ARTcoaching to nie to samo, co ARTEcoaching
Wydaje się, że ta jedna „e” literka nie robi różnicy, więc często słyszę, jak używa się wymiennie artecoaching – artcoaching.
A jednak!
Czym różni się arterapia od artecoachingu?
…art(e)coaching to (upraszczając „do bólu” , by złapać tą różnicę) :
ARTcoaching – jest o tym, KTO jest coachowany
ARTEcoaching – jest o tym, JAK jest coachowany.
Po angielsku jest nieco łatwiej.
Z łatwością wygooglujesz: art coach, coach using art, art coaching /art mentoring, artist coaching…
Z łatwością wyłapiesz do której kategorii zaliczyć, czy to
-coachowanie dla każdego kto jest otwarty na pracę sztuką, jako metodą/narzdzędziem life-coachingu…
-coachowanie artystów, twórców, branży kreatywnej.
W tym wpisie zapraszam Cię do dyskusji o rękodziele i sztuce wykorzystywanych jako narzędzia rozwojowe, zwłaszcza w pracy coachingowej.
Sprawdzisz, jak możesz skorzystać z takiego rozwoju osobistego dla siebie.
Niezależnie, czy w gabinecie, czy on-line, w formacie grupowym, 1-1, czy po prostu w zaciszu domu – samodzielnie….
Niezależnie, czy pracujesz jako choach/terapeuta, czy po prostu chcesz rozwijać się przez rękodzieło/sztukę.
Czerp z artecoachingu i praktyki handmade procesu pełnymi garściami.
ARTCOACHING czyli coaching dla artystów
Coaching dla artystów to proces, który pomaga twórcom radzić sobie z wyzwaniami, przed którymi stoją. Dzięki niemu artyści mogą lepiej zrozumieć siebie i swoje twórcze procesy, a także rozwinąć pewność siebie i umiejętność podejmowania decyzji. Coaching pomaga również chronić artystów przed przeciążeniem i nadużyciami, a także budować ich obecność na rynku.
Podczas indywidualnych sesji coach skupia się na wrażliwości, doświadczeniach i potencjale artysty, pomagając mu odkryć wewnętrzne czynniki sukcesu. Wspólna praca nad rozwojem ukrytego potencjału wpływa na proces twórczy i pomaga osiągać sukcesy. Artysta uczy się, jak radzić sobie z barierami w tworzeniu, wzmacnia pewność siebie i odzyskuje dostęp do swojej twórczej ekspresji.
Art Coaching wykorzystuje odpowiednie narzędzia, aby pomóc artyście zrozumieć swoje ograniczenia i wskazać mu kierunki rozwoju. To odpowiedź na wyzwania, z którymi zmagają się artyści. Pomaga zbudować bezpieczne i twórcze fundamenty, lepiej funkcjonować w rzeczywistości i odkryć własną unikalną doskonałość, aby móc w pełni doświadczać życia jako artysta i człowiek.
ARTECOACHING czyli coaching dla (NIE) artystów dnia codziennego
Artecoaching to unikalne podejście do coachingu, które łączy tradycyjne narzędzia z technikami arteterapii.
W przeciwieństwie do tradycyjnego coachingu, gdzie główny nacisk kładzie się na rozmowę i pytania, artecoaching wykorzystuje również twórcze działania, takie jak rysowanie, gra na instrumencie, teatr czy inne formy ekspresji artystycznej.
Dzięki temu klienci mogą wyjść poza utarte schematy myślowe i dotrzeć do głębszych, często nieuświadomionych obszarów. Sztuka staje się narzędziem, które pozwala w bezpieczny sposób odkrywać ukryte talenty i emocje, co przyspiesza proces zmiany i pomaga w realizacji celów.
W swojej pracy zauważyłam, że wykorzystanie technik artystycznych pozwala na ułatwiony dostęp nie tylko do sfery mentalnej ( świadomość, nieświadomość), ale również do:
- ciała/cielesności
- emocji
- energii
- duchowości
Od czasu, kiedy w pracy coachingowej zaczęłam holistycznie podchodzić do otwierania samo-świadomości klientów, przydatne jest dla mnie rozróżnienie pokazujące to, co zazwyczaj nie jest tak łatwo dostępne w tradycyjnym coachingu (bazującym zwykle na samym umyśle):
- Mind: Umysł, myśli, świadomość, podświadomość, intelekt, tożsamość
- Body: Ciało, fizyczność, zdrowie
- Energy: Energia, siła witalna,
- Emotions: Emocje, uczucia, nastroje
- Spirituality: Duch, dusza, połączenie z czymś większym, duchowość (niekoniecznie rozumiana w sensie religijnym)

Grafika: 5 aspektów (sfer) bytu (człowieka)
Artecoach, oprócz wiedzy coachingowej, może czerpać z psychologii i arteterapii. Jego rolą jest wykorzystać sztukę, aby pomóc klientowi w odkrywaniu jego potencjału.
Podczas sesji artecoachingowych klienci angażują się w twórcze ćwiczenia, które pobudzają ich podświadomość i kreatywność oraz pozostałe (poza mentalną) sfery człowieka. To pozwala im spojrzeć na swoje problemy z innej perspektywy i znaleźć rozwiązania, które byłyby niedostępne w tradycyjnym coachingu.
Artecoaching pomaga również w przełamywaniu lęku, który często towarzyszy procesowi zmiany. Dzięki twórczym działaniom klienci mogą w bezpieczny sposób konfrontować się ze swoimi obawami i odkrywać w sobie siłę.
Artecoaching to podejście, które wykorzystuje sztukę jako narzędzie rozwoju osobistego. Pozwala klientom dotrzeć do głębszych warstw swojej psychiki, odkryć ukryty potencjał i skuteczniej realizować cele.
HANDMADE PROCESS – czyli SZTUKA przez podwójne „S”
Przyznam, że SZTUKĘ rozumiem jako bardzo pojemne słowo. W mojej pracy skupiam się na wybranych jej aspektach. Najczęściej wybieramtakie techniki, jak malarstwo, rzeźba, rysunek i …. RĘKODZIEŁO!
W moim doświadczeniu, częstą barierą przed wejściem w proces artecoachingowy są takie przekonania, jak:
„nie jestem artystą/ką – to nie dla mnie”
„nie umiem rysować, w szkole miałam 3 z plastyki”
„nie skończyłam ASP”….
Mogłabym mnożyć podobne bariery uniemożliwiające otwartość na bogactwo narzędzi artecoachingu. Zamiast tego odkryłam, że prosta zmiana języka w komunikacji z klientami wspiera ich otwartość na eksperymenty, twórcze narzędzia coachingowe, bardziej złożone procesy rozwojowe angażujące wszystkie 5 aspektów (sfer) ludzkiego bytu.
Niezależnie od:
przekonań,
świadomości ciała
energii
dostępu do emocji
rozwoju duchowego…
RĘKODZIEŁO, czyli HANDMADE to słowo klucz.
Choć w pracy OPLOTKI.pl od lat działam na rzecz nobilitowania postrzegania rękodzieła „bardziej poważnie” w różych aspektach:
- biznesowo,
- jako dziedzinę sztuki,
- narzędzie rozwoju kompetencji przyszłości w tym kreatywności,
- well-beingowe narzędzie rozwoju osobistego.
- formę autoekspresji
W kontekście pracy coachingowej, skrupulatnie korzystam z popularnego postrzegania rękodzieła jako „niepoważnego hobby”, czy niewinnego „czaso-zabijacza” albo popularnej formy spędzania rozrywkowego czasu na warsztatach z przyjaciółmi, czy oglądania wiralowych filmików na Youtube z malowania mandali.
W kilkunasto minutowej mowie TEDx streściłam przekonanie, że „złoto” rękodzieła to nie PRODUKT, ale HANDMADE PROCESS. Tutaj znajdziesz nagranie:
Polskie HANDMADE PROCES to angielskie HANDMADE PROCESS (stąd to „podwójne „s”).
Dla mnie to również przypomnienie, że „S” „S” to „Sztuka Szukania” (świadomie przez duże „S”!):
- ulubionej techniki rękodzielniczej = otwartość na eksperymenty/nowe – od szydełkowania po druty, od wypalania w drewnie po rzeźbę, od rysowania flamastrami po malarstwo olejne, od tworzenia handmade świec, mydeł, kosmetyków, po szycie własnych ubrań*
- czasu na praktykowanie tego hobby = sztuka priorytetyzowania self-care, czasu na odreagowanie przebodźcowania pędzącej rzeczywistości
- analogowego wylogowania w dobie cyfrowego wszech-ekranu
- satysfakcji płynącej z namacalnych efektów pracy rąk (wwzmacniające poczucie sprawczości)
*mogłabym tak bez końca wymieniać techniki handamde
Choć w mowie TEDx nie mówiłam stricte o procesie coachingowym, 5 kroków handmade często (w nieco pogłębionej formie) używam jako ramy pracy procesowej podczas sesji 1-1/grupowych.

Grafika: 5 step Handmade Process
Kiedy mówimy o pierwszym kroku powyższego schematu – określaniu wizji, celu, ku któremu pracujemy- pomaga mi koncept HANDMADE SUKCESU. W skrócie jest to poświęcenie czasu na pracę nad jasnym określeniem, jak nasz klient definiuje sukces dla siebie. W trakcie tego procesu uzyskujemy dostęp do kluczowych wartości przez pryzmat tęsknot i przeszłych doświadczeń i realizacji. W poniższym wystąpieniu przybliżyłam nieco, jak można rozumieć definicję sukcesu handmade, bazuję na przykładzie własnym:
HANDMADE COACHING czy ARTECOACHING
Choć termin ten nie jest (jeszcze) w popularnym użyciu, często nazywam moją pracę: HANDMADE COACHINGIEM. Mam nieodparte poczucie, że artecoaching, jeżeli tylko użyty do nazwania narzędzia, metody pracy … może zapraszać niepotrzebne obawy u klientów („nie jestem artystą” itd. ) i zamyka na ten potężny skarbiec narzędzi rozwojowych.
- nazywam tak swoją pracę coachingową dlatego, że po dekadzie rozwijania metody OPLOTKI ™ (zestaw narzędzi coachingowych opartych o rękodzieło) przy równoległej obserwacji swoistej „mody” na rękodzieło, widzę niecodzienną okazję do zaprzęgania HANDMADE do pracy rozwojowej.
- moja praktyka rękodzieła i idący z nią w parze rozwój osobisty i biznesowy…nie pozwala mi przejść obojętnie obok tego potencjału
- rękodzieło (moim zdaniem) to również sztuka… jestem jednocześnie przekonana, że bogactwo technik handmade zasługuje na własną „kategorię” coachingową
Choć nie tytuuję się artystką, sama maluję, rzeźbię, rysuję, nałogowo szydełkuję, tworzę wielkogabarytowe prace punch needle, mozaikuję, makramuję (ponownie powstrzymam się od zbędnej enumeracji). Z pasją zwiedzam pracownie artystów handmade.
Głęboko wierzę, że sztuka odgrywa istotną rolę w coachingu, ponieważ pogłębia i wzbogaca nasze procesy z klientami, wspierając osobisty rozwój i wzrost w sposób, którego czysto werbalny coaching nie może zapewnić…jednak…czasem może być niedostępna.
Ekspresja twórcza jest formą komunikacji, która poprzedza pisany i werbalny język, a my, ludzie, używamy jej od dziesiątek tysięcy lat, aby komunikować nasze miejsce w świecie; nasze pomysły, uczucia i spostrzeżenia. Psychologia potwierdza, że tworzenie obrazów pozwala ludziom zewnętrznie wyrazić i zrozumieć to, co w innym przypadku okazywało się trudne lub wręcz niemożliwe do wyartykułowania.
Gdy myślę o słowie „sztuka”, mam pewną instynktowną reakcję. Podobnie, gdy myślę „rękodzieło”.
Czuję, że czas wykorzystać „lekkość” i „brak presji” tego drugiego słowa…
Moje doświadczenie z pracy coachingowej to odkrycie, że jeśli nie widzimy siebie jako artystycznych lub kreatywnych, mamy tendencję do polaryzacji pojęcia „sztuka” (w przeciwieństwie do „rękodzieło”, które nie budzi takich odruchów).
- Widzimy jako coś elitarnego, dla uzdolnionych i „wybranych”…
lub – wręcz odwrotnie
- jako coś, co dzieci robią dla zabawy i rozrywki (trywializacja sztuki).
Osądzamy siebie i oceniamy sztukę oraz artystów. Nie widzimy miejsca dla tego wszystkiego w naszym codziennym, zabieganym świecie, w „poważnym” życiu. Zdecydowanie trudno nam dostrzegać jej potencjał do rozwiązywania naszych codziennych wyzwań, osiągania stawianych sobie celów, realizowania szczegółowych zawodowych i prywatnych wizji.
[Dlatego ważne jest, aby zrozumieć, że kiedy mówię o sztuce i coachingu opartym na sztuce, nie mówię o tworzeniu ukończonych dzieł sztuki, arcydzieł ani wspaniałych rysunków do oprawienia na ścianie.]
Swoista „magia” dostępności, braku presji, gotowości do „zabawy” pojawia się, kiedy zapraszam do myślenia terminem HANDMADE.
Tutaj „sztuka” to każdy obraz, który klient tworzy, używając wizualnego, ekspresyjnego języka koloru, kształtu, linii, tekstury i obrazu, który ma dla niego znaczenie. Może to być obraz stworzony jako rysunek, malowanie, kolaż, rzeźba lub mieszanka. „Sztuka” to również (albo własciwie przede wszystkim) proces! Również ten rękodzielniczy, jak dzierganie szalika, czy toczenie ceramicznego wazonu na kole garncarskim.
Twór może być abstrakcyjny lub realistyczny.
Może być mieszanką szydełkowanego swetra w ulubionych kolorach i plątaniną nieudanych prób wydziergania pokracznego szalika. Efekt finalny przestaje być ważny.
Coaching oparty na sztuce, na rękodziele polega na tworzeniu i utrzymywaniu przestrzeni, która pozwala naszemu klientowi używać swojego ekspresyjnego języka niewerbalnego, aby zewnętrznie wyrazić swoje wnętrze, pracując intuicyjnie bez cenzury i osądzania.
Dzięki temu procesowi tworzenia, a następnie łączenia się z efektem procesu, i samym procesem (wspieranemu przez zapytania coacha), twórczość pogłębia i wzbogaca rozmowę coachingową. Przenosi naszego klienta na znacznie głębszy poziom świadomości i (samo)zrozumienia, umożliwiając znalezienie osobistych znaczeń, nowych perspektyw prowadzących do transformacyjnych zmian.
Artecoaching czy arterapia – co bardziej mi pomoże
Choć w tym tekście skupiam się na coachingu, warto mieć świadomość, że ogromnym wsparciem może okazać się arterapia. Spotykam się z pytaniem, czym właściwie różni się arterapia od artecoachingu.
Choć kusi mnie tutaj do dłuższych rozważań (podobieństw i różnic), to uproszczę znowu (do bólu) na potrzeby tego tekstu.
Podobnie, jak coaching różni się od terapii (generalnie):
-arterapia skupia się bardziej na zrozumieniu/uleczeniu tego, co było
-artecoaching skupia się na przyszłości, realizacji przyszłej wizji. Jeżeli „zagląda” do przeszłości to raczej po to, aby pracować z blokującymi przekonaniami lub czerpać siłę z wydarzeń zapamiętanych przez klienta, by go wspierać w podążaniu za wyznaczonymi celami.
Decyzja (o wyborze artecoachingu lub arterapii) oczywiście należy do klienta.
Bezwzględnie należy jednak pamiętać, że to po stronie (arte)coacha leży powinność skierowania klienta do terapeuty, jeżeli w procesie coachingowym zauważa aspekty wymagające głębszego przepracowania przeszłych wydarzeń/zwłaszcza traumatycznych.
d
Artecoaching certyfikat
Rynek coachingowy ciągle pozostaje w wielu miejscach nieuporządkowany. Mozemy tylko pozazdrościć międyznarodowych organizacji kształcących, certyfikujących i dbających o poziom pracy coachów.
Jeżeli szukasz wsparcia wykwalifikowanego artecoacha lub osoby pracującej handmade procesem, nie „daj się złapać” na certyfikaty.
Miarodajnym papierkiem lakmusowym pracy coacha jest doświadczenie oraz (jeżeli już na prawdę szukamy „papieru” potwierdzającego jego/jej kompetencje) akredytacja międzynarodowej organizacji : INTERNATIONAL COACHING FEDERATION (nawet, jeżeli legitymuje się ukończeniem jakiegoś szkolenia lub kursu – ten również jest – lub nie – akredytowany przez ICF) . Dla przykładu poniżej wklejam własne dokumenty:


A tutaj to, co znalazłam w internecie o artecoachingu, jeżeli chcesz poczytać więcej po polsku :
Serdecznie polecam spójny i przyjazny sposób mówienia (nawet o złożonych konceptach!) Małgorzaty Marczewskiej, tutaj cytat z jej strony (na temat artcoachingu):
„ArtCoaching to proces polegający na odkrywaniu i wzmacnianiu potencjału twórców i środowisk kreatywnych. Prowadzi do zwiększenia świadomości emocjonalnej, pomaga wyznaczać i realizować cele spójne z osobowością twórcy. Daje wiedzę niezbędną do budowania silnej, świadomej i empatycznej obecności na rynku kultury i sztuki.”
A tutaj jeszcze w temacie różnicy między artecoachingiem i artcoachingiem – cytując Katarzynę Bogusz-Przybylską z jej strony www:
„Na samym wstępie warto zaznaczyć, że nigdzie, w żadnej ustawie lub słowniku, nie znajdziemy rozróżnienia czy jasnej definicji czym są i czym różnią się między sobą artecoaching i art-coaching. W większości przypadków pojęcia te stosowane są zamiennie, bez zastanowienia i zagłębienia w ich istotę. Warto jednak rozdzielić i jasno sprecyzować definicję każdego z nich.
Nazwę art-coaching (pisaną także jako artcoaching) spotykamy przy okazji wszystkich procesów coachingowych, w których klientami są artyści (aktorzy, malarze, kompozytorzy itd.). Nazwa (jak wiele innych) wzięła swoje początki w USA, gdzie pojawili się pierwsi art-coachowie. Art-coach to osoba, która skończyła profesjonalne szkolenie coachingowe i w swojej pracy wykorzystuje narzędzia dostępne wszystkim coachom. To, co różni art-coacha od kolegów coachów to klient. Art-coach pracuje bowiem ze wszystkimi osobami, które nazywają się artystami.
Artecoaching nie jest pojęciem odnoszącym się do tego Z KIM pracuje coach, ale do tego JAK pracuje. W pracy artecoachingowej wykorzystanie klasycznych narzędzi coachingowych jest wzbogacane o techniki pochodzące z arteterapii – ćwiczenia i zadania oparte na działaniach twórczych. Na przykład, w artecoachingu zamiast mówić o celu, możemy go narysować, zamiast mówić o przeżywanych emocjach, możemy zagrać je na instrumencie. Ćwiczenia takie wyrywają nas z codziennych schematów, z bezpiecznego środowiska zwanego strefą komfortu, przenoszą nas na tereny mniej znane, ale bardziej rozwojowe, w których uruchamiana jest podświadomość. Sztuka pozwala w bezpieczny sposób wydobyć na światło dzienne treści, które ukryte są głęboko w każdym z nas, talenty, które trudno zauważyć w codziennym zabieganiu. Dzięki temu zmiana zachodzi szybciej, a klient dzięki artecoachingowi szybciej realizuje postawiony cel.
Magia artecoachingu
Prowadzenie procesów artecaochingowych nie jest łatwe. Artecoach powinien mieć nie tylko wiedzę coachingową, ale także znajomość zagadnień psychologii oraz arteterapii. Wielu coachów opiera swoją pracę głównie na zadawaniu otwartych pytań. Klient odpowiadając na nie, odkrywa w sobie nowe rozwiązania, zauważa to, czego dotąd nie dostrzegał i dzięki temu osiąga założoną przez siebie zmianę, zaplanowany cel. Artecoach uruchamia w klientach pokłady uśpionej energii, dzięki angażowaniu w ćwiczenia oparte na wykorzystaniu różnych dziedzin sztuki. Artecoach przychodzi na spotkanie z klientem „uzbrojony” w kredki, farby, książki, a nawet instrumenty muzyczne.
Klient decydujący się na spotkania z artecoachem, wybiera pracę angażującą bardzo mocno podświadomość. Dzięki artecoachingowi docieramy do sfer, których nie jest w stanie uruchomić żadne słowo. W artecoachingu jest więcej ciszy i skupienia. Klient częściej pozostaje ze swoimi myślami już w trakcie sesji coachingowej. Poproszony o narysowanie, ulepienie z plasteliny lub zagranie swoich emocji, uruchamia kreatywność, budzi w sobie uśpionego artystę. Sztuka przełamuje bariery. Podświadomość podpowiada rozwiązania, których nie można zobaczyć pracując standardowymi technikami coachingowymi. W artecoachingu wzbogacenie pytań otwartych o arteterapeutyczne ćwiczenia przenosi klienta i coacha w inny wymiar pracy.
Zastosowanie działań twórczych w procesie coachingowym wyrywa klienta ze schematów. Pozwala to ominąć opory, które pojawiają się przy zwykłej rozmowie. Prace plastyczne wykonane w trakcie sesji artecoachingowych na dłużej niż słowo pozostają w pamięci, a co za tym idzie, efekty ćwiczeń arte wykorzystanych w coachingu mają szansę utrzymać się dłużej.
Przełamać lęk
Wiele osób czuje potrzebę zmiany. Większości z nich towarzyszy jednak lęk, który hamuje przed podjęciem działania. Praca artecoachingowa pomaga w bezpieczny sposób poradzić sobie z tym lękiem i osiągać cele wykorzystując potencjał, jaki drzemie w nas już od dzieciństwa.”
Chcesz podzielić się refleksją na temat tego tekstu?
Pisz bezpośrednio do mnie: agnieszka@oplotki.pl lub odwiedź www.agnieszkagaczkowska.pl
Chcesz skorzystać z warsztatów artecoachingowych i/lub handmade?
Sprawdź aktualne wydarzenia:
https://oplotki.pl/warsztaty-stacjonarne/
Chcesz skorzystać z sesji artecoachingu/handmade procesu?
Rezerwuj tutaj: https://app.zencal.io/u/agnieszkagaczkowska/coaching






































































































ie mogę pominąć ważnego etapu – początkowej fascynacji narzędziami. W programie jest dostęp do wszystkich video-tutoriali, plików pdf, narzędzi, gościnnych szkoleń, wywiadów i webinarów – dostępna jest od momentu wejścia dla wszystkich uczestników programu, ale materiały są uwalniane stopniowo, żeby nie przytłoczyć. Można porównać do szwedzkiego stołu. Za każdym razem, kiedy potrzebujesz popracować nad konkretnym aspektem swojej działalności – znajdziesz odpowiednie „danie”. Nie sztuką jest nałożyć na talerz tyle, że połowa trafi do kosza – sztuka to wybrać co smaczniejsze kąski, których Twój organizm aktualnie potrzebuje i tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku budować biznes we własnym rytmie…


Ośmielona sukcesami zaczęłam snuć plany rozwoju marki OPLOTKI. Jako, że od początku jej flagowym hasłem było „rękodzieło dla wnętrz”, zaczęłam rozglądać się za innymi dziedzinami handmade’u. To podczas jednej z sesji hot-seats w programie SOMBA uświadomiłam sobie, że u mych stóp leży świetny model biznesowy, który jednak niemożliwy jest w pojedynkę. To SOMBA zmieniła moje podejście do pracy w grupie. Z tradycyjnego modelu pracodawca-pracownik gładko przechodziłam do modelu partnerskiego. Mój osobisty sukces ośmielał rękodzielników, którzy ochoczo dołączali do różnego rodzaju projektów – zarówno online, czy offline ( jak np.

Wspomniany wyżej odcinek podkastu został nagrany w formie video i niedługo potem zobaczył światło dzienne na 
W dłuższej perspektywie praca z Sigrun nauczyła mnie masy mechanizmów, które ciężko przypisać konkretnym modułom lub tutotrialom. Jednym z takich właśnie sposobów pracy, który wywrócił moje myślenie o zarabianiu do góry nogami była idea dawania. Rozdaję porady szydełkowe na 

As they say „any idea is worth nothing without execution”. Working with Sigrun is definitely NOT about becoming a walking library. It is ALL about putting Your plans into practice, TAKING ACTION.
I have joined Sigruns’ world in September 2017 looking for some practical tools to promote my crochet workshops. I felt there is something to this online business…but never knew, what journey was ahead of me:) Of course practical tools in the program have made me achieve my initial goal within about… 1 month…so as You may expect I had still 11 months of enterpreneurial rollercoaster ahead of me:) Initial success has made me hungry for more. I have opened up to possibilities – I allowed myself to take a step back and look at my passions, competences, dreams and translate them into possible bussiness models, and so I have found a lifestyle business model – a perfect fit for me as an architect, a mum, a woman who wishes to inspire others to use their crafting skills as a business asset instead of time-consuming hobby.
I have picked up a goal to become an inspiration for the homestead mums who keep their crafting skills in a drawer because they are told to be crazy for wanting to earn money doing what they love. I realized my
Only now, when I look at 2018 and beyond I see how Oplotki has become a platform for inspiration. I was invited to create a POP-Up handmade workshop as a part of developer’s promotion strategy (
I wish 🙂 Yup. But it will not happen itself right? So I started working on that. I have been listening to podcasts since how long I can remember and always dreamed of being heard in such a way. Being EPIC, being inspirational, changing somebody’s life (or at least making a day less-suck 🙂 ). I never had something important to say (So I believed=another limiting belief that held me back for way too long). No wonder then, that once a Podcasting Masterclass appeared in Sigruns program back in 2018 (Yes – that is another regular juicy content in the programme = MASTERCLASSES) I knew I HAVE TO do it. Had it not been for Sigrun sharing how to automate the whole process – I would be probably doing nothing else now. I mean – it takes time. Whole eternity! (Just kidding – but definitely podcast is not a quick project). Recording the episode is just a tip of an iceberg. Thanks to this Sigrun’s tried and tested method I implemented with my VA (yup – I forgot to mention – I hired my first employee=help for that), I have menaged to keep the weekly pace with
In the long run (I have joined Sigrun’s programs in 2017…and took part in many of them, especially Kickstart and Momentum up till now ) the time in Sigrun’s community has thought me some mechanisms that looked like sheer nonsense until I have learned to put them into practice. Those mechanisms are not defined in any module or lesson, but You somehow soak in with them and once Your thinking is shifted (beware 🙂 ) there is no coming back. You start to think as an enterpreneur and insightfully use those techniques You learn…and adapt them to Your business/market needs.
I do not know what stage in life and business You are in right now – but since You have made it that far – there must be some curiousness, some openness towards what I wrote already. In Sigrun’s community I have found a business-family. A group of like-minded people led by a strong female role-model. It is a place where I get support after painful failures and where I celebrate spectacular successes.
























































































