświadczona uczestniczka jej kursów, która teraz mentoruje nowym uczestnikom programu Kickstart) zapraszam pod jej skrzydła, bo będę mogła w trakcie procesu tworzenia własnych kursów on-line wesprzeć również swoją wiedzą i doświadczeniem z polskiego rynku on-line. 

Kickstart autorstwa Sigrun to 10-tygodniowy program, po którego ukończeniu masz gotowy swój pierwszy lub kolejny kurs online i sprzedajesz go z powodzeniem (nie tylko w branży handmade, ale jakiejkolwiek innej!). Uwielbiam ten program, bo zazwyczaj poprzedza go kampania 12 Days of Masterclasses ,w której totalnie ZA FREE można korzystać z 12 epickich szkoleń Sigrun (normalnie dostępnych tylko w płatnych programach) w ramach upominku świątecznego. NA dodatek w tym roku, będą prowadzone na żywo, po to, aby nadążały za bieżącą sytuacją i oczywiście dawały możliwość zadawania pytań.

Co roku włączam się w akcję i serwuję trzynasty masterclass na żywo od siebie – tutaj znajdziesz wszystkie szczegóły: 12 Days of Masterclasses lub kliknij grafiki powyżej lub poniżej.

Gorąco zapraszam Cię do wysłuchania mojej tegorocznej rozmowy z Sigrun:

Zaproszenie na 12 Days of Masterclasses

Moje ego szybowało! A potem (znowu) rozbiło się o podłogę ;P

Złapałam się na tym, że dopóki świat zewnętrzny nie doceni moich kompetencji, sama tego na pewno nie zrobię i w 2023 nad tym zaczęłam pracować – a w 2024 zebrałam plony… 

Od lat czułam takie wewnętrzne rozdarcie – 100% uważności na Oplotki, czy może jednak dzielić się biznesowym know-how z innymi branżami? Wydawało się to wykluczać, jednak w 2024 upewniłam się, że tak naprawdę, te dwa światy się uzupełniają, a ja jestem brakującym ogniwem między nimi.

Pewnego popołudnia usiadłam przed komputerem i przescrollowałam swojego Facebooka – tego prywatnego i tego oplotkowego i wyłowiłam wspomnienia, które chcę zapamiętać jako dowody swoich sukcesów, spełnionych marzeń, wyczekiwanych osiągnięć. To takie moje momenty, które chcę pamiętać – zachowałam je sobie i zaplanowałam jako posty prywatne na moim prywatnym FB – wyświetlają się (tylko mnie, bo dałam opcję prywatną) i przypominają, czego dokonałam. 

WIESZ, CO TO ROBI Z POCZUCIEM WARTOŚCI???

Spróbuj!

I tak – przypomniałam sobie ważne wydarzenia, a jak czułam, że chcę się nimi podzielić publicznie, wrzucałam jako post na mojego priv FB. Oczywiście bardziej prywatne zachowałam dla siebie, ale podrzucam kilka z tych publicznych…

W styczniu:

było wspominanie udostępnienia oficjalnego video z  TEDX Warsaw Woman:

No i przemiła niespodzianka – zaproszenie do gościnnego występu w podcaście u Małgosi:

W lutym:

Promowałam moją mentorkę finansową Ann Wilson – w przyszłym roku zapewne też podzielę się informacją o niej (prawdopodobnie w okolicach stycznia/lutego – zapisz się tutaj po takie info dotyczące inwestowania, zarządzania finansami: szkolenia od Ann na maila )

W lutym 2024 z wielką wdzięcznością wspominam konferencję Kamili Frontino dla kobiet WWO. I wywiad u Oli Gościniak na portalu GirlBosskie:

https://girlbosskie.pl/rozwoj-osobisty-poprzez-rekodzielo/

W marcu:

W marcu pojawiło się też niespodziewane wyróżnienie dla mojej KSIĄŻKI „OPLOTKI SUKCES HANDMADE” na portalu Feszyn 🙂 Takie niespodzianki uwieeeelbiam 😛

Bardzo ciepło wspominam nagranie podcastu – anglojęzycznego u Ivonne:

Scaling with Purpose: Agnieszka Gaczkowska on Business Growth and Creating Safe Spaces

i gościnnie u Agni (poniżej) :

W kwietniu:

Wspierałam Grażynę Pawtel-Lorente w jej konferencji SLOW BUSINESS ONLINE i Karolinę Kizińską podczas konferecncji „Od Pasjonatki do Ekspertki”.

W maju:

Znalazłam (w końcu) wygodne narzędzie, które pozwala klientkom płacić w ratach – ps. polecam, jak szukasz takiego rozwiązania u siebie w biznesie: TUBA PAY do rozwiązań ratalnych w biznesie online.

W czerwcu:

Trwały już w najlepsze przygotowania do konferencji Handmade BIZ Summit – omawianie tematów, spotkania z partnerami i zespołem, synchronizowanie grafików na wrzesień. PS W przyszłym roku na pewno konferencja znowu we wrześniu. Upewniłam się, że płatne bilety to strzał w dziesiątkę – kameralne grono ludzi, którzy rzeczywiście zainteresowani są biznesem handamde, zamiast tłumów ciekawskich… 

A tak bardziej osobiście? Biegałam po wydarzeniach :

online:

Konferencja GirlBosskie od Oli Gościniak

i stacjonarnych…

Wraz z Karoliną Kizińską – świętowałam premierę jej książki „Metoda S.U.K.C.E.S”, nad którą objął patronat Forbes Woman – podczas Zlotu Superkobiet Onlajnu w Warszawie…

a kilka dni wczesniej wystąpiłam w Krakowie na pierwszym w PL SISU Biznes u Agaty Dutkowskiej:

Gościnnie u Agaty Dutkowskiej

W lipcu:

Mastermind w najbardziej egzotycznym miejscu, jakie sobie mogłam wymarzyć, czyli BALI jako świętowanie moich 40-tych urodzin 🙂 podczas egzotycznego wyjazdu

…a potem ładowanie baterii z rodziną w Chorwacji…

To w lipcu też udało mi się zorganizować prototypowy mastermind finansowy, jako kontynuację DYSKUSJI O FINANSACH…

https://agnieszkagaczkowska.pl/dyskusje-o-finansach

W sierpniu:

Konferencja dla Kobiet Dojrzałych Edyty Bąk oraz intensywne przygotowania do naszej wrześniowej konferencji.

We wrześniu:

Już tradycyjnie – konferencja dla twórców i fanów rękodzieła, którzy myślą o tym, by działalność handamde zamieniać na regularny biznes – czyli Handmade Biz Summit.

Tradycyjnie również, jak co roku – konferencja otworzyła rekrutację do półrocznych programów wsparcia biznesowego:

Akademii Rękodzielnika – dla przedsiębiorczyń z branży handmade (grupa max 12 osób)

i Biznesowych Grup Mastermindowych – dla przedsiębiorczyń (z najróżniejszych branż kreatywnych) szukających szybkiego wzrostu lub skalowania poprzez uporzadkowanie dotychczasowych działań, wprowadzenie on-line-owych innowacji, szukających strategicznych partnerstw (grupy max 4 osób).

No i oczywiście nie mogłam sobie odmówić celebrowania Międzynarodowego Dnia Podcastów w Poznaniu – podzieliłam się więc swoimi doświadczeniami z ponad 6 lat podcastowania podczas PYRCASTERA 2024 – tutaj zobaczysz nagranie:

5 nieoczywistych użyć podcastu w Twoim Biznesie – Agnieszka Gaczkowska – PYRCASTER 2024

W październiku:

Z wielką przyjemnością wystąpiłam na konferencji on-line „Z POZIOMU MIŁOŚCI” u Agaty Kulińskiej oraz na stacjonarnym wydarzeniu organizowanym przez markę YES: FORUM SZTUKI ZŁOTNICZEJ 2024.

W listopadzie

Miałam ogromną Przyjemność wesprzeć Karolinę Kizinską wystąpieniem podczas jej konferencji on-line… i do dzisiaj baaaarddzo ciepło wspominam opinie uczestniczek…

i grudniu… WORK IN PROGRESS… bo kiedy publikuję, grudzień trwa i ciągle otwarty na cuda 🙂

Grudzień to oczywiście…

Podsumowanie roku.

Spotkanie na żywo już za nami. Poniżej znajdziesz nagranie:

Prawdziwa Cena Sukcesu – Podsumowanie roku 2024 – otwarta dyskusja

A klikając link ten link

https://oplotki.pl/w1-prawdziwa-cena-sukcesu/

zapiszesz się na kolejne (najbliższe będzie dotyczyło również wstępu do planowania 2025!)

Grudzień to również TedX Warsaw Women 2024 i spotkania z niesłychanie inspirującymi kobietami – tymi, które stawały w tym roku na czerwonej kropce, ale również z tymi, które jak ja, na żywo odbierały te silne, motywujące, inspirujące komunikaty.

To również Gala Interaktywnych Oli Gościniak

I to ostatnie zdjęcie, które uwielbiam ( dzięki Aga Werecha-Osińska!!!) W nim jest wszystko!

Odpicowana, bo trzeba, ale bez kurtki (no bo jak do zdjęcia) przy 5 stopniach na dworze

W ręce torebka od FROZEN KEYS – Radki i Oli, które znam dzięki Akademii Rękodzielnika i Mastermindowi!

W tle wejście do KINA MUZA, gdzie odbywała się gala GirlBosskie – niczym jedna wielka metafora biznesu —> z przodu blichtr, na zapleczu rzeczywistość :PP Uwielbiam takie kontrasty! To one pokazują, że TYLKO MY sprawiamy, że szara rzeczywistość staje się MAGICZNA 🙂

WOW! Ale maraton prawda?!

Zobacz! Jeżeli tylko rzucisz okiem na swoje notatki/kalendarz/feed FB albo IG – albo jakiegokolwiek miejsca, które traktujesz jak takie trochę odzwierciedlenie tego, co się aktualnie u Ciebie dzieje – zobaczysz to! TO WIELKIE WOW! 

Ile bogactwa miał w sobie 2024 rok również dla Ciebie.

Ten rok nie byłby tak obfity, gdyby nie Ania, Eliza i Marta – z zespołu Oplotki. Podczas, gdy ja bryluję na „fasadzie”… one dzielnie trzymają wszystkie sznurki na „zapleczu”, aby oplotkowa machina parła do przodu jak lokomotywa włóczkowego i biznesowego handmade-u 🙂

HASŁO ROKU: 

Mam taką tradycję, że przyjmuję jedno hasło, które staje się dla mnie kwintesencją przemyśleń, podsumowań i wniosków na przyszły rok. To hasło splata moje prywatne podsumowanie ze strategią dla OPLOTKI. 

I tak odpowiednio kolejne lata to były:

2018 – STRUCTURE (kiedy pracowałam nad złapaniem OPLOTKI w jakiś spójny wehikuł biznesowy, który zarobi na rachunki) 

2019 – SCALE (skiedy skalowałam, aby móc zatrudniać) 

2020 – GROWTH (kiedy zespół rósł)

2021 – VISIBILITY (kiedy postawiłam na widoczność w mediach )

2022 – SELF-CARE PRO (kiedy łapałam wraz z naszym zespołem balans po tych poprzednich intensywnych latach) i w końcu

2023 – RINSE AND REPEAT – czyli czerpanie z doświadczenia i dawanie sobie prawa do powtarzania tego, co działa, zamiast wymyślania “koła na nowo”.

2024 – ANNIVERSARIES – czyli celebrowanie tego, co działa i dostrzeganie piękna w powtarzalności.

Spróbuj tej praktyki dla siebie – ja jeszcze rozwinę proces podsumowania i obierania takiego hasła poczas naszych dyskusji. Jeżeli czujesz, że to może Ci się przydać – zapisz się, klikając guzik poniżej, otrzymasz mailowe przypomnienie:

Kiedy w tym roku popatrzyłam wstecz na te wszystkie dotychczasowe działania, przy okazji uświadomiłam sobie jedną rzecz…, że przestałam dawać możliwość procesowej pracy ze mną w formacie 1:1. Od razu, choć po cichu ją przywróciłam i teraz możesz ze mną przejść przez PORTAL – kliknij grafikę poniżej, by poznać soczyste szczegóły:

To nie tylko podsumowanie roku 2024, to laaaata!

Podsumowanie 2024 byłoby niekompletne bez zaglądania do szerszego kontekstu – jeżeli taka praktyka patrzenia wstecz jest dla Ciebie nowa – zacznij w tym roku – zobaczysz, że za kilka lat będziesz ze zdumieniem zaglądać do zeszłorocznych podsumowań i wyławiać nowe wnioski, doceniać nowe smaczki…

Dziś zaglądam do zeszłorocznego wpisu, potem czytam Podsumowanie roku 2022. Nie mogę uwierzyć – wtedy pierwszy raz napisałam publicznie o moim dzikim marzeniu fizycznego warsztatowego miesjca pod enigmatyczną nazwą HANDMADE HOTEL. Myślałam, że realizacja tego marzenia to minimum dekada, tymczasem… rok później patrzę na kawałek działki w centrum Poznania, w naturze, blisko do komunikacji… gdzie odbywały się pierwsze warsztaty w ramach pracowni OPLOTKI POP-UP już w 2024 roku… i przecierały drogę ku temu wielkiemu projektowi!

Kiedy czytam Podsumowanie 2021, zastanawiam się skąd brałam energię, żeby biegać po tych wszystkich TVN-ach, radiach, telewizjach regionalnych… i trochę się nie dziwię, że cały 2022 był skupiony na pilnowaniu balansu. 

Kiedy zaglądam do wpisu: Podsumowanie 2020, czuję całą sobą, że trudności są szansą, nie gwoździem do trumny! 

Kiedy spoglądam na Podsumowanie 2019Podsumowanie 2018  na usta ciśnie się WDZIĘCZNOŚĆ i DOCENIENIE siebie – tej wersji siebie sprzed kilku lat, która miała odwagę podjąć działanie, ale też i podzielić się refleksją z innymi. To dzięki publicznym udostępnianiu informacji o tym, co u mnie/u nas w OPLOTKI się dzieje, wielu partnerów/partnerów pisało do nas z pomysłami na wspólne inicjatywy (Pisz też, jeżeli chcesz zrobić coś wspólnie w 2025 roku!: agnieszka@oplotki.pl).

Ja “z dzisiaj” też czytam te teksty i czerpię. To one ładują mnie do tworzenia jeszcze bardziej szczerych, hojnych podsumowań i dzielenia się DO DNA wnioskami i lekcjami, które przyniósł rok 2024. 

W tym roku znowu zapraszam Cię na dyskusję podsumowującą rok, podczas której podzielę się większą ilością detali i wniosków oraz dodam podsumowanie listopada i grudnia – zapiszesz się, klikając guzik poniżej:

No dobra, a teraz trochę takich namacalnych danych z podsumowania 2024

Profil na Facebooku Oplotki przyrósł do ponad 20 tyś. obserwujących.

Nasza bezpłatna grupa to ponad 10 tys kreatywnych rękodzielników

Kanał Oplotki na YouTube czyli warsztaty, wskazówki dla przedsiębiorczych rękodzielników, inspirujące rozmowy z gośćmi z różnych branż i dziedzin oraz więcej…

zasubskrybowało ponad 4 tyś osób

Oplotkowy profil na Instagramie urósł do ponad sześciu tysięcy fanów

Natomiast Handmade from Poland to już ponad 17 tysięcy fanów.

Pinterest Oplotki , Podcast, regularnie rosną, przy stosunkowo niewielkim zaangażowaniu.

OPLOTKI znajdziesz też na TIKTOK, X (dawny Twitter), czy Linked In

O

A tak nie skupiając się na liczbach nadal ludzie pozostają najważniejsi. Stawiamy na kameralne, tematyczne grupy. Niezmiennie mamy zaufanie do inteligencji naszych klientów i to pozwala stawiać na szczerość, wartości bliskie osobistym, które praktykujemy w biznesie. Nadal stawiamy na DAWANIE wartości, bo wiemy, że to do nas wracało, wraca i wracać będzie…

Pewnie już zauważyłaś, że coraz bardziej oddzielam działania typowo biznesowe:

od rękodzielniczych czyli:

  • WWW.OPLOTKI.pl i wspomnianych wyżej soc-mediach 🙂

TOP 5 z naszych produktów w 2024 roku to:

Kurs online „Prowadź Warsztaty Rękodzieła po Mistrzowsku” Przestrzeń wsparcia dla doświadczonych prowadzących warsztaty rękodzieła, jak i dla osób, które chcą spróbować takich usług i tym samym rozwijać swoje biznesy oparte o produkty handmade.

Mój wniosek?

Nie ma takiego momentu, kiedy nie da się kalibrować do tego, co gra Ci w duszy i zmieniać tego, gdzie jesteś tu i teraz! Piszę dzisiaj moją historię z 2024, by Ci dodać sił, że tu i teraz możesz zacząć to zmieniać!

Budzi się w Tobie refleksja, chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami? Pisz do mnie na agnieszka@opotki.pl z przyjemnością czytam i odpowiadam na wszystkie wiadomości.

Dzięki, że czytasz!

Zostawiam Cię z fotograficznym przeglądem magicznych chwil, które każdy z nas łapie telefonem w tym pędzie codzienności i zachęcam Cię:

Poprzeglądaj swoje fotki! Zobaczysz, że Twoje foto podsumowanie roku 2024 też okaże się MAGICZNE! Złap tę magię i nie pozwól jej uciec w zapomnienie! Ucz się od siebie, czerp z własnego doświadczenia i daj sobie luksus zatrzymania i podsumowania, by ten kolejny był jeszcze bardziej TWÓJ:

Dodaj poniższe grafiki do Pinterest!

W ten sposób nie zgubisz tego artykułu.

Dołącz do Kickstart z moim dodatkowym wsparciem:

h

 
SOMBA – Sigrun’s ONLINE MBA (FOR English Version of this text – scroll down)

Tak często wspominam o tym programie, że zasłużyłam sobie na lawinę pytań. Nie zwlekając  – zebrałam odpowiedzi… i garść słów od siebie w jednym tekście.

Co to jest SOMBA i SOMBA KICKSTART?

SOMBA to dwunastomiesięczny (tak! Dobrze czytasz! Caaały rok) online program wzrostu dla przedsiębiorców. Mogę śmiało stwierdzić, że dedykowany jest dla przedsiębiorczyń, jako że mentorka – Sigrun otwarcie promuje go jako część strategii w szerszej misji inspirowania równości płci zarówno w biznesie, jak i w finansach (tak – przerażająco niski odsetek kobiet trafia na sam szczyt, bo zbyt łatwo dajemy sobie podcinać skrzydła). Od kilku lat można do programu wejść z przytupem startując w formacie SOMBA Kickstart czyli 10-miesięcznym intensywnym rozbiegu który przynosi jako rezultat pierwszy dochodowy, skalowalny kurs on-line (sprytny pomysł, bo zazwyczaj inwestycja zwraca się po takim czasie i łatwiej skupić się na dalszym budowaniu swojego modelu biznesowego w onlajnie ).

Program bazuje na wykorzystaniu osobistych zasobów, umiejętności, życiowych doświadczeń, wartości i celów każdej z uczestniczek (tak, panowie też dołączają do tego programu , ale są tu głównie kobiety) i zbudowaniu modelu biznesowego skrojonego do indywidualnych potrzeb. Nie sztuką jest skopiować coś, co działa dla innych, bo prawdopodobnie i tak nie odnajdziemy się w takiej rzeczywistości – sztuką natomiast jest stworzyć dla siebie taki model, w którym finanse będą dopełnieniem poczucia misji, działania w imię wartości, które są dla nas kluczowe. Biznes, w którym możemy się rozwijać, wzrastać, z czasem możemy generować miejsca pracy i rozwijać zespół – to inwestycja na długie lata. W pełni zgadzam się z autorką, że nie tworzy się takich rozwiązań w tydzień, czy miesiąc. Sama od lat korzystam z róznorodnego wsparcia, które znajduję w społeczności Sigrun – to tam szukam partnerek nowych projektów, biznesowych dyskusji. 

Niektórzy pytają mnie: „To co? Ten program jest słaby, że niektórzy go powtarzają, jak Ty?” – odpowiadam NIE! Chodzi o to, że w miarę, jak rozwijam swoją firmę, potrzebuję innego wsparcia i ciągle je tutaj mam. W kolejnych „rundach” Kickstart zbudowałam nie tylko jeden dochodowy kurs, ale całe portfolio kursów on-line, w Momentum ( zaawansowany program Sigrun, jak chcesz już skalować działalność online)  pracowałam nad stworzeniem zdalnego zespołu, a teraz rosnę dalej. Oczywiście nie byłoby tych wielkich sukcesów ostatnich miesięcy (książka, wystąpienia medialne, mentorowanie  uczestników programów Sigrun, jako #sombamentor), gdyby nie fakt, że zaczęłam od Kikcstart i krok po kroku budowałam w tym programie dochodowe produkty cyfrowe, które w miarę upływu lat ciągle dla mnie zarabiają.

Co zadziałało na początku

Nie mogę pominąć ważnego etapu – początkowej fascynacji narzędziami. W programie jest dostęp do wszystkich video-tutoriali, plików pdf, narzędzi, gościnnych szkoleń, wywiadów i webinarów – dostępna jest od momentu wejścia dla wszystkich uczestników programu, ale materiały są uwalniane stopniowo, żeby nie przytłoczyć.  Można porównać do szwedzkiego stołu. Za każdym razem, kiedy potrzebujesz popracować nad konkretnym aspektem swojej działalności – znajdziesz  odpowiednie „danie”. Nie sztuką jest nałożyć na talerz tyle, że połowa trafi do kosza – sztuka to wybrać co smaczniejsze kąski, których Twój organizm aktualnie potrzebuje i tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku budować biznes we własnym rytmie…

Ja byłam głodna…

Głodna wiedzy, narzędzi, głodna pracy nad moimi przekonaniami, chciałam ruszyć z miejsca. Pochłaniałam mięsiste kęsy wiedzy i dopychałam deserem inspirujących wywiadów. Z zapartym tchem śledziłam rozwój działalności pozostałych uczestniczek programu. Co najcenniejsze – kipiałam pomysłami (które skrzętnie notowałam i do dziś wykorzystuję), ale realizowałam te, które pozwalały na wzrost, a nie bezsensowne rozproszenie.

Jak kawa po deserze…No overthinking, just action!

Nie chodziło o to, żeby stać się chodzącą biblioteką, ale raczej poznać możliwości…bo równolegle do pochłaniania wiedzy, pracowałam nad swoją strategią. Najbardziej polubiłam format tzw. hot seat. To nic innego jak możliwość zadania swoich pytań Sigrun i mentorom na forum grupy – dzięki temu nie tylko ona, ale i cała społeczność jest zaangażowana w udzielanie podpowiedzi strategicznych i praktycznych rad. Aktywność w grupach FB,  posty, dzięki którym można zadawać bieżące pytania, dają odpowiedzi – znowu na forum grupy, co daje stałe, regularne wsparcie i motywującą możliwość podglądania postępów innych uczestników programu.

Niby logiczny mechanizm – ale w moim przypadku to był klucz do sukcesu. Regularność spotkań, świadomość, że ani jedno pytanie nie pozostanie bez odpowiedzi, każdy moment zatrzymania, zastanowienia jest pretekstem do wsparcia grupy bardziej i mniej doświadczonych koleżanek z programu  – to daje stałą energię do parcia do przodu, eksperymentowania, szukania optymalnych rozwiązań na każdym etapie rozwoju działalności.

Konkrety, kobieto! Konkrety!

No dobra, ale mogę tak sobie wychwalać i wychwalać, ale póki nie mam dla Ciebie namacalnych dowodów sukcesu, to mogę tak mówić o każdym programie pracy online. Sama nie odczuwałam tych małych kroków, które z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień pchały mnie do przodu, ale kiedy zebrałam je w takie podsumowanie całego dotychczasowego okresu pracy w programach Sigrun, aż sama się zdziwiłam, ile jest tych mniejszych i większych „sukcesów”.

Po kolei

Do pierwszego programu u Sigrun  przystąpiłam we wrześniu 2017 roku – szukałam narzędzi promocji moich warsztatów szydełkowania i podskórnie czułam, że możliwości „onlajnu” niosą „jakieś” możliwości. Szybko zorientowałam się, że to, co robię to jedynie wycinek tego, co jest dostępne! Oczywiście narzędzia promocji zadziałały i z radością organizowałam kolejne spotkania handmade przy pełnym składzie…to jednak tylko rozochociło mój zapał do eksperymentowania. Dzięki poradom społeczności skupiłam się w 100% na klientkach. Nauczyłam się słuchać ich pytań i potrzeb i przekładać je na język produktów i usług. W ten sposób w odpowiedzi na bolączki osób, którym warsztat stacjonarny był za daleko, w nieodpowiednim czasie, albo po prostu dla tych, którzy nie mieli możliwości zorganizowania opieki dla swoich pociech w tym czasie – stworzyłam kurs szydełkowania online. Kiedy wszyscy pukali się w głowę wskazując na multum bezpłatnych szydełkowych video-tutoriali na Youtubie – ja z powodzeniem sprzedawałam kurs i zbierałam opinie zadowolonych uczestniczek.

Rok 2018 upłynął na budowaniu kolejnych produktów cyfrowych na bazie aktualnych potrzeb klientów, promocji i sprzedaży, a w „off-lajnie” coraz to nowi partnerzy zgłaszali gotowość do wspólnych projektów, o których jeszcze kilka miesięcy wcześniej nawet mi się nie śniło. Dzięki zaproszeniu dewelopera przez pół roku testowałam formułę OPLOTKI POP-UP – czyli tymczasowego centrum spotkań rękodzielniczych, fizycznej przestrzeni inspiracji, eksperymentowania i wymiany informacji  (Zajezdnia), przestrzeń pracowni stała się miejscem wydarzeń wykraczających poza ramy rękodzieła – łączyłam siły w misji inspirowania kobiet z przedstawicielkami kompletnie innych zawodów (Wieczór autorski Edyty Niewińskiej – Premera powieści „Pod Powierzchnią”) Wystąpiłam jako prelegentka podczas Poznańskich Dni Przedsiębiorczości (PDP 2018), jako panelistka podczas Wielkopolskiego Kongresu Kobiet oraz Ogólnopolskiego Kongresu Kobiet, a wraz z zespołem OPLOTKI wzięłam udział w Międzynarodowym Festiwalu Kultury Dziecięcej – Pacanów 2018.

Od szydełkowania do inspirowania

Ośmielona sukcesami zaczęłam snuć plany rozwoju marki OPLOTKI. Jako, że od początku jej flagowym hasłem było „rękodzieło dla wnętrz”, zaczęłam rozglądać się za innymi dziedzinami handmade’u. To podczas jednej z sesji hot-seats w programie SOMBA uświadomiłam sobie, że u mych stóp leży świetny model biznesowy, który jednak niemożliwy jest w pojedynkę. To SOMBA zmieniła moje podejście do pracy w grupie. Z tradycyjnego modelu pracodawca-pracownik gładko przechodziłam do modelu partnerskiego. Mój osobisty sukces ośmielał rękodzielników, którzy ochoczo dołączali do różnego rodzaju projektów – zarówno online, czy offline ( jak np.projekt POP-UP – czyli funkcjonująca przez pół roku pracownia-showroom, gdzie prezentowaliśmy wspólnie najróżniejsze dziedziny rękodzieła i wiele innych, o których wspominam dalej w tekście).

Podczas jednej z rozmów w programie uświadomiłam sobie, że moje błahe z pozoru rękodzieło jest w gruncie rzeczy nośnikiem takich wartości, jak poszanowanie pracy rąk ludzkich, chęć rozwoju i profesjonalizacji rękodzieła, osobiste dążenia przedsiębiorczych mam, zwłaszcza w okresie po-macierzyńskiej „dziury” w CV.  Zobaczyłam to, co podskórnie czułam – i nauczyłam się to komunikować. Oplotkowe warsztaty rękodzieła, kursy rękodzieła online (tak, na przestrzeni czasu pojawiały się kolejne, które z sukcesem sprzedawałam – nie tylko moje – szydełkowe, ale osób, z którymi dzieliłam się know-how) stały się miejscem dyskusji, wzmacniania kobiet w ich dążeniach, a namacalne dowody ich możliwości (każda nowa umiejętność rękodzielnicza owocowała coraz to lepszą pracą) cegiełka po cegiełce budowały ich poczucie sprawczości i ośmielały do snucia przedsiębiorczych marzeń.

Poszło w eter

Zbudowana tą myślą postanowiłam dzielić się takimi refleksjami na większą skalę. Poczułam, że tak, jak podczas warsztatów możemy opowiadać o swoich sukcesach i porażkach i wspólnie je analizując wyciągać konstruktywne wnioski, tak narzędzia internetowe mogą zmultiplikować ten przekaz, aby trafiał do jak najszerszego grona kobiet potrzebujących motywacji, wsparcia, praktycznych wskazówek. Ruszył podkast OPLOTKI.  Po serii moich wynurzeń, które potraktowałam jak najszczerszą biznesową spowiedź i podsumowanie wszystkich dotychczasowych prób i błędów, zaczęłam zapraszać rękodzielniczki, przedsiębiorczynie, artystki, ale też i inspirujących panów – wszystkich, którzy moim zdaniem mogą pomóc kobietom podążać za ich potrzebami, marzeniami, przedsiębiorczymi zamierzeniami. Oczywiście – gdyby nie Sigrun i techniczne know-how, mogłabym tylko pomarzyć o zaplanowaniu takiego dużego przedsięwzięcia. Technikalia – to jednak chyba najmniejsza bariera – większość blokad było u mnie w głowie. „Czy się nadaję”, „czy ktoś tego będzie słuchał”, „czy mój głos jest ok” …. i tak dalej… i znowu w programie otrzymałam najlepsze wsparcie, jakiego wtedy było mi potrzeba  = skok na głęboką wodę! Wzięłam udział w tzw. On-air coaching – a to nic innego, jak sesja 1-1 z Sigrun, ale taka, która trafia później „na antenę” jako odcinek jej podkastu. Ja oczywiście ciągle pełna byłam wątpliwości, ale ostatecznie nie jeden, ale aż trzy ( odcinek 125, 151  i  208) uświadomiły mi, że nie ma czego się bać!  Zamykając zgrabnie temat podkastowania – chciałam tylko wyznać, że coś, czego bałam się, jak ognia, co budziło mnie w nocy zimnym potem obaw i kompleksów…jest teraz rutyną codzienności. Przyjemną rutyną.

Nie będę Cię oszukiwać – to masa pracy i gdyby – znowu – gdyby nie wskazówki Sigrun na temat automatyzacji procesu podcastowania, nie robiła bym nic innego, niż podkast…a przecież nie o to chodzi…Teraz z dumą mogę Cię zaprosić do przesłuchania wywiadu, którego udzieliłam w podkaście mojej mentorki – SIGRUN SHOW ( odcinek 234) – tym razem już nie jako pełny obaw „świeżak”, ale pewna siebie przedsiębiorczyni i (tadam!) podkasterka . (Mój podcast znajdziesz w sieci pod hasłem ( o niespodzianka… ) OPLOTKI. Pochwalę się, że trafił nawet na listę 30 podcastów wyróżnionych przez Forbes Women Polska.  )

Podkast to nie wszystko

Wspomniany wyżej odcinek podkastu został nagrany w formie video i niedługo potem zobaczył światło dzienne na platformie YOUTUBE. I tu po raz kolejny praca nad mindset’em w programie SOMBA pozwoliła mi bez obaw i wygórowanych oczekiwań wkroczyć na tą platformę z pozytywnym nastawieniem i gotowością do eksperymentowania. Nie będę Ci opowiadać historii prób i błędów – bo ten proces ciągle trwa – ale już teraz wiem, że nie znalazła bym czasu na takie eksperymenty, gdyby nie cenna lekcja od Sigrun – zaczynaj kolejny projekt, kiedy poprzedni stanie się automatycznym procesem. No i oczywiście – zacznij tworzyć zespół – zatrudniaj, deleguj, dawaj pracę innym i skupiaj się na strategii swojej organizacji, by rosła.

Kropla drąży skałę

Kiedy rozpoczęłam pracę z Sigrun, trochę irytowało mnie, że nie mam dostępu do wszystkich modułów jej programu. Moduły są uwalniane stopniowo. Dopiero teraz, kiedy śmiało „buszuję” we wszystkich modułach, wiem, że to było najlepsze, co można zrobić.  Nie rozpraszałam się np. aspektami budowania zespołu, kiedy był dla mnie raczej odpowiedni czas, żeby przemyśleć strategię i główną misję działalności. Trudno zajmować się pisaniem książki i myśleniem o szeroko pojętym „liderstwie”, kiedy zmagasz się z poczuciem własnej wartości i masz problem z prawidłowym wycenianiem swojej pracy.  Oj, jak teraz jestem wdzięczna za to „nieprzytłoczenie” wiedzą i dozowanie jej proporcjonalnie do moich potrzeb i możliwości wykorzystania. Jednak Sigrun wie, co robi i za to ją cenię. Choć sama teraz wspieram w biznesie online, to i tak, jeżeli ktoś nie czuje, by angielski był barierą – podpowiadam, by uczyć się u niej. 

A moja książka i tak powstła…tylko, że w momencie, kiedy za jej fabułę posłużyły wszystkie perypetie kilku dobrych lat rozwoju marki OPLOTKi pod skrzydłami Sigrun 😉 Cieszę się, że nie oglądałam treści o takich krokach, jak książka, PR, strategiczne współprace wcześniej – bo na to po prostu trzeba być gotowym. Pewnie uciekłabym z krzykiem, gdyby cała wiedza i doświadczenie Sigrun  były dla mnie dostępne na „dzień dobry”. Najlepiej zacząć od KICKSTART.

Dawaj, dawaj, dawaj, żeby móc brać

W dłuższej perspektywie praca z Sigrun nauczyła mnie masy mechanizmów, które ciężko przypisać konkretnym modułom lub tutotrialom. Jednym z takich właśnie sposobów pracy, który wywrócił moje myślenie o zarabianiu do góry nogami była idea dawania. Rozdaję porady szydełkowe na Youtube, rozdaję wiedzę i doświadczenie na social mediach OPLOTKI, dzielę się biznesowym know-how w AKADEMII (dla rękodzielniczych przedsiębiorczyń) i MASTERMINDACH BIZNESOWYCH (również dla innych branż). No i oczywiście od czasu, kiedy sama przesuwam się w swoim biznesie coraz wyżej, a w programach Sigrun uczę się coraz bardziej zaawansowanych mechanizmów biznesowych, przekazuję swoją wiedzę i doświadczenie jako #sombamentor – czyli wspieram osoby, które właśnie rozpoczynają swoją przedsiębiorczą wędrówkę np. w programie SOMBA Kickstart (na pokładzie programu Sigrun wspieram swoim doświadczeniem).

Karma wraca

BZDURA?! Jeszcze dwa lata temu pukała bym się w głowę – tak, jak pewnie Ty teraz. Jednak już wiem, że wiedza, umiejętności, którymi się dzielę bezpłatnie, daje klientom najlepszą próbkę moich możliwości. I oczywiście TAK!– są tacy, którzy tylko biorą i odchodzą, ale wiesz co? To nie są moje „wymarzone klientki”. Te idealne klientki  ( Tak! To najczęściej kobiety, choć panowie się zdarzają!) zostają po więcej i kupują kolejne produkty, bo tworzę je właśnie dla nich. Jak myślisz, dlaczego tak pokochałam swoją robotę?

Co dał mi program?

Mogłabym powiedzieć krótko – dochód. Bo w gruncie rzeczy inwestycja zwróciła się już dawno. Ale tyle powiedzieć – to jak NIC nie powiedzieć. SOMBA Kickstart, Momentum i obecność w społeczności przedsiębiorczyń on-line tworzonej przez Sigrun dała mi trwałe narzędzia, wydobyła ukryte kompetencje i wtłoczyła taką porcję poczucia własnej wartości, że nie ma dla mnie wyzwań zbyt śmiałych, zadań zbyt trudnych i terminów zbyt odległych. Porażki stają się cennymi lekcjami, a nie powodem, by schować się pod kocem.

Dwa kółka, czy cztery?

To trochę, jak z jazdą na rowerze. Dopóki nie potrafisz, zastanawiasz się, „jak oni to robią”, ale kiedy już Cię nauczą… tego nie da się cofnąć…i lada chwila chcesz już jeździć … nie rowerem, ale autem! Praktyczne narzędzia, mechanizmy biznesowe, zautomatyzowane procesy, zestaw wartości … mogłabym tak bez końca. Tego nie da się „oduczyć”. To zostaje – jak fundament. Nawet po największej burzy.

Covid, kryzys, inflacja, wojna… mój biznes trwa i rozwija się w najlepsze! Pokochałam online za ocean mozliwośic i za to, że dostosowuje się do mojego życia, zamiast odbywać się jego kosztem…

Dla mnie społeczność w programie SOMBA to taka trochę biznesowa rodzina. To tam opłakuję porażki, by znaleźć pokrzepienie i pomoc w wyciąganiu wniosków („Failure is feedback” to jedna z wielu maksym, która na dobre utkwiła mi w głowie), to tam spieszę donosić o małych i dużych sukcesach. To tam znajduję odpowiedzi na nurtujące mnie pytania i dyskutuję nad małymi i dużymi wątpliwościami. To tam świętowałam wizytę w TVN-owej śniadaniówce, czy udaną kampanię crowdfindingową.

Nie tylko online

Choć z definicji programy Sigrun to  budowanie i skalowanie biznesów online, to mimo wszystko, nie tylko tyle. Ogrom pracy nad szeroko pojętym mindsetem – w moim przypadku przełożył się na sukcesy w „offline”. Specyfika mojej działalności to w dużej mierze spotkania osobiste, praca z ludźmi, namacalne rękodzieło. Pewność siebie, świadomość, z jakim klientem chcę, a przede wszystkim NIE CHCĘ pracować, nauczyła mnie komunikowania tego światu. Odzyskałam czas, balans między pracą a domem i z dumą mówię o sobie „przedsiębiorcza mama”. Dzielę się informacją o programie, bo stanowczo za mało jest nas KOBIET w biznesie. Stanowczo za mało kobiet odnosi spektakularne sukcesy, a nawet jeżeli już tak się dzieje…za mało nas potrafi o tym głośno mówić. Skoro nawet pandemiczne zachwianie rynku warsztatów stacjonarnych rękodzieła nie zmiotło mojego biznesu z powierzchni ziemi, a wręcz przeciwnie – pomysły podchwycone w online MBA pod skrzydłami SIGRUN – dały nam zupełnie nową energię i podwójne moce przerobowe…to wiem, że TY TEŻ TAK MOŻESZ!

Teraz, albo nigdy

Nie wiem, na jakim etapie swojego życia i działalności zawodowej czytasz ten tekst. Jeżeli szukasz odpowiedniego czasu, żeby zacząć pomagać swoim marzeniom…to rozczaruję Cię – najlepszy czas już był! Dawno temu! Bo pewnie myślisz, i myślisz nad tym od dawna.

Jedyne, co Ci pozostało…to TU I TERAZ.

Jeżeli chcesz ode mnie informacji na temat programów Sigrun – śmiało pisz: agnieszka@oplotki.pl – jestem dumną ambasadorką i podpisuję się pod misją Sigrun, jako uczestniczka jej programów i chętnie podzielę się szczegółami. W poniższym video opowiadam o tym trochę. Możesz też wskoczyć na listę mailową i otrzymywać polecenia dotyczące Sigrun ( też i innych mentorów ze wsparcia których korzystałam i ciągle korzystam w swojej przedsiębiorczej podróży). Zapiszesz się klikając w ten link. 


 

ENGLISH VERSION

What is SOMBA (Sigrun’s online MBA) KICKSTART?

It is online growth programme for entrepreneurs created by Sigrun Gudjonsdottir. It helps You build up a sustainable business model on Your strengths, passions, experience but moreover on dreams, goals, ambitions and aspirations.You can start working with Sigrun in intensive 10-wek program called Kickstart – which – I think – is brilliant idea to give You immediate return on investment by equipping You with scalable online product.

It is not about giving You ready-made solutions on a silver plater – quite the contrary – it is like taking a huge step back in order to build from scratch – Your very own, unique biz-model that fits to YOUR needs. By that I mean setting up YOUR financial goals, YOUR important values and YOUR overall mission that gives You motivation on a day-to-day basis – a business that allows YOU to grow and inspire others to follow. And all that starts with building a scalable online course in a co-creation with Your clients (yes! we work with clients from day 1, not create and then try to sell sth that nobody buys).

I guess You already know that there is something to this program that made me write a text  – long like never before 🙂 Lifestyle sustainable business?! – such construct is not possible in a week or a month – thus You probably already smell what it means to work the whole year long (or even longer) with Sigrun’s support. When You allow Yourself for exploration, experiment, looking deep into Your internal motivation – and work in a supporting, professional and like-minded environment, a massive growth is nearly inevitable.  I will not tell You if working with Sigrun  is a perfect fit for YOU, but surely I invite You to check out how it has revolutionized my business and mindset. Nothing to loose = everything to gain.

Ready to go through my longest blog post ever?

Where to start?

I can not skip my beginnings in the program. I kept  consuming video-tutorials, interviews, masterclasses, tools, pdfs, excel sheets…. like crazy! I was so hungry for knowledge about online-business…that only after some time I have learned to use it rather as a buffet, than a lavish meal. Instead of packing up more than I can digest, I have started to use it, as regular nutritious meals for the body of my business. And treated interesting masterclasses as delicius desserts.

I have wholeheartedly followed success stories from those that have joined the programme earlier and shared their success stories…and myself, well I began to explode with business ideas. Try coming up with brilliant ideas on an empty stomach (You get what I mean? ).

No overthinking, just action!

As they say „any idea is worth nothing without execution”. Working with Sigrun is definitely NOT about becoming a walking library. It is ALL about putting Your plans into practice, TAKING ACTION.

I have used hot-seat calls in the program to explain the current challenges I faced  and got tons of constructive feedback both from Sigrun and other mentors and from the group participants. Each time I felt stuck and did not want to reinvent the wheel  – I turned there – just to get blown away by possibilities, advice, solutions. I quickly felt part of the community and gained confidence and support I needed to get going. I gradually felt more and more secure in my decisions and needed advice less and less often, but to be frank, the feeling that it is always there – accessible if need be – keeps You on track with all Your endavours.

Just the juicy stuff!

Ok – I can go on describing what I loved about the programme, but You can read a detailed description on the sales page. I will rather tell You what I have built up during the time onboard Sigrun’s Programs. We tend to underestimate what can be done within a Year when working week by week without distraction. Even holidays bring You closer to Your ultimate achievements as they allow You to take overall look at where You have gone so far 🙂 (and get a proper rest of course!).

Step by step, bit by bit…

I have joined Sigruns’ world in September 2017 looking for some practical tools to promote my crochet workshops. I felt there is something to this online business…but never knew, what journey was ahead of me:) Of course practical tools in the program have made me achieve my initial goal within about… 1 month…so as You may expect I had still 11 months of enterpreneurial rollercoaster ahead of me:) Initial success has made me hungry for more. I have opened up to possibilities  – I allowed myself to take a step back and look at my passions, competences, dreams and translate them into possible bussiness models, and so I have found a lifestyle business model – a perfect fit for me as an architect, a mum, a woman who wishes to inspire others to use their crafting skills as a business asset instead of time-consuming hobby.

I have learned how to translate clients’ problems and needs into fully-fledged products. Consequently, for those who could not join live crochet workshops I offered an online crochet course.

December 2017 was a magical time for me. By doing a first proper launch, I finally got rid of disbelief that online business was for me. From a shy mum with handful of doubts, I have gradually turned into self-confident enterpreneur who has definitely turned off the overthinking mode. I got used to public lives and clients’ feedback, to taking lessons from failures, asking for advice and to constant repeating and refining what works. I finally started working on my money mindset and self-worth.  My e-shop with Polish handmade DIY courses took-off despite the fact (or actually BECAUSE) I started sharing how those items on offer are being made (the price of handmade items has become self-explanatory once it was clear how much it takes to produce them) -You could either learn how to create them on Your own ( in Online crochet course) or buy ready-made products.

I got hungry for success. A spectacular one.

I have picked up a goal to become an inspiration for the homestead mums who keep their crafting skills in a drawer because they are told to be crazy for wanting to earn money doing what they love. I realized my OPLOTKI business can be more than just meeting up and talking while creating handmade interior design items. These women do not deserve to be undervalued, just like I did not. Each work day, each small success keeps me closer to leading the way for their courage to start building dream businesses too.  I also realized that crochet is just a drop in an ocean of handmade techniques and basically I desperately need like-minded team members to start moving forward.

Walk alone – You’ll go fast, walk together, You’ll go far

It has always been with me. This quote is so rooted in my understanding of the world, that I even lost track, who said it first. I tend to hear it everywhere I feel I belong. When joining Sigrun’s world for the first time in my professional life I felt a part of community of strong enterpreneurs who go way beyond financial goals. On the other hand, once I got this sence of belonging, I gained power to lead a community of my own. A community of Polish enterpreneurial crafters, who wish to get more and more professional at biz-skills to turn their passion into proffessional stream of income. I have found a niche in my professional career and from traditional understanding of the word „architect” I shifted into an interior designer who specializes in handmade. With that banner I grew altogether with my fellow craftsmen who provided me with sewing, embroidery, weaving, clay-making, macrame and countless other tools for unique interior projects. Attracted by my success they started to follow and me – I started to grow as a leader. A new challenge has begun. I stepped into the realm of biz-coaching and mentoring for handmade artists and other online enterpreneurs.

It does not happen overnight

Only now, when I look at  2018  and beyond I see how Oplotki has become a platform for inspiration. I was invited to create a POP-Up handmade workshop as a part of developer’s promotion strategy (OPLOTKI POP-UP), this stationary handmade hub has become a meeting point for craftsmen coming from all over Poland. OPLOTKI hosted an incubator for handmade artists who oganized their first workshops, tested out new ideas, recorded video-tutorials and got inspired from simply being around like-minded people. This very place went way beyond handmade, as we have organized book premieres, (Promiere of a novel by Edyta Niewińska „Pod Powierzchnią” – inspiring to seek uniquwness in everyday ) Christmas Charity Sale and regular discussions (accompanied by crocheting more often than not 🙂 around on-line and off-line business know-how.

What it has to do with Sigrun?

Everything. At least to me. I know that without the right mindset – all of that would not have happened. Once I grew more and more confident in my „mission”, the universe provided opportunities. I would not have been able to grab them without an adequate frame of mind. I was invited to become a speaker at Enterpreneurial summit in Poznań (PDP ) <Funny enough – my whole professional career as an architect I have never been invited to inspire women’s enterpreneurship> at Regional Women’s Summit (Wielkopolski Kongres Kobiet). I have even became a panelist on a national conference that empowers Women in business and politics (Ogólnopolski Kongres Kobiet). Being in the same „league” as women, who just a couple months ago I treated as distant role-models, made me see myself in a completely new light. In a way it was an external proof of what has changed inside of me. And – to be clear – it is not in order to boast about it (maybe a little bit 🙂 ) but to depict You what SOMBA has triggered for me. From handmade charity workshopsfor handicapped to Intermational Kid’s culture festivals. The whole spectrum You may think of. Everywhere I felt that handmade is a tool to be closer to another human being I felt complete. Like never before.

From One to many

Only when I became visible and had a bold successes to support my competence, have I started to construct my signature online programme. I knew, that it is not enough to set an example – I need to provide craftsmen with a practical tool for growth. Jus as I was being led by the hand at the beginning in Sigruns program, I needed a tool to lead handmade artists.  And so I did. At the beginning of 2018 I started giving my free 1-1 sessions (according to Sigrun’s blueprint). All those hours spent on listening to craftsmen’s needs gave me a solid basis for a programme for them. I started with free sessions. When I felt confident with my help being of service,  I started charging for them. As expected – those who paid  – were the ones getting more results. And finally, basing on the 1-1 experience I have created and successfully launched group programme at the end of 2018 (Akademia Rękodzielnika). I still share a lot for free  but dedicate my full attention to those that are ready to invest in themselves and thus commit to working on their goals in my paid programs.

My (Your) whole universe

Do You also get that feeling sometimes, that everywhere around,  there are handmade artists? Haha – just kidding – that is probably just my experience of reality since I operate in handmade industry 🙂

My point is – we tend to stick to what we know and feel secure about. We tend to get trapped in talking to the same people, preferably from our field…and forget what it means to view ourselves through the eyes of others.

Sigrun’s community gave me totally different angle to what I do. Some hate comments on Your fb Page can ruin Your day – but once You see how other women handle that with grace, You just do not give in… You think of Yourself, Your business as a part of some bigger puzzle. „Haters gonna hate” – let’s do our job – that is what we support ourselves with in Sigrun’s world. It turns out that those amazing women with mission bigger than world…do get stupid hate posts too…It is somehow easier when You hear their tools to deal with those internal „ouch” moments. We share tools for processing those hard emotions and go on. We have something more important to do than waste precious time and energy for haters’ muddy puddles.

That is something I also found in Sigruns’ community somewhere „in between the lines”.  This community allows to look at my challenges in a healthy way. It has tought me to treat failures, mistakes, successes are part of the process. Having this constructive feedback is like having a helping hand to pull you up. Even best swimmers can get awfully tired trying to swim the ocean (especially with hate=piranhas biting here and there 🙂 ).

Gone viral

I wish 🙂 Yup. But it will not happen itself right? So I started working on that. I have been listening to podcasts since how long I can remember and always dreamed of being heard in such a way. Being EPIC, being inspirational, changing somebody’s life (or at least making a day less-suck 🙂 ). I never had something important to say (So I believed=another limiting belief that held me back for way too long). No wonder then, that once a Podcasting Masterclass appeared in Sigruns program back in 2018  (Yes – that is another regular juicy content in the programme = MASTERCLASSES) I knew I HAVE TO do it. Had it not been for Sigrun sharing how to automate the whole process – I would be probably doing nothing else now. I mean – it takes time. Whole eternity! (Just kidding – but definitely podcast is not a quick project). Recording the episode is just a tip of an iceberg. Thanks to this Sigrun’s tried and tested method I implemented with my VA (yup – I forgot to mention – I hired my first employee=help for that), I have menaged to keep the weekly pace with OPLOTKI podcast starting from August 2018. After the first season containing more or less my business confession built upon major trial and error analysis – I have realized how much SOMBA gave me. As many as 3 „on air coachings” published on Sigrun’s podcast „THE SIGRUN SHOW” ( episode 125, 151, 208)  were also a strong push into Podcasting. On-air coaching is nothing else than a regular coaching session but with the whole content turned into a SIGRUN SHOW (name od Sigrun’s podcast) episode. Brilliant idea! All the sleepless nights before recordings, all the equipment check-ups etc. became a routine…so once I finally started my own Podcast, all the fear was gone. I kept all three episodes inn my mind  and often compare them to the latest one (234), where I share my success story as a guest 🙂 It depicts my journey from self-daubt to self-confidence. I already started inviting inspiring guests to talk about pro-tips for Polish handmade enterpreneurs (check out the OPLOTKI podcast here, some episodes are in English). With each conversation getting more inspired.

Podcasting with vision

A mean – I add some motion pictures to it 🙂 Again. I wanted to explore what YouTube might bring to OPLOTKI, but learned in Sigrun’s programs never to start another project until the previous one becomes an automated process. I waited until I have some interesting ideas, a draft of a strategy, and off I went to experiment 🙂 Oplotki on Youtube is still too fresh to judge if it was a major success or a waste of time…however, the sole readiness to experiment and do things my way, not copying ready-made strategies, is my personal achievement. After all that work on my mindset, I entered this broad creative space with no other expectations than readiness to experiment about spreading the OPLOTKI message across.

Content Dripping

When I started,  I was a bit impatient about the inaccessible content. In Sigrun’s programs, oftentimes content is released gradually. Only now,  I appreciate this mechanism. I was not overwhelmed by the idea of writing a bookor organizing a virtual summit or hiring a team, when I should have focused on foundations like my first paid offer or on-line visibility. It would be impossible to work through „thought leadership” when I struggled with low self-esteem or it would be impossible to hire a team when my money mindset did not allow me to charge proportionally to the value of my programs. Oh – how grateful I am now, for dripping this content proportionately to my needs, not throwing it at me when I wasn’t ready to digest it. (Thanks Sigrun for this extra effort!)

Accountability

I did not mention one extra boost for Your plans. It is no surprice that when You do something together it is harder to fail. This mechanism is well-used in Sigrun’s world as each new member is advised to pair up with a so-called „Somba-Buddy”. It is for keeping oneselves motivated, accountable and on the right track. Buddy-calls, talks and regular check-ups keep us even more dedicated to our goals (Yup it is easier to hide in the crowd, but when You have somebody to check up on You regularly…You push yourself a bit further- and it is a great feeling to be helpful for Your partner). Plus – you witness new business friendships in the community, often they go way beyond the programme. 

Teamwork

Even in this text I tend to say „Sigrun this”, „Sigrun that”, but it is a whole TEAM behind the SIGRUN „machine”  that keeps it going on a day-to day basis. It did strike me quite not long ago, when I had my own team-building struggles. It has given me food for thought. Never have I seen complaints, something not working as it should, some bad-days or I-can-skip-that approach. Always 100% prepared and ready to action. Even on a sick days and important events  Sigrun keeps inspiring community members and shares take-aways from levels we simply can not/ need not attend yet. I know there is a work of a whole team behind the scenes, but it takes leading skills  – to keep up such pace. It takes whole crazy hours of work from the inside to make it all look so smooth on the outside. Thank You „Team Sigrun” for that.

What goes around, comes back around

In the long run (I have joined Sigrun’s programs in 2017…and took part in many of them, especially Kickstart and Momentum up till now ) the time in Sigrun’s community has thought me some mechanisms that looked like sheer nonsense until I have learned to put them into practice. Those mechanisms are not defined in any module or lesson, but You somehow soak in with them and once Your thinking is shifted (beware 🙂 ) there is no coming back. You start to think as an enterpreneur and insightfully use those techniques You learn…and adapt them to Your business/market needs.

One of such mechanisms is building Your business relations from the place of giving. No expectations, no clear-cut deals – just the idea of helping, where You feel You can and want. To be frank – it, suprisingly, carries no risk of feeling exploited or used. Now, after some time of this unaware „good deeds” it all keeps coming back. I am amazed by unexpectedness and positive surprices. Each time I get totally amazed how a constructive advice, small discussion or a simple „I admire what You do! It inspires me!” can be a perfect ice-breaker. How it comes back when I go for projects bigger than OPLOTKI and find myself in a tribe of brave enterpreneurs who stand for more than just income…and are ready to help each other, collaborate.

It is all about our dear ones after all

I have learned to squeeze each hour of my time as effectively, as I can. There is no room for holding back, feeling unworthy, feeling stuck. As soon as I feel tired I turn to family. Just to get myself assured that what I preach at OPLOTKI is what I practice in everyday life. Core values I practice in my business are those I want to pass on to my kids. Each time I get lit up by a new project and spent every waking hour putting all I have to make it work – I do not feel remorse about being absent at home. I know each time I celebrate success and „come back” to hug them I teach to my little ones that work can mean fulfillment, passion, mission instead of sole money-driven chore you complain about. SOMBA gave a new energy to the family also in the sense of my self worth as a woman. My male-ish boldnes did throw new challenges at my lifelong partner (Yes – we are together something around 20 Years now) and poured new excitement to our (little dusty) relationship. He knows this absent look in my eyes when my thoughts circulate around new biz-idea about OPLOTKI and keeps me grounded in family values, like no one else. Plus -after all – the money coming from this passion-driven biz of mine…do fill up the pot piling up for meeting the needs of 2 adults and 3 kids = our family.

In Sigrun’s community I have also learned to set my own definition of success. What, for ones,  is pushing through six, seven figures, for others is to afford a work-life balance. When I entered this community I was attracted by income possibilities (Let’s be honest – it was a biz-investment after all). Oddly enough, once the revenue kept coming in, I established a new goal – a balance. I protect my „family time” like never before. Income taught me that money comes and goes and time is the only thing we can not buy with that. I do have this luxury to praise lazy sketching hours with kids, family skiing weeks or swimming escapades to Greece over another sale, launch, conference or networking meeting. I have learned to plan my Year by starting with family holidays, inspiring events and personal goals and figuring out the finances with this end in mind.

Two wheels or four?

Just to sum things up (Finally! Thank You for keeping up that long!). I really wished to finish with a strong point. When entering Sigruns’ community I felt like a toddler learning to cycle (Stay with me for this one – I am not babbling to set my word number record in one blog post 🙂 ).

Just imagine You are a kid. You just got Your first bike. You still look at all those friends that ride theirs fiercely over the block, thinking „how do they do that”. You stand with an awe on the sidewalk, dreaming to join, thinking „It is so hard!” „How can I be like one of them, how can I get going with this cycling magic?”. And then Your mum comes, or dad, or an elder brother. After a few pushes  – off You go! If  You could make it on Your own, You probably would. I do not mean there are not those who did. But how much fun, how much easier was it, when You did have a helping hand, when You crushed down first three or four times…and somebody picked You up, told You not to quit.

And once You made it to ride around on that bike, to chase all those kids on their shiny vehicles around the block…

You start to dream about a car 🙂

Some fancy Tesla maybe ;P

Now or never 

I do not know what stage in life and business You are in right now – but since You have made it that far – there must be some curiousness, some openness towards what I wrote already. In Sigrun’s community I have found a business-family. A group of like-minded people led by a strong female role-model. It is a place where I get support after painful failures and where I celebrate spectacular successes.

If You are looking for a perfect time to join this community – I must disappoint You. A perfect time was long ago.

Second best is NOW.

If You wish to receive updates from me or information, feel free to contact me directly via agnieszka@oplotki.pl.

Agnieszka Gaczkowska

Oplotki.pl

No właśnie! Co to znaczy: Jak „dobrze”wycenić rękodzieło?

Drogo? Tanio? Zgodnie z Twoim „wyczuciem”, a może w zgodzie z aktualnymi trendami na rynku?

W tym wpisie rozprawiam się z popularnym mitem, że w ogóle istnieje coś takiego, jak dobra i zła wycena…

To przekonanie zmieniamy na rzecz wyceny, która służy TOBIE i Twojemu biznesowi handmade.

Brzmi obiecująco?

No to nurkujemy.

Wycena rękodzieła – od czego zacząć

Już jakiś czas temu, odpowiadałam dokładniej na pytanie „Czy rękodzieło musi być drogie” (kliknij podświetlony tytuł, by przejść do artykułu).

Jak myślisz?

Musi? Nie musi?

A no właśnie – nic nie musi! Bo i Ty nic nie MUSISZ!

Wolę mówić o tym, jaki masz WYBÓR i co wybierasz w kwestii wyceny, aby była spójna z Tobą, Twoimi wartościami, Twoją strategią, produktem, usługą, techniką, sytuacją materialną… Jak widzisz, mogę mnożyć zmienne w nieskończoność!

Zdjęcie okrągłych prac wykonanych w technice punch needle, napis pokachaj wycnę rękodzieła.

Nie ma jednej prawidłowej wyceny!

Choć kusi nas, aby „wykuć na blachę” taki krótki wzór (cena=materiały+praca+ marża)… to rzeczywistość nijak ma się do takich generalizacji! Już dawno pisałam o kilku aspektach, które najczęściej przychodzą do głowy jako odpowiedź na pytanie: „Jak wycenić rękodzieło”.

Było o celu – czyli zastanowieniu się po co sprzedajesz. Inaczej wyceniasz, kiedy chcesz dorobić kilka stówek do pensji, inaczej, kiedy masz na utrzymaniu rodzinę, a jeszcze inaczej, kiedy dajesz miejsca pracy, zatrudniasz zespół.

Pisałam o przemyśleniu, kto jest Twoim klientem – jak się domyślasz, nie każdy dysponuje zasobnym portfelem i cena powinna być dostosowana do potrzeb, ale też i oczekiwań takiej osoby.

Wspominałam o technice, w której tworzysz – jednak nie da się ukryć, że mamy trendy, sezonowe mody, określone preferencje określonych grup wiekowych itd.

Pisałam o tym, gdzie warto sprzedawać rękodzieło i o znaczeniu Twojej marki.

W artykule „Jak wycenić rękodzieło” rozwinęłam każdą z tych kwestii. Można je jednak podsumować jednym słowem ZMIENNE.

Już widzisz, jak wiele aspektów warto choćby w najmniejszym stopniu brać pod uwagę, kiedy wyceniasz rękodzieło.

Strach przed wyceną rękodzieła

Fakt, że w kwestii wyceny mamy do podjęcia tak wiele decyzji (małych i dużych), sprawia, że sparaliżowane STRACHEM, tkwimy w miejscu. Jakiś czas temu zaadresowałam tę kwestię w artykule „Dlaczego tak trudno jest nam wycenić rękodzieło”, w którym mówiłam o tym, jakie znaczenie ma MINDSET, czyli po ludzku – o tym, jak sobie poradzić z poczuciem, że cena, którą ustalam jest „nieprawidłowa”.

Film z cyklu Akademia Rękodzielnika – Jak pokonać strach przed wyceną?

Co tak tanio! Czyli o nietrafionej wycenie rękodzieła

No właśnie – wyobraź sobie, że wykonałaś ogrom pracy, wzięłaś pod uwagę ogrom zmiennych i wyceniłaś swoje rękodzieło, uwzględniając to wszystko, o czym pisałam powyżej. Cena „wyszła” uczciwa, ale Twoja głowa krzyczała „NIE! ZA DROGO! Kto to kupi?!” I… ją obniżyłaś do poziomu takiego cieplutkiego komfortu psychicznego…

I trafia się klient, który chce zamówić hurtowo!

W pierwszej chwili – wielka radość.

Potem panika – przecież nie zdążysz zrealizować.

Zwracasz się do koleżanek po pomoc… Ba! Nawet konkurencja staje się deską ratunku!

I co?

I zostajesz sama!

Nikt po tak zaniżonej cenie nie chce przyjąć zlecenia…

Czujesz te emocje?!?!

O tej frustracji pisałam więcej w nieco przekornym artykule „Rękodzieło – ile to powinno kosztować”, ale mam wrażenie, że pisać/mówić to jedno, a dać Ci POCZUĆ, jak to jest „przejechać” się na nieuważnej wycenie… to już zupełnie inna bajka.

napis Pokochaj wycenę rękodzieła, w tle zdjęcie dużej makramy

Bądź sprytniejsza! Wyceń rękodzieło z głową!

Najważniejsza myśl, z którą chcę Cię dzisiaj zostawić – to informacja, że nie ma jednej prawidłowej wyceny. Ba! Nie ma gotowego wzoru, prostej formułki i kalkulatora na 3 minutki roboty.

Jest za to ogrom mikrowyborów, małych decyzji i świadoma strategia.

Wiem, może nie tego szukałaś – słowa: „strategia”, „wybory” rodzą opór (No! Bo jakby mało roboty było już teraz! Jeszcze Ci tu dokładam)

Ja z tych, które nie pudrują rzeczywistości – dlatego powiem – nie jest łatwo i szybko – droga do TWOJEJ idealnej wyceny rękodzieła to proces.

Ale jest światełko w tunelu.

Film z cyklu Akademia Rękodzielnika – Lambo czy Maluch. Jakie jest Twoje rękodzieło?

Ten PROCES można pokochać!

Poważnie!

Wiem, że na przestrzeni tych lat działalności w branży handmade, doradzania innym twórcom, choćby w naszym flagowcu AKADEMIA RĘKODZIELNIKA lub BIBLIOTEKA AKADEMII RĘKODZIELNIKA… kwestia wyceny to temat, który oswoiłyśmy, przytuliłyśmy… a nawet (poważnie!) POKOCHAŁYŚMY!

Dlaczego – bo jest z nami, był i będzie – w biznesie po prostu nie da się bez wyceny działać.

Po co więc torturować się nią, kiedy można sprawić, że stanie się naszym asem w rękawie?

Zaintrygowana?

Napis: Wycena to proces. Pokochaj wycenę rękodzieła. W zgodzie z Tobą. W tle zdjęcie fragmentu pracy wykonanej szydełkiem

Jeżeli czujesz, że chcesz się tematem solidnie zaopiekować – koniecznie sprawdź szczegóły odnośnie Pokochaj Wycenę Rękodzieła – kurs online i/lub Ebooka Pokochaj Wycenę Rękodzieła i wspólnie z nami oswajaj ten superważny aspekt Twojej działalności handmade.

Możesz również skorzystać z naszego bezpłatnego 4 dniowego wyzwania, które odbyło się już jakiś czas temu, ale jego przesłanie jest bardzo uniwersalne. Dostęp do nagrań wciąż jest bezpłatny – wystarczy zapisać się na listę mailową (wystarczy kliknąć guzik poniżej lub na końcu artykułu). Jeżeli goni Cię czas (a kogo nie goni), możesz obejrzeć specjalny masterclass, w którym starałam się maksymalnie skompresować tę wiedzę.

Nagranie masterclassu Pokochaj Wycenę Rękodzieła. Jak wyceniać i jak to pokochać?

Możesz też skorzystać z krótkich, ale konkretnych wskazówek odnośnie wyceny, które przygotowałam w formie podcastu (dobre do słuchania, choćby podczas spaceru z psem albo czekania na pociechę odstawioną na zajęcia rozwijające). Poznaj moje sposoby na radzenie sobie z tą „żabą” i mój punkt widzenia. Bez wymówek, że brak czasu – choć ze mnie gaduła starałam się pilnować, abyś dostała przystępną do połkniecia pigułkę wiedzy.

Jeżeli uważasz, że chcesz pogłębić ten temat, skorzystaj z naszych płatnych materiałów skupionych na problemie wyceny rękodzieła, osobno:

kurs Handmade Hobby czy Biznes (o wartości 550 zł),

kurs Pokochaj Wycenę Rękodzieła (o wartości 550 zł)

oraz ebook Pokochaj Wycenę Rękodzieła (o wartości 147 zł).

lub w kompleksowym pakiecie:

PS. Powyższy pakiet, w ramach Black Friday 2024 (czytaj cały listopad) kupisz w cenie promocyjnej.

Zaproszenie do skorzystania z materiałów oplotki o wycenie rękodzieła

Jeżeli czujesz, że to nie jest ten moment, aby zająć się wyceną Twojego rękodzieła, ale chcesz pozostać w kontakcie i otrzymywać bieżące informacje o tematyce związanej z wyceną rękodzieła, zapisz się na nasz newsletter:

Zapraszam Cię do obejrzenia rozmów z moimi gośćmi:

Klikając grafikę poniżej, sprawdzisz Kurs „Pokochaj Wycenę Rękodzieła”, o którym wspominam w nagraniach

Obrazek tytułowy wpisu o prowadzeniu warsztatów

Zamiast długaśnego wpisu o prowadzeniu warsztatów rękodzieła – krótka ściąga z pytań, na które chcesz sobie odpowiedzieć, zanim zaczniesz prowadzić warsztaty rękodzieła. 

NARZĘDZIA I MATERIAŁY

  • Jakich narzędzi potrzebujesz i czy łatwo je transportować na miejsce warsztatu?
  • Czy każdy z uczestników potrzebuje oddzielnego zestawu narzędzi, czy mogą korzystać z kilku wspólnych?
  • Jak kosztowne są takie narzędzia?
  • Czy zainteresowani przyjdą na warsztaty rękodzieła ze swoimi materiałami (mają związane z tym nawyki, przyzwyczajenia), czy to Ty zapewniasz im odpowiednie materiały?
  • Czy materiały na warsztaty rękodzieła musisz zamawiać z dużym wyprzedzeniem, czy masz na to potrzebne środki finansowe?
  • Czy jakość materiałów jest wystarczająca, czy wpłynie na efekty pracy lub stopień opanowania danej techniki?
  • Czy uczestnicy mają wybór materiałów (np. kolor włóczki na warsztatach szydełkowania)?
  • Czy będzie możliwość dokupienia materiałów po warsztacie, aby kontynuować prace, jeżeli uczestnikom się spodoba?
  • Czy materiały potrzebują specjalnej przestrzeni albo sposobu przechowywania (czy masz je gdzie pomieścić, zanim zostaną zużyte w dniu warsztatu)?
o prowadzeniu warsztatów rękodzieła

MIEJSCE I CZAS

  • Ile przestrzeni potrzeba, aby przeprowadzić warsztaty rękodzieła (dla danej liczby uczestników)?
  • Czy potrzebny jest specjalny sprzęt (np. warsztaty makramowych kwietników wymagają odpowiednich stojaków/wieszaków i trudno je zmieścić w kafejce przy stole)?
  • Czy potrzebne są odpowiednio zabezpieczone stoły/blaty (np. warsztaty miedzianej biżuterii wymagają pracy z chemikaliami, które mogą uszkodzić delikatne powierzchnie)?
  • Ile czasu potrzeba na wykonanie danej pracy, czy uczestnicy kończą pracę na miejscu, podczas warsztatów, czy w domu?
  • Czy warsztaty rękodzieła są na tyle długie, że potrzebna jest przerwa?
o prowadzeniu warsztatów rękodzieła

BEZPIECZEŃSTWO

  • Jakie środki ostrożności będą wymagane, a jakie zapewnisz dodatkowo?
  • Czy potrzebna jest odzież/wyposażenie ochronne?
  • Czy pomieszczenie musi być w jakiś sposób wyposażone (np. gaśnice itp.)?
  • Czy uczestnicy będą potrzebowali instrukcji użycia narzędzi?
  • Czy narzędzia przeznaczone są dla uczestników w określonym wieku?
  • Czy jakaś część warsztatu jest zbyt niebezpieczna / wymaga osobistego nadzoru lub wcześniejszego przygotowania itp.?
o prowadzeniu warsztatów rękodzieła

WYMAGANE UMIEJĘTNOŚCI

  • Ile podstawowych umiejętności manualnych powinni posiadać uczestnicy warsztatów?
  • Czy warsztat jest przeznaczony dla zupełnie początkujących?
  • Czy jesteś w stanie zagwarantować, że każdy uczestnik wykona zadany temat?

I CO JESZCZE

Może się okazać, że Twoja technika wymaga dodatkowego sprzętu lub innego rodzaju przygotowania. Możliwe, że nie możesz skorzystać z gościnności np. kafejki (warsztaty szydełkowania – bez problemu, ale chemiczne wytrawianie biżuterii z miedzi – raczej nie). Spróbuj wtedy kreatywnie podejść do wyzwania. Może znajdziesz zaprzyjaźnioną pracownię rękodzieła lub odpowiednio przystosowane biuro coworkingowe?

PRZYGOTUJ PIERWSZY WARSZTAT

Jeżeli jesteś w stanie przygotować scenariusz, który jest maksymalnie prosty, nie wymaga kosztownych materiałów i wiesz, że możesz go bez większego wysiłku przetestować, to warto zacząć prowadzenie warsztatów właśnie od niego.

Podczas kolejnych warsztatów warto testować coraz bardziej zaawansowane scenariusze wymagające dedykowanych narzędzi, przestrzeni itp.

Jeżeli jesteś twórcą, który planuje prowadzenie warsztatów rękodzieła i potrzebujesz wsparcia – śmiało pisz: agnieszka@oplotki.pl

Zachęcam Cię również do przeczytania innych wpisów – odnośniki do nich znajdziesz tutaj: Jak prowadzić warsztaty rękodzieła .

Jeżeli chcesz dołączyć do grona nieziemskiej ekipy rękodzielniczek prowadzących warsztaty po mistrzowsku, koniecznie wskocz na stronę kursu: Prowadź Warsztaty Rękodzieła po Mistrzowsku

W 8 modułach głównych oraz bonusach zebrałam masę swoich doświadczeń, ale również tricków, które sprawdziły się na moich warsztatach oraz wiedzę na temat tego jak uczyć innych (w tym dorosłych). Materiały przyogotowane w formie nagrań video, plus nagrania audio sesji Q&A, plus workbook, który pozwoli zanotować wszystkie Twoje pomysły, uporządkować wiedzę i stanie się jednym z narzędzi do ulepszania Twoich warsztatów.

Kurs napakowany wiedzą praktyczną (choć i odrobina teorii się znajdzie ;P) – kliknij grafikę powyżej, by przejść do strony ze szczegółami – znajdziesz tam również opinie uczestniczek kursu.

Jeżeli nie wiesz, czy już masz w sobie gotowość do kursu – zawsze możesz zapisać się na listę osób zainteresowanych prowadzeniem warsztatów po pro-tipy i materiały w tej tematyce:

 

Udane warsztaty rękodzieła – o tym musisz pamiętać

Prowadzę warsztaty rękodzieła już od kilku lat i w tym czasie popełniłam chyba wszystkie możliwe błędy, jakie mogłam popełnić…

Ale bez nich nie byłoby dzisiejszej świadomości, jak ważne są dla mnie te kreatywne spotkania w atmosferze twórczej rozmowy i niespiesznego manualnego tu i teraz.

Jeżeli Ty też zastanawiasz się, czy warto w takim formacie dzielić się swoją techniką, a strach przed gafą hamuje Twój zapał, ten tekst lub podcast jest dla Ciebie.

jak unikać błędów przy prowadzeniu warsztatów rękodzieła

TŁUMY NIE USTAWIAJĄ SIĘ W KOLEJCE PIERWSZEGO DNIA TWOJEJ DECYZJI

Może Cię zdziwię, ale świat nie oczekuje w zawieszeniu na Twoją decyzję o wyjściu z ukrycia, i niekoniecznie sprzyja Twoim zamierzeniom od samego początku. Należy przygotować Twoją społeczność na to, co nadchodzi.

Zanim zorganizujesz pierwszy warsztat, warto o tym mówić. I jeszcze raz mówić. Aby zebrać grupę, niewątpliwie trzeba poświęcić czas na informowanie o możliwości spotkania, jasno wyłuszczając szczegóły (np. gdzie, kiedy, na jakich zasadach).

A jeżeli nie masz społeczności? Warto zastanowić się nad sposobem docierania do osób, które będą zainteresowane Twoimi warsztatami.

WARSZTATY TO ŚWIETNA PROMOCJA

Tak, ale…

Oczywiście osobiste spotkanie z Tobą działa o niebo lepiej niż „tony” postów w social mediach, ale to nie jest „automatyczny” pewnik. Warto pamiętać, że dobre wrażenie będzie niosło się „pocztą pantoflową” jeszcze długo po samym warsztacie. Niestety, to samo dotyczy również rozczarowań i niedotrzymanych obietnic.

Warto kierować się strategią: „nie obiecuj złotej góry, ale dowieź ze trzy” (ot, takie moje hasło). W myśl tej zasady jasno opisuję, czego uczestnicy mogą się na warsztacie spodziewać. Wyłuszczam cenę, zapewnione materiały, miejsce, czas warsztatu, wspominam, że w cenę wliczony będzie poczęstunek. Podczas samego warsztatu „dowożę” razy trzy.

6 błędów, których warto unikać, prowadząc warsztaty rękodzięła

Poczęstunek – to najlepsza kawa i ciacho, jaką można znaleźć w danej okolicy (często dużo czasu poświęcam na znalezienie odpowiedniego miejsca warsztatu – w przypadku warsztatów szydełkowania są to na przykład najczęściej polecane kawiarnie).

Materiały – oprócz tych obiecanych w opisie staram się dorzucić choćby niewielki gratis. Rozumiesz, do czego zmierzam? Kieruję się zasadą „pozytywnie zaskocz”. I wiem, że dzięki temu uczestnicy zechcą podzielić się wrażeniami ze znajomymi oraz polecić im taką formę rozrywki.

I owszem, jeżeli uczestnicy warsztatu są zadowoleni ze spotkania, tym chętniej kupują lub polecają Twoje produkty, ale nie dzieje się to automatycznie. Warto wprost poprosić o polecenie, dobre słowo, recenzję lub udostępnienie.

Pamiętaj, że taka forma promocji to nie tylko koszt materiałów i moment samego spotkania. To także czas!

Czas budowania napięcia i pozytywnej atmosfery przed warsztatem, ale także i po! Nawiązuj kontakt z zainteresowanymi, zachęcaj do udziału, odpowiadaj na pytania i rozwiewaj wątpliwości, a po warsztacie podtrzymaj relację. To pozwala na otwartą komunikację z Twoją rosnącą społecznością.

SPODZIEWAJ SIĘ, ŻE KTOŚ NIE DOPISZE LUB SIĘ SPÓŹNI

Nie traktuj tego osobiście, ale spróbuj zminimalizować ilość nieobecności. Warto poinformować o wszystkich technicznych utrudnieniach dla uczestników (o ułatwieniach tym bardziej warto wspominać).

Jeżeli jesteś w stanie wskazać dogodne, bezpłatne miejsce parkingowe, podpowiedzieć, jak dojechać np. komunikacją miejską, poradzić, jak się praktycznie ubrać, aby wygodnie uczestniczyć w warsztacie, poinformować, czy w miejscu, w którym się spotykacie, będzie ciepło, czy raczej chłodno – zminimalizujesz powody, dla których coś mogłoby pójść nie tak.

ZADBAJ O PLAN B

Zakładaj najgorszy scenariusz. Pomyśl, jak jesteś w stanie ubezpieczyć się na wypadek np. braku prądu, awarii sprzętu, rozlanej na stole kawy itp.

Na pewno warto zakładać, że np. dojazd na miejsce warsztatu może zająć Ci więcej czasu niż zwykle (poznańskie korki nie raz stawiały moje plany pod znakiem zapytania i duży zapas czasu pozwalał mi uniknąć spóźnienia), właściciel kawiarni może zapomnieć o rezerwacji, a ulewny deszcz może utrudnić schludny wygląd w dniu warsztatu.

Nie daj się zaskoczyć. Przewiduj nieprzewidziane. WARTO! Nikomu nie życzę poziomu stresu, który osiągasz, kiedy uczestnicy warsztatu dzwonią do Ciebie stojącej 20 metrów od miejsca warsztatu w korku, który nie chce drgnąć.

ZRÓB PRÓBĘ

Nigdy nie testuj nowego scenariusza warsztatu na klientach (no, chyba że ich o tym poinformujesz i od początku zgodzą się na te warunki – sama czasem prowadzę takie warsztaty bezpłatnie).

Jeżeli masz możliwość, przetestuj warsztat na grupie znajomych, którzy podzielą się z Tobą opinią, co zadziałało dobrze, a z czego nie do końca byli zadowoleni.

Dokładnie prześledź, co działo się podczas takiego warsztatu, czy udało Ci się zmieścić w założonym czasie, czy wszystkie kroki były jasne, czy materiały wystarczające, a instrukcje odpowiednio czytelne.
Pytaj, analizuj i poprawiaj błędy, zanim zaprosisz regularnych uczestników na swoje warsztaty.

BĄDŹ SOBĄ!

Kilka pierwszych chwil takiego warsztatu potrafi być przerażające… Wizja niezręcznej ciszy wśród nieznajomych lub obawa przed tym, jak wypadniesz w ich oczach, potrafią spędzić sen z powiek. Wiem. Też tam byłam. I nadal jestem przed każdym z moich warsztatów, niezależnie od tego, ile już ich było.

Po prostu bądź sobą. Pamiętaj, że masz niesamowity dar, którym właśnie planujesz się podzielić. Twoja technika, twoja osobowość – to wszystko składa się na unikalną mieszankę, która sprawi, że uczestnicy warsztatu odprężą się w tej zabieganej codzienności.

Pozwól sobie na luz. To tej autentyczności oczekują uczestnicy warsztatu. Dzięki niej sami mogą się odprężyć. Pomyśl, że każda z tych osób przyszła z podobnymi obawami, a im szybciej dostrzeżesz po drugiej stronie „ludzi”, a nie tylko „klientów”, tym łatwiej będzie Ci opanować zdenerwowanie.

Jakich błędów unikać przy prowadzeniu warsztatów rękodzieła

Jeżeli jesteś twórcą, który planuje prowadzenie warsztatów rękodzieła i potrzebujesz wsparcia – śmiało pisz: agnieszka@oplotki.pl

Zachęcam Cię również do przeczytania innych wpisów – odnosniki do nich znajdziesz tutaj: Jak prowadzić warsztaty rękodzieła .

Jeżeli chcesz dołączyć do grona nieziemskiej ekipy rękodzielniczek prowadzących warsztaty po mistrzowsku, koniecznie wskocz na stronę kursu: Prowadź Warsztaty Rękodzieła po Mistrzowsku

W 8 modułach głównych oraz bonusach zebrałam masę swoich doświadczeń, ale również tricków, które sprawdziły się na moich warsztatach oraz wiedzę na temat tego jak uczyć innych (w tym dorosłych). Materiały przyogotowane w formie nagrań video, plus nagrania audio sesji Q&A, plus workbook, który pozwoli zanotować wszystkie Twoje pomysły, uporządkować wiedzę i stanie się jednym z narzędzi do ulepszania Twoich warsztatów.

Kurs napakowany wiedzą praktyczną (choć i odrobina teorii się znajdzie ;P) – kliknij grafikę powyżej, by przejść do strony ze szczegółami – znajdziesz tam również opinie uczestniczek kursu.

Jeżeli nie wiesz, czy już masz w sobie gotowość do kursu – zawsze możesz zapisać się na listę osób zainteresowanych prowadzeniem warsztatów po pro-tipy i materiały w tej tematyce:


Masz dosyć narzuconych definicji szczęścia?

POZNAJ SEKRET SUKCESU NA WŁASNYCH WARUNKACH

i bądź pierwszą osobą, która przeczyta książkę

OPLOTKI. SUKCES HANDMADE.

Książka, w której zawarłam lekcje i wskazówki, jak zbudować własną definicję sukcesu na bazie mojej wyboistej drogi.

Porcja skondensowanej wiedzy w cenie dostosowanej do każdego budżetu.

Treść, którą pochłoniesz przy parującym kubku w ulubionym fotelu, w dowolnym miejscu i czasie.

Jeżeli trochę mnie znasz, to już na pewno wiesz, że mastermind to wynalazek, który uwielbiam, i którego mocy radzę posmakować każdej przedsiębiorczej kobiecie. Jeżeli zaglądasz na te strony po raz pierwszy, to za chwilkę dowiesz się, dlaczego pałam taką sympatią do mastermindu właśnie.

Mastermind na BALI – Jak to się w ogóle stało?

WORKATION!

Czyli wakacje, gdzie nikt mi nie będzie wypominał, że jak przychodzi szalony pomysł do głowy… to biegnę do pokoju, odpalam laptopa i notuję jak szalona.

Gdzie znajdę babki, które tak, jak ja, kochają to, co robią i nawet na wakacjach kminią, jak jeszcze sprawniej działać.

Słowem – marzyłam o wakacjach od standardowego podziału praca-relaks, od standardowego rozumienia sukces/odpoczynek/marzenia/cele/sposób ich osiągania.

O wakacjach od utartych kolein.

O wolności do robienia rzeczy inaczej!

-> logistyka wyjazdu level master – szczepienia, pakowanie, ogarnianie rodzinki, żeby tutaj się nie pozabijała, jak mnie nie będzie, poradzenie sobie z toną ciężaru wyrzutów sumienia, że ich tak „zostawiam”… no i organizacja Handmade Biz Summit, naszej dorocznej konferencji w Oplotki w fazie najważniejszych decyzji)

-> mąż obrażony – „No jak??? ZNOOOWUUU Zostawisz mnie z trójką dzieci samego? (rok wcześniej byłam na Zanzibarze...) Mam słuchać gderania kumpli z pracy, jak to „puszczam” żonę samą w tropiki ZNOWUUUU po „niewiadomoco”?! Przecież rodzice będą nam rozwód wróżyć przez najbliższą dekadę… itd.”

-> moja głowa, która krzyczy: „Przecież nie możesz tak po prostu sobie polecieć na BALI! Przecież mieliśmy tam jechać całą rodziną, a nie że Ty sobie lecisz w ramach pracy!”

I milion innych argumentów PRZECIW.

wszystkie w stylu „w D$^% Ci się poprzewracało!” 😉

NO WŁAŚNIE!

Pewnie to czytasz i uśmiechasz się pod nosem!

Znasz to?

Milion argumentów przeciw i tylko ten jeden ZA – JACHCĘĘĘĘĘĘ!

Rajska plaża, ciepło, czysta woda, luksusowy hotel, obiadek pod nos… egzotyczne owoce na wyciągnięcie dłoni… i leniuchowanie w moim klimacie – czyli ciało chill-out-uje, głowa pracuje na najwyższych obrotach. Ale nie w trybie: „gdzie dzieci zabrać, żeby miały frajdę”, ale: „jak jeszcze OPLOTKI mogą wesprzeć przedsiębiorcze dusze! W jakim kierunku ten następny krok?”

Kiedy Karolina wspomniała o mastermindzie na BALI – całe ciało krzyczało mi TAAAK!

Nie znasz Karoliny? Karolina to artystka, muzyk i doktorka z wykształcenia, dziś mentorka kobiecych biznesów online pokazująca jak opakować talenty i doświadczenie tak, by z powodzeniem sprzedawać je w sieci i czerpać radość z życia dzięki odzyskanemu tą drogą czasowi i dużo lepszym finansom…

Karolinę znam od dawna, jeszcze bliżej poznałyśmy się na pokładzie mojego mastermindu on-line, bo brała udział w aż trzech jego edycjach. Razem byłyśmy też rok temu na Zanzibarze.

Co zabieram z BALI:

—> pierwszy w życiu tak dłuuuuugi luksusowy lot, który mi uciekł…Mogłabym długo mówić, o tym, co odpala się w głowie w kwestii zasługiwania, sięgania po to, co nasze i (niekomfortowym na początku) przymierzania do (szeroko rozumianego) więcej. Ostatecznie lot mi przebookowali, żebym dotarła na miejsce, ale mam totalny uraz do lotniska w Monachium, przez spóźnienie pierwszego samolotu zabrakło czasu, żeby wysiadając na jednym terminalu zdążyć dotrzeć do drugiego. Całe szczęście, że nie byłam tam sama ;PPP

—>smak owoców, których nazw nawet nie potrafię wymówić – i dyskomfort próbowania nowego osłodzony tym momentem odkrycia genialnego, zupełnie nowego…!

—>tradycyjny taniec, przy kolacyjnym mango lassi – oglądanie którego przypomniało, jak wiele daje wychodzenie z własnej bańki – kulturowo, czasowo, BA! nawet spożywczo! Jak wiele może dać (nie)zwykła rozmowa, kolacja w niecodziennym gronie, wieczór poza schematem codzienności.

—>zapach jaśminowego oleju po dwugodzinnym masażu w lokalnym spa – jako moment przypomnienia, jak ważne w naszej pracy jest CIAŁO – ten wehikuł, który niesie głowę, idee, tętni żywotnością, błyskiem w oku, witalnością pasji na co dzień. To na Bali wróciłam do regularnego pływania dla przyjemności…i tak już zostało po powrocie.


—>basenowy chill przy świecach w willi z bananowcami w ogrodzie – przypomniał mi, że dałam sobie wmówić, że jak praca, to tylko w godzinach pracy, bo ktoś tam w necie mocno ciśnie tą ideę – dotarło do  mnie, że owszem – nie każdy wieczór w tygodniu – ale jeden, może nawet dwa, to mój ideał, kiedy dom śpi, a ja przy ciepłej wodzie (a propos ostatnich nawyków służących ciału ;P ) dyskutuję o biznesie i PRACUJĘ na najwyższych obrotach.

—>maraton zwiedzania lokalnych pracowni twórczych (oj wrócę tu jeszcze, choćby na te warsztaty srebra!) – który przypomniał mi, jak olbrzymie, nieodkryte bogactwo tkwi w HANDMADE – nie tylko dosłownie – w ramach zapomnianych technik rękodzieła całego świata – ale też BIZNESU – jak wiele nowych rozwiązań generują marki handmade, z którymi współpracuję, jak wiele z nich w zmodyfikowanej formie da się eksportować do innych branż – KREATYWNOŚĆ mojej ukochanej branży nie zna granic…i jest tyle „dobra” do eksportu do biznesu online i innych branż.

—>dziki shopping lokalnych pamiątek za miliony (w lokalnej walucie :PP) – który przypomniał, że nasze poczciwa pięciozłotówka to ponad 20 000 indonezyjskich rupii. I nawet, jeżeli zarabiasz dzisiaj średnią krajową, to gdzieś po drugiej stronie świata JUŻ JESTEŚ MILIONERKĄ! ;P —>A co, gdyby odkleić słowo MILIONERKA od waluty? Co jest prawdziwym bogactwem? Czy przypadkiem najcenniejsze rzeczy w życiu nie są ZA DARMO?

—>łyk kawy z kupy (luwaka ;P – zawsze chciałam spróbować, ale obrzydzenie było silniejsze) – znowu o przełamywaniu się do próbowania czegoś nowego. No niby wiem, ze najdroższa ( czy aby na pewno najlepsza???P) kawa na świecie….no ale kurde…ta kupa:PPP
No i spróbowałam – żeby nie opierać się na opiniach, ale doświadczeniu…
I co?
Pijałam lepsze ;P
Najdroższe niekoniecznie jest najlepsze – gdzie jeszcze mogę spróbować, zanim wyrobię sobie zdanie??? – Oj dużo będzie tutaj mastermindowych eksploracji



—>paraliżujący strach w kulminacji i i jego transformacja w siłę -> na bujawce nad przepaścią ==> no nie umiem w słowach tutaj – to w emocjach trzeba —> ale w skrócie – gdzie jeszcze emocja trzyma Cię w szachu? strach, rozczarowanie, uraza, obrzydzenie, duma – jak możesz stanąć po drugiej stronie tej paraliżującej emocji w kontekście biznesu? Co potrzebuje uzdrowienia? U mnie ewidentnie lęk wysokości trzymał w szachu…i zadałam sobie pytanie…czy przypadkiem nie trzyma mnie też biznesowo…


—>oczyszczający prysznic w potężnym wodospadzie (chyba tam zrozumiałam, dlaczego ZIEMIA to MATKA… a NATURA…to KOBIETA) – i jakie bogactwo mamy na wyciągnięcie dłoni, za darmo – w każdym parku, jeziorze, czy lesie. W moich mastermindach będę Ci przypominać, by z niego korzystać, by łączyć się z obfitością z miliona innych wymiarów poza-biznesowych, których moc tak łatwo teleportować do naszej działalności.

fot. Agnieszka Werecha-Osińska

—>trekking nocą, by zobaczyć wschód słońca ponad chmurami z wulkanem w tle – będę w mastermindach przypominać Ci niestrudzenie, że WARTO zrobić milion kroków dla tej jednej chwili na szczycie. Będę Cię (z miłością ;P ) kopać w tyłek, jak się zasiedzisz i podam rękę, jak kolana zachwieją. 

Nie ma nic lepszego, niż zobaczyć chmury z góry…RAZEM!

Samotność na szczycie to pieśń przeszłości (indoktrynowana, byśmy nie zrobiły pierwszego kroku.)

Zamieńmy ją na legendarną imprezę z widokiem!

PARTY ON THE TOP!


—>40-tko-urodzinowy drink w infinity pool z widokiem na wodospad i „wchłanianie” tej chwili przez kilka wieczorów z rzędu… z winkiem, herbatką przy basenie…albo po prostu W BASENIE! – prawie miesiąc przed datą urodzin – bo kto powiedział, że nie możemy świętować ZANIM nastąpi TEN MOMENT! On trwa tak krótko!

17;25 – to godzina moich narodzin.

Ktoś kiedyś ustalił, że to ok świętować nie tylko w tej chwili – co rok – ale przez cały dzień – dzień urodzin.

A ja się pytam: CZEMU NIE MIESIĄC? NIE ROK????


I jak pomyślałam, tak zrobiłam – co miesiąc sprawiałam sobie 40-kowy prezent – od wymarzonego zegarka po szaloną podróż na BALI! (I mam zamiar kontynuować do następnych urodzin ;P )


A co gdyby tak w biznesie?
Świętować drogę, nie cel?
Świętować kamienie milowe miesiącami, a nie dniami?
Świętować i RAZEM i w samotności…


NAUCZYĆ SIĘ ŚWIĘTOWAĆ, by czerpać frajdę mocniej, głębiej, częściej?
W końcu życie to tylko chwile…

A co, gdyby z tych pięknych wydusić 10 razy więcej paliwa rakietowego do działania?



—> (i wreszcie) niekończący się MASTERMIND, format w którym, jak w lustrze widzimy części siebie, którym dawno nie pozwalałyśmy wychodzić z ukrycia…


Kiedy Ruszałam z moim mastermindem on-line w 2018 – byłam jedyna na polskim rynku….

Teraz pracuje tym formatem coraz więcej przedsiębiorczyń.

Każdy jest inny, unikalny, często zupełnie autorski.
Korzystajmy!

RAZEM jesteśmy silne.
Nie osobno!

GRUPA TO POTĘGA:

Od negocjacji cen wycieczek, poprzez VIP-owskie stoliki w knajpach, bo jest nas więcej, aż po tworzenie wokół siebie atmosfery: „tym paniom zaoferujmy więcej, bo są takie fajne i przyciągają innych” 😉

Nie zliczę gratisów, bonusów, dodatkowych atrakcji, ekstra przysług, które czekały nas za każdym razem, kiedy po prostu świetnie bawiłyśmy się w swoim gronie. To działało jak magnes na atrakcje, ludzi i przygody niedostępne dla każdego. Jakby nasza energia otwierała drzwi do podziemnego świata – co ciekawe potrafiłyśmy ją multiplikować będąc razem!

Zaskakujące wnioski z tego wyjazdu:

-> Podczas luksusowego szaleństwa na BALI wydałam mniej (wliczając ekstra kiecki, pamiątki, jedzenie w hotelach z widokiem na ocean i picie drinków w lozy VIP w klubie z widokiem na wodospad (LOL!)) niż przez kilka dni nad Bałtykiem (dokładniej w Mielnie… ehh jedzenie, goferki, lodziki, warkoczyki, pierdoły dla dzieci) = jeszcze raz przekonałam się, że „nie stać mnie na polskie morze” ;P

(nie liczyłam biletów lotniczych na BALI i tego, co wydałam na lotnisku czekając na przebookowany lot ;PPP, bo to – wiadomo- jednak był inny koszt, niż trasa Poznań-Mielno autem)

-> warto zderzyć to, co robi się na co dzień z zuuuupełnie nowymi osobami – nagle zobaczysz siebie na nowo – ich oczami – i to było bezcenne! Zobaczyłam siebie łaskawiej, mniej krytycznie, doceniłam ogrom doświadczenia i realną ekspertyzę, z której tak łatwo czerpać, zobaczyłam swoje naturalne umiejętności jako coś niecodziennego, a nie „zwykłego”, jeszcze raz upewniłam się, że to, co robię to MOJE MIEJSCE i nie zamieniłabym tej pracy na żadną inną.

-> nie ma co odkładać na potem – miałam oooogromnie dużo wątpliwości przed wyjazdem na BALI – i teraz widzę, że to był ZNOWU prostu STRACH… ale nie przed tym, że się coś nie uda… ja się panicznie bałam tego, że MOŻNA – tak po prostu odpocząć, tak po prostu spełnić marzenie, tak po prostu świetnie się bawić jednocześnie intensywnie pracując – zobaczyłam (ponownie), że to MY potrafimy być swoimi największymi „utrudniaczami”!

-> dzięki temu wyjazdowi nabrałam perspektywy i jeszcze bardziej doceniłam, że w swoich mastermindach pracuję długofalowo, procesowo… kilka dni na BALI minęły w okamgnieniu, wewnętrzna siła i inspiracja do działania trwała jeszcze kilka dni po powrocie i pozwoliła mi „zakręcić w słoiczku na potem” w formie tego wpisu blogowego – emocje, wspomnienia i lekcje…ale codzienność dopadła ponownie i tym bardziej doceniam codzienność solidnego wsparcia grup mastermindowych on-line w długofalowych formatach.

Masz pytania?

Chcesz wziąć udział w takim mastermindzie?

PISZ: agnieszka@oplotki.pl

Przypnij grafiki na Pinterest! Nie zgubisz tego wpisu!

warsztaty rękodzieła dla dorosłych

Warsztaty rękodzieła – z czym Ci się kojarzą?

Wiem. Statystyczny Kowalski, myśląc „warsztaty rękodzieła” ma w głowie dom kultury, grupkę rozkrzyczanych dzieciaków, wypaloną panią, która odlicza godziny do fajrantu. Długo sama myślałam tak o warsztatach rękodzieła. Ot – fajna rozrywka dla licealistki, która nie za bardzo lubiła imprezy.

Wolałam podłubać, ubrudzić się gliną, umazać farbą. To chyba ta twórcza droga ostatecznie zaprowadziła mnie na Architekturę. Niby artystycznie, ale jednak z inżynierskim fachem w ręku.

Kiedy po latach w zawodzie architekta, na wysokich obrotach przez całą dekadę odkryłam magię tempa rękodzieła… nie było odwrotu. To wtedy zaczęłam organizować warsztaty rękodzieła dla dorosłych i obiecałam sobie, że misja „zarażania” tym „pozytywnym bakcylem” powrotu do dziecięcej kreatywności, wolności twórczej i błogiego „tu i teraz” należy się absolutnie każdemu.

warsztaty rękodzieła dla dorosłych
Warsztaty rękodzieła dla dorosłych

Warsztaty rękodzieła dla dorosłych Poznań

Zaczęło się niewinnie. Gdzieś w okolicach drugiego macierzyńskiego, kiedy głowa wyrywała się do „wielkiego świata”, zaczęłam zapraszać koleżanki „po fachu” na szydełkowe sabaty. One – znudzone ekranem, chłonęły podstawy szydełkowych splotów przy domowym cieście. Ja – głodna wrażeń… up-date-owałam zawodowe ploteczki. W tych spotkaniach była magia. Twórcza energia, rozluźniona atmosfera i dłuuuugie godziny rozmów, które nurkowały na głębiny naszych najbliższych sercu wartości.

Wiedziałam, że tutaj jest Złoto. Dlatego zaczęłam takie warsztaty rękodzieła przeprowadzać „zawodowo”.  Z biegającej po budowach projektantki zamieniłam się w organizatorkę handmade spotkań. Z czasem odnalazłam artystki, które podobnie, jak ja,  chcą zarażać pasją do twórczego wylogowania. Dzięki temu w poznańskich kafejkach oplotkowe warsztaty wzbogaciły się o nowe techniki. Druty, szydełko, haft, zaplatanie grubej wełny XXL, biżuteria… coraz więcej i więcej. Aż przyszedł Covid.

Warsztaty rękodzieła dla dorosłych on-line

Z dnia na dzień trzeba było odkręcać umówione spotkania. Anulowana umowa wynajmu wymarzonej pracowni… To wszystko po to, żeby się poddać??? O NIE!

To wszystko po to, aby rękodzieło mogło docierać jeszcze dalej, jeszcze szybciej, na jeszcze większą skalę do wszystkich stęsknionych za kameralnym networkingiem z handmade w tle. Co nas nie zabije…

Warsztaty rękodzieła on-line ruszyły na dobre. Cotygodniowe bezpłatne próbki – w formacie „na żywo” dla niespiesznego tu i teraz. Warsztaty dla pracowników korporacji, dla których karty na siłownię i owocowe czwartki… w dobie pandemicznych home-office-ów zastraszająco szybko się zdezaktualizowały.

Kurs szydełkowania on-line i kurs makramy on-line, do których dorzucamy paczkę z materiałami, żeby nikt nie musiał biegać po pasmanteriach w poszukiwaniu odpowiednich sznurków.

Mini-boxy, żeby spróbować danej techniki, zanim jeszcze podejmę decyzję, czy rzeczywiście chcę jej  poświęcić więcej czasu.

Wszystko w formacie on-line, w którym jednak za priorytet przyjęłyśmy uważność na drugiego człowieka.

warsztaty dla dorosłych

A TY?

Tęsknisz czasem za niespieszną rozmową z drugim człowiekiem. Niby obcym, ale jednak tak bardzo „takim samym”? Czy potrzebujesz czasem wylogować się z tempa codzienności i po prostu spróbować czegoś totalnie nowego?

A może po prostu potrzebujesz tej dziecięcej chwili frajdy, kiedy język ucieka na bok, a ręce przypominają sobie, że potrafią coś więcej, niż tylko scrollowanie i klikanie?

Jeżeli tak… nie możesz przegapić naszych najbliższych warsztatów rękodzieła!

Wskakuj do zakładki WARSZTATY po więcej lub przeczytaj, jak to się wszystko zaczęło.

Jeżeli chcesz poczytać więcej o warsztatach, zapraszam do wpisu: Jak prowadzić warsztaty rękodzieła.

A może chcesz prowadzić takie warsztaty? A może chcesz je prowadzić po mistrzowsku? Sprawdź nasz kurs:

W 8 modułach głównych oraz bonusach, które mniej więcej co miesiąc wskakują na platformę (w tym również masterclassy i sesje Q&A na żywo) zebrałam masę swoich doświadczeń, ale również tricków, które sprawdziły się na moich warsztatach oraz wiedzę na temat tego jak uczyć innych (w tym dorosłych). Materiały przyogotowane w formie nagrań video, plus nagrania audio sesji Q&A, plus workbook, który pozowli zanotowac wszystkie Twoje pomysły, uporządkować wiedzę i stanie się jednym z narzędzi do ulepszania Twoich warsztatów.

Kurs napakowany wiedzą praktyczną (choć i odrobina teorii się znajdzie ;P) – kliknij grafikę powyżej, by przejść do strony ze szczegółami – znajdziesz tam również opinie uczestniczek kursu.

Jeżeli nie wiesz, czy już masz w sobie gotowość do kursu – zawsze możesz zapisać się na listę osób zainteresowanych prowadzeniem warsztatów po pro-tipy i materiały w tej tematyce: