
Ten odcinek ma odwróconą formułę: Agnieszka Gaczkowska jest gościem, a wywiad przeprowadza Iwona Madej.Iwona Madej pracuje z kobietami zaangażowanymi w rozwój osobisty: nauczycielkami jogi, coachkami, terapeutkami. Wspiera je w odważniejszym działaniu i zaufaniu własnemu wewnętrznemu autorytetowi. Razem z Agnieszką przeszła przez Kickstart Sigrun i obie są teraz w tym samym mastermindzie, więc ta rozmowa to trochę spotkanie dwóch kobiet, które dobrze się znają, mają sobie dużo do powiedzenia i nie muszą zaczynać od zera.
Jest coś bardzo specyficznego w rozmowie, którą prowadzi z tobą ktoś, kto rozumie, skąd wychodzisz. Iwona Madej i Agnieszka Gaczkowska spotkały się w świecie Sigrun i od tamtej pory dużo się między nimi dzieje. Dlatego ta rozmowa ma inną gęstość niż typowy podcast. Nie ma tu wstępnych pytań o „skąd się wzięłaś”, tylko od razu wejście w środek: kobieca energia w biznesie, wewnętrzny autorytet, wycenianie z czucia i to, co się naprawdę dzieje, kiedy stawiasz sobie cenę.
Agnieszka opowiada o tym, jak przeszła przez weterynarię, filologię i architekturę zanim trafiła do rękodzieła i dlaczego dopiero tam poczuła, że jest na swoim miejscu. Mówi o sinusoidzie biznesowej rodziców, o mięśniu przedsiębiorczości, który się ćwiczy, i o tym, jak rozmowa z mamą przeprowadzona „z serca, nie z głowy” okazała się serią coachingowych pytań, zanim w ogóle wiedziała, że coś takiego istnieje.
Ale jest też konkret: podwyżka z 690 do 1200 złotych, klientka, która chciała rabatu i nie dostała go, Akademia Rękodzielnika za 6000 złotych i historia uczestniczki, która nie wyszła z tej akademii z biznesem handmade, ale z czymś dużo cenniejszym. I jedno zdanie, które Agnieszka powtarza sobie, kiedy ma opory z wyceną: transformacja jest w transakcji.
W skrócie
- Skąd pochodzi kobieca energia w biznesie i dlaczego Agnieszka jest naturalną przeciwwagą dla twardego stylu Sigrun.
- Trzy zawody przed rękodzieło: weterynaria, filologia angielska, architektura. I co mówi o nas to, że idziemy „ścieżką, którą wszyscy zaakceptują”.
- Mięsień przedsiębiorczości: pojemność na sukces i dół, którą ćwiczy się jak na siłowni.
- Wewnętrzny autorytet: słowo dane sobie jest świętsze niż umowa z kimś zewnętrznym.
- Kupujemy emocjami, a strona sprzedażowa to narzędzie do rozmowy z umysłem, nie z sercem.
- Rękodzieło to produkt luksusowy: kupuje się je bo się chce, a nie bo się potrzebuje.
- Zaniżanie cen to disservice dla klientki: nie pozwala jej poczuć pełnej wagi tego, w co inwestuje.
- Nie ma opcji na porażkę. Jesteśmy skazane na sukces. Jedyne pytanie: jak długo będziemy się przed nim opierać.
Chcesz budować biznes z kobiecej energii i wewnętrznego autorytetu?
Mastermind Agnieszki Gaczkowskiej to przestrzeń dla kobiet, które chcą rozwijać biznes handmade bez udawania, że są kimś, kim nie są. Praca z kobietami, które wiedzą, co to znaczy wyceniać z czucia.Dowiedz się więcej o Mastermindzie
Dla kogo jest ten odcinek
Dla rękodzielniczek i twórczyń, które czują, że są warte więcej, ale nie wiedzą, jak sobie na to pozwolić. Dla kobiet, które „zaprzyjaźniają się z klientkami” i dlatego mają opory przed podniesieniem cen. Dla tych, które czekają na zewnętrzną pieczątkę „gotowa”, zamiast wystawić ją sobie same. Dla każdej, która choć raz powiedziała sobie: „ale co ja takiego potrafię” i cicho wróciła do swojej ceny sprzed roku.
O czym rozmawiamy
00:00 Przedstawienie Iwony Madej i skąd wzięła się kobieca energia w tym podcaście
04:00 Weterynaria, filologia angielska, architektura: trzy zawody przed rękodzieło
10:00 Rozmowa z mamą z serca, nie z głowy: nieświadome pytania coachingowe
16:00 Sinusoida biznesowa rodziców, mięsień przedsiębiorczości i pojemność na sukces
21:00 Wewnętrzny autorytet: słowo dane sobie świętsze niż umowa z kimś zewnętrznym
26:00 Podwyżka z 690 do 1200 zł i klientka, która chciała rabatu (i nie dostała)
32:00 Kupujemy emocjami: strona sprzedażowa to narzędzie dla umysłu, nie przekonanie do zakupu
38:00 Iwona o ankietach kobiet: blokady przed wyceną i „nie czuję że zasługuję”
43:00 Rękodzieło jako produkt luksusowy i certyfikat, który dajesz sobie sama
48:00 Transformacja jest w transakcji: historia uczestniczki Akademii Rękodzielnika
54:00 Biznes rośnie tak jak ty: mindset, przełomy i wewnętrzny autorytet w świecie Sigrun
59:00 Nie ma opcji na porażkę. Jesteśmy skazane na sukces
Najważniejsze cytaty
„Kupujemy emocjami. Najpierw poczujemy, że chcemy, a później racjonalizujemy umysłem, dlaczego to jest właściwa decyzja.”Agnieszka Gaczkowska, Podcast Oplotki #227
„Strona sprzedażowa ma pomóc przekonać naszą głowę, że to co poczuliśmy, że to jest dla nas, jest właściwą decyzją. Nikogo nie ma przekonać do zakupu.”Agnieszka Gaczkowska, Podcast Oplotki #227
„Rękodzieło to produkt luksusowy. Ktoś idzie go kupić, bo poczuł, że chce mieć coś wyjątkowego. To jest produkt, który się kupuje, bo się chce, a nie bo się potrzebuje.”Agnieszka Gaczkowska, Podcast Oplotki #227
„Dopóki my same nie dostrzeżemy wartości w tym co robimy, ciężko nam ją wytłumaczyć komukolwiek z zewnątrz. To wszystko zaczyna się od nas.”Agnieszka Gaczkowska, Podcast Oplotki #227
„Transformacja jest w transakcji. Kiedy miałam dyskomfort z wycenianiem Akademii Rękodzielnika za 6000 złotych, wracałam do tego jednego zdania.”Agnieszka Gaczkowska, Podcast Oplotki #227
„Słowo dane sobie jest świętsze niż umowa z kimś zewnętrznym. I to jest dla mnie wewnętrzny autorytet.”Agnieszka Gaczkowska, Podcast Oplotki #227
„Nie ma możliwości, nie ma opcji na porażkę. Tu jesteśmy skazane na sukces. Jedyne pytanie: jak długo będziemy się przed nim opierać i bać się go.”Agnieszka Gaczkowska, Podcast Oplotki #227
Co warto zapamiętać
Mięsień przedsiębiorczości ćwiczy się przez całe życie. Agnieszka wspomina sinusoidę biznesową rodziców: raz ktoś chciał porwać dzieci (na fali dobrobytu), raz parówkę kroiło się na cztery. Ta pojemność na wzloty i upadki to nie charakter, to ćwiczony mięsień. Można się nauczyć nie wpadać w panikę na dole i nie tracić głowy na górze.
Strona sprzedażowa przekonuje umysł, nie serce. Decyzja o zakupie zapada znacznie wcześniej, zanim klientka trafi na landing page. Dopiero potem szuka argumentów, żeby wytłumaczyć sobie (i może mężowi) dlaczego to jest dobra inwestycja. Właśnie dlatego „15 modułów i nauczę się robić dywaniki” to nie jest sposób na sprzedaż, to jest racjonalizacja dla czegoś, co już poczuła.
Zaniżanie cen to disservice dla klientki. Kiedy ktoś płaci za coś kwotę, która nie robi żadnej różnicy w budżecie domowym, motywacja do wdrożenia tego, czego się dowiedział, jest dużo mniejsza. Wysoka cena to nie wyzysk, to część procesu transformacji.
Certyfikat, który dajesz sobie sama. W rękodziele nie ma komu przybić pieczątki „gotowa”. To jest akurat błogosławieństwo tej branży. Agnieszka zbudowała biznes utrzymujący pięcioosobową rodzinę i sama przyznaje, że nie umie wolitki. I to nie przeszkodziło jej ani trochę.
Przełomy w biznesie przychodzą po przepracowaniu czegoś w sobie. Obserwując kobiety w świecie Sigrun, Agnieszka zauważyła wyraźną prawidłowość: każde wskoczenie na wyższy poziom, każdy duży projekt, był wynagrodzeniem za coś, co zostało przepracowane wewnętrznie. Twój biznes naprawdę rośnie tak jak ty.
Zawiłość
Gdybyś wiedziała to, co wiesz teraz, czy miałabyś odwagę podjąć tę samą decyzję, która zaprowadziła cię tam, gdzie jesteś? Agnieszka przyznaje szczerze: nie jest pewna. I że dziękuje sobie za to, że wtedy nie wiedziała wystarczająco dużo, żeby się przestraszyć.
Jednym słowem
Wewnętrzny autorytet to nie jest wielka filozofia. To jest po prostu dotrzymywanie słowa danego sobie. I to jest jedyna pieczątka „gotowa”, na którą naprawdę warto czekać.
Posłuchaj odcinka
Pełny transkrypt
Kobieca energia w biznesie: skąd się wzięła w tym podcaście
Iwona Madej zaczyna rozmowę od pytania, które pada chyba na każdym podcaście o biznesie kobiet, ale tym razem ma inne tło: obie znają się z mastermindu, obie przeszły przez Kickstart Sigrun, więc Iwona wie, czego może się spodziewać. Pyta o kobiecą energię w biznesie Agnieszki, bo zauważyła, że Agnieszka jest jakby naturalną przeciwwagą dla bardzo twardego, strukturalnego stylu Sigrun.
Agnieszka przyznaje, że to nie było planowane. Kobieca energia pojawiła się w OPLOTKI dlatego, że ona sama zawsze tak działała i dopiero z czasem zaczęła rozumieć, że to nie jest wada, lecz bardzo konkretna siła w biznesie. Że budowanie relacji, słuchanie, empatia i działanie z serca to nie są rzeczy, które trzeba ukrywać na spotkaniach sieciowych. To jest to, co przyciąga właściwe klientki.
Weterynaria, filologia angielska i architektura: trzy zawody, zanim zaczęło się rękodzieło
Zanim Agnieszka Gaczkowska trafiła do rękodzieła, miała za sobą trzy zupełnie różne ścieżki zawodowe. Najpierw weterynaria, ukończona z wyróżnieniem. Potem kilka miesięcy pracy w zawodzie i poczucie, że to nie jest miejsce, w którym chce spędzić życie. Pierwsza próba to była filologia angielska, bo z małej miejscowości trudno było sobie wyobrazić studia architektoniczne w Poznaniu. Architektura przyszła później, razem z przekonaniem, że to jest „właściwy” wybór.
Pracownia architektoniczna, własna działalność, pierwsze lata macierzyństwa i pewien moment, który Agnieszka opisuje jako „drugi zgrzyt”: kiedy mama pyta poważnie, ile czasu zajmuje prowadzenie pracowni, ile to generuje dochodu i co się stanie z małym dzieckiem. Nie z złośliwości, nie z negacji. Po prostu ktoś zadał pytania, których Agnieszka jeszcze sama sobie nie zadała.
Rozmowa z mamą z serca, nie z głowy: nieświadomy coaching
Ta rozmowa z mamą stała się jednym z ważniejszych momentów w historii OPLOTKI. Agnieszka mówi, że przeprowadziła ją „z serca, nie z głowy” i dopiero dużo później, kiedy sama zaczęła się uczyć coachingu, zdała sobie sprawę, że to była seria bardzo dobrych coachingowych pytań. Bez oceniania, bez dawania gotowych odpowiedzi.
Mama odpowiedziała jednym zdaniem, które Agnieszka cytuje do dziś: „Jak ty czujesz, że jesteś w stanie jedno i drugie, to ty to dasz radę zrobić.” Nie „możesz to zrobić”. Nie „dasz radę”. Ale „jak ty czujesz”. Cały wewnętrzny autorytet zamknięty w jednym zdaniu przez kogoś, kto nigdy nie słyszał słowa „empowerment”.
Sinusoida biznesowa i mięsień przedsiębiorczości
Rodzice Agnieszki prowadzili własną działalność. Ona dorastała z poczuciem, że w życiu biznesowym jest wszystko: są momenty, kiedy wszystko dobrze idzie (tyle że kiedyś ktoś chciał porwać dzieci dla okupu, bo myślał, że są zamożnymi ludźmi), i są momenty, kiedy parówkę kroi się na cztery i każdy dostaje swoją część. Nie jako trauma, ale jako normalna część sinusoidy.
To jest to, co Agnieszka nazywa mięśniem przedsiębiorczości: pojemność na dół i na górę. Ćwiczona latami przez obserwowanie rodziców. Przez to, że nie wpadało się w panikę, kiedy działo się gorzej, i nie traciło głowy, kiedy działo się lepiej. Mięsień, który można budować świadomie, jak na siłowni, nawet jeśli się nie wychowało w rodzinie przedsiębiorców.
Słowo dane sobie i wewnętrzny autorytet
Iwona Madej pyta wprost: co to dla Agnieszki znaczy „wewnętrzny autorytet”? Odpowiedź jest prosta i bardzo konkretna. Wewnętrzny autorytet to dotrzymywanie słowa danego sobie samej. Słowo dane sobie jest świętsze niż umowa z kimkolwiek zewnętrznym. Kiedy Agnieszka mówi sobie, że podniesie cenę, że nie da rabatu, że nie przyjmie projektu, który nie jest zgodny z jej wartościami, to to dotrzymuje. Niezależnie od presji zewnętrznej.
Tu pada historia, która stała się dla niej ważnym testem. Postanowiła podnieść cenę swojego kursu z 690 do 1200 złotych. Klientka, która chciała kupić, napisała z prośbą o rabat. Agnieszka odmówiła. Klientka zapisała się po pełnej cenie. To nie była odpowiedź na opór, to było dotrzymanie słowa danego sobie. Psychologia cen to też czucie: 997 zamiast 1000 ma sens, ale tylko wtedy, kiedy za tym stoi przekonanie, nie strach.
Kupujemy emocjami: co naprawdę robi strona sprzedażowa
Agnieszka mówi o czymś, co zmieniło sposób, w jaki myśli o sprzedaży. Badania wskazują jasno: najpierw czujemy, że chcemy. Potem racjonalizujemy. Umysł nie podejmuje decyzji zakupowej, on ją uzasadnia po fakcie. Dlatego strona sprzedażowa ma jedno zadanie: dać naszej głowie argumenty do rozmowy z mężem, dlaczego ten kurs był dobrą decyzją. „Dostanę 15 modułów, nauczę się robić dywaniki, zamiast kupić gotowy to go zrobię sama i jeszcze z przyjemnością.” To jest mowa obrończa po wyroku, który już zapadł.
Kiedy Agnieszka tłumaczy swój biznes „szanownym panom” na networkingach, używa innego języka: „Wyobraź sobie kobietę, która jest umęczona i potrzebuje chwili dla siebie. Ile jest dla niej to warte?” Ta cena jest bardzo umowna. Ale jeśli kobieta wie, że stać ją na wydanie 500 złotych i że to przyniesie jej ulgi i radości na miesiące, to decyzja zapada w sercu. Strona tylko dopowiada szczegóły.
Wycenianie wartości, której nie widać gołym okiem
Iwona opowiada o ankietach, które przeprowadziła wśród kobiet pracujących z ludźmi: nauczycielek jogi, coacherki, terapeutek. Jedno zdanie pojawia się w prawie każdej odpowiedzi: „Czuję, że moje ceny są za niskie, ale nie pozwalam sobie wewnętrznie na ich podniesienie. Zaprzyjaźniam się z klientkami, więc jeszcze trudniej.” I drugie: „Czuję, że to co daję ma ogromną wartość, ale nie potrafię o tym mówić.”
Agnieszka mówi, że zna to z własnego doświadczenia i że jedyną drogą wyjścia jest zrozumienie, że „mówienie o tym” to nie jest wciskanie czegoś na siłę. To jest powiedzenie głośno: halo, ja tu jestem, jak chcesz, to do mnie przychodź. Obopólna korzyść, nie jednostronne wyciskanie. Dopóki sama nie dostrzeżemy wartości tego, co robimy, nikt inny jej nie dostrzeże.
Mąż Jacek pełnił przez lata rolę nieumyślnego trenera. Kiedy Agnieszka przychodziła z nowym pomysłem, zanim zdążyła go opowiedzieć światu, on zadawał twarde pytania: „No ale jak ty to sprzedasz? A masz Excela? A policzyłaś, ile z tego zostanie po odliczeniu czasu?” Nie z negacji, z ciekawości. Ale to wymuszało obronę wartości własnymi słowami. I to jest przepiękne ćwiczenie.
Rękodzieło jako produkt luksusowy i certyfikat od siebie
W rękodzielniczym świecie Agnieszka od lat powtarza jedno: rękodzieło to produkt luksusowy. Nie produkt, który ktoś kupuje, bo go potrzebuje. Produkt, który ktoś kupuje, bo poczuł, że chce mieć coś wyjątkowego, coś zrobionego dla niego, coś co niesie w sobie czyjś czas, uwagę i serce. Nie idzie się kupić rękodzielniczego dywanu, bo potrzeba dywanu. Idzie się go kupić, bo się go pragnie.
To przenosi też odpowiedzialność. Rękodzielniczka, która zaniżając ceny udaje, że jej praca jest „zwykłym” produktem, robi niedźwiedzią przysługę całej branży i każdej klientce, która mogłaby poczuć, że inwestuje w coś wyjątkowego. Kiedy nadamy wartość temu, co robimy, świat zewnętrzny ma szansę to docenić. Ale to zawsze zaczyna się od nas.
Jest też temat, który Agnieszka uważa za specyficzne błogosławieństwo rękodzielniczego świata: nie ma komu przybić pieczątki „gotowa”. Nie ma cechu makramy, nie ma wyższej szkoły szydełkowania. To może być frustrujące, ale jest też bardzo uwalniające. Certyfikat, który ty dajesz sobie jako pierwsze pozwolenie do działania, to jedyna pieczątka, na którą naprawdę warto czekać. Agnieszka mówi wprost: zbudowałam biznes utrzymujący pięcioosobową rodzinę i nie umiem wolitki. I nie przeszkadzało mi to ani przez chwilę.
Transformacja jest w transakcji: historia uczestniczki Akademii Rękodzielnika
Jedno zdanie, które Agnieszka powtarza sobie, kiedy ma opory z wyceną: transformacja jest w transakcji. Przez lata kiedy ustalała cenę Akademii Rękodzielnika na 6000 złotych, miała w głowie głos: „Ale kto wyskoczy z sześciu koła na coś w branży rękodzieła?” I inny głos: „To jest pół roku, spotkania na żywo, dostęp do wszystkich kursów biznesowych, lata doświadczenia. Komuś naprawdę skracam drogę.”
Kilka lat po jednej z edycji odezwała się uczestniczka: „Aga, byłam w twojej akademii i teraz jestem konsultantką ajurwedy. Twoja akademia była pierwszym procesem rozwojowym, w który zainwestowałam taką dużą kwotę.” Okazało się, że ta kobieta marzyła o biznesie handmade, weszła do akademii, sprawdziła, czy to dla niej. Przekonała się, że nie. I ten jeden krok otworzył jej drogę do tego, czego naprawdę szukała: pracy indywidualnej, jeden do jeden, ze sobą, nie z produktem.
Agnieszka mówi: gdybym zaniżyła cenę, ta kobieta kupiłaby mój kurs jak jeden z wielu i zapomniałaby o nim równie szybko. Dlatego zaniżanie cen to nie jest bycie miłą. To jest robienie disservice osobom, które z nami pracują. Nie mogą wtedy czerpać pełni tego, co mogłyby, gdyby traktowały to serio.
Twój biznes rośnie tak jak ty
Obserwując kobiety w świecie Sigrun przez lata, Agnieszka zauważyła wyraźną prawidłowość. Każdy przełom w biznesie, wskoczenie na wyższy poziom, duży projekt, nowy produkt, który wychodzi lepiej niż wszystkie poprzednie, to był swego rodzaju wynagrodzenie. Ale nie za pracę wykonaną na zewnątrz. Za coś przepracowanego w środku. Za jakieś przekonanie, które zostało odpuszczone, za jakiś strach, który przestał rządzić decyzjami.
Iwona Madej mówi o swojej misji: prowadzenie kobiet do ufania własnemu wewnętrznemu autorytetowi. Nie dawanie odpowiedzi „zrób tak albo tak”, ale dawanie wolności. Czasem to znaczy powiedzieć komuś: „Nie zapisuj się teraz na ten warsztat, jesteś w takim miejscu, że byłoby tego za dużo.” To jest inne niż mówienie komuś, co ma robić. To jest uczenie, że on sam wie.
Obie mówią o czymś, co jest zmianą kulturową: przejście od systemu patriarchalnego „autorytet wie lepiej, zrób tak i będziesz mieć sukces” do przestrzeni, w której każda osoba odpowiada za swoje decyzje, swoją ścieżkę, swoje życie. To jest trudniejsze, bo nie ma kogo obarczyć winą, gdy coś nie wychodzi. Ale za każdy sukces można dziękować wyłącznie sobie.
Nie ma opcji na porażkę: zakończenie, które jest początkiem
Na zakończenie rozmowy Agnieszka mówi coś, co brzmi jak slogan, ale po godzinie rozmowy ma ciężar konkretnych historii. Nie ma możliwości, nie ma opcji na porażkę. Tu jesteśmy skazane na sukces. Nawet to, co zewnętrzny świat postrzega jako wpadkę, z naszej perspektywy może być krokiem, który o centymetr przybliżył nas do tego, co ma być. I to wystarczy.
Agnieszka przyznaje, że patrząc wstecz zastanawia się czasem: czy wiedząc to, co wiem teraz, miałabym odwagę podjąć tę samą decyzję, która wszystko zmieniła? Nie jest pewna. I jest za to wdzięczna: wdzięczna tamtej sobie, która nie wiedziała wystarczająco dużo, żeby się przestraszyć. Która po prostu spróbowała. A każde spróbowanie generuje energię na kolejne.
Iwona kończy rozmowę słowami: „Jak sam w sobie woła, to warto za tym iść. Każda z nas definiuje sukces po swojemu. Ale żeby się wydarzył, trzeba wyruszyć w drogę.” Agnieszka odpowiada: „Wszystkim życzę takiej trasy.”
Chcesz pogłębiać wiedzę o biznesie handmade?
Handmade Biz Summit 2026 i Biblioteka Biznesowa dla Handmade to dwa miejsca, gdzie wiedza o budowaniu marki, wycenianiu i sprzedaży jest zebrana w jednym miejscu.Handmade Biz Summit 2026 Biblioteka Biznesowa
FAQ
Czym jest kobieca energia w biznesie według Agnieszki Gaczkowskiej?
To nie jest termin filozoficzny, to jest sposób działania: przez relację, empatię, budowanie zaufania i słuchanie, zamiast przez twarde struktury i wywieranie presji. Agnieszka mówi, że kobieca energia w biznesie to jej naturalna przestrzeń działania, nie coś co celowo wypracowała. I że ta energia przyciąga właściwe klientki, bo one same chcą tak działać.
Jak Agnieszka Gaczkowska podeszła do podniesienia cen ze 690 do 1200 złotych?
Podwyżka była decyzją wewnętrzną, opartą na przekonaniu, że nowa cena jest uczciwa wobec wartości, którą daje. Kiedy klientka poprosiła o rabat, Agnieszka odmówiła. Klientka zapisała się po pełnej cenie. To był test wewnętrznego autorytetu: słowo dane sobie jest świętsze niż komfort związany z ustąpieniem pod presją.
Dlaczego strona sprzedażowa nie ma przekonywać do zakupu?
Bo decyzja zakupowa zapada w sercu, zanim klientka trafi na stronę. Kupujemy emocjami: najpierw czujemy, że chcemy, potem racjonalizujemy. Strona sprzedażowa daje argumenty do tej racjonalizacji, do rozmowy z własnym umysłem (i ewentualnie z mężem). „15 modułów i nauczę się robić dywaniki” to nie jest powód do zakupu. To jest uzasadnienie decyzji, która już zapadła gdzieś głębiej.
Co znaczy „transformacja jest w transakcji”?
Kiedy ktoś płaci za coś kwotę, która robi różnicę w jego budżecie, traktuje ten zakup poważnie. Wdraża, stosuje, czerpie. Kiedy płaci tyle, że można to zignorować, zapomina o tym równie szybko, jak o wszystkich innych kursach, które leżą nieuczono. Wysoka cena to nie wyzysk. To część procesu, który powoduje, że transformacja w ogóle się wydarza.
Jak wyceniać rękodzieło, żeby traktować je jako produkt luksusowy?
Zaczyna się od wewnętrznego przekonania, że to, co tworzysz, jest wyjątkowe. Kupuje się rękodzieło nie dlatego, że potrzeba dywanu, ale dlatego, że pragnie się mieć coś, w co ktoś włożył czas, serce i swój unikalny dar. Kiedy sama tak o tym myślisz, komunikujesz to inaczej i przyciągasz klientki, które to rozumieją. Cena jest pochodną tej wewnętrznej prawdy, a nie wymysłem marketingowym.
Co zrobić, gdy zaprzyjaźniasz się z klientkami i trudno ci podnosić ceny?
Agnieszka mówi, że kluczowe jest oddzielenie relacji od wartości usługi. Przyjaźń z klientką nie oznacza, że twoja praca jest warta mniej. Wręcz odwrotnie: zaniżając cenę, robisz jej niedźwiedzią przysługę, bo nie pozwalasz jej czerpać pełni tego, co mogłaby dostać, gdyby traktowała tę inwestycję serio. Niska cena to nie prezent. To przeszkoda w transformacji.
Co Agnieszka Gaczkowska mówi o certyfikatach w biznesie handmade?
Rękodzielniczy świat nie ma certyfikujących instytucji i to jest według Agnieszki błogosławieństwo. Nie ma komu przybić pieczątki „gotowa”. Certyfikat, który dajesz sobie sama, to pierwsze pozwolenie do działania i uczenia się przez praktykę. Agnieszka zbudowała biznes utrzymujący pięcioosobową rodzinę i nie umie wolitki. Czekanie na zewnętrzne zatwierdzenie to czekanie na coś, czego w tej branży po prostu nie ma.
Powiązane treści
Jeśli ten odcinek cię poruszył, warto sięgnąć też po odcinek #229, gdzie Wanda Felis rozmawia z Agnieszką o autentyczności w marce osobistej i o tym, jak niedoskonałości stają się częścią marki. Odcinek #230 to rozmowa z Magdą Kosak o tym, jak Agnieszka zamieniła pasję w biznes handmade i skąd w ogóle wzięło się OPLOTKI. A jeśli chcesz zagłębić się w temat wyceniania, zajrzyj do Biblioteki Biznesowej dla Handmade, gdzie zebrane są materiały o budowaniu marki premium i strategii cenowej w rękodziele.
Więcej wiedzy i narzędzi dla biznesu handmade znajdziesz na: stronie z bezpłatnymi materiałami.
O Agnieszce Gaczkowskiej i Oplotki
Agnieszka Gaczkowska jest założycielką marki OPLOTKI i autorką podcastu, który od lat towarzyszy rękodzielniczkom w budowaniu biznesu z kobiecej energii. Weterynarka z wykształcenia, architektka z doświadczenia, przedsiębiorczyni handmade z powołania. Prowadzi mastermind dla kobiet, które chcą budować marki oparte na autentyczności i wewnętrznym autorytecie. Jest autorką książki „OPLOTKI. Sukces handmade”.
Nie przegap kolejnych odcinków
Dołącz do newslettera OPLOTKI i dostawaj wiedzę o biznesie handmade prosto na skrzynkę.

