
Irena Tokarz jest matematyczką. W sieci działa jako Matorka. W 2019 roku powiedziała „basta” systemowi edukacji i wyszła na swoje: założyła kameralną szkołę matematyki na południu Polski i zaczęła uczyć na własnych zasadach. Rok pierwszy był metodą prób i błędów. Excel od razu ją zastraszył. Klienci chcieli tylko jej. Koszty pożarły zyski. I mimo to: nie wróciła.
W tym odcinku rozmawiamy o tym, co znaczy zbudować własny biznes z pasji, kiedy nikt w systemie nie uczył cię prowadzenia firmy. O tym, dlaczego downsizing jest często odważniejszym krokiem niż skalowanie. O roli jednej osoby, która mówi: „dasz radę”. I o tym, że porażka to słowo, z którego Irena powoli przestaje korzystać.
To odcinek jubileuszowy, trzysetny. I choć Irena nie wywodzi się stricte z branży handmade, to ta rozmowa jest dokładnie o tym, co eksplorujemy w tej serii: o sukcesie, który się robi własnymi rękami, po swojemu, wbrew temu co mówi system.
Odcinek: #300
Gość: Irena Tokarz (Matorka)
Projekty: Centrum Edukacji Omega, kanał YouTube MatMentorka, grupa Bogaty Biedny Nauczyciel
Czas trwania: ok. 54 minuty
Kategoria: własny biznes z pasji, edukacja, wyjście z etatu, mindset, sukces handmade
W skrócie:
- Irena Tokarz: matematyczka, Matorka, właścicielka Centrum Edukacji Omega, trenerka nauczycieli, admin grupy Bogaty Biedny Nauczyciel (16 tys. nauczycieli)
- W 2019 odeszła z etatu. Rok pierwszy: 60 klientów, zero zysku, wszystko pożarły koszty
- Excel pokazał prawdę: skalować wyżej czy zredukować? Zredukowała i wyszła na plus
- Rękodzieło jako przestrzeń tylko dla siebie: dzierganie, mandale, chusty szydełkowe dla wyciszenia
- Połączenie matmy i rękodzieła: liczenie oczek, wzory, origami, bryły geometryczne
- „Wystarczy jedna osoba, która uwierzy w nas” i powie: dasz radę
- Porażka to słowo, z którego Irena przestaje korzystać. Zamiast tego: lekcja. „Nie rozgaszczamy się.”
Dla kogo jest ten odcinek
Ten odcinek jest dla Ciebie, jeśli siedzisz w systemie, który cię wykańcza, ale jeszcze nie wiesz jak wyjść. Jeśli masz ogromne doświadczenie i wiedzę, ale zero pojęcia o tym jak to wycenić i sprzedać. Jeśli boisz się Excela, bo wiesz, że pokaże prawdę, której nie jesteś gotowa zobaczyć. Jeśli myślisz, że skalowanie w górę to jedyna definicja sukcesu. I jeśli potrzebujesz usłyszeć od kogoś, kto to przeszedł: że porażka to tylko lekcja, a sukces można zrobić własnymi rękami.
O czym rozmawiamy
- 00:00 Wstęp: kim jest Irena Tokarz i dlaczego matematyczka w podcaście o handmade
- 02:00 Definicja sukcesu: każdy dzień, 90% realizacji i rękodzieło jako odskocznia
- 05:00 Handmade dla wyciszenia: dzierganie, mandale i przestrzeń tylko dla siebie
- 09:00 Matematyka od przedszkola: przekonania rodziców i klocki zamiast straszenia
- 13:00 Połączenie rękodzieła i matmy: liczenie oczek, origami i bryły geometryczne
- 16:00 Biznesy jak uczniowie: wszyscy potrzebujemy kogoś, kto wierzy, że damy radę
- 20:00 2019: odejście ze szkoły, rok prób i błędów, 60 klientów i zero zysku
- 24:00 Excel i prawda o biznesie: matematyczka, która bała się swoich własnych liczb
- 28:00 Downsizing: mniejsza szkoła, mniej nauczycieli, więcej czasu i zysku
- 32:00 Przerwa zdrowotna i niezależność finansowa: nie chcę wisieć na małżonku
- 36:00 Sezonowość w edukacji i grupa Bogaty Biedny Nauczyciel
- 40:00 Nowy gatunek nauczyciela: YouTuberzy, kursy, autorskie programy
- 44:00 Porażki, które nie są porażkami: lekcje i „nie rozgaszczamy się”
- 49:00 Złote rady: szukaj mentora, eksperymentuj, płać za wiedzę praktyków
- 54:00 Gdzie znaleźć Irenę Tokarz
Prowadź warsztaty rękodzieła po mistrzowsku
Irena mówi: „Wystarczy jedna osoba, która uwierzy w nas”. W kursie „Prowadź warsztaty po mistrzowsku” nie jesteś sama. Jest Agnieszka, jest społeczność i jest proces od a do z.
Najważniejsze cytaty
„Ten sukces to my możemy osiągnąć każdego dnia. Każde zadanie, które uda nam się zrealizować w 90% to powinnyśmy traktować jako swój osobisty, mniejszy lub większy sukces.”Irena Tokarz
„Jeżeli nie działamy w zgodzie ze sobą i nie mamy tej przestrzeni dla siebie, to niestety są te elementy wypalenia, depresji i różnych innych dolegliwości, przed którymi bardzo często bronimy się rękami i nogami.”Irena Tokarz
„Wystarczy jedna osoba, która uwierzy w nas. Ta osoba powie: dasz radę, tylko spróbuj, tylko zrób, postaw ten krok dalej i wszystko dzieje się zupełnie inaczej.”Irena Tokarz
„Co to jest porażka? Kurczę, jeśli próbujesz i cały czas się podnosisz i robisz dalej, no to jaka porażka? To jest po prostu lekcja.”Irena Tokarz
„Nie rozgaszczamy się. W tym było, doświadczyliśmy, patrzymy na to, co możemy z tego wziąć dobrego i idziemy dalej.”Irena Tokarz o trudnych momentach
„Trzeba szukać swojej ścieżki. Eksperymentować, testować, badać i tyle.”Irena Tokarz
Co warto zapamiętać
- Rękodzieło jako przestrzeń wyciszenia, nie biznes. Irena nie robi na sprzedaż. Dzierganie, mandale, chusty szydełkowe są dla niej tym, czym dla innych medytacja. Miejscem, gdzie można być tylko ze sobą i złapać oddech od tempa biznesu. To też jest wartość handmade.
- Wystarczy jedna osoba, która w nas wierzy. Irena przywołuje to kilkakrotnie: pierwsza mentorka Sabina, mąż, Agnieszka. I sam robi to samo dla swoich uczniów. Mamy tendencję do szukania systemu, który wesprze. System rzadko wspiera. Ludzie wspierają.
- Excel nie jest wrogiem, ale może pokazać prawdę, której nie chciałaś zobaczyć. Matematyczka przez lata bała się własnych liczb. Kiedy w końcu usiadła do arkusza, zobaczyła, że skalowanie w górę przyniosło jej straty. Downsizing był odważniejszą decyzją niż kolejna runda wzrostu.
- Przekonania o matematyce działają jak wirusy i przenoszą się z dorosłych na dzieci. Kiedy rodzic mówi dziecku „ja też miałem z matmą pod górkę, nie przejmuj się”, sieje przekonanie, że ono też nie da rady. Rękodzieło, klocki, gotowanie razem, monety do ręki: to wszystko jest matematyką zanim dziecko zobaczy cyfry.
- „Nie rozgaszczamy się” to zdanie, które warto sobie zapisać. Irena i jej przyjaciółka mają pakt: kiedy jedna z nich za długo „siedzi w piwnicy” trudnych emocji czy niepowodzeń, ta druga mówi: dość, wychodzimy, wracamy na właściwe tory. Bez rozgaszczania się w tym, co nie wyszło.
Zawiłość
Irena mówi, że od jakiegoś czasu przestaje używać słowa „porażka”. Ale czy to jest zawsze możliwe? Czy nie ma czegoś ważnego w tym, żeby poczuć ból porażki zanim się pójdzie dalej? Granica między „nie rozgaszczaniem się” a „nieprzetrawianiem doświadczenia” może być bardzo cienka.
Jednym słowem
Handmade: sukces zrobiony własnymi rękami, krok po kroku, bez instrukcji, z ludźmi, którzy w ciebie wierzą.
Posłuchaj odcinka
Pełny transkrypt
Wstęp: kim jest Irena Tokarz i dlaczego matematyczka w podcaście o handmade (00:00)
Agnieszka Gaczkowska: Witam was bardzo serdecznie w kolejnym odcinku Oplotki. To podcast, gdzie biznes spotyka się z rękodziełem, a właściwie kreatywność z biznesem. Bo jak się okazuje, im dłużej eksplorujemy hasło Sukces Handmade, tym bardziej dochodzimy do wniosku, że nie jest ono aktualne tylko w branży rękodzieła, ale jak najbardziej w biznesie każdej branży, zwłaszcza w biznesie kobiecym.
Dzisiaj mam niesamowitą przyjemność, bo mogę zaprosić do odcinku Irenę. Zanim Irenie oddam głos, żeby mogła opowiedzieć o sobie, chcę wam tylko dać znać, że pewno będzie to bardzo ciepła rozmowa, bo zdążyłyśmy się dobrze poznać na przestrzeni prawie rocznej pracy. Irenę poznałam bliżej podczas mentoringu jeden do jeden. Pracowałyśmy nad jej świetnym biznesem połączonym z bardzo ważną misją i przyznam, że to był wielki przywilej: móc podglądać od zaplecza tak z serca kreowany biznes, który jednocześnie jest osadzony obiema nogami w realiach naszej edukacyjnej rzeczywistości i trochę śmiem twierdzić jest lekiem na całe zło matmy.
Irena Tokarz: Cześć, witam was serdecznie i zapraszam do odsłuchania tej rozmowy. Z wykształcenia i z pasji jestem matematyczką. W sieci działam jako Matorka. Uczę od 2007 roku, cały czas doskonaląc swój warsztat. Pracowałam na różnych poziomach edukacji: zaczynałam w szkołach systemowych, w szkole podstawowej, uczyłam w gimnazjum, w szkole średniej i żeby wreszcie w 2019 roku powiedzieć basta, przechodzę na swoje, ponieważ system trochę się jakby zepsuł. Stwierdziłam, że ja mam potencjał, żeby pomagać młodzieży, pomagać dzieciom, ale nie chcę już tego robić na tamtych zasadach, tylko na swoich, bo młodzież i dzieci potrzebują wsparcia, potrzebują matematyki w życiu, a ja im ją mogę dowieźć. Od 2019 roku na swoim: teraz już bardzo kameralna szkoła matematyki na południu Polski. Cały czas staram się rozwijać swoją markę w sieci. Oprócz tego, że uczę dzieciaki, to od niedawna też trenuję nauczycieli.
Sukces codziennie i rękodzieło jako przestrzeń dla siebie (02:00)
Agnieszka: Jakbyś mogła dać znać, jak ty rozumiesz hasło sukces handmade, tą własną definicję?
Irena: Generalnie słowo sukces tak pięknie brzmi, natomiast ja coraz bardziej skłaniam się do tego, że ten sukces to my możemy osiągnąć każdego dnia: każde zadanie, które uda nam się zrealizować tak jak oczekiwaliśmy, albo chociaż w 90%, to już powinniśmy traktować jako swój osobisty, mniejszy lub większy sukces. Natomiast dla mnie połączenie sukcesu i handmade to jest tak: ja dziergam, czasem maluję, czasem kropkuję mandale, czasem biorę jakieś chusty szydełkowe na warsztat, ale tylko i wyłącznie po to, żeby się wyciszyć, uspokoić, mieć taką przestrzeń tylko i wyłącznie dla siebie. Gdzie mogę uwolnić nadmiar wszystkiego, co nas bodźcuje w życiu, gdzie mam przestrzeń tylko ja i to szydełko czy inne narzędzie.
Wtedy jak znajdę taką ostoję, żeby się osadzić w tym, to czasem przychodzą takie fajne pomysły do realizacji i z tego właśnie mogą powstawać fajne sukcesy. Żeby odnaleźć swoją ścieżkę do realizacji tych celów, marzeń, planów, no to musimy to robić w zgodzie ze sobą, bo jeżeli nie działamy w zgodzie ze sobą i nie mamy tej przestrzeni dla siebie, to niestety są te elementy wypalenia, depresji i różnych innych dolegliwości, przed którymi bardzo często bronimy się rękami i nogami, żeby tego nie zobaczyć, nie usłyszeć, a potem po prostu wywala coś i okazuje się, że były symptomy.
Rękodzieło istnieje od zawsze. Jak widzę piękne, ręcznie robione przedmioty, to moje oczy się robią okrągło jak pięciozłotówki i już wiem, że to jest mój klimat. Lubię tworzyć, uwielbiam i dla mnie właśnie to tworzenie daje taką prawdziwą odskocznię od tempa życia, żeby mieć przestrzeń dla siebie i eksplorować też trochę siebie. Jak będziemy wiedziały czego my chcemy, gdzie dążymy, to będziemy to realizować i jeszcze będzie nam to przynosiło satysfakcję. Wtedy będziemy mogły to nazwać sukcesem.
Matematyka od przedszkola: klocki, monety i przekonania rodziców (09:00)
Agnieszka: Ty bardzo holistycznie podchodzisz do uczenia matmy, że to nie jest tylko ten kawałek, gdzie najczęściej trafiają klienci przed maturą, ale to zaczyna się dużo, dużo wcześniej.
Irena: Edukacja matematyczna powinna zaczynać się bardzo wcześnie, czyli od najmłodszych lat. Bardzo wielu dorosłych jest zrażonych matematyką z różnych aspektów: gdzieś jakiś nauczyciel na trasie, z którym nie nadawali na jednej fali. I my bardzo często jako rodzice nieświadomie sprzedajemy dzieciom swoje przekonania. Później takie dziecko trafia do przedszkola, do szkoły i póki wszystko jest dla niego namacalne jest okej, ale jak zaczyna się połączenie podstaw z abstrakcją, no to zaczyna się problem. I ten problem powinniśmy w zarodku dusić.
Bo jeżeli powiemy dziecku: „Słuchaj, ja też miałem z matematyką pod górkę, nie przejmuj się”, no to sami sobie strzelamy samobója. To, że my mieliśmy problem, nie znaczy, że mamy w domu dziecko, które sobie nie poradzi. Jeżeli nie usłyszy od nas, że jest takie jak ja, to ono wierzy w to, że ma potencjał. Dzieci dopóki czegoś od dorosłych nie usłyszą, po prostu próbują i się nie poddają.
Bawmy się z tymi dziećmi klockami, puzzlami, układajmy, czytajmy książki. Zapraszajmy je do gotowania wspólnego, do powiększania porcji, do zmniejszania porcji, żeby ta matematyka wychodziła naturalnie. Dawajmy im pieniądze do ręki, bo co z tego, że będziemy mówić dziecku, że to kosztuje tyle i tyle, jeżeli ono nie dostanie fizycznie tych banknotów, monet do dłoni. Dzieci na początku uczą się przez ruch, przez zabawę, przez dotyk, bardzo namacalnie. Jeżeli tego im nie damy, to potem będzie problem z przejściem na te pojęcia abstrakcyjne.
Agnieszka: Ja dzięki tobie zaczęłam inaczej patrzeć na rękodzieło przez ten filtr matematyki. Kiedy ty mówisz dużo o tej namacalności, o tym ruchu, no to do mnie dotarło, że w rękodziele jest bardzo duży potencjał. Jak dzieciaki dziergają te swoje maskotki, liczą te oczka, muszą ten wzór zaprojektować, tam jest bardzo dużo liczenia.
Irena: Ale to jest czysta matma. Tworzenie wzorów, powtarzalność, jakieś reguły, to jest nic innego jak elementy matematyki. I połączenie rękodzieła i matematyki to jest po prostu miód na moje serce. Cały czas dbam o takie pozytywne kojarzenie matematyki i w wielu przypadkach naprawdę udaje mi się te dzieciaki z zastraszonej myszki przeprowadzić do „dobra, daję radę, no przecież to umiem”. Odczuwam tę bezradność, którą nabyli przez lata, i trochę zmuszam, trochę zachęcam: „Spróbuj, dasz radę. No przecież złożysz kartkę na pół, tak? A potem zrobimy z tego trójkąt, potem jakąś bryłę.” No i maturzyści okazuje się, że na przykład nie składali brył przez całe swoje życie i nagle na kursie maturalnym ja wyciągam papier do origami i my składamy ostrosłupy, graniastosłupy. I nagle, że to nie jest już coś, co straszy.
Biznesy jak uczniowie: ta jedna osoba, która wierzy (16:00)
Agnieszka: Mam wrażenie, że kiedy ja patrzyłam tym filtrem biznesu online, to spotkały się takie dwa światy, ale tam dużo było takiej dojrzałości, że każda z nas wchodziła ze swoją ekspertyzą, a na tym punkcie połączenia powstawała zupełnie nowa jakość. Czy widzisz tutaj jakieś analogie, jak obserwujesz ten proces uczenia swoich podopiecznych?
Irena: No wiesz co, ogrom. Właśnie jestem teraz na świeżo po takiej konferencji dla nauczycieli 4 razy 4. W pewnym momencie na czacie taki komentarz zwrócił moją uwagę: „Dobrze, Irena, że to mówisz, bo miałam wrażenie, że właśnie tego kopa potrzebowałam, żeby ruszyć wreszcie z działaniem.” I i później na przykład przychodzi taki maturzysta na kurs, niewierzący w swoje siły, bo gdzieś już rodzice stracili wiarę, że to się może udać, nauczyciel w szkole już położył kreskę, a ja od początku mówię: „Dasz radę.” I on tak patrzy na mnie na początku jak na wariata: „Co pani opowiada? Wszyscy już na mnie lagę położyli, a pani mówi, że ja dam radę.” Ja mówię: „Ale ja wiem, że ty dasz radę, bo po to tu jesteś i ja już wierzę, że ty sobie poradzisz, bo mam ułożony proces, tylko musisz wejść ze mną we współpracę.”
Prawda jest taka, że wystarczy jedna osoba, która uwierzy w nas i ta osoba powie: „Dasz radę, tylko spróbuj, tylko zrób, postaw ten krok dalej” i wszystko dzieje się zupełnie inaczej. Tak uczniowie potrzebują nauczyciela, który w nich wierzy. I my jako przedsiębiorczynie potrzebujemy takiego kogoś, kto nam powie: „Idź, rób, próbuj i testuj.” Najwyżej się nie uda. Ale też czasem wstrząśnie nami, nie? „Ej, weź się ogarnij, to chyba nie zadziała w ogóle.” I powie ci takim czułym, ale jednak konkretnym kopem, chyba nie w tym kierunku.
2019: wyjście na swoje, rok prób i błędów (20:00)
Irena: I tak jak odchodziłam ze szkoły, no to merytorycznie byłam rewelacyjnie przygotowana do działania: w matematyce pływałam, warsztat świetnie zbudowany przez 12 lat. Nagle się okazuje, że nic nie wiem o biznesie. Uczyć umiem, no ale trzeba klientów pozyskać. A skąd tych klientów? A jaka ta działalność? Jaki marketing w ogóle? Jaki Excel? Przez pierwszy rok to było takie metodą prób i błędów. No to spróbuję, może taką stawkę dam. Wiesz, zero liczenia, takie pływanie po prostu na głębokiej wodzie.
Ten rok mi dał takie doświadczenie, że stwierdziłam, dobra, no mam tych klientów, pierwszy rok zamknął się z ilością około 60 klientów. No ale koszty były takie, że to wszystko pożarło. Nawet nie było mowy o żadnych zyskach. Dobrze, że było zaplecze w postaci mojego męża, który wspierał mnie od początku. Cała reszta stwierdziła, że zwariowałam, zwalniając się z takiej bezpiecznej posady. A ja już nie chciałam robić kroków wstecz. Stwierdziłam, że zacznę szukać w internecie ludzi, którzy robią podobne rzeczy. Trafiłam na Sabinę Polak Tokarz, która była jedną z pierwszych moich mentorek, która mówiła: „Tak, zrób, to się da.” Na początku patrzyłam na nią: nie, to się nie może udać. A później stwierdziłam, że będę eksperymentować i ona mówiła: „Dasz radę, tylko rób.” Pyk, pyk, pyk. I drugi, trzeci rok: wszystko idzie trochę łatwiej.
Excel, downsizing i finansowe przebudzenie (24:00)
Irena: W pewnym momencie znowu patrzę, że coś mi się w kasie nie zgadza. I tu grubo po prostu bałam się tego Excela. Póki miałam pieniądze w portfelu, to było fajnie, ale nigdy jakiś grubszych rachunków nie robiłam. Później myślę sobie: mam wrażenie, że moi nauczyciele w mojej firmie zarabiają trochę więcej niż ja. A pracy mam 24 na dobę mogłabym pracować. Dość tego. Może się boisz cyferek jako matematyk, też masz takie prawo, ale weź tego Excela i zrób go wreszcie porządnie.
Jak zaczęłam wrzucać liczby, no to niestety się okazało, że wcale skalowanie niekoniecznie powinno iść w górę, tylko czasem warto się zeskalować w przeciwnym kierunku. Zobaczyłam, co mogę tutaj wywalić: duży lokal już nie, dużo nauczycieli już nie, dużo uczniów już nie. Bo jeżeli Excel pokazuje, że ja mogę zredukować się praktycznie o połowę, jak nie bardziej, i wyjdę na swoje i jeszcze mam więcej czasu, energii, mam czas na pomysły, to ej, Irena, no proszę cię, co ty robisz w ogóle?
Agnieszka: Mam wrażenie, że u ciebie to było to samo: jak siada się do tego Excela i faktycznie porządnie to przeliczy, to czasem się okazuje, że być mniejszym znaczy być bardziej dochodowym, bardziej zoptymalizowanym i po prostu bardziej po swojemu.
Irena: To jest tak, jak przez 12 lat siedzisz w systemie i nikt cię nie uczy biznesowego podejścia. I wychodzi nagle taka nieopierzona nauczycielka, która ma ogromne doświadczenie, ale w biznesie żadne, i nagle chce robić coś swojego. Mąż wspierał, mówił: „Rób, rób, rób, byle byś tylko nie wróciła do tej szkoły.” On podświadomie dokładał do tego mojego biznesu. I wtedy, jak on mnie tak wspierał finansowo, no to co ja miałam liczyć? Po co? Wszystko się zgadza.
Złapałam się na tym, jak dawałam wypłatę swojemu angliście i myślę sobie: „Choka, on fajnie zarabia, ale ja chyba tak nie zarabiam.” To był pierwszy moment. I zaczęłam też dawać do głosu swojej intuicji, że brakuje mi takiej niezależności, zwłaszcza finansowej. Że ja po prostu nie będę sięgać do naszej wspólnej puli, tylko ja chcę mieć coś swojego. Takie poczucie bezpieczeństwa mi się zaczęło domagać uwagi, że na dłuższą metę chyba nie ma sensu prowadzenie takiej firmy dla samego prowadzenia.
Sezonowość, przerwa zdrowotna i Bogaty Biedny Nauczyciel (33:00)
Irena: W naszej branży edukacyjnej jest jeszcze jeden problem: z dziećmi i młodzieżą pracujemy 9 miesięcy tak naprawdę, a trzy miesiące mamy na taką działalność: możemy jakieś kursy nagrywać, ale jednak te wakacje, ten czerwiec, oni myślami są już zupełnie gdzie indziej. Grupy egzaminacyjne w matematyce już wychodziły. Więc ten budżet musiał się spiąć w skali 12 miesięcy, a nie dziewięciu. Trzeba się było zacząć rozglądać za czymś wakacyjnym, żeby szukać nowych perspektyw.
Jeszcze przyszła historia zdrowotna, gdzie się okazało, że wycięta na dwa miesiące z życiorysu jestem. I to tylko potwierdziło, że nawet jak się fajnie rozwijamy, idziemy w skalę i to wszystko hula, to w pewnym momencie trzeba się zatrzymać i sprawdzić, czy na pewno hula tak, jakbyśmy tego oczekiwali. Powiedziałam sobie basta, choćby co teraz wyszło z tego Excela, a na pewno wyjdzie bagno, to po prostu ty się tym zmierzysz. Jesteś na to już gotowa.
Później dostałam propozycję od wspomnianej Sabiny, żebym została administratorem grupy Bogaty Biedny Nauczyciel, gdzie zrzeszamy teraz już 16 tysięcy nauczycieli. Albo jeszcze się boją, ale już wiedzą, że może być coś poza systemem, albo już prężnie działają na swoim i tam wymieniamy się doświadczeniem. I te wakacje przestały mi się jawić jako taki potwór, który trzeba zagospodarować.
Nowy gatunek nauczyciela: YouTuberzy, kursy i niedocenianie własnej pracy (40:00)
Agnieszka: Mam wrażenie, że dzięki tobie zaczęłam przyciągać właśnie tych nowych nauczycieli: osoby, które zakładają swoje kanały na YouTubie, zaczynają wypuszczać kursy, pakują tę wiedzę i doświadczenie w autorskie programy, wypuszczają to jako płatne produkty na rynku. One są ciągle bardzo, bardzo nisko płatne, bo tu też mam wrażenie, że ten mindset jest blisko do rękodzielników. My ciągle nie doceniamy ogromu swojej pracy, ogromu swojego doświadczenia.
To jest taki nowy gatunek tego nauczyciela, tej wyzwolonej przedsiębiorczyni, bo to też nie czarujmy: bardzo dużo kobiet jest w tej branży, tak samo jak w rękodziele. I tu kolejny most: kobiety, których praca przez lata nie była doceniana, które teraz mam wrażenie się budzą i mówią: „Hola, hola. Ja mam naprawdę dużo do zaoferowania światu. Robię naprawdę ważne rzeczy i jak ja zacznę o tym myśleć troszeczkę inaczej, dołożę do tego ten pierwiastek biznesowy, to drżejcie narody. Co tu jest możliwe?”
Irena: No taka jest prawda, że to nauczanie w szkole daje nam ogromne kompetencje, których nie spotkasz na ulicy. Zarządzanie 20-, 30-osobowymi klasami, gdzie tymi dziećmi naprawdę trzeba zarządzić. Trzeba zmieścić się w 45 minut, trzeba zaplanować jakiś proces rozwojowy. Ale mam wrażenie, że tej pracy i tej papierologii czasami jest tyle, że w tym kołowrotku nie mamy czasu zastanowić się, jaki my mamy potencjał i umiejętności.
Porażki, które nie są porażkami: lekcje i „nie rozgaszczamy się” (44:00)
Agnieszka: W tej definicji sukcesu handmade jest bardzo duży kawałek porażki. A o porażkach nie mówimy tak otwarcie, jak mówimy o sukcesach. Czy pamiętasz takie momenty w twojej historii, kiedy ta porażka stała się jakimś zarzewiem sukcesu?
Irena: Wiesz co, ja od jakiegoś czasu przestaję używać w ogóle tego słowa, bo co to jest porażka? Kurczę, jeśli próbujesz i cały czas się podnosisz i robisz dalej, no to jaka porażka? To jest po prostu lekcja. Jak patrzę: moja najbliższa rodzina mi mówiła: „Co ty robisz? Oszalałaś? Ciepła posadka, bezpieczne finanse, a ty się zwalniasz.” To dla na przykład mojej mamy to była wielka porażka: „Co ty tutaj dziewczyno robisz? Z czego wy będziecie żyć?” A ja sobie myślę: kurczę, podjęłam bardzo odważną decyzję. Boję się jak nie wiem, bo ja nie umiem prowadzić biznesu. Ale na pewno wiedziałam, że to odejście ze szkoły daje mi możliwość jakiegoś innego rozwoju, bo w szkole już tego nie doświadczę.
Wcześniej jeszcze był strajk, który nam pokazał, że jesteśmy nic nie warci: strajkujcie sobie, ale i tak wracacie do szkoły. Wstał jeden pan powiedział: „Wracamy do lekcji.” I ja wtedy tak: „A myśmy coś ugrali, wynegocjowaliśmy coś?” Koleżanki mówią: „Nie, kazał nam skończyć.” Ja mówię: „A to tak się bawimy.” I te trzy sytuacje mogłam potraktować jako porażki. Ale stwierdziłam, nie, to były trudne doświadczenia, które trzeba obrócić na swoją korzyść. I tą korzyścią jest mój własny biznes.
Jak mam taką sparingpartnerkę biznesową, z którą czasem się po prostu wyciągamy, jak tam gdzieś za długo w takiej piwniczce sobie posiedzimy, mamy takie powiedzenie: „Hej, Ania, dość już w tej piwnicy siedzenia. Wychodzisz teraz, nasiedziałaś się już, nie rozgaszczaj się, po prostu wychodzisz teraz na powierzchnię i wracamy na właściwe tory.” Nie rozgaszczamy się. W tym było, doświadczyliśmy, patrzymy na to, co możemy z tego wziąć dobrego i idziemy dalej.
Złote rady i zakończenie: szukaj mentora, eksperymentuj, płać za wiedzę (49:00)
Agnieszka: Gdybyś mogła powiedzieć taką złotą myśl, coś, co chętnie sama byś usłyszała w momencie podejmowania tej odważnej decyzji, co czujesz mogłoby wesprzeć nasze słuchaczki na ich ścieżce?
Irena: Mnie na początku brakowało takiej osoby, która zrobiła już to, co ja chciałam zrobić. Więc pierwszą wskazówką na pewno byłoby to, żeby nie bać się szukać takich mentorów, przewodników formalnych czy też mniej formalnych, ale takich, którzy już mają to, czego ty chcesz. A druga rzecz, żeby się po prostu nie bać i eksperymentować, nawet jak nie wyjdzie, bo wtedy tylko masz możliwość sprawdzić, czy wyjdzie. Może 10 razy nie wyjść, ale jak wyjdzie 11, to jest super. To właśnie jest ten sukces zrobiony własnymi rękami.
Uczmy się od praktyków, nie bójmy się płacić tym specjalistom za wiedzę. Ja wydałam mnóstwo pieniędzy na to, żeby ktoś pomógł mi przejść z tamtego miejsca, gdzie byłam taką nieopierzoną matematyczką, do tego miejsca, gdzie jestem teraz, gdzie mogę dzielić się z kimś innym doświadczeniem. Musiałam przejść swoją trasę, doświadczyć pewnych rzeczy i teraz mogę powiedzieć: „Słuchaj, tego nie rób, albo tak nie rozmawiaj z klientem, albo stwórz taką i taką ofertę, bo ona przyciąga.” Trzeba szukać swojej ścieżki. Eksperymentować, testować, badać i tyle.
Agnieszka: Irena, mam wrażenie, że to jest właśnie w pigułce od czego zacząć i bardzo ci jestem za to wdzięczna. Widzieć osobę świetnie doświadczoną, która ciągle jest taka głodna eksperymentu nowego, wymyślania tego koła na nowo, to jest czysta przyjemność. Myślę, że to jest nasza cecha wspólna: ciągłe „a może lepiej się da, a może łatwiej, a może inaczej”. I to coś, co łączy nas z przedsiębiorczymi kobietami, które chcą trochę więcej. Nie tylko kasa, oczywiście to jest podstawa, ale tam zawsze pod spodem jest jakaś misja zmiany świata.
Irena: Jeśli chcecie więcej, to zapraszam na kanał YouTube MatMentorka. Tam wspieram mentalnie, filmów jest już trochę, więc można się pouczyć. Na Facebooku jestem pod imieniem i nazwiskiem: Irena Tokarz. Stacjonarnie: www.centrumedukacjiomega.pl. I w grupie dla nauczycieli Bogaty Biedny Nauczyciel, gdzie zapraszamy do przestrzeni, gdzie nie ma narzekania, jest tylko szukanie wsparcia i działanie.
Chcesz prowadzić warsztaty, które zostają w ludziach?
Irena Tokarz powiedziała: „Szukaj mentora, który zrobił już to, co ty chcesz zrobić.” Kurs „Prowadź warsztaty po mistrzowsku” to właśnie to: Agnieszka przeszła tę ścieżkę i przeprowadza przez nią krok po kroku.Dowiedz się więcej o kursie
FAQ: najczęściej zadawane pytania
Kim jest Irena Tokarz i czym jest Matorka?
Irena Tokarz to matematyczka, edukatorka i trenerka nauczycieli działająca w sieci jako Matorka. Od 2019 roku prowadzi Centrum Edukacji Omega: kameralną szkołę matematyki na południu Polski. Uczy matematyki od 2007 roku, wcześniej pracowała w szkołach systemowych: podstawowej, gimnazjum i liceum. Administratorka grupy Bogaty Biedny Nauczyciel skupiającej 16 tysięcy nauczycieli. Kanał YouTube: MatMentorka. Strona: centrumedukacjiomega.pl.
Dlaczego Irena Tokarz odeszła ze szkoły?
W 2019 roku Irena zdecydowała się wyjść z systemu z kilku powodów: brak możliwości rozwoju (mogła zostać jedynie dyrektorem, co jej nie kręciło), poczucie, że system nie wspiera nauczycieli i uczniów tak jak powinna, strajk nauczycielski który pokazał brak realnej siły sprawczej w systemie, oraz naciski i wsparcie ze strony męża. Miała 12 lat merytorycznego doświadczenia i zero wiedzy o biznesie.
Jak rękodzieło pomaga w budowaniu własnego biznesu?
Irena Tokarz traktuje rękodzieło jako przestrzeń wyciszenia i regeneracji: nie jako źródło dochodu, ale jako narzędzie do ładowania baterii. Dzierganie, malowanie, mandale szydełkowe dają jej „przestrzeń tylko dla siebie”, gdzie powstają nowe pomysły. To odskocznia od biznesu, która pozwala nabrać perspektywy i wrócić do działania ze świeżą głową.
Na czym polega połączenie matematyki i rękodzieła?
Według Ireny Tokarz rękodzieło jest pełne matematyki: liczenie oczek przy dzierganiu, projektowanie wzorów, powtarzalność sekwencji, budowanie brył geometrycznych (origami). Dzieci uczą się matematyki przez dotyk i ruch zanim trafią na abstrakcyjne cyfry. Klocki, puzzles, monety do ręki, wspólne gotowanie z odmierzaniem porcji: to wszystko jest matematyką, zanim dziecko trafi do szkoły.
Co to jest downsizing w biznesie i dlaczego Irena go wybrała?
Downsizing to świadome zmniejszenie skali działalności: mniejszy lokal, mniej nauczycieli, mniej uczniów. Irena Tokarz odkryła dzięki Excelowi, że duże skalowanie przynosi jej straty, bo koszty pożerają zyski. Po redukcji o połowę zaczęła zarabiać więcej, miała więcej czasu i energii na pomysły. „Być mniejszym znaczy być bardziej dochodowym, bardziej zoptymalizowanym i po prostu bardziej po swojemu.”
Czym jest grupa Bogaty Biedny Nauczyciel?
Bogaty Biedny Nauczyciel to Facebook’owa społeczność 16 tysięcy nauczycieli, którą Irena Tokarz administruje wspólnie z Sabiną Polak Tokarz. Zrzesza nauczycieli, którzy albo jeszcze się boją, ale wiedzą, że może być coś poza systemem, albo już prężnie działają na swoim. Przestrzeń bez narzekania, tylko szukanie wsparcia i działanie.
Jak zacząć własny biznes, wychodząc z etatu?
Złote rady Ireny Tokarz: 1) Szukaj mentora, który zrobił już to, co ty chcesz zrobić: formalnego lub nieformalnego, ale takiego z którym rezonujesz. 2) Nie bój się eksperymentować, nawet jeśli nie wyjdzie: to jest jedyna metoda sprawdzenia czy wyjdzie. 3) Płać za wiedzę praktyków: nie pseudospecjalistów, którzy tylko przeczytali, ale tych, którzy sprawdzili to w praktyce. 4) Otwórz Excel i policz: prawda może zaskoczyć.
Powiązane treści
- Kurs: Prowadź warsztaty rękodzieła po mistrzowsku
- Centrum Edukacji Omega: strona Ireny Tokarz
- YouTube: MatMentorka (kanał Ireny Tokarz)
- MASTERMIND Agnieszki Gaczkowskiej
- Program pracy 1-1
Dołącz do społeczności OPLOTKI
Rozmowy takie jak ta co tydzień prosto na Twoją skrzynkę. O biznesie, sukcesie i rękodziele po ludzku.

