
Seria: Rękodzieło wczoraj i dziśTen odcinek jest częścią serii, w której Agnieszka Gaczkowska rozmawia z mistrzyniami tradycyjnych technik rękodzielniczych. Chodzi o techniki, które przez wieki były przekazywane z ręki do ręki, z domu do domu, od babci do wnuczki. I które dziś mają szansę przeżyć drugie życie, bo znalazły się nowe osoby gotowe się ich nauczyć.
Jest takie pytanie, które pada w połowie rozmowy, i które zostaje z tobą długo po jej zakończeniu. Agnieszka pyta panią Eugenię: „Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć?” A pani Eugenia odpowiada spokojnie: „Nigdy. Ja miałam uczennice nawet siedemdziesięcioletnie.”
Sama zaczęła w wieku 42 lat. Na emeryturze, z inwalidzką trzeciej grupy, po wieloletnich problemach z biodrem. I po 15 spotkaniach kursowych, w trakcie których okazało się, że robi to lepiej niż wszyscy pozostali, poproszono ją, żeby została instruktorką.
To jest rozmowa o frywolitce. O czółku, które trzeba trzymać równo. O węzełkach, które muszą być wiązane zawsze w tę samą stronę. O serwecie, której zrobienie zajmuje 20 dni po 6 do 10 godzin dziennie. I o tym, że żeby cokolwiek pięknie robić, trzeba to po prostu kochać.
Czym jest frywolitka?Frywolitka (tatting) to technika koronkarska polegająca na ręcznym wiązaniu węzełków i pikotek przy użyciu czółka (małego narzędzia z nawiniętą nicią) lub igły. Nazwa pochodzi od słowa oznaczającego coś lekkiego, zwiewnego, dającego przyjemność i cieszącego oko. Znana jest prawdopodobnie od starożytności (Egipt, Rzym), do Europy dotarła w XV wieku, do Polski w XVIII wieku, przede wszystkim przez Wielkopolskę. W Jarocinie frywolitki uczyły po wojnie siostry Elżbietanki.
W skrócie
- Frywolitka to jedna z najtrudniejszych technik koronkarskich: węzełki i pikotki wymagają ciągłego liczenia i absolutnej konsekwencji.
- Pani Eugenia Wieczorek z Jarocina zaczęła w 1980 roku, w wieku 42 lat. Po 15 spotkaniach kursu została instruktorką.
- Do frywolitki potrzeba czółka, cienkiego szydełka, nitki i nożyczek. Technika nie nadaje się do mechanizacji, wszystko robi się ręcznie.
- Duża serweta (40 cm) to ok. 20 dni pracy po 6 do 10 godzin dziennie.
- Pani Eugenia jest laureatką Nagrody im. Oskara Kolberga (2013), Zasłużoną dla Kultury Polskiej, wielokrotną zdobywczynią nagród na konkursach ogólnopolskich.
- Frywolitka przyszła do Wielkopolski w XVIII wieku. W Jarocinie prowadziły jej nauczanie siostry zakonne Elżbietanki, ale nie każdego.
- Wzory frywolitkowe: winogronko, stokrotka, storczyk, wstawka, łuki i kółeczka. Podstawowe motywy można łączyć w nieskończone kompozycje.
Budujesz swój biznes rękodzielniczy i chcesz mieć wiedzę pod ręką?
Biblioteka Biznesowa Oplotki to zbiór kursów, narzędzi i materiałów dla twórczyń handmade. Wszystko w jednym miejscu, w polskim, dostępne kiedy potrzebujesz. Wycena, marketing, social media, prawo, sprzedaż. Wiesz, kiedy przydaje się dobra biblioteka? Wtedy, kiedy masz pytanie i chcesz odpowiedź teraz, a nie po tygodniu.Sprawdź Bibliotekę Biznesową
Dla kogo jest ten odcinek?
Dla każdej, kto słyszał słowo „frywolitka” i nie wiedział, co to właściwie jest. Dla twórczyni, która szuka nowej techniki i zastanawia się, czy to nie za trudne. Dla kogoś, kto zaczyna późno i potrzebuje przypomnienia, że 42 lata to nie jest żaden problem. I dla każdej rękodzielniczki, która lubi wiedzieć, skąd pochodzi to, czym się zajmuje.
O czym rozmawiamy?
01:24 Intro serii: „Rękodzieło wczoraj i dziś.” Agnieszka zaprasza do odcinka o frywolitce.
01:45 Pani Eugenia się przedstawia: Jarocin, powiat jarociński od 1962 roku.
02:07 Wykształcenie: dwuletnie studia nauczycielskie finansowane przez Ministerstwo Oświaty Rolniczej, wcześniej technikum rolniczo-wikliniarskie w Brwinowie koło Warszawy.
04:10 Praca nauczycielska: zasadnicza szkoła rolnicza w Chrapliwie koło Nowego Tomyśla, potem zmiana z powodu problemów zdrowotnych, praca w wydziale kultury.
07:34 Inwalidzka trzecia grupa: komisja lekarska stwierdza, że pani Eugenia może pracować w oświacie, ale nie może stać ani chodzić przez długi czas. Uczy jeszcze do 1980 roku.
08:12 Klub nauczyciela i tkactwo gobelinów: pierwsze kontakty z rękodziełem po skończeniu nauczania zawodu.
08:28 Pierwsze spotkanie z frywolitką: kurs prywolitki w sekcji domu kultury. Pani Samol, pierwsza nauczycielka, przyjeżdża z Poznania.
09:57 Naturalny talent: po 15 spotkaniach pani Paulina pyta panią Eugenię, czy zostanie instruktorką. „Pani jest tak daleko z frywoliką…”
11:25 Współpraca z Cepeliądą do 1992 roku, potem z Centrum Kultury i Sztuki w Kaliszu.
12:29 Pan Paweł Kostuch z Muzeum Etnograficznego w Poznaniu: zapuka do drzwi, zaprosi na konkurs, zabiera kołnierzyk jako przykład.
14:51 Pierwsza nagroda na konkursie: spośród 32-33 uczestników pani Eugenia dostaje drugą nagrodę. „Ogromny sukces dla mnie.”
15:19 Historia rywalizacji z panią z Mosiny: „Nie wierzę pani, pani Cygan pani mnie cygania nie trok.”
16:00 Lata konkursów: 1985 druga nagroda, 1986 kolejna druga nagroda, 1987 gwiazda i druga nagroda, 1989 pierwsza nagroda.
17:02 Córka Ewa też zaczyna robić frywolitki: w 1987 roku dostaje trzecią nagrodę, w 1989 ponownie. W 2004 zostaje członkinią STL.
22:22 Stowarzyszenie Twórców Ludowych: pani Eugenia zostaje członkinią w 1998 roku. Historia przyjęcia.
23:07 Jan Stawasz ze Słupska: jedyny inny znany frywoltkarz, który uczył się z książek angielskich. Rywalizacja i wzajemny szacunek.
29:35 Dalsze nagrody: 2006 Bukowina Tatrzańska, 2009 i 2018 Częstochowa. Nagroda Oskara Kolberga w 2013 roku.
30:23 Medale: Zasłużony dla Kultury Wielkopolski, Zasłużony dla Kultury Polskiej, medale Cepelii.
33:08 Co to jest frywolitka? Historia: starożytność, XV wiek w Europie, XVIII wiek w Polsce, Wielkopolska, Jarocin, siostry Elżbietanki.
34:29 Pani Wanda: sąsiadka, która uczyła się frywolitki przez obserwację jeszcze przed wojną. Pamiątka: strona tytułowa przedwojennego miesięcznika „Bluszcz” z serwetem. Pani Eugenia sama odtworzyła wzór bez opisu.
36:08 Narzędzia: czółko, szydełko, nitka, nożyczki. Mąż pani Eugenii robił czółka z kolejowych odpadów drzewnych. Czółka z Niemiec dostała od kobiet z Gifornu.
38:12 Technika: węzełki i pikotki. Muszą być wiązane zawsze w tę samą stronę. Jeden błąd uniemożliwia kontynuację.
40:17 Wzory: podstawowe (winogronko, stokrotka, storczyk, wstawka, łuki, kółeczka) i własne. Wzór powstaje w głowie i w rękach, nie na papierze.
43:39 Nitki: Ariadna, nici niemieckie kupowane przez internet. Zawsze biała. Grubsze nici do dużych prac, cieńsze do delikatnych.
45:03 Jarmark Jagielloński: Agnieszka wspomina, że była tam sama jako uczennica siatkowej koronki, kiedy pani Eugenia prowadziła kurs frywolitki.
45:24 Nauczanie w Jarocinie: 40 kobiet na pierwszym spotkaniu w marcu, potem zawieszenie, wznowienie, teraz 14 regularnych uczestniczek. Jedna w dwa tygodnie zrobiła trzy serwetki.
47:58 Ile czasu zajmuje duża serweta? Około 20 dni. Owalna duża: 6-10 godzin dziennie przez pięć tygodni.
49:13 Krochmalenie i prasowanie: frywolitkę lekko krochmaluje się, prasuje przez wilgotną ściereczkę na obie strony. Pikotki muszą stać równo.
50:31 Pani Eugenia odbiera medal na 50-leciu STL. Zasłużona dla Kultury Polskiej, nie tylko ludowej.
50:46 Zakończenie rozmowy i życzenia dalszych pięknych prac.
Najważniejsze cytaty
„Żeby żebykolwiek jakąkolwiek pracę kochać, robić i robić porządnie, to trzeba to czuć i kochać. I mnie powiedziano, że ja mam wyczucie frywolitki.”Eugenia Wieczorek
„Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć. Ja miałam uczennice nawet siedemdziesięcioletnie.”Eugenia Wieczorek, o tym, że zaczęła frywolitkę w wieku 42 lat
„Wystarczy, że się w jednym miejscu pomyli, to już koniec. Trzeba tę pracę odciąć. Cały czas muszę liczyć. Kawałek nitki zostało mi i mam pikotkę. Frywolitka to węzełki i pikotki.”Eugenia Wieczorek, o precyzji frywolitki
„Wzór powstaje w głowie i w rękach, nie na papierze i w sercu.”Agnieszka Gaczkowska, podsumowując słowa pani Eugenii o tworzeniu własnych wzorów
„Frywolitka w tłumaczeniu oznacza coś lekkiego, zwiewnego, dającego przyjemność, cieszącego oko i była znana już w starożytności.”Eugenia Wieczorek
Co warto zapamiętać
Frywolitka to jedna z najtrudniejszych technik koronkarskich. Nie dlatego, że potrzeba dużo narzędzi, bo potrzeba ich tylko czterech: czółko, szydełko, nitka, nożyczki. Ale dlatego, że jeden błąd w kierunku węzełka uniemożliwia dokończenie elementu. Trzeba liczyć cały czas. Trzeba pamiętać, po której stronie się jest. I trzeba mieć cierpliwość, bo 40-centymetrowa serweta to 20 dni pracy.
„Nigdy nie jest za późno” to nie jest tylko mądrość z cytatu. To historia pani Eugenii, która w wieku 42 lat, z inwalidzką trzeciej grupy, po operacjach bioder, zaczyna kurs frywolitki i po piętnastu spotkaniach jest proszona, żeby uczyć innych. Potem wygrywa konkursy, zostaje członkinią Stowarzyszenia Twórców Ludowych, dostaje Nagrodę Oskara Kolberga. To nie metafora. To biografia.
Wzór nie zawsze zaczyna się od rysunku. Pani Eugenia przyznaje, że rysuje na papierze głównie po fakcie, jak coś jej wyjdzie i podoba jej się. W trakcie pracy wzór żyje w rękach, w liczeniu, w proporcjach kółeczek do łuków. To jest bardzo stary sposób myślenia o rękodziele: wiedza w ciele, nie w instrukcji.
Czółka robi się z tego, co jest. Mąż pani Eugenii był rewidentem wagonów, nie stolarzem. Ale obejrzał czółko, odrysował je, i zaczął wycinać je z odpadów drzewnych ze stolarni przy kolei. Ścianki były przeznaczone na spalenie. Stały się narzędziami, z których powstały nagrodzone serwety.
Frywolitka przetrwała dzięki konkretnym kobietom, nie instytucjom. Siostry Elżbietanki uczyły, ale nie wszystkich. Pani Wanda nauczyła się przez obserwację, bo jej nie wpuścili. Pani Samol z Poznania przyjeżdżała na kurs. Pani Paulina zauważyła talent i powiedziała: zostań instruktorką. Każda z tych kobiet jest ogniwem łańcucha, przez który frywolitka żyje w Jarocinie do dziś.
Zawiłość
Pani Eugenia mówi, że wzory frywolitkowe są tradycyjne i z nich wychodzi. A jednocześnie każda jej praca jest inna, bo zmienia układ, dodaje łuczek, zmienia proporcje. Gdzie jest granica między kultywowaniem tradycji a tworzeniem czegoś własnego? I czy ta granica w ogóle powinna istnieć?
Jednym słowem
Czółko. Mały kawałek tworzywa, drewna albo tworzywa sztucznego, z nawiniętą nicią. Na to czółko nawijasz nitkę z kłębuszka. Chwytasz w palce. I zaczynasz liczyć. Jeden węzełek, drugi, pikotkę, łuk, kółeczko. I jeszcze raz. Z tego prostego zestawu powstaje koronka, która trafia na konkurs i bije na głowę wszystkich rywali.
Posłuchaj odcinka
Chcesz uczyć się i rozwijać swój biznes rękodzielniczy?
Biblioteka Biznesowa Oplotki to jedno miejsce z kursami, poradnikami i narzędziami dla twórczyń handmade w Polsce. Wycena, social media, sprzedaż, prawo. Dostęp kiedy potrzebujesz, w swoim tempie.Wejdź do Biblioteki Biznesowej Handmade Biz Summit 2026
Pełny transkrypt
Rękodzieło wczoraj i dziś: intro serii
Agnieszka otwiera odcinek, zapraszając do kolejnego odcinka serii o technikach rękodzieła, które zmieniały się na przestrzeni czasu. Tym razem: frywolitka. I zaraz oddaje głos gościni.
Kim jest pani Eugenia Wieczorek?
Eugenia Wieczorek mieszka w Jarocinie od 1962 roku. Skończyła dwuletnie studia nauczycielskie finansowane przez Ministerstwo Oświaty Rolniczej, poprzedzone technikum rolniczo-wikliniarskim w Brwinowie koło Warszawy. Technikum wikliniarskie oznaczało, że wie, jak korować wierzbę, jak ją uprawiać, jak się posługuje narzędziami. Przez lata pracowała jako nauczyciel zawodu w zasadniczej szkole rolniczej, potem jako kierownik internatu.
W 71 roku dostała inwalidzką trzecią grupę z powodu problemów z biodrami. Komisja lekarska orzekła: może pracować w oświacie, ale nie może stać ani chodzić przez długi czas. Uczyła jeszcze do 1980 roku teorii w szkole podstawowej, zastępując innych nauczycieli, kiedy wychodziły na urlopy macierzyńskie.
W 1980 roku, w wieku 42 lat, po raz pierwszy weszła do sekcji frywolitki w klubie nauczyciela.
Piętnaście spotkań i już instruktorka
Pani Samol przyjeżdżała z Poznania na zajęcia klubu. Pani Eugenia przynosiła wzory do domu, próbowała sama. Robiła to, czego nie zostawiała nauczycielka. Wpatrywała się w roboty, które pani Samol przytaszczała jako przykłady, i starała się odtworzyć je w domu.
Po 15 spotkaniach pani Paulina powiedziała do niej: „Wie pani co? Pani jest tak daleko z frywoliką, gdzie to będziemy szukać kogoś? Proszę zostać instruktorką.”
Pani Eugenia protestowała. Pani Paulina ucięła: „Ale pani potrafi pokazać co się wiąże i jak wiąże, a później zobaczymy.”
Najpierw za groszowe pieniądze, potem już od 1 lutego za pełne wynagrodzenie instruktorki. Uprawnienia formalne przyszły później, przez współpracę z Kaliszem.
Cepelia, Kalisz, Muzeum Etnograficzne: sieć, przez którą frywolitka żyła
Pan Paweł Kostuch z Muzeum Etnograficznego w Poznaniu zapukał kiedyś do drzwi pani Eugenii. Zapytał, czy zechciałaby wziąć udział w konkursie. Zabrał kołnierzyk jako przykład pracy i wrócił po nim. Konkurs wymagał pracy złożonej do końca terminu.
Na 32 osoby, pani Eugenia była początkującą. Dostała drugą nagrodę. Pani z Mosiny, która dostała pierwszą, patrzyła na jej kołnierzyk i nie wierzyła: „Pani Cygan pani mnie cygania nie trok.” Za trzy lata robienia frywolitki taka praca.
Potem były kolejne konkursy: 1985, 1986, 1987, 1989. Drugie nagrody, a w 89 roku pierwsza nagroda i serweta owalna, którą pani Eugenia pamięta do dziś. Córka Ewa, która była wtedy przed maturą, dostała trzecią nagrodę. Uczennica pani Eugenii z klubu: wyróżnienie.
Do Cepelii sprzedawała prace przez lata, do 1992-1995 roku. Środek był taki: oni wyceniali wysoko, ona wyceniała niżej, żeby poszło. Ostatnie lata coraz trudniej było o pieniądze.
Centrum Kultury i Sztuki w Kaliszu zobaczyło jej prace przez panią Basię Michalak, która sprzedawała tam już od jakiegoś czasu. Na pierwszej wystawie pani Eugenia sprzedała wszystko. Wszystko. „Nic mi nie zostało.”
Jan Stawasz i rywalizacja, której nie chciała
Był w Polsce jeden człowiek, który robił frywolitki tak jak pani Eugenia: pan Jan Stawasz ze Słupska. Był kierowcą, miał wypadek, po długiej rehabilitacji znalazł sobie zajęcie: frywolitka. Uczył się z angielskich książek, więc jego wzory były niepolskie, niegreatopolskie, zupełnie inne.
Na konkursach ogólnopolskich STL, pani Eugenia dostała nagrodę główną, Stawasz wyróżnienie. „Latał jak pienił się.” Potem jeszcze Sierniawa, Gdynia. On był, ona była. Ona podchodziła z daleka, żeby nie patrzył, czy czegoś nie próbuje odrobić. „Człowiek nerwowy.” Ale ona też mu oddała, że znalazł sobie zajęcie po wypadku. „Chwała mu za to.”
Nagroda Oskara Kolberga i Zasłużona dla Kultury Polskiej
Nagroda im. Oskara Kolberga (2013) przyszła jak zaskoczenie. Złożyła ją pani Basia Fibinger, ale poparli też prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Twórców Ludowych pan Waldek Meicher i dyrektor pan Paweł Onochin. „Zasłużyła sobie pani nagrodę.”
W 2013 roku. Po ponad trzydziestu latach robienia frywolitek w Jarocinie.
Medal Zasłużony dla Kultury Polskiej, a nie tylko ludowej, jest ostatnim z serii. „Nie widzicie, ale na zdjęciach zobaczycie” mówi pani Eugenia, pokazując Agnieszce i pozostałym paniom swoją kolekcję dyplomów, odznaczeń i medali.
Historia frywolitki: od starożytności do Jarocina
Pani Eugenia wyjaśnia etymologię: frywolitka oznacza coś lekkiego, zwiewnego, dającego przyjemność, cieszącego oko. Prawdopodobnie znana była już w starożytnym Egipcie i Rzymie. Do Europy trafiła w XV wieku przez Hiszpanię, Włochy, Francję, Anglię, Niemcy. Do Polski w XVIII wieku, przez zachodnią część kraju, przez Wielkopolskę.
W Jarocinie po wojnie prowadziły nauczanie frywolitki siostry Elżbietanki. Ale nie wszystkich. Pani Wanda, sąsiadka pani Eugenii z klatki schodowej, chciała się uczyć u sióstr i odmówiły. Musiała sama obserwować koleżankę i ćwiczyć w domu. Wiązała jeden z węzełków odwrotnie i latami o tym nie wiedziała. Pani Eugenia jej to poprawiła.
W zamian pani Wanda dała jej pamiątkę: stronę tytułową przedwojennego miesięcznika „Bluszcz” z serwetem frywolitkowym. Bez opisu, tylko zdjęcie. Pani Eugenia usiadła z tym zdjęciem i sama odtworzyła wzór, dobierając ilość węzełków metodą prób. „Dosyć długo to trwało.”
Narzędzia: czółko, szydełko, nitka, nożyczki
Do frywolitki potrzeba czterech rzeczy. Najważniejsze jest czółko, małe narzędzie z nawiniętą nicią. Po wojnie czółek nie było. Mąż pani Eugenii, rewident wagonów, obejrzał czółko przyniesione przez panią Samol, odrysował kształt, i poszedł do stolarza przy kolei po odpady drzewne przeznaczone do spalenia. Wycinał piłką, szlifował. Robiły się czółka.
Potem pani Eugenia była na wycieczce w Niemczech, w Gifornie. Tamtejsze kobiety dowiedziały się, że robi frywolitki, i podarowały jej pięć czerwonych i pięć innych czółek. Zostało jej jedno.
Teraz czółka można kupić. Ale to, co mąż zrobił z kolejowych odpadów, dalej leży w pamięci pani Eugenii jako fundament.
Oprócz czółka potrzeba cienkiego szydełka (do łączenia elementów), nitki i nożyczek.
Technika: liczyć cały czas i nigdy się nie mylić
Na czółko nawija się nitkę z kłębuszka. Wszystko robi się ręcznie. Na to nie wymyślono jeszcze maszynki.
Z czółkiem w ręku wiąże się węzełki, zostawiając pikotki, czyli małe pętelki do łączenia elementów. Węzełki muszą być wiązane absolutnie w jedną stronę. Jeżeli jeden, jedyny nawet półwęzełek przeskoczy i zawiąże się odwrotnie, praca jest zepsuta. Nie można tej nitki naprawić. Trzeba wyciąć i zacząć od nowa.
„Wystarczy że się w jednym miejscu pomyli to już koniec.”
Jak powstaje kółeczko frywolitkowe? Nawijasz nitkę na czółko. Wiążesz węzełki w jedną stronę, pilnując piktoty (zostawiasz małą pętelkę z kawałka nitki). Kiedy masz odpowiednią liczbę węzełków, ściągasz nitkę i zamykasz kółeczko. Wystarczy jedno kółeczko, ale ściągać trzeba umiejętnie: palcami rozciągasz miejsce, gdzie nitki się schodzą, przecinasz i wiążesz. Węzełek musi być niewidoczny.
Wzory: winogronko, stokrotka, storczyk
Podstawowe wzory frywolitkowe mają nazwy: winogronko, stokrotka, storczyk, wstawka. Kółeczka i łuki. Każdy wzór to określona liczba węzełków i pikotek w określonej kolejności.
Pani Eugenia tworzy własne kompozycje, łącząc te motywy na różne sposoby. Wzór rozrysowuje na papierze najczęściej po tym, jak coś jej wyjdzie i spodoba. „Dopiero jak zrobię i mi się podoba, to wtedy.”
W trakcie pracy wzór żyje w głowie i w rękach. Agnieszka podsumowuje: „Wzór powstaje w głowie i w rękach, nie na papierze i w sercu.” Pani Eugenia potwierdza: „Żeby żebykolwiek jakąkolwiek pracę kochać, robić i robić porządnie, to trzeba to czuć i kochać.”
Ile to trwa?
Agnieszka pyta o czas. Pani Eugenia mówi: duża serweta, około 40 cm, to około 20 dni. Owalna duża: pięć tygodni, 6 do 10 godzin dziennie.
„Aniołek przestrzenny” zajmuje dwie godziny. „Ale co to jest, takie malutkie.” Frywolitka jest precyzyjna i bardzo powolna. To nie jest technika dla niecierpliwych.
Krochmali się i prasuje
Po ukończeniu frywolitkę lekko się krochmaluje. Nie za mocno, bo pikotki muszą być miękkie i wyraźne. Potem prasuję przez wilgotną ściereczkę na prawej stronie, wyrównuję palcami to, co się zawinęło, odwracam i prasuję ponownie. „Przy tym trochę trzeba się narobić.”
A Agnieszka była na Jarmarku Jagiellońskim
W połowie rozmowy Agnieszka wspomina: była na Jarmarku Jagiellońskim, kiedy pani Eugenia prowadziła tam letnią szkołę frywolitki. Ale była w innej grupie, na siatkowej koronce. „Spotkałyśmy się w innych grupach, tylko że ja jako uczennica oczywiście.” Pani Eugenia pamięta tamten czas.
40 kobiet na kurs i talent w rękach
W marcu przyszło 40 pań na kurs frywolitki w Jarocinie. Pierwsze spotkanie w kamienicy kultury w rynku, potem za dużo było, przeniesiono do JOKu. Potem zawieszenie, wznowienie w maju: 20 osób. Teraz regularnie chodzi 14.
Ale te 14, które zostały, naprawdę się przyłożyły. Jedna z nich, po dwóch tygodniach, zrobiła trzy serwetki w różnych wykończeniach, które pani Eugenia nie zdążyła nawet pokazać. „To dla mnie też jest sukces pewnego rodzaju, że no to dobry nauczyciel.”
Uczennice pani Eugenii są też w Stowarzyszeniu Twórców Ludowych: Renia Niemczyk z Krakowa, pani Klimek, która chodziła do klubu nauczyciela.
FAQ: Często zadawane pytania
Co to jest frywolitka?
Frywolitka (ang. tatting) to technika koronkarska polegająca na ręcznym wiązaniu węzełków i pikotek przy pomocy czółka (małego narzędzia z nawiniętą nicią) lub igły. Nazwa oznacza coś lekkiego, zwiewnego, dającego przyjemność. Znana prawdopodobnie od starożytności, do Europy trafiła w XV wieku, do Polski w XVIII wieku, szczególnie przez Wielkopolskę. Wytwory frywolitki to koronki, serwety, kołnierzyki, biżuteria.
Czego potrzebuję do frywolitki?
Czterech rzeczy: czółka (shuttle), cienkiego szydełka, nitki bawełnianej i nożyczek. Czółko można kupić lub, jak mąż pani Eugenii Wieczorek, zrobić samemu z drewna. Nitka do frywolitki jest zwykle bawełniana, biała, cienka (np. firmy Ariadna lub nici importowane). Im cieńsza nitka, tym delikatniejsza i subtelniejsza praca.
Czy frywolitka jest trudna?
Tak, jest uznawana za jedną z najtrudniejszych technik koronkarskich. Kluczowe zasady: węzełki zawsze wiązane w jedną stronę, ciągłe liczenie (jeden błąd najczęściej wymaga wycięcia i zaczęcia od nowa), precyzja w proporcjach kółeczek i łuków. Z drugiej strony: pani Eugenia po 15 spotkaniach kursowych była proszona o bycie instruktorką. Trudność nie wyklucza szybkiej nauki, jeśli masz talent manualny i cierpliwość.
Kim była Eugenia Wieczorek i dlaczego jest ważna dla frywolitki?
Eugenia Wieczorek z Jarocina to jedna z najważniejszych postaci frywolitki w Polsce. Laureatka Nagrody im. Oskara Kolberga (2013), Zasłużona dla Kultury Polskiej, wieloletnia członkini Stowarzyszenia Twórców Ludowych (od 1998). Przez dekady współpracowała z Cepeliądą, Muzeum Etnograficznym w Poznaniu i Centrum Kultury i Sztuki w Kaliszu. Uczyła frywolitki setki kobiet w Jarocinie i okolicach.
Jaka jest historia frywolitki w Polsce?
Frywolitka trafiła do Polski w XVIII wieku, przede wszystkim przez zachodnią część kraju: Wielkopolskę i Śląsk. W Jarocinie po wojnie prowadziły jej nauczanie siostry Elżbietanki. Technika była przekazywana przez obserwację i indywidualne kursy, często w kołach gospodyń, bibliotekach, domach kultury. W PRL-u frywolitki skupowała Cepelia. Dziś jest chroniona jako element niematerialnego dziedzictwa kulturowego.
Co to jest Nagroda im. Oskara Kolberga?
Nagroda im. Oskara Kolberga „Za zasługi dla kultury ludowej” to jedno z najważniejszych polskich wyróżnień w dziedzinie kultury tradycyjnej i ludowej. Jest przyznawana twórcom, badaczom, nauczycielom i popularyzatorom kultury ludowej. Oskar Kolberg (1814-1890) był etnografem i muzykologiem, który przez całe życie dokumentował polską kulturę ludową. Pani Eugenia Wieczorek otrzymała to wyróżnienie w 2013 roku.
Powiązane treści
Ten odcinek jest częścią serii „Rękodzieło wczoraj i dziś”, w której Agnieszka rozmawia z mistrzami tradycyjnych technik. Jeśli interesujesz się historią polskiego rękodzieła i chcesz wiedzieć więcej o tym, jak twórczynie budują biznes wokół swoich technik, Biblioteka Biznesowa Oplotki zbiera w jednym miejscu kursy, materiały i narzędzia potrzebne do prowadzenia biznesu handmade w Polsce. Frywolitka, snutka, haft matematyczny, makrama, tkactwo: każda z tych technik może być podstawą biznesu. Wiedza biznesowa jest wspólna.
O Agnieszce Gaczkowskiej i Oplotki
Agnieszka Gaczkowska jest założycielką Oplotki, największej w Polsce społeczności biznesowej dla twórczyń rękodzieła. Prowadzi Akademię Rękodzielnika, Mastermind, kursy i Bibliotekę Biznesową dla handmade. Jej misja to wyciąganie twórczyń z szuflad: pomaganie im nie tylko tworzyć, ale też pokazywać światu to, co tworzą i zarabiać na tym uczciwe pieniądze.
Oplotki to plotki przy oplataniu: nieformalne, ludzkie, szczere. Od człowieka dla człowieka. I zawsze z bakcylem rękodzieła.
Mastermind Oplotki Handmade Biz Summit 2026 Biblioteka Biznesowa
Zostań w pętli. Zapisz się na newsletter Oplotki.
Co tydzień w Twojej skrzynce: historia, narzędzie, perspektywa. Wszystko dla twórczyń, które chcą budować swój biznes handmade z głową i sercem.Chcę dostawać newsletter
